Вярнуцца: Артыкулы

Semkowicz W. W sprawie początków szlachty na Litwie i jej ustroju rodowego


Аўтар: Semkowicz Władysław,
Дадана: 18-06-2012,
Крыніца: Semkowicz W. W sprawie początków szlachty na Litwie i jej ustroju rodowego// Kwartalnik historyczny rocznik XXIX. Zeszyt 1/4. Lwow, 1915. S. 224-256.



(Odpowiedź Drowi Oskarowi Haleckiemu).

Przy sposobności wyczerpującego omówienia pracy mojej o "Braterstwie szlachty polskiej z bojarstwem litewskicm w unii horodelskiej" poddał Dr. Halecki sumiennej i rzeczowej krytyce poglądy moje na niektóre kwestye, wiążące się bezpośrednio i pośrednio z powyższym tematem. Polemiczne uwagi swe ujął Szanowny autor w cztery punkty, z których na pierwszy plan wysuwają się dwa bardzo ważne zagadnienia, sięgające w głąb pierwotnego ustroju starej Litwy. Dotyczą one początków szlachty i herbów litewskich oraz kwestyi ustroju rodowego bojarstwa litewskiego. Wobec ważności tych dwóch zagadnień w cień usuwają się dwa inne poruszone przez autora punkty, z których jeden tyczy się przedmiotowego zakresu adopcyi horodelskiej, drugi zaś sprawy rzekomego odesłania herbów polskich przez Litwinów na zjeździe parczowskim 1453 r. W szczególności ta ostatnia kwestya, po cennych wywodach autora, popartych nowym, nieznanym dotąd materyalem archiwalnym nie podlega już dyskusyi i stało się dziś pewnem, że cała sprawa odesłania herbów jest później zmyśloną legendą.

W poniższych uwagach pragnę zastanowić się przedewszystkiem nad pierwszym, poruszonym przez autora punktem spornym , godzącym wprost w podstawy zasadniczej tezy mojej o prawnym charakterze aktu horodelskiego. Poczytując akt ów za nobilitacyę, wyszedłem z założenia, że bojarstwo litewskie w przededniu Horodła nie było szlachtą w polskiem i zachodnio-europejskiem pojęciu. Przeciw temu zapatrywaniu wystąpił Dr. Halecki, twierdząc, że akt horodelski nobilitacyą nie był, gdyż bojarowie będąc już pierwej szlachtą, nszlachcenia nie potrzebowali. Szanowny oponent mój zaczepił więc przesłankę, na której oparłem główny wniosek i w tym względzie metodycznie nie można odmówić mu słuszności, gdyby bowiem się okazało, że przesłanka ta była fałszywą, że bojarowie litewscy istotnie byli szlachtą wedle pojęć polskich, to i zasadniczy wniosek mój o uszlachceniu ich w Horodle musiałby temsamem upaść.

W samej rozprawie o Braterstwie horodelskiem nie mogłem rozwodzić się nad początkami i organizacyą prawno-społeczna bojarstwa litewskiego, gdyż przez to zbyt daleko byłbym odbiegł od właściwego tematu pracy. Zamierzałem to jednak uczynić częściowo w innej pracy p. t. O litewskich rodach bojarskich, zbratanych ze szlachtą polską w Horodle 1413, r., której druk rozpocząłem na rok przed ukazaniem się pracy o Bratterstwie horodelskiem w Miesięczniku heraldycznym, lecz niestety, z powodu szczupłych ram pisma a następnie zawieszenia wydawnictwa tego wskutek wybuchu wojny, nie mogłem już druku tej pracy dokończyć. Wobec tego zmuszony byłem w pracy o Braterstwie horodelskiem ograniczyć się do zwięzłego i ogólnikowego streszczenia poglądów moich na stanowisko prawne bojarstwa litewskiego, zgodnych w zasadzie z poglądami polskich i rosyjskich uczonych. Wskutek tej zwięzłości wiele szczegółów (przedewszystkiem zaś cały materyał dowodowy) musiało być pominiętych lub pozostać niedomówionych, co niewątpliwie przyczyniło się do nieporozumień w całym szeregu nawet zasadniczych kwestyi. Celem usunięcia tych nieporozumień i sprowadzenia dyskusyi na właściwe tory, widzę potrzebę dokładniejszego wypowiedzenia się w niektórych, zaczepionych przez Szan. autora kwestyach.

Zadanie moje ułatwia mi ta okoliczność, że nie ma właściwie zasadniczych różnic między mną a Drem Haleckim co do poglądu na istotę szlachectwa z punktu widzenia polskiego i zachodniego, z jakiego jedynie oceniać trzeba stanowisko prawno-społeczne bojarstwa litewskiego. Istota szlachectwa w Polsce i na Zachodzie, mimo szczególnych różnic ustrojowych, polega w jego wybitnym charakterze stanowym. Szlachta polska, podobnie jak i zachodnia, to zorganizowany, zamknięty, szczególnymi przywilejami wyposażony i herbami, jako zewnętrznemi oznakami szlachectwa zaopatrzony stan spoleczny [1]. W pojęciu stanu leży przedewszystkiem jego organizacyjna odrębność, jego zamknięcie i odgrodzenie od innych warstw społecznych, które doń nie mają przystępu innego, jak tylko drogę unormowanego aktu prawnego (nobilitacya). Moment organizacyjny, moment zaniknięcia, jest tedy głównym i decydującym dla pojęcia stanu. Nie jest natomiast istotnem znamieniem samo uprzywilejowanie ani posiadanie herbów. Uprzywilejowanie pewnej grupy społecznej prowadzi wprawdzie najczęściej do przetworzenia się jej w odrębny stan społeczny, ale samo przez się jeszcze pojęcia stanowości nie stwarza. Może pewna grupa społeczna uzyskać przywileje, choć proces formowania się w stan odrębny jeszcze się nie rozpoczął, jak z drugiej strony już gotowy i zorganizowany stan może otrzymywać coraz to dalej sięgające przywileje. Przyjęcie, zaś herbów jest już ostaniem stadyum w procesie formowania się stanu, jest zewnętrznym wyrazem dokonanego zamknięcia się i wyodrębnienia od innych warstw społecznych.

Otóż tu właśnie zaszło pewne nieporozumienie. Dr. Halecki bowiem interpretując niezupełnie ściśle moje - co prawda bardzo zwięzłe - określenia, przypuszcza, że w pojęciu szlachectwa upatruję trzy równorzędne kryterya zasadnicze: 1) stanowienie zamkniętego stanu, 2) posiadanie przywileju, 3) używanie herbów, podczas gdy w pracy mej wyraźnie podkreśliłem tylko pierwszy moment, jako rozstrzygający przy ocenie prawno-spolecznego charakteru danej warstwy, twierdząc, że bojarowie litewscy przed Horodłem nie byli szlachtą w pojęciu polskiem dlatego tylko, że nie stanowili zamkniętego stanu [2].

Tymczasem Dr. Halecki stawiając kwestyę w powyższy sposób, stara się wykazać w zakresie tych trzech punktów niedostateczność moich argumentów, zaprzeczających szlachectwa bojarstwu litewskiemu. Wobec tego postaram się dokładniej wyłożyć moje poglądy na tę sprawę.

Bojarstwo litewskie w dobie przedhorodelskiej przedstawia mi się jako warstwa rycerska o charakterze wybitnie zawodowym, złożona z różnorodnych elementów społecznych, o różnym stopniu zależności osobistej i położenia majątkowego. Pierwiastek zawodowy wysuwa się tu na plan pierwszy, znajdując swój wyraz w określeniu, jakie tej warstwie daje najdawniejszy jej przywilej wileński z d. 20. lutego 1387: armigeri sivi bojari, wyraźnie przeciwstawiając ich polskiej szlachcie "nobiles". Bojar więc, to przedewszystkiem "armiger", rycerz zawodowy, bez względu na swoje pochodzenie i pozycyę socyalną. Warunkiem przynależności do tej warstwy były w pierwszym rzędzie kwalifikacye osobiste, lak natury fizycznej jak i duchowej, więc siła, dzielność i doświadczenie wojenne. Bardzo wyraźnie zaznacza to skarga Zmudzinów na Zakon krzyżacki z r. 1416, która bojarów charakteryzuje jako tych "qiios natura ab origine in urłibus bellicis ei strenuis, proul e.rperientia testatur, conspicuos constituil et ińriles". Drugi zaś wzgląd, to zawodowe spełnianie rzemiosła rycerskiego, co niemniej wyraźnie uwydatnia wspomniany przed chwilą przywilej wileński zr. 1387, gdzie bojarowie - armigeri powołani do uczestnictwa w wojnie czyto zdobywczej czy obronnej, przeciwstawieni zostali pospolitemu ruszeniu wszystkich mężczyzn, zdatnych do noszenia broni, obowiązanych do służby wojskowej tylko w razie t. zw. pogoni, tj. w razie potrzeby wypierania wroga z kraju [3]. Więc nie każdy zdatny do broni mężczyzna, nawet biorący chwilowo udział zbrojny w "pogoni" jest bojarem, ale tylko len, kto zawodowo poświęca się rzemiosłu rycerskiemu. Jest więc bojarstwo litewskie, żeby użyć terminologii niemieckiej conajwyżej "Berufsadel" nie jest zaś "Gebiirisadel", czem była już współcześnie szlachta polska, opierająca przynależność do swego stanu na zasadzie dziedziczności.

Jako warstwa zawodowa nie jest bojarstwo litewskie stanem w pojęciu polskiem i zacliodniem, nie stanowi bowiem odrębnej kasty społecznej, zorganizowanej, zamkniętej i na zewnątrz od innych warstw odgrodzonej. Jest ono na przełomie XIV. i XV. w. dopiero w fazie formowania się, konsolidacyi wewnętrznej, przybierania godeł herbowych, jako pierwszego kroku w kierunku exkluzywności, przyspieszonej niewątpliwie przywilejem wileńskim z r. 1387, ale nie dokonanej, jak mniema Szan. autor. Jednem słowem było ono wówczas w lem stadyum rozwoju, w jakiem znajdowało się rycerstwo polskie w wieku XIII., gdy w łonie jego tworzył się i organizował stan szlachecki.

Podobnie jak polscy milesi była warstwa bojarska silnie zróżnicowana zarówno społecznie jak i majątkowo. Z pośród nich wysuwa się tu grupa rodów pańskich, która zarówno swem przedniejszem stanowiskiem społecznem, znaczniejszą silą gospodarczą i wybitnym wpływem politycznym przewyższa resztę bojarstwa, a którą żródla niemieckie darzą mianem "eclilsten, beslen bcdorenłacińskie zaś określają jako nobiles, barones etc. Nasuwa się tu porównanie ze starymi rodami polskich możnowladców, (takich np. Starzów, Abdanków i in.), którzy stanowili niewątpliwie zawiązek szlachty, (niemiecki Uradel), bo choć przed schyłkiem w XIII. nie byli jeszcze stanem w ścisłem tego słowa znaczeniu, ale tworzyli rdzeń, około którego dokonała się z czasem formacya stanu szlacheckiego.

