[Main page][Title page][Library page]

 

 

                                                                                                                                    

 

DZIEJE NARODU  LITEWSKIEGO

 przez

 

Teodora Narbutta.

Tom piąty.

 Od śmierci Gedymina do bitwy nad Worskłą.

 

Ze czterma rycinami na kamieniu.

 

Wilno. Drukarnia A. Marcinowskiego.

1839

 

 

 

Dozwala się drukować pod tym warunkiem, aby po wydrukowaniu, złożona była w Komitecie Cenzury, liczba exemplarzy ustawą przepisana. Wilno 1838 dnia 9 Sierpnia.

Cenzor Leon Borowski.

 

UKAZICIEL PODZIAŁOW TOMU PIĄTEGO.

 

Przemowa... Stronica ... VII

 

XIĘGA DZIEWIĄTA.

Rozdział

I. Panowania Montwida i Jawnuta... 1.

II. Olgerd, Wielki Xiąże Litewski... 26.

III. Zamiary Krzyżaków na podbicie Litwy... 92.

IV. Do końca panowania Olgerda... 145.

V. Jagełło, Wielki Xiąże Litewski... 241.

VI. Kiejstut, Wielki Xiąże Litewski... 280.

VII. Jagełło Wielkim Xiążęciem powtóre... 311.

 

XIĘGA DZIESIĄTA.

Rozdział

I. Skirgełło, Wielki Xiąże Litewski... 396.

II. Rokosze, zamieszania, wojny... 431.

III. Witold, Wielki Xiąże Litewski i Żmójdzki, Skirgełło, Wielki Xiąże Ruski... 491.

IV. Witold, Wielki Xiąże Litewski,Żmójdzki i Ruski... 548.

V. Koniec wieku czternastego... 606.

 

DODATKI.

I. Cokolwiek z historyi miasta Lidy - 1

II. List Wielkiego Kommandora, do Wielkiej Xiężny Olgerdowej - 7

III. Wypowiedzenie wojny przez Krzyżaków, roku 1383  - 9

IV. Zapis Witolda - 12

 

S. I

V. Dwa listy Wielkiego Mistrza

VI. Bulla Papieża Urbana VI.

VII. Opisy z Krzyżakami

VIII. Sprostowania historyczne

IX. Przymierze pokoju

X. O męczennikach

XI. Poczet mocarzów panujących do roku 1407 włącznie

XII. Postrzeżenia i poprawa, odnoszące się do Tomu poprzedniego

 

RYCINY.

1. Przed xięgą dziewiątą: Portret Olgerda. W. Xiązęcia Litew., wzięty z dawnych rycin Krakowskich, u Gwagnina: Opisanie W. X. Litew. str. 25.

2. Przy § 1277 Plan bitwy pod Rudawą.

3. Widok starego zamku Kowieńskiego, zapewne z piętnastego wieku, jak był odbudowany pod panowaniem Witolda. Rysunek udzielony, ze zbioru starożytnych pamiątek P. A. M. do § 1351.

4. Przed xięgą dziesiątą. Portret Skirgełły, Wielkiego Xiążęcia Litewskiego i Ruskiego, kopija z dawnych rycin krakowskich

 

S. II

Imiona Prenumeratorów na to dzieło, o których wiadomość wydawca dotąd otrzymał.

[podano liczbę egzemlarzy]

Bitowlt Ernest Franciszek, Proboszcz Zamusko - Gruździewski, na pięć pierwszych tomów... 1.

Bowkiewicz, Kanonik Kat. Wileń. na Tom V-ty... 1.

Czyż Porucznik na Tomy V i VI - ty... 1.

Dmochowski, Nora. Bisk. Pr. Kat. Wil. Kaw. na Tom V- ty... 1.

Dmochowski Aurelian, napięć pierwszych Tomów... 1.

Górski Mikołaj, Prał. Kancl. Kat. Kamień. Vice-Offic. i Kaw. na Tom V - ty... 1.

Hutorowicz Jan, Kolleg. Regestr., na TomV - ty... 1.

Mackiewicz Franciszek Borgiasz Łukasz, Bisk. Podol...

Kamien. Dyec. i Katolików w Bessarabii i Kaw. na Tom V- ty... 1.

Osztorp Mar. Gub. Miń. Rz. B. St. Komandor i Kawaler, na całe dzieło... 1.

Pawłowicz Józef, Sekretarz Sądu Gran. Rosieńskiego, na pięć pierwszych Tomów... 1.

Poliński, Rad. Sianu i Kawaler, na sześć pierwszych Tomów... 1.

Pomarnacki Julian, na Tom V- ty... 1.

Rusiecki Józef, Pleban Swiad. na Tom V- ty... 1.

Zawisza Jan, Prez. Sądu Pow. Wołkowyskiego, na Tom V- ty... 1.

 

 

S. III

OMYŁKI ZASZŁE W DRUKU.

 

Str. 137 wiersz ostatni, przypis, zamiast: Ad. D. czytać An. D.

Str. 255 wiersz 19 przypis, zamiast:ta czytać tamta.

Str. 439 wiersz 13 przypis, zamiast:starych czytać starszych.

Str. 476 wiersz ostatni przypis zamiast laurato czytać lacerato.

 

S. IV

PRZEMOWA.

 

Tom niniejszy, ani połowy przeciągu lat nie obejmuje, w porównaniu do opisanego okresu w poprzednim: gdyż lepiej w źródłach wyjaśnione szczegółowe wypadki, dały sposobność dostateczniejszego ich wyłożenia; pomoce badawcze, nad moje nawet spodziewanie, wsparły pracę moję, że się udało wiele szczegółów, bardzo ważnych, uzupełnić, inne wyświecić lub wydobydź na scenę historyczną, zpod zasłony zapomnienia. Jednakże i tak dość zostanie do żądania: bo wyjaśnienie jednych rzeczy, pokazuje potrzebę częstokroć poszukiwania drugich, jakich się domyślać można z tych, które się wyszukać dały.

Odmiana religii, jest zawsze rewolucyą w państwach, wielce postać rzeczy odmieniającą: u nas ona przyniosła niezmiernie wielki uszczerbek pamiątkom historycznym, bo

 

S. V

gdy skruszono bogów ołtarze, bez względu na ich znaczenie w pamiątek zachowaniu, z najodleglejszych wiekow, kiedy oddano zepsuciu, posągi, godła, napisy, wytępiono podania mytyczne, zawsze na historyi oparte, jednem słowem: to, co było świętością dawniej, pogardy piętnem nacechowano; — co za dziw, że dzieje narodowe poniosły stratę nieopisaną? Po tej rewolucyi, którą panowanie Olgerda przygotowało, a syna jego usilność spełniła, odmieniła się postać i życia narodowego. Lecz naród w tem nowem życiu, jakby nanowo odmłodniały, począł liczyć lata młodzieńcze i dojrzewał sporo pod wpływem bohatera wieku, Wielkiego Witolda; wyrównywać nawet poczynał w oświacie, kunsztach i przemyśle gospodarczym, przybranym braciom swoim Polakom. Lecz jeszcze ozierał się na przeszłość swoję, jeszcze marzenia poetyczne o bogach, zajmowały umysły, kołysały urojenia wyobraźni romantycznej, ołtarze nawet w głębi Żmójdzi, nie przestawały palić ofiar dla bogów ojczystych. Ani panowanie Krzyżaków, ani przykład stolicy państwa i najmożniejszych fa-

 

S. VI

milij, nie były zdolnemi, wybić z pamięci tych urojeń mytycznych; zaledwo czas i usilność najgorliwsza, długo panujących, Witolda i Jagełły, ostatniemu przeistoczeniu na chrześcian, dadź potrafiły niezachwiane postępy.

W ciągu tomu niniejszego, obok wypadków politycznych i wojennych, które najmodniej w historycznych obrazach uderzają w oko, starałem się odcieniować, ile bydź mogło, dobitnym kolorem szczegóły z życia narodowego wiadome, lub dośledzić się dające, chciałem nawet pokazać w prawdziwem świetle, charaktery osób znakomitszych, subtelność polityki gabinetowej i cały, że tak rzekę, ruch machiny, rozmaicie naciąganej i rozmaicie kierowanej sztucznością wymysłów ludzkich, a jednak prowadzonej, łaskawą ręką Najwyższej mądrości, Króla królów i Ojca narodów".

Zkądinąd, okres ten, chociaż tylko lat sześćdziesiąt siedm obejmujący, jest najważniejszym w historyi Litewskiej, będąc okresem rewolucyi, o której powiedzieliśmy dopiero. Czytelnik osądzi, ile on pracy mogł kosztować, której, żem nie skąpił, świadkiem

 

S. VII

będzie obszemość opisów; sam nawet znajdzie dość zabawy, czy zatrudnienia, gdy zechce dopełnić uwagi, postrzelenia, rozbiory i sądzenia o rzeczach i ludziach, na scenę historyczną wyprowadzonych, czego sobie nie dozwoliłem podług raz obranego planu. Zbliżyć należy nawet wiele rzeczy w materyi religijnej, w tomie pierwszym wyłożonych, do różnych opisów tej epoki, dla uzupełnienia wiadomości, o dziele nawracania, które tu powtarzać mi się nie zdawało, dla tego samego, żeby po dwa razy jednej rzeczy nie opowiadać; chociaż i tak nie raz w tę wadę, zbieraczom różnych wiadomości właściwą, przyszło i mnie wpaść z istotnej konieczności. Kończy się tom niniejszy na latach ostatnich wieku czternastego, od której to epoki, nastaje inny obrót rzeczy politycznych w Litwie; o czem tom następny, a szósty z porządku, zajmie uwagę łaskawego czytelnika.

T. N.

Pisałem w Szawrach 1837 Stycznia 20.

 

S. 1

 

 

Dzieje Narodu litewskiego Xięga dziewiąta.

 

 

ROZDZIAŁ I. PANOWANIA MONTWIDA I JAWNUTA.

 

1188. Postrzeżenia.

 

Pokazaliśmy już wyżej, ile niepewną jest chronologia w starych dziejopisach naszych, pod epokę śmierci Gedymina; oprócz tego, potracili oni z oczu wiele wydarzeń, dziejących się bezpośrednio po tym wypadku. Widoczny brak w kronice litewskiej, zaszły jeszcze przed wiekiem Długosza, w niej nawet o śmierci tego Monarchy krótką wzmiankę, wrzuconą przez przepisywacza znajdujemy, bez żadnej daty, ani opisu szczegółowego- jak zazwyczaj przy takich wy

 

S. 2

padkach na innych miejscach postrzegamy (1). Kronikarze Pruscy są równie prawie niedostatecznymi w epoce, o której mowa, lecz więcej namieniają szczegółów prawdziwych, które w naszych, albo zaginęły; albo niestosownie są oddane; sprawdzenie dat jest u nas podług dyplomatów, następstwo wydarzeń podług źrzódeł krytykę wytrzymujących.

 

 

1189. R. 1340. Montwid Wielki Xsiążę Litewski.

 

Równo ze zgonem Gedymina, znajdujemy w dziejach 1 ruskich najwyższym dowódzcą siły zbrojnej Litewskiej, jednego z synów jego: był on nawet uważany za Króla Litewskiego u Niemców, tojest: Wielkiego Xiążęcia. Jednakże imię jego Orthmannowitz, zachowane u Grunawa, zkąd wziąć musiał Łukasz Dawid (2), nie daje się przystosować, ani do Jawnuta, ani do kogo innego z dzieci Gedymina, oprócz Montwida. Gdyż podług wszelkiego do pra-

---------------------------

(1) I rozdeliwszy ich (synów), sam poczestno umrę. Kron rękop. Lit. Bych. str. 32.

(2) Łuk. Dawid: 13. VI. S. 145 Dla czegoby Montwida nazywano u Niemców Orthmannowitz, trudno jest zgadnąć. Pochodzi ta wiadomość od Grunawa, najczęściej mylnie nazwania wypisującego. Lecz musiała bydź przyczyna tego, tojest: że Montwid znajomym był pod jakiemś podobnem temu nazwaniem, pochodzącem czy od czynu jakiego, czy od imienia przy obrządkach pogańskich przyjętego, czy od posiadłości jakowej.

 

S. 3

wdy podobieństwa, ten Xiąże, najstarszy w rodzinie swojej, chociaż miał uposażenie na Koraczewie i Słonimie, wojskami dowodzić musiał przeciw Krzyżakom na Żmójdzi, pod samą porę śmierci ojcowskiej; on więc z prawa pierworodztwa był następcą najwyższej dostojności w narodzie. Chociaż bowiem z rozporządzenia ojcowskiego, Jawnut z matką swoją, pozostać był powinien przy posiadaniu Wilna, stolicy Wielkiego Xięztwa, a tem samem u steru rządu; lecz Montwid, na czele wojska będący, więcej miał władzy w ręku swoim, ani mógł przeto zniewieściały Jawnut, i, jak go poznamy następnie, człowiek słabego umysłu i serca, na moment sprzeciwić się bratu najstarszemu, który, mając Kernow w ręku swoimi miał zręczność zwołać przedniejszych panów z narodu i za ich pośrzednictwem wziąć tytuł Wielkiego Xiążęcia.

 

 

1190. R. 1340. Zajście z Krzyżakami. Śmierć Montwida.

 

Zgadzają się dziejopisowie (1), że na odemszczenie śmierci Wielkiego Xiążęcia, uczynił naród wielkie uzbrojenie, na czele którego nowy Wielki Xiąże Orthmannowitz, czyli Montwid się znajdował, jak wymienia kronikarz Pruski. Wojska się ścią-

---------------------------

(1) Stryjkowski: str. 373. Łuk. Dawid: 1. c.

