[Main page][Title page][Library page]
![]()
|
DZIEJE STAROŻYTNE NARODU LITEWSKIEGO przez Teodora Narbutta. Tom pierwszy.
Mitologia Litewska. z ośmią rycinami
Wilno. nakładem i drukiem A. Marcinowskiego. 1835
|
S. 3
Dozwala się drukować, z warunkiem, aby po wydrukowaniu złożone były trzy exemplarze w Komitecie Cenzury. Wilno 1833 d. 21 Lipca. Cenzor Leon Borowski.
S. 4
UKAZICIEL PODZIAŁÓW TOMU PIERWSZEGO
XIĘGA PIERWSZA. Mytologija Litewska.
Rozdział I. Bogowie więksi ... 1.
Rozdział II. Boginie ... .38,
Rozdział III. Bogowie niniejsi, czyli Bożkowie ... 89.
Rozdział IV. Ubóztwienie ciał niebieskich ... 125.
Rozdział V. Bóztwa tajemnicze i Fetysze ... 136.
Rozdział VI. Bohaterowie, Półbogi ... 156.XIĘGA DRUGA. Rzeczy odnoszące się do Mytologii Litewskiej.
Rozdział I. Przedmioty czci religijnej ... 170.
Rozdział II. Miejsca uświęcone ... 213.
Rozdział III. Osoby poświęcone ... 237.
Rozdział IV. O ofiarach ... 275.
Rozdział V. Święta, Uroczystości ... .295.
Rozdział VI. O Obrządkach ... 321.
Rozdział VII. O rzeczach ostatecznych człowieka ... 360.
Rozdział VIII. Rzeczy, związek z Mytologiją Litewską mające ... 386.
DODATKI.
I. O Arcykapłanie ... 411.
II. O rzece Nerczy ... 434.
III. O Boginiach ... .435.
IV. O znakach, dostojeństw kapłańskich ... 437.
V. O Abecadle Biarmskiem ... 448.
VI. O Języku Litewskim ... 452.
VII. O Nawracaniu pogan w Litwie ... 469.
Spis rzeczy porządkiem abecadłowym ... .475.
* * *
OMYŁKI W DRUKU ZASZŁE.
Stronica 2 wiersz a zamiast nazjwający; czytać, nazywający:
-- -- 10 -- 26 -- -- przyjęli; -- -- przyjęły.
-- -- 19 -- l5 -- -- miesiące; -- -- miesięcy. -- -- 25 -- 1 -- -- GARDEOLDIIS; -- GARDOELIIS.
-- -- 42 -- 20 -- -- Somonahodom; -- Somonakodom. -- -- 44 Przypis -- -- Lithauisze; -- Lithauische.
-- -- 83 wiersz 13 -- -- bekaskszyk; -- bekas kszyk.
-- -- 115 wier. 4 -- -- Bungputis -- Bangputis.
-- -- 123 -- 18 -- -- zozumieniu; -- rozumieniu.
-- -- 131 -- 3 -- -- Tythan; -- -- Thyton.
-- -- 169 -- 6 -- -- dochowująca; -- dochowującą.
-- -- 244 Przyp. 4 -- -- Brutneno; -- -- Bruteno.
-- -- 248 -- 15 -- -- nie widział; -- nie widząc.
-- -- 286 Przyp. 2 -- -- perogebant; -- peragebant
-- -- 336 wiersz 12 -- -- o huc! (i wszędzie dalej czytać, o hue!)
S. I
W opisywaniu starożytnych dziejów Narodu Litewskiego, znalazłem się prawie sam jeden, na drodze, zaniedbanej tylą wieków upływem, której ledwie początek w pomroce czasów dostrzedz się daje: za każdym zaś po niej krokiem, napotykają się zawady, niepodobne wprost do przebycia: badacz musi się zatrzymywać, zbaczać, udawać do wyszukiwań, -- częstokroć bardzo odległych, iżby ciąg jej dalszy udowodnić potrafił.
Nie znajdzie przeto Czytelnik tych płynnych, historycznych opisów, które uprzyjemniają bez przerwy czytanie dziejów, należycie badaniami poprzedniczemi wyświeconych: ciąg bowiem dziejów naszych przerywać będą mozolne każdej rzeczy udowodnienia. Jeżeli zwróciłem uwagę na nowe odkrycia rzeczy dawnych; jeżeli pokazałem przykład dziejów narodowych, bardzo starożytnych; jeżeli następstwo, przynajmniej ogólniejszych wypad-
S. IIków, wyjaśnić potrafiłem -- praca moja daremną nie będzie.
W tym pierwszym tomie, wystawić w całej obszerności Mytologia Litewską przedsięwziąłem, którą mniemam bydź zasadą najodleglejszych dziejów. Czerpałem we wszelkich źrzódłach, jakie się tylko nastręczyć mogły, zawsze trzymając się ściśle krytyki prawideł, przyzwoitych badaczom starożytności krajowej; pisałem o fałszywych bogach: lecz prawdorzeczność zachować ściśle usiłowałem. Nie goniłem się przeto za ozdobnością opisów, ani żadnych dodatków, uprzyjemniających rzeczy, nie czyniłem: gdyż zmyślenia ozdobne leżą za przedziałami dziejów, tak, jak to wszystko, co się udowodnić przyzwoitym sposobem nie pozwala. Owszem stajałem się zachować wysłowienia imion własnych, tok rzeczy, zdania i powieści poprzedniczych dziejopisów; tam tylko poprawy i sprostowania robiłem, gdzie postrzegałem ich błędy, z nieznajomości języka lub rzeczy krajowych wyraźnie pochodzące: gdyż zabytki dawnych wieków, drogie nawet w baśniach swoich, powinny bydź, i oddane, i wyłożone, stosownie do ducha czasu, z którego pochodzą.
S. III
Sczególnem staraniem mojem było, abym to wszystko opisał, bez usczerbku najmniejszego, co zostawiły dzieje pisane, wykryły badania starożytników, co z powieści i śpiewów gminnych zebrać się udało, oraz jakieżkolwiek zabytki pomników dochowały. Zaginęło wprawdzie mnóztwo części tego obrazu, ale pozostał ogół calszy nad wszystkich narodów północnych myta. Mytologia litewska, utworzona z greckiej, nie ma tych dzikich i barbarzyńskich wyobrażeń, jakie się u innych narodów północnego świata natrafiać zwykły; musiała się przeto wykształcić, pomiędzy ludami, na wyższym stopniu cywilizacyi będącemi.
Żebyśmy sobie ułatwili wszelką korzyść z czytania Mylologii, nie od rzeczy będzie przebiedz na wstępie postrzeżenia, któreby nas naprowadziły na drogę, jaką szły narody w obłąkaniach swoich religijnych.
Najdawniejsze narody na ziemi, Indyanie i Chińczycy, miały i mają poniekąd za najgłówniejsze cechy narodowości swojej, -- namiętliwy upór trzymania się przy dawnych prawach, zwyczajach, obyczajach i wszelkich drobnost
S. IV
przyczyną odwiecznej jednostajności, która te narody, przy ich położeniu jeograficznem, długo trzymała, lub dotąd trzyma na jednym stopniu oświaty, urządzeń politycznych i religii. Żaden postęp czasu, żadna zmiana świata cywilizowanego, nie zakłóca ich statecznego położenia: wiekami stojąc na tym samym sczeblu, nic ich nie zachęca do szukania lepszosci, przez postąpienie wyżej; z przykładu innych narodów, z przyswojeń rzeczy i wynalazków obcych z pogardą najgrawają się; zawzięcie nawet prześladują chęć usunienia w czemkolwiek staroświeczyzny. Taki sam duch ożywiał mnóztwo dawnych azyatyckich narodów.
Na 2, 000 lat przed Erą chrześciańską, kiedy Egipcyanie weszli w stosunki z południowemi pobrzeżami Europy, znaleźli tam lud wcale z innemi skłonnościami, któremu przeznaczenie wszelką wyższość przygotowało. Zaledwie bowiem europejscy narodowcy przyjęli pewny stopień cywilizacyi, odkrył się w nich jeniusz, zupełnie różny od cywilizowanych mieszkańców Azyi i Afryki; -- pobiegli oni olbrzymim krokiem do oświaty. Otwarty dowcip, żywy, namiętny, pragnący swobody, ni-
S. V
gdy nie syty nowości; przystępność, gościnność, chęć odznaczenia się swojemi wynalazkami, ochota przejmowania rzeczy obcych, a ztąd nieuskromiony popęd do udoskonalenia się, -- były odwiecznemi cechami narodów europejskich, a w sczególności plemion pelazgicko-helleńskich, na których czele stanęli Grecy. Zbyteczna wszelako niestałość Greków, ciężka przywara obok tamtych pięknych zalet, zrodziła wiele nadużyć, cywilnych i religijnych.
Gdy tymczasem Opatrzność przygotowała lud inny, mający bydź stróżem oświaty Europy. W głębi starożytnego Latium, pomiędzy górami płonnemi, w najniezdrówszym zakątku, zawiązało się królestwo Rzymian, którzy okazali światu ludzi wielkiego charakteru, wielkie cnoty, nieporównaną miłość ojczyzny, męztwo, wytrwałość, politykę głęboką, chęć niezmierną potęgi. To wszystko, połączone z wrodzonemi zaletami Europcjców, utworzyło naród, godny panowania nad światem; -- naród, który miał bydź wzorem dla potomności najpoźniejszej, a który -- jak cień zniknął z przestrzeni ziemskiej: dlatego tylko, że moralność jego różną była od wyobrażeń religijnych, że
S. VI
kapłani bogów nie byli filozofami, ani filozofi kapłanami.
Zastanówmy się dopiero nad zgubnemi obłąkaniami w religii ludów starożytnych, począwszy od wynalezienia wielobożności.
Nie potrzeba dziś dowodu na to, że pierwotne poznanie Boga, jest wyryte na sercu człowieka, -- nawet nie wiele rozwagi potrzeba, iżby je rozwinąć. Ludzie zaś, lepiej uorganizowane głowy mający, łatwo wynaleźli to, co my nazywamy religija rozumu; -- lecz jej stan, w czasie udoskonalenia społeczeństw, różny u różnych się narodów pokazał. Nie wierzmy tym, którzy nam wystawują pierwotnych ludzi, jak leśne zwierzęta, błąkających się po pusczach, będące w stanie najsurowszej dzikości; pisali oni te romanse dla poparcia dziwacznych zdań swoich, które ich nie o jeden ten błąd przyprawiły. Tymczasem poznajomienie się bliższe z naturą ludzką przekonało widoczniej, że człowiek był zawsze towarzyskiem stworzeniem: nigdzie ani odkryto, ani słyszano istotnie o takich ludziach, którzyby, w stanie rozpierzchnienia, to jest: prawdziwej dzikości zostawali. Zawsze i wszędzie, najsurowsze na-
S. VII
wet narody, w społeczeństwach żyły. Natura człowieka, tego koniecznie wymaga, tak, jak natura innych zwierząt, w gromadzie żyjących.
Bóg nas obdarzył rozumem, tak, jak obdarzył ptaki pierzem, sierścią niedźwiedzie, mówi filozof fernejski. Rozum i uczucia, z niego wynikające, rodzą się z człowiekiem, rozwijają się w obcowaniu towarzyskiem, przyrost biorą w pamięci. Z tego wyrodziły się: mowa, rozwaga, przemysł, ustawy, religija. Potrzeba i wygoda posunęły daleko te rzeczy. Rozwinięcie się dalsze rozwagi, pokrzepiło instynkt, czyli przeczucie wewnętrzne o nicości swojej, o najwyższości Boga i jego nieskończonem istnieniu; dalszy zaś postęp tego rozwinięcia się, przywiódł do wyobrażenia sobie przymiotów Boga i dzieł jego najmędrszych.
Podług wszystkich zabytków starego świata, podług wszystkich starowiecznych podań, znajomość jedności Boga, zasięga kolebki rodzaju ludzkiego. Ludy, ustalając pierwotnie porządek swój religijny, zawsze go opierały na wierzeniu w jedną Istotę najwyższą, co nazwano religija naturalną.
Społeczeństwa ludzkie, rozsiane po kuli
S. VIII
ziemskiej, podlegały niezliczonym odmianom, tak, jak sama przed tem powierzchnia tej kuli. Te rozliczne koleje i zdolność ludzka do zepsucia moralnego, wprowadziły nadużycia i błędy do mniemań religijnych. Ale prawda zawsze w pamięci pozostała. Starożytność pełna jest wiadomości o upadku człowieka: Indyanie, Chińczycy, Chaldejczycy, Egipcyanie, Izraelici, Persowie, Grecy, wzdychają do lepszej przeszłości, -- wszystkich podania przypominają błogie czasy nieskażonej jeszcze natury. Starożytni filozowie za dewizę mieli te wyrazy: -- Aurea prima sata est aetas. -- Nasamprzód złoty wiek słynął.