Najważniejszem znamieniem dokonanej organizacyi danego stanu, jak już poprzednio zaznaczyliśmy, jest jego zamknięcie się i odgrodzenie na zewnątrz od reszty społeczeństwa, tak, że dostęp do niego jest dla członków innych warstw niezmiernie utrudniony a w każdym razie prawnie unormowany. Tymczasem co do bojarstwa litewskiego z doby przedhorodelskiej można niewątpliwie, stwierdzić, że jest warstwą "otwartą", czerpiąc swoje elementy zarówno z dobach, jak i z górnych słojów społeczeństwa litewskiego, wrastając swymi korzeniami w szerokie podłoże ludowe, w warstwy ludności wieśniaczej, a wierzchołkami zaczepiając o dostojne sfery drugorzędnego kniaziostwa. To właśnie jest kwestya, w której Szan. autor stara się wzruszyć i osłabić moje argumenty.

Naprzód co się tyczy stosunku bojarstwa do niższych, chłopskich warstw, to przytoczyłem przykład Wojdyły na dowód, że ludzie z niższych, służebnych sfer społecznych, wnikali w warstwę bojarów. Szan. autor próbuje ten dowód osłabić twierdzeniem, że jedyne źródło, stwierdzające ten fakt, to latopis litewsko-ruski, a więc źródło późniejsze (XVI. w.) a nawet tendencyjne, a i ono - zdaniem autora - raczej przemawia za zamknięciem stanu bojarów niż przeciw niemu, gdyż mówi wyraźnie, że Wojdyłę Olgierd "powiel był w dobrych", w czem autor dopatruje się "nobiłitacyi" przez władcę, a zatem prawnego środka wprowadzenia osoby z niższej warstwy do gotowego już stanu "dobrych" czyli bojarów.

Otóż naprzód pozwolę sobie zwrócić uwagę, że Kronika litewsko-ruska nie jest jedynem źródłem, z którego dowiadujemy się o szczęśliwym losie, jakiego doznał Wojdyło, mamy bowiem źródło nierównie wcześniejsze i wiarygodniejsze, mianowicie Długosza, który w "Historyi" swej powiada o Wojdyle co następuje: "Erat aput ducem Olgerdum vir rjnidam uocitałus Woijdilo, sortis rusticanae et obscurae, primum npnd Olgerdum pistrincirii, deinde cubicularii, postremo pincernac niuniis agens, qui se ctdeo Olgerdo in offic.iis huiusmodi insimiaoeral ut primus et maior inter omnes suos haberetur" [4]. Współczesne zaś źródła stwierdzają, że Wojdyło istotnie należał do najwybitniejszych bojarów w przededniu unii Litwy z Polską [5][6]. Świadectwo Długosza, niewątpliwie wiarogodne i na tradycyi lub na jakiemś nieznanem źródle oparte (może tem samem, które było podstawą Kroniki lit-ruskiej) [7], stwierdza z jednej strony fakt przejścia osoby niskiego, chłopskiego pochodzenia do warstwy bojarskiej i to dzięki jedynie swym przymiotom osobistym, z drugiej zaś strony nie zawiera zgoła wzmianki o jakiejś "nobilitacyi", za jaką uważa ją autor, która zresztą w owych czasach na Litwie pomyśleć się nieda, bo nawet i w Polsce pierwsze (choć i tak wątpliwe jeszcze) ślady nobilitacyi, instytucyi zachodniej, jawiącej się w Czechach dopiero około r. 1360, pochodzą z tego właśnie roku, w którym Olgerd dokonał żywota (1377) [8]. Jeśli zaś Kronika litewsko-ruska użyła wyrażenia "powieł w dobrych", to zastosowała tu pojęcie zaczerpnięte z stosunków prawnych czasu, z którego pochodzi, tj. XVI. w., kiedy już i bojarowie byli szlachtą prawdziwą i instytucya nobiłitacyi zapuściła tam swoje korzenie.

Gdyby jednak przykład Wojdyły tu nie wystarczał, ile że wiadomość o nim nie jest ściśle współczesna, to przytoczę inne źródło, tym lazem już zupełnie wiarogodne i współczesne, na dowód, że bojarslwo czerpało swe soki żywotne z łona warstwy chłopskiej. Oto w fragmencie Pamiętnika Zakonu z r. 1401, opowiadającego zdradę Witolda na Żmudzi, są opisane niezwykle dokładnie stosunki społeczne Żmudzi z lego czasu. Między innemi jesl tam mowa o chłopach, którzy mają s wycli krewnych pośród bojarów: "es weren ir wil vor ge bu w er geschreben, die doch gute baioren czu frunden hetten [9]. Nie ulega wątpliwości, że wyraz "frund" - amicus oznacza tu krewnego, w tem bowiem przeważnie znaczeniu używano wówczas lego wyrazu i to wynika z całego sensu tego ustępu [10]. Mamy więc wyraźny dowód na to, że krewni mogą należeć do dwóch warstw: jedni są chłopami, drudzy pełnią zawodowo rzemiosło rycerskie, są bojarami, nie zatracając wszakże poczucia i świadomości wzajemnego pokrewieństwa [11]. To zatem, co stanowi podstawę organizacyi stanowej w Polsce, a co tak wyraźnie stwierdził statut Kazimierza Wkiego (nobililatis słirpes ex progenitoiibus originem semper ducunłj, tj. zasada dziedziczności, na Litwie przed unią horodelską nie miała miejsca i dopiero ta unia pojęcia owe wprowadziła na Litwę, wciągając szereg bojarskich rodów litewskich w gotowy już gmach polskiej organizacyi rodowo-stanowej.

Co się tyczy kniaziów, o których w rozprawie mej nadmieniłem, że spadając do rzędu bojarów, z góry zasilali tę warstwę swym elementem, to Dr. Halecki uważa, że ta sprawa nie jest jeszcze ostatecznie zbadana, nie może przeto być brana w rachubę przy rozważaniu powyższego problemu. Prawda, że nikt dotąd wszechstronnie kwesty i stosunku kniaziów do bojarów nie opracował, ale fakty, które można już dziś w lym względzie ustalić, świadczą niewątpliwie, że część t. zw. kniaziów drugorzędnych, tj. nie-gedyminowiczowskiego pochodzenia, potomków prawdopodobnie dawnych udzielnych kniaziów Litwy z doby dzielnicowej, porzuciła tytuły kniaziów i wniknęła w warstwę bojarów.

W rozprawie mojej wskazałem na kilka takich wypadków, które zupełnie starczą do stwierdzenia owego zjawiska Więc naprzód Gedrojciowie, którzy u schyłku XIV. w. zjawiają się z tytułem kniaziów [12] w szeregu aktów politycznych z lat 1431- 1434 [13] występują nie pośród kniaziów (nawet drugorzędnych) wymienionych na początku aktu, ale między bojarami i to nawet po dygnitarzach. Co ciekawsze zaś, zachowały się pieczęcie tych Giedrojciów, na których widnieje herb Poraj, przyjęty w unii horodęlskicj przez Mikołaja Bylimina, widocznie także ich wspólrodowca (adopcya była rodowa!), który wszakże, jest bojarem. Tą drogą i Gedrojciowie weszli w skład "szlachly" litewskiej, jakkolwiek niektórzy z nich zatrzymali tytuł kniaziowski. Rozdział na gałęzie kniaziowskie i bojarskie daje się śledzić i później jeszcze w w. XVI, [14], a wytłumaczyć można zjawisko to jedynie wniknięciem niektórych gałązek rodowych w warstwę bojarów jeszcze przed ostatecznem zaniknięciem się jej.

Wyraźne analogie wykazuje drugi ród kniaziowskiego pochodzenia, Swirscy, którzy podobnie jak Gedrojciowie w rodzie swym mają gałąź bojarską, Sunigajlowiczów; posiadłości obu gałęzi rodowych kniaziowskiej i bojarskiej, stanowią jeden wspólny kompleks dóbr, wspólnie też przyjęły obie gałęzie w Horodle szlachecki herb Lisa [15]. Mimo, że na dokumentach z lat 1431-1434 Swirscy wespół z Gedrojciami występują bez tytułu kniaziów w rzędzie bojarów litewskich, powracają później tlo tytułu kniaziów [16].

Pomijam Sudymunta z Wejszyszek, który był niewątpliwym kniaziem [17], jakkolwiek nigdy tytułu kniaziowskiego nie używał, pomijam także tradycyę kniaziowską Radziwiłłów, która w świetle nowszych badań moich zyskała na wiarogodności [18]. Wskazane wyżej dwa przykłady Gedrojciów i Swirskicb stwierdzają ponad wątpliwość, że kniaziowie drugorzędni wnikali, jeśli nie całkowicie, to przynajmniej niektóremi gałęziami swemi w warstwę bojarów i po sformowauiu się tej warstwy w odrębny stan i ostatecznem jego zamknięciu, pozostali już w nim na zawsze.

Szanowny autor dopuszczając jednak możliwość takiego spadania członków warstw przedniejszych do rzędu niższych, czyni uwagę, że "wszędzie chyba potomkowie dawnych dynastów, skoro tracili swe stanowisko ponad rządzonem społeczeństwem , wnikali w jego warstwę szlachecką". Zgoda, ależ właśnie ten przyznany przez autora proces wnikania jest świadectwem, że owa warstwa nie zamknęła się jeszcze w sobie, skoro czerpała swe elementy z warstwy dynastów, krótko mówiąc, nie była jeszcze zorganizowanym stanem szlacheckim, o co tu właśnie idzie.

Na tem mógłbym poprzestać i zakończyć moje uwagi, gdyż, jak wyżej nadmieniłem, moment organizacyjny uważam za rozstrzygający przy ocenie charakteru danej warstwy społecznej a tego właśnie braku dowiodłem u bojarstwa litewskiego. Skoro jednak Szan. autor poruszył jeszcze sprawę przywileju i herbu, zastanowię się pokrótce i nad tem i kwestyami.

