[Main page][Title page][Library page]

 

 

 

 

DZIEJE STAROŻYTNE NARODU LITEWSKIEGO

 

przez

 

Teodora Narbutta.

Tom Drugi.

Śledzenia początków narodu litewskiego i początki jego dziejów.

Z trzema kartami jeograficznemi.

Wilno.

Nakładem i drukiem Antoniego Marcinowskiego.

1837

 

 

 

                                                                                                                                     

                                                                                                                                       

Dozwala się drukować, pod tym warunkiem, aby po wydrukowaniu złożone były trzy exemplarze w Komitecie Cenzury. Wilno 1836 d. 14 lutego.

Cenzor, L. Borowski.

 

 

PRZEDMOWA - 1-6

Xięga Trzecia. Śledzenia służące do wykrycia początków Narodu Litewskiego

ROZDZIAŁ I. PRZYGOTOWANIE DO POZNANIA POCZĄTKOWYCH DZIEJÓW LITEWSKICH -  1

ROZDZIAŁ II. RZUT OKA NA GŁĘBSZĄ  STAROŻYTNOŚĆ EUROPY- 14

ROZDZIAŁ III. O CYMBRACH - 31

ROZDZIAŁ IV. O SCYTACH, SARMATACH, ALANACH, ROXOLANACH I ROXANACH - 42

ROZDZIAŁ V. O BUDYNACH I GELONACH - 67

ROZDZIAŁ VI. O GOTACH, ESTACH I LIWACH - 83

ROZDZIAŁ VII, O WENEDACH I INNYCH NARODACH Z NIMI SĄSIEDNICH - 104

ROZDZIAŁ VIII. O SŁAWIANACH - 115

ROZDZIAŁ IX. O POŁOWCACH - 155

ROZDZIAŁ X. O JADŹWINGACH - 165

 

Xięga Czwarta. Wykrycie początkowych dziejów Narodu Litewskiego

ROZDZIAŁ I. Pośtrzeźenia Geognostyczne, o Ziemi zamieszkanej przez Naród Litewski - 194

ROZDZIAŁ II. STAROŻYTNE WIADOMOŚCI JEOGRAFICZNE O ZIEMI, PRZEZ NARÓD LITEWSKI ZAMIESZKANEJ - 212

ROZDZIAŁ III.CIĄG DALSZY WIADOMOŚCI STAROŻYTNYCH - 238

ROZDZIAŁ IV. POCHODZENIE PRZODKÓW NARODU LITEWSKIEGO - 264

ROZDZIAŁ V. WYJŚCIE GELONO-BUDYNÓW NA ZACHÓD I TAM ICH USADOWIENIE SIĘ - 286

ROZDZIAŁ VI. O RUSSYI I O RUSSACH - 306

ROZDZIAŁ VII. WZROST NARODU I ROZPOSTRZENIENIE SIEDLISK CZYLI UTWORZENIE DZIELNIC OSOBNYCH - 337

ROZDZIAŁ VIII. UTWORZENIE DZIELNIC PÓŁNOCNYCH I DALSZY WZROST NARODU - 370

ROZDZIAŁ IX. POWRÓT NIEKTÓRYCH LUDÓW LITEWSKICH NA WSCHÓD I OSADY ICH W TAMECZNEJ STRONIE - 397

ROZDZIAŁ X. WTARGNIENIE HUNNÓW DO EUROPY, DALSZE LOSY LUDÓW LITEWSKICH NA WSCHODZIE I POŁUDNIU - 420

 

DODATKI I OBJAŚNIENIA DO TOMU II-go DZIEJÓW LITEWSKICH

DODATEK I. WYJĄTEK Z KOTZEBUE - 457

DODADEK. II.  - 476

DODATEK III. O ZAGINIONEJ KRAINIE WITLANDYI - 482

DODATEK IV. JEOGRAFIJA PRUSS DAWNIEJSZYCH - 498

DODATEK. V. NIEKTÓRE POSTRZEŹENIA O MORZU BALTYCKIEM - 529

DODATEK VI. O ZAŁOŻENIU KIJOWA - 536

DODATEK VII. O KURHANACH - 547

DODATEK VII  WIADOMOŚĆ Z HERODOTA O WYBRZEŻACH MORZA AZOWSKIEGO I ICH MIESZKAŃCÓW, AŻ DO BUDYNÓW (1)-557

DODATEK VIII. O NAZWANIU SARMATÓW, ORAZ O AMAZONKACH- 572

 

                                                                                                                                     

PRZEDMOWA

 

Zaledwie wyszły z druku rysy religii, obyczajów i dalszych rzeczy, stanowiących wstępne poznanie dziejów Narodu Litewskiego, pośpieszam oddać pod prassę Tom drugi, zawierający wywód pochodzenia i kolei przejścia przodków do ziemi dotąd przez tenże Naród posiadanej.

Nie znajdzie i tu czytelnik tych powabów literatury, które bawią historycznemi nowościami i udatnością opowiadania; przyszło bowiem zająć i ten tom jeszcze przygotowawczemi rozprawami, żeby ułatwić następny ciąg dziejów, nie zaciekając się w przypisy obszerne, wywody i dowody rzeczy pod opowiadaniem będących; dla tego jedynie, że te rzeczy są nowe i nieprzetarte jeszcze, ani krytyka, ani wyłuszczeniami szczegółów, które z rozmaitych zebrane pism, przyszło w jedne całość i pod ciąg jednych dowodów pod-

 

                                                                                                                                   

S. IV

prowadzać. Pod tym więc względem, Tom niniejszy uważać się może za źrzódło, z którego ma wypłynąć rzeka historyi, aż do czasów ostatnich dosięgnąć mająca.

Nie pochlebiam sobie, abym wyczerpał wszystkie zrzódła zasilające i zasilić mogące tę pracę, przewidując, że ich jeszcze znaleśdź się może nie mało. A i tak, mimo starań przez czas nie mały, pracy i nakładów, niewydołałbym zdążyć do końca zawodu mojego, albo przynajmniej musiałbym szukać pomocy w bibliotekach stolic państwa, gdybym nie był wspierany literacką pomocą przychylnych temu zamiarowi współ-obywateli. Biblioteka Szczorsowska, przez względy czcigodnego jej posiadacza, wspomogła moje prace nie jednem rzadkiem dziełem, za co winienem wynurzyć niezapomnianą wdzięczność. Szczególną winienem wdzięczność JW. Alexandrowi Bychowcowi, za bezinteresowne udzielenie Kroniki Litewskiej, w starodawnym rękopiśmie, choć w części dochowanej, ten świetny pomnik dziejopisarstwa oryginalnie litewskiego, O którego wykryciu nadziei prawie nie było, posłużył do

 

                                                                                                                                  

S. V

                                                                                                                                 

uzupełnienia wielu miejsc w dziejach naszych.

Jak pracowita jaskółka kleci gniazdeczko swoje pod strzechą rodzimą, kleci z materyałów, jakie jej ziemia ojczysta dostarcza, zaledwie kiedy niekiedy podkrzepiając związek budowy swojej, znalezionem dźbłem, lub kwiatkiem uszczkniętym, które obca wydała niwa; kleci ożywiona jedynie nadzieją słodkiego oczekiwania, że może ta praca mozolna nada wiekowanie potomstwu i przeniesie pamięć jego rodu do późnych pokoleń.

Tak i ja podejmuję trudy, cały się poświęcam tej pracy, której osnową są materyały zebrane na ziemi rodzimej, udowodnione i przyozdobione zasiłkiem ze źrzódeł obcych, dawniej znanych, i nowo wykrytych; spodziewając się, że utworzę całość, mogącą stanowić zbiór dziejów Narodu Litewskiego zupełny; nie mało pożądany od swoich i obcych, rodem spółmieszkańców północnej Europy, spodziewając się, że wyjaśniwszy nowe w tym przedmiocie pomysły, pomnożę obręb poznania starożytności tej części świata.

 

                                                                                                                                   

S. IV

                                                                                                                                     

Litwin z urodzenia, żołnierz od młodości, schowany w zasadach miłości cnoty, prawdy i honoru; gdy nadwątlone zdrowie kalectwem, nabytem w zawodzie sławy, niedozwala służyć Monarsze w polu, ani za stołem w obywatelskiej posłudze; ileż pobudek znajduję do przedsięwziętej pracy ochocących! ile nadziei pocieszających dusze, rodzi się w mej myśli! Jeżeli do wykonania przedsięwzięcia mojego postrzegam zastraszający ogrom potrzeb i materyałów, brak możności i usposobienia, wszelkie zawady spodziewam się pokonać, przez gorącą żądze przysługi publicznej i tkwiące w głębi duszy uczucia powinności.

 

Teodor Narbutt.

 

Pisałem w Szawrach

r. 1835. Maja 8. v. s.

     

  

 

S. 1

 

 

 

 

 

Xięga Trzecia. Śledzenia służące do wykrycia początków Narodu Litewskiego,

 

 

ROZDZIAŁ I. PRZYGOTOWANIE DO POZNANIA POCZĄTKOWYCH DZIEJÓW LITEWSKICH.

 

1.UWAGI OGÓLNE.

Badania gruntowniejsze o początkach narodów, w nieprzestarzałej pamięci wzięły przyzwoitą postać, trafniejszą, niżeli w wiekach, poprzednich: surowa krytyka oceniła prace dawniejszych badaczów: poczęto szukać prawdy na drodze porównań dziejów rozmaitych narodów: rozpoznawać języki i ich odcienie dyalektyczne: zbierać podania, powieści, śpiewy gminne: dośledzać z pilnością zabytki rozmaitego rodzaju, szczególniej pamiątki religijne. Tym sposobem, przy

                                                                                                                                  

                                                                                                                                

S. 2

wsparciu źrzódeł piśmiennych, szczęśliwych i trafnych domysłów, odkrywa się nadzieja do wydobycia rzeczy historycznych ze mgły upłynionych wieków, bardzo nawet odległych; nad spodziewanie poprzedników naszych, jesteśmy częstokroć w stanie, wykazać fakta, bardzo ciekawe i bardzo ogół dziejów świata interessować mogące.

 

2.TRUDNOŚĆ W BADANIACH.

Dzieje Narodu Litewskiego, tak są trudnym, tak dawnych epok sięgającym i razem, tak nowym i nieobrobionym przedmiotem, ze wymagają wiele pracy, zdolności i niemałych nakładów, przechodzących prawie możność prywatnego człowieka. Ztąd urasta zastraszające wyobrażenie, dla biorącego się do tej pracy, szczególniej dla mnie, któremu i zdolności i środków braknie. Przykuty prawie do wiejskiej samotności, zaledwie mogąc potrzebniejsze materyały zgromadzić, pracą i mozolnemi poszukiwaniami, nadgradzając niedostatek związków z uczonemi badaczami dziejów, otoczony częstokroć nieprzyjaznemi temu rodzajowi pracy okolicznościami, jedynie zaufany w gorącej żądzy, wykrycia prawd, ściągających się do tego ważnego przedmiotu; postanowiłem udzielić publiczności ten zbiór dziejów Narodu Litewskiego, owoc długoletnich badań moich. Szczęśliwy, jeżeli tyle dokazać potrafiłem, żem odkrył drogę zdolniejszym odemnie dziejopisom, (je-

  

       

S. 3

żeli ich Niebo użyczy kiedy temu Narodowi), żem nagromadził materyały do uzupełnienia dziejów, północnej Europy mieszkańców. Upływ bezhistorycznego czasu, zapomnienie przygód ludzkich, niedbalstwo pisarzów lub nieoświecenie, dość już, długo panowały nad światem północnym: poginęło tysiące najważniejszych pamiątek: pora więc, abyśmy ocalić usiłowali te, które się pamięci naszej i postrzeżeniem nawijają.

 

5.RODZAJ BADAŃ.

Obrałem sobie drogę najmniej utartą, po której dążyć usiłuję, do wyświecenia początków Narodu Litewskiego, bardzo dawnych epok sięgających, w odległej znacznie starożytności mających nastanie. Idąc porządkiem lat upływających, wykładane będą wypadki, jak po sobie następowały; lecz ich całkowite udowodnienie, częstokroć w następnych paragrafach dopiero się wywięzuje. Dla tej przyczyny, należy upraszać czytelnika, o zawieszenie sądu swego, nim zupełnie ciągu rzeczy nie rozpozna. Śmiałe i wcale nowe pomysły, tu się opierają na całkowitej dzieła osnowie, które z postępem swoim objaśnia rzeczy wprzódy powiedziane; mimo zaś ustępowych i na pozór oderwanych rozdziałów, albo raczej zbioru niewyłusczonych dotąd materyałów, odkrywa zrzódła ciągłem następstwem połączone, i przygotowujące do pojęcia całości historycznej. Natural-.

                                                                                                                   

                                                                                                                                 

S. 4

nie, taki sposób opowiadania historyi, nie może bydź ozdobnym; lecz niebyło w możności naszej obrać Innego. Łamiąc, iż tak rzekę, pierwsze lody, wypadło mieć więcej względu, na udowodnienie nowych pomysłów i postrzeżeni, niżeli na przyprowadzenie do stopnia godności historycznej, tych pierwszych zarysów. Dla tego, zostawiliśmy im skromny tytuł Dziejów.

4.

