Вярнуцца: Мемуары

Ks. V. Śutovič. U 25-tyja ŭhodki majho śviatarstva (1913 - 1938)


Аўтар: Ks. V. Śutovič,
Дадана: 24-08-2017,
Крыніца: Ks. V. Śutovič. U 25-tyja ŭhodki majho śviatarstva (1913 - 1938) // Chryścijanskaja Dumka № 16(164), 1 červienia 1938.; № 17(165), 10 červienia 1938.; № 18(166), 20 červienia 1938.



Chutka, jak adzin momant, prajšlo mnie 25 hadoŭ u ksiandzoŭstvie. Charakternym bylo tam adno, što ŭ žyćci mnie ad pačatku i da kanca nie ŭdavalasia. Pražyŭ ja vialikuju, dahetul jašče nie razyhranuju, trahiedyju! ...

Trymajusia ja śmiela pierakanarinia, što pryčynami maich niaudačaŭ byli i jość: maja bielaruskaja natura i bielaruski moj śvietapahlad. Ale lepš budzie, jak ja ab hetym raskažu pa paradku.

(27KB) Ks. V. Śutovič.

Z duchounaj seminaryi ja vyjšaŭ mala da žyćcia pryhalavany. A da bielaruskaha žyćcia, dyk tady ja byu skarej upiaredžany, čym z im abznajomleny. Nadta mnoha havarylasia tady ab litvinoch, pra bielarusaŭ taksama ŭžo dobra čuvałasia. Dziŭnyja mnie slovy: «litvoman», «bialorusoman» ab maje vušy abivalisia. Ale slova: «polonoman», dyk pačuć mnie nia pryšlosia. Starejšyja ksiandzy nas maladych henymi slavami strašyli. Ale i ŭ sapraŭdnaści tadv chapiła toiki maloha padazrertńia, što niechta z ksiandzoŭ maje nachil u litoŭski, ci bielaruski bok, kab jaho za heta kidać jak najdalej ad Vilni i ad ludzkich bielaruskich, ci litouskich asiarodkaŭ. Hetaki los spatkaŭ i mianie. A rabiłasia heta sa mnoj i bokam i skokam. Zatojež ja ŭ henych pieršych troch hadoch vyrabiŭsia na sapraŭdnaha bielarusa.

Niešta niejkaje musić niadobraje bylo sa mnoj, kali mianie pa seminaryi naznačyli vikarym da ksiandza kanonika J., probašča ŭ śv. Jakuba, što by ŭ samym najbolšym palakom u Vilni. Ale na májo ščašcie ja na heny vikaryjat nie dajechaŭ. Ksiondz kanonik paklikaŭ mianie da siabie, kab na mianie hlanuć tolki. Jak ja, pasłuchmiany, pakazaŭsia jamu, to ja ubačyu tam čuć što nie kamisyju z Vilenskich ksiandzoŭ palakoŭ. Jany heta na mianie tady hladzieli, słoŭ niekalki jany da mianie zahavaryli i chutka mianie nazad adpravili. Ja im nie padabaŭsia. Paviarchoŭny moj vyhlad i ahulam maja blełaruskaja natura nadta časta mianie u žyćci zdradžali. Hety raz majo miesca ŭ śv. Jakuba zaniaŭ druhi małady ksiondz, čysty palak, bo až z Łomžynskaj dyjecezyi. Ja nie žaleŭ Vilni i radasna pajechaŭ na vikaraha ŭ Lidu. Ščyrym sercam tam spatkali mianie: ks. Dziekan Škop i dvuch jahonych vikarych.