Przyrost ludności i rozgałęzienia się społeczeństw, najbardziej się przyczynił do upadku religii naturalnej. Wszelako jej pierwotne zasady mało uległy odmianie. Uznawanie siebie grzesznikiem i niedołężnem stworzeniem w obliczu Boga, pokuta za grzechy, wstrzymanie się w dni pewne od pewnych pokarmów; bojaźń boża, cześć zewnętrzna, ofiary, ołtarze, kapłani; zgromadzenia ludu w dni poświęcone; oczysczanie się od nieprawości, wodą świętą, ogniem, krwią ofiar; modlitwa, jałmużna, cześć
S. IX
dla umarłych, wyobrażenie przyszłej nadziei, -- były to powszechne rozwinienia prawd religijnych, oparte na zasadach pierwotnych, które dawni filozofowie nazywali: Elementa mundi.
Z przyrostem znacznym społeczeństw, wynikła też konieczność policyi: urządzenia towarzyskie wydoskonalać się poczęły; bogomyślność posunęła się takoż do wyższego stopnia: poczęto ją rozpostrzeniać i przystosowywać do potrzeb obecnych. Ztąd wyniknął wynalazek figur, znaków, pomników, trofeow. Te, religijności cechą naznaczone, połączyły się z samą religija, stały się, z narzędzi czci boskiej, obrazami Boga. Nadużycie tego łatwo się w obłąkanie przeobraziło, tak dalece, że z czasem środki, obrazy, godła, same się stały bogami. Słusznie powiada autor Antilukrecyusza: -- "Rzeczy zmysłowe, służące dawniej do poznawania Boga i powinności ludzkich względem niego, stały się następnie uistotnione i czczone z kadzielnicą w ręku."*
Indye, najpiękniejsze strony świata dawnego, jak zapewne nasamprzód zamieszkane by-
--------------------
* Antilucr. 1 9 v. 897.
S. X
ły przez łudzi cywilizowanych, tak też ztamtąd i mnogie pokolenia, i mnogie umiejętności wypłynęły, a z niemi wyobrażenia religijne. Starożytność wyjaśnia to przejście od Indyan do Chaldeów, od Chaldeów do Egipcyan, od tych do Greków, następnie do Rzymian i dalszych. W tem przejściu oświecenia, zwłascza w materyi religii, namnożyły się rozmaite nadużycia, sposobem wyżej wymienionym, w których rozmaicie, rozmaite narody wygórowały. Egipcyanie, zatopieni głęboko w poznawaniu przyrodzenia, czyli odmian fizycznych świata, ! do czci ciał niebieskich, zrazu przyjętej od Chaldeów, przydali ubóstwienie osób, za nieśmiertelne poczytywanych. W końcu, mocą drobnostkowych spekulacyj swoich licznych kapłanów, do najlichszych rzeczy wyobrażenie bóztwa przywiązywać poczęli; tak dalece, że przed zwierzętami, ptakami, płazami, roślinami, kazali ci mędrcy, biednemu ludowi, bić czołem.
Grecy, naród innem ożywiony niebem i dowcipem, przyjąwszy od Egipcyan cześć ciał niebieskich i ubóstwienie rodu Tytanów, rozwinęli w przyjemniejszej postaci wielobożność
S. XI
swoją. Rzadkiej udatności dowcipy tego narodu, potrafiły ozdobniej ułożyć podziały bogów, do których kapłani coraz więcej przyczyniali, nie bez korzyści swego powołania. Poeci przydali ozdoby zgrai tej nieśmiertelnej, bez którychby prędko w poniżenie poszła.
Rzymianie znowu ze swojej strony im bardziej rośli w potęgę i oświatę, tem bardziej brnęli w zamęt wielobożności. Kapłani, do niezliczenia rozmnożeni, nie wiedzieli nawet: zkąd już zapożyczać nowe bogi. Nie tylko miasta, rodziny, ludzie prywatni; lecz namiętności i występki powstydne swych bogów miały osobnych, upoważnionych od urzędników religii. Takto jest rzeczą pewną i od wieku do wieku sprawdzoną, że zepsucia religijne, od samychże stróżów religii czyli kapłanów pochodzą.
Litwini, taż samą koleją postępować do wielobożności musieli, kiedy z jednakich skutków, o jednakiej przyczynie domyślać się wolno. Ponieważ, nie tylko, że pochodzili z jednego sczepu z Helenami, -- jak to poznanie ich starożytnych dziejów pokaże; ale jedną i na tych samych zasadach opartą religija mieli, we wszystkich prawie drobnostkowych szczegółach na-
S. XII
śladowaną. Zdaje się nawet, że bogowie Grecyi i Rzymu starego, wygnani z południa, przenieśli się w nasze północne Litewskie strony, którym oświatę przynosząc, pogodzili się z krajowem starożytnem wierzeniem. Do tych dwóch systematów religijnych, przymieszało się trzecie, to jest: Skandynawskie, a z tej mieszaniny powstała Mytologija, jaką wyłożyć przedsiębierzemy.
Z rozbioru całego systematu Mytologii litewskiej, postrzegamy z łatwością, że najdawniejsza religija Litwinów była azyatycko-indyjska: ciała niebieskie i elementa, to jest: ogień, powietrze, woda, ziemia, -- cześć odbierały, według zasad Budystów i starożytnych Persów, naśladowców Zoroastra nauki, która z Budyzmu wypływa. To wierzenie, jakoś w końcu piątego, albo na początku szóstego wieku po Chrystusie, spowinowaciło się z religiją Rzymian starożytnych, zapewne niezupełnie obcą ojczycom litewskim, z przyczyny ich pokrewieństwa rodu i stosunków na Wschodzie z Grekami*. Ze zaś Litewskie ludy w ciągłej sty-
--------------------
* Zostawujemy sobie dowody tego w następnym drugim tomie wyłożyć, gdzie będzie rzecz o zmianach cywilnych Narodu Litewskiego.
S. XIII
czności znajdowały się z Gotami, przyjęły więc i od nich wiele podań mytycznych i obrządków religijnych, których ślad w Mytologii naszej jest dość wyraźny, tak dalece, że dawniejsi dzieiopisowie, cały początek tejże Mytologii, wywodzą od Skandynawii w; ponieważ zaś i ta. ma zapożyczeń od greckiej nie mało, przeto podobieństwo naszej ze Skandynawską tem wyraźniejszem bydź się zdaje. Lecz, kiedy ta w zasadach swoich zupełnie się od greckiej oddala, nie możemy wierzyć tym mniemaniom, ani nawet przypusczać, aby, za pośrednictwem Gotów, przeniesienie starożytnego Greków wierzenia przeszło do Litwy: albowiem wpływ na nasz kraj Skandynawów, był dawniejszym od ich poznajomienia się z Rzymianami. Kiedy zaś religijność Litewska, na stopę rzymskiej kształcić się poczęła, Goci już byli chrześcianami, nieprzyjaciołmi Herulów i nękającemi inne ludy litewskie, w krainach nadbałtyckich mieszkające; toćby nie poganizm Rzymian, wygnany z miast i główniejszych prowincyj włoskich, ale chrześciaństwo, albo religija Assów północnych, narzucili narodowi Litewskiemu w całości, jeżeliby Litwini, swojego ukształce-
S. XIV
nia religii nie mieli z dawna, które mytyczność grecka, tem dzielniej ustaliła.
Obok tych trzech źrzódeł, powstały jescze wymysły miejscowe, przez kapłanów poprzydawane, których ślad, w drobniejszych mytach, obrządkach i innych sczegółach religijnych, postrzeżemy. Inne znowu wzięły swój początek w charakterze narodowym, wpływie klimatu i surowości życia towarzyskiego. Co wszystko Mytologii, w ogólności uważanej, nadało pewny koloryt, nieco odmienny od greckiego.
Co się tycze materyałów, z których ten Tom dziejów ułożyłem, oprócz piśmiennych zabytkow, począwszy od Sagow północnych i Adama Bremeńskiego, aż do Kojałowicza, nic nieopusczając, co korzystnem bydź mogło, -- czerpałem według potrzeby i zdolności mojej. Przy tem trzydziestoletnie badania moje własne Starożytności Litewskich, przysporzyły zasób wiadomości, do naszego przedmiotu posługujących. Zwyczaje, obyczaje, przesądy, gusła, gadki, powieści, podania, śpiewy ludów Litewskich, w Litwie właściwej, na Żmudzi, w Prussach i u Łotwy, z mozolną pracą zbierane, są tym zasobem. Słowem: ile tylko czasowe okoliczno-
S. XV
ści i możność dozwoliła, tyłem się starał, przedmiot przełożyć się mający w tem dziele, uzupełnić i wyjaśnić. Albowiem przekonany jestem, że Mytologia jest kluczem do najdawniejszych dziejów narodów.
Miłośnik mądrości i przyjaciel rodu ludzkiego, znajdzie jescze w tem uzupełnieniu Mytologii powszechnej, korzyść dla siebie nową: upatrzy w niej bowiem niepoznaną zkądinąd stronę słabości rozumu ludzkiego, zgłębi ciekawe zamatwania przeszłości, oraz koleje postępu cywilizacyi. Potrafi wskazać przyczynę zepsuć, lub polepszeń towarzystw, a tem samem, zdoła może wykryć drogę, prowadzącą do powszechnej oświaty wszystkich narodów ziemi; przewidzi i osądzi: czy może bydź w przyszłości spodziewany okres spólnej sczęśliwości dla wszystkich.
S. 1
DZIEJE STAROŻYTNE NARODU LITEWSKIEGO.
Mytologia Litewska.
BOGOWIE WIĘKSI. DEWAJ.
PRAMŻIMAS.
Najpierwsze i najpowszechniejsze bożyszcze starego świata. Nazwanie to znaczy: przeznaczenie, los, niezbędna kolej, fatum. Stryykowski nazywa Prokorimos, co na jedno wychodzi, według wyrozumienia mowy litewskiej. Bóg ten zarządzał losami ludzi, świata całego i bogów, jak świadczą starożytne podania.
Nie tylko z kronik, ale i z podań ludu prostego dowiadujemy się o wierzeniu Litwinów w tego boga: jedna z powieści gminnych, znanych pod nazwaniem Sekime i takoż Kłausime, rzecz następną opo-
S. 2
wiada: -- "W nagórnej, niebieskiej przestrzeni, jest pałac boga, nazjwający się Pramżu, w którym przemieszkiwa władacz najwyższy nad wszystkiem, którego zowią Pramażimas, co znaczy właściwie traf wiedzący wszystko. Władza jego ponieważ się rozpościera nad niebem, powietrzem, wodą i ziemią, oraz wszelkiemi istotami, w ich wnętrzu i na ich powierzchni mieszkającymi; przeto rządom jego nie ma granic. Razu jednego, gdy spoglądał na ziemię z okna pałacu swojego, znalazł, ze się wiele złego na niej popełnia: wojny usobne, najazdy, zabójstwa, bezprawia, niecnoty, ogarnęły, jakby zarazą, wszystkie krainy ziemskie. Zesłał przeto dwie istoty olbrzymie, niezgodne z sobą i złośliwe nieźmiernie, Wandę i Weja, (to jest: Wodę i Wiatr). Z wielkim pędem ci olbrzymi rzucili się na biedną ziemię, która jest okrągła i płaska, jak talerz: ująwszy więc ją w swoje ręce, dwadzieścia dni i dziewiętnaście nocy miotali, z taką zawziętością, że wszelkie stworzenie, zamieszkujące lądy, wyginęło. Pramżimas powtórnie spojrzał na ziemię, właśnie w tej chwili, kiedy gryzł niebieskie orzechy, które się rodzą w jego zamku ogrodach. Widząc ucisk ostateczny ziemi, cisnął łuszczką orzecha, która padła nie daleko najwyższej góry wierzchołka, gdzie się nagromadziły rozmaite zwierzęta, ptaki, oraz kilka par ludzi, ratując się od powszechney powodzi. Natychmiast te wszystkie istoty wsiadły do łuszczki, ponieważ woda zale-
S. 3
wała ich ostateczne ubieżyszcze. Olbrzymi nie mieli władzy szkodzenia tej łuszczce, unoszącej wśród potopu nieszczęśliwe stworzenia. Nakoniec trzeci raz wejrzał bóg na ziemię i, widząc, co się na niej działo, ulitował się. Stracił olbrzymów w ich dawne pobycie; wody opadły, burze ucichły i wesołe młodociane niebo rozjaśniało. Istoty, ocalałe w łuszczce boskiego orzecha, wnet się rozmnażać poczęły. Ludzie parami rozbiegli się w odległe strony ziemi: jedna para, pozostała w krainie, zkąd nasi ludzie poszli, nie mogła mieć potomstwa, że oboje byli zbytecznie starzy. Kiedy ci poczciwi staruszkowie, widząc się bliskiemi zgonu, zwłaszcza nie mając nikogo, komuby, i mienie swoję do użycia, i zwłoki swoje do pogrzebienia, zostawić mogli, ubolewali niezmiernie; Pramżimas zesłał im pocieszycielko Tęczę, Linxmine, która doradziła, iżby skakali przez kości ziemi. Ilekroć więc starzec przeskoczył, tyle mężów dorodnych powstało; ilekroć staruszka przeskoczyła, tyle panien prześlicznych ukazało się. Lecz, przerażeni zjawieniem niespodzianem tęczy, albo też, dla zbytniej starości, ledwie po dziewięć razy skakanie powtórzyć zdołali. Dla tego z dziewięciu par ludzi, rozmnożyło się dziewięć pokoleń narodu Litewskiego. Wszystkie zaś inne narody pochodzą z tych innych par ludzi, które się rozeszły po potopie, dla nieprzyjaźni między sobą i szczególney nienawiści, ku starszej parze, od której Litwini pochodzą. Prze-
S. 4
to trwa nienawiść i dotąd między narodami, które nie na widzą takoż Litwinów."