Obok tego, często natrafia się niepodobieństwo utrzymania zupełnego ciągu wypadków, zwłaszcza, im wyżej w przeszłość wzrok nasz zwracamy. I któżby chciał inaczej, znający epoki bezhistorycznej starożytności, epoki ogołocone ze wszelkich zabytków? Długo trwająca, w północnej Europie, nieznajomość pisma, rozwiniętego szczęśliwie na południu, wojny, zamieszania, pożary zgubniejsze jeszcze, odmiana religii i urządzeń cywilnych, obok nieoświecenia powszechnego, pogrążyły w chmurze nieprzejrzanej przeszłość naszej ojczyzny. Z drugiej strony, dawniejsze związki z oświeceńszemi. narodami, były niezmiernie zawikłane, przerywane i wznawiane naprzemian. Zazdrość handlarzy morza Śrzodziemnego, którzy sami jedni prawie wybiegając na odległe morza, z Oceanem Atlantycznym związek mające, uprzedzeni zawsze nadzieją odkrycia skarbów w

S.ch nieznanych, stawiła nieporachowane przeszkody do znajomości Pół-

                                                                                                                                 

S. 5

nocy, więcej jeszcze, jak barbarzyństwo i niegościnność śrzodkowych mieszkańców Europy. Lecz, kiedy bezrząd podkopał kolos potęgi Cesarzów Państwa Rzymskiego, kiedy nawała barbarzyńców połoneła cywilizowane kraje, zamieniła w pustynię i cmentarze, obszerne Rzymian oświeconych dziedziny; dla północnych narodów wykryły się nowe okoliczności i chwila nastała równowagi europejskiej. Prawda, że długie upłynęły wieki, nim się to barbarzyństwo wytrawiło w narodach podbijających, przez wpływ boskiej Prawdy, lepiej poznanej przez nich, która sama jedna niezachwiana została wśrzód ruin oświeconego świata, wśrzód przewinienia tylu pokoleń w narodach, która zapaliła pochodnię nowożytnej filozofii, mającej blaskiem swym rozegnać pomroki, unoszące się nad widnokręgiem historycznym. Nie można przypisać stróżom i nauczycielom wiary, niedostateczność postępów w materyi poznania dziejów: ponieważ duchowni najwięcej nam kronik zostawili; lecz nieszczęściu podającemu najczęściej oręż w ręce nieunoszonych wojowników, niszczycielów zapamiętałych wszystkiego. Zkąd inąd znowu rzeczy postrzegając, widzimy, że był czas, zwłaszcza na ziemi litewskiej, kiedy pochodnia wiary i oświecenia, wydawała się jej mieszkańcom piorunem zniszczenia i ludzi i pamiątek i dobra wszelkiego. Dzicy w sercu i czynach, zbrojni nawracacze, podbijając ludy, tak da-

                                                                                                                       

S. 6

lece zapomnieli o człowieku, że, wzorem najsroższych barbarzyńców, wydzierali mu życie i droższe nad życie narodowe pamiątki, swobodę i pokój domowy. Nieszczęście nawet chciało, iż łagodnemi drogami przyjmując oświatę w innych S.ch litewskiej ziemi, nie zostało ludom, nic, z dawności, całego: ponieważ, albo uprzednie okupienie samoistności, krwawemi wojnami oznamionowane, albo uprzedzenie kapłanów chrześciańskich, poniszczyło bez braku zabytki krajowe. Pokruszono posągi bogów ojczystych, powywracano świątynie, wycięło gaje święte, inny język wprowadzono; zabroniono schadzek publicznych na miejsca zwyczajem uświęcone, na których śpiewy, gadki i powieści, przypominały rzeczy, do drogich wspomnień ojczystych odnoszące się. A w tem zatraceniu, zagrzebano nieodżałowane dzieje narodu, które, swoim zwyczajem, słynęły na tej północnej ziemi, mając świadkami nietrwałe pomniki wprawdzie, lecz wznawiane, od pokolenia do pokolenia, odziedziczoną miłością na rodowości. Poświęciliśmy tom pierwszy niniejszego pisma, wykryciu Krytycznych pamiątek, drogich sercu Litwina, z których się wywiązują zrzódła historyczne; w tym zaś tomie będziemy samych dziejów opisy wykładali.

 

5.O ŹRZÓDŁACH HISTORYCZNYCH.

Mówiąc o źrzódłach historycznych dawniejszych nie można ominąć się ze

                                                                                                                        

S. 7

wzmianką, o nowszych, ale i tu nastręcza się udręczaiące wspomnienie. Litwa, połączywszy się z Polską, złożyła dobrowolnie swoję udzielność, wpadła w zamęt bezrządu polskiego, który jej wydarł obronę zewnętrzną i znaczenie u sąsiadów, wydał na łup niszczących, wojen. Upadły warowne twierdze, sama stolica pokilkakroć spłonęła w ogniu, albo złupioną, została; archiwa publiczne zniszczały, albo przez złe strzeżenie uszkodzeniom uległy; kościoły i przybytki chrześciańskiej bogomyślności nie dochowały swych skarbów. Wypracowanych dziejów doszukać się nie mażemy (1); kroniki i zbiory dziejopisarskich wiadomości, ledwo w szczotkach, się ukazawszy, sprawdzają tylko wiadomości, z podań i pism pozostałe, że były i rzeczy obszernie wykładały. Z drukowanych, jeden Stryjkowski stoi na czele, a po nim Kronikarze Pruscy i Inflantscy. Niezaprzeczoną jest prawdą, że ten dziejopis byłby szczęśliwszym, gdyby tylko chciał poprzestać na sławie zbieracza pamiątek i rękopismów, które miał liczne pod ręką; lecz, na nieszczęście, potrzeba mu było historyi, na księgi i rozdziały podzielonej, na którychby czele umieszczał imiona wspieraczów swoich. W tym, nad siły obranym zawodzie, bez najmniejszej krytyki, ostrożności w datach, porównania, rozbioru rzeczy, śpieszył nasz czcigodny

--------------------

(1) Wiadoma historya Litwy Rotunda.

                                                                                                                     

S. 8

poprzednik, i słusznie śpieszył: bo mu nie długie lata żyć przychodziło: bo i tale nie spełnił wszystkich zamiarów swoich. Nie oszczędzał on pracy, to prawda, lecz nie umiał jej szczęśliwie zażyć. Kronikarze Pruscy zostawili nam szacowny skarb pamiątek: lecz wiele z potrzeby zamilczeli, więcej opuścili przez nieuwagę. Łotewscy, czyli Inflantscy, wykrywają, dzięki starożytnikóm nowszym, nie jednę drogą perłę historyi narodowej. Kojałowicz, Jezuita, opisał dzieje litewskie w łacińskim języku; lecz on poprzestał na prostem ułożeniu w formy historyczne wyciągu ze Stryjkowskiego, nie zawsze trafnie prostując jego niedostatecznośći.

6.

Od tej daty nic w tym przedmiocie całego nie wyszło z druku: — próbki, cząstkowe wzmianki, rozprawy, domysłowe urywki. Pobratymce litewscy, Prussowie i Łotwa, szczęśliwiej, czy nieszczęśliwiej zjednoczeni z niemieckim narodem, calsze i zupełniejsze mają od nas dziejów swych opisy; liczba ich kronikarzy jest znaczna. Uczone pióra pracowały i pracują nad ich dziejami: Kotzebue napisał historyą Pruss starożytniejszą, z niemałym oklaskiem; uczony Pan Voigt, kończy wydawać ostatnie tomy całkowitej tejże historyi, która ośm tomów zajmie; dzieło, nic do żądania nie zostawujące, a wartością swoją wszystkie dotąd znajome przechodzące, dla tego, że się cała osnowa gruntuje na

                                                                                                                                 

S. 9

dyplomatach i rękopismach Krzyżackich, w Królewcu znajdujących się i zewsząd nagromadzonych. Zrzódła te były wiadome uczonym: nasi rossyjscy starożytnicy, zrobili nawet zasób wyciągów porzebnych, obszernie i porządnie zebrany; lecz Pan Voigt, sam, własną praną, geniuszem i talentami rzadkiem;, odkrył w nich bogatą kopalnią i korzystania z niej pokazał rzadki przykład; z dokładności przytoczeń, zdrowej krytyki, uczonej znajomości rzeczy i nauk i języków, wcale niepospolity autor. Obok lego, zawiązują się towarzystwa, pracują uczeni w guberniach Państwa Rossyjskiego zachodnio-niemieckich, obiecując nowe plony dla dziejów północnych. Wiele też jeszcze pozostaje w historyi Narodu Litewskiego do wyświecenia, zwłaszcza w epokach, posuniętych ku jego kolebce; bez wątpienia: dla braku wykrycia pomników, któreby na prawdziwą drogę badacza naprowadzić mogły. Dlatego jedni prosto przyjmowali wywody początku narodu, od kronikarzy lepszemi wyłożeniami rzeczy głośnych; drudzy, zrażeni nietrafnością tych wywodów, nadstawiali swoję, jakkolwiek powzięte; inni znowu z pyrrhoniczna, niewiarą, wszystkie kronikarskie podania baśnią nazwawszy, rospaczali o możności posunięcia historyi litewskiej, wyżej za wiek xm (1). Niesłusznie przecież przypisywano

----------

(1) Żywot Witolda przez Hlebowicza, noty O'Nacewicza, str. 116.

                                                                                                                    

S. 10

wymysłom kronikarzy, starsze wiadomości o Narodzie Litewskim: czerpali oni z kronik dla nas zaginionych, dla których, podania i resztki pomników świezszemi były. Że zaś nie same bajki w nich się znajdowały, przekonywają codzień świeże odkrycia; sam znakomity znawca mowy litewskiej, i wydawca zebranych przez siebie śpiewów, Pan Rhesa, z któregośmy światła tyle korzystali w tomie poprzednim, — sam on, mówię, wyraźnie narzeka na tych krytyków, niedowiarków; wykazuje prawdorzeczność kronikarzy, potwierdzającą się tem wyraźniej, im się kto bliżej obezna z zabytkami staroświeczczyzny, pomiędzy ludem gminnym istniejącemi jeszcze. Zamiarem tez pracy naszej będzie, ile możności, położyć koniec niejedaostajności mniemań, o początkach Narodu Litewskiego, i dla tegośmy właśnie obrali rozciągły sposób wykładu, udowodniając go wszelkiemi zabytkami, albo gruntując się na domysłach, zaprzeczeniu nieuległych, które na miejscu pamiątek historycznych umieszczać się godzi; jeżeli ani rzeczy naturalnych porządkowi nie szkodzą, ani mają przeciwko sobie gruntowniejszych dowodów.

7.

Prawda, ze ledwo z początkiem trzynastego wieku, ludy plemienia litewskiego, zaczęły bydź bliżej poznawane przez piśmienną Europę; lecz raniej nierównie znajome były dobrze Sławianóm są-

                                                                                                                   

S. 11

siednim, którzy już, mieli swoich kronikarzy przed wiekiem: xm; lecz były w stosunkach z innemi nierównie raniej jeszcze; lecz miały związki handlowe z oświeconemi narodami Rzymian, Greków, Fenicyan; lecz naostatek ścierały się od pierwszych wieków ery chrześciańskiej ze Skandynawami, będąc narodem nie z ciemnych i dzikich hord, lecz z cywilizowanych pochodzącym. Pozostaje tylko udowodnić te pomysły i wytknąć epoki, przyzwoite każdemu, wyśledziwszy miejsce, zkąd wyszli pierwsi litewscy ojcowie i kiedy.

 

8. O NAZWANIU NARODOWEM.

Badacze naszych rzeczy krajowych i nowsi dzieiopisowie nie zdają się zgadzać na imię ogółowe całego narodu. Jedni, mając, na uwadze najdawniejszą osadę jednoplemienną; w Prussyi, nazwanie Prussów chcą całemu narodowi przyznać. Drudzy, świadomi tylko nowszych rzeczy Łotewskich, przez jakąś przychylność do tego ludu, wszystkie plemiona pod rubrykę Łotwaków podciągają My się trzymamy zdania Pana Keppen: ponieważ w porównaniu trzech głównych dyalektów: Staropruskiego, Litewskiego i Łotewskiego, Litewski środek trzyma, co niezaprzeczeme dowodzi, że kolebka narodu była w plemieniu, właściwie Litewskiem, czyli, że toż plemie najbliższem było tej kolebki (1). Do tego zaś, państwo Litew-

------------

(1) Dziennik Wileń. r. 1828, Oddział Histor, i Literatur.

                                                                                                                                      

S. 12

skie, w swoim czasie, Mie tylko przechodziło potęgą swoją i ogromnością Prussy i Łotwę, lecz było jednem z tych, które udzielnośeią swoją najdłużej cieszyło się. Nie wahamy się przeto na tych zasadach, cały ogól Narodu ze wszystkiemi ludami i pokoleniami, jemu pokrewnemi, Litewskim ogłosić.

 

9.O SPOSOBIE WYKŁADA RZECZY HISTORYCZNYCH.