Siarod ksiandzoŭ ja trymaŭ polski ton. Na klabanii i u kaściele ja havaryŭ u Lidzie tady papolsku. Pa dvaroch ja jeżdziŭ na harbatki i adviedvali my ŭ Lidzie čynoŭnikaŭ, jakija choć caru služyli, ale ŭ chacie z saboj jany havaryli papolsku. Mianie ŭžo tady da henych sferaŭ lišnie nie ciahnuła. U takich haściach ja časta paziavaŭ i damoŭ rupiŭsia. Ja spaściaroh vialikuju roznicu pamiž žyćciom na klabanii i žyćciom parachvijanaŭ. Satknuŭsia ja z ludżmi ŭ spaviadnicy i čuju, što im pamahčy treba pabielarusku. Tady jašče ja nia byŭ śviedamym bielarusam, ale ŭžo niešta padobnaje ŭ mianie zaviazyvałasia. U Lidzie ja spatkaŭsia z bielaruskim, choć niaśviedamym jašče śvietam. Jak pajedu ja na viosku, dy z ludżmi svaimi spatkajusia, tady ja čujŭ, što žyvu i dla ludziej pracuju. Choć tady ja nie havaryŭ tak z ludżmi pabielarusku, jak heta rablu ciapier. Ale ja ludziam henym piajaŭ bielaruskija pieśni i ludzi mianie za heta lubili. Hena majo spatkańnie z ludżmi było duža naturalnaje, a na't i romantyčnaje ŭ tym sensie, što ŭ majej dušy rażvivalasia niejkaja šyrokaja lubo ŭ da ŭsich tych ludziej, siarod jakich ja pracavaŭ. Ja jeżdziŭ pa kaladzie ŭ samyja dalejšyja vioski. Lubiŭ ja tady chadzić i jeżdzić pabierahoch Niomna. Tam ja spatykausia z pravaslaunymi, ale i da ich ja u dušy svajej nia toje čuŭ, što na maim miescy čuu druhi ksiodz polski. Raskazyvali mnie henyja biełarusy, jak u ich pierad hetym byŭ ks. B., što pravaslaŭnych śviaciŭ vadoj z Niomna, a pravaslaŭnyja jaho bajalisia i ad jaho ŭciakali i žalilisia na jaho svajmu baciušku. U henych vioskach ja načavaŭ i piatuchi mianie tam ranicaj budzili. Pryjemnaje bylo mnie tady žyćcio, ale škada, što ja tady nia byŭ śviedamym bielarusam!

U Lidzie ja lubiŭ chadzić u akružny sud i da prysiahi ludziej davodzić. Uznoŭ z novym dla siabie śvietam ja spatykaŭsia tam. Rasiejski carski sud vyhladaŭ duža pavažna. Jany na't pa rublu placili duchavienstvu za kožnuju prysiahu. Na henych sudoch zasiadali prysiažnyja, śmiatanka z tutejšych ludziej u paviecie. Raz hetak na sudzie ja pobač siadzieŭ sa stareńkim baciuškam, nastajacielem u Lidzie. Jon, nachiliŭšysia da mianie, dalikatna mianie zapytaŭ, jakoj ja narodnaści. U henym časie kožny ksiondz, kali havaryŭ z baciuškam, dyk musiŭ jamu skazać, što jon palak. U danym vypadku heta i ja zrabiŭ. A heny na mianie utalopiu svaje vočy i pytausia dalej, dzie ja ŭrodžany. Tut dyk ja skazaŭ jamu praŭdu, što ja z Ašmianskaha pavietu. Tady baciuška na heta ušmichnuŭsia, kiŭnuŭ hałavoj i da mianie kaža: "jakiž z ciabie palak Ašmianskaha ujezdu?!" Heny baciuškaŭ skaz mnie nadta hlybaka zalez u dušu, ja jaho i siahońnia pomniu. Mnoha ja ŭžo i pierad hetym dumaŭ, chto ja taki? Ci ja palak, ci nie? Ja viedaŭ dobra, što ja nie rasiejec i ŭ dušy svajej ja da polskaści nie pryznavausia, bo ja čuŭ tam, što ja nie palak. Ale mnie i da bielaruskaści pryznavacca nie chaciełasia.

Ale žyćcio mianie papchnuła ŭ šyrejšy śviet. Pa čatyroch miesiacach u Lidzie, mianie paklikali na vikaraha ŭ Vilenskuju katedru. Heta dla maladoha ksiandza była vializarnaja karjera. Škada tolki, što ja tady ŭ palityčnych i nacyjanalnych spravach by ŭ nadta zialony.

U Vilenskaj katedry była takaja tradycyja, što tam byvali vikarymi: dvuch litvinoŭ i dvuch palakoŭ. Pad toj čas adzin polski vikary z Vilni byŭ naznačany na viosku, a jaho tady miesca zaniaŭ ja.

