Вярнуцца: Нарбут Теадор

DZIEJE STAROŻYTNE NARODU LITEWSKIEGO. Tom pierwszy


Аўтар: Teodor Narbutt,
Дадана: 23.05.2007,
Крыніца: Wilno. Nakładem i drukiem A. Marcinowskiego. 1835.



Mitologia Litewska


S. 3

Dozwala się drukować, z warunkiem, aby po wydrukowaniu złożone były trzy exemplarze w Komitecie Cenzury. Wilno 1833 d. 21 Lipca. Cenzor Leon Borowski.

S. 4

UKAZICIEL PODZIAŁÓW TOMU PIERWSZEGO

Wstęp ... stronica I - XV

XIĘGA PIERWSZA. Mytologija Litewska.
Rozdział I. Bogowie więksi ... 1.
Rozdział II. Boginie ... .38,
Rozdział III. Bogowie niniejsi, czyli Bożkowie ... 89.
Rozdział IV. Ubóztwienie ciał niebieskich ... 125.
Rozdział V. Bóztwa tajemnicze i Fetysze ... 136.
Rozdział VI. Bohaterowie, Półbogi ... 156.

XIĘGA DRUGA. Rzeczy odnoszące się do Mytologii Litewskiej.
Rozdział I. Przedmioty czci religijnej ... 170.
Rozdział II. Miejsca uświęcone ... 213.
Rozdział III. Osoby poświęcone ... 237.
Rozdział IV. O ofiarach ... 275.
Rozdział V. Święta, Uroczystości ... .295.
Rozdział VI. O Obrządkach ... 321.
Rozdział VII. O rzeczach ostatecznych człowieka ... 360.
Rozdział VIII. Rzeczy, związek z Mytologiją Litewską mające ... 386.

DODATKI.
I. O Arcykapłanie ... 411.
II. O rzece Nerczy ... 434.
III. O Boginiach ... .435.
IV. O znakach, dostojeństw kapłańskich ... 437.
V. O Abecadle Biarmskiem ... 448.
VI. O Języku Litewskim ... 452.
VII. O Nawracaniu pogan w Litwie ... 469.
Spis rzeczy porządkiem abecadłowym ... .475.

* * *

OMYŁKI W DRUKU ZASZŁE.


Stronica 2 wiersz a zamiast nazjwający; czytać, nazywający:
-- -- 10 -- 26 -- -- przyjęli; -- -- przyjęły.
-- -- 19 -- l5 -- -- miesiące; -- -- miesięcy. -- -- 25 -- 1 -- -- GARDEOLDIIS; -- GARDOELIIS.
-- -- 42 -- 20 -- -- Somonahodom; -- Somonakodom. -- -- 44 Przypis -- -- Lithauisze; -- Lithauische.
-- -- 83 wiersz 13 -- -- bekaskszyk; -- bekas kszyk.
-- -- 115 wier. 4 -- -- Bungputis -- Bangputis.
-- -- 123 -- 18 -- -- zozumieniu; -- rozumieniu.
-- -- 131 -- 3 -- -- Tythan; -- -- Thyton.
-- -- 169 -- 6 -- -- dochowująca; -- dochowującą.
-- -- 244 Przyp. 4 -- -- Brutneno; -- -- Bruteno.
-- -- 248 -- 15 -- -- nie widział; -- nie widząc.
-- -- 286 Przyp. 2 -- -- perogebant; -- peragebant
-- -- 336 wiersz 12 -- -- o huc! (i wszędzie dalej czytać, o hue!)

S. I

WSTĘP.

W opisywaniu starożytnych dziejów Narodu Litewskiego, znalazłem się prawie sam jeden, na drodze, zaniedbanej tylą wieków upływem, której ledwie początek w pomroce czasów dostrzedz się daje: za każdym zaś po niej krokiem, napotykają się zawady, niepodobne wprost do przebycia: badacz musi się zatrzymywać, zbaczać, udawać do wyszukiwań, -- częstokroć bardzo odległych, iżby ciąg jej dalszy udowodnić potrafił.

(16KB) DZIEJE STAROŻYTNE NARODU LITEWSKIEGO.

Nie znajdzie przeto Czytelnik tych płynnych, historycznych opisów, które uprzyjemniają bez przerwy czytanie dziejów, należycie badaniami poprzedniczemi wyświeconych: ciąg bowiem dziejów naszych przerywać będą mozolne każdej rzeczy udowodnienia. Jeżeli zwróciłem uwagę na nowe odkrycia rzeczy dawnych; jeżeli pokazałem przykład dziejów narodowych, bardzo starożytnych; jeżeli następstwo, przynajmniej ogólniejszych wypad-

S. II

ków, wyjaśnić potrafiłem -- praca moja daremną nie będzie.

W tym pierwszym tomie, wystawić w całej obszerności Mytologia Litewską przedsięwziąłem, którą mniemam bydź zasadą najodleglejszych dziejów. Czerpałem we wszelkich źrzódłach, jakie się tylko nastręczyć mogły, zawsze trzymając się ściśle krytyki prawideł, przyzwoitych badaczom starożytności krajowej; pisałem o fałszywych bogach: lecz prawdorzeczność zachować ściśle usiłowałem. Nie goniłem się przeto za ozdobnością opisów, ani żadnych dodatków, uprzyjemniających rzeczy, nie czyniłem: gdyż zmyślenia ozdobne leżą za przedziałami dziejów, tak, jak to wszystko, co się udowodnić przyzwoitym sposobem nie pozwala. Owszem stajałem się zachować wysłowienia imion własnych, tok rzeczy, zdania i powieści poprzedniczych dziejopisów; tam tylko poprawy i sprostowania robiłem, gdzie postrzegałem ich błędy, z nieznajomości języka lub rzeczy krajowych wyraźnie pochodzące: gdyż zabytki dawnych wieków, drogie nawet w baśniach swoich, powinny bydź, i oddane, i wyłożone, stosownie do ducha czasu, z którego pochodzą.

S. III

Sczególnem staraniem mojem było, abym to wszystko opisał, bez usczerbku najmniejszego, co zostawiły dzieje pisane, wykryły badania starożytników, co z powieści i śpiewów gminnych zebrać się udało, oraz jakieżkolwiek zabytki pomników dochowały. Zaginęło wprawdzie mnóztwo części tego obrazu, ale pozostał ogół calszy nad wszystkich narodów północnych myta. Mytologia litewska, utworzona z greckiej, nie ma tych dzikich i barbarzyńskich wyobrażeń, jakie się u innych narodów północnego świata natrafiać zwykły; musiała się przeto wykształcić, pomiędzy ludami, na wyższym stopniu cywilizacyi będącemi.

Żebyśmy sobie ułatwili wszelką korzyść z czytania Mylologii, nie od rzeczy będzie przebiedz na wstępie postrzeżenia, któreby nas naprowadziły na drogę, jaką szły narody w obłąkaniach swoich religijnych.

Najdawniejsze narody na ziemi, Indyanie i Chińczycy, miały i mają poniekąd za najgłówniejsze cechy narodowości swojej, -- namiętliwy upór trzymania się przy dawnych prawach, zwyczajach, obyczajach i wszelkich drobnost

S. IV

przyczyną odwiecznej jednostajności, która te narody, przy ich położeniu jeograficznem, długo trzymała, lub dotąd trzyma na jednym stopniu oświaty, urządzeń politycznych i religii. Żaden postęp czasu, żadna zmiana świata cywilizowanego, nie zakłóca ich statecznego położenia: wiekami stojąc na tym samym sczeblu, nic ich nie zachęca do szukania lepszosci, przez postąpienie wyżej; z przykładu innych narodów, z przyswojeń rzeczy i wynalazków obcych z pogardą najgrawają się; zawzięcie nawet prześladują chęć usunienia w czemkolwiek staroświeczyzny. Taki sam duch ożywiał mnóztwo dawnych azyatyckich narodów.

Na 2, 000 lat przed Erą chrześciańską, kiedy Egipcyanie weszli w stosunki z południowemi pobrzeżami Europy, znaleźli tam lud wcale z innemi skłonnościami, któremu przeznaczenie wszelką wyższość przygotowało. Zaledwie bowiem europejscy narodowcy przyjęli pewny stopień cywilizacyi, odkrył się w nich jeniusz, zupełnie różny od cywilizowanych mieszkańców Azyi i Afryki; -- pobiegli oni olbrzymim krokiem do oświaty. Otwarty dowcip, żywy, namiętny, pragnący swobody, ni-

S. V

gdy nie syty nowości; przystępność, gościnność, chęć odznaczenia się swojemi wynalazkami, ochota przejmowania rzeczy obcych, a ztąd nieuskromiony popęd do udoskonalenia się, -- były odwiecznemi cechami narodów europejskich, a w sczególności plemion pelazgicko-helleńskich, na których czele stanęli Grecy. Zbyteczna wszelako niestałość Greków, ciężka przywara obok tamtych pięknych zalet, zrodziła wiele nadużyć, cywilnych i religijnych.

Gdy tymczasem Opatrzność przygotowała lud inny, mający bydź stróżem oświaty Europy. W głębi starożytnego Latium, pomiędzy górami płonnemi, w najniezdrówszym zakątku, zawiązało się królestwo Rzymian, którzy okazali światu ludzi wielkiego charakteru, wielkie cnoty, nieporównaną miłość ojczyzny, męztwo, wytrwałość, politykę głęboką, chęć niezmierną potęgi. To wszystko, połączone z wrodzonemi zaletami Europcjców, utworzyło naród, godny panowania nad światem; -- naród, który miał bydź wzorem dla potomności najpoźniejszej, a który -- jak cień zniknął z przestrzeni ziemskiej: dlatego tylko, że moralność jego różną była od wyobrażeń religijnych, że

S. VI

kapłani bogów nie byli filozofami, ani filozofi kapłanami.

Zastanówmy się dopiero nad zgubnemi obłąkaniami w religii ludów starożytnych, począwszy od wynalezienia wielobożności.

Nie potrzeba dziś dowodu na to, że pierwotne poznanie Boga, jest wyryte na sercu człowieka, -- nawet nie wiele rozwagi potrzeba, iżby je rozwinąć. Ludzie zaś, lepiej uorganizowane głowy mający, łatwo wynaleźli to, co my nazywamy religija rozumu; -- lecz jej stan, w czasie udoskonalenia społeczeństw, różny u różnych się narodów pokazał. Nie wierzmy tym, którzy nam wystawują pierwotnych ludzi, jak leśne zwierzęta, błąkających się po pusczach, będące w stanie najsurowszej dzikości; pisali oni te romanse dla poparcia dziwacznych zdań swoich, które ich nie o jeden ten błąd przyprawiły. Tymczasem poznajomienie się bliższe z naturą ludzką przekonało widoczniej, że człowiek był zawsze towarzyskiem stworzeniem: nigdzie ani odkryto, ani słyszano istotnie o takich ludziach, którzyby, w stanie rozpierzchnienia, to jest: prawdziwej dzikości zostawali. Zawsze i wszędzie, najsurowsze na-

S. VII

wet narody, w społeczeństwach żyły. Natura człowieka, tego koniecznie wymaga, tak, jak natura innych zwierząt, w gromadzie żyjących.

Bóg nas obdarzył rozumem, tak, jak obdarzył ptaki pierzem, sierścią niedźwiedzie, mówi filozof fernejski. Rozum i uczucia, z niego wynikające, rodzą się z człowiekiem, rozwijają się w obcowaniu towarzyskiem, przyrost biorą w pamięci. Z tego wyrodziły się: mowa, rozwaga, przemysł, ustawy, religija. Potrzeba i wygoda posunęły daleko te rzeczy. Rozwinięcie się dalsze rozwagi, pokrzepiło instynkt, czyli przeczucie wewnętrzne o nicości swojej, o najwyższości Boga i jego nieskończonem istnieniu; dalszy zaś postęp tego rozwinięcia się, przywiódł do wyobrażenia sobie przymiotów Boga i dzieł jego najmędrszych.

Podług wszystkich zabytków starego świata, podług wszystkich starowiecznych podań, znajomość jedności Boga, zasięga kolebki rodzaju ludzkiego. Ludy, ustalając pierwotnie porządek swój religijny, zawsze go opierały na wierzeniu w jedną Istotę najwyższą, co nazwano religija naturalną.

Społeczeństwa ludzkie, rozsiane po kuli

S. VIII

ziemskiej, podlegały niezliczonym odmianom, tak, jak sama przed tem powierzchnia tej kuli. Te rozliczne koleje i zdolność ludzka do zepsucia moralnego, wprowadziły nadużycia i błędy do mniemań religijnych. Ale prawda zawsze w pamięci pozostała. Starożytność pełna jest wiadomości o upadku człowieka: Indyanie, Chińczycy, Chaldejczycy, Egipcyanie, Izraelici, Persowie, Grecy, wzdychają do lepszej przeszłości, -- wszystkich podania przypominają błogie czasy nieskażonej jeszcze natury. Starożytni filozowie za dewizę mieli te wyrazy: -- Aurea prima sata est aetas. -- Nasamprzód złoty wiek słynął.

Przyrost ludności i rozgałęzienia się społeczeństw, najbardziej się przyczynił do upadku religii naturalnej. Wszelako jej pierwotne zasady mało uległy odmianie. Uznawanie siebie grzesznikiem i niedołężnem stworzeniem w obliczu Boga, pokuta za grzechy, wstrzymanie się w dni pewne od pewnych pokarmów; bojaźń boża, cześć zewnętrzna, ofiary, ołtarze, kapłani; zgromadzenia ludu w dni poświęcone; oczysczanie się od nieprawości, wodą świętą, ogniem, krwią ofiar; modlitwa, jałmużna, cześć

S. IX

dla umarłych, wyobrażenie przyszłej nadziei, -- były to powszechne rozwinienia prawd religijnych, oparte na zasadach pierwotnych, które dawni filozofowie nazywali: Elementa mundi.

Z przyrostem znacznym społeczeństw, wynikła też konieczność policyi: urządzenia towarzyskie wydoskonalać się poczęły; bogomyślność posunęła się takoż do wyższego stopnia: poczęto ją rozpostrzeniać i przystosowywać do potrzeb obecnych. Ztąd wyniknął wynalazek figur, znaków, pomników, trofeow. Te, religijności cechą naznaczone, połączyły się z samą religija, stały się, z narzędzi czci boskiej, obrazami Boga. Nadużycie tego łatwo się w obłąkanie przeobraziło, tak dalece, że z czasem środki, obrazy, godła, same się stały bogami. Słusznie powiada autor Antilukrecyusza: -- "Rzeczy zmysłowe, służące dawniej do poznawania Boga i powinności ludzkich względem niego, stały się następnie uistotnione i czczone z kadzielnicą w ręku."*

Indye, najpiękniejsze strony świata dawnego, jak zapewne nasamprzód zamieszkane by-

--------------------

* Antilucr. 1 9 v. 897.

S. X

ły przez łudzi cywilizowanych, tak też ztamtąd i mnogie pokolenia, i mnogie umiejętności wypłynęły, a z niemi wyobrażenia religijne. Starożytność wyjaśnia to przejście od Indyan do Chaldeów, od Chaldeów do Egipcyan, od tych do Greków, następnie do Rzymian i dalszych. W tem przejściu oświecenia, zwłascza w materyi religii, namnożyły się rozmaite nadużycia, sposobem wyżej wymienionym, w których rozmaicie, rozmaite narody wygórowały. Egipcyanie, zatopieni głęboko w poznawaniu przyrodzenia, czyli odmian fizycznych świata, ! do czci ciał niebieskich, zrazu przyjętej od Chaldeów, przydali ubóstwienie osób, za nieśmiertelne poczytywanych. W końcu, mocą drobnostkowych spekulacyj swoich licznych kapłanów, do najlichszych rzeczy wyobrażenie bóztwa przywiązywać poczęli; tak dalece, że przed zwierzętami, ptakami, płazami, roślinami, kazali ci mędrcy, biednemu ludowi, bić czołem.

Grecy, naród innem ożywiony niebem i dowcipem, przyjąwszy od Egipcyan cześć ciał niebieskich i ubóstwienie rodu Tytanów, rozwinęli w przyjemniejszej postaci wielobożność

S. XI

swoją. Rzadkiej udatności dowcipy tego narodu, potrafiły ozdobniej ułożyć podziały bogów, do których kapłani coraz więcej przyczyniali, nie bez korzyści swego powołania. Poeci przydali ozdoby zgrai tej nieśmiertelnej, bez którychby prędko w poniżenie poszła.

Rzymianie znowu ze swojej strony im bardziej rośli w potęgę i oświatę, tem bardziej brnęli w zamęt wielobożności. Kapłani, do niezliczenia rozmnożeni, nie wiedzieli nawet: zkąd już zapożyczać nowe bogi. Nie tylko miasta, rodziny, ludzie prywatni; lecz namiętności i występki powstydne swych bogów miały osobnych, upoważnionych od urzędników religii. Takto jest rzeczą pewną i od wieku do wieku sprawdzoną, że zepsucia religijne, od samychże stróżów religii czyli kapłanów pochodzą.

Litwini, taż samą koleją postępować do wielobożności musieli, kiedy z jednakich skutków, o jednakiej przyczynie domyślać się wolno. Ponieważ, nie tylko, że pochodzili z jednego sczepu z Helenami, -- jak to poznanie ich starożytnych dziejów pokaże; ale jedną i na tych samych zasadach opartą religija mieli, we wszystkich prawie drobnostkowych szczegółach na-

S. XII

śladowaną. Zdaje się nawet, że bogowie Grecyi i Rzymu starego, wygnani z południa, przenieśli się w nasze północne Litewskie strony, którym oświatę przynosząc, pogodzili się z krajowem starożytnem wierzeniem. Do tych dwóch systematów religijnych, przymieszało się trzecie, to jest: Skandynawskie, a z tej mieszaniny powstała Mytologija, jaką wyłożyć przedsiębierzemy.

Z rozbioru całego systematu Mytologii litewskiej, postrzegamy z łatwością, że najdawniejsza religija Litwinów była azyatycko-indyjska: ciała niebieskie i elementa, to jest: ogień, powietrze, woda, ziemia, -- cześć odbierały, według zasad Budystów i starożytnych Persów, naśladowców Zoroastra nauki, która z Budyzmu wypływa. To wierzenie, jakoś w końcu piątego, albo na początku szóstego wieku po Chrystusie, spowinowaciło się z religiją Rzymian starożytnych, zapewne niezupełnie obcą ojczycom litewskim, z przyczyny ich pokrewieństwa rodu i stosunków na Wschodzie z Grekami*. Ze zaś Litewskie ludy w ciągłej sty-

--------------------

* Zostawujemy sobie dowody tego w następnym drugim tomie wyłożyć, gdzie będzie rzecz o zmianach cywilnych Narodu Litewskiego.

S. XIII

czności znajdowały się z Gotami, przyjęły więc i od nich wiele podań mytycznych i obrządków religijnych, których ślad w Mytologii naszej jest dość wyraźny, tak dalece, że dawniejsi dzieiopisowie, cały początek tejże Mytologii, wywodzą od Skandynawii w; ponieważ zaś i ta. ma zapożyczeń od greckiej nie mało, przeto podobieństwo naszej ze Skandynawską tem wyraźniejszem bydź się zdaje. Lecz, kiedy ta w zasadach swoich zupełnie się od greckiej oddala, nie możemy wierzyć tym mniemaniom, ani nawet przypusczać, aby, za pośrednictwem Gotów, przeniesienie starożytnego Greków wierzenia przeszło do Litwy: albowiem wpływ na nasz kraj Skandynawów, był dawniejszym od ich poznajomienia się z Rzymianami. Kiedy zaś religijność Litewska, na stopę rzymskiej kształcić się poczęła, Goci już byli chrześcianami, nieprzyjaciołmi Herulów i nękającemi inne ludy litewskie, w krainach nadbałtyckich mieszkające; toćby nie poganizm Rzymian, wygnany z miast i główniejszych prowincyj włoskich, ale chrześciaństwo, albo religija Assów północnych, narzucili narodowi Litewskiemu w całości, jeżeliby Litwini, swojego ukształce-

S. XIV

nia religii nie mieli z dawna, które mytyczność grecka, tem dzielniej ustaliła.

Obok tych trzech źrzódeł, powstały jescze wymysły miejscowe, przez kapłanów poprzydawane, których ślad, w drobniejszych mytach, obrządkach i innych sczegółach religijnych, postrzeżemy. Inne znowu wzięły swój początek w charakterze narodowym, wpływie klimatu i surowości życia towarzyskiego. Co wszystko Mytologii, w ogólności uważanej, nadało pewny koloryt, nieco odmienny od greckiego.

Co się tycze materyałów, z których ten Tom dziejów ułożyłem, oprócz piśmiennych zabytkow, począwszy od Sagow północnych i Adama Bremeńskiego, aż do Kojałowicza, nic nieopusczając, co korzystnem bydź mogło, -- czerpałem według potrzeby i zdolności mojej. Przy tem trzydziestoletnie badania moje własne Starożytności Litewskich, przysporzyły zasób wiadomości, do naszego przedmiotu posługujących. Zwyczaje, obyczaje, przesądy, gusła, gadki, powieści, podania, śpiewy ludów Litewskich, w Litwie właściwej, na Żmudzi, w Prussach i u Łotwy, z mozolną pracą zbierane, są tym zasobem. Słowem: ile tylko czasowe okoliczno-

S. XV

ści i możność dozwoliła, tyłem się starał, przedmiot przełożyć się mający w tem dziele, uzupełnić i wyjaśnić. Albowiem przekonany jestem, że Mytologia jest kluczem do najdawniejszych dziejów narodów.

Miłośnik mądrości i przyjaciel rodu ludzkiego, znajdzie jescze w tem uzupełnieniu Mytologii powszechnej, korzyść dla siebie nową: upatrzy w niej bowiem niepoznaną zkądinąd stronę słabości rozumu ludzkiego, zgłębi ciekawe zamatwania przeszłości, oraz koleje postępu cywilizacyi. Potrafi wskazać przyczynę zepsuć, lub polepszeń towarzystw, a tem samem, zdoła może wykryć drogę, prowadzącą do powszechnej oświaty wszystkich narodów ziemi; przewidzi i osądzi: czy może bydź w przyszłości spodziewany okres spólnej sczęśliwości dla wszystkich.


S. 1



DZIEJE STAROŻYTNE NARODU LITEWSKIEGO.

Xięga Pierwsza. Mytologia Litewska.

ROZDZIAŁ I.

BOGOWIE WIĘKSI. DEWAJ. PRAMŻIMAS.

Najpierwsze i najpowszechniejsze bożyszcze starego świata. Nazwanie to znaczy: przeznaczenie, los, niezbędna kolej, fatum. Stryykowski nazywa Prokorimos, co na jedno wychodzi, według wyrozumienia mowy litewskiej. Bóg ten zarządzał losami ludzi, świata całego i bogów, jak świadczą starożytne podania.

(25KB) 01.jpg

Nie tylko z kronik, ale i z podań ludu prostego dowiadujemy się o wierzeniu Litwinów w tego boga: jedna z powieści gminnych, znanych pod nazwaniem Sekime i takoż Kłausime, rzecz następną opo-

S. 2

wiada: -- "W nagórnej, niebieskiej przestrzeni, jest pałac boga, nazjwający się Pramżu, w którym przemieszkiwa władacz najwyższy nad wszystkiem, którego zowią Pramażimas, co znaczy właściwie traf wiedzący wszystko. Władza jego ponieważ się rozpościera nad niebem, powietrzem, wodą i ziemią, oraz wszelkiemi istotami, w ich wnętrzu i na ich powierzchni mieszkającymi; przeto rządom jego nie ma granic. Razu jednego, gdy spoglądał na ziemię z okna pałacu swojego, znalazł, ze się wiele złego na niej popełnia: wojny usobne, najazdy, zabójstwa, bezprawia, niecnoty, ogarnęły, jakby zarazą, wszystkie krainy ziemskie. Zesłał przeto dwie istoty olbrzymie, niezgodne z sobą i złośliwe nieźmiernie, Wandę i Weja, (to jest: Wodę i Wiatr). Z wielkim pędem ci olbrzymi rzucili się na biedną ziemię, która jest okrągła i płaska, jak talerz: ująwszy więc ją w swoje ręce, dwadzieścia dni i dziewiętnaście nocy miotali, z taką zawziętością, że wszelkie stworzenie, zamieszkujące lądy, wyginęło. Pramżimas powtórnie spojrzał na ziemię, właśnie w tej chwili, kiedy gryzł niebieskie orzechy, które się rodzą w jego zamku ogrodach. Widząc ucisk ostateczny ziemi, cisnął łuszczką orzecha, która padła nie daleko najwyższej góry wierzchołka, gdzie się nagromadziły rozmaite zwierzęta, ptaki, oraz kilka par ludzi, ratując się od powszechney powodzi. Natychmiast te wszystkie istoty wsiadły do łuszczki, ponieważ woda zale-

S. 3

wała ich ostateczne ubieżyszcze. Olbrzymi nie mieli władzy szkodzenia tej łuszczce, unoszącej wśród potopu nieszczęśliwe stworzenia. Nakoniec trzeci raz wejrzał bóg na ziemię i, widząc, co się na niej działo, ulitował się. Stracił olbrzymów w ich dawne pobycie; wody opadły, burze ucichły i wesołe młodociane niebo rozjaśniało. Istoty, ocalałe w łuszczce boskiego orzecha, wnet się rozmnażać poczęły. Ludzie parami rozbiegli się w odległe strony ziemi: jedna para, pozostała w krainie, zkąd nasi ludzie poszli, nie mogła mieć potomstwa, że oboje byli zbytecznie starzy. Kiedy ci poczciwi staruszkowie, widząc się bliskiemi zgonu, zwłaszcza nie mając nikogo, komuby, i mienie swoję do użycia, i zwłoki swoje do pogrzebienia, zostawić mogli, ubolewali niezmiernie; Pramżimas zesłał im pocieszycielko Tęczę, Linxmine, która doradziła, iżby skakali przez kości ziemi. Ilekroć więc starzec przeskoczył, tyle mężów dorodnych powstało; ilekroć staruszka przeskoczyła, tyle panien prześlicznych ukazało się. Lecz, przerażeni zjawieniem niespodzianem tęczy, albo też, dla zbytniej starości, ledwie po dziewięć razy skakanie powtórzyć zdołali. Dla tego z dziewięciu par ludzi, rozmnożyło się dziewięć pokoleń narodu Litewskiego. Wszystkie zaś inne narody pochodzą z tych innych par ludzi, które się rozeszły po potopie, dla nieprzyjaźni między sobą i szczególney nienawiści, ku starszej parze, od której Litwini pochodzą. Prze-

S. 4

to trwa nienawiść i dotąd między narodami, które nie na widzą takoż Litwinów."

Ta powieść jest zmięszanem przypomnieniem potopów Noego i Deukaleona: łuszczka bowiem orzecha, jest obrazem Korabiu; skakanie przez jakieś kości ziemi dwojga ludzi, przypomina Deukaleona i Pyrrę, od których takoż Grecy wywodzili swoje pochodzenie. Nienawiść narodów jest zabytkiem starych wiekow dzikości.

Łotwacy temu bogu przydawali epitet Drebbkuls: gdyż jego potędze przypisywali trzęsienie ziemi: gdy bowiem, powiadają powieści gminne, Przeznaczenie zagniewa się na ziemię, to ją, niebogę, tak ćwiczy, że cała drży. W ziemi łotewskiej trzęsienia nie są znane; musieli więc przynieść tę powieść ojczyce tego ludu, z krainy cieplejszej, która się dochowuje dotąd *.

Takoż Łotwacy rozprawiają o tym bogu, zowiąc go Liktens, Przeznaczenie." Ponieważ między starożytnemi Łotwakami był gatunek filozofii; przeto takowe przeznaczenie było główną jej zasadą. Jeszcze podziśdzień wieśniacy łotewscy całkiem są zajęci wierzeniem w ślepe przeznaczenie. Bardzo często od nich posłyszeć można: tas jau bija winnam Likts (takie to było już jego przeznaczenie.) "**

---------------------

* Stender. Lettische Grammatik, Art. Mythologic. Ale to mylny wniosek, ponieważ w Prusiech były trzęsienia ziemi, więc i dalszej Litwie znajome,

** Stender, tamże.

S. 5

Grecy i Rzymianie, których w ciągu tego pisma pod wyrażeniem ogólnem, Starożytni, spominać będziemy, mieli dwa bożyszcza, temu odpowiedne: Sors i Fatum) pierwsze było boginią, trafunkowie rządzącą światem i bogami, drugiemu przyznawano samowładną potęgę nad wszystkiem. Toż samo i Eviternus znaczyło.

OKKAPIRMAS.

Nazwanie to znaczy: Ten, który istniał przed czasem. Jestto przymiot najwyższej istoty, wzięty za osobnego boga. Bez pochyby ten bóg nazywał się jeszcze Okkas, takoż Oras: gdyż te wyrazy oznaczają obrót meteorów, napowietrzne zmiany, czas.

Na cześć tego boga obchodzono święto, około 25 grudnia, który obchód, oprócz nabożnych obrządków, niedoszłych do wiadomości naszej, po większej części zależał na oczyszczaniu się z grzechów, wróżeniu przyszłości, biesiadach przyjacielskich. Nazywano to święto Okkaatgimimas, odrodzenie się czasu. Będziemy o tem niżej, w rozdziale o świętach, mówili.

Był to ten sam bóg, co Kolada Sławian, Mitra dawnego świata, którego cześć była spólną wielu narodom starożytnym. Persowie, Rzymianie i inni właśnie w porze święta Kolady, czyli przed końcem roku, obchodzili tajemnicze święto Mitry: oczyszczali się od nieprawości, wyrażali w misteryack

S. 6

swoich odnowienie się natury, przysposabiali się do życia nowego, lepszego, cnotliwszego.

Niektórzy kronikarze, jak Gwagnin i Meleciusz, porównywają tego boga z Perkunem: ponieważ był uwalany za pana nieba i ziemi. Mniemanie ich nie jest bez zasady: gdyż to było przymiotem uosobionym boga najwyższego, jak i wiele innych bogów wyższego rzędu, mających tylko postaci odmienne i myta swoje osobne.

WIRSZAJTOS.

Posąg tego boga znajdował się w starej świątyni ROMNOWE, któremu wielką cześć oddawano. Pod jego opieką były domówstwa i wszelka własność ruchoma i nieruchoma, oraz żywioły domowe; jak uważa Stryykowski.

Znano go pod wezwaniem Auxtejas Wissagistis, według Łasickiego. Ze znaczenia tego miana postrzegamy, że ten bóg wychodzi na to samo, co Saturnus, starożytnych. Jakoż to starożytne myto, przypominające wiele znaczącą osobę w rodzinie Tytanow, nie mogło bydź nieznajome w Mytologia litewskiej.

Kronikarze zaś pruscy mieć chcą, że pod nazwaniem tego boga uwielbiano Xiążęcia starożytnego Wejdawuta, jakoby ubóstwionego. Podług ducha Mytologii litewskiej, bydź to mogło, że myto górnego boga, stało się na potem godłem Xiążęcia, pier-

S. 7

wszego arcykapłana i prawodawcy narodu, który się jego uważał ojcem, tak, jak Wirszajtos był ojcem bogów.

PERKUNAS.

Piorun, Jowisz piorunujący, Jupiter tonans, najpowszechniejszy bóg w europejskiej starożytności; król bogów, nieba i ziemi, władca przyrodzenia.

Człowiek, z uczucia wrodzonego, znajdując prawdziwego boga w sercu swojem, szukał go zewnątrz siebie przez rozum. Czuł, że to wszystko, co się dzieje w przyrodzeniu, mieć musi sprawcę swego; poznawał więc zwierzchnika i władcę wszech rzeczy; do czci się jego zabierał; ale ie cześć chodzi zawsze obok bojaźni, skłonił uczucia swoje do pokłonów przedmiotowi, który go strachem przerażać najbardziej zdawał się. Burze, grady, błyskawice, grzmoty, pioruny, zjawiska tak okropne, pochodzące z górney, niepojętej mocy, zastanawiały mocno uwagę człowieka; siła ich obala, kruszy, niweczy wszystko, nawet świątynie i posągi bogów; owoż najpotężniejsze bóstwo bydź musi władcą tej siły. Bóstwo to uznał za pana najwyższego nad całem przyrodzeniem, i miano mu piorunu przyswoił.

U ludów plemienia litewskiego, Perkunas miał cześć najokazalszą, najregularniejsze obrządki, były mu poświęcone ołtarze, gaje, świątynie z niejakąś okazałością wzniesione. Kapłani mu ofiary codzień-

S. 8

nie przynosili po wielkich świątyniach, jego znamie najwyższy kapłan, Krewe-Krewejto, na szacie nosił. Jeden dzień w tygodniu, to jest: piątek, był mu poświęcony, który za dzień święty uważano. Wierzono, że wszelkie odmiany w atmosferzej od woli jego zależały; a przeto lud rolniczy wielce do niego był nabożnym. Do niego się modlono z głową odkrytą. Wieśniacy litewscy dotąd nie zapomnieli jeszcze o tem bożyszczu: kiedy zagniewani nasyłają na kogo pomstę groźnego nieba, Perkunas należy do formuły przeklinania. Kamień roztrzaskany, drzewo rażone piorunem, tem samem staje się już przedmiotem jakiegoś poważenia. Są piosnki, z których, pokazuje się, że dąb poświęcony był Perkunowi.

Kronika rękopisna niemiecka J. F. 11., o której niżej powiemy, mówiąc o świątyni wileńskiej tego boga, przytacza osóbny przypisek: -- "Perkun czyli Perkunas, znaczy w litewskiej mowie piorunu uderzenie (Donnerschlag), był to właściwy Jowisz-litewski. Wszelako nie jedno miałnarzeczenie, według obrządków rozlicznych prowincyj, między innemi zwano go Jeu albo Jeou, a nad Odrą Jesse." Łasicki nazywa go jeszcze Pargu. Łotwacy do nazwań jego przydawali epitet Debbes bungo tajs, (bębniarz niebieski, bijący na niebie w kotły.) Takoż zwali go Wezzajs Tehws (stary ojciec, albo prosto Wezzajs. starzec). Wyobrażali, sobie mieszkającego na niebie, oraz, że się na obłokach przejeżdżał, dla

S. 9

przypatrzenia się, co ludzie robią: jeszcze teraz mówią, kiedy grzmi: wezzajs barrahs, starzec mruczy, albo wezzajs kahjas, starzec okazuje bytność tam swoją *.

Te rozmaite narzeczenia, szczególniej Jeou, zasługują na wykład. Wiemy z mytologow, że u starożytnych wielobożnikow, Jeu i Jeou znaczyło to, co u Izraelitów Jehowah; według nich Jupiter pochodzi od Pater Jehowah jak Diespiter, Pater diei znaczy. W starej litewszczyznie Kun, Kungs, Kunigas, znaczyło to, co u Rzymian dawnych Dominus, pan najwyższy. Zgłoska Per, zapewne jest skróceniem Pater, znanego niegdyś Litwinom wyrazu, ztąd Perkun albo Perkunas, odpowiada znaczeniu Ojciec-Pan. Króciej wywodząc źrzódłosłów wyrazu Perkunas z łaciny, pochodzić mógł od słowa percutere, że uderza. Kararazin wysila sio w dochodzeniu tegoż żrzódłosłowu, naostatek wywodzi z mowy indyjskiey, w którey Perun, znaczy wielki**. Wyraz Perun po sławiańsku, po polsku Piorun, nie jest właściwie sławiańskim: ponieważ w tey mowie żaden się wyraz nie poczyna od zgłoski Per; właściwie się zaś wyraża Grom; zajęty więc jest od Litwy, z wyrzuceniem głoski k. W istocie, poganie sławiańscy Jowisza nazywali zdawna Jesse,

-------------------------------------

* Stender, Lett. Graram. Art. Mythol.

** Istorya Hosudarstwa Rossyjskaho, 2 Wyd. T. VIII, Pribuwlenije.

S. 10

dopiero zaś, gdy cześć jego weszła od Litwy z zapożyczonemi obrządkami do Sławian Russow, Perunem nazywać poczęli. Dzieje ruskie świadczą, że w roku 980, Włodzimierz W. zaprowadził tę cześć w Kijowie, postawiwszy na górze posąg tego boga, zupełnie taki, jaki widział w Litwie Warragskiej, czyli w Russyi, albo teraźniejszych Prussach, ponieważ tam gościł, uciekłszy z Nowogrodu, dla obawy trata swego Jaropołka. Swinield, namiestnik Włodzimierza, w tymże samym czasie wprowadził obrządki Perkuna do Nowogrodu Wielkiego. A ztąd wyraźne świadectwo, ze dawniej cześć Jowisza nie z taką wystawnością odbywała się u Sławiano-Russow i bez pochyby nie pod wezwaniem Peruna mu była oddawaną.

Kiedy grzmot był słyszanym, mieli zwyczaj starzy Prussowie, podług świadectwa Hennebergera wzywać boga grzmotu temi słowy: Dewas Perkunas absolo mus! po litewsku mówią: Dewe Perhune apsaugog mus! Boie Piorunie oszczędź nas!

Wyobrażenia starożytne Perkuna są na Figurach: 13, Tablica III -- 41, Tablica VI, na końcu tego tomu umieszczonych.

Bóg ten odpowiadać zdaje się u Litwinów Skandynawskiemu Thorowi, którego nie mało zapewne obrządków przejęli ludy litewskie, w czasie długoletnich źwiązków ze Skandynawami.

Szczególność o tem mycie jeszcze się ta postrze-

S. 11

gać daje, że Indyanie swojego boga Wisznu, przy jego pewnej przemianie, czyli wcieleniu, nazywają Adiwarage Perunal. Tak więc Perun czy Perkun musi bydź bardzo dawno znany przodkom narodu Litewskiego, jeszcze za ich styczności z Indyanami, i bydź musiało to nazwanie attrybutem boga najwyższego, potem się zaś przeniosło do Jowisza, za przyjęciem czci rodu Tytanów,*

Sadząc z formuł wezwania i modlitewek, jakie się pozostały w kronikach i dawnych napisach, wyraz Dewas, szczególniej się stosował do tego boga. Pochodzi on nie tylko wprost z pelazgicko-helleńskiey mowy, ale ma jeszcze podobieństwo z wyrazem Diw, czyli Dew, który u starożytnych Persów przynależał do wezwań Arimana, znaczącego u nich najwyższą istotę. **

Stender (autor grammatyki języka łotewskiego), pod artykułem o mytologii tego ludu, z dziwnemi uprzedzeniami wywodzi pochodzenie wyrazów mytycznych, którym nie chce żadnym sposobem z mowy greckiej lub łacińskiej źrzódłosłowow przyznawać; szuka wyrazów krajowych, chociażby z najnudniejszem naciąganiem, byleby się do łaciny nie przyszło udawać. Tak właśnie pod artykułem Deews, Bóg, robi wywód od dewejs dawca, kiedy Deews, wzięto od Dewas, z mowy oryginalnej litewskiej,

---------------------------

(1) Allgemeiner Mythologie Lexicon v. Mâjer.

(2) lbid.

S. 12

której łotewska jest gałęzią Ztąd autor len w wykładzie swoim, często jest bardzo nietrafnym, chociaż znal wiele podań gminnych i śpiewów Burtynickich, czyli bardów litewskich.

KAWAS.

Bóg wojny. -- Litwini miesiąc marzec nazywają Kawas, który i u Rzymian poświęcony był bogu, Marsowi. W litewskiej mowie, chcąc wyrazić rycerską postawę i minę mającego człowieka, mówią: Kawinga Kartu, twarz marsowa. Wyraz Kawa, znaczy właściwie bóy *, czyli walkę wojenną. Stryykowski tego boga nazywa Chaurirari; w niektórych prowincyonalizmach Chaułas, właściwiej Kaułas, znaczy kość; bydź przeto może omyłka w kronice zamiast Chaułyrari, albo chaufyares. Taką rzeczą mytyczny ten wyraz da się wyłożyć, i będzie znaczył, kościany ares. Bez wątpienia u dawnych ludów, kiedy użycie metallow mało jeszcze znane było, używano kości ostrych do siecznych oręży wojowniczych, Ares zaś był u Greków i Alanów, to samo co Mars, od wyrazu ares, bitwa.

Alanie, którzy nie raz w styczności z Litwinami byli, oddawali cześć Aresowi ze szczególniejszem nabożeństwem, któremu pod postacią miecza kłaniali się.**

-----------------------------------------

* Słównik X. Syrwida: -- Dictionarium trium linguarum in usum stud. jurent. Auct. R. P. Constanti Szyrwide S. J. Vilnae M. DCC. XIII. 8vo.

** Dictionn. Myth. de Fr. Nocl.

S. 13

Litwini tego boga nazywali jeszcze Zwerinne*.

Godłem boga Kawas był koń, lub kogut czarny, które to źwierzęta w ofierze mu przynoszono. Modlono się do niego przy rynsztunkach wojennych, siedząc na siodłach, w pancerzach, szyszakach, z szablą przy boku, z dzidą w ręku. Z dawnych zabytków marienburskich, królewieckicb, rewelskich, pokazuje się, że wojenne chorągwie Litwinów zazwyczaj miały na sobie wyobrażenia konia lub koguta. W Rewlu, w kościele S. Olaa, sam widziałem drzewce, z kawałkiem jakieyś tkaniny, na którem tkwił kogut z bronzu wielkości gołębia; miano to za chorągiew, z czasow pogaństwa, na Łotwie zdobytą. Mówiono mi, ze w Królewcu była chorągiew Kiejstuta, na której wyobrażony był koń wrony w biegu, a na nim kogut czarny.

W roku 1809, w powiecie maryampolskim, nie daleko lewego brzegu Niemna, we wsi Lokajcach, wieśniak Kowalewski, wyrabiając trzebież, na pole, pod pniem zgniłym ogromnego niegdyś dębu, znalazł mnóstwo ułamkow rozmaitej broni, były to przerdzawiałe miecze, kordy, groty, berdysze, puklerze, przyłbice, niektóre zaś sztuki miedziane i srebrne. W roku 1813, JP. Dowiat, dzierżący wówczas folwark Lokajce, mówił mi o tem: dostałem rechwę miedzianą, szeroką cali dwa i pół, obwodu mającą

-----------------------------------

* Xaw. Bohusz. Rozprawa o początkach narodu i języka Lit. str. 145

S. 14

cali 11. Rysunek tej rechwy, zdjęty przeze mnie najdokładniej, znajduje się na figurze 1, Tablica T. Znaki na niej wybite na blasie są wojownicze, albo herby jakieś, czy godła: ptak drapieżny, włócznia, berło, trąba z nawiązaniem, głowa źwierzęca oszczepem przebita, miecz. Napis u dołu wyraża po litewsku: -- "Kawas. Kawas. podek mums," to jest: Kawas, Kawas, dopomóż nam. Było to okucie trąby wojowniczej litewskiej, która musiała bydź rogową i zgniła w ziemi. Litery ruskie podobne do tych, jakie znajdujemy na monetach Dymitra Dońskiego, W. X. Moskiewskiego; przeto należeć musi ten zabytek do wieku trzynastego! Wnosić wypada, że dąb, zpod którego pnia wydobyto te oręże dawne, bydź musiał świętym, na którym zawieszano bogóm poświęcone bronie: taki bowiem zwyczaj nie był obcy u Litwy, jak powieści głoszą; broni tych nie śmiał nikt się dotknąć, i kiedy z dawnością czasu drzewo upadło, resztki trofeow poświęconych zagrzebły się w prochu.

W notacyaeh rękopisnych, czyli uwagach nad kroniką Henryka Łotwaka, przez niejakiegoś Xiędza Glummer, w XVII wieku pisanych, które mam pod ręką, między niewielą rzeczami, do dziejów litewskich ściągającemi się, znajduje się wyrażono: że kiedy w roku 1245 rycerze inflantscy uderzyli na Litwinów, wzywając imienia Boga prawdziwego, ci wołali nawzajem: Jog Kauou, Jog Kauaite, co

S. 15

autor mieni bydź hasłem wojowniczem tego narodu, czyli wezwaniem ich boga wojny. W tychże notacyach znajduje się jeszcze wzmianka o niejakimś wodzu litewskim, czy xiążęciu, zwanym Dangeruth; gdzie powiada, ze ten znakomity wojownik, był kapłanem boga swojego, Kauas zwanego, który przewodniczył nad wojną. Rycerz ten, pojmanym będąc przez kawalerów inflantskich zdradą, czyli w zasadzce, i na zamku wendeńskim w więzach trzymany, przebił się własnym swym mieczem, którego mu, przez uczczenie stanu, nie odbierano. Ten miecz kawalerowie powrócili rodzinie Xiążęcia, za wdaniem się Wissewalda (Wsewołoda) Cara Ruskiego, którego stolicą była twierdza Gercike nad Dźwiną, według zdania autora, teraźnieyszy Dynaburg. Miecz ten Litwini poświęcili bogu swojemu wojny, który ilekroć w bitwach przeciw Inflantczykom z sobą miewali, zwycięztwo odnosili: albowiem przekonani byli o pomocy swego boga wojny, mszczącego się za morderstwo Dangerutha, którego, jak mniemali, zamordowano tymże mieczem w niewoli.

U starożytnych Persów było bożyszcze wojownicze nazwane Kaous.*

RAGUTIS.

Róg miodowników, bartników, piwowarów, gorzelników, wielbiony szczególniej pośrzód biesiad,

------------

* Słów. Mytol. Szybińskiego.

S. 16

i trunkiem Zagrzanej tłuszczy. Inaczej zwano go Bublos. Bubilos. Łasicki powiada, że Rusini kłaniali się temu bogowi pod imieniem Zosim.

U Litwinów odbierał on cześć regularna: miał swoje ołtarze, posągi, świątynie, kapłanów, kapłanki. Obszerniej o tych szczegółach powiemy niżej pod osobnemi artykułami, gdzie wymienim obrządki, święta i obchody, ku czci jego odprawowane, bardzo podobne do rzymskich bachanaliow.

Kronikarze rozróżniają Raguta od Bubila, tamtemu nad kwaśnemi, temu nad słodkiemi rzeczami przyznając pierwszeństwo. Rzeczy kwaśne znaczyły zakisy rozciekow, przysposobionych, do picia przez feirmentacyą. Słodkie znowu rzeczy oznaczają miód pitny. Pod względem przeto tym lub tamtym sposobem wyrobionego napoju, bóg przybierał Bubila lub Raguta nazwanie, jak się postrzega w innych mytologiach.

Wiemy z podań o bogach greckich, ze Melampus, znakomity wieszczek, który żył za czasów Pretusa j jeszcze przed wojną trojańską, blizko na lat 1380 przed narodzeniem Chrystusa, naypierwszy Bachusa cześć do Grecyi wprowadził. W wiekach przeto, kiedy naród litewski ukształcał swoje bałwochwalstwo, już cześć tego boga była bardzo stara i powszechna. Litwini zaprowadzili ją u siebie; lecz niemając winnic, naturalnie, inne przymioty i attrybuta swojemu bachusowi nadać musieli:

S. 17

gdyż skłonności ludzkie wszędy są sobie podobne, wszędy rozwięzłość, przy nadużyciu upajających napojów, szuka pokrywki pobożności.

Obaczymy, pod artykułem Posągi, niejakieś wyobrażenie tego boga. Łotwacy go strasznym i odrażliwym wyobrażać musieli, ponieważ i dopiero, chcąc nastraszyć dzieci, mówią im: Bubbulis idzie, weźmie, porwie. Nazywali go takoż Trimpus, co nie ma związku z Atrimpos jak Stender chce rozumieć; ale to był prosty epitet patrona pijaków. Że posąg tego boga, czyli dziwaczne jakieś jego wyobrażenie, w czasie święta jego, w lutym przypadającego, wożono na saniach ode wsi do wsi; sanie zaś w języku litewskim nazywają się ragułas; przeto wnosić należy najbliżej, że od tego wyrazu i bóg ten najpowszechniejsze miał nazwanie Ragutis.

SOTWAROS.

Bóg światłości dziennej, pasterzy, poetów, lekarzy. To nazwanie pochodzić zdaje się z greckiego Soter które nadawano bogu, za sprawcę największego dobra uważanemu. Cicero ten wyraz lak wykłada: Is est nimirum Soter, ąui salutem dedit *. To jest Zbawiciel. Inne nazwania jego są: Szwintestix Szwajstix, według kronikarzy. Jauczobobis, według X. Bohusza **. Lelus, według naszych ba-

--------------

* In Verrem Act. IV.

** Rozprawa wyż. wsp. str. 145.

S. 18

dań. Łasicki zna go pod imieniem Gabie: przywodzi wiadomość o nim mówiąc: -- "Kiedy lato mokre i trudność zachodzi w wysuszeniu zboża na polu, suszą je w osieciach i, bogowi Gabie kłaniając się, błagają go temi słowy: Gabie Diewajle, pakiełk garu, nie łajsk kirbixtu. "Co znaczy: Gabie, miły boże, podnieś ciepła stopień, nie dozwalaj ogniowi skrzyć się zbytecznie." Modlitewka ta jest formułą zaklęcia ognia w osieci, aby się pożar nie przytrafił: mówią guślarni wieśniacy żmudzcy ją i teraz, przy rozprowadzaniu ognia w suszarniach swoich. Pamiętać trzeba, że Starożytni słońce uważali za źrzódło ognia i czcili, jako bóstwo tego elementu, pod nazwaniem takoż Gabie, Gabalus, Heliogabalus. Obaczyć W słownikach mytologicznyck. Cześć ognia i słońca, czyli Apollina, spływała się w jedno u wszystkich narodów. Ogień i słońce wszędzie odbierały pokłony, gdzie tylko religija pogańska zewnętrzną wystawę i kapłanów miała. Grecy mawiali: ze cześć Apollina u północnych ludów bardzo była głośną, dla tego zwali go Hyperborensis. W pieśniach ludu litewskiego żniwnych, na wyrażenie: promień ożywny słońca, używają się wyrazy Garu Kona co zdaje się przypominać podanie o czci słońcu czyli Apollinowi, nad morzem Baltyckiem postrzeżonej, u Pliniusza *, gdzie

-------------

** u Pliniusza VI, 26.

S. 19

słońcu kłaniano się pod nazwaniem Koros. Pan Ritter w badaniach swoich o starozytnościach północnych, obszernie o tera namienia.*

Kronikarze wymieniają Szwajstixa czyli Swajtestixa, jako boga światłości: w litewskiej mowy rozumieniu, wychodzi ten wyraz na sprawcę światłości, albo światłość ożywną, co odpowiada Febusowi starożytnemu.

"Słońce u Litwinów należy do bóstw pierwszego rzędu, pod nazwaniem Sotuar, jakbyś rzekł: ożywiciel świata, albo dusza świata. Nie ma u nich wszelako to bóstwo osobnych świątyń, tak, jak było w całej północnej pogańszczyźnie. Mają przecie oni swoich znawców niejakiejś astronomii; rachują pory rokuj miesiące, tygodni, dni; zaczynają, swój miesiąc od nowiu, tydzień, jak Mahometanie, od piątku, który swemu Jowiszowi poświęcają; drugi zaś dzień po piątku, to jest niedzielę, poświęcają Słońcu: zupełnie, jak dawni Rzymianie. Ludzie ci są bardzo oddani rolnictwu i sprzężonemu z niem chowaniu bydła domowego; z tego względu Sotuar, jako bóg pasterzy, odbiera ofiary, i znajomość czci jego w najuboższe chałupy zasięga.'' **

----------

* Vorhalle europaischer Völkergeschichte etc. Berlin 1820.

** Eminentissinii Petri Eppi. Camaracensis, Card. De Municheis Agapianis in Russia et Lithmania, eorumque doctrinae cum ethnicismo affinitate Ao 1418. cod. in fol. MS. pag. 185. Ma to bydź jedno z dziel niewydanych Kardynała Piotra d'Ailli, który żył między latami 1350 i 1419, czy jak chcą inni,

S. 20

Według mniemań gminnych litewskich: słońce nie tylko jest źrzódłem ognia, światła i życia, ale tez wszelkich niemocy uleczenia. Zamawianie od ukąszenia gadów, odkrycia skutków leczebnych w roślinach, słowem: cała guślarna medycyna dawnych Litwinów, działa się pod opieką Słońca, które w tym razie wzywano pod nazwaniem Lelus *. Ze śpiewu jednego postrzegłem, że lekarze i leki były pod opieką Lelusa. W lidzkim są dwie wsie, w parafii raduńskiej Lelusze i Lelańce, blisko siebie położone, takoż w powiecie trockim jest uroczysko Lelany, majątek PP. Górskich. To wszystko objaśnia dwa myta, w Mylologii północnej mało wyjaśnione. Z badań nad mytologia litewska postrzegać się daje, że Lelus i Lela, byłyto bliźnięta, brat i siostra, mąż i żona, dzieci jakiejś bogini, której miano zaginęło, wnoszę, ze to była Lado, odpowiadająca greckiej Latonie, a dzieci jej Apollinowi i Dianie, a zaś Lelowi i Poleli czyli Polelowi w mytologii sławiańskiej. Które myta bynajmniej nie stosują się do bliźnieńców Ledy, Kastora i Polluxa, jak to wykładać usiłowano.

-----------

1425. Zeszły August Kotzebne nabył je w Neapolu, od które go miałem sobie udzielony w roku 1809 w Rewlu, dla wynotowania rzeczy, do dziejów litewskich ściągających się, szczególniej do Mytologii.

* Według własności mowy litewskiej, wyraz Lelus, po Łotewsku Leels, znaczy Jasny, Excellens, kiedy się stosuje do osoby ludzkiej, a zaś Wielki, Magnus, kiedy nie do człowieka,

S. 21

Błąd mniemania tego stąd urosł, że kronikarz Bielski tak rozumiał, któremu, bez pochyby, wpadła, wprzódy na myśl Leda, niżeli Latona, podobniejsze miano do Lado, znajomej matki Lela i Poleli, Brak badawczej krytyki omyłkę tę upowszechnił. Tak właśnie, jak domysł naszych mytologów, którzy boginię Lado, grecką Wenerą, albo egipską Izydą czynią; bliźnięta zaś jej, Lela, Kupidynem, Polela, Hymenem nazywają. Właściwie zaś Lelum-Polelum sławiańskie, Lelus i Lela, czyli pod zbiorowem nazwaniem Leliwa, znaczyło to samo, co Latoides albo dzieci Latuny *. Na starych pieczątkach litewskich znajdujemy wyobrażenie Leliwy: zdaje się, że te pieczęci poprzedziły przyjęcie herbów polskich **; na nich wyobrażona jest gwiazda sześciopromienna nad półxęzycem, do góry rogami obróconym: gwiazda ma jeszcze odbite promieniej szeroko rozpostrzenione: herbarze w opisach swoich tegoż herbu dodają, ze gwiazda jasną bydź powinna, to jest: światło daleko rozrzucającą. Jakoż Starożytni, podług Fr. Noela ***, wyobrażali słońce

-------------------------

ale do rzeczy nieżyjącej się ściąga. Ob. Stenders Lett. Lexicon.

* Upadają tu więc domysły herbarzów naszych o pochodzeniu herbu Leliwa, jakoby od familii jakiejś, przybyłej z nadreńskich krajów w wieku IX; tylko ztąd pokazuje się, że ten herb zasięga dawnych bardzo czasów, poprzedzających dobrze wprowadzenie chrześcijaństwa do Polski. Musi bydź przeto Wytycznego początku.

** Obaczyć na końcu artykuł o Pieczęciach

*** Diet. art. Etoiles.

S. 22

w rysunku przez gwiazdę sześciopromienną. Dalszy dowod tego znajdziemy niżej, pod artykułem Lajma.

Wszystkie litewskie ludy miały swoich pieśniośpiewów, na wzór Trubadurów, Skaldów albo Bardów, gdzie indziej znanych, którzy opiewali rozmaite wypadki z dziejów narodowych nazywano ich Burtynikaj po litewsku, Burwis po łotewsku, albo też Burts. Oni wzywali w niektórych śpiewach Sotwora, czasem Lela. Obaczyć o nich niżey pod artykułem Kapłani.

Sotwaros odpowiada jeszcze Belenusowi Celtyckiemu i Białobogowi Sławiańskiemu, co wszystko na Apollina wychodzi.

Bóg ten uważany jako słońce, jest elementarnym, czyli przełożonym nad elementem ognia. Tak, jak u Indyan Agni, czyli Agnini, bóg ognia *. Do tego łączy się nawet i podobieństwo miana, po litewsku bowiem ogień Ugnis, ogniowy Ugninis

ATRIMPOS.

Bóg morza i wody. O żadnym innym bogu nie ma tyle niezgodności w kronikach, jak o tym. My się trzymać będziemy najzgodniejszych z naturą religijności litewskiej podań. Czytelnik znajdzie w historyi pruskiej Hartknocha**, wywody o nie-

--------

* Allgem. Myth. Lex. v. Majer.

** Alt und Neues Preussen, oder Preussisch Historien 2. Theile, durch Christophorum Hartknoch; Frankfurt und Leipzig 1684. folio.

S. 23

dorzecznościach kronikarskich, oraz mylne zdania tych, którzy, nie znając rzeczy krajowych, domysły swoje tworzyli, a ztąd rozmaicie wypisywano jego nazwanie. Meleciusz i Waiseliusz nazywają Antimp, Łasicki Andros. Inni znajdują jeszcze boga Potrimpa, tylko nad rzekami władzę mającego; lecz ze znajomości języka wypada rozumieć Potrimpos i Airimpos za jedno. W rękopiśmie Piotra Biskupa znajdujemy: -- "Wodzie pod nazwaniem Atropos, cześć oddawali, którą mieli za element szlachetny. " Przezomyłkę widać tak imię tego boga wyrażono.

Będzie to ogólny bóg nad wodami morskiemi i innemi, po których żeglowano, oraz patron żeglarzy. Litwini zamieszkali kraj, napełniony różnego rodzaju wielkiemi wodami, stykający się z morzeni; przeto żegluga była nieodbitą ich potrzebą, a tem samem nie mogli się obejśdź bez swojego Neptuna.

Mieszkający Litwini nad jeziorami, wzywali tego samego boga, pod nazwaniem Ezerinis, to jest: Jeziorowy. Łasicki sam jeden dochował nam tę wiadomość.

Mamy piśmienne podania, ze boga Atrimpa miano za dawcę pierwszych potrzeb człowieka. W młodocianey go postaci wystawowano sobie. Co na pierwszy rzut oka zdaje się sprzeciwiać z własnościami Neptuna, czyli Atrimpos odmienne myto wyobrażać powinienby. Lecz wiadomo, że filozofija starożytna, z wody wyprowadzała najpierwsze istoty organiczne:

S. 24

wodzie początek przyrodzenia całego naznaczała. Takie więc wyobrażenie, przyjęte od Litwinów, mogło temu bogowi elementarnemu, przewodniczącemu nad elementem, szlachetnym i najpierwotniejszym, nadać cechę młodości wieczney, dla okazania ciągłego odradzania się istot żyjących i roślinnych.

Godłem Atrimpa było naczynie czyli urna, wodą napełniona i przykryta snopem zboża, w której węża wodnego trzymano.

Takoż podług świadectwa kronik, posąg tego boga stał w świątyni Romnowe, po lewej ręce Perkuna, w postaci węża, spiralnie zwiniętego; był z miedzi, głowę miał człowieka średniego wieku. Obaczyć wyobrażenie na fig. 7, Tab. II. Na wielkiej chorągwi Prussów znajdowało się wyobrażenie inne Atrimpa, w postaci młodziana, mającego głowę, kłosami zbóż uwieńczoną; wyobrażony był po lewej ręce takoż Perkuna. Ob. fig. 41, Tab. VI, i opisanie chorągwi, pod artykułem Herby,

Atrimpowi na ofiarę palono kadzidło, to jest: bursztyn, jako produkt morski. Obrządki jego odbywały się przy palących się świecach woskowych. Niekiedy dzieci małe zabijać miano dla niego w ofierze. Kapłan, mający sprawować takowe ofiary i obrządki, przygotowywał się do nich przez post trzydniowy*.

--------------

* Hartknoch, Alt. u. Neue. Preuss. str. 161.

S. 25

GARDEOLDIIS.

Bóg wiatrów, zaburzeń, nawałności morskich, opiekun okrętów czyli wszelkich statków pływających, jak to wykazuje znaczenie właściwego jemu nazwania. Inaczej zowią go kronikarze: Perdoite, Percloitus, Gardoaitis, co jest dyalektyczną tylko odmianą.

Okropności morskie, zwłaszcza na tak burzliwem morzu, jakiem jest Bałtyckie, i najśmielszych, żeglarzy nabawić strachu są zdolne. Obawa rodzi ucieczkę do bóztwa. Według zaś mniemań starożytnej filozofii, wyobrażano sobie osobnego boga, do którego uciekano się w tym serca ucisku. Owoż, dla czego wszystkie narody nadmorskie swojego Eola miały.

Litwini, za wyraźnem świadectwem kronik, wyobrażali sobie tego boga, pod postacią ogromnego olbrzyma, mieszkającego gdzieś pośrzód morza, któremu wiatry były posłuszne: on hamował, lub natężał nawałności, sprzyjał lub przeszkadzał żegludze, według swej woli i ręki skinienia. Słowem: był to wielki bóg na morzach i wodach wszelkich, nawet na lądzie.

Ofiary mu składano z ryb, które w głębokich naczyniach przynoszono, na znak, że nad głębokościami panuje. Rybacy mu cześć szczególną oddawali. U Łotwaków nazywał się Gardehts. Rybacy

S. 26

morscy ryby mu najsmaczniejsze przynosili. Miał swojego kapłana, który się nazywał Sigonotta. Obaczyć o nim niżej pod artykułem Kapłani..

Tegoż samego boga Skandynawowie nazywali Fro, takoż Satrapa bogów: świątynię miał blisko Upsalu. Hading, ósmy król Danii, doznawszy raz okropnej burzy na morzu i poniósłszy wielką stratę w nawach, przebłagiwał jego czarnemi ofiarami, co dawni Szwedzi nazywali Froblosk, ofiara dla Fro. Pod panowaniem Hottera, Bakier zamienił to na ofiarę z ludzi (Eddy). -- Jest pieśń, dotąd jeszcze śpiewana u Żmudzinów nadmorskich, w której śpiewak opłakuje poległych żeglarzy, porwanych na ofiary Burzy, Judime, których zabiła ręka dzikiego ludu, jak czarne bydlęta, które burzom się poświęcają, to jest, które się przynosić zwykły bogowi burzy.

POKLUS.

Bóg podziemny, panujący nad marami, sprawca mąk piekielnych duszom zmarłych zbrodniarzy, mściciel nieubłagany. Były rozmaite narzeczenia jego: Pokolus, Pokoie, Pikol, Pikole, Pitagartis, od Pragaras, Piekło.

Dziejopisowie mają szczegóły o tym bogu następne: Według Hennebergera, Litwini wyobrażali go w postaci starca, z brodą siwą, twarzą wybladła, oczy mu słupem stały, do góry obrócone, głowę miał niedbale białą płachtą obwinioną. Obaczyć te jego

S. 27

wyobrażenie na wielkiey chorągwi litewskiey, figura Tablica VI. Więcej on nabawiał strachu przeraźliwością postaci, niżeli powagą urzęda swego. Dla tego ludzi słabego umysłu, niewiasty i dzieci, w wielkiey obawie utrzymywał; chociaż nie mało był straszny każdemu, przez moc wrażeń, z dzieciństwa powziętych, i okropne skutki zemsty swojej. Ukazywał się Poklas jawnie w demówsłwach: co było niechybną przepowiednią gniewu bogów, a zatem klęsk i nieszczęść, domowi i mieszkańcom zagrażających. Skoro się raz drugi pokazał, trzeba było sowicie przebłagalne przynosić ofiary, nieszczędzić niczego dla ofiarników. Gdy to nie będzie dostatecznem, Poklus okropniejszym jeszcze sposobem objawiał się potrzecikroć: wówczas to przerażenie następowało niezmiernej obawa zemsty srogiej bogów, tuż nastąpić mającej, przestraszała gospodarza, domowników i sąsiadów w najwyższym sposobie. Trzeba było rychło temu zapobiegać, udawać się do znakomitego kapłana, jakiego pobliskiego Krewe, albo do samego Krewe-Krewejto. Ten oznajmował wolę bogów, wyjawiał: czego potrzebują; ze zaś zawsze w tej ostateczności krew ludzka ofiarowaną bydź musiała, przeto wymieniał kapłan osobę, którą poświęcić w ofierze należało. Cały przeto dóm i krewni gospodarza, dopóty nie mogli spocząć, póki nie zamordowali tej wskazaney ofiary i głowy jej nie złożyli u podnóża posągu Poklusa.

S. 28

W późniejszym jednak czasie, to nadużycie kapłanów zniesionem, widać, zostało: ponieważ rzecz się kończyła na hojnej opłacie kapłanowi, który sam siebie ranił i ze krwi swojej sprawował zastępczą ofiarę; przy czem składano głowę jakiego bydlęcia.

Poklusowi przyznawano pięć własności: 1. Był bardzo złośliwy, dla tego uważano go za sprawcę wszelkiego zła. 2. Od woli jego i upodobania zależały wszelkie klęski, wżyciu prywatnem, -- na kogo chciał nieszczęścia nasyłał. 3. Był królem dusz zmarłych, i męczył w piekle zbrodniarzy.. 4. Mógł się jawnie ukazywać, w każdej porze i na każdem miejscu. 5. Miał upodobanie dzieci okrutnie lękać; stadowe strachy paniczne, znane i u starożytnych. Wszelako najwięcej ukazywał się w domach bogaczów, albo ludzi odważnych i zdolnych do walki. Obaczyć o tem jeszcze pod artykułem Ofiary.

Takoż pod artykułem Krumine, opowiemy powieść ożenienia się Poklusa z Nijołą, córką tej bogini. Tu tylko uczyniemy postrzeżenie, że u wszystkich narodów, gdzie Plutona znano, czynią go żonatym z córką bogini, porwaną do piekła. Egipcyanie, Fenicyanie, Grecy, Rzymianie, tę samą rzecz prawili; Indyanie, u których Pluton nazywa się Maliadewa, przydają mu żonę, nazwaną Kali. W ogólności, za zdaniem mytologów, Pluton nie jest niczem innem, tylko Jowiszem Stygijskim, który w tem znaczeniu był bogiem niezmiernej okropności.

S. 29

Kronikarze pruscy, którzy dość obszerne o tym bogu wiadomości zebrali, przyrównywają go do Odina Skandynawskiego, ze względu prześladowania i pomsty nieubłaganej, chyba krwią. Widać więc, ze guślarność barbarzyńska tego boga, przeszła od Warragów do Litwy, którą kapłani, rozpostrzeniając kuglarnym sposobem, bardzo wielką władzę mieli: gdyż kogo chcąc mogli wskazać na ofiarę, zemsty bogów. Sam Krewe-Krewejto nosił w zanadrzu mały posążek Poklusa, który się nazywał Roszkas czy też Rosskas, jak twierdzi kronika J. F. R.

Godłem Poklusa były trzy czaszki: ludzka, wołowa i końska.

KRUGIS.

Bóg kowalów czyli niejakiś zabytek Wulkana starożytnego; który będąc powszechnie uważany za doskonałego kowala i patrona tego rzemiosła, dostał u Litwy nacyonalne nazwanie, pochodzące od rygla, Kriugos. Łasicki dochował nam to nazwanie; lecz niestosowne przymioty bogowi przyznaje, czyniąc opiekunem świń; mimo tego, że sam nad temi zwierzętami wcale inne bożyszcza uznaje, to jest: Kremara i Priparszas, oraz powiada, że pewni kowale, zwani Budrajcis, z wielką gorliwością do niego się modlą. Ci kowale, jak wiemy z powieści gminnych, byli rudnikami, czyli wytapiającemi z rudy krajowej żelazo. W rozumieniu mytycznym brać

S. 30

ich należy za gatunek cyklopów. Jest wspomnienie takoż w powieściach o pewnych olbrzymach, ludożercach, którzy mieszkali między wielkiemi błotami, nad pewnem jeziorem, gdzie kuli żelazo.

Xawery Bohusz w rozprawie swej, na karcie 145, nazywa po litewsku Wulkana, Jagaubis. Musiał wziąć to nazwanie ze śpiewu jakiego lub powieści, a ztąd mamy dowód o znajomości tego boga, nie pod jednem nawet narzeczeniem.

ZIEMIENIKAS.

Inaczej Kurko, Kurchus. Hartknoch bardzo dowodnie przekonywa, że Ziemienikas u Litwinów, u Prussów zaś Kurchus, ten sam bóg się nazywał. Był bogiem ziemnym, nad urodzajami ziemskiemi przełożonym, oraz ciemności, czyli przeciwnym bogowi światła. Opiekun domów i w ogólności całego kraju.

Litwini w chowaniu wężów i karmieniu ich mlekiem cześć mu wyrządzali; przesądy grube i ciemne były o nim. Należał do rzędu bogów elementarnych, i był z nich najpodlejszym, gdyż zarządzał elementem ziemi. Zawiadywał wszelką żywnością, która potrzebna jest na pokarm dla istot żyjących. Dla tego pierwociny plonów ziemskich, owoców drzew, z połowu ryb i zwierzyny, w ofierze mu przynoszono. Ofiary mu szczególne czyniono w jesieni pod Święto-Wielkie nazwane.

S. 31

U Prassów był on jednym z przedniejszych bogów: miał świątynię bardzo słynną, w miejscu, gdzie dziś Heiligenbeil, Święta-Siekierka *, zwanem przed tem Szwenta mesta W niej gorzał ogień wieczny. Posąg tego boga corocznie pod Wielkie-Swięto kruszono i corocznie nowy robiono. Miał jeszcze pewny ołtarz czyli kamień, między Frauenbtirgiem, i Tolkmit znajdujący się, na którym ofiarowali rybacy pierwociny z połowów ryb. Nawracający do chrześciaństwa Prussów, apostołowie, naywięcey mieli do czynienia z pokonaniem zabobonów tego bożyszcza.

"Kiedy rozbójnicy niemieccy, bez żadnego powodu, spokojnych i gościnnych napadli Prussów zbrojną ręką, zabierając mienie ich, pustosząc pola, ogrody, burząc domówstwa, udawali się wtedy oni z ucieczką do boga swego, którego przez ten napad za obrażonego uważali; jakoby on przez zemstę tych łupieżców nasyłał. Błagali więc go, wzywając jego pomsty i pomocy, a chcąc obudzić waleczność w swoich wojownikach, wezwanie to na chorągwiach swo-

--------------------

* Początek tego nazwania stad poszedł według Hartknocha: "Gdy Krzyżacy zawładali tem miejscem, Biskup Anzelm, kazał zniszczyć świątynię Kurcha i ściąć dąb święty; wówczas człowiek jeden z rąbiących to drzewo, mocno się obraził siekierą. Prussowie. biorąc to za pomstę boga, ową siekierkę ubóstwili i cześć jej wyrządzać poczęli, na ruinach dawnej świątyni. Krzyżacy nic prędko potem założywszy tam twierdzę, nazwali od tej czci nowej, pod której mianem to miejsce było znajome."

S. 32

ich wojennych tak wyrażali: -- Dew Korg supyx spustitiais ystuk ssus. To jest: "Boże Kurko! bądź gniewny na tych spustoszycielów, czyń im zło."*

Łotwacy czcili tego boga pod nazwaniem Żeemneeks, w znaczeniu zupełnie tem samom, co Litwini: był on opiekunem domu i wszelkiego dobytku; ofiary z pierwocin przychówku domowego mu przynoszono w święto Jesienne. Nazywał się. u nich Mahjas Kungs, pan domu, gospodarz, według dzisiejszego rozumienia. Najpowszechniej wąż, czyli jakiś fetysz domowy wyobrażał to bożyszcze. Był w szczególności bogiem rolnictwa.

Bandkie w swojej Historyi Polskiej, gdzie wylicza bogi sławiańskie, wyraźnie twierdzi, ie litewski Gurko, odpowiada sławiańskiemu Górowid. Nie wiadomo dla jakiej przyczyny: bo jeżeli dla podobieństwa wyrazów, to się omylił, gdyż u Litwinów nie nazywał się inaczej, jak Ziemienikas, u Łotwaków Żeemneks, a u Prussów Kurko, albo z łacińskiego Curchus, wcale nie od góry, ponieważ góra jest Kałnas. Hartknoch (str. 139), przywodzi kronikarza Grunau, który chce mieć, że Prussowie boga Kurcho spólnie czcili z Mazowszanami. Według naszych postrzeżeń, odpowiadał on sławiańskiemu Czarnobogowi, czyli Ziemiobogowi, który był

---------------------

* Thunmann Untersuchungen über die alte Geschichte einiger nordischen Völker. str. 255.

S. 33

przeciwnym Białobogowi, tak samo, jak Ziemienikas w litewskiej mytologii, przeciwnym jest Sotwarowi.

Myto tego boga odpowiada jeszcze Oromazowi i Arimanowi starożytnych Persów, od których podobno i początek swój wzięło. Starożytni Rzymianie nazywali go Niger Deus, i z mytami Plutona mieszali. U Sassów dawnych nazywał się Atré.

Wielu starało się wyśledzić pochodzenie nazwania krainy Kurlandyi. Która we właściwem krajowem narzeczeniu jest Kur-zeeme, po polsku Kurońska-ziemia, po niemiecku Kuhrland. Nestor nazywa ją, pod wiekiem IX, Korś, czytać należy Kurs, co jest skróconem narzeczeniem nacyonalnego. Z tego więc starowiecznego namiaiiowania domyślać się wypada, że się od boga Kurko kraina ta nazywać poczęła, w odleglejszej starożytności, a lud jej nazywał się. Kurami, Kimonami. Kraj ten, zbożorodny i najżyżniejszy na całem pomorzu Baltyckiem, bez pochyby głośnym najpierwiej bydź począł, ze czci tego boga rolniczego, która się tam nasamprzód rozwinęła i przeto, jakby Kurka czy Kurchą krainą, nazywać ten udział ludu litewskiego poczęto.

PATELO.

Bóg duchów powietrznych, niejakiś gatunek anioła wyższego rzędu. Inaczej miano go zwać Pateno, Potelo. Miał on swój posąg w wielkiej świątyni Romnowe, po prawej stronie Perkuna. Na

S. 34

cześć mu każdy głowę trapię w domu chował. Lasicki zna go pod nazwaniem Algis.

W mowie litewskiej Potałas, znaczy łoże śmiertelne, mary, na których umarłych noszą, katafal, Bustum starożytne. Zapewne stosy, na których palono ciała umarłych, były pod opieką tego boga, skąd on przewodził duszę umarłą do pobytu wieczności, Poteliszka, u tutejszych wieśniaków znaczy motyla nocnego, Falena mori, pod którego postacią, jak mniemają, ukazuje się ów anioł śmierci, porywający duszę.

Dusza wzlatująca z grobu na skrzydłach motyla, bydź musiała godłem boga Patelo; rysunek godła takiego, jest na figurze 25, Tablica IV. Obaczyć artykuł o Herbach.

SZNEJBRATO.

Bóg nad gospodarstwem i myśliwstwem ptasiem: kury, kaczki, gołębie, pawie, były mu szczególnie ofiarowane. Inaczej nazywał się Isżwambratus. Był jednym z bogów pierwszego rzędu, mających posągi w świątyni Romnowe.

Kronikarze pruscy czynią domysł, ie to był ubóstwiony Prutenes, brat Wejdewuta takoż ubóztwionego, pod nazwaniem Wirszajtos. Rozumieć należy, że myto boga Sznejbrato, stało się godłem ubóstwionego męża, w narodzie zasłużonego: gdyż ci sami kronikarze mówią, że trzej przedniejsi bogowie byli:

S. 35

Perkunas, Atrimpos i Poklus, a po nich Wirszajtos, Sznejbrato i Kurko, takoż cło wyższych bogów należeli. To wzięto z zabytków, znalezionych u Prussów, gdzie i cześć boska dwóm braciom. Wejdewutowi i Prutenesowi wyrządzaną była, pod godłami tych wspomnionych bogów, mających takoż osobne swoje zarządy.

KABIRY.

To jest: Tryzna, Triopa po litewsku, czyli Trójca pogańska.

Do najstarożytniejszych i razem do najpowszechniejszych myt należą Kabiry: Egipcyanie i Grecy, Rzymianie, Indyanie, Japończycy, Sławianie, Litwini i wiele innych narodów, mieli obrządki mniej więcej tajemnicze bogów Kabirów.

Bochart wywodzi znaczenie Cabires, od wyrazu arabskiego Kabir, co znaczy potęga. Rzymianie te! same bogi nazywali Dii potentes, Dii socii, albo Anactes, monarchowie. Fr. Nöel powiada, że cześć Kabirów początkowie pochodzi z Egiptu, ponieważ w Memfiz najdawniejsza ich była świątynia. Herodot mówi, że Pelazgowie, przeniosłszy się z wyspy Samotracyi do Peloponezu, cześć Kabirów przynieśli z sobą i ustanowili tajemnicze ich obrządki. O uczęśtnictwo w tych tajemnicach najświatlejsi i najznakomitsi ladzie w starożytności dobijali się. Poźniej nieco z Attyki rozniosła się cześć tych bożyszcz

S. 36

po całej Grecyi i dalej. Eneasz przyniósł z Troi Kabiry swoje do Włoch. Alba i Rzym szczególnie im się kłaniały; w tem drugiem mieście widziano trzy ołtarze im poświęcone w cyrku. Lud wzywał Kabirów w złych przygodach, domowych nieszczęściach, majtkowie podczas burzy morskiej, przyjaciele na pogrzebach przyjaciół.

Trudno jest dopiero wyłożyć należycie znaczenie tego myta: raz, że obrządki były tajemnicze; drugi raz, dla plątaniny w mytologach nawet starożytnych: bo jedni zarówno ich poczytują z Dioskurami, to jest: Kastorem i Polluxem, drudzy mają za dzieci jakieś bogów, inni za czarowników, czyli popów jakowychś, nakształt Daktylów, Korybantów, Kuretów. Lecz godząc te wszystkie podania z sobą, i rozróżniając naturę tych bożyszcz Mneleas, a po nim Roland, zgadzają się najbliżej z prawdą, mieniąc Kabiry trzema bogami piekielnemi, czyli bogami umarłych: gdyż Prozerpina wyobraża ziemię przyjmującą do łona swego wszystko, po zgonie, i wydającą wszystko, czyli rodzącą z tegoż łona; będącą przeto życiem. Merkury oznacza potęgę i przeznaczenie, środek między życiem jednem a drugiem, śmierć, przejście z jednego stanu bytu do drugiego; Pluton podziemne kraje, czyli stan bytu po zgonie. I to jest właściwie Trójca mytyczności greckiej.

Uważmyż jeszcze, że prawie każdy poganizm, cokolwiek ukształcony, miał swoją Trójcę. U In-

S. 37

dyan: Brama, Wisnu i Shiwe. Egipcyanie mieli swoje Kamefis, Japończycy mają bogi Kami, zupełnie odpowiedne Kamefisom, według zdania Pana Georgij a te znowu odpowiadać zdają się Tryźnie Sławiańskich Wiadomo z dziejów, że dawni Prussowie Tryznę mieli; nie będziemy przeto wahać się z przyjęciem Kabirów do rzędu bogów litewskich.

Obaczmy bliższe tego zabytki. W okolicach Drui w roku 1811, w odlewisku osuszonem jeziora jednego, znaleziono trzy posążki bronzowe: były wysokości około 18tu cali, licząc z podstawką, która była trójkątną deską bronzowa, grubą na 2 cale. Osoby stały na tej desce tyłami do siebie obrócone, pod ramiona

opasywał je razem obręcz metallowy, pełen ponacinanych karbów, na podobieństwo pisma jakiegoś, które się takoż na płazczyźnie i na brzegach pionowych deski znajdowało. Wieśniacy przedali w Drui żydóm, funt po groszy 10, a wagi bydź, mogło więcej

dwóch pudów. Mam tę wiadomość od jednego obywatela, wiary godnego, który był naocznym tego świadkiem. Według niego, jedna osoba wyobrażała damę w rzymskim stroju, z dyamedą na głowie; druga miała postać młodziana kuso ubranego, z czapeczką, podobną do tej, jaką noszą wieśniacy w powiecie kowieńskim; trzecia miała wyobrażenie człowieka średniego wieku, z brodą, w płaszczu długim i z przepaską na włosach. Kilku rąk tym posążkom nie stawało, znać odłamane były. Czynione badania poźniej

S. 38

w lat 10, śladu nie okazały, gdzie się ten zabytek zadział, ledwie znaleziono pamiętających o tem zdarzeniu; żydzi przyznać się nie chcieli do kupna. Napisy niewiadomo jakie były, wszelako jeden wyraz podług kreślenia z pamięci tego obywatela, wyrażał pismem runicznem, jak się z rozbioru pokazało, wyraz Triopa, co według litewskiej mowy na toż samo wychodzi, co Tryzna, po sławiańsku, to jest: Trzy-znaki, trzy znamiona lab postaci, czyli trzy stany istnienia ludzkiego: życie, śmierć i wieczność. Będziemy jescze o tem pod obrządkami pogrzebnemi mówić.

ROZDZIAŁ II.

BOGINIE, DEWE *

PRAURIME.

Bogini ognia świętego, jedno z najdawniejszych bożyszcz starego świata.

Rękopism Piotra Biskupa, tak ma o niej: "Znajduje się u nich (Litwinów), cześć fałszywej bogini,

----------

* Łotwacy każdą boginią nazywali Mathe, matka, i według ich rozumienia, prawie każda rzecz, mająca boga swego, których w ogóle nazywali każdego Thews, ojciec, miała też i boginię swoją, czyli u nich każde myto, stosowało się do męzkiej i żeńskiej płci bożyszcza. Według zdania Stendera: Lett. Gram. Art, Myth.

S. 39

z rozmaitemi zabobonami uwielbianej, którą Praurime nazywają, na podobieństwo Westy albo Cybeli dawnego Rzymu. Przeczystą dziewicą, nad ogniem przełożoną, dawczynią życia lud prosty nazywa. Ogień też jej poświęcają, za wieczny miany, ponieważ na świątecznym jej ołtarzu gore bezustannie. Również panny sprawujące obrządki kapłanie, są ku temu przeznaczone, które się nazywają Praurme; ich to ścisłym obowiązkiem jest: strzedz, aby ten ogień nie wygasł. Te dziewice dozgonne panieństwo zachowywać powinne; za złamanie którego, przepisy praw krajowych surową śmiercią karzą." Stryjkowski, przywodząc ożenienie się Xiążęcia Kiejstuta z Birutą, wyraźnie ją bydź mieni podobną kapłanką czyli Westalką. Jakoż pod Połongą, na świętej górze, nad rzeką Niewiażą, w Wilnie i po innych miejscach, były ołtarze, na których się ogień wieczny palił, strzeżony przez dziewice. Powszechność zwała je Wejdalotkami, Wejdalotenie po litewsku. Będzie o nich niżej, pod artykułem kapłanice, takoż o ogniu świętym, pod właściwym- artykułem.

Nie wiele mamy dalszych, śladów o tem bożyszczu; w łotewskiej tylko mowie pozostał wyraz bliski nazwaniu tej bogini: Praulis, pożar, ogień wszystko niszczący.

LADO.

Wielka bogini, powszechne bożyszcze w starożytności Europy północnej. Kronikarze niektórzy

S. 40

mylnie boga w tem mycie upatrują: gdyż wszystkie zabytki sławianskie, estońskie, litewskie, boginię przypominają.

U Litwy, od dnia 25 maja do 25 Czerwca, były dni poświęcone Ladonie. Czyniono jej ofiary z białych kogutów, sprawowano uczty publiczne, były tańce na błoniach, śpiewały pieśni dziewice, w których często powtarzano: Lado, Lado, Lado, didie musu dewe. To jest: Lado! wielka nasza bogini. Dzień ostatni był świętem Rosy. Obaczyć pod artykułem Święta.

Maja wieśniacy litewscy dochowane jeszcze pieśni, na święto Rosy śpiewane, w których jest spo mnienie Lado, takoż zlata Lado, złota Pani.

Bogini ta, chociaż wiemy z pewnością, że i u Sławian, zwłaszcza północnych, znaną była, nie wiemy przecie dokładnych o niej szczegółów; mówią niektórzy, jak Łomonosow, że to była Wenus. Zdaje się, że Żołotaja Baba, to samo, co Lado, znaczyła, której posąg znajdował się u Obdorców *. Ona się opiekowała dziećmi od urodzenia aż do wieku młodzieńczego. Bydź przeto mogły i u Litwinów podobne przymioty Ladony.

Właściwie, podług tego, cośmy pod artykułem Sotwaros, wyłożyli, była ona Latoną litewską, matką Lela i Leli, bliźniąt, nazwanych Leliwa.

--------------

* Obaczyć Gwagnina część 1, xięgi siódmej.

S. 41

BUDTE.

Bogini mądrości. Jej nazwanie powziąłem, z jednej powieści gminnej, postrzeżonej w okolicach Memla, z której okazuje się, że pod tem imieniem ubóstwiano mądrość. Powieść ta, opowiadając przygody jakiegoś znakomitego marynarza, między innemi zdaniami moralnemi, ma następne: "Mądrość, czyli rozum, który czuwa nad wszelkiemi sprawami dobrego człowieka, znajduje się w ręku boskiej istoty, nazywającej się Budte, która obdarzała tym darem ludzi, a ci stawali się sławnemi. " Widocznie więc mowa tu jest o Minerwie litewskiej, ale jej pochodzenie inny początek miało od Minerwy greckiej.

Herodot * wyraźnie powiada, że Egipcjanie kłaniali się bogini Bute, której cześć i u Greków starożytniejszych była we zwyczaju. Fr. Nöel, pod artykułem Bute, robi postrzeżenie, ze ta bogini przeszła początkowie od Indyan, do Egipcyan i do Japończyków, oraz do innych narodów.

