[Main page][Title page][Library page]

 

 

 

MOJE SOBOTNIKI

 

Kazimierz Niechwiadowicz

Moim synom Janowi i Michałowi

Tym co zostali i tym co wyjechali.
Ich potomkom

 

Po bialorusku >>>

 

 

...Ludzie tęsknią dzisiaj do ojczyzny a zamiast

niej przyznaje im się tylko państwa.

Ojczyzna jest organiczna, wrośnięta w przeszłość,

zawsze nieduża, grzejąca serce, bliska

jak własne ciało...

                                                      

                                                                   Czesław Miłosz

                                                                       Laureat literackiej Nagrody Nobla w 1980 r.

 

 

 

Zdjęcie na okładce przedstawia uroczystość w dniu święta Matki Bożej Różańcowej. Sobotniki 01.10.1999 r.

Wszystkie zdjęcia i dokumenty pochodzą ze zbiorów autora, a fotografie współczesne zostały wykonane przez niego.

Wiersze urodzonej w Sobotnikach Ireny Hryncewicz pochodzą z tomików:

Dokąd idziesz? i Zeszyty wierszem cz. II

Wydanie drugie poszerzone

GAWIA

 POZNAŃ 2004

 

Wydano z okazji 100lecia poświęcenia kościoła pw. św. Władysława Węgierskiego

w Sobotnikach, 27.06.1904 - 27.06.2004

 

ISBN 8-920882-0-4

 

Copywright by GAWIA Kazimierz Niechwiadowicz

e-mail: sobotniki@poczta.onet.pl

 

 

 

              Moim rodakom

Świat 
tak wielki 
a gdzieś 
małe miasteczko 
cicha uliczka 
mała ojczyzna 
i w liściach - 
tęsknoty pieśń. 

Nad żwawa rzeczką
zwaną Matruną 
z wodą kryniczną
z lustrzanym dnem 
przy mostku 
chatka się przytuliła 
chroniąc spokojny 
dzieciństwa sen. 

Wiosna po łakach 
sypie kaczeńce 
wierzby placzącej kołysze tren
wody rozlewa
jak okiem sięgnąc
szeroko, daleko - hen.

Szkarlatne wschody
malują pejzaż
z wieżą kościelną
mostem nad Gawja
z krakaniem wron.
W wielkim wszechświecie
mała ojczyzna
z bocianim gniazdem -
światlość za mgła.

Duchy pradziadów
strzegą tej ziemi
w aureoli czasu
ciszy i gwiazd.
Ziemi krzywdzonej
milczącej
cierpliwej jak głaz.

Irena Hryncewicz

 

 

 

Wstęp

 

Pracę moją poświęcam rodakom mieszkającym i pochodzącym z Sobotnik i sobotnickiej gminy. Ludziom starszym pamiętającym inne czasy, swoją młodość. Także tym, którzy nie znają historii ziemi rodzinnej. Jest ona napisana również ku pamięci osób, które już odeszły. Jedną z nich jest Regina Jarmolińska, która była dla mnie ciekawym i ważnym źródłem informacji o przedwojennych Sobotnikach. Przekazała mi też spory materiał zdjęciowy dotyczący naszego miasteczka. Druga osoba to Stanisław Sienkiewicz syn Jana. Przed wojną chodził z moim tatą do jednej klasy w sobotnickiej szkole. Po różnych poszukiwaniach zdobyłem adres Stasia i napisałem do niego list. Otrzymałem go z powrotem z adnotacją na kopercie, że adresat niedawno zmarł. W Polsce Staś poświęcił się opiece nad matką i jej siostrą, z którymi mieszkał w Szczecinku. Trzecią osobą jest Zosia Dubicka nauczycielka z Czechowców, z którą prowadziłem największą korespondencję. Nie poznałem jej osobiście, czego żałuję. Kiedy wysłałem jej moją pierwszą książkę, leżała już w ciężkim stanie w szpitalu.

Moje Sobotniki powstały z potrzeby serca. Kilka lat temu zacząłem bardziej interesować się miejscem, w którym się urodziłem. Rozpocząłem zbierać z różnych źródeł materiały dotyczące Sobotnik. Starałem się odnaleźć ludzkie ścieżki i ślady. Przywołać z pamięci ziemlaków wydarzenia, okruchy historii. Powiązać je razem niewidzialnymi nićmi w jeden ciąg wydarzeń. W pewnym momencie zapragnąłem stworzyć z nich całości i napisać książkę. Nie do szuflady jednak, ale by służyła w jakiś sposób innym. Czy choć trochę mi się to udało?

W książce tej ukazałem osobisty stosunek do ziemi rodzinnej. Z pewnością wielu z Was ma podobny, choć przeżywaliście czy przeżywacie na niej chwile dobre i złe. Zwracam się w tym miejscu do młodzieży z Sobotnik i gminy. Nie zapominajcie swojej małej ojczyzny. Choć dorosłe drogi życia powiodą Was może daleko od niej, wracajcie tak często jak możecie. I wspomagajcie ją w miarę możliwości.

Dziękuję wszystkim, którzy w rozmowach i korespondencji ze mną, przyczynili się do powstania tej książki. Nie patrzcie na nią jak na pracę historyczną czy też naukową, bo nią nie jest. Przepraszam za wszelkie błędy, nieścisłości oraz przeinaczenia. Dziękuję również koledze Szymonowi za pomoc w przygotowaniu mojej pracy do druku.

 

 

 Kazimierz Niechwiadowicz      

 

 

Historia

 

Sobotniki nad rzeką Gawią w przedwojennym powiecie lidzkim województwa nowogródzkiego. Odległe o 43 km na północny-wschód od Lidy, 7 km od obecnej granicy z Litwą. Według dawniejszych miar są położone 14 wiorst 1 od Dziewieniszek, 44 wiorsty od Oszmiany, 120 wiorsty od Wilna. Sobotniki jak mówiono przed II wojną światową, albo Subotniki. Jak właściwie powinno nazywać się nasze miasteczko? Nazwa w języku polskim czy białoruskim oznacza to samo. Słowo subotniki wpierw może się kojarzyć z masowymi czynami społecznymi w byłym ZSRR. Wykonywane one były w dzień przedświąteczny, zazwyczaj w sobotę. W liczbie pojedynczej subbotnik z języka rosyjskiego, to także członek żydowskiej sekty religijnej święcący sobotę (subbota). Nazwa ta oznacza więc także dzień wolny, dzień odpoczynku, święto. Rdzeń słowa sobotniki z końcówką y - soboty, to niskie podcienia otaczające drewniany kościół, pod którymi mogli się chować wierni i pielgrzymi podczas niepogody.

W gospodarstwie Bohuszewiczów zwanych Winniki, co roku paliła się stodoła od uderzenia pioruna podczas burzy. Podobno miejsce, na którym stała a nie powinna, było fragmentem cmentarza żydowskiego. Sobotniccy Żydzi kupili kawałek ziemi od rodziny Raksów mieszkających kiedyś na ulicy Wileńskiej, w celu założenia miejsca pochówku. Rozpoczęto grzebanie pierwszych zmarłych, stawiano macewy-nagrobne kamienie. Z jakiś powodów ludzie w Sobotnikach przeciwko temu wystąpili. Zaniechano pogrzebów a macewy rozebrano na podmurówki domów. Teren byłego cmentarza został przyłączony do pobliskich gospodarstw. Czyżby więc od sekty Subbotniki wzięła się nazwa naszego miasteczka? Nie, gdyż pojawienie się tego odłamu judaizmu to wiek XIX. W tym wieku także pierwsi Żydzi osiedlili się na naszej ziemi, a nazwa Sobotniki istniała dużo wcześniej.

Z jej powstaniem związane są dwie legendy. Jedna z nich nawiązuje do uwalniania chłopów od pracy w soboty na rzecz dawnych dziedziców tej ziemi. Mogli oni w tym dniu obrabiać rolę, na której mieszkali. Drugą legendę czytał przed wojną Jan Sienkiewicz. Dawno temu przez tereny, na których leżą Sobotniki, przewożony był obraz z Matką Boską. Gdy dotarł do naszej miejscowości zmęczone konie za nic nie chciały iść dalej i podróżni zmuszeni byli odpocząć. A że była akurat sobota, miejsce to nazwano Sobotniki. Nasze miasteczko nazywało się wtedy Stare Gieranony w odróżnieniu od pobliskich Gieranon nazwanych Murowanymi. Możliwe, że aby uniknąć pomyłek i pytań o które Gieranony chodzi, wspomniana wyżej legenda była okazją do wprowadzenia nowej, wyraźnie innej nazwy. Święty obraz pozostał i jest to Matka Boska Łaskawa ze starego kościoła, która wisi w lewej nawie naszej świątyni.

Pisana historia naszego miasteczka sięga XV wieku. Która z nazw była pierwsza, Sobotniki czy Subotniki? Przed wojną funkcjonowała Sobotniki, chociaż na wojskowej mapie topograficznej w skali 1:100 z 1923 roku widnieją Subotniki. Są też one na mapie Polski z 1770 roku autorstwa Włocha Bartolomeo Folina. Jednak namapie Polski i Wielkiego Księstwa Litewskiego z 1613 roku, której autorem był sztycharz 2 i kartograf Tomasz Makowski, jest nazwa Sobotniki. Obydwie nazwy z pewnością można stosować wymiennie nie popełniając błędu. Ja w mojej książce będę używał Sobotniki.

Przed II wojną światową Sobotniki były siedzibą gminy i chociaż nie posiadały praw miejskich, to mieszkańcy nazywali je miasteczkiem. Znajdowały się w nich: kościół parafialny, szpital, apteka, szkoła siedmioklasowa, młyn, piekarnia, bożnica, poczta, posterunek policji, wiejska spółdzielnia, sklepy, warsztaty rzemieślnicze. Miasteczko zamieszkiwała ludność polska, kilkanaście rodzin żydowskich i kilka przyznających się do narodowości białoruskiej. Obecnie Sobotniki też są gminą, należą do powiatu iwiejskiego województwa grodzieńskiego i znajdują się na terytorium państwa białoruskiego.

Trudno jest określić początek osadnictwa na naszym terenie. W 1983 roku Zenon Poźniak zapoczątkował wykopaliska w powiecie iwiejskim. W rodzinnych Sobotnikach znalazł ślady wskazujące, że miejsce to było zamieszkane już w XIV wieku. Znaleziono przedmioty z końca tego okresu po początek wieku XVIII. Wśród nich były: solidy3 Króla Zygmunta III Wazy4 i króla Jana Kazimierza5, kolorowa wypalana i nie wypalana ceramika, różnego rodzaju wypalane kolorowe kafle, noże, gwoździe, emaliowane i malowane naczynia miejscowego wyrobu, makutry, oraz inne przedmioty użytkowe. Znaleziono także ceramikę pochodzenia polskiego i reńskiego wykonaną z białej gliny, której nasza ziemia nie rodzi.

Prace prowadzono na kilku stanowiskach archeologicznych. Jedno z końca XV wieku było na prawym brzegu rzeczki Matruny w okolicy kościoła, a trzy kolejne za Gawią. Pierwsze z nich znajdowało się między cmentarzem, a rzeką w dolinie starego jej koryta, które prawdopodobnie biegło przez uroczysko6 Sinie Oko. Drugie 500 metrów na północ od pierwszego, zajmowało wysokie płaskie wzniesienie i pagórek koło starego koryta Gawii. Obydwa datowane są od XIV do XVI wieku. Trzecie stanowisko znajdowało się na wysokim brzegu starego koryta Gawii na wysokości Siniego Oka, datowane na koniec XIV wieku do początku XVII. Istnieje przypuszczenie, że właśnie w tym miejscu znajdowała się osada, która dała początek Sobotnikom.

W podziale administracyjnym Królestwa Polskiego największą jednostką było województwo, które dzieliło się na powiaty. Za czasów Rzeczypospolitej Obojga Narodów, czyli po unii z Litwą, Sobotniki należały do powiatu oszmiańskiego województwa wileńskiego, utworzonego w 1413 roku po Unii Horodelskiej7. Cztery inne powiaty tego województwa to były: wileński, lidzki, wiłkomierski i brasławski. Powiat oszmiański był największym i historia przeznaczyła mu szczególną rolę. Rozciągał się on kiedyś od Wilna po Mińsk, od krainy jezior brasławskich po Niemen i ziemię nowogródzką.

Oszmiańszczyzna leżała na pograniczu dwóch odmiennych światów, które ścierały się na niej przez wieki. Jeden z nich nadszedł od strony Litwy a drugi Rusi. Granica między nimi leżała na zachód od Lebiedziewa i Wołożyna. W drugiej połowie XIII i XIV wieku nastąpiło skrzyżowanie się tych prądów. Jego widownią były tereny od ziemi świrskiej przez krewską do gieranonskiej. W wyniku zetknięcia się różnych kultur, nastąpiły trwałe ślady w strukturze społeczno - narodowościowej ludności tych ziem. Kolonizując nowe obszary ziemi Litwini z jednej strony obsadzali je drobnym rycerstwem, z drugiej zaś Wielki Książę hojnie obdarowywał bojarów z bliskiego otoczenia dużymi, dziewiczymi obszarami. W ten sposób na terenie zachodniej Oszmianszczyzny powstały liczne osiedla drobnej szlachty, głównie w gminach solskiej, polańskiej, holszańskiej, dziewieniskiej, trabskiej i trokielkskiej. We wschodniej części powiatu powstały latyfundia8 wielkich i znakomitych rodów litewskich.