 

S. 4

gały ze wszystkich stron państwa do Kowna i wszyscy siedmiu synowie Gedymina poprzysięgli zemstę przeciw Krzyżakom. To wojsko wynosiło czterdzieści tysięcy ludu: z tych cześć jedna wyprawiony była do Kurlandyi, dla obserwowania Krzyżaków Inflantskich, główne siły naszły w porządnych hufach zamek Bajern, i część Zmójdzi okolicznej, zagarniętą przez jego posiadaczów. Niewiadomo jednak: jakim sposobem ten zamek zdobytym został? Ze tak było, widzimy z postępów kampanii, gdyż wojsko wprędce posunęło się do Pruss, we dwóch oddziałach: jeden pociągnął pod Ragnitę, z którego podjazd napotkał przypadkowie Kommandora tamecznego Teobalda Pol z rządcą Tylżańskim, Bebe Transden zwanym, których pobili z ludźmi przy nich będącymi. Drugi oddział, udając, jakoby szedł do Mazowsza, wpadł znienacka do Pruss, zabiegł aż pod Dringfort, gdzie wiele szkód poczynił i tak jak pierwszy, powrócił bez przeszkody, ze zdobyczą do kraju. Krzyżacy, pod słabym wojownikiem, Wielkim Mistrzem Ludolfem Konig, wybierali się w pogoń, grozili napadem na kraje Litewskie, potem zawierali jakoweś przymierze rozejmowe, czego niewiadome są szczegóły (1). To wszystko odnosi się do krótkiego panowania Montwida, który w tymże samym roku

---------------------------

(1) Łuk. Dawid: B. IV. S. 145. 146.

 

S. 5

1340. znika ze sceny historycznej i Tablica genealogiczna III, kładąc w tymże roku smierć jego, potwierdza tę prawdę.

 

 

1191. R. 1340. Rzeczy Ruskie.

 

Tenże sam rok był świadkiem śmierci Bolesława, Xiążęcia Mazowieckiego, męża Maryi Gedyminowny, przez okrótne otrucie od fanatyków' religijnych Lwowskich sprawionej; Xiąże ten, panując prawem dziedzictwa po ojcu swoim Trojdenie, przez głowę matki Maryi Andrzejewny nań spadłem, przyiął był obrządek wschodniego kościoła; napotem znowu powrócił do katolickiego i zaczął nawracać Rusinów do unii; to było przyczyną, że go otruto. Król Polski Kazimierz, dziad po ojcu i mający za sobą siostrę żony zmarłego Bolesława, dawszy jej schronienie u siebie, naszedł Kuś Czerwoną i cały kraj zagarnął przez, poddanie się, Zawarowawszy Rusinom wolność ich obrządków religijnych. Ta mądra Króla Polskiego polityka, przyczyniła jego państwu piękną prowincyą; nadto zbliżył się on bezpośrednio do granic posiadłości Litewskich, na Rusi południowej, tojest: Wołynia i Brzeskiego Polesia. Żeby i z tej strony zabezpieczyć się, przystąpił do przymierza pokoju, które na dwa lata zawierali Xiążęta Gedyminowicze z Ziemowitem i Kazimierzem, Xiążętami Ma-

 

S. 6

zowieckiemi, domniemanymi sukcessorami po Bolesławie otrutym. Do zawarcia przymierza z Mazowszanami i Królem Polskim ze strony Litewskiej, byli Kommisarzami Kiejstut i Lubart, z synowcami swoimi, Jerzym Narymundowiczem i Jerzym Koryatowiczem, działali zaś w imieniu Wielkiego Xiążęcia Jawnuta. oraz braci jego Olgerda, Koryata i innych (1). Przez czas trwania dwuletniego rozejmu, nie tylko bezpieczeństwo ziem posiadanych za warowały sobie strony; lecz wszelkie nieprzyjazne zajścia, lub nieporozumienia, bez dobycia oręża, w przypadku niczałatwienia w domu, prząz sąd Króla Węgierskiego rozstrzygnione bydź, powinny. Obawiały się jednak obie strony szlachty Ruskiej, gdyż zawarowały sobie nawzajem, aby zamki tych krajów nie były z gruzow podnoszone, bo i zamek Lwowski, Król Kazimierz kazał zrujnować natenczas (2).

---------------------------

(1) Jawnuta, Kiejstut, Lubard, Georgius Koryatowics inducias faciunt cum Casimiro Magno Rege et Ducibus Masoviae Zemovito et Casimiro, pro se et Olgerdo Coriato et fratribus ad duos annos: per quod tempus rex Leopolcnsem terram ipsi vero Vladimiriensem, Lucensem, Belzensem, Chelmensem et Brestensem quiete possidere debent. Sed nullus acdificabunt vel instaurabunt arces. Krzemieniec arcem Narymundowicz in sequcstro habebit. Non ferent opem alteri contra alteros, sed stabunt arbitrio Hungarorum regi de controversiis. Cromeri Index archivi Cracovieusis MS. N. 373. Sine data. cf. Naruszewicz. Wyd. Grelowskie. T. VI. str. 91 — 104.

(2) Żeby Litwini w roku 1340 Mazowsze plądrowali, jak

 

S. 7

 

wości, żeby ta Xiężna, Rusinka z urodzenia, nie miała władzy nad mężem swoim i nie. wpływała na jego testamentowe rozporządzenia; skutkiem czego, sama pozostała z synem swoim u steru państwa, jakośmy rzekli; przeciwko czemu po zgonie Montwida, nikt się szemrzeć nie ad ważył. Mimo tej uległości woli ojcowskiej, Xiąże Olgerd nie przestawał utrzemywać powagi narodu swojego w stronie sąsiedniej Xięztwu Witebskiemu, które dzierżał prawem spadku dziedzicznego na żonę swoję Maryą. Podcieniem tej powagi, nie tylko bezpieczne były granice, z tej strony państwa, ale się ukrywał nie jeden, z mniejszych Xiążąt Ruskich, od żelaznego jarzma Mongołów. Między innemi dość znaczne Xięztwo Smoleńskie winne było sprzymierzeniu się swojemu z Litwą niezależność od władzy nadwołżańskiego Nerona Hana Uzbeka. Póki żył Gedymin, szanowano tę opiekę, lecz po jego zgonie Xiążęta Ruscy zazdrośni przeciw Janowi Alexandrowiczowi Xiażęciu Smoleńskiemu, potrafili w końcu w to, że Uzbek ogłosił go za buntownika, rozkazał mocą oręża przymusić do hołdu i na ten koniec wysłał z wojskiem Towlubeja, obok rozkazu do wszystkich Xiążąt Ruskich przesłanego, żeby się pod chorągwie tego wodza zbierali. W rzeczy samej, wyprawa przeciw Smoleńskowi była najzawołańsza w tamtym czasie, nieszło tu bowiem prosto ona-

 

S. 8

jechanie Xięztwa, lecz spodziewano się, że z tej okazyi wywinę się wojna z Litwą; na cożby inaczej tak ogromne siły zbierał To w lubej, gdyby tylko z jednym, bardzo słabym z siebie Xiążęciem, spodziewał się mieć do czynienia. Mimo krociowego zastępu Tatarów, Wielki Xiąże Ruski, Jan Kaleta, posłał całe wojsko swoje; pięciu innych Xiążąt udzielnych osobiście stanęło na czele swoich wojowników. Smoleńsk nie mógł innej obrony przeciw tej ogromnej sile wystawić, prócz swoich murów, walecznego sprzymierzeńca Olgerda i roztropnego Xiążęcia swojego. On się udał do traktowania z Towlubejem i do tyla potrafił, ze to wojsko spojrzawszy tylko na mocna baszty Smoleńska, odeszło na powrót; okupiony wódz przyjął na siebie ukołysanie gniewu Hana, i przeniósł korzyść własną, nad niepewne mierzenie się orężem z wojskami Litewskiemi, które się zawsze Tatarom nie powodziło (1).

 

 

1194. R. 1342. Wyprawa Olgerda pod Możajsk.

 

Tak więc był tarczą dla sprzymierzeńców swoich Olgerd, ale nie tylko przeciw Tatarom, lecz i własnym ich rodakom. Xiąże Razański, sprzymierzeniec Litwy, miał jakieś prawo do Mozajska, który przyciska-

---------------------------

(1) Karamzin: T. IV. str. 214. 215: Kronika Nikonowska. T. III. str. 106.

 

S. 9

1192. R. 1340. Janwut, Wielki Xsiąże Litewski.

 

Lubo niewymieniona data wspomnionego dopiero przymierza, ono się odnosić musi najpóźniej do początku roku 1341, ile z czasu zagarnięcia Rusi Czerwonej przez Kazimierza Wielkiego sadzić wypada; od. tej przeto epoki liczyć winniśmy lata panowania Jawnuta, nad Wielkiem Xięztwem Litewskiem. Był on pospołu z matką swoją u steru rządu, lecz nie wziął sławy oręża w dziedzictwie po ojcu; czego stan obecny ojczyzny wymagał nieodbicie.

 

 

1193. Znaczenie Olgerda.

 

Olgerd, trzeci z porządku w rzędzie braci, lecz przewyższający wszystkich przymiotami moralnemi i fizycznemi, rokował przyszłą wielkość swoję, i nadzieję ojczyzny; niepodobna nie sądzić, aby przenikliwy geniusz Gedymina nie poznawał tego w synie własnym; lecz zapewne słabość starca dla żony, kazała mu to widzieć, co ona widzieć pragnęła, tojest: następcę tronu w upodobanym synie najmłodszym, a w pasierzbach rozmaite zarzuty, usuwające ich od tej prerogatywy. Nie ma bowiem powodu do wątpli-

---------------------------

Długosz: p. 1059 twierdzi, nie możemy ani przeczyć, ani potwierdzać, nie mając o tem zkądinąd wiadomości. Wyprawa ta miała mieć miejsce 8 Września: między popełnionemi szkodami, siedmiu jakoby xięży zabito.

 

 

S. 10

jąc orężem zrabował. To miasto zostawało pod opieką Wielkiego Xiążęcia, Symona, syna Jana Kalety, niedawno zmarłego, przeto wyłamywało się zpod władzy Razańskiego Xiążęcia. Olgerd postanowił przywrócić Możajsk swemu sprzymierzeńcowi. Na ten koniec, pod jesień w roku 1341 ppdstąpił pod miasto z wojskiem; znalazłszy jednak silną obronę warowni, przestał na popaleniu przygrodkow i przedmieścia. Xiąże Symon wyruszył z Moskwy na czele swoich zastępów, lecz zapóźno; Litewscy rabownicy już swoje zrobili. Musiał się przeto pogodzić ze szwagrem: której ugody było warunkiem, aby zdobyte przez Litwinów miasto Tyszyuow, pozostało przy władaniu Xiążęcia Razańskiego, o którego krzywdy rzecz się toczyła (1).

 

 

1195. R. 1342. Zajście Połoczan z Krzyżakami.

 

Wiemy już z poprzednieh opowiadań naszych (§ 1081), że Woin od roku już 1307 zarządzał Xięztwem Połockiem; ten brat najmłodszy Gedymina, przyjął religią chrześciańską obrządku wschodniego; miał on syna, Lubko mającego przezwanie, a imie chrześciańskie Bazyli. Ten młody Xiąże dowodził wojskami ojca swojego w roku 1342, podczas zajścia

---------------------------

(1) Kroniki: Troicka, Nikonowska i Nowogródzka, u Karamizina. T. IV. Nota 333.

 

S. 11

z Krzyżakami Inflantskiemi. Albowiem po spokojnym i sprawiedliwość miłującym tamecznym Mistrzu, Eberhardzie Monheim, gdy nastał Burchard Dreilewen człowiek wojenny i chciwy potęgi Krzyżacy poczęli rozpostrzeniać swoję zawłaszczenia w krainie do Rusi przynależącej; na ten koniec założyli dwa domy warowne, czyli zameczki Marienburg i Frauenburg, na pograniczu ziem Ruskich. Xiąże Woin, postanowił zniszczyć Marienhurg: wyprawił syna swojego z wojskiem, który i tę warownię ścisnął mocno i opalił przygrodki; Krzyżacy jednak dzielnie się bronili, nadeszła odsiecz i w bitwie stracili Połoczanie ośmdziesiąt dwóch mężów. Działo się to w pierwszych miesiącach roku 1342 (1).

 

 

1196. Rzeczy Ruskie.

 

Ten sarn duch zaborów ziem cudzych i własności, był początkiem wojny Krzyżaków i ze Pskowianami. Wolne to miasto miało na czele rządu swojego Alexandra Wsewołodowicza, podobno brata Olgi, matki Olgerda, który prowadząc zrazu dość szczęśliwą wojnę z Niemcami Inflantskimi, sprzykrzył sobie władzę w Pskowie mu powierzoną, usunął się od spraw publicznych, pojechał do Nowogrodu Wielkiego i tam w klasztorze S. Pantaleona obrał mieszkanie. Tym-

---------------------------

(1) Ordeus Chronik: ap, Matlheus: T. I. p. 778.

 

S. 12

czasem Burchard Dreilewen, wyraźnie rozwinął kroki nieprzyjacielskie, przeciw Rzeczypospolitej; założył zamek Neuhausen nad rzeką Niżwą, tuż, na pograniczu, najechać kazał nawet przedmieście Rugodiwy, czyli dzisiejszej Narwy, które spalono. Po czem robił silne przygotowanie do dalszych napadów: co widząc Pskowianie, gotować się poczęli do obrony, wzywali Xiążęcia Alexandra, aby pośpieszył na ratunek ojczyzny ogołoconej z dowódzcy wojennego, albo im dał namiestnika godnego siebie zastąpić. Stary wojownik nie chciał już przypasywać do boku oręża, który złożył dla pokoju własnego; namiestnika nawet nie przysłał. Udano się do Nowogrodzian, ci odmówili pomocy, niechcąc zapewne zrywać z Niemcami swoich stosunków. Znowu błagali Alexandra, podówczas on wskazał siestrzana swojego, Xiążęcia Witebskiego Olgerda (1).

 

 

1197. R. 1342. Olgerd Pskowianom pomaga.

 

Pskowianie wysłali natychmiast poselstwo do Witebska tem chętniej, gdy postrzegali nieżyczliwość Nowogrodzian, którym w końcu i nie dowierzali: bo gdy ci, postrzegłszy wejście w stosunki z Olgerdem już podsyłali półki posiłkowe, oni je odprawili na po-

---------------------------

(1) Kronika Pskowska, u Karamzina T. IV, str. 230. 231. Nota 336.