U Indyan, jest jeszcze dotąd niewyświecone, dla nas rozumienie, o bożyszczu Budha: ponieważ raz mówią mytologowiej ie to był jeden ze starożytnych Indu mocarzy, z mytycznego pokolenia dzieci xiężyca; drugi raz, że pod tem nazwaniem rozumie się jeniusz planety Merkurego; trzeci raz, że bóg Wisznu,

---------------

(1) L. 2, c. 59, 63.

S. 42

kiedy się dziewiąty raz wcielił, tafcie przyjął nazwanie. Cóżkolwiek bądź, zgadzają się zdania Braminów na to, że istota mytyczna, to nazwanie nosząca, była mędrcem czyli prawdziwą mądrością. Według ich zdrowszego rzeczy tej wykładu, Budha był nauczycielem i prawodawcą starożytnych Indyan, który ich nauczył sześciu umiejętności: astronomii i astrologii, moralności, obrządków religijnych, sztuki lekarskiej, prawoznawstwa i handlu. Widać wszelako, ze obok tego jeszcze krzewił prawidła zdrówszego o Bogu pojęcia, i naganiał fanatyzm religijny Braminów: ponieważ oni dotąd są z najwyższą po-. gardą dla Budha, chociaż nie przeczą mu wielkich przymiotów i bóstwa. Sekta Budystów doznawała, w bardzo odległych wiekach, prześladowania w Indyi i wygnaną została z kraju. Przeto arcy-kapłani Budha, przenieśli się w odległe strony Azyi, po której oddawna już się szerzyło ich wierzenie. Jakoż mytologowie za jedno z Budhą uważają, Fo chińskiego, Gaudma Birmanów, Semonahodom Siamczyków, Bute Egipcyan, Buto Japończyków. My rozumiemy, że i nasza litewska Budte, do tegoż rzędu należy. Oprócz tego, że Budyni byli prawdziwemi sektarzami, Budho, których liczyć mamy do przodków narodu litewskiego, jak się to bliżej wyjaśni, w ciągu dalszym starożytnych dziejów litewskich; mamy jeszcze w mowie litewskiej wyraz Budas, którego znaczenie jest obszerne; zwyczaj, zdanie,

S. 43

rozsądek, mądrość. Tak więc bogini mądrości nie iest prętem obcem dla Mytologia litewskiej..

LAJMA.

Bogini obszerną władzę na. niebie i na ziemi mająca. Ze wszystkich zabytków o niej zebranych postrzegamy najwyraźniej, że to była Diana litewska, czyli Izyda *

Miała ona wiele też nazwań, jak u. starożytnych. Greków Diana Marionyma nazywała się, to jest: tysiącimienna. Z nazwań litewskich, które jeszcze nie zaginęły, są: Lajma, Menule, Liela, Kunimirszis, Miedzioima.

Najpowszechniejsze nazwanie tej bogini, Lajma, słynie w śpiewach, powieściach i podaniach ludów pruskich, litewskich, żmudzkich i łotewskich. Wzywana pod tem narzeczeniem, była opiekunką, niewiast we wszystkich przygodach ich życia, tak, jak Diana wzywana pod imionami Ilithya, Lucina, Genitalis u Rzymian**. Ona miała pieczę szczególny nad boleśnym stanem niewiast rodzących, zatrudniała się zdrowiem i losami dziecięcia nowonarodzonego, podawała mu sysołkę, pieluchami okrywała,

----------

* Balthazar Russów, Liefländ. Chronica, toż samo postrzega, dając jej Diany praymioty, (l. 1 -- 3. )

** Mylnie Szybiński, w Słowniku Mytologicznym, z innemi Mythologami, przyznaje miano Luciny Junonie, gdyż Horacy Ilithyą, Luciną, i Genitalis, nazywa Dianę. Carmen Saeculare v. 14. et sequ.

S. 44

strzegła przy kąpieli. Stender, w Mytologia łotewskiej, powiada: teraz jeszcze u Łotwaków Lajma, znaczy szczęście, czyli szczęśliwość losu dzieci; w niektórych śpiewach nazywaną bywa Laema mahmina, matka szczęścia, albo bogini. Według słynących jeszcze mniemań gminnych, Lajma okazuje się jawnie na pewnych górach, i głos jej daje się słyszeć, wówczas ostrzeżenie zachodzi o grożacem i nieprzewidzianem nieszczęściu. Pieśń jedna, nadmorska mówi:

"Lajma woła" Lajma Krzyczy,

Biegając bosa po wzgórzu.......*

Jest jeszcze przysłowie u Litwinów pruskich: Tajp Lajma lémé, tak Lajma przeznaczyła. Łotwacy nazywają to bożyszcze takoż Lauma, co na jedno wychodzi, chociaż Stender, osobną boginię pod tem wymienia mianem. Ponieważ, według niego, rządziła ziemią, gradem i deszczem. Były to przymioty losowe, czyli zrządzenia bogini" rozmaite, złe i dobre wypadki w życiu niewiast przeznaczającej. Dziewice łotewskie dotąd postrzegają Peekts wakars, wieczór przedpiątkowy, w którym żadna nie przędzie,

---------------

* Lajme szauke, Lajme reke,

Basi begant per kalneli.....

Dajnos czyli śpiewy ludu litewskiego. Litthauisze Volkslieder etc, L. J. Rhesa.

Ostermeyer z powodu tych przymiotów Parką Lajmę nazywa. Kritische Beitrag zur altpreussischen Rel. Geschichte str. l5. Wcale niestosownie.

S. 45

z obawy, aby len w polu nie chybił i wełna się nie popsuła na owcach. W moim zakątku, wieczorami od Bożego Narodzenia, do Nowego roku, nie przędą kobiety, dla tejże samej przyczyny; są, to zabytki święta Lajmy. Stender jeszcze powiada, ze Lauma u Łotwaków znaczy to samo, co wiedźma. Więc różne i z przymiotu i z rzeczy, od Lajmy pochodzące nazwania. Bydź mogły w czasach pogaństwa wróżki, czcicielki tej bogini, tak jak Burtyniki, czciciele Sotwara. Obaczyć artykuł Burte.

Postrzeżone w śpiewach gminnych nazwanie Menule, odnoszące się do xiężyca, Menuo, Menesis Menulis, uważanego w rodzaju żeńskim, tak samo, jak u Rzymian Men albo Lunus, znaczyło xiężyc ubóstwiany od mężczyzn; Hiena albo Luna, taż gwiazda, wzywana jako bogini przez niewiasty. Według powieści ludu prostego, Menule panowała nad nocą i nocnemi przygodami ludzi; przy blasku xiężyca ona wesołem okiem patrzy na ziemię, po jego promieniach zstępuje. Gniewna, twarz swoja odwraca i kryje się w obłokach. Ze zaś Lajma to samo była, co xiężyc, mamy dowód w śpiewie prusko-ltewskim, w zbiorze Dainos Pana Rhesa (str. 11), gdzie powiedziano: "Lajma darowała jeden dzień słońcu, Łajnie lenie Saułużes dienate. To jest: że okres słoneczny dłuższy okazał się wtedy dniem jednym, od okresu xiężycowego. W innych śpiewach ieszcze wyraźniej jest o tem.

S. 46

Nazwanie Lela pozostało uroczyskach i dało się dostrzedz w jednym śpiewie godowym, gdzie powiedziano: Triwejde Lele Kunigie, trzy-ksztaltna Lela królowa. Bierzemy to za myto, odnoszące się do Diany litewskiej, naśladowanej z greckiej mytologii. Fr. Noël, pod artykułem Trigla powiada: ie cześć Dianie trójkształtnej, oddawały ludy nadodrzańskie, nadwiślańskie) naddnieprowskie i dalsze. Te trzy kształty Serwiusz odnosi do przodkowania tej bogini nad urodzeniem, życiem i śmiercią człowieka. Zupełnie, tak, jak o Lajmie rozumieli nasi Litwini. Pod tem rozumieniem i nazwaniem wchodziła ona do Tryzny.

U Rzymian Lella znaczyło nocnicę, niewiastę rozpustną, po nocy włóczącą się; domy tych niewiast zwały się Stabula Lellae. Tutejsi wieśniacy nazywają Lelak, ptaka jakiegoś, nocnego, sporej wielkości, który latem w późny wieczór lata koło domów. Od tego i młodzież snującą się w porze spoczynku nocnego, Lelami zwykli nazywać.

Kunimirszis w gadkach gminnych jest nazwaniem Lajmy, kiedy ona tańczy z cieniami umarłych dziewic na mogiłach, przy blasku xięzyca. Podług powieści gminnych.

Miedzioima w łowieckich podaniach ma miejsce; jest to Lajma w puszczach przebywająca, uganiająca się za zwierzętami, która je przestrasza, a niekiedy pasie całe trzody łosiów, sarn i tym podobnych by-

S. 47

dląt dzikich. Puszczowi myśliwcy mają guślarność iakąś, dotąd przypominającą to podanie. Nazywali się oni Źubrawce, że bili kryjomo żubry; Kłusownicy takaż, iż kradną łosie i inne wielkie zwierzęta; ci ostatni są i teraz.

Wrękopiśmie Piotra Biskupa, jest wiadomość, że Litwini bogini Lellia Menelia, podług niego zwanej, z okropną zabonnością cześć oddawali: horribili cum superstitione colenda. O tem żadnego śladu nie mamy. Jeżeli to była ofiara z ludzi, domyślać się przychodzi, że na wzór greckich obrządków, pod święto Thargelia, w kwietniu obchodzonych, na cześć xięzyca i słońca, w które zabijano dwoje ludzi, mężczyznę i niewiastę, a według innych, dwóch mężczyzn*. Zabytek to zapewne grubych wiekow, kiedy i w Taurydzie król Thoas na ofiarę Dianie zabijał przychodniów.

POLENGABIA.

Bogini opiekująca się pałającem ogniskiem, według Łasickiego. Ochronicielka od pożarów.

W tym względzie odpowiada ona zupełnie Rzymian bogini Stata, którą przyrównywają mytologowie do Westy. Toż samo i u Litwinów bogini Polengabia, bydź musiało tylko domowe wezwanie Praurimy, przy chodzeniu koło ognisk, w domach się rozwodzących.

---------------

* Słówn. Mythol. Fr. Noëla, Art. Thargelia.

S. 48

MATERGABIA.

Bogini pieczywa i piekarzy. Łasicki powiada o niej: " Jej niewiasty składają w ofierze pierwszą bulkę chleba w pieczywie, którą na wierzchu odznaczają pewnem znamieniem. Pozywa ją nie kto inny, tylko sani gospodarz domu, lub jego żona. Bułka się ta nazywa Taswirszis" co znaczy: z wierzchu oznaczona. Zwyczaj ten dotąd u wieśniaków się zachowuje, tylko bułka, zamiast mytycznego znamienia Tas, bogini Matergabii, już zapomnianego, znakiem krzyża naznacza się; ze zaś jest najlepiej upieczona, bo w samej głębi pieca, jako pierwsza, umiesczona; nie dziw, że gospodarze dla swego użycia ją zachowują. Znaczenie wyrazu łacińskiego Mater, nie jest obce mowie litewskiej, w której wszystkich dyalektach i rozgałęzieniach wyraz matka podobne ma pochodzenie.

Pod artykułem Sotwaros widzieliśmy, ze ten bóg, jako przewodniczący nad elementem ognia, nazywał się Gabie; dwie dopiero wźmienione boginie w zakończeniach toż samo miano mające, musiały bydź w jakiemś spowinowaceniu z Apollinem litewskim. Jakoż w rzeczy samej, podobieństwo powołań tych trzech bożyszcz zbliża je do siebie. Gabie wzywali mężczyźni rozwodząc ogień w osieciach, lub innych miejscach, pożarów niebezpieczeństwu podległych; Polengabią wzywały niewiasty w domowych

S. 49

piecach ogień rozprowadzające. Matergabią wtedy, kiedy szło o dobre chleba sporządzenie, piekarki wzywać miały zwyczaj. Były to więc popularne wezwania Apollina i Westy, czyli Sotwara i Praurimy.

PERKUNATELE.

"Jest ona matką błyskawic i piorunów, słońce spracowane po dziennej podróży i okopcone pyłem ziemnym, przyjmuje wieczorem do kąpieli, a dnia następnego wypuszcza omyte i jasne." Powiada Łasicki. Dzieliła ona władzę z Perkunem na niebie i na ziemi, mając u Litwinów podobne nazwanie. Była to, w zupełnem znaczeniu mytologii greckiej, Juno litewska, żona i siostra Perkuna. Wiadomo, że starożytni mytologowie takoż Junonę mieszali z Tethydą, boginią oceanu, w którego wodach, jak mniemali, pogrąża się zachodzące słońce, jakoby idzie do kąpieli tej bogini.

Badania przekonywają o tem, co zostawił nam Łasicki i cośmy powiedzieli dopiero. Bogini ta była uwielbianą przez rolników, pod względem, jako władczyni odmian atmosferycznych: wieśniaczki sczególniej się do niej modliły, aby u Perkuna wyjednała ochronę pól od gradów, ulewow, piorunów. Na Żmudzi po niektórych miejscach dotąd modlą się do Perkunateli, na której miejscu zwracają swoje modły do Najświętszej Maryi Panny, nazywanej u nich Ponna Marja Perkunatele albo Perhuńija. Tak nawet

S. 50

miano zwyczaj nazywać święto Matki Boskiej Łaskawej. To nabożeństwo wieśniaczek zgadza się ze znajomera u starożytnych rzymskich rolników do Junony zwanej Populonia.

Niedaleko Jurborka, na lewym brzegu Niemna, we wsi Kiedulach, znajduje się bardzo stary zamek murowany: na murze narożnym jednej wieżyczki, widziałem w roku 1805, w niezgrabnej sztukaturze, lecz bardzo trwałej, wydaną w płaskorzeźbie postać tej Królowej Niebieskiej. Mimo znacznych uszkodzeń, przez długi przeciąg czasu zdziałanych, można było rozpoznać myśl artysty. Obaczyć wyobrażenie na figurze2, Tab. I. Nic w niej nie ma, coby do chrześciańskiej świętości podobnem było: mniemano, ie to herb posiadaczów dawnych zamku. Osoba, ubrana w tunikę rzymską, przepasana pasem, przez ramiona spada płaszcz obszerny. Na głowie jakaś promienista dyadema; włosy długie spadają na barki, nad czołem na dwoje przedzielone; twarz pociągła, surowa, nie młoda; ręce rozpostarte; trzyma w lewej coś nakształt berła, w prawej podobieństwo do główni Jowisza, fulgur. Połowę ciała od dołu ogarniają obłoki zgęsczone, jakby się unosiła na nich. Jeżeli ten zabytek nie jest z czasów poganizmu, czyli nie odnosi się, jak mniemać należy, do początku wieku piętnastego, to niechybnie zrobionym został na wzór pogańskiego wyobrażenia Perkunateli, w tej epoce, kiedy Jescze guślarna bojaźń grzmotów słynęła.

S. 51

Naostatek uważać należy, ze nazwanie Perkunatele, odpowiada w zupełności starożytnemu Fulgura pod którem Rzymianie, w znaczeniu matki błyskawic, kłaniali się Junonie, mieniąc ją bydź ochronicielką od piorunów.

PILWITE.

Bogini bogactw, dostatkow, zbiorów, sczęścia, Fortuna litewska.

Piosnkę o niej dochowaną jeszcze u wieśniaków tutejszych, przytoczemy na dowód znajomości tego myta.

"Gonię się, gonię za tobą Pilwite!

I po lądach i po morzu;

Nie mam wprawdzie pysznych łodzi,

Ani skrzydeł mi nic dano:

Za blaskiem się twoim uganiam."

" Kto ma twą, o Pilwite!

Łaskę drogą dla człowieka;

Ma złota, gdyby kamieni,

Ma pełną żyta stodołę,

Ma sławę u całego świata." *

-------------

* Weju, weju tau Pilwite!

Ir per łauku, ir per marin;

Ni aldeju niełureju,

Ni sparmas Man niepadariu,

Tik tej szłowe priraszite.

Kas tawa tur', o Pilwite!

Małone brungiu del źmoniu:

Ture auxiu kajb ir plite,

S. 52

Pilwite, jest miano litewskie oryginalne; Pilwis, znaczy otyłec właściwie, bogacz przenośnie. Ztąd Pilwitos, jak nazywa Stryjkowski, czyli inaczej Pilwite, odpowiada znaczeniu bogini bogactw. Ona u Litwinów połączała w sobie Plutusa i Fortuny przymioty, dla tego raz Pilwitos w rodzaju męzkim, drugi raz Pilwite w żeńskim, nazywać się mogła. Przy głównych ofiarach, nie zapominano nigdy wzywać tego bożyscza. Kronikarze prawie wszyscy o niem rozprawiają; lecz najpowszechniej mienią je bydź bogiem. My się bliżej trzymamy podań krajowych, jak w tym, przytoczonym dopiero śpiewie znajdujemy. Z resztą bydź bardzo może, iż lud w późniejszych czasach i po upadku pogaństwa, mylał się co do wyrażenia płci bożyscz; ale to rzeczy nie stanowi, łatwo się nawet naprostować daje, kiedy są wieści jakie dalsze o tym przedmiocie mytycznym.

Łotwacy znali to bożyscze pod imieniem Pel wihkse, inaczej Szkahde. Sztender, po swojemu, mylne wywody przytaczając, oddala się od rzeczy i prawdy, pod artykułami temi, w swojej Mytologii Łotewskiej.

Sławianie kłaniali się temuż bożysczu pod nazwa-

-----------------

Ture piłnu rugiu kłoniu,

Garbe turę manip mundu,

Mundus w dobrej litewsczyźnie znaczy świat powszechny; ztąd Narymund, Kraj świata; Giarjmund, Dobry świat; Zygmund Odmienny świat.

S. 53

niem Kolita, Daźba, Dachuba, Daszuba, Dażboh, Dajebóg, według rozmaitości dyalektów nazywanemu. Rusini litewscy w gadkach swoich przypominają boginię, tejże odpowiedną, pod nazwaniem Dola, która, niestałą będąc, jak Fortuna Rzymian, dla jednych była dobrą, dla drugich złą.

LIETHUA.

Bogini wolności, roskoszy, uciechy. Znajomość jej dochowała się u Litwinów, sczególniej w dawnemi województwie Trockiem, u Łotwy i Estów.

Według wszelkich badań, przymioty tej bogini przyjęte były od Skandynawów, u których nazywała się Frejja: była ona córką Niorda, boga morza i ognia, rozdawacza sczęśliwości ziemskiej, skarbów, tronów; sama zaś była matką swobody, miłości, roskoszy, lubieżności, rozwiązłej poezyi. Nadto zbiegała na koniu na każde pobojowisko i dzieliła się z Odynem duszami poległych wojowników, po litewsku murgi zwanemi. Miała przepyszny pałac w Assagardzie, czyli na Olimpie północnym, zwany Zgromadzenie ludów, w którym jej cienie pobitych za swobodę rycerzy usługiwały. Wóz jej ciągnęły dwa koty. Mężem jej był Oder, z którego miała córkę przedziwnej urody, nazwaną Nossa, Rzeczony mąż opuścił ją nazawsze, udawszy się na podróże po różnych krajach. Tą przygodą zmartwiona bogini, tułała się powszędy, wyszukując niewiernego małżonka; łzy rzewne, które prze-

S. 54

lewała, stały się kroplami czystego złota. Skandynawowie mniemali jescze, że z przyczyny tej wędrówki znaną była bogini Frejja po rozlicznych krajach i u rozlicznych ludów cześe odbierała. Tę samą prawie powieść, w Eddzie zapisaną, natrafiamy między gadkami gminnemi wieśniaków naszych. Mara ją w moim zbiorze starych powieści gminnych; drugą, z małemi tylko odmianami, taką samą, otrzymałem od pewnego badacza starożytności krajowych ze Żmudzi. Według tych litewskich podań, imiona własne osób, wchodzących do powieści, są albo wcale przeinaczone, albo wcale zapomniane; naprzykład: czyją bogini była córką? jak się bóg najwyższy nazywał? nie ma wiadomości. Bogini nazwanie było Liethua, męża jej Trinetas, córki Dala czyli Dahla. Pałac Zgromadzenia ludów, czyli Murgow, leżał na samym końcu Północy.

Że u Litwinów kot był godłem Liethui, znalazłem dowód w jednym przywileju Króla Kazimierza, po rusku na pargaminie pisanym, pod rokiem 1483, danym szlachcicowi Piynwidowi na ziemię, położoną w powiecie Trockim, nad rzeką Mereczą, gdzie wyrażono: -- za nadgrodę uśmierzenia rozruchów kmieci włości mereckiej, dobijających się wolności, wzwyż nad tę, którą im prawo zabezpieczyło, tudzież za pojmanie dowódcę buntowników, zwanego Lejczis, który, nie bacząc na godność i powagę Majestatu Królewskiego, śmiał kota podnosić Królowi, mieniąc to bydź

S. 55

znakiem pogańskiej wolności Lietwii. -- Z tego widać ze lud litewski, nie cierpiąc usczerbku swobód swoich, uciekał się do godła bogini wolności, w ra-zie, kiedy chciał ucisku się pozbydź. U starożytnych ludów takie użycia godła powszechnie znanem było. Kot u Rzymian toż samo wyobrażał, będąc znamieniem wolności obywatelskiej, różnej od wolności niewolnikom i brańcom wojennym nadawanej, czyli wyzwolenia, której godłem była czapka.

Przytaczamy jescze śpiewek o tej bogini, w dosłównem z litewskiego tłómaczeniu:

"Milenka Liethua,

Proga wolności!

Skryłaś się w niebios przestrzenie.

Gdzież ciebie szukać?

Czy już tylko na łonie śmierci?

Niech patrzy, gdzie chce, niesczęśliwey,

Spojrzy na Wschód,

Spojrzy na Zachód;

Bieda, mus, ucisk;

Pot z pracy, krew od razów

Ziemię zalały obszerna..

Mileńka Liethua,

Droga wolności.!

Znijdź z nieba, użal się."

Oddałem z ochotą szlachcicowi mój zegarek, który mi tę piosnkę wypisał i wyłożył dokładnie po polsku, w miasteczku Średnikach, 1805 roku, 17 Lipca.

Młodzianie Łotewscy uwielbiali tę boginię pod Nazwaniem Dahkla, jako opiekunkę swobody i męz-

S. 56

twa; powiada Russów. Stender postrzega toż samo myto, które rozdwaja, dla swojej dziwaczney etymologii, raz Dekkla, drugi raz Tikla nazywając, przymioty też jej niestosowne wywodzi: z tego, że była boginią młodzieży, musu niecierpiącej, mieszą ją. z Lajmą.

WELLONA.

Była to znakomita bogini wieczności, wiecznej nadziei, przyszłego żywota, życia na drugiej stronie mogiły. Łasicki mylnie boga pod tem nazwaniem, upatruje.

U starożytnych Prussów nazywała się Giltine jako przełożona nad umarłemi *. Łotwacy w tem samem znaczeniu nazywali Welli-Deewa. Obrządki tej bogini odbywały się na pogrzebach i podczas święta Dziadów. Obaczyć niżej pod temi artykułami. Miała ona zawołaną świątynię, w miejscu nazywającem się dotąd Wellona. Jest to dziś sczupła mieścina, na prawym brzegu Niemna położona, pięć mil wyżej Jurborka. Była tam dawniej mocna twierdza, na górze wystawiona, podzielona na dwa horodyscza szerokim przekopem. Tam właśnie była spomniona świątynia Wellony. W początkach wieku czternastego, Krzyżacy, obegnawszy twierdzę, gdy zdobydź nie mogli, wystawili przeciw niej dwa zamki, Friedburg i Bajern, ponieważ Xiąże Bawarski był z wojskiem

------------

* Dainos v. Rhesa.

S. 57

swojem na tej wyprawie. Giedymin, Wielki Xiąże Litewski, w roku 1329, dobywając jednego z tych zamków, został zabitym z jakiejś broni ognistej. Poźniej, na mocy przymierza roku 1331 września 17, w obozie pod Bartensztejnein zawartego, zamki te zniesione zostały. Wszelako, w roku 1364, Krzyżacy Wellonę spalili i twierdzę zburzyli. Po czem Xiąże Kiejstut postarał się gród nanowo odbudować i warowniami wzmocnić. Odnowiono też świątynię, która trwała do roku 1406, gdy Krzyżacy powtórnie twierdzą zawładali, którzy ją przerobili na kościoł chrześciański. Od tej pory, aż do naszych czasów, na wieży jej znak ś. krzyża pozostał. Roku 1414 Xiąże Witold zarządzał tym krajem i mieszkał na zamku wielońskim, chorąztwo wielońskie, czyli powiat, ustanowił, dochody kościoła powiększył. Pod panowaniem Zygmunta Augusta, pleban tameczny, niejakiś Xiądz Rogowski, przyjął religią socynijańską i ten kościół należał długo do reformistów ewangelickich. Powrócił w ostatku do katolików za panowania Zygmunta III, przez usilność Jezuitów. Ten krótki wywód historyczny, opiera się na badaniu miejscowem, powziętem od osób znających rzeczy tameczne i z notacyj plebańskich, które miałem sobie udzielone odproboscza tamecznego, w roku 1805. W tę porę odkryłem i tablicę kamienną, w ścianie wewnętrznej kościoła wmurowaną, na której, mimo

S. 58

smacznego uszkodzenia, czytać się dały następne wykazy:

D. O. M.

Veritatis. unoq. Vivo. Et. San-

Hoc, In. Loco. Ubi. Antiqusi-

Cultus. VVellone. Aeternitas-

Deae. Fuit. Don.......Nihil-

.... o. Prim... sac.......

........................... Ro...........-

Była to pamiętna tablica o założeniu kościoła chrześciańskiego, na ruinach świątyni Wellony.

Godłem tej bogini był osobny znak, czyli hieroglif, obaczyć na figurze 13. Reszta rzeczy, do niej ściągających się, wyłożemy pod artykułami: Dziady Obrządki pogrzebowe, Mogiły, Cześć dla umarłych.

PERGRUBIE.

Bogini wiosny, kwiatów, ogrodów, plonów ziemnych, staraniem ludzkiem rozmnażanych. Inaczej; nazywała się Grubite, od Grubios, ogród kwiatowy i owocowy.

Łotwacy, według postrzezeń Stendera, mieli boginie, zupełnie tej, co do przymiotów, odpowiadającą, ktorą nazywali Dyza albo Dysza. Starożytni Prussowie nazywali ją. Melitele, co znaczy Milusieńka.

S. 59

To miłe bóstwo, daje poznać piosneczka, dotąd w ustach litewskich piękności wieśniaczych słynąca:

"Daj nam. kwiatów, daj Grubite!

Aby spleść piękne wianeczki;

Daj nam święte dary twoje

Co lubią ranne ogrody,

Wróżki dobrego szczęścia;

By młoda zaszlubienica ozdobiła włosy swoje" *

Nie wiem, czy jest gdzie lud wiejski przywiązańszy do kwiatów, jak w Litwie, nigdzie młode dziewczęta starowniej się nie kozacza koło uprawy ziół ozdobnych; częstokroć, bardzo ubogi domek, ma dziwnie piękny kwietniczek. Nie trudno znaleźdź w nikczemnej wioseczce, tak śliczne kwiaty, że nie jedna piękność stolicy, nie wstydziłaby się ozdobić niemi alabastrowy swój gorsik. Żadne wesele, nawet wśród zimy, bez wianków z ziół świeżych obejśdź się nie może; na ten koniec umieją rutę na grzędzie przechowywać, że jej mróz nie szkodzi. Sczególną ozdobą świąt i biesiad były kwiaty w Litwie, jak niegdyś u Greków i Rzymian. Dopiero Jescze lud wiejski w ziołach święconych, w różnych porach roku, pokłada wiele nadziei, nie w leczebnym względzie.

--------------

* Dok mums ziedaj, dok Grubite!

Padarit graźaj wajnikaj;

Dok szwintaj dowana tawa,

Kas tur darźaj patogitaj,

Giaras łajmbos burimnikaj:

Te red' martis płakaj sawa.

S. 60

lecz w ubyciu ich pewnem, przeciw rozmaitym, złym przygodom i urojonym bojaźniom. Na Ś. Jan, na Boże Ciało, na Wniebowzięcie N. M. P., który fest Zielną się nazywa, święcą zioła, jarzyny, owoce: te, zachowane, mają ochraniać domówstwo od złych duchów, dymem ich odganiają pewne choroby, przez złe wiatry naniesione, gradowe i piorunowe chmury, umarłym kładą w poduszkę pęczek ziół takich, i wiele innych guślarności czynią, będących dawnej Pergrubi obrządków resztkami.

Mamy wiadomość z kronik, że święto tej bogini odbywało się na wiosnę, wraz po. zejściu śniegu.. Obaczyć pod artykułem. Święta,.

Było to bozyscze, odpowiedne Florze starożytnej Takoż sławiańskiej Siewie, której wyobrażenie posągu mamy w kromkach sławiańskich dochowane, bez pochyby i Pergrubie coś podobnego była. Postać młodej i pięknej dziewicy, nagiej, z włosami rozpusczonemi, sięgającemi niżej kolan, nagłowię wianek z kwiatów, w prawej ręce jabłko, w lewej winne grono. Jeżeli niedostatek talentu artysty nie był na przeszkodzie, zapewne, bydź to mógł jeden z najpiękniejszych posagów w północnej wielobożności.

Cześć bogini Pergrubi, nie tylko, że była powszechną u wielu narodów, Litwie przyległych, ale i bardzo znakomitą, tak u samych krajowców litewskich, jako też i po odleglejszych państwach. Dla tego tez wszyscy kronikarze, a każdy prawie po swojemu, coś

S. 61

o niej podaje. U dawnych Germanów nazywała się ona Herta, to jest: Ziemia matka. Tarernier nawet u Tatarów Czerkieskich i Kumariskich, niejakiem tej czci podobieństwo znalazł*. Obrządki ofiar Pergrubi, pruscy Litwini dochowywali Jescze do roku 1530, jak świadczy Agenda kościelna królewiecka, przez Polencza i Pawła Sprit, Biskupów luterańskich wydana.

MILDA.

Bogini miłości i zalotnictwa. Inaczej Alexota. Nie mamy o niej w kronikarzach nic pewnego, prócz niektórych domysłów; atoli podania, powieści i niektóre śpiewy gminne, wyjaśniają to myto. Pod artykułem Kaunis, będą wskazane zrzódła i dowody, tu namienimy, co się ściąga wprost do tej Wenery litewskiej.

Miesiąc kwiecień był jej poświęcony. Obaczyć niżej pod artykułem Święta, Uroczystości.

Co się tyczę badań, te są miejscowe i odnoszą się do okolic Kowna, gdzie ta bogini, widać, sczególnie) uwielbianą była; jedno z przedmieść, tego starożytnego bardzo, miasta, nazywa się dotąd. Alexota. Starożytność znała nimfę cudnej urody, nazywającą się Alexothe**. Pewny rodzaj miłosnych czarowników i czarownic, około Kowna, jak postrzegałem, nazywa

----------------------

* Podróż do Persyi, str. 143.

** Słównik Mytologiczny Szybińskiego, str. 26.

S. 62

się u wieśniaków Mildawnikas. Z powieści tychże stron widać, ze w złotych wiekach Litwy, Kowno z okolicami swemi było prawdziwą Cyterą litewską. Cudne miejsc położenia, mnóztwo samorodnych kwiatów, bujniejszych nad inne dziko rosnące. Obfitość róż polnych, a róże białe pełne po zdziczałych zaroślach, gdzie dawniej ogrody bydź musiały, same się krzewią, urodzajność stateczna ziemi, mówią za tem mniemaniem. Dotąd w całej Litwie lud najweselszy i najłagodniejszych obyczajów, zamieszkuje te sczęśliwe wybrzeża Niemna i Wilii; ich piosnki zawsze prawie miłosne, tojest poświęcone kochaniu, Dainos zwane, oddychają żywością uczuć, prawdziwie cyteryjską; nie jedna z nich maluje wdzięki bogini Mildy. Niektóre zaś mieszają to powabne bóstwo z boginią Liethuą.

Jest padanie, że w Wilnie na Antokolu, była świątynia Mildy, czyli kaplica w ogrodzie Giedymina, który się znajdował na miejscu, gdzie klasztor Ś. Piotra. Były Professor Architektury w uniwersytecie wileńskim, Pan Szulc, odkrył jakiś rękopism, to podanie utwierdzający, w papierach po Architekcie Gucewiczu. Tyle tylko pamiętam, że o prawdziwości tego podania nie wątpiono. Rysownik Rossi, robił, według opisów rzeczonego rękopismu, rysunek tej świątyni, której kształt był gotycki

S. 63

KRUMINE.

Bogini zbóż, rolnictwa opiekunka i wynalazczyni. Inaczej nazywała się Kruminie-Pradziu Warpu, czyli Brandziu-Warpu. Trudno wytłómaczyć dosłownie te mytyczne wyrazy, jednakże przez przybliżenie bedzie to znaczyło: Ościste zboża Krumini kłosy. Samo nazwanie, w rodzaju żeńskim wyrażone, ściąga się do bogini, nie zaś do boga, jak Stryjkowski rozumiał.

Powieść o niej odkryta przeze mnie samego w powiecie Rosieńskim, w okolicach Poświęta, jest następna. Całą ją wypiszę, ponieważ cała jest mytyczną: -- Królowa, nazywająca się Krumine*, miała córkę, jedynaczkę, nadzwyczajnej piękności; ta, za nadejściem jednej wiosny, chciała matce przysłużyć się świeżo rozkwitłem! kwiatami, które z okien zamku królewskiego ujrzała nad brzegiem rzeki Ross; w tym zamiarze wybiegła niepostrzeżona. Kwiat jeden z najśliczniejszych, jakie wiosna wydała, który się zdawał bydź nad samym brzegiem, ujrzała wśród rzeki wyrosły; woda go zwolna kołysząc w swym biegu, podwajała jego piękność, błyskaniem świetnych kolorów, jakie drogie kamienie wydawać zwykły. Rzeka była bardzo miałka w tem miejscu, pły-

----------------

* Według Słownika X. Syrwida, str. 77. Krumbiat, znaczy Krzew Jeżyny, Rubus Dictionarium trium linguarum etc. Auctore Constantino Szyrwide S. J. Vilnae, M. DCC. XIII.

S. 64

nęła po żółtym piasku. Królewna znęcona powabem kwiatu, zrzuciwszy szkarłatne obuwiej ośmieliła się wnijśdź do wody. Zaledwie się zbliżyła do zerwania mniemanej zdobyczy, dno rzeki się rozwarło i została porwaną w otchłań podziemną Pragaras, to jest: do Piekła. W tem państwie podziemnern panował król, Pokoie zwany, który uwielbiał wdzięki młodej królewny. Niesczęśliwa matka, której obuwie tylko córki przyniesiono, przekonawszy się, że na rzece Ross porwaną została, domyśliła się, że ktoś z mocarzy, panujących nad wodą, czy pod wodą, ten postępek dopełnił. Udała się więc dla wyszukania swej drogiej straty, na wędrówkę po całym świecie. Lecz próżne były śledzenia. Gdy powróciła do Litwy, nic więcej, prócz łez, nie przyniosła, z któremi i wyjechała. Atoli nabyła umiejętności uprawy roli i zasiewania z korzyścią zbóż rozmaitych, których nasiona przywiozła z sobą. Odtąd zaczęła nauczać lud ubogi, dzikiemi płodami przyrodzenia żywiący się, sztuki rolnictwa. Gdy wytrzebiono na pole pewny las, pełen niegdyś smoków, Staubunas zwanych, znaleziono w nim kamień, na którym Przeznaczenie, Pramżymas, wyryło palcem swym, przed wiela wiekami, od bogów naznaczony los dla córki królowej Krumiui. Zaledwie wyczytała ten napis, ze wściekłością, pałającą gniewem i zemstą, zapuscza się królowa, w podziemne państwo Pokola. Ale gniew jej został rozbrojony czułem spotkaniem: al-

S. 65

bowiem ujrzała przeciw sobie idącą nieśmiertelną córkę, orszakiem najśliczniejszych wnucząt otoczoną, które, upadłszy jej do nóg, wzywały przebaczenia dla matki swojej. Królowa, nie tylko dała się ubłagać, ale zezwoliła na przepędzenie z niemi lat kilku. Kiedy powróciła do swego królestwa, czulszy widok jej serce rozrzewnił: znikły tułactwa, dzikość, rozboje; nędza, głód, nagość, przemieniły się w obfitość, dostatki, przepych i miłe rolnicze obyczaje. Lud ubóstwił swoją królowę i nauczycielkę najpożyteczniejszej sztuki.

Wyobrażenie tej bogini znajduje się ha figurze 15, Tab. III. Jest to moneta czy medal, znaleziony gdzieś w Litwie, którego rysunek odkryłem w Kronice J. F. R. -- Głowa niewieścia, ukoronowana wiankiem z kwiatów, otoczona promieniami kłosistemi; na odwrocie tyrs, czy berło, z żołędziami i liśćmi koniczyny, każą domyślać, że się to ściąga do Kru mini; przy tem po bokach dwie litery runiczne, zdają się znaczyć K. D, Krumine Dewe.

Stryjkowski, który wszystkich bogów uraczą karami, powiada, że Kruminie ofiarowano siekankę z mięsa kurzego, w zamiarze uproszenia jej, aby zboże darzyła gęste i kłosiste, ale nie wyciekłe.

Rolnicza ta bogini, musiała mieć powszechną cześć u wszystkich plemion litewskich, jako u ludu pierwotnie rolniczego. Nazwania też zbóż wszyst-

S. 66

kich i narzędzi rolniczych są własne w języku litewskim.*

NIJOŁA.

Królowa piekielna, żona Poklusa, córka Krumini.

Widzieliśmy w dopiero przytoczonej powieści gminnej, historyą o córce bogini Krumini; obaczmyż zabytek, jej myto bliżej objaśniający. Ona się nazywała Nijoła. W okolicach Mejszagoły, kopiąc studnię, we wsi jednej, do plebanii mejszagolskiej należącej, znaleziono w ziemi puklerz miedziany, z medalionem srebrnym we środku, robionym Wybijaną robotą złotniczą (getriebene Arheit ), ważącym trzy i pół ruble srebrne. Medalion ten widziałem w roku 1806, w Kownie u Pana Bielskiego, tamecznego mieszkańca; rysunek z niego zdjęty przeze mnie, wielkości naturalnej, znajduje się na figurze 5, Tablica I. Ze wszystkiemi uszkodzeniami, które były na medalionie. Wyobraża on dwie osoby: mężczyzna przyklęka na pniaku jedną nogą i podaje wieniec niewieście, która, ubraną będąc jak kapłanka, podaje mu nawzajem puhar; pośród nich wznosi się gałęź dębowa z trzema żołędziami; pod postumentem, na którym wsparte są osoby, zwija się wąż. Napisy czytelne literami ruskiemi, są: Poklus, Nijoła,

Pierwszy spomina znajomego już boga piekła,

--------------------

* Obaczyć Rozprawę X. Bohusza o początku narodu i języka Litewskiego. Takoż Słownik Syrwida,

S. 67

drugi składa się z dwóch wyrazów: Nija, oznaczało miano Cerery sławiańskiej, czyli Krumini litewskiej; Oła, jest po litewsku pieczara, otchłań, loch podziemny *. Będzie to Ceres-podzienma, czyli w zupełnem mytologii greckiej znaczeniu, Prozerpina. Medalion przypomina więc jej zaślubiny z Plutonem.. Trwa dotąd zwyczaj w Litwie, że guślarni gospodarze, koście po Wielkiejnocy od święconego pozostałe, które skrzętnie zbierają, zwykli zakopywać do ziemi, które w moim zakątku wieśniacy nazywają Nijoliszkas Pałaj kas. Jakby relikwije Nijoły, czyli resztki poświęcone Nijole. Obaczymy, niżej pod ofiarami, że kości od mięsiw ofiarnych, na ofiarę bogom podziemnym do ziemi zakopywano.

ALABATIS.

Wzywano tej bogini, mając koło uprawy lnu chodzić, według badań Łasickiego.

Była to Izys 1norodna, wynalazczym użyteczności z tej rośliny, ona się opiekowała, nie uprawą na polu, lecz wyrobami ze lnu, we wszystkich ich częściach.

Len pochodzi pierwotnie z Egiptu, gdzie dziko rośnie: dla tego w tamecznym kraju najpierwsze wyroby lniane miejsce mieć musiały, które Izyda

---------------------

* Ola albo Oola, po mongolsku, jaskinia w górze, sczelina niska, międzyskalna. Oula, po manczursku, rzeka. W Litwie Uła wpada do Mereczy.

S. 68

królowa, żona Hermesa, wydoskonalać nauczyła; dla tegoż nazywali ją starożytni Isis-linigera.

AUSSRA.

Bogini zaranna, Jutrzenka.

Łasicki powiedział tylko, że była bogini tego nazwania. X. Syrwid, nazywa ją Jutrzenką, Aurora. Do niej należało każdego rana różowemi paluszkami, otwierać bramę wschodu i zapalać pochodnię słońca. Jej miłostki z xiężycem i dalsze sczegóły, opiszemy w rozdziale o ubóstwieniu ciał niebieskich traktującym.

BEZELEA.

Bogini wieczorna, według Łasickiego, inaczej Wakarinie.

Ona podzielała z poprzednią usługiwanie słońcu; zamykała bramę zachodu na niebie, uściełała łoże dla słońca. Jak tamta odpowiadała Jutrzence, Aurara, tak ta Wieczornej zorzy Hespera, w mytologii starożytnej przytaczanych. W sczególności o tej bogini będzie niżej, jako i o poprzedniej.

REKSZTA.

Bogini ciemności. Tyle tylko wiemy o niej z badań Łasickiego.

Do myta bogini tej przywiązany był jescze zarząd nad snami. Z powieści gminnych i wróżenia z objawień we śnie, pokazuje się, że było bożyscze, nad

S. 69

snami przełożone, czyli ostrzegające ludzi przez sny, o dobrych lub złych, przygodach, nastąpić mających, niebawnie.

"Jak wszystkie ludy starożytne, również i litewskie, wierzyły w sny: przeto nie dziw, ie i dotąd u nich to się zachowuje. Wykłady jednak snów u Łotwy, mają cóś sczególnego i niekiedy osobliwszego. Naprzykład: kiedy dziewica dorosła śni miód, to jej przepowiada przedwczesną stratę panieństwa. Bicz znowu, znamionuje prędkie zamąż pójście. Masło albo słonina, znaczy u mężatki bicie od męża niezawodne. Świnie widziane we śnie, przepowiadają prędkie wesele." *

KRONIS.

Bogini czasu, okresami czasu zawiadująca. Inaczej nazywała się Méhta. Nie mogłem nigdzie w piśmiennych zabytkach odkryć wiadomości o tem bożysczu, tylko w kronice rękopisnej J. F. R., gdzie powiedziano: -- "Starożytni Litwini i ich pobratymce Kurończycy, ubóstwiali Kronis albo Mehta, boginię, jakby czasu, czyli okresów czasu. " W litewskim starym dyalekcie Meta, nazywa się każdy okres czasu.

Z badań moich wykrywa się, że, nie tylko w mojej wiosczynie, ale po wielu miejscach Litwy wła-

-----------------------

* Stender, Lettische Gramm. Art. Myth.

S. 70

ściwej, są rozmaitych miejsc uroczyska, nazwane Kronie. Za Tylżą, niżej Amtu Winge, pod Szancenkrug, gdzie Niemen dzieli się na dwa koryta, Gilge i Russ, tracąc swoje nazwanie, było okopisko czyli horodyscze, od krajowców nazywane KroniszkasPilnis, to jest: Zamek Kranu. Pod Prenami, gdzie Niemen załamuje się w kształcie półkola, postrzegłem uroczysko Krono-kilpinie, to jest: Łuk Kronu. To pokazuje, że rzeka Niemen istotnie i u krajowców kiedyś nazywała się Kronus, a moie, jako bogini, była pod imieniem Kronis ubóztwianą. Ztąd starożytni jeografowie rzekę tę Chronus albo Kronus nazywali.

U starożytnych ludów Europy południowej, te nazwania odnosiły się do czasu, takoż ubóztwianego, któremu włoskie kraje, pod nazwaniem Tytana, Saturna, się kłaniały; mieszkaniem jego była gdzieś odległa S. za oceanem na zachodzie*. Kronie były święta w Attyce, obchodzone na cześć Kronusa, które przypadały w miesiącu Heatombeon, zwanym dawniej Kronius.

USPARINIA.

Była to bogini graniczna, opiekująca się kopcami rogowemi, czyli strzegąca nietykalności granic, których całość świętością była u Litwinów.

---------------------

* Badania starożytności we względzie Geografii Lelewela.

S. 71

Napisano, bez pochyby przez omyłkę u Łasickiego Aspelenie: ponieważ tłómaczy to nazwanie po łacinie Angularis, więc bydź musiało Usparinie czyli Susparinie *.

W jednym starożytnym dokumencie granicznym, którego data niewiadoma, jednakże z czasów W. Xięcia Witolda, niezawodnie bydź się okazująca, spomniano jest: że nietykalność kopców, jak było pod przeklęstwem Uspary, tak niech będzie i teraz świętością, pod namasczeniem Chrystusowym. Ten dokument pisany po rusku, mam pod ręką.

Odpowiada ta bogini w zupełności znaczeniu Quadratus Deus albo Terminus, bożyscza znanego u Rzymian, które wyobrażał prosty kamień, w sześcian obrobiony, leżący na zbiegu granic.

WERPEJA.

Nieśmiertelna prządka życia ludzkiego.

Litwini tylko jedną Parkę znali: słynie o niej powieść gminna, nie tylko u Litwinów tutejszych, lecz i u Rusi litewskiej znajoma: -- Jak tylko się człowiek na świat narodzi, natychmiast Werpeja zaczyna prząśdź na niebie nić jego żywota, na końcu której znajduje się gwiazda. Ta Werpeja na takiej wysokości siedzi, że chociaż na dzień uprzęda nić tak długą, że nią można świat wpoprzek przemierzyć,

--------------------

* Słownik X. Syrwida, str. 393.

S. 72

przecież ta gwiazda w swojem zniżeniu wcale się nieznacznie ukazuje, i tylko za upływem lat wielu nieco się powiększa. Ztąd wynika mniemanie, że gwiazdy, im są mniejsze, tem do młodszych ludzi należą. W chwili, kiedy zajdzie wyrok Przeznaczenia, aby człowiek dni życia zakończył, nić stanowiąca ich wątek, natychmiast się urywa, gwiazda spada, gaśnie w powietrzu i człowiek żyć przestaje. Dla tegoż wieśniacy, kiedy widzą w nocy meteor ognisty, podpostacią gwiazdy spadającej, mówią: któś umarł. Gwiazdy zaś pierwszej wielkości, i znajome pospólstwu gwiazdozbiory, należą do istot, którym dni życia nie ubywa nigdy.

GONDU.

Bogini godów weselnych, królowa wesel, wydająca za mąż dziewice.

Łasicki spomina o niej: są piosnki weselne toż samo potwierdzające. Była ona od samych panien wzywaną, chcących się pozbydź świetnego, lecz nudnego stanu panieństwa.

Wyobrażenie tego bożyscza postrzegać się daje w niektórych miejscach Litwy, gdzie stare obyczaje pozostały, sczególniej we włości mereckiej. Na bulce okrągłej chleba, średnicy około cali 10, uwiniętej w białą serwetę, ustawia się figura czworograniasta, w kształcie zupełnie podobnym do czapki ułańskiej, na łokieć wysoka, powleczona białem płótnem;

S. 73

na niej u dołu, w sposób wązkiego zawoja, zawiązana iest chustka kolorowa, na samej zaś figurze upięta wstążki i wieńce z zieloności, na wzór kokard, girland, podług upodobania upinającej. Taka figura nazywa się właściwie Gandu, chociaż pospolicie mówią, ze to korowaj, to jest: piróg weselny, zwyczajny a Rusinów, od których te drugie nazwanie wzięte. Lecz te dwie rzeczy u Litwinów są wcale różne: Gendu służy do wystawności obrządku weselnego i zostaje zawsze nietknięte na stole; właściwy zaś korowaj jedzą.

Właśnie to będzie ta sama bogini, której młodo Rzymianki kłaniały się, pod wezwaniem Manturna.

UPINE.

Bogini rzek, zdrojów, poników, w ogólności wszelkiej wody ciekącej. Upe, rzeka, Upine, rzeczna. Mówią dzieje, że prosięta białe temu bóztwa na ofiarę przynoszono.

Badanie następne, udało mnie się powziąć: -- Na lewym brzegu Niemna, między Kownem a Wilkiją, leży małe miasteczko Sapiezyszki; z przyjazdu do niego od Kowna przepływa przez drogę mały strumień, nazywany niegdyś strumieniem Upini, dziś Zbawiciela. Latem w każde święto, najbardziej na Ś. Jan, mnóztwo nieprzeliczone ludu wiejskiego, zbiera się do tego strumienia: każdy się przy nim modli, umywa, sczególnie część ciała do-

S. 74

tęgliwość jaką cierpiącą; po umycia, ociera kawałkiem czystego płótna i zawiesza go na przyległej krzewinie, lub rozściela na brzegu. Tych szniatków nikt. już się nie dotknie, z obawy, aby choroba, na szmatku pozostała, nie przylgła do. niego. Kawałków płótna takie mnóstwo tam gnije, że w kraju mniej, przesądnym, śmiało możnaby papiernię w materyał zaopatrzyć. Nad strumieniem, po prawej stronie gościńca, stoi drewniana kapliczka z figurą Zbawiciela, wzniesiona na małym usypie ziemnym, który bydź mieniono miejscem ołtarza bogini Upine, niegdyś protektorki tego strumienia. Pamięć niedawna jescze zasięga, o byłem niejakiemś bractwie białychgłów, tej Upini obrządki sprawującem. Proboscz tameczny, Xiądz Jankowski, w roku 1815, opowiadał sczegóły, których sam przed laty czterdziestu był świadkiem. Nim to bractwo zakazanem. zostało: zbierały się niewiasty ze wsi przyległych, nie bez podejrzenia czarów jakowychś, pod przewodnictwem nieznajomej baby, która sczególnie raz, w roku, na święto Rosy, czyli wigiliją S. Jana, ukazywać się zwykła, jak gdyby mocą nadprzyrodzoną zesłana. Mówią, że przybywała na koźle latającym. Te czarownice w nocy paliły ogień, śpiewały jakieś pieśni, pluskały się w wodzie strumienia, piekły jakieś placki, które rozdawały ludowi; im zaś przynoszono ryby, raki, ptastwo wodne dzikie i domowe, prosięta, pieniądze srebrne. Za nadeszłym

S. 75

dniem baba znikała, i wszystko do zwyczajnego porządku wracało. Przez ten obchód strumień stawał się poświęconym, przez babę, Upiną zwaną, przez, co nabierał na cały rok własności leczebnej. Kiedy ta guślarność zniesioną została, przez Zabiełlę, starostę Wilkiskiego, postawiono na kopcu tej Upini kapliczkę, w roku 1783, i w Wigiliją S. Jana kapłan chrześciański poświęcał strumień, który nie przestał przecie skutków leczebnych wywierać dotąd. Najsczególniejszą jest rzeczą, że skuteczność ta wody ogranicza się tylko do miejsca około kapliczki i poniżej trochę; w górze zaś, to jest: po drugiej stronie gościńca i przy ujściu do Niemna, nie ma żądnej mocy leczebnej. Jakoż, jest to woda czysta, zdrojowa, zwyczajna, bez żadnych obcych przymieszań. Tu właśnie miejsce przytoczyć słowa Łasickiego: "za wiarą skutek idzie."

RATAJNICZU.

Bogini opiekująca się końmi jezdnemi. Jak chce wyrażać znaczenie tego nazwania, i Łasicki podaje według badań swoich.

Starożytność Grecka miała w tym przedmiocie boginię, Hippone albo Eppone zwaną. Dla tego więc podobieństwa z urzędu i lingwicznego znaczenia, kładziemy Ratajniczu do rzędu bogiń.

WALGINA.

Bogini, opiekunka bydląt domowych, pod wzglę-

S. 76

dera ich utuczenia i użyteczności na pokarm dla łudzi. Onato sprawowała sporność karmu bydlęcego, i zdrowe zachowywała mięsiwa przy ich przechowaniu. Łasicki nam krótką wiadomość, sani jeden, o niej dochował.

Miano jej oznacza Karmicielkę, zgadza się z Rzymską boginią Vileca.

ŁAJBEGELDA.

Bogini Wieść, czyli roznosząca wieści, sławę, słuch.

Znaczenie tego nazwania wyjaśnia przeznaczenie i urząd bogini: Łajbe, sława albo Wieść; Gelda, gwar, rozprawianie skwapliwe.

Łasicki powiada, że gdy się modlono do Łajbegeldy, przydawano te słowa tajemnicze: "Wyście boginie, zesłały nam wszystkie nasiona zbóżś w łusce żołędzia-" To się ukazują potwierdzenia podań, w powieści wyżej przytoczonej, pod artykułem Pramzhnas dochowanych, gdzie była rzecz o powszechnym potopie, z którego się uratowały żyjące istoty w łusce takoż orzecha; drugiej pod artykułem Kruminie, w której wiadomość jest, że, za sprawą tej bogini, zboża się rozmnożyły w Litwie. Naostatek przypomnieć sobie wypada, że starożytność grecka podaje żołądź za pokarm pierwotny ludzi. Wszystkie to trzy uwagi przekonywają wyraźnie, że Mytologija litewska, osnutą była na greckiej: gdyż

S. 77

w małych nawet sczegółach znajdują się dotykalne podobieństwa.

MAHSLU BABA.

Bogini, opiekująca się wymiocinami z domu. Na cześć jej gospodynie utrzymywały w ogródkach swoich, kupę maleńką nawozu, czyli śmiecia. Ukazywała się pod postacią maleńkiej staruszki, zgrzybiałej niezmiernie i trzęsącej się.

Zdaje się, że sami Łotwacy ją znali, ponieważ nic podobnego gdzie indziej nie upatrujemy.

BUDINTOJA.

Bogini przyjaźna czuwaniu, zwykła w potrzebnej chwili przebudzać śpiących. Tyle tylko wiemy z Łasickiego.

Lecz odkrywa się z powieści gminnych, ie była przeciwną Brekszcie, czyli ciemności nie cierpiała i ospalstwa. Towarzyszem, czy też mężem jej był Warpas, dający pobudkę.

Polacy mieli w mytologii swojej to samo bożyscze, pod nazwaniem Budzisz, którego godłem była gęś, ptak u starożytnych, miany za najczujniejsze stworzenie, zwłascza od tej pory, kiedy za wieku Kamilla; gęsi. poświecone Junonie, które popi tej bogini trzymali przy świątyni, obudziły wrzaskiem swym Rzymian, właśnie w tej chwili, kiedy Galowie już wdzierali się na mury Kapitolu. Ten znakomity wypadek historyczny, mógł takoż mieć wpływ na odda-

S. 78

wanie czci bożysczu, któreby nad uśpionemi rycerzami czuwało.

Wiele familij polskich i litewskich ma dotąd w herbie gęś, zwana Budzisz czyli Paparona. Widziałem takie, przeduniowe litewskie, pieczątki; między innemi przytaczam jedną, na fig. 26, Tab. IV zrysowann, która to ma sczególnego, że przy gęsi są cztery proporce z chorągiewkami trójkątnemi. Wyraz Paparona, nie pochodzi od Parta Iloma, jak polscy herbarze, sczególniej Okolski, mniemają: jest on prawdziwie litewski, w moim zakątku od wieśniaków używany, kiedy oni chcą wyrazić człowieka wojskowego, stojącego na warcie, mówią Paparonas; stróż zaś nocny, bez odmiany czuwać mający przez noc całą, nazywa się Sargas; stróż obozowy Paparoniszkas Sargas.

To nas upoważnia do przypisania bogini Budintoja gęsi za godło.

AUSTHEJA.

Bogini opiekująca się psczołami i psczelnictwem. Jej wzywano pomocy, chcąc roje psczół młodych, zkądinąd zbiegłe, sprowadzić do swoich ulow i barci. Ona tez miała władzę ochraniania psczół od owadów szkodliwych i innych przygód. Łasicki o niej badania zostawił.

Łotwacy mieli takoż psczelne bozyscze, nazwane nieco podobnie Uhsinsz albo Szwets uhsinsz *.

-------------------

* Stender, Lett. Gramm.

S. 79

RAGUTENAPATI.

Bogini opiekująca się wyłącznie piwowarstwem, a według znaczenia nazwania swojego, żona Raguta. Łasicki omylił się za boga ją biorąc.

Na cześć jej wypijano, przy pewnych modłach, pierwsze naczynie, natoczone z pełnej beczki; co się nazywało Nułajdimas. Obrządek tej ofiary domowej sprawował sam gospodarz, albo w jego niebytności gospodyni, i kolej przytomnych osób nie omijała. Nie wiemy żadnych dalszych sczegółow o tej Aryadnie północnej.

Wszelako sądząc według tego, co się znajduje niżej pod artykułem Ragutienie, mniemać słusznie należy, że ta bogini, przewodniczyć musiała niewiastom nierządnym, czyli przy całem swojem przełożeństwie nad robieniem upodobanego napoju, była ich patronką.

ZEMMES MAHTI.

Bogini podziemna, która we śrzedzinie ziemi przebywała. Jeżeli się co na ziemię uroni albo zarzuci, ona ma władzę powrócić, proszącym ją o to. Pod jej rozkazami były Swehtas niejtas, nieśmiertelne dziewice. Dla swoich czcicielów ta bogini wyrządzała przez to względy, że te dziewice przez noc robiły rozmaite roboty, tak, że co tylko zostawiono do zrobienia, po nocy znajdowano gotowem.

S. 80

Cześć tej bogini u Łotwy tylko zapamiętany została, *

GAJŁA.

Jędza. Do rodzaju złych istot należały jakieś potwory niewieście, dręczące ludzi i bydlęta; podług podań gminnych.**

Fr. Noël, pod artykułem Gajlau, powiada: "Arabowie tak nazywali pewny gatunek Demona leśnego, który zabija ludzi i zwierzęta. "

Zdaje się, ze podobnego rodzaju bożysczu X. Bohusz nadał nazwanie Magilla, co ma znaczyć bogini gniewu.***

NERIS.

Wilija, za boginię uważana, czyli raczej Nimfa tej rzeki.

Mam pod ręką xiazeczkę ****, w której autor pod napisem: Do czytelnika, wywodzi wierszem żałośną historyą pożarów zdarzonych w Wilnie, w r. 1748 i 1749. Dalej przytacza długi spis domów pogorzałych. Następują znowu wiersze trenowe. Po czem, jakby w drugiej części dzieła, znowu do czytelnika;

----------------

* Stender, Lett. Gramm..

** W Słowniku Syrwida (str. 77) anajdujemy: Jędza, po litewsku Gajła, po łacinie Lamia.

*** Rozpr. o pociąt. narodu i jęz. lit. str. 145.

**** Owoż, tytuł tego małego dziełka: "Postać rzewna okropności, z boleśnym sercem wylana w płaczliwym Elegii threnie, nad dwukrotnym funditus zgorzeniem Miasta Jego Królew-

S. 81

historya pożaru powtórnego, wierszem, ze dworku Hreliorowicza. Powtórny spis domów pogorząłych. Dalej poezya strofowemi wierszami, w sposobie trenów. Naostatck Zakończenie, pod którym tytułem znajduje się wiersz niestrofowy, obejmujący ogólny lal nad obiema pożarami. Ztąd wyjęte wiersze ściągają się do przedmiotu naszego, czyli apostrofa do rzeki Wilii:

"Rzeko, którędy łzy poniesiesz moje,

Zmieszane z twemi czystemi wodami;

Rozgłoś me skargi, rozgłoś niepokoje...

Niech twoja Neris i bogom oznami,

Pod których władzą są morskie zamęty,

Cierpienia moję i żal nieujety.

Pobiedz prześliczne bóztwo Wiliej rzeki

Nimfom twym siostrom, boginiom podwodnym:

Jak wielki ogień zraził twe powieki,

Jak się dusiłaś dymem śmierciorodnym,

Jak twe niezdolne zgasić te upały

Wody, proch miasta z jęczeniem płukały."

Przypiski takie kładzie: "Fama commutiis refert. -- Neris była to Nimfa Wilii rzeki, w idolatryi

--------------------

skiej Mości Wileńskiego. Raz z okazyi niewiernego żyda Rubina roku 1748, dnia 11 Jtinii, z browaru, jak z otchłani piekielnej wybuchniętym ogniem na Zarzeczu. Drugi raz z przedmieścia Suboez, z dworku JP. Hreliorowicza, roku 1749, dnia 8. Junii, od skry z komina flagorem nadzwyczajnym zajętego i wperzynę obróconego. Na waletę temuż miastu Wilnowi wydane powtórnie Ao Dni. MDCCLIII. Przez Bazylego Bonifacego Jachinowicza 4to Majori. stronic nieliczbowanych 60, w kopii rękopisnej spółcześnej.

S. 82

litewskiej wielbiona za boginię. Miała tez ona sobie aras, alias kopiska w rozmaitych miejscach, nad brzegami rzeki poświęcone; principaliter w miejscu zwanem Kleniów, gdzie był i gaj zwany Neryszki, Rybacy i spławnicy palili tam pewne ofiary, nałożywszy ogień z smołaków."

"Mówią, ze w dawnych czasiech ukazywały się ludziom kobiety podwodne, które Ruśacy zowią Rusałka, Litwini Dukna, Żmudzini Gudełka, każdy po swojemu. Było to omamienie złych duchów, które, przy wodach będący lud zwodząc, do pokłonów sobie łudziły."

Z tych wyrazow poety Jachimowicza nabywamy nowy przedmiot do zbioru naszego bogiń. Takoż X. Syrwid w Słowniku swoim nazywa rzekę Wilija, po łacinie Vilia, po litewsku Neris, Dla tych więc przyczyn dwojako rozumieć wypada; albo, że rzeka była uważana za boginią, albo że się i Nimfa rzeki Iakiemże mianem nazywała,

U Greków, jak wierny, był bożek morski nazwany Nereus, władacz wielkiemi przestrzeniami morza, miał córy, których było bez liku, i nazywały się Nereides. Cóś podobnego i z rzeczy i nazwania do Neris, tem bardziej, że starożytność mniemała, jakoby rzeki były córkami morza.

Nie możemy tu ominąć jeszcze jednego wykłada nazwania rzeki Wilii, tyle interesującej przeszłość kraju litewskiego. X. Syrwid w Słowniku swoim

S. 83

(str. 446), ma: Zdrada, Dolus, fraus, falacia. perfidia, po litewsku, Wiius- Od tego wyrazu przyjęte nazwanie ściągać się powinno do Wileńki czyli Wiłejki, pod arsenałem wileńskim wpadającej do Wilii. Co się utwierdza postrzeżeniami miejscowemi i uroczyskami miejsc, nad tą rzeką położonemi. Ona to dala nazwanie Wilnowi, od czego i większa rzeka nazywać się z czasem poczęła, którą dawniej Neris nazywano. Co utwierdzają, oprócz przywiedzionych wyżej dowodów, uroczyska: Ponary, Neryszki i t. d. Nie trudno z obejrzeń topograficznych rozpoznać, że stan wody na tych rzekach, nierównie był kiedyś wyższym i stopniowie się zniżać zdaje. W tyra razie zeglowua niegdyś Wilenka, tak bystra, kręta i dno kamieniste mająca, w porównaniu z Wiliją, majestatycznem korytem płynącą, wszędzie głęboką jeszcze i wszędzie dla żeglugi bezpieczną, raozejby na te niesczęśliwego wroga miano, Zdradliwa, zasługiwała. Statki ładowne, pływające po Wilii, nazwane Strugi, od Strungas; tępy po litewsku, są prawdziwemi olbrzymami w rodzaju naw rzecznych, braknie im tylko masztów i kila, aby w porównaniu z okrętami iśdź mógł.

DUGNA.

Nimfa rzeczna, inaczej Gudełka*, według tego, cośmy wyżej przytoczyli z Jachimowicza. Łasicki temu bożysczu nadaje przymiot opiekowania się nad

--------------

* U Sławian, zwłascza północnych, takie nimfy nazywały się Rusałki; dla tego, że miały włosy Ruse, śniatło-płowe. Na Ukrainie zowią je Mawki, pochodzi to od słowa mawczat, miauczeć, krzyczeć jak kot. Poniewai te istoty zwykły wyprawowaó kocią muzykę w czasie Zielonych Światek teraźniejszych, Otoż i nowy wywód muzyki kociej!

S. 84

mąką rozczynioną; co jest wyraźnem niepodobieństwem, ponieważ sam wyraz Dugnas, znaczy dno rzeki. Chybaby przypuścić wyjątek własny samej Mytologia litewskiej, w której do opieki Nimf należały rozczyny mąki, może dla tego, że woda do nich wchodzi.

Są uroczyska łąk błotnych, wodą niegdyś zalanych, jak w mojej wiosczyźnie, Dugny. Wieśniacy dotąd nie przestają bajać, że tam w sitowiach pokazują się piękne, nagie dziewice; wyprawują pląsy, śmieszki, tańce; biada temu, kto się ich zwodniczemi ponętami da ułudzie. W innych miejscach, jak mi mówiono, takie pokusy wodne lud prosty nazywa Gndynami albo Wundynami, co jest prostem Nimfy tlómaczeniem. O mil pięć od Wilna, na trakcie do Ejszyszek, jest wieś Gudelki, nad rzeką Wisińczą położona. Zapewne od tych Nimf nazwanie mająca.

RAGANA.

Pod tem nazwaniem znajome są u Łasickiego i z powieści gminnych, boginie, opiekujące się pewnemi drzewami w sczególności, z natury rośnącemi albo przez kogo przesadzonemi. Takie drzewa są zaczarowane i niebezpieczno ich się dotykać.

Każda Ragana miała swoje osobne drzewo, którem się opiekowała, starając się o to wszystko, co służy do zachowania jego całości i pomnożenia wzrostu.

S. 85

Ludziom, którzyby w tyra celu jej dopomagali, były w sianie tysiączne posługi i przymilenia wyrządzać. Przeciwnie, jeżeliby kto drzewu chciał szkodzić, swawolną ręką, albo wyciąć, mogły odjąć władzę rak, nóg, pokurczyć członki lub nieuleczonemi chorobami zarazić. Według podań litewskich.

Te boginie są prawdziwą kopiją Hemadryad starożytnych.

Guślarność wieśniacza, sczególniej w północniejszej Litwie i u Łotwy, dopiero Raganami nazywa czarownice pewne, mogące się w kotki i sroki przemieniać, oraz, które latają przez powietrze na koźle. Wiosną bekaskrzyk, w powietrzu wysoko wzlatując, podobny do koźlego głos wydaje: to kmiecie mówią, Ragana leci na koźle i męczy go swemi ostrogami, że krzyczy.

ŁAZDONA.

Była to Hemadryada osobna, wyłącznie opiekująca się drzewem laskowem, według Łasickiego.

MEDZIOJNA.

Tak sio nazywały Nimfy leśne, od Medzios, las gęsty, które się opiekowały ostępami, i w nich przemieszkując, wyrządzały psoty i posługi ludziom; Przeto prawo do ich czci miały. Wiemy o nich z Łasickiego i podań gminnych.

Były to Dryady starożytne. Nie należy mieć za

S. 86

jedno Miedziojna i Miedzioima, pod którem nazwaniem Lajmę uważaliśmy, jako boginią, łowiectwa.

POJATA.

Córka Kiernusa, xiążęcia litewskiego, panującego w środkowej czy nadwilejskiej Litwie, którego kraju miasto Kiernow było stolicą. Ta xiężniczka była w zamęzciu za Zywibundem, z familii Dorszprungów, xiążęciem udzielnym na Wiłkomierzu, któremu w posagu dziedzictwo Xięztwa Kiernowskiego przyniosła. Słynęła urodą i cnotami, ubóztwianemi w tamtych wiekach. Umarła jakoś przed rokiem 1220. Syn jej, xiążę Kukowojtis, postawił posąg nad jeziorem Zosią, gdyż cześć bozką odbierać poczęła po śmierci, czyli poczytaną została za boginią. Modły do niej odbywały się na tem miejscu: wzywano bogini Pojaty w gaju lipowym, cześć jej oddawano aż do ostatnich czasów pogaństwa litewskiego. Stryjkowski to nam zastawił.

BIRUTA.

Córka Widymunda, magnata Żmudzkiego*, która została z powołania Wejdalotką, w poczcie dziewic strzegących ognia świętego, na ołtarzu Praurimy, w blizkości Połongi, na górze świętej gorejącego. Xiążę Żmudzki i Trocki Kiejstut, powracając z wyprawy przeciw Krzyżakom, poznał tę pannę, nad-

-------------------

* Latopisiec Litwy P. Daniłowicza.

S. 87

zwyczaj rzadkiej piękności, zakochał się, i gdy mu ręki odmówić musiała dla ślubu czystości, który bogini uczyniła, uwiózł ją mimowolnie do stolicy xięztw swoich, czyli na Nowe-Troki, i tam pojął za żonę. Z niej miał synów: Patrika, Witolda, Towciwiłłę i Sigajłę czyli Zygmunta, oraz córkę Danutę. Xiężna ta, wielkiemi przymiotami duszy słynąca za życia, po zgonie męża swojego, i kiedy Witold już panował nad Litwą, udała się na powrót do Połągi, gdzie zostając w dawnej swej wierze, życie zakończyła, w roku 1416. Lud, pamiętny jej cnot i zasług, za boginią poczytał. Co większa cześć jej, po ustaleniu nawet chrześciaństwa, oddawaną bydź nie przestała. Stryjkowski sam powiada: -- "W Połondze nad morzem, widziałem górę wyniosłą, uroczyscze tej Biruty, także i dziś Swistas-Birutos. Żmudź i Kurowie zową i obchodzą jescze po dziś dzień jej święto tam na tem miejscu, gdzie i kapłan rzymski zjeżdża, z świec i ofiar nie mały pożytek zbiera, acz nie sądzę, jak te ofiary Bóg przyjmuje, gdyż ta Biruta była poganką."

Miejsce to, według nowszych badań, nazywa się Raksztis Szwiestas Birutas, Grób bozkiej Biruty, dla uświęcenia którego stoi tam zawsze krzyż drewniany. Leży na górze dość wyniosłej, widzianej opodal z morza.

Zebrane badania miejscowe od archeologów litewsko-pruskich, sprawdzają wiadomość przez Stryj-

S. 88

kowskiego napomkniętą: że na tej górze był ołtarz Praurimy, na którym gorzał ogień wieczny, strzeżony przez Wejdalotki. To miejsce sami Krzyżacy zawsze nietykanem zostawiali: raz dla mniemań jakichś wiesczych, drugi raz dla użyteczności w żegludze ognia tego, w każdej nocy gorejącego. Ołtarz i obrządek przetrwał wszystkie inne zabytki poganizmu na Żmudzi: gdyż Jagiełło i Witold, przez uszanowanie Xiężnej Biruty, nie mogąc jej do chrześciaństwa nakłonić, zostawić ją w tym obrządku musieli. Lud prosty, skłonny do swych dawnych przesądów, za życia jej cześć bozką oddawać począł, jak i Stryjkowski twierdzi. Gdy umarła, pochowaną została pod rozwalinami ołtarza ognia wiecznego *. Dziś, gdy to piszę, tak prawie, jak za czasów Stryjkowskiego, pamięć i obchody prostego ludu, zdaleka nawet zbierającego się, odbywają się na grobowcu bozkiej Biruty.

Pozostaje nie opuścić jescze przypomnienia, że ta sama Połonga, religijną nabożnością zdawna wsławiona, była starożytnem miastem portowem, czy dla wyższego stanu wody w morzu Baltyckiem, czy tez dla niezamulanego jescze piaskami wybrzeża. Ponieważ znaczenie litewskiego namianowania o tem

-------------------------

* Z badań chronologicznych wykrywa się: że Biruta urodziła się około roku 1331, poszła za mąż roku 1348, powiła Witolda r. 1350, owdowiała r. 1382, umarła 1416. Zostając na posłudze ołtarza Praurimy lat prawie 18.

S. 89

przekonywa: które znaczy Nad-Portem. Port morski w litewskiej czystej mowie; nazywa się Łangas mariu, okno morza, otwór, przez który można puścić się na morze. Dowody, że pod Połongą zasypy morze porobiło, znajdują się u Czackiego*. Ze znowu Szwedzi, na żądanie Ryżanów, zawalili kamieniami i gruzami do reszty port Połongowski, w roku 1701, świadczy Załuski**.

ROZDZIAŁ III.

BOGOWIE MNIEJSI, CZYLI BOŻKOWIE, Dewajtas.

AUSZLAWIS.

Bożek niemocnych, chorych, do zdrowia przychodzących; lekarz mytyczny.

Litwini podobno kłaniali się mu pod postacią wielkiego węża. Inne badania dają dorozumiewać się, że byli sczególni kuglarze, noszący w zanadrzu węże i przez to wmawiali ludowi, że, umiejąc rzeczy szkodliwe nieszkodliwemi zrobić, potrafią ule-

-------------------------

*O Prawach: T. II, str. 185. Przypis. N. 1545.

** Obaczyć Opisanie Starożytnej Polski przez Święckiego, Wyd. 2gie, T. II. str. 246.

S. 90

czyć choroby wszelkie. Oni się czynili uczniami, czy też czcicielami, tego bożka.

U Prussów odbierał cześć znakomitą: były osady osobliwszym sposobem jemu poświęcone, gdzie przebywali zamawiacze od ukąszeń gadzin i innych przypadków. Obaczyć niwej pod artykułem Kapłani.

Łotwacy nazywają go Auskuć. U nich on nie tylko leczenia ludzi i zwierząt domowych był patronem, ale i od zarazy wszelkiej zapobiegał. Ofiarę mu czynili składkową, zwaną So'arri, z jakiej składki zakupowali wieprza ofiarnego, w czasie chorób, na ludzi, albo pomorku na bydlęta. U tego ludu przesady, ściągające się do bożka rzeczonego, nie ustały dotąd prawie. Według tego, jeżeli postrzegą po nocy owcę z obnażonemi z wełny na grzbiecie plamami, jakby wystrzyżonemi, albo wyjedzionemi, podówczas wróżą zarazę morową na ludzi albo bydlętaj z takiej przyczyny powstaje wielki płacz i rozruch częstokroć w całej wsi, który, rozchodząc się po sąsiedztwie, bywa przyczyną wielkiego niepokoju. Stender w Mytologii swojej łotewskiej przypomina, ze sam był świadkiem rozruchów podobnych, przez, Auskucia zdziałanych.

Pod postacią węża cześć odbierał, Michelon powiada, że cześć Eskulapa, tak samo, jak u Rzymian, przez chowanie węża utrzymywała się u Litwy. *

-----------------------

* Maxime cultu Aesculapii, qui sub eadem, qua Romam

S. 91

KAUNIS.

Bożek miłości, syn bogini Mildy, Kupidyn Litewski. Inaczej nazywał się Pizio.

Z powieści zebranych w przyległościach Kowna, wyświeca się, jakeśmy już wyżej widzieli pod artykułem Milda, że był pewny rodzaj czarowników, czyli kapłanów bogini miłości, zwanych Milduwnikaj, którzy usługiwali powszechności w rzeczach miłośnych. Miedzy innemi gusłami, znali oni pewnego karzełka skrzydlatego, zwanego Kaunis; ten, nasyłany przez czarownika, zwykł napadać na młode osoby, niechcące się poddać powabom miłością i serca ich zarażał śmiertelnym jadem kochania. Karzełek ten przebywał zawsze na łonie matki swojej, zwanej Milda, która była wielką zalotnicą i rządziła oczarowaniami tegoż rodzaju: ona to przebiegała świat cały, na wozie powietrznym, ciągnionym przez parę gołębi, białych jak śnieg; dla tego jej władza powszędy znaną była. Mildawnicy mieli lekarstwa, wzbudzające miłość i uśmierzające. -- Dochowała się jeszcze i piosneczka w naszych S.ch, tycząca się bożka tego: --

"Leciał Kannis zdaleka,

Gdzie wieczne lato panuje.

To karlątko mnie powiedziało,

-----------------

ab Epidauro commigraverat, serpentis specie colitur, Infragmentis apud Ehevir.

S. 92

Ze mój tam kochanek wojuje;

Na siwym koniu przyjedzie,

Z wielką zdobyczą drogich skarbów,

O wróć się, mały bożku,

Weźmij go na swoje skrzydła,

Przynieś mi go tylko zdrowego;

Nie chcę ja drogich klejnotów,

Dość mi jego uściskania." *

Podania miejscowe głoszą jeszcze: że w Kownie, na samem zejściu się rzek Niemna i Wilii, był gaj, bogom poświęcony, który rozciągał się aż pod Zamek, dziś w ruinach niszczejący. To miejsce dotąd nazywają gajem, chociaż na niem żadnego drzewa nie widać. Takoż mówią, że na przedmieściu Alexota, na jednej górze, była świątynia, czy ołtarz poświecony bóztwom miłości.

Z tych postrzeżeń wnosić wypada, ze samo miasto Kowno wzięło nazwanie od bożka Kaunisa raczej, niżeli od Xiążęcia Kunasa, syna Palemonowego, który miał bydź założycielem miasta. Nie przecząc tej

---------------

*Skrindau Kaunis iż tola,

Kur wassara umźynoja,

Man pasake Naszaugole

Jog tinaj mejlis karaujoja:

Unt szirwu arklu rejtważoja,

Su didu iżdu nuopłesiu.

Ej sugriże Dewutesiu!

Palnik jus unt sauos sparnos,

Atneszk man jus swejku tiktej,

Ne neru aż brungiu dikłej,

Gan' man sauos apimirnos.

S. 93

wieści dziejopisarskim, winniśmy zrobić uwagę, ze wierzenie w bożyscza, tu wzmienione, dawniejszem było od wieku xiążęcia; miejsca przy zbiegu rzek wielkich nierównie dawniej osiedlone bydź musiały na których wszędzie były przybytki bogów. Bliżej też jest podobieństwo nazwania Kaunis, niżeli Kunos *, do nazwania miasta, które się po litewsku nazywa Kaunos.

U starożytnych Rzymian jedno z nazwań Kupidyna, było takoż Caunius.

DATONUS.

Bożek, rozdawca dóbr, czyli wszelkiego mienia. Łasicki o nim tyle tylko powiedział. Domyślać się wypada, że to było niejakieś naśladowanie Plutusa.

Łotwacy nazywali go Pilnitis, według Stendera.

ŁAUKPATIMAS.

Bożek rolniczy, do którego modlono się wychodząc uprawiać rolę pod zasiew, takoż idąc siać. Z Łasickiego.

Znaczenie tego nazwania w mowie litewskiej wychodzi na posiadacza pól; przeto grunta uprawne pod jego pieczą bydź musiały.

-------------------

* Ukraińscy Sławianie miewali chrzestne imiona Kunas, takie nosił ojciec Hetmana Kozackiego, nazywającego się Piotr Kunasowicz Sahaidaczny. Stryjkowski twierdzi, że Kunas jest to samo, co Konon. W mowie litewskiej Kunas, znaczy ciało, mięso.

S. 94

SŁYNXNIS-PERLEWENU.

Powszechny bożek domowy, opiekun domowstwa i własności rolniczej.

Odpowiada on rzymskiemu Lar, sławiańskiemu Pokuć. Kłaniano mu się codziennie: zaczynając jakakolwiek robotę., wchodząc w dom lub z niego wychodząc, siadając do jedzenia, kładąc się spać, wstając ze snu i t. d. U rolników miał nadto jescze poświęcone sobie zasiewy jare, gdzie na pewnych zagonach brzeżnych usiewano dla niego, aby raczył bydź opiekunem równie niwy, jak jest ochronicielern domówstwa. Cześć tego bożka zupełnie taką była, jak u Sławian Pokucia, z tą tylko różnicą, że mu miejsce dawali nie w kącie, jak u Rusi, gdzie i dziś obrazy świętych umiesczają, lecz nad progiem od wnijścia, a jeżeli chałupa bez komina nad dach wyprowadzonego się ogrzewa, to zewnątrz nade drzwiami siennemi. Nie mamy przecie pewności, jakie było wyobrażenie tego bożyscza; zdaje się, ze to było narźnięcie prosto na drzewie, czy desczułce, pewnego znaku, czyli hieroglifu mytycznego. Próg po litewsku jest Sfynxnis, albo według innych wymawiania Snunxnis. Miejsce to w każdem pomieszkaniu ma dotąd u wieśniaków litewskich niejakieś poważenie i rozlać co nieczystego na progu, drwa rąbać, uważa się za obrazę bozką. Mają prawidła obyczajowe: -- "Jeżeliby największy nieprzyjaciel

S. 95

twoi przyszedł i usiadł na progu domu twojego, nie rób mu krzywdy; albowiem wieczny gniew boży będzie nad tobą. Nad progiem i pod progiem sczęście domówstwa gości. Wychodząc za próg, obejrzyj się i miej boga przed oczyma." Wieśniacy litewscy, jeżeli mają obrazek jakiego świętego gdzie przybić, czynią to zewnątrz nade drzwiami chałupy lub świrna. Stawiąc dom, zazwyczaj narzynają lnb malują czerwoną farbą krzyż w temże miejscu.

U Łasickiego przez omyłkę położono nazwanie tego bożka Smik - smik.

WARPAS.

Bożek pobudki wojennej. To myto, chociaż się znajduje w kronikach, lecz bez żadnego objaśnienia. W mowie litewskiej wyraz ten dosłownie zaczy dzwon, przenośnie pobudka.

Podania dochowały pamięć u ludu prostego,ż e po grodach litewskich, czyli zamkach, Tweras nazywanych, były dzwony do pobudki i dawania znaku strażom, tudzież do ogłoszenia trwogi. Kawał takiego dzwonu znaleziono w ziemi roku 1780, w starym okopie czyli posadzie zamku, przy wsi Horodysczu, pod miasteczkiem Raduniem, na ziemi właściwie litewskiej. Sztuka ta miała grubości cal 1 1/4, ważyła funtów kilkadziesiąt; znać przeto, że należała do ogromnego dzwonu. Że zaś to okopisko leży od miasteczka o pół mili odległe i nie ma ża-

S. 96

dnego podobieństwa, izby tara kiedy kościół chrześciański mógł się znajdować, należy przeto mniemać, iż to była resztka starożytnego dzwonu pobudkowego. W kronice J. F. R. znajduje się wiadomość, że Litwini, nad Baltyckiem morzem mieszkający, zwłascza Prussowie, mieli ogromne dzwony po twierdzach swoich, dla dawania alarmu przyległym osadom, które nazywano Gumbi; te spiże były pod opieka boga alarmowego, z osobna czcią poważanego. Miasto Gumbin od dzwonu takiego wziąć miało nazwanie.

Kronikarze też uważają, że bożkowi Warpas koguty przynoszono w ofierze, jako godło czujności.

Starożytni Egipcyanie, Persowie, Grecy, Rzymianie, mieli dzwony, pewnym obrządkom religijnym poświęcone. Scholiasta Teokryta zostawił wiadomość, że dzwony do obrządków tajemniczych bogów Kabirów należały: ponieważ mniemano, że brzęk miedzi służy do oczysczenia i poświęcenia ludu, oraz odegnania złych geniuszów. Tak więc i u pogan po umarłych dzwoniono. Chińczycy mają ogromne dzwony, nazwane Gong; takoż i Japończycy.

WARPELIS.

Bożek odgłosu, w powietrzu rozchodzącego się. Łasicki powiada, że on, w mniemaniu dawnych Litwinów, sprawował ten łoskot, który po uderzenia

S. 97

piorunu, w powietrzu się rozlega. To jest: on był odgłosem, odbitym i powtórzonym, co znaczy Echo.

Inaczej nazywał się Warputis. Miejsce wydające echo wyraźne, nazywają niektórzy wieśniacy Warputinej.

Samo nazwanie Warpelis, znaczy dzwoneczek, zdrobnienie wyrazu Warpas.

TROTITAS-KIRBIXTU

Bożek ostróżności z ogniem, według Łasickiego. Nazwanie samo znaczy: skrów gasiciel.

Odpowiada on zupełnie rzymskiemu bożkowi, znanemu w starożytnej mytologii pod nazwaniem

Fornax.

KIELO-DEWAS.

Bożek dróg, gościńców publicznych, podróżnych. Jak samo znaczenie nazwania jego wyraża.

W dawnych wiekach, na ofiarę bożkowi dróg przynoszono kury białe, według Stryjkowskiego. Przy ofiarach zaś i modlitwach znajdowali się jakby gotowi do podróży: trzymali kije w ręku, przepasani, w obówiu podróżnem i odzieniu. Prosili bożka o sczęśliwa podróż i powrót do domu. Czy ten bożek miał jakie godło, posąg, lub co podobnego, nie wiemy z dziejów. Z powieści gminnych postrzegamy tylko, że jest mowa o pewnych kamieniach, przy drodze położonych, które nazywano Akrnuo użukiejkimo Kielo Dewo, co się najbliżej wykłada: Kamień po-

S. 98

święcony dróg bogowi. Na tych kamieniach nikt usiądź nie ważył się, nie odmówiwszy pewnej formuły mytycznej to jest: modlitewki; a to pod obawą, aby się co złego nie stało: najczęściej mniemano, że się kamień wymykał z pod chcącego usiąśdź, a tyra sposobem stłuc się bardzo można było.