Ta powieść jest zmięszanem przypomnieniem potopów Noego i Deukaleona: łuszczka bowiem orzecha, jest obrazem Korabiu; skakanie przez jakieś kości ziemi dwojga ludzi, przypomina Deukaleona i Pyrrę, od których takoż Grecy wywodzili swoje pochodzenie. Nienawiść narodów jest zabytkiem starych wiekow dzikości.
Łotwacy temu bogu przydawali epitet Drebbkuls: gdyż jego potędze przypisywali trzęsienie ziemi: gdy bowiem, powiadają powieści gminne, Przeznaczenie zagniewa się na ziemię, to ją, niebogę, tak ćwiczy, że cała drży. W ziemi łotewskiej trzęsienia nie są znane; musieli więc przynieść tę powieść ojczyce tego ludu, z krainy cieplejszej, która się dochowuje dotąd *.
Takoż Łotwacy rozprawiają o tym bogu, zowiąc go Liktens, Przeznaczenie." Ponieważ między starożytnemi Łotwakami był gatunek filozofii; przeto takowe przeznaczenie było główną jej zasadą. Jeszcze podziśdzień wieśniacy łotewscy całkiem są zajęci wierzeniem w ślepe przeznaczenie. Bardzo często od nich posłyszeć można: tas jau bija winnam Likts (takie to było już jego przeznaczenie.) "**
---------------------
* Stender. Lettische Grammatik, Art. Mythologic. Ale to mylny wniosek, ponieważ w Prusiech były trzęsienia ziemi, więc i dalszej Litwie znajome,
** Stender, tamże.
S. 5
Grecy i Rzymianie, których w ciągu tego pisma pod wyrażeniem ogólnem, Starożytni, spominać będziemy, mieli dwa bożyszcza, temu odpowiedne: Sors i Fatum) pierwsze było boginią, trafunkowie rządzącą światem i bogami, drugiemu przyznawano samowładną potęgę nad wszystkiem. Toż samo i Eviternus znaczyło.
OKKAPIRMAS.
Nazwanie to znaczy: Ten, który istniał przed czasem. Jestto przymiot najwyższej istoty, wzięty za osobnego boga. Bez pochyby ten bóg nazywał się jeszcze Okkas, takoż Oras: gdyż te wyrazy oznaczają obrót meteorów, napowietrzne zmiany, czas.
Na cześć tego boga obchodzono święto, około 25 grudnia, który obchód, oprócz nabożnych obrządków, niedoszłych do wiadomości naszej, po większej części zależał na oczyszczaniu się z grzechów, wróżeniu przyszłości, biesiadach przyjacielskich. Nazywano to święto Okkaatgimimas, odrodzenie się czasu. Będziemy o tem niżej, w rozdziale o świętach, mówili.
Był to ten sam bóg, co Kolada Sławian, Mitra dawnego świata, którego cześć była spólną wielu narodom starożytnym. Persowie, Rzymianie i inni właśnie w porze święta Kolady, czyli przed końcem roku, obchodzili tajemnicze święto Mitry: oczyszczali się od nieprawości, wyrażali w misteryack
S. 6
swoich odnowienie się natury, przysposabiali się do życia nowego, lepszego, cnotliwszego.
Niektórzy kronikarze, jak Gwagnin i Meleciusz, porównywają tego boga z Perkunem: ponieważ był uwalany za pana nieba i ziemi. Mniemanie ich nie jest bez zasady: gdyż to było przymiotem uosobionym boga najwyższego, jak i wiele innych bogów wyższego rzędu, mających tylko postaci odmienne i myta swoje osobne.
WIRSZAJTOS.
Posąg tego boga znajdował się w starej świątyni ROMNOWE, któremu wielką cześć oddawano. Pod jego opieką były domówstwa i wszelka własność ruchoma i nieruchoma, oraz żywioły domowe; jak uważa Stryykowski.
Znano go pod wezwaniem Auxtejas Wissagistis, według Łasickiego. Ze znaczenia tego miana postrzegamy, że ten bóg wychodzi na to samo, co Saturnus, starożytnych. Jakoż to starożytne myto, przypominające wiele znaczącą osobę w rodzinie Tytanow, nie mogło bydź nieznajome w Mytologia litewskiej.
Kronikarze zaś pruscy mieć chcą, że pod nazwaniem tego boga uwielbiano Xiążęcia starożytnego Wejdawuta, jakoby ubóstwionego. Podług ducha Mytologii litewskiej, bydź to mogło, że myto górnego boga, stało się na potem godłem Xiążęcia, pier-
S. 7
wszego arcykapłana i prawodawcy narodu, który się jego uważał ojcem, tak, jak Wirszajtos był ojcem bogów.
PERKUNAS.
Piorun, Jowisz piorunujący, Jupiter tonans, najpowszechniejszy bóg w europejskiej starożytności; król bogów, nieba i ziemi, władca przyrodzenia.
Człowiek, z uczucia wrodzonego, znajdując prawdziwego boga w sercu swojem, szukał go zewnątrz siebie przez rozum. Czuł, że to wszystko, co się dzieje w przyrodzeniu, mieć musi sprawcę swego; poznawał więc zwierzchnika i władcę wszech rzeczy; do czci się jego zabierał; ale ie cześć chodzi zawsze obok bojaźni, skłonił uczucia swoje do pokłonów przedmiotowi, który go strachem przerażać najbardziej zdawał się. Burze, grady, błyskawice, grzmoty, pioruny, zjawiska tak okropne, pochodzące z górney, niepojętej mocy, zastanawiały mocno uwagę człowieka; siła ich obala, kruszy, niweczy wszystko, nawet świątynie i posągi bogów; owoż najpotężniejsze bóstwo bydź musi władcą tej siły. Bóstwo to uznał za pana najwyższego nad całem przyrodzeniem, i miano mu piorunu przyswoił.
U ludów plemienia litewskiego, Perkunas miał cześć najokazalszą, najregularniejsze obrządki, były mu poświęcone ołtarze, gaje, świątynie z niejakąś okazałością wzniesione. Kapłani mu ofiary codzień-
S. 8
nie przynosili po wielkich świątyniach, jego znamie najwyższy kapłan, Krewe-Krewejto, na szacie nosił. Jeden dzień w tygodniu, to jest: piątek, był mu poświęcony, który za dzień święty uważano. Wierzono, że wszelkie odmiany w atmosferzej od woli jego zależały; a przeto lud rolniczy wielce do niego był nabożnym. Do niego się modlono z głową odkrytą. Wieśniacy litewscy dotąd nie zapomnieli jeszcze o tem bożyszczu: kiedy zagniewani nasyłają na kogo pomstę groźnego nieba, Perkunas należy do formuły przeklinania. Kamień roztrzaskany, drzewo rażone piorunem, tem samem staje się już przedmiotem jakiegoś poważenia. Są piosnki, z których, pokazuje się, że dąb poświęcony był Perkunowi.
Kronika rękopisna niemiecka J. F. 11., o której niżej powiemy, mówiąc o świątyni wileńskiej tego boga, przytacza osóbny przypisek: -- "Perkun czyli Perkunas, znaczy w litewskiej mowie piorunu uderzenie (Donnerschlag), był to właściwy Jowisz-litewski. Wszelako nie jedno miałnarzeczenie, według obrządków rozlicznych prowincyj, między innemi zwano go Jeu albo Jeou, a nad Odrą Jesse." Łasicki nazywa go jeszcze Pargu. Łotwacy do nazwań jego przydawali epitet Debbes bungo tajs, (bębniarz niebieski, bijący na niebie w kotły.) Takoż zwali go Wezzajs Tehws (stary ojciec, albo prosto Wezzajs. starzec). Wyobrażali, sobie mieszkającego na niebie, oraz, że się na obłokach przejeżdżał, dla
S. 9
przypatrzenia się, co ludzie robią: jeszcze teraz mówią, kiedy grzmi: wezzajs barrahs, starzec mruczy, albo wezzajs kahjas, starzec okazuje bytność tam swoją *.
Te rozmaite narzeczenia, szczególniej Jeou, zasługują na wykład. Wiemy z mytologow, że u starożytnych wielobożnikow, Jeu i Jeou znaczyło to, co u Izraelitów Jehowah; według nich Jupiter pochodzi od Pater Jehowah jak Diespiter, Pater diei znaczy. W starej litewszczyznie Kun, Kungs, Kunigas, znaczyło to, co u Rzymian dawnych Dominus, pan najwyższy. Zgłoska Per, zapewne jest skróceniem Pater, znanego niegdyś Litwinom wyrazu, ztąd Perkun albo Perkunas, odpowiada znaczeniu Ojciec-Pan. Króciej wywodząc źrzódłosłów wyrazu Perkunas z łaciny, pochodzić mógł od słowa percutere, że uderza. Kararazin wysila sio w dochodzeniu tegoż żrzódłosłowu, naostatek wywodzi z mowy indyjskiey, w którey Perun, znaczy wielki**. Wyraz Perun po sławiańsku, po polsku Piorun, nie jest właściwie sławiańskim: ponieważ w tey mowie żaden się wyraz nie poczyna od zgłoski Per; właściwie się zaś wyraża Grom; zajęty więc jest od Litwy, z wyrzuceniem głoski k. W istocie, poganie sławiańscy Jowisza nazywali zdawna Jesse,
-------------------------------------
* Stender, Lett. Graram. Art. Mythol.
** Istorya Hosudarstwa Rossyjskaho, 2 Wyd. T. VIII, Pribuwlenije.
S. 10
dopiero zaś, gdy cześć jego weszła od Litwy z zapożyczonemi obrządkami do Sławian Russow, Perunem nazywać poczęli. Dzieje ruskie świadczą, że w roku 980, Włodzimierz W. zaprowadził tę cześć w Kijowie, postawiwszy na górze posąg tego boga, zupełnie taki, jaki widział w Litwie Warragskiej, czyli w Russyi, albo teraźniejszych Prussach, ponieważ tam gościł, uciekłszy z Nowogrodu, dla obawy trata swego Jaropołka. Swinield, namiestnik Włodzimierza, w tymże samym czasie wprowadził obrządki Perkuna do Nowogrodu Wielkiego. A ztąd wyraźne świadectwo, ze dawniej cześć Jowisza nie z taką wystawnością odbywała się u Sławiano-Russow i bez pochyby nie pod wezwaniem Peruna mu była oddawaną.
Kiedy grzmot był słyszanym, mieli zwyczaj starzy Prussowie, podług świadectwa Hennebergera wzywać boga grzmotu temi słowy: Dewas Perkunas absolo mus! po litewsku mówią: Dewe Perhune apsaugog mus! Boie Piorunie oszczędź nas!
Wyobrażenia starożytne Perkuna są na Figurach: 13, Tablica III -- 41, Tablica VI, na końcu tego tomu umieszczonych.
Bóg ten odpowiadać zdaje się u Litwinów Skandynawskiemu Thorowi, którego nie mało zapewne obrządków przejęli ludy litewskie, w czasie długoletnich źwiązków ze Skandynawami.
Szczególność o tem mycie jeszcze się ta postrze-
S. 11
gać daje, że Indyanie swojego boga Wisznu, przy jego pewnej przemianie, czyli wcieleniu, nazywają Adiwarage Perunal. Tak więc Perun czy Perkun musi bydź bardzo dawno znany przodkom narodu Litewskiego, jeszcze za ich styczności z Indyanami, i bydź musiało to nazwanie attrybutem boga najwyższego, potem się zaś przeniosło do Jowisza, za przyjęciem czci rodu Tytanów,*
Sadząc z formuł wezwania i modlitewek, jakie się pozostały w kronikach i dawnych napisach, wyraz Dewas, szczególniej się stosował do tego boga. Pochodzi on nie tylko wprost z pelazgicko-helleńskiey mowy, ale ma jeszcze podobieństwo z wyrazem Diw, czyli Dew, który u starożytnych Persów przynależał do wezwań Arimana, znaczącego u nich najwyższą istotę. **
Stender (autor grammatyki języka łotewskiego), pod artykułem o mytologii tego ludu, z dziwnemi uprzedzeniami wywodzi pochodzenie wyrazów mytycznych, którym nie chce żadnym sposobem z mowy greckiej lub łacińskiej źrzódłosłowow przyznawać; szuka wyrazów krajowych, chociażby z najnudniejszem naciąganiem, byleby się do łaciny nie przyszło udawać. Tak właśnie pod artykułem Deews, Bóg, robi wywód od dewejs dawca, kiedy Deews, wzięto od Dewas, z mowy oryginalnej litewskiej,
---------------------------
(1) Allgemeiner Mythologie Lexicon v. Mâjer.