 

S. 13

wrót. Posłowie Pskowscy, stanąwszy przed Olgerdem, powiedzieli: "Monarcho, opuszczeni jesteśmy od swego wodza i braci Nowogrodzian, ty nas ratuj!" Olgerd przyjął to przełożenie i pośpieszył wysłać wojsko pod dowództwem jakiegoś Xiążęcia Jerzego Witowtowicza; po czem i sam, wezwawszy brata Kiejstuta, wraz z synem swoim Andrzejem (1) pośpieszył na czele zastępów Litewskich i Witebskich. Witowtowicz wyprawionym został pod Neuhaus, dla obserwacyi, czyli wzięcia języka z ludźmi Pskowskiemi i Izborskiemi. Sierpnia z dnia nad rzeką Mekużyną spotkał się ze znacznym oddziałem Niemców, został pobitym i po stracie sześćdziesiąt ludzi, umknął do Izborska- Tymczasem Xiąże Olgerd z głównemi siłami wojsk swoich i Pskowskich, przeprawił się za rzekę Wielka, wcale nie wiedząc, co spotkało Witowlowicza; stanął obozem i posiał podjazd ku stronie, zkąd nieprzyjaciel był spodziewany; wkrótce przyprowadzono jeńców, od których dowiedziano się że Niemcy nadciągnęli w większej sile, niżeli się spodziewano; obiegli Izborsk i szturmują do miasta. Xiąże Olgerd kazał wojsku znowu za rzekę powrócić, co postrzegłszy Pskowianie, puścili się przodem, będąc w o-

-----------------------------------

(1) Kronikarz mówi o tym. Andrzeju: tak: bo biasze jemu imie modlitwennoje, a jeszcze bit niekreszczen...

 

S. 14

bawię o swoje żony, dzieci i domówstwa, za tym powodem całe wojsko poszło ku miastu. Sam jednakże Xiąże z bratem Kiejstutem, nie wielki oddział jazdy mając z sobą, udał się przez niziny, Hramskiemi zwane, na obejrzenie sił Niemieckich. Tymczasem Bazyli Lubko, syn Xiążęcia Woina, z drugim jakimś żołnierzem, oddaliwszy się od swoich, zapewne chcąc bliżej rozpoznać nieprzyjaciela, nieostrożnie wpadł w ręce podjazdu krzyżackiego, który go pojmał, po czem okrutnym sposobem przez Krzyżaków rozsiekany został. Izborsk, chociaż był ściśle oblężony nawet wodę odjął miastu nieprzyjaciel, jednakże walecznością Witowtowicza i Rusinów, jego rozkazy należycie spełniających, ocalony został. Olgerd rozpoznawszy śrzodki dobrze prowadzonej obrony nie znajdował potrzeby podsyłania wojska na odsiecz. Przez dziesięć dni działał nieprzyjaciel pod Izborskiem, w końcu postrzegłszy nieużyteczność usiłowań, gdy się dowiedział o poruszeniach wojska Olgerda zagrażających odsieczą, popalił machiny i śpiesznie odciągnął do Inflant. Pskowianie wdzięczności swojej nie umieli okazać inaczej, jak ofiarowaniem dowództwa, czyli władzy Xiążęcej Olgerdowi, prosili tylko, aby chrzest przyjął. Xiąże odmówił; lecz natomiast syna swojego Andrzeja zostawił na Xiążęcia i dozwolił mu przyjęcia spólnictwa w wierze świętej, jako rodzącemu się z matki chrze-

 

S. 15

ścianki i będącemu już Katechumenem. Sani powrócił do Witebska. Pobożni Pskowianie, postawiwszy na czele swojem Xiążęcia młodego, oddali się w opiekę świętym patronom swoim, i w ściślejszą, ligę weszli z Nowogrodzianami, ponieważ silniejszej obrony przeciw Niemcom nie widzieli (1).

 

 

1198. R. 1342, 1343. Wojna Inflantska.

 

Inaczej przecież myślał Xiąże Witebski, on postanowił wyraźnym sposobem odemścić śmierci brata stryjecznego Lubka, przeciw prawu rycerskiemu i ludzkości zamordowanego, upokarzając dumę Krzyżaków, chcących już prawa przepisywać północnej Europie. Przygotował silną wyprawę i nie wprzódy swój zamiar ogłosił, aż wojsko było w poruszeniu; towarzyszyli mu bracia niektórzy. Kiejstut przyprowadził rycerstwo wileńskie, syn Andrzej ze Pskowianami przybył, zostawiwszy namiestnika na swojem miejscu.

 

 

1199.

 

Krzyżany dowiedzieli się o tej wyprawie wtedy, gdy już Olgerd był w ich kraju. Postrach padł nieźmierny na Zakon. Mistrz Inflantski wezwał

------------

(1) Kronika Pskowska, u Karamzina: T. IV. Nota 336. Latopisiec Daniłowicza: str 157. Sam Karamzin tamże str. 250 231.

 

S. 16

pomocy z Pruss i przymuszeni byli z całą potęgą Zakonu dawać odpor. Na tym jednym teatrze wojny, zajęci byli wszyscy Krzyżacy, ani nawet pomyśleć mogli o napadach z Pruss na Litwę, lubo zręczności im się nawijały ( 1 ). Chociaż ta wojna przeciągnęła się prawie przez całą zimę, między latami 1342 i 1343, szczegóły o niej w dziejach nie zostały. Tymczasem wybuchnęło powstanie powszechne Estów i obróciło w tamte strony część większą sił Zakonu; okoliczność ta bardzoby w krytycznem go postawiła położeniu, gdyby wezwana krucyata, na ratunek ginącego. Zakonu, nie pośpieszyła zagrozić Litwie, co spowodowało koniec powodzeniom zadźwińskim: Xiążęta bowiem Litewscy przynagleni znaleźli się powrócić do kraju.

 

 

1200. R. 1345. Krucyata.

 

Niedawno Wielkim Mistrzem obrany, Ludolf König Weitzau, czynnie się zawinął koło wezwania krucyaty z Niemiec, zapewne rozgłosiwszy smutne okoliczności które spotkały chrześcian, tojest: wojnę Inflantską z Litewskiemi Xiążętami i wielkie powstanie Estów. Jan, Król Czeski, zawsze porywczy do podobnych przedsięwzięć i wiele innych panów chrześciańskich, zwłaszcza chcących uniknąć nie wygodniej-

--------------------

(1) Orderu Chronik: 1. s. c. Voigt. B, V. S. 17. 18.

 

S. 17

szej krucyaty, w tej samej porze przeciw Turkom ogłoszonej, pośpieszyli pod chorągwie Króla Czeskiego zebrać się do Wrocławia; zkąd przed nadejściem zimy, przyciągnęli do Pruss. Ludwik młody Król Węgierski, Karol Markhrabia Morawii, Wilhelm IV Hrabia Hollandyi, Hrabia Günter Schwarzburg, Hrabia Henryk Holsztyński, i mnóztwo innych znakomitych osób rycerskich, którzy sami składali poczet dwieście koni Długo czekając na mrozy, wyciągnęły przecież zastępy, pod przewodnictwem Wielkiego Mistrza, który w pełnym tajemnic zamiarze swoim, prowadził wojsko kil granicom południowym; potem nagle obrócił się w lewo, przeszedł granicę i wkroczywszy w kraj Zapuszczański, obiegł jakieś miejsce warowne i bardzo mocne, bez wątpienia Junigedę, twierdzę nadniemnową, żeby otworzyć sobie łatwiejsze iście na Wilno. Twierdza ta, osadzona była wielką liczbą szlachty tamecznej i broniona z odwagą niepospolitą ( 1 ). Gdy wojsko czas i siły wycieńcza bezskutecznie, pod tą nigdy niedobytą jeszcze warownią, nadbiegła wieść donosząca, że Xiążęta Litewscy, Olgerd i Kiejstut, z ogromnemi siłami wtargnęli do Samlandyi, w której niesłychane spustoszenia popełniają: wsie wypalone, lud zabrany w niewolę, miasta i grody w perzynę

-----------------------------

(1) Krantz: Vandalia. Lib. VIII. c. 37. p. 193.

 

S. 18

obrócone. Natychmiast więc zaniechawszy oblężenia Junigedy, pociągnęło całe wojsko lewym brzegiem Niemna, dla dania ratunku najechanej srodze prowincyi. Lecz nim to wojsko połowę drogi odbyło, już przyszła wieść druga, że Litwini, opuściwszy Samlandyą pociągnęli brzegiem morskim do Kurlandyi, i Inflanty najeżdżać znowu zaczynają, ogołocone ze wszelkiej obrony: albowiem Mistrz tameczny, zatrudniony był poskramianiem, jego okrucieństwami rozjątrzonych Estończyków, którzy nie mało krwawych ofiar pomiędzy Niemcami swojej zawziętości poświęcili (1).

 

 

1201. R. 1343. Napad na Inflanty.

 

Zdziwieni Krzyżownicy, odebrali niebawnie wiadomość z Inflant, że Litwini w rzeczy samej przeszedłszy przez Kurlandyą i Semigallią. ściągnęli znaczne posiłki ze Żmójdzi, przebyli Dźwinę, obiegli i opalili Rygę i Neuermühle, posunęli się do Segewalde i Walk, wszędzie okropne zniszczenie i morderstwa rozpościerając; paląc jakoby ludzi żywcem na ofiarę bogom i niemiłosiernie mordując: gdyż świeżo jednego kupczyka, wiozącego mięsiwo, do Rygi, pojmawszy, rozpruli

-----------------------------

(1) Długosz: T. I. p. 1070. miesza w tej wojnie Inflantskie i Estońskie Judy ze Żmójdzinami, które po swojemu nazywa Barchones (?) Eisckones (Estones) Ossolienses (Osilienses.)

 

S. 19

mu brzuch, i uwiązawszy kiszkę do drzewa, dopóty wodzili wkoło, aż mu wszystkie wnętrzności wydarli, co miało bydź popełnionem z jakiegoś obrządku religijnego ( 1). Takie gadki, jak zazwyczaj w czasie trwogi, powiększone przesadą, oburzyły rycerstwo Krzyżowe i obu Królów, że nalegali najusilniej na Wielkiego Mistrza, żeby prowadził całe wojsko na ratunek Inflant, tak srodze uciśnionych. Lecz on wcale niemiał zamiaru przedsięwziąć tego iścia, czy że nie chciał podawać pomocy Krzyżakom Inflantskim, pod obecnym Mistrzem, dumą zbytecznie nadętym i ufnym we własne siły, mało chcącym ulegać naczelnej zwierzchności; przytem postępkami ostremi względem duchowieństwa i rycerstwa świeckiego, a okrucieństwami względem Estończyków, zatargami niepotrzebnemi z sąsiedzkiemi państwy, te nieszczęścia pranie dobrowolnie na siebie ściągającym; czy razem wiedząc niestałość pogody zimowej i przewidując, że za raptownem rzek puszczeniem, odwrót niezmiernie bydź może niebezpieczny i zgubny, przez kraj nad brzegiem morza położony, rzekami poprzerzynany gęsto, grunt bardzo gleisty mający, przez co byłaby strata niechybna koni, pociągowi

-------------------------------

(1) Arndt. T. II, S. 98. Niebyło takiego w religii obrządku, ale kara prosto cywilna: podania u nas samych głoszą, że złodziejów, pszczoły -wydzierających, takim sposobem karano za dawnych wiekow, wodząc okuło ula, albo barci.

 

S. 20

głód całego wojska udziałem; wolał przeto zatrudnić Krzyżowników zwyczajnem pustoszeniem Żmójdzi. Może miał jeszcze nadzieję, że przez to zmusi Xiążąt Inflanty opuścić, przeniesie teatr wojny do ich własnego kraju, i na przypadek prędkiego puszczenia zimy, bliższą będzie miał drogę. do odwrotu. Królowie nie potrafili żadnym spososobem odwieśdź starca od tego zamiaru, który będąc w godności najwyższego wodza, nie miał nawet potrzeby tłómaczyć się przed nimi z powodów swoich, przestał na nakazaniu ścisłego posłuszeństwa.

 

 

1202. R. 1344. Napad na Zmójdź.

 

Zbliżył się tymczasem początek roku 1344, kiedy krucyata, przeszedłszy Niemen pod Ragnitą, wtargnęła do kraju Żmójdzkiego, szerokim wprawdzie szlakiem i w dobrze urządzonym porządku, lecz nie było czego rabować: ponieważ lud wiejski wcześnie ostrzeżony, wyniósł się z miejsc, niebezpieczeństwem zagrożonych. Mała była liczba zdobyczy i brańców, nadewszystko niedostatek żywności, przymusił tracić wiele czasu na plądrowanie po miejscach odległych, między Niemnem a powiatem Rosieńskim tamtoczasowym. To gdy się dzieje, raptowne odpadnienie mrozów, jak przepowiadał stary Ludolf, zagroziło prędkiem rzek puszczeniem, i cała krucyata przymuszoną się

 

S. 21

znalazła z pośpiechem rzucić się do odwrotu (1).

 

 

1203. R. 1344. Postępy napadu na Inflanty.

 

W tym czasie zima w Inflanciech była trwalszą, gdyż nie przeszkodziła Litwinom do postępu w ich przedsięwzięciu. Wprawdzie Xiążęta Litewscy, dowiedziawsię o najechaniu Żmójdzi przez krucyatę, wrócili się za brzeg lewy Dźwiny; lecz wkrótce powzięli wiadomość, ze odliga wystraszyła nieprzyjaciół z kraju. Poczęli przeto na nowo gościć w kraju nieprzyjacielskim, napadli nocną porą w Semigallii w niedzielę (Reminiscere) w Wielkim Poście na klasztor Krzyżacki Tarweiten, gdzie siedmiu braci zakonnej i sto sześćdziesiąt ludzi zbrojnych wycięli. Potem poszli pod Nitawę, której przedzamcza popalili; od jakiego ognia, gdy się zamek zajął, zginęło w tym pożarze kilku Krzyżaków i sześćset ludzi różnego stanu w samym zamku; gwałtowny ten napad i pożar, silnym wiatrem rozdęty, zrujnował Nitawę całkowicie, gdzie niemała liczba kupców się znajdowała; poległo tam około tysiąca łudzi, częścią w obronie wybitych, częścią płomieniami zagarniętych. Poczem Litwini z wielka, zdobyczą i mnóztwem jeńców, powrócili do kraju swojego,

------------------

(1) Voigt 13. V. S. 30. 31. Źródła u niego wskazane i Przejrzane krytycznie.