Dr. Halecki uważa przywilej wileński z r. 1387, nadany bojarom litewskim, za ten właśnie, który ich podniósł do rzędu szlachty pod względem prawnym, ile że pod względem faktycznym byli oni szlachtą - zdaniem Szan. autora - już dawniej. Ma tego dowodzić już sam fakt obdarzenia całej warstwy bojarów wyróżniającym ją od innych warstw przywilejem, który - zdaniem autora - nadawał bojarom te same prawa, jakie posiadała szlachta polska. Dr. Halecki porównywa przytem przywilej wileński z przywilejem koszyckim w Polsce. Zaznaczyliśmy już poprzednio, że przywilej, nawet ogólny, całej warstwie udzielony, nie przetwarza jej jeszcze sam przez się w stan społeczny. Zapewne, że taki przywilej prowadzi do tego i przyspiesza proces formacyi stanu, ale dopóki ta organizacya nie jest dokonana, dopóki w tę warstwę mogą bez przeszkód prawnych wnikać elementy innych warstw wyższych i niższych, o "stanie" jako takim nie może być mowy ani w faktycznem ani leż tembardziej w prawnem rozumieniu. Najdawniejszy znany polski przywilej ogólny dla rycerstwa pochodzi z r. 1228, w którym Władysław Laskonogi przyznał panom i rycerstwu ziemi krakowskiej szereg praw politycznych [19]. Prawda, że przywilej ten obejmował tylko jedną dzielnicę, a zatem terytoryalnie biorąc tylko część ogółu rycerstwa polskiego, ale dzielnica la była wówczas samoistną jednostką polityczną i jako taka może być odrębnie traktowana. Jakkolwiek przywilej ten wskutek następnych zmian politycznych w ziemi krakowskiej lak tycznie nie wszedł w życie, ale sam fakt wydania go dla całej warstwy rycerskiej danej dzielnicy dozwala zestawić go z przywilejem wileńskim, który wydany był także tylko dla części państwa litewskiego, mianowicie dla Litwy właściwej, z wyłączeń iem t. zw. aneksów. Z tego względu nie może być przywilej wileński porównywany z przywilejem koszyckim, który objął swym zakresem terytoryalnym cale państwo polskie. Pomijając jednak ten wzgląd terytoryalny, jako podrzędnego znaczenia, podkreślić musimy inną, głębiej sięgającą różnicę między przywilejem koszyckim a przywilejem wileńskim, bardziej tu właśnie zbliżonym do przywileju z r. 1228. Przywilej koszycki wydany został dla gotowego, na zasadzie rodowej zorganizowanego i zamkniętego już stanu szlacheckiego [20], podczas gdy przywilej wileński, podobnie jak przywilej Laskonogiego z r. 1228, mają na względzie warstwę rycerską o charakterze jeszcze wybitnie zawodowym, będącą w fazie endosmosy społecznej, przejawiającej się w tendencyi do wchłaniania różnorakich żywiołów bez względu na węzły rodowe i stanowisko społeczne (stopień zawisłości osobistej i rzeczowej). Jak w ziemi krakowskiej po przywileju Laskonogiego, tak na Litwie po przywileju wileńskim o szlachcie jako stanie prawno - społecznym jeszcze nie może być mowy.

Z tem większym przeto naciskiem trzeba sprostować wyrażone parokrotnie zapatrywanie Szan. autora, jakoby przywilej z r. 1387 miał przyznać bojarom litewskim w zasadzie te same prawa, które posiadała szlachta polska, jakoby on miał zasadniczo zrównać ogół bojarów ze szlachtą polską. Ani zakres uprawnień przywileju wileńskiego ani sam tenor dokumentu do takiego wniosku zgoła nie uprawnia. Jedyne zdanie w przywileju, które mogłoby nasuwać wniosek, jaki wysnuł zeń Szan. autor, w istocie zawiera myśl inną. Pierwszy artykuł przywileju wileńskiego, obdarzając bojarów litewskich prawem pełnej własności w odniesieniu do dóbr dziedzicznych, zezwalając im odziedziczonej ziemi dowolnie używać i swobodnie nią rozporządzać, nadmienia, że czyni to dlatego, aby bojarowie "używali tych samych praw, których używa szlachta (nobiles) w ziemiach Królestwa naszego polskiego, ażeby nie różnili się w prawach ci, którzy są poddanymi jednej korony''. W związku z całością wspomnianego ustępu, nie wolno tego zdania interpretować zbyt ogólnie i podsuwać mu szerszego i dalej idącego znaczenia. Zdanie to zawiera tylko zapowiedź przyszłego zrównania zupełnego, ku czemu przywilej z r. 1387 a ściślej biorąc pierwszy i najważniejszy artykuł jego stanowi dopiero krok początkowy. Ono uznaje tylko, że takie zrównanie w prawach poddanych jednej korony jest potrzebne, ale to nie znaczy, że ono już tem samem w zasadzie zrównania lego dokonywa - jak mniema Szan. autor. Między ideowem uznaniem zasady równouprawnienia a prawnem przyznaniem (nadaniem) jej danej warstwie jest większa odległość, niż między tem przyznaniem a faktycznem wprowadzeniem w życie uprawnień. Te momenty należy tu dokładnie rozróżnić. Przywilej r 1387 zawiera tylko uznanie idei samej, ale do przyznania bojarom pełni praw, przysługującej szlachcie polskiej było jeszcze daleko. Szan. autor sam stwierdza, że "przywilej z r. 1387 nie zdołał ogółu bojarstwa litewskiego (w najszerszem znaczeniu) od razu ze szlachtą polską zrównać" i tłumaczy to dość sztucznie: niemożliwością faktycznego przeprowadzenia przyznanego równouprawnienia, z powodu, że "stworzonemu tym przywilejem stanowi szlacheckiemu zamierzono dać zbyt szeroki zakres". O wiele prościej i jaśniej przedstawi się la sprawa, jeśli się przyjmie, że przywilej z r. 1387 był tylko wstępnym krokiem do urzeczywistnienia uznanej w nim zresztą ideowo zasady równouprawnienia, które następne przywileje stopniowo w coraz szerszej mierze w życie miały wprowadzić.

Ale przywilej z r. 1387 jeszcze zasadniczo położenia prawno-społecznego bojarstwa litewskiego nie zmienił i pozostało ono nadal "w jarzmie niewoli", jak się wyraża przywilej borodelski, który dopiero zdjął to jarzmo z barków kilkudziesięciu uczestniczących w akcie zbratania rodów litewskich. Gdyby przywilej z r. 1387 rzeczywiście mial zrównać bojarów w prawach ze szlachtą polską, takie określenie ich stanowiska społecznego w przywileju horodełskim byłoby zgoła niepojęte, nawet, gdyby się przypuściło, że to rzekome zrównanie taktycznie nie dało się w całej pełni przeprowadzić. I skoro Szan. autor przypuszcza, że dobrodziejstwa przywileju z r. 1387 stały się udziałem tylko garstki wybitniejszych przedstawicieli bojarstwa, podczas gdy ogół bojarstwa faktycznie nie mógł korzystać z tych dobrodziejstw, to zapytujemy, dlaczego przywilej borodelski właśnie o tych najwybitniejszych rodach bojarskich, uczestniczących w braterstwie horodelskiem, powiada, że wyzwala je z "jarzma niewoli, którem aż dotąd byli skrępowani i związani" [21].

Jeśli przeto autor mniema, że w Horodle przystępowali do zawarcia związków braterstwa "równi z równymi", to tego poglądu żadną miarą podzielać nie możemy. Dokument horodelski (panów polskich) sam tę poprzednią nierówność szlachty i bojarów podkreśla i zaznacza w słowach: "niech ich (tj. bojarów) zjednoczy z nami miłość, niech równymi u czy n i tych,których połączyła wspólność wiary, praw i łask" [22]. A zatem to zrównanie dopiero ma nastąpić, bo wspólność praw i łask, udzielonych przywilejem monarszym uczestnikom aktu horodelskiego jeszcze sama przez się zrównania nie zawiera. Mimo rozległego dopuszczenia do korzystania z praw przysługujących szlachcie polskiej, między nią a bojarslwem są jeszcze różnice wyłączające pojęcie zupełnego zrównania. Te różnice leżą w sferze społecznej: szlachta polska jest stanem, bojarstwo niem jeszcze nie jest; w obrębie stanu szlacheckiego panuje bezwzględna równość społeczna, bojarstwo zaś przedstawia typowy obraz różnic i zależności społecznych Więc sam przywilej, samo zrównanie w prawach uczestników horodelskich ze szlachtą, jeszcze ich nie równa społecznie, jeszcze ich nie czyni stanem, nie czyni szlachtą w pojęciu polskiem. Do tego trzeba było osobnego środka, który jednem cięciem usuwał tę przegrodę i dokonywał zupełnego zrównania. Taki środek znaleziono w adopcyi herbowej Dopiero wciągnięcie części bojarstwa litewskiego, równocześnie zrównanego w prawach, w kręgi organizacyi rodowej szlachty polskiej, wprowadziło je w gmach stanu szlacheckiego, oparły na zasadzie tej organizacji. Dopiero też wówczas zerwane zostały węzły zawisłości, wiążące pierwej te zbratane rody z wyższymi słojami społecznymi i tym sposobem dostąpiły one wszelkich dobrodziejstw, płynących z przynależności do stanu szlacheckiego.

Jako zewnętrzną oznakę lej przynależności otrzymywali oni herby, bo to, co dotąd w tym względzie posiadali, herbem w ścisłem tego słowa znaczeniu, jako szlachecka oznaka stanowa, nie było. Związek między przynależnością stanową a posiadaniem herbu jest tak ścisły, że stwierdzenie, iż bojarowie przed Horodłem szlachtą w pojęciu polskiem i zachodniem nie byli, zawiera równocześnie dowód, że godła, któremi się posługiwali, za herby wtem pojęciu uważać nie można. Ponieważ Szan autor uważa bojarów litewskich za szlachtę równą polskiej już od r. 1387, przeto i godła pieczętne przedhorodelskie poczytuje za herby rzeczywiste, stara się więc. osłabić dwa dodatkowe moje argumenty, które przeciw identyczności tych godeł z herbami przytoczyłem. Wiarygodność świadectwa Dlugoszowego, stwierdzającego wyraźnie, że bojarowie litewscy przed Horodłem ani szlachectwa ani herbów jako oznak szlachectwa nie znali, podaje autor w wątpliwość, jako stronnicze, nacechowane niechęcią względem Litwy. Równem prawem mógłbym powiedzieć, że sąd Długosza objektywnie ocenia z punktu widzenia polskiego (bo o taki i nam chodzi) istotny stan rzeczy i gdyby był Długosz chciał być wobec Litwinów tendencyjnym, byłby niewątpliwie przemilczał legendę o ich rzymskiem pochodzeniu, które w oczach ówczesnego społeczeństwa za niezwykle zaszczytne uchodzić musiało, skoro Litwini chlubią się tem jeszcze później w w. XVI., pogardliwie przeciwstawiając swe starożytne szlachectwo młodemu polskiemu. Wedle mego zdania nikt może w Polsce ówczesnej nie umiałby trafniej ocenić te stosunki, jak autor "Klejnotow rycerstwa polskego", którego świadectwa z tak lekkiem sercem, jak to zaleca autor, odrzucać nie wolno, tem bardziej, że jest ono zgodne z wnioskiem, do jakiego prowadzi rozważenie zasad i porownanie stosunków prawno ustrojowych Polski i Litwy.

Własnemu przyznaniu bojarów litewskich w akcie horodelskim, że poprzednio herbów nie znal'" i dopiero teraz je otrzymali (arma, quibus uli insolilum fuit nobis, contraria conaue tudine obsistente) przeciwstawia Dr. Halecki dalsze słowa tegoż zdania, że owe herby otrzymali oni "ad insigniendum nominis nobihtatis nostrae titulum" i interpi etuje je na korzyść własnej tezy, że bojarowie posiadali już pierwej "nobilitatem", dla której odznaczenia uzyskali herby, różne jedynie w tem od swych dawnych rodzimych herbów, że miały być oznakami wspólności rodowej na wzór polski.