U katedry ja spatykausia z prałatami, kanonikami i prafesarami seminaryi. Ks. Prałat Kurčeŭski pytaŭsia mianie ŭ katedralnaj zakrystyi, ci ja čytaju "Bielarusa"? J kali ja adkazau jamu, što nie, to mianie nie pachvaliŭ za heta. Moj prafesar ks. Brazis ciapier zrabiŭsia maim kaleham, bo i jon byŭ katedralnym vikarym. Ja bolš trymaŭsia litoŭcaŭ u Vilni i Brazisu piajaŭ ja ŭsiej dušoj. U ks. Brazisa i ks. Bialaŭskaha byli ŭsie maje piečki i laŭki. Z Bialaŭskim ja chadziŭ na litoŭskija sabrańni i pryhladaŭsia litoŭskaj hramadzkaj pracy, z Brazisam ja piajaŭ litoŭskija pieśni. Polski katedralny vikary choć u adnym z nami domie žyŭ, ale z nami nia łučyŭsia i byŭ byccam čužy. Na vialikdzień my ŭ troch chadzili z vizytami pa prałatach i kanonikach. U prałata Kurčeŭskaha my najdaŭžej prasiedžyvali i najbolš dobra čulisia. Hetaha prałata my nadta lubili za jahonuju prastatu i ščyrašč. Jon byŭ vydatny krajovy historyk. U svaich pracach jon časta cytavaŭ bielaruskija staryja dakumanty. Jon mnoha napisaŭ kazańniaŭ i vydaŭ mnoha histaryčnych knižak. Heta byŭ syn bielaruskaj vioski, tak jak i ja, na't z susiedniaj ad majej vioski.

A ŭsio-ž taki mnie doŭha nia dali abahrecca ŭ Vilenskaj katedry! Pa vašmi miesiacach mianie pahnali na vikaraha u Śvianciany. Na stolki ja nia ŭmieŭ palitoŭsku, kab u Śviancianach pracavać. Tutaka ja svajej uładzie nia daŭsia. Ja ŭciok u Pietrahrad i pastupiŭ u Akademiju. Ja ŭziausia za navuku. Pa seminaryi ja nia moh čytać pavažnaj knižki i šmat čaho ŭ ich nie razumieŭ. U Akademii paznavaŭ novyja prablemy, pahłyblaŭ filozofiju iteolohiju; slovam, vučyusia, tak, jak i ŭsie tam vučylisia.

U Akademii ja pieršy raz z sapraŭdnymi palakami spatkaŭsia. Ja paznavaŭ ich charaktary. Bo našy tutejšyja palaki zusim druhija.

U Akademii ja hladzieŭ tady tak-ža i na litoŭcaŭ z Koŭna. Ich polski akcent mianie až šmiašyŭ. Spatykaŭsia ja tam z latyšami z Režycy i z sarataŭskimi niemcami. Tam i bielarusy dla mianie pakazalisia bližejšymi. U hetkim asiarodziščy, jak Akademija, ja i ab sabie inačaj pačynaŭ dumač.

Prychodzie da mianie kaleha palak, kab ja ŭ jahony kružok zapisaŭsia. A ja biaz vialikaha nadumańnia nie zhadžajusia. Padchodzie da mianie kaleha Adam Stankievič, kab ja ŭ jahony kružok zapisaŭsia. Ja heta rablu biaz mnohich hutarak. Chutka pašla ja čytaŭ referát ab Fr. Bahuševiču. Mianie sluchali kalehi biełarusy i pavažany prafesar Epimach Šypila. Z majho referátu nia zusim byŭ zdavoleny heny samy Adam Stankievič. Jon byŭ maim krytykam i zahadzia jašče jon pierahladaŭ majŭ pracu i vyčyrknuŭ z jaje dva pasažy. Ja usiož-taki henyja miascy ŭ referacie pračytaŭ. Mnie jany padabalisia. Ja ich uziaŭ z historyi polskaj litaratury prafesara Tarnoŭskaha. Za heta Adam Stankievič nazvaŭ mianie ŭporystym. Na ciapierašni moj rozum, dyk i sapraŭdy - što supolnaje mahli mieć miz saboj polski prafesar Tarnoŭski z bielaruskim Fr. Bahuševičam?

Kali ja z Akademii na kalady pryjechaŭ u Lidu, dy za stałom zasieŭ z ksiandzami, dy horača paviou novyja hutarki ab biełaruskich spravach, mianie daŭnyja maje kalehi i dziekan nie paznali. Siła maich arhumantaŭ ich zadziviła. Tam za stalom byu i staršy moj kaleha z Akademii ks. Šyroki, ale jon maŭčaŭ i nie rniašaŭ mnie ŭ maich vyvadach.