Wieśniacy dotąd są nabożni do tego bożka, chociaż z wielu względów prawie już go zapomnieli i w modłach swoich tego rodzaju, rozumieją prawdziwego Boga: te dziś odprawują chrześciańskim zwyczajem przed samem wsiadaniem do wozu; nim więc wyjdą podróżni z izby, siadają na ławie i z niemi wszyscy obecni, modlą się krótko i w milczeniu, na piec obrócone mając oczy, zostają w tem położenia czas niejaki, jescze niby rozmyślając. Ten starożytny zwyczaj nawet po domach szlacheckich i pańskich był zachowywany; ma on, oprócz oddania winnej czci bóztwu i polecenia się jego opiece, ten jescze zamiar, że w chwilach spokojnego namyślenia się, przed! rozstaniem, każdy ma porę przypomnieć sobie, azali się co nie opuściło, lub nie zapomniało, przed odjazdem, urządzić potrzebnego w domu, lub względem podróży, o czemby, po wyjeździe, nie pora było myśleć.

Co się tycze guślarności podróżnej, pozostały dotąd zabytki u ludu wiejskiego w Litwie: Nikt nie śmie, przy odjeździe, drogę przejśdź podróżnemu, z obawy, aby, w razie złej w drodze przygody, nie przypisano niesczęśliwemu jego przejściu przez dro-

S. 99

gę. Nim siądzie guślarny wieśniak do powozn, albo wyjdzie z uprzężą w pole, obejśdź ją musi do koła. W samej zaś drodze, napotkanie pewnych osób lub zwierząt, czy też ich przebieżenie przez drogę, pomyślną lub niepomyślną podróż znamionuje. Między innemi: mnich, brzemienna niewiasta, liszka, suka sczernia lub wilczyca, złe znaczą wróżby; przeciwnie zając, wilk, dziecię, czarownik, cygan, drogę sczęśliwa przepowiadają. Również w czasie wsiadania na wóz usłyszany glos jaki, w pewnym kierunku, lub z pewnem wyrażeniem, należy do przepowiedni o losie podróży. Zadziwiające podobieństwa do guślarności starożytnych Rzymian, czytelnik przypomnieć sobie raczy odę Horacego 27, xięgi 3. Impios parrae recinentis omen.

U wszystkich Indów plemienia litewskiego, droga publiczna, wiessas kielas zwana, była poświęcona religijnie gościnności krajowej: nikomu, po niej podróżującemu, krzywdy czynić nie godziło się, pod obawą srogiej pomsty bogów; jak stare podania głoszą

Ten bożek odpowiada Rzymskiemu Lar vialis; U starożytnych takoż Merkury, Apollo, Bachus, Herkules, Dilviules nazywali się. Była i bogini podróżnych Vibilia,

NUMEJAS I PESKIA.

Bożek i bogini, jego towarzyszka, bożyscza gościnności. Znaczenie tych wyrazow, podług wykła-

S. 100

da starej mowy*, odpowiadają temu powołaniu, to jest: Gość i Gościa, po Żmudzku Swecias i Wieśnia,

Uświęcona religija uprzejmość gościnna, bardzo poważaną była u ludów litewskich; w tem sami nieprzyjaciele oddali przodkom naszym sprawiedliwość. Była też gościnność publiczna, to jest: w świątyniach i gajach poświęconych: tam nie tylko człowiek, ale każde żyjące stworzenie opiekę i ochronę od prześladowania znajdowało. W prawdziwem tego wyrazu znaczeniu, były to schronienia święte, azyla. Po miastach znajdowały się domy gościnności publicznej, zwane Numejone. W nich umiesczeni cudzoziemcy, wszelkie bezpieczeństwo znaydowali dla osób swoich i własności. Postrzegają starożytnicy, że nawet w czasie wewnętrznych zaburzeń, cudzoziemiec, spokojnie zostający w takim domu, nie miał się czego lękać, a przez uszanowanie gościnności, źbiegłym do takiego domu rokoszanom, nic złego nie czyniono.

Powieść jedna gminna opowiada, że Numejas, wespół z Peskią objeżdżali wsie, dwory i miasta; widziano je ubrane w bieli, białemi końmi powożących się. Doświadczali gościnności, i jeżeli gdzie jej nie doznali, w tych miejscach następowała zaraza powszechna Maras; ludzie i wszystkie żywioły wymierały. Przeciwnie dobre i gościnne przyjęcie tych gości, zaręczało zdrowie i obfitość plonów.

----------------------------------------

* Hartknoch Alt. u. Neue Preuss. s. 91.

S. 101

Łasicki niewiadomo zkąd wziął inne Jescze przymioty tych bożyscz, z rzeczą wcale niezgodne.

Starożytni uwielbiali Jowisza, hospitalis zwanego, takoż Minerwę gościnną. Była u nich bogini Panda, podobne powołanie mająca.

BENTIS.

Był to bożek podróżnych osobnego rodzaju: jego zatrudnieniem było kojarzyć przyjaźń nieznajomych i obcych osób podróżujących, któreby się na drodze zeszły, albo w jedną stronę podróż odprawować przedsiębrały. Według badań Łasickiego.

Szkoda, że nie mamy obrządków dochowanych tego bożka, obok tej chlubnej dla Litwinów starożytnych uprzejmości. A to tem bardziej, że nie wiemy o wzorach podobnej moralności religijnej u innych dawnych narodów.

LIETHUWANIS.

Bożek desczu, ten, który łagodnym i w potrzebnej porze spadającym desczem ucieszą przyrodzenie. Jemu w ofierze przynoszono kury rozmaitej barwy z białą pstrocizną.

Postrzeżenia nasze, nad mytologia starożytnych północnych narodów, każą twierdzić, że ten bożek przyjęty był od Skandynawów i wyobrażał Freja, brata bogini Freji, czyli Liethui litewskiej. Samo też podobieństwo nazwań brata i siostry, oraz te same przymioty, utwierdzają prawdziwość tego mniema-

S. 102

nia. Frej obdarzał bogactwami, obfitością i pokojem, zsyłając przyjaźne elementów wpływy. To samo i Liethuwanis, kiedy spusczał potrzebne i łagodne descze, tem samem zdarzał obfitość i pokoj domowy; gdyż nie trzeba było szukać chleba za domem. Przeciwnie panował głód i niedostatek potrzeb w kraju, po latach nieurodzajnych, przez ulewy zbyteczne, które gniewna Perkunatele zsyłała, albo susze niezmierne, z gniewu bogów nadarzone. Czyniono więc wyprawy zagraniczne dla dostania żywności, z narażeniem życia własnego. Z tych powodów bożek Liethuwanis, był zawsze mytem i upodobanem hasłem Litwinów, jak Frej Skandynawów. Bydź więc bardzo mogło, że to upodobane hasło, stało się przyczyną ogólnego przyjęcia nazwania narodu Liethuwa.

STRUTIS I MIECHUTELE.

Bożek z towarzyszką, swoją; opiekowali się oni nad roślinami użytecznemi w rękodzielnictwie, a sczególniej w farbierstwie. Dla tego, wybierając się na zbieranie tych roślin, albo uprawą ich zatrudniający się, czynili tym bożyszczom pokłony.

TAWALS.

Łasicki go pokrótce nazywa, sprawcą zdolności, czy też sposobności. Z tego wnoszą, że się to, ściąga do zdolności w korzystaniu z uciech cielesnych, i bo-

S. 103

żek ten do lubieżność się odnosić powinien. Drugi domysł jest, że mogła zajśdź omyłka w wyrażeniu tego nazwania, i bydź powinno Jawals, od zboża Jawu: a w takiem znaczeniu byłby bożkiem, pomnażającym przemysł rolniczy, albo sposobność dobrego zbóż uprawiania.

GULBI DEWAS.

Bożek poufały, familiaris, strzegący każdego mężczyznę zosobna. Gulbi Dewe, bogini takaż, strzegąca każdą niewiastę. Tyle więc było tych bożyscz, ile ludzi na świecie. Dotąd w mniemaniu naszych wieśniaków, aniół stróż niewiast jest płci żeńskiej.

Łotwacy starożytni nazywali Lulkis, podobne poufałe duchy *.

Powiadają, takoż kroniki, ze mężczyźni koguty, niewiasty kokosze, tym bożyszczom w ofierze przynosili. Gulbis, znaczy, w starożmudzkim dyalekcie, chwalebny, jak Gulbintas, chwalony.

Starożytni wierzyli mocno w jeniusze, tym podobne, znane pod nazwaniem Genii, Demonii- Pełno było o nich powieści, sam Sokrates przyznawał się, że miał poufałego Demona.

APIDONU.

Wzywanym ten bożek bywał podówczas, kiedy gospodarz przymuszonym był odmienić pomieszka-

-------------------------------

* Stender Lett. Gramm.

S. 104

nie, dla jakiej złej przygody, lab wróżby niepomyślnej, przez czarownika przepowiedzianej. Litwini w tym razie za nieszczęśliwy znak poczytywali urodzenie się źwierzęcia domowego, pozbawionego wzroku, lub z inną jaką potwarliwą ułomnością. W takiem zdarzeniu solenne wzywanie bożka Apidonu następowało, któremu na ofiarę, chleb, donas, ze sczególnemi obrzędami piekli, po czem przestawiali dom na inne miejsce.

Do tej pory wieśniacy nasi niewyperswadowany mają przesąd, aby na tem samem miejscu dóm nowy Ładować, gdzie stał stary, za sczęśliwy poczytywany. Jeżeli zaś przygody smutne przycisną ich, albo gusła jakie, czy strachy nocne upatrzą, starają się o przeniesienie chałupy, choćby o kilka krokow w stronę,

KREMARA.

Sczególniej pod opieką tego bożka były wieprze i maciory, źwierzęta potrzebne i do ofiar używane; Łasicki, mówiąc o nim, nic więcej nie przywodzi, prócz, że piwo lano w ogień jemu na ofiarę.

PRIPARSZAS.

Bożek wyłącznie opiekujący się pomnożeniem i hodowaniem prosiąt. Wyraz ten w litewskiej mowie znaczy Przyprosiętnik. Bydź to musiał podręczny towarzysz poprzedzającego.

S. 105

GARDUNITIS.

Bożek mający opiekę nad jagniętami. Z nazwania swego znaczy stróż jagniąt.

KURWAJCZYN i ERAJCZYN.

Bożkowie ogrodowi, stróże ogrodów i owoców;; oni straszyli chłopców, kiedy po nocy włazili da ogrodu, i napastowali dziewice, które na sławie krzywdzili.

Byli to Pryapy litewskiej w zupełnem znaczeniu mytologii starożytnej. Są o podobnych straszkach ogrodowych podania. Łasicki nam imiona ich zostawił, chociaż, o urzędzie nietrafnie powiedział.

LIGICZUS i DERFINTOS.

Bożkowie towarzysze, sprawujący zgodę, jedność i miłe pomiędzy ludźmi sojusze; według myśli Łasickiego. Lecz i tańce wesołe, towarzyskie pląsy i mimiczne skoki, do ich natchnień należały. Według postrzeżeni Stendera pod artykułem Lihgo.

W litewskiej mowie Ligus znaczy gładki, równy, jednaki; ztąd Ligiczus, jednający, zrównywający. Wieśniacy podczas igrzysk, w święta zimowe odbywanych, umieją wyprawiać pomiędzy sobą niejakiś rodzaj wystaw scenicznych w mimice, do których jedna lub dwie osoby wchodzą. Są to karykaturne udawania ptaków, zwierząt, ludzi, których prześmiewać pragną, zawsze w sposób do śmiechu pobu-

S. 106

dzający: zaloty, gniewy, bitwy, przepych, powaga, rubaszność, lubieżne poruszenia, wszystko ma miejsce, według fantazyi mimika. Jednakże są sztuki, pewny plan i cel mające. Przypatrując się jednego razu temu dzieciństwu sceniczności, widziałem sztukę jedną, którą, ze się ściąga do rzeczy, o której mowa, opiszę pokrótce.

Wchodzą na scenę dwie osoby, krótko ubrane: z tych pierwsza ma głowę, ustrojoną w dziwaczniej ułożoną czapkę, nakształt szyszaka rycerskiego, jest otyłą. Druga lekka, subtelna osoba, z małą czapeczką na głowie. Początek gry wystawuje niespodziewane spotkanie się, wyzywanie na rękę, dalej wszelkie usiłowania, do zwarcia się wzajemnego i boju; to wszystko dzieje się w tonie śmieszącym. Kiedy już walka przychodzić zdaje się do skutku, działające osoby jednym razem stawają naprzeciw siebie, jak wrytej rozchodzą się w tył, przecierają sobie oczy, wpatrują się jedna w drugą, jakoby dla lepszego poznania się; zaczynają się ku sobie zbliżać, następują oznaki chęci do zgody, pojednania się; w ostatku przyjacielskie uściski, pląsy i wyskakiwania, z największym zapałem i śmiesznością powtarzane, wystawę kończą. Pierwsza osoba nazywa się Liguć, i jest pochopniejszą do pojednania się, chociaż z większym zapałem gniew swój wyrażała. Druga, pod nazwaniem Derfint, powolniejszego charakteru i nie tak wymuszona w uniesieniach.

S. 107

WAJŻGANTOS.

Bożek powierzoną mający sobie pieczę nad uprawą lnu.

Jemu się kłaniały gospodynie, a sczególniej dziewice, których największem staraniem było dobry len otrzymywać. Obchodzono święto na cześć jego, w które sprawowano sczególne obrządki. Obaczyć, pod artykułem Święto Wajżganta.

Starożytności głębokiej zabytkiem jest gospodarstwa lniane w Litwie: zdaje się, ze ta najpożyteczniejsza roślina, jak ją Linneusz nazwał *, dziko rosnąca w Egipcie, ziemię litewską za drugą ojczyznę dla siebie obrała, gdzie nierównie szlachetniejszą się rodzi, niżeli gdzieindziej; umiejętność tez chodzenia około niej i sposób uprawy, zasięga najodleglejszych epok narodu litewskiego. Gdziekolwiek lud plemienia tego postrzegano, widziano u niego lnu obszerną uprawę: Paweł Warnefrid, dyakon, piszący o dziejach Longobardów, powiada: ze widział u Herulów pola lnem zasianym zieleniejące się*. Uważać Jescze należy, ze kiedy Europejczycy południowi zupełnie płócien lnianych na odzież nie używali, Litewki od nóg do głów w piękne, płócienne, białe i kolorowe odzienia się stroiły, a w letniej porze i mężczyźni, innego ubioru, prócz lnianego, nie uży-

------------------

*Linura usitatissimum.

** Camporum viridantia lini. Lib. I, c, 20,

S. 108

wali, jak Świadczy Dusburg. W początkach zaś piętnastego wieku, kiedy królowa francuzka Izabella, żona Karola VI, pierwszą była elegantką we Francyi, która poczęła koszule z płótna lnianego nosić, Litwini w tejże samej epoce, upowszechniali u siebie użycie odzieży z sukna, która dotąd przepychu tylko oznakiem była.

SWIECZPAUKSZTYNIS.

Bożek przełożony nad ptastwem. wszelkiego rodzaju, domowem i dzikiem. Ofiar mu stałych nie było: bo go samego za latającego miano. Stryjkowski nazywa go Swieczpunsoynis, co jest zapewne omyłką w pisanin, czy druku. Z naszą zaś poprawką, odpowiada nazwanie powołaniu jego. Łotwacy uazywali go Puczkehtis.

ŁUBLENICZU.

Bożek weselny, kojarzący pary nierozerwanym węzłem małżeństwa, zupełnie przeciwny bożkowi Kaunis, rozżarzającemu w sercach ludzkich miłośne płomienie na czas niestały. Podania gminne i niektóre śpiewy weselne namieniają o tem. Nazwanie jego pochodzi ze Sławiańskiego języka..

Mamy świeże postrzelenia, że Rusini litewscy, pod nazwaniem Lubicz albo Lubczyk, znali tego bożka. Wróżbity i dopiero udzielają niejakiegoś talizmanu, podobnież nazwanego, chcącym zniewolić

S. 109

serce kochanki. W pinsczyźnie jest śpiew weselny, następny:

O ty Lubicu!

Wwedi u łożnicu,

Zapaliwszy świcu,

Moju hołubicu!

Była to kopija Hymena starożytnego.

KUBLANICZU.

Bożek, mający pod strażą swoją wszelki sprzęt, i strzegący go w zawarowaniu od złodziejów. Łasicki widocznie przez omyłkę położył Ublaniczu. Nazwanie to jest bowiem pochodzenia sławiańskiego: kub, kubek, kubeł, są naczynia podobne, tylko różniące się wielkością. Kubłas, znaczy naczynie bednarskiej roboty, z zawarowaniem zamczystem, w którem się sprzęty u wieśniaków przechowują.

KIRNIS.

Bożek, strzegący drzew wiśniowych pewnego zamku, przy jeziorze leżącego. Błagano jego pomocy, bez pochyby, w rozmnożeniu sadów wiśniowych. Rzucano na drzewo bite koguty i świece zapalone na nie stawiano. Był on sczególnym opiekunem włości Płotelskiej, w której obrębie i ów zamek mytyczny miał się znajdować. Szkoda, że Łasicki, zbyt zawsze krótki w opisach swoich, nic więcej o zamku tym nie powiedział: gdyż i Płotele nie jedne są w Litwie.

S. 110

Drzewa wiśni kwaśnej starannie były dawniej rozmnażane: gdyż ich owoce wchodziły do wiela przypraw stołowych; sczególniej zaprawiano niemi miód, wiszniakiem zwanv, który był napojem wytwornym. Dla tej przyczyny sady wiśniowe wielką wziętość miały.

GONIGLIS.

Bożek trzód i pasterzy. Inaczej nazywał się Gongelis Hennilus. Stryjkowski przyrównywa go do Satyrów i Faunów starożytnych, gdyż mówi: " Temu otrzebki końskie, wołowe, kozłowe, i inszego bydła stroje ofiarowali, kiedy je wałaszyli, czyli trzebili. Pastusi te ofiary palili na pewnym wielkim kamieniu, mówiąc: "Jak ten kamień twardy, niemy i nieruchomy, tak też o Dewe musu Goniglis! o bożku nasz Goniglis, wilki i wszelkie drapieżne zwierzęta, niech się nie mogą ruszyć z miejsca, aby bydłu naszemu, twojej obronie powierzonemu, szkodzić nie mogły."

Święto pasterzy na cześć tego bożka opisane będzie niżej pod własnym artykułem.

Wandalowie, lud Germański, sąsiedni dawniej Prussom, za lewym brzegiem dolnej Wisły mieszkający, mieli bożka Hennil zwanego. Fr. Noel powiada: "On był czczony po wszystkich domówstwach, pod postacią kija z krążkiem żelaznym. Jeżeli domowi zagrażało jakie nieszczęście, noszono go z processyą, a lud wołał: Obudź się Henilu! obudź się!" Tenże

S. 111

mytolog przytacza, że u dawnych Westfalów, ten sam bożek, pod nazwaniem Hylo, był uwielbiany. Zdaje się, że Sławianie, zająwszy kraje po Wandalach, znali go pod nazwaniem Honil czyli Honił, od wyrazu Hon. honit, ganiać trzody, paść. Na podobne znaczenie i w litewskiem nazwaniu to miano wychodzi, uważając je za przyjęte od Sławian. Albowiem według Naruszewicza*, cześć Hennila znaną była u Sorabow, i u innych sławiańskich ludów.

Najtrafniejsze podobieństwo jest Gonigla litewskiego do bóztw pasterskich Rzymian, kiedy porównamy obchody i uroczystości jedne z drugiemi. Lupercales, na cześć bożka Pan i bogini Luperca, trzody od wilków ochraniającej. Podobnie też uroczystość Palilia, na cześć bogini pasterskiej Pales, miały wielkie tożsamości ze świętem pasterzy litewskich Sekmine.

SIEMI DEWAS.

Bożek nad czeladzią domową. Była ich nie mała liczba, którą każdy według nabożeństwa swego przysparzał. Zbiorowe nazwanie było takich bożków Siejmi albo Semios. Palono im na ofiarę żywe kury w piecu domowym, dla zjednania opieki nad sługami, aby się domownicy domu trzymali, nie uciekali, nie odstawali będąc potrzebnymi, chowali się trzeźwo i poczciwie. Czeladź, domownicy, po litewsku Siejmina.

S. 112

Zdarza się u wieśniaków, ie gdy bardzo rano rozwiodą ogień w piecu, kura, spłoszona przypadkiem, wleci do ognia, to już ją nie wyjmuje guślarna gospodyni, ale modli się przed ogniem, i mniema, że któś z czeladzi miał zamiar uciec, lecz dopiero po spaleniu się dobrowolnem usłużnej kury, nie potrafi tego spełnić. Zabytek tej samej mytyczności.

U starożytnych Semones Dii, bardzo blisko temu odpowiadają: byli to bożkowie pośredniczy między ludźmi a bogami; strzegli domówstw i osób w nich mieszkających.

KOHMA.

Bożek obżarstwa przy biesiadach. Polecano mu się mając upić się: bo inaczej dusił pijanych. Nazwanie jego ma niejakieś podobieństwo z łacińskim Comus, który, podobny nieco, lecz delikatniejszy miał urząd.

Pamięć tego bożka dochowali Łotwacy. Stender nazywa go Jescze Kuhma, jakoby od kum, kmotr z sławiańskiego pochodzący; lecz trudno pogodzić Sławian chrześciańskie nazwanie z mytologicznem obcego ludu.

KIERPICZUS i SYLENICZUS.

Bożkowie towarzysze, przełożeni nad budownictwem. Pierwszy zarządzał tem wszystkiem, co wchodzi do budowli z materyałów kopalnych; drugi nad materyałami z królestwa roślinnego przewodniczył.

S. 113

Nazwanie Kierpiczus zdaje się pochodzić od Kirpicz, cegła po rossyjski!. Wyraz ten sławiańskim nie jest, lecz z mowy obcej przyswojony, albo co najprawdziwiej, pochodzi od imienia własnego jakiejś osoby, która bezpochyby pierwsza nauczyła cegłę robić i z niej domy stawiać. Bydź więc mogło, ze ta osoba, przez użyteczność talentu swego, zasłużyła na miejsce między bożkami północnemi. W łotewskiej mowie Kirpis, znaczy robaka, co drzewo toczy; przeto bydź mógł ten sławny budowniczy starożytny z rodu łotewskiego, a imię wynalazcy przeszło do nazwania rzeczy wynalezioney, które przyjętem zostało w mowie sąsiedniego narodu.

Syleniczus, ma pochodzenie litewskie od Sylla, las, Syllenas. cieśla, w mowie pruskich Litwinów *. Przeto wyraźnie to nazwanie ściąga się do cieśli jakiegoś mytycznego, czyli bożka ciesielstwa.

Łasicki, bardzo bezkrytycznie wiadomości zbierając mytologiczne, o tych bożkach, mocno się pomylił, kiedy im pospołu mech zbierać każe.

Zdaje się, ze tegoż samego Sylenicza postrzega P. Rhesa u Prussow starożytnych, znanego jescze pod imieniem Sylla-Radikis, co odpowiada blisko tymże samym przymiotom; chociaż go do Radogasta sławiańskiego przyrównywa, podobno dla podobieństwa nieznajomego autorowi epitetu Radikis; lecz

------------

* Dainos przez Rhesa str. 312.

S. 114

on pochodzi od słowa raddiht, po łotewsku znaczącego tworzyć, kształcić, ociosywać na nowo; więc Sylla Radikis, będzie znaczyć: obrabiający las, drzewo, czyli jednem słowem, cieśla.

KENKAMS.

Było to nazwanie pewnego bożka gór, czyli górami opiekującego się. Jak uwiadamia Xawery Bohusz*.

PUCIS.

Bożek wiatru łagodnego. Rodzina jego nazywała się Puciataj.

O nim jest piosnka litewska, której dostałem tłómaczenie następne:

"Sądziła rutę zieloną,

Polewała swemi łzami;

Płotek był dla niej osłoną,

By słynną była wiankami.

Ty dla mnie będziesz uplotem:

Rośnij Wesoła na grzędzie,

Pój się łzą moją i potem;

Aż nim mój miły przybędzie.

Niech ci złe wiatry nie szkodzą,

Niech descz w ziemię nie pochyli.

Niech cię Zefiry ochłodzą*,

Przyjaciele kwiatów mili.

Nazwanie Pucis, pochodzi od Puciu, dmucham,

---------------

* Rozprawa, str. 145.

** Wenog Pucis su Puciataj. Tylko Pucis z Puciatami.

S. 115

w liczbie mnogiej Puciataj, będzie to więc Zefir i Zefirkowie.

U nadmorskich mieszkańców nazywał się ten bożek jescze Bungputis, kiedy go uważali za kołyszącego zlekka wody morskie, od czego piana się zbierała na brzegach*.

GIRISTIS.

Bolek leśny, borowy, straszydło leśne. To nazwanie jest z postrzezeń Xaw. Boliusza. Inaczej nazywają go w powieściach nasi wieśniacy Pusinas. Łotwacy zową go takoż Meszu Deews bóg leśny, albo Meschu Wihrs, człowiek leśny.

Są gadki o leśnych straszydłach, które przestraszają ludzi śmiertelnym strachem, że umierają od tego. Kosmate, poczwarliwe z rogami na głowie, bardzo złośliwe i bardzo lubieżne istoty. Niekiedy na święto Rosy wypadały z lasow i porywały tańczące dziewice.

Odpowiadają takie bożki Satyrom starożytnym. U Rusinów litewskich słyną gadki o takim bożku, nazwanym Turosik, który miał złote kopyta przy ko-

zich nogach.

AJTWAROS.

Bożek rozpusty męzkiej czyli przyłożnik, incubus, który zwykle niewiasty śpiące napastuje; prze-

----------------------------------

* Rhesa, Dainos.

S. 116

bywa za płotami, dla tego nazwany jest Ajtweras, zapłotnik co do słowa. -- X. Syrwid w słówniku swoim zowie go Ajtwaros, po łacinie Incubus, po polsku Latawiec.

U Łotwaków nazywa się Leetons czyli Leetowens, "mara, duch męzkiej płci, który jak wór piasku naciskać zwykł śpiącą osobę, w nocy wsiada na konie i na dziewki, które aż się pocą. On może się nawet przez dziurkę klucza do budynku dostać. Jescze i teraz weń wierzy ciemne pospólstwo''*. Podobnież w Litwie słyną o nim podania: raz w niewidomej postaci senne napada niewiasty, drugi raz spoufalony ukazuje się w postaci latawca (meteor ognia latającego). Wkrada się do składów, wynosi nabiał, pieczyste, wędlinę i różne przysmaczki od starych, zapaśnych gospodyń, które zanosi swoim upodobanym mołodzicom lub dziewczętom, nawet pieniądze daje. Niewiasta, złudzona pokusą tego ducha, nie może się przez żaden sposob odjąć miłości do niego.

Ciekawy sczegół o tych bożkach zostawiły nam Kroniki Pruskie**. W roku 1247, kiedy Krzyżacy już Pomezanią posiadali, i tameczny lud, po swojemu, do wiary chrześciańskiej niby nawrócili; lecz dla ciągłych zamieszek i bojów z krajowcami innych pro-

-----------------------------

*Stender, Lett. Gramm.

** Schütz, fol. 25. recto.

S. 117

wincyj, wśpieranemi przez Światopełka, Xiążęcia Pomorskiego, nie mieli, widać, dość czasu, wewnętrznem urządzeniem Pomczanii zatrudnić się, ani utwierdzić w wierze nawróconego ludu. W tem rzeczy zaniedbaniu, zaczęły się ukazywać bożki, zwane Ajwaros (Succubos et Incubos), które, coraz powszechniej goscząc, jawnie i często po nocach zjawiać się nawykły, a to wyraźnie w postaciach żywych ludzi. Męczyli kobiety, pokuszali mężczyzn, uporne i nieupodobane sobie osoby wrzucali do studeń, topili w rzekach, wieszali na drzewach, słowem: działy się nieprzeliczone zbrodnie i dziwactwa. Niewiasty niektóre od rozumu odchodziły. Przelękniony lud udał się do pogańskich kapłanów. Ci powiadali, Ie bogowie górni za karę nasłali te duchy szkodliwe, za to, ze odrzekli się ich czci i wiary. Oddano się więc napowrót przewództwu tych tłómaczów woli bogów. Ci zobowiązali zaklęciem Ajtwarów, do zniknienia, a Pomezańczycy musieli sprzysiądz się najsolenniej, ze odtąd nie przyjmą wiary chrześciańskiej, żadnego chrześcianina pomiędzy sobą w życiu nie zachowają, oraz wyciąć się w pień dadzą za obronę swej starożytnej wiary. Tak to zgrabnie chytrość ludzka umie cuda działać w oczach łatwowierności. Fr. Noël w Słowniku Mytologicznym, pod artykułem Incubus, powiada: "Są to złe duchy, o których mniemano, że przychodzą dusić mężczyzn i niewiast ciężarem ciała swojego. To jest to, co po fran-

S. 118

cuzku zowią Cochemar. Dawano takoż Faunom i Satyrom to nazwanie, z przyczyny ich lubieżności. W wiekach nieoświecenia, Demonografowie wymyślili czartów Przyłożników, Incubi, i Podłożników Succubi) trapiących ludzi wyobrażeniami niewstydu przez sen: a nawet istotą rzeczy, zwłascza osoby, czystość ślubujące. Starożytni ubóstwiali Przyłożników pod nazwaniem Ephialtes u Greków, Hyphialtes u Rzymian."

RUNGIS.

Bożek poufały młynarzy, który im zboże przynosi i przy mliwie dosypuje. Mówią, że u czcicielów swoich przebywa pod postacią czarnego kota. U Łotwy to myto postrzelono*.

PUSCHAJTIS.

Bożek podziemny, obrońca uciśnionych biedaków, przełożony nad gnomami, zwanemi Barstuki. Mieszkał on pod drzewami bzowemi w bierni; Łotwacy Jescze i na błoniach zielonych go upatrywali.

Do niego uciekali się wieśniacy, uciśnieni od panów swoich, aby błagał Markopole, bożki magnatów i szlachty, o uwolnienie ich od ucisku. Takoż proszono, aby podwładne sobie Barstuki zachęcał do sprzyjania gospodarzom, dostarczania zboża, pieniędzy i innych rzeczy. Kłaniano mu się na pewne

------------------------------------

* Stender, Lett. Gramm.

S. 119

święta, dwakroć do roku. W ofiarach przynoszono piwo, chleb i rozmaite pokarmy, które na noc zostawiano pod drzewem bzowem.

MARKOPOLE.

Bożkowie podziemni, uwielbiani sczególniej od magnatów i szlachty. Za wyraźnem świadectwem Łasickiego, Stryjkowski i inni wspominają pokrótce o nich, jako o bożkach podziemnych. Byli to Barstuki, tylko szlachetniejszego rodu: im sam Puschajtis cześć oddawał, gdy się wstawiał do nich za wieśniakami, aby czcicieli swoich od tyraństwa nad ludem ubogim wstrzymywali.

BARSTUKI.

Bożkowie podziemni, gnomy. Nazwanie to Stender wywodzi od wyrazów łotewskich Berhns, chłopiec, po litewsku, Barnas i Stuhke, lalka. Inaczej zwano je Piktuki, od Piktas zły; w bliskości Wilna jest wieś Piktukańce. Takoż w innych S.ch nazywali się Purście. Nie daleko Lidy jest folwark tak nazwany. W mytologii Rzymian podobne bożki nazywano Purs. Stryjkowski Pigmejami ich takoż mianuje.

Byłyto duchy czyli jeniusze, ukazujące się pod postacią karłów poczwarliwyeh i brodatych, urody jak dziecko od roku, lecz brody miały sążniowe, mimo tego bardzo rześkie i źwinne. Stryjkowski, za swoich czasów, z przekonaniem, jak o prawdzie mó-

S. 120

wi, że się ukazywały ludowi guślarnemu. Na dowod czego przywodzi świadectwo Olausa, Arcybiskupa Upsalskiego, Agrypy i dalszych, jak sam, łatwowiernych pisarzy, gdyż powiada: "W Kurlandyi, Inflanciech, w Sambii, Prusiech, na Żmudzi, za Miromskiem i Insterburgiem, samem słyszał i widział własnemi oczyma, cześć Puschajtisowi i Parstukom* oddawaną." Dalej między innemi podaniami przywodzi: " Parstuki ludzie ziemne i sprawcę ich Puschajtisa, czczą i pokarmami hodują; na pewne czasy, święta ich, pospolicie stół w gumnie postawią i nakryją, czworo chleba, mięsa warzonego i pieczonego, ser i masło na stół zastawią, wzywają ich na ucztę, albo na kolacyą, według zwykłych pogańskich ceremonii, albo czarów, potem drzwi w gumnie mocno zamknąwszy sami odchodzą, a oni Parstukowie, przyszedłszy o północy, te potrawy jedzą. Nazajutrz patrzą gospodarze, jeżeli której potrawy więcej zjedziono: jeżeli chleba, tedy wierzą, że im bożkowie przysporzą zboża; jeżeli mięsa, wtedy sczęście na dobytek i t. d. rozumieją; tej zaś potrawy, która im więcej smakowała, tem więcej, niż na pierwszem było, na drugie święto kładą, prosząc ich, aby zboża przymnażali. Powiadają też, iż Parstukowie u inszych, których sobie znają niewdzięcznych gospodarzów, zboże w nocy z gumien kradną, a do innych,

--------------------------------

* Przez omyłkę P zamiast B położono w tym wyrazie.

S. 121

którzy im lepiej ważą, przenoszą. O ich urodzie powiadają., iż więcej nad łokieć nie są wyżsi wzrostem. "

Nie wygasła dotąd pamięć o tych bożkach, jeżeli nie w rzeczy samej, to w powieściach powszechnie są znajomi. Tatarowie litewscy znają te mytyczne istoty, w których bytność niejakoś wierzą; nazywają ich Fierejki i Dżenie; piśmienność ich religijna upewnia, ze są gorsze od szatanów; niezmiernie szkodliwe, nasyłają 70 chorób na ludzi, zresztą przymioty Ajtwara i Barstukow im przyznają. Mają bydź dziećmi Ewy z Djabłem spłodzone, który tę pierwszą matkę rodzaju ludzkiego do niewierności skusił. Są blądyni, mieszkają pod ziemią. Zresztą mieszają wschodnie baśnie muzułmańskie z naszemi krajowemi marzeniami.

Skandynawowie znali te bożki pod nazwaniem Alfy.

KOBOLI.

Bożkowie domowi. Przemieszkiwać zwykli w najskrytszych miejscach domówstwa, a nawet w sczeli-nach ścian. Inaczej zwano je Kobelej, po rusku Kolfy, a według Łasickicgo Kotki, po niemiecku Kobolti *.

-----------------------

* U Skandynawii w były to istoty mytyczne, ale uprzykrzone i drażliwe: można je było zabijać i walczyć z niemi. Miały swoje sejmy i królową, zwaną Hulda, która miała dwie córki: Theigerdę i Yrpo zwane. Budowały świątynię na cześć Odyna; mieszkały w lasach i w krainach północnych. Zaga Islandzka, pud napisem Huldasaga.

S. 122

Przynoszono im w ofiarach najwytworniejsze jedzenie. Jak tylko ci bożkowie mieli zamiar zamieszkać czyje domówstwo, takim sposobem uprzedzali gospodarza o swojej chęci: -- Podczas nocy zbierali trzaski i układali z nich kupkę pośród izby, tudzież wrzucali do naczyń z mlekiem pomioty rozmaitych źwierząt. Jeżeli nazajutrz gospodarz domu, to postrzegłszy, zostawił nienaruszoną kupkę trzasek do nocy następnej, to jest: nic kazał wymiatać izby, i dał do użycia domownikom zeszpecone mleko, wów czas Roboli ukazy wali się jawnie i mieszkali w jego domu. Lecz kiedy wymieciono izbę, trzaski rozrzucono i mleko precz wylano, szli w pokoju szukać innego mieszkania.

Demonografowie, tego rodzaju duchy, według Fr. Noëla, nazywają Gobelins, które przenoszą zboże od jednego do drugiego gospodarza, według mniemali gminnych we Francyi.

Tutejsi wieśniacy nie przestają jescze wierzyć, że są ludzie, znający się z Robolami, którzy im czynią skryte ofiary i odbierają od nich rozmaite względy. Są takoż niewiasty, za ich pośrednictwem odbierające mleko od krów cudzych i przysparzające swoim. Nie trzeba nawet, według mniemania gminnego, mieć i krowy; dość pociągnąć rano po rosie szmat płótna, używający się do cedzenia mleka, tam, którędy krowy przeszły, i zawiesić nad naczyniem; mleko w czasie dojenia w obfitości ciec będzie z tego

S. 123

szmata, z ubytkiem w wymionach krów, które były na przepędzie. Takie szmaty są darem Kobolow.

W zetknięciu się Lidzkiego i Grodzieńskiego powiatów, jest jezioro znaczne, nazwane Kobel.

Zdaje się, że pewny rodzaj owadow domowych, dał początek tym gadkom, jak się z tego, co wymieniło, i z niektórych powieści gminnych postrzegać daje. Tak właśnie jak Tarakany, owady plugawe, które w Lidzie i jej okolicach, po sam brzeg lewy Dzitwy, są powszechne i bardzo uprzykrzone; gdy tym czasem na prawym brzegu tejże rzeki, nigdzie a nigdzie nie znajdują się, jak po całej Litwie właściwej, której południowe granice po te rzekę sięgały.

KAUKIE.

Miały to bydź mytyczne poczwary, czyli potworliwe karły, straszące ludzi po nocach. W łotewskim, języku wyraz ten odpowiada znaczeniu potworliwego stworzenia, płazu *. W zozumieniu innych, byłyto Sylfy Litewskie**. Według opowiadań Łasickiego, ukazywali się oni tym, którzy w nich wierzą, inni wcale widzieć ich nie mogą. Czciciele tych Kaukiow stawiali im takoż na noc pokarmy w pewnych miejscach, z których pożywania wyprowadzano wróżby, podobnież, jak z Barstukami.

S. 124

Te bożki odpowiadają Paniskom starożytnym.

Ostatnie pięć gatunków bożków wzięli od Skandynawów Litwini, według zdania Kronikarzów Pruskich, zapatrujących się na Historyą Olai Magni *.

U Rusinów Litewskich są gadki o podobnych poczwarkach, mających postać dzieci od lat kilku, nazywają ich Złydni, które zawsze są szkodliwe, i gdy się wnęcą w czyje domówstwo, objedzą i opiją do. ostatka; mówią sposobem swoim: oni spór zjadają.

JOHDS.

Djabeł polny, albo leśny; pewny gatunek ducha Straszącego. W liczbie mnogiej Johdi, co znaczy: duchy napowietrzne, dusze zmarłych. Wieśniacy Łotewscy, u których to myto dochowało się, jescze i teraz, kiedy widzą zorzę północną, mówią: Johdi. Kaujahs, duchy biją się. Ponieważ są okropne na, wejrzenie, przeto się nazywają Bajgi, kas kaujahs, straszliwe postaci walczące. Niektórzy nawet objaśniają: Kurru łauszku dwech seles kaujahs, dusze wojowników, poległych na polach, potykają się**.

------------------------

* Lib. 5, cap. 10.

**Stender, Lett. Gramm.

S. 125

ROZDZIAŁ IV.

UBÓSTWIENIE CIAŁ NIEBIESKICH.

Najdawniejszą czcią religijną było ubóstwienie ciał niebieskich. W Mytologii litewskiej zabytki tego postrzegamy. Kronikarze wprawdzie opisujący rerligią ludów litewskich, jaką ona była w ostatnich upadku swego leciech, nie wspominają o tem wyraźnie: albowiem ta cześć starożytna, już bardzo dawno przeinaczona była w ubóstwienie rodu Tytanów, za którem wylęgły się te zgraje bogów rozlicznych, których opisanie było przedmiotem rozdziałów poprzedzających, i będzie jescze w następnych, tego pierwszego tomu Dziejów Starożytnych Narodu Litewskiego. Tu zaś zbierzemy pozostałe jakiekolwiek wiadomości o ubóstwieniu ciał niebieskich, dla tego, ie wyżej wytknęliśmy nie jedno bożyscze, wprost z tego zrzódła pochodzące, inne zaś pochodzić mogące, czego dla zaginienia pamiątek nie mogliśmy dokładnie opisać.

Niech sobie, co chcą, mówią mytologowie o dawności religii Egipcyan; my jesteśmy przekonani, że cześć, o której teraz mowa, pochodzi od indyan, czyli ludu, zamieszkującego najstarszy ląd świata, to jest:

S. 126

okolice gór Hrmelaja, od którego poszli Indyanie. W naszej też litewskiej Mytologii zupełnie jest indyjskich podań osnowa, w materyi tego przedmiotu. Słońce i xiężyc, główne dwa ciała niebieskie, w rozrodzie swoim liczą wszystkie inne, które są ich dziećmi.

Zebraliśmy starownie resztki czci tej pierwotnej, pozostałe w dziejach mytologicznych, podaniach, powieściach i śpiewach, według tego wykład następny ułożyliśmy.

SŁOŃCE, SAUŁE.

W językach ludów litewskich jest rodzaju żeńskiego, przeto za boginie się powszechnie uważało. Było bożysczem światłości dziennej, sprawcą wszelkiego dobra i życia. Za męża miało Xiężyc. Dziećmi z tego małżeństwa były Gwiazdy, córy Słońca, a inne do rodzaju męzkiego, z nazwań swoich należące, były synami.

Pałac słońca znajdował się na wschodzie, gdzie leżała kraina święta i błoga, dziedzina przodków lite wskich, Austruma zemme. Z tego pałacu wyjeżdżało wschodzące Słońce na świetnym rydwanie, który był jaśniejszy nad krocie pochodni gorejących. Rydwan ciągnęły trzy konie, srebrny, złoty i dyamentowy. W majestatycznym biegu swoim, kiedy przejrzało świat cały, który nie był w rozumieniu Litwinów kulistym, lecz płaskim i okrągłym, jak ta-

S. 127

lerz, zbliżało się do morza, w którem się pogrążało, dla kąpieli, i na spoczynek nocny udawało się do swego pałacu.

Zdarzało się jednak pod pewne czasy, że Smoki i Czarowniki napadali na Słońce, podczas jego biegu dziennego, przez co powstawała walka i Słońce się ćmiło. Wypadek ten u Łotwy nazywa się Majta szana, albo Saułes majtaszana, zburzenie słońca. Podówczas przejmował strach wszelkie stworzenie, aby miłe słońce znisczeniu nie uległo. Dotąd się to nie stało; ale według przepowiedni, przyjdzie kiedyś ta kolej, i świat w ciemności zaginie.

W następnej zmianie Mytologii, Litwini na miejscu Słońca uwielbiali Swajstixa, czyli Sotwara, jak Grecy Apollina.

XIĘŻYC, MENES.

Nazwanie to We wszystkich dyalektach litewskich jest rodzaju męzkiego: przeto boga pod niem. uważano, chociaż drugiego w rzędzie po Słońcu. Król nocy, rzadziciel por czasu (ponieważ miesięczną mieli czasu rachubę), jednakże niestały w swym biegu i zmieniający postać. Był słońca małżonkiem, lecz nie pilnując się słonecznego biegli, wpadł w miłostki x Jutrzenką, opóźniając się więc, zbliżał się coraz do tej gwiazdy, skaranym przeto został od boga najwyższego; Łotwacy mówią*, od samego Słońca,

---------------------------------------------

* Słońce rozcięło xiężyc ostrym kordem, Na co wziął Jutrzenkę za oblubienicę.

S. 128

przez rozcięcie go mieczem ostrym napół, dlatego w kwadrze się w tym razie ukazuje. Powszechniejsze jest zdanie, że Perkun rozciął Xiężyc.

Co się tycze zaślubin Słońca z Xiężycem, mamy piosnkę o tem prusko-litewską, dochowaną, w której są ślady dawnych podań, nietylko mytycznych, ale i astrohomicznych.

"Xiężyc pojął Słońce.

To była pierwsza wiosna.

Słoneczko wstawało rano,

A Xiężyc skrył się w dali,

Xiężyc samotnic chodził,

Zakochał się w Jutrzence.

Za co się rozgniewał Perkun (bóg najwyższy),

Rozdwoił go mieczem,

Na coś ty Słońce opuścił?

Na coś się w Jutrzence rozmiłował?

Dla czegoś jeden po nocy chodził? *

W ciągu tego pisma znajdziemy dalsze zabytki Znajomości biegu ciał niebieskich, sczególniej pod artykułem Święta, Uroczystości.

W poźniejszem uporządkowaniu Mytologii, cześć Xiężyca przeszła do bogini Lajma, którą w tym względzie pod imionami Lela i Menula ubóstwiano.

----------------------------------------

Saułe Mehnesi sacirte ar alssajn sohbeni, Kam ponehme Ausekla saderrehlu lihgawin.

*Menu saułuzę wede,

Pirma Pawasareli.

Saułuze angsti kelés;

S. 129

W rękopiśmie Piotra Biskupa, znajduje się następna wzmianka, o wierzeniu Litwinów w przedniejsze ciała niebieskie, uosobione: -- "Xiężyoowi po Słońcu pierwsze miejsce, między tej natury bogami przyznają, któremu się kłaniać zwykli, pod figurą bogini Lelia Menelia. Ona rządziła nocą i przeto czas wymierzała."

JUTRZENKA, AASSRA.

Posługaczka rannego słońca, jakośmy już widzieli wyżej pod tym artykułem.

Dalsze objaśnienie jej myta, znajduje się w następnej pieśni:

Jutrzenka obchodziła wesele:

Perkun wyjechał przez bramę

I roztrzaskał zielony dąb.

Krwią wyprysła z dębu

Opryśnicta została moja suknia.

I wianek mój opryśnięty.

Płakała córka słońca,

Przez trzy lata zbierała liście,

Powiędle liście zbierała!

Menuzis atsiskyre.

Menu wiens waksziiniejo.

Aussrinnę pamilejo.

Perkuns didej supykęs

Ii kardu parda Uip.

Ko saiduzes atsiskirej?

Ausrinnę pamilejej?

Wienu naktij wajksztinejej?

Dninos, Rhesa.

S. 130

Gdzież ja, miła mamo,

Mara wymyć sukienkę?

Gdzie tę krew omyć?

Idź kochana córko,

Idź do jeziorka,

Do którego dziewięć rzek wpada.

Gdzie ja, miła mamo,

Będę suknię suszyć?

Gdzie rozwiesić do suszenia na wietrze?

O córko w ogródku,

Gdzie dziewięć róż kwitne.

Gdzież ja, miła mamo, Wdzieję sukienkę?

I białą, wymytą suknię mam nosić?

O córko, w tym dniu,

Kiedy dziewięć słońcow zaświeci.*

----------------------------

*Autrinne swodba kele;

Perkuns pro wartus ijaja.

Anioła żalą par musze

Aużolo krauj, s warwedams

Apszlakste manu draubuzius,

Apszlaksste wajnikeli.

Saułes dukryte werkłant.

Surinko tris mettelius,

Pawytusus lupelius.

O kur mamy te mano,

Drabuzius iżmazgosiu?

Kur kraują iźmazgosiu?

Dukryte mano jaunoji,

Ejk pas tą Ezerati,

Kur tek dewynes Uppates.

O kur momyte mano,

Drabuiclius dzowiszu?

S. 131

Ta cała piosnka jest mytyczną: zawiera w sobie przygodę Jutrzenki, która szła za mąż; lecz niewiadomo za kogo, czyli jak się Tytlian litewski nazywał: bo tu o xiężycu nie ma wzmianki. Tymczasem wesele pomieszanem zostało przez Perkuna, czyli boga najwyższego, który roztrzaskał dąb święty, zawsze zieleniejący się, z którego krew wyprysła, oblała suknię jutrzenki, właśnie w chwili, kiedy się zbliżała do ołtarza. Wianek uszkodzonym nawet został. Trzy lata przepędziła Jutrzenka w żałości, zbierając liście z wianka swojego porozrzucane, które powiędły. Naresztę, chcąc się przygotować do powtórnego wesela, radzi się u matki swojej, to jest: Słońca, o wodzie, w którejby suknię wymyła, z plam od krwi dębu. Matka odsyła do mytycznego jeziora, w które dziewięć rzek wpada. Kiedy się radzi, gdzie rozwiesić ma suknię do suszenia, matka szle do ogrodu, w którym dziewięć róż kwitnie. Naostatek radzącej się o czasie przywdziania sukni, białej weselnej; matka odpowiada, że wtenczas, kiedy dziewięć słoń-

-----------------------------------------------

Kur wieje iszdzowiszu?

Dukryte tame Darżatij!

Kuraug dewynos rozates.

O kur momyte mano

Drabużeis apsiwilkszu?

Baltosus iżneszasiu?

Dukryte ioi Dienelej,

Kad spis dewynos saułeles.

Dainos, Rhesa.

S. 132

cow razem zaświeci. Ta liczba dziewięć, jest religijną, zwłascza, jak postrzega Pan Rhesa, u Litwinów pruskich, którzy ją przyjęli od Skandynawów. Przeto liczono czas na dziewięć pewnych peryodów, i różne własności tej liczbie przypisywano. W powieściach zaś gminnych jest podanie, o Słońcu, które się odbite pokazuje w atmosferze i wielokrotnie powtórzoną tarcz widzimy; ze były dwa, trzy, sześć i więcej słońców widzianych, ale kiedy ukaże się ich dziewięć, wówczas słońce zgaśnie. Więc według tego, Jutrzenki drugie wesele do skutku nie przyydzie, za czasu istnienia teraźniejszej natury.

WAKARINNE.

Gwiazda wieczorna. Mówiliśmy już o przymiotach tego bożyscza pod artykułem Bezelea. Ona była córką, i posługaczką takoż Słońca.

Gwiazda ta nazywaną była u starożytnych Hesper. W powszechności to nazwanie przywiązywano do planety Wenusa, świecącego po zachodzie słońca w stronie zachodniej. Tak jak Aurora, była tąż gwiazdą jaśniejącą przed wschodem, w stronie wschodu słońca. Nasi wieśniacy zupełnie tak mówią o Wakarinnie i o Aussrze swojej, które za dwie osobne gwiazdy mytologia litewska uważa. Starożytni Grecy, jak wiemy z ich dziejów astronomii, toż samo rozumieli do czasow Peryklesa, nim znajomość obrótow ciał niebieskich lepsza, przekonała ich o biegu planety Wenusa.

S. 133

Zasługuje tu jescze na umiesczeme, piosnka ze zbioru Dainos Pana Rhesa; -- które sa w dyalekcie no wo-pruskim czyli litewsko-pruskim.

Wczora wieczór, wczora

Przepadła moja owca.

Ah któż mi pomoże szukać

Mojej jedynej owieczki.

Poszedłam do Jutrzenki,

Jutrzenka odpowiedziała:

Ja muszę Słońcu z rana

Ogień rozżarzać.

Poszedłam do gwiazdy wieczornej,

Gwiazda wieczorna rzekła:

Ja muszę w wieczór Słońcu

Łoże pościełać.

Poszedłam do Xiężyca,

Xiężyc odpowiedział:

Ja jestem przecięty mieczem,

Smutne jest moje oblicze.

Poszedłam do Słońca,

Słońce powiedziało:

Dziewięć dni będę szukać,

A dziesiątego nie będę zachodzić*.

------------------------

* O wakar wakaratij,

Prapule manu owate.

Aj! kas gelbes jeszkoti,

Manu wienlurtę owatę?

Iszejau pas Aussrinnę.

Ausrinne atsilepe:

Aż angsti ryt Saułelej

Turru prakurt ugneti.

S. 134

W tej pieśni potwierdzają się rzeczy wyżej namienione i razem astronomiczno-mytyczna wiadomość o długim dniu w lecie w stronie polarnej, gdzie słońce prawie nie zachodzi. Przeto owca pasterki w tamtą się stronę zabłąkała.

GWIAZDY.

Widzieliśmy, ze gwiazdy pierwszej wielkości, czyli planety i niektóre stałe gwiazdy, były dziećmi Słońca i Xięzyca, według różnicy płci, jaką z nazwań im nadawano. Przeto były córki i synowie bogów, takoż i konie się niebieskie znajdowały, na których te boskie istoty jeździły. Żeniły się między sobą gwiazdy, jak śpiew Łotewski mówi: --

Gdzież się podziały konie bozkie?

Synowie boży pojechali na nich.

Gdzież pojechali synowie boży?

Córek Słońca szukać.

-----------------------------

Iszejau pas Wakarinnę.

W akarinne atsilepe:

Aż wakareis Saułelej

Turru klot patałeli.

Iszejau pas Meneseli.

Mencselis alsilepe:

Aż kardu perdałytas;

Nuludis marto wejdelis.

Iszejau pas Saułełe.

Saułiże atsilepe;

Dewynes dienas jeszhosu;

O deszimtą nej nusilejsu.

Dainos, Rhesa.

S. 135

Słońce samo odpowiedziało:

Małe są moje dzieci,

Małe ich i posagi*.

Z małżeństwa pomiędzy gwiazdami pierwszej wielkości, mało pomału napłodziły się mniejsze gwiazdy; tak podanie uwiadamia.

Gwiazdy posczególe i gwiazdozbiory znajome były od bardzo dawna ludom litewskim, u których kapłani rozważali ich biegi i czynili wyrachowanie obrotu czasu, czego nie na jednem miejscu w niniejszej mytologii znajdziemy dowody, a do tego posłużyć jescze może postrzeżenie lingwiczne: gdyż wiele ciał niebieskich mają oryginalne litewskie nazwania: naprzykład: Kometa, Udegita, od palenia się; Wóz niebieski, Griżdorata, albo Griżutas; Kassiopea Juksztandis; Koza niebieska, Naszej owalgis; Capella, Tikutis; Droga mleczna, Paukszłu-kielas **, co znaczy droga ptasia; i innych nie mało, toż samo po łotewsku i po staro-prusku.

Za postępem towarzystw, Starożytni Egipcyanie, a za ich przykładem i Grecy, ubóstwiali znakomi-

--------------------

* Kur paliku Deewa sirgi?

Deewa dehli jahdija.

Kur aisjahje Deewa dehli?

Saułes mejtos raudsitees.

Patii Saułe atbildeja:

Mażi manni behrnini,

Mażas mannas dahwanas.

** X. Bohusz, Rozprawa, str. 145.

S. 136

tych ludzi, czyli panującą rodzinę Tytanów; Saturn, Jowisz, Neptun, Mars, Wulkan ł niewiasty z tejże rodziny, a następnie Bachus, Apollo, Diana, stali się bogami, których z razu pod postacią, godłem i obrazem ciał niebieskich uwielbiano. Taką więc koleją cześć ciał niebieskich imaginaryjna, stała się czcią materyalną bogów, ludzkie postaci mających.

Obok przeto trwającej ciągle opinii o bóstwach w słońcu, xiężycu, gwiazdozbiorach i gwiazdach pojedyńczych postrzeganych, przyrosło nowych bogów nie mało, bynajmniej czci poprzednim nieumniejszających. Tym sposobem wyłożyć sobie możemy, u Litewskich ludów niezatarcie dochowujące się podania o ciałach niebieskich, na których osnowie utworzyliśmy ten rozdział.

ROZDZIAŁ V.

BÓSTWA TAJEMNICZE I FETYSZE.

O TAJEMNICACH.

Bóstwa, któreśmy już opisali, miały cześć powszechną: do nich wszyscy się modlili, ich nazwania i obrządki wszystkim klassom i wszystkim jednoplemiennym ludom były spólne, znajome i publicznie przepowiadane przez kapłanów; te zaś, o których

S. 137

w tym rozdziale mówić mamy, były tylko wyłącznie znajome pewnym bractwom, osobom poświęconym ich obrządkom, albo pewnym familiom, osadom, miastom, u których odbierały cześć prywatną. Z tej przyczyny bardzo mało wiemy o tej części mytologii, nie wiele myt, tylko prawie same imiona pozostały. Nie mamy też w dziejach pewnej wiadomości, który naród nasamprzód wynalazł tajemnice religijne, tylko to pewna, że ich nastaniu towarzyszy najgłębsza starożytność. Egipcyanie wcale nie mianują się ich wynalazcami. Zoroaster do Persów, Kadmus i Inachus do Greków, Orfeusz do Tracyi, Minos do Krety, gotowe już obrządki tajemnicze wprowadzili. Starożytni w każdym prawie narodzie mieli swoje tajemnicze obchody religijne, modły, ofiary; w miarę, im który naród pośpieszał w oświeceniu, tem zawilszą, ciemniejszą, obszerniejszą ta cześć religijności pogańskiej się stawała. Egipcyanie celują ze swojemi tajemnicami nad inne narody starożytne; Grecy i Rzymianie zdają się tylko w tym względzie małpować, ten zadziwiający naród. Atoli tajemnice Cerery Efeuzyńskiej, Bachusa, Dobrej bogini, Hekaty, bogów Kabirów, miały zbawienny i mądry zamiar: poprawę obyczajów, ukazanie drogi do prawdziwej cnoty, czystej czci bóstwa, niechybnej kary lub nagrody w przyszłem życiu. Wiemy z Oryginesa, xięgi ósmej, (contra Celsum); że Celsus mawiał do Chrześcian: "Wy się chlubicie z wierzenia w kary wieczne po

S. 138

śmierci, przecież wszyscy kapłani tajemnic nie ogłaszając tego przed swojemi zwolennikami?" Te i inne moralne nauki udzielały się za pośrednictwem pewnych ożywiających, wyobraźnią obrządków, zjawisk, pouczeń, przygotowań, ale tylko ludziom poświęconym, to jest: doświadczonym, zaufanym i poprzysięgającym wieczne milczenie, oraz oddającym się ślepo przewodnictwu tajemniczych ustaw. Trzeba było umrzeć dla namiętności, gminnych przesądów i złych obyczajów, powziętych w zepsułem świata towarzystwie, aby się odrodzić człowiekiem czystym, doskonałym, poświęconym. Lucius Apuleusz, w swoim Ośle-Złotym, zostawił nam niejakiś rys tych starożytnych tajemnic. Ofiary tajemnicze były wcale różne od zwyczajnych: zależały bowiem na samem paleniu kadzidł na ołtarzach bogów: myrra dla Jowisza, szafran dla Apollina, gammy woniejące dla Słońca, aromata zielne dla Xięzyca, nasiona rozmaite, wyjąwszy bob, dla Ziemi. Oddawano cześć umarłym, odbywano modły w duchu czystej nabożności. Wykładano nauki moralne wybornych filozofów, wystawiano bóstwo eteryczne, niemateryalne, nieskazitelne, żywe, najdoskonalsze. Zawsze w nocy, w chwilach, kiedy wyobraźnia do najwyższego stopnia się podnosi, kiedy cichość i ciemność najgłębszą rozwagę wzbudzają; machinerye, ognie, cienie, wszystkie złudzenia zmysłów, ożywiały te święte obchody.

S. 139

Litwini mieli swoje tajemnicze obrządki, które ludzie w nich poświęceni, nie każdemu odkrywali, dla tego sczegóły ich zaginęły, razem z ich ustaniem. Wszelako zostały o ich dawnem istnieniu niewątpliwe wiadomości: Łasicki powiada, że z pewnemi obrządkami bogów taili się Litwini, sczególniej przed chrześcianami, to jest: że nie każdy mogł bydź ich uczestnikiem. Ztąd tajemne schadzki, bożyscza, ukryte znaczenia mające, których do ośmiu wylicza nasz mytolog. Kronikarze pruscy nie przestają powtarzać o tajeniu się pogan z pewnemi obrządkami religijnemi.

Nie mogę nic znaleśdź przeciw mniemaniu za tajemnicami litewskiemi; owszem postrzegam niepodobieństwo, aby Litwini bez nich bydź mogli; gdyż każda religija wielobożnicza, przyszedłszy do pewnego stopnia ukształcenia, wzmaga się w przesądy, dziwactwa, aż, nawet do śmieszności. Tymczasem ludzie nabywają większej cywilizacyi, wyższa ich klassa polom nabiera, towarzystwa dojrzewają; ztąd niedorzeczność poganizmu coraz mocniej w oczy uderza, coraz wyraźniej usuwać się poczyna zasłona, pokrywająca stare dziwactwa rozumu ludzkiego. Wolter powiada: "Cycero i wszyscy filozofowie, i wszyscy uczestnicy tajemnic, uznawali jednego Boga, najwyższego i wszechmocnego. Powrócili oni przez rozum do tego punktu, z którego ludzie pierwotni wy-

S. 140

chodzić poczęli przez instynkt*." Ale że u gminu ztąd powstaje oziębłość dla religii powszechnej, obojętność, niewiara, ateizm; przeto ludzie obdarzeni czułem i nieskażonem sercem, oraz przezornością dowcipu, postrzegli, że w wielobożniczej religii, nie mogą te prawdy bydź, każdego udziałem: boby to było powstawać wbrew ogólnej wierze, hierarchii kapłanów, porządkom cywilnym. Skoro wiec wyczerpnęli poznanie prawdziwego bóstwa z uczuć własnego serca i odkryli przez rozum prawdziwe źrzódło religii naturalnej, wnet obmyślili sposoby do udzielenia tych prawd innym, w zamiarze oddania pokłonu prawdziwemu Bogu, naprowadzenia na drogę cnoty i objawienia błogosławionej w przyszłości nadziei. Tą koleją w narodach bałwochwalczych tworzyły się bractwa tajemnicze, złożone z osób sobie nawzajem zaufanych. Władza zwierzchnicza nie wtrącała się do tego: kapłani bogów nie mieli powodu do uskarżania się, owszem tajemnicze praktyki, powierzchownie uważane, zdawały się spływać z powszechną religija.

W takim względzie uważając religija Litewską, stopień dość wysoki starożytnej narodu cywilizacyi, udoskonaloną mytologiją, język, prawa i inne towarzyskie porządki; tem bardziej przychylić się powinniśmy do zdania, że tajemnice obcemi nie były na-

-------------------------

* Essais sur l'esprit et les moeurs de nations. T. I, p. 20. Stereotype.

S. 141

szym przodkom. Naostatek, jeżeli Kroniki i podania twierdzą o Litwinach, okrywających swoje niektóre obrządki tajemnicą *, jeżeli autorowie, najobszerniej znający mytologiją powszechną i dzikim Afryki na pustyniach Zara mieszkańcom, to samo przyznają**; zacóżbyśmy narodowi litewskiemu tego odmawiać mieli?

Obaczmyż dopiero wyliczenie bóstw tajemniczych, zostawionych przez Łasickiego, z naszym wykładem, czyli o nich rozumieniu.

ATŁAJBOS.

Przymiotnik Łajbas, znaczy cieńki, misterny, przez sztukę niewiadomą zrobiony, tajemniczy***. Alłajbos będzie przeto znaczyło myto niewyrozumiałe, tajemne, jak Atiajbime Tajemnica. Takie więc nazwanie tego boga, każe go mieścić do rzędu bóstw tajemniczych.

SAŁAUS.

Bóstwo tajemnicze, zdające się należeć do rzędu bogiń, jeżeli sądzić z brzmienia jego nazwania. Przymioty jego, tak jak poprzedniczego, ukrywają się w zaginionej, tajemniczej przeszłości. Domyślać się

----------------

* Helmold, Chron. slav. Lib. I. c. 1.

** Mäjer, Allgemen. Mylhol. Lexicon. -- Fr. Noël, Diction. univ. de Mythol: Art. Fascination,

*** Słownik Syrwida, str. 29.

S. 142

jednak wypada, że cóś leczebnego w źrzódłosłowowem znaczeniu wyrazu tego zawiera się.

Starożytni Rzymianie mieli boginię Salasia, która żona. Neptuna będąc, jakiś udział władzy nad wodami miała. Niektórzy mytologowie wnoszą, że to było tajemnicze nazwanie Amfitryty.

SZLOTRASIS.

Bóstwo, którego, ani znaczenia nazwania, ani powołania, wyłożyć nie umiemy.

TIKNIS.

Bóstwo tajemnicze, podług znaczenia nazwania swego, wyraża ciemność, zasłonę, zaćmienie. Zapewne w tajemniczych obrządkach miało urząd temu

odpowiedni.

BIRZULIS.

Trudno jest zgadnąć powołanie tego bóstwa tajemniczego i jego przymioty. W łotewskiej mowie Birżums, znaczy okrawek pola, przestrzeni, zasłony

brzeg.

SIRICZUS.

Bóstwo wcale niewyrozumiane. Wieśniak mi jeden wykładał, że to znaczy ogniste zjawisko, blask; od ognia raptownie wybuchłego. Może to bydź przeto do obrządków z ogniem cóś odnoszącego się.

DWARGONTH.

Bóstwo w żadnym względzie nieznajome. W jednym z dyalektów łotewskich, ma znaczyć karła.

S. 143

KLAMALS.

Wcale niewyrozumiane bóstwo.

PRIGIRDITIS.

Bóstwo sekretu czyli milczenia. Przypisywano mu przymiot podsłuchiwania mów osób, sekret wydających, czyli był on godłem bóstwa słyszącego najskrytsze mowy. Dlatego ostrzegano niedyskretnych, aby szeptali bardzo po cichu, gdyż bożek Prigirditis podsłuchać może. Samo nazwanie jego naprowadza na to mniemanie. Takie powołanie każe go mieścić do rzędu bóstw tajemniczych.

O FETYSZYZMIE.

Wszystkie narody, w pogaństwie zostające, miały swoje bogi domowe, pod różnemi nazwiskami: Dii Penutes, Lares i t. d. u Raymian; Siej mi Dewas, Gulbi t. d. u Litwinów, były bożkami tego rodzaju; lecz powszechnemi, cześć od wszystkich krajowców odbierajacemi, którym istotę i wyobrażenie na wzór innych bogów przyznawano, modły do nich łączono z modłami ogólnie do wszystkich bogów obracanemi; cała prawie ich niższość na tem się ograniczała, że byli powszedniejsi, tą lub ową częścią gospodarstwa domowego opiekujący się, iż tak rzekę, podręczni w domu. Lecz ciemnotą obłąkana pobożność, puściwszy wodze grubej wyobraźni, potworzyła bożyscza prywatne, według swoich urojeń.

S. 144

Stało się więc, ze zwierzęta, ptaki, płazy, owady, kamienie, rośliny i kto wie nie co, za własne Logi poczytywane były. Ten rodzaj bożyscz nazywamy fetyszami, a w ich wierzenie fetyszyzmem.

Samo nazwanie Fetysz, nieznane starożytnym Europejczykom, przyjęte jest w nowszych wiekach od afrykańskich bałwochwalców, sczególnych Fetyszom pokłónników*. Nie każdy przeto dziejopis i mytolog umiał odróżnić fetysze od innych bogów, gdyż może nie znał tego narzeczenia. Z naszych dziejopisów dawniejszych, jeden Długosz**, wyraźnie przyznaje ludom litewskim wierzenie w fetyszyzm. Łasicki tego nazwania nie przywodzi wprawdzie, lecz rzecz bliżej objaśnia: według jego, żadna świątynia, żadna rodzina znakomitsza, żadne domówstwo, nawet wiele osób pojedyńczych, bez swoich osobnych fetyszów nie było.

Wyliczemy tu niektóre fetysze litewskie, ich opisanie i przymioty powiemy, podług tego, ile nam dzieje, podania dochowały, lub własne odkrycie wyśledzić dozwoliło.

Opuścić postrzeżenia nie można, że litewska my-

---------------------------

* Fetiche, z portugalskiego Felisso, bałwanek czarowniczy, feticzeira czarownica (fée, feérie, fata). De Brosses, du culte de Dieux Fetiches. 1760. Tak Portugalczycy zwali naprzód bałwany Negrów przy Senegalu i innych dzikich narodów, potem ten wyraz nabrał obszerniejszego znaczenia.

** Editio Lipsia. pag. 57.

S. 145

tologija, zbliżona tak bardzo do greckiej, w tej materyi od niej zupełnie się prawie oddala. A ztąd widać, że nastanie tego rodzaju bałwochwalstwa, wzięło początek, nie w tych wiekach starożytnych, kiedy się religijność kształciła z polerownością obyczajów narodowych, na wzór polerownych narodów; lecz w poźniejszej epoce, kiedy niesczęścia polityczne wsteczny postęp cywilizacyi nadawać poczęły.

GIWOJTE.

Gad, płaz jadowity. Tego rodzaju istoty miano za bożki domowe, przechowywano żywe z wielką starannością. Stryjkowski powiada wyraźnie, że w Wilnie przy wielkiej świątyni Perkuna, były chowane takowe płazy w osobnej kapliczce, którą i dopiero pokazują w kościele katedralnym pod wielkim ołtarzem. Ona ma podobieństwo do półsuterenia, bez okien, wewnątrz dymem zakopcona; co pochodzi nie od ogniów ofiarnych, jak mniemano, lecz z przyczyny rozwodzonego ognia przez posługaczów przy

kaplicy S. Kazimierza, w czasie przerabiania kościoła. Czacki, o Prawach (T. I) spomina, że robił badania w tym przedmiocie.

Kronikarze, między innemi wiadomościami o płazach, przywodzą, że w dziurach wypróchniałych drzew świętych utrzymywano płazy, którym żony przynosiły na ofiarę mleko, aby raczyły te bożki

S. 146

nadać mężom siłę potrzebną do spełniania powinności małżeńskich*.

Widzieliśmy pod artykułem Ziemienikas, że tego boga cześć zależała na utrzymywaniu płazów, tak po świątyniach, jako też w domach prywatnych; w naczyniach pewnych, snopem zboża przykrytych. Ztąd wywiązuje się, że płazy były fetyszami, podległemi bogowi Ziemnemu. Ogólnym wyrazem zwano je Giwojte, w sczególności znaczyło to płaz osobny, gadzinę, żmiję, rodzaj nierównie od wężów jadowilszy.

ŻALTIS.

Wąż, którego miano za boga domowego i razem lekarza, czyli Auszlawisa, bożka, któremu pod tego płazu żywego postacią cześć oddawano.

Niezmiernie dawne przesądy o wężach domowych były w Litwie, i niezmiernie dziwaczne rzeczy o nich prawiono. Gwagnin** z tego powodu opowiada powieść: "Niektóry człowiek, religii katolickiej prawdziwy wyznawca, u jednego z tych wężochwalców kupił kilka ulow miodu, a potem za długiem zaprzyjaźnieniem się, i samego na wiarę chrystusową, acz z wielką pracą i staraniem nawrócił, i namówił, aby obrzydliwego węża, którego za boga chwalił, zabił. To, gdy ten gospodarz uczynił, po małym czasie przyszedł do ogrodu, pasiekę swoję

--------------------------------------

* Hartknoch. str. 163.

** Xięga 5, cz. 3.

S. 147

przeglądać, w tem ujrzał w ulu jednym próżnym siedzącą osobę, jakąś czarną, straszliwą, na podobieństwo człowieka, z gębą aż po uszy szkaradnie rozdartą, z oczyma krzywo wywróconemi, zgoła jakieś piekielne straszydło tam było. Zapomni się od strachu gospodarz: potem nieco do siebie przyszedłszy, ktoby był i coby tam robił? spyta. Poczwara odpowiedziała: Jam jest ten, który tak długo tu będę, aż się tego nad tobą zemsczę, żeś boga swego domowego zabił i jescze większe prześladowanie będziesz miał, jeźli się do ofiar jemu należących nie wrócisz. Gospodarz niedbał na to i, jako chrześcianin, krzyżem ś. przepędził poczwarę: że natychmiast znikła i, nie wiedzieć, gdzie się podziała. Kiedy jednak na to miejsce przychodził, przez czas długi szum jakiś i ksykanie, nakształt wężów, w ogrodzie słychać było.

" Jest takoż we czterech milach od Wilna, wieś królewska, zwana Ławaryszki, w której jest jescze wieśniaków niemało, co węże za bogi domowe chwalą, i im jakieś tajemne ofiary czynią."

Z tego pokazuje się, jakie niedorzeczności o wężach prawiono, które jescze do pierwszej połowy XVII wieku szerzyły się. Lecz i mnie samemu słyszeć zdarzyło się, że w pewnych wsiach snują się węże domowe, bynajmniej nie szkodliwe, których zabijać bardzo się wystrzegają wieśniacy. W innych domówstwach tak są oswojone, że kiedy dzieciom

S. 148

jeść dają, misę na ziemi postawiwszy, wtedy wąż wyłazi zpod ławy, do tejże misy zbliża się i je. Te węże mają bydź czarne, z żółtemi, pięknemi oczyma; choćby i ukąsiły, jadu żadnego nie mają.

Łasicki o starożytnych obrządkach powiada: "W pewne święto, ofiarnik zaproszony, przez modły i zaklęcia wywołuje węże domowe, te po białym ręczniku lazą na stół i kosztują potraw, które potem ludzie spożywają; ale kiedyby węże nie chciały wychodzić, albo jeść; wielkie niesczęście domowi temu zagraża".

Łotwacy nazywali węże domowe, za fetysze uwielbiane, Czuhskas. Rusini litewscy znali takoż te gusła.

Powszechne uwielbianie wężów było w starożytności: Indyanie, Chaldei, Egipcyanie, Persowie, Fenijczycy, Grecy, Rzymianie, Gotowie i wiele innych narodów, od tej guślarności wolnemi nie były. Juliusz Cezar, obchodzenie się z wężami, podobne, jak u Litwy, postrzegał u ludów pirenejskich*.

Herodot świadczy, że Egipcjanie pewny gatunek wężów za bożków mieli. Według Plutarcha, u Ateńczyków oswojone węże figurowały w obrządkach świątecznych, Dionisiades zwanych, które się odbywały na cześć Bachusa. Rzymianie mieli bożka Famulus, który się objawiał ludowi w postaci węża. Za-

-------------------------------------------

*Scaliger exercit. 183, sect. 3.

S. 149

długo byłoby wyliczać wszystkie sczegóły, spólne Litwinom ze starożytnemi narodami w tej samej materyi.

W ogólności było mniemanie, że wąż jest wielce rozumnem stworzeniem, i, z przyczyny zrzucania corocznego skóry, odmładniającem się nieustannie, przeto nieśmiertelnem.

RAUPUŻE.

Żaba ciemna, ropucha. Była takoż zawołanym fetyszem: chowano ją przy świątyniach, w domówstwach niektórych wielce poważaną była. Ten płaz u nas włazi w brudne mieszkania i do niewypowiedzenia bywa uprzykrzonym. Przy tem daje się oswajać i tak przywyka, ze go uczyć niektórych obrótow można.

W podaniach gminnych są wiadomości oskrzętnem pielęgnowaniu takich fetyszów, sczególniej u mleczarzy byłato wiele znacząca guślarność. Łotwacy te żaby nazywali Peenu mahtes, boginie mleka. W ich mytyczności była niejakaś osoba m. mytyczna, nazywana Brehkina, to jest: krzykaczka. Według wykładu Stendera, znaczyło to stare babsko domowe, strzegące wężów i żab domowych, która do każdego przychodzącego krzyczała, aby nie zadeptał bogini mleka.

Kronika J. F. R. namienia o takiej żabie ziemnej, do niezmiernej wielkości urosłej, przez karmienie

S. 150

mlekiem; która nadzwyczajne rzeczy wyrabiać miała. Była bożkiem domowym u pewnego wieśniaka litewskiego, na Nerungu, czyli cyplu Kurońskim mieszkającego, w pierwszej połowie xvigo wieku.

SIAURAS.

Jasczurka. Łasicki, w materyi fetyszów, ledwie nazwania niektórych wymieniający, co do tego, powiada, że do rzędu płazów religijnych należało stworzenie czworonożne, czarne, czołgające się, które wielbiono za bożka domowego i karmiono z wielką troskliwością, oraz wróżby rozmaite z niego wyciągano.

Gwagnin* Jescze wyrazniej się tłómaczy: -- "Są jescze i dziś (r. 1610) niektórzy, zwłascza po wsiach i miasteczkach, co węże jakieś, które oni językiem swoim nazywają Giwojtami, a mają jakoś po cztery nogi pod brzuchem, czarne, króciuczkie, nakształt skrzeli: te oni w domach swoich, gdyby jakie domowe bożki chowają: i im gospodarze, odprawiwszy roboty swe, pewnych czasów, mleko na pokarm, miasto ofiary, podawają, które, wychodząc z jaskiń albo lochów swoich podziemnych, a wyglądywając po wszystkich, którzy tam będą, z niejakiem podobieństwem strachu i czci bałwochwalczej, ksyknąwszy razy kilka, obracają się do mleka, którego

---------------------------------

*Xięga 5, część 3.

S. 151

ieśli ta gadzina nie wiele wypije, mniemają, ze się niesczęśliwy jaki przypadek w domu zdarzy, bo się ich bożek na nich gniewa; tamże, jeśli co niesczęśliwego trafem jakim lub niesposobnością powietrza przytrafi, powiadają, żeśmy źle bożka naszego uczcili, onto na nas przepuścił."

Z innych źrzódeł, prawie to samo potwierdza się. Jakże tu prawdę dośledzić? Chyba, że ten rodzaj płazu zaginął, albo wyobraźnia dawnych i przesąd wyobrażały takie fantastyczne stworzenia, z jasczurki i węża złożone. Najprzyzwoiciej mniemać, ze jasczurki zwyczajne, których u nas w Litwie jest kilka gatunków, od światło-zielonej, aż do czarnej, były temi fetyszami. Sczególniej te, które Siaurus tutejsi wieśniacy nazywają, do czarnego koloru zbliżone i około domów snujące się, musiały do rzędu bożków należeć. Wieśniacy tych płazów nie mają za szkodliwe, i teraz nic złego im nie robią, owszem jakieś przepowiednie z ich ukazywania się wyciągają.

SIMONAJTE.

Fetysz płci żeńskiej, odbierał cześć od familii Mikuckich.

SIDZIA.

Fetysz familii Michałowskich.

WENTIS.

Fetysz familii Szemiotów.

S. 152

RAGEZIOWAN.

Fetysz familii Kiezgajłłów.

DEWOJTIS.

Był fetyszem wsi, Pojura zwanej, gdzieś w Rossieńskim powiecie, zapewne nad rzeką Jurą położonej.

WETUSTIS.

Był fetyszem miasteczka Retowo; oznacza w języku litewskim starożytny.

GUBOI i TWERTIKAS.

Były to fetysze miasta Saratowa. Te ośm bożków są dochowane u Łasickiego.

KAMIENIE.

Starożytni mieli w sczególnem poszanowaniu pewne kamienie, na których trafem przyrodzonym, znalazło sio jakie wyobrażenie, czyli, że kształt ich był do czegoś podobny. Takie kamienie chowano z uczczeniem, które nazywano Gamaheu, Gamaheus Lapis. Są podania i gadki o podobnych kamieniach, uwielbianych i u nas.

W rzeczy samej, wszystko, co zastanawia sczególnym sposobem ciekawość, co się wydaje bydź niepodobnem do objaśnienia, co przechodzi kolej zwyczajną przyrodzenia, wzbudzać zwykło mocne po-

S. 153

dziwienie, a w oczach narodu guślarną religiją wyznającego, wydaje się bydź rzeczą bozka, zasługującą na cześć religijną. Ztąd urasta wyobrażenie, że ten bożki przedmiot komu się dał odkryć, bydź musi fetyszem jego, zesłana moc i obrona do oddalenia złych przygod w życiu. Jeżeli więc kto odkrył jaką ciekawą igraszkę przyrodzenia, chlubił się ze znalezienia fetysza swojego; osobliwie kamienie, rzecz tak płodna w rozmaite kształty, tak trwała i prawie nieśmiertelna, -- jeżeli się z nich jaki natrafił dziwacznej lub do czegokolwiek podobnej postaci, przyjmowany był za bożka fetysza. Taka wiadomość o kamieniach, poczerpniętą jest z baśni gminnych litewskich.

Znajdują się też koło domów zarzucone lub w jamach i kopanicach pogrążone kamienie ze sczególnemi kształtami, bynajmniej nie sztuką obrobione, lecz proste igraszki przyrodzenia. Te uważać należy za dawne fetysze miejscowe.

W roku 1825, zdarzyło mi się odkryć fetysza dawnych posiadaczów mojej wiosczyzny. Wypadła potrzeba kopania rowu na nizinie, mieszkaniu przyległej, właśnie w tem miejscu, gdzie były ślady dawnej kopanicy. Grabarze znaleźli w mule kamień, który na bok wyrzucili. Oglądając właśnie ich robotę postrzegłem go i wraz mię zadziwił sczególną. swoją postacią. Kazałem oczyścić z mułu, i rozważywszy, że w całej kopanicy nic było żadnego kamienia,

S. 154

domyśliłem się, iż był umyślnie tam wrzucany. Kształt jego sczególniejszy, jescze mię bardziej przekonał, że to był fetysz utopiony. Wysokości ma cali 22, szerokość największa eali 11, jest postaci jajkowatej, płazki, bo ledwo miąższość dochodzi cali 5 1/2. Jedna powierzchnia płazka jak deska, osypana wypukłościami, czyli kulistemi i owalnemi gałkami, mniej więcej wydatnemi, w nieporządnem względem siebie rozłożeniu będącemi, i w rozmaitej wielkości; tych liczba przechodzi piędziesiąt. Druga powierzchnia ma kształt żółwiego grzbietu i jest chropowata, nierówna, lecz bez takich kulek. Wierzchołek tworzy niejakąś główkę, raczej foremne jabłko, osadzone między dwoma mniejszem. Bokowo płazczyzny, foremnie zakreślone; na nich nieliczne wypukłości kulkowate. U dołu są trzy duże gałki, za nożki jakby służące. Postawiony na nich pionowo, ma podobieństwo do jakiejś wieżyczki, albo raczej do potworliwego karła, w którego śrzodku ciała rozpoznać można części przyrodzone męzkie, które, dla wydatności, przy sczupłym obwodzie, nadtłuczone, wyraźnie widać, zostały. Niema śladu, żeby ręka ludzka przyczyniła się w czemkolwiek, do ukształcenia tej igraszki przyrodzenia. Gatunek kamienia jest granit siwy, ciemny, pełen drobnej miki i ziarnek czarnych metallicznych; kolor ma szary, makowy, mieniący się przy świetle i za zlaniem wodą;

S. 155

ziarno twarde, ostrej waży około 80 funtów. Obaczyć wyobrażenie na figurze 4, Tablica II.

ELNIS.

Jeleń, to zwierze mieli za bożka fetysza, w rozumieniu, że on odganiał choroby, sczególniej epilepsyą. Wiadomość o tem Hartknoch, z Erazma Stelli wziętą, popiera swemi uwagami *.

W mytycznych czyli bajecmyeh śpiewach i powieściach, figurują u ludów litewskich źwierzęta i ptaki w oryginalnym sposobie. Przytoczymy tu wyjątek ze śpiewu jednego**:

"Hola wy, małe ptaszęta, ja chcę pojąć żonę.

Kwiczoł niech mi konie siodła, gdyż on ma szary płaszcz.

Bobr z kunią czapką będzie naszym furmanem.

Zając, z lekkiemi nogami, niech będzie forysiem.

Słowik z. czystym głosem, pieśni musi śpiewać.

Sroka, co ciągle skacze, powinna tańce urządzać.

Wilk, ze swoją wielką trąbą, będzie grał na dudzie.

Niedźwiedź, z wielkiemi łapami, drwa musi sczepać.

Kruk, z krzywym grzbietem, wodę musi nosić.

Jaskółka, z białym fartuchem, powinna myć naczynie.

Wiewiórka, z grubym ogonem, niech stół ściera.

Lis, ze swoją jasną suknią, może tylko jeden przy mojej

oblubienicy siedzieć."

Łotwacy nazywają Lapsa Kuhmina, Kmotr lis.. Wilks snohts, Szwagier Wilk. W powieściach gminnych czyli bajkach, zwierzęta gadają i działają, jak u Ezopa.

------------------------------

* Alt u. N. Preuss. str. 141.

** Dainos Rhesa str. 342 -- 343.

S. 156

ROZDZIAŁ VI.

BOHATEROWIE, PÓŁBOGI, DIDZIAWIRY.

GELLON.

Bohater starożytny litewski, za przodka domu Jagiellońskiego uważany.

Wiadomość o nim wyjęta z rękopismu jednego*, jest następnej treści: -- "W głębokiej starożytności, kiedy zagniewane niebo, spusczało klęski na nie-

-------------------------------

* W majętności Raudany, należącej do Xięcia Zubowa, w powiecie Rossieńskim położonej, było Archiwum miejscowe, w starym zaniku murowanym zachowane. Pan Tubielewicz, rządzca tameczny, w roku 1805, udzielił mi do wynotowania xięgę rękopisną, in 4to, na pięknym papierze, bardzo czarnym atramentem i pismem gładkiem pisaną. Z wierzchu okładka pargaminowa, z wyciśniętemi na brzegach arabeskami, po śrzodku ozdobna rozeta gotycka Tytuł kolorowemi literami, fraklurnemi, z przyozdobieniem kwiatami, wyrażał Codex selectus. Na drugiej karcie: Dedicatio Serenissimo Magno Duci Lithuaniae, Samogitiae, Russiae etc. etc. etc. Alexandro, Domino clfmentissimo. Następował panegiryczny wywod familii Jagiełłów, stronic 10. W samym texcie: Eklogi Wirgiliusza, Ody Horacego xiąg 5, Tragedye Seneki: Hercules furens. Thyestes. Thebais, Hippolitus, zupełne, Oedipus, do połowy aktu czwartego. Gruby ten rękopism, nie cały od tego miejsca. Na końcu dedykacyi podpisano tąż samą ręką, którą cały rękopism spisany, Antonius Korczak, czy też Korssak. Ao. Dni. 1488.