Ludność polska na tych terenach pojawiła się jeszcze za Litwy pogańskiej. Państwo to było słabo zaludnione, miało charakter myśliwski i wojowniczy. Po kolejnych zdobyczach terytorialnych potrzebowało ludzi, którzy zasiedliliby pustkowia i wprowadzili na nie kulturę rolniczą. W tym celu Litwini skierowali swoje kroki w stronę Polski. W kilku wyprawach dokonanych w latach 1277, 1294, 1323 i 1376 uprowadzili dziesiątki tysięcy jeńców, jakimi obsadzali nowe tereny. Kolejna wielka fala ludności z Polski na tereny Wielkiego Księstwa zaczęła napływać od początku XVI wieku, kiedy Polskę i Litwę połączył jeden organizm państwowy. Dzięki niej liczba mieszkańców Litwy wzrosła kilkakrotnie osiągając pod koniec XVIII wieku 8 milionów, podczas gdy Korony9 liczyła 6 milionów. Kolonizacja wschodnich terytoriów została zahamowana w XIX wieku głównie wskutek rozbiorów Polski. Cechą charakterystyczną osadnictwa polskiego było między innymi wybieranie terenów o znacznej przewadze ziem uprawnych nad nieużytkami, unikaniu terenów błotnych i wilgotnych.

Jeżeli chodzi o ludność białoruską to według najnowszych badań, wykształciła się ona wskutek kontaktów bałto-słowiańskich. Terytorium, które później stało się podstawą Wielkiego Księstwa Litewskiego, zaludniały stopniowo różne plemiona słowiańskie. Na to podłoże nałożyły się etniczno - kulturowe pierwiastki wytworzone przez plemiona bałtyckie, jakie przyszły podczas podbojów tych ziem. Proces formowania się narodu białoruskiego rozpoczął się w VI wieku i trwał do pierwszych dziesięcioleci XX wieku. W połowie wieku XIII był on zbieżny z funkcjonowaniem Wielkiego Księstwa Litewskiego jako organizacji państwowej. W okresie od połowy XIII wieku po połowę wieku XVI ustaliły się podstawowe cechy narodu białoruskiego i granice jego terytorium etnicznego, które przetrwały do naszych czasów. Był to czas świetności Wielkiego Księstwa Litewskiego, którego organizacja została zbudowana na kształtującym się etnicznym podłożu białoruskim. Struktury księstwa sprzyjały rozwojowi i utrwalaniu elementów białoruskich, dzięki czemu w tym okresie mógł aktywnie tworzyć się ów naród.

Starcie się i walka z idącym od wschodu światem ruskim, zagrożenie jakie on powodował sprawiły, że w społeczeństwie tych terenów wykształciły się pierwiastki, dzięki którym mogło one z sukcesem stawiać czoło nieprzyjacielowi. Powiat oszmiański był wśród tych, które dawały najwięcej konnego i dzielnego żołnierza na potrzeby wojenne. Choć samodzielna i potężna niegdyś Litwa podbiła Ruś, to stanowiła nadal ona duże zagrożenie, gdyż przewyższała Wielkie Księstwo kulturą zrodzoną z cesarstwa bizantyjskiego. Powodowało to przechodzenie znacznej części panów litewskich i białoruskich na prawosławie. W dalszej konsekwencji mogło nastąpić rozpłynięcie się społeczeństwa litewskiego w ruskim, utraty terytorialnych zdobyczy na rzecz Rusi Moskiewskiej. Wielkie niebezpieczeństwo dla Litwy istniało także ze strony ekspansywnego Zakonu Krzyżackiego10.

W tej sytuacji Wielki Książę Litewski Jagiełło w zamian za rękę królewny Jadwigi i tron polski, zobowiązał się do zawarcia unii Litwy z Polską. Ta pierwsza unia została zawarta w 1385 roku w Krewie. Dzięki niej między innymi zahamowany został proces opanowywania Litwy przez Ruś, a także przywróciła ona jej mieszkańcom główne miejsce w państwie. Unia z Polską, chrzest Litwy w obrządku rzymsko - katolickim, mądra polityka jej władców, zadecydowały o przynależności tego państwa do cywilizacji zachodniej. Płynęła ona z Polski kilkoma potężnymi strumieniami, z których najważniejszymi były: kościół katolicki, polskie prawo państwowe i prywatne, miejskie prawo magdeburskie.

Cywilizacja zachodnia mocno zapuściła korzenie na ziemi oszmiańskiej, przygotowując ją do misji krzewienia i szerzenia kultury zachodniej na prawosławno-ruskim wschodzie. O ważności roli jaką wyznaczyła jej historia, świadczą liczne akty fundacyjne powstających kościołów. W 1387 roku powstają świątynie w Oszmianie i Krewie, w 1410 w Trabach, w 1411 w Gieranonach, w 1424 w Wiszniewie, w 1443 w Hruzdowie, w 1446 w Zabrzeziu, w 1443 w Hordziłowie, w 1447 w Nalibokach, w 1474 w Dziewieniszkach, w 1489 w Łosku i dalej na początku XVI wieku w Holszanach i Graużyszkach, w 1503 w Smorgoniach, w 1510 w Lipniszkach i około 1545 w naszych Sobotnikach. W 1505 roku powstaje klasztor misyjny franciszkanów w Starej Oszmianie.

Na równi z dekretem królewskim o chrzcie Litwy z 22 lutego 1387 roku, należy postawić przywilej z 20 lutego tego samego roku, który mówiąc współczesnymi słowami był pierwszą deklaracją praw człowieka w tym państwie. Litewska szlachta katolicka, otrzymała prawo decydowania o sobie i swojej własności, dziedziczenia ziemi, prawo sądu obywatelskiego, uwolnienie od osobistych posług na rzecz księcia. Prawa te potwierdziła Unia Horodelska zrównując bojarstwo litewskie ze szlachtą polską.

Dzięki wprowadzeniu polskiego prawa politycznego, Litwa upodobniała się stopniowo do ustroju państw zachodnioeuropejskich. Przywileje rozszerzały się na coraz większy krąg społeczeństwa, niosąc mu polepszenie materialnego bytu i wyzwolenie spod ucisku możnowładców litewskich. Wprowadzenie miejskiego prawa magdeburskiego pozwoliło nie tylko w sposób przejrzysty i praktyczny lokować nowe miasta, ale przyczyniło się dzięki podróżom i kontaktom kupieckim do krzewienia kultury polskiej i zachodniej. Jedność obydwu państw przypieczętowała Unia Lubelska uchwalona 28 czerwca 1569 roku, która stworzyła podstawy prawne dalszego rozwoju stosunków polsko-litewskich na ponad 200 lat w Rzeczypospolitej Obojga Narodów.

Powyższe czynniki, oraz polsko-litewski sojusz w ciągłych bojach z Moskwą sprawiły, że liczne rzesze szlachty litewskiej i białoruskiej chętnie garnęły się do polskiej kultury. Szlachta litewska i białoruska polonizowały się. Jednak nie następowało to głównie za przyczyną unii czy rozszerzającego się katolicyzmu, lecz przede wszystkim dzięki reformacji religijnej11. Ulegały jej możne rody i bogatsze warstwy społeczeństwa. Nauczycielami i kaznodziejami nowego prądu religijnego byli przeważnie Polacy. W czasie reformacji nastąpiło wielkie ożywienie umysłowe, w czym przodowała ziemia oszmiańska. To w drukarni w Łosku w 1574 roku wyszedł po polsku Nowy Testament w przekładzie Szymona Budnego12, a w 1577 roku księgi O poprawie Rzeczypospolitej Andrzeja Frycza Modrzewskiego13. Budny w swojej działalności zwracał się także do ludu białoruskiego, wydając dla niego w roku 1562 w Nieświeżu pierwsze książki w języku starobiałoruskim. Stopniowo przebiegała asymilacja etnicznie różnych elementów litewskiego i białoruskiego z polskim. To połączenie dokonywało się na podłożu kultury zachodniej i stworzyło nowy, oryginalny typ mieszkańca tych ziem o specyficznym, litewskim w znaczeniu historycznym zabarwieniu. Był to gorący patriota i obrońca Rzeczypospolitej Obojga Narodów.

Jak wspomniałem wyżej, Wielki Książę Witold obdarowywał bojarów z najbliższego otoczenia dużymi obszarami ziemi. W ten sposób znaczący ród Monwidów (Moniwidów) stał się w 1407 roku posiadaczem sporej części oszmiańszczyzny w tym Gieranon. Nieco wcześniej w ich władaniu znalazły się Sobotniki, gdzie postawili niewielki drewniany zamek. Ziemię oszmiańską często najeżdżali Krzyżacy jak na przykład w 1402 roku, kiedy to zapuścili się w okolice Oszmiany i Solecznik. Pewnego razu próbowali też zdobyć Sobotniki, ale bez powodzenia. Udało im się to dopiero, kiedy Monwidowie ściągnęli posiłki w tym część drużyny z Sobotnik na pomoc oblężonemu Krewu. Krzyżacy wrócili i zdobyli zamek. Nie został on odbudowany a Monwidowie postawili nowy, murowany w Gieranonach. Stąd też zapewne nazwa Murowane Gieranony w odróżnieniu od Starych Gieranon, czyli Sobotnik. W Sobotnikach zaś wybudowano domy dla wdów po rycerzach, które powtórnie wyszły za mąż.

Znaczną cześć oszmiańszczyzny posiadali książęta holszańscy, we władaniu których były również Traby. Sobotniki pod koniec XV wieku należały do starostwa14 trabskiego, zajmującego bardzo duży obszar ziemi. Na północy sięgało ono po Holszany i Dorże, na wschodzie prawie do Bakszt i rzeki Berezyny płynącej urokliwymi załomami w lesistych bagnach wiszniewskich. Na południu graniczyło ze starostwem dudzkim a na zachodzie sięgało po Surwiliszki, Sobotniki będące już wtedy własnością Radziwiłłów, małą królewszczyznę15 Jakuń oraz Iwie. Następnymi właścicielami większości tych ziem byli Kiszkowie, ród magnacki znaczniejszy wówczas od Radziwiłłów. Posiadali oni w swoim władaniu między innymi Nieśwież, Ołykę, Iwie, Łosk, Zabrzeź i Lubcz. Większość tych miejscowości wniosła w posagu Janowi Radziwiłłowi Brodatemu Anna Kiszkówna w 1524 roku. Od tego mniej więcej czasu zaczęło wzrastać znaczenie Radziwiłłow a gasnąć Kiszków.

Sobotniki z rąk Monwidów do Radziwilłów przeszły dzięki powiązaniom małżeńskim. Wniosła je w posagu Zofia Monwid, która poślubiła Mikołaja Radziwilła zwanego Starym. W roku 1492 zapisała Sobotniki oraz Żuprany bratanicy swojej Elżbiecie Monwidównie, córce Wojciecha Monwida. Po śmierci w 1565 roku męża Elżbiety Mikołaja Radziwiłła Czarnego, Sobotniki wraz z Lebiedziewem i Łazdunami przeszły w ręce Albrychta Radziwiłła, pierwszego ordynata16 na Klecku. Powrócił on do wiary katolickiej i został nazwany Justynianem17 litewskim, gdyż przyczynił się do ustanowienia w 1578 roku Trybunału Wielkiego Księstwa Litewskiego. Był to najwyższy szlachecki sąd apelacyjny na Litwie. Albrycht w roku 1573 odnowił przez fundację sobotnicką świątynię pod wezwaniem św. Jerzego, która w czasie reformacji zamieniona była w kalwiński zbór, czyli kościół. Świątynia wskutek przemian religijno-społecznych, jakie przyniosła reformacja nie miała pasterza. Albrycht Radziwiłł skierował do niej księdza Wysockiego i zwiększył fundację. Kościół otrzymał 20 włók18 ziemi, trzy ogrody, trzy karczmy w miasteczku, dziesiątą kopę wszelkiego zboża dworskiego19, daninę z każdej ornej włóki poddanych i wolne mlewo w młynach. Należała też do niego altarja20 Dowgiałowszczyzna za rzeką Łyntupką fundacji Rafała Dowgiałły.

27 lipca 1669 roku zatrzymał się w Sobotnikach na odpoczynek w drodze do Mińska Jan Antoni Chrapowicki, zaznaczając to w swoich pamiętnikach. Autor był podkomorzym21 smoleńskim i komisarzem do rokowań z Moskwą. Był także jednym z autorów rozejmu andruszowskiego, bardzo ważnego w stosunkach polsko - rosyjskich. Został on zawarty w 1667 roku w Andruszowie koło Smoleńska i zakończył wojnę rozpoczętą w 1654 roku. W jego wyniku Rosja miała otrzymać na dwa lata ziemię smoleńską i Kijów. W rzeczywistości zatrzymała je na stałe.

Około roku 1681 wybudowano w Sobotnikach nowy, drewniany kościół na miejscu pierwszego. W zamian za 85 złotych polskich22 wypłacanych ze dworu co roku, od 1687 roku odprawiano 35 mszy rocznie za duszę Izabeli Radziwiłłowej. Natomiast za zapis 5000 złotych polskich za Jadwigę Hewlową, a za fundatorów co tydzień była msza czytana ad altare B. V. Mariae Miraculosae23. Kościół miał filię w Łazdunach, dokąd pleban sobotnicki jeździł co trzecią niedzielę.

Na sąd Boży pozywam - pisał Radziwiłł, aby żaden tej fundacji mojej nie śmiał ruszyć, bo inaczej gniewu i sądu Bożego, straszliwego i surowego nie ujdzie. Sobotniki były przez cały wiek w posiadaniu kleckiej linii Radziwiłłów. Kolejno w prostej linii po mieczu: Albrychta, Jana Albrychta, Michała Karola i Stanisława Kazimierza. Ten ostatni umarł bezdzietnie w 1690 roku i wszystkie jego dobra przeszły na kanclerza24 Dominika z linii nieświeskiej. On z kolei zrzekł się majętności na rzecz brata swojego Michała Kazimierza, kasztelana25 wileńskiego, ordynata na Nieświeżu i Ołyce. W 1712 roku Sobotniki zostały oddane w zastaw dominikanom nieświeskim.