Letam, prad samým nadychodam na Smarhoni niemcaŭ, ja ŭ Šutavičach naladziŭ biełaruskaje pradstaŭleńnie. Na scenie byli: "Sčeroŭskija Dažynki", deklamacyi i mnoha piešniaŭ. Na heta pradstaŭlerinie pryjšli dva braty Źabinskija, rasiejskija vučyciali, a maje susiedzi. Z biełaruskim ducham jany tady pieršy raz satknulisia i adnieślisia da jaho prychilna; tady ŭsia vioska Šutavičy pabielarusku piajała.

U Akademii haspadarami byli prafesary palaki. Litoŭcaŭ bylo čatyroch. Adzin biełarus, što siadzieu cichańka, heta prafesar kananičnaha prava ks. Biełahałovy. Jšła cichaja baraćba miž prafesarami palakami i litoŭcami. U moj čas novy rektar Akademii pryjechaŭ - heta ks. Idzi Radzišeŭski. Heta byŭ refarmatar vyŭejŭych navukovych ustanoŭ. Adnak jahonyja reformy nia ŭsim prafesaram u Akademii padabalisia. U pieršuju čarhu inspektar Akademii ks. Fr. Bučys satknuŭsia z novym rektaram i paciarpieŭ ad jaho, bo paśla dvuch hadoŭ jon adyšoŭ u adstaŭku. A ks. Bučys u Akademii byŭ prafesaram niešta hadou z 14 i svaimi prelekcyjami zachaplaŭ usich studentaŭ. Rektar udaraŭ bolš na efekt i lubiŭ pakazać svajo što to ja. Ja pomniu, jak na adnym akademickim sabrańni jon zrepiŭsia z našym Cikotam. Hety student byŭ nadta bojki i ŭ dyspucie jon pierarmoh rektara.

Adno leta ja pravioŭ u Pietrahradzie i jahonych vakolicach. Ja spatkaŭsia tady z biskupam Karevičam, litoŭcam. Hety biskup mnie raskazaŭ, skolki jon ciarpieŭ za litoŭskuju spravu. Spatkaŭsia jon adzin raz na vizytacyi ŭ Belmoncie (Braslaŭski pav.) z hrafam Plateram. Toj pry stale vystupiŭ prociŭ biskupa. Tady hety biskup ustaŭ ad stala i vyjechaŭ z Belmontu.

Pa dvuch hadoch pakinuŭšy Akademiju, u 1916 hodzie vosieńniu, samaj vialikaj vajnoj, ja pryjechaŭ u Krasnaje nad Ušaj zamianiać chvoraha probašča. Praz Krasnaje na Miensk latuć niamieckija samaloty i pa darozie bomby kidajuć. Ja adpraŭlajŭ śv. Imšu ŭ kaściele i bajusia až dryžu! U Krasnym parachvija nievialičkaja, raboty mnie niama. Usiudy tolki pravastaŭnyja. Sałdataŭ kruhom poŭna, biežancaŭ taksama, ludzi žyvuć z pajka i ničoha nia robiać, demoralizacyja strašennaja. Ja biarusia za knižku i ad času da času ježdžu u Miensk. U Miensku ja spatykajusia z paetam Ziaziulaj i z inš. Ja byvaŭ tam na biełaruskich sabrańniach i bačyu Smoliča i paeta Bahdanoviča. Skirmunt tam pramaŭlaŭ, ale pabielarusku drenna, jon bolš zanosiŭ paukrainsku. Ja na't dapiaŭ u Miensku taho, što adzin raz byŭ na abiedzie ŭ Radzivilichi.

U Krasnaje z Akademii adzin tolki student pryslaŭ mnie svoj pryviet. Hetym studentam byŭ Adam Stankievič. Jon aba mnie pomniŭ i heta mnie zrabila vialikuju prviemnaść.