 

S. 22

1204. R. 1344. Choroba Wielkiego Mistrza.

 

W Prusach zaszły narzekania na Wielkiego Mistrza Ludolfa, obwiniano go o wszelką niepomyślność tak świetnej wyprawy, tyle obiecującej; jego niezgodzeniu się z wolą Królow Czeskiego i Węgierskiego, przypisywano nieszczęścia w Inflanciech i Semigallii doświadczone; rycerze w zapędzie swoich wyrzutów, posunęli się aż do przypisywania mu zdrady; przymówki były gorzkie (1). Niepowodzenia wojenne obarczają smutkiem i zgryzotą wodzów, serca ich boleścią tem okropniejsza przejmując, ze powszechność w podobnych zdarzeniach zwykła bydź niesprawiedliwą, gdyż ona nie wgląda w okoliczności, i nie chce poznawać tego, co wódz miał na względzie, gdy obierał środki, przewidywał przyszłość i podług tego urządzał swoje przedsięwzięcia. Niewątpliwie były niesprawiedliwe narzekania na Wielkiego Mistrza, on przedsiębrał najlepsze środki; ze zaś cały wypadek poszedł niepomyślnie, chociaż i strata znaczącą pod żadnym względem nie była, zwłaszcza dla Krzyżowników: czyż można to przypisać było woli człowieka ? Lecz się nie-

-----------------------------------

(1) Quod castrum (Junigede) cum jam quasi expugnassent Lutherus Magister fratrum proditurie agens, misit nuncios cum litteris ad Reges prefutos, srcibens eis pro auxilio ferendo. Gdy odwoływał na ratunek Samlandyi. Corneri Chroń. ap. Eccard. T. II. p. 1064.

 

S. 23

sprawiedliwość tło tego stopnia posunęła przeciw Ludolfowi, że, nie mogąc znieść jej przykrości, zachorował na ciele i na umyśle, długo byt nieprzytomnym, w ostatku złożył najwyższą dostojność i w zaciszu klasztoru Engelsberga, na urzędzie Kommandora pozostał do zgonu.

 

 

1205. R. 1344. Napad na Prussy.

 

Nietajne były w Litwie rzeczy dziejące się w Prussach, poznane skutki bezkrólewia dostatecznie: ponieważ Xiążęta Litewscy, pod przewodnictwem Kiejstuta, umyślili śmiałą wyprawą zatrwożyć wnętrze kraju Krzyżackiego. Na ten koniec wtargnęli niespodzianie przez Mazowsze, z doborem jazdy swojej, przeszli Sudawską prowincyą, napadli na Rastenburg, wzięli czterdzieści ludzi zbrojnych pod bramą miasta, które zdobyli, zabrali wszystkie mienie, mężczyzn, kobiety i dzieci, ile ich było i popędzili w niewolę; spaliwszy w ostatku budowle, powrócili z lupami do kraju swojego. Działo się to w dni kilka po Wszystkich Świętych, roku 1344 (1).

  

 

1206. R. 1345. Wyprawy do Litwy.

 

Oburzeni Krzyżacy temi klęskami, wznowili dawniejsze postanowienie, aby corocznie dwa razy czynić wyprawę do Litwy, je-

-------------------------------------------------------

(1) Feria quinta in ebdomade animarum. Wigand ap. Voigt. B. V. S. 56.

 

S. 24

dnę lub dwie około Święta Gromnic, a potem na Wniebowzięcie N. Maryi Panny. W tym celu, Wielki Mistrz Dusmer Arffberg, zniosł się z Mistrzem prowincyonalnym Inflantskim, Goswinem Herike, aby w obu krajach jednoczasowie zrobiono przygotowania do napadu: jakoż zastępy z Pruss i Inflant połączyły się pod Memlem i wtargnęły w kraj Żmójdzki, gdzie pustosząc zwyczajnym sposobem, posunęły się ku rzece Jurze w okolice Onkajm (1). Ten przecię napad, nie miał powodzenia dla Krzyżaków: doświadczyli silnego oporu, ponieśli stratę w ludziach; chociaż nie mamy o tem szczegółowych wiadomości, prócz wzmianki u Grunawa i

-------------------------------------------------------

(1) Nec plures consveverunt in hyeme servare reysas quam 2. Wigand. ap. Voigt: B. IV. S. 41. Fratres.....in principuis et maioribus sancte Marie festivitatibus, videticet in die Assumpcionis et in die purficacionis suas huiusmodi invasiones vices seu Resas facuint et facerunt ac communiter et regulariter consueverunt, .....Na innem miejscu: Fratres.... quasi ex quodam lege sive regula annis singulis bis in anno congregatis validis exercilibus armatorum temporibus eis ad hoc negocium magis aptis et accomodis videlicet in mensibus Februrii in yeme et Julii (?) in es tate invadebant partes infidelium nunc istas, nunc alias, excepto quod quandoque propter alia viarum impedimenta ad easdem partes secum dictis exercitibus transferre non potentat; quamvis eciam quandoque non solum bis in anno predicta, sed tociens quociens eisdem fratribus placuit vel eciam videbatur, quas quidem invasiones seu vices invadendi hujusmodi in suo sermone Resas vulgariter vocant. Wyjątek z processu Krzyżaków z Jagiełłą przed Soborom Konstancyeńskim. W Tajn. Arch. Królewiec. Porównać ten szczegół z § 1121.

 

S. 25

Kojałowicza, dwóch dziejopisów nieznajomych sobie, takoż Henneberger wyraźnie na rachunek znacznej klęski tę wyprawę pomieszcza; z tego względu prawdziwość historyczna, jest na stronę mniemania naszego (1). Drugi napad pod koniec tejże zimy, uskutecznili Niemcy, zniszczenia jego rozpościerały się w powiecie Germedie (2). Powiadają nawet dzieje, że Krzyżacy, przeszedłszy Niemen po lodzie, napadli na Wellonę, którą podrywem zdobyli i zniszczeniu oddali (3). Jednakże i na ten raz był silny opor; Litwy i klęski, w szczegółach swoich zaginione dla nas, lecz widoczne ztąd, że po tych napadach Krzyżacy poprzestali na czas niejaki nagabać Litwę, z czego powstał wniosek u dziejopisów o zawieszeniu broni urzędownie zawartem. Późniejsi krytycy jednakże niechcą tego przypuścić, może i słusznie: gdyż sam zbieg okoliczności, mógł zdziałać takie położenie (4).

-------------------------------------------------------

(1) Kojałowicz: p. 310. Henneberger: Schauplaz p. 289. Voigt znajduje w rękop. Grunawa i dla tego tylko w wątpliwość podaje.

(2) Voigt: I. c.

(3) Schütz: fol. 72 recto.

(4) Pauli: B. IV. S. 200. Voigt: 1. c.

 

S. 26

  

          

ROZDZIAŁ II. OLGERD, WIELKI XIĄŻE LITEWSKI.

 

1207. R. 1345. Śmierć Wielkiej Xsiężny Ewy i odmiany w kraju.

 

Odmiana wewnętrzna w Litwie, zaszła po zgonie Wielkiej Xiężny Jewny czyli Ewy, przypadłym w roku 1345, przy powadze której, piastował władzę Wielko-Xiążęcą, syn jej Jawnut. Lecz w słabym ręku trzymał wodze państwa, człowiek wcale niewojenny, i jak widać gnuśniej wychowany przez matkę. Gdyż go ani razu na czele wojska nie przywodzą dzieje, w wojnie ostatniej nawet Kiejstut dowodził zastępami wileńskiemi. Z tego powodu mało miał szacunku i poważenia w kraju i za granicą. Czasy zaś te potrzebowały naczelnika rządu, wcale inne przymioty mającego; Xiąże nie oddany sprawom rycerstwa, zaledwie godny był wtedy nazwania swojego. Znali to panowie przedniejsi, postrzegli bracia. Kiejstut był najbliższym, świadkiem rzeczy dziejących się w Wilnie, gdyż mieszkał w Trokach, o cztery tylko mile. On pierwszy powziął zamiar odmiany rządu, zapewne nie zazdrością powodowany, boby sarn na własną korzyść obrócił rewolucyą przez siebie zdziałaną; zkądinąd prawość sposobu myśleniu jego i gorąca

 

S. 27

miłość ojczyzny, okazane w dalszym ciągu życia, uwalniają od tego zarzutu, gdy z drugiej strony rysy charakteru Jawnuta, wiadome z dziejow, usprawiedliwiają czystość zamiaru Kiejstuta. Prawda, ze ten ostatni byt w wielkiej zawsze przyjaźni z Olgerdem, ale żaden z synów Gedymina nie był godniejszym na następcę po tym wielkim człowieku nad Olgerda: dzieiopisowie zgodnie oddają mu sprawiedliwość, że we wszelkich przymiotach przewyższył braci swoich'; szczególnie był skromny w życiu, pracowity, czynny, waleczny, głęboko myślący i biegły w sprawach rządu; rad obcować z ludźmi mądrymi, pełen miłości dobra publicznego, ludzki, miłosierny, tolerujący religijne pomysły. Szczęśliwym więc dla narodu nazwać potrzeba zamiar Kiejstuta, wsparty zapewne przedniejszych panów przychyleniem się: albowiem, ani on sam, ani przy pomocy braci, nie potrafiłby wydrzeć berła z rąk Jawnuta, przynajmniej bez wielkiego w kraju zamieszania, gdyby naród był temu przeciwny (1).

 

 

1208. R. 1345. Zrzucenie z tronu Jawnuta.

 

Kiejstut więc, powodowany potrzebą polityczną, zniosł się sekretnie z Olgerdem, o zamiarze zawładania stolicą państwa i sterem rządu; umówiony był dzień, na któ-

-------------------------------------------------------

(1) Kronika rękop. Litew. Bych. str. 55. Stryjkowski: str. 371 sequ.

 

S. 28

ry oba ci Xiążęta z wojskami do Wilna wstąpić mieli. Jakoż za nadejściem pory, Kiejstut wszedł do miasta w dobie nocnej, i mając zapewne porozumienie ze strażą, tak śpiesznie zawładał zamkami i warowniami, że Jawnut w lekkiem odzieniu wybiegłszy z pałacu, spuścił się z muru zamkowego i udał się niepoznany sam jeden w góry, Turzemi zwane (1). Jednakże pogoń wysłana wprędce ujęła go w lesie przejętego zimnem. Kiejstut, nie czyniąc żadnego gwałtu, zatrzymał brata w zamku, do przybycia Olgerda. On wcale się nic kwapił, aż dopiero za uwiadomieniem, co się stało, na wezwanie usilne Kiejstuta, przybył z Krewa do Wilna. Ten Xiążę, na czele rycerstwa i przedniejszych panów, spotkał go przed bramą miasta, wprowadził ze czcią na pałac Gedymina i pomimo wzbraniania się, podniesionym został, podług zwyczaju narodowego, na tron Wielko-Xiążęcy. Gdyż mówił Kiejstut: "Ty jesteś bratem starszym w rodzinie naszej, najwięcej masz powagi w narodzie, godzieneś przeto zająć najwyższą dostojność. Ja będę zawsze z tobą i przy tobie." Stanęło w końcu przymierze zgody i ścisłej przyjaźni między wszystkiemi bracią: Jawnut zrzekł się prawa sobie przez ojca nadanego, przyznał starszemu bra-

-------------------------------------------------------

(1) Góry te leżą po prawej stronie drogi, wiodącej z Zarzecza na Antokol.

 

S. 29

tu władzę najwyższą; stanął podział skarbami, ziemiami, posiadłościami, stosownie do ojcowskiego rozporządzenia i słuszności, dobrowolnie uznanej. Jawnutowi wyznaczono na wydział Xięztwo Zasławskie (1). Osobno zaś między Olgerdem i Kiejstutem zaszło przymierze wspólnej braterskiej zgody i związkow miedzy krajami, z uznaniem starszeństwa władzy pierwszemu; w razie nabycia miast i ziem nowych, te do połowicznego podziału należeć mają. Jakowy sojusz dochowali chwalebnie do śmierci (2).

 

 

1209. R. 1346. Emigracya Narymunda i Jawnuta.

 

Niezupełnie przecięż z chęcią Jawnuta był zgodny ten związek braterski: on przenieść nie mógł, poniżenia swojego, znalazł nawet spólnika niechęci w osobie Narymunda. Nie trudno zgadnąć, co ten ostatni Xiąże miał za pobudkę ku temu. Będąc uposażonym Xiążęciem przez Nowogrodzian, trzymał tam na siebie posiadłości (3), oprócz tego miał wydział od ojca sobie wyznaczony; nie inna więc przyczyna niechęci, nad prawo, które dla starszeństwa w rodzinie rozumiał bydź sobie bliższem do władzy najwyższej osiągnienia, mimo to, że będąc Xiążęciem

-------------------------------------------------------

(1) Kronika rękop. Litew. Bych. str. 54. 55.

(2) Latopisiec Daniłowicza str. 29.

(3) W Szlisselburgu do roku 1348 mieszkał Namiestnik Narymunda. Karamzin: T. IV. str. 237.

 

S. 30

Nowogrodu Wielkiego, a tem samem zagranicznym, zdawał się już nie należeć do spadkobierstwa po ojcu. Ci dwaj przeto niebawnie utworzywszy jakiś rokosz, o którym nie wiemy nic po szczególe, znaleźli się w potrzebie opuszczenia ojczystych posiadłości. Oba wyjechali do Rossyi, zapewne szukając posiłkow przeciw Olgerdowi. Narymund udał się do Hana Tatarskiego, Czanibeka; lecz tam został osadzonym w więzieniu, gdzie czas niemały przepędził, uwolniony w końcu za staraniem Xięcia Jana, syna Kalety, powrócił do Rossyi i spokojnie zamieszkał w Nowogrodzie (1). Co do Jawnuta, ten z całym dworem swoim udał się naprzód do Smoleńska (2). Xiążę tameczny Jan Alexandrowicz, sprzymierzeniec Gedymina. mógł wprawdzie sprzyjać jego synowi ulubionemu, lecz nie był dość mocny do opierania się potędze Litewskiej i gdyby stracił opiekę Wielkiego Xiążęcia Litewskiego, łatwoby przejśdź mógł pod hołdownictwo Tatarom, czego się zapewne lękając, odmówił dal-

-------------------------------------------------------

(1) Źródła z kronik ruskich poczerpnięte, zgadzają się, że przez rebellią utracił Narymund przyjaźń Olgerda, gdyż miał pretensyą, jako starszy do tronu, i szukając pomocy u Hana został uwięzionym. Inne źródło (Genealog, u Szlecera. Gesch. v. Lith. S. 89. ) mówi, ie był rzeczywiście Wielkim Xiążęciem Litewskim, lecz w bitwie jednej z Tatarami dostał się w niewolę. Że go uwolnił Iwan Daniłowicz Kaleta a osadził ochrzciwszy w Nowoprodzie, jest tu część prawdy, lecz anachronizmami przeładowanej.