W pierwszych latach XVIII wieku rozpoczął się ostatni etap tak zwanych wojen północnych między Polską a Szwecją, który zakończył się w 1721 roku. Wspominam tu o nim, gdyż Szwedzi zajmowali wówczas znaczne tereny dzisiejszej Litwy i Białorusi. Wojska szwedzkie na czele z królem Karolem XII z  trzech stron ruszyły na teren Wielkiego Księstwa Litewskiego. Grupa królewska przez Nowy Dwór, Grodno, Kulbaki, Lidę, Lipniszki, Sobotniki, Holszany dotarła 8 lutego 1708 roku do Smorgoń. Prawdopodobnie w naszym miasteczku przez pewien czas obozowali szwedzcy żołnierze. Ślady ich bytności znalazłem niedaleko Sobotnik w nazwie Uroczysko Szwedzka Grobla, znajdujące się w pobliżu drogi z Dziewieniszek do wioski Utkany.

W 1735 roku Sobotniki stały się centrum parafii, która liczyła 125 dymów, przy kościele zbudowano plebanię. Do parafii należała także Gawia-Sulikowszczyzna, obecnie wieś i stacja kolejowa na linii Lida - Mołodeczno. W 1747 roku Sobotniki wykupił Michał Radziwiłł zwany Rybeńko i oddał w zastaw za 68153 złotych polskich Jerzemu Abramowiczowi, pisarzowi grodzkiemu wileńskiemu. W piętnaście lat później syn księcia Rybeńki książę Karol Stanisław zwany Panie Kochanku, podniósł sumę zastawną do 90653 złotych polskich. W obrębie Sobotnik znajdowały się wówczas: kościół wraz z tym co do niego należało, miasteczko (73 dymy), oraz wsie: Dobrowlany, Romany, Tarucie, Zalesie, Narbuty, Dowtany, Rybaki, Juchnowszczyzna, Borowiki, Łyntup, Ślusarze, Kudejsze i Koniuchy. Ogółem 193 dymy.

Od roku 1747 do 1805 Sobotniki były w zastawie u Jerzego Abramowicza z Wornian, które jeszcze w połowie XVII wieku nazywano Kossakowszczyzną lub Sylwestrowszczyzną. Abramowicz był podwojewodzim wileńskim, podczaszym26 wileńskim, starostą27 hubskim i starodubowskim. Właśnie w Sobotnikach poinformował on księcia Karola Radziwiłła o śmierci jego ojca Michała Kazimierza. W 1755 roku kościół sobotnicki był restaurowany a około roku 1774 Jerzy Abramowicz wybudował tu nową drewnianą świątynię.

Okres rozbiorów Polski. Ważne dla naszego narodu wydarzenia, jakie się wówczas działy omijały bokiem lub ledwie zahaczały o nasze gminę i miasteczko. Może nasi ziemlacy brali w nich udział tylko niewiele o tym wiemy? Pierwszy rozbiór Polski nastąpił w 1772 roku i brały w nim udział Rosja, Austria i Prusy. Polska utraciła 211 tys. km2 powierzchni kraju w tym na rzecz Rosji Inflanty Polskie28, część Białorusi (ziemie na wschód od Dźwiny i Dniepru) i 4,53 mln mieszkańców.

W latach 1788 - 1792, podczas obrad Sejmu Wielkiego zwanego także Czteroletnim, zatwierdzono ważne dla poprawy bytu państwowego i społecznego reformy:

a) wojskową - reorganizacja armii i zwiększenie jej stanu do 100000 żołnierzy

b) skarbową - obłożenie dóbr szlacheckich podatkiem w wysokości 10% i przeznaczenie go na potrzeby wojska, na dobra duchowne nałożono 20% podatku

c) praw miejskich - mieszczanie otrzymali prawo nabywania dóbr ziemskich, sprawowania urzędów, nietykalność osobistą, a miasta królewskie otrzymały prawo wysyłania swych przedstawicieli na obrady sejmu

d) zreformowano system parlamentarny i sadownictwo

Najważniejszym jedna aktem obrad sejmu, było uchwalenie Ustawy Rządowej 3 Maja, nazwanej

Konstytucją 3 Maja od dnia jej uchwalenia w 1791 roku. Była to pierwsza w Europie nowoczesna ustawa zasadnicza (konstytucja), a druga w świecie po amerykańskiej uchwalonej w 1787 roku. Konstytucja wprowadziła w Rzeczpospolitej monarchię parlamentarną. Zniosła zasadę wyboru króla, zmniejszyła rolę senatu a tym samym magnaterii, wzmocniła władzę wykonawczą i wprowadziła odpowiedzialność rządu przed sejmem. Zlikwidowała różnice między Koroną a Litwą przez ustanowienie wspólnego wojska, skarbu i rządu. Rozszerzyła prawa mieszczan a chłopom zapowiedziała ochronę ich praw. Gwarantowała dotychczasowe przywileje szlacheckie i tolerancje religijną. Te postępowe zapędy Polaków nie spodobały się politycznym planom carycy Katarzyny II, która przy pomocy swoich wojsk i sprzymierzonych z nimi zdrajców Polski, obaliła zwolenników konstytucji. Wśród kilku bitew, jakie się odbyły między wojskami Rzeczypospolitej a rosyjskimi, wymienię zwycięską dla nas bitwę pod Zieleńcami na Zachodniej Ukrainie w dniu 18 kwietnia 1792 roku. Z tej okazji został ustanowiony order Virtutu Militari29.

W styczniu 1793 roku Rosja i Prusy dokonały II rozbioru Polski. Rzeczpospolita utraciła 308 tys. km2 powierzchni kraju (dla Rosji przypadły wschodnia Białoruś, Ukraina i Podole) i 4,2 mln mieszkańców.

Już jednak w rok później wybuchło Powstanie Kościuszkowskie, Insurekcja Kościuszkowska. Akt Powstania ogłosił Tadeusz Kościuszko30 dnia 24 marca 1794 roku na Rynku w Krakowie. Miesiąc później z 22 na 23 kwietnia wybuchła insurekcja na Litwie a jej pierwszym dowódcą został Jakub Jasiński31. W Lidzie zostały ulokowane główne magazyny powstańców a pomocniczy w Gawii. Także w Lidzie utworzono punkt werbunkowy, do którego zgłaszali się ochotnicy wcielani do oddziałów jazdy i kosynierów. Może też i chłopi z naszych okolic stawiali kosy na sztorc nie tylko dla narodowej sprawy, ale i w nadziei poprawienia swojego losu?

Do walki z oddziałami rosyjskimi doszło między innymi w pobliżu Lipniszek. Początkowe niepowodzenie w tej bitwie słabszych oddziałów powstańczych uratowała kawaleria generała Antoniego Chlewińskiego. Wojska powstańcze potykały się z rosyjskimi na Litwie kilkukrotnie z różnym skutkiem. Walczyły pod Borunami, Wiszniewem, Iwieńcem, Sołami, Mikołajewem, Bielicą, broniły zajętego Wilna. Nieudolnie dowodzone przez następców Jasińskiego, powstańcze oddziały zmuszone były w końcu wycofać się na ziemie Korony. Wykazały się wielkim męstwem w ostatniej bitwie powstania, obronie Warszawy.

Złamanie powstania było przyczyną III rozbioru Polski w 1795 roku. Rosja, Austria i Prusy podzieliły między siebie pozostałe 215 tys. km2 powierzchni kraju (na rzecz Rosji przypadło Mazowsze z Warszawą i ziemie litewskie na zachód od Niemna) oraz 3,7 mln mieszkańców. W wyniku III rozbioru Polskę wymazano na wiele lat z mapy Europy. W tym samym roku caryca Katarzyna II poleciła utworzyć gubernię wileńską ze stolicą w Wilnie. W jej skład weszła część księstwa żmudzkiego i województwa wileńskiego. W roku następnym połączono tę gubernię ze słonimską a całości nadano nazwę guberni litewskiej. Z kolei car Aleksander I w 1801 roku rozdzielił tę gubernię na grodzieńską i wileńską z pozostawieniem każdej z nich nazwy guberni litewskiej. W 1842 roku wydzielono z nich samodzielną gubernię kowieńską.

Granice guberni wileńskiej od 1 lipca 1843 roku nie uległy zmianie. W jej skład wchodziły powiaty: oszmiański z Sobotnikami, wileński, trocki, lidzki, święciański, wilejski i dziśnieński. Gubernia zajmowała powierzchnię 42528 km2 a największy jej powiat oszmiański miał 6885 km2. Pod koniec XIX wieku gubernię wileńską zamieszkiwało 1373772 osób z średnią około 32 mieszkańców na kilometr kwadratowy. Powiat oszmiański, jeżeli chodzi o ukształtowanie powierzchni przedstawiał się następująco. Część północna była wyżynna z największymi w całej guberni wzniesieniami i ziemią przeważnie piaszczysto - gliniastą. Część środkowa pagórkowata a południe zajmował teren nizinny, błotnisty, pokryty lasami z występowaniem czarnoziemu.

W powiecie były 2 gminy miejskie oraz 23 wiejskie, z których największa polańska liczyła 10370 osób. Jeżeli chodzi o wyznanie religijne, powiat oszmiański posiadał bezwzględną przewagę ludności katolickiej. Parafie rzymsko-katolickie były skupione w dwóch dekanatach. Dekanat oszmiański obejmował parafie w Oszmianie, Holszanach, Sołach, Graużyszkach, Żupranach i Murowanej Oszmiance. Dekanat wiszniewski miał parafie w Wiszniewie, Gieranonach, Konwaliszkach, Lipniszkach, Sobotnikach, Trabach, Iwiu, Zabrzeziu, Derewni i Oborku. W powiecie były 24 kościoły rzymsko - katolickie i 55 cerkwie z prawosławnym klasztorem w Borunach.

Wydarzenia roku 1812 kiedy to Napoleon Bonaparte ruszył na Rosję, też nie ominęły naszej ziemi. Wycofujący się Rosjanie pozostawiali po sobie spaloną ziemię. Francuzi aby wyżywić swoich żołnierzy, rekwirowali co się dało wśród i tak już biednych ludzi, na których nałożyła się wcześniejsza klęska nieurodzaju w 1811 roku. Chłopi, dla których wolności francuskie stały się mrzonką w poprawie swojego bytu nie chcieli wychodzić do prac polowych, a w niektórych przypadkach występowali przeciwko swoim panom. Napoleon poniósł jednak klęskę. Jego armia była w odwrocie a za nią szli Rosjanie, którzy w połowie grudnia 1812 roku byli już na ziemi oszmianskiej. Głód i brak żywności dla przechodzących wojsk był bardzo wielki. Szukano jej wszędzie z miernym rezultatem. Pozytywny wynik dał podjazd w nasze strony, gdzie jak donosił pułkownik dragonów rosyjskich u ziemianina Umiastowskiego w majątku Żemłosław i jego dziesięciu folwarkach32 jest większa ilość jedzenia. Czy Rosjanie pojawili się tam i dokonali rekwizycji żywności? Nie wiem, ale należy przypuszczać, że tak.

Puczko, stryjeczny brat Wacka Iwanowskiego, widział mapę terenu Sobotnik z tego okresu. W miasteczku podobno było wówczas 18 domów i 18 włók ziemi, stał budynek obecnego ambulatorium, stary dom, w którym zamieszkali znacznie później Usinowiczowie, na Matrunie był mostek na ulicy Wileńskiej. Z tego też czasu pochodzi nazwa Drogi Napoleońskiej. Nadano ją drodze, która biegła obok Siniego Oka i dalej przez Żemajtuki i Romany prowadziła do Trab. Podobno jechał nią sam Napoleon Bonaparte a jeden z towarzyszących mu wozów, który przewoził skarb przewrócił się, wpadł do Siniego Oka i gdzieś tam spoczywa na jego dnie. Wacek Iwanowski pamięta, że około 300 m od Siniego Oka przy Drodze Napoleońskiej był kamienny fundament, pozostałość po starej karczmie. Obok Siniego Oka usypana była grobla. Pod wierzchnią, cienką warstwę piasku, ułożone były średniej wielkości kamienie, doskonale nadające się na podmurówki budynków.

Po upadku Napoleona odbył się w Wiedniu w latach 1814-15 kongres monarchów i dyplomatów europejskich. Jego celem było uregulowanie wszelkich stosunków międzynarodowych po zakończonej wojnie. Zostało na nim zlikwidowane Księstwo Warszawskie, utworzone na konferencji pokojowej w Tylży w 1807 roku. Księstwo powstało głównie z ziem zaboru pruskiego i częściowo austriackiego. Posiadało swój sejm, rząd i wojsko. Podporządkowane było Napoleonowi, w którym Polacy widzieli szansę na odzyskanie niepodległości. W miejsce Księstwa utworzono Królestwo Polskie zwane inaczej Królestwem Kongresowym. Królestwo Polskie związane było z cesarstwem rosyjskim unią personalną w osobie cara. Do 1831 roku posiadało szeroką autonomię, która w 1864 roku po upadku Powstania Styczniowego uległa całkowitej likwidacji. W 1874 roku w miejsce Królestwa Polskiego wprowadzono nazwę Kraj Nadwiślański i stanowiska generałów-gubernatorów.