W tej okoliczności, że bojarowie litewscy użyli tu wyrazu "nobilitas" na określenie swojej pozycyi socyalnej, upatruje Dr. Halecki dowód, że się uważali za szlachtę, słusznie, o ile to szlachectwo rozumiane jest ze stanowiska litewskiego, jako warstwy przedniejszej w stosunku do innych, niższych warstw społecznych, ale niesłusznie, o ale podsuwa im się użycie tego tytułu w pojęciu szlachectwa polskiego, jako zorganizowanego i zamkniętego stanu społecznego.

W ogóle Dr. Halecki zbyt dużą wagę przywiązuje do tytulatury i uważa za pozytywny dowód wcześniejszego szlachectwa bojarów litewskich to, że w aktach unii wileńskiej i horodelskiej bywają oni darzeni tymi samymi tyl ulami, co panowie i szlachta polska: "barones" i "nobiles". Tak tedy często zewnętrzny i formalny moment, jakim jest tytulatura, stanowi dla autora rozstrzygające kryteryum przy ocenie prawno-ustrojowej istoty tej warstwy społecznej Do zwykłych form grzeczności przywiązuje autor tak głęboko sięgające znaczenie, wysnuwa z nich tak daleko idące wnioski, w przypuszczeniu, że terminologia aktów urzędowych, jakimi są akty unii, odpowiada scisłe istocie pojęć prawnych i ustrojowych Nawet gdyby tak być miało, to trzeba zapytać, czy identyczna tytulatura koniecznie dowodzi identyczności stosunkow społecznych w obu krajach, czy raczej stosunki te oceniać należ}' z lokalnego punktu widzenia; innemi słowy, czy bojarowie litewscy tytułowani w aktach unii "barones" i "nobiles" muszą koniecznie być uważani za szlachtę w pojęciu polskiem, albo może tytuły te służą im ze względu na resztę społeczeństwa litewskiego W rozprawie mojej nazwałem bojarów "szlachtą na litewskim partvkularzu", uważam ich bowiem w stosunku do innych, niższych warstw na Litwie za znamienitszą grupę społeczną, jakkolwiek jeszcze w odrębny stan, jakim była polska szlachta, nie pizetworzoną. Bez względu więc na stadyum swego rozwoju spolecznego, zasługiwali bojarowie na tytuł, odzwierciedlający ich przedniejsze stanowisko w swem wlasnem środowisku litewskiem, analogiczne (nie identyczne!) do tego stanowiska, jakie zajmowała szlachta w Polsce. Byli bojarowie "nobiles" na Litwie, tak jak szlachta w Polsce, ale z tego nie wynika, by byli szlachtą w polskiem pojęciu, bo pojęcie "nobilitatis" jest względne i musi być rozumiane nie dosłownie i jednostronnie, jak to czyni autor, lecz baidziej ogolnie i z punktu widzenia każdei z obu stron, tym tytułem obdarzonej. Pozwolę sobie w tym względzie powołać się na analogię zaczerpniętą z dawniejszych okresów dziejowych Polski, z wieku XII. i XIII., kiedy to milesi polscy, stanowiskiem prawno-spolecznein zbliżeni do bojarów litewskich z przełomu XIV/XV w., niejednokrotnie w dokumentach publicznych, tak polskich jak i obcych zażywali tytułu "nobiles", mimo, ze nie byli jeszcze szlachtą w ustalonem już wówczas pojęciu zachodniem, przywiązanein do tego tytułu.

Pozostaje do omówienia jeszcze jedno pytanie poruszone przez. Szan. autora skoro-wedle mnie dopiero unia horodelska wprowadziła na Litwę pojęcie szlachectwa i rozciągnęła je na ogramczoną liczbę kilkudziesięciu rodow bojarskich, to kiedy zostali szlachtą właściwą i otrzymali herby ci bojaiowie litewscy, którzy w adopcyi horodelskiej nie uczestniczyli, a przecież późnej należeli do najwybitniejszych możnowładców Litwy. Powołując się na takich np Zenowiczow, wnosi Dr. Halecki, że szlachta na Litwie nie powstała drogą nobilitacyi horodelskiej względnie i pohorodelskiej, ale drogą analogicznego rozwoju społecznego, jak we wszystkich innych krajach [23].


Pospieszam przyklasnąć Szanownemu autorowi, którego zdanie podzielam, z tem wszakże zastrzeżeniem, że odnoszę taki właśnie rozwój społeczny tylko do tej części bojarstwa litewskiego, która w adopcji horodelskiej nie uczestniczyła. Po zrównaniu kilkudziesięciu rodów bojarskich ze szlachtą polską w Horodle, pozostała na Litwie jeszcze cala masa bojarstwa, którą pod względem prawno-społecznym od szlachty polskiej i świeżo uszlachconej braci, dzieliła nadal głęboka przepaść. To wszakże nie stanowiło dla tych bojarów przeszkody w dalszem rozwijaniu sił materyalnych i wpływów politycznych, jednem słowem adopcya horodelska nie pociągnęła za sobą zróżnicowania na polu gospodarczem i polilycznem i obok uszlachconych bojarów, lak samo jak przed tą unią, cieszyli się nadal wpływem i powagą tacy magnaci, jak Zenowicze, Sudymunlowicze, Chodkiewicze i inne rody bojarskie, które w unii horodelskiej nie uczestniczyły. Różnili się od szlachty tylko zakresem uprawnień, przyznanych adoptowanym rodom przywilejem liorodelskim , brakiem herbów (mogli mieć tylko godła napieczętne) a przedewszystkiem tem, że jako ogól nie stanowili jeszcze zamkniętego stanu, że zwłaszcza ku dołowi nie było wyraźnej granicy między bojarstwem a niższemi warstwami ludności, która wciąż jeszcze mogła wnikać w warstwę bojarską [24].

Dopiero dalsze przywileje jednostkowe ziemskie (z r. 1434 a zwłaszcza 1447) z jednej, a postępujący proces wewnętrznej konsolidacja na zasadzie rodowej i zewnętrznego odgradzania się od innych warstw z drugiej strony, ową przepaść dzielącą bojarstwo od szlachty czem raz bardziej zasypywały. Na przyspieszenie tego procesu oddziaływały oczywiście silnie wzory polskie, przesadzone na grunt litewski w Horodle Tym sposobem, drogą powolnej ewolucyi drogą upodobnienia, przetwarza się bojarstwo litewskie w ciągu XV. w. w stan szlachty, zorganizowany wzorem polskiej na zasadzie rodowej. Mnożące się z końcem w. XV. nagany szlachectwa, wskazują na wzmożoną dążność różnych elementów do wciskania się w zamykający się stan szlachecki, a wydana w r. 1522 ustawa o wywodzie szlachectwa, przepisująca wzorem Polski dowodzenie szlachectwa z dziada-pradziada świadkami krewnymi, świadczy, że ta organizacya już wówczas się dokonała i to na tych samych zasadach, co w Polsce, tj. dziedzicznej przynależności do stanu szlachty.

Streszczam raz jeszcze moje wywody: Unia horodelska wydzieliła z masy bojarstwa litewskiego, stanowiącego warstwę zawodowego rycerstwa, grupę rodów, które przedzierzgnęła odrazu w stan szlachecki przez wciągnięcie ich w kadry rodowe szlachty polskiej - reszta bojarstwa drogą powolnej ewolucyi dopiero w wiek potem osiągnęła to stanowisko społeczne, co szlachta horodelska.

W dalszym ciągu omawia Dr. Halecki poruszoną przezemnie przygodnie tylko kwestyę istnienia wśród bojarstwa litewskiego ustroju rodowego i wbrew moim poglądom stara się wykazać, że właśnie brak ustroju rodowego różnił bojarstwo litewskie od polskiego a zbliżał je do zachodniego rycerstwa, wyrów nanie zaś tych różnic bylo jednym z celów unii horodelskiej.

W uzasadnieniu mego poglądu wyszedłem przedewszyslkiem z presumpcyi ogólnej, że w społeczeństwie perwotnem, jakiem była Litwa w chwili łączenia się z Polską, uslrój rodowy, jako archaiczna forma organizacyi społecznej właściwa wszystkim ludom na tym slopniu rozwoju, musiał być znany i głęboko zakorzeniony. Na to Dr. Halecki zauważa, że ustro] rodowy szlachty niema nic wspólnego z ustrojem rodowym całego społeczeństwa i nie wolno tych dwóch zjawisk ze sobą łączyć i zestawiać w przyczynowym związku. Ma tego dowodzie właśnie ustrój spoleczm Polski a moje badania nad polskiem rycerstwem średniowietznem fakt len rzekomo wyraźnie uwydalniają.

Szan. autor wvsnul tu z moich badań sądy, klórch sam ani nigdzie me wypowiedziałem, ani leż wogóle w ciągu badan moich mi się nie nasunęły [25]. Przyczyna nieporozumienia, zdaje mi się, tkwi w tem, że Dr. Halecki nie rozróżnił dwóch rzeczy zasadniczo innych: kwestyi genetycznego związku rodów szlacheckich z ogólnem podłożem spolecznem i kwestyi zależności ustroju tej szlachty od ustroju całego społeczeństwa. Bo gdyby nawet badania genealogiczne istotnie wykazały, ze przeważna część rodów rycerskich z czasów historycnych na ogól niema nic wspólnego z rodami, na jakie w czasach przeddziejowych rozpadło się nasze społeczeństw o, to jeszcze nie przesądzałoby to, czy owe wytworzone bez czynnego udziału społeczeństwa rody rycerskie przecież nie czerpały zasad swego ustroju z ogólnego zdroju narodowego i nie dostosowały go do ustroju, panującego wśród szerokich warstw ludowych społeczeństwa polskiego. Wprawdzie badania moje wykazały, że znaczny, większy niż się dawniej przypuszczało, procent rycerstwa polskiego jest żywiołem napływowym, głównie zachodniego pochodzenia, ale przez to nie została zachwianą pewność, iż główny zrąb rycerstwa lego jest elementem tubylczym, czerpiącym z łona całego społeczeństwa swe soki żywotne, a wraz z niemi także zasady ustroju, w pierwszym zaś rzędzie ideę rodową. A nawet owe żywioły napływowe, owo rycerstwo zagraniczne, które w Polsce znajdowało swą nową ojczyznę, nie wprowadzało (tak jak np. osadnicy miejscy i wiejscy) lorm ustrojowych zachodnich, opartych na zasadzie rodzinnej, lecz dostosowywało się do stosunków prawno-ustrojowych polskich, przyjmowało panującą tu rodową formę organizacyjną. Tak tedy owa prastara forma ustroju społecznego, normująca życie i stosunki całego społeczeństwa polskiego, wycisnęła swe piętno także na organizacyi warstwy rycerskiej i kształtującego się w jej łonie z czasem stanu szlacheckiego, przy którego formacja odegrała rolę czynnika pierwszorzędnego.

Inaczej było na Zachodzie, gdzie pod wpływem różnych stosunków (wpływu prawa rzymskiego a przedewszystkiem feudalizmu) ustrój rodowy już wcześniej doznał rozluźnienia, tak, że. w chwili, gdy zawodowa warstwa rycerska (Berufsadel) zaczęła się lam przetwarzać w stan szlachty na urodzeniu oparty (Geburtsadel), ustrój rodowy już wtedy ustąpił miejsca młodszej formie organizacyjnej, której podstawą była rodzina.