S. 157

sforny ród ludzki, hydry lernejskie, lwy nemejskie, harpije, chymery, centaury, a w końcu chciało bydź przebłaganem w swej chłoście; zjawiali się wtedy bohaterowie, którzy te potwory pokonali. Między niemi był najsławniejszy Herkules, syn Jowisza i Alkmeny. Według naszych dziejów północnych, litewskie krainy, w starożytnych wiekach, podobnychże plag doznawały. Między innemi, mniej spamiętanemi, ukazał się naród ludożerców (antropofagów), który od Północy i Wschodu napadał litewskie krainy. Znisczenie ostatnie każdy krok tego dzikiego ludu oznaczało: zabierał ludzi w niewolę i, zapędziwszy nad północne jezioro, pożerał; tara stosy z ich kości w ogromne piramidy układał na cześć swych bogów. Aż powstał bohater litewski syn Elony, czyli Iglony, nazwany Gellon. Ten, powołany na wybawiciela Północy od tej klęski, wojnę podjął przeciw Ludożercom: naprzód ich poskromił przeważnie, a naostatek zupełnie wyniszczył. Dzieje podają, że on był synem takoż jednego z bogów starożytnych litewskich, a matka jego była kapłanką. Po tych więc zwycięztwach i wielu innych czynach rycerskich, zjednał sobie imię wodza wodzów narodu litewskiego. Potomstwo jego było w wielkiej czci, w krainie nadmorskiej mieszkało. Lecz kiedy Szwedcy Normandowie zawładali Żmudzią, dziedzice sławy Gellona, wyginęli w krwawych bojach, na morzu i na lądzie z nimi toczonych. Jeden tylko z domu Igel-

S. 158

lonidów, dzieci półbogów, pozostał Xiąże Iminus, którego w dzieciństwie wierni przyjaciele wyprowadzili z sobą do ziemi Dregowiczów, narodu przyjaźnego Litwie. Tam przebywał w grodzie Igmeniu *, gdzie i potomstwo jego mieszkało, panując nad okolicznym krajem. Kiedy w XII wieku, Xiąże Igor podbił tę krainę, wnuk Imina, Glapimin, przeniósł się na powrót do Litwy, synem jego był Sutink, a wnukiem Dormunimund, którzy mieli posiadłość na Żmudzi. Tego syn Lutawor, wojownik morski, odbudował starożytną Ejragołę, w roku 1262. Po tragicznym zgonie Xiążęcia Litwy i Rusi Mendoga, zbójcy jego: Dowmund Zapusczauski (Transilvaticus), Trojnat Żmudzki i Towciwiłł Połocki, Xiążęta, pokłócili się między sobą o dział skarbami, po tym bogatym xiążęciu pozostałemi: gdyż i dwóch synów jego zabili; w tej kłótni Towciwiłla Trojnat zamordował. Bojąc się jednak zemsty Połoczan i syna Towciwiłłowego, wszystkich bojarów Połockich do więzień po wtrącał, oprócz niejakiego Prokopa, zdrajcy i powiernika Xiążęcia Połockiego. Tego wysłał do Połocka z nakazaniem, aby młodego Iwana, syna Towciwiłły, Połoczanie stracili, gdyż wszystkich bojar ujętych w pień wyciąć każe. Przeto Iwan, uwalniając od niesczęścia panów połockich, zjechał do Nowogrodu i tam został mnichem. Panowie zaś li-

------------------------------------

* Czy nie Igumeń teraźniejszy.

S. 159

tewscv na zjeździe powszechnym, juź po śmierci Trojnata, posłali w roku 1264 Lutawora na zajęcie Połocka, aby w nim z władzą namiestniczą rządził Lutawora synem byt Witenes, urodzony na Żmudzi w roku 1232, który mieszkał w Ejragole; ten wsławił sie w wojnach ruskich przeciw Tatarom, był wzięty w niewolę, znajdował się w obozie Batego w ziemi Kumańskiej, powrócił naostatek i rządził xięztwem Połockiem, wespół z ojcem swoim. Trwające wewnętrzne zamieszania w Litwie, były przyczyną wielu odmian w państwie. Tymczasem na zjeździe powszechnym Litwy, w Kiernowie, pod przewodnictwem mnicha, Laurencyusza, syna Trabusowego, Witenes obrany został W. Xiązcciem Litewskim, umarł uderzony w drodze od piorunu roku 1315. Miał trzy żony, jedną po śmierci drugiej: z pierwszej urodził sie Gedymin roku 1257; z drugiej Gważeluta, urodził sie. roku 1295 i Woin, roku 1296. Trzecią zostawił bezdzietną. Panowie litewscy ogłosili Gedymina W. Xiążęciem litewskim w roku 1316, w miesiącu styczniu; który przedtem mieszkał w Ejragole i miał zarząd tej prowincyi dóbr i stad xiążęcych, będących na Żmudzi. Tam ciągłemi utarczkami z Krzyżakami i rycerzami Inflantskierai wsławił się, i był ich pogromcą z wielką korzyścią dla kraju. Gedymin miał trzy żony, takoż: Widę, Olgę i Jewnę, a z nich siedmiu synów*. Wida by-

----------------------------------

* Ten sam co do rzeczy wywód familii Jagiełłów, znaj-

S. 160

ła córką bartnika Widmunda z Kuronii, pochodzenia szwedzkiego. Z niej synowie: Montwid, co znaczy Świat Widy, urodził się 1276, i Narimund, co znaczy Koniec Świata: gdyż Wida umarła wnet po jego urodzeniu roku 1277. Druga była Olga, xiężniczka Smoleńska, z niej synowie: Olgerd, co znaczy Radość Olgi, uroda. 1296, i Kiejstut, co znaczy Fortelnik, urodź. 1297. Trzecia Jewna, czyli Ewa, takoż xiężniczka Ruska, córka Iwana Wsewołodowicza, Potockiego Xiążęcia, brata Olgi, zmarłej żony Gedymina. Z niej synowie: Lubart urodz. 1299, Jawnut, urodz. 1301, i Koryat, urodz. 1306.

"Gedymin idąc w ślady wielkich przodków swoich, Tura niezmiernej wielkości zabił*, na Turzej, Antokolskiej górze. Nad ujściem Wilejki do Wilii, założył dwa zamki i przy nich miasto, o którem słusznie przepowiedział Lizdejko, że jeżeli na tem miejscu założoną zostanie stolica państwa, miasto największem bydź w Litwie nieprzestanie."

Dalej znajomą w skróceniu historyą prowadzi aż do Kazimierza Króla. Zrobiliśmy ten ustęp tak dla

-------------------------------

duję w kazaniu łacińskiem X. Jana Kantego Borejszy S. J. roku 1689 (Rękop.) mianem w Wilnie w dzień Ś. Kazimierza, w kościele Akademickim ś. Jana. Są niektóre ascetyczne dodatki, nic niestanowiące; reszta zupełnie zgodna. Widać, że ta historya Jezuitom wiadoma była.

* Autor nazywa Urrus vel Taurus fereus. Co się nie odnosi do zubrow, lecz do wołów dzikich, zaginionych, już ze starością czasu w Litwie.

S. 161

dowodu, o bajecznym Gellonie, jako też z przyczyny dokładności historycznej i chronologicznej, w zdarzeniach, nie dość jescze zkądinąd wyjaśnionych.

WITOLF.

Inaczej Witol, wiesczek, wojownik, bohater, za półboga poczytany. Z powieści gminnych powzięte o nim podanie. Był to człowiek nadzwyczajny: przeszłość wiedział, teraźniejszość rozumiał, przyszłość zgadywał. Monarchowie do jego rady i woli stosowali się. On przebywał na swoim statku morze, od brzegu do brzegu świata, prędzej, niżeli kto mógł przez Niemen przeprawić się. Rozmawiał z xiężycem i znał nieskończenie wiele gwiazd po imieniu. Miał konia nazwanego Jodź, na którym wiatry wyprzedzał. Pałacem jego była głowa owego konia t przez jedno ucho wchodził, przez drugie wychodził. Kiedy u pewnego króla biesiadował, koń Witolfa zszedł się na błoni z klaczą królewską, która miała podobneż przymioty; ale bogowie, nie chcąc, aby rodzaj takich olbrzymich bestyj rozmnażał się, przykryli ich dwiema górami, pnącemi się jedna na druga. Witolf z rospaczy oddalił się ze dworu tego króla, i, kiedy powracał z wojskiem na zawojowanie jego królestwa, trafił pod tąż górą na smoka, Pukisa, z którym walcząc, pokonał go i niezmierne skarby zabrał. Wreszcie pojednał się z królem tamecznym: gdyż oba czarownikami byli.

S. 162

ALCIS.

Olbrzym nadzwyczajnej siły, bohater bajeczny litewski. Takoż z powieści gminnej znajomy. Byłto bohater wędrowny, czynił wielkie rozboje i wielkie dobro ludziom, według tego, jak ich godnemi, czy kary, czy nagany, znajdował. Wywracał grody całe, jak siana kopy, największe drzewa z korzeniami wyrywał, a te służyły mu za laski w podróży i pociski; miotał przy tem ogromne kamienie, któremi okręty druzgotał i całe zastępy wojsk wywracał. Bił się ze smokiem pod pewną górą, gdzie zdobył skarb, który ten smok nagromadził; potem upodobał córkę pana jednego, za którą oddał to złoto i srebro, jakie po zabiciu smoka znalazł w jego jaskini. Chociaż ta panna była najurodziwsza z dziewic i nadzwyczajnie silna, ponieważ ująwszy wołu za rogi, przez siebie przerzucała; jednakże, w porównaniu z Alcisem, co do urody i siły dzieckiem się zdawała. Mocno ją kochał: ona mu trefiła włosy i brodę grzebieniem, który był wielki, jak skrzydło wiatraku. W podróżach żona siedziała mu na barkach. Kiedy przebywał najgłębsze rzeki, woda mu ledwie do kolan dochodziła. Ustawicznie wędrował i ustawicznie był w przygodach.

Są w Litwie uroczyska, podobne nazwania noszące; znam łąkę Alcie, nad rzeką Radunią.

U Neherwalów, ludu starożytnych. Germanów, były dwa bożyscza Alcisy, wiecznie młode, którym

S. 163

w gajach. kłaniano się. U starożytnych Greków i Rzymian Herkulesa nazywana Alcydem, Minerwę Alcydą. Były też u nich osobne bożyscza, zwane Alcides. Starożytność pamiętała takoż olbrzyma Alcyona

Nie można tu jescze jednego postrzelenia ominąć: -- Dawny herb miasta Wilna wyobraża Świętego Krzysztofa, Christophorus, Nosiciel Chrystusa. Trudno jest dociec, kiedy? i przez kogo? ten herb nadany lub przyjęty? Nie ma też, ani święta, ani kaplicy, ani ołtarza, w którymkolwiek z kościołów wileńskich, przez coby udowodnić można było patroństwo tego świętego nad miastem. To bezprzyczynne, dla nas, używanie w herbie S. Krzysztofa, naprowadza nas na myśl: azali starożytny olbrzym, Alcis, nie był początkowie herbem Wilna? którego w czasie przyjęcia chrześciaństwa na Ś. Krzysztofa przemieniła pobożność. Trafne albowiem podobieństwo obu, si sacra profanis componere licet. Obaczyć jescze o tem pod artykułem o Herbach Litewskich.

PALEMON.

Bohater, wódz, władacz litewskiej nadmorskiej krainy, przybyły ze swojemi z cudzej ziemi.

Kroniki podawały przyjście Rzymian, czy jakich im podobnych południowców, do Litwy, raz około r. 48 przed Chrystusem, drugi w r. 57 po Chrystusie, trzeci raz w 401 tejże Ery. Stryjkowski, według swego zwyczaju, nie czyniąc żadnej krytyki, prosto-

S. 164

dusznie umiescza wyjątki z kronik jemu znajomych wówczas, które w znacznej liczbie miał pod ręką, albo bierze wiadomości z podań miejscowych. Nowocześni badacze dziejów, lekko znowu rzeczy biorąc i mniemane prawodawstwo krytyki sobie przywłasczając, za czystą bajeczkę Palemona ogłosili. Należałoby środek znaleźdź między temi dwiema ostatecznościami.

Że rzymskie statki pływały po Baltyckiem morzu przed narodzeniem Chrystusa, nić ma wątpliwości: gdyż Pliniusz wyraźnie o tem świadczy. Że mieszkańcy pobrzeży morza Śródziemnego, związki handlowe, z mieszkańcami Prussyi, zbierającemi bursztyn, mieli, takoż prawda*. Mogły więc bardzo zawijać nie raz w dawnych epokach, jakie kolonialne floty, choć nie koniecznie wszystkie z Palemonami. Tym czasem Palemona wcale bajeczną nie jest osoba, lub, jak mniemali niektórzy, urojoną przez kronikarzy** imię jego słynie dotąd w ustach wieśniaków dolnego Niemna. Pod miasteczkiem Średniki, Szeradzia po litewsku, niżej ujścia rzeki Dubissy, znajduje sie odłączona od innych, góra, okrągła, na której jest usyp, czyli ślad horodyscza starego; ta góra nazywa się dotąd Palemoiiii Kałnas; Góra Pa-

-------------------------

* O tem będą dowody w T. 2. roz. VIII pisma niniejszego.

**Dziś wszyscy hadacze starożytności litewskich przekonywają się o prawdorzeczności podań kronikarzy naszych, jak to słusznie postrzega Pan Rhesa (Dainos), i widzą mylność zarzutów im przez krytyków XVIII wieku czynionych, że jakoby wiele nazwań bogów i ludzi znakomitych sami powymyślali.

S. 165

łemonowa. Wieśniacy umieją nawet powieści, czyniące tego człowieka bohaterem ubóstwionym, Żimas Didziawiris. Będziemy w ciągu tych dziejów badania nasze wykładać o nim, czyli o władaczu podobne nazwanie noszącym, pod właściwą epoką. Tu przytoczemy następne postrzeżenie.

Zdarzyło się mnie nabydź monetę złotą, której wyobrażenie jest na figurze 17, Tab. ///, wielkości naturalnej. Pochodzi ona ze Żmudzi, miała bydź nie bardzo dawno znalezioną (w 1814 czy 1815), w Szwekśńiach, w ogrodzie tamecznego probostwa, przez lokaja, który się spanoszył skarbem, wykopanym przy przesadzeniu krzaka róży: monet bowiem złotych bydź miało na kilkanaście funtów. Człowiek ten zemknął za granicę, i drogie zabytki starożytności nie wiedzieć gdzie się podziały. Moneta moja waży czerwonych złotych trzy i blisko pół. Jest wklęsłą, jak śliczna miseczka; bierze w siebie wody część czwartą sporej łyżeczki kawianej; odbicie bardzo wydatne i, minio starcia na stronie wypukłej, odcisk dość wyraźny zachowała. Napis jej daje się wyłożyć abecadłem bijarraskiem, jakie znajdujemy w dziele Karamzina*. Oznacza na wklęsłej stronie dwa tylko wyrazy Sper. Palimon. We środku orla głowa, ucinek strzały wskazuje ostrzem, od której litery czytać zaczynać należy. Na odwrocie wypukłym po-

--------------

* Istoria Hosudar. Ros. wyd. 2 T. IV. Primieczanie N. 124.

S. 166

dobne znamie, jak na figurze p, Tab. III, tylko znaki przy nim odmienne i punktów więcej. Obaczyó opisanie figury, artykuł Posągi. Z tego, nieocenionego, zabytku naszej starożytności mamy dowód, że Spera Paleraonowicz, czyli syn Palemona, był możnym człowiekiem, bo bił złote medale. Zachodzi tylko pytanie: czy w wieku XI, w którym żył Spera, Istniało abecadło bijarmskie? O tem nie ma wątpliwości, ponieważ Bijarmija, bogata, starożytna kraina, słynąca w Sagach północnych w IX i X wieku *, miała swoje pismo, o czem obszernie} Jescze raz mówić przypadnie. Dragie pytanie nawija się: jakim sposobem to abecadło na Żmudź się dostało? Na to odpowiedź krótka: Litwa nadmorska była Skandynawską zdobyczą, tak jak i Bijarmija, o czem ciąg dalszy tych dziejów przekona; mogły przeto bydź stosunki miedzy temi krajami, tak, że i złoto, i artyści, i pożyteczne nauki, spólne były obu krajom.

NEMON.

Żeglarz znakomity, którego pamięć w wielkiem poszanowaniu była u Litwinów dolnego Niemna, przybylec tak, jak poprzedni.

Upowszechnione i głośne podanie na Żmudzi nad-

-------------

* Permia czyli Biarmia była kraina, zamożną, sczególnie w drogie kruszce, przeto ściągała ku sobie przedsięwzięcia nordmańskich rabusiów; są tego dowody w Sagach północnych; między innemi powiada Kormaks Saga. że Król Norwegski Hanald

S. 167

nieraeńskiej słynie następne*: -- Żeglarze przybyli zza morza, żeglowali w górę Niemnem, doszedłszy do ujścia Dubissy, dowiedzieli się o wyroczni, ku źrzódłom tej rzeki będącej; z radości więc, że drogę do tej świątyni znaleźli, śpiewali: Szeradom; taśmy odkryli, co było przyczyną nazwania miejsca Szeradzia, dziś miasteczko Seradnik, przez skrócenie Średnik z polska nazwane. Upłynąwszy Dubissą w górę, całą milę, wypoczywali na brzegu z żołnierstwem swojem, gdzie, stanąwszy obozem, rzekli: Czehiszkim znoka, utkwijmy chorągwie. To dało powód nazwaniu Czekiszek, dziś mieścina tak zowiąca się. Dalej płynąc, dostali się w puscze niezmierne, gdzie, natrafiając wiele przeszkód do dalszej podróży, mawiali: E -- ira gałas, nie ma końca; to miejsce nazwane zostało Ejragołią, gdzie dotąd jest mieścina tego nazwania. Lecz, gdy posunąwszy się wyżej rzeką, dalsze usilności przekonały, że można dójśdź do zamierzonego celu, śpiewano śpiew, oznaczający radość, że jest koniec: Bet ir gałas, ztąd nazwanie miejsca Betygoła. Wódz tych żeglarzy i wędrowników nazywał się Nemon. O nim jest Jescze podanie, że odbierał cześć boską i miał swoją świą-

---------------------

Graurock, podejmował wyprawę morską do Biarmenlandyi. Było to w pierwszej połowie X wieku. (Sagaen Bibliothek v. Muller,ubersetzł aus Danischen v. Lachmann,) S. 106. Berlin 1806.

* Było to już umiesczone w Tygodniku Wileńskim, na rok 1817, Tom III, str. 378 i dalsze.

S. 168

tynię w Nemonajcach, nad brzegiem Niemna, podobno tam, gdzie dziś w powiecie Trockim leży mieścina tego nazwania, mająca ślady usypisk i kilka kurhanów. Podobieństwo miana półboga, z narzeczeniem rzeki Niemna, wprowadza na myśl, że ten znakomity przybylec musiał nadać swoje imię rzece, jako podróżujący po niej pierwszy żeglarz. Była w Litwie familija szlachecka, podobnie nazywająca się; mam pod ręką list, w pierwszej połowie wieku zeszłego pisany, z podpisem Kazimierz Niemonowicz; widać, ze to nazwisko pochodzi od imienia Nemon, tak, jak Piotrowicz od Piotra, to jest syn jego. Stryjkowski, w starej części dziejów litewskich, znajduje między panami litewskiemi syna Montwiłły, a praprawnuka Palemonowego imieniem Nemon. Imię to jest skandynawskie, jak wiele innych pomiędzy Litwinami. Będzie o tem Jescze w następnym ciągu dziejów naszych.

KUKOWOJTIS.

Ubóstwiony xiążę litewski, syn Zywibunda II, panował nad całą Litwą Zawilejską, umarł roku 1221, został pogrzebiony na górze w bliskości Dziewiałtowa. Tam cześć boską dla niego ustanowił syn jego Utenes, który po nim nastąpił na xięztwo. Tę cześć pomnożyła pamięć ludu, wdzięcznego dobrodziejstw, za życia nań zlanych. Na tej górze był gaj, bogom poświęcony, a w nim stał posąg Kukowojtisa. Tarn i obrządki się odbywały, przez osobnych ka-

S. 169

płanów sprawowane, aż do ostatnich czasów pogaństwa litewskiego. Tak świadczy Stryjkowski. Góra Kukowojtisa, na której śladu już nie ma, ani świątyni ani posągu, smutne i ponure osypisko ziemi, ożywia tylko pamięć w powieściach ludu wiejskiego dochowująca się. Hartknoch z badań swoich powiada, że na tej samej górze, oddawna Jescze gorzał ogień wieczny, przez Kiernusa ustanowiony*.

MURGI.

Tak się nazywały u Łotwaków cienie bohaterów, poległych w wojnach, za ojczyznę, których mieszkanie było w niebie. Oni wyprawowali gonitwy na wozach ognistych. Potykali się na niebie z Jodsami, to jest: złemi duchami.

Zjawisko świetnych meteorów napowietrznych, lub zorzy północnej, przypomina to mytyczne wyobrażenie i teraz ludowi wiejskiemu.

U Litwinów nazywano Kunketojas, bohaterów poległych w obronie ojczyzny. Są miejsca, ich mogiłami uświęcone. Mniemano, że nieurodzaj i głód utrapiać zwykły krainę, kiedy zaniedbaną będzie cześć walecznych, poległych od ręki nieprzyjaciół. Powieści Jescze głoszą, ze jest gaj czyli ogród niebieski, gdzie wojownicy wszystkich narodów, w dobrej sprawie życie poświęcający, przebywają. Wyobrażenie Skandynawskiego Walhalla.

------------

* Alt u. u. Preuss.

S. 170

Xięga Druga.

Rzeczy odnoszące się do Mytologii Litewskiej.

ROZDZIAŁ I.

PRZEDMIOTY CZCI RELIGIJNEJ.

Ukończywszy opisanie Logów, we wszystkich, podziałach, jakie się nam przyzwoitemi bydź zdawały, pozostaje objaśnienie rzeczy, tyczących się religijności przodków naszych, czyli tego wyłożenie i objaśnienie, cośmy zebrać mogli wiadomości o dalszych sczegółach, do ich religii odnoszących się.

(27KB) 02.jpg

Nie naciąganym sposobem, ani z uprzedzeniem jakiemkolwiek, porównywając Mylologiją Lit. do starożytnej Greków i Rzymian, mimowolnie nastręczały się podobieństwa, -- i prawie tożsamość. Obok zaś tego, kiedyśmy rozważali usilności Mytologów, chcących przeciwne ustanowić zdanie, jak Stendera*, zawzięcie pracującego nad tego mniemania dowodami, znaleźliśmy same błahe domysły, etymologiczną

-----------

* Lelt. Gramm.

S. 171

plątaninę i jakiś upór w swojem widzimi się. Dopiero w tej drugiej xiędze, gdzieśmy zamierzyli wyłusczyć obszerniej całą Mytologiją, objaśnić to, cośmy w pierwszej powiedzieli, i przygotować wiadomości, dzieje starożytne Narodu Litewskiego wyświecające, z tąż samą gorliwością śledzenia bezstronnego prawdy pisać przedsiębierzemy. Nieudolności naszej przyznać należy, znajdujące się niedostateczności, w tyra, całym wykładzie: albowiem sami jesteśmy przekonani, ze pisarz, lepiej utalentowany, doskonalszym sposobem tę część dziejów wykładający, przyjemniej zabawiłby czytelnika i ukazałby trafniejszemi wywodami prawdy historyczne, zagrzebane w zapomnieniu wieków; naostatek, większemi sposobnościami wsparty, zbadałby zrzódła, niedostępne dla. nas. Nie zatrzymani przecież tą uwagą, pójdziemy drogą, przez nas obraną, w tej nadziei, że i nasze usiłowania pożytek przyniosą dla dziejów ojczystych.

OGIEŃ ŚWIĘTY.

U Chaldeów, Persów, Egipcyan, Greków, Rzymian i innych, cześć boska wyrządzana była ogniowi. Gwebrowie, do dziś dnia trzymający się nauki Zoroastra, widzą w ogniu Boga, czyli duszę świata powszechnego, którą istotę nazwać po imieniu nie. umieją.

Początek tego obłąkania, w religij ach starożytnych, łatwo się wyprowadzić daje. We wszystkich

S. 172

starowiecznych obrządkach uroczystych, używano światła ognia: czy to dla tego, że gorejący płomień, przyzwoicie umiesczony, ozdoby przydaje świątyni; czy to dla tego, że w nocnej porze, po większej części, sprawowano obrzędy; od czego poszło użycie lamp, świec, pochodni, kagańców gorejących. Zkądkolwiek ten zwyczaj wreszcie powstał, zawsze zasięga on najgłębszej starożytności, jak nas uczą dzieje. Nadużycie, tak przywiązane do natury ludzkiej, i w tym względzie daleko zaszło u pogan: oddawano bowiem cześć boską ogniowi, jakoby duszy, ożywiającej przyrodzenie. Przypisywano mu moc poświęcającą i oczysczającą, utrzymywano ciągle gorejące lampy i ogniska. Im zaś więcej który naród pokazał skłonności do przesądnego nabożeństwa, tem się mocniej do czci ognia przywiązywał. Dotykalny przykład mamy tego na Żydach naszych litewskich, do zbytku nabożnych i do zbytku przesądnych: u nich po szkolnych dworach, to jest: salach, w blizskości Synagogi znajdujących się, gdzie dni i nocy nabożnisie przepędzają na czytaniu xiąg ascetycznych, utrzymują się lampy, czyli tez gatunek świec, tez przerwy gorejących. Twierdzą oni nawet, że ten ogień pomiędzy nimi nie zgasł, od tej pory, jak go wyratowali z ruin Kościoła Salomonowego, a potem przynieśli z sobą do Litwy. Samo przeto wierzenie w jednobóstwo, wstrzymuje tylko, ze cześć boska ogniowi się u nich nie oddaje.

S. 173

Litwini, w religii swojej dawnej, bardzo wiele na czci ognia zakładali. Kłaniano się ogniom świętym w pewne uroczystości rozwiedzionym, a sczególniej tym, które bez żadnej przerwy gorzały na ołtarzach, po pewnych świątyniach, których strzegli kapłani albo kapłanki, poświęcające się wyłącznie usłudze ognia świętego. Ogniem oczysczano lud, trzody i sprzęty niektóre, przez ogień doświadczano prawdy w sporach, pomiędzy ludźmi uparte mi, wróżby z ogniem odbywano. Te sczegóły odłożywszy do osobnych artykułów, niżej wyłożyć się mających, dopiero mówić będziemy o samej czci ognia świętego.

1. Widzieliśmy pod artykułem Praurime, że na ołtarzach tej bogini, gorejącego ognia strzegły kapłanki, Wejdalotkami zwane, jedną z nich była Biruta; niezawodnie więc ogień taki gorzał na górze pod Połongą, nieustannie utrzymywany. Obaczyć artykuły: Wejdalotki, Biruta.

2. Na cześć boga Kurko, takoż gorzał ciągle utrzymywany ogień święty, sczególnie) u Prusów, w wielkiej tego boga Świątyni, w Szwentameste, czyli mieście świętem, gdzie dopiero Heiligenbeil czyli po polsku Święta-Siekierka. W Litwie, nad rzeką Niewiażą, takiego rodzaju ogień miał się utrzymywać, za zdaniem Hartknocha.

3. W świątyni boga Perkuna, starozytnem Romnowe, w obliczu świętego dębu i posągów prze-

S. 174

dniejszych. bogów, znajdował się ołtarz ognia wiecznego, utrzymywanego drwami dębowemi, który gorzał pod strażą samego arcy-kapłana. Dwanaście z wiosny przygotowywano stosów drew dębowych, ułożonych w około świątyni, z których każdy wystarczać powinien na miesiąc. Dwanaście było włości, z których każda przez miesiąc dostarczać powinna była żywności dla kapłanów, oraz ludzi, potrzebnych, do posług rozmaitych. Takie są odwieczne podania. Po przeniesieniu się arcy-kapłanów do Litwy, w XIII wieku, wielka świątynia była na różnych miejscach, potem w Kiernowie, naostatek w Wilnie; w tych ogień święty gorzał podobnież.

4. Ogień Znicz, czyli prawdziwie element ognia ubóstwiony: utrzymywanym był po rozmaitych miejscach z wielką pilnością, w osobnego rodzaju świątyniach, czyli ogrodzeniach utwierdzonych; gorzał na cześć wszystkich bogów, albo jednej istoty, która była zbiorem wszystkich; której potęga nie tylko była duszą bogów, ale i świata powszechnego. Za świadectwem Piotra biskupa. Z tego, co o tym ogniu Jescze wiemy z dziejopisów, przyznać należy prawdę mniemaniu, że cześć jego była jedną z najdawniejszych, przyniesiona ze Wschodu przez przodków narodu litewskiego. Podania historyczne głoszą, ze Litwini, w XIV wieku, taili i ukrywali po lasach niedostępnych ogniska święte, w celu tego ognia utrzymania, mniemając, że jego zgaśnjenie

S. 175

upadkowi narodu zagraża. Kłaniano mu się z wielkiem nabożeństwem, z niego brano głównie do palenia przedniejszych ofiar i stosów pogrzebnych. Popioły z ołtarza Znicza moc uleczającą choroby miały. Kapłani przezeń wróżyli.

Słowianie znali takoż podobny ogień pod nazwaniem Zwicz; jak mniema Naruszewicz*.

RZEKI ŚWIĘTE,

Religie starożytne przyznawały świętość niektórym wodom, sczególniej płynącym przez krainy, odznaczone pierwotnem przebywaniem przodków narodu. Indyanie za ważny punkt religijności swojej uważają tę cześć, rzekom oddawaną. Litewscy przodkowie, sczególniej Budyny**, lud indyjsko-scytyjski, takową świętość uwielbiać miał we zwyczaju***.

------------------------------------------

* Hist. Nar. Pol. T. I, str. 451.

** W objaśnienia tego artykułu, będziemy mówili o rzeczach, które, dla swojej nowości, wprowadzenia do dziejów litewskich, potrzebują wykładu obszerniejszego. Żebyśmy zaś uniknęli powtarzań, odsyłamy czytelnika, do drugiego Tomu pisma niniejszego, gdzie zamierzamy wywodzić początki narodu, tam więc miejsce właściwsze na te dowody zostawujemy.

*** Początek uświęcenia rzek pochodzi z religii bramińskoindyjskiej, u nich rzeki święte: Indus, Ganges i inne, są świętościami krajowemi, bardzo wysokiej ceny: bez omycia się przed śmiercią ich wodami, nie można bydź zbawionym, a zatem, kto nie w Indyach umiera, zbawienia dostąpić nie może. Buddyści zaś utrzymują, że w każdym kraju może bydź rzeka święta, jezioro lub zdrój, z którego woda jest dotyla zbawieniu, czyli oczysczeniu z grzechów pumocna, ile i święte wody Indu.

S. 176

U nich każda prawie rzeka święta nazywała się Hoss; czy to z natury ich mowy, czy z przyczyny jakiegoś wytycznego nazwania, poszedł ten wyraz, nie wiemy. To tylko jest rzeczą pewną, że rzeka Araxes, w starożytnej Armenii płynąca, nazywaną była Ross, właśnie w tej epoce czasu, kiedy Budyni nad nią przemieszkiwali. Wyparci oni przez jakowąś rewolucyą znad Araxu Armeńskiego, udali się na zachod i osiedli nad Wołgą dolną, która się takoż nazywała Arax. Sczególnie dwie jej odnogi nosiły nazwanie Arhox i Rhox, nad któremi Budyni mieszkać musieli czas niejakiś. Następnie ten narod przeszedł do Europy i połączył się z Gelonami, mieszkającemi między Donem i Dońcem; w tej więc osadzie trzecią rzekę świętą postrzegamy, nazwaną Ross, którą była rzeka Oskoł, teraz się nazywająca. Przeznaczenie, wywiodłszy Gellonów i Budynów znad tej rzeki, zaprowadziło ich nad Niemen środkowy, za którego lewym brzegiem osiadłszy, w dzisiejszym powiecie Wołkowyskim, rzekę, środkiem siedzib swoich płynącą, nazwali Ross. Ta czwarta święta rzeka dotąd nazwanie swoje zatrzymała bez odmiany. W dalszej kolei swego rozpostrzenienia się, kiedy przodkowie litewscy zaszli nad Niemen dolny, czyli nad jego ujścia, według obrządku religii ojców swoich, uświęcili piątą rzekę świętą, nazwaniem Ross, którą jest prawe koryto Niemna, i teraz tak nazywające się, które i Russ nazywają. Naostatek gdziekolwiek lu-

S. 177

dy plemienia litewskiego zamieszkały, rzeki płynące przez ich główne osady, temże samem świętem nazwaniem Boss namianowane były. I tak u ludu Galindów była rzeka Ross, która i dziś tak się nazywa, wpada do Narwi z prawego jej brzegu, niżej Ostrołęki. W krainie Sudynów, rzeka Ross płynęła, która i dopiero pod temże imieniem jest znaną, wpada do Szeszupy z lewego jej brzegu nie daleko Nowego Miasta. Do jeziora Jeziorosy wpada podobnież nazwana rzeka, która u ludu Neromy płynęła. W innych S.ch Litwy i u innych ludów z jej pokolenia pochodzących, były zapewne takich nazwań rzeki, albo i są jescze teraz znajome, których się nam odkryć nie zdarzyło. Nawet w Niemczech, gdzie Herulowie, po upadku wodza swego Odoakra, zakładali osady, postrzegamy rzekę Hoss, Russ, poźniej Wessel przezwaną. Nie obrażą się może starożytnicy sławińscy, ze i w gubernii Nowogrodzkiej, gdzie jest rzeka Rusa czyli Russ, uważać będziemy nadanie jej miana, kolonii ludu litewskiego, jakoś przez Warragów sprowadzonej, gdyż i w samym Nowogrodzie byli osadnicy Pruscy, i zamieszkiwali jednę z najdawniejszych ulic, Pruską zwaną.

Naostatek rzeka Ross, ukraińska, dziś w gubernii Kijowskiej, z prawego brzegu do Dniepra wpadająca, winna swoje uświęcone nazwanie ludom litewskim, tam niegdyś mieszkającym, które wyszły

S. 178

na Wschód z Gotami, pod królem Filimerem, lub nieco poźniej.

Oprócz tego mamy w litewskich krajach nie jednę rzekę świętą, albo prosto tak nazwaną, albo, ze o niej mamy Wiadomość z dziejów lub podań gminnych:

1. Rzeka płynąca pod Wiłkomierzem, która wpada do Wilii z prawego jej brzegu, wyżej Janowa, nazywa się Święta. Próżne mniemanie, jakoby dla tego takowe narzeczenie nosi, że jej wodą chrzczono Litwinów, przy powszechnem nawróceniu przez Jagiełłę. Albowiem przekonywają podania miejscowe, że ta woda w dawnej religii za świętą była poczytywana, kapłani zaś chrześciańscy użyli, czy użyć mogli, tejże samej rzeki, do zebrania nad jej brzegami ludu, dla ochrzczenia go. Lecz trudno przemienić nazwanie najmniejszej rzeczki, tak, aby lud wiejski nie zachował u siebie pamięci jej dawnego miana a tem bardziej rzeki, tyle znaczącej w dziejach i niemałą przestrzeń kraju przepływającej. Że ją święcili chrześeiańscy Xięża, temu przeczyć nie można, raz dla ochrzczenia ludu, drugi raz, jako świętość pogańską, której znisczyć nie można było.

2. Rzeka wpadająca do Niemna, niżej Jurborka, pod Smalenikami, gdzie się granica pruska ciągnie, nazywa się takoż Święta.

3. Między Połongą i Libąwą, jest rzeka święta,

S. 179

wpadająca do morza. I podobno jescze innych kilka tak się na Żmudzi nazywa pomniejszych rzeczek.

4. W Prussach, pominąwszy inne, jest rzeka Sswentejne, wpadająca do Pissy, pod wsią Bajcze, ona się nazywała dawniej Golbe, a wieś Narpissa. Sczególność mytyczna jest o tej rzece ta, że czcicielów swoich, na znak względów, oślepiała na jedno oko. Co większa, Henneberger upewnia, jakoby on sam, przed napisaniem kroniki swojej pruskiej, kilku laty, (przed rokiem 1584), widział jescze ludzi starych takowych jednooków, innym zaś ludziom, którzy nie wierzyli w świętość tej rzeki, nic się złego nie działo, gdy tamci, od umycia się w niej tylko, dostawali pożądanego kalectwa.

5. Jest jescze w Prussach rzeka Szwentoja, wpadająca do rzeki Ebxne, z lewego jej brzegu, czyli do Timbra, który wpada do Nemonina albo południowej odnogi Niemna.

6. U Łotwy rzeki niektóre były z wielką gorliwością za święte uważane. Lud prosty tak o ich świętości miał wielkie uprzedzenie, że jescze w XVII wieku przyszło w Inflanciech do buntu, który bez krwi rozlewu nie mógł bydź strzymanym, jedynie z przyczyny, ze rzeczkę świętą, Woehhande, zamieniono w staw, na którym chciano młyn postawić*.

Nadto jescze nie trudno ta lub ówdzie na ziemi

------------------------------------------------

* Joh. Gutslef, Kurzer Bericht etc, von falschen heilig. genannten Bäche etc. Dorpat 1644

S. 180

litewskiej odkryć uroczysko wody płynącej, odnieść się mogące do niniejszego przedmiotu, albo posłyszeć powieść gminną, cóś podobnego przypominającą.

JEZIORA ŚWIĘTE.

Nie tylko płynące, ale i stojące, niektóre wody, były świętościami w dawnej religii litewskiej. Zapewne osady niemające sposobnej, według ich mniemania, rzeki do uświęcenia, sprawowały obrządki swoje nad jeziorami, którym świętość przyznać wypadało. Kraje litewskie obfite w jeziora, musiały mieć niemałą liczbę takich. Wyliczemy niektóre znajomsze:

1. W powiecie Lidzkim jest ogromne jezioro Dub czyli Duupe po litewsku, to jest: dwórzeczne, ponieważ daje początek dwóm rzekom, w przeciwne strony płynącym. To, według podań miejscowych, za święte było uważane. Nad niem, w malowniczem położeniu, leży wieś Romanowo zowiąca się, która przypomina uroczysko święte Romnowe, gdzie, według wszelkich podobieństw do prawdy, był dąb święty, czy tez świątynia jakaś.

2. Są takoż święte jeziora, za lewym brzegiem Niemna, gdzie i miasteczko takież nazwanie nosi.

3. Łasicki powiada, że na Żmudzi jezioro Orthus, za boga było uważane.

4. W powiecie Trockim nie jednemu jezioru świętość przyznawano. Sczególniej jezioro Dawgowskie,

S. 181

jedno z najgłębszych w Litwie, i podobno w całej Europie, bardzo wielu podaniami tego rodzaju słynie.

5, Jezioro Sperskie, podług Stryjkowskiego (str. 85) nad którem Spera, jeden z synów Palemona, miał swoje mieszkanie, na pamiątkę tego znakomitego człowieka, było uświęconem i cześć odbierało do ostatnich czasow poganizmu.

6. Takoż jeziora Żosła, Jeziorossa, i innych nie mało.

W ogólności wszystkie jeziora, uważały się w mytologii litewskiej, jako będące pod opieką boga Atrympa, Ezerinis w tym razie zwanego, gdyż były dziećmi morza.

W rzekach i jeziorach świętych nie godziło się nikomu ryb łowić, chyba w głodzie wielkim, oblężeniu od nieprzyjaciela, lub innej gwałtownej potrzebie.

Nazwania rzek i jezior są najdawniejszemi pamiątkami dziedziny narodów: gdyż po zmianie pobytu i wśród tysiącznych odmian, one pozostają zazwyczaj na miejscu, i, płynąc zwykłemi drogami, dochowują przypomnienia ludów i narodów, które jedne po drugich nikną lub powstają nad ich wybrzeżami. Dla badacza przeto starożytności, wielką jest pomocą, poznanie nazwań wód i wykład ich znaczenia, podług źrzódłosłowu w językach pierwotnych postrzeżonego.

W poprzednim artykule mówiliśmy pod tym

S. 182

względem o nazwaniu Ross; tu jescze dodać musiemy, jako przykład do nauki badawczej, postrzeżenie nad źrzódłosłowowem brzmieniem Nar, Ner, Nor, Nur, które w języku pierwotnym, litewskiemu, sławiańskiemu i wielu innym spólnym, oznacza wodę lub zbiór wody, głębiznę, podziemną wodą zalaną, nurt czyli cieczenie wody. Ztąd w świętym języku Indyan, czyli Samskrycie, Nara, Woda; po Arabsku Nahr, Rzeka; po Litewsku Nar, Brzeg wody, w dawnem mówieniu znaczyło. Polski język zachował jescze pochodni wyraz Ner-est, Wypusczanie ikry u ryb, takoż Nor-a, podziemna kryjówka niektórych żyjących istot. Nur-t, bieg wody, Nurzać, Zanurzać, działania w wodzie. Ale zadziwiającą jest rzeczą, jak rozległe i nieprzeliczone znajdują się nazwania rzek i jezior, źrzódłosłów tenże sam mające. Żeby ściągnąć uwagę starożytników bliżej na ten przedmiot, przytoczemy tylko niektóre znaczniejsze przykłady, związek mające ze źrzódłosłowem, przez pierwotny język uświęconym, czyli użytym do wyrażenia wód świętych.

Nara, rzeka w Rossyi, w Gubernii Kałuzkiej, wpada do Oki. Nare, w Ameryce południowej, w Nowej-Grenadzie, wpada do rzeki S. Magdaleny w Honda. Mata i Wielka Naretwa, rzeki w Bosnii płynące, które połączone tworzą Dalmacką rzekę Narentę, albo Naronę, wpadającą do Adryatyku pod S. Opus. Narew, w Mazowszu, wpada do Bugu. Nar-

S. 183

ma w Rossyi, rzeka dość znaczna, płynie w Gubernii Riazańskiej. Nam, w Austryi wpada do Dunaju pod Bintzendorfem. Narowa, w Estlandyi, wypływa z jeziora Pejpus, wpada do odnogi finlandzkiej. Nar-zanna, zdrój mineralny i rzeczka na Kaukazie.

Ner, rzeka w Polscze, wpada do Warty pod Chełmnem. Nera, we Włoszech, w państwie Kościelnem, wpada do Tybru. Nera, w Węgrzech, wpada do Temezy. Nera albo Nero, jezioro w Rossyi, w Gubernii Jarosławskiej, około 10 mil obwodu mające, zlewa wody do Wołgi. Neris, dawne Wilii, w Litwie, nazwanie. Neris albo Nerisi, w Dalmacyi, na wyspie Brazza, strumień, nad którym leży miasto tegoż nazwania. Neris, źrzódło mineralne i termalne, oraz strumień, we Francyi, w Departamencie Allier. Nareta, rzeczka płynąca nie daleko Witebska, wpada do Dźwiny. Nerl, rzeka w Rossyi, w Gubernii Włodzimierskiej, wypływa z jeziora Plesczejew pod nazwaniem Weska, przepływa jezioro Somin i pod nazwaniem własnem wpada do Wołgi. Druga Nerl wypływa z błot w Gubernii Włodzimierskiej, wpada do Klazmy.

Nora, jezioro w Szwecyi, przy mieście tegoż nazwania. Nore, część rzeki Tamizy, w Anglii, w okolicach Shoerness. Nore, rzeka w Irlandyi, wpada do Barrow. Norin, rzeka w Dalmacyi, wpada do Narenty. Noro, kraina w Afryce środkowej, na północ

S. 184

Nigru, ma wody tegoż nazwania. Norte, rzeka w Mexiku, wypływa z Sierra-Verde, wpada do zatoki Santander.

Nura, rzeka we Włoszech, wpada do Padu, pod Zerbio. Nura, rzeczka w Indyach, wpada do Gangesu, pod miastem Nurallapur. Nurzec, w Mazowszu, wpada do Bugu pod miastem Nur *.

DRZEWA ŚWIĘTE.

Starożytni mieli wielkie do drzew przywiązanie: ich troskliwość w tej mierze, aż do religijnej pobożności dochodziła. Wschodnie starodawne podanie głosi, że Abraham posadził cyprys, jodłę i cedr, które trzy drzewa w jedno się zrosły, a to zostało użyte na budowę kościoła Salomonowego. Izydor, żyjący pod Konstantynem W., powiada, że na równinach Mamre widział jescze ten sławny dąb, pod którym Abraham rozbijał namioty swoje; dodaje on, że lud ma to drzewo za święte.

Uszanowanie dla drzew nierównie wyższe zachodziło u pogan: uświęcali oni nie tylko pojedyńcze drzewa, ale całe gaje, których tknąć się nie godziło. Nadto, religija ich przydawała bożyscza, strzegące tej świętości. Historya Erizychtona, gaje święte Dodońskie i Delfickie, są sławne w starożytności.

Wirgiliusz dowcipny ma wymysł w tej materyi.

-------------------------------------------------

* Diction. Geograph, par Malte-Brun- Edit. 1831.

S. 185

Kiedy Eneasz, po upadku Troi, naglony smutną koniecznością opusczenia ojczyzny, przymuszony był do budowy statków użyć drzewa z góry Ida, poświęconego Cybeli. Bogini, w tak nagłej potrzebie, nie tylko pozwala, lecz nadto zanosi prośbę do Jowisza, aby te nawy niepodlegały przemocy wiatrów i wściekłości rozhukanych fal morza. Jowisz odmówił na żądanie bogini: wszelako przyobiecał, że te, które przypłyną do Włoch, zostaną przemienione w Nimfy morskie; co się też w całej zupełności spełniło.

Chcąc, widać, mędrcy starożytni mocno wrazić ludziom zachowanie i pielęgnowanie drzew, pobyt nasz ziemski tyle uprzyjemniających, utworzyli dowcipny wymysł mytyczny: jakoby Hemadryady przemieszkiwały w drzewach, razem z niemi rosły, cierpiały i byt swój kończyły. Charon Lampsacenus zachował nam powieść zabawną w tej materyi. Niejakiś Rhoecus, tknięty raz użaleniem się nad dębem, pochylonym do upadku, kazał go świeżą ziemią osypać i podeprzeć. Hemadryada, mająca niechybnie już ginąć pospołu z drzewem, ukazała się mu nazajutrz: podziękowawszy najczulej za wyrządzoną posługę; dodała, że wzajemnie żądanej jakiejkolwiek łaski nie odmówi. Rekus, tknięty pięknością Nimfy, skierował swoje prośby do miłośnych oświadczeń: chcę, rzecze, abym był twoim kochankiem i względów twoich w zupełności panem. Nimfa, wzięta za słowo, nie mogła mu odmówić; przyrzeka więc widze-

S. 186

nie się sam na sam, byleby tylko przez dni kilka wstrzymał się od wszelkiego przestawania z niewiastą: po tym czasie, dodała, przyszłe do ciebie psczołę, która ci oznajmi o chwili sczęścia twojego. Lecz ten Rekus był graczem zapamiętałym: zdarzyła się bowiem, że się grą zajmował w tę porę, kiedy psczoła nadleciała z oznajmieniem; on, zamiast usłuchania usłużnej posłanki, ledwie ją nie zabił, za natrętne nad uchem brzęczenie. Heniadryada tak została obrażoną tą wzgardą, że go pozbawiła władzy pewnych członków. Nie tyle wszelako, jak mówi nasz filozof, żeby nie miał dość siły do ścięcia dębu i zadania przez to śmierci zawziętej kochance.

Drugą powieść zachował nam tenże autor: Chryzopelea, Hemadryada, znajdując się blizką śmierci, z przyczyny, że rzeka podmyła korzenie drzewa, od którego byt jej zależał, udała się z prośbą do Arkasa, tam polującego, aby odwrócił bieg wody i osypał ziemią walące się już prawie drzewo. Arkas, wykonawszy żądanie pięknej Nimfy, nie tylko wdzięczność, lecz i serce jej pozyskał. Owocem tej miłości było dwoje potomstwa.

Religija litewska równą pobożność do drzew zalecała: mamy tego nie jeden przykład w kronikach, powieściach, podaniach i śpiewach gminnych. Zdobienie trofeami, girlandami i wieńcami z kwiatów drzew świętych, stawianie świec na nich i zawieszanie kagańców gorejących; było we zwyczaju. Pra-

S. 187

wda, że Litwini, mniej oświeceni, nie byli w stanie wymyślać tak pięknych powieści o swoich Raganach. Wszelako jednak znali wszystkie bożyscza tego rodzaju, (jakośmy pod artykułami, Ragana, Medzioina, Łazdona, już widzieli), zachowywali szacunek i bogobojne strzeżenie drzew, dla użyteczności zhodowanych. Dotąd Jescze nie jedno drzewo przy drodze, lub nie daleko domówstwa stojące, odbiera religijne uczczenie: żaden się go wieśniak nie tknie, w przekonaniu, ze takowy śmiałek naraża się na wielką przygodę: bydź może skaleczonym okrutnie na ciele, mocą władzy, w drzewie przebywającej, mogącej nad każdem za takowe uszkodzenie zemstę wywierać. W mojej własnej wiosczyznie są drzewa stare, podobne uszanowanie mające. Kiedy razu jednego, nie wiedząc bynaymniej o tem, chciałem kazać ściąć niektóre, znajdujące się na byłej posadzie wsi, ze zawadzały w nowem urządzeniu poletku; wieśniacy zaczęli opowiadać, że mnie samemu i tym, którzyby śmieli żelazo do pnia przyłożyć, wielkie niesczęście przytrafić się może, z nasłania duchów, strzegących takie drzewa, gdyż dodawali, ukazywało się coś we śnie pewnemu starcowi, oznajnmjąc opiekę nad owemi drzewami. Chociaż postrzegłem uprzedzenie dziwaczne: lecz, szanując starożytną bogobojność, potrzebną ozdobie i wygodzie, przestałem na zdaniu dobrych wieśniaków. Możnaby mnóstwo przykładów, nawet o skutkach widocznej zemsty Nimf drze-

S. 188

wnych, opowiadanych przez gmin, z największem przekonaniem przytoczyć, gdyby to nie było rzeczą, u nas każdemu, dotyla znajomą, że zanadto byłoby z opisaniem się rozwlekać.

Obaczmy niektóre rodzaje drzew, za święte policzonych:

BEZ, Sambe *, według wyraźnego świadectwa Stryjkowskiego, to drzewo w świętości pierwszeństwo miało przed innemi. Pod jego bowiem pniem przebywa bożek Puschajtis z wojskiem swoich Barstuków. Istoty te, będąc często wzywanemi w modłach i same drzewo szanowane dla przyrodzonych swoich skutków, we wszystkich jego częściach zawartych, takdalece, ze nawet cieniowi jego zbawienne wpływy na zdrowie przypisują; z tych przyczyn pokłony boskie, po wielu osadach litewskich, krzaki bzowe odbierały. Natrafiają się jescze dotąd po wsiach krzewiny bzu białego, sta równie pielęgnowane. Skutki jego leczebne wszystkim wieśniakom są znajome.

DĄB, Użuołas. Najpolerowniejsze plemie Litwinów, starożytni Prussowie, świątynie swoje mieli pod drzewem tego rodzaju. Mytyczne nazwanie świątyni Romnowe, spływa się ze świętością dębu.

---------

* Tutejsi wieśniacy tak zowią to drzewo. X. Syrwid ma Bezdas, z polskiego języka wzięty wyraz; w innych dyalektach jescze inaczej nazywają.

S. 189

Wyraz ten znaczył w dawnej mowie litewskiej miejsce skromności, pobożności, pokoju, od Romume, skromność*. Taki dąb w Romnowe pruskiem. był przybytkiem największych świętości. Mamy niejakiś opis tego drzewa, które Bolesław-Krzywousty, podczas napadu na Prussy, nie mogąc naprędce dokazać, aby ściętem było, podpalić kazał, jak świadczą niektórzy kronikarze. Lecz Treter zaprzecza temu, mówiąc, ze dąb stał jescze za czasów Krzyżackich; z przyczyny zaś, że lud nie przestawał z modłami udawać się do tego drzewa, na prośbę Biskupa Jana I, Winryk Kniprode, Wielki Mistrz Krzyżaków, rozkazał ściąć. Działo się to między rokiem 1351 a 1355, w których latach ów Jan I, był Biskupem Warmińskim. Średnica pnia tego ogromnego drzewa sześć łokci miała, konary rozkładały się na trzy przedziały czyli piątra, tak zaś były gęste i liśćmi odziane, że, ani descz, ani śnieg nie przenikał. Co jest rzeczą najdziwniejszą, że najstarsi kronikarze, z których Symon Granau swoją kronikę układał, wyraźnie twierdzą, iż dąb w Romnowe był latem i zimą zielony, i liść z niego nigdy całkowicie nie opadał. A cały wykład tej osobliwości przypisują mocy czartowskiej, mniemając, że czarci cześć odbie-

---------------

* Słównik X. Syrwida, str. Sio. Inni początek tego nazwania wywodzą od Roma-nowa, to jest: Rzym-nowy, dla udowodnienia powieści o przybylcach włoskich. Lecz ten wywod upada przed znawcą, języka i rzeczy litewskich.

S. 190

rali w tej świątyni, pod postacią bogów krajowych. Adam Bremeński spomina o takimże dębie świętym, byłym w Szwecyi w bliskości Upsali, lecz Albert Kranzt*, niezaprzeczając bynajmniej zieloności ustawicznej tego samego drzewa, dodaje, ze rodzaju jego nikt nie umiał oznaczyć. Więc, nie dęby zwyczajne, ale innego rodzaju drzewa to bydź musiały) który zaginął dawno przed wiekiem Jescze XIII, a resztkami jego były te święte ogromne drzewa. Taki przynajmniej naturalny wniosek się nastręcza.

Dąb z jemiołą, dotąd nie tylko do rzadkości, ale i do guślarnej staroświeczyzny należy. Fr. Nöel pod artykułem Gutheil, powiada: -- "Rozmaite ludy północne mniemały, ze człowiek, mający przy sobie jemiołę dębową, nie tylko nie mógł bydź ranionym, lecz był pewnym, iż rani każdego, na kogo strzałę wypuści." Jeżeliby przypuścić nie zdawało się, że istniał gatunek dębów na Północy, zawsze zielone liście na sobie mających, możnaby więc mniemać, iż owe święte dęby w Romnowe i pod Upsalą byłe, miały gałęzie, gęsto jemiołą okryte. Wiadomo, że ta krzewina, w zimie liści nietracąca, rozmnaża się z nasion, znajdujących się w białych ślicznych jagodach, które w zimie dojrzewają i przez ptastwo chciwie są zjadane; nasiona te nigdy na ziemi nie obchodzą, lecz zaniesione z jagodami przez ptaki na gałęź innego

----------

* Praefatio ad Historiam Svevicam.

S. 191

drzewa, tam praypadkowie przylgnąwszy, za pomocą kleistej istoty, je oblewającej, wschodzić zwykły, krzewy te kupkami rosnąc na drzewach, dochodzą wielkości przetaka. Nie wiem, czy na innych drzewach, prócz brzozy i dębu, jemioła bywa, nawet rzadkością dziś u nas jest wielką, na dębie będąca. Nie ma przecie niepodobieństwa, iżby sztuką na tych drzewach jemioła się rozmnażać nie dała; przetoby mniemać należało, że kapłani starożytni, umieli dąb święty tak przystrajać w jemiołę, że liście na nim były nadzwyczaj gęste, a w zimie zieloność jemioły barwiła jego konary.

W Szwentameste, poźniej Heiligenbeil, Swiętasiekierka nazwanem, znajdował się dąb podobnegoż rodzaju latem i zimą zielony, oraz wielkości niezmiernej, Treter pisarz żywotów Biskupów Warmińskich, powiada: In eo loco, ubi Heiligenbeil situm est, fuit ingens quaercus, quae non minus aestate quam hyemi (opere procul dubio diaboli) assidue virebat. Dąb ten stał jescze po upadku świątyni Kurka, i lud prosty, mimo kazań i nauk Biskupa Warmińskiego Anzelma, cześć pod nim bogom nie przestawał oddawać. Kiedy więc Biskup ścinać drzewo rozkazał, trafiło się, że siekiera, od pnia odskoczywszy, śmiertelnie raniła człowieka, przez co chrześcianie stracili odwagę w tej robocie, aż sam Biskup, ująwszy w ręce siekierę, przewodniczył przy ścinaniu, jednakże i tak bez pomocy ognia nie możono

S. 192

ułatwić się z wywróceniem dębu. Lud wiejski, dostawszy tę siekierę, w kaplicy osobnej chował ją, jako zabytek świętości pogańskiej, od czego nazwanie miasta poszło. Działo się to w roku 1258*.

Koło Torunia, w Dybowie, był dąb święty starych Prussów, czyli świątynia, we środku niezmiernej wielkości takie drzewo mająca, która dla blizkości od granicy bardzo warowną była; Krzyżacy, przy samym wstępie do Pruss, zdobyli ją, i na tem miejscu Stary Toruń założyli, jak Hartknoch postrzega. Pan Świecki** bezkrytycznie powiada, ze dąb ten, dla grubości swojej, za twierdzę służył, jak wszystkie inne podobne drzewa tego kraju. Podanie takie dochowało się z tej przyczyny, że dąb obwarowanym bywał dokoła, co stanowiło u starożytnych Litwinów świątynię. O tem powiemy pod artykułem Świątynie.

Odkryto przed niedawnemi laty dąb, już w stanie uschnięcia będący, bardzo niegdyś ogromny i starożytny, którego ocalenie świętości czci mu wyrządzanej słusznie przypisano. Na Żmudzi, w bliskości Kroż, na trakcie idącym do Rosień, między miasteczkami Nemokszy i Kołtyniany w majątku Bordzie, Pana Dyonizego Paszkiewicza, przez niego samego uczynionem zostało to odkrycie. Miłośnik ten rzeczy

---------------

*Treter, Henneberger, Schütz. Hartknoch.

** Opisanie starożytnej Polski. Wydanie a, T. I, str. 386 i 416.

S. 193

ojczystych, kazał z kloca tego dębu, wewnątrz wypróchniałego, zrobić gabinet, mający w przemiarze łokci 7, cali 18, w którym umiescza zbiory rzadkości starożytnych, oraz dzieła historyczne, do rzeczy kraiowych ściągające się. Mytyczne nazwanie tego dębu jest Baublis, co ma odpowiadać w Zmudzkim dyalekcie nazwaniu tego odgłosu, który byk wydaje, jakim się ani krowa, ani wół, nie odzywa *. Widać, że to był dąb jeden z wróżących, z którego wypróchniałości wychodził głos wiesczy, podobny do byczego ryczenia. Czytelnik niżej, pod artykułem Wyrocznie, znajdzie Jescze o tem wzmiankę.

Mamy jescze niezaprzeczone świadectwo o dębie, większym od Baublisa. Nie daleko miasta Welau, we wsi, która się nazywała Oppen, widziano przy gościńcu w jednym ogrodzie dąb niezmiernej wielkości, w całem znaczeniu tego wyrazu. Kronikarze Pruscy z wielkiem podziwieniem o tym olbrzymim dębie mówią. Wypiszę tu własne wyrazy Hennebergera, jako świadka naocznego**: -- "Dąb ten był próżny we środku i tak obszerny, że możnaby na rosłym koniu weń wjechać i obrócić się wygodnie; jak to uczynił świętej pamięci Margrabia Albert Fryderyk. Drzewo to, przed tem, kiedy było zielone i korę miało, trzymało przy ziemi obwodu

--------------

* Dziennik Wileński, na rok 1817, T. VI, str. 302. Dziennik Warszawski na rok 1829 N 44. str. 12 i dalsze.

** Erklärung des Preussischen Landtaffel, p. 472 sequ.

S. 194

dwadzieście siedm łokci (więc średnica wynosiła blisko łokci dziewięć!), o czem zaświadczenie i miarę od szanownej Rady miejskiej w Welau otrzymać można, czego ja sam dowód mam pod pieczęcią tejże Rady. Takowy dąb dopiero już upadł*, aleby stał jescze dotąd, gdyby się z nim uważniej obchodzono: każdy bowiem na nim wyrzynał swe imie i rok, tudzież broił jak chciał. " Podług podań miejscowych, na tem miejscu była i świątynia starożytnych Prussów przed czasy, powiadają kronikarze.

W ogólności uważać potrzeba, że we wszystkich miejscach, gdzie były stałe świątynie, dęby święte się znajdowały, ponieważ świętość tego drzewa z wyobrażeniem przybytku bogów spływała się w Mytologii Litewskiej.

Skandynawowie po części przejęli od Litwinów tego drzewa uświęcenie, albowiem nie wszyscy i nie wszędzie świątynie pod dębami mieli, sczególniej Szwedów przodkowie, jak Adam Bremeński uwiadamia, to postrzegali**.

W powieściach gminnych litewskich jest wzmianka o jedzeniu przez ludzi żołędzi, pieczonych w popiele, lub gotowanych z popiołem. Może bydź, iż owoc ten od kwasu alkalicznego traci swoją cierpkość i staje się znośniejszym pokarmem-

Pod artykułem Łajbegelda, widzieliśmy wspo-

------------------

* W połowie XVI wieku.

** De sita Dan. c. 234.

S. 195

mnienie o mytycznej łusce żołędzia, w której boginie zesłały nasiona wszystkich zbóż. To się ściąga do tego samego o dębie rozumienia.

Grecy od epok jescze bohaterskich dąb pewnego rodzaju uważali za drzewo święte, którego owocem żywiły się narody. Był on poświęcony Jowiszowi.

LIPA, Liepas. U starych Prussów należała do rzędu drzew świętych; Heuneberger upewnia, że za jego jescze czasów, to jest pod koniec XVIgo wieku, nad dolnym Niemnem, blisko Ruśni, we wsi Szakanikach, dziś Szakuny podobno, była ogromna lipa, do której wieśniacy, przytrzymujący się jescze dawnych przesądów, przychodzili skrycie modlić się zwyczajem pogańskim*.

SOSNA, Pussis. Hartknoch **, przytacza wiadomości o świętej sośnie, nazywanej Romuta albo Ruombota, znajdującej się we włości Insterburskiej; gałęzie jej, we trzy podziały rozłożone, poziomo się rozciągały, a potem zakrzywione w górę zrastały się. To drzewo w roku 1664 piorun strzaskał. Jedna pieśń gminna litewska spomina takoż o świętej sośnie, którą zasadził ojciec wojownika Ejszy, w dniu jego urodzenia.

WIERZBA, Blinda. Na prawym brzegu Niemna, niżej trochę Jurborka, we wsi Kalinianach, W roku 1805, postrzegłem jednej niedzieli wierzbę,

-------------------

* u Hartkn. Alt. und neu. Preuss. str. 12.

** Ibid. s. 151.

S. 196

ubraną w wieńce z kwiatów; koło niej znajdowało się kilkanaście kobiet zamężnych: jedne się modliły, drugie siedząc na darni rozmawiały. Pytałem, coby ten obchód znaczył? Treść ich odpowiedzi była, że według starodawnego zwyczaju, mężatki zwykły się pod tę wierzbę zbierać we dni świąteczne, podczas lata, gdzie się modlą. Xięża kazali do drzewa przybić krucyfix, bo dawniej prosto pod wierzbą się modliły, do której świętość jakaś jest przywiązana; modły były o sczęście i pomnożenie potomstwa. Dalsze miejscowe badania posłużyły do odkrycia powieści o wierzbie świętej: -- Niewiasta pewna, nazywająca się Blinda, miała sczególny dar wydawania na świat mnogiego potomstwa, z niewypowiedzianą łatwością, tak dalece, że nie tylko sposobem przyrodzonym rodziła, ale z rąk, nóg, głowy i innych części ciała, wydawać mogła dzieci. Ziemia, najpłodniejsza z matek, pozazdrościła jej takiej płodności; przeto razu jednego, gdy szła Blinda przez łąkę, która grzązką była, nogi jej uwięzły w ziemi, i tak mocno ziemia ścisnęła stopy, ze z miejsca zejśdź nie mogła i przemieniła się w drzewo wierzbowe. -- To zapewne dało powód uświęcenia wierzby, i mniemania o skutku jej wpływu na płodność.

WIĄZ, Winkszna. Niedaleko wsi mojej, w okolicy Gierwielańcach, w ogrodzie jednego szlachcica, znajduje się dotąd pień Wiązu bardzo dawnego; średnica jego u dołu dochodzi łokci pięciu; przed 30

S. 197

laty upadł, suchy już będąc od niepamiętnego nikomu z tyjących czasu. Podanie tylko słynie, że tak ogromne przed czasy miał konary, iż sto ludzi na koniach cień pod nim znaleśdź mogło. Uważanym był za drzewo święte.

JESION, Wousis. To piękne, rozłożyste drzewo, należało takoż do liczby drzew poświęconych. Powieści o cudownych drzewach jesion spominają.

Stawianie jesion poświęcali Jowiszowi, zwanemu Jesse, Skandynawowie uwielbiali jesion, Ydrazyl zwany, pod którego cieniem bogowie przemieszkiwali.

OŁTARZE, ROHA *.

Ołtarze ludów starożytnych, były to miejsca wyniesione nad ziemię, do pewnej wysokości, na placu odkrytym, w gajach lub świątyni, dachu i sklepienia niemającej, pośród której wyniosłości, za stopnie służącej, było ognisko, podniesione w pół człeka. Kapłani, stojący na stopniach, w obliczu zgromadzonego ludu, palili na tem ognisku ofiary. Starożytni Egipcyanie, Grecy, Rzymianie z przepychem i okazałością wznosili ołtarze, rozmaitym bogom poświęcone w sczególności. Litwini zaś w ubogiej prostocie swojej, mieli proste i niekosztowne, wyjąwszy niektóre w świątyniach Perkuna znajdujące

--------------------

* X. Grzybowski, w xiążce: Skarb nieoszacowany, 1740. Wilno. Tak ołtarze litewskich bogów nazywa.

S. 198

się. Były tez wielkie, pewne kamienie, za ołtarze bogom niektórym poświęcone, jak widzieliśmy pod artykułem Goniglis. O podobnym ołtarzu bogini Wellony, mówie będziemy pod artykułem Mogiły. Ołtarz w świątyni boga Perkuna, opiszemy pod artykułem Świątynie.

Uważać należy, że jak u starożytnych Greków, tak i u Litwinów, rogi od bydląt ofiernych wprawowano w ołtarze, albo w ściany świątyni, po nich liczono upłynione epoki i pamiętano wypadki znakomite krajowe; według postrzeżeń Kroniki J. F. R., Pan Klaproth widział u Ossetów, narodu Kaukazkiego, podobny zwyczaj *.

Natrafiano w Litwie przy wielkich kamieniach i kurhanach, mnóstwo kości bydlęcych i ułamków naczyń glinianych, zakopanych głęboko w ziemi. W Wilnie pod koniec zeszłego wieku, kopiąc na fundamenta przy kościele katedralnym, znaleziono w ziemi sklepik, w którym pełno było rzeczy podobnych. Takie odkrycie przypomina zwyczaj zakopywania do ziemi reszt ofiernych, na cześć bogów podziemnych. Sklepik zaś był ołtarzem stałym dla bóstw tego rodzaju, albowiem im poświęcone ołtarze zagłębione w ziemię były.

POSĄGI, WEJDAS.

Bogów posągi w pierwotności wieków, nie mia-

------------------

* Voyage au Caucase 1825. T. II, p. 257. Roha może więc pochodzić od Ragas Róg.

S. 199

ły żadnego wyobrażenia istot żyjących, częstokroć nieforerony kawał drzewa, kamień dziwnie ukształcony albo sztuka jakiego metalu, były przedmiotami którym się kłaniano. Wszystkie posągi w pierwszych wiekach poganizmu, były kamieniami niekształtnemi, mówi Fr. Noël, (art. Junon). Wiadomo, ze posąg Matki bogów, którą Frygijanie czcili, był prostym kamieniem, nieociosaną sztuką głazu; taki posąg dali oni posłom Rzymskim, którzy do nich przybyli z prośbą o niego. Kamień, który Jakób namaścił i poświęcił Bogu Przedwiecznemu, był potem od ludu bałwochwalczego za boga czczony. Posąg Lunusa Heliogabala, wystawiony na górze Kapitolińskiej w Rzymie, przez Aureliusza Antonina, był ogromnym kamieniem czarnym, o którym mniemano, ze spadł z nieba (kamieniem meteorycznym).

Były znowu bóstwa, którym nie robiono, ani posągu, ani obrazu: częstokroć imie boga, napisane na desce, albo wyryte na głazie, było jego wyobrażeniem. Niekiedy zaś z materyi tkanej zawieszona zasłona w świątyni, przed jaką wklęsłością w ścianie, stanowiła przedmiot, któremu się kłaniano; bywało to sczególnie) w świątyniach tajemniczych. Wiemy takoż z dziejów starożytnych, że w mieście Gades, dziś Kadyx, była świątynia Herkulesa, Gadinatus zwanego, do której przystępu niewiasty nie miały; w niej nie było żadnego posągu, nawet samego Herkulesa.

S. 200

Posągi bogów litewskich najwięcej w tym najstarożytniejszym smaku, bez wątpienia bydź musiały, nawet największa część bogów, bogiń i bożków, żadnych posągów nie miała. Brak snycerzów i malarzów, zastępowała wyobraźnia.

Mówi Stryjkowski o krzemieniu czarnym, ogromnym, z którego dobywano ogień, w świątyni Wileńskiej Perkuna. Nie wchodzi przecie nasz dziejopis w dalsze rzeczy wyłusczenie. Mnie się zdaje, że to był posąg Sotwara, nazywanego Gabie, czyli boga Ognia, zupełnie to samo, co Heliogabel Aureliusza Antonina Cesarza, o którym pod artykułem Sotwaros mówiliśmy.

Posągi Perkuna musiały bydź z razu takie, o jakich Maxim Tyryjczyk mówi, wymieniając starożytne posągi Jowisza, to jest: ogromnym dębem, albo sztuką niekształtną dębu. Wszelako wiemy, ze w świątyni starożytnej Romnowe, pod owym wielkim i zawsze zieleniącym się dębem, stały trzy posągi, Perkuna, Atrimpa i Pokla, a w niszach osobnych, będących w ścianach obwodu świątyni, innych bogów. Wyraźnie zaś w opisaniu tej świątyni, jest u dziejopisów wzmianka, o posągu głównego boga Perkuna, który ozdobniejszym był nad inne.

Jakoż posągi Litewskiego Perkuna słynne były na Północy w dziesiątym wieku: gdyż Włodzimierz zostawszy Wielkim Xiążęciem całej Rusi północnej, taki sam posąg wystawił w Kijowie i w Nowogro-

S. 201

dzie o tymże czasie wzniesiono temu bogu świątynie, na miejscu, gdzie jest Monaster, Permiskim zwany. Ogromna to bydź miała statua, mająca tułów z drzewa dębowego, głowę srebrna, wąsy i uszy złote, nogi żelazne, w ręku trzymała cóś nakształt piorunów, czyli błyskawic.

Na starożytnych monetach litewskich, były wyobrażenia bogów, podług dawnego zwyczaju, spólnego z innemi narodami somsiedniemi. Miałem w ręku srebrną monetę, znalezioną w okolicach Oran. Obaczyć jej rysunek w naturalnej wielkości na figurze 13, Tablica III. Mimo zatarcia, rozpoznać na niej można było osobę, ubraną w płasczu, spiętym na piersiach, z koroną jakąś na głowie, w lewym ręku trzyma trzy pociski, z obu końców zaostrzone, jakby strzały piorunu; w prawym ma laskę długą czy berło, przy której znajduje się jakaś punktacya, siedzi na ptaku drapieżnym, niby rozpostarte skrzydła mającym. Musi to bydź, bezpochyby wyobrażenie Perkuna. Na odwrocie są ślady jeźdca na koniu, z tarczą i szablą, wyniesioną nad głową. Zapewne herb Xiążęcia panującego, pod którym bitą była moneta. Mówiono mi, ie znajdywano podobne monety złote, które się nazywały Perkunas auxas, to jest: biornny złote. W jednym zapisie testamentowym, odnoszącym się do końca XVgo wieku, przez Szlachcica Bołądzia czynionym, i w akta Ziemskie Trockie pod rokiem 1493, kwietnia 6, wniesionym znala-

S. 202

ziem: "iż soroka starowicznych Perunow zołolych, sztuk 20 żonie mojej, Halenie Pietkownie, a sztuk 20 dietiam moim, koźnomu po sztuk piat!......" Wiemy, że w XIV wieku, były grosze polskie Piorunkami zwane. O nich namienia Kojałowicz * i odróżnia od Perunow czyli Perkunów złotych i srebrnych, które niegdyś w Litwie znane były. Rzecz o tych Piorunkach zasługuje dość na uwagę, żebyśmy ja w tem miejscu opuścić mieli. Szlachcic, Jan z Kurozwęk, rodem z Wielkopolski, dozorca mennicy w Litwie, za Jana Olbrychta, otrzymał w roku 1503, od Króla Alexandra, pozwolenie bicia monety polskiej w Grodnie. Syn jego Piotr, dziedzic tegoż przywileju, był handlarzem monetarnym. W tej bowiem porze, szlachta, w towarzystwie z żydami frymarczyła monetą, litewską zwłascza. Piotr ten sczególnie był obrótny i po całej Litwie wykupywał monety dawne, osobliwie Pioruny: złoto sprzedawał do Hollandyi, a srebro białe przebijał na złą polską monetę, przezwanym wiec został Piorunem z Kurozwęk. Grosze polskie jego wymysłu, ledwie połowiczny walor mające, przezwano Piorunkami **. Kiedy w ostatku powstały głośne narzekania na tego fałszerza monet, wytoczyła się sprawa przed króla Zygmunta I; proces długo się ciągnął, aż w końcu

---------------------

* Herbarz Szlachty Litewskiej rękopisny przez Kojałowicza, podobno brata Dziejopisa. Z niego mam wyjątki niektóre, cały znajdował się w Bibliotece Poryckiey.

** Bielski w Kronice swojej podobną rzecz donosi.

S. 203

w roku 1545, zapadł wyrok na ujęcie Pioruna i jego spólników, których dawno już w kraju nie było.

Tenże Kojałowicz, mówiąc o monetach litewskich, powiada: "Skarb litewskich panów i Xiążąt, był zamożnym w drogie kruszce, które zazwyczaj płyną tysiącznemi drogami w tę stronę, na której potęga zwycięztw zostaje. Nie można przeto zaprzeczać, że były monetu, pod sztemplami litewskiemi bite od bardzo dawnego czasu. Połączenie się Litwy z Polską, sprawiło wyzucie kraju naszego z tych drogich metallów: skoro się bowiem związki z Polską i Niemieckiemi krajami przez Polskę otworzyły, nastało to zgubne przekupstwo monet litewskich, bardzo korzystne dla lichwiarzy tego rodzaju, ponieważ litewskie pieniądze, co do dobroci, pierwszeństwo przed wszystkiemi innemi trzymały....."

Sami Krzyżacy frymarczyli monetami, bijąc nierównej dobroci pieniądze swoje, a to jescze w znacznej liczbie, zapewne z metalu w pruskim kraju nabytego lub ze zdobyczy w Litewskich ziemiach.

O monetach starożytnych Prussów spominają kronikarze, one zaginęły w przetapianiu i przebijaniu przez Krzyżaków; w późniejszych czasach znajdowano, niektóre w ziemi, sczególniej w grobowcach starożytnych. Kronikarz Schütz z osobną uwagą o nich pisze *. Według jego naocznych postrzeżeń,

---------------

* Bayer całą rozprawę napisał w tym przedmiocie: De nummis Romanorum aliquando efosis in Prussia. Opusc.

S. 204

te albo miały na sobie wyobrażenia bogów, albo napisy pismem nieznaiomem, czasem literami łacińskiemi.

Powiada on: (fol. 7. verso) "Znajdowano w Prussach i przyległych krajach, w grobowcach i w ziemi, monety złote i srebrne z nieznajomemi wyobrażeniami, godłami i napisami. Na jednej wielkości szerokiego grosza było wyobrażenie królowej jakiejś, podobne do starej kobiety, z drugiej strony znajdowała się ręka, z rozpostartą dłonią; przy tych wyobrażeniach były napisy nieznajomym charakterem. Druga, wielkości orty, talara prawie, na jednej stronie stoi ukoronowana królowa, z tylu głowy w poprzek strzała pozioma, przed obliczem osoby znajduje się godło podobne, jakie się Merkuremu przydaje, nakształt Kaduceusza; na jednym brzegu, przy strzale napis wyraźnie czytelny: LECIPORUS, na drugim brzegu ku obliczowi królowy napis: KRASSIURA. Na odwrocie stoi nalewaczka i zbroja tryumfalna, tropheum, napis jednak dla starości niewyraźny, że żadnej litery wyrozumieć niemożna. Trzecia: znaleziono jescze inny gatunek takiego szerokiego grosza, mającego na jednej stronie ukoronowaną królową, z temi literami czytelnemi jescze: CESTIANUS; na odwrocie przykryte mary, na których siedzi wyobrażenie człowieka, z zasłoniona przez welum twarzą, napisu wcale wyczytać niemożna. Oprócz tego odkrywano wiele monet różnych gatunków, na któ-

S. 205

rych mało co wyczytać można było. "Szkoda, że Chytreus, wydawca kroniki Szica, nic dołączył rysunków, tych monet, które, widać, przy rękopiśmie znajdowały się. Wszelako i tak sądzić należy, ze się nie ściągały do obcych jakich krajów: ponieważ tu wymienione sczegóły, dla każdego numizmatyka są tego dowodem. Niewieście postaci wyobrażają boginie, bo królow i królowych ludy litewskie nie znały u siebie, we właściwem tej dostojności znaczeniu.

Hartknoch (str. 112) mówi o monetach, w Prussach znajdywanych, na których litery były do ruskich podobne*. Mam znalezioną u mnie samego w ziemi monetkę małą srebrną, jej wyobrażenie wielkości naturalnej, jest na figurze 9, Tablica III, Srebro bardzo czyste, nie zbyt cienka, wklęsła znacznie, napis na stronie wklęsłej, który jest literami biarmskiemi, wyraża Jurhii. Na stronie wypukłej znak podobny do litery A, czyli An, w abecadle biarmskiem zwanej, przy której jest listek koniczyny. Ten wyraz może odnosić się do krainy Hirryi, albo Juhryi, która leżała nad rzeką Jurą i Jurbork do niej należał. Byli i władacze litewscy, imię Jurii

----------------

* Obszerniejsza wiadomość o monetach staropruskich, znajduje się w dziele Liebknechta. De antiepiis nummis aliguando effosis in Prussia Regaliet adjacentibus Regionibus. Takoż Schlegel: De nummis antiquis. Spanheim: Numismaticae Dissertationes. O rublach litewskich starożytnych. Obaczyć Czackiego, o Prawach, T. I, str. 171 i 172.

S. 206

noszący, jak Jurii Witowtowicz, który rządził Pskowsczyzną około roku 1342 *.

Posąg boga Sotwara znaleziony został w Prylwicach, z napisem runicznym Swaistix, gdzie między odkrytemi w ziemi 72 posągami, zapewne nie jeden do rzędu bogów litewskich należał, które zabrane bydź mogły, przez Sławian Obotrytów, Herulom, razem z ich grodami i świątyniami**. W jednym, ruskim językiem pisanym dokumencie, w Lidzkim powiecie, w wieku XVI, na bardzo trwałym papierze, postrzegłem znak wodny, czyli znamie fabryczne, którego wyobrażenie jest na figurze 27, Tablica IV. Wystawia twarz słońca z napisem dokoła ruskim, dawnemi literami, jakie z czasów Witolda widzieć się dają na dekretach tego xiążęcia wyczytać można wyrazy: Sotwor. Boh. Nasz.

Na jednej monecie srebrnej, znalezionej w Wiłkomierskim powiecie, nad rzeką świętą, było wyobrażenie, jak na figurze 12, Tablica III. Rysunek jej znajduje się w Kronice J. F. R., z oznaczeniem, gdzie znaleziona, i napisem: "Żmudzka starożytna moneta srebrna, wagi dwa i pół srebrne Kurlandzkie grosze." Sądząc z wielkości monety grubą bydź musiała. Było to wyobrażenie jednej z bogiń: a po-

------------

* Karamzin Istor. Hosudarst. Ross. T. IV, Prymeczania, N. 336 i 355.

** Badania o Retrze i posągach Prilwickich znajdują się W pismach Thunmanna, Jana Potockiego, w rozprawie Surowieckiej; o. Roczn. Tow. P. N. Warsz. 1812.

S. 207

nieważ w dole jest bydle, przeto do Walgmy może się odnosić. Na odwrocie brama i w jej otworze pałasz zatem stosuje się do miasta jakiegoś. Napisu żadnego nie widać.

W roku 1826, w powiecie Lidzkim, niedaleko wsi Ogrodników, w urwisku brzeżnem nad rzeką Solczą, znalazł wieśniak stare pieniądze srebrne. Z tych w roku 1832, dostałem sztuk pięć, ze trzech gatunków monet, które ten skarb składały. Starania wszelkie w odkryciu więcej były nadaremne, ponieważ nabywca, wnet po znajdzieniu, żyd złotnik, w bliskiem miasteczku mieszkający, postarał się przetopić. Ocalałe zostawił, jak mówił, po dwa exemplarze z każdego gatunku, które nabył mój zbieracz starych monet, żydek, chodzący z kramką. Z wypytań u żyda i wieśniaka, pokazało się, że cienkich było najwięcej, wszystkie sztempla jednego, grube we dwóch gatunkach, wynosiły połowę wagi całego znajdzienia, srebro wysokiej próby; w ogóle bydź mogło do półtora funta. Exemplarz jeden cienkiej, zgubił tenże złotnik. Po uczynieniu tego postrzeżenia, opiszę te monety, zasługujące tu na miejsce, choćby dla tego, że na litewskiej ziemi odkryte zostały.

Figura 10, Tablica III. Na stronie głównej jest osoba, twarz nieco zwróconą w prawo mająca, na głowie szyszak, otoczony koroną trójkątne ostrza mającą, w tyle, czy z boku lewego, wisi jakaś obsłonka,

S. 208

na podobieństwo hełmu. Ubior osoby długi, z góry do pasa opięty, jakby w pancerzu; pas, a niżej fałdzista suknia, dla przytarcia nieznaczne jej ozdoby. W ręku prawem trzyma miecz wzniesiony. Na koło obwódka, wypukło nacinana, w listki czy serca. Napis runiczny: przed osobą runy czytać się dają z góry na dół, i wyrażają, podług rozbioru znawcy: MENDOK: U; za osobą z dołu w górę: KUNI: DI. Co jest w skróceniu Tdendok. U, znaczyć może liczbę pewną, albo literę początkową przydomku, czy przezwiska Xiążęcia. Kunlgas Didis, to jest: Wielki Xiąże.

S. odwrotna: W obwódce dokoła takiej samej, mała tarcza z podobną obwódeczką, na niej w drobnem wyrażeniu, coś nakształt Pogoni litewskiej. We środku Niedźwiedź wspinający się na tylnych łapach, ku stronie prawej zwrócony. Napis wokoło równo idący, od prawego brzegu tarczy małej poczynający się, wyraża: ZEMAJTAS: MINZIOS. To jest: Żmudzka Moneta.

liźnięcie na sztemplu było wykonywane dłutkiem, wycisku zagłębienia nie wszędzie jednostajne. Grubość i waga równa się blisko potrójnemu groszowi srebrnemu Zygmunta I., Figura 11, Tablica III. S. główna: Profil obrócony w lewo, niezgrabne bardzo rysy twarzy mający, broda niewielka, włosy całe w loki utrefione. Głowa okryta koroną sczególnego składu: na

S. 209

przepasce wązkiej trzy poprzeczne pasy, od skroni do skroni idące, przeplecione Jescze jedną przepaską. Zdaje się nawet, ze pasy sterczą wertykalnie. Napis poczynający się od czoła popiersia, wcale nie wyrozumiałe, dla mnie, litery zawiera, mimo dokładności wytłoczenia. Ze strony lewej są ślady obwódki perłowej.

S. odwrotna: W obwódce perłowej stoi osóbka, en face, w długiej, bezfałdnej tunice, ślad twarzy i fałdy sukni zatarte. Nogi od pół golenia, jak laseczki gałkami zakończone, widzieć się dają. Rękę lewą opiera na lasce długiej, na ziemi stojącej. Prawą, spusczoną na dół, wskazywać zdaje się na początek napisu, idącego kołowo z dołu w górę, począwszy od O, jak się wyraża.

Grubość monety, oznaczona na figurze przecięciem dyametralnem, między S.mi umiesczonem, jak się znajduje przy wszystkich innych na tej tablicy.

Nie mogłem dotąd otrzymać wykładu napisów, mimo starań i przesłania rysunków? różnym znawcom, mimo porównań z abecadłami rozmaitemi, w dziełach wydanych będącemi.

Sposób bicia, srebro i kształt, zupełnie taki, jak w następnej, zdaje się mówić o ich spółczesności. Może nawet odnosić się do którego z mocarzy starożytnych północnej Europy.

Figura 14, Tablica III. Popiersie wybornie

S. 210

oddane Cesarza Rzymskiego] obrócone w lewo. Napis wyraża: DIVVS. M. ANTONINVS. PIVS.

S. odwrotna: Orzeł rzymski, stoi na ołtarzu, ozdobionym festonami, głowę zwraca na prawo. Napis: CONSECRATIO.

Ta moneta wykładu nie potrzebuje. Tylko przez znalezienie jej obok krajowej przypomina, że do czasu Mendoga, czyli wieku XIII drugiej połowy, znaydowały się w ręku krajowców tutejszych zbiory starożytnych numizmatów, obok krajowych przechowywane.

Figura 16. Tablica III. S. główna: Popiersie en face, osoby młodej, ukoronowanej mitrą xiążęcą; na lewej stronie stoi chorągiew, dwókliniasta. Obwódka w kształcie lutni starożytnej.

S. odwrotna: Jeździec na koniu, w prawo skierowany w biegu, w prawej ręce trzyma miecz prosty, obosieczny.

Napisów żadnego śladu nie ma.