 Staraniem będzie naszem, w ciągu pisma tego, naprowadzać czytelnika na własne jego domysły, któreby sarn czyniąc, chciał się przekonywać o prawdziwości rzeczy, pod rozbiór jego poddawanych, które, nie czyniąc prawdami nieomylnemi, wystawujemy za rzeczywistość, poznaną od nas i według naszego przekonania za taką uznaną. Sąd o tem zachowujemy czytelnikóm naszym, potomności, szczątkom wielkiego Narodu Litewskiego. Obok tego, należy zapowiedzieć z góry, że w samym początku rozbioru rzeczy, mogą się natrafić miejsca, mało bawiące ogół czytelników: dowody, wywody, twierdzenia, domysły, ich ustawiczne sprawdzanie, przejścia z rzeczy do rzeczy, dalekich od siebie, powrót znowu do tychże samych, ustępy, nawiasowe wtrącanie rzeczy, z pozoru obcych: oto treść tej xięgi trzeciej, która na zasadzie przygotowawczej poprzednich, wyłoży wiadomości

-------------

T. V, str. 197 i dalsze. — Rozprawa, o Języku i Literaturze Narodów Litew.

    

S. 13

wstępne, potrzebne do ciągu historycznego, w następnych utrzymującego się. Albowiem taka jest kolej pracy, nieutartej poprzedniemi częściowych postrzeżeń wypuszczeniami. Wiek człowieka krótki, przyszło się też wziąć do tej pracy, w latach, dobrze dojrzałych; obawa przeto zachodzi, Żeby nie było zapóźno napoiem, straciwszy czas na przygotowawczych rozprawach. Prócz tego, dla uczonych starożytników, praca ta zagadką niebędzie: wie trudniący się zaś tem powołaniem, przestać mogą na powadze przytoczonych pisarzów; zechcą zawierzyć naszej miłości prawdy i honoru narodowego. Pracując w wieku, który przeżył byt polityczny Narodu i jemu przyjazne czasy, pracując w samotności wiejskiej zagrody, nie mamy nadziei nadgród słodszych, prócz tych, które własne uczucie pożytku powszechnego przynosi. Zkądinąd, praca nasza, nie moie objąć wszystkich szczegółów, jej Przyzwoitych, dla tego Samego, ze jest pierwszą w tym zawodzie. Badania, do dziś dnia wiadome, zostawują, jeszcze wiele do życzenia. Plemie litewskie, rozproszone na znacznej przestrzeni, wymaga rozleglejszych poszukiwań, jakie są w naszej możności. Lecz jest nadzieja, że to wszystko, coby uzupełnić mogło pracę naszą, nic więcej nie przyda do jej waloru, prócz bliższych udowodnień rzeczy, w niej napomknionych, i zapewne nie ubliży ich prawdorzeczności której szukaliśmy wśrzód po-

                                                                                                                                 

S. 14

mroki wiekow. "W ciemnych epokach, najmniejszy promyk, musi zastępować jasne słońce: gdzie brakowało spółczesnycb pisarzów, a późniejsi, o kilka wieków, pewnym tylko przedmiotom poświęcili swoje pisma, same zabytki, napomknienia i dochowane wieści, skoro nie zawierają żadnej sprzeczności, są jedyną zasadą historyi." Powiedział jeden z najlepszych starożytników naszych (1).

 

ROZDZIAŁ II. RZUT OKA NA GŁĘBSZĄ  STAROŻYTNOŚĆ EUROPY.

10.UWAGI I POSTRZEŻENIA NAD DZIEJAMI POCZĄTKOWEMI

Dzieje, dotykające głębszej starożytności Europy, są bardzo trudne do rozwikłania, a niekiedy niedostateczne, lub sprzeczność z prawdopodobieństwem zawierające. Dla tego wiec, nie możemy się, ani upewnić należycie o początkach narodów starożytnych, ani wywikłać pewność w tej mierze jakową, z zama

--------------

(1) Surowiecki: O Rzekach, i t. d. Xięztwa Warszaw. Część I, str. 128.

                                                                                                                                       

S. 15

twań i bajeczności, nim nie będzie lepiej poznaną literatura wschodnia, nim się badania jeograficzne nieuzupełnią, i znajomość porównawcza języków me nabierze dojrzałości. Teraz częściowe tylko postrzeżenia domysły na prawdopodobieństwie oparte, wyjaśnienia podań prawdziwością zaleconych, wyświecenie pokrewieństwa bliższego narodów starożytnych, bydź muszą starozytnika udziałem pracy. Poświęcimy więc nasamprzód rozdział niniejszy z najstarszych epok przedmiotom, nim się dalszych poszukiwań pracą zajmiemy.

11.

Europa, w porównaniu do Azyi i Afryki, jest nowym światem, nie równie poźniej zaludnionym, i nie równie poźniej ucywilizowanym. Ogromny ląd Azyi, zawierający we śrzedzinie swojej, najwynioślejsze góry, na całej kuli ziemskiej, słusznie się uważa za kolebkę rodzaju ludzkiego. Dzieje starożytnego świata, opisane w księgach Pisma św., dziś nalezycie się sprawdzają, za pośrzednietwem nieuprzedzonych badań, we wszystkich rodzajach historyi poczynionych; wstrząśnienia i rewolucye przyrodzone, zaszłe na kuli ziemskiej, które pociągnęły za sobą zmianę temperatury, miejsc i klimatów, już w znacznej części są zbadane, wykrywają naturalne przyczyny upadku lub pomnożenia się ludności, jej przesiedlania się zmuszone, czy dobrowolne, z jednej w druga stronę                                                                                                                      

                                                                                                                     

S. 16

świata. Wiadome są nam tych starożytników mniemania, którzy wyprowadzają ród bogów i ludzi z Północy, opierając się na podaniach Greków, jakoby i w Piśmie ś. potwierdzających się. Hyperboreje bydź mieli tym ludem pierwobylnym. Apollo i Diana do Grecyi, Oziris do Egiptu przybyli, jakoby z Północy. Saturn, Boreasz, błoga wyspa Atlantis, istnęli w północnej Europie, albo na wyspach zaginionych, które leżały na morzu Lodowatem. Tam było Elysium Homera, w Odyssei opiewane (pieśni 4), tam kraina bogów, gdzie i ainbrosia płynęła, złota, błoga, ogród Hesperyd, pomieszkanie Makrobiów (1). Mniemanie to się opiera na systemie Buffona, który wnosi, że od biegunów świat organiczny wziął początek. Humboldt twierdzi, że gdy się płynna materya od stalnej oddzieliła raptem, wywiązało się na kuli ziemskiej tyle cieplika, że ona, jak żelazo rozpalone do czerwoności, była gorącą. Stygnąć zaś poczęła przy biegunach Zatem w tamtych  S.ch utworzyło się klima zwrotnikowe. Lecz toby odnieść należało do epok przedpotopowych, do epok formacyi świata, o których dysputować nie chcemy. Nam idzie o bliższe rzeczy, czyli popotopowe: ponieważ, ani Grecy, ani żaden naród starożytny, nie przywłaszczał sobie starszych

---------

(1) Pod tem nazwaniem rozumieć się mają przodki Chińczyków.

 

S. 17

-nad te wiadomości. Co mówi Pismo św., to tylko jest do wiedzenia, zresztą, nic a nic nie wiemy, od nikogo. Domysły, uczone wnioski, na znajomości fizyki oparte, mogą iść swoim torem, a historya swoim. Podania Greków, kapłanów egiptskich, czy jeszcze jakich mędrców, prosto się zaczynają po katastrofie potopowej. Pierwsi tez ludzie, ocaleni od tej klęski, osiedli w Azyi środkowej: przeciw temu nie ma żadnego podania, ani dowodu, jakiego bądź kolwiek. Za cóż raczej nie zgodzić się, że rodzaj ludzki, po pewnem rozmnożenia się już stopniu, przesiedlał się rodzinami, w różne strony i w różnych epokach?
-12. STAN FIZYCZNY DAWNIEJSZEJ EUROPY PÓŁNOCNEJ.
-Zgodzić się przeto można, że i po potopie, temperatura pomocnego półsferza była wyższą, i dozwalała mieszkać w pasie przybieguuowym istotom, dziś tylko pod tropikami żyć mogącym, co już wątpliwości nie ulega; przeto i ludzie roskosznie tamże mieszkać i rozmnażać się prędko i znacznie mogli. Uważamy te rzeczy po tej strasznej katastrofie, która zniszczyła lądy starego świata i planety, czy tez satellity ziemi; tych rozbitków szczątki, zasypawszy niektóre części północnego półsferza, podniosły lądy nowe ze dna morskiego, do jakich i ziemia Litewska

                                                                                                                                 

S. 18

należy (1). Będziemy o tem wydobyciu się lądu mówić jeszcze i niektóre udowodnienia podamy; tu tylko namienimy o najdawniejszych mieszkańcach pasów przybiegunowych. Starożytni Grecy, z podań wieków przemiuionych, wiedzieli o ludziach na odległej Północy mieszkających, których zwali Hyperboreami, nazwaniem w znaczeniu swoiem położeniu miejsca odpowiadającem. Boreasz był bowiem w głębokiej starożytności władaczem krainy północnej (2), a za jego państwem jeszcze północniejsi znajdowali się mieszkańcy. Jakkolwiek powieść o państwie Boreasza i Hyperboreach, porywcza krytyka bajką nazwala, nie możemy się dziś zupełnie zgodzie na jej wyroki, a potomność więcej pozna jej omyłkę. Pomponiusz-Mela, Pliniusz i Solinus, dochowali nam podania następne:" U Hyperboreów grunta są nadzwyczaj urodzajne, powietrze czyste, szczęśliwie umiarkowane. Żyją oni i dłużej i szczęśliwiej od reszty ludzi: ponieważ nie znają, ani chorób, ani gniewu, ani wojny; pędzą wiek w niewinnej bezpiecznej wesołości, zawsze w pokoju, zawsze w pośród uciech. Pobytem ich są arcy piękne lasy, gaje, dąbrowy; owoce drzew

----------

(1) Zniszczenie planet musiało nastać w tej katastrofie, która potop Noego spowodowała.

(2) Boreasz i Borystenes, Dniepr, na północy względem Grecyi płynący, mają niejakąś w nazwaniu jednoźrzódłowość. Może ta Borystena, która z Jowiszem spłodziła Targitausa, pierwszego króla Scytów, była córka Boreasza.

                                                                                                                    

S. 19

najpospolitszym pokarmem, który bez potu czoła zbierają w obfitości. Umierają z obojętnością, jedynie wtedy, kiedy życie, przeciągle zbytecznie, traci już wszelkie dla nich powaby: w ów czas starce, syci życia i uciech, dają ucztę dla krewnych i przyjaciół, wieńczą sobie głowy kwiatami, i na końcu festynu rzucają się w przepaści morskie"(1) Jakkolwiek piękne opowiadanie mogło ten obraz rajski ozdobić dodatkami, nie można przecie wątpić, iżby rodzaj ludzki nie mieszkał kiedyś na odległej Północy szczęśliwie, gdzie i słonie były i różne inne stref południowych zwierzęta i rośliny (2).

 

13. NAJDAWNIEJSZA WĘDRÓWKA LUDÓW PÓŁNOCNA.

 To uważywszy, nie trudno przy puścić domysł, że z północnej Azyi, w kierunku prawie koła polarnego, lud pewny, wyszły z południowszycb stref tej części świata, idąc w kierunku ze Wschodu na Zachód, trafić mógł przez Laponią do Skandynawii, czyli Szwecyi i Norwegii. Podania, w Sagach północnych, dochowane, ciągle mówią o przybyciu przodków, Skandynawskich ze stron Scytyi, pod wodzą Odina;

----------------------

(1) Hekateus o Hyperboreach pisał, wedle świadectwa Pliniusza, H. N. Lib. VI, c. 17. ante med. sect. 30. Miało się to zawierać w 8 xięgach jego zaginionych.

(2) Rzeczy te nazywają się u nas dziś kopalnemi, czyli przedpotowemi, ale po potopie Noego, były jeszcze inne potopy.

 

S. 20

co sprawdzają cechy rodowe Skandynawów, podobne do Scytyjskich. W istocie, tym tylko sposobem rozwiązać można zagadkę, o wielce starożytnym narodzie północnej Europy, który w najodleglejszej starożytności słynął pod nazwaniem Hyperboreów, a poźniej Skandynawów, pokrewnych Celtom, dla tego, że i ci byli ze scytyjskiego gniazda. Cóżkolwiekbadź, Skandynawowie, za zmianą stopniową i nieznaczną temperatury północnej kuli ziemskiej, ktora niezaprzeczenie wyraźniej dawniej się zniżała, w postępie ze Wschodu na Zachód, ścieśnili się na półwyspie skandynawskiej. A ztamtąd ogromna ludność wylewać się poczęła na różne strony, i po kolei, zachód, północ, wschód i południe Europy widziały, i wojska mnogie i osadników mnóztwo, pod imionami: Waragów, Gotów, i ich podpodziałówj rozmaicie inaczej przezwanych. Przypomnijmy sobie obok tego, co wielu starożytników rozprawiało, począwszy od Jornandesa, aż do Rudbeka i Hasse, o północnych narodów kolebce. Zastanówmy się nad mądremi rozprawami Alexandra Humboldta, o zmianach temperatury kuli ziemskiej, a tem jaśniej pojmiemy, i rzeczy, któreśmy wnosili, i prawdopodobieństwo, słowem, ze Północ nasza miała bardzo dawno mieszkańców, pod szcześliwszem niebem żyjących.