To było powodem, że stan szlachecki na Zachodzie, w przeciwieństwie do rodowego ustroju szlachty polskiej, sformował się na zasadzie rodzinnej, nie zaś rodowej.

Więc panujące wdanem społeczeństwie idee prawne i ustrojowe wyznaczają kierunek rozwoju i urabiają kształty formujących się w łonie jego rodzimych organizmów społecznych. To właśnie zjawisko miałem na myśli, wyrażając pogląd, że bojarstwo litewskie miało ustrój rodowy, który był niewątpliwie podstawą ustroju społecznego ówczesnej Litwy, stojącej pod każdym względem na bardzo pierwotnym szczeblu kultury.

Już poprzednio miałem sposobność zwrócić uwagę na fakty, że krewniacy należą do dwóch odrębnych warstw społecznych, nie zatracając bynajmniej poczucia pokrewieństwa, co świadczy wymownie o sile węzłów rodowych na Litwie, których przejście z jednej warstwy społecznej do drugiej nie zrywało. Chłop litewski w r. 1404 nie zapomniał, że ma swych krewniaków pośród bojarów; podobnie niektóre rody kniaziowskie, wnikając swemi gałęziami w warstwę bojarów, nie zrywały z niemi węzła rodowego i do adopcyi horodelskiej, która odbyła się pod znakiem rodowości, przystąpiły w całości, z swemi kniaziowskiemi i bojarskiemi gałęziami (Świrsey-Sunigajowicze, Gedrojcie-Byliminowicze) [26].

Ten ścisły związek bojarstwa litewskiego z resztą społeczeństwa, z niższymi i wyższymi jego słojami, sprawił, że i pierwotny ustrój tego bojarstwa nie mógł być innym, jak tylko rodowym. I jeśli Dr. Halecki jest zdania, że "wśród wydzielonej z dawnych rodów i plemion litewskich warstwy bojarskiej tylko poszczególne rodziny związek swój zachować mogły", a "taki ustrój rodowy, jak wśród rycerstwa polskiego, wśród bojarów istnieć nie mógł", to tego poglądu, zresztą niczem bliżej nie popartego, podzielać nie mogę. Bo brak na Litwie trwałych znamion wspólnego pochodzenia w postaci czyto wspólnych nazw rodowych (zawołań), czyto wspólnych godeł herbowych, sam przez się nie musiał jeszcze, jak mniema autor, pociągnąć za sobą zatracenia łączności rodowej wśród rozradzających się rodzin, gdyż ten brak zastępowała silna na tym stopniu kultury świadomość rodowej przynależności i poczucie wspólnego pochodzenia od jednego przodka. Trzeba pamiętać, że bojarstwo litewskie z w. XIV. porównać można tylko z rycerstwem polskiem z w. XII. lub XIII., które także jeszcze ani zawołań ani herbów nie posiadało, gdyż te w następnym dopiero wieku pojawiać się i ustalać poczęły. A przecież ci dawni milesi polscy, mimo silnego już rozrodzenia niektórych rodów, posiadali tak głębokie poczucie przynależności rodowej, że gdy zaczęło się przyjmowanie zawołań i herbów w związku z dokonywującą się organizacyą stanu szlacheckiego, wszyscy współrodowcy, mimo odległości pokrewieństwa i osiedlenia, znaleźli się we wspólnych kadrach rodowych, pod wspólnym herbem i zawołaniem.

Wystarczy przytoczyć takich np. Jastrzębców, jeden z najbardziej rozplenionych rodów rycerskich w Polsce, który już w XIII. w. a może jeszcze i w XII. w. miał licznych przedstawicieli we wszystkich niemal dzielnicach Polski, zwłaszcza na Mazowszu, pierwotnem swem gnieździe i w Małopolsce. Podobnie co do Abdanków wykazać można, że już w w. XII. byli rozsiedleni w Wielkopolsce, Małopolsce, na Śląsku, Kujawach i Mazowszu, a przecież jeszcze przed ustaleniem się godeł herbówych i zawołań, silą poczucia wspólność,i krwi, utrzymywali zwartą jedność rodową i na jednostki rodzinne się nie rozpadli.

Olóż to samo, cośmy rzekli o rycerstwie polskiem z w. XII i XIII., powiedzieć możemy o bojarstwie litewskiem z w. XIV. i XV. I ono do utrzymania jedności rodowej nie potrzebowało ani wspólnych nazw rodowych ani godeł herbowych, gdyż to poczucie pokrewieństwa było ilość silnem, by nie dopuścić do rozkładu rodowego związku.

Ze przypuszczenie moje jest słuszne, dowodzą dwa przytoczone przezemnie akty unii wileńskiej 1401 i horodelskiej 1413.

W akcie unii wileńskiej występuje kilkudziesięciu panów litewskich, z braćmi i dalszymi krewnymi swynu "cum cognationibus et genoloyssuis, - jak się wyraża akt unii. Wyraz cognalio i genealogia, znane nam dobrze z współczesnych polskich zapisek herbowych, oznaczają związek krwi w tem najszerszem pojęciu, obejmującem kolo agnatów, sięgające tak daleko, jak daleko sięga pamięć wspólnego pochodzenia i poczucie rodowego pokrewieństwa, jednem słowem ród. W tem znaczeniu użyto leż później tych wyrazów w akcie unii horodelskiej, gdzie adopcya herbowa odbywała się właśnie rodami. Dr. Halecki przyznając, że dokument z r. 1401 stanowi najpoważniejszy dowód na istnienie ustroju rodowego u bojarstwa litewskiego, stara się równocześnie silę dowodową tego dokumentu osłabić, podnosząc, że jako akt unii musiał on co do swej stylizacyi podlegać silnie wpływom polskim, a prawdopodobnie nawet przez Polaka byl napisany. Ależ sąd autora, który w zupełności podzielam, wzmacnia tylko mój argument, że tu mowa o rodzie w polskiem rozumieniu wyrazów "cognalio" i "genealogia", jako o związku w jaknajszerszem pojęciu. Jeśli zaś autor mniema, że owe zaczerpnięte ze stosun- ków polskich wyrażenia aktu unii wileńskiej niekoniecznie muszą być rozumiane w ścislem ich pojęć znaczeniu, to pozwolę sobie mu przypomnieć, jaką wagę przywiązywal do wyrazu "nobilis'" w tym samym akcie, gdy mu chodzilo o dowód, że tytuł ten należy wykładać wedle pojęć polskich. Wszak Dr. Halecki uznał, że w akcie unii, jako pierwszorzędnej wagi układzie prawno-połitycznem "każde słowo ma swoje znaczęnie". Sądzę przeciwnie, że gdy chodziło o rzecz tak podrzędnej wagi, jak tytuł, którym raczej zamierzano uczjnić zadość formom grzeczności, można z tym wyrazem jako konwencyonalnym mniej ściśle się liczyć, ale jeśli wyraz ten ma określić rzecz tak istotną, jak szerszy lub węższy zakres osób uczestniczących w akcie unii, jesli ma wskazać kola osob, biorących na siebie gwarancyę układu prawno politycznego, to niewątpliwie ma on głębsze znaczenie prawne i musi być inlerpretowany ściśle z punktu widzenia prawnej terminologii łacińsko-polskiej, która wyrazami "cognatio" i "genealogia" określa zawsze szerokiej pojęcie rodu. Jeszcze wyraźniej występuje organizacya rodowa bojarstwa litewskiego w Horodle. Adopcya horodelska objęła nietylko imiennie w aktach unii wyliczonych panów litewskich, ale i wszystkich tych, którzy z ich rodu pochodzą: "simul cum omnibus, qui ex eorum slirpe originem ducunl". Wyrażenia te jakby żywcem zaczerpnięte z prawno-ustrojowej terminologii polskiej, powiedzmy wprost ze statutu Kazimierzowskiego [27] nie dozwalają ani na chwilę wątpić, że chodziło tu nie o rodziny, nie nawet -jak mniema autor - o braci rodzonych i stryjecznych tylko, ale o cale rody w najobszerniejszem pojęciu. Tę samą myśl odda ja inne miejsca dokumentów horodelskich, które wyliczają zbratane rody. Tu każdy poszczególny rud polski, określony nazwą rodową czyli zawołaniem, zawiera akt braterstwa "cum domo, slirpe et genealogia" imiennie wskazanego bojara litewskiego. Pomysł Dra Haleckiego, ze te rody dopiero sztucznie z rodzin mogły być tworzone, jest sam sztuczny i nieprawdopodobny, a skoro już autor przyjmuje fakt, że członkowie tych rodzin pamiętali jeszcze o wspólnem pochodzeniu, to trudno przypuścić, by pamięć ta w ówczesnych stosunkach kulturalnych Litwy nie była bez wpływu na stronę ustrojową i nie tworzyła podstawy do utrzymania wyższorzędnego związku krwi, jakim był ród.

Jeśli zaś ród bojarski określono w Horodle imieniem jego przedstawiciela, powiedzmy poprostu seniora (niekoniecznie zresztą w pojęciu najstarszego w rodzie), nie zaś jak w Polsce ogólną nazwą rodową, to w tym sposobie określenia rodu na Litwie widzę tylko archaiczną formę, stosowaną także w Polsce w czasach, gdy zawołania i herby jako oznaki rodowe nie weszły jeszcze w życie (a nieraz i później jeszcze) [28].

Dr. Halecki powołuje się na moje badania nad rekonstrukcyą genealogiczną litewskich rodów bojarskich, które brały udział w adopcyi horodelskiej i podnosi, że badania te nie zdołały wykazać dotychczas, aby koła rodowe sięgały poza rodzonych i przypuszczalnie stryjecznych braci seniora. Przyznaję to najzupełniej, ale muszę zaraz dodać, że przyczyna tego tkwi w wielkiem ubóstwie litewskiego materyału źródłowego z w. XIV., wskutek czego nie znamy, z małymi wyjątkami, już ojców seniorów rodowych z unii horodelskiej, nie mówiąc już o dalszych ich przodkach, dziadach i pradziadach. A i tych kilkanaście imion, które z trudem wydobyć i związać się dało z pokoleniem horodelskiem, już ze sobą żadną miarą połączyć nie można, dla braku jakichkolwiek wskazówek. Weźmy np. ród Moniwida, wojewody wileńskiego, adoptowanego przez Leliwitów. Rekonstrukcya tego rodu na podstawie szczątkowego materyału z przełomu XIV. i XV w. wykazuje w drugiej połowie XIV. w. czterech członków rodu, z których dwóch tylko znamy z imienia (Goligina i Rekucia) [29]. Żeby wszyscy mieli być braćmi rodzonymi, nie jest prawdopodobnem. Jeszcze mniej prawdopodobnem jest tak blizkie pokrewieństwo między kniaziami Swirskimi a bojarem Sunigajłą, seniorem rodu adoptowanego przez Lisów lub między kniaziami Gedrojciami a bojarem Byliminem, przedstawicielem rodu, który przyjął herb Poraj. Rodowy ich związek nie ulega wątpliwości, używają bowiem już wkrótce po Horodle herbów, które owi seniorowie wraz z całym rodem s w y m przyjęli, ale zbyt blizkie, nawet stryjeczne pokrewieństwo, zdaje się wyłączać fakt rozłamu na dwie gałęzie, kniaziowską i bojarską, klóry dokonał się zapewne w czasie wyprzedzającym znacznie unię horodelską.