(2) Karamzin: T. IV. str. 234.

 

S. 31

szych stosunków z Xiążęciem zbiegłym. On się udał do Moskwy i tam z Wielkim Xiążęciem Symonem wszedł w związki przyjaźni; co bydź mogło, gdyż tego Xiążęcia żona, była rodzoną siostrą Jawnuta. Augusta Gedyminówna a rodząc się, z jednej z nim matki. Cokolwiek bądź, związek ten utwierdził Jawnut przyjęciem chrztu, z całą drużyną swoją, roku 1346 września 23 pod imieniem Jana (1).

 

 

1210. R. 1346. Zajście z Nowogrodzianami.

 

Jednakże nowotność rzeczy, nic zaślepiła Wielkiego Xiążęcia Symona; zrobił on. co powinien był zrobić, dla wiary chrześciańskiej i dla krewnego, ale nie radziła mu polityka wdawać się w spór obcy, tak daleko, aby miał ściągnąć na siebie nieprzyjaźń Olgerda i braci jego. Znał on osobiście Wielkiego Xiążęcia Litewskiego i musiał mieć dla niego szacunek, gdyż Symon by! mądrym Monarchą, i mimo młodego wieku, umiejącym władać polityką sam swego gabinetu; musiał przeto poprzestać na przyjacielskiem pośrednictwie do pogodzenia braci. Lecz Jawnuta nic te były zamiary, chciał koniecznie, widać, poniżenia Olgerda, zabierał się do wojny. Gdy więc w Moskwie nie szły rzeczy podług jego myśli, począł szukać stronników

-------------------------------------------------------

(1) Ibid. Nota 340. Latapisiec Daniłowicza str. 68 on rokiem poźniej detronizacyą Jawnuta kładzie, ale mylnie.

 

S. 32

sobie w Nowogrodzie Wielkim, pomiędzy ludem wolnym, słynnym oddawna opiekowaniem się nad Xiążętami, prześladowanymi przez losy przeciwne. Ci republikanie na zgromadzeniu swojem, zachęceni przez demagogów z zapałem ujęli się strony pretendenta Litewskiego; szczególnie słynął między tymi stronnikami Posadnik Eustachy Dworaniniec, który miotając obelgi na Wielkiego Xiążęcia Olgerda, zachęcał lud do wzięcia się do broni w sprawie Jawnuta. Wie brakło takoż na umiarkowanych ludziach, którzy lubo nie radzili usunąć opieki temu Xiążęciu, lecz razem i z Olgerdem wdawać się w wojnę, nie życzyli; lecz stronnictwo pierwsze przemagało, młodzież ochocza do bitwy i zyskow, domagała się wojny. Utworzyły się nawet półki i wyciągnęły z miasta, w nadziei, że Jawnut nadśpieszy sam wkrótce ze skarbami swojemi, które miał rozrzucić pomiędzy popieraczów swego interesu. Jakoż on w istocie był już w drodze do Nowogrodu; lecz powziąwszy wiadomości z Litwy, wrócił się do Torżka. Tym czasem Olgerd, postanowiwszy sam ukrócić wrzawę Nowogródzką, w towarzystwie kilku z braci swoich, na czele licznego wojska, wtargnął do Szelońskiego obwodu, przynależącego do Nowogrodzian, rozłożył się obozem nad ujściem rzeki Pszahi. Stamtąd wysłał posła do Nowogrodu, który stanąwszy przed zgromadzeniem ludu, powiedział: "Obraziliście

 

S. 33

Wielkiego Xiążęcia Litewskiego Olgerda, protegując jego brata, rokosz przeciw Ojczyznie podnoszącego, zgromadzacie wojsko, a nawet na publicznem zgromadzeniu, Posadnik wasz Eustachy nazwał go psem. To wszystko zmusiło do wyciągnienia w pole przeciw wam." Powstało zaburzenie w zgromadzeniu: jedni radzili traktować o pokój, drudzy siłę siłą odpierać; posłano nawet rozkazy do wojska, zęby szło naprzód, drugie rozkazy wstrzymywały pierwsze. Lecz Olgerd nie czekając zdobył szturmem Szelonę i Lukę, wziął okup trzysta rubli srebra z Porębowa i Opoki. Stronnicy Jawnuta, słysząc o tem i nie doczekawszy się jego ze skarbami, zniknęli ze sceny; umiarkowani radzić poczęli środki spokojne, cofnęli z obozu młodzież i przekładano, aby raczej wydać Eustachego, Wielkiemu Xiążęciu na ukaranie, niżeli przelewać krew niewinnych obywateli. Pośród tych narad, powrócili z obozu stronnicy Eustachego, oni mieli siebie za zwiedzionych i pełni byli ku niemu Zagniewania; gdy zaś posłyszeli zdanie ludu niekorzystne dla Posadnika, rzucili się nań i rozsiekali pośród zgromadzenia, dom jego i włość zrabowali. Posłano do Torżka z ostrzeżeniem, zęby Jawnut nie śmiał znajdować się w przedziałach Rzeczypospolitej, w razie zaś oparcia się temu postanowieniu, kazano go uwięzić i odesłać do obozu Litewskiego. Jawnut już się tam nie znajdo-

 

S. 34

wał, zniknął nawet, że o nim nikt wiedzieć nic mógł pod tę porę. Poselstwo Nowogrodzian zaszło drogę Olgerdowi, ciągnącemu do miasta; dał się on przeprosić, przyjął zgodę przyjacielską, tylko pod warunkiem, aby Nowogrodzianie dawali pomoc w razie potrzeby przeciw Krzyżakom; poczem udarowany kosztownemi upominkami, powrócił do kraju (1).

 

 

1211. R. 1347. Rzeczy Prusskie. Napad na Litwę.

 

Kiedy Wielki Xiążę tak pomyślnie zabezpieczał sobie posiadanie władzy najwyższej, Krzyżacy, zamożni w gotowe pieniądze; zebrane z jałmużny na szpitale, obrócili je na powiększenie potęgi doczesnej Zakonu swojego przez kupno Estonii od Króla Duńskiego za dziewiętnaście tysięcy grzywien czystego srebra, wagi kolońskiej; że zaś Markhrabia Brandenburski Ludwik, syn Cesarza Ludwika, miał niektóre prawa do lego kraju, przeto za przybyciem jego do Malborga, Zakon mu zaliczył sześć tysięcy grzywien srebra. Rzecz się ta działa roku 1346

-----------

(1) Kronika Nowogrodz. Popa Jana n Karamzina T. IV. Nota 340, sam Karamzin str. 254. 235. Latopisiec Daniłowicza: str. 169. Oni wcale nie wzmieniają powodu zawziętości Posadnika przeciw Olgerdowi; lecz to się z rzeczy samej i następnych postrzeżeń w lepszych źródłach wywiązuje. O Narymundzie nie ma wzmianki; widać przeto, że po uwolnieniu z niewoli Tatarskiej, nie powrócił był jeszcze do Nowogrodu.

 

S. 35

września 21. Lecz Markhrahia, powziął ochotę służenia wierze świętej: na ten koniec z początkiem roku następnego, przybył z pocztem rycerstwa i panami znakomitego urodzenia, na swój koszt sproszonymi do Pruss, aby towarzyszyć zwykłej wyprawie gromnicznej do Litwy. Wielki Mistrz, hojnego pana przeznaczył na dowódzcę wyprawy. Przed Wielkim Postem: wtargnął więc Markhrabia do Żmójdzi i miał zręczność zabrać w niewolę jakiegoś królika i trzech znakomitych szlachty, których rozdarował rozmaitym Xiążętom. Cala ta rzecz, zapomniana u naszych i pruskich dziejopisów, zapewne dla małości swego znania, znajduje się w kronice Witodurana z niejakąś wystawnością nakreślona (1).

 

 

1212. R. 1347. Napad na Prussy.

 

Zaledwie to się stało i wysoki gość Prussy opuścił, gdy Litwini nabawili

największą trwoga środkowe kraje Pruskie. Xiążęta Olgerd i Kiejstut, z potęgą znaczną wpadli do

-------------

(1) Abert. Argent. Chron. ap. Urstis. P. II. p. 159. Iverat Marchio Brandenburgemis Prussiam contra gentiles. Takoż Joh. Vitod urani Chron. ap. Eccard, T. I. p. 1920 ad ann. 1347: — circiter quadragesimam Marchio Brandenburgenais. filius senior Ludovici Imperatoris rediit de Lytuania, debellatis ibidem Pacanis, ducens secum Regem vel tres Paganorurn capthos cum Salrapis suis plurtbus, guos, ut fertur, principibus Catholicis diversis distribuit possidendos, qui sui triumphi magnifici sunt evidens testimonium. Napad na Prussy.

 

S. 36

kraju i aż ku Rastenburgowi posunęli się w miesiącu lutym, morderstwa i spustoszenia popełnione były zwyczajnym sposobem. Nasamprzód zawrócili się na północ do prowincyi Bartnii, aż ku miasteczku Gerdawe, gdzie cztery ludne wsie zrabowano i spalono. Następuie wzięli kierunek południowy i opadli miasto Lannenburg, dobrze obwarowane, nad rzeką Guber leżące: lecz znalazłszy mocną obronę zamku, przedmieście z kościołem spalili. Przeszli między Rastenburgiem i Roessel, wszystkie wsie, w tem położeniu będące, prawie do szczętu poniszczyli. Jeńców mnóztwo zagarnięto, których liczą inni dziesięć tysięcy. Zniszczenie to trwało przez półtora miesiąca, było przeto bardzo wiele znaczącem; upadły miasta i klasztory Krzyżackie, niektóre zniesione nazawsze zostały (1).

 

 

1213.

 

Po tej, niedoświadczonej nigdy przedtem, tak przeciągłej, co do czasu, klęsce, której Zakon zapobiedz nie był w możności, znalazł się przymuszonym wchodzić w jakoweś układy z Wielkim Xiązęciem, wysyłając poselstwo do Wilna i odbierając nawzajem w Malborgu. Rzeczy się poczęły od wymagania, ze strony Krzyżaków, jakiegoś trybutu, przyrzeczonego jeszcze przez Montwida; na

------------

(1) Voigt: JB. V. S. 55. 56. Łuk. Dawid: B. VII S. 4. 5.

 

S. 37

co miał Wielki Xiążę odpowiedzieć, że przyszłe niebawnie przez swoję najzaufańsze osoby. Bądź jak bądź, Wielki Mistrz nie mogł bydź w tym razie wiele wymagającym, owszem starał się, jak widać, zbliżyć rzeczy, do zgody przyjacielskiej, gdyż. postrzegł rozwinięcie się potęgi Litewskiej, bardzo groźne w ręku Olgerda. Jego rozpoznawcy wysłani w tytule posłów, musieli wyrozumieć o zamachu na kraje Zakonu ze strony Żmójdzi przygotowanym: gdyż Wielki Mistrz zebrał lud zbrojny i rozłożył się ku dolnemu Niemnowi. Upłynęło niemało czasu na próżnem oczekiwaniu, wysyłani szpiegi i podjazdy, żadnego śladu ciągnienia Litwinów nie znaleźli, żywności braknąć poczęło, pobliższe włoście wiele cierpiały od żołnierzy niedostatku potrzeb doznających. Gdy więc pozór do obawy zdawał się przeminionym, umyślili Krzyżacy odstąpić. Przecież rzadką sztuką w wojennem rzemiośle i przykładem rzadszym jeszcze w dziejach, Xiąże Kiejstut z dziesięcio-tysiącznem wojskiem, zbliżył się do tegoż samego miejsca, którego pilnowali Krzyżacy, mający zawsze wybornych szperaczów, z takim fortelem i tak skrycie, ze wraz po ich odejściu, rozpuszczeniu wojska, i odjechaniu Wielkiego Mistrza do Gdańska, ukazał się we średzinie Samlandyi. Spustoszenie było jakiego nie słyszano jeszcze przedtem: albowiem ta prowincya, blizko część trzecią ludności

 

S. 38

utraciła, polowa miejsc zamieszkanych w popiołach została zagrzebaną; co więcej, Krzyżacy jak sparaliżowani, z zamków swoich patrzyli tylko na pożary i nędzę ludu, nie śmiejąc ani najmniejszego kroku do obrony uczynić(1).

 

 

1214. R. 1367. Zamach i na Litwę.

 

Teraz poznał Wielki Mistrz Dusmer, że temi wyprawami częściowemi, nie potrafi nigdy Zakon poniżyć narodu. Litewskiego; lecz owszem, ciągłą wojnę mu wypowiedziawszy, zaostrzył zawziętość przeciw sobie, i naraził swój kraj na klęski nieporachowane. Postanowił przeto raz nazawsze tamę położyć tym nieszczęściom; w jakowym celu potrzeba było przeważne wojsko zgromadzić, wejśdź do środka Litwy, i tak ją zwojować, aby odtąd, jeżeli nie zrobić uległą Zakonowi, to zniszczyć, do tego stopnia, ażeby nie była w stanie nadal wysyłać wypraw za granicę. Poczęto więc działać po całej Europie chrześciańskiej, zęby co najliczniejszą krucyatę zgromadzić, na zimę następującą.

 

 

1215. R. 1347. Napad na Prussy.

 

Nim jednak te dalekie przygotowania skutek wzięły, Litwini upatrzyli znowu zręczność silnego napadu na Prussy. W miesiącu Październiku, Xiąże Kiejstut wkroczył szla-

----------------

(l) Łuk. Dawid: I. c. Voigt: I. c.