W nocy z 29 na 30 listopada 1830 roku wybuchło w Warszawie powstanie przeciw rosyjskim zaborcom, nazwane listopadowym. W marcu i kwietniu w powstańczej gorączce były już gubernie grodzieńska i wileńska. Z różnym jednak sukcesem odbywały się starcia powstańców z nieprzyjacielem. Większe odnieśli oni na Żmudzi, ziemi kowieńskiej i wileńskiej. Trudniejsza sytuacja panowała w guberni grodzieńskiej, gdzie w większych miastach stacjonowały silne oddziały rosyjskiego wojska. Mimo to w naszym powiecie oszmiańskim i sąsiednim nowogródzkim, utworzono silne oddziały powstańcze. Choć walczyły z determinacją nie były one jednak w stanie przeciwstawić się znacząco nieprzyjacielowi, który po zdobyciu Oszmiany dokonał rzezi jej mieszkańców. Nowe nadzieje zajaśniały, gdy pod koniec maja 1831 roku wkroczył na Litwę przybyły z Wielkopolski oddział gen. Dezyderego Chłapowskiego33. Liczył zaledwie 720 ludzi, którzy jednak całym sercem oddani byli dla dobra narodowej sprawy. Wśród nich byli między innymi ks. Adam Loga, z którym do powstania poszli jego uczniowie z liceum im. Marii Magdaleny w Poznaniu, oraz Karol Marcinkowski, wybitny poznański lekarz i społecznik. Oddział Chłapowskiego z nocy 30 na 31 maja zaatakował silny garnizon lidzki, zmuszając przeciwnika do jego opuszczenia. Nie udało się jednak zdobyć innych większych miast w tym Wilna. W bitwie pod Szawlami na Żmudzi zginął ks. Loga. W pobliżu Sobotnik przez Traby przechodził korpus gen. Henryka Dembińskiego34, który z dużego powstańczego rajdu od Warszawy na Litwę, wracał z powrotem w kierunku stolicy.

Powstanie upadło a wielu jego uczestników udało się na emigrację. Władze carskie wprowadziły ostre represje wśród ludności i przeciw kościołowi. Około 45 tysięcy rodzin szlachty zaściankowej35 wywieziono z kraju. Dzieci powstańców były często zabierane rodzinom i oddawane do zakładów wychowawczych dla dzieci z rodzin żołnierskich. Zamknięto Uniwersytet Wileński. Carskim dekretem z 19 października 1831 roku wprowadzono wśród szlachty zamieszkałej na wsi tak zwanych jednodworców. Były to osoby, które nie mogły się wykazać swoim szlachectwem zgodnie z obowiązującymi przepisami. Podobnie postąpiono ze szlachtą mieszkającą w miastach, wprowadzając klasę obywateli.

Oznaczało to dla szlachty zaściankowej opodatkowanie i zubożenie. W ten sposób zaborca chciał pozbawić jakiegokolwiek znaczenia tą warstwę społeczną, widząc w niej ważne ogniwo łączące ziemiaństwo z włościaństwem i główne źródło narodowych zrywów przeciwko Rosji. Nawet wśród rodzin, co do których nowe przepisy o ich szlachectwie nie mogły być prawnie stosowane, wprowadzono podział na szlachtę dziedziczną i tak zwaną osobistą. Przedstawiciele tej ostatniej nie mogli przekazywać szlachectwa swoim dzieciom. Wszystko to po to, aby wyeliminować lub ograniczyć wpływ szlachty na polski kraj i naród go zamieszkujący, usunąć z oficjalnej terminologii słowo szlachta. Carat wiedział, że to właśnie ona i mieszczaństwo składające się na inteligencję narodową, decydowały wówczas o charakterze i rozwoju kulturalnym kraju. Na ciężki czas po powstaniu nałożyła się na Kresach Wschodnich klęska nieurodzaju w latach 1845, 1853, 1854 . Przyniosła ona ludziom głód i dużą śmiertelność, przewyższającą w niektórych regionach liczbę urodzeń.

W roku 1863 wybuchło Powstanie Styczniowe. Na ziemi litewsko - białoruskiej nazywane jest przez Białorusinów powstaniem Kastusia Kalinowskiego36. Brał w nim też udział Józef Kalinowski37, czyli ojciec Rafał, ogłoszony świętym w 1983 roku. Na przykościelnym cmentarzu w Trokielach spoczywają osoby o tym samym nazwisku. Czy oni wszyscy są ze sobą spokrewnieni? W sąsiadującej z naszym powiatem lidczyźnie powstańcy jako pierwsi na Litwie podnieśli chorągiew narodową. Na ich czele stanął Ludwik Narbutt. W Lidzie ks. Adam Falkowski proboszcz z Iszczołny odczytał z ambony Manifest Rządu Narodowego38 wzywający do powstania.

I to powstanie upadło a Rosjanie mścili się na każdym, na kogo padło najmniejsze podejrzenie, że mu sprzyja. Już w trakcie jego trwania, przeprowadzono krwawą pacyfikację w guberni wileńskiej. Dwory i wsie zaledwie posądzone o sprzyjanie powstaniu niszczono, ujęte osoby służące w oddziałach rozstrzeliwano na miejscu bez sądu. Konfiskowano majątki szlachty i nadawano je rosyjskim urzędnikom i oficerom. Okrutnym prześladowaniom poddany został kościół katolicki. Zamykano świątynie i klasztory. Wiele z nich jak na przykład lidzki kościół ojców pijarów przekazano prawosławnym. 30 czerwca 1863 roku został rozstrzelany w lidzie ks. Falkowski. W sumie aresztowano około 90 księży, z których 20 rozstrzelano. Jeżeli chodzi o powiat lidzki, to spalono kilka wsi a ich mieszkańców pognano na Sybir. Najokrutniej okupant obszedł się z okolicą szlachecką Szczuki w parafii Dziembrowskiej w gminie Lack, którą całkowicie zniszczono. Miejsca po domach zaorano a ludzi pognano na zesłanie.

Szlachta zaściankowa zwana też zagrodową, szaraczkową. To z niej wyszło najwięcej ochotników w tym młodzieży do powstań 1831 i 1863 roku. To ona w chwili potrzeby dawała ostatni grosz na wsparcie walczącego kraju. Z nią też rząd carski najsurowiej postępował. Zabierano jej mienie, palono domostwa, gnano pieszo na Sybir i w głąb Rosji, nie uznawano jej szlachectwa i brano w rekruty. Na zesłaniu szlachta zaściankowa odznaczała się pracowitością, uczciwością, miłością i przywiązaniem do wiary i tradycji przodków, głębokim przekonaniem w bliskie zmartwychwstanie ojczyzny. Tak też było w kolejnych, ważnych dla Polski wydarzeniach.

Przyglądając się wojskowej mapie z 1923 roku, na której jest nasza gmina i kilka sąsiednich, znalazłem zaznaczone zaścianki i okolice szlacheckie. Najwięcej jest ich niedaleko Dziewieniszek i Trokiel. Mieszkali w nich potomkowie drobnego rycerstwa, które kolonizowało te tereny kilka wieków wcześniej. Nazwy ich częściowo pochodzą od leżących w pobliżu wiosek. Zaścianki niedaleko Dziewieniszek to: Oszmianka, Probościszki, Wersoka, Pogowiany, Szurkszcze, Kazimierzowo, Dobromyśl, Podokupie. Okolice szlacheckie: Jagiełły, Kulnie. Zaścianki trokielskie: Danejkowszczyzna, Ławcuny. Okolice szlacheckie w pobliżu Trokiel: Dowknie, Rogiele, Ogoniszki, Bolesławowo, Żyzma, Cieszkiele, Ławrynki, Drewieniki, Pietrykany, Klewki. Okolice szlacheckie niedaleko Gieranon: Januszewszczyzna, Opita, Żyle i Wółkowszczyzna. Jeżeli chodzi o naszą ziemię to znalazłem okolicę Nackowszczyzna koło Kudejsz a w spisie parafialnym zaścianek Narbuty obok Narbut. Ciekaw jestem czy mimo tylu lat i wydarzeń, żyje w nich ktoś, kto z dumą może powiedzieć o sobie: Jestem potomkiem szlachty zaściankowej!

Okres, jaki nastąpił po upadku powstania styczniowego, miał bardzo istotne znaczenie dla tych ziem. Choć zostało on stłumione, podstawowe dziedziny życia jak kultura, gospodarka i administracja znajdowały się nadal w polskich rękach. Do 1840 roku w guberni grodzieńskiej i wileńskiej obowiązywał Statut Litewski i polskie uchwały sejmowe, co wymagało od urzędników znajomości języka polskiego i miejscowego prawa. Stanowiska ich siłą rzeczy objęte były przez Polaków. Prawie cała własność ziemska guberni grodzieńskiej, wileńskiej i mińskiej, była w posiadaniu polskiej szlachty. Mimo napływu do miast znacznej liczby urzędników, wojskowych, duchownych i nauczycieli rosyjskich, miały one charakter katolicki i polski. Zresztą w społeczeństwie rosyjskim panowało przekonanie, że ziemie na zachód od Dniepru są polskie, a polskości guberni grodzieńskiej i wileńskiej nie sposób było podważyć.

W wydanej w 1790 roku Encyklopedii Rosji Benedykt Herman nazwał prawosławnych mieszkańców guberni mohylewskiej i połockiej Polakami, gdyż mówili jedynie po polsku. Z kolei przyrodnik Wasyl Siewiergin raportując ze swej podróży po Litwie w 1803 roku stwierdził, że wszyscy mieszkańcy Białorusi w tym prawosławni grodzieńszczyzny, mówili między sobą po polsku i nie znali języka rosyjskiego. Nawet w guberni kijowskiej i jej stolicy Kijowie, język polski był częściej używany niż rosyjski, donosił w raporcie z 1806 roku minister oświaty Zawadzki. Mimo carskiego ucisku niewiele się to zmieniło w kilkadziesiąt lat później. Rosyjski podróżnik po witebszczyźnie i mohylewszczyźnie Szczukin napisał w 1846 roku, że lud tych ziem uważał się za Polaków. Okazało się, że zniszczyć siłą polską kulturę, silnie zakorzenioną tradycję było o wiele trudniej niż stłumić powstanie. Dlatego Rosjanie wybrali inną drogę. Rozpoczęli intensywna rusyfikację każdej dziedziny życia w Kraju Północno- Zachodnim, jak go nazywali. Zaczęto realizować szeroko zakrojony program eksterminacji wszystkiego, co polskie.

Jeżeli chodzi o podział narodowościowy na wsi, to trudno jest wybrać jednoznaczne kryterium. Rosjanie uważali, że najsłuszniejszym jest wyznanie religijne. Dlatego też rozpoczęli bezpardonową walkę o rząd dusz. Jej wynikiem był podział na katolika - Polaka i prawosławnego - Rosjanina, Białorusina. W latach 1864-68 na mocy carskiego dekretu nastąpiło masowe przyłączanie katolików i grekokatolików do prawosławia. Po wsiach i miasteczkach stawiano liczne cerkwie. Zakazano stawiania nowych kościołów, kaplic, przydrożnych krzyży, odbywania procesji. Burzono nawet istniejące świątynie katolickie. Choć do zmiany wiary zmuszano ludzi w różny sposób, proces ten przebiegał bardzo powoli i w sposób niezadowalający dla władz. Duchowieństwo prawosławne białoruskie i dawne unickie (grekokatolickie) na naszej ziemi, mimo prześladowań nadal zachowywało polską mowę i obyczaje w życiu rodzinnym i towarzyskim. Unicki lud wiejski żegnał się i modlił po polsku, często spowiadał się w tym języku, trzymał się wciąż obyczajów i wiary przodków. Niechęć do wszystkiego co rosyjskie, kultywowanie wśród większości tutejszego duchowieństwa prawosławnego i ludu dawnych tradycji Wielkiego Księstwa Litewskiego sprawiły, że rząd rosyjski podjął dodatkowe środki, aby temu przeciwdziałać. Zwiększono pomoc finansową dla procesu rusyfikacji. Masowo ściągano popów z całej Rosji, pomocy którym udzielała administracja państwowa i cywilna.

Nastąpił pewien niewielki spadek katolików w trzech guberniach: grodzieńskiej, wileńskiej i najbardziej mińskiej. Proces ten został zahamowany w latach siedemdziesiątych, choć różnie to wyglądało w poszczególnych powiatach. Przebiegał on powoli tam, gdzie katolicy zdecydowanie przeważali nad prawosławnymi. Tak było w powiatach: wileńskim, trockim, lidzkim, święciańskim i oszmiańskim guberni wileńskiej, bielskim i grodzieńskim guberni grodzieńskiej. Powiatami, w których proces przebiegał dynamicznie i to na niekorzyść katolików były: wołkowyski, słonimski, nowogródzki, miński, piński, słucki, brzeski, prużanski i kobryński. Ich rozmieszczenie zarysowało jednolity obszar katolicki wileńsko-grodzieńsko-białostocki z sercem katolicyzmu i polskości Wileńszczyzną.

Wśród wielu dróg jakimi rozwijała się rusyfikacja, szczególna rola przypadła rosyjskiej polityce szkolnej, Pod względem ilości szkół, uczniów i studentów, okręg Wileński przewyższał wszystkie inne razem wzięte w Rosji. Ta przewaga była jeszcze wyraźna w 1822 roku. Dlatego też działacze rusyfikacyjni zaplanowali zmniejszenie liczby gimnazjów w miastach. Jednocześnie zaprojektowano rozwinięcie szkolnictwa powszechnego - szkoły ludowej, która miała stać się ważnym organem rusyfikacji na wsi. To ona właśnie wraz z prawosławną cerkwią, najsilniej oddziaływała na zbiorową psychikę ludu białoruskiego. Zniekształcała jego światopogląd, kaleczyła duszę i nade wszystko odrywała go od wspólnej z ludem litewskim cywilizacji zachodniej. Kurator wileńskiego okręgu szkolnego pisał w 1864 roku do prawosławnego archijereja39: Proszę o przysyłanie młodych ludzi z wykształceniem cerkiewnym do walki z łaciństwem i na obronę odtwarzania narodowości i prawosławia. Szkoły ludowe mają na tym terenie olbrzymie znaczenie, jako przewodniki i wskrzesiciele prawosławia, a także świadomości rosyjskiej i języka rosyjskiego. Ze wszystkich szkół i instytucji usunięto język polski. Zakazano sprowadzania z Królestwa Polskiego książek, gazet i kalendarzy w języku polskim. Nakładano kary na rodziny, w których domach znaleziono pisane słowo polskie, czy nawet obrazy przodków w strojach narodowych.