Nie mogąc zresztą nic pewnego powiedzieć o stosunkach przedhorodelskich, zwróćmy się do czasów najbliższych po Horodle, z których już mamy większą obfitość materyału źródłowego. Jeśli bowiem ustrój rodowy wśród bojarstwa litewskiego był znany i zakorzeniony przed unią horodelską, ślady jego, nierównie wyraźniej wystąpić powinny także w czasach najbliższych po tym fakcie, ile że współdziałał}' wówczas już także wpływy z Polski idące i na Litwie zaszczepione. Z góry oczywiście wyłączyć trzeba bojarstwo adoptowane w Horodle, lo bowiem włączone zostało w rody polskie, a uwagę skierować na to bojarstwo, które nie uczestniczyło w unii horodelskiej.

Otóż o tem bojarstwie, które nie dostąpiwszy adopcyi do rodów i herbów polskich, zachowało swe rodzime herby litewskie, twierdzi Dr. Halecki, że nie miało ono organizacyi rodowej, nie miało wspólnych nazw rodowych a "herby jego były zawsze tylko herbami "własnymi" poszczególnych rodzin, nigdy zaś herbami rodowymi".

Rozważmy, czy i o ile poglądy Dra Haleckiego na ustrój bojarstwa litewskiego i charakter jego heraldyki są słuszne. Z góry jednak musimy zastrzedz, że na stosunki te nie można patrzeć wyłącznie przez szkła polskie, nie można polskiej miary przykładać do gruntu na wskroś odrębnego, ale trzeba oceniać to wszyslko z rodzimego, litewskiego punktu widzenia. Jeśli przeto na Litwie nie znajdziemy nazw rodowych typu polskich zawołań, nie wolno nam stąd wnosić o nieistnieniu tam związków rodowych; także określenie "herb własny", uzasadniony i zrozumiały w polskiej terminologii heraldycznej, jest w tem polskiem pojęciu dla Litwy niedopuszczalny. Kwestya także, czy to, co Szan. autor "rodzinnym" herbem mieni, istotnie temu pojęciu odpowiada i tak określonem być może.

Nazwy rodowe i nazwiska rodzinne rycerstwa polskiego i bojarstwa litewskiego przedstawiają dwa światy zgolą odrębne. W Polsce obok typu imionowego, wcześnie przyjął się i szeroko rozpowszechnił typ nazwy topograficznej i to tak na określenie całych rodów, jak - w szerszej jeszcze mierze - dla oznaczenia ich gałęzi rodzinnych. Obok więc osobowych nazw rodowych urobionych z imion, jak Drogomir, Krzywosąd, Pomian (albo o końcówce ojczycowej: Domasławicz, Drogosławicz, Sulikowicz) lub z przezwiska, jak Piękostka, Nieczuja, Pierzchała, obfituje polska nomenklatura rodowa w nazwy topograficzne w rodzaju: Przeginia, Brzezina, Sławęcin i in. Ten typ topograficzny jeszcze silniej uwydatnia się w nomenklaturze rodzinnej. Poszczególne rodziny wydzielające się rodu, brały swe nazwiska od nazw wsi i osad gniazdowych (nazwiska na "ski" i "cki"), nie zatracając zresztą swych nazw rodowych czyli zawołań i odpowiadających im herbów [30]. Tym sposobem gałązki rodzinne, wyrastające ze wspólnego pnia rodowego, bardzo wyraźnie się zarysowują każda ma swe topograficzne nazwisko, stąd zarówno rozczłonkowanie rodu polskiego na rodziny jest wyraziste, jak i ten jego zbiorowy charakter, przejawiający się we wspólnej nazwie rodowej czyli zawołaniu oraz w herbie, uwydatnia się bardzo jaskrawo. Jeśli przeto po zamknięciu się stanu szlacheckiego w obrębie pewnej ilości rodów i zróżnicowaniu tych rodów na rodziny, powiodło się jakiejś nieszlacheckicj lub obcej rodzinie uzyskać dostęp do sianu szlacheckiego, a wraz z nim otrzymać herb, lo len herb, znalazłszy się już poza obrębem starej rodowej heraldyki, przywiązany do danej rodziny (choćby ona się później i w ród rozrosła), bywa określany mianem herbu własnego. Na Zachodzie, np. w Niemczech, gdzie poczucie rodowego związku już wcześnie uległo rozluźnieniu, rodziny wydzielające się z rodów i biorące nazwiska przeważnie także topograficzne, przyjmowały równocześnie odrębne herby, lak, że lam te herby prybraly charakter rodzinny są herbami "własnymi" tych rodzin, nie mających także zbiorowej nazwy rodowej.

Inaczej niż w Polsce i na Zachodzie ułożyły się stosunki na Litwie. I tam ustrój rodowy, jak w Polsce, kwitnął w całej pełni, ale zasady nomenklatury rodowej rozwinęły się inaczej, niż u nas. W starej Litwie nie urobił się wcale typ nazw topograficznych, jak w Polsce. Przyczyna tej różnicy tkwi prawdopodobnie w tem, że u szlachty polskiej od samego początku wytworzyła się pełna, niczem nie skrępowana własność ziemska, podczas gdy u bojarstwa litewskiego ta własność była ograniczona i skrępowana więzami publiczno- i prywatno-prawnej natury. Jakkolwiekbądź, w litewskiej nomenklaturze osobowej, tak rodowej jak i rodzinnej, panuje typ imionowy, a te wyjątkowe nazwiska topograficzne na "ski" i "cki", jakie w heraldyce litewskiej spotykamy, są wszystkie bądź napływowym elementem, bądź urobiły się później na wzór polskich.

Miały więc bojarskie rody litewskie nazwy utworzone tylko od imion lub przezwisk osobowych. Te nazwy rodowe występują w dwóch formach: prostej i złożonej, patronimicznej [31]. Prosie formy przedstawiają czyste imiona lub przezwiska litewskie, jak np. Beynart, Borejko, Drobysz, Eygird, Giejsz, Giejsztor, Ginwił, Holownia, Isiora, Jacyna, Karęga, Karp, Kirkor, Kolenda, Kolontaj, Komar, Korejwa, Korsak, Koryzna, Kruk, Kuniglis, Kurcz, Mogiła (o ile to nie nazwa godła herbowego) Możejko, Nalewka, Natarcz, Odyniec, Pielesz, Rustejko, Siekierz, Sielawa, Sleporod, Slizień, Wojejko [32]. Obok tych prostych form występują w litewskiej nomenklaturze rodowej nazwy typu ojczycowegoz końcówką na "icz", jak Abramowicz, Aleksandrowicz (obok formy prostej: Kruk), Charytonowicz (obok formy prostej Charyton), Chodkiewicz, Eynarowicz, Kruniewicz, Tomkowicz (obok prostej formy Tomko), Waśkiewicz, Zienowicz. Przy dzieleniu się rodu na gałązki rodzinne nie tworzą się tam nazwiska od posiadanych osad [33], ale, jeśli wogóle te rodziny przybierają odrębne nazwiska, to znów typu osobowego i to częściej patronimicznego, niż prostego. Na ogól jednak nie widzimy na Litwie tendencyi do nazwiskowego różniczkowania wydziełających się z rodu gałęzi rodzinnych i ustalania ich nazwisk. Nazwiska te brane od imion protoplastów rodzin, są zmienne, najczęściej są czystemi patronimikami, które z generacyi na generacyę się zmieniają, a i tam, gdzie się zdołają ustalić, często w dalszych generacyach także wychodzą z użycia; utrzymuje się tylko ogólna nazwa rodowa. Tem się tłumaczy zjawisko, że dany herb na Litwie odpowiada zazwyczaj jednemu nazwisku, typu pozornie rodzin nego, jakby się nam zdawało z punktu widzenia polskiego, gdy w rzeczywistości są to nazwy rodowe, tylko w obrębie tych rodów nie dokonało się albo wcale albo (może już pod wpływem polskim) w bardzo szczulej mirze nazwisk owe zróżnicowanie rodzin. Stąd ieden z najbardziej rozczłonkowanych rodów litewskich Mogiła, liczy zaledwie kilkanaście rodzin, niewielka zaś jest liczba rodów, które mają po klika rodzin o odrębnych imionach [34], a przeważna ich część zachowała wspólna nazwę rodową dla wszystkich gałęzi rodzinnych, nie posiadających odrębnych nazwisk. Tak więc herby, które Dr Halecki uważa za własne, są właściwie herbami rodowymi i nie można ich porównywać z polskimi herbami własnymi, choć ze stanowiska polskiej heraldyki takimi być się wydają, odpowiadając z reguły jednej tylko nazwie i to dla naszego ucha brzmiącej jako rodzinne nazwisko, gdy istotnie odpowiada ona polskiemu rodowemu zawołaniu.

Aby ten mój pogląd bliżej uzasadnić i zilustrować, podam dwa przykłady rodów bardzo starych, sięgających początkami swymi jeszeże czasów Witolda, z których jeden przedstawia typ potężnego rodu pańskiego, diugi zaś drobnego bojarskiego.

Do najwybitniejszych postaci ze starszego pokolenia Witołdowych druhów należał Bratosza Kojlutowicz, pan na Myszy, występujący w źródłach litewskich z pizełomu XIV. i XV. w. [35] Nie wchodzę tu w wątpliwą zresztą kwestyę pochodzenia jego z serbskich despotów [36], czego śladem ma być prócz tradycyi przydomek "Deszpot", używany w jego rodzie a zwrócę uwagę na najbliższe jego potomstwo. Syn Bratoszy Zenowiew Bratoszyc cieszył się nie mniejszym od ojca wpływem i znaczeniem, uczestnicząc w ważnycli aktach publicznych z drugiego i trzeciego dziesiątka XV. w. [37] Mimo, że społecznie niewątpliwie nie stał on niżej od panów i bojarów, którzy uczestniczyli w adopcyi horodelskiej, z niewiadomych powodów ominął go wybór Witolda do udziału w tym akcie. Pozostał Zenowiew Bratoszyc przy swojem godle swoistem, wyobrażającem półpierścień barkiem do góry i krzyż na barku. Znamy to godło z pieczęci, którą przywiesił syn jego Iwaszko do przywileju ziemskiego z r. 1434. Otóż potomstwo tego Zenowiewa, dające się śledzić w źródłach litewskich następnych wieków, rozrodziło się w silnie rozgałęziony ród, a pomne swego pochodzenia od Zenowiewa, mieniło się Zenowiewiczami lub Zenowiczami, pieczętowało się zaś tem samem godłem, którego używał protoplasta jego z czasów Wilołda, ów Zenowiew Bratoczyc [38].