 

S. 39

kiem lewego brzegu Niemna w obręb Ragnitski, gdzie przez trzy dni rabowano i niszczono włoście. Potem śpiesznie rzucił się przez lasy Gerdawskie w obrębie Insterburskim, szerząc zarówno rabunki; przebrał się do Welawy, które miasto bez oporu zajął 6 października, gdyż mieszkańce pouciekali wcześnie, spaliwszy to miejsce; pociągnął wśród okropnych spustoszeń ku rzece Alli przez Women, do obwodu Wohnsdorfskiego. Wtem iściu odważył się rycerz Krzyżacki Werner Holland, zebrawszy znaczną liczbę ludu bitnego, zastąpić drogę. Został pokonany w bitwie stanowcze], sam poległ na miejscu, ze czternastą dobornemi żołnierzami i niemałą liczbą ludu zbrojnego, resztą, albo ujętą w niewolę, albo rozpędzoną została. Spustoszenie kraju trwało tygodni około siedmiu, odznaczyło się niezmierną klęską, liczba jeńców dochodziła do kilkudziesiąt tysięcy, strata tem boleśniejsza dla Zakonu, że widział swoję niedołężność do odporu, wielką Litwinów przewagę w zdolnościach wojowniczych i potęgę przechodzącą wyobrażenie (1). W rzeczy samej, długie panowanie Gedymina rządnego, zostawiło Litwę ludną i potężną, środki obrony zamożne, w synach dal jej bohaterów i dzielnych obrońców, i gdyby ich szczęście w roku następnym nie zachwiało się, nie wiem, w coby się Prussy obróciły.

-------------

(1) Voigt: B. V. S. 59. 60.

 

S. 40

1216. R. 1348. Wielka wyprawa do Litwy.

 

Już po tym wypadku nie szczędzili Krzyżacy ani pieniędzy, ani starań do ściągnienia rabowniczej krucyaty. Jakoż rycerstwo ze wszystkich stron Europy, z Niemiec, Czech, Austryi, Francyi, Anglii, poczęło się zbierać do Pruss z początkiem roku 1348, lud zbrojny wielkiemi oddziałami napływał. Wszystkie Kommandorye zakonne, pod swoich przełożonych znakami, dostawiły rycerzy. Wojsko wynosiło przeszło czterdzieści tysięcy ludu zbrojnego, opatrzonego w oręż i wszelkie potrzeby. Na czele lego uzbrojenia, stanął sam Wielki Mistrz, towarzyszony przez Marszałka Zakonu Siegfrieda Dahenfeld, Wielkiego Kommadora Henryka Kniprode, Szatnego Zakonu Ludwika Wolkenberg i wielu innych wysokich urzędników. Z taką silą postanowiono Litwinom odpłacić za wszystkie szkody, które od lat niedawnych w krajach Krzyżackich poczynili. Gdy się zastępy ściągnęły pod Insterburgiem, Wielki Mistrz powierzył główne dowództwo Marszałkowi, któremu za namiestników, przydał Wielkiego Kommandora i Szatnego, poruczywszy mu wielką chorągiew Zakonu z obrazem Matki Boskiej. Wojsko na dniu 26 stycznia, w sobotę przed Nawróceniem S. Pawła, przeszło granicę, przez rzekę Szeszupę, prosto dążyło ku Niemnowi, celem wkroczenia do Auxstecyi, gdzie po przebyciu tej

 

S. 41

rzeki między ujściami Wilii i Niewiaży, przez dni siedm ogniem i mieczem zniszczenie szeroko rozpostarło. Marszałek wydał bowiem rozkaz, aby ani wieku, ani płci, ani stanu nie oszczędzano, wszystkich wycinano w pień. Przebyto Wilią wyżej nieco Kowna i obrócono się z pustoszeniem, ku Trokom, stolicy Kiejstuta, przeciw któremu najwięcej miano zawziętości. Lecz na dniu ósmym, ukazały się zastępy Litewskie w imponującej sile. Wielki Xiąże, wiedząc, wcześnie o zamachu Krzyżackim, przygotowania robił ze swojej strony. Zeszły się wojska Witebskie, Połockie, Smoleńskie, z Rusi Krewiczańskiej, z Pińszczyzny, Polesia, Wołynia; ze wszystkich stron Litwy właściwej, Xiążę Narymund przyprowadził Nowogrodzian, Kiejstut i inni bracia swoje półki ściągnęli; Wielki Xiąże Olgerd osobiście dowodził. Marszałek zakonny, postrzegłszy wojsko Litewskie, cofnął się nieco, dla obrania stanowiska do bitwy dogodniejszego. Za rzeką Strawą, płynącą w dzisiejszym powiecie Trockim, stanęli Krzyżacy między Żyżmorami, ku wsi Streczunom, zapewne opierając prawe skrzydło o brzeg rzeki. Litwini w liczbie daleko przewyższającej, ciągnęli traktem, z Wilna do Żyżmor idącym, jedynie zdatnym szlakiem do iścia wielkiemu wojsku. Na dniu drugim Lutego, w sobotę, w samo święto Oczyszczenia Panny Maryi, zeszły się oba wojska. Litwini zaczęli

 

S. 42

natarcie z niewypowiedzianą gwałtownością; grad strzał i pocisków poprzedził to uderzenie. Krzyżacy, chociaż zatrwożeni pierwszem spotkaniem, stali w pozycyi nieporuszeni. Zapał nacierających co chwila się powiększał; postrzegłszy Wielki Xiążę chorągiew zakonną, powiewającą we środku linii nieprzyjacielskiej, obrócił całe wytężenie na jej zdobycie: piędziesiąt rycerzy Krzyżaków, legło w obronie tego Palladium. między którymi niemało zacnych było Kommandorów. Lecz właśnie to wytężenie zgubiło wojsko Litewskie: gdyż Krzyżacy, postrzegłszy coraz nowe posiłki, kupiące się ku swemu środkowi, posunęli lewe swoje skrzydło, na przód, przez co takie wywiązało się położenie walczących, że prawe skrzydło Litewskie odcięte było od drogi, idącej prawym brzegiem Strawy, a cała linia z tyłu miała tę rzekę, tak, że Krzyżacy z góry na dół ją cisnąć poczęli. W takowem położeniu natarci nawzajem Litwini, zmuszeni byli do odstąpienia, i nie mogąc na prawe swoje skrzydło zwinąć się, jak powinni byli, widząc rzekę za sobą, stracili nadzieję utrzymania się. Ustąpienie z placu zazwyczaj w tamtych czasach działo się z pośpiechem błyskawicy; lod się połamał na rzece, powstał nieporządek, nieprzyjaciel tem silniej nacierał, niemała część wojska straconą została od oręża nieprzyjacielskiego, lub utopienia; w liczbie ostatnich znaleziono Xiążęcia Narymunda, który

 

S. 43

powróciwszy z niewoli tatarskiej, pogodził się z Olgerdem; ciało tego Xiążęcia znaleźli Krzyżacy i z sobą uprowadzili, poznawszy je po znakach xiążęcych; lecz na żądanie Litwinów, Kommandor Łabiawski odesłał do Wellony, gdzie ze zwykłemi obrząd karni spalonem zostało (1). Stratę ze strony Litewskiej rachują dzieiopisowie na ośmnaście tysięcy ludzi; z Krzyżackiej, oprócz piędziesięciu rycerzy zakonnych, pod chorągwią wielką poległych, kładą nie więcej nad cztery tysiące. Jednakże wojsko Wielkiego Xiążęcia nie musiało bydź rozprzężone: co gdyby się stało, poszliby Krzyżacy niezawodnie na przód i próbowaliby zdobyć Troki lub Wilno: lecz się nie odważyli na to, osłabieni dość będąc po tej bitwie morderczej, poszli z pośpiechem do siebie. Widzimy, że porywczość Olgerda przyprawiła o błąd; ufny w przemagającą siłę, nierozważnie attakował Niemców w pozycyi najkorzystniejszej stojących, kiedy należało albo, na wzór Mendoga taktyki, oczekiwać nieprzyjaciela w korzystnem stanowisku, albo. stosownie do siły własnej, starać się obejśdź go i przymusić, żeby sam rzekę miał z tyłu (2). Cokolwiek bądź. zwycięztwo chrześcian

----------------

(1) Długosz: T. I. p. 1086.

(2) W roku 1812, w miesiącu listopadzie, pod czas rejterady wielkiej armii francuzkiej, odnowioną była bitwa nad Strawą pod Żyżmorami. Płatów, okrążywszy Wilno od strony rzeki Mereczanki, miał zamiar przeciąć drogę rejterującej się armii w zupełnem rozprzężeniu z Wilna do Kowna;

 

S. 44

było bardzo głośnem w całej Europie. Krzyżacy uwiecznić pragnęli je zbudowaniem klasztoru dla mniszek w Królewcu i Welawie dla Franciszkanów (1).

 

 

1217. R. 1348. Napady na Zmójdź.

 

Wielki Mistrz, poprawiwszy jakkolwiek uszczerbek swojego wojska, po- niesiony nad Strawą, wymierzył całe usiłowanie swoje na podbicie Żmójdzi; lecz obywatele tameczni, zniechęceni przeciw Zakonowi do ostatka, w żaden sposob nie dali się zniewolić ku temu: lud opuszczał siedliska i najpiękniejsze zakłady gospodarskie sam oddawał zniszczeniu, jak tylko zasłyszał zbliżenie się nieprzyjaciół, umykał w niedostępne pustynie. Dwa razy Marszałek Dahenfeld zapuszczał się w głąb Żmójdzi, w ciągu lata roku 1348, raz w okolice Ejragoły, stolicy naówczas powiatu, czyli małej prowincyi między Auxstecyą i Żmójdzią właściwą położo-

------------------------

tymczasem za lewym brzegiem Strawy, zebrana była piechota po większej części wojsk Niemieckich, która na dniu drugim po wyjściu armii z Wilna, wstrzymała Płatowa, dotąd, aż armija za Strawę nie przeszła. Bitwa była przeciągłą, bez wielkiej straty jednak z obu stron.

(1) Staraliśmy się wyłożyć ten paragraf, podług badań historycznych P. Voigta 15. V. S. 60 — 66. Bejlage N. II. i miejscowych obejrzeń naszych. Latopisiec Daniłowicza, rokiem raniej datę tej bitwy kładzie, przez omyłkę w rachubie swojej str. 169.

 

S. 45

nej; drugi raz tęż samę prowincyą w innym kierunku przebiegał, zajmując wycieczkami swemi powiaty Gessowski i Pastowski, oraz okolice twierdzy Parnare, gdzie przez sześć dni gościł nieludzkim sposobem; lecz wszędzie prócz ruin i trupów, nic zdobydź nie potrafił. W temże samem lecie gdy posiłki Krzyżowników przybyły z Niemiec, sam Wielki Mistrz wyruszył z całemi siłami Zakonu przez Ragnitę za prawy brzeg Niemna. Przodem szedł szlakiem niemnowym Marszałek, sam zaś prowadził odwód. Ściągnęły się wojska w bliskości zrujnowanego niedawno przez Żmójdzinów Bajerburga, w zamiarze oblężenia Wellony, dopiero do stanu bardzo znaczącego mającej doprowadzone warownie, która się uważać mogła za klucz do dalszego kraju, nad Niemnem ciągnącego się. Wiele przeto zależało na opanowaniu tego zamku; obiegli go i silnie rozmaitych sposobów zdobycia używali; osada, złożona z tysiąc pięćset żołnierzy, broniła się mocno przez dni cztery, przeciwko wojsku kilkanaście tysięcy wynoszącemu i wszelkiej umiejętności najbieglejszych inżenierów tamtego czasu. Naostatek, potrafiono namówić dowódzcę do poddania się na słowo, zabezpieczające ocalenie życia załogi. Za otworzeniem bramy, zabrano w niewolę mężczyzn, żony ich i dzieci, zaprowadzono do Królewca, pochrzczono i rozdano za niewolników mieszkańcom Sam-

 

S. 46

landyi. To powodzenie, w samej rzeczy znaczące, nie wiele potrafiono rozgłosić z chełpliwością Zakonowi zwyczajną, którą pochlebni dzieiopisowie wysławiać nic przestają; gdy tymczasem Zakon, ani kroku stałego na ziemi litewskiej nie postawił. Zapewne przekonany o tem Wielki Mistrz Dusmer Arffberg, starał się przedłużać wojnę przez urywkowe i obserwacyjne napady: które jednakże nie były tego znaczenia, żeby zasłużyły w dziejach na szczegółowe opisy. Litwini takoż ze swojej strony nic znacznego przez lat kilka nic przedsiębrali. Dla tego domyślać się potrzeba, że w końcu roku 1348 zaszły jakieś układy o rozejm, o których Granau i Schütz wspominają, chociaż pod datami niewłaściwemi.

 

 

1218. Rzeczy dziejące się w innej stronie.

 

Tak więc pod ostatnie trzy lata rządów Dusmera, nie było zajścia z Krzyżakami: Wielki Xiąże mógł w inną stronę obrócić swoję uwagę i przedsięwzięcia wojenne. Nim jednak to mógł uskutecznić, potrzebne było ściślejszych stosunków z Tatarami wznowienie; wysłał przeto, wraz po uspokojeniu się z Krzyżakami, do Hana Czanibeka, uroczyste poselstwo, na czele którego był brat Wielkiego Xiążęcia, Koryat, inni: Xiążę Swisłocki Symon i Zasławski Michał, synowie Jawnuta (1), czwartym posłem

------------

(1) Widać ztąd, że ojciec ich pojednany już był z Ol-

 

S. 47

był niejakiś pan Litewski, zowiący się Aiktas. Próżny domysł Karomzina, że oni prosili o posiłki przeciw Krzyżakom: albowiem wojna z nimi już ustała, Olgerd też dość miał rozsądku i przezorności, aby wojsko tatarskie chciał wprowadzić do Litwy, którego kroki pod jakim bądź względem, zawsze zgubne były dla kraju, przez który zmierzały. Tymczasem Wielki Xiążę Symon, panujący na Moskwie, wielki pochlebnik Hana, zląkł się tych stosunków, zapewne przewidując dla siebie jakąś nieprzyjemność, pośpieszył przysłać do Hordy bojarów swoich z uwiadomieniem: że Olgerd przewrótny bałwochwalca jest nieprzyjacielem Rossyi, hołdującej Tatarom, a tem samem ich wrogiem; słowem, wysłańcy Symona do tyla potrafili, że Han uwięził posłów litewskich i oddał bojarom Moskiewskim. Olgerd, uwiadomiony o wszystkiem, pokrył w sobie gniew słuszny, posłał pieniądze na okup swoich posłów i aby przekonać, że nie ma żadnego zamiaru wojnę prowadzić z Ruskim Wielkim Xiążęciem i jego Hanem, zawarł przymierze pokoju (1). Mądre umiarkowanie Monarchy Litewskiego, przyniosło mu korzyści nie-

-----------------

gerdem, jeżeli tylko nie umarł w Rossyi w roku 1347, jak są domysły.