Programy polityczne szkół ludowych miały zohydzać polskość, polską kulturę i cywilizację. Miały siać nienawiść do wszystkiego co polskie, wywoływać antagonizmy między polskim dworem a białoruską, litewska wsią, rozbijać ukształtowaną historycznie jedność Polaków, Białorusinów, Litwinów i Żydów. Akcja otwierania szkół ludowych najszerzej przebiegała w latach 1864 - 68, kiedy na terenach Litwy i Białorusi powstało ich 1000 z nauczycielami pochodzącymi z wielkorosyjskich guberni. Wspomagały je szkoły cerkiewno-parafialne z popem misjonarzem, któremu pomagały policja i wojsko. Nie przypadkiem w Mołodecznie w 1864 roku założono pierwsze w Rosji seminarium nauczycielskie męskie, dostarczające corocznie około 25 nauczycieli do szkół ludowych w wileńskim okręgu szkolnym. W następnych latach powstały kolejne seminaria w Poniewieżu, Połocku, Nieświeżu, Świsłoczy.

Litwa i Białoruś w połowie XIX wieku stanowiły jednolitą całość kulturową, w której nie było specjalnych antagonizmów. Pod koniec tego wieku zarysował się rozłam wyraźnie widoczny na wsi, który podzielił ją na świat katolicko - zachodni i prawosławno - wschodni, co było dziełem zaborców. Kultura łacińska wśród prawosławnego ludu białoruskiego została wyparta przez Rosję. Miejscowe duchowieństwo stopniowo zastępowano przedstawicielami cerkwi moskiewskiej. Zaborca osiągnął co zamierzał. Została wykopana przepaść między jednolitą etnicznie a wcześniej narodowo i kulturalnie ludnością białoruską. Z jednej jej strony był mocno zakorzeniony i uświadomiony katolicyzm, z drugiej zaś zrusyfikowanie wschodnie prawosławie. Wschodnią strażnicą obszaru katolickiego i kultury zachodnio - europejskiej tak jak przed wiekami została ziemia oszmiańska. To na niej załamała się ofensywa prawosławia moskiewskiego i rusyfikacji.

Istotne zmiany nastąpiły na wsi wraz z uwłaszczeniem chłopów. Odbyło się one znacznie później niż w innych zaborach. W austriackim poddaństwo chłopów zniesiono w latach 1781-83 a pańszczyznę w 1818 roku. W zaborze pruskim pańszczyznę zlikwidowano w latach 1811-22. W Księstwie Warszawskim poddaństwo chłopów zniesiono w 1807 roku a w Królestwie Polskim w 1863 na mocy dekretu Rządu Narodowego z 21 stycznia i dekretu carskiego z 1 marca 1864 roku. Na Ziemiach Wschodnich zniesienie poddaństwa i pańszczyzny nastąpiło na mocy manifestu z 1 marca 1861 roku a sama reforma dokonana została na mocy dekretu carskiego z 1 marca 1863 roku. Chłopi otrzymywali ziemie przez siebie uprawianą w dzierżawę z możliwością jej wykupu na własność. Z nadziału ziemi musieli płacić czynsz lub odrabiać pańszczyznę, jednocześnie miały zostać ustalone warunki wykupu. Jeżeli chcieli od razu kupić ziemię, to rząd płacił jej właścicielowi całą sumę w postaci 5% akcji. Chłopi natomiast musieli spłacać dług rządowi w ciągu 49 lat. Utrzymanie jeszcze przez dwa lata pańszczyzny i nieuregulowanie sprawy odszkodowań dla właścicieli ziemskich, budziły powszechne niezadowolenie. W tym samym roku powstały Komisje Sprawdzające, które ustalały serwituty40 dla chłopów i obniżały opłatę za wykupywanie ziemię do 75% jej wartości. Zaborca chciał w ten sposób zubożyć właścicieli ziemskich jako niezbyt lojalnych wobec władzy i pozyskać chłopów do swoich celów politycznych. Zamierzał też wzmocnić antagonizm między wielką a drobną własnością. Serwituty były niekorzystne dla rozwoju wielkich gospodarstw rolnych, których właścicielami coraz częściej stawali się Rosjanie. Jednak ze względów politycznych istniały do wybuchu I wojny światowej. Do roku 1880 z wykupu ziemi nie skorzystało zaledwie 15% chłopów. Jednak w następnym roku musieli już to zrobić. I tak chłopi w naszej gminie stali się wolnymi oraz posiadaczami ziemi. Na przykład Iwanowski pradziadek Adeli Grażyńskiej został właścicielem 3 włók ziemi. Gdy jedna z jego córek wychodziła za mąż za Kuprela, pomyłkowo dał jej w posagu 2 włóki, uszczuplając znacznie swoje gospodarstwo.

Pod koniec XIX wieku nastąpiła zmiana powiatów. W książeczce wojskowej Michała Tuczkowskiego Michałka pod datą i miejscem urodzenia napisane jest: 1892 rok, Sobotniki powiat Wołożyn. Dawne powiaty pod względem administracyjnym i sądowym dzieliły się na okręgi, na czele których stali ziemscy naczelnicy. Pod względem policyjnym dzieliły się na rewiry (stany), którymi przewodzili komisarze. Najważniejszym urzędnikiem i reprezentantem powiatu był powiatowy marszałek szlachty41.Policji przewodził sprawnik powiatowy. W mieście powiatowym były ulokowane wszystkie najważniejsze urzędy. Okręgi czy jak byśmy dzisiaj powiedzieli gminy były większe niż obecnie. Do sobotnickiego okręgu w tamtym czasie należała też Berdowszczyzna, Galimszczyzna i Wiguszki. W 1914 roku Sobotniki znowu należały do powiatu oszmianskiego liczącego około 270000 mieszkańców.

W roku 1914 wybucha pierwsza wojna światowa. Naszą ziemię zajmują wojska niemieckie. W latach 1915/16 Niemcy zmuszają ludzi do budowy kolei wąskotorowych na potrzeby frontu. Powstaje linia parowa Juraciszki-Łazduny-Piesiewicze, oraz linie konne Juraciszki-Kryczniki-Ejgirdy, Juraciszki-Tokarzyszki. Z Juraciszek do linii frontu było zaledwie 12-15 km. Była ona stabilna aż do początku 1918 roku, kiedy to 18 lutego Niemcy przechodzą do ofensywy na pozycje rosyjskie. W walkach na różnych frontach biorą także udział Polacy licznie wcielani do zaborczych armii. Następuje zgoda na tworzenie jednostek polskich w zaborze austriackim i rosyjskim. Zaborcy starali się w ten sposób pozyskać Polaków dla swoich militarnych celów, obiecując im odrodzenie państwa polskiego. W zaborze austriackim tworzą się zalążki legionów Piłsudskiego, które w niepodległej Polsce staną się zaczynem powstania armii polskiej. Polacy niejednokrotnie stają naprzeciw siebie pod obcymi sztandarami, brat przeciwko bratu. Do armii rosyjskiej powołani zostali także sobotniczanie jak na przykład Michał Tuczkowski Michałek syn Justyna. Na początku wojny służy on w drugiej dywizji kawalerii gwardyjskiej. Następnie w drugim pułku ułanów polskiego legionu w Rosji generała Dowbor-Muśnickiego42 do czasu rozbrojenia go przez Niemców w 1917 roku. W następnym Michałek wraca do Sobotnik. Do wojny włączają się Amerykanie stając po stronie Anglii i Francji. Stare struktury państwowe Niemiec, Austro-Węgier i Rosji zaczynają się kruszyć. Przynosi to oraz bardziej realną nadzieję na wyzwolenie spod zaborów państw europejskich w tym Polski.

7 listopada 1918 roku zostaje zwolniony z twierdzy w Magdeburgu Józef Piłsudski, uwięziony tam przez Niemców. 10 listopada przyjeżdża do Warszawy a jedenastego zostaje mu przekazane dowództwo nad Wojskiem Polskim. Tego samego dnia pokonane Niemcy przyjmują warunki rozejmowe. 16 listopada Piłsudski w depeszy do wszystkich rządów powiadamia o powstaniu niepodległej Polski. I wojna światowa została zakończona. Ustalenia zwycięskich koalicjantów formalnie wprowadzono w życie 10 stycznia 1920 roku jako wersalski traktat pokojowy. Między innymi jego wynikiem było określenie zachodniej granicy Polski.

W wyniku zakończonej I wojny światowej, dzięki walce żołnierza polskiego jak również wcześniejszym zrywom powstańczym, pracy organicznej na wielu polach nauki i życia jaką prowadziły pokolenia, powstało państwo Polskie. Ale o tą Polskę, o jej granice wschodnią trzeba było jeszcze walczyć. Państwa zaborcze mimo przegranej wojny i wrzeń rewolucyjnych wśród swoich narodów nie chciały pokojowo opuścić zajętych terenów. Bolszewicy choć uznali akty zaborcze carskiej Rosji za nieważne, nie myśleli o zaniechaniu szerzenia rewolucji na inne państwa w tym zachodnioeuropejskie. 18 listopada 1918 roku Armia Czerwona rozpoczęła Operację Wisła, która miała zająć oddane w układzie pokojowym ziemie byłej Rosji carskiej w tym Korony i Litwy. W styczniu 1919 roku dochodzi do wielu walk wojsk polskich z bolszewikami i pozostającymi jeszcze na Wileńszczyźnie oddziałami niemieckimi. W następnych miesiącach wiosennych powstaje prawdziwy front wojenny polsko - bolszewicki od Wilna po Baranowicze. Rozszerza się on później na Ukrainę. Koleje walk są zmienne, raz przeważa jedna strona, raz druga.

Nasz rodak Michał Tuczkowski przechodzi front i 29 lutego 1919 roku jako ochotnik wstępuje do armii polskiej. Początkowo służy w szwadronie kawalerii przy pierwszej litewsko - białoruskiej dywizji, a następnie w 23 pułku ułanów. Dnia 12 sierpnia 1920 roku pod stacją kolejową Tłuszcz niedaleko Warszawy, będąc w podjeździe pierwszego szwadronu III/3 pułku strzelców konnych, zauważa oddział kozacki szarżujący naszą piechotę z mińskiego pułku. Nie zważając na silny ogień nieprzyjaciela, z jawnym narażeniem życia pierwszy rzuca się na niego pociągając za sobą kolegów. Odbija sześciu jeńców, rozprasza kozaków i utrzymuje się na pozycji do nadejścia reszty szwadronu. Za ten czyn został odznaczony krzyżem srebrnym orderu wojennego Virtuti Militari V klasy. Wręczył mu go osobiście w Warszawie marszałek Józef Piłsudski43.

Latem 1920 roku bolszewicy na zajętych terenach Nowogródczyzny zakładają komitety rewolucyjne. Ich głównym zadaniem jest niesienie pomocy żywnościowej Armii Czerwonej. W Sobotnikach taki komitet powsaje 17 lipca 1920 roku i nie cieszy się praktycznie żadnym poparciem. Lata co dopiero zakończonej wojny mocno zubożyły wieś. Wojska przechodziły to w jedną to w drugą stronę i każdy brał na swoje potrzeby co chciał. Na szczęście czerwony komitet w naszym miasteczku panuje krótko. 15 sierpnia 1920 roku w święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, następuje zwycięska kontrofensywa polska na bolszewickie wojska znajdujące się niedaleko Warszawy nazwana Cudem nad Wisłą. Zapewne też słychać było na sobotnickiej ziemi odgłosy bitwy nad Niemnem i walk o Lidę, zdobytą 28 września 1920 roku. Podczas jednej z faz tej bitwy, 3 Dywizja Piechoty Legionów działająca w ramach 2 Armii Polskiej, maszeruje w kierunku linii starych okopów niemieckich. Kieruje się na Bohdanów w celu osiągnięcia 4 października czołowymi oddziałami linii Juraciszki-Sobotniki. Wojna polsko-bolszewicka dobiega końca. 18 marca 1921 roku zostaje podpisany traktat pokojowy w Rydze a w jego wyniku ustalona wschodni granicą Polski.

W 1921 roku wprowadzono gminy jako podstawowe jednostki administracyjne, a w 1922 roku nastąpiła kolejna reforma powiatu oszmianskiego. Zmniejszono go do dwóch gmin miejskich i ośmiu wiejskich. Z południowej, pierwotnej jego części utworzono powiat wołożyński, do którego należały Sobotniki i przyłączono do województwa nowogródzkiego. Resztę dołączono do powiatów mołodeczanskiego i wilejskiego. W powiatowym mieście Wołożyn w latach 1923 - 24 Błażej Grażyński ojciec Adeli zdobył dyplom mistrza szewskiego. Nowy podział administracyjny i powstanie powiatu lidzkiego, do którego włączone zostały Sobotniki nastąpił w 1926 roku.

Odrodzona po I wojnie światowej Polska, zastała skomplikowaną sytuację na terenach byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego. W społeczeństwie tych ziem wskutek polityki caratu i wojny nie było jedności jak za dawnych czasów. Powstały narodowe nacjonalizmy i wybuchały antagonizmy społeczne. Ludność białoruska podzieliła się na katolicką i prawosławną. Polska miała za zadanie wprowadzić ład i spokój, zaleczyć rany, jakie w zbiorowej psychice tutejszego ludu zadał zaborca. Miała wskrzesić dawne idee i więzy łączące narody byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego w jedną całość polityczną i kulturową. Tak się jednak nie stało. Polski nacjonalizm i polityka narodowa błędnie potraktowały sprawę białoruską. Przyjęto bowiem postulat niedawnego zaborcy, że między ludem białoruskim a polskością nie ma nic wspólnego. Nie przyjęto założenia i prawdy, że podstawą odrębności ludu białoruskiego a także i ukraińskiego od rosyjskiego jest ich wielowiekowe wychowanie pod wpływem kultury i cywilizacji zachodniej. Nie ugruntowano w ludzie białoruskim jego podstawowego oblicza kulturalnego, traktując go jako coś Polakom obcego, łatwego do asymilacji i polonizowania. Nie doceniono i nie wzięto pod uwagę autochtonicznego ludu i elementu polskiego, wielce zasłużonego w walce z rusyfikacją.