14.

Gdyby łatwiej sobie wyobrazić rozpostrzenie-

                                                                                                                  

S. 21

nie się plemienia ludzkiego, weźmijmy za punkt śrzodkowy wyniosłość Azyi, Plateau d'Asie, czyli Tybet i góry Himelaja, najwynioslejszemi szczytami w wieńczone (1), ów wierzchołek i reszta przedpotowego świata; przypuśćmy teraz, zgodnie ze zdaniem uczonych, że ztamtąd rozszedł się ród ludzki na wszystkie strony. Naturalne więc pojęcie nastręcza się, że ci, którzy poszli ku Północy, dali początek Hyperboreom i Scytom, po rozdzieleniu się gdzieś tej kolonii, tak, że pierwsza poszła prosto na Północ, a druga skierowała się ku Zachodowi.

15.

To zaś plemie, które opuściwszy pierwotne gniazdo, poszło ku Południo-Zachodowi i okrążyło południowy koniec morza Kaspijskiego, postępując na Zachód w kierunku równoleżnika 40 stopni, napotkało brzegi morza Czarnego i Srzódziemnego; tak więc z Azyi Mniejszej dostało się do Europy i osiadło południowo-wschodnie jej pobrzeża, dając początek narodom Pelazgickim.

---------------------

(1) Góry Himelajskie, w środkowej Azyi rozciągające się, Stanowiące południową granicę Chin, według nowszych poslrzeżeń, przewyższają swoją średnią wysokością Czemborazo, górę Amerykańską w paśmie Kordelierów, za najwyższą na całej kuli ziemskiej dotąd miana. P. Blake, wędrownik uczony angielski, podaje wysokość góry Białej, jednej z Himelajskich, na 28,000 stop angielskich, prawie dwa razy tyle, co Mont-Blanc we Francyi. Wszelako w Chinach południowych, ma bydź góra, jeszcze wyższa.

                                                                                                                        

S. 22

16. O PELAZGACH.

Pamięta odległa starożytność imię Pelazgów, których początek spływa się tak, jak Hyperboreów, z pierwszą kolebką mieszkańców Europy. Naród Hellenów, podobnież starożytny, Pelazgom pokrewny zbliska, składał pierwotnych mieszkańców wysp morza Srzódziemnego, zbliżonych ku Azyi, a potem i na Peloponezie; mały, w nędzy i bez cywilizacyi zostając, w pierwotnem swojem istnieniu. Niebuhr (1) twierdzi, że Pelazgowie byli narodem, zupełnie oddzielnym od Hellenów, chociaż ich języki, mimo różnicy między sobą, pod względem źrzódłosłowości, podobne były nie mało. Gdyż te dwa narody, bydź może rozliczne pochodzeniem, były z sobą w ścisłych stosunkach i spowinowaceniu. Dla tej właśnie przyczyny rozmaite pokolenia Pelazgów, przeszły na Hellenów i język grecki ukształcił się z Pelazgickiego.

17.

Pelazgi byli swego czasu ogromnym narodem, bardzo szeroko rozpostartym, wzdłuż nadbrzeży morza Czarnego i Srzódzienmego, począwszy od ujść rzek Po i Arno, az do Dniepra i Donu. Nie wiele przecie wiemy szczegółów o tym narodzie, kwitnącym w bardzo dalekiej epoce. Naszą historya jest zamłodą w tej mierze: ile bowiem jej pa-

--------------------

(1) Autor dzieła: Römische Geschichte.

                                                                                                                  

S. 23

mięć zasięga, naród Pelazgów, znajdował się już blizkim upadku, będący w rozproszeniu, prześladowany jakąś losów mu przeciwnych koleją, których się stawszy łupem, błąkał się po najdalszych krainach, chcąc jakoby ujść przed nieprzyjaznych sobie niebios zawziętością. Ztąd początek rozległych osad Pelazgickich, najstarożytniejsze dzieje wywodzą. Niebuhr, z któregośmy to poczerpnęli, tak o nich powiada: "Nie jestto domysłem, mówię z największem przekonaniem historycznem."

 

18.

Niezaprzeczoną takoż jest rzeczą, ze Pelazgi byli z tego pokolenia ludzi, którycheśmy za przybyłych uważali z Tybetu, na wybrzeża morza Srzódziemnego (§ 15). Pewna bowiem, że Jony i Trojanie od Pelazgów pochodzili. Rozpostarcie się zaś tego narodu, trwało od roku 1700 do 1200, przed Chrystusem. W przeciągu tych pięciu wiekow, zajęli oni Hesperyą bliższą czyli Italią, i dali początek Doróm i Acheóm, około roku 1500 przed Chrystusem. Poźniej powstali z nich: Lydowie, Siculi, Macedoni, Tessalowie i wiele innych narodów.

19.

Lecz na wschodo-południe, względem nas, ponad wybrzeżami morza Czarnego, i nad systematami hydraulicznemi wód, z Europy płynących do niego, rozkrzewiły się z tego samego szczepu, bardzo rozlicznego nazwania drobniejsze ludy: Illiryj-

                                                                                                                       

S. 24

czycy, Mezy, Pemyny, Gety, Daki, oraz inne dalsze ku Północy posunione, które, albo od tych poszły, albo wprost od głównego pnia się rozkrzewiły: jak naprzykład: Tyssagety, Massagety, Gelony. Te wszystkie z początku w stosunkach były pomiędzy sobą, i wzajemnie swój pokój zabezpieczały. W pierwotnym bowiem bycie narodów, nie łatwo ludy znosiły pomiędzy sobą obcych rodem i mową, a na rodaków pomoc i wzajemną przyjaźń mocno rachowały; czego mamy przykłady w narodach, w dzieciństwie towarzyskiem zostających, odkrytych za naszych wieków. Osady wymienionych odrośli Pelazgickich, musiały sięgać za lewy brzeg Donu śrzodkowego, o czem i Herodot nadmienia, umieszczając Tyssogetów, dalej ku Północy, za krainą Gellonów mieszkających.

 

20. O KOLCHACH I KOLCHIDZIE.

Do epok tej odległej starożytności, od-

nosi się naród Kolochów, chociaż wyraźnie poźniej od Pelazgów przybyły z Azyi głębszej, w strony leżące na północ Kaspijskiego i Czarnego Morza. Był to naród liczny, szeroko rozsiedlony: bo, od gór prawie Kaukazu, przez Wołgę, aż ku Donowi, na zachód, zasięgał swemi osadami, a zaś ku północy, granice tych osad, czyli władzy ich nad ziemia mi i narodami, niemodna oznaczyć. Prawdopodobieństwem jest, że do gór Uralskich miał wpływy, i, bogatych tamecznych znajdow kru-

                                                                                                             

S. 25

szcowych. Zadługo byłoby, gdybyśmy się wdali w opisy o Kolchów narodzie, uboczne zkądinąd dla nas: odwołamy się tylko do uczonego i pracowicie napisanego dzieła Pana Ritter (1), Tam się przekonać można, iż Kolchowie byli pokrewni Indyanóm, czyli prosto z Indostanu pochodzącym niegdyś ludem. Oddawali cześć bogom, na wzór starożytnego Indyan budyzmu; dali początek utworzonemu jeszcze podczas pobytu swego w Azyi, pokoleniu Budynów, którzy osiedli nad Donem. Że ciż Kolchowie mieli stosunki, czy tez nawiedziny u siebie Egipcyan, którzy tam, czy osady na północnem wybrzeżu morza Azowskiego przy ujściu Donu, czy tylko miasto lub warownię wznieśli, co dało powód do mniemania, jakoby Kolchi poszli od Egipcyan. Autor udowodnią swoję pomysły, nawet przeciw Herodotowi i nie zostawuje żadnego zarzutu. Bogactwa niezmierne i wiadomość rzeczy przyrodzonych, przypisywano Kolchom, od niepamiętnych czasów. Pierwsze pochodziły z gór, które oni nasamprzód odkryli, szczególniej Uralskich. Tam drogich metallów bryły samorodne leżały, przed poznaniem tych stron przez ludzi, jak sztuki kamieni, o czem teraźniejsza znajomość tych. gór naprowadza na słuszny domysł. Cywilizacya Indyjska i kasty kapłanów, poświęcające się naukom,

-----------------

(1) Carl Ritter: Die Vorhalle europäischer Völkergeschichten. etc. Berlin 1820.

                                                                                                                           

S. 26

i usłudze Słońca, pod wezwaniem Koros, cześć odbierającego; krzewienie się nauk przyrodzonych; znajomość lekarstw z roślin branych, u nich najdawniej zakwitły. Wszystko zaś mówi za tem, że Kolchida była krajem i najcywilizowańszym i najbogatszym, przed wojną trojańską, jaki tylko Grecy poznać mogli.

 

21.ODKRYCIA JEOGRAFICZNE

Nie będziemy takoż zaciekać się w odkrycia Femcyan, a potem Greków, drogą żeglugi najdawniej poczynione: namieniemytylko o wyprawie Argonautów, mającej ścisły związek z naszemi poszukiwaniami. Słynęły, bez wątpienia, podania u Greków, stwierdzone przez świadków naocznych, ze za północnym brzegiem morza Azowskiego, gdzie wpadać ma rzeka Tanais, w kierunku zachodo-północy, kiedy się tą rzeką w górę podpłynie znacznie, oczekują żeglarza wielkie odkrycia, bogactwa niezmierne i cuda przyrodzenia, nieznane dotąd Grekom. W tych okolicznościach, Argos, syn Phryxusa, pierwszy powziął zamiar żeglugi po morzu wzmiemoneai, zwanem w ów czas Pontos-Axenos, to jest: morze niegościnne, które nazwanie ściągało się do morza Czarnego, od ujścia Dunaju aż do ujścia Donu uważanego. Nazwano zaś poźniej morzem Czarnem, od mgły, często nad jego wodami unoszącej się i bardzo gęstej (1). Wy-

---------------

(1) Scylax, rodem z Karyandy: Periple du Pont-Eux.

                                                                                                                                 

S. 27

prawa pod przewodnictwem Jazona przyszła do skutku, na okręcie Argos, zapewne od swego budowniczego. imienia nazwanym: rycerze zaś, którzy do niej należeli, Argonautami nazwani byli. Przypadło to na lat 1350 przed Chrystusem, 70 przed wojną trojańską. Zaginęły szczegółowe opisy tej, podróży, treść ich tylko pozostała w poetyckich, podaniach, rozmaicie zdobionych i przeinaczanych, tak dalece, że na pierwsze wejrzenie cała rzecz nieprzydatną do badań historycznych się wyobraża, szczególnie, część opisów jeograficzna, wpadła w zamatwanie, dające się wszelako, z pewnym sposobem prawdopodobieństwa odwikłać. W Kolchidzie, położone) na północy morza niegościnnego, miał się znajdować skarb, pod figurą barana z runem złotem, przez poetów opowiadaną; lecz główny przedmiot wyprawy, jak z całej rzeczy można widzieć, był w odkryciu i zwiedzeniu rzeki Tanais, o której bezwątpienia wiele prawiono, mającej drugie ujście do morza czyli Oceanu, będącego na Północy (1). Szło więc razem o odkrycie i morza tego. Jazon z towarzyszami swemi przeszedł ciaśnine Hellespont, brzegując zachodnią stronę morza Czarnego, podług staro wiecznego sposobu zeglowa-

-------------

(1) Tanais rzeka, dziś Don, nazwanie zapewne otrzymała od Egipcyan, którzy za króla swego Sesostrisa, mogli nad nią założyć twierdzę jaką, co się nie sprzeciwia Herodota podanióm i popiera wnioski Bocharda. Geograph. Sacra, Lib. IV.

                                                                                                                                 

S. 28

nia. W końcu, posunąwszy się ku Północy, ujrzał zwężające się morze, którego brzeg wschodni zawracał się na południe. Rozpoznawszy przeto miejscowość naprędce, gdy znalazł ujście wielkiej rzeki, w najpółnocniejszym zatoki kącie, łatwo wziął ją za Tanais. W rzeczy samej, podług tamtoczasowych jeograficznych wiadomości, ta omyłka zdaje się bydź naturalną: gdy nie przyszło do odkrycia zalewu, Krym oblewającego ze strony północnej, czyli morza Azowskiego; kierunek znowu Dniepru odpowiadał podaniom o rzece Tanais. Tak więc Jazem popłynął w górę Dnieprem, którego stan wyższy wód, jaki był bezwątpienia w tej dawnej epoce, którego ślady są jeszcze do poznania, nie czynił tyle, co dopiero, zawad do żeglugi. Przybywszy do ujścia Prypeci, ukazało się wyraźne rozdwojenie koryta wielkiej rzeki, zachodnie zdało się wygodniej do celu prowadzić. Udali się więc w górę Prypecią. Rzeka ta, przy dawniejszej wód wysokości, łączyła się swym systematem, prawie z systematem hydraulicznym Niemna, jakoż starożytni wiedzieli o tem: Eustatyusz wody Dnieprowe mniema bydź połaczonemi z wodami Pentykapu, w związku będące mi z morzem Baltyckiem (1): niziny, któremi dziś idzie Kanał-Ogińskiego, wyraźnie były kotlinami wielkich jezior, łączących wody Szczary z woda-

--------------

(1) Eustathius ad Dionys. Perieg. v. 313.