(1) Latopisiec Daniłowicza: str. 171. Kronika Troicka u Karamezina T. IV. Nota 349. Sam Karamzin: str. 240, 241. Kronikarze nie wymieniają wprawdzie, wiele zaliczył Olgerd

 

S. 48

porachowane. Spław na wielkich rzekach do morza Czarnego i drogi lądowe dla karawanów., nie doznały napaści Tatarów. Na Podolu Xiążęta Koryatowicze spokojnie rządzili się i ta prowincya zapewnioną dla Litwy bydź się zdawała. Przeciwko Polakom gotowych miał sprzymierzeńców i widoki swoje familijne mógł podług chęci do skutku doprowadzić, któreby widoki polityczne jeszcze na trwalszej zasadzie postawiły. Miał on przyjaźne stosunki z Metropolitą Teognostem, i duchowieństwem wyższem Rusi południewej, z tej przyczyny, ze oni, zawsze stroniąc od jedności z Papieżem, życzyli raczej widzieć swoję ojczyznę pod prawami Xiążąt Litewskich, przychylnych ich wyznaniu, albo się jego trzymających, niżeli pod władzą Króla Polskiego, który naturalnie więcej Papieżowi, jak Metropolicie sprzyjał. Skutkiem tych stosunków, były korzystne dla Litwy swatowstwa: Xiąże Lubart, owdowiawszy po pierwszej żonie Buczy Włodzimierzównie, pojął w małżeństwo córkę Konstantyna Xiążęcia Rostowskiego, siostrzenicę Symona. Niebawnie zatem i sam Olgerd, będąc już wdowcem od lat kilku, po Maryi Xiężniczce Witebskiej, poślubił sobie Juliannę, córkę Alexandra Michajłowicza, Xiążęcia Twerskie-

--------------

okupu za posłów swoich, lecz z ich wyrazów domyślać się potrzeba, ie ten okup małym nie był, kiedy w to liczyć i podarki dla Hana posłane.

 

S. 49

go, takoż krewną Symona, bo siostrę rodzoną żony jego Maryi Metropolita Teognost sam pobłogosławił to małżeństwo, i tym sposobem, zerwane pokrewieństwo przez śmierć siostry swojej, utwierdził Olgerd powtórnym związkiem z domem Xiążąt panujących na Moskwie. Działy się te rzeczy w roku 1349 (1).

 

 

1219. R. 1359. Polacy Ruś wojują.

 

Co przewidywał Wielki Xiąże Olgerd, to się spełniać poczęło. Król Polski Kazimierz, po upłynieniu dwuletniego rozejmu (§ 1206), obrócił swoje widoki przeciw Rusi południewej, którą już całkowicie zamierzył przyłączyć do swego królestwa, nawet

-------------

(1) Wiel. Xiąże Symon owdowiał po Anastazyi Gedyminównie, podobno w roku 1347, która umarła Marca 11 oblokłszy się w habit mniszek, pogrzebiona w cerkwi Przemienienia Pańskiego. Wkrótce potem, pojął córkę Xiążęcia Teodora Światosławicza, któremu dał Wołokę; lecz pierwszej nocy zbrzydziwszy ją, ożenił się z Maryą Alexandrowną Xiężniczką Twerską. Kronika Troicka. 1. c. powiada: Prisłał (r. 1349, ) Kniaź Liubart iz Wełnia swoich bojar k Wel. Kn. Semenu bit czełom lubwi i prositi sestriczynu jeho za sebe u Kn. Konstantina Rostowskoho Kniaź Wel. prijał w lubow jeho czotobitie pożałował i wydał swoju sestriczinu w Wetyń. Dalej powiedziano: Tohoż leta Kn. Wel. Olherd prisłał posty bit czełom Kn. Wel. Semenu prosił za sebe swesti Kn. Semenowej Kniażny Uliany Kniazi dezeri Alexandra Michajłowicza Twerskoho i Kn. Wel. Semen dołoża Teognosta Mitropolita i wydał swoju swest za Olherda

 

S. 50

część, którą był zostawił przy Xiążętach Litewskich, jakeśmy wyżej widzieli (§ 1191); lecz jeszcze zwlekał do czasu, z przyczyny, wojen z Krzyżakami, Czechami i Tatarami. Ci ostatni, za poduszczeniem Xiążąt Ruskich i przy pomocy niektórych z rodziny Gedymina, zatrudnili mu nie mało czasu (1). Dopiero po uspokojeniu się od nieprzyjaciół, wyruszył Król Kazimierz za Bug, i mając powody do urazy na Gedyminowiczów, opanował wojskami swemi Łuck, Włodzimierz, Brześć, zamek Chełmski szturmem dobył. Inne miasta należące, albo do Litewskich Xiążąt, albo zostające jeszcze we władaniu niektórych potomków Xiążąt Ruskich, poddały się bez oporu. Tak więc jednym zamachem, Król Kazimierz odtrącił od hołdownictwa Litewskiego Wołyń i Polesie Brzeskie, zostawiwszy drobnych Xiążąt przy ich posiadłościach, a Lubarta przy Łucku, od których odebrał hołd i przy mannictwie swojem zostawił (2). Wypadki te miały miejsce w Maju i Czerwcu roku 1349, jak postrzega z dyplomatów dziejopis Pruski (3).

 

 

1220.

 

Tego Polaków napadu, nie mógł Wielki Xiążę Olgerd pohamować: gdyż musiał bydź uskutecz-

--------------

(1) Długosz: p. 1096. uwiadamia nas, że Tatarzy, z nasłania Olgerda, wojowali Podola część, do Polski należący.

(2) Naruszewicz: T. VI. str. 217. 218.

(3) Yoigt: B. V. S. 70 Przypis 2.

 

S. 51

nieny z przeważnemi siłami: nie wyruszył przeto w pole i zdawał się obojętnem okiem patrzeć nazagarnięcie ziem, dohołdownictwa swojego przynależnych: albowiem czas jeszcze nie przyszedł działaniem w tej stronie; przez skrytość nawet polityki swojej, nie upominał się o wydarcie bratu Kiejstutowi Brześcia z Polesiem przyleglem, zostawując go jego własnym obrótom. Ten Xiąże widząc się hołdownikiem Króla Polskiego z tej posiadłości, pragnął utrzymać się przy niej i różnemi sposobami trafiał do Kazimierza. Lecz zapewne mu odpowiedziano, żeby chrzest przyjął, jeżeli chce bydź panem Brześcia, a w takowym razie, nie tylko to miasto z krainą od niego zależną, ale jeszcze otrzyma tytuł Króla Litewskiego i całego Chrześciaństwa pomoc, do ustalenia niezawisłości swojej. Kiejstut zdawał się zgadzać na to przełożenie, co do tyla Króla Polskiego ujęło, że pisał do Papieża Klemensa VI, z uwiadomieniem, że już Kiejstuta nawrócił i gdyby mu tytuł Króla Litewskiego przyznać, zapewne oderwać go od Olgerda potrafi; przez coby znaczna część Litwy chrześciaństwo przyjęła i niewątpliwie reszta poszłaby za tym przykładem. Słowem: z objetnic, niepewnych z siebie, rzeczy przyszły do takiego stopnia, że i Papież uwierzył w nadzieję nawrócenia Kiejstuta; pisał przeto list do Króla Kazimierza w tonie, odpowiednim temu złudze-

 

S. 52

niu; polecił nawet Arcybiskupowi Gnieźnieńskiemu wysłać Missyonarzy do Litwy, osobnym zaś listem zaszczycił Kiejstuta i braci jego, zachęcając do nawrócenia się i obiecując przysłanie korony królewskiej (1).

 

 

1221. R. 1349. Odzyskanie Wołynia.

 

Bydź nawet mogło, że Król Kazimierz, za pośrzednictwem jakich osób duchownych, przyszedł do tego stopnia pewności o nawróceniu Kiejstuta, której pragnął z duszy, że niebezpieczeństwa żadnego nie widząc, osłabił nawet załogi po zamkach wołyńskich, które poburzone będąc dawniej nieco, nie były i tak w stanie należytej obrony. Zaledwie bowiem Kiejstut pod koniec roku 1349 wziąwszy jakiś

----------------

(1) Magnificat anima nostra dominum (pisze Klemens VI do Króla) quod ipse corda nobilium virorum Kiejstuti et Germanorum suorum Ducum Lithuanorum tuo cooperante studio etc. Datum apud villam novam Avenionensis dioecesis XVI Kalendas Octobris 1349. ap. Rajnald. N. 23. — Nobilibus viris Kiejstut (w innyni liście do Kiejstuta pisanym powiedziano) eiusque Germanis ducibus Lithvanorum. Gaudemus in Domino, quod sicut charissimo in Christo filio nostro Casimiro illustri regi Poloniae intimante percepimus vos coecae paganitis expurgatis erroribus. Quos vos dictos populosque postquam purificati undae baptismatis nostrae fidei reccperitis documenta intendimus apostolicis communire praesidiis, favoribus prosequi, et auxiliis confovere, vosque ac successores vestros titulo regio insigniisque decorare etc.... Datum apud villam novam Avenieniensis dioecesis Anno D. 1349 XIV. Kalen. Octobris ap. Rajnald. N 24.

  

S. 53

powod do działania przeciw Polakom, wezwał braci niektórych, najechał z różnych stron Wołyń, i oddziały ich wojska poosobno w jednym czasie na przedniejsze stanowiska polskie uderzyły; w krótkim przeciągu czasu, cały ten kraj, nanowo zawładanym został i do Litwy przyłączonym (1).

 

1222. R. 1349 - 1350. Zatargi ze Pskowem.

 

W północnej stronie państwa wywiązały się także niespokojności. Xiąże Andrzej, syn Olgerda, był Xiążęciem Pskowskim, jakeśmy wyżej widzieli ( §1197), lecz nie miał upodobania mieszkać w tem mieście wolnem: przebywał on w Połocku, gdzie z obszerniejszą władzą, miał połączoną dostojność xiążęcą. Rządził w tamtem mieście Jerzy Witowtowicz, namiestnik Andrzeja, mąż znakomity, waleczny i bardzo lubiony od ludu, prawdziwy obrońca jego przeciw Niemców Inflantskich, czyhających na Pskowian przy każdem zdarzeniu, bez żadnej widocznej pobudki, prócz chęci łupów. Zdarzyło się w roku 1349, że Witowtowicz w Izborsku był na poświęceniu cerkwi jednej i w tej samej porze napadli na przedmieście rabownicy Niemieccy; waleczny namiestnik wziął oręż w rękę, wybiegł z miasta na czele nie wielkiej drużyny swojej, i poległ, gromiąc najezdników. Wkrótce

----------------------

(1) Naruszewicz: T. VI. str. 225. Karamzyn T. IV. str.

 

S. 54

po tym wypadku, żona jego powróciła do Litwy, a Pskowiauie wzbraniali się nadal przyjmować namiestników Andrzeja. Tem obrazili Wielkiego Xiążęcia Olgerda, że kazał zabrać pskowskich kupców i towary skonfiskować, z samych zaś okup wziął. Xiąże Andrzej ze swojej strony począł uciskać Pskowian, od granic Xięztwa Potockiego, nawet wtargnął z wojskiem w roku 1350 i powojował bogatą włość Woronecką (1).

 

 

1223. R. 1350 - 1351. Wojna z Polską.

 

Nie jest wprawdzie rzeczą wyjaśnioną, jak daleko Xiąże Kiejstut, winien był obłudy, przyrzekając jakoby chrzest przyjąć. Dzieiopisowie; nieoszczędzający honoru naszych Xiążąt, jako niewiernych pogan, bardzo bydź mogą niesprawiedliwymi sędziami: potępili oni Mendoga najniesłuszniej, oczernili Gedymina najbrudniej, co zadziw, że i Kiejstuta w tym samym rzędzie postawili? Żaden dziejopis Litewski nie wzmienia jednak o obłudzie tego ostatniego Xiążęcia, i gdyby tak było w istocie, zapewneby cokolwiek powiedziała Kronika Litewska; nam się przeto zdaje, że pośrzednicy między Królem a Xiązęciem, najwięcej winni; czy przez łatwowierność, czy niewyrozumienie, czy chęć przypochlebienia się Królowi i Papieżowi, za poryw-

------------------------

(1) Kronika Pskowska u Karamzina T. IV. Nota 355.