Moneta mała i bardzo cienka, srebro białe czyste, znalezioną była w jednym exemplarzu osobno, na litewskiej takoż ziemi. O niej zdanie zostawuję znawcom, czy jest tutejszą lub zagraniczną.

Posąg boga Atrimpa wyobrażał węża, spiralnie zwiniętego, z ludzką głową. Obaczyć figurę 7, Tablica II. Stał w świątyni Romnowe po lewej stronie Perkuna; był z miedzi; ma koronę na głowie kłosami przyozdobioną.

S. 211

Posąg boga Patelo, znajdował się w tejże świątyni i stał po prawej stronie Perkuna, lecz wyobrażenia jego nie wiemy.

Wyobrażenia Jescze Perkuna, Patelo i Atrimpa, znajome jest z chorągwi staropruskiej. Obaczyć figurę 41, Tablica VI. Opisanie tej chorągwi pod artykułem o Herbach.

Posągi Wurszajta i Sznejbrato, również umiesczają kronikarze w tej samej świątyni, nie czyniąc żadnego ich opisania.

Róg Kurko miał swój posąg, jakeśmy pod tym artykułem widzieli. Prussowie, sczególni czciciele tego boga, po skończonem Wielkiem Święcie, posąg ten kruszyli corocznie i nowy sporządzali. Obaczyć artykuł Święta.

Znajduje się o tem wątpliwość*. Ponieważ w jednym dyplomacie Krzyżackim z roku 1249, w oryginale przez, autora widzianym, zamiast wyrazu confringere, który dał początek powyższemu mniemaniu, wyrażono confingere. Cóżkolwiekbadź, myśmy się trzymali powszechniejszego zdania i przyjętego od wszystkich dziejopisów, bydź może, i z innego zrzódła z tym wypadkiem poznajomionych.

Ułamek posągu jakiegoś żmudzkiego, zrysowany, znajduje się w kronice J. F. R. z napisem Schomai-

---------------------

* Voigt Gesch. Preuss. B. I, p. 590. Semel in anno colectis frugibus consveverunt confingere et pro deo colere, cui nomen Curcho imposuerunt. .......

S. 212

ten Götze. Obaczyć figura 5, Tablica II. Że ma na piersiach coś nakształt słońca, mógł wiec to bydź Szwajstix.

Opisanie posagu Raguta znalazłem w rękopiśmie Xiędza Łodziaty, zmarłego w końcu XVIIgo wieku, który, opisując osobliwości przez siebie widziane, mówi o tem w te słowa: -- "Widać, ze temu, fałszywemu bogowi Ragutysowi, czyniono adoracyą pod postacią niezgrabnego kloca, z starej barci wyrobionego, na wzór otyłego chłopa; dawano mu czarę miedzianą w rękę. Sam bowiem widziałem w sieniach, in vestibulo regali, ratusza Mereckiego, bałwan takowego Ragucia, którego dawniej gdzieś Radcy Mereccy odjęli u chłopów. Istna to fisis djabła okopciałego: z rożkami na głowie, oczy wielkie, jak cielęcia, siedzą mu na wierzchu, kałdun wydęty; noga jedna odłamaną, drugiej pół stopy nie staje, ale te pół pozostałe przechodzi miarę naturalnej i pokazuje, że bóg był w papuciach. Na takich więc długich stopach, a krótkich goleniach, bałwan mógł stać wygodnie, bez podpory. Rąk mu obu brakło, był nagi, in naturalibus. Figurę młodziana wyobrażał, włosów na głowie wyrabianie było zkrótka, albo raczej podobniejsze do czapeczki fałdzistej, niżeli do włosów. Twarz okrągluczka, wydatna, jakby wybrzękła, wargi małe, do śmiechu ułożone." Obaczyć według tego zrobiony rysunek na figurze 6, Tab. II.

Posągi osób ubóztwianych znane były Litwinom,

S. 213

za wyraźnem świadectwem Stryjkowsldego, który wźrnienia, że posąg Kakowojtisa znajdował się na górze pod Dziewiałtowem. Był z drzewaj kolosalnej postaci.

Zabytki lego rodzaju największemu znisczenia podległy, w czasie przyjęcia wiary chrześciańskiej przez Litwę, a bardziej w nawracaniu Krzyzackiem. i Rycerzy mieczowych, burzono, nisczono, topiono wszystko, cokolwiek do wyobrażenia bogów pogańskich ściągało się. Nasze rzeki, jeziora i błota, nie na jednem miejscu, ukrywają posągi bogów, kamienne i metalowe.

Posągi Prylwickie zachowują się w bibliotece Raceburskiej i w Neu-Brandeburgu w gabinecie Szponholcowskim. W dziele, którego dostać nie mogliśmy, Bekinanna *, są opisania posągów Herulskich, wielce ciekawe.

ROZDZIAŁ II.

MIEJSCA UŚWIĘCONE.

GÓRY ŚWIĘTE. KAŁNAS.

Wiadomo z najdawniejszych dziejów, że ludy starożytne, przynosiły ofiary bogóm na wysokościach

--------------

* Beschreibung der Mark Brandeburg. T. II. str. 376.

S. 214

trwało albowiem u nich wyobrażenie, że bóztwo na wysokiem niebie przemieszkiwa; przeto rozumieli, że się zbliżają do niego, gdy na górze ofiary przynoszą. Abraham szedł na górę ofiarować Izaaka, Pismo ś. nie raz wspomina o wyżynach ofiernych.

Starożytni mieli pewne miejsca Hypetres, albo Subdiales zwane, żadnem nieobwarowane przykryciem, ani ogrodzeniem, które były na górach bezleśnych, otwartych na wszystkie strony; tam się odbywały niekiedy obrządki i narady ludu.

U Sławian wyżyny były dość powszechne, zwłascza na Północy, zwano je Łysemi Górami, że były z drzew i zieloności obnażone *. Łysa Góra Kijowska słynęła po całej Kusi: o niej wiele powieści trwa i dotąd. Tam Baby-Jagie, Czarownice, Wiedźmy i duchy poufałe, zlatywały się na stępach, łopatach, miotłach, w nocy Święta Kupalnicy, dla narad i bie-

------------

*Takowe góry znajome były wielu narodom, wcale związku z Litwinami niemnjącym, w samej Europie położone. Naprzykład: Chaumont, od Chauve łysy, Kahlenberg, od Kahl, toż samo po niemiecku znaczącego przymiotnika. Ale i w Persańskim języku Khoh znaczyć ma łysy, przeto wywodzą nazwanie Kaukazu od Khohkasp, łysa góra. Takie jest zdanie MalleBruna. (Vocabulaire de mots generiqties). Lecz według bliższego rozpatrzenia się w lingwiezności, Kasp, znaczy Łysy, a Koh góra w Indo-Bydyńskiej mowie, czyli w krainie nad Araxem Jescze pozostałej, Ztąd morze Kaspijskie, znaczy na miejscu Łyse morze, przenośne nazwanie Morza, opustoszałe brzegi mającego. (Słowniczek rękopisny, jakiegoś dyalektu zakaukazkiego, przez Lekarza Roślakow, około 1809 r. spisany).

S. 215

siady. Polska Łysa Góra pod Sandomierzem, dziś świętego Krzyża, nie mniej słynną była.

U Litwinów były góry poświęcone czci bogów, lecz nie mamy powieści prawdziwych litewskich, w którychby wzmianka była o Łysej Górze jakiej. Wszystko, co wiemy z dziejów w tej mierze, ogranicza się do gór, na których były ołtarze, albo świątynie. Góra pod Połongą, ołtarzem Praurimy, nad rzeką Niewiaźą, świątynia, słynęły. Wileńska Góra Łysa, na której stoją trzy krzyże, musiała bydź nazwaną przez Rusinów, kolonistów miasta, przy jego założeniu, z Rusi litewskiej sprowadzonych. Wyższa jej część osypała się znacznie. Dopiero, baterye robiąc, kości ludzi bardzo dorodnych znaleziono na niej Nie ma więc śladu, aby tam co do religii dawnej litewskiej ściągającego się bydź miało. Pierwsi missyonarze franciszkańscy postawili trzy krzyże na niej, dla znaku missyi swojej; w roku 1333 ukrzyżowano na tejże górze siedmiu z nich i z góry do Wileńki. strącono. Toć, gdyby góra była świętą, w znaczenia poganizmu, nie czynionoby tego, albowiem uświęcone miejsca nieśmiano żadnem zabójstwem znieważać.

GAJE ŚWIĘTE, EMAS*.

W pierwiastkowych wiekach, kiedy lasy, pokrywające ziemię, były pobytem ludów, niektóre w nich

----------------

* W Trockim powiecie koło Marcinkańców, pod tem nazwaniem, prawdziwie litewskiem, gaje mianują wieśniacy.

S. 216

ustronia, pięknością drzew i przyjemnem położeniem znakomite, były miejscami schadzek zebrania przyjaznego: tam to przemieszkiwali pierwsi wodzowie ludu i razem pierwsi kapłani. W tych gajach pierwsze osnowy towarzystw i pierwsze marzenia religijne miejsce miały: gaj więc był najpierwszą świątynią wszystkich narodów.

W Litewskiej Mytologii toż samo daje się postrzegać: były uświęcone całe obręby lasu, w których ołtarze i świątynie znajdowały się, ale zawsze nad rzekami, sczególniej przy zejściu się dwóch rzek znacznych. Świętość gajów do tego dochodziła stopnia, ze nie tylko w nich ani polować, ani łowić żadnym sposobem zwierząt i ptaków nie godziło się, lecz jescze schronieniem były dla ludzi prześladowanych, którzy, schroniwszy się w to święte miejsce, od prześladowań wolni byli; gdyż wszystkie tam będące istoty, również drzewa i rośliny, za święte i nietykalne uwalano, ze ścisłą bogobojnością. Miechowita powiada *: -- "Zepsucie ludu Pruskiego do tego stopnia doszło, że nie tylko lasy, ale ptaki i zwierzęta w nich przebywające, za święte się liczyły; gwałcącym zaś gaje święte, albo te zwierzęta bijącym, nogi i ręce mocą djabelską kurczyło. " Wstęp do takich gajów bronny był chrześcianom, ciekawością powodowanym, lecz nie niesczęśliwym zapewne*.

-------------------

*Lib. 4, c. 45.

** Dusburg, Lib. I, c. 1.

S. 217

Znakomity gaj święty przywodzi Hartknocli z dawnych badań, którego miejsce, na karcie starożytnych Pruss, naznacza, na granicy Żmudzi, przy zbiegu dwóch rzek, z których jedna do zatoki Rusneń-skiej wpada. Bydź musiał nad rzeką Tenne, podobno w miejscu, gdzie leży wieś pruska Romuten, a na Żmudzi, przez granicę tylko Romuniszki.

Tenże autor spomina o sławnym gaju w prowincyi pruskiej Samlandyi, który się znajdował w okolicach wsi Pobeten.

W Wilnie gaj święty nad ujściem Wileńki do Wilii znajdował się. W Kownie nad ujściem Wilii do Niemna. W innych, miejscach, i przy każdej prawie znaczniejszej osadzie były gaje święte, mniej więcej słynne.

Co do rodzaju drzew w nich rosnących, były takoż mniej więcej wsławione: dębowe miały pierwszeństwo, po nich topolowe z białych, srebrzystych, topoli. W powiecie Lidzkim, przy wsi Girkach, w Litwie właściwej, jest grupa obszerna drzew takich, bardzo starych i pięknie rosnących: o nich jest podanie, że są szczątkami gaju świętego, który był schronieniem, na śmierć prześladowanych; a moc niewidoma, strzegąc takich ludzi, karmiła ich cudownym sposobem, dopóki tam przebywali.

Przywiązanie Litwinów do gajów nie zaraz ustało, z odmianą wiary: znajdujemy w papierach miejscowych, wyższych dalą nad wiek ośmnasty, ciągłą

S. 218

wzmiankę o gajach, między znaczniejszemi sczegółami niajętaości nieruchomej, niekiedy mowa jest o Gaju -- z gawronami: znaczyło to gaj zahodowany od dawna: bo te ptaki zwykły się gnieździć na najwyższych drzewach, w miejscach bardzo gęstego lasu i najodludnicjszych.

ŚWIĄTYNIE.

Herodot i Strabon upewniają, ze najpierwsi Egipeyanie i Fenicyanie, zaczęli wznosić przybytki staie bogom, czyli gmachy, w których cześć im oddawano. Persowie zaś i inne wschodnie narody, długo jescze potem tych budowli nic znały, u których góry były miejscem przynoszenia ofiar.

Świątynie starożytnych składały się z dwóch oddziałów: Naos, gdzie stało naczynie z wodą lustralną, lud się zgromadzał i był obecnym obrządkom; druga część Adytum, gdzie były posągi; osoby poświęcone, kapłani, wodzowie, mieli tylko prawo tam się znajdować. Cała budowa wznosiła się na stopniach, i miała z przodu albo po bokach przysionki, na kolumnach wsparte. Świątynia Jowisza kapitolińskiego stała na stu stopniach, od poziomu placu podniesiona- Ozdoby wewnętrzne i zewnętrzne były wytworem sztuk: budownictwo, rzeźbiarstwo, malarstwo i inne, ubiegały się o upięknienie, wszystkie arcy dzieła, które smak wynalazł, a religija upoważniła, skupione były w świątyniach. U Rzymian

S. 219

uszanowanie tych gmachów od kaprysu ludu zależało, czasami najwyższe, to znowu za lada okazyę do pogardy zbliżało się.

Najstarożytniejsze litewskie świątynie były w gajach i pod świętem drzewem dębu, a taki przybytek, składający się z namiotu osłonkowego, nakształt parawana, lub stałego ogrodzenia, z drzewa, czy też z muru, nazywał się Romne, albo Romnowe. O znaczeniu tego nazwania mówiliśmy pod artykułem Drzewa święte, Dąb. Że zaś dośledzamy uroczysko starożytne tego nazwania w pierwotnej osadzie ojczyców litewskich, której starożytność do pięcia wieków przed narodzeniem Chrystusa dochodzi*; przeto najstarożytniejszej świątyni przodków litewskiego narodu miejsce kładziemy na Ukrainie, nad rzeką Psol, z prawego jej brzegu, przy ujściu rzeki Romny, gdzie i dziś leży mieścina, Romne nazywająca się. Mytyczna świętość tego nazwania tak musi bydi dawną, jak sam język litewski, czyli jak narod uspołeczniać się począł: ponieważ ma znaczenie oryginalne w tymże języku. Pobyt więc najwyższego kapłana słusznie dziejopisowic naznaczają przy tej świątyni wyłącznie, gdzie i najprzedniejszych bogów posągi i godła się przechowywały, a to od najdawniejszych epok istnienia narodu na Wschodzie Europy.

-----------------

* Przodkowie litewscy, kto oni byli, i gdzie pierwotnie mieszkali? -- Zostawujemy o tem wywody w następnym Tomio pisma niniejszego.

S. 220

Herulowie, najlepiej ucywilizowany lud litewski, osiadł w Niemieckiej ziemi, utraciwszy panowanie nad Rzymem, przeto i religijne porządki, na sposob oświeconego narodu, zaprowadził, wznosił świątynie i posagami bogów przyozdabiał. Niezawodną jest rzeczą, że Retra była miastem z razu Herulów, której zabytki odkryto pod wsią Prylwica, nie daleko Fcuzliiia w Meklemburgii. W Retrze była świątynia, zadziwiająca przepychem te strony, dzikiej jescze prawie Europy. Czyliżby bowiem nie bliżej było przypisać zdobywcom Wioch, niżeli Sławianom budowę tego gmachu? którzy nigdzie u siebie nic podobnego nie mieli, którzy, z lesistych pustyń prawego brzegu Wisły napłynąwszy, zagarnęli Wandalów, Swewów i innych Niemieckich ludów, opusczone krainy, a potem i Herulów wyciskać poczęli i ich zagospodarowane osady zagartywae. Mijam domysł, ze Retra, od retro jakoby nazwana, dla tego, że Herule napowrót nad systema hydrauliczne wod morza Bałtyckiego powrócili. Dość śledzeń gruntownych Jana Potockiego, według których okazało się, że kapłan przy świątyni w Retrze nazywał się Krewe, że tam były posągi litewskich bogów, że naoslatek odkryto w Meklemburgii i Luzacyi, zabytki napisów runicznych w języku Herulów, czyli dyalekcie litewskim.

Więc Sławianie-Obotryci znani Helmoldowi i innym dziejopisom, zawładali świątyniami litewskiego

S. 221

ludu i w nich uczyli się czci bogów, która do litewskiej zbliżała się.

Co się tyczę świątyń u Prussów byłych, wymieniemy o nich sczegóły z podań kronikarskich poczerpnięte i poźniejszemi badaniami wyświecone. Najznakomitsza świątynia była w Romnowe, którego miejsca nie oznaczono jescze z dokładnością. Treter w życiu Jana I, Biskupa Warmińskiego, najdokładniej zbliża badacza do punktu, gdzie śledzić należy. Podług tego Hartknoch, na karcie starożytnych Pruss, położył napis Romnowe, między rzekami Friszyngi Bejslejn, chociaż kółko, mające oznaczać położenie miejsca, mylnie trochę narytowano. Na drugiej zaś karcie Pruss nowszych, już pod Krzyżakami, umiescza klasztor Trifaltigkeit, fundowany przez jakiegoś Piotra Nogel von Sehr, w samym węgle zejścia się tych rzek spomnionych, ktory miał bydź, założonym na ruinach świątyni Romnowe, znisczonej ostatecznie przez Mistrza Winryka Kuiprode, który umarł roku 1382. Tak więc ślad nieprzestarzały musi bydź i dotąd na temże miejscu, zwłascza, że tam w blizkości jest wieś Romitten, przypominająca to nazwanie. Obaczmyż dopiero samej starożytnej świątyni opisanie. Na obszernej płazczyznie, oblanej dwiema rzekami, stał pośrodku dąb cudowny, zimą i latem zielony, niezmiernej grubości i wysokości. Dokoła drzewa był obwod murowany sześciokątny, ponieważ Stryjkowski sześć węgłow w świą-

S. 222

tyni liczy*. Tylna jednak ściana zbliżoną była najbardziej do dębu. W przodowej znajdował się szeroki otwór, czyli znacznej części tej ściany w obwodzie braknąć musiało. Przed samym dębem były trzy arkady, w których stały trzy główne bogi, Perkun po środku, Poklus po prawej, Atrymp po lewej stronie, inne bogi, jako to: Wirszajtos, Sznejbrato, Kurko i Ziemiennik, mieli posągi swe, umiesczone we framugach węgielnych, wewnętrznych ścian będących. W tyle dębu znajdowały się sklepiki, czyli kryjówki na Gady święte. Przed dębem ku ścianie otwartej stały ołtarze do palenia ofiar i utrzymywania ognia świętego. Do koła świątyni był plac, na którym lud się zgromadzał i był przytomny obrządkom, sama zaś świątynia tworzyła Adytum. Na placu ułożone były kostry drew, na utrzymanie ognia świętego przeznaczone. Plac dokoła otaczały domy kapłanów, kapłanie i innych sług świątyni. Wniyście tworzyła brama przodowa, po prawej ręce bramy był dom arcykapłana, po lewej gospoda, czyli dom gościnny. Obaczyć rysunek tej świątyni i miasta całego na Tablicy VII.

Druga świątynia była w Heiligenbeil, poświęcona bogowi Kurko, w której obwodzie był takoż dąb święty. Niektórzy Kronikarze te dwie świątynie za jedno biorą, plącząc się z podań polskich dziejopi-

-------------------

* Stronica 141; w rycinach jednak u Haitknocha znajdujących się jest ścian ośm.

S. 223

sów, którzy nie wyraźnie tę różnicę wykładają: albowiem Polacy obie nisczyli, choć nie w jednej epoce. Dąb ścięty został takoż pod Krzyżakami, za Biskupa Warmińskiego Anzelma, jakośmy wyżej mówili. Miasto w herbie siekierkę zatrzymało.

Trzecia świątynia była w miejscu, gdzie teraz Marienburgu nad Nagatem. Krzyżacy przy pierwszem najściu dobyli tę świątynię, gdzie założyli warowną twierdzę i stolicę Zakonu tam wówczas mieli. Miejsce to dawniej nazywało się Zantir, w obwodzie świątyni był dąb święty i posągi Perkuna, Pokla i Atrimpa. Według świadectwa Enneasza Sylwiusza.

Gdzie był stary Toruń, takoż znajdowała się świątynia, przed przyjściem Krzyżaków, jak Hartknoch domyśla się.

We wsi Oppen był dąb niezmierny, który należał do sczątkow świątyni, według tegoż dzicjopisa.

W miejscu nazwanem Rikajoth, którego położenie wiadomem nie jest, znajdowała się sławna świątynia. Inni mniemają, że to znaczy toż miejsce, co i Romnowe. Ale że Rikajoth oznaczać ma stolicę w języku Prussów religijną; więc musiała to bydź rezydencja arcykapłana, nie zaś miasto święte. Temu podobne uroczyska są w Litwie, na Żmudzi i w Inflanciech Rykonty, Rikojnie i tym podobne. - W staropruskiej mowie Riks, albo Ryks, znaczyło państwo, Rikausna rząd, Rikys rządzący, Rykyans panowanie, Ryeki królestwo, Rikint rządzić. Po-

S. 224

czątek tych wyrazów znajduje się w starogockiej mowie lieikis, Reiks, znaczy panujący, toż samo zostało w mowie łotewskiej. Z tego więc wywodzą, Ie Rikajot, znaczyło stolica rządu, rezydencya arcykapłana*.

Po innych miejscach były takoż niniejszego znaczenia przybytki bogów. Kadłubek wyraźnie spomina, świątynie, grody, wsie z pysznemi budowlami **, które były w Prussach przed zburzeniami Krzyżackiemi.

Gdzie i jakie były świątynie w Litwie właściwej, na Żmudzi i w Łotewskich ziemiach, przed wiekiem trzynastym, nie mamy w dziejach pamiątek: ponieważ nic znakomitego bydź nie mogło: gdyż stolica religii Romnowe i pobyt Arcy-kapłana u Prussow się znajdowały. Wszelako spominają dzieje bardzo starożytną świątynię, która leżała nad morzem Baltyckiem w prowincyi Anstechia***, niezbadanego dotąd położenia, zdaje się, że do Kurlandyi to się odnosić powinno, podług Sarnickiego****. A ponieważ i Romnowe nazywają tę świątynię dziejopisowie, przeto należy mniemać, że po upadku religii dawnej u Prussow, Arcy-kaplau ustanowiony na nowo po

-----------------

* Voigt. Gesch. Preuss. B. I, str. 647.

** Fana, burgos, pagos, celas aedium fabricas. Lib. IV, cap. 19.

*** Dusburg, Part. III, c. 5.

**** Annal. Pol. L. 6. fol. 286. Powiemy jescze o tem w Tomie II, niniejszego pisma.

S. 225

Allepsie, ostatnim u Prussów, mieszkał zrazu przy tej świątyni, na co i Stryjkowski zgadza się. Lecz miasto nadmorskie, wystawione będąc na nieprzyjacielskie napady, musiało niebawnie bydź zburzonem; gdyż dzieiopisowie nasi wnet drugie Romnowe litewskie upatrują przy ujściu Dubissy do Niemna*. Lecz i to znisczonem zostało przez Krzyżaków, w roku podobno 1291. Trzecie więc Romnowe powstała nad ujściem Niewiaży do Niemna, albo raczej arcykapłan przeniósł swój pobyt na to miejsce, uświęcone zdawna ołtarzem wiecznego ognia. Te roku 1294 takoż Krzyżacy zburzyli. W czternastym wieku okrutne wojny z Krzyżakami zmuszały zapewne nieraz arcykapłanów do odmiany miejsca, unosząc w najodludniejsze strony swe bogi ojczyste. Dla tej przyczyny bydź mogło, że i w Romnowe nad jeziorem Duupi o którem pod artykułem Jeziora święte mówiliśmy, wielka świątynia przez czas niejaki była.

Są też miejsca inne, w Litwie właściwej, takie, lub podobne nazwania mające; te jeżeli nie pochodzą od Romana, Rusina jakiego, założyciela osady, jak i na Rusi daje się postrzegać, (gdyż to imie chrześcianie Ruscy często miewali), należy wnosić, że kiedyś arcy - kapłana pobyt się tam znajdował w wieku XIII. W samych. Prussaoh są uroczyska podobne, Których do sześciu naliczają, a Hartknoch napróżno

----------------------------------

* Kojałowicz, Lib. 2, pag. 31 et sequ.

S. 226

biedzi się z niemi, któreby za prawdziwe Roamnowe uważać: nazwania te bowiem mogły nastać z wypadku różnych okoliczności krajowych, które zmusić mogły arcykapłanów do opusczenia jednego miejsca i przeniesienia pobytu swego na inne i tem samem do założenia nowej świątyni.

Ponieważ Krewowie byli po różnych miejscach u ludów litewskich, przeto i miejsca przynoszenia ofiar były liczne, nie będąc w znaczeniu tego wyrazu świątyniami. Tak samo i ofiernicy niższego rzędu stawiali czasowe, lub trwałe ołtarze, w gajach, pod drzewami uświęconemi, nad brzegami rzek, jezior, wśród rynku w miastach, i tam w razie potrzeby ofiary sprawowali.

W Kernowie, od początku trzynastego wieku, nim Wilno załozonem zostało, była stolica państwa i pobyt Arcykapłana, przeto i świątynia główna tam bydź musiała.

Wilno, przy szybkim wzroście swoim, nie jedną miało świątynię. Z tych najznakomitsza, aż do ostatnich czasów poganizmu, była poświęcona Perkunowi; o niej kładę wyjątek z Kroniki J. F. R., jak był umiesczony w Tygodniku Wileńskim, na rok 1816, N. 60: -- "W Wilnie, gdzie teraz Kościół Katedralny stoi, był starożytny las dębowy, poświęcony pogańskim bożysczom, w tem samem miejscu, gdzie się Wilenka z Wiliją rzeką łączy; tuż przy lesie była wielka świątynia Jowisza Piorunującego, czyli Per-

S. 227

kuna to jest: grzmotu boga, zbudowana przez Xiążęcia Gierejmunda w roku 1266, z kamienia. Długość iei była 150, szerokość 100, wysokość samych ścian 15 łokci. Lecz nad nią dachu nie było; jedno tylko wejście od strony wielkiej rzeki prowadziło do niej; przy ścianie naprzeciw wnijścia położonej, była kaplica, która zawierała w sobie rozmaite osobliwości i bogate świętości; pod nią był sklep, gdzie poświecone węże, ziemne żaby, i tym podobne płazy utrzymywano, nad kaplicą wznosiła się wysoka altana, która 16 łokci nad ścianę świątyni wyżej wzniesioną była. W samej altanie stał drewniany posąg boga, który przyniesiono z Połongi lasów poświęconych. Kaplica i altana były z cegły. Tuż przed kaplicą wznosił się ołtarz na 12stu stopniach zbudowany, każdy z tych stopni był 1/2 łokcia wysoki, 5 łokcie szeroki, balasami otoczony, ołtarz zaś sam trzy łokcie miał wysokości, 9 łokci szeroki w kwadrat, w górze mnóstwo go żubrowych rogów otaczało, w ogóle wysokość ołtarza wynosiła 9 łokci. Każdy stopień zosobna był pewnemu znakowi Zodyaku poświęcony, na których też ognie ofierne palone bywały co miesiąc, w dniu, gdy słońce w ten znak wstępowało, podnosząc się, czy zniżając; tak więc stopień najwyższy był Raka, najniższy Kozierożca. Na stopniach jednak rzeczywista ofiara nie gorzała (jak mniemano), lecz jej figury, z wosku zrobione, naprzykład Lwa, Panny. Na wysokim ołtarzu, ofiary zwierzęce go-

S. 228

rzały, w niektóre dni świąteczne; na którym zawszą trwający ogień palił się, dzień i noc, strzelony przez osobno na to poświęconych kapłanów. Była w nim tak sztucznie sporządzona wklęsłość we środku, ze żaden ulew desczu, ani śnieg, ani wiatr, nie mogły ognia przygasić, owszem płomienie w takich razach wznosiły się jescze wyżej; co przez palne materye zapewne sprawowano. Ten ołtarz miał też wewnątrz gmachy, które na chowanie naczyń ofiernych i temu podobnych rzeczy służyły. Na wchodzie do świątyni był pałac Krewe-Krewejto, co ma znaczyć Kapłana Kapłanów. Ten pałac miał okrągłą wieżę, z której bieg słońca postrzeganym bywał, według którego postrzegania, palenie ofiary na stopniu ołtarza, oznaczało pierwszy dzień miesiąca, a cegiełka z pewnym znakiem wmurowywana w ścianę wieży, na początku roku, okazywała lata. Stara powieść niesie, która się u Mitrofaniusza z Pińska, in annal. Ruthenien. znajduje, ze gdy xiąże Gierejmund zamyślał tę świątynię stawić, ojciec jego Swintorog posyłał (w roku 1263) *, dwa lata przed tem, przepyszne poselstwo do Wyroczni rzeki Niemna na Żmudzi, z zapytaniem o przyszłem przeznaczeniu świątyni. Wyrocznia obiecała jej trwanie tak długie, jak pogaństwo samo trwać będzie i rozkazała 122 sztuk,

-------------------------------

* Daty są w teraźniejszem wydaniu poprawione: gdyż pierwszem zaszła omyłka przepisującego.

S. 229

ekrągłej cegły zrobić, ze wskazanemi przez nią znakami hieroglificznemi, dobre i niesczęśliwe lata z nich się znamionować miały; lecz ostatnia cegła miała znak podwójnego krzyża, co jakoby za podarunek od wyroczni xiążęciu przysłany uważano, który też do herbu państwa wniesiono *; inni zaś powiadali, że za nadejściem z kolei tego znaku, zburzenie świątyni i pogaństwa upadek nastąpi od Chrześcian. Te cegły są jescze po większej części widzialne ze strony południowej katedralnej dzwonuicy**, która przez połowę nadmurawaną jest i przerobioną, po zgorzeniu w roku 1399. Chociaż te cegły nie zasługują teraz na uważenie, jak dawniej, jednak dowiedzioną jest rzeczą dostatecznie, że w roku 1387, w poniedziałek po niedzieli Białej, w liczbie 121 były, w którym dniu pierwszą rękę do zburzenia świątyni przyłożono."

" Las i świątynia, jako i całe miejsce obydwoma zamkami objęte, nazwanem było od imienia Xiążęcia Swintoroga, lecz miasto same nosi nazwanie swoje od rzek, które Wilius nazywają, co oznacza Dolus, albo zdradzieckie, pełne rap rzeki. Z Kroniki Litwy Rotuncdi przetłumaczone."

------------------------------------

* Był to herb czyli pieczęć starożytnych panów pruskich, podobny do herbu nazwanego Pruss, u naszych herbarzów. Przyp. Tłóm. Obaczyć niżej o Herbach litewskich.

** Jest podanie, że na tej wieży, w wysokości, jak 53 teraz okienka małe, była mównica, z której kapłani mawiali da ludu. P. T.

S. 230

Ta świątynia wileńska, była z gatunku świątyń ognia, znanych u starożytnych Greków pod nazwaniem Pyratheja albo Pyreja, które zawsze były bez dachów, czyli składały się z ołtarza, ogrodzeniem mocnem obwarowanego. Ołtarz więc ten, o którym autor mówi, był ołtarzem Znicza, i ofiary na nim żadne gorzeć nie mogły, chyba na tych stopniach, które miały każdy osobny ołtarz, które bydź musiały umiesczone z jednej strony, czyli od altany, żeby palenie ofiar było w obliczu bogów. Altana była właściwem Adytum w której nie jeden posąg Perkuna musiał się znajdować, lecz zawsze więcej ich bydź musiało.

Wiemy ze świadectwa Stryjkowskiego, że na Antokolu była świątynia, dachem pokryta, poświęcona wszystkim bogom. Był to widocznie Panteon litewski. Jest mniemanie, na podaniach oparte, ze ten Panteon stał, gdzie Pałac Sapieżyński, dziś Skarbowy. Budowla ta czworokątna prosto wznosi się na gruzach starożytnego gmachu. Nazywał się on Antos, ztąd przedmieście nazwane Antokolem*. Kałnas albo Kolnas, w brzmieniu źrzódłosłowowem Kol, znaczy górę, miejsce, położenie mające wyniosłe. Nie mamy przecie sczegółow o tym Panteonie; wnosić wypada, ze zbiór posągow w nim się znajdować musiał.

---------------------------------

* Wiadomość o tem poczerpniętą jest z Archiwów Sapieżynskich, w Dereczynie.

S. 231

Takoż na Antokolu była świątynia bogini Mildy,

o czem pod artykułem tej bogini mówiliśmy.

W rękopiśmie xiędza Łodziaty*, gdzie mowa iest o bogu Ragutis, poniżej opisania posągu, któreśmy iuż pod artykułem tego boga umieścili, następuje: -- Exc archivis curiae metrop. Graeco unit. patet. Non deserat Vilnae, dawnej stolicy bałwochwalstwa, na bałwochwalnicach tego Bachusa. Jedna takowa była na Wielkiej ulicy, przy nowym rybnym rynku, gdzie dziś Kamienica Jmść XX-Unito w, która na miejscu tej bożnicy stoi. Bożnicę zniesiono circa annum 1331, za rozkazem Ulianny, Xiążęcia Witebskiego córy, chwalebnej i świętej pamięci Pani, żony Wielkiego Xiążęcia Litewskiego i Ruskiego Glgerda. Ta pobożna chrześciańska Xiężna, podpora w swym wieku chrześcian Ruskiego sczepu, alias Kościoła, na miejscu wyż rzeczonej bałwochwalnicy Ragutisa, cerkiew z parochem fundowała. Co się

i dziś nazywa vulgariter Petiońka, od uroczyska dawnego, które poszło od popów Ragutisowych Pietiniki, alias Potinikaj zwanych, to jest: rozpusty mistrzowie. Monument to wielkiej chwały w mieście stołecznem Wileńskiem i pierwszy kościół murówa-

----------------------------------

* Rękopism Xiędza Daniela Łodziaty, Kanonika Wendeńskiego, Dziekana Raduńskiego, Proboscza Raduńskieąo, Dubickiego i Nackiego; jest to zbiór notacyj gospodarskich, kościelnych i różnych, odr. 1649 do 1669, w którym sczególy co do Mytologii tylko ciekawe. Mam je pod ręką. 4to str. 118. zapisanych, jedną ręką różnemi datami.

S. 232

ny, Boga Przedwiecznego, edifikowany na litewskiej stolicy i ziemi. A dla świadomych amatorów rzeczy ojczystych, wielce szacowny pamięci wiecznej świadek, tak osobliwej pani. Grob jej w tej cerkwi szanował zawsze z wielką pobożnością lud prosty i Rusin moskiewski, tylekroć burząc Miasto Wileńskie, nie tykał tej cerkwi starej Witebskiej Pietionki, chociaż już w unii świętej będącej."

Podobnież w Wilnie, na placu, dziś należącym do klasztoru Dzieciątka Jezus, obok ściany dawnego muru miejskiego, są wyraźne ślady twierdzy byłej niegdyś, czyli zameczku osobnego, jakie dawniej Baksztą nazywano. Pod całą tą górą znajdują się przestronne chody podziemne, z cegły murowane, bardzo trwałym sposobem, z salami, framugami, niszami, w rozmaitych zakrętach ciągnące się, jak powiadają, których koniec niewiadomy dotąd. Te podziemia łączyły się z małą świątynią tajemniczą, w tej Bakszcie byłą. Pamięć tego znajduje się w kronice J. F. R, z której wyjątek co do słowa umiesczamy: -- Troki, jedno z najstarozytniejszych miast litewskich, nazywały się dawniej Ghurgani, były głównem miejscem posiadłości Dorszprungowiczów, za lewy brzeg Wilii sięgających. Kiedy Rusini, w wieku XI, rozciągnęli podboje na Litwie, aż po te brzegi Wilii, Troki stały się miejscem pobytu rządców Ruskich, czyli poborców danin, na Xiążęcia Kijowskiego wybieranych. To dało im powod do założenia

S. 233

twierdzy: gdya Kermow był do sczętu znisczony. Że zaś daniny składały się z produktów leśnych najwięcej, bo role, dla braku ludności rozproszonej i za Wiliją. zbiegłej, odłogiem leżały; dla tego polowanie na zwierze dzikie, zatrudnieniem i władców i krajowców było. Z tej przyczyny i od tej pory nazwanie Troki powstało. Poźniej Xiążęta Litewscy, po wyparciu Rusinów z tego obrębu kraju, tę twierdzę zatrzymali, gdzie lud w pokoju i swobodzie przebywając, błogiego bytu długo doświadczał, czego świadkiem były: miasto, gród i świątynie, bardzo pięknemi i zadziwiającemi budowaniami słynne. Między innemi, w XIII wieku była tam świątynia Altamba, (zapewne boga Atłajbos, z gmachami i sklepami podziemnemi, do obrządków dziwnych i niedocieczonych, tego litewskiego poganizmu potrzebnemi.... "Tu mówi kronikarz o poprawieniu Kernowa, które miasto było raczej wielkim obozem na zbieranie się wojsk, niżeli twierdzą. Dalej o założeniu Nowych, Trok przez Gedymina, po splądrowaniu i spaleniu Starych przez Krzyżaków i Mieczowników (SchwerdtHerren), połączonych pod dowództwem Gotfrida, Kuratora Pruskiego. Rozwodzi się nad historyą założenia Wilna; te rzeczy zkądinąd znajome i nic ten opis nowego nie zawiera; następnie temi słowy opowiadanie prowadzi: -- " To Wilno z Trokami prawie jednem było miastem. Mieszkańcy Wileńscy vr Trokach, a Troczanie w Wilnie, mieli domy i kre-

S. 234

wnych, spoinie święta i obchody bałwochwalcze odbywali. Że zaś Wilno stało się stolicą Litwy i położenie ma poniekąd wygodniejsze, dla spławu na rzekach, wielki napływ mieszkańców, z usczerbkiem Trok, otrzymało; tak dalece, że w późniejszej porze, oprócz twierdzy i pałaców xiążęcych, to miasto prawie wioską się stało. Tym właśnie porządkiem wzniesiono w Wilnie świątynią Altamba, którego uroczystość przypadała 8 dnia września w Trokach, a 15 w Wilnie. Obchodom tych uroczystości towarzyszyła niejakaś wystawność, która ściągała mnóstwo ludu z Litwy, Żmudzi, Pruss, Kurlandyi, Inflant i Rusi: albowiem wielki był zamienny jarmark na różne towary, oraz chody nabożne z miasta do miasta. "Ten ustęp historyczny zbyt jest ciekawy, żebyśmy go bez. wyłożenia miejsc niektórych zostawić mieli. Nazwanie Troki, rzeczywiście litewskiem niejest, znaczy w sławiańskich mowie: rzemienie za siodłem u myśliwego przymocowane, któremi przywiązują zwierzynę, co się zowie w technicznym wyrazie myśliwskim Utroczyć. Bydź może, iż dla dostatku zwierzyny w okolicach dawnej osady litewskiej, Gurghani zwanej, gdzie osiedli byli poborcy daniny, na Xiążąt Ruskich wybieranej, którzy odbudowawszy warownym sposobem to miejsce, nazwali je Troki; gdyż u myśliwych i dopiero mówić się zwykło o miejscu, w którem pewna zwierzyna się znajduje, jak w Trokach. W Oszmiańskim powiecie są

S. 235

Małe-Troki, z litewskiego zowiące się Trokiele; są lasy i knieje pewne, uroczyska Trok noszące, lecz w powiatach i parafijach, przez lud ruski zamieszkałych od wiekow*. Tak w powiecie Lidzkim, w parafii Źyrmuńskiej jest las, nazywający się Troki. Okolski pod herbem Pogonią, gdzie mówi o Gedyminie, na tę samą myśl wpada, ale narzeczenie Trok temu Xiążęciu przypisuje mylnie, zwiedziony przez Stryjkowskiego. Gdyż Gedymin nie Stare, ale Nowe-Troki założył, nie zaś Kiejstut. Litwini rzemienie spomnione nazywają Risietis; nie mieli więc potrzeby z cudzej mowy przybierać nazwania rzeczy, które w swój własnej znajdowali. Świątynie tajemnicze boga Atłajbos były w Trokach i w Wilnie i po obu miastach są zupełnie takie podziemia, dotąd nieopisane dostatecznie, w starym trockim Zamku i w Klasztorze Dzieciątka Jezus. Zostawujemy następnym, badaczom starożytności krajowych, śledzenia o tych podziemiach i twierdzach; tu przestajemy na podaniu, że świątynie tajemnicze w nich się znajdowały i bydź mogło, ze podziemia z niemi się łączyły.

Była u Litwinów jescze przenośna świątynia, czyli obozowa, z gatunku świątyń ognia Pyratheja. O niej wiadomość mamy z dziejów, w kronikarzach

---------------

*Jest wprawdzie i za prawym brzegiem Wilii, jakaś mieścina, Małe Troki, jakeśmy w ciągu późniejszych badań postrzegli, lecz jej założenie i nazwanie widocznie odnosi się do wieku XVIgo.

S. 236

pruskich dochowaną *. Takie jej będzie opisanie: -- Obrawszy jakie drzewo, bogom przyjemne, rozpinano wkoło niego z tkaniny oponę, na ośm łokci wysoką, składającą się z sześciu sztuk osobnych. W tym obrębie wielokątnym stawiano ołtarz Znicza, a pod. drzewem posągi bogów. Kiedy sprawowano ofiary i lud się zebrał, odchylano tę lub ową bretę opony i ukazywano widok sprawowanych wewnątrz obrządków. Za pomocą tego teatralnego wystawienia, mogli kapłani wyobrażać oczom widzów złudzające widowiska. W każdej świątyni do przybytku Adytum, w tej zaś za oponę, nikt nie ważył się wchodzić, pod karą śmierci, prócz Kapłanów.

Przy wszystkich świątyniach były zdroje, albo pewne święte studnie, z których brano wodę, do obrządkow potrzebną; w nich obmywano bydlęta ofierne i tę wodę za lustralną uważano. Adam Bremeński zostawił o tem dostateczną wiadomość, a zaś Dusburg** przydaje, ze chrześcianom pod żadnym względem przystęp do takich zdrojów nie był wolny. Taki zdrój nazywano Szulnis.

------------

(1) Hartknoch Alt. u. n. Preuss. Th. I, c, 5.

(2) Part. I, c. 1.

S. 237

ROZDZIAŁ III.

OSOBY POŚWIĘCONE.

KAPŁANI.

Ludy plemienia litewskiego, mające religija na zasadach starożytnej religii Greków i Rzymian opartą, miały też swoich kapłanów od najdawniejszych wiekow. Zaledwie dzieje poczynają wymieniać wyraźnym sposobem Prussów dawnych, natychmiast przywodzą wiadomość o arcy-kapłanie, ofiernikach i innych osobach, usługom religijnym poświęconych. Sam skład tego rodzaju poganizmu wymaga mnóztwa obrządków, których sprawowaniem osobna klassa ludzi zawsze się zatrudniać musiała, sczególnie się temu poświęcająca. Ztąd obszerne pole do żywienia się kosztem łatwowierności publicznej, w znacznej liczbie utrzymywało kapłany.

Mamy dość piśmiennych pamiątek, dochowanych. u kronikarzy, które zebrał starannie Hartknoch, w swojej historyi Pruss, sczególniej wiele znaczące są wyjątki z przywileju Legata papieskiego, Jakóba Archidyakona Leodeńskiego, danego Prussom pod rokiem 1249. Reszta z rękopismów, które zebrać

S. 238

się zdarzyło i podań poczerpnęliśmy; zawsze trzymając się ścisłej krytyki, prawdę wyjaśniającej, zpod zagmatwali wiekami nagromadzonych.

Wszelkie postrzeżenia i świadectwa historyczne uwiadamiają, że w czasie kwitnienia pogaństwa litewskiego, kapłani każdego stopnia, potwierdzani byli przez Krewe. Na tę zaś dostojność obierano ludzi cnotliwych, w wieku już. pewnym będących, którzy przez życie swe usprawiedliwili należycie opiniję o sobie. Każdy kapłan i kapłanka mieli obowiązek bydź bezżennemi, w zupełnej i nieposzlakowanej czystości, bez żadnej nagany w obyczajach. Ktoby te prawa przestąpił, jako zgroza powszechna, bez miłosierdzia podlegał spaleniu *. Na dostojność Krewow i Krewulow, obierani byli z obywateli, albo ofierników znakomitszych, ludzie dobrze podżyli, którychby długi żywot naganie wcale nie ulegał. Zrzódłem dochodu kapłanów i ofierników były dary ludzi pobożnych i ofiary ze zdobyczy wojennych, lub od Xiążąt i panów przynoszone **.

KREWE-KREWEJTO.

Najwyższym urzodnikiem duchownym, był Arcy-kapłan, powszechny i jeden w całej Religii. Dusburg powiada: -- " W pośrodku tego ludu bezbożne-

--------------

* Lucas David, Preuss. Chron. B. I. S. 23.

** Ibid. S. 30 -- 59.

S. 239

go, w Nadrawskiej prowincyi, w miejscu zwanem Romnowe, przemieszkiwał kapłan, zwany Krewe*, którego miano za Papieża. Ponieważ, jako nasz Ojciec święty zarządza Powszechnym Kościołem, tak ten nad poganami przewodniczył. Ale nie tylko nad Prussami, lecz nad Litwinami i dalszemi ludami Liwońskiemi, władza się jego rozpościerała" **. Taka też była powaga jego, że nie tylko sam, albo kto z jego pokrewnych, lecz poseł z laską jego, czyli ze znakiem od niego danym, bezpiecznie mógł przebywać kraje najodleglejsze pomiędzy temi ludami, wszędzie od królow, panów i prostego gminu wielkie uszanowanie odbierając."

W istocie Dusburg przyrównywa tego arcy-kapłana do Papieża, który na podobieństwo najwyższego rzadcy chrześcian, zarządzał ludami litewskiemi, jakośmy i namienili. Lecz to porównanie wynikło z niewiadomości właściwego, przeto mało jest do rzeczy stosowne. Krewe-Krewejto, był kopiją wielkiego Lamy, czyli boga Indyan Budhy wcielonego, w o-

--------------

* W pisaniu tego nazwania, nie ma zgodności: jedni wyrażają przez Kriwe, drudzy przez Krewe. My się trzymamy drugiego, ponieważ w zabytkach dziejów litewskich mamy Krewo, Krewiczy, nazwania z jednego źrzódła pochodzące i dotąd słynące w ustach ludu i pismach najdawniejszych. Nie umiemy wprawdzie znaczenia tego nazwania wyłożyć należycie, ponieważ jego źrsódłosłów w odległych wieków zaginął przestrzeni. Pan Voigt chcąc niemiecki nadsztukować, pisze Griwe.

** Dusb. P. III, c. 5.

S. 240

sobę nauczyciela ludów, który nasamprzód objawił się światu pod postacią mędrca i prawodawcy, Szakia-muni, zwanego, którego następcy rządzili w hierarchii swego wyznania i w nieprzerwanej kolei, przyymując w siebie duszę Budhy, jeden po drugim zasiadają dotąd na stolicy tego Patryarchy wiary powszechnej, wyznawanej u mnogich ludów, i stosownej do rozpostrzenienia, czyli uniwersalnej.

Pomimo wielu innych podobieństw tych dwóch osób, co najbardziej utwierdza nasze porównanie, to jest to, że tak pierwsi Krewe-Krewowie, jak dawniejsi Wielcy Lamowie, sami się dobrowolnie palili na stosach pogrzebnych *. Zresztą połączenie się Budynów z plemieniem europejskiem, i przyjęcie następnie wierzenia greckiego, oraz, mnóztwa bogów obcych; do tego miejscowe okoliczności i oddalenie się niezmiernie dalekie od Azyi; to wszystko przyćmiło Budynizm w drobnostkowych religiynościach, a niektóre główne zasady tylko pozostały, aż do czasów ostatecznych. Zkądinąd wiadomo, że pierwszy patryarcha Budhyzmu, wyszedł z Cejlanu**, utworzywszy religijne wierzenie, stosowniejsze do pojęcia ludów i ich dobra, nad wszystkie inne w tamtych S.ch będące, przeniósł się do najoświeceń-

---------

* Obaczyć rozprawę Pana Majewskiego, o Hierarchii Budhynow Indyjskich. Zbiór rozpraw, Tom I, Część 1. Warszawa 1827.

** Według innych z Tybetu.

S. 241

szego kraju, to jest: Indyi, gdzie Bramini miejscową wiarę, czyli swemu wyłącznie krajowi właściwą, szerzyli: ponieważ, według nich, człowiek, bez uczęstnictwa wody z rzek świętych umierający, zbawionym bydź niemoże; czego sektarze Budhy nieprzypusczają, albo dozwalają uświęcać wody w każdej krainie. Ztąd sprzeczki religijne powstać musiały, i naostatek, po kilku wiekow upływie, to jest na półszósta wieku po Chrystusie, dwódziesty ósmy następca Szakia-muni, nazwany Bodhidana, przeniósł się do Tybetu, i osiadł przy świętej górze Sung, w bliskości miasta Ho nara, gdzie umarł roku 495 ery chrześciańskiej. Tam przebywanie tego arcykapłana, wprowadziło wiele nowości i odmian w obrządkach, hierarchii i innych zewnętrznych wystawnościach,. tak, ze Lamizm teraźniejszy, nie mało mieć zdaje się podobieństwa z Budynizmem starowiecznym, którego zasad wiara dawniejsza litewska część w sobie dochowała.

Najpierwszy z dziejopisów Dusburg, wspomina o arcy-kapłanie, u Prussów byłym. Następni kronikarze, żadnej wątpliwości nie podają o zdaniu tego autora, któreśmy jego własnemi wyrazami przytoczyli. Stryjkowski, doprowadzając dzieje do upadku

poganizum w Litwie, ciągle namienia o urzędzie tercy-kapłana, i ostatnim z ich rzędu mieni bydź Lizdejkę nazwaniem. Z nowoczesnych znaleźli się dopiero tacy, którzy w wątpliwość to podanie obró-

S. 242

cić usiłowali: sczególnie Lehrberg* i Vater **: na ich zarzuty stanowczo odpowiemy na swojem miejscu***. Tu dość będzie namienić: ze ktokolwiek się rozpatrzył w dziejach i Mytologii Narodu Litewskiego, twierdzenia podające w wątpliwość osobę arcykapłana za niedorzeczne poczyta.

Dostojność ta, w początkowej osnowie rzeczy religijnych, spływała się z władzą najwyższą cywilną: tak właśnie Wejdawutis i Brutenes, ustanawiacze porządków lepszych we względzie cywilnym i religijnym, byli arcykapłanami i wodzami najwyższemi ludu, czyli wielkiemi xiążętami ****.

Nazwanie arcykapłana prawdziwe jest Krewe-Krewejto, właśnie, jak u starożytnych Persów, najwyższy kapłan nazywał się Mubad-Mubaden, albo Destruri-Destur, co znaczyło Kapłan-Kapłanów. Nad pochodzeniem nazwania Krewe, wiele było domysłów, lecz wcale przyjąć się niemogących za prawdziwe. Pan Voigt pragnie wyprowadzać od Greve, Graff, dostojności zdawna u ludów germańskich

-------------

* Ueber den Crive oder nordischen Papst. MS.

** Sprache der alten Preussen. Vorrede, S, 35.

*** Obaczyć Dodatek na końcu N. 1.

**** Kronikarze wywodzą znaczenie tych imion: Brutneno, czy też Pruteno, pochodzi od staropruskiego wyrazu Prutis, mędrzec. Co do Wejdawuta trochę się plączą, od Wujtis prosto wyprowadzając. To imie składa się z Wejdas, posąg, albo twarz, wyobrażenie, i Wujtis przełożony. Więc wychodzi na przełożonego nad posągami, ich strażnika pierwszego.

S. 243

znajomej. Lecz podług naszego rzeczy rozumienia, trudno się na to zgodzić: bo chociaż nie ma wątpliwości że dawni Litwini wiele zajęli, w rzeczach zwłascza religijnych od Skandynawów, nawet Romnowe miało bydź kopiją Upsali starożytnej skandynawskiej; przecież i tam o Grafie nie słychać między kapłanami. Z drugiej strony dowiedziono wyraźnie, że u Germanów i dalszych tegoż sczepu ludów, nigdy dostojność świecka, graffa, nie łączyła się z kapłańską *. A do tego nazwanie Krewe wyłącznie u samych prawie pokoleń litewskich znajomem było, tak dalece, że każde osobne plemie, czyli każda prowincya, miała swojego, nawet w odległych S.ch i za obrębami Litwy**. Widać przeto, ze źródłosłów tego nazwania jescze niezbadany.

Praetorius, w dopisach do Rozpraw Hartknocha, trafnie rzecz wywodzi, ponieważ był świadomy języka Prussów i Żmudzinów. Według niego Krewe czy też Kriwe, nic innego nie znaczy, jak Kapłan, albo Sędzia ludu: gdyż pomniejsi sędziowie w pomniejszych czasach nazywani byli Krewule, to jest: mali Krewowie, sędziowie niższego rzędu albo Kapłani. Tak więc Krewe-Krewejto, znaczy Najwyższego Kapłana, nad wszystkiemi Kapłanami.

-----------------

* Ludens, Geschichte des deutschen Volkes. B. I, S. 747.

** J. Potocki, Voyage dans la Basse Saxe. Ten podróżnik znalazł ślad, że u Herulów i Obotrytów kapłani byli pod nazwaniem Krewe.

S. 244

Powaga osoby jego była bardzo wielka, wyroki prawem, przepowiednie artykułami wiary. Każdy mniemał dostąpić sczęścia w życiu i po śmierci, kto go mógł oglądać i od niego przyrzeczenie dobrej nadziei otrzymać; on rozsądzał spory między prywatnemi osobami i prowincyami, czyli osobnemi osiedleniami ludów jednoplemiennych. Utrzymywał w pokoju lub zapalał pożar wojny. Był bowiem poufałym spółbiesiadnikiem bogów. Do najścia Krzyżaków, miejscem pobytu Arcykapłana było Romnowe w Natangii, przy zejściu się rzek Friszing i Bejslein. Mówią, że i w Szwentamesta, czyli Świętej Siekierce, niekiedy mieszkał, albo po miejscach, które podobne nazwania mają, przebywał w pewnych czasach krytycznych, kiedy Wielkie Romnowe było w niebespieczeństwie zdobycia przez nieprzyjaciela, lub uszkodzenie ponosiło, jak za wojen z Polakami. Prywatne miejsce jego pobytu nazywało się Rikajoth.

Przykładne życie i czyny arcy-kapłanów, robiły świętość ich osoby w tem i przyszłem życiu. Oni, na wzór starożytnych filozofów indyjskich, którzy na stosach dobrowolnie palić siebie kazali, gdy doszli zgrzybiałej starości, takież widowisko wyprawować zwykli byli ludowi. Hartknoch w tej materyi, taki wyjątek z kronik dawniejszych uczynił (str. 154): -- "Najprzód Wejdaloci zwołują lud: co gdy się stanie, wstępował Krewe na stos drew i mówił do zgroma-

S. 245

dzenia: powinni w sczerości serca bogom służyć, opłakiwać grzechy, przez które bogów do gniewu pobudzili, naostatek życie swe w następności poprawić. Kiedy na takie mowy lud z płaczem i krzykiem grzechy swoje wyznał i żal serdeczny wynurzył: Krewe pocieszał, obiecując łaskę bogów. Aby zaś pewniejsi byli tego, powiadał im: ze się sam chce za ich grzechy poświęcić i śmiercią swoją męczeńską za nie zadość uczynić. W końcu kazał stos podpalać i gorzał dobrowolnie za lud."

Po śmierci starego arcy-kapłana, Wejdaloci obierali nowego, w sekrecie wielkim: tego na drugi dzień po obraniu ludowi ukazywali, mieniąc, ze bogowie sami, z rzędu najzasłużeńszych sobie, wybrali tego człowieka świętego, któremu posłuszeństwo i cześć należy się. Chociaż Hartknoch powątpiewa o tej konklawie, dla tego, ze starsi dzieiopisowie o tem niewspominają; przecież przeczyć temu niepodobna: albowiem podania miejscowe i śpiewy mogły ten sczegół w późniejsze wieki dochować, który pobożni pisarze opuścili w pismach swoich, dla nieprzyrównania do świętych Rzymu nowoczesnego obrządkow.

Henneberger dochował nam spis arcykapłanów, począwszy od Wejdawuta, który niechybnie na początku szóstego wieku, porządek religijny ustanowił, aż do za władania Pruss przez Krzyżaków; u Hartknocha na str. 149.

S. 246

1. Wejdawutis, Rok po Chrystusie 5o5.

2. Bruteno I.

3. Budon.

4. Deniges.

5. Berausto.

6. Marko.

7. Mexuno.

8. Gernsso.

9. Thywajto I.

10. Bruteno II.

11. Napejles I. 12. Tellejno.

13. Thywajto II.

14. Nergenno.

15. Gardhiwajto.

16. Konis.

17. Napejles II.

18. Jajgello. 19. Nerwasso.

20. Grudewo. 21. Austomo.

22. Molejno.

23. Tajdo. 24. Romois.

25. Dargigajto. 26. Mangalo.

27. Bollojsus.

28. Postwo I.

29. Marango.

30. Lewajles. Roku po Chrystusie 1017, zabity przez Polaków w Romnowie.

31. Torreto.

32. Nerges.

33. Wibrotos.

34. Barbajdo.

35. Barkando.

36. Jargallo.

37. Tippes.

38. Leiso. 39. Katkoyo.

40. Poraoloys.

41. Postwo II.

42. Napejles III.

43. Tirgajto.

44. Nadroko.

45. Bojtonor.

46. Tormejso. 47. Kirbajdo.

48. Alleps, do Roku po Chr. 1265.

Za autentycznością tego spisu arcykapłanów,

S. 247

mamy te pewność, że starzy dzieiopisowie pruscy musieli go mieć z notacyi zakonnych Krzyżackich, które dochowały pamięć tego, znalazłszy w pomnikach piśmiennych krajowych. Zresztą imiona własne litewskie prawdziwe, nie tak łatwo, w tej zwłascza liczbie, byłyby do wymyślenia. Co zaś do chronologii, ta bardzo jest prawdziwą, chociaż nie posczególniono lat każdego zostawania na urzędzie, gdyż widać nie umiano zliczyć je na naszą erę. Lecz w przeciągu lat 762, gdy przeminęło 48 osób, więc na każdego przypada po lat 16 blisko; rzecz bardzo z prawdą zgodna, ponieważ nie młodych ludzi obierano. Zkądinąd, jeżeli Krzyżacy potrafili samego arcy-kapłana do wiary świętej nawrócić, bez pochyby wiele sczegółów, tyczących się wiadomości o dawnej religii, oraz jej sługach i naczelnikach, udzielono im dobrowolnie. Ci, nieliteraccy mnicho-rycerze, lubo potracili prawie z umysłu najciekawsze zabytki krajowe, gdy Dusburg, pisarz ich dziejów, sam srogiej cenzurze ulegał, dochowali przecież niechybnie, przez samą ciekawość, spis dawnych Arcykapłanów. Naostatek, komużby przyszła ochota, po długim lat upływie, zmyślać ten ciąg imion własnych? Cóżby zamiarem było tego wymysłu? Czy pomnożenie wiadomości historycznych? Toćby przydał daty nastania, daty śmierci i inne sczegóły, łatwiejsze do zmyślenia od imion własnych. Nie ma przeto podejrzenia przeciw autentyczności spisu Arcykapłanów.

S. 248

Ostatni Krewe-Krewejte w Prusiech, jakośmy namienili, Aleps imieniem, który bydź musiał wyrugowanym zapewne r. e stolicy poprzedników swoich, w Romnowe będącej, przebywał po różnych miejscach, kryjąc się ciągle od Krzyżaków, bezpochyby mocno usiłujących go złapać. Naostatek w r. 1265, poznawszy stan okoliczności politycznych, i, jak widać) obeznawszy się z chrześciańską nauką, od ziomków swoich, którzy w niej postępy uczynili, zebrał przedniejszych spółobywateli i doradzał im usilnie, iżby się wyrzekli poganizmu, przyjęli chrzest zbawienny i zapewnili sobie spokojność polityczną. Wszelako te namowy ładnego skutku nie sprawiły: lud się oburzył na arcy-kapłana i śmiercią mu nawet zagroził. Starzec ten nie widział nadal środka radzenia o dobru ziomków swoich; zaczął myśleć o własnem, i w końcu wykradłszy się od uporczywych i zatwardziałych w starej swojsczyźnie kapłanów i ludu, umknął do Krzyżaków. Osoba jego, postać i wiek, sczególne uszanowanie w nich wzbudziły: zamiast więc karania śmiercią, według wyroku na niego zdawna ogłoszonego, przyjęli go z uprzejmością, uroczyście ochrzcili, i z podziwieniem mowy jego słuchali. Zapytany, dla czegoby tak pochopnie garnął się do wiary chrześciańskiej, on, który był pierwszym sługą bogów krajowych? Odpowiedział: Gorliwie służyłem bogom moim, kłaniałem się im, przynosiłem ofiary, i nic nie opuściłem w ich

S. 249

ubłaganiu, iżby dopomogli ludowi pruskiemu chrześcian pokonać. Lecz bogowie ciągle prawie nie przyjmowali tych błagań i ofiar, wreszcie naostatku mi powiedzieli: "Nie jesteśmy mocni tego uczynić, ponieważ Bóg chrześcian jest potężniejszy nad wszystko: uznajcie moc jego i jemu służcie." Niebawnie potem pokutne życie prowadząc, umarł po chrześciańsku *.

Po pierwszym upadku poganizmu u Prnssów, któremu ciężki cios zadał sarn arcy-kaplan Alleps, przez swoję nawrócenie się, przeniosła się stolica religii do Litwy, gdzie nowy porządek arcy-kapłanów nastał, trwający przez lat 122, aż do przyjęcia, ogólnego wiary chrześciańskiej w roku 1587. Widzieliśmy wyżej, pod artykułem świątynie, przemiany rozmaite miejsca pobytu w Litwie arcy-kapłanów. Żadne pamiątki historyczne nie zostawiły nam przecie imion tych znakomitych ludzi, którzy w Litwie byli, prócz jednego Lizdejki, żyjącego za czasów Gedymina, który około roku 1318, radził Wilno założyć. Powiadają, że on był ostatnim arcy-kapłanem, i żył Jescze w czasie obalenia świątyni Perkuna Wileńskiej, co nastąpiło w lat 69 od wspomnionej daty; przeto musiałby starym już bydź bardzo. Ze zaś tyleż lat zostawał na urzędzie arcy-kapłana, pozostanie wiec 93, na lata, między przyję-

----------------

* Schütz, Histor. Rer. Prusicar. fol. 51, recto. Alii historici Prussiae.

S. 250

ciem chrztu przez Allepsa, a objęciem arcykapłaństwa przez Lizdejkę. Przeto, według poprzedniczego rozkładu, ledwie trzech lub czterech przed Lizdejką. bydź mogło. Okoliczności polityczne już nie sprzyjały dawnym ustanowieniom religijnym; powaga przeto głowy religii słabieć musiała stopniami*.

Mieli oni wszelako znaczny wpływ na sposob myślenia ogółu: już to nosząc w zanadrzu posążek Pokla, którego zjawienie się okropne było: już to przepowiadając wróżby, grozę, kary i nagrody, od bogów nastąpić mogące, do. których przystęp mieli najbliższy. Już to naostatek wmawiając ludowi o zjawiskach cieni umarłych osób i tym podobnych wymysłach. Kiedy bowiem, arcy-kapłan zamyślał radzić się bogów, znosić nakazywał ofiary, te ułożywszy na ołtarzu czyli na stosie ofiarnym, kazał siebie nieść z krzesłem Wejdalotom i stawiać na tymże stosie; posiedziawszy czas niejaki, objawiał Wejdalotom wolę bogów, a ci ludowi ogłaszali. Skoro ktoumarł, cień jego przechodzić musiał mimo domu arcy-kapłana, w razie, kiedy nie spodziewał się łatwo za pasportem niższego kapłana, dostać się do sczęśliwego pobytu po śmierci zgotowanego. Przewodniczył przy wielkich ofiarach. Noszono przed nim laskę arcykapłańską, z trzema kruczkami.

Ubiór arcy-kapłana, nie różnił się niczem od zwyczajnego innym znakomitym osobom krajowym,

-------------

* Obaczyć Dodatek o Arcykapłan. No. 1.

S. 251

prócz pasa, czyli długiego ręcznika, z cienkiego, białego płótna, którem się obwijał siedm razy siedm, czyli 49. W czasie sprawowania obrządków, wdziewał na głowę mitrę, kształt głowy cukru mającą, ustrojoną w galony, łańcużki, paciórki, kamienie kosztowne. Wkładał przez prawe ramię szarfę, czyli przepaskę, na której mytyczne napisy i znamiona Perkuna były. Utrzymanie arcykapłana szło ze skarbu publicznego, przy tem trzecia caęść zdobyczy na nieprzyjacielu do jego rozrządzenia należała. Godził Xiążąt udzielnych, których nie mało w Litwie było, i za to kazał sobie haracz płacić. Wysyłał posłów do panów krajowych: tacy zawsze byli posłami pokoju.. Odznaczali się przez laskę arcy-kapłańską.

Uważać należy, że u dawnych Litwinów poseł wyprawiony, od jakiej osoby, lub gminy, niósł laskę z pewnym znakiem, na której narźnięte były karby, zapewniające o wierzytelności posłańca. Laska taka nazywała się Łazda nusiuntiniu. Takich ludzi wszędy szanowano, choćby poselstwo sprawowali od największego nieprzyjaciela *.

EWARTO-KREWE.

Tłómacz Dusburga Joroschinus, w przekładzie swoim miejsca w mowie będącego, nazywa arcyka-

----------------

* X. Syrwid. str. 129.

S. 252

płana Ewarte *, to jest: stróżem praw, czyli najwyższym sędzią.

Według źródeł historycznych, nowo postrzeżonych, u Prussow arcykapłan tyle zachowywał powagi, że się bardzo rzadko dawał publicznie widzieć; ukryty w głębi lasów świętych, zaledwie znakomitszym. osobom dozwalał z sobą twarz w twarz rozmawiać. Ze szlachty nawet rzadki był, ktoby choć raz w życiu miał sczęście widzieć jego osobę. Wyroki zaś swoję objawiał przez posłanników-

W późniejszych jednak czasiech Litwy pogańskiej, ta powaga mocno spowszedniała, i arcykapłan był częściej widywany, jak świadczy zabytki niektóre historyczne.

Według tego wypada rozumieć, że Ewarto-Krewe, był zastępca, czyli urzędnikiem zastępnym jego osoby w pewnych okolicznościach, może do sądowych obowiązków.

KREWE.

Mówią kronikarze, iż zwana ich Grille, albo Kirille; byli to kapłani przy różnych świątyniach i po znaczniejszych osadach, czyli miastach, przebywający, na czele Wejdalotów. Oni tylko na jednem miejscu ofiary czynić mogli. Krewe też nie opusczał swego ołtarza w żadnej ostateczności; nie-

---------------

* Obaczyć Dodatek o Arcykapłanie.

S. 253

przyjaciel, gdy zdobył twierdzę, ginąć musiał u podnoża ołtarza, albo litości uprosić. Miał władzę przez religija nad pewnym okręgiem, powiatem lub chorąztwem upoważnioną: wszyscy niżsi kapłani do zarządu jego należeli. Krewowie rozsądzali sprawy cywilne, odżyw od nich szedł do arcykapłana, albo do Wielkiego Xiążęcia; zdaje się, ze wyroki ich tylko władza Xiążęcia utwierdzała, czyli do wykonania przywodzić pozwalała. Z wyroków, zwyczajów i praw Krewów, utworzyło się prawo sądownicze litewskie, które Kronika J. F. R. nazywa Lex in Statutis congesta. Złamanie sprawiedliwości przez tego kapłana, sędziego, było rzeczą niesłychaną, zbrodnia niepodobieństwem. U tych kapłanów (za wyraźnem świadectwem Kroniki J. F. R. ), były składy własności skarbu publicznego i osób prywatnych: im Łowieni powierzano do chowania, kruszce drogie. To upewnia Jescze zwyczaj w Litwie do wieku XVIgo trwający, że znaczne summy we zlocie składano w Skarbcu Kościoła Katedralnego Wileńskiego *.

Obiór Krewe, należał do Wejdalotów, a KreweKrewejto przysłał mu laskę, z dwoma kruczkami w górze. Przy ubiorze dla innych osób zwyczajnym, używał pasa z białego płótna, którym się obwijał siedm razy.

Napróżno Stender usiłuje w Mytologii Łotewskiej

--------------

* Obaczyć Czackiego, O Prawach, T. II, str. 58. przypis N. 1278.

S. 254

swojej, wywodzić pochodzenie Krewow z ziemi Ruskiej, na wschód Inflant położonej dla tego, że Łotwacy Rusinów tamecznych nazywają Kreews, albo Kriws, gdyż to była ziemia, zamieszkana przez Sławian Krewiczów, czyli Kriwiczow, którego nazwania inny źródłosłów podług sławiańskiej mowy bydź może. Albo tak się nazywali, ze byli jednej wiary z Litwą. Tacit wiedział o tej klassie kapłanów, ponieważ ich nazywa kapłanami miasta *. Jakoż za jego czasów, nie było jeszcze powszechnych arcykapłanów, których początek od Wejdewuta pochodził to jest: od początku wieku szóstego ery chrześciańskiej.

KREWULE.

Byli mniejsi Krewowie, sędziowie ludu prostego, w rzeczach pomniejszych, jakeśmy już namienili o tem wyżej, pod art. Krewe-Krewejto.

Postrzega Pretorius, że Krewule albo Kriwule, jest laska posłańca, i mówi: "Rzecz ta dochowała się do późnych czasów u Litwy, u których krzywa laska -- zazwyczaj z korzenia młodego drzewa wzięta, jest znakiem urzędu wójta wiejskiego. Jeżeli on chce wieś zgromadzić, albo jaki rozkaz ogłosić, posyła te krzywe drzewo, do najbliższego sąsiada, a ten powinien wnet dalej przesłać, aż od ostatniego mieszkań-

--------------

* Sacerdos civitatis. Tacit Germ. c. 10.

S. 255

ca znowu do wojta powróci. Ten znak urzędu znajduje się w wielkiem poszanowaniu, i nikt z posiadaczów domów nie waży się po obejściu Krywuli pozostać u siebie." To zrobiło domysł, że Krywule nie były rzeczywiście osoby, lecz ten znak dał powód do ich utworzenia w kronikach. Trudno się na to zgodzi, kto zna język sławiańską ponieważ ten wyraz wzięty prosto i dosłownie z tego języka, a tem samem nie mogł nadać miana dostojeństwu, którego sławianie wcale nie znali. Wyraźne tu więc tylko jest spotkanie się brzmienia dwóch wysłowień, w dwóch obrych między sobą mowach. A kiedy Litwini, bliżsi Prussom, Krzywy, nazywają Kreiwas, ze sławiańskiego, to inni, jak w moim zakątku, mają na to wyraz narodowy Nukripis *. Nie przecząc więc, ze laski Wojtów nazywano Krywuli, i że może podobnych lasek i mniejsi Krywowie używali, nie będziemy ich nazwania wywodzić od wyrazu ze Sławiańsczyzny, w jednej prowincyi zapożyczonego.

WEJDALOTAS **.

Ofiernik, kapłan niższego rzędu, sprawujący ofiary. Ich przywilejem było czynienie ofiar powszednich, na każdem miejscu, każdemu bogowi zosobna,

----------------------------

* Słownik X. Syrwida, str. 119.

** Wejdas posąg, lotas obmywacz, dla tego, że ich powinnością było, mokremi ofiarami oblewać posągi, albo i myć ie takoż. Letojas, znaczy myjący, jest wyraz Loetas, albo Lotas. Od tego samego źródła pochodzący, co lotio po łacinie.

S. 256

lub wszystkim razem. Kronikarze pruscy wymieniają obowiązki Wejdalotów następne *: -- Ofiary bogom przynosić; lud w wierze i w rzeczach ku niej przynależących nauczać; pospólstwo oświecać, jak według przykazań bogów sprawować się mają w pożyciu docześnem; modlić się, aby bogowie przez ich modły przebłaganemi byli, a przeto w nocnych objawieniach, aby kapłanom, wolę swoją łaskawie objawiali; lud błogosławić i życzyć mu wszelkiego dobra; naostatek w wypadkach wątpliwych, kiedyby komu co zginęło, albo się inne przypadkowe niesczęście przydarzyło, niesczęsnemu bydź pomocą i pocieszać opowiadaniem niezmiennej woli bogów. Główniejsze ich czynności te były: musieli bieg słońca i xięzyca porządnie uważać, aby czas przyzwoicie rozdzielać i dni świąt oznaczać, pory roku w stosunku do robot rolniczych rozdzielać i ich nastanie wcześnie zapowiadać**. Lud zwoływać i zgromadzać, jeżeli mu, w imieniu bogów, należało, jakie rzeczy oznajmić. Częstokroć, przez Wejdalotów, bywał lud cały wzruszony do wojny przeciw nieprzyjacielowi bogów, których, jak powiadali, mieli sobie

-----------------------

* Hartknoch str. 151.

** U starożytnych ludów północnych byli modrce, którzy postrzeganiem obrotów ciał niebieskich zatrudniali się: Islandska Saga pod tytułem: Linsvelninga czyli Reikdaelasaga, przytacza wiadomość w końcu X wieku, o niejakimś mędrcu islandskim, zwanym Einar, który mało sypiał, lecz w nocy wychodził z mieszkania i zatrudniał się postrzeganiem obrótu gwiazd.

S. 257

objawioną w tej mierze wolę. Wojny takowe i zaburzenia były bardzo niebezpieczne: gdyż, lud, ślepo wierzący opowiadaniom swoich Wejdalotów, działał z największą zawziętością. Czystość obyczajów zachowywaną była u Wejdalotów, w najściślejszym sposobie: jeżeli który z nich postrzeżony był na cudzołoztwie, bez miłosierdzia, żywego palono. Byli ci kapłani żonaci.

Ubiór Wejdalotów, składał się z sukni długiej zwierzchniej, krojem zwyczajnym zrobionej, bramowanej taśmą białą, płócienną, na piersiach zapinała się trzema guzikami, z trzema parami pętlic sznurkowych białych, kutasami zakończonych. Pas biały płócienny, na sprzązkę spięty, czyli taśma. U dołu sukni dokoła naszyte były zrzadka kosmki włosów bydlęcych, długie blizko piędzi. Kiedy służyli bogom, wdziewali na głowy wieńce z zieloności, złożone z liści drzew świętych i ziół aromatycznych.

Wejdaloci byli wszyscy lekarzami moralnemi i fizycznemi: -- "Jak tylko kto zachorował, posyłał zaraz po Wejdalotę. Ten cieszył chorego naprzód, zapewniając, że jeśli jest wolą bogów, żeby umarł, znajdzie między niemi sczęśliwy pobyt. Jeżeli choroba przeciągnęła się do czterech miesięcy, chory obowiązywał się jakiemi ślubami, przyrzekając, że je bogom wypełni, jak tylko powróci do zdrowia; lecz jeżeli i to nie pomogło, do ostatniego uciekano się lekarstwa, to jest: przynoszono popioły z ołtarza

S. 258

Znicza, i tych z różnemi obrządkami używano do odpędzenia chorób." *

Każda znaczniejsza osada miała swoich Wejdalotów; szli oni z wojskiem takoż na wyprawy, jak świadczą podania gminne.

WURSZAJTAS.

Ofiernik niższego stopnia. Byli to taplani powszedni, bez żadnego przywiązania stałego do tego stanu; jednem słowem: prości przewodce ludu gminnego przy ofiarach domowych. Wyraz ten znaczy starszyznę. Takich Wurszajtów obierano przy zgromadzeniach biesiadnych prostego ludu, kiedy nie było Wejdaloty lub wiescza jakiego. Zazwyczaj piastował ten urząd, starzec jaki roztropny, umiejący modły ofierne, i mogący prawić przemowy do zgromadzenia, stosowne do okoliczności. Powaga ich była stosowna do ich poczciwości i wieku, albo przełożeństwa miejscowego.

Przy ofiarach oni wkładali wieniec i przepasywali się białą płachtą.

SIGONOTTA.

Byli to mnisi, zakonnicy, w znaczenia tego nazwania: albowiem wyraz Sigos, miało znaczyć w mo-

---------------------

* Bernatowicz, w Pojacie T. II, str. 188, podług dziejopisarskich podań.

S. 259

wie dawnych Prussów, porządek, czyli zakon, według Hartknocha. Ci kapłani, byli sczególnie sługami boga Atrimpa lub Gardoeldija, dla tego przebywali w prowincyach nadmorskich. Z żywota świętego Wojciecha, pisanego przez Koźmę z Pragi, pokazuje się, że w okolicy miasta teraźniejszego Fiszhauzen, przy brzegu morskim, kiedy Prussowie opadli tego apostoła, dowódcy tej tłusczy był kapłan pogański Siggo, który sam pierwszym był mordercą. Hartknoch *po długiej rozprawie w tym przedmiocie, nic nieznaczącej, trafia na myśl poprzednich kronikarzów, to jest: że to byli ludzie duchowni, pod pewnemi prawami w społeczeństwie mieszkający. Jakoż te zdania potwierdzają się badaniami innych starożytników. Bezżenność, stowarzyszenie się, w miejscach odludnych przebywanie, kuglarstwo religijne, cuda, obrządki dziwaczne, żebranina, były rzemiosłami tych dziwaków.

Nazwanie te pochodzi od Signat, błogosławić, Signassen, błogosławieństwo, po staroprusku **.

POTINIKAS.

Kapłan boga Raguta, o których bytności, jako wyłącznych sługach tego boga biesiad i napojów, mówiliśmy pod jego artykułem.

----------------------

* Str. 150.

** Vater, Sprache de alten Preussen, S. 136.

S. 260

LINGUSSONES i TILUSSONES.

Byli to kapłani pogrzebowi, do których obowiązku należało zajmować się obrządkami pogrzebowemi i przepowiadaniem, co się stało z cieniem umarłego po śmierci. Pierwsi mają nazwanie od staropruskiego wyrazu Linguot, co znaczy latać po powietrzu z rozpostartemi skrzydłami. Drudzy od takiegoż wyrazu Tilussut, znaczącego mruczeć. Według więc tego rozumienia, kronikarze mówią, że pierwszych obowiązkiem było sprawowanie obrządków głośnych, jako to: wrzesczenia, śpiewania i brząkania metalowemi rzeczami, drudzy zaś szeptali modły i w cichości z cieniami w rozmowę się wdawali. Będziemy jescze o nich mówić pod artykułem, Obrządki pogrzebowe.

SWALGONES.

Byli kapłanami sprawnjącemi obrządki ślubne, oraz sędziami w materyi podejrzanego dziewictwa nowo-zaślubionych panien. Przepowiadali o przyszłym losie nowożeńców i miewali mowy przy Iakich obchodach. Nazwanie ich pochodzi od słowa Swealgajt, które u dawnych Prussów znaczyło zaślubiać. Według innych nazwanie to pochodzi od Cwalgiti, dobrze przypatrzyć się, wybadać należycie, jak powiada Ostermeyer. Odpowiada przeto urzędowi, którego było obowiązkiem rozpoznawać rzeczy trudne do rozpoznania.

S. 261

BURTINIKAS.

W pierwotnem znaczeniu byli to rymotwórcy, śpiewacy własnych śpiewów, na wzór starożytnych Bardów i Skaldów. Powołanie ich u wszystkich starożytnych ludów było bardzo szlachetne i wielce poważane, oni bowiem wyższością rozumu swojego i świetnemi darami rymotworstwa, wynosili się wyżej nad rząd ludzi innych, podawali prawa, nauki i zachętę do dzieł wojennych lub cnot towarzyskich, karcili zbrodnie i zasczepiali oświatę, mocą czarującej sztuki poetycznej z muzyką połączonej. Nasi Bardowie litewscy grali na instrumencie strony mającym, zwanym Citera*, który wydawał tony za obracaniem rękojeści, nakształt korby zrobionej, jak świadczą powieści gminne, nawet są starzy jescze ludzie, którzy widzieli takie narzędzia, lub słyszeli

o ich opisaniu. Podania jescze pamiętają o śpiewakach pieśni narodowych litewskich, z takiemi narzędziami chodzących po wsiach, lecz według nich byli to starce, do żebraków podobni. Za upadkiem

i spodleniem Mytologii Litewskiej, powołanie Burtyników zniżyło się do stanu prostych pieśniopiewców, dla zabawy i rozrywki słuchanych. A ich sztuka i dowcip, górujący w oczach ciemnego gminu, po utracie pierwszego szacunku, zrobiła ich czarownikami. Ztąd Burtinikas i Ciustinikas, właściwie cza-

-----------------------

* Słównik Syrwida, str. 138, Citera, wykłada po polsku Lutnia.

S. 262

rodziej, u Litwy jednoznaczącemi były narzeczeniami, toż samo znaczyło u Łotwy Burwis, od słowa Burt, czarować. Podobnie u Sławian Guslarz, od Gęśl, Husla, narzędzie strónowe muzyczne*. Wszelako w powieściach i podaniach gminnych jest jescze odróżnienie Burtynika czyli wiescza natchnionego, od Ciustinika czarodzieja, sztuką djabelską rzeczy nadzwyczajne działającego. Pierwsi byli chwalcami boga Sotwara czyli Lelusa, a ich śpiewy nazywały się Łatowanie. Dopiero jescze wieśniacy w moim zakątku, o święcie Wielkanocnem zwyczaj mają chodzić po nocy ode wsi do wsi, od domu do domu, śpiewając pod oknami pieśni własnego wymysłu, czyli improwizacye, których każda zwrotka kończyć się powinna wykrzyknieniem: Ej-Łotym! znaczy to naśladowanie Burtynickiej processyi. Gospodarz domu odbierający takie powinszowanie, musi koniecznie co dać śpiewakom, gdyż oni, naśladując prawo starożytnych Bardów, mogą mu spać nie dać przez noc całą, studnię kamieńmi i czem złapią zarzucić.

Kronikarze pruscy, którzy pamiętają za czasów swoich ślad Burtyników, przypisują im sposób przepowiadania przyszłości, za pomocą wosku roztopio-

--------------------

*W dawnych czasiech bardzo wiele było tych wróżbitów, którzy nawet odzienie do habitów mnichowskich podobne nosili. Adam Bremeński powiada: Divinis augnribus atque necromanticis omnes domus sunt ploenae, qui etiam vestitu Monastico induti sunt.

S. 263

nego i na zimną wodę wlanego. Takim sposobem tworzące się figury i różne postacie z wosku, dają sposobność figlarzom do wrażenia łatwowiernym ludziom rozmaitych rzeczy. Meletius znał w Prussach jedną kobietę, której Burtynik wywróżył tym sposobem utonienie na morzu syna, ukazawszy w wosku okręt rozbity i na wznak pływającego człowieka. Hartknoch, który o tem powiada (str. 153), przyznaje, tymże czarnoxiężnikom mniemanym, wszystkie sztuki, które Demonografowie i czarów opisywacze z figurkami z wosku wyrobionemi przypisują podobnej klassie oszustów*.

Tak więc w spodleniu rzeczy ludzkich, częstokroć najświetniejsze i najużyteczniejsze powołanie, przechodzi stopniowie i nieznacznie do upadku i w szkodliwe się przemienia. Będziemy o tem jescze mówić pod artykułem Burte.

PUTTONES.

Byli wieszczkowie przyszłość przepowiadający z postrzezeń nad wodą, sczególnie nad jej szumieniem, czyli pianą. Chwalebniejszy jednak urząd mieli w społeczności, gdyż obowiązkiem ich było, godzić między sobą nieprzyjaznych i poróżnionych ludzi wszelkiego stanu.

--------------------

* Martinus Delrio lib. 6, Desquis. Magic. c. 2 sect. 1. quaest. 1, p. 966. Jacob. Gaffarellus in curiositalibus inauditil c. 7, p. 149.

S. 264

WEJONES.

Wiesczkowie, przepowiadać przyszłość umiejący z wiatrów. O nich mniemano, że umieli wiatry odwracać, uśmierzać, lub natężać, według swego upodobania.

ŻWAKONES.

Wiesczkowie ci sporządzali pewne świece, z tych gorzenia i dymu, wyciągali przepowiadania swoje o przyszłości.

PUSTONES.

Osobny gatunek wiesczków i lekarzów ran, przez same tylko dmuchanie. Ztąd też i nazwanie ich pochodzi, które znaczy dmuchacze. Według podań dotąd jescze w wierzeniu prostego ludu zostających, Pustonas mógł mocą słów zatamować krew z żyły przeciętej płynącą. Jesczeż jakich słów! oto jest ich tłómaczenie: -- Idę koło more, more zatykam, more zatknij się, krew zapiecz się. -- Wyrazu more nieumiem wytłómaczyć i nikt znaczenia jego nie wie.

SEJTONES.

Wiesczkowie, lekarze, którzy wszelkie niemocy leczyć umieli, przez zawieszenie na szyi chorej osoby, pewnych amuletów *.

-----------------------

*Tych pięć gatunków Wiesczków, Praelorius z własnych i naocznych postrzeżeni przywodzi.

S. 265

KANNU RAUGIS.

Zazieracz w kubek, albo Sahls puhszlotajs, dmuchacz na Sól. U Łotwaków był wiesczek i przepowiadacz. Brał garść soli, oszeptywał i odmuchiwał, potem wrzucał w kubek z zawiesistą nakrywką; z szumu, który powstawał na piwie, skryte rzeczy zgadywał, sczególnie w materyi zgubionych fantów.