Pa čatyroch miesiacach u Krasnym ja jechaŭ na probašča ŭ Lužki, Dziśnienskaha pavietu. Ale paśla zajšli žmieny. U Dziśnie ja čakaŭ sabie druhoha naznačeńnia i dačakaŭsia ŭ Baradzieničy, kudy ja prybyŭ na pačatku 1917 hodu. Paza kaściołam z ludżmi ja adrazu staŭ havaryć pabielarusku, a ŭ kašciele havary ŭ papolsku. U Baradzieničach ja tady zalažyŭ biełaruski prytułak dla dziaciej paciarpieŭšych ad vajny i biełaruskuju školu. Pacieraŭ i katachizmaŭ ja vučyŭ dziaciej pabiełarusku. Poštaj z Pietrahradu nadsylalisia mnie kaścielnyja piesieńniki i relihijnaja litaratura. Pany hetaha nia lubili i kali ŭ vosień ks. Arcybiskup Ropp pryjechaŭ u Baradzieničy z vizytacyjaj, to jany jamu našaptali, što ja vuču paciery pabielarusku. Ale za heta na mianie Arcybiskup Ropp nia kryčaŭ, na't ničoha nia uspomniŭ. Hety Arcybiskup sam zavioŭ u Baradzieničach biełaruskija kazańni. Ks. Adam Stankievič pry Arcybiskupie skazaŭ pieršaje kazańnie, a pa im mnie ŭžo paśla było havaryć pabielarusku ŭ Baradzieničach duža lohka. Za dziesiać hadoŭ majej dušpastyiskaj pracy ŭ Baradzieničach biełaruskaja mova pryvilasia tam zusim dobra. Ale rabota heta była nia prostaja i jana Baradzieničam lohka nia prychodziłasia. Za heta Baradzieničy i siahońnia cierpiač, a ja ciarplu taksama!

Jak zvaliŭsia car sa svajho tronu i pajšło ŭsio da revalucyi, tady dla nas u Baradzieničach nastala žyćcio. My tam uzmacniali svaje biełaruskija pazycyi.

Ja chutka paznaŭ, što znača biełarusaŭ vučyć pabielarusku viečnych praŭdaŭ ab Bohu. Kali ja vystuplu da narodu ŭ kašciele i stanu jaho pabielarusku vučyć, tady ja baču, što mianie sapraŭdy ludzi słuchajuć i razumiejuć. Niachaj sabie jak chto choča havora i dumaje, ale ja da śmierci nie zrakusia taho prakanańnia, što relihii biełarusaŭ treba vučyć pabiełarusku!

U Baradzieničach prajšli try hady vojnaŭ i ŭstaliŭsia siaki-taki paradak. Tady padniałasia vajna suproć bielaruskaj movy u Baradzlenickim kaściele. Pieršy, chto suproć hetaha vystupiŭ, heta byŭ tak zvany tady revirovy. Jon mnie napisau duža vostruju papierynu, što heta herezyja pabielarusku navučać u kaściele i zabaraniŭ mnie rabić heta dalej. Z takoj zabarony ja paśmiajaŭsia. Tady stary adzin šlachcic prychodziŭ u kaścioł, siadaŭ za prezbiteryum i baražniŭ mnie ŭ biełaruskim kazańni. Tutaka bylo krychu horaj, bo heta ŭ kaściele i ŭsiožtaki jon mnie pieraškadžaŭ. Ale ja i na šlachcica nie žviartaŭ uvahi. Tady pajavilisia viestki ŭ polskich hazetach u Vilni ab bielaruskaj movie ŭ Baradzienickim kaściele. Razumiejecca, što ŭsia biada tam na mianie zvalvalasia. Biskup Matulevič vyznačyŭ śledzstva na Baradzieničy. Pryjechau dziekan i ŭ Baradzieničach na ćvintary adbyŭsia plebiscyt. Bielarusy pieramahli, ale pačałaśia baraćba, jakaja daloka vychodzila za ramki majej parafii, i ja ŭrešcie byŭ prymušany duchoŭnaj uładaj z Baradzienič ustupić.

Takim čynam ja musiŭ spynić biełaruskuju svaju pracu ŭ Baradzieničach nia tolki ŭ kaściele, ale i pa škołach.

Paśla hetaha by ŭ ja naznačany na vikaraha śpiarša ŭ Lidu, a paśla ŭ Tryściennaje za Biełastok. Maralna čuŭsia ja drenna i nadumaŭ jechać u Ameryku. Tryściennaje ja pakinuŭ u pałovie krasavika 1929 hoda. Užo ŭ Varšavie ja pačuŭ siabie nadta adzinokim! Ja tady zły byŭ na ŭvieś śviet, nie havary ŭ ja z nikim ani sloŭca! U vosiem hadzin viečara ja z Varšavy pajechaŭ za hranicu. Nikoli ŭ žyćci ja nie pieražyvaŭ padobnych nastrojaŭ, jak tady ŭsiŭ darohu až u Ameryku. U hetym mianie toj tolki zrazumieć moža, chto užo na śmierc i žyćcio zmahaŭsia za bielaruskuju ideju i, nia mohučy vydzieržać svaich pazycyjaŭ, uciakaŭ za hranicu adzin! Ja ciapier nadta dobra viedaju heta, sto niezavidny los usich emihrantaŭ na śviecie. Treba byc biaz serca i biaz dušy, kab vytryvać na čužynie.