Edward Woyniłowicz, wybitny przedstawiciel ziemiaństwa mińskiego i światły polityk powiedział: Mechaniczne unaradawianie wszędzie wykazało swoją bezcelowość. Ważniejsze są wpływy waluty psychicznej. Dla potęgi zatem państwa, ważniejszym jest mieć zaludnienie niekoniecznie mówiące językiem państwowym, ale czujące się dobrze pod władzą tego państwa, od którego ma zapewnione warunki rozwoju narodowościowego, tudzież podstawy materialnego i moralnego dobrobytu. Przy zapewnieniu tych warunków państwo na elemencie, chociaż innoplemiennym, spokojnie polegać może.

W 1854 roku Sobotniki jako parafia należały do dekanatu wiszniewskiego, którego dziekanem był ks. Oszczakliński. W inwentarzu kościelnym z 24 marca 1854 roku znalazłem następujący opis ówczesnego kościoła. Była to budowla z drzewa sosnowego na podkładce kamiennej, w figurze podłużnej o dwóch od frontu wieżyczkach, z facjatą (poddaszem) płaską równą z dachem, w trójkąt zakończoną na dwóch kwadratowych słupach wspartą. Nad prezbiterium44 była mała kopułka zakończona żelaznym krzyżem, białą blachą oprowadzona. Na wieżach i facjacie były krzyże żelazne średniej wielkości. Kościół poświęcony był pod tytułem św. Jerzego Męczennika. Do jego ściany naprzeciw zakrystii przy wielkim ołtarzu, przybudowana była w 1809 roku kaplica z cegieł długości łokci45 osiem i szerokości sześć, ze sklepem grobowym dla familii Umiastowskich ich kosztem zmurowana, kryta gontami z małym żelaznym krzyżem na szczycie. Obok kościoła znajdowała się dzwonnica z drzewa ciosanego o dwóch kondygnacjach, pokryta gontami i zakończona małym żelaznym krzyżykiem. Wokoło kościoła były w bardzo złym stanie cztery kapliczki drewniane z desek, zawierające w sobie krzyż z pasyjką46. Cmentarz przykościelny ogrodzony był sztachetami na podmurówce z dwóch stron, które całkowicie się rozwaliły.

Cmentarz parafialny znajdował się pod lasem o wiorstę za miasteczkiem i za rzeczką Gawią i nie był ogrodzony. Znajdowała się na nim kaplica zbudowana w 1842 roku z drzewa ciosanego sosnowego na podmurowaniu, w figurze podłużnej z frontem na kolumienkach. Miała ona długość 15 łokci i szerokość 10 łokci. Dach pokryty był gontem z małą wieżyczką, na której umieszczona była sygnaturka47 zakończona drewnianym, obitym białą blachą krzyżem. W środku znajdowały się dwa obrazy: Zbawiciela na krzyżu i św. Antoniego. Były jeszcze w okolicy inne kaplice, w których odprawiano msze św.: murowana we dworze Umiastowskich w Kwiatkowcach i drewniana we dworze w Żemłosławiu. Jak wspomniałem wcześniej we wsi Łazduny znajdowała się filia kościoła sobotnickiego, utworzona z polecenia synodu diecezjalnego w roku 1744 za biskupa Michała Zienkowicza.

W dawnym kościele znajdował się ołtarz wyrzeźbiony z drzewa, pomalowany na biało i ozdobionym pięcioma figurami. Umieszczony w nim był obraz Matki Boskiej Łaskawej z Dziecięciem na ręku w sukni srebrnej i złoconych koronach. Całość ozdobiona była szlachetnymi kamieniami. Obraz był niewielkich rozmiarów, namalowany na blasze miedzianej w srebrnych ramach i podobno cudami słynący. Zachował się do dnia dzisiejszego. Bardzo ciekawą rzeczą był tak zwany budynek szpitalny (może bardziej przytułek), zbudowany z drzewa ciosanego sosnowego bez podmurowania, kryty słomą, postawiony niedaleko dzwonnicy. W jednej z dwóch izb mieszkał organista, a w drugiej ubodzy ludzie utrzymujący się z jałmużny parafian.

Przy kościele istniało z tradycją kilkudziesięcioletnią bractwo różańcowe. Jego członkowie przyjmowali dobrowolny obowiązek śpiewania różańca w dni uroczyste, asystowania z zapalonymi świecami przy procesjach z najświętszym sakramentem, posługiwania przy wszystkich uroczystościach i obrzędach kościelnych.

Parafia sobotnicka rozciągała się na 3 mile48 a szeroka była na 1,5 mili. Na wschodzie graniczyła z parafią trabską, na południe z iwiejską i lipniską, na zachodzie z gieranońską, a na północy z dziewieniską. Tak też jest obecnie. Po śmierci Jerzego Abramowicza a następnie jego żony Marjanny z Dernałowiczów zmarłej w 1805 roku, Michał Zaleski działający na mocy plenipotencji49 księcia Michała Radziwiłła, sprzedał Sobotniki Jakubowi Umiastowskiemu za sumę 38000 czerwonych złotych50, ten zaś spłacił zastawną sumę Abramowiczom.

 

 

Umiastowscy

 

Umiastowscy pojawili się w powiecie oszmiańskim około roku 1760, kiedy to Hieronim Tadeusz Umiastowski kupił majątek Opitę-Talkowszcznę51 i później Zakrzewszczyznę. W następnych latach członkowie tej rodziny nabywali inne majątki, wsie i miasteczka jak Berdowszczyznę, Giełoże, Żemłosław, Kwiatkowce, Klewicę, Tomaszpole, Krukany (Antonowo), Zalesie, Luszniew, Korejwicze, Nackowicze. Mieli także w dzierżawie Lipniszki i Gieranony. Umiastowscy posiadali duże archiwum rodzinne w Berdowszczyźnie koło Lipniszek, gdzie gromadzili dokumenty dotyczące ich rodziny i posiadłości. Tam też znajdowały się kopie funduszy kościoła w Sobotnikach i spisy jego inwentarza z różnych lat. Berdowszczyzna zwana wcześniej Podlipniszkami, powstała z połączenia mniejszych i większych samodzielnych folwarków, będących w posiadaniu różnych osób. Folwarki te miały rozmaite nazwy jak Opita lub Kurzowszczyzna, Suroż lub Tryburowszczyzna. Nazwa Berdowszczyzna pochodzi od rodu Berdowskich, którzy w 1662 roku nabyli Podlipniszki. W roku 1784 ówczesny ich właściciel Jan Ginet krajczy52 i rotmistrz53 lidzki, sprzedał Berdowszczyznę Tomaszowi Umiastowskiemu.

Rodzina Umiastowskich zaliczała się do znamienitszych w powiecie oszmiańskim guberni wileńskiej. W jej posiadaniu były duże obszary ziemi, wsie i miasteczka, domy i place w Wilnie, Warszawie, Inflantach i guberni mińskiej. Dzięki własnej pracowitości i zapobiegliwości zgromadzili sporą fortunę. Szlachta oszmiańska obdarzając ich zaufaniem, nadawała Umiastowskim wysokie godności obywatelskie. Ich reprezentacyjną i rodową siedzibą został Żemłosław. 4 stycznia 1807 roku Jakub Pierzchała Umiastowski herbu Roch III, kupił Żemłosław od marszałka mozyrskiego Antoniego Kieniewicza. Jego nazwa pochodzi od rodu Żemła herbu Topór (żemła to staropolska nazwa pszennej bułki). Jego przedstawiciel Marcjan z Tęczyna, nabył ten majątek w 1684 roku. Kolejnymi właścicielami Żemłosławia byli Pacowie, Andruszkiewiczowie, Szczytowie i Kieniewiczowie. Żemłosław wcześniej składał się z kilku części a największa z nich nazywała się Kondraciszki. W jej skład w 1587 roku wchodziły wioski: Szajdziuny, Wysockie, Żemajtuki oraz puszcza ciągnąca się od Nowogródka do Dziewieniszek. Do majątku należał też mniejszy folwark zwany Piotrowszczyzną i drobne posiadłości jak Pogawia, Przybyszewszczyzna i inne. Jakub Umiastowski scalił te ziemie w swoim ręku, a jego następcy nadali im nazwę Żemłosław. Żemłosław i tereny do niego należące były w rękach Umiastowskich od 1807 do 1922 roku. Dzięki swojej gospodarności i wprowadzaniu nowych technik, podnosili oni kulturę gospodarczą tych ziem.

Żemłosławski pałac w obecnym swym kształcie zbudowała żona Kazimierza Umiastowskiego, Józefa z Dunin-Rajeckich po śmierci męża w 1863 roku. Wzorowany jest on na Łazienkach Królewskich w Warszawie powstałych według projektu Włocha Leandro Marconiego. Marconi jest także twórcą pałacu Tyszkiewiczów w Wace pod Wilnem, również naśladującego Łazienki. Józefa Umiastowska rozbudowała część parkową pałacu w oparciu o rzekę Gawię. Dzięki temu powstały Wenecja i Ustronie, najpiękniejsze części Żemłosławia. Największy okres świetności przechodził Żemłosław za czasów Władysława Umiastowskiego. Odnowił on pałac upiększając jego wnętrza sprowadzanymi z Europy meblami, obrazami i innymi dziełami sztuki. Uporządkował archiwum rodzinne, znacznie powiększył zbiory biblioteki, stworzył kolekcję sztychów54 i monet polskich. Pod jego okiem francuski ogrodnik Jamme z Werek uporządkował park. Najcenniejszym jego egzemplarzem jest jesion pensylwański z żółto - plamistymi liśćmi wysokości 17 metrów. Został on zaliczony do pomników przyrody Białorusi.

W 1882 roku Władysław Umiastowski otrzymał tytuł hrabiowski od papieża Leona XIII. Hrabia oprócz części pałacowej, zadbał także o rozwój gospodarczy Żemłosławia. W 1885 roku wybudował nową, murowaną gorzelnię o czterech zatorach każdy po 160 pudów55 dziennie. Powstały przy młynie wodnym garncarnia, tartak Stella wpierw wodny a później poruszany lokomobilą56, folusz57, nowe pomieszczenia dla narzędzi i nowoczesnych maszyn rolniczych. Dla parobków zbudował osadę drewnianych domków zwaną Rudnia, gdzie były także poczta i telegraf uruchomione w 1886 roku. Ziemia choć z natury nieurodzajna, dzięki dobrej pielęgnacji, oczyszczaniu pól z kamieni, dawała wysokie plony. W Żemłosławiu przed wojną wyrabiano tak dobre kuliste żółte sery szwajcarskie, że ich smak pamięta się po dziś dzień. Największym marzeniem w dorosłym życiu hrabiego i to spełnionym, było wybudowanie nowego kościoła w Sobotnikach, o czym szerzej piszę w rozdziale czwartym.

Po śmierci hrabiego w dniu 16 stycznia 1906 roku, jego małżonka Janina postawiła przed wjazdową aleją do pałacu figurę Matki Boskiej. Gdy weszli bolszewicy 17 września 1939 roku, ktoś bardzo im usłużny z okolicznej ludności zniszczył figurę. Jej podobizna ufundowana ze składek parafian, została niedawno postawiona w tym samym miejscu. Janina Umiastowska wykańczała wnętrze kościoła i kontynuowała prace w Żemłosławiu, stawiając między innymi nowe murowane budynki gospodarcze. Miejsce to było nie tylko reprezentacyjną siedzibą Umiastowskich, ale stawało się ważnym ośrodkiem gospodarczym. Jego dalszy rozwój przerwały wydarzenia I wojny światowej. Kwaterowali w pałacu Niemcy, którzy wywieźli cenniejsze rzeczy a co się dało zarekwirowali na potrzeby wojska. Przechodziły przez Żemłosław oddziały rosyjskie, które też go nie oszczędziły. I co jest niestety smutne, w dewastacji brała udział miejscowa ludność. Choć ocalały wszystkie budynki zespołu pałacowego, jego wnętrzu nie udało się przywrócić dawnej świetności.

Po wojnie znaczna część ziem Umiastowskich uległa parcelacji. Z licznych dóbr Janina zostawiła dla siebie majątek Konwaliszki, Klewicę i młyn w Sobotnikach. Ten ostatni kupiła 5 listopada 1911 roku od Mariana Umiastowskiego i gruntownie go odremontowała. W 1920 roku Janina Umiastowska otrzymała od papieża Benedykta XV tytuł margrabiny58. Przeniosła się do Wilna i aktem darowizny z dnia 6 marca 1922 roku utworzyła Żemłosławską fundację naukową Władysława i Janiny Umiastowskich przy Uniwersytecie Wileńskim. W jej skład wszedł Żemłosław, folwarki Huta i Zalesie o łącznej powierzchni 2200 ha, w tym 1200 ha bardzo wartościowego lasu sosnowego. W samym Żemłosławiu miały powstać zakłady naukowe i średnia szkoła rolnicza z internatem, na wzór istniejących w Anglii. Na ten cel przed I wojną światową było przygotowanych 60000 cegieł z dobrowlańskiej cegielni. Połowę z nich sprzedali Niemcy, reszta też nie została wykorzystana zgodnie z przeznaczeniem. Niestety także nieudolnie prowadzona gospodarka Uniwersytetu, przyczyniła się do zastoju Żemłosławia niż rozwoju.