ZIHLNEEKI.

Albo inaczej Żihmlehmi. Przepowiadacie i wykładacze znaków na powietrzu upatrzonych. Oni z krzyku ptaków i innych na powietrzu zjawisk meteorycznych, sczęście lub niesczęście, urodzaj lub nieurodzaj przepowiadali; u Łotwy się pamięć o nich dochowała.

ŁABBDARRIS.

Dobrzeczyniący. Jest to gatunek wiesczka, który czarownemi formułami i innych bałamuctw wymysłem, doradza w różnych rzeczach, wróży, leczy ludzi i bydlęta. Tacy wiesczowie, kiedy się wsławić umieją, sprowadzają do siebie z dalekich i bliskich stron lud łatwowierny i sami się najniezawodniej usczęśliwiają. U Łotwy i teraz słychać o takich ludziach, powiada Stender *.

-----------------

* Lett. Gramm.

S. 266

WILKATS

Łotwacy tak nazywają czarownika, umiejącego się obracać w wilka, co Rusini nasi nazywają Wołkołak, a Litwini Włkatas. Taka bestya szkody niezmierne czyni. Przepija czarkę do towarzysza, rozmawiają między sobą. Starożytność o całym jednym narodzie, Neurami zwanym, podobny apolog wiedziała, którzy tylko na pewne czasy wilkami zostawali.

WEJDALOTKI.

Były to kapłanki, ślubujące wieczną czystość, w całem znaczeniu tego wyrazu; łamiącą ten ślub, okrutną śmiercią karano: spaleniem żywcem nagiej rozpiętej na drzewie wyniosłem, zakopaniem żywej do ziemi, albo utopieniem w Niemnie w worze skórzanym, kamieńmi naładowanym, zaszytej razem z kotem, psem i śmieją jadowitą. Jak podania głoszą *, Wejdalotki miały wielką powagę u ludu,

---------------------

* Powieść jedna gminna mówi: -- Że gdy Pannę świętą (Wejdalotkę), pomówiono o społeczeństwo z nieznajomym rycerzem, wieziono czarnemi dwóma krowami, dla zaszycia w worze skórzanym, z psem, kotem i zmiją, i utopienia w Niemnie; ukazał się ten rycerz na koniu w żelaznej zbroi, uwolnił Pannę i kazał sobie dać z nią ślub nad samym brzegiem rzeki, potem oboje objąwszy się wskoczyli do wody i zniknęli z oczu. Woda na tem miejscu wrzeć i kręcić się poczęła, co i dopiero czyni, jakoby obchodząc gody weselne tej niesczęśliwey pary. Ona wychodzi niekiedy przy świetle xiężyca w nocy na brzeg, śpiewa piosnkę o swojej przygodzie i soi niemowlę. Czasami

S. 267

były wybierane z dziewic urodą słynnych i wysokiem urodzeniem, mieszkały przy wielkich świątyniach i ołtarzach znamienitych bogini Praurime. Były sczególne ofiary, których sprawowanie do Wejdalotek należało. W ogólności wszystko, co w rzeczach religijnych wprost ściągało się do niewiast, albo co z nauk, przepowiadali i modłów, tyczyło się płci pięknej, Wejdalotek było udziałem. Nie mamy dalszych sczegółow o nich, ani z podań, ani z dziejów. Wszelako wnosić należy, że w młodym wieku i do lat pewnych sprawowały te obowiązki, a poźniej mogły iśdź zamąż. Pewno bowiem, że Wejdalotki wszystkie nie stare były. Te zaś, które za wiek, naznaczony usługę bogom oddawać zamyślały, oddalały się w miejsca ustronne, gdzie osobnego rodzaju wiesczkami były *. Względem ubioru Wejdalotek, takoż nie mamy pewnych sczegółow: zdaje się, że ponieważ kopiją były rzymskich Westalek, przeto i w stroju się do nich zbliżały zapewne.

Jeżeli zgasł jakim trafem ogień święty, co znaczyło wielką klęskę w religijnem mniemaniu, to, go wydobywano z krzemienia, który był w ręku. Perkuna posągu. Wówczas kapłani na klęczkach,

----------------------------

w towarzystwie rycerza, ukazuje się na brzegu rybakom w nocy; słyszą przy nich psa burczenie, miauczenie kota i sykanie żmii. I jescze wiele innych podobnych o tej parze bajeczek prawią, nadniemeńscy, koło Rumszyszek, mieszkańce,

* Podania gminne i śpiewy starowieczne,

S. 268

pełzli pod drzewo święte i zapalali żagwie na ołtarzu, spaliwszy nasamprzód niedbałych stróżów ognia, przez których opieszałość ten wypadek się przydarzył*.

RAGUTIENIE.

Kapłanice boga Raguta; o nich w powieści gminnej jednej wzmiankę znalazłem, takoż pod uroczystościami będzie niejaka wiadomość. W powiecie Lidzkim, parafii Nackiej, jest okolica Ragutieniszki, bez pochyby ma związek to uroczysko z poprzedniem kapłanie nazwaniem. Nie można trafniejszej sprzeczności znaleśdź, jak między temi, a poprzedzającemi kapłankami. Pląsy, biesiady, pijaństwo, rozwiezłość, wszystko tym niewiastom przypisuje się. Nierządnic mieszkanie w dawnem litewskiem nazwaniu, jest: Troba Ragutieniszka. Z wielu względów te kapłanice były naśladowaniem starożytnych Bachantek. Wszystkie te nazwania kapłanów i kapłanek, wzięte są z Meleciusza i Pretoriusza, badaczów rzeczy z podań ustnych ludu prostego i potwierdzone przez nowszych badaczów.

BURTE.

Bardzianka litewska, Burtyniczka. Śpiewaczka wierszów i pieśni rozmaitych, oraz wróżka. Łasicki ma to nazwanie w swojej Mytologii.

--------------------

* Lucas Dawid. B. I, S. ag. Arnkiels, Cimbrische Altenthümer, S. 109.

S. 269

Widzieliśmy wyżej w Rozdziale Boginie, osobne bóstwo niewieście, czyli Hemadryadę, nazywaną Ragana. W późniejszych czasach i w spodleniu Mytologii wylęgły się czarownice, za przykładem innych narodów północnych, które nazywano Burte, albo Ragana, były to niewiasty podejrzane o szkodzenie ludziom przez rozmaite sposoby. Tym zaś większe się w ich bytność wierzenie stawało, im bardziej poganizm litewski do upadku się zbliżał i więcej przesądów obcych przejmowało pospólstwo. W wieku zaś XVI, jak dowodzi uczenie Czacki *, kiedy przesilenie ciemnoty na światło narodowe nastawało, najwięcej w Litwie czarownic postrzegano. Lecz stare powieści gminne, zazwyczay te baby z Rusi wywodzą, a krajowym nie przyznają tyle umiejętności. Ragany i dziś stawiają zasadzki na żniwiarki sobie nieprzyjazne, przez zawiązywanie na pniu garści żyta, lub pszenicy; któraby nieuważnie zżęła tę zawiązkę, kukłą nazwaną, uległaby kalectwu niechybnemu. Sam widziałem takie kukły nietknięte porzucone po żniwie. U Rzymian prawo dziesięciu mężów za tę samą sztukę szubienice przeznaczało. Taką rzeczą temu przesądowi blisko pół-trzecia tysiąca lat istnienia między ludźmi!!!

------------------------

* O Prawach, T. II, str. 97. przyp. N. 1386.

S. 270

WYROCZNIE.

Chęć zbadania przyszłości we wszystkich wiekach, zajmowała i zajmuje ciekawość ludzką; ponieważ zaś niema słabości w naturze ludzkiej, z którejby bliźni nasi korzystać niepotrafili, wyrocznie zjawiły się dla pociechy świata.

Dalecy jesteśmy od mniemania, izby nie byli nigdy prawdziwi przepowiadacze przyszłości; ponieważ Autor przyrodzenia, mocen jest natchnąć istocie rozumnej własność przejrzenia rzeczy przyszłych, które jawnie przed jego lezą oczyma, a to za pośrednictwem takiem, jakie się mu podoba. Takowych przepewiedni cechą było zawsze wielkie przeznaczenie ludzkości i los wielu narodów. Tu będziemy mówili o wyroczniach zbyt drobny cel mających, zawsze prawie fałszywych, trafunkowie chyba zgadujących, lub za zgłębieniem mądrem przeszłości i obecności, naturalny domysł ubarwiających powagą natchnienia.

Nie znamy prawie narodu, aby wstanie braku oświaty, lub prawdziwej religii, nie miał swoich przepowiedni, które rozliczni, pod rozlicznemi postaciami, powymyślali sobie. Alanie, dawni mieszkańcy, czyli raczej koczownicy niektórych stron obszernej Litwy, wróżyli, powiadają dzieje, za pomocą gałązek łozowych, zmieszanych w pewnym nieporządku; następnie wyciągając jedną po drugiej w pe-

S. 271

wnych czasach przepisanych, przy wymawianiu słów niektórych i czynieniu innych grymasów wiesczbiarskich, czytali w xiędze przeznaczenia *.

Litwini nabożni zawszę a zatem przesądni, nie poczynali nic bez poradzenia się wiesczby; dotąd jescze wieśniacy nasi bardzo są łatwowierni w tej mierze. Ile u nich było kapłanów, tyle czarowników, czyli wiesczków, sam zaś najwyższy kapłan KreweKrewejto, był wyrocznią żyjącą: kiedy się chciano dowiedzieć o stanie duszy po śmierci jakiej zmarłej osoby, do niego się udawano, jak o tem niżej obaczemy. On przepowiadał o losie następnym ludzi prywatnych, mocarzy, wojsk, miast, państwa całego, oraz wszelkich przedsięwzięć i zakładów; rada w rzeczach politycznych, sądowych, religijnych, nakłanianie gminu do posłuszeństwa panom i wiele innych ważnych rzeczy na jego się wyrokach opierało. Arcykapłan Lizdejko**, ostatni z rzędu, tych naczelników poganizmu litewskiego, ogłosił "Wielkiemu Xiążęciu Gedyminowi, sławną przepowiednią o Wilnie: bo znał i mógł przewidzieć, że potężnie wzrastającego państwa stolica, koniecznie w wielkie miasto urość powinna, pod tak mądrym, czynnym

i walecznym monarchą, gdy i położenie miejsca dzi-

---------------------

* Dictionnaire mythologique par Fr. Noël. Art. Divination. Cóś podobnego było i u Łotwy. Almpek Reimchronik.

** Wyraz ten dosłownie znaczy z Gniazda wzięty, że jakoby znaleziony byt w gnieździe orłem, jescze niemowlęciem.

S. 272

wnie ku temu sprzyjało. Lizdejko wyłożył sen Gedyminowi, kiedy po zabiciu ogromnego Tura, na najwyższej górze, ku Antokolowi położonej, i dziś Turzą górą zwanej u znających rzeczy ojczyste, nocował w gaju świętym, Swintoroże zwanym, leżącym przy zejściu rzek Wilenki i Wilii; śnić mu się zdawało, iż widział olbrzymiej wielkości wilka, całego w pancerzu żelaznym, a w nim sto innych wyło. Mogły tej nocy w pusczy przyległej wyć wilcy w istocie, nie wiele więc potrzeba było, aby się myśliwemu Xiążęciu, co podobnego przyśnić nie miało. Najlepszy był naturalnie pochop do wróżby i wykładania snu, najtrafniejsze nakłonienie monarchę do założenia miasta, o tem już dawno zapewne myślącego.

Widzieliśmy wyżej, że kapłani bieg ciał niebieskich postrzegali, dla oznaczenia okresów czasu, lecz gdy Mytologia mieszała się z temi okolicznościami, bydź musiały i z gwiazd przepowiednie znajome; dla tego właśnie w powieściach gminnych Zwajżdinikus, astronom, jest jednoznacznem nazwaniem z Czarnoxiężnikiem, Juodukniginikas.

Z przytoczonej wyżej wiadomości o świątyni Perkuna w Wilnie byłej, dowiadujemy się, że gdzieś nad dolnym Niemnem, znajdowała się znakomita Wyrocznia, której się o losie tej świątyni radzono.

Były po różnych miejscach prorokinie, którym dawano wiarę w ich przepowiedniach. Dusburg zostawił powieść o jednej następną: -- W krainie Ga-

S. 273

lindów; w powodzeniu podczas długiego pokoju, tak się lud rozmnożył, że zaledwie pomieścić się byt w możności. Wówczas starce krajowi postanowili: ze w przeciągu pewnego czasu, wszystkie dzieci płci żeńskiej, tracone bydź powinny, zostawując samych chłopców na potrzebę wojenną. Lecz miłość matczyna potrafiała często ukryć nowonarodzone córki, i przez sztuczność kobiecią znajdowały matki sposób przy życiu ich zachowania. Z gniewu przeto niektórzy mężowie wyrzynali nieposłusznym żonom piersi, czyniąc je niesposobnemi do wykarmienia dziecka. Oburzone niewiasty tem okrucieństwem, udały się do swojej krajowej prorokini *, słynącej powszechnie wielką świętością, prosząc ją o radę i pomoc w tej przygodzie smutnej. Ona, poruszona litością ku płci swojej, zebrała natychmiast do swego pomieszkania przedniejsze osoby krajowe, którym oznajmiła, że jest wolą bogów, żeby wszyscy, bez oręża i wszelkiej broni, wpadli do krainy mazowieckiej, gdzie ich wielkie zdobycze oczekują. Ci, uwierzywszy słowu kapłanicy, natychmiast zebrali lud zdatny do wojny, wpadli do bliskiej krainy chrześcian, popełnili tam okropne spustoszenie, i z niezmierną zdobyczą powracali. Lecz w tem iściu napadnięci raptem zostali przez chrześcian, i do jednego wybici; kraina zaś ich

-----------------

* Quac (domina) secundum ritum ipsorum sacra et prophetissa reputabatur..... Dusb. Part. III, c. 4.

S. 274

przez rozjątrzonych somsiadów najechaną została, i tak spustoszoną była, że Galindya na długie czasy prawie pustynią została.

Są w powieściach gadki o dębach wróżących, nieprzestarzałe nawet: Dęby wydawały głosy i odpowiadały na zapytania. Zapewne w wypróchlinach, często w takich drzewach starych bywających, przesiadywać musiał jaki oszust. Taki dąb nazywał się Baublis *.

Kronikarze, o podobnych rzeczach donoszą między innemi, Kaspar Schütz (fol. 3 recto) powiada: "W drzewach dębowych i bzowych przemieszkiwali niżsi bożkowie, to jest, czarci, którzy prostemu ludowi dawali się w nich słyszeć, dla utwierdzenia tej zabobonności. Kto więc skargi zanosił, albo doradzenia zadał, odbierał odpowiedzi."

Były pojedyńcze Sybille, Burimme zwane, to jest niewiasty pewne, wróżbą słynące, albo stare Wejdalotki, które przemieszkiwały gdzieś na osobności i łudziły baśniami lud łatwowierny, jakeśmy wyżej namienili.

U wiesczków Łotewskich był sposób wróżenia, Pimpolis nazwany. Kulka woskowa, z pewnemi obrządkami zrobiona, wisiała na pewnej nitce magicznej, w powietrzu od pułapu zawieszona. Za postrzeganiem ruchów i obrotów tej kulki, wyciągano wróżbę, sczególniej, gdy szło o złodzieja odkrycie.

-------------------

* Powieść gminna znad brzegów Pielasy.

S. 275

Wróżono przez sitko, na owczarskich nożycach obracane. Stender, mówiąc o tem guślarstwie, dodaje: "przypominam sobie z lat mojej młodości, że jeden człowiek niewinnie był ukarany, z przyczyny takiej płonnej wróżby" *.

Wiadomość o Sybillach starożytnych, podobnem zasady mających, znajdzie czytelnik w Słówniku Mytologicznym Fr. Noela **. X. Osiński przełożył go słowo w słowo po polsku. Przedmiot tenże obszernie wykłada uczony Van-Dale i takoż rabujący jego Fontenelle, którego przekład mamy w mowie ojczystej.

ROZDZIAŁ IV.

O OFIARACH.

NAPOJE ŚWIĘTE.

Piwo, Alus, u Litwinów dawnych było zawsze najpierwszym i najupodobańszym napojem, upajającym: wchodziło do ofiar mokrych, albo libacij. Należy się przeto nad jego nastaniem mytycznem zastanowić. W Pamiętnikach Akademii Paryzkiej Napisów, Tomie XVII, znajduje się wykład obszerny po-

--------------

* Lett. Gramm.

** T. I, str. 474 -- 477, wydanie paryzkie 1810.

S. 276

strzeżenia w tej mierze, którego treść jest następna. Starożytność przypisywała wynalazek piwa Cererze i Ozyrisowi, kiedy pospołu przebiegali ziemię, ta szukając swojej jedynaczki Prozerpiny, a ten dla oświecenia narodów, kunsztów i sztuk pożytecznych, gdy zasczepiał nauki. Skoro więc narodowi któremu zbóż uprawę ukazali i obfitość ich zaprowadzili, między innemi ich użyciami, nauczyli wyrabiać piwo. Z tej baśni, starej egiptskiej, rodzi się wniosek, że Egipcyanie pierwsi piwo poczęli warzyć. Cóżkolwiek bądź, uczone wywody niewzruszonemi zostawiwszy, śmiemy tworzyć nasz domysł, że tak dobrze i u Litwinów, jak u innych rolniczych narodów, piwa robienie wynalazek bydź może domowym. Przygotowując rozmaicie zboże, łatwo trafić na zrobienie słodu, czy przez przypadkowe porośnienie ziarna, czy przez umyślne zrosczenie, a z tego zrobiony wywar, gdy uległ fermentacyi, już tem samem piwo zrobionem było. Udoskonalenie reszty dokazało. W rzeczy samej mamy dowody, że naszych, północnych, stron mieszkańcy, od najdawniejszych czasów, piwa robienia znały sposób. Czacki * dokładnie o tem przekonywa. Skandynawowie i pobratymcy ich Germani, napój ten nazywali Ael, Al, Rusini Ołuj **, Litwini zową go Ałaus, u Prussów Alus, u Łotwy Allus. Pan Rhesa w przypisach do

--------------

* o Prawach T. I, str. 274.

** Stepennaja Kniha I, 134.

S. 277

Dainos czyni postrzelenie, że Alus, od tego, co się w kraiu pruskim nazywa Bier, Piwo, odróżnia się najwyraźniej. Alus jest przyjemniejsze do picia, słodsze, bladsze*. W dawnych zaś czasach, mówi tenże autor, mało się różniło od miodu pitego, bez żadnych przypraw zrobionego. Londyńskie piwo Al, jest prawdziwem tego udoskonaleniem.

Napój ten zawsze u Litwinów był w powszechnem użyciu, sczególnie przy obrządkach religijnych. Badania późniejsze od Hartknocha utwierdzają tę prawdę, chociaż ten dziejopis wątpić zdaje się, aby piwo umieli Prussowie robić przed Krzyżakami. Naprzeciw temu to tylko powiedzieć należy, że piwa Bier, nie znali zapewne, lecz swoje Alus robili odwiecznym zwyczajem.

Pozostała Jescze pieśń litewska, której tłómaczenie:

"Bodajbym żył dostatnie i przez moje czyny,

Zasłużył bydź mieszkańcem sczęśliwej krainy,

Gdzie biały napój piją, złotemi rogami,

Czerpiąc go z kadzi świętej, pospołu z bogami.

Nieśmiertelne dziewice śpiewają w gaiku,

Sczęście, błogość, uciechy dziedziczą bez liku.

Tarn rycerze polegli na wojnach straszliwych

I cienie wiecznie żyją przyjaciół prawdziwych." **

-------------

* Niektóre u nas gospodynie umieją Jescze dotąd, na kuchni w garkach, lub małych kotłach, ten napój warzyć. iest bardzo do angielskiego piwa podobny.

** Stary przekład śpiewów litewskich, w rękopismie znaleziony.

S. 278

Jest mowa ta o białym napoją, który bydź może albo kobyle mleko, czyli wyrobek z niego fermentowany, który, jak obaczym niżej, w tomie drugim, był ulubionym napojem Litwinów starożytnych, albo Alus, dla bladego koloru tak mogące się nazywać, albo naostatek miód lipiec: gdyż kraje litewskie miodami powszędy słynęły dawniej, sczególnie Lipce były najwyborniejsze w okolicach Kowna, póki tameczne ogromne lasy lipowe, nie wynisczył nierząd krajowy. Edda Nowa, w powieści 20ej, wspomina takoż miód, jako ulubiony napój bogów. Ten równie, jak piwo, wchodził do obrządków religijnych północnych narodów europejskich *, którego nazwanie u wszystkich polerowniejszych ludów prawie toż samo było,

Litwini dawniejsi mieli Jescze jeden napój, którego sczególnie mywali kapłani, płeć żeńska, i osoby chorowite; nazywał się Miecionikas, od Mieciones, krupa**. Był to rzadki wywar z krup zbożowych, zaprawiony miodem, korzeniami ziół pewnych i aromatami, niekiedy i odurzającemi jakiemiś istotami. Używano go na ciepło, jak kawę. Podania spominają o tym napoju, a stare lekarki po niektórych miejscach umieją go Jescze sporządzać: ma to bydź rzeczą bardzo dla chorych posilną. Pospólstwo paloną wódkę z miodem nazywa po polsku Krupnik

-----------

* Czacki, o Prawach, T. I, str. 275.

** Słownik X. Syrwida, str. 116.

S. 279

czek, zapewne od tego litewskiego napoju to sławiańskie narzeczenie poszło.

OFIARY,

U wszystkich ludów ofiary miały niejakiś jednostajność, na wzór zwyczaju świata pierwotnego, który Noe zachował po Potopie. Litwini nie różnili się niczem w tej mierze od Greków i Rzymian, wyjąwszy niektóre, z okoliczności miejscowych i z różnicy stopnia oświaty, wynikające odmiany.

Każda ofiara zależała na uczcie, spólnej wszystkim, przy niej obecnym, dla tego, kto nie pożywał ofiernej uczty, plamił obecnością swoją ofiarę. Niektóre części z rzeczy ofiarowanych, niejadalne, całkiem palono na ołtarzu; kości od mięsiw zjedzionych i niedopalone, do ziemi zakopywano. Widzieliśmy pod osobnemi artykułami, jakie zwierzęta jakiemu bogu w ofierze przynoszono; w ogólności samce dla bogów, samice dla bogiń. Lecz wszystkich ofiar zasadą był chleb i Alus. Czy to przyjmowano kogo, czy wyprawiano, chleb i piwo ofiarowano bogóm domowym i podnoszono gościowi. Kiedy ofiarę czyniono małą, w zgromadzeniu domowem, lub na ołtarzu, kiedy sprawowano jaki bądź obrządek, bez chleba i Alus obejśdź się nie można było. Od najgłębszej starożytności ten sam zwyczaj, w ofiarowaniu chleba i wina postrzegamy u południowych narodów. Dochowało się o tem podanie do dni naszych

S. 280

w Litwie, którego zabytki w obchodach domowych wieśniaków postrzegamy *. To było warunkiem potrzebnym do ofiary, co zaś do wykonania, wieloraką była.

1. Ofiara mata; którą czynił gospodarz domu, ojciec rodziny, albo najstarszy w posiedzeniu. Miała ona miejsce przed każdem, ucztowem pożywaniem pokarmów. Gdy się biesiadnicy zebrali do stołu, ofiernik zabierał pierwsze miejsce, to jest: za stołem pośrodku, przeciw progu drzwi wchodowych. Toż uczyniwszy krótkie wezwanie bogów wyższego rzędu, potem domowych i fetyszów, brał lezący przed sobą chleba kawałek, nalewał w czarę piwa i maczał w niej ten chleb, skrapiał trochę fetysza domowego, jeżeli był jaki, albo to miejsce, na którem rozumiano że przebywał, nadpijał, zakąsił chlebem, resztę oddawał gospodyni domu, która wylewała na próg, mówiąc: niech będzie dla mieszkańca, przychodnia i ubogiego, sytość w tym domu. Po czem ofiernik spełniał drugą czarę napoju i za nim wszyscy z kolei; potem siadali i jedli. Wstając od stołu kłaniali się bogowi domowemu, ofiernikowi i gospodarstwu. Ten obrządek w podaniach zachowany, Jescze dotąd, stosownie do odmian teraźniejszej religii właściwych, postrzegać można po niektórych wsiach litewskich.

----------------

* Jeżeli do tego obrządku wchodzi sól, obrządek należy do Sławiańskiej Mytologii: albowiem w litewskiej tego nic było, jak świadczą podania.

S. 281

2 Ofiara powszednia: sprawowana w znaczniejszem zgromadzenia ludu, z okoliczności święta lub obchodu jakiego domowego. W samym domu, albo letnią porą w sieni. Nie różniła się od poprzedniej, tylko tem, Że ofiernik był zaproszony z rzędu kapłanów, albo w razie niedostatku osoba umiejętna, czyli Wurszajt. W tym razie było więcej modłów i guślarności, śpiewano tez przed i po uczcie.

Kapłani mający sprawować ofiary, które się nazywały Wejktime, u Łotwaków Wiktums, odbywali do tego przygotowanie. Tak, za świadectwem Hennebergera, Wejdalota do czynienia ofiar Atrim-powi, musiał się przygotowywać trzydniowym postem i spaniem na gołej ziemi. Według tegoż autora, przed sprawowaniem ofiar kadzono przed posągami bogów, różnemi rzeczami, według ich różnicy. Naprzykład Atrimpowi woskiem i ładanem.

3. Ofiara składkowa doroczna: działa się na święta, przypadające pod koniec roku; wypiszemy ze Stryjkowskiego: -- "Schodzą się cztery lub sześć siół w jedno, wybierając pieniądze, chleb i inne rzeczy, iakoby kolędę; to przedawszy, jeżeli wiele pieniędzy zbiorą, zaraz byka i kozła za te pieniądze kupią, zejdą się w jeden dom, gdzie sobie ogień wielki udziałają, tam tez ich żony zsypują mąkę pszenną i gryczaną, z której narobią placków; potem Wurszajtas, ich pop, podług pogańskiego obyczaju, wieniec na głowę wdziawsz-y, położy rękę na kozła albo byka

S. 282

i prosi wszystkich bogów, każdego zosobna, którem wyżej wyliczył, aby raczyli miłościwie przyjąć obchód i ofiarę onego święta, a ująwszy byka albo kozła za rogi, wiodą go do gumna i podnoszą wszyscy mężczyźni w górę; Kapłan zaś Wurszajt, opasawszy się ręcznikiem, wzywa powtóre wszystkich bogów, mówiąc: to jest chwalebna ofiara i pamiątka ojców naszych, abyśmy zgładzili gniew bogów swoich; potom szepcząc obejdzie byka dokoła; zarżną go, a krwi nie rozlewają na ziemię, którą wypuściwszy w Haczynie, czerpią konewką, albo czarką. Wurszajt kropi nią ludzi, a ostatek rozbiorą w garnuszki i kropią każdy w domu swoim bydło, jako u nas jest oby czaj święconą wodą. Zsiekawsay zaś w sztuki bydle, warzą w kotłach, a mężczyźni, siedząc wkoło ognia, przed których niewiasty przynoszą ciasta placków nie pieczone, a oni ująwszy każdy po placku, rzuca jeden drugiemu w ręce przez płomień, tak długo chwytając, aż się opieką; potom jedzą i piją, śpiewa-

ją, grają na trąbach długich przez całą noc....."

Kronikarze pruscy najczęściej mówią o tego rodzaju ofierze, pod nazwaniem: ofiarowanie kozła Bockheiligung. Grunau około roku 1520 kronikę piszący swoją, opowiada, jako naoczny świadek, o tem: gdyż za jego czasów Jescze, wieśniacy pruscy, dochowywali sekretnie nabożeństwa niektóre pogańskie Według niego: Wejdalota, usiadłszy na niejakiemś podniesieniu, czyli mównicy, miał rzecz do

S. 283

ludu o dawnem pochodzeniu narodu, czynach bohaterów znamienitych i o ich cnotach; dalej o przykazaniach bogów, czego oni od łudzi potrzebują. Po czem następowało rąk na głowę kozła kładzenie, i dalsze odbywały się, jak u Stryjkowskiego, obrządki. Toż lud wyznawał grzechy swoje jawnie, czem bogów mniemał obrazić. Podnoszono kozła, śpiewano, i t. d. Przed pozywaniem zaś ofiary, przyklękali przed Wejdalotą, niby spowiedź czyniąc; potem rzucali się na niego i udawali, że go czubią, co Grunau sam widział, i był w niebespieezeństwie zostania zabitym, tylko się tem uratował, że umiał ich język, i potrafił ufność sobie zjednać, przysiągłszy sekret przez Perkuna.

4. Ofiara Wielka ożyli Mokra: W uroczyste święto, albo z przyczyny obchodu jakiego narodowego, zgromadzał się lud do świątyni, zwołany przez Wejdalotów. Koszt na ten rodzaj ofiary był ze skarbu narodowego, albo z dochodów miejscowych xiążęcych. Wejdaloci znajdowali się pod przewodnictwem jakiego Krewe miejscowego, albo samego KreweKrewejto. Sczegóły tylko niektóre dochował autor Kroniki J. F. R. Początek nabożeństwa zaczynał się od kropienia wodą lustralną ludu, wziętą a jeziora, świętego, rzeki świętej, albo zdroju, w którym umywano mięsiwa ofierne. Po czem wołał potrzykroć jeden z Wejdalotów: oddalcie się niewierni! Ejkile szalin niełikiemaj! Nikt przeto z chrześcian, ani

S. 284

różnowierców, nie mógł się przy tej ofierze znajdować. Po zarźnięciu, posiekania i omyciu mięsiw ofiernych, części przedniejsze z nich, włożone do świętych koszów, obnosili kapłani na głowach, trzykroć koło drzewa świętego, podnosili za każdym razem w górę, ilekroć razy stawali między drzewem a ołtarzem, to jest w obliczu bogów. Lud w ciągu całego obrządku znaydował się w najgłębszem milczeniu, czasami za pewnem hasłem podnosił ręce do góry, dłonie ku niebu mając obrócone. Głowę, trzewy i dalsze części niektóre bydlęcia palono. Mięsiwa, i ciasto pieczone, szły na spożycie kapłanom i przedniejszym ze zgromadzenia osobom, a lud dostawał kołaczki pod popiołem pieczone, polewkę i trochę piwa.

5. Ofiara naywiększą: Tę sprawował sam najwyższy kapłan, Krewe-Krewejto, w uroczystościach większego rzędu, albo ze ślubu jakiej bogatej osoby. Koszt był znaczny, dla mnogości rzeczy ofiernych. Wiemy, ze muzyka krajowa używaną była przy podobnych obrządkach. Kantorini, poseł wenecki, w podróżach Bergeroua, daje nam niejakieś wyobrażenie tej muzyki, z kotłów, bębnów, trąb, rogów, pisczałek, złożonej, obok domysłu o tych ofiarach, których sczegóły zaginęły.

6. Ofiara bogom podziemnym, to jest bóstwom piekielnym, gnomom, geniuszom i wszelkim istotom znytycznym, pod ziemią mieszkającym. Zależała na

S. 285

obrządkowem zakopywaniu, głęboko do ziemi, pewnych rzeczy ofiernych. Zazwyczaj po ukończeniu ofiar innych, koście i resztki od nich pozostałe po zjedzeniu, albo niedogorzałe na ołtarzu, tudzież naczynia gliniane, które tłuczono, zostawały na ten cel użyte. Napoje lano prosto na ziemię. Te ofiary zakopywano u podnóży ołtarzów, albo na polach, w pewnych upatrzonych miejscach. Było o tem wyżej.

7. Ofiara nieustanna: Zależała na paleniu ciągle utrzymywanego ognia i nigdy niewygasającego, na ołtarzach osobnych: Praurimy, Kurko, Perkuna, oraz ognia świętego Znicza; których ogni strzegli osobni kapłani i kapłanki. Drwa dębowe i z gajów poświęconych brane, żywice tłustości, szły na ten przedmiot. Modły w pewnych godzinach i przy odgłosie pewnych narzędzi odprawowały się *.

8. Ofiara dziękczynienia: Przy tej ofierze składano bogom dzięki za zwycięztwo, nad nieprzyjacielem ojczyzny odniesione, albo za sczęśliwe powodzenie wojennej wyprawy. Te ofiary noszą na sobie cechy bardzo głębokiej starożytności, jescze tych dzikości epok, w których zwyciężcy pożerali ciała brańców wojennych. Hejne, przywodząc wiersz z Homera, gdzie Jowisz wyrzuca Junonie: "iż wolałaby póty przeciągnąć wojnę, ażby nie pożarła Priama i jego

-----------

* Żywot Ś. Anzgarego; uwagi Praetoriusa.

S. 286

synów surowych lub upieczonych. " Postrzega, że poeta, według swego zwyczaju, wystawując bogów, na wzór owocześnych ludzi, nie używa tu żadnej przenośni, lecz prosto wyraża ludożerstwo, które było w czasie wojny trojańskiej u Greków znane. Ten obyczaj, że mógł bydź w dawnych wiekach spólny przodkom litewskim, wątpić nie ma powodu; jednakże bardzo też dawno poszedł w zaniechanie, ponieważ krzyżaccy pisarze, wyliczający zdrożności podbitego ludu, namienić o tem nie zaniedbaliby. Zabytek wszelako tego pozostał przy niniejszej ofierze. Ta się składała z ofiary wielkiej, uczty powszechnej; przy czem palono na stosie kogo z przedniejszych jeńców nieprzyjacielskich, pojmanego z bronią w ręku, na placu bitwy, z jego koniem, rynsztunkiem i całym ubiorem wojennym. Zwyczaj ten okrutny, znany był u Herulów, Saxonów i Franków*, a nawet i u Sławian **. Obrządek tym się sposobem u Litwinów odbywał; Wsadziwszy rycerza na konia, oprowadzali trzykroć koło ołtarza ofiernego; po czem między cztery słupy, w ziemię wkopane, wprowadzi-

-----------

* Jam Franci, Heruli, Saxones, multiplices crudelitatum species, belluarum more perogebant, quae nationum diveisitas superstitionis mancipata altaris, deos suos humano credebant caede mulgeri. In Script. Rer. Brunstic. T. I, fol. 28.

**.... Conveniuntque viri et mulieres, cum paryulis, muctantque diis suis hostias de bobus et ovibus, plerique etiam cle hominibus christianis, quorum sanguine deos suos oblectari. iactitant. Helmodus, fol. 115.

S. 287

wszy, uwiązywali jeźdzca i konia łańcuchami; okładali stosem drew smolnych i suchych dokoła, wyżej głowy rycerza, tak, ze go ani widać nie byłe, w ostatku podpalali. Jeżeli kilku było brańców równej dostojności, kazali losy ciągnąć, na którego przyjdzie

kolej.

g. Ofiara na cześć Łajmy, czyli Xiężyca: o niej było pod artykułem tej bogini; nie wiadomo, co to za ofiara i jakie jej były obrządki.

10. Ofiara przebłagalna: Chciwość kapłanów pogańskich dochodziła do wysokiego stopnia. Oni stosownie do swoich widoków lud w bojaźni utrzymywali i rozmaite intrygi swoje popierać mogli, osobliwie za pomocą Pokla, tego boga okropnego, którego postać straszliwa i własności niezwyczajnie dzikie, służyły do wielu kuglarstw. Między temi, najokrutniejsze było ukazywanie się Pokla w domu czyim, co znaczyło wyraźny gniew bogów. W takim razie, właściciel domu pośpieszał z rękoma, niepróżnemi zapewne, do najbliższego kapłana, któryby czynił ofiarę przebłagalną. Częstokroć jednak nie dość na tem było, Poklus nie przestawał straszyć. W takiem zdarzeniu należało sporządzać z większym nakładem ofiary, uczty, modły, które, nie licząc przestrachu i niepokoju w domu, bezpochyby nie mało kosztowały. Nie wiemy przecie na czem ta i poprzednia ofiara zależała. Kiedy i na tem nie poprzestawali bogowie zawzięci w gniewie, Poklus podwajał okro-

S. 288

pność swego ukazywania się. Wówczas nie było czasu do stracenia: należało czemprędzej udawać się do jakiego znakomitego Krewe, albo do samego Krewe-Krewejto, który, przyjąwszy podarunki, udawał się do wiesczby i guślarnych przepowiedni; po czem wskazywał pewną osobę, której krew poświęconą bydź powinna bogom w ofierze przebłagalnej. Właściciel więc domu wydać musiał, choćby najmilszą z rodziny osobę, albo szukać sposobności zamordowania gdzie indziej wskazanej, i głowę jej złożyć przed posągiem Pokla. Za wzrostem jednakże oświecenia, zniesiono to barbarzyństwo, i ofiara, krwawa przebłagalna, zależała na tem, że Wejdalota zadawał sobie ranę i krew swoją w ofierze przynosił bogowi, a przed posągiem kładziono głowę źwierzęcia. Takie trzecie ukazanie się Pokla, przywodzić musiało do upadku najmożniejsze domy; a to wszystko przez chciwość okrutną kapłanów, którzy, że z tego jednego względu mieli niemałe znaczenie, wątpić nie można. Bo któżby nie lękał się bogów tak mściwych, co nie przestając na licznych i kosztownych darach, krwi jescze pragnęli? Kuglarstwo kapłanów w tem zdarzeniu tak było sztuczne, że nie tylko zjawienia się Pokla były przerażające i niedocieczone, ale, kiedy ofiary przebłagalne czyniono, wyraźny szmer niewidomy słysieć się dawał, a w takim razie Poklus oznajmował, że bogowie przestają na tej ofierze*.

--------

* Podania dziejopisarskie.

S. 289

11. Ofiara za umarłych. Tę czyniono dla bogów piekielnych, na pogrzebach i przy rozpamiętywaniu po umarłych: lano na ziemię część napojow i polewek; rzucano pod stoły mięsiwa, na pożarcie zwierzętom domowym; wynoszono na mogiły. Przy wielkich ofiarach tego rodzaju były i palenia na stosie pogrzebnym rozmaitych rzeczy, nawet i ludzi żywych. Po zabitych zaś na wojnie, brańców palono, albo zdobyte źwierzęta. Była jescze ofiara kadzenia za umarłych przyjaciół, która kończyła niekiedy uroczystość Dziadów. Stryjkowski powiada: "Gospodarz starszy, już, kiedy mają począć jeść, weźmie na łyżkę mąki z rozmaitego zboża, soli i t. d., oraz kadzidła, a zakurzywszy mówi: ażu wissumos priatelos musu etc; to jest: a to za wszystkich przyjaciół naszych. Potem jedzą i piją do zbytku, starodawne pieśni kończą ucztę. "

12. Ofiara za ojczyznę. Niekiedy marzyli kapłani, podczas klęsk i niesczęść krajowych, iż bogowie, zagniewani, chcą, żeby się ktokolwiek poświęcił za ojczyznę, według więc wróżby ich, albo trzeba było, żeby kto dał się dobrowolnie spalić na stosie, albo zginął w walce z nieprzyjacielem. Między gminem jescze się znajdują powieści, w których spominane są zdarzenia, że kilkadziesiąt osób obojej płci dawały się palić za odkupienie ojczyzny; lub kilkaset na śmierć się poświęcało w boju; wtenczas, jak desperaci, rzucali się wśród szyków nieprzyjaciół, i dopóty

S. 290

walczyli, aż wszystkich ich wybito. Dzieje spominają, że wysokiego stopnia kapłani na stos poświęcali się na ubłaganie względów bogów, dla ojczyzny; o tem jużeśmy mówili pod artykułem Krewe-Krewejto.

13. Ofiara czarna: czynioną była na cześć boga Gardoeldiis. Nie mamy sczegółow, jakie były tego rodzaju obrządki. Sprawowali je Sygenoci, więc musiały bydź równie dzikie, jak u Skandynawów, z któremi to myto spólnem było; nazywała się Judime. Obaczyć artykuł Gardoeldiis.

14. Ofiara wiescza: Kronikarze pruscy spominają ten barbarzyński rodzaj ofiary. Jeżeli zamierzano wojnę podnieść na kraj jaki, albo w czasie wojny odpornej, chciano wiedzieć o powodzeniu oręża swojego; starano się dostać żywcem jakiego wojownika nieprzyjacielskiego. Po odprawieniu modłów i guślarności, stawiano jeńca w obliczu ludu; tego najstarszy kapłan ze zgromadzenia uderzał w piersi nożem. Jeżeli krew polata się ryczałtem, dobrym i pomyślnym było znakiem; przeciwnie, gdy kroplami i powoli ciekła, nie było nadziei w powodzeniu oręża; wojnę zaczepną zawieszano, aż bogowie lepszy znak ukażą. Po czem pójmaniec palony był na stosie.

15. Ofiara ze ślubu: Czasami wyprawując się na zdobycz, w cudzą ziemie, dowódca partyi czynił ślub, ze poświęci w ofierze bogóm zdobycz najpiękniejszą. W takowym razie, jeżeli wpadła w ręce dziewica ślicznej urody, za takiemi bowiem zdoby-

S. 291

czarni uganiano się bardzo, której szacunek przewyższał pięknością; a zatem i walorem, inne pojedyńcze przedmioty zdobyte: takową dziewicę, powróciwszy do kraju, ofiarowano bogóm. Kroniki milczą, czy żywą palono, czy zabijano wprzódy. Tylko to pewna, że ja strojono w wieńce, kwiaty i wytworne odzienie, oraz czyniono zwykły ofierny obrządek*.

16. Ofiara konia: Jeżeli wyprawa po zdobycz po* myślnie poszła, trzecia część łupów szła bogóm na ofiarę, którą Krewe-Krewejto przyjmował. W takim razie jednego z koni zdobytych, kazał bieganiem do ostatka zmordować, a potem, zarznąwszy swoją ręką, palił na stosie.

Było takoż, ofiarowanie bogom konia, mającego sierść pewną, z pewnemi znakami naturalnemi. Prussowie białe, inne prowincye kare, drugie znowu innej maści; tak dalece, że każdy lud litewskiego plemienia miał swoją maść oddzielną i osobne przy niej znaki. Takich koni na swoją potrzebę używać nie godziło się; lecz jeżeli się urodziło komu źrzebię świętej sierści, należało je hodować przyzwoicie i starannie do lat pięciu, a potem oddać arcykapłanowi, który mocen był spalić na ofiarę, albo zastępczym sposobem to uskutecznić, konia zaś używać dla siebie, lub przedać do innej prowincyi, czy za granicę.

-------------

* Hartknoch na dowód przywodzi: Literas Gregorii Papae IX, apud Odoricum Raynaldum, in Annal. Eccles. ad an, 1232, Nr. 7.

S. 292

Kronikarze świadczą wyraźnie, ie obrządki krwawych ofiar, przyjęte były od Gotów. Na pocieszenie jescze przyjaciół ludzkości musimy powiedzieć, że za pierwsza połowę wieku XIII nie zasięga zwyczaj tych okrutnych ofiar, a niektóre daleko wcześniej zniesionemi były. Zamiast krwi ludzkiej, zwierzęcą ofiarowano, lub czyniono zastępcze ofiary, palono zazwyczaj figury z wosku wyrobione.

Co się tycze przynoszenia posczególnie ofiar temu lub owemu z liczby bogów, Kronikarze nic w osobności nie mówią; to tylko dodają, że w dawnych czasach, nim główna świątynia w Pruskiem Romnowe ostatecznie zburzoną nie została, nie godziło się nigdzie indziej przedniejszym bogóm solennych ofiar przynosić. Poźniej zaś rozproszeni kapłani po krajach litewskich, mnóstwo świątyń prywatnych na ten cel pozakładali, czyli powszędy wznosili ołtarze ofierne.

SPOWIEDZ.

Do obrządków, podczas ofiar odbywanych, należy jescze Spowiedź. Stryjkowski, z dawnych podań kronikarskich i z własnych badań przekonany, że było wyznanie grzechów u Litwinów, donosi o tem na stronicy 147. Kronikarz Grunau, powiada, że sam był przy tej spowiedzi, przypadkowie trafiwszy do wsi, na ofiarowanie Kozła, o czem donieśliśmy wyżej nieco. Musiał nawet przysięgać na Perkuna, że nie wyjawi Biskupowi tego obrządku. On Spowiedź

S. 293

tę opisuje tak: każdy mężczyzna klękał przed siedzącym Wejdalotą i wyznawał swoje grzechy: ten za pokutę jednych targał za włosy, drugich policzkował, innych porządnie kijem okładał. Kiedy w końcu i samego Wejdalotę pokutnicy wytuzali. Miał on piękną mowę do niewiast, którym powszechną tylko spowiedź nakazywał, i nauczał: jak mają postępować, iżby bogom były przypodobane, i wiele innych morałów. Widać z tego, że już po wprowadzeniu chrześciaństwa, małpowano katolicką spowiedź, której obrządek w pogaństwie wylągł się jakoś oddawna. Wejdaloci spowiadali wieśniaków, którzy cichaczem jescze trzymali się dawnego sposobu wierzenia. Lecz i to bydź musi rzeczą prawdziwą, iż w samej religii pogańskiej było u Litwinów cóś podobnego. Obaczemy niżej nawet; że był u nich dzień expiacyi grzechów.

PRZYSIĘGI.

Do rzędu ofiar należy przysięga, gdyż to jest ofiara dobrowolna sumnienia własnego.

Starożytni mieli dwa rodzaje przysięgi: jedna prosta, gdy przysięgano na bóstwo jakie, potężne i mściwe: Me Hercule, Me Jove, niech mi tak Herkules, Jowisz będzie miłościw. Druga była z zaklęciem się, na wody Styxowe, na Piekło i inne okropności mytyczne, albo na życie Cesarza, na jego brodę, którego gniew był tak straszny, jak tamtych

S. 294

Litwini na podoimy wcale sposób przysięgi swoje wykonywali: powszechnie mówiono, co i teraz u wieśniaków jest we zwyczaju, Dali Dewu, przez Boga, takoż Kad man Perkunas sumusztu, bodaj mie piorun zabił: znaczyło to wzywać bóstwa na świadectwo. Przysięga z zaklęciem się, takoż jescze słyszeć się dająca, miała formułę, Kad aż skradziu prapołtu, Gdyby mię ziemia pożarła. U Prussów dawnych było we zwyczaju, kiedy kto wykonywał przysięgę, trzymał rękę prawą na gardle swojem; ten zwyczaj długo jescze za Krzyżaków trwał w Prussach, jak świadczy Hartknoch (str. 548). Ponieważ ten religijny obrządek nadawał większą moc przysiędze, niżeli kładzenie palców na Ewangeliją. Toż samo do narodowego zwyczaju stosowano się i w innych krajach ludów litewskich, które przeszły pod rządy obce. Arndt * przywodzi przykład przysięgi z zaklęciem, nakazywanej Łotewskim wieśniakom, podług ich starowiecznego zwyczaju: -- Bodajbym był czarny, jak węgiel, rozsypał się, jak proch ziemi, stwardniał, jak kamień.

Jest zabytek w starych wyrokach sądowych, stanowionych w Litwie właściwej, opartych na skrutyniach, czyli śledztwach, w których świadki przysięgali. Gdzie jest powiedziano: ludie dobryje, wery hodnyje, pokładali szapki. Był to starowieczny

--------

* Liefländische Geschichte. Wydanie 1757, str. 32.

S. 295

litewski sposób przyświadczenia z zaklęciem się, czyli z przysięgą. Świadek z dobrego prowadzenia się znany i wiary godny, kładł na stole przed sędzią czapkę swoję zdejmując z głowy i mówił: jak tę czapkę składam w ręce twoje, tak jestem gotów, głowę moją dać w zakład rzetelności świadectwa mojego. Te proste słowa, pełne sczerego wyznania i energicznego zjednania wiary, są cechą charakteru dawnych Litwinów, u których rzetelność świadectwa nie musiała bydź igraszką. To wyjęto z papierow miejscowych, odnoszących się do XVgo wieku *.

Statut litewski najwięcej dowodów opiera na przysiędze, dlatego, że ten akt za religijny był zawsze uważany i mocne wrażenie na ludziach sprawował. Krzywoprzysiężca według ducha zwyczajow narodowych, de faoto był przeklęty i żyć nie mógł dłużej roku.

ROZDZIAŁ V.

SWIĘTA, UROCZYSTOŚCI.

Mylne jest mniemanie Czackiego**, że jakoby Litwini liczyli czas nie na dni, lecz na nocy, zwy-

-----------------------------

* Ten starożytny zwyczaj był w Polscze w używaniu w XIII, i na początku XIV wieku. Obaczyć o urzetelnieniu świadectw wieczystych per pileum vel capulium. Czacki o Prawach, T. II, str. 156. Przypis No. 1497.

** O Prawach, T. I str. 78.

S. 296

czajem Germanów. Postrzeżenie o tem zrobić miał Nielubowicz, z jednego śpiewu dawnego litewskiego. Hartknoch, lubiący pod Germańskie karby wszystko podciągać, wnosi prosto z domysłu o tejże samej rachubie czasu, ponieważ starzy Prussowie Gotów naśladowali w wielu rzeczach*. Lecz Dusburg, najbliższy świadek starożytności ludow litewskich, powiada wyraźnie, że Prussowie dawni mieli zupełnie tę samą rachubę czasu, co Krzyżacy; w umowach zaś między sobą, oznaczali pewną liczbę dni na znaczkach narźniętych, albo węzełkach **. Toż samo potwierdzają podania gminne i zabytki w archiwach dochowane z wieku XIIIgo.

Litwini, od najdawniejszych wieków, dzielili czas na godziny, zwane Wałunda***, a te się dzieliły na dzienne i nocne. Dziennych było 12 i nocnych tyleż. Oznaczali przeciągłość godzin klapsydrami, Bodziawołas. Niewiadomo zresztą, jaka rozciągłość bydź mogła godzin, tak dziennych, jako też nocnych, w różnych porach roku uważanych, ponieważ w naszym klimacie długość dni i nocy bardzo się różni. To tylko pewna, że Wałundy różniły się od naszych dzisiejszych godzin zegarowych, ponieważ taka godzina z polskiego nazywa się uddina^ zegar Adinikas. Pora 24-rogodzinna Meta nazywała się.

-----------------------------

* Str. 166.

** Part. 5, c. 5.

*** X. Syrwid, str. 62.

S. 297

Okres czasu liczono na dnie, których rachuba była siedmiodniowa, Septiniu dienu. Zaczynano tydzień od Piątku, który był dniem odpoczynku i świętem Perkuna.

Widzieliśmy już wyżej, ze kapłani podług obrótu ciał niebieskich, wymierzali okresy roczne, znali Zodyak i dzielili czas na miesiące Menuo, których trwanie było od Nowiu do Nowiu Xięzyca. Ztąd lata były miesięczne i w porównaniu że słonecznemi miały więcej jak 12 miesięcy. Upłynione lata znaczyli, węzełkami, karbami, lub znakami przy świątyniach, do muru wdziałanemi, jakośmy wyżej widzieli.

Mieli Jescze rachubę czasu na dziewięć peryodow, ze Skandynawskiego zwyczaju przyjętą, jak postrzega Pan Rhesa; lecz sczegółow o tem nie mamy.

Oto są nazwania miesięcy po litewsku, wyjęto z kalendarza, przy starych xiążkach żmudzkich, do nabożeństwa wydrukowanego. Ponieważ rok mytologiczny zaczynał się od Kwietnia, tym więc porządkiem wyliczać będziemy:

1. Kwiecień, Karwilis, gołąbkowy, albo inaczej Bałan. Ponieważ bogini Milda, której poświęcony był ten miesiąc, nazywała się takoż Bałandzie. Dla tejże przyczyny zwano ten miesiąc Mildziu albo Mildwinis.

2. Maj, Gieguzie, znaczy Kukułka:

3. Czerwiec, Siejas menuo, siewny miesiąc, w którym zboże jare usiewano. Inaczej Birzielis, czy od

S. 298

bożka Birżulis, albo od brzozy Birzinas nazwanie mający.

4. Lipiec, Sienpiu, sianokośny.

5. Sierpień, Rugpiutis, żytożniwny, albo Piumonies, żniwny.

6. Wrzesień, Rugsiejis, żytosiewny.

7. Październik, Spaliu menuo, z polskiego. Inaczej nazywać się miał Sejptininis, siódmy.

8. Listopad, Łopakritis, z polskiego.

9. Grudzień, Sijkis, co ma znaczyć ciężkie mrozy. Łasicki nazywa Sikies, placki przy ofiarach używane: bydź może, iż od tych ofiernych chlebow raczej poszło to nazwanie, gdyż w tym miesiącu ofiary czyniono liczne.

10. Styczeń, Sausis; ten wyraz jest mytyczny, przeto trudny do wytłómaczenia, według niektórych znawców języka litewskiego, ma znaczyć jakiegoś boga, o którym nic powziąć nie mogliśmy.

11. Luty, Wassaris, wiosenny, albo raczej Pawassaris. Inaczej według X. Syrwida: Lutis, niepogodny, albo Pusis, czy tez Pustis, przestępny.

12. Marzec, Kawas; poświęcony był bogowi wojny, był on ostatnim i pierwszym w roku u Litwinów, ponieważ od nowiu w nim przypadającego, rok się zaczynał.

Nazwania miesięcy dodatkowych po litewsku nie są nam wiadome.

Łotwacy wierniej dochowali pamięć dawnych

S. 299

miesięcy według rachuby od nowiu do nowiu. Dla tego ich miesiące nie przypadają razem z naszemi, czyli nie zgadzają się z rachubą naszych kalendarzy, jest ich przeto trzynaście. Według Stendera *. Wyliczym według porządku roku mytologicznego:

1. Sehrśnu mehneśs, skrócony miesiąc, inaczej nazywa się Szkihbajs mehneśs, krzywy miesiąc: ponieważ w zbiegu roku upłynionego z poczynającym się przypadał, przeto dni nieregularnie wychodzić musiały, za mało ich było, albo zanadto. Zaczynał on rok od nowiu kwietniowego, w marcu przypadającego, wychodził przeto na Karwilis litewski, nazywał się takoż Balloszu mehneśs, gołąbkowy-

2. Sullu mehneśs; sokowy miesiąc, ponieważ sok z drzew sączyć się daje. Zaczynał się od nowiu w kwietniu przypadającego.

3. Łappu mehneśs, liściowy miesiąc, ze się drzewa liściem pokrywają, w tej północnej krainie. Inaczej tak samo, jak po litewsku zwał się Sehjas mehneśs, siewny. Wychodził na połowę maja i czerwca.

4. Żeeda mehneśs, kwietny miesiąc.

5. Leepu mehneśs, lipowy miesiąc.

6. Śuńn mehneśs, psi miesiąc, kanikularny.

7. Sillu mehneśs, wrzosowy miesiąc.

8. Mikkelu mehneśs, święto-michalski miesiąc, gdyż się zaczyna przed S. Michałem. Dawniej za po-

-----------------------------------------

* Lett. Gramm.

S. 300

ganizmu, nazywał się Wella mehneśs, bogini Wellony miesiąc. Albo Żemlika mehneśs, dusz karmienia miesiąc; Żemme likt, znaczy na ziemi kłaśdź, albowiem stawiano w tym miesiącu pokarmy na mogiłach i odbywały się uroczystości Dziadów, które u Łotwaków nazywają się Deewa deenas, boże dni.

g. Sallas mehneśs, mroźny miesiąc, zajmował czas od nowiu październikowego do nowiu listopadowego, przeto i Święty Marcin w nim przypada, zową go więc inaczej Mahrtina mehneśs., "

10. Wilku mehneśs, wilczy miesiąc.

11. Śwehtku mehneśs, świąteczny miesiąc.

12. Zeemas mehneśs, zimowy miesiąc. '... 13. Śwetśczu mehneśs; świeczny miesiąc, ten kończył rok zazwyczaj.

Teraz przejrzemy święta i uroczystości, jakich pamięć do naszych czasów doszła.

NUOMENUJO.

Swięta Nowiów. Każdy pierwszy piątek po nowiu Xiężyca, był więcej święcony nad inne. O pierwszem takoż święcie Nowiu, palono pewne ofiary, znakom Zodyaku odpowiadające.

SUTINKAJ.

Swięto Wiosny: Pierwszy dzień roku, był świętem uroczystem, na cześć bogini Pergrubi i Wiosny, obchodzonem. Dzień to był pierwszy kwietnia lite-

S. 301

wskiego, Karwilis, który przypada blisko na 22 marca nowego kalendarza, czyli na nowiu xiężyca kwietniowego. Teraz nawet święto takowe przypominają wieśniacy po wsiach niektórych, zwłascza południowszej Litwy. Obchód zależy na wybieganiu dziewic za wieś, w stronę wschodu słońca. Jak tylko pierwszy ranny promień słońca zabłyśnie, biegną: dziewice, lekko ubrane i bose, śpiewając pieśń, ze idą Wiosnę spotykać. Dobiegłszy do końca wsi, wracają napowrót, skaczą, śpiewają, klasczą w ręce, przebiegają wieś całą i oznajmują radosne przybycie Wiosny. Po czem w jednym z domów znajdują gotową ucztę, gdzie młodzież zebrana długo się weseli. Stryjkowski, takoż świadek oczywisty ostatków tego święta, kreśli nam obraz obrządków starodawnych. Według niego przynoszono w tej porze ofiary bogom pierwszego rzędu, a sczególniej Pergrubi, to jest: Florze Litewskiej. Kilka wsi ssypkę robi zbożową na piwo i chleby, zbierają się do jednego domu przestronnego, tam Wurszajt, czyli ofiernik, przed konwią piwa, stojącą na stole, odprawia modlitwę, zaczynającą się od wyrazów: " O! Wespocie Dewe musu Pergrubi etc. którą kronikarz nasz tak tłómaczy: "O! Pani nasza, Bogini Pergrubi, ty która zimę przykrą odganiasz, a raczysz trawę, zioła i kwiaty po wszystkiej ziemi rozmnażać, -- my teraz ciebie prosimy, żebyś zboża nasze zasiane i które siać mamy, raczyła hojnie pomnożyć, aby kłosiste rosło, a wszy-

S. 302

stek kąkol chciej sama podeptać." U Łasickiego zaś tak brzmi początek tej samej modlitwy, znać z wierszowego śpiewu tłómaczony: "Ty odpędzasz zimę, przywracasz przyjemność wiosny; przez cię pola i ogrody życie biorą, przez cię gaje i lasy zielenią konary.... "Po odprawieniu modłów, następuje spełnienie ofiary, które z kolei jedno po drugiem idzie: pierwsza dla Pergrubi; druga dla Perkuna, żeby grzmoty, grady, błyskawice, descze, burze i wszelkie szkodliwe atmosfery odmiany pohamował i odwrócił od Litewskiej ziemi; trzecia dla boga światłości Swajstixa, aby raczył pogodnie i łaskawą twarzą przyświecać na zboża, łąki, ogrody i dobytek rozmaity; czwarta dla Pilwite, aby sczęśliwie zebranemi plonami dozwoliła stodoły napełniać; w dalszej zaś kolei jescze bóstwom jedenastu, w ogóle piętnastu przedniejszymi, spełnia się ofiara, za wyraźnem świadectwem Stryjkowskiego, który dodaje: --"A jeśli przeszłego roku był zły urodzaj zboża, tedy, wyznawszy złości swoje, iż to dla grzechów zasłużyli, proszą Auszlawisą, boga chorych i niemocnych, aby się przyczyniał do innych bogów, do Pergrubi, Perkuna, Swajstixa, Pilwite, żeby im na przyszły rok łaskawszenii bydź raczyli." Na czem zaś ofiary tej spełnienie zależało, nie mówi w tem miejscu dziejopis, ale, ze konew piwa figuruje, domyślać się należy, ze ją wypijano, jak o tem będzie niżej, pod obrządkami ofiernemi, przez Wurszajta odbywanemi.

S. 303

SEKMINE. *

Uroczystość pasterzy. Około połowy naszego Maia, właśnie, gdy przypadać zwykły chrześciańskie Zielone Światki, pasterze trzód obchodzą uroczystość Gonigla, bożka pasterzy, bogini Lado i Słońca. W moim zakątku taki był tej uroczystości obchod, którego dotąd cześć znaczna pozostała, reszta w pamięci starych ludzi słynie. Dnia tego pasterze i pasterki, przybrani czysto, uwieńczeni kwiatami, chodzą zrana po całej wsi od domu do domu: gospodynie dają im rozmaite, małe podarunki, rzeczy do jedzenia, sczególniej z nabiału. Dopieroż o południu, w miejscu, gdzie się trzody pasą, rozwodzą wielki ogień; obrany król biesiady, którym zazwyczaj bywa starzec jaki, lub, gdy nie mają pasącego z sobą dziada, jaka bądź staruszka, zatrudnia się uporządkowaniem uczty. Tymczasem grają w szalmieje, trąby, tańczą, śpiewają; do rzędu śpiewów tych, należy następny, dość porządnie, niekiedy, chorami śpiewany: --

Chór pasterzy bydła.

"Goniglu, bożeczku!

Paś moją krówkę,

Paś mego buhajka,

Nie dopuść złodzieja wilka. "

----------------------

* Tem nazwaniem dziś zowią Zielone Świątki. Lecz gdy to nie ma żadnego lingwicznego związku z tą chrześciańską uroczystością, przeto wyraźnie jest dawnem, mytycznem mianem.

S. 304

Chór pasterzy owiec

"Pasę, pasę owce;

Ciebie się, wilku, nie boję,

Bo bóg z słonecznemi warkoczami,

Pewnie cię nie dopuści. ".

Oba chory razem.

"Lado, Lado, Słońce,

Warzacha, po głowie." *

Chór pierwszy przyśpiewywa o Gongelu, czyli Goniglu bożku pasterzy, drugi spomina Sotwara, czyli Słońce, wszyscy razem wzywają boginię Lado i też Słońce, czyli Lela syna tej bogini. Warząchą ofierniczą skutecznie odganiać można trzód nieprzyjaciele Wilka. W tym dniu trzody chodzą bez żadnego dozoru, gdyż mniemają, że są bezpieczne od zwierza. Uważać należy, że w tej uczcie, nikt nie będący rzeczywiście pasterzem, uczestnictwa mieć nie może.

-----------------------------

* Gongele Dewute,

Gan znane karwute,

Gan manu pottiłke,

Ne łajsk wagu wiłke.

Ganau, ganau awijou;

Az tau wiłke nebijou,

Su saulinej płaukaj,

Dewas tau nełajskaj.

Lado, Lado, Saułe,

Sumti per gałwe.

S. 305

RASSA.*

Swięto Rosy: W wigiliją Ś. Jana Chrzciciela, to iest 23 czerwca, przypadało święto Rosy, na cześć bogini Lado obchodzone. Kromki liczą całomiesięczny obchód tego święta, od 25 maja, do 25 czerwca, co jest rzeczą niepodobną do uwierzenia. Jakżeby lud rolniczy, w czasie tyle sposobnym do uprawy roli, mógł się tak długo świętem zabawiać? Przeciąg czasu, prawie od uroczystości pasterzy, do święta Rosy, uważać raczej należy za ciąg wesołości wiejskich, w najpiękniejszej porze roku: prace rolnicze iescze się nie stały znojnemi: sianobranie, chodzenie koło ogrodów, pliwo i t. d. nie zbyt utrudzają rolników; mnóztwo kwiatów, umiarkowane niebo, pierwsze owoce ziemi, wszystko zachęca do wesołości: pieśni, igraszki, wiejskie rozrywki, cała wieś rozkoszą oddycha. Jakoż w tym okresie czasu powszechna wesołość u wieśniaków litewskich panuje i dawniej pod sczęśliwsze czasy sowiciej panowała. To dać musiało powod kronikarzom do mniemania, że święto na cześć Ladony miesiąc okrągły trwało. Lecz w rzeczy samej, zaczynało się to święto w nocy przed dniem 24 czerwca, i ta noc nazywa się właściwie Rosa, którą święciły ludy północne, prawie wszystkie: ponieważ cześć bogini Lado była im spólną; Ku-

-----------------------------------------

* Rassa, nazwanie wzięte z sławiańskiego, w staropruskiej mowie Kekyris.

S. 306

pała u Rusi, Sobotka u Polaków*, ten obchod nazywano. Dotąd Litwini po wsiach i po miastach tę noc obchodzą, nawet w Wilnie. Pod poźny wieczor, zawsze na pewnem miejscu, zwyczajem odwiecznym uświęconem, wśród błoni, zbiera się mnóztwo ludu, tam rozbite namioty, porobione szałasze, muzyka, napoje, lud się bawi tańcami, paleniem ogni, śpiewaniem przez całą noc. Obchód ten za czasów pogaństwa miał zapewne swoje obrządki religijne, które naszej wiadomości nie doszły, prócz, ie palono ognie i przez nie skakano; noszono podobno jescze pewne latarnie i światełka; dziewice wyprawujące pląsy były w obawie od napaści Pusinów, czyli Satyrów litewskich. Dzień następny był świętem, zbierano weń zioła, dla guślarności potrzebne.

Mytologowie sławiańscy postrzegają, ie to święto u Sławian, Kupałą zwane, połączone było z modłami do rzek i źrzódeł; zapewne i Litwini, którzy uświęcali swoje wody płynące i stojące, w tym dniu przynosili im ofiary, które wrzucano do wody. Może nawet dla tego nazwali świętem Rosy, ie starożytność mniemała, iż rzeki są dziećmi morza, czyli się tworzą z wyziewów morskich, z jakich i rosa powstaje.

----------------------------------------

* Sobótki, nazwanie wcale nie pochodzi od Soboty, ostatniego dnia w tygodniu, lecz od słowa sobit, przysposobić, zasobić, zasob; jakoby dzień przygotowania się, chwila przysposobienia się do prac polnych; ponieważ w cieplejszych krajach święto tego rodzaju, styka się prawic z kośbą.

S. 307

Trzeba uważać, że święto Rosy, tem się różniło od wszystkich świat innych, iż się nie kończyło przypominaniem zmarłych.

PAPIUMENE.

Uroczystość zażynek: W Lipcu, kiedy słońce wstępuje w znak Lwa niebieskiego, aa nastaniem początku żniwa, obchodzi się ta uroczystość. Łasicki pokrótce namienia, że gospodarz, użąwszy sam pierwszy snopek zboża, zanosił do domu i nazajutrz żąć zaczynano. Zapewne w czasach pogaństwa, ten snopek potrzebny był do pewnych obrządkow religijnych, w domu odbywanych. Pruscy kronikarze zasadzają całą uroczystość na biesiadzie, spólnej wsi całej, na której nowego chleba używano; jeżeli się zaś zdarzył jaki przestępca przeciw bogóm, wkładano na niego obowiązek pieniężnej opłaty na rzecz uczty spólnej. W moim zakątku tę uroczystość jescze obchodzą. Braknie jej bezpochyby już wiele, dawniej używanych obrządków, opiszemy pozostałe. Pierwsza żniwiarka, w, chwili zaczęcia żniwa, jak tylko sierzpem założy, i użnie pierwszą garść żyta, odkłada ją na stronę; tymczasem idzie robota przy pieśniach o żniwie, co przez dzień cały trwać zwykło, śpiewaczki odmieniają się koleją. Tych pieśni w innej porze roku i przy innych robotach wcale nie słychać: tony ich są nawet odmienne, gardłowe, przeciągłe bardzo, donośne, zupełnie na takie wychodzą,

S. 308

o jakich nam badacze starożytności greckich i rzymskich wzmiankują, że przez lud wiejski śpiewane były. Po ukończonej dziennej pracy, pierwsza żniwiarka, ustrojona w kwiaty, garść żyta wspornnioną, niesie na czele żniwiarek wszystkich do dworu; śpiewy ciągle trwają te same, lecz w podwojonej mocy: bo wszystkie razem śpiewają, gdy w polu po dwie tylko śpiewały. Przyszedłszy oddaje Panu garść żyta, w snopek związaną, przy krótkiem wynurzeniu życzeń, aby pomyślnie doczekać końca sczęśliwego żniwa. Po czem niewielka uczta następuje. Cała pora żniwa, jest w Litwie czasem wesołości i śpiewania, tony tych pieśni słyszane z dala wielce bydź. mają przyjemne, słyszeć się dają o tysiąc sążni odległości, tak są donośne. Trwanie żniwa jest prawie nieprzerwaną uroczystością w Litwie: czyste ubranie żniwiarek, zwrótność, pośpiech, twarze wypogodzone, pienia wesołe, okrzyki, odgłosy, ledwie noc kilkogodzinna przerywa. Wszyscy w polu, wszyscy zajęci zbiorem zboża: te znojne trudy, ginąć zdają się w ciżbie wesołości powszechnej. Rzecz dziwna, jak te Litewki mogą wystarczyć, tyle pracy i tyle wesołości! Niechże się zdarzy skrzypak i traktamencik jaki, gotowe noc całą ze żniwa przyszedłszy przetańczyć, i ze świtem znowu iśdź do roboty.

U starożytnych ta uroczystość nazywała się Praorsiae, albo Praerosiae, u pospólstwa Praeacturiae;

S. 309

była też z pewnemi obrządkami religijnemi obchodzona.

DAPIUMENE.

Uroczystość dożynek: Dzieli ostatni żniwa, jest uroczystością, u każdego rolnika w Litwie obchodzoną. W moim zakątku na tem zależy: Z ostatniej garści dożynającego się żyta, żniwiarki uplatają wianek, przyozdobiony kwiatami, zielonością wonną. Obierają zpomiędzy siebie jednę młodą osobę za mówcę; toż po ukończonej w wieczór pracy idą do dworu, mając na czele tę żniwiarkę, niosącą na głowie wspomniony wieniec; śpiewy huczne towarzyszą wesołej gromadzie; lecz te śpiewy różne są od żniwnych. Za przyjściem do dworu, śpiewy się jescze przedłużają, dla odśpiewania pieśni, właściwych temu obchodowi; w końcu których gospodarz wychodzi na spotkanie wianka, niosący na talerzu chleb i kubek piwa, to przyjmują towarzyszki. Za wejściem do izby, żniwiarka, stojąc przed gospodarzem, mówi powinszowanie: aby sczęśliwie teraźniejsze plony spożył i nowych doczekał, przy dobrem zdrowiu. Po czem zdejmuje wianek z głowy, kładzie na pięknej chustce, trzymanej w ręce prawej, oddaje gospodarzowi, który go kładzie na stole, jako dar boży, oddając zaś na powrót chustkę, dołącza podarunek w pieniądzach. Traktament, muzyka, tańce, śpiewania, kończą w noc poźną obchód rolniczej uroczystości. Lecz w dawnych czasach, oprócz tego prywatnego obchodu, gospodarzo-

S. 310

wi każdemu zwyczajnego, była uroczystość powszechna w całej wsi, lub włości, po zupełnym zbiorze zboż, u wszystkich gospodarzów ukończonym, w którym czasie przynoszono bogom ofiary. Łasicki zostawił nam z badań swoich tego postrzeżenie u Sudynów, ludu Pruskiego. Grunau, w pierwszej połowie XVIgo wieku żyjący, był świadkiem naocznym takowego obchodu; oba autorowie zgadzają się w opisach; według nich rzecz całą wyłożemy. Gromada czyli włość zbiera się do jednej obszerniejszej stodoły, gdzie z sobą kozła przyprowadzają. Tym czasem rozwodzą pośrodku ogień: kobiety rozczyniają ciasta z mąki pszennej. Gdy wszystko juz gotowo, Wejdalota siada na miejscu podwyższonem i ma mowę o pochwale bogów, bohaterów ojczystych dawnych i ich cnotach. Mówi o przykazaniach, danych przez bogów, oraz czego oni od ludzi wymagają, i tym podobne rzeczy. Po czem Wejdalota, wyprowadziwszy kozła na środek, kładzie na głowę jego ręce, modli się do bogów Okkopirma, Atrimpa, Gardoeldija, Pilwite, Pergrubi, Perkuna, Pokla, Puschajta, Auszlawisa, Markopolow, Barstukow i t. d. Po czem lud żałuje jawnie za grzechy swoje, któremi bogów obrazili. Tu wszyscy obecni podejmują kozła w górę i dopóty go trzymają, nim się hymn nie odśpiewa. Po skończonem nabożnem pienin, stawią bydle przed ofiernikiem, który obraca mowę do zgromadzenia, i w niej naukę opowiada, w treści: że niniejsza uro-

S. 311

czysta ofiara, oddaje się bogom za udzielenie obfitych plonów, sczęśliwe ich zebranie, oraz na uproszenie w pomyślności zużycia tych darów; przypomina, że obrządek tej ofiary, ustanowiony od przodków, powinna bydź przeto sprawowana z najwiekszem uszanowaniem; a pamiątka jej niech w potomne wieki pozostanie. Potem zarzyna bydlę, krew zbiera, którą lud pokrapia, resztę tej krwi rozbierają, dla oczysczeń domowych. Mięso daje kobietom dla przyprawienia i zgotowania na miejscu, skórę sobie zabiera. Nim się potrawy ugotują, pieką kołaczki, rzucając przez płomień, jakeśmy już mówili. Nastaje biesiada i wesołość, całą noc trwająca. Nazajutrz rano wychodzą w pole dla oddania ofiary bogom podziemnym, przez zakopanie do ziemi kości i wszelkich resztek od uczty pozostałych.

Postrzeżenia wykazują, ze ta uroczystość z obrządkami i ofiarami, mniej więcej odmiennemi, nie tylko po całej Litwie, ale i u Rusi litewskiej była powszechną.

WIELKIE ŚWIĘTO.

W miesiącu wrześniu, po zupełnem robot polnych ukończeniu, obchodzono to święto, które Stryjkowski, najprzedniejszem nazywa, na cześć boga Ziemiennika. W czasie tego święta, mnóztwo zwierząt domowych, samcow i samic, przynoszono w ofierze: przeto dorozumiewać się należy, że wszyscy bogowie i boginie, ofiary odbierały, a ztąd, że wystawnością

S. 312

ofiar i uczty, przewyższały wszelkie inne doroczne obrządki. Szkoda, ze z przyczyny braku dokładnych dziejopisów, w materyi ofiar bogom krajowym i obrządków odbywanych po świątyniach, na dworach xiążęcych i u panów możnych, nie mamy sczegółow; to co kronikarze zebrali z własnych postrzeżeń, zbyt już poźnym jest zabytkiem, tylko między ludem prostym pozostałym; a zatem część tylko wiemy tego, co było. Obaczmyz opisanie. Za nadejściem tego święta, lud z całej gminy zgromadzał się w jedno miejsce, znosząc każdy, według możności, część swoją. W budowli najobszerniejszej, stawiano pośrodku wielki stół, przykryty obrusami, po czterech jego rogach miesczono wielkie, otwarte naczynia, czyli cebry, napełnione piwem; przyprowadzano ciołka * i cielicę, barana i owcę, kozła i kozę, kiernoza i maciorę, koguta i kurę, gęsiora i gęś, i t. d. każdego zwierzęcia domowego, na pokarm używanego i ptastwa po parze; samce dla bogow, samice dla bogiń na ofiarę. Toż dopiero przytomny kapłan odprawuje nad zwierzętami modły, podług swego zwyczaju; po których poczyna kijem bić powiązane zwierzęta; przytomni za jego przykładem czynią toż samo, nim wszy-

stkie na śmierć pobiją; przy czem wszyscy wykrzykują: To tobie, o Ziemieniku, boże nasz ofiarujemy i czyniemyć dzięki, ześ nas lata przeszłego zdro-

-----------------------------------

* Wałaszone bydlęta na ofiary brać nie godziło się.

S. 313

wych, w obfitości wszelkiego dobra, zboża i dostatkow zachował, oraz ochraniał od ognia, żelaza, powietrza morowego i od wszystkich nieprzyjaciół naszych. Tym sposobem bez krwi wytoczenia, pobiwszy zwierzęta i ptastwo, warzą, pieką i rozmaitym sposobem przyprawują z ich mięsiw jedzenie. Usiadłszy do stołu kapłan, bierze z każdej potrawy cząstkę. i rzuca w różne miejsca domowstwa, mówiąc: To tobie, o Ziemieniku, boie nasz, racz ofiary nasze przyjąć, a łaskawie tych potraw pozywać. Toż samo czyni z napojami i powtarza mówienie. W ciągu wesołej uczty, śpiewają, grają na długich trąbach, co przez całą noc trwa, bez przerwy. Stryjkowski mieni siebie bydź świadkiem tych ofiar, u pospólstwa jescze dochowanych; nie wspomina jednak, czy było jakie palenie części zwierzęcych; zapewne dla tego, ie to już działo się w wieku chrześciaństwa, a zatem nie śmiano, tych obrządków solennych odbywać, jakie dawniej po świątyniach czynione były, kiedy i kapłani znajdowali się w całej swej świetności.

To święto kończyło się u Prussów przy świątyni Szwenta, dziś Święta-Siekierka, gdzie był posąg boga Kurko czyli Ziemienika, obrządkiem kruszenia jego i sporządzenia nowego.

U starożytnych było święto odpowiedne temu, zwane Pammilie, na cześć Ozyrisa *.

--------------------------------

* Słownik Mytol. Szybińskiego.

S. 314

CHAUTUREJ.

Uroczystość dziady: W miesiącu października obchodzono pamiątkę, czyli modły za umarłych rodziców, krewnych, dobroczyńców, przyjaciół. Zwyczaj ten, starowieczny, jest spólny z Rusią litewską, nazywa się też z ruska Dziady, ponieważ o tej porze starzy żebracy, dziadami pospolicie nazywani, najhojniejsza jałmużnę dostają. Po litewsku ta uroczystość ma nazwanie Chauturas; znaczenie jego jest mytyczne, podobno Chau, znaczyło śmierć, będzie więc blizko Dary pośmiertne, udarowanie, uraczenie umarłych. U Łotwaków, nazywa się Deewa, deenas, dzień boży, albo Welli to jest: bogini Wellony święto. Na tę uroczystość pod dawne wieki odbywały się obrządki na cześć tej bogini, które były przywodzeniem na pamięć życia przyszłego i trudnej wędrówki do wieczności. Łasicki dochował nam niektóre sczegóły, oraz kilka wyrazow z modłów do Wellony, odprawowanych podczas święta, które on nazywa Kiszek czarnych, to jest: Chauturow. Wellone welos, atejt musmup ant stała. Co znaczy Wellono, pozwól przybydź im z nami do stołu. Jestto uproszenie uwolnienia cieni zmarłych osób, z łona spoczynku wiecznego, aby mogły bydź na chwilę biesiadzie żywych przytomnemi. W czasie tych obchodów pieczono placki, nazwane: Sikies wellonia pamixlos. Były to grube naleśniki, czyli po

S. 315

rusku bliny, pieczone na patelni, na których wierzchu narzynano znak, zwany Pemioclos, to jest: kółko i na wierzchu nakształt krzyża, czyli klucz mytyczny. Obaczyć figurę 55, Tab. V. Zabytek takowych placków istnie jescze u Tatarów litewskich: mają zupełnie taki kształt, tylko bez znaku pemixlos, nazywają się Dżamy *, używane są do obrządków, na pamiątkę zgonu osoby jakiej odbywanych. Będziemy mówili o nowszych tej uroczystości obchodach, pod artykułem: Cześć dla umarłych.

Ta uroczystość nazywała się u Rzymian Circumpotatio, u starożytnych Sławian Stypa, albo Strawa.

ILGI.

Święto długie: Z początkiem miesiąca listopada, zaczynały się wielkie ofiary dla Perkuna, które, według podań kronikarzy, trwały przez dwa tygodnie, zapewne z przerwami nie jakiemi; dla tego też nazywano to święto Iigi, to jest: długie. Ofiary, biesiady, obchody, guślarności rozmaite, były tego przedmiotem. Każdy według możności, stanu i chęci, zdobywał się na przepych. Uważając dawne zwyczaje i świąt liczbę nie małą, trzeba wnosić, że dawni Litwini rozrzutne życie prowadzili, trwonili na biesiadach ofiernych pracę roku całego. Chyba że obfitość, w stosunku spożycia i możności spieniężenia, bardzo była wielką.

---------------------------------

* Dżami, po persku znaczy obrazki.

S. 316

Stryjkowski naznacza początek tego święta bardzo niedawny: co bydź może rzeczą prawdziwą, gdyż w kronikarzach pruskich i inflantskich, nie znajdujemy żadnej o niem wzmianki. Nasz dziejopis powiada, iż Zmudzini ustanowili święto Ilgi, z tej przyczyny, ze, kiedy Krzyżacy, zawładawszy całą Żmudzią, mieli po wszystkich głównych miejscach swoje osady, trzymające krajowców w uciążliwej nader uległości; ci zaś zwierzchnicy, zdzierstwami i gwałtownem niweczeniem narodowości, wyczerpali ich cierpliwość. Zmówiwszy się więc skrycie listopada 3, roku 1281, w jednym dniu wszystkich Krzyżaków wycięli. Po czem, dwa tygodnie biesiadując, ofiary dziękczynne bogóm przynosili. Na tę pamiątkę ustanowili niniejsze święto.

ŚWIĘTO WAJŻGANTA.

Obchodzone było na trzecim dniu po święcie ligach, w tę porę wybierano najładniejszą, najurodziwszą i najzręczniejszą dziewicę z całej włości. W obszernem pomieszkaniu, albo stodole, stał pośrodku zydel, czyli ławka przenośna, wysoka; piękna ofierniczka w bieli, z wiankiem na głowie, przypasywała fartuch, który napełniano plackami sikies zwanemi, to jest: blinami. Toż dopiero ceremonialnie wprowadzona wewnątrz mieszkania, stawała na zydlu, twarzą do drzwi obrócona, a wszyscy obecni do niej zwrócone mieli twarze. Dziewica, stojąca na

S. 317

zydlu na prawej nodze, lewą podniesioną trochę mając, trzymała w lewej ręce długą wstęgę, koloru paliowego, której koniec podnosiła wyżej głowy. W ręce zaś prawej trzymała czarę piwa. W takiej malowniczej postawie stojąca, czyniła do bożka wezwanie temi słowy: Wajźgantos Dewajte, augingmums linu tejp iłgies, kajp mani; ne duog mums nuogos ejti. Co znaczy: Bożku Wajżgantos, rozmnóż nam len tak długi, jak ja; nie dozwalaj, abyśmy nagie chodziły. To wyrzekłszy trzykrotnie, wypija za pierwszym razem czarę, za drugim leje na lewą stronę zydla, za trzecim czarę z piwem rzuca na prawą stronę. W końcu uchwyciwszy zręcznie za podpięty fartuch, wyrzuca z niego w górę placki za jednym razem. Te, które upadły na stronę prawą zydla, należą do zjedzenia obecnym osobom przy obrządku, upadłe zaś na lewą, są własnością ziemi i bogów podziemnych, zostają przeto w ziemię głęboko zakopane. W zdarzeniu, jeżeliby ofierniczka nie potrafiła utrzymać się ciągle na jednej nodze, drugą się podparła, nadzieja urodzaju lnu nastaje wątpliwa; jeżeliby zaś, straciwszy równowagę, była przymuszoną z zydla skoczyć, lub co Jescze gorzej, upadła, wróżba ztąd niechybna zupełnego lnu nieurodzaju. Po tym obrządku następowały pląsy dokoła zydla, czyli trzynóżka, na którym stała ofierniczka. Dziewice pobrawszy się za ręce, skacząc wyśpiewywały: "Dobądźmy wrzeciona, urządźmy kądziałki, ustawmy kro-

S. 318

śna, Wajżgantos nam będzie miłościwym; bo Baniuta, najurodziwsza dziewica wsi naszej, bez usterku na jednej nóżce dostała. " Łasicki, naoczny świadek tego obrządku, dodaje, ia za wiarą skutek odnosili. Są jescze inne podania, z których w tym opisie korzystaliśmy.

MESSEDRINES.

Święto Raguta, Bachanalie: W miesiącu lutym obchodzono to święto boga napoju, przez biesiady i picie. W pewnym przeciągu czasu, podobno przez dni ośm, lud oddawał się wesołości i pijatyce: igrzyska rozmaite, obchody, ofiary na cześć Bachusa północnego. Jego posąg, czyli przybrany jakiś bałwan, wożono ode wsi do wsi na saniach, ciągnionych pstremi bykami, za któremi tłoczyły się zgraje pijanych niewiast, Ragutienie zwanych, popow Potinikow i różnie postrojonych masek mnóztwo. Podania, powieści gminne i przypomnienia starych ludzi, słyszących niegdyś o takich Bachanaliach, upewniają o tem.

U dawnych Łotwaków to święto nazywało się Kurzeemi, albo Kurzumi, odprawowało się w tymże czasie. Nazwanie odpowiada znaczeniu wałęsania się od domu do domu *.

OKKAATGIMIMAS.

Święto Kolady: To święto kończyło rok dawny

-----------------------------

* Stender, Leth. Mythol.

S. 319

litewski więc przypadało w połowie prawie marca, nowego kalendarza, to jest: na schodzie xiężyca marcowego. W późniejszym czasie, kiedy lat rachuba na sposób teraźniejszy urządzaną bydź poczęła, święto Kolady, przypadało około 2 5 grudnia. Tak je pamięć, widać, kronikarzy została, którzy o tem pisali. Odbywało się na cześć boga Okkapirmas; zależało na wielu bardzo guślarnych obchodach, wróżbach i tym podobnych rzeczach, o których nic prawie nie wiemy. To tylko w dorozumieniu pozostało, iż było oczysczanie się z grzechów powszechne, przygotowanie do życia cnotliwszego w roku następnym, pojednanie się z nieprzyjaciołmi. Dla tego uczty, odwiedziny, powinszowania, połączone z tem świętem były.