                                                                                                                     

S. 29

mi Prypeci. Kto zna położenie topograficzne tych miejsc i rozważał ślady dawnego wód stanu na rzekach wspomnianych, przychyli się do zdania naszego (1), nawet z łatwością osądzi, o możności przewleczenia statku, z jeziora, z górną częścią Jasiołdy rzeki połączonego, do Szczary, jeżeli statek posunął się w kierunku, dzisiejszego jeziora Świątnickiego. Jakoż w podaniach o podróży Argonautów, jest wzmianka o takowem przewleczeniu statku. Dostawszy się tym sposobem na systema hydrauliczne Niemna, łatwo z biegiem wody trafili do morza Bałtyckiego. Zamiast więc odkrycia Kolchidy (2), znaleźli wybrzeże bursztynodajne: z opisów przeto i starowiecznych podań wpłynęli do morza rzeką, która się nazywać powinna Eridanem. Z morza tego wypłynęli na Ocean, trafili do Gades i powrócili na morze Śrzódziemne, które im drogę do ojczyzny ułatwiło. Takim sposobem wykładając krótką treść rzeczywistości, jaką w podróży Argonau-

------------

(1) Uważyć przy tem należy podania miejscowe i niejakieś odkrycia na błotach Pińskich, wykazujące, że te, będąc zalane wodą, łączyły się z systematem hydraulicznym Niemna, albo bardzo blizko do Szczary przytykały. Mówią, że w latach suchych widziano ukazujące się z zatopów przody i tyły okrętów, rzeźbą ozdobione, że znaleziono raz kotwicę wielką morską, i tym podobne.

(2) Nie tajne nam są opisy jeograficzne Kolchidy: wiemy u Pliniusza: Rozdziały 5 i 10, Księgi VI; lecz to samo przekonywa o wielkiej rozciągłości tej bajecznej prawie krainy, tak, że można śmiało Ural do niej wliczyć.

                                                                                                                                          

S. 30

tów znajdujemy, przychodzimy do wiadomości wykrycia, że starożytność bardzo dawno wiedziała o połączeniu drogą wodną morza Czarnego z Bałtyckiem, o wybrzeżu bursztynodajnem i rzece tam do morza wpadającej, której nadano nazwanie Eddanus, na osnowie powieści o Faetona przygodzie i o bursztynie; o czem jeszcze mówić będziemy niżej.

 

22. 

Żeglarze greccy, w następnych czasach, zwiedzali morze Czarne, przynajmniej brzeg jego europejski. Wojownicy powracający z wojny trojańskiej, na lat przeszło 1284 przed Chrystusem, zapewne w celu szukania dla siebie miejsc, na osady sposobnych, przybyli do ujścia Dniepru, i tam osiąśdź musieli: gdyż pogrzebli popioły Achillesa, zabitego pod Troją, na jednej z wysp, którą nazywano Achillesową, inaczej Leuce i Makaron (1); nowożytni badacze rozumieją, że to jest wyspa teraz Fikonissa zwana (2). Osady nawet w tej stronie morza

-------------------

(1) Plin. Lib: VI. c. 13. in sect. 27. "Ante Boristhenem Achillea est supra dicta, eadem Leuce et Macaron appellata." Pomponius Mela Lib. II, c. 7: "Leuce Borysthenis ostio obiecta, parva admodum et quod ibi Achilles situs est Achillea cognomine."

(2) Naruszewicz: Hist. Nar. Pol. T. I, str. 7. Aloizy Osiński: O życiu i pismach Tadeusza Czackiego, Przypis N. 6. Przytoczony tam list Czackiego do Małachowskiego, Marszałka Sejm. datowany r. 1787, Lipca 31, z Jass, w którym powiedziano: że się znajdował w lassach L'Abbe Chevalier, Sekretarz poselstwa francuzkiego w Stambule, sławny z niedawnego odkrycia grobu Achillesa...

                                                                                                                                                                                                      

S. 31

Czarnego, znane w późniejszych epokach, winny swój początek bardzo dawnym osadnikom (1), a ztąd stosunki Dniepru z Grecyą, należą do odległej starożytności. Lecz gdybyśmy się lepiej obeznali z krajami i narodami, otaczającemi kolebkę Narodu Litewskiego, musimy wyłożyć nasze wyobrażenia o starożytnych niektórych narodach.

 

ROZDZIAŁ III. O CYMBRACH.

 

25.UWAGI.

Naród Cymbrów należy do głębszej starożytności Europy i właściwe podania o nim nie doszły nas w zupełności, żebyśmy cóś pewnego o początkach i rozkrzewieniu się jego powiedzieć mogli. Są nawet pisarze, mający za bajeczny ten naród, dla powikłanych o nim wiadomości historycznych. Lecz Wyraźny jest domysł i powagą podań Herodota wspartych, że Cymbry byli nie czem innem, jak tylko Scytami, zdawna bardzo do Europy przez Wołgę dolną i Don zaszłe mi, a to w tej

----------------------

(1) Lelewel: Dzieje Starożytne, str. 48, twierdzi o tychże osad dawności.

                                                                                                                        

S. 32

jeszcze porze, kiedyśmy uważali pierwsze wędrówki ludzkiego plemienia na północ i zachodo-północ, z Tybetu przedsiębrane (§§ 12, 13). Siedzieli oni nad Dnieprem, i mieli obszerne posiadłości nad brzegiem zachodnim morza Czarnego, i między rzekami Dnieprem i Dniestrem. Byli narodem licznym i potężnym, zostawali pod rządami królów, mieli swoje ustawy towarzyskie, grody murowane i znakomite grobowce królów, które leżały gdzieś nad Dniestrem (1). U nich-to panować musiał Król Boreas, znakomity władacz północnej strony względem Grecyi, z którego córki Borysteny (2), rodził się Targitous, syn Jowisza, podług podań Greckich, pierwszy z królow Scytów właściwych, czyli raczej pierwszy władacz osadą Scytów królewskich, panującą nad innemi pokoleniami swego narodu. Do nich należał lud scytyjski, Berestenitami zwany, bezwątpienia ten, który dał początek Scytom królewskim, u których było starożytne cymbryjskie

---------------

(1) Herodot. Lib. IV.

(2) Właściwie, podług podań Greckich, Boreasza córki nazywały się: Upis, Loxo Hekaerge. Callim. Hymn. in Delum v. 292. Inne spłodzone z Orythyi były: Chione, Kleopatra; synowie zaś Zetes i Kalais; których nazywano Boreadami. Apollodor. Bibl. III, 15. Pierwsze mają znaczenie w dawnym języku naddnieprowskim: szczególniejszem zaś to jest, że Upis w litewskiej mówie ma znaczenie i dziś używane Uppe, rzeka. — Drugie są czysto greckie, i do Greckiej Mytologii należą i mają w niej znaczenia mytow. Tamte są rzek nazwaniami starego świata. Loxo, indyjski wyraz, trzeci odnosić się musi do Borysteny, czyli Dniepru.

 

S. 33

miasto Borysthenes. Badacze starożytności no wsi, słusznie postrzegają pokrewieństwo Cymbrów z Celtami i Skandynawami, ponieważ to się działo, przez Scytów, pouczających w swoję rodzinę te wszystkie narody.

 

24.CYMBRY I SCYTY.

Nawet jest rzeczą z prawdą zgodnąbardzo, że Cymbry, zostawiwszy na wschodzie-południu kraj swój ziomkóm, pod nowych królów dynastyą, od Targitousa początek biorącą, zaczynającą słynąć pod imieniem Scytów, z Azyi przeniesionym świeżo zapewne, w znacznej liczbie wywędrowali na zachód, gdzie dali początek Celtóm i narodóm rozmaicie narzeczonym, a w znaczniejszej części osiedli nad morzem Bałtyckiem, gdzie, następnie rozmnożywszy się, zajęli dzisiejsze kraje: Holsztyn, Meklemburg, Danią, wyspy przyległe i część wybrzeża wschodniego morza Bałtyckiego, między ujściami Wisły i Drwiny ciągnącego się. Niepotrzeba na to dowodów: gdyż wyraźnie mówią dzieje wspomnionych krajów. Nasz znowu dziejopis Stryjkowski, popiera to samo swojemi źrzódłami historycznemi, z których czerpał (1). Następuie Hartknoch, idąc za świadectwem wiary godnych pisarzów kronik pruskich, szczególnie Kaspra Dankwerta, sam będąc należytym znawcą rze-

------------------------

(1) Xięga II, str. 28 i dalsze, wydanie Bohomolca.

                                                                                                                           

S. 34

czy pruskich, pracowity ten badacz i wykrywca prawd historycznych, z przekonaniem zupełnem twierdzi, że Cymbry siedzieli na ziemi, przez Prussów poźniej zamieszkałej, i tam się nazywać mieli Sembi, od czego poszło nazwanie jednej prowincyi pruskiej Sembia, czyli inaczej Semlandya (1). Niepotrzeba takoż dowodów, że Germani starożytni (2), byli, jeżeli nie pochodzącemi wprost, to pokrewnemi Cymbróm, od czasu ich przeniesienia się na zachód Europy (3); co przypadło, bez zaprzeczenia, blizko po roku 650 przed Chrystusem, kiedy ucichać poczęły na wschodzie najezdnicze Cymbrów przedsięwzięcia (4).

25.

Było przeznaczeniem narodu Cymbrów, że znagleni jakąś ważną przyczyną, opuścić musieli brzegi morza Bałtyckiego, posiedziawszy nad niem pięć, czy więcej trochę, wieków. Przyczyna ta była wypadkiem fizycznym, zdarzonym w tej stronie północnej Europy, który opustoszył krainy płazkie, nad morzem rozciągające się, od Zundu ku ujścióm

--------------------

(1) Alt und neues Preussen, oder Preussische Historien, etc.

(2) German pochodzi od Gera, wojna po starogermańsku.

(3) Obaczyć: Historisch kritischer Beitrag zur Slawischen Literatur. Warschau 1822. S. 136.

(4)  Lelewel: Badania we względzie Jeografii, Xięga IV, paragraf XV.

                                                                                                                                                                                                                  

S. 35

Odry i dalej na północ. Był to wylew okropny wód, czy jakoweś wystąpienie z brzegów samego morza (1). Szczególny ten wypadek, przydarzony na ziemi, nasz przedmiot z bliska interessującej, zasługuje, abyśmy nad nim uczynili postrzeżenia historyczne. Hartknoch z powziętych podań miejscowych i obejrzeń naocznych, jest zupełnie o rzeczywistości tego przekonany, nie raz przeto Spomina, że wielkie wylewy morza, sprawione przez skutek silnych i długo-trwających wiatrów północnych, porobiły niemałe odmiany w położeniu i figurze wybrzeży morza Bałtyckiego, wzdłuż całej Prussyi. Szczególnie zaś starał się zachować pamięć o tej wielkiej cymbryjskiej powodzi, czyli potopie miejscowym, z dawnych bardzo podań poczerpniętą, u kronikarza pruskiego Joachima Rosenzweiga, przytoczoną (2), którego Stryjkowskl musiał mieć pod ręką, będąc w Królewcu, gdzie zapewne pisał pierwsze księgi swojej kroniki. Zachodzi wszelako trudność w wyrozumieniu daty, kiedy się to przytrafiło: mówiąc bowiem Rosenzweig, o rzeczach, odnoszących się do daty poprzedzającej, więcej jak wiekiem erę zwyczajną, raptem kładzie rok 1190, i mówi o tej powodzi, która, podług jego opowiadań, poprzedzić miała pobyt Prussów

--------------------

(1) Plutarchus, in Mario. Strabo VII, p. 293. Oraz przezeń przytoczeni Ephorus i Clitarchus.

(2) U Hartknocha 1. c.

                                                                                                                                 

S. 36

nad morzem Bałtyckiem (1). Stryjkowski prawdosprzeczność tego miejsca, czy też omyłkę piszącego, wyraźnie zdaje się poprawiać: ponieważ naznacza epokę wyjścia Cymbrów: prowadząc ich prosto znad morza Bałtyckiego do Iylliryi, gdzie pod Nortbeją pierwszykroć walczą z Rzymianami, któremi dowodził prokonsul tameczny Cyrus-Kurba, co przypada na rok przed Chrystusem 190 (2). Z tego wynika postrzelenie omyłki byłej u Rosenzweiga, czy też mylnie wypisanej w exemplarzach, które Hartknoch i Praetorius mieli pod ręka, a zapewne i Stryjkowski, przez omyłkowe dodanie jednej laseczki do liczby 190. Burze te, według podań w kronikach, zapisanych, trwając przez lat 12, ciągle prawie, opustoszyły wybrzeża zachodnie morza Bałtyckiego i niepojęte odmiany w ich figurze zrobiły: zaginęły wyspy przybrzeżne, części lądu zapadły, inne utworzyły się postaci cyplów, ujścia rzek zmieniły swoję kierunki, powstały zatopy nadbrzeżne i inne rozliczne, tym zmianom towarzyszące zaszły okoliczności (3). Szeroko rozpostarta klęska

-----------------------

(1) Kronika Rosenzweiga uważa się dziś za zaginioną; rzeczy tu z niej wyjęte, znajdują się u Praetoriusa: Preussische Schaubühne, sive Deliciae Prussiae. Rękop., oryginał w Archiw. Berliń(2) Ujrzymy trochę niżej, że te walki z Rzymianami, w 160 roku przed Chr. początek wzięły. Lecz to założeniu naszemu więcej jeszcze daje wsparcia.