W 1929 roku Janina Umiastowska wykupiła poprzez Centralę Rodzicielską w Wilnie swój dawny majątek Kazimierzowo. Uratowała go w ten sposób od rozdrobnienia. W lecie przyjeżdżały doń dzieci, potrzebujące zdrowego i czystego powietrza, z jakiego znane były nasze tereny. Część majątku Konwaliszki Janina Umiastowska przeznaczyła na osadę wypoczynkową dla artystów i literatów. Natomiast dużą oficynę z majątku klewickiego, ofiarowała na letnisko dla niezamożnej młodzieży akademickiej. W Żemłosławiu margrabina wybudowała duży Dom Wypoczynkowy. Powstał on w latach 1937-38 i gościł znane osoby z polskiego świata nauki i kultury. Oprócz znakomitych warunków bytowych, dużą atrakcją był rezerwat bobrów na Gawii, otoczony wysokim drewnianym płotem. Dom spłonął podczas ostatniej wojny.

Będąc już kobietą w podeszłym wieku Umiastowska na stałe mieszkała w Wilnie. Mimo nie najlepszego zdrowia, żywo interesowała się wszelkimi ważnymi wydarzeniami miasta. Tak było z odkryciem w 1931 roku w katedrze wileńskiej grobów królów polskich: Władysława IV59, Aleksandra Jagiellończyka60, Elżbiety61 pierwszej żony Zygmunta Augusta62 i jego drugiej żony Barbary Radziwiłłówny63. Druga wojna światowa zastała Janinę Umiastowską we Włoszech, gdzie zmarła 6 listopada 1941 roku i została pochowana w Rzymie. Na mocy postanowienia jej testamentu, powstała fundacja naukowa o nazwie Fondazione Romana Marchesa J. S. Umiastowska. Swe niewielkie dochody przeznacza ona na stypendia dla naukowców z Polski. Zajmują się oni między innymi badaniem nagrobków polskich w kościołach i na cmentarzach rzymskich, katalogów starodruków dotyczących Polski znajdujących się w bibliotekach Rzymu.

W tym samym roku co Żemłosław, Jakub Umiastowski kupił miasteczko Sobotniki oraz majątek Kwiatkowce z przyległościami i lasami. Gdy zmarł w 1809 roku, Sobotniki i Kwiatkowce odziedziczył po dojściu do pełnoletności jego najstarszy syn Antoni. On także otrzymał po zmarłym stryju Tomaszu Berdowszczyznę. Kolejnym dziedzicem fortuny został syn Antoniego Emil, marszałek oszmiański i wicegubernator grodzieński. Po roku 1861 Kwiatkowce i Sobotniki nabyła od niego żona jego stryja Kazimierza, Józefa Dunin-Rajecka (córka marszałka nowogródzkiego Franciszka). Uczyniła to na prawie zastawu, gdyż Polakom od grudnia 1865 roku do 30 kwietnia 1905 nie wolno było oficjalnie kupować majątków ziemskich.

W 1877 spadkobiercą Józefy został jej syn Władysław. Wszystkie domy w Sobotnikach należały do niego. Hrabia był niezadowolony, kiedy w miasteczku zaczęli się osiedlać pierwsi żydowscy rzemieślnicy. Nie pozwalał im dzierżawić domów i jako przeciwwagę sprowadził z Wilna chrześcijańskich rzemieślników: kowala, krawca i szewca. Na początek oddawał im w darmową dzierżawę budynki i pożyczał pieniądze na rozpoczęcie interesu. Ale pomimo ulg, ludzie ci byli niechętni pracy a otrzymane fundusze przepijali. Zakończyło się to ich całkowitym bankructwem. Żydzi tymczasem stopniowo rozwijali swoje interesy i zarabiali. Hrabia Władysław zaproponował marszałkowi Emilowi aby Kwiatkowce i Sobotniki wziął z powrotem, na co po uregulowaniu kwestii pieniężnej nastąpiła zgoda. Spadkobiercą Emila został jego syn Marian, który domki z gruntami w Sobotnikach sprzedał w ramach uwłaszczenia. Kwiatkowce po jego śmierci jako posag córki poszły w ręce Ciemniewskich.

W 1848 roku Sobotniki liczyły 378 mieszkańców, w tym 185 mężczyzn i 193 kobiety, należały do Antoniego Umiastowskiego. Dla porównania w Kwiatkowcach mieszkało wówczas 51 osób, w Chilewiczach 52 osoby, w Jakunce 31, w Borowikach 71, w Dobrowlanach 169, w Łyntupce 14, w Pogawju 13 osób. Według danych z 1882 roku Sobotniki miały 39 domów i 523 mieszkańców, kościół katolicki parafialny, młyn, browar, karczmę, kilka sklepów, zarząd gminy, szkołę ludową z 56 chłopcami i 6 dziewczętami (w 1885 roku), stację pocztową na trakcie od drogi kolejowej lipawo-romeńskiej (zbudowana w latach 1871-1874). Jako parafia należała do dekanatu wiszniewskiego i liczyła 4593 wiernych a z filią w Łazdunach 8856. W Kwiatkowcach znajdowała się kaplica należąca do naszej parafii.

Gminy wiejskie wówczas dzieliły się na okręgi. Gmina Sobotniki składała się z 5 okręgów wiejskich: Sobotniki, Kudejsze, Huta, Zalesie i Wodole. Obejmowała 42 miejsca zaludnione mające 520 dymów i 4881 mieszkańców włościan. Okręg wiejski Sobotniki obejmował samo miasteczko oraz wsie: Annopol, Borowiki, Czechowce, Dowgiałowszczyznę i Nackowicze. Naprzeciw miasteczka na lewym brzegu Gawii znajduje się nasyp w kształcie litery T a w pobliżu niego kurhan mający około 40 sążni (85m) obwodu. Nie jest wykluczone, że mogło to być małe grodzisko64 Monwidów. W 1885 roku Sobotniki miały 44 domy i 513 mieszkańców w tym 68 mieszczan. Działał niewielki browar, odpusty odbywały się 23 kwietnia i 5 października. W 1897 roku nasze miasteczko miało 95 domów i 633 mieszkańców, szpital, dwa sklepy, karczmę, zapasowy magazyn chleba dla wojska. W 1909 roku w Sobotnikach były 44 domy i 601 mieszkańców.

W 1726 roku sejm grodzieński uchwalił nowy rozkład traktów pocztowych w Wielkim Księstwie Litewskim. Jeden z nich biegł z Wilna przez Soleczniki, Dziewieniszki, Sobotniki, Iwie do Nowogródka. W 1796 roku a więc już podczas rozbiorów Polski, trakt ten zlikwidowano. Stacja pocztowa w Sobotnikach powstała w 1878 roku i była połączona traktem pocztowym przez Holszany i Oszmianę ze stacją kolejową Soły. Od 1833 roku dokonywano tu wszelkich czynności pocztowych. Stację zamknięto z jednoczesnym otwarciem oddziału pocztowo-telegraficznego w Żemłosławiu w 1886 roku i połączeniu go z Bieniakonami. W 1900 roku przeniesiono połączenie do Iwia a w siedem lat później do stacji kolejowej Juraciszki. Naczelnikami oddziału w Żemłosławiu byli: w 1886 roku Mikołaj Bułhak, w 1892 Aleksander Szubin, w 1897 Andrzej Piasecki, w 1905 Aleksander Borodziej. Od roku 1913 czynności pocztowe z powrotem były przeprowadzane przy urzędzie gminy sobotnickiej. 

 

Tabela przedstawiająca ludność Sobotnik i gminy w różnych okresach

Sobotniki

Gmina

Rok

Kobiety

  Mężczyźni

Razem

Kobiety

  Mężczyźni

Razem

1848

    193

   185

378

1561

  1583

    3144

1854

 

 

 

1572

  1694

    3266

1882

 

 

523

 

 

    4881

1889

 

 

347

 

 

 

1897

 

 

633

 

 

 

1901

    260

   265

526

2915

  2788

    5703

1908

 

 

 

3290

  3241

    6531

1909

 

 

601

 

 

  

1932

 

 

 

 

 

    6100

1939

 

 

 

 

 

    7715

1940

 

 

940

 

 

 

1970

 

 

734

 

 

 

1998

    337

   410

747

1582

  1320

    2902

1999

 

 

769

 

 

 

 

Ludność naszego miasteczka i gminy systematycznie rosła do 1939 roku. Wojna, zmiana granic, ekspatriacja65 ludzi do Polski, wyjazdy do innych republik radzieckich w poszukiwaniu pracy, spowodowały znaczny spadek liczby mieszkańców. W 1998 roku było ich mniej niż w roku 1848. Z pewnością wpływ na to zjawisko ma wymieranie wiosek. Młodzi ludzie nie chcą zostać na roli, na której nie mają żadnej przyszłości. Nic się tu nie zmieniło na lepsze, a właściwie postępuje ciągła degradacja. Młodzież więc wyjeżdża do miast. Nie jest tam łatwo o pracę i mieszkanie, ale życie i możliwości wydają im się dogodniejsze. Na małą liczbę mieszkańców może mieć też wpływ niski a może nawet ujemny przyrost naturalny.

Podam tutaj kilka danych pokazujących jak zmniejszała się liczba osób w wybranych wioskach naszej gminy na przestrzeni 50 lat. Łyntupka 1 liczyła w 1940 roku 251 mieszkańców, 229 było w Łyntupce 2, w 1999 roku było ich w sumie 69. Żemłosław w 1940 roku liczył 204 osoby, 386 osób w 1970, 550 w 1999 roku i jest to wyjątek w naszej gminie. W Zalesiu w 1940 roku były 370 osoby, 201 w 1970, 53 w 1999 roku. W Dobrowlanach w 1940 roku mieszkało 415 osób, 221 w 1970, 99 w 1999 roku. W Dowgiałowszczyźnie w 1940 roku było 61 osób, 50 w 1970, 17 w 1999 roku. Girewicze w 1940 roku zamieszkiwało 327 osób, 237 w 1970, 87 w 1999 roku. W Hucie z folwarkiem w 1940 roku było 446 osób, 193 w 1970, 69 w 1999 roku. W Wodolach w 1940 roku było 466 osób, w 1999 już tylko 54, czyli osiem razy mniej.

W białoruskiej gazecie Gwiazda z 26 kwietnia 2003 roku przeczytałem ciekawy artykuł pt. Bociany i my. Jest w nim mowa o pewnym niewielkim jeszcze, ale zauważalnym procesie. Ludzie wracają na wioski do opuszczonych rodzinnych domów jak bociany do gniazd. Są to emeryci, którzy wpierw przyjeżdżają na okresowe pobyty jak na dacze. Po pewnym czasie zakotwiczają na stałe. Trzeba mieć jednak dokąd wrócić. Do wielu opuszczonych chat nikt przez lata nie zagląda. Dużo z nich jest ruiną, w której nie zamieszka nigdy duch domowego ogniska. Przyczyn tego jest wiele. Naturalna to brak potomków, którzy przejęliby rodzinna schedę. Inna to przyjęcie miejskiego trybu życia z ośmiogodzinną pracą, wygodnym mieszkaniem, w którym nie trzeba codziennie palić w piecu, to szkoły blisko położone i na dobrym poziomie, rozrywka i kultura w zasięgu ręki. To jak to się mówi cywilizacja. Ale taka sytuacja to także wina systemu, który zlikwidował własność ziemi, a tym samym przechodzenie gospodarki z ojca na syna. Nie stworzył dogodnych warunków do życia na wsi.

 

 

Kościół

 

Historia kościoła na naszej ziemi liczy ponad 400 lat i została opisana wcześniej. W tej części przedstawię jak się on tworzył w obecnym swoim kształcie i jaką ważną pełnił rolę w życiu mieszkańców Sobotnik i gminy. Opis plebani i zabudowań jej towarzyszących dotyczy okresu przedwojennego. Zaledwie kilka jest miejsc na Białorusi, które posiadają tak zachowaną świątynię z podziemiami, nie tkniętą przez burzliwe dzieje XX wieku. W 1809 roku marszałkowa Anna Umiastowska dobudowała do istniejącego drewnianego kościoła murowaną kaplicę, do której złożono zwłoki jej męża Jakuba. Mimo upływu lat kaplica trzymała się dobrze, ale stary kościół chylił się coraz bardziej ku upadkowi. Kiedy Władysław Umiastowski został dziedzicem Żemłosławia i Sobotnik czynił starania u władz, aby pozwolono mu wybudować nowy, murowany kościół. W końcu rząd rosyjski wyraził zgodę pod warunkiem jednak, że budowla nie będzie większa od poprzedniej.

Sytuacja w dziedzinie wiary w zaborze rosyjskim zaczęła się wyraźnie poprawiać dopiero na początku XX wieku, a przełomową datą był rok 1905. Klęska Rosji w wojnie z Japonią i rewolucja w imperium, zmusiły cara do wydania liberalniejszych praw i dekretów. Pozwolono wznosić świątynie katolickie, podnosić krzyże. Zaczęły powstawać piękne neogotyckie kościoły budowane na planie krzyża łacińskiego, kojarzące się z kulturą zachodnią i w swej architekturze wyraźnie przeciwstawne cerkwiom. Budowniczowie nowych świątyń doskonale zdawali sobie sprawę, że gdyby rząd carski zmienił zdanie, ich dzieł nie da się po prostu przerobić na cerkwie. O podobnej architekturze co nasza świątynia, powstały w tym samym okresie na terenie dzisiejszej grodzieńszczyzny kościoły w Białohrudzie, Kamionce, Łazdunach, Niestaniszkach, Przyjaźni, Trabach, Wilejce, Zelwie, Olkowiczach, Wosowie, Gierwiatach, Iwieńcu, Łohiszynie, Lacku, Miorach, Naroczy, Repli, Stołowiczach, Szyłowiczach i w innych miejscach.