Łotwacy dotąd pamiętają Blukku wakars, to jest: wieczór kloca, który przypada podczas Bożego Narodzenia: w tę porę biesiadują, jedzą wiele i piją wieśniacy, oraz skaczą przez kloc drzewa, jako godło próżniactwa, który włóczą po wsi; na znak zaś zakończenia pory spoczynku rocznego, pod koniec roku trwającego, jak go dawniej kończyli, to jest w marcu, kloc ten, jako godło próżniactwa palono, ze śmiesznemi obrządkami i śpiewami *. Według innych postrzeżeń **, po spaleniu starego kloca, ukazywano nową lalkę z drzewa wyciosaną i przystrojoną we

---------------------------------

* Stender, Lett. Gramm. Art. Mythol.

** Własne badania w okolicach Bowska.

S. 320

wstążeczki, którą porywały kobiety, ze śpiewaniem i hałasem gdzieś zadziewały. Zdaje się to bydź obrazem odrodzenia się boga Okkapirmas, czyli Czasu.

Jedno ze starych podań głosi, ie przed świętem Kolady, Litwini mieli zwyczaj sprawować ucztę ofierną, rolniczą, na której zastawowali stół samemi ziarnami zbóż, które się w kraju rodzą, wyjąwszy bob, w całku zwarzonemi, i przyprawą z miodu zasłodzonemi. To dać miało początek wieczerzy w wigiliją Bożego Narodzenia, obchodzonej i teraz na wsi, nazwanej Kucyą.

Wszystkie starożytne narody znały podobne święto. Sczególniej Persowie obchodzili święto Mitry, boga wielkie podobieństwo do Okkapirma litewskiego mającego. U Skandynawów się nazywało Juul, albo Jol, ztąd pełno w Zagach Iślandzkich wspomnień o biesiadach, Juletag zwanych; obchodziło się na cześć boga Thor; obrządki zakrawały nieco na dopiero co wzmienione.

Oprócz tych świąt i uroczystości, któreśmy tu wyłożyli z pilnością, po zebraniu sczegółow, jakie się badaniom naszym nawinąć mogły, bez pochyby pozostało jescze wiele nieodkrytych, które u rozmaitych ludów plemienia litewskiego w sczególności lub w ogóle były znajome. Do tego dołączyć należy uroczystości, podług rozlicznych okoliczności przypadkowych obchodzone. Częstokroć budowy gmachów publicznych, lub twierdz obronnych, działy się za po-

S. 321

średnictwem pewnych religijnych uroczystości. Wejdaloci zwoływali lud, sposobny do roboty, któremu zalecali bydź uczestnikiem ofiary ślubowej, że nie wprzód się rozejdą, aż to dzieło do skutku doprowadza. Skarb publiczny opatrywał żywnością, a gorliwość, podsycana wiara, i przykładem kapłanów, uskuteczniała robotę, któraby wiele czasu w innem zdarzeniu wymagała. Tak podania gminne opowiadają..

ROZDZIAŁ VI.

O OBRZĄDKACH.

OBRZĄDKI RELIGIJNE.

Pod rozmaitemi artykułami wymieniliśmy obrządki niektóre religijne, tu jescze cokolwiek o nich powiemy: przecież i tak przyznać się musiemy, że najwięcej rzeczy, do niniejszego artykułu należących, zaginęło, z przyczyny odmian krajowych i okrutnej rewolucyi krzyżackiej, która wytraciła najpolerowniejszą część Narodu Litewskiego, Prussów starożytnych, z ich religiją, pomnikami narodowością i mowa. Dzieje, które mamy, tak są już późne, że wszystkiego spamiętać nie mogą.; stan polityczny Łotwy, raptownym upadkiem zmienił się w kolonią niemiecką: same xięztwa Litwy właściwej, niesczęsnych zaburzeń wewnę-

S. 322

trznych i zewnętrznych napaści były igrzyskiem. Całe więc źrzódło zabytków tego rodzaju, długo nieprzystępne dziejopisom, któremi po większej części obcy ludzie byli uległo znisczeniu: Zaledwo w zwyczajach, obyczajach, przesądach, gusłach i charakterze narodowym ludu wiejskiego, gdzie on losem przeznaczenia przy swojej narodowości pozostał, jescze cokolwiek trwające. Z tego sądząc, co zebrali dawniejsi badacze starożytności litewskich i jescze zebrać sie udało, nie równie korzystniejsze mieć należy wyobrażenie o obrządkach dawnych religijnych. My zaś, nie domysły, lecz dzieje pisząc, musiemy sie ograniczać na materyałach, krytyką wyjaśnionych, zostawując samemu czytelnikowi zabawę rozmyślania nad świetną przeszłością narodu wielkiego, którego religija była pełna wysokich pomysłów, żywych wyobrażeń i przepychu niepospolitego w swoich obrządkach.

Przy modłach ofiernych zwyczajnych, czyli przy ofierze niższego rzędu, sprawowanych przez ofiernika najniższego stopnia, Wurszajtos zwanego, między innemi, o których już była mowa, dodać należy, spełnianie kubka ofiernego. Brał ofiernik na talerz chleba kawałek, kubek piwa i z nim obchodził trzykroć koło stołu, toż dopiero stawiał kubek przed sobą na stole, stojąc przodem do ołtarza ofiernego, posągu, lub drzewa świętego, modlił się, a lud za nim odprawiał modły, zakąsywał chlebem, nareszcie schylał się i, nie tykając rękami, brał kubek w zęby za brzeg, podnosił głowę

S. 323

powoli i piwo pił aż do ostatka, potem schyliwszy głowę tak raptownie podnosił, że kubek przez siebie przerzucał. Assystujący obrządkowi, mieli pilne baczenie, żeby go ująć" na powietrzu, nie dopusczając przez żaden sposób upadnienia na ziemię. Nalewano znowu piwem i stawiono przed ofiernikiera: ten, pomodliwszy się, zakąsiwszy chlebem, znowu tymże sposobem wychylał błogosławione naczynie, i przerzucał przez głowę. To tyle razy powtarzał, na ilu bogów cześć Wypadało przynosić ofiarę.

W znaczniejszych obchodach, Wejdaloci obrządki odbywali, o tych nie wiemy więcej nad to, cośmy wyżej pod ofiarami i pod świętami powiedzieli.

Co się tyczę obrządków, sprawowanych w świątyniach przez Krewe miejscowego, Kronika J. F. R., nam wyjątek mały dochowała z kroniki litewskiej Rotunda: -- "W czasie obrządków ofiernych, przez wyższych kapłanów odbywanych, pod przewodnictwem Krewe miejscowego, w assystencji Wejdalotów, wrzawa tych kapłanów równała się zgiełkowi wojennemu. Dymy z ołtarzów pod obłoki się wznosiły, święte kuchnie ogniami ogromtiemi pałały. Lud milczał tymczasem; a kiedy kapłani, trąbić, bębnić i wrzesczeć przesiali, oraz udzielili każdemu ofiar zakosztowania pozwolenie, całe to nabożeństwo zamieniało się w ucztę długą i wesołą, której przystojność na tem się ograniczała, że bojow żadnych i plugawstwa lubieżnego nie było. Zdaje sie, ze posługa religii,

S. 324

tego poganizmu, największa była w tem, iż lud ciemny, gniewliwy, upiciu się rady, w niejakichś szrankach przystojności przy biesiadach utrzymywała, które zazwyczaj łączyły się, dla tej samej przyczyny, z obrządkami religijnemi. Obrządki religijne odbywały się pod gołem niebem, bo ledwo nie wszystkie świątynie bez dachu były i religijne namioty przykrycia nie miały. Dzień pogodny i jasny na to wybierano: jeżeliby zaś ulewa niespodziana, przeszkodziła obrządkom, wtedy mieli to za wyraźny gniew bogów."

Taż kronika, opowiadając rzecz o hierarchii religijnej Litwinów, powiada: "Kriwe-Kriwejto, w białych szatach z mitrą wysoką na głowie, konicznego kształtu, zakończoną jabłkiem złotem, obrządki sprawował, któremu zgraje Wejdalotów z wieńcami zielonemi na głowach towarzyszyły.... " Na innem miejscu powiada:" Była u nich processyja kapłanów, czyli iście pontyfikalne: Krewe Krewejto na czele, poprzedzany przez muzykę i śpiewaków, za nim w pewnym porządku kapłani i kapłanki, niesiono posągi bogów i znaki ich czyli godła. Kiedy wojsko zebrane szło na wojnę, wówczas stawało w szykach rozwlekłych; Wejdaloci nieśli Krewe-Krewejto w lektyce, czyli koszu, lud padał na twarz, a on wywijał chorągiewką czerwoną i rzucał coś na nich...... Przy obrządkach

religijnych mieli ogromne kadłuby z drzewa, skórą surową powleczone, które wydawały głos, do huku dział podobny; nazywały się Lietauros."

S. 325

Do zbytku nabożne pospólstwo żmudzkie, dotąd jescze przy praktykach religijnych, używa niektórych obrządków dawnych swoich pogańskich: kiedy niosą za procesyją ołtarzyki brackie, ludzie kładą się twarzą na ziemię, aby przez nich te obrazki przenoszono. Czyniąc pokłon w kościele, schylają się klęcząc i trzepią sami siebie zlekka prawą dłonią po policzkach, od lewego poczynając. Gdy powracają z kościoła, na pewne święta, muszą cóś przynieść do domu z miejsca świętego, najczęściej gałązkę drzewa, do umajenia świątyni pańskiej użytego; i wiele innych, tym podobnych guślarności.

Obrządki i wróżby z ogniem były we zwyczaju. Na święto Rosy, skakano przez stos drew zapalony. Przepędzano trzody przez długie ogniska, w kształcie półkola rozwiedziono, dla ich oczysczenia, jak Stryjkowski namienia. W rękopiśmie Piotra Biskupa znajduje się: "Habucrunt autem baptismum per ignem, scillcet purificationem elementariam" Ten chrzest przez ogień, czyli oczysczenie przez element ognia, musiały bydź postrzyzyny, o których przy obrządkach weselnych powiemy, różne wcale od oczysczalnego skakania przez ogień. Stryjkowski wyraźnie twierdzi, że przy tym obrządku naśladowano starożytnych Rzymian, którzy go używali podczas świąt Paliliae, na cześć bogini Pales obchodzonych. Delrio * przyłącza

-----------------------

* Disquisitiones magicae vol. 2, fol. 88.

S. 326

do klassy guślarności, Pyromantia zwanych, dostrzeżenia czynione z ogniem rozwiedzionym w wigilią S. Jana Chrzciciela, tańczenia wkoło, skakania przezeń. Dodając, iż Litwini, za jego czasów, w drugiej połowie XVI wieku, uskuteczniali jescze inny rodzaj Pyromantyi. Stawiali oni chorego przed wielkim ogniem: jeżeli cień od ciała jego był prosty i zupełnie przeciwległy ogniowi, miano to za znak obiecujący uleczenie choroby; jeżeli zaś cień padał z ukosa, czyli na bok cokolwiek zdawał się bydź pokrzywiony, wnoszono, ze choroba jest nie do uleczenia. Widzieliśmy pod ofiarami, że placki ofierne pieczono, rzucając przez płomień, -- były to chleby oczysczone, sikies nuplaudimies zwane.

Łasicki powiada, ie Jakób Laskowicz, urzędnik Xięztwa Źmudzkiego, opowiadał mu, o czci wielu jescze bogom oddawanej w tym kraju, między innemi zaś obrządkami, od pogaństwa pozostałemi, znajoma tam była naówczas modlitewka, którą autor wyraża temi słowy: Perhune Dewajte, ne muski und mana diewu: melsu tavi paltu miessu. I tak ją tłómaczy: Wstrzymaj się Perkunie, nie rób szkody na mojem polu; ja ci ten połeć słoniny oddaję*. Pan Lelewel, w badaniach swoich historycznych, umiesczonych w Tygodniku Wileńskim na rok 1816 (T. II, str. 352 i 353), poprawia Łasickiego, mieniąc, iż bydź powin-

-------------------

* Cohibe te Perkune, neque in meum agrum calamitatem immittas; ego vero tibi hane succidiam dabo. Łasicki.

S. 327

no dirwu, pole, zamiast diewu, jakoż i tłómaczenie jego tak wyraża. Ale ze wszystkich rzeczy, pisanych o Mytologii litewskiej przez tego dawnego autora, postrzegamy, że nie był mocny w języka litewskim, czyli żmudzkim, który jest z tamtym jeden i ten sam, z małą bardzo różnicą, prowincyalizmem nazwać się mogącą. Uważamy przeto, że Łasicki popełnił wyraźną omyłkę, w wypisywaniu tej modlitewki, którą czysto po litewsku takby wyrazić należało: Perkune Dewajte, ne muszk und mana: Tiewe, meldzio tawi paltu messu. Co dosłownie będzie: Perkunie bożeczku, to jest: miły boże, nie uderzaj w moje, nie czyń mi szkody, ojcze, przynoszę ci z modlitwą pół tuszy tłustego mięsa wieprzowego. Dewajte, znaczy i bożku i miły boże, ne muszk und mana, w tym razie oznacza nie godź na moje, to jest: na to mienie, które jest mojem wszystkiem: bo się modli za usiewem swoim, który całą jego nadzieję stanowi. Diewu, przez Łasickiego źle wypisane i źle zrozumiane; musiało bydź niechybnie Tiewe, ojcze, wszakże Jowisz był uważany za ojca ludzi i bogów. Melsu, takoż omyłka, powinno bydź meldziu, albo meldzio; meldziosi, modlę się uroczyścić, precor, supplico, obsecro, oro, rogo, wykłada X. Syrwid (str. 154). Paltu messu, znaczy razem z tłusczem półtuszy mięsa wieprzowego, ofiara zwyczajna u Rzymian i u Litwinów, przez lud wiejski bogom przynaszana. Ta modlitewka była wielce uroczysty i powszechną. znaleziono ją na pomnikach, Ru-

S. 328

nami wypisaną, koło rzeki Peny, między Elbą i Odrą, W kraju zajmowanym przez Wilkijow i Weletabow, gdzie uprzednio Herulowie byli. Napis widziano temi słowy: Perkun. Dewajte. ne. muskis. und. man*. Z okoliczności tej modlitewki Łasicki, w tonie anekdotycznym, umiescza wiadomość, ze chłop, zdjąwszy czapkę, kiedy niebo groziło burzą lub nawalnością, biegał po polu z połcem słoniny na plecach i tak się modlił do Perkuna; ale jak tylko chmury przeszły, słoninę sam zjadał. Bogowie litewscy, oprócz Barstukow, Kaukiow, Kobolow i Gadów, nie pozywali sami ofiar, lecz ofiernicy z ofiarującemi i gośćmi zjadali: tak w tym razie zatrwożony rolnik gradem i burzą z chmur nadchodzących postrzeloną, albo powziąwszy jakie przepowiedzenie tych niebezpieczeństw, wychodzi w pole, zbożem zasiane, czyni obejście dokoła niwy swojej, z ofiarą na plecach, na jaką mógł się zdobydź naprędce, obnosi ją potrzykroć i potrzykroć powtarza modły do Perkuna, boga gwałtownych wstrząsnień atmosfery; zdjąwszy czapkę to czyni: bo do Jowisza wszystkie się ludy z odkrytą głową modliły. Kiedy już niebezpieczeństwo przeminęło bez szkody, mniema, ze Perkun wysłuchał go, przyjąwszy wdzięcznie ofiarę, którą spełniając, gdy już nie było, ani świątyń, ani Wejdalotów, pozywał połeć słoniny w gronie domowników i przyjaciół, na cześć wielkiego boga Per-

-----------------------

* Voyage de Basse Saxe. Jana Potockiego Thunman, Ueber die Gottesdienstliche Alterthümer der Obotriten p. 318 -- 321.

S. 329

kuna. Lecz, kiedy poganizm zostawał w swojej świetności, takowy obrządek, był bez pochyby, nierównie okazalszy. Starożytni znali ten sam obrządek: Hezyod mówi o nim *. U Rzymian to się nazywało Ambervales, albo Cum solemnia vota lustrare agros. Oczysczanie, czyli poświęcanie pól przez uroczyste ofiary. Wirgiliusz tak się tłómaczy w tym względzie: -- "Częstokroć niezmierna ulewa z burzą nastaje, walą się ogromne descze z łoskotem, zalewają i nisczą pracę rolnika. Sam zaś Jowisz, wśrzód ciemnej nocy, potężną prawicą ciska pioruny, od których odgłosu aż się ziemia trzęsie; zwierzęta się unoszą; serca ludzkie przenika trwoga; a on w tę lub ową górę pociskiem uderza. Wzmagają się wiatry, ulewa wzrasta, okropnie szumią lasy i brzegi nadmorskie. Tej złym skutkom wcześnie zapobiegając, należy się obeznać z porami roku i wiedzieć o wpływach ciał niebieskich na odmiany atmosfery. Ale nadewszystko służyć bogom pilnie i wielkiej Cercrze zwykłe oddawać ofiary. Są przychówki w domu, uciechy i zamożność; niechże się młodzież nie leni w bojaźni bożey ćwiczyć: niech trzykrotnie z błogą ofiarą obchodzi nowo zasiane zboża.... " **. Co tu wymownie poeta rzymski umieścił, zdaje się jakby do Litwinów przemawiał, którzy to w dawnych wiekach uroczyście po-

----------------------

* Hezyod, Roboty i dnie. Xięga II.

**Terque novas circum felix eat hostia fruges. Virg. Georg. L. I, v. 321. sequ. Takoż obaczyć Tibulla, Lib. 2, Eleg. 2.

S. 330

strzegali i po części do czasów Laskowieza i Łasickiego, to jest: do XVIgo wieku dochowali.

Domowe obrządki religijne bałyby bardzo ciekawe, gdybyśmy je, choć w resztkach takich, jak wzmieniony dopiero, mieć mogli: albowiem stopień oświecenia tamtoczesnego lepiejbyśmy wiedzieli, zwłascza takiego narodu, jakim był Litewski, który poznanym został przez dziejopisów, nam wiadomych, na drodze oświaty i poloru wstecznej, nie zaś postępującej, jak a innych widziemy narodów spółczesnych. Zostawił nam przecie Łasicki obrządek zaczynania pierwszej beczki piwa, chociaż nie wiele znaczący, lecz jako zabytek starowieczny opuścić go nie należy. Skoro war piwa wstawiono do piwnicy i miano rozpoczynać jego użycie; gospodarz domu nadtoczy wszy w naczynie z pierwszej beczki, czynił obrządek, Nułajdimas zwany, na cześć bogini Ragutena Pati. Czynił sam modły, albo, w niebytności jego, żona, po czem kubek pierwszy poczerpnięty wypijał i dawał z kolei pić obecnym, aż do wypróżnienia naczynia.

Bardzo wiele obrządków religijnych zmierzało do trzymania luda w uległości kapłanom, przez zatrważające sposoby; ztąd widać starowieczne rządu teokratycznego ślady, którego pierwszą sprężyną jest bojaźń boża. Burze, grzmoty, nawałnice, grady, pioruny, były silnemi pobudkami do utrzymania wysokiego stopnia obawy gniewu Perkuna. Niekiedy ukazywano ludowi, zapewne kuglarskiego złudzenia sztu-

S. 331

ką, straszliwe węże, smoki, poczwary, straszydła i tyra podobne okropności. Kiedy słyszano grzmoty, starzy Prussowie mawiali: "Król bogów z Najwyższym Kapłanem rozmawia" *.

Na powściągnienie zbrodni jawnej i odkrycie tajemnej, były osobne obrządki. Hartknoch, z podań miejscowych i Kronik, tak opisuje sposób odkrycia złodziejstwa: -- "Jeżeli komu co ukradziono, udawał się natychmiast do pewnego Sigonotty, albo Wejdaloty, to jest: kapłana wieszcza, który zazwyczaj był ubogi, ślepy i chromy; -- kiedy się go pytano, dla czego tak jest ubogim, albo ślepym, albo chromym; odpowiadał, że -- taka jest wola bogów. Ten kapłan wzywał nasamprzód boga nieba, Okkopirma i boga ziemi Puschajta, aby nie dopuścili uciekać złodziejowi. Po czem brał dwa talerze, w jeden z tych, ten, któremu szkoda się stała, wkładał dwa pieniądze, jeden za siebie, drugi za złodzieja. Wiesczek lał piwo do jednego talerza, podzielał go liniami prostopadłemi na krzyż, na cztery części, i wstrząsał, po obiegu i zatrzymaniu się monet poznawał, gdzie się złodziej obrócił, według podziałów na talerzu wschodu, zachodu, południa i północy; w kierunku więc ukazanym złodzieja szukać należało. Lał potem piwo do drugiego talerza, stawiał go na ziemi, toż podniósłszy ręce ku niebu tak się modlił: "O ty łaskawy boże nieba, ziemi i gwiazd,

----------------

* Hartknoch, str. 159 i dalsze.

S. 332

przez twoją moc i władzę, zrządź słudze twemu, aby twoja cześć usczerbku nie poniosła, niech ten złodziej spoczynku i pokoju nie ma, aż nim powróci nazad i odniesie co okradł. -- Po czem wyliczał co ukradziono. Dalej podnosił talerz, patrzał w piwo. na którem kiedy ujrzał bąbel, rozumiał, ze go bogowie wysłuchali. Lecz, jeżeli znaku nie widział, wypijał piwo, nalewał powtórnie na talerz i powtarzał modlitwy, co czynił tymże porządkiem dopóty, aż się znamie zjawiło. W końcu, po wymówieniu jescze niektórych słów nabożnych, odkrywał złodzieja, " Za złodziejstwo, pierwszy raz popełnione, karano smaganiem rózgami; drugi raz przekonanego w tejże zbrodni, okrutnie kijami bito; trzeci raz niepoprawującego się, wyprowadzano za miasto, daleko od przybytków bogów, i pusczano nań psy ogromne, które go pożerały na miejsca.

OBRZĄDKI WESELNE.

Obszerny ten artykuł moglibyśmy jescze pomnożyć, gdybyśmy wszystkie sczegóły wyłożyć chcieli; lecz że w nich natrafia się rzecz zawsze taż sama, tylko coraz innym sposobem powtarzana, byłoby więc próżnem utrudzeniem cierpliwości czytelnika ta rozwlekłość. Litwini przeciwni nie byli małżeństw zawieraniu z pannami narodu innego, albowiem dzieje nam wystawują w materyi obrządków litewskich wiele zapożyczeń cudzoziemskich. Gdyż odwiecznym to jest zwyczajem, że obrządek wesel nie idzie za męż-

S. 333

czyzny, lecz za niewiasty narodowym obyczajem: jakiego narodu była panna młoda, według obrządku tego narodu i wesele się odbywało. To właśnie jest przyczyna., że w litewskich i dawnych i nowszych obrządkach weselnych, mnóztwo jest zwyczajów sławiańskich, skandynawskich, scytyjskich, greckich i t. d.*. Za wiek trzynasty idąc w górę, postrzegamy względem ożenienia zwyczaje, spólne Litwinom ze Skandynawami. To jest: że jedna żona, najpierwiej pojęta, była właściwie uważaną za żonę prawną i panią domu, poźniej zaś wzięte niewiasty w dom, nic były tego znaczenia, i chociaż ich potomstwo, za przyznaniem ojca uważało się za tak prawe, jak i z pierwszej żony zrodzone, przecież to wielożeństwo było bardzo ograniczonem; do lego nawet stopnia, że dalsze żony uważane były, jako niewolnice i własność domowa, którą, następcy dzielili się po śmierci: te były albo z branek na wojnie zdobytych, albo kupione u rodziców ubogich. Właściwe zaś prawa i obyczaje starożytne, zalecały jednożeństwo; tego przecię dalsze ludy plemienia litewskiego trzymały się ściślej, niżeli Prussowie: nie widzimy bowiem śladu w dziejach, aby panowie litewscy i xiążęta więcej mieli nad jednę żonę; powta-

----------------------

* Schütz Chron. Pruss Lib. 1. Eneas Sylvius Deser. Pruss. in Corp Histor. Pol. T. I. Długosz Lib. 2, Miechowita Lib. 2, c. 8. Kromer Lib. 5. Martinus Murinius Chron.. Stryjkowski Gwagnin, Kojałowicz, Łasicki, Hartknoch, od których zapożyczone materyały do tego artykułu.

S. 334

rzali małżeństwa tylko po śmierci żon. Nie naśladowali oni sąsiednich mocarzy, zbytkujących w wielożeństwie, chociaż religija równie pogańską wyznawali. Harfager, król Norwegski, żyjący w połowie XI wieka, miał przeszło pięć tuzinów żon; Włodzimierz Wielki miał ich wprawdzie pięć tylko, ale za to chował ośmset nałożnic.

Należy na dowód tego, cośmy wyżej powiedzieli, przytoczyć spomnienie skromności obyczajów, w pożyciu domowem, którą Litwini w wysokim stopniu, przy wszelkim upadku oświaty swojej zachowali. Bojaźń bogów, przez religija mocno wrażona, wpływała na czystość obyczajów. Sposób mówienia, obejście się domowe, potępia wszystko, co się grubiaństwem, albo nieczystością nazwać może. Język litewski ma mnóztwo wyrazów grzeczności, mnóztwo omówień i ogródkowych wyrażeń, gdzie trzeba cóś wyraźnie wymienić; skromność tego języka wyrównywa jego delikatnościj przez pomnożenie wyrażeń jednej rzeczy w różnych stopniach zdrobnienia. W najpopędliwfizem nawet lżeniu, szafuje Litwin wyrazami, skromności bynajmniej nieobrażającemi.

Stopnie pokrewieństwa, prócz pierwszego i drogiego, na blizkości krwi opartych, nie stanowiły przeszkody w ożenieniu. Macochy brali pasierzbowie za żony, gdy chcieli, które, jako własność po ojca, do nich należały. Powtarzanie małżeństwa, dla mężczyzn po śmierci żony było we zwyczaju; lecz gdyby wdowa za-

S. 335

mąż iśdź miała, uważano za rzecz, każącą obyczaje. Cokolwiek bowiem pomawiać mogło niewiastę o niepowściagliwość, mocno ją w oczach powszechności poniżało; jakby chciano to mieć cnotą najwyższą, kobiety, co jej najwięcej kosztowało; nie wielkość rzeczy, lecz wielkość poświęcenia się mając na uwadze. Młocie, niezatneżne Litewki, nosiły dzwoneczki, od pasa do kolan zawieszone na sznurkach, a wieczorem w ciemności nie śmiały wychylać się na krok z domu, chodzić nawet po domówstwie mnsiały z ogniem, aby rodzice słyszeli i widzieli gdzie się córka obraca*. Tak pilnie strzeżone, porywane bywają na wzór Lacedemonek: czynią to dwaj krewni młodego: po czem przepraszają, rodziców i dają im pewne podarunki. Skromność obyczajowa bowiem nie pozwalała przedawać dzieci; lecz kiedy córka porwaną niby ukradkowie została, zapłata się przyjmuje, nie za towar, lecz za nieprawe jego nabycie. Mimo to, porwania bywały istotne i w znaczeniu tego wyrazu; lecz w tę porę miłość wzajemna obu kochanków, uświęcona religija, ochraniała ich od zemsty, inaczej

------------------

* Lud wgłębi Rossyi zamieszkały, znajomy dziś pod na-; zwaniem Mordwa, Mordwińcy, dotąd jescze ma dochowywać podobny zwyczaj: dziewice noszą dzwoneczki kuliste, różnego kalibru, mniejsze u szyi przy paciórkach, wigksze u pasa, do koszul przyszyte. Poruszenie najmniejsze takiej dziewicy, choćby w pociemku, posiyszeć można. -- Siedzenie o powinowactwie Mordwińców z Litwinami, bardzo ważnym jest przedmiotem.

S. 336

nicby zasłonić porywcę od zguby nie mogło, gdyż zemsta całej rodziny wisiała uad głową jego.

Obrządki przedślubne starożytne, te były w sczególności: narzeczona zatrudnia się przygotowaniem do przyszłego stanu, nie wychodzi na żadne widowisko z domu do dnia zaślubin, który często po zaręczeniu we trzy dopióro lata przypadał; młodzian w tej porze udawał się, alho na zdobycze do odległych krajów, albo przepędzał dni na dworze jakiego magnata. Za zbliżeniem się dnia ślubu, dziewica z przyjaciółkami śpiewa pieśni płaczliwe, wyrażające opłakiwanie straty stanu panieńskiego, temi słowy: O huc! o huc! o huc! któż, kto będzie teraz niema ojca i mojej matce pościel uściełał? kto im będzie nogi umywał? mój miły piesku, mój miły kogutku, moja miła kotko, i t. d.; któż was będzie teraz karmił? Prowadzono ją do ogniska, przed którem śpiewała: O huc! o huc! o huc! mana mejlis Swiste Ponike, i t. d.; to jest: mój miły święty ogniu, któż ci będzie teraz drwa przynosił, aby ojciec i matka swoje stare i spracowane członki, przy twojem cieple ogrzewali? któż ciebie teraz bedzie strzegł i zachowywał? W podobnym guście i przyjaciółki rozmaite piosnki wywodziły. W końcu cieszyły, aby się zbytecznie smucić przestała. Najzabawniejsza jednak scena działa się z woźnicą panny młodej, którego nazywano Keleweże. Jak tylko narzeczona, po odśpiewaniu poprzednich lamentow, z domu rodzicielskiego wybierała się, zawsze

S. 337

udając ukradkowe uciekanie, znajdowała gdzieś za domem przygotowany powoź, dobremi końmi zaprzężony, któremi dziarski chłopak powoził. Skoro wsiadła leciał zapamiętale, udając, że uwozi porwaną zdobycz. Na granicy wsi kawalera, spotykaną była przez osobnego wysłańca, który niósł żagiew rozpaloną w jednej ręce, a w drugiej kubek piwa. Ten trzykroć naprzód powóz obchodził dokoła, poczem przemawiał do panny: "Oto jest ogień święty, nie płacz -- tak, jakeś strzegła go u rodziców z pilnością, tak tez i u nas strzedz będziesz." Dawał jej napić się piwa i sam znikał na szybkim koniu. Woźnica pędził w czwał konie dalej, wpadłszy na dziedziniec, gdy goście zebrani wykrzykiwali Keleweże periothe! Kele weże periothe! woźnica przybywa! woźnica przybywa! on wypadał z wozu, wbiegał z impetem do izby i wskakiwał jednym susem na stołek, po środku postawiony i nakryty ręcznikiem; gdyby woźnica nie trafił zręcznie wskoczyć, dostawał srogie cięgi i bywał przez drugie drzwi wyrzucony. W razie zaś sprawnego skoku, odbierał oklaski, i ręcznik na stołka rozpostarty brał w nagrodę. Tym czasem narzeczona wprowadzona była do izby, woźnica zeskakiwał ze stołka, zabierał swój ręcznik, a ją na nim sadzono. Wnet rozpoczynały się ślubowiny.

Obrządki przedślubne miały niewątpliwie odmiany, stosowne do rozmaitych ludów, naród litewski składających, i z następnemi okolicznościami miejsco-

S. 338

wemi przemieniały się; sam wreszcie czas wiele przeinaczył- Opiszemy świeższe postrzelenia w Litwie południowej. Zaręczyny, to samo, jak u Rusinów, więc nie należą, do naszego opisu. Ostatni wieczór przed ślubem, nazywa się Mergu Wakaras, Dziewic Wieczór, w którym lamenta i płacze mniemane rozwodzi panna młoda, Marti, w domu rodzicielskim. Same dziewice zgromadzają się i przyjaciółki domu. Podczas tegoż wieczora odbywa się kunigowanie, Kunigawajste, które zależy na iściu do dworn, w towarzystwie kilku dziewic, swaci i jednego młodziana, bratem nazwanego. Wchodząc na dziedziniec dworny, śpiewają piosnkę strofową, której przekład dosłowny umiesczamy:

O słońce, które zachodząc odkrywasz,

Ten smutny sobotny wieczór,

Mający bydź świadkiem mojej bojaźni i niewoli,

Wspieraj słabą, w niedoli mojej.

Xiężycu, jasny Xiężycu,

Ktory się odbijasz w szybach okien,

Wielkiego zaniku pańskiego,

Oświeć drogę dziewczynie, idącej do jego przedsienia.

O panie mój, wejrzyj na wierną twa, sługę,

Kaź otworzyć drzwi, lub choć okno,

I przyjm daninę drobnych pierwiastków,

Lub daj się ubłagać prośbom brata, daj się uprosić."

W tej starożytnej pieśni, nasamprzód jest wezwanie Słońca i Xięzyca, to jest: Apollina i Lucyny, bóztw weselnych, opiekuńczych, których starożytni w każdej wielkiej przygodnej modlitwie i hymnie

S. 339

wzywać nie zaniedby wali *. Naostatek postrzegamy tu zabytek prawa panów, względem włościan litewskich których córek dziewictwo do pana należało: wolno mu było wziąć pierwociny samemu, albo przyjąć okup, o który umawiano się z bratem idącej zamąż. Nazywano to Panieńskie albo Kunica, Jus cunagii. albo Cunagium. Znajome po wielu krajach prawo w średnich wiekach **. Śpiewy te zdają się bydź zresztą improwizacyą śpiewaczek, ponieważ rozmaite ich układy postrzegać się dają, treść tylko jest taż sama. Również, co się tycze lamentów domowych i te, które rozwodzą chodząc po wsi i nawiedzając krewnych, pod tenże sam wieczór śpiewają. Owszem zależy na tem sława i wziętość dziewicy, która gładziej wyimprowizować swoje piosnki przedślubne potrafi, inne się uczą i zawczasu do tego wprawiają.

Przed samym ślubem następują Postrzyżyny, Pakirptimas, panny młodej. Zwyczaj ten, spoiny ze Sławianami, często był przez pisarzy naszych spominany; wszelako sczegóły jego nigdzie nie są wymienione; opiszę to, jak się dzieje teraz w moim zakątku; zapewne nie wiele będzie różnicy od starożytnego: -- Na środku izby stawiają dzieżę chlebną, dnem do góry obróconą, na niej kładą poduszkę, na której pan-

-------------------

* Obaczyć Horacego. Carmen saeculare. v. 9 -- 16. Alma Sol.....

** Obszerny wykład tego jest w dziele Czackiego. O Prawach T, I, str. 61 -- 62, przypis N. 331.

S. 340

na młoda siada. Zapalają świecę woskową, stają wszyscy obecui dokoła, dziewice assystujące, czyli drużki, śpiewają pieśń i udają, że są bardzo rozrzewnione, ie płaczą; treść tego śpiewu, improwizowanego po większej części, jest laka:,. Biedne dziewcze traci swój wianeczek, winny stan przechodzi, stan podległości i niewoli, pracy, starań, kłopotów, i t. d. Tymczasem zdejmują wianek ruciany z głowy, rozczesują włosy. Po skończonej pieśni przystępują rodzice zastrzygani, ojciec i matka przybrani z poważniejszych gości: pierwszy ma w ręku świecę zapaloną, a ta obrączkę; bierze ona w rękę mały loczek włosów nad lewem uchem, przewleka przez obrączkę, które tamten zapala świecą. Toż samo czynią nad prawem nchem, nad czołem i z tyłu głowy. Po czem rodzona matka, lub gospodyni domu, bierze na talerz chleba kawałek i kubek piwa, stawia to na kolanach panny młodej, zastrzygani rodzice pierwiej, dalej wszyscy obecni obchodzą parami dziewicę dokoła, każdy mężczyzna wrzuca cokolwiek pieniędzy do kubka z piwem, kobiety zaś nakrywają pannę młodą, każda stanem płótna nowego, to jest: ile go na koszulę, oprócz rękawów potrzeba. Śpiewa się jescze pieśń płaczliwa przez niewiasty, ta sama prawie, co pierwiej, talerz z kubkiem obnosi się dokoła dzieży, stawiają chleb ua stół, piwo wylewa się na próg *.

----------------

* Takie postrzyżyny nie wszędzie się u włościan litew-

S. 341

Obrządek Poslrzyżyn, po rusku Zastryźyny, zwyczajny pokoleniom sławiańskim, spoiny był wielu narodom starożytnym północnej i południowej Europy. Zasięga on bardzo odległych epok starożytności europejskiej. Plutarch, w życiu Tezeusza, uwiadamia, że ten bohater pochodził od starożytnego narodu Abrantów, wojowniczego bardzo, u których młodzież, wchodząca do stanu rycerskiego, miała zwyczaj ostrzygać sobie włosy, aby w czasie walki za nie ujętemi bydź nie mogli. Tezeusza w młodocianym wieko postrzyżono tym sposobem: od tego czasu wszedł w używanie obrządek postrzyżyn, który nazywano Tezeidą. U Rzymian były postrzyżyny przy różnych okolicznościach życia, różnym sposobem czynione: weselne, zależały na urzynaniu warkoczy i ofiarowaniu Junonie, to się nazywało Heratelea, co odpowiada niejąkoś dopiero opisanemu obrządkowi. Skandynawowie, według podań w Zagach Iślandskich znajdujących się, znali takoż postrzyżyny. Polacy starożytni sczególniej oddani byli temu obrządkowi: u nich każdy okres wieku człowieka, począwszy od lat młodzieńczych, kiedy raz pierwszy włosy ucinano, odmiana stanu, dostojności, i t. d. obrządkiem postrzyżyn były odznaczane.

Obrządki ślubne, ile wiadomość nasza z dziejow i podań zasięga, u wszystkich ludów litewskiego pie

-------------------

skich odbywają, widać, że nie wszystkie ludy je w tej formie zwały, czyli raczej zaniedbały je zdawna uiektóre litewskie pokolenia.

S. 342

mienia te same były, z mniejszą lub większą wystawnością, podług możności rodzin wykonywane; osobni kapłani weselni, Swalgones zwani, przewodniczyli przy nich. Opiszemy je według dziejopisów i niektórych podań gminnych: -- Kiedy już postrzyzyny ukończono, Dziewosłąb, Pirszlis zwany po litewsku, zaczyna od wychylenia puharu piwa, które podaje nowożeńcom. Młodzian zasiada za stołem pierwsze miejsce i zostaje spokojnym widzem obrządków. Pannę młodą oprowadzają nasamprzód trzy razy koło rozwiedzionego ognia. Woźnica, grający rolę kuglarza weselnego, z wielkiemi grymasami i wykrzywieniami, przynosi stołek i stawia przed ogniskiem, na nim sadzają pannę i myją jej nogi. Tą wodą skrapiają wszystkich obecnych, sprzęt domowy, bydło i łozo małżeńskie. Zakrywają dziewicy oczy, przepaską przez czoło obwiedzioną, usta namasczają miodem, przy czem Swalgon krótką ma przemowę, w której wyraża, że ciekawość i gadatliwość są najnieznośniejszemi przywarami w żonach; mieć przeto zawarte oczy na wszystko, co do niej nie nalepy i słodkiemi, jak miód, wyrazami przemawiać, obowiązkiem świętym jest żony, powinnej przy tem pilnować ogniska i ochędóztwa. Tak przystrojoną, obwodzą po wszystkich drzwiach domu, których powinna się dotknąć prawą nogą, czyli potrącić, jak do odmykania. A Jud obecny wykrzykuje w pieniu wesołem, z którego przekład starodawny polski, jest taki:

S. 343

"Postępuj, postępuj śmiało

Bądź w domu czułż i dbałą.

Strzeż klucza, jak oka w ciele,

Bo u złodzieja rąk wiele."

Swalgon zaś, nabrawszy w koszałkę maku i drobnych nasion zbożowych, przy każdych drzwiach sypie garściami na pannę i mówi: "Bogowie nasi udziela ci wszystkiego, jeżeli będziesz dochowywać wiarę, w której przodkowie twoi poumierali, a twoje gospodarstwo będziesz sprawowała z pilnością i wszelkiem staraniem. " Skończywszy ten obchód, zdejmują przewiązkę z oczu. Przybliża się nowożeniec, kapłan pije piwo i obdziela nowożeńców, tudzież obecnych gości, w ostatku, nalawszy pełną czarę, rzuca pod nogi nowożeńców, mówiąc: taka jest ofiara miłości swawolnej; nowożeniec czarę depcze nogą. "Niechże miłość stała, prawdziwa, wierna, wzajemna, będzie odtąd waszym udziałem" -- przemawia kapłan i wszyscy powtarzają, klascząc w ręce i krzycząc. Po czem następowała zamiana obrączek, dalej uczta, tańce kołowe religijnego znaczenia, które u Rzymian nazywały się Saltus hymeneus. Co trwać zwykło aż pożno w noc. Przed iściem do łożnicy urzynają niewiasty warkocze pannie młodej i wkładają wianek na głowę szeroki, białą chustką obwinięty, nakształt zawoju tureckiego. Taki wianek w dyalekcie staropruskim nazywał się Abglojte, co znaczy zawoj. Przy wkładaniu tego ubioru na głowę, swacha, Puszle, śpiewała po litewsku taki dwówiersz:

S. 344

"Dziewczynę gdy przywiedziesz, to cząstka twego ciała.

Lecz chłopca gdy urodzisz, panieństwo! postradała."

Według bowiem zwyczaju starodawnego, Litwini mniemali, że kobieta, nawet zamężna, dopóty nie przestaje bydź panną, nim syna nie porodzi, dla tego zawój biały nosiły młode mężatki, aż dotąd, nim syna nie powiły. Tymczasem piekły się otrzebki, kozłowe, bycze, albo niedźwiedzie, które dawano do jedzenia nowożeńcom, w mniemanin sprawienia przez to znacznej płodności. W tem właśnie rozumieniu strzeżono się gotować na weselu mięsiw z bydląt wałaszonych. Po jedzeniu, przychodziły znaczniejsze i podżyłe niewiasty, dawały bliższą naukę o obowiązkach stanu małżeńskiego i w nim pożycia objaśniały prawidła. Należało jescze do obowiązków młodej mężatki, przy rozbieraniu się męża zdejmować mu boty; sama zaś potrącana pięściami od niewiast, niby z największym przymusem, rzucała się na łoże małżeńskie, oddając się mężowi. Nazajutrz nowożeńcy powinni byli spożyć resztki, jeżeli jakie pozostały, od wczora przygotowanych otrzebków. Na śniadanie przynoszono pieczoną kuropatwę, najpłodniejszego z ptaków, którą mąż rozrywał rękoma na sztuki i podawał do jedzenia żonie. Naostatek suta biesiada kończyła cały obchód.

U Litwinów dawnych, niewiasty utrzymywane były w ścisłej uległości mężczyznom. Nie siadały do stołu biesiadnego z mężczyznami, nie brały uczęst-

S. 345

nictwa w zgromadzeniach publicznych, nawet przy ucztach ofiernych oddzielone od nich były. W podróżach zakwefione i do niepoznania przebrane. W wyprawach wojennych, na krótki czas przedsiębranych, nie znajdowały się, lecz zemsta familijna, to jest: za morderstwo kogo z bliskich krewnych, często podawała im oręż w ręce, wtenczas, jak wściekłe uganiały się za przedmiotem, na ukaranie wskazanym. (Według powieści gminnej). W prywatnem pożyciu i obejściu się domowem, największa skromność płci pięknej towarzyszyć musiała: inaczej pogarda okrywała każdą ubliżającą tej przystojności prawidłom. Najpiękniejsza z cnot publicznych litewskich, gościnność, wkładała na panię domu obowiązek, prawie sługi względem gościa, bo według starowiecznego zwyczaju, w podaniach i kronikach dochowanego, musiała mu aż nogi sama umywać, dawać pocałowanie przyjaźni i częstować napojami *.

Kończąc artykuł o tych obrządkach, litewskiemu krajowi właściwych, nie powinniśmy ominąć świadectwa historycznego, winnego od nas narodowi litewskiemu, którego dzieje badamy. U wszystkich prawie narodów, otaczających Litwę dokoła, postrze-

-------------------------------------------

* Te prawa, względem kobiet, zupełnie różne od innych narodów północnej Europy, są jednym z najmocniejszych dowodów pochodzenia ojczyców litewskich ze Wschodu, gdzie takież same ustawy słynęły od wieków i dotąd słyną.

S. 346

gamy mniej więcej rozwięzłości, nieskromnych mow, śpiewów, lubieżnych pląsów i nawet przestępstw przeciw wierności małżeńskiej, czystości dziewiczej, i tym podobnie. Sczególniej Stawianie, w gminnych swoich zwyczajach starowiecznych, przy upodobanem napojow gorących użyciu, wpadają w te ostateczności: kobiety nawet podżyłe, najpierwszym są ku temu przykładem; ich śpiewy, pod pijany weselny wieczór, przechodzą wszelkie cyniczności starożytnej wyobrażenie. Przeciwnie, między ludami litewskiemi, tego niemożna dośledzić ani ich mowa, ani śpiewania narodowe, nie mają nic podobnego, nawet braknie im takich wyrazow. Ilekroć staraliśmy się wyśledzić podobne rzeczy u Litwinów dzisiejszych, dotyla zesławiaczałych, nigdy i nigdzie dostrzedz nie mogliśmy. Jeżeli zaś usłyszano, co podobnego na weselu, lub igrzysku karczemnem u Litwinów, uręczamy, że się odbywało w języku obcym, i zawsze przez ludzi wzgardzonych, dla złej konduity lub nałogowego pjaństwa.

OBRZĄDKI POGRZEBOWE.

Ze smutnych uczuć wynikłe, stały się u wszystkich ludów przedmiotem religijnym, obrządki pogrzebowe. Nieść pomoc i posługę nawet i po zgonie, osobom, dla których winniśmy niewygasłe obowiązki, drogim sercu naszemu, jest mocną osłodą boleści po ich stracie. Cóż w podobnem zdarzeniu od zanu-

S. 347

rzenia się w smutku i żałości, szkodliwego dotyla zdrowiu, silniej wstrzymać potrafi, jeżeli nie wyobrażenie przez religiją natchnione: że przystoi żyć dla tego, abyśmy błaganiem Boga za pokoj duszy osób nam najdroższych, przynosili im najpotrzebniejszą posługę? Pewność drugiego życia na tamtej stronie mogiły, sprawiedliwości, miłosierdzia, nakazują ten obowiązek żyjącym; dla tego to we wszystkich religijach, na zdrowym rozsądku opartych, modły za umarłych miejsce znajdują, cześć im wyrządzaną bywa, i przygotowaniem do sczęśliwej śmierci religija się zatrudnia.

My z tego wszystkiego, co dotąd w tem piśmie mówiliśmy i co jescze do mówienia pozostaje, przekonywamy się, że religija dawnych Litwinów, nie była utworem dzikich pomysłów, ani bez moralnych, urojeń, owszem prowadziła człowieka w tej ciernistej drodze życia, tak łagodnie i tak prosto do wiecznej nadziei, ile jakikolwiek inny poganizm prowadzić był w stanie. Miłość nawet ludzkości nie była obcą temu wierzeniu. Bożyscza przyjaźni, gościnności, pojednań, przyszłej nadziei, nie musiały zapewne bydź godłami czczemi u tego pobożnego ludu. Spotwarzyli przeto Schütz, Henneberger, Hartknoch i Kojałowicz dawnych Litwinów, kiedy przyznali im okrucieństwa nad choremi, niemocnemi, kalekami, lub zgonu bliskiemi ludźmi, ze jakoby im śmierć

S. 348

przyśpieszać było we zwyczaju *. Nikt nie da wiary temu, ktokolwiek zna pobożność, zadawniałą wiekami Litwinów ku rodzicom, osobom bliskim krwią i niesczęśliwym wszelkiego nazwania; kto ich zna niezatartą, charakterystyczną cechę w szanowaniu życia człowieka. Czyż byłoby podobieństwem, aby sprowadzony Wejdalota pocieszyć chorego przyszłą sczęśliwością, dusił go poduszką, gdy mu gusła jego śmierci nieuchronnej wykażą znaki? Wejdalota i wszyscy byli przekonani, że staną po śmierci przed obliczem sędziego i w gronie cieniów osób, przed niemi zmarłych, czyliżby nie lękali się tam wyrzutów i pomsty, za obelgę tymże cieniom wyrządzona. ? Ponieważ i chwila życia miłą jest własnością śmiertelnej istocie.

Nie możemy temu przeczyć, że samobójstwo nie było naganionem u dawnych Litwinów, wszakże Grecy i Rzymianie, oświeceńsi nierównie, toż samo mniemali. Jest to słaba S. religii, w obłędzie pogrążonej. Lecz lud żaden, w najdzikszem obłąkaniu religijnem będący, nie zabijał słabych, niedołężnych, starców, dzieci, sług, dla tego tylko, aby im życie, w mniemaniu obcem uciążliwem się bydź zdające, ukrócić samowolnie. Przyznam się nawet, że

-------------------------------------------

* Działo się to poniekąd u Herulów, jak w dalszym ciągu historyi naszej powiemy; lecz nie przez gwałt, ani z przepisów religii, tylko na własne żądanie starców, guślarnych i chorobą złamanych.

S. 349

w moim powieści gminnych zbiorze, mam jedną,

o pewnym, jakimś, nienazwanym narodzie, gdzie starców, pasujących się ze śmiercią obowiązkiem było dusić. Lecz powieść, czyn ten za barbarzyństwo okrutne wystawując, odnosi do narodu obcego, jak są naprzykład Żydzi. Prawda to starowieczna, czy bajka, sądzić nie umiem: lecz musiało cóś podobnego słynąć w dawnych podaniach, gdyż tylu kronikarzy to powtarzając, musieli z podań poczerpnąć. Mógł ten naród bydź ościenny Litwie, albo i w jej obrębie niegdyś osiadły, lecz nie należał do plemienia ludów litewskich, i nie musiał wyznawać dawnej religii litewskiej.

Stryjkowski, z własnych badań, zostawił sczegóły obrządków pogrzebowych litewskich, wypiszemy tu jego własne po części wyrazy: -- "A kiedy się już który śmiertelnym czuje, tedy, według możności, na beczkę, albo na dwie piwa, każe prosić przyjaciół

i wszystkich w siele mieszkających, których przeprasza i żegna. " Jak tylko kto umarł, ciało natychmiast myto ciepłą wodą, ubierano w długą koszulę i kładziono obówie na nogi. Ubranego sadzano na stołku z poręczami, albo w kącie na ławie. Toż dopiero, wytoczywszy beczkę piwa z piwnicy, natoczą pełny ceber i, postawiwszy przed umarłym, czerpią kubkami, każdy mówiąc: Ja do ciebie piję, miły przyjacielu, ah! czemuś umarł! Tu się odbywają i śpiewy płaczliwe: Heu! heu! dla czegoś umarł! nie miał-

S. 350

żeś dość czego jeść i pić? dla czegoś umarł! i t. d. Wyliczaj*! wszystkie mienie umarłego, dodając za każdem wykrzyknienie, dla czegoś umarł! Śpiewy pogrzebowe słyną dotąd u wszystkich ludów litewskich, nazywają się Rauda. Pan Rhesa przytacza przykład w wierszu litewskim, pięknego śpiewu, postrzeżonego u pruskich Litwinów, pod napisem: Płacz sieroty nad grobem matki. Przekład jednej strofy dosłówny:

"Któż mi ogrzeje ręce i nogi?

Któż mi warkoce uczesze?

Kto mi usta omyje?

Któż do mnie słówko miłe przemówi?"

Naśpiewawszy się i napłakawszy do woli, piją do umarłego na pożegnanie i dobranoc, proszą oraz, aby na tamtym świecie pozdrowił ich rodziców, krewnych, przyjaciół i t. d, aby się łaskawie z niemi obchodził, jak tu oni z nim za żywota. Dopieroż ubierają w odzienie, stanowi i płci przyzwoite, przypaszą kord, albo za pas siekierę zatkną, obwiążą ręcznik koło szyi, w który pieniądz, na drogę potrzebny, w wiążą. Niewieście zaś igłę, kłębek z nićmi dadzą, aby miała czem naprawić odzienie, jeżeli się jej co zedrze w drodze do wieczności.

Harony, naród Ameryki północnej, w Kanadzie mieszkający, mają bardzo podobne obrządki pogrzebowe. Gdy który umrze, zbiera się familija i sąsiedzi, dla pożegnania; ubierają umarłych, mówią do

S. 351

nich, przepijają dają mu podarunki, aby łaskawym był na ich przyjaciół, których na tamtym świecie obaczy; płaczą, wyrzucają mu, że ich opuścił. Grzebią z rzeczami, których za życia używał z rzemiosła lub powołania. Mówią, że po zgonie doświadczać nie będzie tych uciskow, które znał za życia, i wiele innych wcale podobnych rzeczy przestrzega ten naród *.

Wiemy już z poprzedzających artykułów, że byli kapłani osobni do obrządkow pogrzebowych, Tilussones i Lingussones nazwani, którzy w tych scenach, jakie przytaczamy z naszego dziejopisa, grali swoje role, według ich powołania, o którem mówiliśmy pod ichże artykułem.

Wioząc umarłego na miejsce pogrzebienia, towarzyszą mu na koniach krewni i przyjaciele uzbrojeni, którzy koło wozu, na którym leżą zwłoki umarłego, wywijają ustawicznie szablami, czynią brzęk szablą o szablę i ciągle krzyczą: Gej, gej, begejta Pokole, Precz, precz, uciekajcie Pokoiu. To jest: odstraszają złego boga Poklusa, od ciała osoby umarłej. Pamiętać potrzeba, cośmy powiedzieli wyżej, pod artykułem Warpas, iż starożytni mniemali, że brzęk metallu odgania złe duchy od ciała umarłego. Czynność ta należała do Tilussonow. Niewiasty, idące za

-----------------------------------------

* Obaczyć Pamiętnik Polityczny i Historyczny, Warszawski, roku 1785, pierwsze półrocze, str. 508 -- 511.

S. 352

wozem, wyrażają krzyk płaczu, i nie dalej, jak do granicy wsi swojej przeprowadzają. W tem miejscu znajduje się wkopany słupek i na nim położony pieniądz. Jeźdzcy w pewnej odległości pusczają się na wyścigi ku słupkowi; ten zaś, kto pierwszy dobieży i weźmie pieniądz, sławę niemałą odnosi. Bieży on bez zatrzymania się dalej, ukazując zdobycz, aż z oczu zniknie; inni towarzyszą umarłemu do miejsca pogrzebu. Ta gonitwa jest cząstką Tryzny, naśladowaną przez lud gminny, i postrzeżoną przez dziejopisa naszego.

"Nad miejscem pogrzebienia w trąby grają, śpiewają: -- "Idź niebożę z tego nędznego świata, rozmaitej nędzy pełnego, na wieczne wesele, gdzie cię, ani hardy Niemiec, ani drapieżny Lenkisz, to jest: Polak, ani Rusin krzywdzić nie będzie. " Mówi Stryjkowski.

Najpowszechuiejszem było grzebanie umarłych w trunach do ziemi, zwyczajem Sarmatów i Warragów, czego są dowodem mnogie mogiły, czyli place pogrzebowe, po całej Litwie znajdujące się, przez podania za pogańskie miane. Są na nich niekiedy kamienie, jescze nad ziemią sterczące, lecz bardzo rzadko. Grzebli ciała znakomitszych osób, nie tylko w zupełnym ubiorze, właściwym każdemu stanowi, lecz ze wszystkiem tem, czem się umarły za życia zatrudniał; wojownik z orężem, myśliwiec z łukiem, rzemieślnik z narzędziami swego rzemiosła. Niekiedy słudzy, konie, psy, sokoły, szły żywcem z magnatem

S. 353

do mogiły, częściej na stos zapalony, gdyż bogatych ludzi palono ciała.

Palenic ciał umarłych było we zwyczaju, na wzór Greków, Rzymian, Skandynawów*, oraz niektórych pokoleń sławiańskich. Zwyczaj ten, początkowie od Indyan pochodzący, ograniczał się u Litwinów w ostatnich wiekach pogaństwa, tylko co do pogrzebu znakomitych osób. Na stos pogrzebowy szło wszystko z ciałem umarłego pospołu, co mu w życiu miłem, albo potrzebnem, albo do ozdoby służącem było. W tym razie naśladowano starożytnych Gallów, oraz Skandynawów i wiele innych rozlicznych narodów. Według Herodota, Scyci takoż na pogrzebach swych królow zabijali sług ich najulubieńszych.

Nie należy tu ominąć, ze kapłani pogrzebowi, Tilussones i Lingussones, miewali mowy na pogrzebach, pochwalające czyny zmarłego, jego ród wysoki, zdolności, dowcip, i t. d. Oraz przepowiadali przed krewnemi swoje mytyczne podania, naprzykład: że widzieli cień umarłego, na dzielnym koniu, we zbroi, przebiegający przez środek nieba, po drodze Ptasiej**, trzymający w ręku trzy gwiazdy i z wielkim

----------------------------------------

* Edda mówi, że na stosie pogrzebowym Baldera, jednego z Assów, spalono z nim razem konia, kochankę, sługę, i t. d.

** Droga mleczna, Pauksztukielas, dla tego, że ptastwo przed zimą w kierunku tej drogi ciągnie.

S. 354

pocztem przyjaciół do przybytku wiecznej sczęśliwości unoszący się *.

Kiedy palono ciało przedniejszych osób zmarłych, w stronie północnej grobowego wzgórza, czyli przygotowanego na mogiłę Kurhanu. (Obaczyć na Tablicy VIlI rysunek, wzięty z Voigta), robiono ognisko, na którem było ze słomy łoże. Jak tylko płomie wzniosło się do góry, Tilussony i Lingussony rozpoczynali opiewać pochwały zmarłego: wychwalali jego czyny, któremi słynął w kraju, albo na wyprawach wojennych w ziemi nieprzyjacielskiej, w końcu podnosząc w górę pałające pochodnie, wołali głośno: już widziemy niebosczyka na przestrzeni niebieskiej, biegącego na rączym koniu, w błysczącej zbroi, z orężem lśniącym się, trzymającego sokoła na ręku, z wielką paradą towarzyszów, na drugi świat śpieszącego **.

Po spaleniu trupa, krewni 1 przyjaciele zbierali skrzętnie popioły i niedopalonych kości ostatki, i składali do urny, z tych niektóre były sztucznie wyrobione i miały ozdoby, inne proste, grubej roboty; tam wkładali takoż wszystko, co zmarłemu za życia przypodobanem było: pierścienie, łańcużki, brasoletki, igły do włosow, sztuczne sprzążki, i dalsze oz-

--------------------------------------

* Przywilej Legata papieskiego u Hartknocha, str. 187, gdzie zakazuje tych obrządkow Prussom.

** Wyjątek z Traktatu, z roku 1240. U Voigta Gesch. Preuss. B. I, str. 566.

S. 355

doby z mosiądzu i żelaza, kulki z gliny zafarbowanej, korale bursztyn albo nieobrobiony, albo na kule przekształcony, monety sczególniej z czasów rzymskich, i inne rzeczy temu podobne. Względem tych podarków umarłemu, postrzelono przy odkopywaniu grobowców, że niektóre monety i metalle były przepalone i na pół stopione, indziej zupełnie całe; ztąd wywiązuje się odkrycie, że niekiedy rzucano razem na stos w ogień te rzeczy, a niekiedy kładziono je po spaleniu ciała prosto do popielnicy.

Niezapominano przy pogrzebieniu dołączyć szpon ptaków drapieżnych i pazurów zwierząt podobnegoż rodzaju, w mniemaniu, że potrzebne będą zmarłemu, do wdrapania się na górę wiecznej sczęśliwości. Dla tej to właśnie przyczyny, przy schyłku życia zapusczano i własne paznogcie, wcale nie obrzynając. Młodsi ludzie, kiedy je obrzynali, nie rzucali nigdy obrzynków na ziemię, lecz zawsze, najskrzętniej zebrawszy, miotali w ogień: było bowiem bajeczne mniemanie, ze się przydadzą po zgonie, gdyż spłonione w ogniu z dymem się uniosą w górną przestrzeń i tam je każdy znajdzie. Jeżeliby zaś roztrwoniły się tu na ziemi, cień umarłego, nie mogąc się bez nich obejśdź, nieodzownie musiałby szukać, aż nimby wszystkie do najmniejszego obrzynka znalazł. Ztąd przestraszające śmieie się cieni umarłych między domówstwami utwierdziło się w ciemnem wyobrażeniu: najczęściej widują je na śmietnikach, gdzie

S. 356

wymiecie z izb wyrzucają. Tego zabytek sani Jescze postrzegłem u wieśniaków, nawet i u Żydów litew-

skich, po wsiach zamieszkałych.

Takoż z powieści gminnej pokazuje się, że niektórzy starzy skępcy, zazdrośni powodzenia nawet najbliższym krewnym swoim, oraz mniemając, ze się im skarby tego świata przydadzą i w tamtem życiu; zagrzebywali swoję pieniądze do ziemi przed śmiercią, tak, aby nikt o nich nie wiedział. Natrafiane tez w ziemi stare pieniądze, dość często w krajach Litwy właściwe], potwierdzać zdają się to podanie Trwa to Jescze u ludów północnych, w nieoświeceniu zostających Samojedów, Jakutów " Czukczów. Tych skarbów pilnują zawsze jakieś złośliwe duchy, cienie też właścicieli snują się ustawnie około nich. Przesądny nasz wieśniak, mimo całą ochotę do złotka, nie życzy sobie bydź odkrywcą takiego skarbu, -- w obawie napaści od właściciela.

Główną przyczyną bąkania się takoż cieni umarłych, śmierć gwałtowna i zaniechanie przytem obrządków pogrzebowych. Rzymianie o tem z powszechnem wierzeniem utrzymywali *. U Litwinów było we zwyczaju na tem miejscu, gdzie znajdą, grzebać ciała topielców, lub zabitych przez zbójców. W tem ostatniem zdarzeniu, że najczęściej w lesie takie wypadki przydarzały się, przykrywano mogi-

----------------

* Horacego, Lib. I, Oda 28, Gdzie mowa o cieniu Archity filozofa.

S. 357

łę łomem z gałęzi drzew jakichkolwiek, i ten łom corocznie w dniu pewnym ktoś podpalał; powiadają, ze niewidomym sposobem to się działo. Jeden z podobnych łomów sam widziałem, za lewym brzegiem Niemna, przy drodze, wiodącej z Kowna do Pren, przez Klauże. Leży na lewej stronie drogi przy lesie, nad samym gościńcem; ktokolwiek z ludzi, pobożność krajową zachowujących, idzie tamtędy, mimo łomu przechodząc, ma staranie wrzucić nań gałązkę jakąkolwiek. Z tego powstaje łom, zawsze trwający i pamiętny w podaniu miejscowem; jako na przykrywający proch jakiegoś cudzoziemca, zabitego w tem miejscu przez zbójców. Nie wiem jednak: czy się ten łom zapala w pewnych okresach czasu, lub bez ich oznaczenia; mówiono mi tylko, że się pali czasami. Służy to wszystko na uspokojenie cienia niesczęśliwca nieznajomego. Łom ten trwa wiele już wiekow, bezpochyby: gdyż majątek znaczny, przynależnv niegdyś do miasta Kowna, bardzo dawno, przed wiekiem Jescze XV, z tem nazwaniem istniejący, jak mają akta miejskie w dowodach swoich, nazywa się Iżłauże, co znaczy załomem położony, względem Kowna. Zabytek ten religijny przypomina, ile dawni Litwini upamiętniali żałobnie gościnność zgwałconą.

Cień błąkający się, szkodliwy, czyli upiór, nazywa się Kehms po łotewsku, Kemas po żmujdzku: wszędzie o nich mnóstwo gadek słynie i na odpędzenie ich, czyli na ukojenie, różne opowiadają gusła.

S. 358

Na pogrzebie płaczki główną rzecz stanowiły: przez co mniemano cienie uspakajać. Zwyczaj ten trwa dotąd u gminu, mimo tylu odmian politycznych i religijnych. Są to kobiety młode, z mocnemi piersiami, które od chwili, jak nmrze kto, aż do złożenia ciała do mogiły, wrzesczeć nie przestają., ile można najgłośniej i najprzeraźliwiej. Jeżeli zmarły nie miał krewnej, do tego zdatnej, uprasza się pierwsza, lepsza sąsiadka. Rzecz do zadziwienia, jak te płaczki umieją ostateczność rozpaczy wyrażać; ale najbardziej zadziwiają widza ich twarze wesołe i wypogodzone, w chwilach, kiedy krzyczeć przestają -- schodzą ze sceny, jak aktorki, bynajmniej nieprzejęte wrażeniami, które przed widzem dopiero co udawały. Na pogrzebie ludzi ubogich niema tyle hałasu: przecież gdyby i żadnej krewnej nie było, któraś przez pobożność pokrzyczeć musi trochę.

Łzy, napłakane na pogrzebie, zbierano dawniej W miseczki gliniane z wielkiem staraniem, niekiedy miano szklarnie flaszeczki; naczynia te, czyli łzawnice stawiali do mogiły w nogach umarłego. Będzie o tem pod artykułem Mogiły.

Mówiliśmy wyżej, pod artykułem Kabiry, ze Tryzna była znajomą niektórym ludom litewskim. Był to obrządek, towarzyszący pogrzebom ludzi, bardzo znakomitych. Nie mamy przecie szczegółów tego obrządku, u żadnego narodu opisanych: albowiem do rzędu tajemniczych należał, jak się przekonywa-

S. 359

my z pisarzy starożytnych. Ofiary Bogom, Kabirom, uczty nocne, gonitwy, kruszenie kopii, wiele kosztownych wystawności; to tylko jest wiadomem; W Litwie była familija znakomita Tryznów *. Podług dziejopisów Ruskich, Stawianie północni, czyli Nowogrodziany, Siewierzany, Wiatyczy, Radymiczy, obchodzić Tryznę mieli we zwyczaju, podobno lud każdy po swojemu.

Żałoba po zmarłym mężu trwała trzydzieści dni dla żony, w ciągu której przed wschodem słońca i po zachodzie, powinna była opłakiwać umarłego; w niektórych miejscach to opłakiwanie spełniały żony nad samemi mogiłami. Dla męża zaś żałoba po żonie trwała tylko dni ośm. Erazm Stella wyraźnie twierdzi, wcale zgodnie z podaniami krajowemi że przepisy obrządków pogrzebnych były świętością bardzo dawną, czasów Wejdewuta sięgającą, która święcie była dochowywaną u wszystkich ludów plemienia litewskiego. Według badań Hennebergera, żałoba w domu bogatych osób trwała cztery tygodnie, w ciągu których żadna wesołość miejsca nie miała płaczki zaś najęte opłakiwać ustawnio musiały pamięć umarłego. Bardowie opiewali w żałosnych Raudach, cnoty i przeważną jego dzieła wojenne.

----------------

* Familija Tryznów pochodzi z Siewiersezyzny, Opisanie Starożyt. Pol. przez Swięckiego. T. II.

S. 360

ROZDZIAŁ VII.

O RZECZACH OSTATECZNYCH CZŁOWIEKA.

MOGIŁY.

U dawnych Litwinów mogiły za rzecz święty miano. Nie godziło się w żaden sposób naruszać grobowców; modlono się nawet do mogił przodków swoich, lub osób, szczególnemi cnotami pamiętnych. Łasicki upatrzył bożka w wyrazie Eźagulis, co znaczy w litewskiej mowie grobowiec, czyli kurhan, kopiec, widać, ze posłyszane świętobliwe spominanie tego wyrazu, przy pewnych modłach pogrzebowych, przywiodło badacza do tego mniemania. Jakoż kurhany są dotąd poszanowaniem osobnem słynące, które usypywano na popiołach ludzi znakomitych.

Zwyczaj sypania wysokich kurhanów tego rodzaju, był znany u wielu narodów starożytnych. Homer spomina o nim, jako pospolitym pomiędzy Grekami i Trojanami. Herodot powiada o Scytach: "Osobom znakomitym wszyscy usypywali mogiły na przepych, szczególniej starając się co naywyższe usypy robić."*. Wirgiliusz uwiadamia, ze za czasów Ene-

-------------

* Principum virorum tumulis injiciunt omnes humum urtatim, et avide cupientes tumulos, quam maximos efficere. Herodotus. Lukan mówi o nich. Regum cinereg estructo monte quiescunt.

S. 361

asza nad grobami osypywano góry. Xenofon, toź samo o Persach powiada. Wierny z dziejów, iź Rzymianie toż samo niekiedy zachowywali. Mieszkańcy starożytni nadwiślańscy, naddnieprowscy i inni, że usypywali kurhany, widok ich każdego i dziś przekonywa. Między Mohilowem a Robaczewem wściąż, brzegów Dniepru niezliczone są mogiły tego rodzaju, tak, że się, zdaje, jakoby ten kraj był odwiecznym cmentarzem, jakiegoś ogromnego narodu. Byli to bez pochyby Scyci-Kurhanokopacze, którzy umarłych swoich, nie grzebiąc do ziemi, osypywali tylko wzgórzami. Moję własne badania o tem przekonały *.

W krajach, zamieszkałych przez lady litewskie, choć nie tak częste, lecz się widzieć dają tu i ówdzie kurhany, znacznej niekiedy wysokości. Łotwacy ukazują w swoim kraju dotąd wielkie kurhany, które nazywają Milsu Kappi, groby olbrzymów, w ich podaniach, słynących o wielkoludach, czy o ludziach wielkich. Te usypy należą do odległej starożytności, tez same podania i u innych ludów litewskich znajdują się. Lecz bezhistoryczność krajowa, oraz zaginienie wielu pamiątek piśmiennych, nie mało mogił znakomitych ludzi niepamięcią okryły. Takowe mogiły natrafiają się na miejscach wyniosłych, albo przyległych grodom i osadom, niegdyś

----------------

* Umieściłem o tem rozprawę w jednym z Numerów byłego Tygodnika Wileńskiego.

S. 362

znacznym, przy drogach najczęściej, tudzież nad wybrzeżami rzek większych, gdzie były świątynie. Hartknoch (str. 184 -- 5) toż samo powiada o licznych kurhanach, w Prussach postrzeganych i górach, usypanych nad mogiłami ludzi znakomitych. Mogiła Gedymina, W. Xiążęcia Litewskiego, znayduje się pod Wilnem, za prawym brzegiem Wilenki, na lewej ręce drogi, z Zarzecza na Antokol wiodącej. Jestto góra, znacznie wyższa od innych przyległych, odosobniona. Wierzchołek jej wyraźnie w okręg skopany i zakończony terrasem, nad którym wznosi się płaska kopuła, czyli kurhan. Podania miejscowe i dotąd słyną, że to jest grobowiec Gedymina. Mówiono mi, ze był w jedney z bibliotek klasztornych wileńskich rękopism łaciński z wieku XVgo, traktujący o kurhanach*, w którym znajdować się miały podania o lej mogile. Mamy znowu ślad, że Jescze w wieku XVII, wiadomość o mogile Gedymina była powszechną w Litwie: spomina o tem D. Naborowski, pod rokiem 1629.**

Grobowe u Prussow usypy były rozmaite, podług stanu zmarłej osoby. Znakomitszych grzebiono na wyniosłościach, domówstwom ich przyległych. Sam nawet kształt ich budowy okazuje skład pewny,

------------------

* De veteribus Tunmlis vulgo Kurłiani nuncupatis. Zeszły Prof. Un. Wileń. Michał Szulc, opowiadał mi o tem.

** Obaczyć Noworooznik Litewski przez II. Klimaszewskiego na rok 1801, str. 206.

S. 363

maiący związek ze stanom i godnością zmarłego. Do koła całego kurhana znajdują się, rzędy, w okręg ułożonych kamieni sporych, które tworzą jakby ogrodzenie całey budowy, mającej kształt gwiazdy, której promienie wyobrażają rzędy kamieni, prosto z wierzchołka na dół skierowane. Miejsce, w którem urna stała, prawie zawsze jest od południa, na przeciw ogniska do spalenia przeznaczonego, wielkiemi sterezącemi kamieniami kształtnie obłożone i dobrze obwarowane, żeby nic zewnątrz urny nie zepsuło. Otwór do tego sklepiku zamyka ogromna z kamienia zapora (obaczyć na Tablicy VIII, litera a). We śrzedzinie budowy stoją, zazwyczay małe gliniane naczynia (łżawnice, albo na napój flaszeczki), a przy nich znajdują się pojedyńczo ozdoby, często okrągło wyszlifowane umyślnie, albo przez fale morskie otarte kamyki, do których nabożni jakąś przywiązywali świętość *.

Popielna urna nakryta jest z wierzchu płaskim kamieniem i piaskiem zasypana. Prawie zawsze taki kurhan zawiera kilka grobowców, z popielnicami, ozdobami i temu podobnemi rzeczami. Na wierzchołku są w gwiazdę ułożone kamienie, i na środku kamień do zawarcia (obaczyć na Tab. VIII. litery 6. b. b, b. ). Były to bez pochyby mogiły bliskich kre-

-------------------

* Tajne archiwum Krzyżackie w Królewcu, w zbiorze rzadkości krajowych, posiada nie mało takich kamieni. Były to fetysze osób zmarłych.

S. 364

wnych nieboszczyka, poźniej zmarłych, albo tez sług i służebnic, z nim razem spalonych.

Grobowce ludzi niższego stanu nie miały tyle starownej Ludowy. Częstokroć zagrzebywano popielnice, gdzieś na otwartem polu, albo w lasach prosto do ziemi, i nad nią wzgórze z piasku wznoszono, mniej więcej wyniosłe, bez żadnych kamieni. Zdaje się przecie, że niektóre z tych kurhanów służyły za grobowiec dla całej rodziny, przy których początkowej budowie myślano o miejscach dla członków rodziny, poźniej umrzeć mających*.

Że starożytni Prussowie przechowywać umieli, kilka miesięcy ciała osób zmarłych w domu, za pomocą jakiegoś zimna sztucznego, według powieści Wulfsluna, będzie o tem w następnym Tomie pisma niniejszego.

Grzebiono niekiedy w Litwie pewne znakomite osoby przy wielkich kamieniach, na polach znajdujących się. W roku 1822, na gruncie, do mojej wiosczyzny należącym, zdarzyło się odkryć grobowiec przy sporym kamieniu. Zawsze były gadki u wieśniaków, że pod tym kamieniem znajduje się jakaś starożytność zakopana, skarb, jedni mówili, drudzy że ciało jakiejś pamiętney osoby, o czem podania z dawnych czasów słyną. Kiedy, przy obecności pewnego badacza starożytności, kopać kazałem, znale-

------------------

* Opis ten wzięty z Voigla, Gesch. Preuss. B. I, st. 368, seq., ktory sam rozkopywania mogił robił.

S. 365

źliśmy w głębokości, około trzech łokci, szkielet człowieczy. Ze wszelką ostrożnością odkopując ziemię, postrzegliśmy wyraźne jego położenie, chociaż koście mocno przebutwiałe były: mógł mieć urody łokci dwa, cali 20, leżał na wznak, nie miał rąk na piersiach, lecz były po S.ch zagięte, tak że końce przy głowie przypadały; w prawej trzymał żelazko zakrzywione, rzezak, czyli skobelek, jakim łyżki drewniane robią, w lewej narzędzie jakieś żelazne, z cienkich sztuk złożone, przeto zerdzawiałe do niepoznania; w nogach niżej goleni stało naczynie gliniane, płaska miseczka cztery cale średnicy, dwa i pół głęboka, cal prawie gruba, z czarney, palonej gliny, gładko wewnątrz wyrobiona, jakby pokostem powleczona. Była to łzawnica, wstawiona do grobu ze łzami, przy pogrzebie przez płaczki napłakanemi. Podobne garczki, jak mi mówiono, znajdowano w głębokości do stop kilkunastu niekiedy, przy kościach ludzkich. Sczątki kości głowy, przejęte były zielonym niedokwasern metallicznym: widać, że miał ubior na głowie kawałkami miedzi, lub srebra upiękniony, których sczątków nie dostrzegliśmy. Metallowe rzeczy, narzędzia rzemieślnicze, zbroje szyszaki, miecze, pieniądze znajdują przy kościach w mogiłach dawnych. W powiecie Grodzieńskim, przy wsi Druskienikach, znajomej ze źródeł leczebnych*, w bliskości Niemna widziałem

----------------------------------

* Nazwanie tej wsi w litewskim języku oznacza Sole-

S. 366

obszerne więcej morga mogiły, całkiem prawie otwarte, przez wyniesienie piasku wiatrami; wieśniacy te mogiły odnoszą do czasów pogańskich; mówią, że znajdowano przy kościotrupach pieniądze stare bardzo i rozmaite kawałki metallow. W roku 1826, miałem zręczność przeglądania tego pola, kośćmi ludzkiemi usianego: wszystkie mogiły sa porozrzucane: mało Iakich, w którychby jakikolwiek skład szkieleta rozpoznać można było; lecz postrzegłem, że wszystkie lezą głowami na zachód. Koście do tyla zbutwiałe, ia żadnej czaszki całej nie znalazłem; należą do osób rozmaitego wieku i płci, czego doszedłem z kości sczęk dolnych i zębów, oraz długich włosów, pod kilku czaszkami postrzeżonych, które odkopywałem zpod wzgórków nieuniesionego Jescze piasku. Niektóre widziałem koście, przejęte zielonym i czerwonym niedokwasem metallicznym: widać ie metale razem w mogiłach butwiały. Znalazłem kilka sztuczek żelaznych, które zdały mi się bydź sczątkami małych sprzążek. Postrzegłem jescze niektóre potłuczonych łzawnie ostatki, parę skorupek mianiki. Źródła tameczne mineralne, zawierają w sobie sole niejakieś, nawet lirom, jak dowiedziałem się z badań jakiegoś Chemika, który zostawił u wieśniaka pismem niemieckiem notatkę że 1819 roku wykrył tę. istotę w wodzie Druskienickiej. Lecz nie wiem kto on był i czy to prawda? Chłopi mówili, ze młody Niemiec od Kowna przyjezdny, warzył i smażył wodę -- Wsi tej osada jest dawną i znajomość leczebna wody odnosi się do dawnych epok, czyli zapomnianej przeszłości. -- P. Fomberg Prof, dokładny rozbior tej wody zrobił i opisał.

S. 367

ły wewnątrz polewę ciemno-kafówą. Wieśniak mi jeden powiadał, ie, zapanowania Króla Stanisława Augusta, lat temu blisko 38 bydź miało, to jest, około roku 1789, panowie jacyś z Grodna przybyli dla opatrywania zdrojów mineralnych, pozabierali z sobą wszystkie miseczki gliniane, których dawniej nikt nie ważył się ruszyć z miejsca; poźniej, i skorupki pobite porozbierali ciekawi goście. Według niewielu ich śladów i powieści miejscowych przekonałem się, że te łzawnice były małe kubeczki, ledwie półtora cala w śrzednicy mieć mogące i na dwa może całe głębokie, otwór zwężony nieco mające.

W materyi o łzawnicach przytoczę jescze jedno odkrycie. W roku 1820, wieśniak w sąsiedztwie mojem, kopiąc dół na kartofle, odkrył dawny grobowiec, w którym obok niewiela przegniłych kości ludzkich, znalazł kilka flaszeczek szklannych, szczególnego kształtu. Obaczyć wyobrażenie wielkości naturalnej na figurze 37 Tab. V. Na krążku, ze szkła ulepionym, grubym i dość nieforemnym, stoi banieczka ze szkła światło-zielonego, dość przeźroczystego, której szyjka ma postać lejeczki owalnej. Miałem trzy takie łzawniczki, każda równej prawie objętości, bierze pełna rozcieku trzynastą część kwaterki litewskiej. Skład ich sam i miejsce znalezienia przekonywają, że nie do czego innego służyły, jak do trzymania pod oczyma, izby łzy do nich

S. 368

ściekały. Litwini łzawiące nazywają Assaruwe, Płaczkę Werhsme.

Hartknoch (str. 183) obszernie opisuje o znajdowanych popielnicach w Prussach, po rozmaitych miejscach, tak przypadkowie, jako tez umyślnie odkopując kurhany starożytne, sczególniey na wyspie zwaney Czartowy-Ostrow, na jeziorze Szpirding będącej, i pod wsią. Plewiszkami, ośm mil od Królewca nad Preglem położoną. Były to garczki, czyli orny jakoweś, zawierające w sobie popioły i kawałki przepalonych kości ludzkich. Sam autor kazał w tem ostatniem miejscu jeden kurhan odkopać, i znalazł popielnicę nowego kształtu. Były to dwa kamienie, jeden na drugim leżące i tak wyrobione, że w próżności, między niemi zrobionej, mogły się mieścić popioły. Ja sarn posiadam taką popielnicę, znajdzioną dawniej w ziemi, jak mówią, dość głęboko, przez wieśniaków mojej wiosczyny; leżała potym pod progiem przy chałupie i na nic użyteczną niebyła; rozbitą jest wszelako na trzy sztuki, jak widać na figurze 8. T. II. Jest to naczynie w kształcie miednicy, owalnej większa średnica 35, mnieysza 21, głębokość 5 cali, bardzo foremnie i gładko wyrobiona, z płazkiey sztuki granitu twardego, światłey farby. Widać, że przykryte było drugą płazką sztuką kamienną, gdyż brzegi pod linią wyrobione równo, jak stół. Pamiętają starzy, że była całą jescze nie bardzo dawno. Dorozumiewać się należy, że to jest popielnica, podo-

S. 369

bna do znajdzioney przez Hartknocha. Czy druga sztuka czyli pokrywka była wydrążoną, lub nie? ani ten dziejopis nie spomina, ani moi wieśniacy objaśnić nie umieją. Rzadkość przecie w naszym kraju podobnych odkryć, każe wnosić o rzadkiem palenia ciał umarłych, albo, że popioły zagrzebywano najczęściej w naczyniach z materyału, zgniciu podległego. W Wilnie popioły Xiążąt, jak wnoszą, muszą bydź zakopane w górze Zamkowey, od strony Wschodu słońca, i kiedy były w trwałych popielnicach, to muszą głęboko leżeć w górze.

Przy odkryciu przypadkowem jedney mogiły w mojem sąsiedztwie, pod miasteczkiem Naczą, znaleziono siekierkę kamienną, z bardzo twardego kamienia zrobioną, grinsztejnn. Takie siekierki mam trzy: dwie całe, a jedna rozbita. (Obaczyć wyobrażenie na figurze 54. Tab. V.) Rozmiar ich prawie jednostajny, długości 3, szerokości w ostrza 2 i ćwierć, miąższość przy dziurce jeden i ćwierć cali, dziurka z jedney strony 9, z drugiey 7 linij ma w śrzednicy, wnętrze jej do poloru wygładzone. Jedna cała i druga rozbita, znalezione na powierzchni ziemi, tak są gładko obrobione, jak w szlifierni; ta zaś, co w grobowcu, chropowatą ma powierzchnię, przez rozkład kamienia. Są to zabytki naydawnieyszych mieszkańców tej ziemi, którym żelaza użycie znajomem jescze nie było. W gabinecie mineralogicznym Akademii Wileńslicy, jest kilka siekierek z takiegoż ka-

S. 370

mienia, trochę dłuższych, to jest: nie tak zużytych przez ostrzenie; miały bydź znalezione takoż w Lidzkim powiecie. Natrafiają się takoż i dłóta kamienne, z krzemienia bardzo zgrabnie zrobione. Na gruncie wsi mojej, zwanym Bousławiszki, jest mogiła, w kwadrat 20 stop długa, bez wyraźnego usypu, tylko obmurowana kamieniami polnemi, jak gdyby podmurowaniem była jakiejś budowli drewnianej. Głosi podanie miejscowe, ze w tej mogile jest pogrzebiony jakiś magnat litewski, zwany Wada Beus; leżeć on ma tam z koniem, chartami * i sokołem, oraz całym rynsztunkiem wojennym. Grobowiec ten wieśniacy po litewsku mianują Kapinies Wade Boussa, mogiła wodza Boussa. Z dawnych papierów miejscowych tylko tyle pojaśnić się daje, że około roku 1520, grunt należał ten do familii Bousewiczów, o którym czasie Bugusław Bousowicz, Chorąży Raduński, był jego dziedzicem. Bousewicz, według ruskiego narzeczenia, znaczy syn Bousa, czyli z rodu Bousu pochodzący. Na temże polu pokazują w niewielkiey od grobowca odległości, zapadłe piw-

------------------------------

* Psy dobre, jak u wszystkich strarozytnych narodów, tak u Litwinów, były w wielkiey cenie: w czasiech układania pisanego ogólnego statutu, cena wyżła była teraźnieyszych złotych 526 groszy 20 ( Czacki, o Prawach T. II, str. 255 ). Nie dziw przeto, że z drogiemi towarzyszami życia grzebiono bogaczów. Prawa litewskie, ze wszelką dokładnością cenę psów stanowiąc, musiały się stosować do zwyczaju krajowego, gdzie te źwierzęta bardzo lubione były.

S. 371

nice, usypy, mnóztwo kamieni, znaki byłych studui, ślady budowli, czyli podmurowali, mieniąc to bydź dworem owego Bousa. Tuż, prawie przy mogile jest kamień spory z wykuciem figury, jaką wyobraża, w zmniejszeniu o część ósmą figura 35, Tab. V.* Jestto wklęsło wykute kółko z gatunkiem krzyża, czyli klucz mytyczny, który położony nad grobowcem, jest znamieniem bogini wieczności, Wellony, czyli kluczem do przyszłey sczęśliwości. Znak taki nazywali dawni Litwini Pemixlos, obaczye pod artykułami Wellona i Chauturas. Wieśniacy też litewscy kamienie z podobnemi znakami tak mają nazywać i w innych S.ch. Albowiem nie na jednem miejscu w Litwie właściwej, lecz w Pomeranii, Dolnej - Saxonii i Luzacyi są z takiemiż znakami kamienie, na których i napisy runiczne starożytnicy widzieli. Wnosimy przeto nie bez zasady, że to były ołtarze bogini Wellony.

Uważając atoli je za grobowce nastręcza się następne badanie. Naprzód powiadam, że krzyż, w najodleglejszej starożytności, u wszyskich prawie narodów, gdzie cywilizacya jakakolwiek słynęła, był w religijnym względzie, godłem zbawienia, to jest: lepszej

------------------------------------------

* "Zmarły Naruszewicz, mówił mi, że na Żmudzi, koło Ejragoli, znaleziono taki kamień grobowy, jak widziemy w dziele Wormiusa, Monumentu Danica, i że sam te charaktery widział." Czacki o prawach, T. I, str. 10, przyp. No; 54. Jest między temi kamieniami a naszym podobieństwo.