(2) lbid.
S. 12
której łotewska jest gałęzią Ztąd autor len w wykładzie swoim, często jest bardzo nietrafnym, chociaż znal wiele podań gminnych i śpiewów Burtynickich, czyli bardów litewskich.
KAWAS.
Bóg wojny. -- Litwini miesiąc marzec nazywają Kawas, który i u Rzymian poświęcony był bogu, Marsowi. W litewskiej mowie, chcąc wyrazić rycerską postawę i minę mającego człowieka, mówią: Kawinga Kartu, twarz marsowa. Wyraz Kawa, znaczy właściwie bóy *, czyli walkę wojenną. Stryykowski tego boga nazywa Chaurirari; w niektórych prowincyonalizmach Chaułas, właściwiej Kaułas, znaczy kość; bydź przeto może omyłka w kronice zamiast Chaułyrari, albo chaufyares. Taką rzeczą mytyczny ten wyraz da się wyłożyć, i będzie znaczył, kościany ares. Bez wątpienia u dawnych ludów, kiedy użycie metallow mało jeszcze znane było, używano kości ostrych do siecznych oręży wojowniczych, Ares zaś był u Greków i Alanów, to samo co Mars, od wyrazu ares, bitwa.
Alanie, którzy nie raz w styczności z Litwinami byli, oddawali cześć Aresowi ze szczególniejszem nabożeństwem, któremu pod postacią miecza kłaniali się.**
-----------------------------------------
* Słównik X. Syrwida: -- Dictionarium trium linguarum in usum stud. jurent. Auct. R. P. Constanti Szyrwide S. J. Vilnae M. DCC. XIII. 8vo.
** Dictionn. Myth. de Fr. Nocl.
S. 13
Litwini tego boga nazywali jeszcze Zwerinne*.
Godłem boga Kawas był koń, lub kogut czarny, które to źwierzęta w ofierze mu przynoszono. Modlono się do niego przy rynsztunkach wojennych, siedząc na siodłach, w pancerzach, szyszakach, z szablą przy boku, z dzidą w ręku. Z dawnych zabytków marienburskich, królewieckicb, rewelskich, pokazuje się, że wojenne chorągwie Litwinów zazwyczaj miały na sobie wyobrażenia konia lub koguta. W Rewlu, w kościele S. Olaa, sam widziałem drzewce, z kawałkiem jakieyś tkaniny, na którem tkwił kogut z bronzu wielkości gołębia; miano to za chorągiew, z czasow pogaństwa, na Łotwie zdobytą. Mówiono mi, ze w Królewcu była chorągiew Kiejstuta, na której wyobrażony był koń wrony w biegu, a na nim kogut czarny.
W roku 1809, w powiecie maryampolskim, nie daleko lewego brzegu Niemna, we wsi Lokajcach, wieśniak Kowalewski, wyrabiając trzebież, na pole, pod pniem zgniłym ogromnego niegdyś dębu, znalazł mnóstwo ułamkow rozmaitej broni, były to przerdzawiałe miecze, kordy, groty, berdysze, puklerze, przyłbice, niektóre zaś sztuki miedziane i srebrne. W roku 1813, JP. Dowiat, dzierżący wówczas folwark Lokajce, mówił mi o tem: dostałem rechwę miedzianą, szeroką cali dwa i pół, obwodu mającą
-----------------------------------
* Xaw. Bohusz. Rozprawa o początkach narodu i języka Lit. str. 145
S. 14
cali 11. Rysunek tej rechwy, zdjęty przeze mnie najdokładniej, znajduje się na figurze 1, Tablica T. Znaki na niej wybite na blasie są wojownicze, albo herby jakieś, czy godła: ptak drapieżny, włócznia, berło, trąba z nawiązaniem, głowa źwierzęca oszczepem przebita, miecz. Napis u dołu wyraża po litewsku: -- "Kawas. Kawas. podek mums," to jest: Kawas, Kawas, dopomóż nam. Było to okucie trąby wojowniczej litewskiej, która musiała bydź rogową i zgniła w ziemi. Litery ruskie podobne do tych, jakie znajdujemy na monetach Dymitra Dońskiego, W. X. Moskiewskiego; przeto należeć musi ten zabytek do wieku trzynastego! Wnosić wypada, że dąb, zpod którego pnia wydobyto te oręże dawne, bydź musiał świętym, na którym zawieszano bogóm poświęcone bronie: taki bowiem zwyczaj nie był obcy u Litwy, jak powieści głoszą; broni tych nie śmiał nikt się dotknąć, i kiedy z dawnością czasu drzewo upadło, resztki trofeow poświęconych zagrzebły się w prochu.
W notacyaeh rękopisnych, czyli uwagach nad kroniką Henryka Łotwaka, przez niejakiegoś Xiędza Glummer, w XVII wieku pisanych, które mam pod ręką, między niewielą rzeczami, do dziejów litewskich ściągającemi się, znajduje się wyrażono: że kiedy w roku 1245 rycerze inflantscy uderzyli na Litwinów, wzywając imienia Boga prawdziwego, ci wołali nawzajem: Jog Kauou, Jog Kauaite, co
S. 15
autor mieni bydź hasłem wojowniczem tego narodu, czyli wezwaniem ich boga wojny. W tychże notacyach znajduje się jeszcze wzmianka o niejakimś wodzu litewskim, czy xiążęciu, zwanym Dangeruth; gdzie powiada, ze ten znakomity wojownik, był kapłanem boga swojego, Kauas zwanego, który przewodniczył nad wojną. Rycerz ten, pojmanym będąc przez kawalerów inflantskich zdradą, czyli w zasadzce, i na zamku wendeńskim w więzach trzymany, przebił się własnym swym mieczem, którego mu, przez uczczenie stanu, nie odbierano. Ten miecz kawalerowie powrócili rodzinie Xiążęcia, za wdaniem się Wissewalda (Wsewołoda) Cara Ruskiego, którego stolicą była twierdza Gercike nad Dźwiną, według zdania autora, teraźnieyszy Dynaburg. Miecz ten Litwini poświęcili bogu swojemu wojny, który ilekroć w bitwach przeciw Inflantczykom z sobą miewali, zwycięztwo odnosili: albowiem przekonani byli o pomocy swego boga wojny, mszczącego się za morderstwo Dangerutha, którego, jak mniemali, zamordowano tymże mieczem w niewoli.
U starożytnych Persów było bożyszcze wojownicze nazwane Kaous.*
RAGUTIS.
Róg miodowników, bartników, piwowarów, gorzelników, wielbiony szczególniej pośrzód biesiad,
------------
* Słów. Mytol. Szybińskiego.
S. 16
i trunkiem Zagrzanej tłuszczy. Inaczej zwano go Bublos. Bubilos. Łasicki powiada, że Rusini kłaniali się temu bogowi pod imieniem Zosim.
U Litwinów odbierał on cześć regularna: miał swoje ołtarze, posągi, świątynie, kapłanów, kapłanki. Obszerniej o tych szczegółach powiemy niżej pod osobnemi artykułami, gdzie wymienim obrządki, święta i obchody, ku czci jego odprawowane, bardzo podobne do rzymskich bachanaliow.
Kronikarze rozróżniają Raguta od Bubila, tamtemu nad kwaśnemi, temu nad słodkiemi rzeczami przyznając pierwszeństwo. Rzeczy kwaśne znaczyły zakisy rozciekow, przysposobionych, do picia przez feirmentacyą. Słodkie znowu rzeczy oznaczają miód pitny. Pod względem przeto tym lub tamtym sposobem wyrobionego napoju, bóg przybierał Bubila lub Raguta nazwanie, jak się postrzega w innych mytologiach.
Wiemy z podań o bogach greckich, ze Melampus, znakomity wieszczek, który żył za czasów Pretusa j jeszcze przed wojną trojańską, blizko na lat 1380 przed narodzeniem Chrystusa, naypierwszy Bachusa cześć do Grecyi wprowadził. W wiekach przeto, kiedy naród litewski ukształcał swoje bałwochwalstwo, już cześć tego boga była bardzo stara i powszechna. Litwini zaprowadzili ją u siebie; lecz niemając winnic, naturalnie, inne przymioty i attrybuta swojemu bachusowi nadać musieli:
S. 17
gdyż skłonności ludzkie wszędy są sobie podobne, wszędy rozwięzłość, przy nadużyciu upajających napojów, szuka pokrywki pobożności.
Obaczymy, pod artykułem Posągi, niejakieś wyobrażenie tego boga. Łotwacy go strasznym i odrażliwym wyobrażać musieli, ponieważ i dopiero, chcąc nastraszyć dzieci, mówią im: Bubbulis idzie, weźmie, porwie. Nazywali go takoż Trimpus, co nie ma związku z Atrimpos jak Stender chce rozumieć; ale to był prosty epitet patrona pijaków. Że posąg tego boga, czyli dziwaczne jakieś jego wyobrażenie, w czasie święta jego, w lutym przypadającego, wożono na saniach ode wsi do wsi; sanie zaś w języku litewskim nazywają się ragułas; przeto wnosić należy najbliżej, że od tego wyrazu i bóg ten najpowszechniejsze miał nazwanie Ragutis.
SOTWAROS.
Bóg światłości dziennej, pasterzy, poetów, lekarzy. To nazwanie pochodzić zdaje się z greckiego Soter które nadawano bogu, za sprawcę największego dobra uważanemu. Cicero ten wyraz lak wykłada: Is est nimirum Soter, ąui salutem dedit *. To jest Zbawiciel. Inne nazwania jego są: Szwintestix Szwajstix, według kronikarzy. Jauczobobis, według X. Bohusza **. Lelus, według naszych ba-
--------------
* In Verrem Act. IV.
** Rozprawa wyż. wsp. str. 145.
S. 18
dań. Łasicki zna go pod imieniem Gabie: przywodzi wiadomość o nim mówiąc: -- "Kiedy lato mokre i trudność zachodzi w wysuszeniu zboża na polu, suszą je w osieciach i, bogowi Gabie kłaniając się, błagają go temi słowy: Gabie Diewajle, pakiełk garu, nie łajsk kirbixtu. "Co znaczy: Gabie, miły boże, podnieś ciepła stopień, nie dozwalaj ogniowi skrzyć się zbytecznie." Modlitewka ta jest formułą zaklęcia ognia w osieci, aby się pożar nie przytrafił: mówią guślarni wieśniacy żmudzcy ją i teraz, przy rozprowadzaniu ognia w suszarniach swoich. Pamiętać trzeba, że Starożytni słońce uważali za źrzódło ognia i czcili, jako bóstwo tego elementu, pod nazwaniem takoż Gabie, Gabalus, Heliogabalus. Obaczyć W słownikach mytologicznyck. Cześć ognia i słońca, czyli Apollina, spływała się w jedno u wszystkich narodów. Ogień i słońce wszędzie odbierały pokłony, gdzie tylko religija pogańska zewnętrzną wystawę i kapłanów miała. Grecy mawiali: ze cześć Apollina u północnych ludów bardzo była głośną, dla tego zwali go Hyperborensis. W pieśniach ludu litewskiego żniwnych, na wyrażenie: promień ożywny słońca, używają się wyrazy Garu Kona co zdaje się przypominać podanie o czci słońcu czyli Apollinowi, nad morzem Baltyckiem postrzeżonej, u Pliniusza *, gdzie
-------------
** u Pliniusza VI, 26.
S. 19słońcu kłaniano się pod nazwaniem Koros. Pan Ritter w badaniach swoich o starozytnościach północnych, obszernie o tera namienia.*
Kronikarze wymieniają Szwajstixa czyli Swajtestixa, jako boga światłości: w litewskiej mowy rozumieniu, wychodzi ten wyraz na sprawcę światłości, albo światłość ożywną, co odpowiada Febusowi starożytnemu.
"Słońce u Litwinów należy do bóstw pierwszego rzędu, pod nazwaniem Sotuar, jakbyś rzekł: ożywiciel świata, albo dusza świata. Nie ma u nich wszelako to bóstwo osobnych świątyń, tak, jak było w całej północnej pogańszczyźnie. Mają przecie oni swoich znawców niejakiejś astronomii; rachują pory rokuj miesiące, tygodni, dni; zaczynają, swój miesiąc od nowiu, tydzień, jak Mahometanie, od piątku, który swemu Jowiszowi poświęcają; drugi zaś dzień po piątku, to jest niedzielę, poświęcają Słońcu: zupełnie, jak dawni Rzymianie. Ludzie ci są bardzo oddani rolnictwu i sprzężonemu z niem chowaniu bydła domowego; z tego względu Sotuar, jako bóg pasterzy, odbiera ofiary, i znajomość czci jego w najuboższe chałupy zasięga.'' **
----------
* Vorhalle europaischer Völkergeschichte etc. Berlin 1820.