(3) Obaczyć Kaspra Henneberger: Preussische Landtafel.

                                                                                                                   

S. 37

takowa, naturalnie wyprzeć musiała, tamtoczasowych mieszkańców nadbrzeży morza Bałtyckiego, z ich siedliska, któremi byli Cymbry. To więc ich znagliło nasamprzód do usunięcia się ku wschodowi, a poźniej do szukania osad aż w Illiryi. Nie powrócili oni na wschód, zkąd byli przyszli, ani osiedli między górną Wisłą i Bugiem, lecz bezzawodnie znagleni byli przebierać się za Karpaty, po niejakiem próbowaniu iścia na wschód. Tą naglącą przyczyną była obawa Scytów, albo narodów będących w ruchu, po upadku Scytyjskiego królestwa.

 

26.ZMIANA MIEJSC I FIZYCZNEJ ICH FORMY.

Odmiany jeograficzno-fizyczne w różnych częściach kraju praskiego i całego wybrzeża aż do Dźwiny i dalej, że niejednokrotnie zachodziły, o tem pełno podań i postrzeżeni wyspy zaginęły, inne z lądem się połączyły, inne części lądu oderwały się i zatonęły. Brzegi się zniżyły, miejscami podniosły. Morze wyrzuca niekiedy szczątki winnych latorośli, które niegdyś rość musiały na wyspach, nie bardzo odległych od lądu teraźniejszego; w innych miejscach, odległych dość od morza, znajdowano pod warstą ziemi nanośnej, kotwice i szczątki okrętów; w wielu miejscach nad morzem, pod warstą piasku żelaznemi cząst-

-----------------------

1595. fol. Von den alten Preussen und der Abtheilung des Landes 1584. 4to.

                                                                                                                

S. 38

kami przejętego, natrafiają, czarną roślinną ziemię, a w niej sztuki drzewa ogromne, do 80 stop długości, bez rdzenia, gałęzi, sęków, słojów, roślinienie roczne okazujących, napojone w części witriolem, lecz nie skamieniałe. Te drzewa, niewytłomaczone jeszcze przez badaczów przyrodzenia, lecz na lekkie wejrzenie i bezrozbiorowe, osądzone za kopalne utwory, naśladujące drzewo.; są w istocie byłemi drzewami, rosnącemi palmami na tej ziemi niegdyś, w której wnętrzu całe się lasy jeszcze dotąd ukrywają. Niekiedy do trzasek zgniłych tego drzewa przyczepione się znajdują kawałki bursztynu, co sprawdza, mniemanie starożytne, że świeży bursztyn bywa przylgnięty do kory jodłowej (1). Sam ów bursztyn, słusznie zagadką przyrodzenia nazwany, dowodzi niepospolitą formacya ziemi naszej, zwłaszcza nadmorskiej. Zkądinąd wybrzeża te nie są wolne od wypadków wulkanicznych, których związek z gwałtownemi wzruszeniami atmosfery, jest dowiedzioną rzeczą. Wiemy z kronik pruskich, że było trzęsienie ziemi w roku 1303 (2) Sam stan morza Bałtyckiego uległ wielkiej odmianie, przez zniżenie się o kilka, można powiedzieć, sążni (3), po epoce formacyi lądów, oblanych syste-

------------------

(1) Kotzebue: Preussens ältere Geschichte. S. 30, 31.

(2) Hartknoch: 1 c. s. 296.

(3) Celsius i Dalin, szwedzcy dzieiopisowie, twierdzą, że morze Bałtyckie zniżyło się o 13 sążni.

                                                                                                                    

S. 39

mem hydraulicznym wód do niego płynących. Te ślady są wyraźne na głębokiem wrznięciu się rzek znaczniejszych.

27.

Te wszystkie odmiany fizyczne, wpływały różnemi epokami, na odmiany mieszkańców tej ziemi, jeżeli oni byli w głębokich wiekach przeszłości. Wątpić przecie nie należy, że Cymbry, nie pierwszymi byli ludźmi, którym ziemie litewskie przytułek dały. My nawet za rzecz podobną do prawdy uważać będziemy, ze te ziemie, zwłaszcza przyleglejsze morzu, jak Prussya, miały swoich aborigenów, czyli pierwobytnych mieszkańców, z któremi Cymbry byli sie poznajomili. Czytelnik w następnych rozdziałach tej xięgi znajdzie udowodnienia bliższe tego. Teraz do artykułu o Cymbrach pozostaje tylko dodadź następne uwagi.

 

28.KTO BYLI CYMBRY?

Podobało się Lelewelowi, jakośmy juz, wzmienili, nazwać Cymbrów, czyli Kimerów, bałamutnym Greków wymysłem (1), chociaż to czytał w Herodocie, i sam nieraz powiadał, że prawdorzeczność tego dziejopisa jest prawdziwie historyczną; my przecież, trzymając się słów Herodota i opierając się na badaniach uczonych starożytników, przyznajemy Cymbrów za naród go-

-------------------

(1) Wiadomość o narodach w Europie będących, str. 2.

                                                                                                                     

S. 40

szczący niegdyś w Prussyi, i który mógł nawet zostawić zabytki swej mowy i spowinowacenia się z pierwobytnymi mieszkańcami wybrzeży naszych morza Bałtyckiego. Imię zaś uwiecznił swoje nazwiskami dotąd niezatartemi. Lecz dalsze badania, udowodniające płonność mniemania szanownego dziejopisa naszego, zaprowadziłyby nas zadaleko od celu naszego; poprzestaniemy na niektórych tylko. Ze Cymbrów czyli Kiraerów naród nie był i niejest bajecznym, mimo wojen jego z Rzymianami, których opisywacze mogli zasłużyć na zarzut, że tem nazwaniem utytułowali hordy dzikich Germanów nadbałtyckich; mamy zabytek tego narodu nie wątpliwy. We Włoszech, niedaleko Werony, na dolinie, położonej między Weroną i Trentem, mają bydź dotąd potomkowie dawnych Cymbrów, tych samych, którzy, wyszedłszy znad morza Bałtyckiego, wsławili się zwycięztwem, odniesionem nad konsulem Cepionem, roku 169 przed Chrystusem. Biornsthel, autor szwedzki, liczy ich ludność teraźniejszą do 60,000 głów. Ma to bydź lud bardzo odosobniający sie od innych mieszkańców tamecznych i dochowujący wiele szczegółów, charakteryzujących jego dawną narodowość. Senator wenecki, Morosini, posiada xięgę, traktującą o ich języku i pochodzeniu (1). W po

-------------------

(1) Orlgines Gauloises par La Tourd'Auvergne Corret. Ed. 1804 Hamb. p. 192. 193.

                                                                                                                       

S. 41

wieściach ludu prostego, w języku litewskim opowiadanych, których zebrałem niemało, znajduję mowę o ludzie jakimś, zwanym Kimbarej, w liczbie pojedynczej Kimbaras, który był tułackim i kradnącym konie. Zrazu mieściłem lud ten pod rubrykę Cyganów, lecz kiedy następuie przyszło badanie rozszerzyć o tym narodzie, obcym na naszej ziemi (1), przekonałem sie, że w powieściach o innym wcale jest mowa. Są też i familije uczciwej szlachty w Litwie, Kimbarów nazwisko noszące. To wszystko naprowadza na ślad, że owi Sembowie Cymbryjscy Pruscy mieszkańcy, zostawili pokoleń swoich szczątki na ziemi litewskiej, aż do naszych czasów dotrwałe.

                                                                                                                                 

S. 42

część Donu, ginie w kolebce narodów Europejskich. Już w roku 1540 przed Chrystusem byli oni bardzo liczni i potężni; zajmowali wówczas ujście Dniepru i Tauridę (1). Następnie rozpostrzeniali się w Europie narożne strony pod nazwaniami Cymbrów, Celtów i różnie inaczej. Szczególnie od roku 663 przed Chrystusem, kiedy Cymbrów nazwanie na wschodzie zniknęło, ludność, polega i obszerność posiadłości Scytów urosły do najwyższego stopnia (2).

 

30.POSTRZEŻENIA O SCYTACH.

Scytyjskie pokolenie rodu ludzkiego odznacza się osobnemi cechami fizyognomicznemi, bardzo wyraźnemi i jest najpiękniejszem w przyrodzeniu człowieka: włosy płowe, z dzieciństwa Światlejsze, poźniej ciemniejące, aż do brudno-bistrowego koloru, oczy niebieskie, ciało zupełnie białe, broda gęsto zarastająca; skład twarzy nadobny, bardzo foremny; wzrost spory, wysmukły, ruch majestatyczny; siła muszkularną wielka; temperament zbliżony do krwistego. Taki opis cech rodowych Scytyjskich wywiązuje się z powieści Herodota, który sam osobiście podróżował między tym narodem.

31.

Posiadłości Scytów, albo raczej rozległość kraju,

----------------------------

(1) Diodor. Sicul. Lib. II, c. 27.

(2) Dissertatio Baieri de Situ Scythiae in Commentt. Acad. Sc. Petropol. T. I.

 

 

ROZDZIAŁ IV. O SCYTACH, SARMATACH, ALANACH, ROXOLANACH I ROXANACH.

 

29.SCYTY SKĄD POSZLI.

Jużeśmy wyżej namienili, że Scyci są narodem ledwie nienajstarożytniejszym w Europie, przyjście ich z Azyi przez dolną

-------------------------

(1) Rys historyczny narodu Cygańskiego. Wilno, 1830. w druk. Ant. Marcinowskiego.

                                                                                                                                 

S. 43

po którym się snuli, ograniczała się rzeką Donem, morzem Azowskiem i Czarnem, Dunajem, pustyniami górzystemi od Dunaju do źródeł Dniestru ciągnącemi się, dalej linią przeprowadzoną w tymże prawie kierunku, do równo-leznika 52 stopni szerokości, który aż do przecięcia się z Donem zamykał te przedziały od północy; wściąż za temi liniami snuły się półdzikie narody, Neurami zwane, mieszkańcy lasów, którzy nigdy nie przechodzili w poliste strony Scytyi.

52.

Naród Scytów dzielił się na rozmaite pokolenia, czyli klassy, jednakże dwa główne były, to jest: rolnicy i koczujący. Pierwsi mieli wyższy stopień cywilizacyi, budowali stałe mieszkania, byli wzorem poczciwości i dobrych obyczajów; bardzo pracowici, wielką zboża obfitość z uprawy roli otrzymujący, którego udzielali innym pokoleniom. Pobytem ich były kraje zobustron Dniepru, kutej rzece zbliżone. Między nimi była osada jedna królewską zwana, w której król przemieszkiwał, rozkazujący całemu narodowi. Dalsze pokolenia koczowały po rozległych przestrzeniach, całe pożywienie dostające z chowania trzód, z dobrowolnie rosnących produktów roślinnych, oraz z polowania i rybołówstwa; zboża dostawali u ziomków swych rolników, w zamian za bydlęta. Byli oni wszyscy dość gościnni i ludzkość postrzegający, jednakże

                                                                                                                   

S. 44

mniej ucywilizowani od tamtych, z przyczyny swojego życia sposobu.

33.

Od bardzo dawnych wieków, Grecy weszli w stosunki z pobrzeżnemi morza Czarnego Scytami. Powiadają, ie Neoptolem, pierwszy zakładać począł staie siedliska Greków, nasamprzód nad ujściem Dniestru, potem i Dniepru. To dało początek greckim emporióm czyli zakładom handlowym, które, w siódmym już wieku przed Chrystusem, zakwitać poczęły i następnie urosły w bogactwa, jak Olbija, Heraklea, Chersoń i inne. W ogólności, Scyci cierpieli pomiędzy sobą handlarzy obcego narodu, będąc ze zwyczaju gościnnymi; stosunki ich z sąsiedniemi narodami były zawsze przyjacielskie; gdyż podlegając zwierzchnictwu jednego króla, który nie miał w zamiarze nigdy ujarzmiania obcych narodów, łatwo się mogli w spokojności zachować względem jakiego bądź narodu sąsiedniego.

34.GEOGRAFIA SCYTII.