Budowę nowego kościoła sobotnickiego rozpoczęto przy pomocy miejscowej ludności i to nie bez problemów. Parafian było około 6000, ale gdy przyszło do zwożenia kamieni na fundamenty z okolicznych pól, zabrakło chętnych do pomocy. Cegielnia w Żemłosławiu nie mogła wyprodukować odpowiedniej jakości cegieł a dachówek nie wyrabiano tam wcale. Hrabia Władysław postanowił więc zakupić we Francji maszyny do wyrobu cegieł i dachówek zwanych marsylkami, które zaczęto produkować w Dobrowlanach. Maciej Buzar dziadek Wiktorii Tuczkowskiej z Rybak, był majstrem nadzorującym te prace. Władysław i Janina Umiastowscy często przyjeżdżali na miejsce budowy interesując się jej postępem. Dużo było przy niej różnych kłopotów i trudności ze stronny władz rządowych oraz zawistnych ludzi. Hrabia Władysław na nic nie zważając kontynuował roboty, które zostały zakończone w 1904 roku. W tym samym roku kościół został poświęcony. W czasie jego budowy rozebrano stary kościół i z jego elementów zbudowano kaplicę na cmentarzu sobotnickim. Znajdowała się ona za obecnym pomnikiem nieznanego żołnierza. Miała płaski dach i była na tyle obszerna, że mieściła chór i organy. Odbywały się w niej msze a później uroczystości pogrzebowe i Wszystkich Świętych. Spoczęły tam też czasowo trumny ze zmarłymi z rodziny Umiastowskich, które później zostały złożone w podziemiach nowego kościoła. Po śmierci hrabiego Władysława wykończeniem budowy koscioła zajęła się jego małżonka, hrabina Janina z domu Ostroróg-Sadowska herbu Nałęcz.

Nowy kościół sobotnicki został zaprojektowany przez Władysława Stypułkowskiego w 1897 roku. Jeżeli porównamy projekt z oryginałem to zauważymy, że budowla miała być dłuższa i szersza. Prawdopodobnie władze nie zgodziły się na to, co ponoć doprowadziło hr. Władysława do takiej irytacji, że nosił się z zamiarem wstrzymania i rozebrania rozpoczętej budowy. „W Trabach taki duży kościół stoi a wy, co tu budujecie?! Rozbierać wszystko!". Wołał rozsierdzony. Dał się jednak uprosić przez ludzi i prace kontynuowano. Nasza świątynia zbudowana jest w czystym stylu gotyckim w kształcie krzyża. W prawym ramieniu znajduje się zakrystia a w lewym loża fundatorów. Nad głównym wejściem wznosi się wysoka wieża z dzwonami, zakończona wielkim krzyżem z kutego żelaza. Choć kościół jest oddalony od Żemłosławia o 4 km, to w pogodne dni słychać tam sobotnickie dzwony, a krzyż widać z niektórych miejsc.

Świątynia zbudowana jest z pięknej, czerwonej cegły prasowanej a dach miała pokryty marsylską dachówką. Nad głównym ołtarzem jest wieżyczka z sygnaturką pokryta blachą cynkową, podobnie jak główna wieża i wszystkie występy. Z blachy cynkowej też są rynny. Wokół kościoła jest obszerny cmentarz otoczony wysokim murem z kamienia polnego, zrobiony w 1885 roku ze składek parafian. W murze w równych odstępach jest pięć małych murowanych kapliczek bez okien i drzwi. Przed nimi odmawia się różaniec i czyta ewangelie podczas procesji Bożego Ciała. W głębi kapliczek są malowidła miejscowych malarzy. Brama w murze wiodąca do kościoła jest żelazna, podwójna z dwiema furtkami miedzy czterema słupami z cegieł. Została zrobiona przez parafian po wybudowaniu kościoła.

Przyjrzyjmy się w tym miejscu zdjęciu sobotnickiego kościoła z początku XX wieku. Wykonał je fotograf i krajoznawca Jan Bałzunkiewicz. Nie widać frontowej części muru, która jest zasłonięta jakimś budynkiem. Być może jest to wspomniany wcześniej szpital (przytułek) dla ubogich. Trudno jest więc stwierdzić, że istniała w nim już wtedy wspomniana wyżej brama. Natomiast wyraźnie widoczne jest duże wejście w murze w innym miejscu. Obok niego jest mała furtka. Widoczny jest również fragment starej, drewnianej dzwonnicy.

Wewnątrz kościół ma trzy bardzo wysokie nawy z pięknym sklepieniem. Ołtarz główny jest dębowy w stylu gotyckim, bogato złocony. Pochodzi z warszawskich warsztatów św. Wojciecha. Obraz do ołtarza wykonano w Bawarii. Jest to srebrna, masywna tablica z wytłoczoną figurą św. Władysława Węgierskiego66, wzorowana na tej z bazyliki wileńskiej. Obraz waży 10 kg i jest na nim napis: „SANCTI LADISLAI HUNGARIAE REGIS SACRUM AD MEMORIAM DILECTI MARITI LADISLAI COMITIS UMIASTOWSKI MCMVI.XX.VII.VI. HACE FFIGIE ADORNAT UXOR67". Papież Pius X obdarzył ten obraz odpustami doń przywiązanymi. Po bokach ołtarza stoją figury św. Piotra i św. Pawła, na górze figura Chrystusa, na antypedium68 serca Jezusa i Maryi, po bokach herby fundatorów. Na ołtarzu zawieszone są 54 srebrne wota. W lewej nawie znajduje się mniejszy ołtarz ufundowany przez hrabinę Umiastowską. Jest on również zrobiony w stylu gotyckim z pięknym obrazem za szkłem Matki Boskiej Szkaplerznej pędzla Mordasiewicza. Z okazji jej święta przypada w Sobotnikach największy odpust. U góry ołtarza znajduje się obraz Matki Boskiej Łaskawej przeniesiony ze starego kościoła. Fundacji hr. Umiastowskiej z czerwca 1913 roku są stacje męki pańskiej zdobiące ściany kościoła, wykonane z  pięknie polichromowanej masy kamiennej. Dawne stacje w postaci kolorowych rycin pod szkłem oprawione w ramkach, zostały przeniesione do kościoła w Klewicy podobnie jak stare tabernakulum. Wewnątrz kościoła dookoła ścian biegnie wysoka, wzrostu człowieka masywna boazeria, w prezbiterium dębowa a w całym kościele sosnowa, bejcowana pod dąb. Ściany pomalowane są na kolor bladoniebieski. Podłoga w kościele jest cementowa, wyłożona czarnymi i białymi płytami.

Fundacji hrabiny jest również piękna, dębowa ambona gotycka ze złoceniami i rzeźbionymi imionami Jezusa i Maryi oraz herbami fundatorów. Pod amboną znajdują się dwie masywne jesionowe ławki z wysokimi oparciami podobne do stall69. Zrobione są z wielkiej ławki Umiastowskich ze starego kościoła. Przy jednej z nich stoi chorągiew z ciężkiego adamaszku z wizerunkiem św. Władysława. Jest też trzecia ławka sosnowa pomalowana na żółto, która była własnością marszałkostwa Kazimierostwa Umiastowskich. Wszystkie ławki mają adnotację, że należą do Żemłosławia. Janina Umiastowska ofiarowała także kościołowi: duży krzyż do ołtarza głównego ze złoconego brązu, 10 dużych podobnych lichtarzy, gotycką lampę z brązu przed ołtarz oraz chrzcielnicę. Wykonana jest ona z różowego marmuru, ma przykrywkę z brązu z herbami i dużą miedzianą misę na wodę. Fundacji hrabiny są też piękne kratki z kutego żelaza otaczające chrzcielnicę, oraz takie same lecz podwójne dzielące prezbiterium na dwie części, aby wierni nie pchali się zbytnio przed ołtarz. Za chrzcielnicą znajduje się loża fundatorów z dwoma dużymi oknami gotyckimi, które wychodzą na ołtarz główny. Zakrystia jest przestronna i wygodna. Wiodą z niej kręte z kutego żelaza schodyna piętro, gdzie znajdują się rekwizyty kościelne. Na obszernym chórze znajdują się organy pochodzące ze starego kościoła, ufundowane w 1809 roku przez Jakuba Umiastowskiego i odremontowane w 1895 roku.

Z polecenia hrabiny Janiny artysta rzeźbiarz Otto z Warszawy wykonał pomnik zmarłego małżonka. Zrobiony jest on z marmuru kieleckiego a płyta z nazwiskiem z brązu. Nad nią znajduje się portret hrabiego z czasów młodości w mundurze wojskowym. Wyłożony jest on kolorową mozaiką przez zakład Salviatiego z Wenecji i otoczony piękną ramą ze złoconego brązu od braci Łopieńskich z Warszawy. Nad ramą jest wstęga z dewizą zmarłego Francas non flectas70 i korona hrabiowska. Portret podtrzymują dwie postacie alegoryczne z białego karraryjskiego marmuru. Jedna z nich przedstawia Naukę a druga Wiarę. Pod pomnikiem jest nieduża czarna tablica z napisem: Władysław hrabia Umiastowski marszałek powiatu trockiego, dziedzic Żemłosławia, 13 marca 1834-16 stycznia 1905. Tego kościoła fundator. Po prawej i lewej stronie ołtarza są marmurowe tablice ojca i matki fundatora a na ścianie prezbiterium nad wejściem do zakrystii, znajdują się pamiątkowe tablice innych członków rodziny, wszystkie ufundowane przez niego. Wśród innych ofiarodawców dla kościoła był między innymi hrabia Ignacy Korwin-Milewski z Gieranon a także rodzina Bigoniów ze wsi Ślusarze, która podarowała kapę do ołtarza.

Podczas budowy kościoła wykonano dwa podziemia, w których złożono zmarłych z najbliższej rodziny Umiastowskich. Krypta główna to wspaniałe mauzoleum katakumbowe pod wielkim ołtarzem. Prowadzą do niej masywne drzwi żelazne podbite mosiężną blachą, które po otworzeniu mają po bokach także mosiężne kraty. Są one zabezpieczeniem przed wpadnięciem do środka, gdy drzwi są otwarte. Do podziemi prowadzą szerokie kamienne schody z miejscowego granitu, zakończone ażurowymi drzwiami z kutego żelaza. Nad drzwiami widnieje napis: Francas non flectas. Ściany krypty wyłożone są szwedzkim granitem jasno - brązowego koloru, a ta w której jest kolumbarium71 granitem czarnym. Prace w tym miejscu wykonano przy pomocy kamieniarzy szwedzkich. Mozaikowe sklepienie podziemia zostało zamówione u Salviatiego w Wenecji. Wyobraża ono strop niebieski usiany gwiazdami, dookoła których biegnie szlak w kolorowe i złocone arabeski. Na głównym łuku sklepienia znajdują się herby rodów powiązanych z rodzinami hr. Władysława i jego małżonki Janiny: Umiastowskich (Roch III), hrabiów Ostroróg-Sadowskich (Nałęcz), Pęcherzewskich (Bokij), hrabiów Dunin-Rajeckich (Łabędź), hrabiów z Latoszyna-Latalskich, Bagieńskich, Mierzejewskich, Milkontów-Narwoyszów i Judyckich.

Posadzka jest wyłożona kamiennymi płytami czarnymi i szarymi. Pośrodku niej stoi ołtarz w postaci stołu z krzyżem z miejscowego polnego granitu. Po prawej stronie w dolnym rzędzie spoczywają zwłoki marszałka Jakuba Umiastowskiego i jego żony Anny, powyżej sędziego Tomasza i Alberta Umiastowskich. Między tymi rzędami pochowana jest Konstancja, siostra hrabiego Władysława, która zmarła przed ukończeniem roku życia. Po lewej stronie w dolnym rzędzie spoczywa marszałek Kazimierz Umiastowski i jego żona Józefa, w górnym hrabia Władysław a obok jest puste miejsce, które przeznaczone było dla jego żony Janiny. W drugiej mniejszej krypcie znajdującej się pod ołtarzem Matki Boskiej Szkaplerznej i nie tak pięknie wykończonej, spoczywają potomkowie prezesa Antoniego Umiastowskiego: on sam, jego prawnuk oraz kilka niewielkich trumien przeniesionych z kaplicy starego kościoła. W pracach przy adaptacji podziemi pomagała także miejscowa ludność a wśród nich Tomasz Paszkowski. Starsze panie będące wówczas małymi dziewczynkami pamiętają jak bawiły się szkiełkami kolorowej mozaiki.

Na cmentarzu okalającym kościół znajdują się z lewej strony dwa groby rodziny Jankowskich. W jednym spoczywa Franciszek, chorąży wojsk polskich zmarły w 1798 roku, oraz jego żona Marianna z domu Masłow zmarła w 1827 roku. W drugim prawdopodobnie ich syn Wincenty, sędzia powiatu oszmiańskiego, który żył 98 lat a zmarł 15 listopada 1874 roku. Razem z nim spoczywa jego żona Anna z Sokołowskich, zmarła 10 lutego 1867 roku w wieku 72 lat. Po prawej stronie kościoła stał duży drewniany krzyż a trochę dalej jest nieduży kamienny pomnik, oznaczający miejsce spoczynku byłego proboszcza Józefa Mikielunasa. Furtka w murze cmentarnym prowadziła do ogrodu plebani.

Plebania to był duży, drewniany dom kryty gontem. Postawiona była na wysokich fundamentach i oszalowana deskami. Miała szklany ganeczek, siedem pokoi, w dobudówce kuchnię i mieszkanie dla służby. W ogrodzie było 60 drzew owocowych a opodal lasek olchowy, w którym w 1908 roku było 200 drzew. Były też budynki gospodarcze takie jak: drewniana lodownia, murowany sklep kryty deskami, wędliniarnia, drwalnia, dwa spichrze pod jednym dachem kryte gontem, stajnia, wozownia, nieduży chlew kryty słomianym dachem, chlew dla bydła i odryna72 na siano pod jednym dachem gontowym. Służba kościelna w 1918 roku miała drewniany domek kryty dachówką, do którego przylegały dwa składziki, chlewek i odrynka pod wspólnym dachem słomianym. W pobliżu była