** Eminentissinii Petri Eppi. Camaracensis, Card. De Municheis Agapianis in Russia et Lithmania, eorumque doctrinae cum ethnicismo affinitate Ao 1418. cod. in fol. MS. pag. 185. Ma to bydź jedno z dziel niewydanych Kardynała Piotra d'Ailli, który żył między latami 1350 i 1419, czy jak chcą inni,
S. 20
Według mniemań gminnych litewskich: słońce nie tylko jest źrzódłem ognia, światła i życia, ale tez wszelkich niemocy uleczenia. Zamawianie od ukąszenia gadów, odkrycia skutków leczebnych w roślinach, słowem: cała guślarna medycyna dawnych Litwinów, działa się pod opieką Słońca, które w tym razie wzywano pod nazwaniem Lelus *. Ze śpiewu jednego postrzegłem, że lekarze i leki były pod opieką Lelusa. W lidzkim są dwie wsie, w parafii raduńskiej Lelusze i Lelańce, blisko siebie położone, takoż w powiecie trockim jest uroczysko Lelany, majątek PP. Górskich. To wszystko objaśnia dwa myta, w Mylologii północnej mało wyjaśnione. Z badań nad mytologia litewska postrzegać się daje, że Lelus i Lela, byłyto bliźnięta, brat i siostra, mąż i żona, dzieci jakiejś bogini, której miano zaginęło, wnoszę, ze to była Lado, odpowiadająca greckiej Latonie, a dzieci jej Apollinowi i Dianie, a zaś Lelowi i Poleli czyli Polelowi w mytologii sławiańskiej. Które myta bynajmniej nie stosują się do bliźnieńców Ledy, Kastora i Polluxa, jak to wykładać usiłowano.
-----------
1425. Zeszły August Kotzebne nabył je w Neapolu, od które go miałem sobie udzielony w roku 1809 w Rewlu, dla wynotowania rzeczy, do dziejów litewskich ściągających się, szczególniej do Mytologii.
* Według własności mowy litewskiej, wyraz Lelus, po Łotewsku Leels, znaczy Jasny, Excellens, kiedy się stosuje do osoby ludzkiej, a zaś Wielki, Magnus, kiedy nie do człowieka,
S. 21
Błąd mniemania tego stąd urosł, że kronikarz Bielski tak rozumiał, któremu, bez pochyby, wpadła, wprzódy na myśl Leda, niżeli Latona, podobniejsze miano do Lado, znajomej matki Lela i Poleli, Brak badawczej krytyki omyłkę tę upowszechnił. Tak właśnie, jak domysł naszych mytologów, którzy boginię Lado, grecką Wenerą, albo egipską Izydą czynią; bliźnięta zaś jej, Lela, Kupidynem, Polela, Hymenem nazywają. Właściwie zaś Lelum-Polelum sławiańskie, Lelus i Lela, czyli pod zbiorowem nazwaniem Leliwa, znaczyło to samo, co Latoides albo dzieci Latuny *. Na starych pieczątkach litewskich znajdujemy wyobrażenie Leliwy: zdaje się, że te pieczęci poprzedziły przyjęcie herbów polskich **; na nich wyobrażona jest gwiazda sześciopromienna nad półxęzycem, do góry rogami obróconym: gwiazda ma jeszcze odbite promieniej szeroko rozpostrzenione: herbarze w opisach swoich tegoż herbu dodają, ze gwiazda jasną bydź powinna, to jest: światło daleko rozrzucającą. Jakoż Starożytni, podług Fr. Noela ***, wyobrażali słońce
-------------------------
ale do rzeczy nieżyjącej się ściąga. Ob. Stenders Lett. Lexicon.
* Upadają tu więc domysły herbarzów naszych o pochodzeniu herbu Leliwa, jakoby od familii jakiejś, przybyłej z nadreńskich krajów w wieku IX; tylko ztąd pokazuje się, że ten herb zasięga dawnych bardzo czasów, poprzedzających dobrze wprowadzenie chrześcijaństwa do Polski. Musi bydź przeto Wytycznego początku.
** Obaczyć na końcu artykuł o Pieczęciach
*** Diet. art. Etoiles.
S. 22
w rysunku przez gwiazdę sześciopromienną. Dalszy dowod tego znajdziemy niżej, pod artykułem Lajma.
Wszystkie litewskie ludy miały swoich pieśniośpiewów, na wzór Trubadurów, Skaldów albo Bardów, gdzie indziej znanych, którzy opiewali rozmaite wypadki z dziejów narodowych nazywano ich Burtynikaj po litewsku, Burwis po łotewsku, albo też Burts. Oni wzywali w niektórych śpiewach Sotwora, czasem Lela. Obaczyć o nich niżey pod artykułem Kapłani.
Sotwaros odpowiada jeszcze Belenusowi Celtyckiemu i Białobogowi Sławiańskiemu, co wszystko na Apollina wychodzi.
Bóg ten uważany jako słońce, jest elementarnym, czyli przełożonym nad elementem ognia. Tak, jak u Indyan Agni, czyli Agnini, bóg ognia *. Do tego łączy się nawet i podobieństwo miana, po litewsku bowiem ogień Ugnis, ogniowy Ugninis
ATRIMPOS.
Bóg morza i wody. O żadnym innym bogu nie ma tyle niezgodności w kronikach, jak o tym. My się trzymać będziemy najzgodniejszych z naturą religijności litewskiej podań. Czytelnik znajdzie w historyi pruskiej Hartknocha**, wywody o nie-
--------
* Allgem. Myth. Lex. v. Majer.
** Alt und Neues Preussen, oder Preussisch Historien 2. Theile, durch Christophorum Hartknoch; Frankfurt und Leipzig 1684. folio.
S. 23
dorzecznościach kronikarskich, oraz mylne zdania tych, którzy, nie znając rzeczy krajowych, domysły swoje tworzyli, a ztąd rozmaicie wypisywano jego nazwanie. Meleciusz i Waiseliusz nazywają Antimp, Łasicki Andros. Inni znajdują jeszcze boga Potrimpa, tylko nad rzekami władzę mającego; lecz ze znajomości języka wypada rozumieć Potrimpos i Airimpos za jedno. W rękopiśmie Piotra Biskupa znajdujemy: -- "Wodzie pod nazwaniem Atropos, cześć oddawali, którą mieli za element szlachetny. " Przezomyłkę widać tak imię tego boga wyrażono.
Będzie to ogólny bóg nad wodami morskiemi i innemi, po których żeglowano, oraz patron żeglarzy. Litwini zamieszkali kraj, napełniony różnego rodzaju wielkiemi wodami, stykający się z morzeni; przeto żegluga była nieodbitą ich potrzebą, a tem samem nie mogli się obejśdź bez swojego Neptuna.
Mieszkający Litwini nad jeziorami, wzywali tego samego boga, pod nazwaniem Ezerinis, to jest: Jeziorowy. Łasicki sam jeden dochował nam tę wiadomość.
Mamy piśmienne podania, ze boga Atrimpa miano za dawcę pierwszych potrzeb człowieka. W młodocianey go postaci wystawowano sobie. Co na pierwszy rzut oka zdaje się sprzeciwiać z własnościami Neptuna, czyli Atrimpos odmienne myto wyobrażać powinienby. Lecz wiadomo, że filozofija starożytna, z wody wyprowadzała najpierwsze istoty organiczne:
S. 24
wodzie początek przyrodzenia całego naznaczała. Takie więc wyobrażenie, przyjęte od Litwinów, mogło temu bogowi elementarnemu, przewodniczącemu nad elementem, szlachetnym i najpierwotniejszym, nadać cechę młodości wieczney, dla okazania ciągłego odradzania się istot żyjących i roślinnych.
Godłem Atrimpa było naczynie czyli urna, wodą napełniona i przykryta snopem zboża, w której węża wodnego trzymano.
Takoż podług świadectwa kronik, posąg tego boga stał w świątyni Romnowe, po lewej ręce Perkuna, w postaci węża, spiralnie zwiniętego; był z miedzi, głowę miał człowieka średniego wieku. Obaczyć wyobrażenie na fig. 7, Tab. II. Na wielkiej chorągwi Prussów znajdowało się wyobrażenie inne Atrimpa, w postaci młodziana, mającego głowę, kłosami zbóż uwieńczoną; wyobrażony był po lewej ręce takoż Perkuna. Ob. fig. 41, Tab. VI, i opisanie chorągwi, pod artykułem Herby,
Atrimpowi na ofiarę palono kadzidło, to jest: bursztyn, jako produkt morski. Obrządki jego odbywały się przy palących się świecach woskowych. Niekiedy dzieci małe zabijać miano dla niego w ofierze. Kapłan, mający sprawować takowe ofiary i obrządki, przygotowywał się do nich przez post trzydniowy*.
--------------
* Hartknoch, Alt. u. Neue. Preuss. str. 161.
S. 25
GARDEOLDIIS.
Bóg wiatrów, zaburzeń, nawałności morskich, opiekun okrętów czyli wszelkich statków pływających, jak to wykazuje znaczenie właściwego jemu nazwania. Inaczej zowią go kronikarze: Perdoite, Percloitus, Gardoaitis, co jest dyalektyczną tylko odmianą.
Okropności morskie, zwłaszcza na tak burzliwem morzu, jakiem jest Bałtyckie, i najśmielszych, żeglarzy nabawić strachu są zdolne. Obawa rodzi ucieczkę do bóztwa. Według zaś mniemań starożytnej filozofii, wyobrażano sobie osobnego boga, do którego uciekano się w tym serca ucisku. Owoż, dla czego wszystkie narody nadmorskie swojego Eola miały.
Litwini, za wyraźnem świadectwem kronik, wyobrażali sobie tego boga, pod postacią ogromnego olbrzyma, mieszkającego gdzieś pośrzód morza, któremu wiatry były posłuszne: on hamował, lub natężał nawałności, sprzyjał lub przeszkadzał żegludze, według swej woli i ręki skinienia. Słowem: był to wielki bóg na morzach i wodach wszelkich, nawet na lądzie.
Ofiary mu składano z ryb, które w głębokich naczyniach przynoszono, na znak, że nad głębokościami panuje. Rybacy mu cześć szczególną oddawali. U Łotwaków nazywał się Gardehts. Rybacy
S. 26
morscy ryby mu najsmaczniejsze przynosili. Miał swojego kapłana, który się nazywał Sigonotta. Obaczyć o nim niżej pod artykułem Kapłani..
Tegoż samego boga Skandynawowie nazywali Fro, takoż Satrapa bogów: świątynię miał blisko Upsalu. Hading, ósmy król Danii, doznawszy raz okropnej burzy na morzu i poniósłszy wielką stratę w nawach, przebłagiwał jego czarnemi ofiarami, co dawni Szwedzi nazywali Froblosk, ofiara dla Fro. Pod panowaniem Hottera, Bakier zamienił to na ofiarę z ludzi (Eddy). -- Jest pieśń, dotąd jeszcze śpiewana u Żmudzinów nadmorskich, w której śpiewak opłakuje poległych żeglarzy, porwanych na ofiary Burzy, Judime, których zabiła ręka dzikiego ludu, jak czarne bydlęta, które burzom się poświęcają, to jest, które się przynosić zwykły bogowi burzy.
POKLUS.
Bóg podziemny, panujący nad marami, sprawca mąk piekielnych duszom zmarłych zbrodniarzy, mściciel nieubłagany. Były rozmaite narzeczenia jego: Pokolus, Pokoie, Pikol, Pikole, Pitagartis, od Pragaras, Piekło.
Dziejopisowie mają szczegóły o tym bogu następne: Według Hennebergera, Litwini wyobrażali go w postaci starca, z brodą siwą, twarzą wybladła, oczy mu słupem stały, do góry obrócone, głowę miał niedbale białą płachtą obwinioną. Obaczyć te jego
S. 27
wyobrażenie na wielkiey chorągwi litewskiey, figura Tablica VI. Więcej on nabawiał strachu przeraźliwością postaci, niżeli powagą urzęda swego. Dla tego ludzi słabego umysłu, niewiasty i dzieci, w wielkiey obawie utrzymywał; chociaż nie mało był straszny każdemu, przez moc wrażeń, z dzieciństwa powziętych, i okropne skutki zemsty swojej. Ukazywał się Poklas jawnie w demówsłwach: co było niechybną przepowiednią gniewu bogów, a zatem klęsk i nieszczęść, domowi i mieszkańcom zagrażających. Skoro się raz drugi pokazał, trzeba było sowicie przebłagalne przynosić ofiary, nieszczędzić niczego dla ofiarników. Gdy to nie będzie dostatecznem, Poklus okropniejszym jeszcze sposobem objawiał się potrzecikroć: wówczas to przerażenie następowało niezmiernej obawa zemsty srogiej bogów, tuż nastąpić mającej, przestraszała gospodarza, domowników i sąsiadów w najwyższym sposobie. Trzeba było rychło temu zapobiegać, udawać się do znakomitego kapłana, jakiego pobliskiego Krewe, albo do samego Krewe-Krewejto. Ten oznajmował wolę bogów, wyjawiał: czego potrzebują; ze zaś zawsze w tej ostateczności krew ludzka ofiarowaną bydź musiała, przeto wymieniał kapłan osobę, którą poświęcić w ofierze należało. Cały przeto dóm i krewni gospodarza, dopóty nie mogli spocząć, póki nie zamordowali tej wskazaney ofiary i głowy jej nie złożyli u podnóża posągu Poklusa.