Zwyczaje, obyczaje i religią Scytów opisał po części Herodot: niedostarczają one światła żadnego do naszego przedmiotu. Więcej się widzi bydź interesującą geografia Scytyi, jakkolwiek ona niedostatecznie wyrażoną jest w historyi Herodota. Na północo-zachodzie względem Scytyi właściwej, znajdowała się kraina Gerrów,

 

S. 45

gdzie były grobowce królów (1). Przez nią płynął Dniepr i tam dopiero zaczynał bydź żeglowny; z tej samej krainy wypływała rzeka takoż Gerros, która, połączywszy się z rzeką Hypakyris, wpadała do zatoki Karkinickiej, gdzie leżało i miasto Karkinitis (2), Rzeka ta odgraniczała od północno-zachodniej strony pustynie Gerrów, od nieznanych krajów i przepływała przez kraje Scytów i Nomadów, biorąc początek w kramie Gerrów. Do tej krainy od ujścia Dniepru liczy Herodot 40 dni żeglugi, które podług rachuby Lelewela (3) wynosić powinny 4,000 stadiów. Więc ta kraina przypada na okolice Rohaczewa i wyżej. Rzeki tego nazwania szukano usilnie i nie można wyznaczyć: nam się zdaje że ona bydź powinna teraźniejszą Deszną, a Hypakyris, będzie rzeką Seym. Rzeki te, łączące sie z sobą przed ujściem do Dniepru, wistocie, wcale różnych

S.ch mają źródła, jak i Herodot znać daje. Odnogą wzmienioną, będzie Dniepru wówczas znajome koryto lewe, czyli były znać niegdyś zalew, na płaski brzeg lewy. Miastem zaś Karkinitis, Kijów teraźniejszy. Za Deszną tez poczyna się kraj kurhanów i koło Rohaczewa największe ich mnóstwo, częścią skupionych na jednej przestrzeni, częścią porozrzucanych, rozmaitej

--------------------

(1) Herodot. Lib. IV. c. 71.

(2) Ibid c. 1955.

(5) Badań, we względzie Geogr. xięga III, § 16.

                                                                                                                          

S. 46

wielkości, tak, że cala ta przestrzeń kraju, zdaje się bydź ogromnym cmentarzem (1). Herodot powiada, że groby królow scytyjskich są u Gerrów, którzy w ostatecznych Gerrach mieszkają i w grobowcach. Był więc lud scytyjski Gerrów, Grobokopaczow, zamieszkujących ten kraj lesisty, cmentarz całego narodu, kasta jakaś Scytów.

35.

Inne rzeki Scytyi łatwiejsze są do poznania, mimo swych nazwań zgreczonych: Ister, dziś Dunaj; Tyras, dziś Dniestr; Hypauis, dziś Bob; (te dwie wypływały z krainy zajętej przez Koczowiska Mizonów); Borystenes, dziś Dniepr; napróżno niektórzy badacze starożytności, zadawali sobie pracy, w wyśledzeniu początku nazwania tej rzeki znakomitej, które się wyłożyć teraz nie da, będąc mytycznem, z mytologii scytyjskiej wziętem, której nie znamy; zdaje się jednak, że spływa się ono z ubóstwionym Boreaszem i córką jego Borysteną, żoną Jowisza Scytyjskiego, jakośmy wyżej namienili (§. 12). Pantikapes najpodobniej do prawdy będzie, dzisiejszy Prypeć, łącząca systema hydrauliczne mórz Bałtyckiego i Czarnego. Nazwanie to w jeografii Scytyi nie do jednej rzeki ściągać się musiało, ani do jednego miejsca: ponieważ wiemy, ze dzisiejsza twierdza Kercz, leży na rozwalinach

------------------

(1) Dodatek VIty.                                                                                                                     

                                                                                                                    

S. 47

miasta Pantikapaeon (1). Również przeczyć niema powodu, Żeby rzeka dziś zwana Końskie-Wody niebyła kiedyś Pantikapes nazywaną przez Greków. Lecz między Hypakyris i Pantikapes, Prypecią, czyli na obu brzegach Dniepru, na linii między Baturynem i Mozyrem byli Scyci rolnicy, a za drugą Pantikapes, Końskiemi-Wodami, na północ pasterze, pecuarii, czyli Nomady. Tym sposobem według podobieństwa i natury ziemi rozmieścić te klassy Scytów można właściwszym sposobem, niżeli biorąc za te rzeki Sinie-Wody i Kalanczak; nie możnaby tego dokazać z taką miejsca zgodnością, zwłaszcza dla pasterzy nie znaleźlibyśmy miejsca, na każdą porę roku wygodnego za Kalanczugiem. Naostatek Tanais, dziś Don; Hygris, dziś Doniec.

56.

W rozległej Scytyi krainie mieszkały ludy obcych takoż narodów, cierpianych pomiędzy Scytami, szczególnie greccy osadnicy i narody z nimi w stosunkach lub pokrewieństwie będące, jak naprzykład Gelony, którzy mieli osadę swoję na północ krainy Scytów, za lewym brzegiem Dniepru mieszkających, pomiędzy Budynami. Ci, skojarzeni z tamtymi, sąsiedzili że Scytami zawsze w pokoju i dobrej zgodzie. Jak' równie od południa Gety

---------------------

(1) Pomponius Mela Lib. II, c. 1. I, 3, 5.

                                                                                                                     

S. 48

którzy ku Dunajowi byli. Od zachodu snuły się leśne pokolenia Neurów, o których nie mamy objaśniających badań, z jakiegoby plemienia pochodzili. Słynęły o nich powieści, że pewnych czasów przemieniali się w wilków i znowu do ludzkiej postaci powracali, które w podaniach gminnych naszego kraju dochowały się dotąd, jakośmy w tomie poprzednim tego pisma widzieli pod artykułem Wilkats (str. 266). Zapewne początek tego mniemania dziwacznego poszedł ztąd, że Neurowie, w pewnych porach roku głodem przyciśnieni, wypadali z lasów swoich i chwytali bydlęta Scytom pasterzom. Na północy Scytyi mieszkali Gelony i Budyny, aż do Donu. Za Donem aż do morza byli Sarmaci, od wschodu Scytom sąsiedzący. Państwo Scytów było potężne, ludne i spokojne. Lecz te błogie położenie narodu wzięło swój koniec nareście, według porządku rzeczy ludzkich, znikomych, jak sami ludzie. Koczujący Scyci, zrazu dalecy od stosunków a przybyszami greckiemi, zawsze usuwający się od miejsc stale zamieszkałych, poczęli przyjmować pomiędzy siebie tych gości, poczęli nabywać od nich produkta ucywilizowanego świata. Sami Scyci, rolnicy, niebyli wolni od tej zarazy, jakkolwiek zrazu oziębieni okiem poglądali na błyskotki i przysmaczki, morzem nawiezione. Koczownicy w ostatku, podeptawszy dawne obyczaje i ustawy, zalewali swoją ludnością osady rol-

                                                                                                                         

S. 49

ników, utworzyły się bezprawia, wylęgły się nieporządki i zamięszania krajowe: naczelnicy, kapłani, sędziowie, zniknęli. Poczęły się meporządnych kup ludów natłoki, przelewy krwi i starcia się niepohamowanych namiętności. Wówczas osady greckie zakwitły i wzięły przewagę nad Scytami upadłymi. Lecz upadek tego narodu ma swój właściwy początek od epoki najścia Persów na Scytyą.

 

37.DARIUSZA ZAMACHY NA SCYTÓW.

Około roku 520 przed Chrystusem panował nad Scytami Indatyrs, monarcha dumny, okrutny i mało mający rozumu. on Grekami i Persami, dla tego, że byli z obcego narodu; ci ze swojej strony Scytami gardzili, jako Barbarzyńcami. Wszelako potęga jeszcze Scytów i znaczenie na szali politycznej musiały bydź niemałe: ponieważ Dariusz, król perski, Żądał przymierza z Indatyrsem, i chciał córkę jego pojąć za żonę. Lecz posłowie perscy byli ze wzgardą odprawieni, ręka królewny odmówiona.

38.

Mszcząc się za taką zniewagę, potężny władacz Wschodu, rozkazał Arianinowi rządzcy Kappadocyi, uczynić wyprawę morską na Scytów. Ten, we 30 galer, na dwóch punktach wylądowawszy, poraził ich ogromnie, zabrał znaczne zdobycze i niewolników któremi był i brat królewski.

39.

Spuściwszy nieco czasu, gdy Scyci nie mieli się

 

S. 50

wcale do upokorzenia, sam Dariusz z ogromnemi siłami wyciągnął przeciw Indatyrsowi, w roku 514 przed Chrystusem. Zastępy perskie przeszły do Europy, wsparte sprzymierzeńcami greckimi posunęły się ku Dunajowi. Przeprawiły się przez tę rzekę po moście, z niezmierną pracą zbudowanym, gdzieś blisko dzisiejszej Isakczy, którego straż powierzona była Grekom. Scyci ze swojej strony ułożyli mądry plan obrony: obesłali na sam przód swoich sąsiad i sprzymierzeńców, wzywając do walki ze spólnym nieprzyjacielem, sami zaś opuścili całkowicie okolice zadniestrzańskie, opustoszywszy miejsca, któreby Persy zająć mogli, i ciągle ustępując przed ich wojskiem, toż samo postrzegali. Siły swoję wojenne podzielili na dwa oddziały, będące pod dowództwem dwóch osobnych wodzów, którzy działać powinni byli podług umówionego planu. Ponieważ nieprzyjaciel i dzielne i należycie w rynsztunek opatrzone miał zastępy, nie, stawali więc nigdzie Scyci do rozprawy, lecz uwodząc ziuyślonemi przygotowaniami do bitwy stanowczej, i napadani z boków i z tyłu, to zbliska, to z daleka grozie, zmuszali nieprzyjaciela do prędkiego iścia, z całą ciężkością niezmiernych jego zasobów. Tym sposobem zniewolili Dariusza do prędkiego przebycia całej Scytyi, do przepraw przez wielkie rzeki Dniestr, Boh, Dniepr i Doniec, zawsze urywając, zawsze niszcząc oddziały oder-

                                                                                                                        

S. 51

wane i zasoby pozostające, lub zbłąkane wstępach. Z drugiej strony król perski, jak powiada Herodot, uwiedziony pochlebstwami dworzan swoich, zdawał się wtórować zamiarom Scytów, przez zapęd nieuważny. Napróżno Artaban brat jego, starał się przekładać nieuzyteczność poświęcenia siedmkroćstotysiącznego wojska, w krajach nieznajomych, ogołoconych ze wszystkiego, bezwodnych po większej części, gdzie niedostatek potrzeb więcej zagrażał od oręża nieprzyjaciół. Napróżno ten wodź gorliwy, mimo rad swoich odrzucenia, czynił usiłowania w ocaleniu wojska, walecznością, dobrem urządzeniem porządku, wytrwania pośród największych przeciwności dając przykłady; ogromna armija Dariusza od strat niezmiernych ocaloną bydź nie mogła. Król ten koniecznie pragnął dotrzeć do ostatnich przedziałów Scytyi. Zaszedł więc aż do krainy Gelonów i Budynów, w której dopiero pierwszy raz miał dziką radość zniszczenia kilku grodów warownych. Ale za to, niedostatek wszelkich potrzeb zmusił do odwrotu, tąż samą drogą, którą przyszło wojsko. Za szczęście w ostatku poczytał dla siebie dumny monarcha, że po śpiesznym odwrocie uratował się z resztkami wojska ogromnego, przebywając Dunaj po tym samym moście, który zbudował, i który szczęśliwym tylko trafem ocalał, inaczejby ostateczna ruina spotkała Persów.

                                                                                                                                                                                                                                          

S. 52

40.

Nie udało się wprawdzie Dariuszowi ponekanie Scytów, jakby sobie życzył: lecz to przedsięwzięcie mściwego króla" wywarło wpływ znaczny na wewnętrzne okoliczności Scytyi. Jakoż od tej epoki, chylić się ona poczęła znacznie do upadku. Zapewne Persy, sprzyjając Grekom, osadnikom w Scytyi, podtrzymywali ich tara przewagę, dążącą do zniszczenia dawnych porządków krajowych, i podali zręczność narodom obcym do wywierania działań, do tegoż, celu dążących.

41.UPADEK SCYTÓW.

Geci, Jud pelazgickiego rozrodu, nie omieszkali posuwać się ku Dniestrowi, mieszając się pomiędzy bordy Scytów koczowniczych, lub walcząc z niektóremi z nich, lub wspierając jednę przeciw drugim. Trakowie, pokrewni tamtym, w czwartym takoż wieku przed Chrystusem, nasunęli się od Dunaju do Scytyi, nad którą nabrali niejukiejś przewagi, i zapewneby na długie lata utworzyli tam państwo swojego kształtu, gdyby nie doznali pogromu od Gallów około roku 390. Następnie, od roku 358 przed Chrystusem, byt polityczny królestwa Macedońskiego począł wzrastać pod królem Filippem, którego przewaga nad Grecyą, wzniosła się do tego stopnia znaczenia, że narody Scytyi, będące w bliskich stosunkach, z tamecznymi osadnikami greckimi, doznały wpływu władzy jego

                                                                                                                        

S. 53

nad sobą. Nie było przecię to cięźenie znoszonem długo: albowiem znajdujemy pamiątkę w dziejach, o zajściu narodów Scytyjskich z Alexandrem synem i następcą Filippa, w którem Macedoni, pod wodzem Sapirionem utracili 30, 000 wojska (1); lecz następnie znaleźli się przymuszonymi szukać pokoju i przymierza u Alexandra, a poźniej gdy świetna wyprawa tego monarchy do Azyi stała się głośną, Scyci, uciśnięci zostawali już pod potęgą macedońską i mocno napastowani od narodów zadońskich (2).

42.