Tak więc mamy możność śledzenia rozwoju rodu Zenowiczów od samego protoplasty jego, ale nie mamy śladu, aby ród ten podzielił się na odrębne gałązki rodzinne, z odrębnemi nazwiskami i herbami, Przeciwnie, wszyscy potomkowie Zenowiewa używają wspólnej nazwy rodowej i wspólnego godła herbowego, które przeto nie jest t. zw. herbem "własnym", ale herbem per excellence rodowym, przywiązanym do owej nazwy rodowej, zupełnie tak samo, jak herb polski przywiązany był do zawołania [39]. Tylko pamiętać trzeba o tem, że dla skreślonego tu procesu rozwojowego rodu litewskiego, analogii w Polsce szukaćby trzeba znów conajmniej wiek lub półtora wieku wcześniej.

Drugi ród, który przykładowo omówić zamierzam dla udowodnienia, że bojarstwo litewskie posiadało organizacyę rodową, należy - jak wspomniałem - do rzędu drobnego bojarstwa. Gdy rozwój rodu Zenowiczów mogliśmy śledzić począwszy od protoplasty progressywnie, to ten ród będziemy mieli sposobność poznać idąc wstecz aż do pierwszego przodka.

(44KB) Ród Krupowiczów.

W r. 1550 przed wielkoksiążęcym sądem komisarskim w Wilnie przeprowadzają wywód szlachectwa bojarowie z rodu Krupowiczów, osiadli we włości Raduńskiej w pobliżu zamku lidzkiego. Zarzucono im "jakoby oni mieli byti z narodu prostych ludej a nie szlachta" [40]. Reprezentanci rodu, przeprowadzający wywód, przedłożyli szereg dokumentów, sięgających pierwszej polowy wieku XV., z których wynikało, że przodek ich i protoplasta całego rodu Krupos "chodził z Wielkim Kniaziem Witoldem w Niemcy" i za te zasługi Witold "odpustił mu dani nie dawaty... a nikótoreho diela nie tiahnuty... z pospolitymi ludźmi, niźłi służyły Wielikomu Kniaziu dospiechom, koniem, kakże to dobryje sługi" [41]. Mamy tu żalem przykład wstąpienia człowieka prostego w służbę bojarską, z równoczesnem wyzwoleniem go "so wsieli służb i potiaglej i podaczkow". Mimo to najbliżsi potomkowie jego pociągani byli przez sąsiadów swych "w służbu tiahluju" "ku sienokosu", jednem slowem do różnych posług, ciążących na ludziach ,,prostych", zdołali jednak zawsze uzyskać potwierdzenie swych swobód i tym sposobem utrzymać się na stanowisku bojarów a z czasem wejść tą drogę w slan szlachly. Gdy dokumenty z wieku XV., a jest ich sześć, nazywają Krupowiczów zawsze bojarami i mówią tylko o służbie bojarskiej a wolnościach od dani i posług, to dokument króla Zygmunta I. pierwszy raz stwierdza, że mają oni "służbu ziemskuju wojennuju pospoł z inszymi bojary szlachtoju slużyty". W r. 1560 przeprowadzają już formalnie wywód swego szlachectwa za pomocą dokumentów i świadków-krewnych, i uzyskują wyrok "jako zdawna byli pri zemliach szlacheckich, kotoroj używajuczy, służbu hospodarskuju ziemskuju wojennuju zastupowaly potomu, jako i innyje bojare szlachta, obywatele tego państwa WKL budut".

Otóż ten wywód szlachectwa Krupowiczów jest niezmiernie ciekawy nie tylko z tego względu, że nam daje ilustracyę do tej ewolucyi społecznej, o której mówiliśmy na początku niniejszej rozprawy, przejścia z warstwy chłopskiej do służby bojarskiej a następnie wniknięcia do stanu szlacheckiego, ale także i dlatego, że stwierdza najwyraźniej istnienie u bojarstwa nawet drobnego niezmiernie żywego poczucia wspólności krwi i pamięci pochodzenia od wspólnego przodka. Przeprowadzający w r. 1560 wywód szlachectwa przedstawiciele rodu Krupowiczów umieją wyliczyć imiennie całą swoją antecedencyę aż do owego Kruposa, protoplasty rodu, żyjącego jeszcze w czasach Witolda, chodzącego z nim na wyprawy niemieckie a żatem w czasach jeszcze przed Horodłem! Nie wchodząc w to, czy ta pamięć w szczegółach nie zawiodła ich tu i ówdzie, rzućmy okiem na tę wspaniałą genealogię, dającą obraz rozwoju rodu w sześciu pokoleniach, w ciągu przeszło półtora wieku [42]. Ród Kruposa rozdzielił się na pięć gałęzi, pochodzących od pięciu synów jego, z tych cztery gałęzie z czasem uzyskały nazwiska rodzinne, typu patronimicznego, wzięte od imion różnych członków rodzin. Jestto rzecz niezmiernie interesująca, bo rzuca światło na tworzenie się gałązek rodzinnych na Litwie i ich nazwisk. Gdy gałąź Mickowiczów miała swe imię już od syna Kruposza, to gałąź Fetkowiczów wzięła je dopiero od jednego z jego wnuków, gałąź Jamontowiczów od jednego z prawnuków a gałąź Paszkowiczów od jednego z praprawnuków jego, co najciekawsze zaś, że piąta gałąź nie wytworzyła sobie imienia i przedstawiciel jej zadowala się ogólną nazwą rodową (Petraszko Krupowicz). Wszyscy oni jednak, w roku 1560 już liczny i silnie rozrodzony ród, utrzymują w pamięci, że "z narodu toho Kruposa, kotoroho Kniaź Wielikij Witowt wyzwolił wyszli, wsi odnoho plemia"... "wsi oni odin ród jest"; wszyscy leż używają prócz właściwych patrominików i nazwisk rodzinnych, wspólnej nazwy rodowej Krupowiczów, utworzonej z imienia protoplasty rodu, która odpowiada polskiemu zawołaniu rodowemu [43].

Tak tedy na dwóch przykładach, zaczerpniętych z różnych sfer bojarstwa litewskiego doby pohorodelskiej wykazaliśmy, że ustrój rodowy nie tylko nie był mu obcy, ale tkwił w niem conajmniej lak głęboko, jak u szlachty polskiej, a nawet podnieść trzeba, że w polskich materyalach do wywodu szlachectwa z XV. w. nie spotkaliśmy się z tak daleko wstecz sięgającym i tak pełnym rodowodem pnia ojczystego, jak ten, który przedstawili Krupowicze.

Nie podobna też przypuszczać, by ten objaw był na Litwę sztucznie z Polski przeszczepiony, by to był wynik tej asymilacji, którą Dr. Małecki dopiero unii horodelskiej przypisuje. Można mówić o przesadzeniu na młodszy grunt cywilizacyjny pewnych urządzeń politycznych, gospodarczych lub dorobku kulturalnego, ale zjawisko społeczne, o charakterze tak pierwotnym, jakim jest ustrój rodowy, w społeczeństwie, które, jak Litwa, dopiero wyszło ze stanu barbarzyństwa, było ponad wszelką wątpliwość instytucyą rodzimą i prastarą.

Wobec dwóch powyższych zasadniczych zagadnień z zakresu pierwotnego ustroju Litwy, trzecia kwestya, poruszona przez Dra Małeckiego: kto był objęty adopcyą horodelską, ma już podrzędniejsze znaczenie, nie będę się też nad nią dłużej rozwodził, jakkolwiek wywody Szanownego autora również mię nie przekonały. W szczególności interpretacya słówka "etc" po owych 47 wyliczonych imiennie rodach w horodelskim akcie monarszym i litewskim, oraz pojęcia "wyboru" dokonanego przez Witolda, nie ma dostatecznego uzasadnienia. Nie podzielam zdania, by ci "ceteri" byli to wszyscy na Litwie równi im stanowiskiem spolecznein, bojarowie bezpośrednio Wielkiemu Księciu podlegli czyli t. zw. pierwszorzędni, by oni wszyscy objęci zostali "wyborem" Witolda. Pomijam len wzgląd, że gdyby tak istotnie być miało, jak tłumaczy Dr. Halecki, znalezionoby niewątpliwie sposób ściślejszego określenia w dokumentach owej warstwy społecznej i że w wyrazie "elegit" tkwi pojęcie swobodnego "wyboru" w ścislem rozumieniu tego wyrazu, nie zaś przeznaczenia golowego już kola osób, całej istniejącej już grupy społecznej do udziału w adopcyi horodelskiej, w takim bowiem razie nie byłoby mowy o "wyborze". Ale przeciw przypuszczeniu Szan. autora przemawia przedewszystkiem ten fakt, że poza kołem uczestników w akcie horodelskim widzimy cały szereg jednostek, że wskażę tu tylko takie wybitne postacie, jak marszałka Czapurnę, Zenowiewa Bratoszyca, Sudynnmta Dorgiewicza, Paca Kimontewicza i tylu innych, którzy swą pozycyą społeczną, bez wątpienia nie stali niżej od takich Moniwidów, Jawnutów czy Minigajlów, adoptowanych w Horodle, a prawdopodobnie przewyższali takich Koczanów, Bojnarów, Twerbutów, o których w aktach horodelskich po raz pierwszy i ostatni słyszymy, a z których niejeden może właśnie był bojarem drugorzędnym, od tamtych zależnym [44].

Kończę niniejsze uwagi wyrażeniem Drowi Małeckiemu szczerej podzięki za rzeczowe i wyczerpujące omówienie tych doniosłych zagadnień ustrojowych starej Litwy. Bystro pomyślane wywody Szan. autora, nawet gdyby w całości się nie utrzymały, pozostaną cennym nabytkiem nauki, torując nowe ścieżki, stawiając cały szereg nieporuszonych dotąd pytań pierwszorzędnej wagi, słowem, wnosząc w tę mroczną dziedzinę badań nad pierwotnymi stosunkami Litwy, cale snopy nowego światła. Moje polemiczne uwagi zgoła wartości pracy Dra Haleckiego nie obniżają.

Dr. Władysław Semkowicz.



[1] Por. co do tego nadzwyczaj jasne, ścisłe i trafne określenie prof. Balzera w Kwartalniku historycznym t. 20 (r. 1906), str. 15. i nast.

[2] Zaznaczyłem to dwukrotnie, raz na str. 23, gdzie rozstrzelonym drukiem uwydatniłem to moje pojmowanie, drugi raz na str. 26, porównując bojarstwo litewskie ze szlachtą polską i zachodnią. Do dałem wprawdzie, że stan szlachecki wyróżniał się od innych warstw przywilejem i herbem, ale nie w lem znaczeniu, by miały to być kryterya równorzędne z momentem organizacyjnym.

[3] Krupowicz, Zbiór dokumentów str. 1. Dok. z r. 1387 § 5.

[4] Hist. Pol. t. III. str. 406.

[5] Wiganda z Marburga Chronicon, Ser. rer pruss. t. II. str 501.