S. 28
W późniejszym jednak czasie, to nadużycie kapłanów zniesionem, widać, zostało: ponieważ rzecz się kończyła na hojnej opłacie kapłanowi, który sam siebie ranił i ze krwi swojej sprawował zastępczą ofiarę; przy czem składano głowę jakiego bydlęcia.
Poklusowi przyznawano pięć własności: 1. Był bardzo złośliwy, dla tego uważano go za sprawcę wszelkiego zła. 2. Od woli jego i upodobania zależały wszelkie klęski, wżyciu prywatnem, -- na kogo chciał nieszczęścia nasyłał. 3. Był królem dusz zmarłych, i męczył w piekle zbrodniarzy.. 4. Mógł się jawnie ukazywać, w każdej porze i na każdem miejscu. 5. Miał upodobanie dzieci okrutnie lękać; stadowe strachy paniczne, znane i u starożytnych. Wszelako najwięcej ukazywał się w domach bogaczów, albo ludzi odważnych i zdolnych do walki. Obaczyć o tem jeszcze pod artykułem Ofiary.
Takoż pod artykułem Krumine, opowiemy powieść ożenienia się Poklusa z Nijołą, córką tej bogini. Tu tylko uczyniemy postrzeżenie, że u wszystkich narodów, gdzie Plutona znano, czynią go żonatym z córką bogini, porwaną do piekła. Egipcyanie, Fenicyanie, Grecy, Rzymianie, tę samą rzecz prawili; Indyanie, u których Pluton nazywa się Maliadewa, przydają mu żonę, nazwaną Kali. W ogólności, za zdaniem mytologów, Pluton nie jest niczem innem, tylko Jowiszem Stygijskim, który w tem znaczeniu był bogiem niezmiernej okropności.
S. 29
Kronikarze pruscy, którzy dość obszerne o tym bogu wiadomości zebrali, przyrównywają go do Odina Skandynawskiego, ze względu prześladowania i pomsty nieubłaganej, chyba krwią. Widać więc, ze guślarność barbarzyńska tego boga, przeszła od Warragów do Litwy, którą kapłani, rozpostrzeniając kuglarnym sposobem, bardzo wielką władzę mieli: gdyż kogo chcąc mogli wskazać na ofiarę, zemsty bogów. Sam Krewe-Krewejto nosił w zanadrzu mały posążek Poklusa, który się nazywał Roszkas czy też Rosskas, jak twierdzi kronika J. F. R.
Godłem Poklusa były trzy czaszki: ludzka, wołowa i końska.
KRUGIS.
Bóg kowalów czyli niejakiś zabytek Wulkana starożytnego; który będąc powszechnie uważany za doskonałego kowala i patrona tego rzemiosła, dostał u Litwy nacyonalne nazwanie, pochodzące od rygla, Kriugos. Łasicki dochował nam to nazwanie; lecz niestosowne przymioty bogowi przyznaje, czyniąc opiekunem świń; mimo tego, że sam nad temi zwierzętami wcale inne bożyszcza uznaje, to jest: Kremara i Priparszas, oraz powiada, że pewni kowale, zwani Budrajcis, z wielką gorliwością do niego się modlą. Ci kowale, jak wiemy z powieści gminnych, byli rudnikami, czyli wytapiającemi z rudy krajowej żelazo. W rozumieniu mytycznym brać
S. 30
ich należy za gatunek cyklopów. Jest wspomnienie takoż w powieściach o pewnych olbrzymach, ludożercach, którzy mieszkali między wielkiemi błotami, nad pewnem jeziorem, gdzie kuli żelazo.
Xawery Bohusz w rozprawie swej, na karcie 145, nazywa po litewsku Wulkana, Jagaubis. Musiał wziąć to nazwanie ze śpiewu jakiego lub powieści, a ztąd mamy dowód o znajomości tego boga, nie pod jednem nawet narzeczeniem.
ZIEMIENIKAS.
Inaczej Kurko, Kurchus. Hartknoch bardzo dowodnie przekonywa, że Ziemienikas u Litwinów, u Prussów zaś Kurchus, ten sam bóg się nazywał. Był bogiem ziemnym, nad urodzajami ziemskiemi przełożonym, oraz ciemności, czyli przeciwnym bogowi światła. Opiekun domów i w ogólności całego kraju.
Litwini w chowaniu wężów i karmieniu ich mlekiem cześć mu wyrządzali; przesądy grube i ciemne były o nim. Należał do rzędu bogów elementarnych, i był z nich najpodlejszym, gdyż zarządzał elementem ziemi. Zawiadywał wszelką żywnością, która potrzebna jest na pokarm dla istot żyjących. Dla tego pierwociny plonów ziemskich, owoców drzew, z połowu ryb i zwierzyny, w ofierze mu przynoszono. Ofiary mu szczególne czyniono w jesieni pod Święto-Wielkie nazwane.
S. 31
U Prassów był on jednym z przedniejszych bogów: miał świątynię bardzo słynną, w miejscu, gdzie dziś Heiligenbeil, Święta-Siekierka *, zwanem przed tem Szwenta mesta W niej gorzał ogień wieczny. Posąg tego boga corocznie pod Wielkie-Swięto kruszono i corocznie nowy robiono. Miał jeszcze pewny ołtarz czyli kamień, między Frauenbtirgiem, i Tolkmit znajdujący się, na którym ofiarowali rybacy pierwociny z połowów ryb. Nawracający do chrześciaństwa Prussów, apostołowie, naywięcey mieli do czynienia z pokonaniem zabobonów tego bożyszcza.
"Kiedy rozbójnicy niemieccy, bez żadnego powodu, spokojnych i gościnnych napadli Prussów zbrojną ręką, zabierając mienie ich, pustosząc pola, ogrody, burząc domówstwa, udawali się wtedy oni z ucieczką do boga swego, którego przez ten napad za obrażonego uważali; jakoby on przez zemstę tych łupieżców nasyłał. Błagali więc go, wzywając jego pomsty i pomocy, a chcąc obudzić waleczność w swoich wojownikach, wezwanie to na chorągwiach swo-
--------------------
* Początek tego nazwania stad poszedł według Hartknocha: "Gdy Krzyżacy zawładali tem miejscem, Biskup Anzelm, kazał zniszczyć świątynię Kurcha i ściąć dąb święty; wówczas człowiek jeden z rąbiących to drzewo, mocno się obraził siekierą. Prussowie. biorąc to za pomstę boga, ową siekierkę ubóstwili i cześć jej wyrządzać poczęli, na ruinach dawnej świątyni. Krzyżacy nic prędko potem założywszy tam twierdzę, nazwali od tej czci nowej, pod której mianem to miejsce było znajome."
S. 32
ich wojennych tak wyrażali: -- Dew Korg supyx spustitiais ystuk ssus. To jest: "Boże Kurko! bądź gniewny na tych spustoszycielów, czyń im zło."*
Łotwacy czcili tego boga pod nazwaniem Żeemneeks, w znaczeniu zupełnie tem samom, co Litwini: był on opiekunem domu i wszelkiego dobytku; ofiary z pierwocin przychówku domowego mu przynoszono w święto Jesienne. Nazywał się. u nich Mahjas Kungs, pan domu, gospodarz, według dzisiejszego rozumienia. Najpowszechniej wąż, czyli jakiś fetysz domowy wyobrażał to bożyszcze. Był w szczególności bogiem rolnictwa.
Bandkie w swojej Historyi Polskiej, gdzie wylicza bogi sławiańskie, wyraźnie twierdzi, ie litewski Gurko, odpowiada sławiańskiemu Górowid. Nie wiadomo dla jakiej przyczyny: bo jeżeli dla podobieństwa wyrazów, to się omylił, gdyż u Litwinów nie nazywał się inaczej, jak Ziemienikas, u Łotwaków Żeemneks, a u Prussów Kurko, albo z łacińskiego Curchus, wcale nie od góry, ponieważ góra jest Kałnas. Hartknoch (str. 139), przywodzi kronikarza Grunau, który chce mieć, że Prussowie boga Kurcho spólnie czcili z Mazowszanami. Według naszych postrzeżeń, odpowiadał on sławiańskiemu Czarnobogowi, czyli Ziemiobogowi, który był
---------------------
* Thunmann Untersuchungen über die alte Geschichte einiger nordischen Völker. str. 255.
S. 33
przeciwnym Białobogowi, tak samo, jak Ziemienikas w litewskiej mytologii, przeciwnym jest Sotwarowi.
Myto tego boga odpowiada jeszcze Oromazowi i Arimanowi starożytnych Persów, od których podobno i początek swój wzięło. Starożytni Rzymianie nazywali go Niger Deus, i z mytami Plutona mieszali. U Sassów dawnych nazywał się Atré.
Wielu starało się wyśledzić pochodzenie nazwania krainy Kurlandyi. Która we właściwem krajowem narzeczeniu jest Kur-zeeme, po polsku Kurońska-ziemia, po niemiecku Kuhrland. Nestor nazywa ją, pod wiekiem IX, Korś, czytać należy Kurs, co jest skróconem narzeczeniem nacyonalnego. Z tego więc starowiecznego namiaiiowania domyślać się wypada, że się od boga Kurko kraina ta nazywać poczęła, w odleglejszej starożytności, a lud jej nazywał się. Kurami, Kimonami. Kraj ten, zbożorodny i najżyżniejszy na całem pomorzu Baltyckiem, bez pochyby głośnym najpierwiej bydź począł, ze czci tego boga rolniczego, która się tam nasamprzód rozwinęła i przeto, jakby Kurka czy Kurchą krainą, nazywać ten udział ludu litewskiego poczęto.
PATELO.
Bóg duchów powietrznych, niejakiś gatunek anioła wyższego rzędu. Inaczej miano go zwać Pateno, Potelo. Miał on swój posąg w wielkiej świątyni Romnowe, po prawej stronie Perkuna. Na
S. 34
cześć mu każdy głowę trapię w domu chował. Lasicki zna go pod nazwaniem Algis.
W mowie litewskiej Potałas, znaczy łoże śmiertelne, mary, na których umarłych noszą, katafal, Bustum starożytne. Zapewne stosy, na których palono ciała umarłych, były pod opieką tego boga, skąd on przewodził duszę umarłą do pobytu wieczności, Poteliszka, u tutejszych wieśniaków znaczy motyla nocnego, Falena mori, pod którego postacią, jak mniemają, ukazuje się ów anioł śmierci, porywający duszę.
Dusza wzlatująca z grobu na skrzydłach motyla, bydź musiała godłem boga Patelo; rysunek godła takiego, jest na figurze 25, Tablica IV. Obaczyć artykuł o Herbach.
SZNEJBRATO.
Bóg nad gospodarstwem i myśliwstwem ptasiem: kury, kaczki, gołębie, pawie, były mu szczególnie ofiarowane. Inaczej nazywał się Isżwambratus. Był jednym z bogów pierwszego rzędu, mających posągi w świątyni Romnowe.
Kronikarze pruscy czynią domysł, ie to był ubóstwiony Prutenes, brat Wejdewuta takoż ubóztwionego, pod nazwaniem Wirszajtos. Rozumieć należy, że myto boga Sznejbrato, stało się godłem ubóstwionego męża, w narodzie zasłużonego: gdyż ci sami kronikarze mówią, że trzej przedniejsi bogowie byli:
S. 35
Perkunas, Atrimpos i Poklus, a po nich Wirszajtos, Sznejbrato i Kurko, takoż cło wyższych bogów należeli. To wzięto z zabytków, znalezionych u Prussów, gdzie i cześć boska dwóm braciom. Wejdewutowi i Prutenesowi wyrządzaną była, pod godłami tych wspomnionych bogów, mających takoż osobne swoje zarządy.
KABIRY.
To jest: Tryzna, Triopa po litewsku, czyli Trójca pogańska.
Do najstarożytniejszych i razem do najpowszechniejszych myt należą Kabiry: Egipcyanie i Grecy, Rzymianie, Indyanie, Japończycy, Sławianie, Litwini i wiele innych narodów, mieli obrządki mniej więcej tajemnicze bogów Kabirów.