 

S. 55

czo rzecz wzięli. Cokolwiek bądź, Król Kazimierz widział się bydź mocno obrażonym, gdy i Wołyń mu podstępnie odebrano; zacząć przeto musiał od dyplomatycznych traktowań, w których zapewne nie brakło na wyrzutach; Kieistut, zamiast odpowiedzi, zebrał rabowników litewskich i wysłał za lewy brzeg Bugu. Ponawiane te wycieczki, mocno były uprzykrzone dla kraju: ponieważ polskie hufce, zawsze spędzane z pola, nie mogły przeszkodzić zagonom rabowniczym. Naostatek zebrało się liczne wojsko z Litwy, Rusi Litewskiej i Tatarów, zapewne zaproszonych do pomagania, na czele którego był sam Wielki Xiąże Olgerd, towarzyszony przez braci Kiejstuta i Lubarta. Pierwszym przedmiotem był Lwów- Lecz miasto znaleziono mocno obwarowane i osadzone silną załogą; nie tracąc przeto czasu na długie szturmowania, opalono przedmieścia, zrabowano i poniszczono wsie okoliczne, nabrano mnóztwo jeńców i dobytku, po czem pociągniono ku Bełzowi, który zamek zdobyto. Za tem powodzeniem, wzięto warowne grody: Chełm, Włodzimierz i Brześć, bez żadnego prawie oporu. Uważać potrzeba, że to ostatnie miasto, ze znaczna częścią kolesia, nie było w mocy Kiejstuta, którego nawrocie starano się, przed powróceniem wydartej mu posiadłości, i to samo bydź mogło powodem do zerwania układów; gdyby bowiem Kazimierz

 

S. 56

spaniale oddał mu Brześć, wziąwszy od niego słowo, zapewneby więcej skorzystała nawrócenia nadzieja: gdyż w całem życiu Kiejstuta postrzegamy w nim niezachwianą stałość przy danem słowie, i to znajdziemy cechą najwyraźniejszą jego charakteru. Dopiero zaś utracił Król nie tylko Wołyń, ale i Brzeskie Polesie i część Rusi Czerwonej z Chełmem; nadto szkody wielkie poniósł przez rabunki i zniszczenia. Do tego mógł się obawiać odjęcia sobie i reszty Rusi: gdyż Wielki Xiąże miał mocne stronnictwo w obywatelach tamecznych, nienawidzących rzymskich katolików, jedynie przez fanatyzm religijny, w tamtych wiekach mocno panujący. Król Kazimierz, nie odważył się wojska swego do Rusi wyprowadzić wprzódy, nim nie zebrał posiłki od Krzyżaków, Czechów, Pomorzan i innych sąsiadów swoich, nadewszystko wsparcie Króla Węgierskiego całej potęgi otrzymał. Z temi ogromnemi siłami, opatrzony błogosławieństwem papiezkiem dla walczących rycerzy, wtargnął na Wołyń i przycisnął nasamprzód Lubarta. Kiejstut pośpieszył na pomoc bratu z rycerstwem swojem i mężnie w otwartem polu stawili oba czoło; lecz, przywaleni potęgą przewyższającą, oba się dostali w niewolę. Włodzimierz zdobyty, Bełz, Chełm i cała ta część Wołynia, oprócz Łucka i Brześcia, zajętą została. Lubarta Król Węgierski wypuścił na słowo, że da

 

S. 57

okup umówiony, albo się stawi na oznaczony czas i miejsce, czego, powiadają polscy dzieiopisowie, ten Xiąże nie dotrzymał. Kiejstut, zawsze fortelny w działaniach swoich, znalazł sposób zpod straży Polaków wymknąć się szczęśliwie (1). Chociaż kronikarze milczą o szczegółach tych wypadków, jednakże widać, ze Krzyżaków pomoc Królowi, ograniczała się na manewrach nad granicą Litewską od strony Niemna; przez co Wielki Xiąże był zatrudniony w swoim kraju, obserwowaniem niebezpiecznego nieprzyjaciela. Nawet widać, że po ucieczce Kiejstuta, przyszło do przymierza z Królem Polskim i podziału Wołyniem: gdyż spokojność, od roku 1551 w tej stronie trwająca, każe się tego dorozumiewać; aniby inaczej Olgerd nie przedsięwziął tak śmiało, następnie opowiadać się mającej wyprawy. Jakoż mamy tego dowód dyplomatyczny, w przymierzu między Olgerdem, Wielkim Xiążęciem Litewskim i synami jego, oraz Xiążętami Jerzym i Alexandrem Narymundowiczami z jednej; a Kazimierzem Wielkim, Królem Polskim 7. drugiej strony, w którem oznaczone zostały na Polesiu, Wołyniu i Podolu granice między obiema państwami; wyliczone i opi-

--------------------------------

(1) Naruszewicz: T. VI. str. 223 — 228. Podczas tei wojny Polacy raz pierwszy mieli w wojsku swojem działa, prochem strzelające, na pole wyprowadzone. Mikłaszewski: Rys hist. pols. wyd. 4 - te str. 94.

 

S. 58

sane zamki, do Lubarta należące. Z warunkiem zachowania Polesia Brzeskiego przy posiadłości Kiejstuta. Zastrzeżono między Lubartem, jako posiadaczem Wołynia i Królem pomoc wzajemną w wojnach, przydarzyć się mogących z obcym nieprzyjacielem. Oznaczono sędziów polubownych, spory między obywatelami państw obu zajść mogące, rozpoznawać powinnych. Zabezpieczono nawzajem nietykalność posiadłości, stosownie do dawnych zwyczajów; dawniejsze przymierza skassowano (1).

 

 

1224. R. 1351 - 1552. Wojna Podolska.

 

Po zakończenia wojny z Polska, Wielki Xiąże Litewski, obrócił swoję siły wo jenne w strony Podola. Kraj ten, dziedzina starożytnych Scytów, nieskończonym odmianom podległy, po ich upadku, miał lata swojej pomyślności, mieszkańców Sławian i rozliczne grody; lecz napady Pieczyngów, Połowców, nakonieć Tatarów, prawie go zupełnie wyludniły, że

-----------------------------

(1) Olgerdi Ducis Lithuaniae et filiorum eius foedus cum Casimiro Magno Rege Poloniae, et duobus Ducihus Georgio et Alesandró. In quo describuntur fines ditionum et Arces in Vołhynia et Podolia, quae ad Luliartuin Ducem pertinere debent. Ilem quod arces in Podlasze Kiejstuti esse dehent. Proraittunt vicissim inter Regem et Lubarthum auxilia, et Judices deputantur, qui cognoscant de iniuriis. Item cavctur ne alteri alterorum bonis vtantur, fruantur, praeter ueterem consvetudinera, et cassentur vetera pacta. Cromeri Index Archivi Cracov. MS. N. 347.

 

S. 59

na całej przestrzeni, między Dnieprem i Dniestrem gdzie niegdzie tylko znaleśdź można było lepianki, zamieszkane przez Sławian, jako pozostałych resztek z pokoleń ludnych mieszkających niegdyś nad morzem Czarnem, albo przybyłych w sposobie zbiegowstwa z Ruskich krajów (1). Ziemie te bez pana, bez rządu i prawie same sobie zostawione, z przyczyny tylko żyzności i łagodnego klimatu ludziom upodobane, już dawniej ściągnęły na siebie uwagę Wielkiego Xiążęcia Gedymina, gdyż on przed kilkunasto laty, polecił wnukom swoim, synom Koryata: Jerzemu, Alexandrowi, Konstantemu (2) i Teodorowi, szukać sobie posiadłości w ob-

-------------------------------------

(1) Że Podole, w części zapewne przyleglejszej Dniestrowi, Kazimierz W. Król Polski był zawojował, świadczą mowy sejmowe Senatorów Polskich z czasów Kazimierza Jagiellończyka. (Panowanie Kazimierza przez Albertrandego. T. I. str. 67. 6. 3. ) Lecz pod epokę, o której mowa, ta kraina pana nie miała.

(2) Ten Xiąże Konstanty, bydź musiał w swoim czasie człowiekiem niepospolitym, kiedy Król Kazimierz W. wzywał go do Krakowa, chcąc mu następstwo tronu po sobie zostawić. Co on miał odmówić, dla tego, że Ruskiego wyznania wiary zrzec się nie chciał. Kron. Ręk. Lit. Bych. str. 56. Kojałowicz to kładzie pod rokiem 1539 (pag 196 ) Lecz jego chronologia mylna. Król Kazimierz był jeszcze młody, zaledwie rok trzydziesty poczynający (urodził się 1310 secund. Kalen. Maii), chociaż postradał pierwszą żene, Annę r. 1339, Czerwca 28, miał dość jeszcze czasu mysleć o powtórnem małżeństwie. Błąd jeszcze ten mogł ztąd urość, że jakoby na zjeździe, czyli Sejmie Krakowskim 1389. Król siestrzana swego, Ludwika Węgierskiego, uznał za następcę tronu, w przypadku nie mienia potomków płci męz-

 

S. 60

szernej krainie Podola, przebieganej kiedy niekiedy przez poborców Tatarskich, czyli zdzierców peryodycznych. Według wszelkiego prawdopodobieństwa, już się tara snuły bandy kozackie, mające swoje obozowiska, siecze w miejscach ukrytych i warownych, przytułek zbiegów i od ucisku Tatarów kryjących się ludzi; one się połączyły z Xiążętami Litewskiemi, a przez to samo, lud osłonę miał niejakąś od uciążliwości barbarzyńców. Ci Xiążęta założyli, albo odnowili "warowne grody niektóre: Smotrycz nad rzeką tego nazwania, Bokota na górze, gdzie był monaster Czerńców Ruskich, takoż z powodu łowów zwiedziwszy rozwaliny starego Kamieńca, wznowili gród na nich. Lecz Tatarzy, około roku 1350, doświadczyli w koczowiskach swoich okropnej zarazy, Czarna-Smierć zwanej; po czem głód wielki nastał, z tej przyczyny najechali Podole w roku 1551. Xiążęta Koryatowicze wezwali pomocy Wielkiego Xiążęcia Olgerda, który nie zaniechał pośpieszyć z licznem wojskiem, wypędził Ta-

-------------------------------------------

kiej. Mogło się to ściągać do siestrzana, ale nie obcego Xiążęcia. Wiadomo zaś, że na Sejmie w Zantochu, Ludwik urzędowie w r. 1555 następcą był uznany (Naruszewicz. T. VI. str. 258). Musiał więc Konstanty bydź w Krakowie niebawnie przed tym rokiem. I zapewne podczas przyjaźniejszych stosunków z Litwą, tojest: jakoś po roku 1351. Był on krewnym Króla Kazimierza, po żonie Annie, której się godził synowcem.

 

S. 61

tarów z Podola i nad Sinemi-Wodami otrzymał stanowcze zwycięztwo nad trzema wodzami bracią między sobą: Hadzybej, Kutlubuk i Dimitry zowiacymi się (1). Po czem uganiał się za Tatarami aż po równinach Krymu, skąd powrócił zwycięzko (2). Po tem zabezpieczeniu kraju, Wielki Xiąże poruczył zwierzchniczą nad nim władzę, Xiążęciu Konstantemu Koryatowiczowi, z obowiązkiem ulegania swojej zwierzchności. Braciom innym, inne wskazane były dzierżawy. Jerzy przeniósł się na Xiążęcia do Wołoszczyzny, gdzie został otrutym. Teodor po śmierci ojca, około tego czasu przydarzonej, objął spadkiem Nowogródek. Alexander służył Królowi Kazimierzowi, i otrzymał od niego zamek Olesko, w Ziemi Włodzimierskiej. Xiąże Podolski Konstanty, w prędkim czasie umarł. Teodor objął po nim to Xięztwo, zapewne za wiedzą Wielkiego Xiążęcia; lecz ugruntowawszy się na niem, nie chciał podlegać stryjowi, owszem wszedł w zmowę z Królem Wę-

------------------------------

(1) Kojałowicz, porządkując mylną chronologią Stryjkowskiego, odnosi to zwycięztwo do roku 1331. Lecz Kronika ręk. Litew. Bych., położywszy datę roku 1351, zaczyna te sprawy szczegółowie opisywać str. 35 — 37. dzieje Polskie zgodne są w tem miejscu z Kroniką i jej rachuba chronologiczna, gdzie tylko jest położona, wytrzymuje krytykę.

(2) Pamięć tej pierwszej wojny Krymskiej Olgerda dochowały Kroniki Ruskie, cf. Karamzin T. V. str. 13. Nota 12. Stryjkowski str. 375, pomieszał te rzeczy z następnemi i anachronizm popełnił.

 

S. 62

gierskim, którego sobie przybrał za protektora. Olgerd, nie czekając dojrzenia tych związków, już był z wojskiem powtórnie w tymże roku na Podolu i przyprowadził z sobą Tatarów, zapewnie po zwycięztwie nad Sinemi - Wodami na żołdzie w wojsku Litewskiem zostających, albo tych, co jeszcze za Gedymina służbę wojskową przyjęli (§ 1106. ). Teodor miał zamki warowniejsze osadzone Wołochami: Bracław, Sokolec, Smotrycz, Kamieniec, które za jednym razem Litwini zdobyli, ostatni w nocy, przy czem i namiestnika Teodorowego, Nestata, pojmano; sam zaś umknął do Węgrów, trzymających wtedy Pokucie. Król Węgierski z całą uwagą jął się strony Teodora, i ogłosił się panem zwierzchniczym Podola, na mocy nadań papiezkich. Obrażony tem Wielki Xiąże, nakazał do Tatarów Zadnieprskich i Naddońskich, którzy w ogromnych tłuszczach, podobnych do szarańczy, wysypali się na Podole. Wojsko Węgierskie było w drodze, pod dowództwem Andrzeja, Wojewody Siedmiogrodzkiego; zeszło się ono z wielkoxiążęcem, między Bracławiem i Kamieńcem; bitwa się wywiązała krwawa i uporczywa. Węgrzyni doborem rycerstwa, uzbrojeniem i umiejętnością. taktyki, przeważyli daleko przewyższające siły przeciwników swoich, złamali zastępy ich i rozproszyli, po znacznej stracie obustronnej. Tatarzy zebrali się w kupę i śpiesznie rzu-

 

S. 63

cili się ku Dnieprowi; co postrzegłszy Węgrzy, przypisali to poruszenie obawie i poszli w pogoń; lecz przypłacili tę popędliwość stratą koni i łudzi wszedłszy w puste stepy, dla niedostatku żywności, w porze roku najniepogodniejszej. Wtenczas łatwo było wyprzeć Węgrów z Podola i utrzymać się przy warownych grodach. Odtąd zabezpieczone było dla Litwy posiadanie tego kraju. Piotr Gasztołd, był pierwszym namiestnikiem tamecznym, z ramienia Wielkiego Xiążęcia (1). Teodor Koryatowicz, z wiela stronnikami swojemi, przeniósł się do Węgier i mieszkał w Munkaczu, gdzie i cerkiew greckiego wyznania fundował (2).

 

 

1225. R. 1352. Ochronienie Smoleńska.

 

W drugiej stronie państwa, wtymże samym czasie, zasłaniał takoż Wielki Xiąże Olgerd, od obcego ucisku sprzymierzone z sobą kraje. Wielki Xią&