 

Takich rzeczy koleją narodowe urządzenia i byt polityczny starożytnych Scytów upadł znacznie w czwartym wieku przed Chrystusem, ludy zaś, składające ten Ogromny naród, jednę usunęły się do Azyi, inne wgłąb Europy pierzchnęły, przejmując inne nazwania, inne obyczaje i mowę. Resztki przecie Scytów, w znaczeniu istotnem tego nazwania trwały na wschodzie do wieku drugiego przed Chrystusem: wiemy albowiem z dziejów, że w roku 130 przed. naszą erą, lud Scytyjski, pod imieniem Saków znany, wyprawiał się z Tracyi na Partów i z tej okoliczności ostatek tego narodu przeszedł do Azyi. Lecz Taury, czyli pokolenie Scytów starożytne, mieszkające w Tauryce, dzisiejszym Krymie, trwało jeszcze na miejscu nieco za rok 115-ty przed Chrystusem.

--------------

(1) Justin. II, 3; XII, a; XXXVII, 3.

(2) Arrian. Exp. Alex. III, 30. IV, 5.

                                                                                                                    

S. 54

45.O SARMATACH.

Po uniknienia potęgi Scytów, imię Sarmatów stało się głośnem i zatarło zupełnie imię tamtych. Począwszy od Herodota do naszych czasów, wszyscy historycy, wszyscy jeografowie, wszyscy badacze starożytności, o żadnym starożytnym narodzie nie pisali więcej, jak o Sarmatach, i o żadnym pewności mniej nie zostawili. Najzgodniej, zdaje się, z prawdą ci twierdzili, którzy pod zbiorowem nazwaniem Sarmatów, rozumieć kazali niejakiś ligę narodów kaukazkich, z rozlicznych pokoleń, mową i pochodzeniem obcych sobie złożoną, noszący tylko narwanie pewnego nie nader mnogiego narodu, takowe nazwanie mającego, niewykrytego jednak historycznym sposobem, co do pierwiastkowego pochodzenia swojego. Herodot, najdokładniejszy ze starożytnych pisarzów, ten, który wydobył z zapomnienia tyle szczegółów interessujących dzieje świata, półltajeczny początek naznacza Sarmatom: jakoby nieprawego łóża byli dziećmi, z Amazonek i Scytów zrodzonemi. To nic więcej nie objaśnia historyi tego narodu, tylko, ze miał początek półscytyjski. Mieszkali Sarmaci właściwi nasamprzód, nad morzem Azowskieim i za lewym brzegiem Donu, spokojni zrazu sąsiedzi Scytów, posiłkowali nawet ich w wojnie z Dariuszem. Poźniej, za upadaniem Scytów, podnosić się w potędze zaczęli, zapewne dopomagając koczo-

                                                                                                                                 

S. 55

wniczym Scytyjskim hordom do zamieszek wewnętrznych.

44.

W samej połowie czwartego wieku przed Chrystusem, Sarmaci już byli znaczącymi za prawym brzegiem Dniepru, Następnie zaczęli brać górę nad scytyjsko-trackiemi hordami i w całej Scytyi rozkazować. Od tej pory, odgłos potęgi Sarmatów, napełniał pustynie pńlnocno-zachodniej Europy; od morza Czarnego do Bałtyckiego, wszystko co było z ludów na tej przestrzeni świata, od Wisły do głębokiej Północy, zaczęto wliczać w poczet Sarmatów. Dla tego niezmierną, i ogromną stała się Sarmacya europejska, a przecież właściwi Sarmaci, podobno na niewielkiej przestrzeni, gdzieś między Dnieprem dolnym a Dniestrem siedzieli, czyli raczej koczowiska swoje rozwodzili. Zdaje się nawet, że tą rodową posada, było dzisiejsze Podole, a miejscem pobytu głów narodu, dziś nawet. nosząca podobne nieco nazwanie, mieścina i rzeka Sawrań, jakoby oznaczać mające narzeczenie: główna twierdza Sarmacka. Jakiby ich był rząd, zwyczaje, mowa, nic a nic wiedzieć nie można. Napróżno Gatterer (1) wysila się na dowody, ze Sarmaci, w roku dopiero 80 przed Chrystusem, przenieśli swoję potęgę za brzeg prawy Dniepru, i na ruinach starożytnej Scytyi wznieśli swe panowanie: albo-

---------

(1) Commentt. Soc. Gottingen. T. XII, p. 157 — 159.

                                                                                                                         

S. 56

wiem ani przed tym rokiem, ani po nim, nie można upatrzyć państwa Sarmackiego, w znaczeniu tego wyrażenia. To tylko jest rzecz pewna, jakośmy rzekli, że liga jakaś potężna, czyli z mnogi cli narodów sprzężona, po większej części zadońskich, w której Sarmaci przewodnicząc, nadali jej swoję nazwanie, równie z upadkiem Scytów wylała się do Europy i sprawiła ruch pomiędzy jej narodami.

45.

Możnaby przeto z pewnością powiedzieć, ze od roku 350 przed. Chrystusem, rewolucye Sarmackie, ciągle trwające, po niejakichś zapewne przerwach, były przyczyną poruszenia się z dawnych siedlisk mnogich narodów w Europie i w Azyi, cisnąc je ze wschodu ku zachodowi. Opatrzność przeznaczyła podobne zamęty ludów dla zaludnienia pustyń Europy. Dopieroż wiemy z Pliniusza, że w wieku stycznym z początkiem ery chrześciańskiej, Sarmaci, jak powieści głosiły, potomkowie Medów,. mieszkali nad dolnym Donem i ponad morzem Czarnem: nasamprzód Sarmaci, Gynekokratumeni, pod rządami królowych Amazonek będący: po nich Ewazy, Kotty, Cicimeni, Messeniani, Kostoboki, Choatry, Zigi, Dandari, Tussagety, Turcy (1). Te narody stanowiły wówczas podobno ligę Sarmacką, chociaż wyraźnie rozliczne rodem i pochodzeniem, tak dalece, że, wpatrując się w dzisiejsze

-----------

(1) H. N. Lib. VI, c. 7. sect. 7

 

S. 57

wiadomości o początkach narodów, sami Gynekokratumeni zostają pod rubryką Sarmatów, naród jakiś Medyjsko-scytyjski, z Amazonkami w stosunkach będący, któremu i języka podobieństwo, na tejże zasadzie, ze scytyjskim przyznaćby można, jak wnosi nasz badacz starożytności (1).

 

46.

O ALANACH

Tymczasem, kiedy Sarmaci opuścili swoje naddońskie sadziby, posuwając się zaprawy brzeg Dniepru, inny naród zwany Alani, nasunął się od gór Uralu ku Wołdze dolnej. Dziejopisowie dowodzą wyraźnie (2), że oni mieszkali pierwotnie wśrod gór wzmienionych, będąc jakiemś plemieniem Scytów, nazwanie zaś przyjęli od wyrazu Alin, znaczącego w ich mowie góry. Oni od roku przed Chrystusem 557 i  słynąć poczęli w krainie nadmorskiej, między ujściami Dniepru i Donu (3). Gdzie ich i Pliniusz umieszcza (4) Później w półtora wieku, posunęli się w górę Donn prawym jego brzegiem, i tam zhołdowali siedzące narody, albo je z siedlisk wyparli: Gelony, Budyny, Antropofagi, Agatyrsy, Melanchleny, Neury i inne (5). Około tejże epoki, Mojżesz Chorejski,

---------

(1) Surowiecki: Siedzenie początku Naród. Słowiańskie str. 110.

(2) De Guines, Histoire des Huns, T. I.

(3) Stritter, Memoriae populorimi, I 644.

(4) II. N. Lib. IV. c 12. Dalsze szczegóły o Sarmatach Dodatek VIII.

(5) Ammian. Marcellin: Lib. XXXI, c. a.

                                                                                                                                 

S. 58

znajduje Alanów w okolicach gór Kaukazkich. Taki przyrost potęgi Alanów i lozpostrzeuienie się, dało powód do nazywania Alanią, części Europy na północ Sarmackich koczowisk rozciągającej się. Dyonizy z Charaxu wspomina o Alanacb, w pierwszym wieku ery chrześciańskiej, nazywając ich silnym narodem, bogatym w konie, mieszkającym na północ dzisiejszego Kimburnu, między Donem i Dnieprem, w których, sąsiedztwie byli Roxolani, czyli Alani znad Wołgi dolnej, z tamtymi jednoplemienni. Więc w tej porze stykali się z krainą Gelonów i Budynów. Następnie podbicia alańskie posunęły się za prawy brzeg Dniepru i Dniestru, gdzie się z Getami ucierając, łączyli z różnemi plemionami tegoż narodu (1), zawsze nie będąc rolniczymi, lecz wojowniczo-koczującymi.

 

47.ALANI NATURALIZUJĄ SIĘ W EUROPIE ZACHODNIEJ.

 

Upadek znowu potęgi Alanów, czyli rozproszenie się massy tego narodu, według badań Naruszewicza (2), wzięło początek w roku 376 ery chrześciańskiej, kiedy Hunny naszli Europę pod dowództwem Balambera. Tu jedni wyginęli w walkach, krwawych z Hun-

---------------

(1) O tem donosi Procop.: Gety, Tyssagety, Massagety, były to ludy pelazgikoscytyjskie, od różnych miejsc i przymiotów namianowane.

(2) Hist. Nar. Pol. T. I, str. 120.

                                                                                                                       

S. 59

nami, drudzy, sprzymierzywszy się z nimi, poszli na zdobycze, inni przeszli do Rzymian, w których wojskach służyli. Julius Capitolinus wspomina o żołnierzach Alańskich, którzy oddawna służą Rzymianom, w zamieszaniach ich domowych grając rolę, gdy Filipp o władzę najwyższą dobijając się, Gordyana o śmierć przyprawił (1). Część jakaś Alanów udała się na zachód-południe Europy: z tych jedni osiedli w Gallii nad rzeką Ligierą, drudzy trafili do Hiszpanii, tam zamieszkali pomieszani z Gotami, dając początek nazwaniu prowincyi Gotoalanii, dziś Katalonią zwanej. Tę na zachód wędrówkę przypisuje Jornandes Alanóm tym, którzy przebywali uprzednio w Pannonii, a ztamtąd umykać musieli razem z Wandalami, przed nawałą Gotów, partych z tyłu od Hunnów, a tak i część Gotów zaszła z tamtymi pospołu za Pireneje.

48.

 Naostatek jeszcze jeden oddział Alanów udał się na zachodo-północ do Wandalii: niektórzy z tych mieszkali między Wisłą i Niemnem, za wyraźnem świadectwem Ammiana Marcellina (2). Toż samo i Ptolemeusz, opisujący tę część Sarmacyi europejskiej potwierdza, bliżej nawet Wskazuje miejsce przebywania Alanów, gdy powiedział, ze sąsiedzili

-------------------------------

(1) Editio Boxhorn, 1632, p. 470 — 471.

(2) Lib. XXII, 8.

                                                                                                                       

S. 60

ze Sławianami, to jest: Litwą właściwą. Miechowita powiada: "Alani wypędzeni przez Hunnów z Pannonii, rzeczpospolitę Rzymską najechali, na Gallią napadli potem: z tamtąd zaś, jak mówią dzieiopisowie, do Wandalii w polskie kraje powrócili, gdzie aż do czasu Stilikona zostawali: przy czem, jak z niektórych postrzeżeń wnoszą, niezmierne mnóstwo srebra z napisami i portretem Imperatora Hadryana wnieśli (1)". Na tych świadectwach opiera się niezaprzeczony dowod, przebywania prawie przez lat sto Alanów, między Mazowszem i Litwą właściwą, której granice naturalne, rzeki Pielasą, Kotra i Jeziera od Kotry środkowej do Przewałki, mieściny blizko Niemna niżej Grodna leżącej, ciągnące się prawie w jednem paśmie stanowiły. Tak więc w przecięciu linii prostej, poprowadzonej od Przewozy, nad lewym brzegiem Pielasy, przez Sokołkę za Grodnem do Granic Mażowsza, koczowiska Alanów, mogły się rozciągać na północ tej linii, sięgając granic Litwy, czyli Stawanii dawnej, a na południe, zabierając część Sławiańszczyzny, poźniej Rusią Litewską nazwanej. To jest całą osnową domniemań, że Naród Litewski pochodzi od Alanów. Obowiązani więc jesteśmy wejśdź w szczegóły, które się zebrać dają z rozmaitych pisarzów, abyśmy, bliżej poznawszy Alanów, mogli uczynić uwagę nad takowemi domniemaniami.

-------------------------------

(1) De Sarmatia Asiat. Lib. I, c. 13.

                                                                                                                   

S. 61

49.GOTO-ALANY.

 Pokazaliśmy nieco wyżej (§ 46), że  Alani byli mieszaniną jakiegoś ludu, z północnej Azyi pochodzącego, z pokoleniem Scytów koczowniczych, które spowinowacenie się zaszło w górach Uralu. Starożytni zdają się to samo potwierdzać, gdy mówią, ze Alani ze Scytami mieli tę sarnę mowę i też same religijne wyobrażenia. Obok tego jednak, odróżniają oni obadwa narody od siebie, co do cech fizyognomicznych: ponieważ Alanów przyliczają do Agrypejów narodu, mieszkańców północnej Azyi, którzy mieli twarze szerokie, nosy płazkie, oczy małe, czarne<