U darozie sa mnoj kruhom čužyja ludzi. Ich maniery i mova, ich pali, lasy i reki, ich harady, na't ich pavietra i nieba, usio heta na mianie reahavała nadta dziŭna. Usio heta i apisać na't ciažka. Ničym mianie tady nia cikaviŭ ani taŭsty niemiec, ani padžarysty belhijec, ani cienki francuz. Hetak ja zajechaŭ až u Paryž i staŭ tam pryhladacca žyćciu Zachodniaj Eŭropy. Ja adpraŭlaŭ Imšu ŭ Notr-Dam i ŭ novym kaściele Serca Jezusavaha. Ja chadziŭ i ježdziŭ pa vulicach Paryža, adviedvaŭ knihami i niekataryja redakcyi. Ale heta rabiłasia niejak biazmetna. Niekalki dzion ja pabyŭ tam i mnoha čaho pabačyŭ.

Z Paryža ŭ Šerburh dastaŭsia. Heta jość vialiki francuski port. Dziŭnaja noč mnie była ŭ Šerburzie. Ja tam nadta žaleŭ Bielaruś i pra jaje ja śniŭ nadta pryhožyja sny.

Jak moj "Levijatan" skranuŭsia ŭ adkrytaje mora - akijan, mnie trudna zrabiłasia. Ja ciažka ŭzdychnuŭ i zabiadavaŭ hetak: štož ja heta sabie zrabiŭ najlepšaje, čahož ja ŭlez u hetakuju viaroŭku - u karabiel na akijan! I chacielasia mnie adrazu nazad viarnucca, ale karabiel heny mianie nie razumieŭ... Za piać dzion ja apynuŭšysia ŭ Nev-Jorku, dni sa try pachvareŭšy na marskuju chvarobu.

Amerykanskaje žyćcio nadta bahataje nia tolki ŭ hrošy, ale i ŭ žyćciovuju praktyku. Za try hady majho tam byćcia ja adkryŭ sabie puciavodnuju darožku na ŭsio majo žyćcio. Druhim čalaviekam ja viarnuusia z Ameryki. Tam ubačyu ja vialikaje skupleńnie narodaŭ. Ludzi adzin kala druhoha žyvuc duža ščylna. U hramadzianstvie tam viarchi z nizami roŭnyja. Tolki ŭ Amerycy ja bačyŭ sapraŭdnuju demakracyju. Tam pamiašana ŭsio razam, staryja siaredniaviakovyja eŭropejskija tradycyi z najnaviejšym amerykanskim postupam. Moj tam biskup, jak ja tolki da jaho pakazaŭsia, sam advioz mianie da chaty svaim aŭtam. Ja tolki dziviŭsia hledziačy, jak biskup sprytna kiruje aŭtamabilem.

Ale dobra ptušcy ŭ zalatoj kletcy, dy lepiej jej na zialonaj vietcy. Tak i mnie było u Amerycy. Ja nikoli ŭ žyčci nia plakaŭ, a ŭ Amerycy ja sprabavaŭ hetaha. Było razy sa dva, što ja tam, jak dzicia plakaŭ. Amerykanie vymahali ad mianie adračysia svajho i addacca zusim dla ich, tak prynamsia mnie zdavałasia. A ja na heta zhadzicca nie zachacieŭ. Heta mnie pakazałasia nierazumnym i čuć nia zdradaj Baćkaŭščyny. U 1932 hodzie ŭ žniŭni ja pakinuŭ Ameryku. Jakby što mnie z hrudziej zvalilasia, ja viasiolym i Sčaślivym jechaŭ u rodný kraj!

Pryjechaušy ŭ Vilniu, ja byŭ naznačany ŭ Charošč na vikaraha, dzie astajusia i siańnia.

Vos hetak mnie žylosia praz maich 25 hadoŭ u ksiandzoŭstvie! Bylo ŭsiak!... Ale jašče chacielasia-b mnie pražyc jakich i druhich 25 hadoŭ, choć-by i na hetym stanoviščy vikaraha ŭ Charoščy! Ale heta usio ŭ rukách Najvyšejšaha!

 
Top
[Home] [Library] [Maps] [Collections] [Memoirs] [Genealogy] [Ziemia lidzka] [Наша Cлова] [Лідскі летапісец]
Web-master: Leon
© Pawet 1999-2009
PaWetCMS® by NOX