[7] Wskazuje na to pokrewieństwo z przekazem łacińskiego przekładu latopisca ks. litewskich, wydanego przez Prochaskę w Kwart, histor. z r. 1888 str. 202, gdzie o Wojdyle czytamy: Ouidem autem fuit apud ducem magnum Olgerdi seryus yulgariter elilop dictus Woydilo, primum in pistorem depulatus et fuit pistor, postea constituit euin lectum 1'acere et acjuam, porrigerc sibi ad bidendum, demumąue plaeuit sibi et dedit sibi Lidam tenere et dilexit eum 1'eeitque eum creseere in magnum.

[8] Piekosiński, Ryc. Pol. w. śr. t. 1. str 60 oraz Balzer: Skartabellat str. 165.

[9] Cod. ep. Witoldi, str. 78

[10] Zwrócił na to uwagę wydawca Kodeksu Witolda.

[11] Przykład niniejszy dotyczy wprawdzie Żmudzi, ale stosunki społeczne na Litwie w owym czasie nie były w zasadzie inne. Przykładów takich związków rodzinnych między wlościaństwem a bojarslwem w XV. a nawet i w XVI. w. jest więcej (por. Kamieniecki W. Hozwój własności na Litwie. Rozpr. Ak. Um. hist. fil. t. 57. s. 154).

[12] Wolff, Kniaziowie lit.-rus. str. 65.

[13] Akt unii trockiej i grodzieńskiej z lal 1432 i 1434, traktaty z Krzyżakami w Czartorysku, Łucku i Kirstymoniu z r 1431. Wolff, l. c.

[14] Wolff, l. c. str. 66.

[15] Por. moją pracę pt. O bojarskich rodach litewskich w Mie sięczniku heraldycznym 1914 z. 3/4.

[16] Wolff, l. c. str. 66.

[17] Używał pieczęci typu kniaziowskiego i przywieszał ją do dokumentów wespół z kniaziami (Cod. ep. Vitoldi, str. 32) a w obronie krzyżackiej z r. 1416 nazwany jest wyraźnie ctux (tamże, str. 1029).

[18] Por. mój referat wygłoszony w Akademii Umiejętności d. 19. grudnia 1915 r. pt. Tradycya o pochodzeniu Radziwiłłów w świetle krytyki. Sprawozdanie Akad. Umiej, za grudzień 1915.

[19] Kod. Wp. t. 1., nr. 122.

[20] Daje temu wyraz statut Kazimierza Wielkiego w znanym ustępie: nobilitatis stirpes ex progenUoribus originem semper ducunt.

[21] "jugum servitutis, quo haetenus fuerunt compediti ac constricti, de eervice ipsorum deponentes ae solyenles"...

[22] "uniat eos nobis earitas, pares efficiat, cpiosreligionis cultus, juriuin et gratiaruni idemnitas sociayit".

[23] Szan. autor mylnie określa ogól bojarstwa jako "Uradel" przeciwstawiając go pojęciu sztucznie kreowanego "Briefadel". Tych pojęć przeciwstawiać nie można, bo nie są współmierne. "Uradel" to stare rody możnowładcze, których jeszcze szlachtą w ścisleni tego słowa znaczeniu nazwać nie można, jakkolwiek w formowaniu się stanu szlacheckiego wybitny (o ile gdzie nie wygasły) brały udział, to nasi Starzowie, Abdanki i in., z którymi zestawićby można na Litwie stare rody pańskie, takich Gasztoldów, Ościków, Keżgajłów. Ale późniejszemu pojęciu szlachty z przywileju (Briefadel) przeciwstawić można tylko pojęcie szlachty z rodu "Gehurtsadeł" i z zawodu "Berutsadel". Ogól bojarstwa litewskiego to byl pierwotnie rodzaj "Berutsadel", natomiast tych kilkadziesiąt rodów adoptowanych w Horodle, możnaby od biedy nazwać "Briefadel", dopiero w ciągu XV. w. wytwarza się na Litwie "Geburtsadel".

[24] Przyznaje to sam autor, mówiąc na str. 22, że bojarowie różnili się w warstwach swych najniższych tylko zajęciem, służbą wojenną od ludności wieśniaczej, ale by nie osłabiać przez to swej tezy o istnieniu rodzimego szlachectwa na Litwie, powołuje się na stosunki niemieckie, gdzie istniało podobne zróżniczkowanie i gdzie ministeryałowie najzupełniej litewskim bojarom służebnym odpowiadają. Szan. autor nie dostrzegł, że przytoczeniem niemieckich ministerya łów wytoczył właśnie działo przeciw własnym poglądom, ile że miuisteryałowie, to warstwa pochodząca z najniższych słojów spo lecznych, nawet z pośród ludności niewolnej, która drogą spełniania wyższych służb dworskich, do jakich icli panowie w zaufaniu powoly wali (por. Wojdyło!) oraz wykonywania służby rycerskiej, weszła w poczet rycerstwa a w dalszym rozwoju stosunków społecznych wzniosła się z czasem do rzędu szlachty. Ten okres zróżnicowania w obrębie rycerstwa niemieckiego, októrem mówi autor, okres wyprzedzający organizaeyę szlachty, przypada na wiek XI. i XII. i daje się porównać właśnie ze stosunkami litewskimi z XIV. i XV. w., świadczy zaś przeciw istnieniu szlachty na Litwie, dowodząc przeciwnie istnienia rycerstwa zawodowego (Rittertum, armigeri, bojari).

[25] Wnioski Szan. autora z moich prac nad lodami rycerskimi wysnute są przedwczesne, ile że opracowane przezenmie rody, to zaledwie cząstka ogółu polskich rodów rycerskich. Powtóre zaś fakt, że protoplastę rodu wykryć można w XI. lub XII. w., nic przesądza o ludowem pochodzeniu wcześniejszych jego przodkow, żyjących w prawieku, nie znanych nam tylko z braku źródeł Pozwolę sobie tu prztoczyć trafne zdanie prof. Balzera (Rewizya teoryi o pierwotnem osadnictwie, Kwart. hist. 1898, s. 59), że "gdyby nasz wlodyka średniowieczny, nasz szlachcic wioskowy lub pan z senatorskiego krzesła, właściciel wielkich posiadłości, mógł zestawić genealogię swego rodu aż do prawieku, znaleść może pierwszego przodka tak dobrze w Dałechowicach lub Gorzycach etc. siedzącego zrazu na wspolnym gruncie i razem pracującego przj jego uprawie z przodkiem dzisiejszego Macieja lub Wojciecha z pod Krzeszowic lub Przegini, którego pradziadom los odmówił wywyższenia". Jeśli chodzi o ogol rycerstwa polskiego, na zdanie to piszę się w zupełności.Por. też moich "Wlodykow polskich", str 28 (odbitki).

[26] Zob. wyżej str. 231.

[27] Por: nobililatis stirpes ex progenitoribus originem semper ducunt.

[28] Por. moją pracę "Ród Pałuków, str. 5 i nast.

[29] Por. moją pracę pt. "O litewskich rodach bojarskich" w Mies. herald, r. 1913, zesz. 11/12.

[30] Wiemy np., że w okresie tworzenia się nazwisk rodzinnych nawet bracia rodzeni brali nieraz odmienne nazwiska, utworzone z nazw swych włości (np. Tarnowski i Melsztyński).

[31] W poniższem zestawieniu uwzględniłem tylko litewskie rody, wyłączając, rody ruskiego i tatarskiego, jak wogóle wszystkie rody wedle tradycyi obcego pochodzenia.

[32] Wobec niepewności, czy niejedna z nazw wymienionych nie jest pochodzenia polskiego, podaję drukiem rozstrzelonym te nazwy, które niewątpliwie typ czysto litewski wykazują.

[33] Dość rzadkie nazwiska rodzinne od osad brane, powstały już pod wpływem polskim.

[34] Np. Dowinundowie, Siesiwy i Dowgirdowie h. Bawola głowa, Jodzieszkowie i Kierdejowie Radzinowojscy h. Belly, Eliaszewicze, Dzidowie, Orwidowie i Titowie h. Giejsz, Hołowmowie, Jakimowicze Ostrożęccy h. Holownia, Siekierzowie, Kimbarowie, Wołkowie, Zienkiewiczówie Cichyńscy h Siekiera i t. d.

[35] Jako Kojlutowicz w regestrze Inwentarza Zamojskiego (arch. Zamojskich w Warszawie t. IV. s 615) z końca XIV. w. Jawi się w latach 1398-1404 Cod ep. Vit. nr. 179 i 297.

[36] Ptaszycki w artykule p. t. Despoty Zienowiczy w końcu XVI. i nacz XVII. w. (Russkaja Starina, XXI. (1878 1.) woli widzieć w nim przybysza mołdawskiego.

[37] R. 1422: Dogiel IV. s. 90, r. 1432: Barwińskij, Zigimonl Kiejstutowiez, str. 155.

[38] Boniecki, Poczet rodów, s. 417.

[39] Por. analogiczne formy zawołań polskich: Domasławicz, Drogosławiez i in.

[40] Materyal do tej bardzo ciekawej sprawy, czerpiemy z dwóch źródeł: 1) z obiaty w aktach sądu ziemskiego lidzkiego z końca XVIII, w., gdzie wprawdzie cały przebieg procesu jest najdokładniej opisany, lecz dokumenty przedłożone przez Krupowiczów są tylko streszczone (Akty izdaw. wileń. Kom. t. 24, nr 141) i b) z wpisu w Metryce litewskiej, Kn. sudn. diet. Xli., s. 85, gdzie dokumenty, począwszy od r 1444 są dosłownie przytoczone (Akty jużn. i zap. ltoss. t. 1., nr. 22). Tak więc oba te źródła wzajemnie się uzupełniają i kontrolują.

[41] Z dokumentu Iwana Moniwida z r. 1444 w Metr. Lit. (Akty już. i zap. Ross. t. I., nr. 22). Sam dokument Witolda dla Kruposza rzekomo zgorzał (Akty wil. Kom. XXIV., s. 220).

[42] Nakreślona genealogia nie wyczerpuje całego rodu. We wspomnianym wywodzie szlachectwa występują nadto członkowie rodu, którzy w rodowodzie nie są wspomniani, tak, że połączyć ich z pniem rodowym nie można.

[43] Mieli niewątpliwie i wspólny herb, o którym jednak przy wywodzie nie było wzmianki. W r. 1806 wywiedli na Litwie swe szlachectwo Kropowiczowie h. Krupos, pochodzący z pow. lidzkiego, a więc z całą pewnością potomkowie naszych Kropowiezów. Jak ten herb wyglądał, niewiadomo. Por. Boniecki, Herbarz Szl. pol. pod nazwiskiem Krupowicz.

[44] Tak przynajmniej sądzićhy można o Surgutesie z Resznik (zapewne Rzeczułki w pow. wileńskim), gdyż wiemy skądinąd, że ta osada należała do Gasztolda. W r. 1-133 Jan Gasztold z Geranon wieś Reszniki zwaną "IV Gasztowti", nabytą jeszcze przez ojca swego, darował katedrze wileńskiej. Por. Kurczewski, Kopiarz wileński t. III., s. 110.

 
Top
[Home] [Library] [Maps] [Collections] [Memoirs] [Genealogy] [Ziemia lidzka] [Наша Cлова] [Лідскі летапісец]
Web-master: Leon
© Pawet 1999-2009
PaWetCMS® by NOX