Bochart wywodzi znaczenie Cabires, od wyrazu arabskiego Kabir, co znaczy potęga. Rzymianie te! same bogi nazywali Dii potentes, Dii socii, albo Anactes, monarchowie. Fr. Nöel powiada, że cześć Kabirów początkowie pochodzi z Egiptu, ponieważ w Memfiz najdawniejsza ich była świątynia. Herodot mówi, że Pelazgowie, przeniosłszy się z wyspy Samotracyi do Peloponezu, cześć Kabirów przynieśli z sobą i ustanowili tajemnicze ich obrządki. O uczęśtnictwo w tych tajemnicach najświatlejsi i najznakomitsi ladzie w starożytności dobijali się. Poźniej nieco z Attyki rozniosła się cześć tych bożyszcz
S. 36
po całej Grecyi i dalej. Eneasz przyniósł z Troi Kabiry swoje do Włoch. Alba i Rzym szczególnie im się kłaniały; w tem drugiem mieście widziano trzy ołtarze im poświęcone w cyrku. Lud wzywał Kabirów w złych przygodach, domowych nieszczęściach, majtkowie podczas burzy morskiej, przyjaciele na pogrzebach przyjaciół.
Trudno jest dopiero wyłożyć należycie znaczenie tego myta: raz, że obrządki były tajemnicze; drugi raz, dla plątaniny w mytologach nawet starożytnych: bo jedni zarówno ich poczytują z Dioskurami, to jest: Kastorem i Polluxem, drudzy mają za dzieci jakieś bogów, inni za czarowników, czyli popów jakowychś, nakształt Daktylów, Korybantów, Kuretów. Lecz godząc te wszystkie podania z sobą, i rozróżniając naturę tych bożyszcz Mneleas, a po nim Roland, zgadzają się najbliżej z prawdą, mieniąc Kabiry trzema bogami piekielnemi, czyli bogami umarłych: gdyż Prozerpina wyobraża ziemię przyjmującą do łona swego wszystko, po zgonie, i wydającą wszystko, czyli rodzącą z tegoż łona; będącą przeto życiem. Merkury oznacza potęgę i przeznaczenie, środek między życiem jednem a drugiem, śmierć, przejście z jednego stanu bytu do drugiego; Pluton podziemne kraje, czyli stan bytu po zgonie. I to jest właściwie Trójca mytyczności greckiej.
Uważmyż jeszcze, że prawie każdy poganizm, cokolwiek ukształcony, miał swoją Trójcę. U In-
S. 37
dyan: Brama, Wisnu i Shiwe. Egipcyanie mieli swoje Kamefis, Japończycy mają bogi Kami, zupełnie odpowiedne Kamefisom, według zdania Pana Georgij a te znowu odpowiadać zdają się Tryźnie Sławiańskich Wiadomo z dziejów, że dawni Prussowie Tryznę mieli; nie będziemy przeto wahać się z przyjęciem Kabirów do rzędu bogów litewskich.
Obaczmy bliższe tego zabytki. W okolicach Drui w roku 1811, w odlewisku osuszonem jeziora jednego, znaleziono trzy posążki bronzowe: były wysokości około 18tu cali, licząc z podstawką, która była trójkątną deską bronzowa, grubą na 2 cale. Osoby stały na tej desce tyłami do siebie obrócone, pod ramiona
opasywał je razem obręcz metallowy, pełen ponacinanych karbów, na podobieństwo pisma jakiegoś, które się takoż na płazczyźnie i na brzegach pionowych deski znajdowało. Wieśniacy przedali w Drui żydóm, funt po groszy 10, a wagi bydź, mogło więcej
dwóch pudów. Mam tę wiadomość od jednego obywatela, wiary godnego, który był naocznym tego świadkiem. Według niego, jedna osoba wyobrażała damę w rzymskim stroju, z dyamedą na głowie; druga miała postać młodziana kuso ubranego, z czapeczką, podobną do tej, jaką noszą wieśniacy w powiecie kowieńskim; trzecia miała wyobrażenie człowieka średniego wieku, z brodą, w płaszczu długim i z przepaską na włosach. Kilku rąk tym posążkom nie stawało, znać odłamane były. Czynione badania poźniej
S. 38
w lat 10, śladu nie okazały, gdzie się ten zabytek zadział, ledwie znaleziono pamiętających o tem zdarzeniu; żydzi przyznać się nie chcieli do kupna. Napisy niewiadomo jakie były, wszelako jeden wyraz podług kreślenia z pamięci tego obywatela, wyrażał pismem runicznem, jak się z rozbioru pokazało, wyraz Triopa, co według litewskiej mowy na toż samo wychodzi, co Tryzna, po sławiańsku, to jest: Trzy-znaki, trzy znamiona lab postaci, czyli trzy stany istnienia ludzkiego: życie, śmierć i wieczność. Będziemy jescze o tem pod obrządkami pogrzebnemi mówić.
BOGINIE, DEWE *
PRAURIME.
Bogini ognia świętego, jedno z najdawniejszych bożyszcz starego świata.
Rękopism Piotra Biskupa, tak ma o niej: "Znajduje się u nich (Litwinów), cześć fałszywej bogini,
----------
* Łotwacy każdą boginią nazywali Mathe, matka, i według ich rozumienia, prawie każda rzecz, mająca boga swego, których w ogóle nazywali każdego Thews, ojciec, miała też i boginię swoją, czyli u nich każde myto, stosowało się do męzkiej i żeńskiej płci bożyszcza. Według zdania Stendera: Lett. Gram. Art, Myth.
S. 39
z rozmaitemi zabobonami uwielbianej, którą Praurime nazywają, na podobieństwo Westy albo Cybeli dawnego Rzymu. Przeczystą dziewicą, nad ogniem przełożoną, dawczynią życia lud prosty nazywa. Ogień też jej poświęcają, za wieczny miany, ponieważ na świątecznym jej ołtarzu gore bezustannie. Również panny sprawujące obrządki kapłanie, są ku temu przeznaczone, które się nazywają Praurme; ich to ścisłym obowiązkiem jest: strzedz, aby ten ogień nie wygasł. Te dziewice dozgonne panieństwo zachowywać powinne; za złamanie którego, przepisy praw krajowych surową śmiercią karzą." Stryjkowski, przywodząc ożenienie się Xiążęcia Kiejstuta z Birutą, wyraźnie ją bydź mieni podobną kapłanką czyli Westalką. Jakoż pod Połongą, na świętej górze, nad rzeką Niewiażą, w Wilnie i po innych miejscach, były ołtarze, na których się ogień wieczny palił, strzeżony przez dziewice. Powszechność zwała je Wejdalotkami, Wejdalotenie po litewsku. Będzie o nich niżej, pod artykułem kapłanice, takoż o ogniu świętym, pod właściwym- artykułem.
Nie wiele mamy dalszych, śladów o tem bożyszczu; w łotewskiej tylko mowie pozostał wyraz bliski nazwaniu tej bogini: Praulis, pożar, ogień wszystko niszczący.
LADO.
Wielka bogini, powszechne bożyszcze w starożytności Europy północnej. Kronikarze niektórzy
S. 40
mylnie boga w tem mycie upatrują: gdyż wszystkie zabytki sławianskie, estońskie, litewskie, boginię przypominają.
U Litwy, od dnia 25 maja do 25 Czerwca, były dni poświęcone Ladonie. Czyniono jej ofiary z białych kogutów, sprawowano uczty publiczne, były tańce na błoniach, śpiewały pieśni dziewice, w których często powtarzano: Lado, Lado, Lado, didie musu dewe. To jest: Lado! wielka nasza bogini. Dzień ostatni był świętem Rosy. Obaczyć pod artykułem Święta.
Maja wieśniacy litewscy dochowane jeszcze pieśni, na święto Rosy śpiewane, w których jest spo mnienie Lado, takoż zlata Lado, złota Pani.
Bogini ta, chociaż wiemy z pewnością, że i u Sławian, zwłaszcza północnych, znaną była, nie wiemy przecie dokładnych o niej szczegółów; mówią niektórzy, jak Łomonosow, że to była Wenus. Zdaje się, że Żołotaja Baba, to samo, co Lado, znaczyła, której posąg znajdował się u Obdorców *. Ona się opiekowała dziećmi od urodzenia aż do wieku młodzieńczego. Bydź przeto mogły i u Litwinów podobne przymioty Ladony.
Właściwie, podług tego, cośmy pod artykułem Sotwaros, wyłożyli, była ona Latoną litewską, matką Lela i Leli, bliźniąt, nazwanych Leliwa.
--------------
* Obaczyć Gwagnina część 1, xięgi siódmej.
S. 41
BUDTE.
Bogini mądrości. Jej nazwanie powziąłem, z jednej powieści gminnej, postrzeżonej w okolicach Memla, z której okazuje się, że pod tem imieniem ubóstwiano mądrość. Powieść ta, opowiadając przygody jakiegoś znakomitego marynarza, między innemi zdaniami moralnemi, ma następne: "Mądrość, czyli rozum, który czuwa nad wszelkiemi sprawami dobrego człowieka, znajduje się w ręku boskiej istoty, nazywającej się Budte, która obdarzała tym darem ludzi, a ci stawali się sławnemi. " Widocznie więc mowa tu jest o Minerwie litewskiej, ale jej pochodzenie inny początek miało od Minerwy greckiej.
Herodot * wyraźnie powiada, że Egipcjanie kłaniali się bogini Bute, której cześć i u Greków starożytniejszych była we zwyczaju. Fr. Nöel, pod artykułem Bute, robi postrzeżenie, ze ta bogini przeszła początkowie od Indyan, do Egipcyan i do Japończyków, oraz do innych narodów.
U Indyan, jest jeszcze dotąd niewyświecone, dla nas rozumienie, o bożyszczu Budha: ponieważ raz mówią mytologowiej ie to był jeden ze starożytnych Indu mocarzy, z mytycznego pokolenia dzieci xiężyca; drugi raz, że pod tem nazwaniem rozumie się jeniusz planety Merkurego; trzeci raz, że bóg Wisznu,
---------------
(1) L. 2, c. 59, 63.
S. 42
kiedy się dziewiąty raz wcielił, tafcie przyjął nazwanie. Cóżkolwiek bądź, zgadzają się zdania Braminów na to, że istota mytyczna, to nazwanie nosząca, była mędrcem czyli prawdziwą mądrością. Według ich zdrowszego rzeczy tej wykładu, Budha był nauczycielem i prawodawcą starożytnych Indyan, który ich nauczył sześciu umiejętności: astronomii i astrologii, moralności, obrządków religijnych, sztuki lekarskiej, prawoznawstwa i handlu. Widać wszelako, ze obok tego jeszcze krzewił prawidła zdrówszego o Bogu pojęcia, i naganiał fanatyzm religijny Braminów: ponieważ oni dotąd są z najwyższą po-. gardą dla Budha, chociaż nie przeczą mu wielkich przymiotów i bóstwa. Sekta Budystów doznawała, w bardzo odległych wiekach, prześladowania w Indyi i wygnaną została z kraju. Przeto arcy-kapłani Budha, przenieśli się w odległe strony Azyi, po której oddawna już się szerzyło ich wierzenie. Jakoż mytologowie za jedno z Budhą uważają, Fo chińskiego, Gaudma Birmanów, Semonahodom Siamczyków, Bute Egipcyan, Buto Japończyków. My rozumiemy, że i nasza litewska Budte, do tegoż rzędu należy. Oprócz tego, że Budyni byli prawdziwemi sektarzami, Budho, których liczyć mamy do przodków narodu litewskiego, jak się to bliżej wyjaśni, w ciągu dalszym starożytnych dziejów litewskich; mamy jeszcze w mowie litewskiej wyraz Budas, którego znaczenie jest obszerne; zwyczaj, zdanie,
S. 43
rozsądek, mądrość. Tak więc bogini mądrości nie iest prętem obcem dla Mytologia litewskiej..
LAJMA.
Bogini obszerną władzę na. niebie i na ziemi mająca. Ze wszystkich zabytków o niej zebranych postrzegamy najwyraźniej, że to była Diana litewska, czyli Izyda *
Miała ona wiele też nazwań, jak u. starożytnych. Greków Diana Marionyma nazywała się, to jest: tysiącimienna. Z nazwań litewskich, które jeszcze nie zaginęły, są: Lajma, Menule, Liela, Kunimirszis, Miedzioima.
Najpowszechniejsze nazwanie tej bogini, Lajma, słynie w śpiewach, powieściach i podaniach ludów pruskich, litewskich, żmudzkich i łotewskich. Wzywana pod tem narzeczeniem, była opiekunką, niewiast we wszystkich przygodach ich życia, tak, jak Diana wzywana pod imionami Ilithya, Lucina, Genitalis u Rzymian**. Ona miała pieczę szczególny nad boleśnym stanem niewiast rodzących, zatrudniała się zdrowiem i losami dziecięcia nowonarodzonego, podawała mu sysołkę, pieluchami okrywała,
----------
* Balthazar Russów, Liefländ. Chronica, toż samo postrzega, dając jej Diany praymioty, (l. 1 -- 3. )
** Mylnie Szybiński, w Słowniku Mytologicznym, z innemi Mythologami, przyznaje miano Luciny Junonie, gdyż Horacy Ilithyą, Luciną, i Genitalis, nazywa Dianę. Carmen Saeculare v. 14. et sequ.
S. 44
strzegła przy kąpieli. Stender, w Mytologia łotewskiej, powiada: teraz jeszcze u Łotwaków Lajma, znaczy szczęście, czyli szczęśliwość losu dzieci; w niektórych śpiewach nazywaną bywa Laema mahmina, matka szczęścia, albo bogini. Według słynących jeszcze mniemań gminnych, Lajma okazuje się jawnie na pewnych górach, i głos jej daje się słyszeć, wówczas ostrzeżenie zachodzi o grożacem i nieprzewidzianem nieszczęściu. Pieśń jedna, nadmorska mówi:
"Lajma woła" Lajma Krzyczy,
Biegając bosa po wzgórzu.......*
Jest jeszcze przysłowie u Litwinów pruskich: Tajp Lajma lémé, tak Lajma przeznaczyła. Łotwacy nazywają to bożyszcze takoż Lauma, co na jedno wychodzi, chociaż Stender, osobną boginię pod tem wymienia mianem. Ponieważ, według niego, rządziła ziemią, gradem i deszczem. Były to przymioty losowe, czyli zrządzenia bogini" rozmaite, złe i dobre wypadki w życiu niewiast przeznaczającej. Dziewice łotewskie dotąd postrzegają Peekts wakars, wieczór przedpiątkowy, w którym żadna nie przędzie,
---------------
* Lajme szauke, Lajme reke,
Basi begant per kalneli.....
Dajnos czyli śpiewy ludu litewskiego. Litthauisze Volkslieder etc, L. J. Rhesa.
Ostermeyer z powodu tych przymiotów Parką Lajmę nazywa. Kritische Beitrag zur altpreussischen Rel. Geschichte str. l5. Wcale niestosownie.
S. 45
z obawy, aby len w polu nie chybił i wełna się nie popsuła na owcach. W moim zakątku, wieczorami od Bożego Narodzenia, do Nowego roku, nie przędą kobiety, dla tejże samej przyczyny; są, to zabytki święta Lajmy. Stender jeszcze powiada, ze Lauma u Łotwaków znaczy to samo, co wiedźma. Więc różne i z przymiotu i z rzeczy, od Lajmy pochodzące nazwania. Bydź mogły w czasach pogaństwa wróżki, czcicielki tej bogini, tak jak Burtyniki, czciciele Sotwara. Obaczyć artykuł Burte.
Postrzeżone w śpiewach gminnych nazwanie Menule, odnoszące się do xiężyca, Menuo, Menesis Menulis, uważanego w rodzaju żeńskim, tak samo, jak u Rzymian Men albo Lunus, znaczyło xiężyc ubóstwiany od mężczyzn; Hiena albo Luna, taż gwiazda, wzywana jako bogini przez niewiasty. Według powieści ludu prostego, Menule panowała nad nocą i nocnemi przygodami ludzi; przy blasku xiężyca ona wesołem okiem patrzy na ziemię, po jego promieniach zstępuje. Gniewna, twarz swoja odwraca i kryje się w obłokach. Ze zaś Lajma to samo była, co xiężyc, mamy dowód w śpiewie prusko-ltewskim, w zbiorze Dainos Pana Rhesa (str. 11), gdzie powiedziano: "Lajma darowała jeden dzień słońcu, Łajnie lenie Saułużes dienate. To jest: że okres słoneczny dłuższy okazał się wtedy dniem jednym, od okresu xiężycowego. W innych śpiewach ieszcze wyraźniej jest o tem.
S. 46
Nazwanie Lela pozostało uroczyskach i dało się dostrzedz w jednym śpiewie godowym, gdzie powiedziano: Triwejde Lele Kunigie, trzy-ksztaltna Lela królowa. Bierzemy to za myto, odnoszące się do Diany litewskiej, naśladowanej z greckiej mytologii. Fr. Noël, pod artykułem Trigla powiada: ie cześć Dianie trójkształtnej, oddawały ludy nadodrzańskie, nadwiślańskie) naddnieprowskie i dalsze. Te trzy kształty Serwiusz odnosi do przodkowania tej bogini nad urodzeniem, życiem i śmiercią człowieka. Zupełnie, tak, jak o Lajmie rozumieli nasi Litwini. Pod tem rozumieniem i nazwaniem wchodziła ona do Tryzny.
U Rzymian Lella znaczyło nocnicę, niewiastę rozpustną, po nocy włóczącą się; domy tych niewiast zwały się Stabula Lellae. Tutejsi wieśniacy nazywają Lelak, ptaka jakiegoś, nocnego, sporej wielkości, który latem w późny wieczór lata koło domów. Od tego i młodzież snującą się w porze spoczynku nocnego, Lelami zwykli nazywać.
Kunimirszis w gadkach gminnych jest nazwaniem Lajmy, kiedy ona tańczy z cieniami umarłych dziewic na mogiłach, przy blasku xięzyca. Podług powieści gminnych.
Miedzioima w łowieckich podaniach ma miejsce; jest to Lajma w puszczach przebywająca, uganiająca się za zwierzętami, która je przestrasza, a niekiedy pasie całe trzody łosiów, sarn i tym podobnych by-
S. 47
dląt dzikich. Puszczowi myśliwcy mają guślarność iakąś, dotąd przypominającą to podanie. Nazywali się oni Źubrawce, że bili kryjomo żubry; Kłusownicy takaż, iż kradną łosie i inne wielkie zwierzęta; ci ostatni są i teraz.
Wrękopiśmie Piotra Biskupa, jest wiadomość, że Litwini bogini Lellia Menelia, podług niego zwanej, z okropną zabonnością cześć oddawali: horribili cum superstitione colenda. O tem żadnego śladu nie mamy. Jeżeli to była ofiara z ludzi, domyślać się przychodzi, że na wzór greckich obrządków, pod święto Thargelia, w kwietniu obchodzonych, na cześć xięzyca i słońca, w które zabijano dwoje ludzi, mężczyznę i niewiastę, a według innych, dwóch mężczyzn*. Zabytek to zapewne grubych wiekow, kiedy i w Taurydzie król Thoas na ofiarę Dianie zabijał przychodniów.
POLENGABIA.
Bogini opiekująca się pałającem ogniskiem, według Łasickiego. Ochronicielka od pożarów.
W tym względzie odpowiada ona zupełnie Rzymian bogini Stata, którą przyrównywają mytologowie do Westy. Toż samo i u Litwinów bogini Polengabia, bydź musiało tylko domowe wezwanie Praurimy, przy chodzeniu koło ognisk, w domach się rozwodzących.
---------------
* Słówn. Mythol. Fr. Noëla, Art. Thargelia.
S. 48
MATERGABIA.
Bogini pieczywa i piekarzy. Łasicki powiada o niej: " Jej niewiasty składają w ofierze pierwszą bulkę chleba w pieczywie, którą na wierzchu odznaczają pewnem znamieniem. Pozywa ją nie kto inny, tylko sani gospodarz domu, lub jego żona. Bułka się ta nazywa Taswirszis" co znaczy: z wierzchu oznaczona. Zwyczaj ten dotąd u wieśniaków się zachowuje, tylko bułka, zamiast mytycznego znamienia Tas, bogini Matergabii, już zapomnianego, znakiem krzyża naznacza się; ze zaś jest najlepiej upieczona, bo w samej głębi pieca, jako pierwsza, umiesczona; nie dziw, że gospodarze dla swego użycia ją zachowują. Znaczenie wyrazu łacińskiego Mater, nie jest obce mowie litewskiej, w której wszystkich dyalektach i rozgałęzieniach wyraz matka podobne ma pochodzenie.
Pod artykułem Sotwaros widzieliśmy, ze ten bóg, jako przewodniczący nad elementem ognia, nazywał się Gabie; dwie dopiero wźmienione boginie w zakończeniach toż samo miano mające, musiały bydź w jakiemś spowinowaceniu z Apollinem litewskim. Jakoż w rzeczy samej, podobieństwo powołań tych trzech bożyszcz zbliża je do siebie. Gabie wzywali mężczyźni rozwodząc ogień w osieciach, lub innych miejscach, pożarów niebezpieczeństwu podległych; Polengabią wzywały niewiasty w domowych
S. 49
piecach ogień rozprowadzające. Matergabią wtedy, kiedy szło o dobre chleba sporządzenie, piekarki wzywać miały zwyczaj. Były to więc popularne wezwania Apollina i Westy, czyli Sotwara i Praurimy.
PERKUNATELE.
"Jest ona matką błyskawic i piorunów, słońce spracowane po dziennej podróży i okopcone pyłem ziemnym, przyjmuje wieczorem do kąpieli, a dnia następnego wypuszcza omyte i jasne." Powiada Łasicki. Dzieliła ona władzę z Perkunem na niebie i na ziemi, mając u Litwinów podobne nazwanie. Była to, w zupełnem znaczeniu mytologii greckiej, Juno litewska, żona i siostra Perkuna. Wiadomo, że starożytni mytologowie takoż Junonę mieszali z Tethydą, boginią oceanu, w którego wodach, jak mniemali, pogrąża się zachodzące słońce, jakoby idzie do kąpieli tej bogini.
Badania przekonywają o tem, co zostawił nam Łasicki i cośmy powiedzieli dopiero. Bogini ta była uwielbianą przez rolników, pod względem, jako władczyni odmian atmosferycznych: wieśniaczki sczególniej się do niej modliły, aby u Perkuna wyjednała ochronę pól od gradów, ulewow, piorunów. Na Żmudzi po niektórych miejscach dotąd modlą się do Perkunateli, na której miejscu zwracają swoje modły do Najświętszej Maryi Panny, nazywanej u nich Ponna Marja Perkunatele albo Perhuńija. Tak nawet
S. 50
miano zwyczaj nazywać święto Matki Boskiej Łaskawej. To nabożeństwo wieśniaczek zgadza się ze znajomera u starożytnych rzymskich rolników do Junony zwanej Populonia.
Niedaleko Jurborka, na lewym brzegu Niemna, we wsi Kiedulach, znajduje się bardzo stary zamek murowany: na murze narożnym jednej wieżyczki, widziałem w roku 1805, w niezgrabnej sztukaturze, lecz bardzo trwałej, wydaną w płaskorzeźbie postać tej Królowej Niebieskiej. Mimo znacznych uszkodzeń, przez długi przeciąg czasu zdziałanych, można było rozpoznać myśl artysty. Obaczyć wyobrażenie na figurze2, Tab. I. Nic w niej nie ma, coby do chrześciańskiej świętości podobnem było: mniemano, ie to herb posiadaczów dawnych zamku. Osoba, ubrana w tunikę rzymską, przepasana pasem, przez ramiona spada płaszcz obszerny. Na głowie jakaś promienista dyadema; włosy długie spadają na barki, nad czołem na dwoje przedzielone; twarz pociągła, surowa, nie młoda; ręce rozpostarte; trzyma w lewej coś nakształt berła, w prawej podobieństwo do główni Jowisza, fulgur. Połowę ciała od dołu ogarniają obłoki zgęsczone, jakby się unosiła na nich. Jeżeli ten zabytek nie jest z czasów poganizmu, czyli nie odnosi się, jak mniemać należy, do początku wieku piętnastego, to niechybnie zrobionym został na wzór pogańskiego wyobrażenia Perkunateli, w tej epoce, kiedy Jescze guślarna bojaźń grzmotów słynęła.
S. 51
Naostatek uważać należy, ze nazwanie Perkunatele, odpowiada w zupełności starożytnemu Fulgura pod którem Rzymianie, w znaczeniu matki błyskawic, kłaniali się Junonie, mieniąc ją bydź ochronicielką od piorunów.
PILWITE.
Bogini bogactw, dostatkow, zbiorów, sczęścia, Fortuna litewska.
Piosnkę o niej dochowaną jeszcze u wieśniaków tutejszych, przytoczemy na dowód znajomości tego myta.
"Gonię się, gonię za tobą Pilwite!
I po lądach i po morzu;
Nie mam wprawdzie pysznych łodzi,
Ani skrzydeł mi nic dano:
Za blaskiem się twoim uganiam."
" Kto ma twą, o Pilwite!
Łaskę drogą dla człowieka;
Ma złota, gdyby kamieni,
Ma pełną żyta stodołę,
Ma sławę u całego świata." *
-------------
* Weju, weju tau Pilwite!
Ir per łauku, ir per marin;
Ni aldeju niełureju,
Ni sparmas Man niepadariu,
Tik tej szłowe priraszite.
Kas tawa tur', o Pilwite!
Małone brungiu del źmoniu:
Ture auxiu kajb ir plite,
S. 52
Pilwite, jest miano litewskie oryginalne; Pilwis, znaczy otyłec właściwie, bogacz przenośnie. Ztąd Pilwitos, jak nazywa Stryjkowski, czyli inaczej Pilwite, o