S. 372

po zgonie nadziei. Teodozy, Cesarz wschodni, gdy kazał poobalać w Alexandryi bałwochwalnie, na kamieniach do świątyni Serapisa należących znaleziono, między innemi hieroglifami, figury, podobne do krzyża. W Rzymie na starożytnym obelisku egiptskim, po dziś dzień przed kościołem S. Jana Laterańskiego stojącym, na boku ad scala sancta, jest między hieroglifami podobieństwo krzyża. Poeta Tasso wykładał ten hieroglif. Także na statui starożytnej Serapisa Kanopejskiego, wykopanej w Rzymie, którą Cezar Rippa, widział u Antonio Bossio*, znajdował się znak podobny. W Muzeum starożytności, w Paryżu, znajduje się nie mało zabytków takich krzyżów Egiptskich, Greckich, Skandynawskich. Astarte, najprzedniejsza bogini, w głębokiey starożytności uwielbiana, jest w płazkorzezbie wyobrażona z laską w ręku, na której górnym końcu jest krzyż. Fr. Noël, pod artykułem Serapis, namienia, że w wieku XVI, Hiszpani znaleźli posąg jakiegoś boga Mexykańskiego w Nowym-Mexyku, prowincyi Akuzamil, na którego szacie wyryte były krzyże. Wszyscy wykładacie hieroglifow i godłow mytycznych zgadzają się, że u starożytnych krzyż był wyobrażeniem powszechnem sczęśliwości, po śmierci oczekiwa-

-------------------------------------

*Te wiadomości historyczne wzięte z dzieła tegoż Rippa: Iconologia 1615. Sienna 4to. -- Antonio Bossio jest dzieło pośmiertne: Iloma Suterranea 1632. Roma.

S. 373

nej czyli przyszłego zbawienia. Między innemi Swida Bufin i Nicefor wyraźnie to utrzymują. Sczególniej ostatni, mówiąc o zburzeuiu przez Teodozyusza świątyni Serapisa w Alexandryi, powiada: "Ci, którzy hieroglificznycli charakterów wykłady należycie umieją, twierdzą, że znak pod figurą krzyża wyraża żywot przyszły*. "Święty Augustyn ** wyraźnie twierdzi, ze Egipcyanie przez figurę krzyża wyobrażali żywot wieczny; Serapis więc, bóg przyszłego żywota, miał na szacie pełno krzyżów. W zabytkach malowideł dawnych we Florencyi znaleziono wyobrażenie węża, którego Moyżesz z miedzi odlać kazał na pusczy, ustawione na drzewie, podobnem do krzyża***. (Obaczyć to wyobrażenie na figurze 36, Tab. V.) Z tych wszystkich badań objaśniamy się, że gdy to godło znajome było dawnym Litwinom, nie co innego wyobrażało i a nich. Powtóre, wiadomą jest rzeczą, że okrąg koła był u starożytnych godłem wieczności, niemającej początku, ani końca, jak ten znak mytyczny. Na to niema potrzeby rozszerzać się z wyszukaniem dowodów, dość małego rzutu oka, na wykład wyrozumiały figur hieroglificznych, między któremi obręcz śpięta, wąż

---------------------------------

* Qui etiam hieroglificarum literarum interpretendarum periti, characterem sub crucis forma vitam futuram significare dixerunt. Lib. 12 c. 26.

** De civitate Dci, Lib. 8, c. 5.

*** Monumenta Medii aevi, p. 213.

S. 374

ogon w pysku trzymający, okręg koła, zawsze wieczność oznaczają. Naostatek, objaśniając znaczenie kolka z krzyżem, czyli klucza mytycznego, uczyńmy uwagę, że go znajdują badacze starożytności w ręku rozmaitych osób mytycznych, i na rozmaitych pomnikach, według zaś tego wykłada się jego znaczenie. W hymnach Orfeusza Kupidyn ma w ręku klucz = od świata, a za nim Hekate i Prothyrea; Aidoneus czyli Pluton ma klucz od świata podziemnego; Protensz klucz morza; Jeniusz trzyma klucz smutku i wesela: a zatem jasne jego znaczenie: bo klucz w ręku każdego boga oznacza obręb jego władzy, sam zaś znaczenie otrzymuje od miejsca, gdzie jest umieszczonym. Naprzykład w ręku kapłanki Cerery, jest godłem poświęcenia, składem tajemnic i opieki bogów. To samo u Egipeyan, klucz w ręku Hermesa, znaczy posiadanie skarbów mądrości. W ręku Amona lub Ozyrisa jest kluczem Nilu i Roku, u Tyfona kluczem od niesczęść przepaści; klucz nad głową króla, jest godłem boskiey opieki; w ręku kapłana znakiem pomyślności wiecznej; w ręku Serapisa jest kluczem do żywota po śmierci, a zatym znakiem przyszłey nadziei w wieczności, jako złożony hieroglif ze dwóch innych, któreśmy wyłożyli*.

Znak więc podobnego klucza, wykuty na kamie-

-------------------------------

* Obaczyć podróż P. Minutoli odbyty w roku 1820 -- 21, do świątyni Jowisza Amona.

S. 375

niu nadgrobowym, będzie godłem żywota, oczekiwanego w wiecznej sczęśliwości, życia, pouczonego z wiecznością na tamtej stronie mogiły, czyli, według rozumienia naszej Mytologia, tajemniczem godłem bogini Wellony, która odpowiednie Serapisowi znaczenie miała u dawnych Litwinów.

Znak kołka, nad którem jest krzyż utkwiony, u Indyan nazywa się Kuri, i przynależy do tajemnic boga Wisznu, którego cześć oznacza *.

Jescze do artykułu o mogiłach przytoczemy następną wiadomość: Kronika J. F. R., w jednem z postizezeń swoich donosi o odkryciu grobowca, jakoby W. Xiążęcia Litewskiego i Króla całej Litwy Mendoga. Powiedziano tam, ze w roku 1618, w Aglonie nad Dźwiną uprzątniono rozwaliny murowanej wieżyczki, oddawna w gruzach lezącej, pomiędzy któremi znaleziono marmurową tablicę czarną, na które), mimo uszkodzeń, czytać mógł sam autor te wyrazy, w r. 1690 najdokładniej przez niego przekopijowane. (Obaczye tę kopiją z Kroniki wyjętą na figurze 38, Tub. V.) Wykład napisu tego:

Hac. requiescit, humo. Mendocus.

Dux. lithuanus.............

Vivere. cui vitae....... et. obi

-----------------

* Allgemciner Mylhologie Lexicon v. Majer.

S. 376

re. fuit honoris...........

tunc. rex. e. duce. nunc christianus

princeps. nunc. idolis. cultor.

duplex. veste. senectutis.......

astuciae crudeli.......occisus. est.

Anno. mcclxiii salutis. september XII.

Reszty niedostaje: podpisano pod spodem, a na boku pismem niemieckiem, relacya o znalezieniu tablicy; znajdowała się ona za czasów autora przy kościele w Kokenhauzen. Robione badania za mojem staraniem, nie wykryły tej tablicy; prócz kawałka marmuru czarnego, znalezionego w Kokenhauzen około kościoła, na którym scyzoryk mój ostrzę, nie możono odkryć żadnego śladu, ani podania miejscowego*.

CZEŚĆ DLA UMARŁYCH.

Nie wiem czy znaleziono gdzie naród jaki, tak dziki, u któregoby cześć dla umarłych nie była oddawaną.

--------------

* Tylekroć przytaczaliśmy Kronikę J. F. R., dopiero powiemy o niej, dla bliższej i pewniejszej wiadomości czytelników naszych. Ma tytuł: Cronica aus einen, und anderen Croniken ausgezogen, und alten Geschichten ausgeschrieben. Osobno dopisano. J. F. R. anno 1697. die ult. Febr. Jest to zbiór z rozmaitych kronik, i własnych post rzężeń autora, notacyi i t. d. in 4to, pisany w języku niemieckim. Z tychże notacyi pokazuje się, że autorem tego pisma był Jan Fryderyk Rivius, syn znakomitego Jana Rivius. Obaczyć Schriftsteller und Gelehrten Lexicon v. Recke und Napierski Mitau 1851 T. III str. 553. Nabyłem ten rękopism przypadkowie w Rewlu roku 1808. Do

S. 377

Narody północnej Europy miały tę cześć połączoną z religijnemi obrzękami, od najdawniejszych wieków.

Widzieliśmy wyżej, ze żałobę zachowywali dawni Litwini, sczególniej między małżeństwem. Kroniki nie zostawiły nam wiadomości o żałobie dzieci po rodzicach, lecz o bycia jej słusznie domyślać się należy, według tego, co mówić mamy i według samychże podań kronikarskich, oraz niektórych gminnych.

Krewni zmarłego, w dniu trzecim, szóstym, dziewiątym i czterdziestym po pogrzebie, dawali uczty żałobne na cześć niebosczyka, na które zapraszali duszę jego przez modły, odbywane przed progiem domówstwa. Na takich ucztach gaj większa cichość panowała, nieużywano też nożów, ani naczyń, brzęk czyniących. Posługiwały do stołu dwie kobiety. Część każdej potrawy rzucano pod stół i lano trochę napojów, takoż przypadkiem upadłych na ziemię rzeczy do jedzenia służących niepodejmowano, rozumiejąc, że to przypadło przez wyrok przeinaczenia na część dusz nie-

--------------

Dziejów Litewskich są ważne wyjątki z Kroniki Rotunda i Genealogiczne Tablice Xiążąt Litewskich. Nieoceniony zabytek dziejów litewskich. Nie można zgadnąć, czy ten Rivius miał, w ręku rzeczywiście Historyą Litewską Rotunda, czy z ojca swego notacyi, wciągał do Kroniki swojej niektóre rzeczy, co jest podobniejszą do prawdy: gdyż przy kilku innych artykułach, domyślać się o tem każe. Ojciec zaś. jego przebywał długo w Litwie, przeto mógł mieć zręczność robienia wyjątków łacińskich prosto z oryginału, a syn z nich niektóre przetłómaczywszy po niemiecku, wciągnął do swojej encyklopedycznej kompilacji.

S. 378

mających znizkąd pomocy. Po skończonej uczcie i modłach ofiernik oczysczał domówstwo, przez wymiatanie miotłą, z pewnego drzewa zrobioną, i przez słowa zaklinając. Taki obchód w Litwie właściwey nazywa się Padimine stału, (podejmowanie stołu). O tym właśnie czasie było odwiedzanie mogiły umarłego, na której oręże jakie, lub topor kładziono, pokarmy i napoje zastawiano; śpiewano pieśni, w treści: "Przejdź nędzny człowiecze z tego stanu niedoli do lepszego świata, gdzie już, nie Niemcy tobie, ale ty im rozkazywać będziesz;, masz oto oręż. i pokarm na drogę. "Łasicki dostrzegł tego u Łotwy i dodaje: "Ponieważ

Ś. Augustyn dawanie pokarmów umarłym naganiał, przeto musiał ten zwyczaj trwać i u Rzymian."

Tenże autor, pod artykułem Eżagulis, przytacza święto żałobne Żmudzkie, nazwane Skierstuwes, znaczy to w litewskiej mówie, zakłócie wieprza, co się zazwyczaj dzieje przy Podejmowaniu stołu i teraz zwyczajnego obrządku u wieśniaków naszych, mającego, część niejakąś opisanego wyżej. Mówi nasz Mytolog, że przy tym obchodzie wzywano boga Eżagulis, którego znaczenie w artykule poprzednim zredukowaliśmy prosto do mogiły, a w niniejszym razie mógł oznaczać umarłą osobę, lezącą w mogile, to wzywanie temi wyrazami opisuje: Veni cum mortuis, farcimina nobiscum manducaturus, (przychodź wespół z umarłemi, jeść z nami kiełbasy). Co się zupełnie do wyłożonego stosuje obrządku.

S. 379

Mówiliśmy pod artykułem Chauiurej, o obrządku, obchodzonym na cześć umarłych, tu Jescze przytoczemy niektóre sczegóły, z nowszych postrzeleń wynikłe. Chautnry, czyli po rusku Dziady, obchodziły się na cześć, nie tylko jednej osoby, niedawno zmarłej, ale na cześć takoż wszystkich zmarłych krewnych i przyjaciół, którym doroczna, pamiątkę poświęcano.

Zbierałem rozmaite resztki tych obrządków żałobnych, oświecałem się z podań i zabytków piśmiennych, w zamiarze uzupełnienia tego artykułu. Owoż, jak się to działo za czasów pogauizmu. Przygotowywa się obfita uczta, którą stanowią najwięcej czarne potrawy, jakoto: polewki z juchy wieprzowej i gęsiej, kiszki czarne, mąką ze krwią zarobioną nadziane, zupy z ziela barsczu suszonego, co daje im kolor ciemnozielony, rozmaite mięsiwa pieczone, kasze, weresezaki, szupienie i dalsze krajowe potrawy, tych liczba w ogóle bydź powinna dwanaście. Izba zamiata się i najczyściej uprząta; stół się nakrywa obrusem; napoje zastawiają się w dzbanach i konewkach. Gospodyni, za nadejściem gości, którzy z cichością największą się zgromadzają, zastawia z każdej potrawy misę na stole. Tymczasem, kiedy wszyscy milczenie głębokie zachowują, gospodarz głos zabiera w te słowa: -- "Duszeczki zmarłe, wy, o których ten dom pamięć nosi, przodkowie zacni rodziny mojej, mężowie wiecznej pamięci i przezacne panie,

S. 380

a nadewszystko ty mój, dziadulu, babuniu, ojcze, matko, wymieniając ich imiona, tudzież krewni, dziateczki, wy wszyscy, których śmierć zakroczyła w tych ścianach! Proszę was na ucztę doroczną, na jaką ubóztwo nasze zdobydź się pozwoliło; niech wam ona tak będzie przyjemną, jak jest nam słodką pamięć wasza. Używajcie roskoszy jadła w oblicza bogów podziemnych. "Po krótkiem milczeniu, dalej mowę przedłuża: "Siadajcie, raczcie pożywać w ten sposób, jakim wam bogowie dozwalają. "Trwa ciągle milczenie, nikt nie śmie się ani ruszyć, ani najmniejszego szelestu zrobić, oczy wszystkich na stół zwrócone. Nabożni wyobrażają sobie, że przez parę, z potraw wychodzącą, widzą cienie umarłych jedzące, słyszą nawet szelest jakiś. Broń Boże, w tej chwili pies na dworze zasczekał, to jużby rozumiano, że któraś dusza gniewna, nie chce wnijśdź do izby, a tem samem będzie się błąkała około domówstwa, straszyć i szkodzić przez cały rok. Dla tego psa zwykli brać do sieni na tę porę: ponieważ czarownik jaki może go drażnić, a przez sczekanie dusze się odstraszą, czci nie odbiorą i przeszkody w domu robić będą. Po upłynionem przez kwadrans milczeniu, gospodarz odzywa się, obejrzawszy się na wszystkie strony: "Wybaczcie duszeczki zmarłe." Trochę pomilczawszy, znowu: "Bywajcie zdrowe, z bogiem duszeczki, zostawcie błogosławieństwo nam żyjącym, a temu domowi pokój. Idźcie, gdzie was Przczna-

S. 381

czenie woła; ale pamiętajcie, abyście, ani wychodząc, ani przelatując przez nasze progi, podwórze, ogród, łąki, niwy, nie uczyniły szkody jakowej. " Wszyscy się kłaniają niziutko, oglądają się na wszystkie strony i mówią: "Nie ma, nie ma, ani ducha. " Po czem gospodyni zbiera potrawy ze stołu, ziewa do flasz, i baryłek napoje, i to wszystko pakuje do kroby; sprząta stół, odwraca obrus na drugą stronę i następuje uczta dla żyjących. Usiadłszy do stołu, odprawują Jescze modlitwy, piją, poświęciwszy pierwszą czarę napoju Jeniuszom dusz zmarłych, przez jej wystawienie za okno, niepatrząc wcale co się z nią dzieje; może ją kto zechce sobie tam wypić. Po skończonej uczcie i modłach za dusze zmarłe, wymiata się izba i sień; pokarmy zaś, upakowane do kroby, wysyłają się dla rozdania ubogim, jacy się natrafią. 1 to stanowi iałmużnę za umarłych Żina ażu numirusiu. Po powrocie do domu rozdawacza jałmużny, uczta, pijatyka, podwaja się: przepijają w okrąg jeden do drugiego, mężczyźni i kobiety zasiadłszy pospołu. Co zupełnie na pamięć przywodzi starożytnych, Circumpotatio. o, które Solon w Atenach, Decemwirowie w Rzymie, z taką usilnością wykorzenić starali się, a wszelako napróżno.

Oprócz tych uroczystości, każde święto, wyjąwszy Święto Rosy, kończyło się pamiątką na cześć umarłych. Łasicki z własnych badań przytacza obrządek, tyczący się czci dla umarłych, obchodzony po

S. 382

święcie Ilgi. Dzień ten nazywa on Dniem Zadusznym, podobno dla tego, że cała wieś, na cześć ogółu umarłych swoich, go obchodziła. Zapraszano nasamprzód cienie umarłych, do łaźni, gdzie dla każdego z zaproszonych, przygotowywano rzeczy do umycia się i ubrania potrzebne. Po czem w osobno przygotowanej chałupie, stół jedzeniem i napojem zastawiają. Sami zaś udają się do mieszkań swoich i bankietują przez trzy dni. Naostatek rzeczy i jadła, umarłym poświęcone, wynoszą na mogiły; pożegnawszy się gestami z nmarłemi, odchodzą. Co zostawiono, wolno wziąć, komu się podoba. Zwyczaj ten stosować się musiał do Żmudzi wyłącznie, ponieważ u nich tylko święto to Ilgi znanem bydź musiało, jakeśmy pod tym artykułem wyżej pokazali.

Powszechnie zaś uczczenie pamiątki umarłych, po odbytem święcie lub uroczystości, zdaje się ograniczało na tem, że dawano ubogim resztki od uczt pozostałe, albo, jak po innych prowincyach stawiano na miejscu świętem, to jest: na mogiłach, gdzie je ubodzy sobie rozbierali.

WIADOMOŚĆ O PRZYSZŁEM ŻYCIU.

Przejście dusz z ciał umarłych ludzi, do poźniej rodzących się, a nawet i zwierząt*, było w staro-

---------------

* Est enim omnium Getharum (sc. Lithuanorum) communis damentia, cxutas corpore animas nascituris denuo infundi corporibus; quasdam etiam brutorum assumptione corporum pertransire. Kadłubek L. IV, c. 19.

S. 383

wiecznem wierzeniu ludów litewskich, powziętem od przodków, indyjsko-scytyjskiego sczepu. W poźniejszycli bowiem czasach, wcale inaczej mniemano *, jakeśmy wyłożyli w tem piśmie. Ominąć jednak nie można przyobiecań w przyszłem życiu sczęśliwości głoszonych przez kapłanów: -- "Piękne żony, mnóztwo sukien, dobre jadła, słodkie napoje, w lecie biała odzież, w zimie ciepłe kożuchy i spokojny sen na wielkich, miękkich łozach, w zupełnem zdrowiu, ciągła wesołość, śmieszki i skoki. " To było nagrodą dla cnotliwych; przeciwnie, źli i występni, oraz nieposłuszni kapłanom, obietnicę mieli po śmierci: -- "Bogowie im wszystko odbiorą, co tylko posiadają, będą ich męczyć przerażeniem straszliweni i katuszami, ze będą musieli wyć i jęczeć, łamiąc ręce pośród tysiąca męczarni nieskończonych" *.

Z tego wszystkiego, cośmy dotąd przytoczyli w materyi życia przyszłego, wątpić nie można, iż nieśmiertelność duszy znajomą była Litwinom, lecz to obłąkane przesądami wierzenie, było powodem mnóztwa zabobonnych mniemań o przyszłym stanie duszy po śmierci.

Mocno będąc przekonani o nagrodach i karach

----------------

** Prułheni resurrectionem carnis credebant, nontamen ut debebant. Credebant enim si quis nobilis vel ignobilis, dives vel pauper, potens vel impotens esset in hac vita, ita post resurreetionem in vita futura. Dusburg Part. III. c. 5.

* Lucas David, C I, str. 21.

S. 384

w przyszłem życiu, niezmiernie troskliwi byli o los duszy w przyszłości, dla tego nakazywali przed zgonem krewnym, pilne zachowanie obrządków pogrzebowych, oraz staranność u kapłanów o środki przeprowadzenia do sczęśliwej wieczności. Nakazy umierających szanowano świecie, gdyż zemsta bogów w przeciwnym razie niechybną była, którą Poklus w tem zdarzeniu nie zaniechałby do skutku doprowadzić.

Mniemali, ze dusza człowieka, zaraz po odbytym pogrzebie i czci zwłokom jego oddanej, w postaci cienia, taki kształt mającego i ubiór, jak został pogrzebionym, udaje się mimo domu Krewe, lub samego Krewe-Krewejto, któremu się objawia, zostawując mu niekiedy cokolwiek z rzeczy, z któremi umarłego pochowano, lub czyniąc mu znak, runo, hieroglif na wrotach jego, albo cięcie orężem. W takiem zdarzeniu kapłani mieli zręczność wypytywać się u cienia, czegoby Jescze mu nie dostawało do zbawienia, oraz ukazywali drogę do miejsca sczęśliwości wiecznej. Krewni więc zmarłego, nie sczędzili dla kapłana, za tę posługę potrzebną.

Podania o miejscu pobytu po śmierci takie były *. Jest góra wielce wysoka, stroma, niedostępna skała, nazywająca się Anafielas, na którą cienie

-------------

* Treść tej rzeczy z powieści gminnej wzięta, postrzeżone) na Żmudzi, koło Kretyngi.

S. 385

wdzierać się muszą. Dla tego paznogcie długie, pazury zwierząt, oręże, konie, sługi, i t. d. potrzebne są dla prędszego na nią dostania się. Im zaś człowiek był bogatszym, tem trudniejszy mu przystęp: gdyż mienia ziemskie ciążą na duszy: ubogi, lekki, jak piórko, może się wedrzeć na górę, kiedy bogów nie obrażał w życiu. Inaczej grzesznego bogacza smok Wizunas, pod górą mieszkający, obedrze i równie, jak ubogiego grzesznika, złe wiatry uniosą. Istota bożka, mieszkająca na sczycie tej góry, która pełną jest sprawiedliwości, sądzi umarłych z ich postępków za życia. Każdy według jej sądu odbiera nagrodę lub karę wieczną. Nie mamy przecie sczegółow o nich, ani wiemy, jakie w mniemaniu dawnych Litwinów były. Domyślać się tylko przychodzi z rozmaitych podań, pod różnemi artykułami tu powyżej przytaczanych, że mieli wyobrażenie jakieś Raju i Piekła. W pierwszem miejscu cienie umarłych przebywały w mieszkaniu bogów, które jest na niebie w końcu północnym drogi mlecznej; biesiadowały w ich gronie, piły z niemi Alus, nasładzały się uciechami i panowały nad Niemcami, nieprzyjaciółmi ojczyzny swojej, wolne od ucisku Polaków i Rusinów. Jedna z powieści gminnych powiada, iż dusza błogosławionego po zgonie dostaje sto zmysłów, z których każdy służy do nasycenia się stu nowemi uciechami. Piekło w litewskim języku ma oryginalne nazwanie Pragaras, co ma związek z ogniowemi katuszami;

S. 386

kiedy więc ten wyraz należał do filozofii pogańskiej, możemy wnosić, ie mieli mąk wyobrażenie.

Przechodzenie dusz, czyli Metempsychosis, u Litwinów, na tem się ograniczało, że dusza dziecka, czyli człowieka lat zupełnych niemającego takoż pozbawionego rozsądku, błąka się po śmierci w górnej przestrzeni wiatrów dopóty, aż nim nie powróci znowu do innego ciała ludzkiego, które ożywić powinna, a w tem przemieszkując, musi dójśdż do stopnia doskonałości, do życia wiecznego potrzebnej. Ztąd widać, że przyznawano duszy ludzkiej udoskonalenia się, których w czasie pobytu w ciele nabywała, iżby mogła bydź zdolną korzystania ze sczęśliwości wiecznej; inaczej, jak dusza zwierzęcia, ani nagrody, ani kary po śmierci osiągnąćby nie mogła. Ze zwierzęta dusze takie i niedoskonałe mają, pełno jest o tem w gadkach gminnych.

ROZDZIAŁ VIII.

RZECZY ZWIĄZEK Z MYTOLOGIA LITEWSKĄ MAJĄCE.

MANICHEIZM.

Pod artykułem Sotwaros, nasamprzód przytoczyliśmy rękopism Piotra Biskupa Kameraceńskiego, z którego miejsca i wiadomości, podług potrzeby,

S. 387

umieściliśmy w różnych rozdziałach tego pisma; teraz zdamy czytelnikom naszym sprawę z treści całego dzieła, dotyla związek z dziejami starożytnemi Narodu Litewskiego mającego.

Zaczyna autor od wykładu błędu wschodnich chrześcian, znanych pod nazwaniem Manichejczyków, trzymających się nauki Agapiusza, według focyuszowego opisania, rozwodzi się obszernie nad tą sektą. O czem, jako o rzeczy znajomej zkądinąd i obcej naszemu przedmiotowi, mówić nie będziemy.

Ciąg dalszy rękopismu jest następny: -- "Nic się dziać niemoże bez woli Najwyższego, i częstokroć najgrubsze obłąkania rozumu ludzkiego, są nauką i przestrogą wiernym w Chrystusie: już to, żeby pasterze ludu z czujnością zapobiegli złemu, już, to, aby baczna gorliwość w sługach ołtarza świątobliwie się trzymała dróg prawdy, już to dla wyświecenia wielu prawd użytecznych w kościele bożym, wyłożonych jaśniej za pośrednictwem walki z heretykami, już to nakoniec dla rozpostrzenienia wiary świętej, przez chrześcian prześladowanych wygnaniem i dobrowolnie unikających prześladowania, a w dalekie i nieznane strony umykających. " Wyłuscza niektóre przykłady tego, co powiedział, poczerpnięte z dziejów kościelnych. Ż tej przedmowy robi przejście do rzeczy samej, temi słowy: "Obłąkania więc ludzkie mają swój cel w wyrokach Przedwiecznej Mądrości; nie można przeto powiedzieć przyczyny,

S. 388

dla czego ta najobrzydliwsza, manichejska sekta, wytępiona na Wschodzie, szerzy się jescze u Rusinów i Litwy, najsurowszych na Północy narodów. " Następuje wzmianka o Manicheizmie Rusinów, według której łatwo domyśleć się można, że mówi o sekcie którejś, znanej dopiero w Rossyi pod nazwaniem Roskołów, Filiponów, Duchoborców, i t. d., nagania ich błędy do manicheizmu Agapiańskiego skłonione; lecz oddaje obok tego sprawiedliwość, że są tolerantami w materyi wiary, trzeźwi, pracowici, posłuszni zwierzchności świeckiej, chociaż uporczywi w dogmatach swoich. Dalej powiada, że ci odsezepieńcy wschodniego kościoła, oddawna przemieszkując pomiędzy poganami litewskiemi, nie tylko swobody większej, jak w swoim kraju, doznają, lecz nadto w wielu domach możnych panów litewskich, mają swoich naśladowców wiary; zkąd poszło, że mało było w Litwie kościołów sczepu wschodniego, niezarażonych ich błędami. Owszem gęsto lgnąc szlachta litewska do tego chrześciaństwa, utworzyła niby nową sektę; którą autor Manicheizmeru litewskim nazywa, Manicheismus Lithuanicus, którego nastanie tak opisuje: -- "Rusini zaszczepili pierwsi Chrześciaństwo w Litwie pogańskiey, powiadają, jeszcze w wieku XIgo pierwszey połowie; lecz następnie ci chrześcianie, sami zarażeni błędami manichejskiemi, bardziej je przystosowali do poganizmu, że powiedzieć trudno, czy poganiam lite-

S. 389

wski pomieszał się z chrześciaństwem, czy też chrześciaństwo spłynęło się z poganizmem. Ciemnota duchownych, ich oddzielenie się od społeczeństwa z Kościołem, upadek państwa Kijowskiego, dopieroż prostota obyczajów, do tyle zeszpeciły i przyćmiły tę sektę wschodniego chrześcijaństwa, że ich niektórzy za pogan raczej, niżeli za chrześcian poczytywali. "Opowiada w dalszym ciągu o xiężach ruskich, których żaden biskup nieświęcił na kapłaństwo, ale sami między sobą, jakby prawem dziedzictwa, synowie po ojcach, na tę godność następowali. Mówi

o zbiegłych mnichach z Rusi do Litwy, którzy się pożeniwszy z córkami tamtych, przyjmowali obrządek manichejski i w kościołach służbę bożą sprawowali. Lud wiejski częścią, i to tylko w mieyscach tym kościołom przyległych, uczęsczał do nich i był Chrzstem ś. opatrywany, największa zaś część, starego poganizmu trzymała się, inni i tej i tamtej wierze służyli. Przedniejsi panowie i Xiążęta panujący, już się od XIIIgo wieku zwyczajów ruskich trzymając językiem i wiarą po większej części Ruś naśladowali; że zaś kapłanów krajowych do posług swych brali, byli czystemi, jak oni, manicheyczykami, wierzącemi w mnóstwo starych, ojczystych przesądów. Owoż jak tę wiarę opisuje: -- "Dwojaką naturę przyznają bóstwu, jedną dobrą i dobroczynną, drugą złą i szkodliwą. Dusza ludzka takoż dwie ma natury i dwa różne pochodzenia: jedne od dobrego bóstwa,

S. 390

drugie od złego. Ciało, najpodlejsza część człowieka, musi zgnić i źnisczeć zupełnie, aby cień jego połączył się znowu z duszą, w czystej, eterycznej postaci; im więc prędzej ciało zniszczeniu podlegnie, tem prędzej cień ma swobodę udać się na pola Elizejskie, dla tegoż i palenie ciał umarłych osób wynalezionem było. Słońce i xiężyc należą do bogów pierwszego rzędu, są dobroczynne i małżeństwem pomiędzy sobą połączone. To jest element ognia. Wiatrom, burzom i nawałnicom kłaniają się pod figurami osobnych bogów. To jest element powietrza. Wodzie kłaniają się pod figurą boga Atropos. To jest element wody. Ziemia, najpodlejszy element, ma cześć pod figurą boga Semne; węże, ropuchy (bufones) i inne gady do tegoż rzędu należą. Mnogość niemałą bogów, bogiń i gieniuszow ubóstwiają, w dziwacznem im przymiotów przyznawaniu. Mają niepoliczone klassy kapłanów i kapłanie, na których czele jest ich żyjący bożek Krewe, a tego władza po wszystkich ziemiach Indów litewskich zasięga. Mają świątynie, ołtarze, liczne i rozmaite posągi bogów, gaje i miejsca święte. Władza religii jest wielka i była najwyższą. Z upadkiem Pruss niepodległości, oraz Liwonii, zmniejszyły się te niedorzeczności, i stopniowie chrześciaństwo na ruinach poganizmu poczęło się ustalać, aż Bóg powołał do wiary ś. cały naród w roku 1387."

Poczem autor wymienia szczegółowe opisy nie-

S. 391

których części Mytologii litewskiej, z tych jakie nam mieysca nie znajome zkądinąd niebyły, wymieniliśmy wyżey, pod różnemi artykułami.

O przyjęciu -wiary katolickiey za panującą tak powiada: -- "Litewskie ludy, chociaż są mocno przywiązane do wiary przodków swoich, wszelako uległość ich panującym Xiążętom przechodzi wszystko; rozkazy tej władzy szanują, jak wyrocznie. Albowiem długim lat przeciągiem lud wojnami wnętrznemi i zewnętrznemi, krwawemi ugnieciony, winien będąc ocalenie swojej narodowej bytności, rozumowi i potędze Xiążąt z domu Lutawora, z których każdy sczególnemi, osobistemi przymiotami rozumu i męstwa słynął, nie zazdrościł im tej samowładność która się jego zbawieniem stała; powierzył się ślepo woli i prawom panującej rodziny, prawdziwemi bohaterami słynącej. Wiara, obyczaje i zwyczaje dwora panujących Xiążąt, stają się spólne ludom podwładnym. Jeniusz i skłonności panującego, dają natchnienie poddanym. Jeżeli Opatrzność chce nadgrodzić sczęściem narody, daje im świętobliwych, mądrych i cnotliwych monarchów. Takim Panem obdarzył Bóg Litwę w osobie Władysława Króla i braci jego, właśnie wtedy, kiedy się mu podobało, cudownym sposobem, tę zastarzałą w poganizmie i błędach manichejskich nawrócić krainę i zasczepić w niej statecznie światło prawdziwej wiary. Powiedziałem cudownym: gdyż największe usiłowania stolicy apo-

S. 392

stolskiey, prace i krew tylu Męczenników śś. prawie dwówieczne wojny niemieckich rycerzy nie mogły tego dokazać co słabego stworzenia powaby. Ręka Jadwigi Królowej polskiej, podana Władysławowi, uskutecznić w jednym dniu potrafiła. Namienia o pochwałach Króla Władysława Jagiełły, wylicza jego braci, mówi o tryumfującym Kościele Chrystusowym w Litwie, wychwala apostolskie prace Króla i braci jogo, do zalet największych policzą ich uległość Kościołowi, który otrzymał za ich staraniem nawrócenie do łona swego 5, 635, 500 pogan. Schodzi dalej do Krzyżaków, których w niczem nie osczędza, jak z następnego urywku obaczemy: -- "Nie sądziłbym o ludziach, sam nie chcąc bydź sądzonym; jednakże prawda się hołdu odemnie domaga, Święty początek tego zakonu N. P. Maryi, barbarzyńska Niemców chciwość na złe przewróciła. Towarzystwo, mające bydź pomnożeniem Kościoła, nasieniem wiary, przykładem umiarkowania, opacznie działało, w brew idąc świętemu powołaniu stanu swojego. Nie bogactw i panowania, ale pozyskania dusz Bogu, Kościoł ś. ma na celuj nie złota, ale zbawienia on szukał i teraz szuka. Inaczejby Chrystus nie z rybakami, lecz z mocarzami świata, założył grunt swego Kościoła. Chybiwszy Rycerze raz celu, stali się niegodnymi osiągnąć wysokiego zamiaru, i nieosiągnęli. Ich nadużycia, łupieże i krwi chrześciańskiey przelanie, ściągnęły na nich samych miecz anio-

S. 393

ła zemsty." Schodzi do rzeczy samych Krzyżaków odnoszących się i ich zatargów z Arcybiskupem Liwońskim.

Następnie powraca do dziejów Kościoła litewskiego, przez założenie tego axiomatu: -- "Nie moie bydź dopóty oczysczone z błędów chrześciaństwo, póki dobro owczarni, nad dobro swoje własne pasterze przenosić nie przestaną, póki łagodnością obyczajów, cnotami własnemi i czuwaniem niespracowanem, nie skłonią do pozyskania Bogn w jedności wiary serc ludzkich. " Podaje wymownie rady ł przepisy dla pracujących w winnicy Chrystusowey. W końcu pochwala gorliwość o dobro wiary szlachty litewskiej, którzy przez nową uległość Stolicy Apostolskiej zasługują na wielkie imię w całym Kościele. Przepowiada, ze Naród Polski i Litewski nie uczynią nigdy wyboczeń podobnych do Czeskiego, gdyż wielkość wiary Panującego i przywiązanie poddanych do tronu, jest wielką tego rękojmią. I znowu trafia na Krzyżaków, i znowu im wyrzuty czyni; na duchowieństwo niemieckie nastanie. Schodzi dalej do materyi powtarzania chrztu. De rebaptisandis hominibus. Z tego ciekawego artykułu wyjątek w skróceniu przytoczym.

Powtarzanie chrztu na ludziach Ruskiej wiary, było bardzo dawno wprowadzone w polskim Kościele, jeszcze przed Kazimierzem (Mnichem) gdyż jego żona, Rusinka, Marya, przed ślubem drugi raz

S. 394

ochrzczoną była. Stary zwyczay, stawszy się prawem, nie usprawiedliwia jednak swego nadużycia. Żle przeto robią kapłani, którzy chrzest powtarzają, choćby na ludziach sekty manichejskiej, w Litwie rozgałęzionej: bo ci już ludzie raz przyjęli Chrzest w Imie Ojca i Syna i Ducha Świętego. Albowiem powtarzanie tego sakramentu jest rzeczą bronną. Lecz dość fest przy wieśdź do wyrzeczenia się błędów i do uległości Kościołowi Rzymskiemu. Chociaż z pogaństwem, pomieszane, błędne i niedorzeczne, ale jest wierze* nie w Pana naszego Jezusa Chrystusa, W śmierć i zmartwychwstanie jego. I wiele podobnych, gruntownych nauk, w tamtym wieku potrzebnych opowiada. Kończy się rękopism pochwałami Narodu Litewskiego; gościnność, pracowitość, cnoty domowego pożycia Litwinom w wysokim stopniu przyznaje. Z tego nabieramy wiadomości o zasczepieniu pierwszem Chrześciaństwa u Litwy, które zapewne w wieku XI, bardzo małe postępy mieć mogło, gdyż, władza Arcykapłanów litewskich trwała niezwruszenie, aż do połowy wieku XIIIgo, w tedy Prussacy upadli pod Krzyżakami, Liwonija i Kurlandya podobnież, w Litwie samej tychże Rycerzy napady straszniejsze bydź poczęły, Xiążęta Litewscy więcej skierowali swoje widoki ku Ruskim krainom, a ich zajścia domowe wstrzesły porządki państwa wewnętrzne, w ostatka przez zawojowanie Mińska, Nowogródka, Pińska i części Wołynia, stosunki z Rusią

S. 395

większe się utworzyły, z drugiey strony Połock i Ruś naddzwińska ściślej się z Litwą skojarzyła. W tym stanie rzeczy mogły Kościoły ruskiego wyznania rozpostrzenić się po Litwie, i wiara chrześciańska pomnażała się. Ale ze skażoną była przez jakichś sektarzy, którym autor przyznaje dogmata, z dawnego wschodniego Manicheizmu przyjęte, objaśnić rzeczy nie umiemy. Trudno bowiem wierzyć, aby ciemni duchowni i nieoswojeni z uczonością zgłębili filozofiją mędrca perskiego Manesa. Jeżeli w ich błędach było coś podobnego, sami raczej wpaśdź musieli na jego myśli niektóre, nie wiedząc podobno wcale o nim ani o jego nauce. Ze zaś pomieszanie czterech elementów z rolnicy natury bóztwa urosło, to poszło bez pochyby z poganizmu Litewskiego, w którym autor toż samo postrzega. Co zaś do nazwania Manichejczykami, to, według dawnego zwyczaju pisarzy katolickich, musiało bydź nadane sektarzom Ruskim; albowiem średnich wiekow autorowie zwykli, nazywać Manichejczykami Albigensow, Petrobrusianow; Henricianow, uczniów Tanchelina, Popelikanow, Katharow i innych sektarzy z wieku XII, XIII i XIV. Sekta bowiem Manicheysko-Agapiańska, tak źnienawidzianą była u Katolików, że kacerz i manichejczyk jednoznacznemi były wyrazami. Nie jesteśmy przeto w niepewności o tej sekcie u nas byłej, chociaż. me mamy żadney podobno zkądinąd o niej wzmianki. Historya Kościoła Ruskiego nie więcej nam światła

S. 396

użyczyć może. Tym czasem rzeczą jest pewną, że w Rossyi tudzież, w krajach jej przyległych dawno powstawały niektóre sekty, tak ciemne, powikłane i skryte częstokroć, że sami krajowi pisarze nię umieją znaleźdź początku ich nastania, mimo tego, że ich nie mało się dotąd znajduje. Nazwanie im od wiekow dają Roskoły, to jest odsczepieńcy. Za czasów u nas Jana Kazimierza, powstała sekta ruska Starowierców, z tych popów, którzy nie chcieli przyjąć nowego przekładu Biblii i Liturgii, poprawionej przez Nikona, Patryarchę Moskiewskiego, ci dla prześladowań domowych do Litwy się hurmem przenieśli, ale jeszcze, przed wiekiem XVII, było dość u nas rozmaitych sektarzy ruskich, jak się z Kulczyńskiego podań domyślać wypada*. Mogli więc w dawniejszych wiekach, tąż okolicznością powodowani Rusini, przechodzić do Litwy, i swoje wierzenie rozpostrzeniać między jej mieszkańcami. A tą koleją mogły się tworzyć sektarskie mniemania, podług tego, jak autor wyszczególnia.

Co się tycze powtarzania Chrztu, winniśmy jescze uwagi niektóre uczynić. Wszyscy katoliccy dziejopisowie średnich wiekow, nie bardzo są za czystością wierzenia Rusi. Polscy duchowni nienawidzieli tych obrządków; przez skutek więc walki tego rodzaju, wynikło, że jedni od drugich nabywając prozelitów, chrzcili ich nanowo. Lecz bezstronni teologowie zawsze to naganiali. Hieronim z Pragi

---------------

* Specimen ecclesiae Ruth.

S. 397

w Czechach, który wziął dobre wychowanie w mieście ojczystem, udał się potem na podróże, zwiedził Niemcy, Francyą, Hiszpanią, Portugalią, Włochy, wszędzie znakomitsze uczęsczając szkoły; udał się potem do Palestyny. Przed rokiem zaś 1403, był w Polscze i w Litwie, nawiedził Kraków, przeszedł przez Warszawę, Grodno, Wilno i Żmudź, wszędzie oświecając się i oświecając drugich w rzeczach religijnych, z największą uległością Kościołowi Rzymskiemu. Z Litwy przez Królewiec wyprawił się morzem do Anglii, gdzie trafił na samą porę odświeżenia nauki Wiklefa, z powodu zawziętości Arundela Arcybiskupa Konterburskiego, przeciw Lordowi Kobham wywieranej; upór niepohamowany Lorda, obstającego przy mniemaniu swojem, w rzeczach wiary, wyobrażanych według pomysłów Wiklefa; upór jescze gorszy Arcybiskupa, osobiście zawziętego na Lorda; w ostatku tragiczny koniec tej walki, sprawiły w tamtym czasie na umysłach spekulacyom religijnym oddanych wrażenie i ściekawiły wielu do czytania prawie zapomnianego pisma Wiklefa. Prawda, że Prałat zgubił Lorda haniebną śmiercią, lecz rozdmuchnął ogień różnowierstwa, pod popiołem czasu ukryty, z którego tlejąc powoli pożar, wiele polem złego w kościele zachodnim poczynił. Z tegoto ogniska Hieronim nabrał ognia, gdyż za powrotem swoim tąż samą drogą do ojczyzny, przyniósł niesczęsne pisma Wiklefa, około rokn 1405. Gdzie cho-

S. 398

ciąż się naradzał z Hussem, nauczycielem i przyjacielem swoim, takoż pomieszańcem teologicznym, wszelako, gdy poźniej nieco przez Polskę udawał się do Wiednia, wcale nie wydał się z tą nowością przed xiężmi polskiemi, chociaż go już podobno za podejrzanego miano. Jakoż na sadzie Soboru Konstancyeńskiego, będąc zapytany: Dla czego w Polscze naukę Wiklefa rozpostrzeniał? Stale odpowiadał, że o tem ani wzmianki w tym kraju nie czynił. Również, kiedy go Ojcowie na Soborze pytali: Dla czego w Litwie tę naukę opowiadał? nakłaniał do błędow świeżo nawróconych i pochrzczonych Katolików? Odpowiedział: że w czasie swoich podróży przez Litwę, znalazł tamecznych nie mało ludzi przyjmowanych do Kościoła Rzymskiego, którzy dawniej pochrzczceni byli na jakąś wiarę ruską, z której przechodzących miano zwyczaj drugi raz chrzcie; że Alexander Witold i Biskupi tameczni, zasięgali u niego rady z powodu wątpliwości, czy ci ludzie prawdziwemi chrześcianami byli, albo nie; on im odpowiedział; że chrzcić drugi raz nie należy, że dość jest nauczyć ich wiary czystej, w Kościele Rzymskim wyznawanej- Spalono żywcem Hieronima w Konstancy!, roku 1416, Czerwca 21.*

----------------

* Historya Soboru Konstancyeńskiego, przez La Fonte. str. 546 i dalsze. Słównik Bayla, Art. Jerom. de Prague. Słownik Bonnegarta tenże artykuł i Kobham. Pogge, Epistolo ad Aretinum.

S. 399

Stan owoczesnego Kościoła Litewskiego i bliższe jego dzieje, nie były zkądinąd nieznajome Ojcom Soboru Konstancyeńskiego, albowiem Władysław Jagiełło umyślnie wyprawił posłem na ten Sobór Dominikana, zwanego Theodorus Polonus, któryby przełożył skargi na Krzyżaków, swojemi okrucieństwy odstraszających ludy litewskie, od skutecznego przyjęcia wiary ś. Wiemy o tem z Długosza. Nasz autor był członkiem tegoż Soboru, przeto z blizkich źrzódeł mógł mieć materyały do pisma swojego.

Z tego, cośmy wyłożyli, nic więcej nie zdaje się bydź powodem do powtarzania chrztu, jak nienawiść duchowieństwa polskiego przeciw duchowieństwu ruskiemu, w Litwie będącemu. Mam pod ręką przywilej, przez Wielkiego Xiążęcia Litewskiego Witolda, dany kościołowi farnemu Brzeskiemu, roku 1412, feria sexta ante Assumptionem B. V. Mariae, gdzie spominając o kościele, czyli cerkwi ruskiej, w temże mieście będącej, powiada: et usquc ad viam quae etiam vadet ad Muchawiec ex civitate penes Synagogam Ruthenicam Mihula.... Nazwanie synagogi nadawać kościołowi, pod tytułem Świętego Mikołaja będącemu, znaczyło to, co mieć go za niechrześcianski*. Nawet Orzechowski, w dziele

-------------

* Nietolerancja w późniejszych nawet czasiech toż samo zachowała nazwanie. Czacki, o Trawach, T. I. str. 208, w przypisku No. 1185, powiada. Że dopiero za Zygmunta Augusta, kancellarya królewska przestała nazywać mniejsze cerkwie ruskie synagogami.

S. 400

swojem, traktującem w tejże materyi *, wcale nie wchodzi w wykład jasny, kto ci byli Rusini i jakiego wyznania posczególnie, lub sekty: bo uważał za rzecz niepotrzebną objaśniać, co objaśnienia w swoim czasie niepotrzebowało. Sama bulla ogólnie mówi o Rusinach, jakby pod tem nazwaniem nie rozumiała Greko-Rossyjskiego Kościoła, lecz pojedyńcze, od niego odsczepione, jakieś wyznanie, pod berłem polskiem znajdujące się. Wszelako jednak wczytawszy się w pismo Orzechowskiego, przebijającą się, przez ukrycia, sczerość pióra jego dostrzedz można, czyli: ze duchowieństwo rzymsko-katolickiego kościoła w Polscze i Litwie, miało jakąś skrytą przyczynę, ciemną zasłoną powlekać powtarzanie chrztu i bytności w Litwie pewnej sekty ruskiej, którą wyobrażano za czyste pogaństwo-

Z drugiej strony uważać należy, że kościoł katolicki ma nie jeden obrządek religijny, przy którym nowe się imiona zwykły nadawać: Chrzest zwody, z Olejów śś., Bierzmowanie, przyjęcie stanu mniszego. Tą przeto koleją osoby litewskiego narodu, jakiej bądź, wiary, do społeczeństwa Kościoła katolickiego przyjmowane, przez Polaków albo Krzyżaków, mimo tego, że choćby i były już pierwotnie ochrzczone przez kapłanów chrześciańskich innego wyznania,

--------------------------------

* Baptismus Ruthenorum, cum Bulla Alexandri Papac, de non rebaptisandis Ruthenis. Anno 1554.

S. 401

mogły bydź doprowadzane do chrztu z Olejów śś. albo Bierzmowania i przybierać inne imiona, chociaż sio istotnie Sakrament Chrztu nie powtarzał.

O HERBACH LITEWSKICH.

Miejsce tu będzie uczynić wzmiankę, o niektórych dawnych litewskich herbach, pod względem ich związku z Mytologiją *.

Kronikarze pruscy opisują herb dawnych Prussów narodowy, z czasów Wejdewuta początek swój biorący **. Na tarczy wyobrażenie pół człowieka, w ubiorze krajowym, opiętym, mającego głowę niedźwiedzia, w lewo tarczy obróconą. Po bokach tarczę podpierają dwa konie białe, wspięte na nią przedniemi nogami. Dokoła tarczy były nieznajome napisy. Figura 42, Tab. VI.

Inny herb narodowy pruski wyrażał: dwie królewskie korony, jedna nad drugą, dolna przewrócona wierzchem na dół ***. Widocznie początek tego herbu bydź musi gotycki, jak z heraldyki średnich wieków domyślać się przychodzi. Obaczyć figurę 39, Tablica VI. Tarcza miała dwa pola, górne niebieskie, dolne żółte; korona zaś w górnem polu była żółta, a w dolnem niebieska. Podług badań P. Voigta.

------------

* Historyczne wiadomości o pieczęciach i herbach innych narodów, znajdzie czytelnik w dziele Czackiego. O Prawach T. I, str. 71, Przypis No. 547. Tudzież Prawda Ruska czyli Prawa przez J. B. Rakowieckiego, T. II, str. 10.

** Hartknoch str. 226.

*** Schütz fol. 4, recto.

S. 402

Chorągiew narodowa dawnych Prussów, którą W wyprawach wojennych nosili i kiedy twierdze były zagrożone od nieprzyjaciela, na wieży wywieszali. Grunau dziejopis mówi, że miał taką chorągiew sam w ręku i mierzył ja: miała 4 łokcie długości, 3 łokcie szerokości. Na niej były trzy półfigury: -- Potrymp czyli Atrimpos, w postaci młodziana z piękną twarzą, bez brody i wąsów, ukoronowany kłosami. Pośrodku był Perkunas, w wieku średnim, brodę i włosy miał kędzierzawe, czarne, głowa otoczona promieniami ognistemi, twarz ognistoczerwona, wydęta i gniewliwa, patrzał na Atrimpa z gniewem, a ten niby się uśmiechał. Trzeci po prawej ręce Perkuna, był Poklus: blady na twarzy, wychudły starzec, z długą siwą brodą, głowę miał płachtą białą obwiązaną, spoglądał na tamtych dwóch, z oczyma przewróconemi do góry. Na tej chorągwi był osobny napis 2, charakterów nieznajomych. Figura 41, Tablica VI.

Litwini wprawdzie nie mieli swojej heraldyki, która jest dziełem śrzednich wiekow, w Europie południowey wylęgłem; lecz osoby znakomitsze przybierały sobie według upodobania pieczęcie, które zamiast podpisów służyły do utwierdzenia ich pism; tak właśnie, jak u Rzymian. Nosili je Litwini na sygnetach, takoż częstokroć tym samym sygnetem i syn po śmierci ojca pieczętował się i jego następcy, jeżeli któremu nie przyszło co innego na swoim sy-

S. 403

gnecie kazać wyryć. Wszelako niektóre familiję, jak chce Stryjkowski, miały swoje herby właściwe, Hyppocenlaurow, Kolumnow, Róży, Pogoni, używały familiję xiążąt udzielnych. Niektóre tez herby wyraźnie litewskie weszły do herbarzów polskich, zapewne przez przeniesienie się domów, takich herbów ubywających. Dopiero po Unii Litwy z Polską, na sejmie pod Horodła, w roku 1413, na znak zjednaczenia się oba narodów, Szlachta polska przyjęła do herbów swoich litewską i jedność heraldyki ustanowiono.

Lecz my mówić mamy o niektórych przeduniowych herbach, postrzelonych przez nas na dawnych tranzakcyach, między szlachtą litewską zawieranych. Herbarze nasi polscy są zawsze w wielkim kłopocie, kiedy im przychodzi mówić o herbach starożytnych, na których są krzyże: wiedząc bowiem, że te herby sięgają czasów trwania poganizmn, nie mogą pozwolić na to, izby poganie to święte chrześcian znamie, na pieczęciach swoich umieszczali. Lecz my bynamniej tego za rzecz dziwną mieć nie będziemy, kiedy się zastanowiemy nad tem, cośmy wyłożyli w materyi krzyżów pogańskich, pod artykułem Mogiły; nie będziemy nawet z herbarzami udawać się do Krzyżaków, których zapewnebyśmy jeszcze nie znaleźli w Prussach, w tym czasie, kiedy familija, ożywająca herbu Pruss, przeniosła się do Polski, to jest: w samym początku wieku XIII. Zeby nawet herb Pruss;

S. 404

nie brać za godło mytyczne, to go znajdujemy na tarczy Jeźdca w herbie Pogoni Litewskiej, przyjętym przez Xiążęcia Swintoroga za herb państwa w roku 1282 *. Tak więc niema wątpliwości że Litwini znali znamiona do krzyżów podobne **. Dla tego więc wszystkie znaki takowe, odnoszące się do czasów i rzeczy pogańskich, uważać będziemy prosto za spomniony hieroglii życia przyszłego, albo za miecz starożytny, którego głównia kształt krzyża miała, albo w ostatku za literę runiczna..

Chociaż pierwsze familiję litewskie, po sejmie horodelskim, polskiemi herbami się pieczętowały, przecież uboższa szlachta długo jeszcze używała swoich starodawnych pieczęci. Tranzakcye, zawierane między szlachtą aż do połowy wieku XVII, takowych jeszcze pieczęci, starej formy i starego rżnięcia na sygnetach, ślad bardzo wyraźny dochowują. Na nich postrzegamy, albo godła mytyczne, albo wyobrażenia fetyszow, czyli bożków opiekuńczych; najwięcey też wężów, zwiniętych w rozmaity sposób, dawne pieczęcie mają.

Obaczmy niektóre z papierów starej daty zrysowane. Ze zaś w tranzakcyi każdej wyrażano kto pie-

-------------

* Obaczyć artykuł Świątynie.

** Rozpatrując się w charakterach runicznych, znajomych dobrze Litwinom dawnym, znajdziemy tam laski, raz i dwa razy przekrzyżowane, jużby to samo usunęło trudność dla herbarzy, gdyby znali to starowieczne pismo.

S. 405

częć swoją przyłożył, albo się przy pieczęci podpisał, ztąd niejakiś domysł zostaje o fetyszu tak nazywającej się familii, albo wiadomość o jej litewskim herbie.

Figura 18, Tab. IV. jest ośm pieczęci z wężami, z których: a. przyłożył Czapla roku 1541; b Wołodkiewicz, r. 1513; c Skipor, r. 1483; d. Paszyc, r. 1510; e Stecewicz, r. 1609. f. Zub, r. 1480; g. Rexc, r. 1481; h. Micko Pacowicz, około połowy wieku XVgo.

Figura 19, Tab. IV. Człowiek nagi, w akcyi biegącego, trzyma w oba ręku włócznię o podwójnem żelazka, jakby do pchnięcia wymierzoną, na głowie przykrycie jakieś trojkątne. Pieczęć tę do tranzakcyi między szlachtą powiatu Trockiego, czyli Województwa, zawartej roku 1490, przyłożył Iwan Lenartowicz Kiezhajłło. Może to bydź fetysz Regieziowan, przypisany przez Łasickiego familii Kiezgajłłow.

Figura 20, Tab. IV. Jasczurka; pieczęć przyłożył Byczek roku 1604.

Figura 21, Tab. IV. Żaba ziemna, przewrócona do góry, nad której głową liść koniczyny. Pieczęć przyłożył Hrehor Romaszkowicz Minowt, pod rokiem 1485.

Figura 22, Tab. IV. Naczynie, na wzór puharu, nad którem trójkącik, nad tarczą hełm apex, jak nad koronami królów. Pieczęć należała do Koczela w roku 1617.

S. 406

Figura 23, Tab. IV. Dwa topory, na krzyż złożone, w dole głowa wołu, w górze ruska litera G (S) Pieczęć Szmigiry, w roku 1615.

Figura 24, Tab. IV. Szczołb wołowy, przez który pionowo przechodzi laska, w górze mająca trzy krążki, jak liść koniczyny, podobna do tej, jaka była znakiem godności arcykapłana Krewe-Krewejlo. Pieczęć tę odkryłem przy starym tranzakcje pargaminowym, zawierającym utwierdzenie zamiany ziemi, między ziemianami chorąstwa wasiliskiego, wydanym przez Alexandra Juriewicza Metejki, chorążego wasiliskiego, Namiestnika Wojewody Trockiego. Data niewiadoma; odnosić się może do pierwszej połowy wieku XV.

Figura 25, Tab. IV. Klatka otwarta, z której motyl wylata prosto ku górze. Pieczęć przyłożył Tumkiel, roku 1528. Piękne godło; mojem zdaniem bydź musiało duszy rozłączającej się z ciałem i dążącej w krainę wieczney sczęśliwości.

Figura 26, Tab. IV. Herb Gęś, czyli Paparona, taki, jak w herbarzach polskich, z tą tylko różnicą, że są cztery proporce rycerskie z chorągiewkami trojkątnemi. Pieczęć przyłożył Szmilgin, w roku 1475.

Fig. 28. Tab. IV. Widziałem pierścień złoty, z czerwonym kamieniem, znaleziony przez wieśniaka około Merecza. Na którym w tarczy kogut, mający na sobie znak jakiś nakształt biarmskiej lite-

S. 407

ry Pej, czyli P. Nad tarczą podobieństwo drugiej litery z tegoż abecadła Mena, czyli M; robota złotnicza pierścienia bardzo śliczna, rżnięcie niezgrabne i jakby pokazujące pierwszą próbę zdolności rzeźbiarza, ale bardzo głęboko wyrżnięte.

Fig. 29, Tab. IV. Wąż, na jakiemś naczyniu będnarskiey roboty, wsparty, głowę i ogon do góry podejmuje. W górze figurka w kształcie litery D łacińskiey, po bokach ozdobki. Pieczęć należała do Jana Syrpucia, r. 1529.

Fig. 30, Tab. IV. Na tarczy szczególnego rodzaju, na dwoje przedzielonej; z prawej strony, cóś podobnego do kłosa; z lewej jakby bukiet z kwiatów i owoców. Przy pieczęci podpisał się, Stanisław Bokuhm, r. 1587.

Fig. 31, Tab. IV. Trójkąt równoramienny, wypukło na krążku leżący, w którego odcinkach są litery, częścią do łacińskich, częścią do runicznych podobne. W trójkącie po rogach, ptak, zwierze, ryba, a we śrzodku kaganiec z ogniem płomieniem gorejącym. Pieczęć Bartoszewicza, r. 1603.

Fig. 32, Tab. IV. W sześciokącie równobocznym, kółko, w którem jakaś roślina wyobrażona, z trzema gałęziami, na końcu których liście nakształt winnej macicy, albo kwiaty do. goździków podobne. W rogach sześciokąta są runy wyraźne, wendyckie, czyli Sławian zawiślańskich wyrażać mające, według wykładu znawców, B. A. M. K. E. Z. Nie można

S. 408

wiedzieć przez kogo ta pieczęć przyciśnięta była: należy do tranzaktu testamentowego i znajduje się między pięcią, innemi, herbami polskiemi tranzakt jest z r. 10630.

Fig. 33, Tabl. IV, Okrągła piecząteczka, z czasów Kazimierza Jagiellończyka, należąca do Stanka Stankiewicza Jurszy. Wyobraża cyfrę z liter, jak się zdaje biarmskich; nad nią zamek trójkątny.

Figura 40 Tab. IV, Herb dawny miasta Wilna. Jest to wyobrażenie proste olbrzyma Aleisa, o którym już wyżey mówiliśmy. Przechodzi on przez jakąś wodę, podpierając się całem drzewem; na barkach ma osóbkę siedzącą. Napis dokoła Sigillum Civit. Viln. Ann, VII. Urb. Cond. inst. Pod spodem monogramma M. R. i krzyż, bez pochyby odnosi się do burmistrza tamtoczasowego., kiedy pieczęć przyciśniętą była. Znaleziona jest na świadectwie, połacinie pisanem, od urzędu ratusza miasta Wilna, w roku 1548, in festo S. Laurentii. Służyło na poświadczenie, ze Augustyn Rothenbach, urodzony w Prussach, w mieście Marienburgu, skutkiem ożenienia się i nabycia posiadłości w Wilnie, mieście J. Król. Mości, jest wpisany, policzony i inmatrykulizowany do pocztu obywateli tegoż miasta, któremu cieszyć się przywilejami i t. d. pozwolono. Tranzakt, który mam pod ręką, jest tak uszkodzony, ze ledwie treść jego rozpoznać można: był połamany w schyleniach, poźniey podklejony: mole, klejem znęcone, zgryzły go niemiłosiernie; podpisy

S. 409

zaginęły. Pisany na grubym, gładkim i pięknym szmacianym papierze: pieczęć wyciśnięta na samym papierze, prassą i ze wszelką wyrazistością. Napis dokoła czytelny, przekonywać zdaje się widocznie, o dacie ustanowienia herbu, która przypada na rok 1325, a więc jeszcze za pogaństwa; dla tegoż sprawdza się nasz domysł, że to olbrzym Alcis, przeformowanym został z czasem na S. Krzysztofa. Druga pieczęć, obok tej wyciśniona, ma pogoń na tarczy pod koroną, pod spodem herb Radziwiłłowski.

Na pieczęci majestatyczney Zygmunta Kiejstutowicza, W. Xiążęcia Litew., przy autentycznym dyplomacie z roku 1436, na wosku wyciśnionej i przywieszonej, której dokładnie zdjęty oglądałem rysunek, znajdują się cztery tarcze herbowe: na jedney, którą Xiążę siedzący na Majestacie, z mieczem w ręku prawem, trzyma na lewey ręce, widać Pogoń Litewską; to jest herb całej Litwy. Na drugiej, Niedźwiedź w biegu, w prawo tarczy obrócony, to jest: herb dziedzicznego Xięstwa Zmudzkiego. Na trzeciej po prawej stronie Xiążęcia, znajduje się Krzyż, przez całą prawie tarczę idący, ta należy do miasta Trok-Starych*. Czwarta, ma na

----------------------

* Miało bydź dawniej takie wyobrażenie Krzyża, na tarczy, w starym zamku trockim, na kamieniu wyrżnięte, nad bramą główną. Wiadomość z badań o zamku trockim przesłanych do Puław, którą zebrał ktoś z członków b. uniw. wilen., widziana z rysunkami, przez osobę to nam udzielającą.

S. 410

sobie rycerza, w zbroi stojącego, w całej figurze, z szyszakiem na głowie, który prawą ręką wspiera się na odłamka drzewa, z pniem i częścią gałęzi; w lewem zaś ręku, podniesionem nieco, trzyma cóś nakształt podkowy. Niezaprzeczenie to bydź musi pieczęć drugiej stolicy państwa, czyli Wilna. Rycerz ten, wyjąwszy, że mu braknie osóbki na barkach, bardzo jest podobnym do Alcisa, któregośmy uważali za herb miasta Wilna.

Wyobrażenia wszystkich pieczęci są wielkości naturalnej.

KONIEC MITOLOGII.













S. 411

DODATKI DO DZIEIÓW STAROŻYTNYCH NARODU LITEWSKIEGO

Tomu I-go.

DODATEK I.

O ARCYKAPŁANIE,

Wyjątek z Dodatku do Historyi Pruss, przez Voigta ogłoszonej. (B. I, str. 698--708.) Koenigsberg 1827.

(28KB) 04.jpg

W nowszych czasach, nie tylko zaczęto wątpić o istnieniu Arcykapłana i Najwyższego Sędziego, lecz nadto utytułowano go mnichowskim wynalazkiem, i wyrodkiem z kłamstwa historycznego wylęgłym, który z takiego względu nie zasługiwałby na miejsce w historyi. Lehrberg, którego imie, podług jego znacznych zasług w historyi północnej, na wysokie poważenie zasługuje, był autorem tej wątpliwości, w rozprawie swojej: "O Krewe, czyli Papieżu Północnym. " Treść jego badań upowszechnił nasamprzód Vater w dziele swojem: O języku Starożytnych Prussów (Przedmowa str. 55).

S. 412

Pytanie, o dawniejszem istnieniu Arcykapłana, opiera się przed innemi na podaniu kronikarza krzyżackiego Dusburga, który (Part. III, c. 5.) o Krewe tak powiada: Fuit in medio nationis hujus perversae, scilicet in Nadrovia locus quidam, dictus Romow, trahens nomen suum a Roma, in quo habitabat quidam dictus Crive, quem colebant pro Papa, quia sicut Dominus Papa regit unuwrsalem Ecclaesiam fidelium, ita ad istius nutum seu mandatum non solum gentes praedictae, sed et Litt1iovini et aliae nationes Livoniae terrae regebantur. Tantae fuit auctoritatis, quod non solum ipse vel aliquis de sanguine sua, rerum et nuntius cum baculo suo vel alio signo noto transiens terminos infidelium praedictorum, a regibus et nobilibus et communi populo, in magna reverentia haberetur. -- Nim damy wykład tego miejsca Kroniki Dusburga, przytoczymy toż samo z późniejszego jej przerabiacza (Rękopism w tajnem Archiwum Królewiec), gdzie tak powiedziano: In medio eorum juit sita civitas Romowe, dicta a Roma, in qua habitabat eorum nobilior, dictus Crive, quem pagani pro Papa habebant, cui omnes non solum Pruteni, sed et Lithvani et Livonienses, veluti christiani Papae obediebant et tantum venerabantur, quod etiam suos nuntios, qui ejus baculum aut signum aliquod portabant ab eo missum, principes etiam et communis populus multo honore colebant et omnia praecepta ejus firmiter servabant. Jak widzi

S. 413

każdy, w tych obu przytoczeniach znajduje się wyraźna różność, po części w tem, ze w ostatniem wymienienie prowincyi, gdzie święte Romnowe miało leżeć, całkiem opusczone; w części, co się odnosi do Krewe, przez umiesczenie: eorum nobilior, tak, że wypadałoby mniemać, iż text Dusburga nie jest dokładny. Tymczasem zgadza się z nim dawny przekładacz Jaroszyn bardzo wyraźnie, oprócz małego i wcale nieznaczacego wyłączenia; że tam, gdzie mówi Dusburg, tylko "quidam dictus Crive" Jaroszyn ma w wierszach:

Był tam mieszkający

Najwyższy Ewarte (Sędzia)

Według pogańskiego zwyczaju

Kriwe było jego nazwanie*.

Porównawszy dopiero te trzy miejsca razem, każdemu się zdać może dziwną rzeczą, że w pierwszem, u samego Dusburga, przez nic nieznaczące quidam, że w drugim przez wyraz nobilior, a zaś w przekładzie przez nazwanie Ewarte, znajdujemy go wystawionym. Albo więc Dusburg nie wiedział sam, co robić z Krewe i tylko cóś dowiedział się w ogólności o nim i o jego lasce, albo, ze text jego jest

----------------------

* Wann da was woneude irkant

Der Obriste Ewarte

Nach heidnischen Arte

Kriwe was genant sin Nam.

S. 414

niezupełny, czyli obok quidam musiało bydź cóś opusczonego. Lecz, jeżeli podług znajomych świadectw sądzić mamy, to ostatnie mniemanie sprawdzić się nie może: gdyż z rękopismo w żaden znajomy nam, nie czyta inaczej, jak jest w texcie, wydanym przez Hartknocha. Przeto pozostawałoby pierwsze mniemanie, to jest: że Dusburg w samej rzeczy nic wiedział, kto to był ten Krewe. Co nawet dowodzi przerabiacz Dusburga, przez nadstawienie wyrazu Nobilior. Widać wyraźnie, że się mu przy quidam jakiś niedostatek pokazał, którego nie umiał należycie dopełnić, gdyż jego nobilior nie więcej prawie mówi. Lecz Jaroszyn był już widać więcej oświecony w rzeczy, gdyż Krewe nazywa "obriste Ewarte" czem Krewe w istocie i był, ponieważ to nazwanie, podług Hug. Grotinsza (Histor. Gottor. p. 375, oraz Scherz Glossar. Germ. p. 364) objaśnia się przez "fegis custos, sacerdos, ewa lex et testamentum, quia vim habet legis: inde eu-werd."

Zastanowiwszy się nad znaczeniem tego miejsca u Dusburga, postrzegamy potrzebę rozróżnienia w niem dwóch rzeczy: jedna jest właściwie historyczną, to jest: istota rzeczy i jej wystawienie; druga jest sposób widzenia, mniemanie kronikarza o rzeczy historycznej. Kiedy więc krytyk chce je rozważyć, pod względem ich wewnętrznej prawdorzeczności, musi dla każdej osobny utworzyć wymiar; ponieważ, kiedy jedna, to jest: prawdorzeczność history-

S. 415

czna, może zawsze pozostać prawdziwą i zasadna, choćby druga, czyli mniemanie piszącego, nietrafna była. Czysta historyczność, czyli wypadek historyczny, którego nam Dusburg udziela, znajduje się, jak może łatwo każdy postrzedz w opisach: Fuit in medio nationis hujus perversae, scilicet in Nadrwia, locus quidam, dictus Romow, -- in quo habitabat quidam dictus Crive, -- ad istius nutum, seu mandatum non solum gentes praedictae, sed et Letthovini et aliae nationes Livoniae terrae regebantur. Mniemanie znowu kronikarza zawiera się w opisach: trahens nomen suum a Roma -- quem colebant pro Papa -- sicut Dominus Papa regit universalem ecclesiam fidelium. Że tu jest prosty domysł kronikarza, taką jest prawdą, jak nie ma wątpliwości, że Prussowie sami swojego Romnowe nazwanie od Rzymuby nie wyprowadzali, ani swojego Krewe nie przyrównywaliby do Papieża. Lecz dla kronikarza, zwłascza kapłana zakonu krzyżackiego, takowe porównania były na doręczu. Romowe wyprowadzać od Roma, zapewne i dla etymologistów naszego wieku byłoby dość pochopu, a kiedy się już przyszło do Rzymu, co za dziw, ze mnich papieski, w wyobrażeniu Krewe, znalazł swojego Papieża. Że zaś to przyrównanie tak jest niedorzecznem i niestosownem, jak wywód Romowe od Rzymu mylny i nieprawdziwy, tego bez pochyby nie czuł mało uczony kronikarz zakonny. Nawet widzi się bydź rzeczy

S. 416

nie bez zasady, że podłem przyrównaniem, chciał on swoją niewiadomość ukryć, wytkniętą w wyrazach: "quidam dictus Crive." Darujemy więc Dusburgowi to porównanie, jako jemu właściwe, jako wyskok jego rozumu, który dla nas nie ma żadnej ceny i żadnego znaczenia. A przeto nie byłoby rzeczą stosowną, niekształtne przyrównanie kronikarza Dusburga powtarzać i nazywać Krewe "Północnym Papieżem" jak to niektórzy zrobili.

Dopieroż przypatrzywszy się drugiej części wspomnionego miejsca, wynikają pytania: Czy to mogło istocie rzeczy, albo historyczności, przez takowe do niej przystosowanie porównania i wniosku, jakikolwiek przynieść usczerbek? Czy ta historyczność przez to się stała wątpliwą? Czy Krewe przez to niezgrabne porównanie, stał się bajką? -- Żadną miarą! mógłby kto podobnym sposobem po lat tysiącu wpaśdź na śmieszną myśl, Petersburg ogłosić za zamek (Burg) świętego Piotra Apostola, jego nazwanie przyrównać do Bazyliki S. Piotra w Rzymie i Ruskich kapłanów za sług podać Papieża; zapewne by ten domysł bezrozsądnym i niedorzecznym nazwano; ale zapewne nie przyszłoby nikomu do głowy, dla tego czynić powątpiewanie o istnieniu Papieża, albo ruskich popow. Kiedy więc Vater (1. c.) mówi: "Mógł w rzeczy samej komuś przy imieniu Romowe Papież Rzymski przyjść do głowy. " Przyszła mu samemu lekkość powiedzieć) jak gdyby kto miał popów ruskich za ba-

S. 417

jeczność, że tam któś Petersburg od kościoła rzymskiego Ś. Piotra wywodził. Twierdzenie zatem jest bezuważne i porywczo wyrzeczone, chcące Krewe pruskiego, jako bajeczną osobę i wymysł, usunąć z historyi, dla tego, że niesczęsnym trafem razem z Romnowem swojem, został przez Kronikarza niezręcznie przyrównanym do Papieża w Rzymie.

Na czemże przecie opiera się prawda tego zjawiska, co są za pobudki do utrzymywania istnienia Krewe za rzeczywistość historyczną? Nasamprzód prawdorzeczność Kronikarza Krzyżackiego, w jego starożytnej Prussyi opisaniu, które w tym samym rozdziale podaje, nie może wcale żadnej podlegać wątpliwości. Zaledwie sto lat upłynęło po przybyciu Krzyżaków, a zaledwo cokolwiek więcej nad czterdzieści lat po całkowitem Prussyi podbiciu, kiedy Dusburg te rysy obyczajów i zwyczajów narodu pruskiego kreślił, i kronikę swoją w r. 1326 Wielkiemu Mistrzowi wręczył. Wielu z tych, których ojcowie byli jescze poganami i przez których ustne opowiadanie, wiadomości o dawnym stanie kraju, o czynach, zwyczajach i obyczajach trwały jescze dosłównie, żyli jescze za czasów Dusburga; a przeto sam on o wszystkiem, co chciał powiedzieć z czasów pogaństwa, niezaprzcczenie najpewniejsze mógł zasięgnąć wiadomości. Przeto pisze: "Describam quo modo fratres intraverunt in terram Pruschiae, -- de bellis et aliis, quae gesta sunt in dicta terra, quorum pau-

S. 418

ca quae vidi, alia quae audivi ab his, qui viderunt et interfuerunt, caetera quae relatione veridica intellexi." Czyż może kto otwarciej o źrzódłach swoich mówić? albo sam był świadkiem naocznym, albo miał udzielone sobie wiadomości od świadków naocznych i działaczów, albo, podług prawdziwych wiadomości pisząc, mógł i powinien Dusburg mówić prawdę. Inaczej mógłże się ośmielić, pod oczyma takich ludzi, którzy w części przeszły stan kraju sami znali, w części o tem bardzo dokładne wiadomości powziąć mogli; mógłże się ośmielić pod oczyma Wielkiego Mistrza, swojego Pana, który uprzednio, jako brat zakonny, już dobrze się z krajem obeznał, i od roku 1315 był Wielkim Kompturem, takie zjawiska, jakiem był Krewe, po prostu wymyślić, i za rzecz byłą wystawić? Czyż by się przy tem nie obawiał zarzutow od swego Wielkiego Mistrza, od sta spółżyjących osób, przekonywających go o fałszu?

Kiedy spójrzemy na dalsze wiadomości, które nam Dusburg w tymże samym rozdziale, o sposobie pożycia, zwyczajach i obyczajach dawnych Prussów podaje; postrzegamy, że za niemi mówi, nie tylko ich wewnętrzna prawda i ciąg historyi następnych czasów, lecz nadto ich prawdorzeczność wspierają jescze, ustronne świadectwa innych, tak zagranicznych, jako tez krajowych źrzódeł, między któremi wezmijmy Wulfstana, Adama Bremeńsldego, Helmolda, różne dyplomata Papieżow, ważny traktat

S. 419

dyplomatyczny z roku 1249, u Łukasza Dawida pomiesczony. Wspierają też jednoznaczności i odpowiednie podobieństwa, poczęści Skandynawów, poczęści ludów sąsiednich, Pomorzan, Litwinów* i innych. I pośród tych przez wyraźne świadectwa statecznie dochowanych wiadomości, ma bydź wymysł o Arcykapłanie, bajką historyczną? Możnaż w inne punkta tego rozdziału Kroniki wierzyć, a tylko jednego Krewe mieć za czczy utwór głowy Kronikarza?

Oprócz tego, za przyjęciem, że Dusburg o rzeczach w tym rozdziale traktowanych, a sczególniej o bytności niegdyś Krewe w Prussyi, nieomylne mieć musiał wiadomości, znajduje się ważny dowód w związku jego własnych opowiadań. Mówi on o bytności niegdyś miasta świętego Romnowe, jako rezydencyi Krewe. Przeciw temu, zdaje się, podług Vatera (1. c. )" nie ma zarzutu, i to jest słusznie: gdyż o bytności, w rzeczy samej, takich Romnowych mamy miejscowe świadectwa: najstarsze, o którem wiemy, leżało na wybrzeżu Samlandyi, i że następnie w każdej prowincyi podobny pobyt bogów znajdować się musiał, jużeśmy poczerpnięte z zabytków piśmiennych w wielu miejscach naszych dziejów dowody przytoczyli i prawdziwość tej rzeczy do najwyższe-

----------

* Dziejopisowie litewscy, z własnych źrzódeł i podań narodowych, mówią o Arcykapłanach.

S. 420

go stopnia posunęli. Kiedy więc o Romnowie nie ma nic do wątpienia i podanie Dusburga stwierdzają pomniki piśmienne, jakże można z tem Roranowem u Kronikarza, tak ściśle połączonego Krewe, za własny twór Dusburga uważać? Wyraźnie miał on wiadomość o Krewe, z tego samego zrzódła, z którego wypłynęła i o Romnowie. Przynajmniej tegoby się powątpiwacze trzymali, wątpiąc zarówno o jednem i o drugiem.

Tak więc u Dusburga wszystko mówi samo za sobą, ile tylko prawdorzeczność historyczna wymaga dowodów, ze Kronikarz nie wymyślił ze swojej głowy tego Arcykapłana, lecz powziął z udzielenia sobie dawniejszych wiadomości, które uważał za prawdziwe i jako fakta historyczne umieścił. Byłożby jescze potrzeba, do zapewnienia się, świadectw obcych, które się u dwóch późniejszych kronikarzy, Łukasza Dawida i Simona Grunau, znajdują? i które

o tem jescze więcej wzmieniają, niżeli jest u Dusburga? W odpowiedzi na to dość jednej uwagi. Oba ci Kronikarze: Ł. Dawid (Xięga I, str. 16, 53 -- 54 i S. Grunau, Tr. II, c I, §4), upewniają wyraźnie, że oni swoje wiadomości o założeniu Romnowe i o ustanowieniu Krewe, opierają na kronice pierwszego pruskiego Biskupa Chrystyana. Zachodzi tu wprawdzie pewność, na podaniu o kronice wspomnionej tylko osnuta, lecz są najwyraźniejsze gdzieindziej do-

S. 421

wody, o rzeczywistem jej istnieniu *. Sam zaś Krewe w ich całej powieści historycznej, tak ważną gra rolę i tak ważny przedmiot stanowi, że gdyby on był wymysłem, całaby jej budowa runęła. Pozostawałoby przeto, zarzucić Ł. Dawidowi, że albo samą kronikę Biskupa Chrystyana zmyślił, albo niebyłe w niej rzeczy powiedział: przeciw pierwszemu nie ma zarzutu, podług tego, cośmy o tej kronice wybadali sami; przeciw zaś drugiemu, nie można nic powiedzieć, gdyż jest i drugi świadek, kronikarz Grunau, który to samo czytał w kronice wźmienionej, a tak nie ma wątpliwości, że Biskup Chrystyan wiedział o istnieniu Krewe, a moie i znał go dość zblizka, podczas niewoli swojej u Prussów.

Do tych obcych dowodów, dają się jescze inne przyłączyć, wypływające z samej rzeczy. Łukasz Dawid, który wywodzi pochodzenie Prussów od Gotów, mniema, że ustanowienie świątyni Romnowe i arcykapłana Krewe-Krewejto, jest prostem naśladownictwem zwyczaju Gotyckiego czyli Skandynawo-Szwedzkiego. Jakoż w istocie znajdujemy ślady tożsamości w Skandynawii. Przytoczymy nasamprzód własne wyrazy dziejopisa Rühsa, z jego objaśnień dziesięciu pierwszych rozdziałów Tacyta o Germanii (str. 309). "Takoż na północy naczelnicy fa-

---------

* Voigt Gesch. Preuss. B. I, str. 617 -- 637. Obejmuje rozprawę, dowodzącą bytność tej Kroniki. Tamże str. 641 -- 649. Dowody o byłem Romnowe w Samlandyi.

S. 422

milij byli pierwszemi kapłanami; W tem powołania wykonywali oni sądowniczą władzę i byli wykonawcami wyroków; ta więc okoliczność objaśniać zdaje się założenie Tacyta, że tylko kapłani mieli prawo karania. U niektórych ludów te stosunki wyraźniej się odznaczały; sczególnie tam, gdzie do wielkich głównych świątyń, zbierały się większe zgromadzenia ludu, jak w Szwecyi i Danii- Tu kapłani więcej się jedni z drugimi łączyli, bez żadnej prawie w swojem położeniu odmiany. Sczególną jest rzeczą, że języki germańskie, tak są ubogie w wyrazy ściągające się do kapłanów. -- Język niemiecki znał tylko jeden wyraz Ehwart, stróż-praw." Kto przy tem nie przypomni sobie wźmienionego wyżej przez Jaroszyna, Arcykapłana, pod nazwaniem Ewarte, oraz na związek jego bytności i imienia, z dostojnością sędziowską i kapłańską! Właśnie też był w Szwecyi podobny Arcykapłan i Arcysędzia, który w tej godności uważał się za Arcykróla. (Rühs Gesch. Schwed. B. I, str. 39). Świątynia narodowa znajdowała się w Upsali; tam stały, jak w świątyni Romnowe, posągi trzech głównych bogów; (Ad. Brem. de Sita Daniae. c 233); tam przebywali, jak w Romnowe, przeznaczeni na usługę bogów kapłani i bezpochyby takoż arcykapłan; Ad. Brem. (c. 235), powiada: de sacerdotibus, qui ad Ubsolam Daemonibus astare solebant. Tam znosili, jak do Romnowe, ludy, królowie i kto chciał, ofiary bogóm (ibid. c. 234); tam zarówno istniał

S. 423

przybytek święty, ocieniony dębem, wiecznie zieleniejącym się, oraz gajem świętym otoczony dokoła; (ibid. c. 234). Co większa, że nazwanie miejsca zgadza się sczególnym sposobem ze znaczeniem imienia Krewe. Sala znaczy po staroniemiecku sądownictwo, a Ober-Sala, to samo, co Sąd najwyższy, jak już Du-Fresne Glossar. ad script. med. et inf. lat. 8. h. v. i Möser Osuabsück. Geschichte B. I, str. 352, ten wyraz objaśniają, dla tego też Rühs (1. c. s. 39), skłania się do wykładu Upsala przez Obersala, główne sądownictwo. Ponieważ więc przeciw temu wykładowi nie ma zarzutu, należy przyjąć, że Upsala było miejscem głównego sądownictwa, oraz pobytu bogów. Wyroki te nie kto inny ogłaszał, jak kapłan, tam przebywający, który przez swoję podwójne dostojeństwo, podwójny ważność nadawał miejscu, i jako przybytkowi bogów i jako stolicy sądownictwa, a tak więc nazwania Upsala i Krewe, w swoich, znaczeniach, będą zupełnie odpowiedne. Obraz ten w istocie da się zupełnie wykończyć, gdyż i laska rozkazodawcza, baculus Dusburga, przez którą wyroki Krewów były ogłaszane, znajduje się u Szwedów takoż. Johan Stiernhoeck de jure Sueonum L. I, c. 6. tak o tem powiada: Budlafla in priscis Suconum legibus dicebatur citatio in jus, in causis ordinariis per baculum, quem Baculum notitiae vel Nuntiatorium vocabant. Hunc index nota utrimquc inustulata emittebat singulum singulis territorii quadran-

S. 424

tibus, ut per manus vicinorum extraditus et facti notitiam simul et comparandi maneatum circumferret: cuomodo non juditia tantum sed et premisscue omnes conventus publici indicti fuerunt, ubi de casu aliquo extra ordineru deliberandum erat, aut judicandum. Erat autem hic baculus nunciatorius effectus ad moduni rei, de qua in Conventu tractatio instituenda fuit, ut, si res sacra, crux lignea, si homicidium, ligneum telum, aut securis. of. Du Fresne. Glossar. s. h. v.. Bez zaprzeczenia pochodziło użycie tej Budlafli z dawniejszych czasów pogańskich, gdyż ten sam zwyczaj znajdujemy takoż w Danii. Duński Budstikke, nie było co innego, jak takowa laska rozkazodawcza, przez którą król ogłaszał swoje rozkazy i posłuszeństwo nakazywał. Obaczyć Suhm (B. T, 2 Th. s. 156). Żeby więc znaleśdż coś odpowiadającego Krewuli, nie potrzeba z Hartknochem, piszącym uwagę d do wydania Dusburga, ani z Vaterem (1. c.) po podobny zwyczaj do Mongołów udawać się: my bowiem widziemy Krewulę, tylko inaczej nazwaną, u sąsiad i spokrewnionych ludów i widziemy obok tego arcykapłana, mieszkającego w głównej sądownictwa świątyni i razem to wszystko, co do naszego Romnowe odnosi się.

Te, ze wszystkich stanowisk uważane dowody, zniósłszy w jedno, mogłyby już do twierdzenia posłużyć, że tam, gdzie Romnowe, przybytek bogom poświęcony znajdował się, gdzie pewna liczba ka-

S. 425

płanow na usługi bogów i dla pełnienia obrządków poświęconych znajdowała się, gdzie Krewula przypominała o istnieniu Głowy kapłanów, gdzie powieść i dzieje, gdzie podobieństwa wzięte u sąsiadów stosunkami swemi mocno spowinowaconych *; tam zarówno arcykapłan i arcysędzia, to jest Krewe, bydź nieodbicie musiał. Tymczasem Krewe, w Prussyi, jest figurą, która wcale tego kraju dziejom obcą bydź. nie może, jeżeli jej właściwe stanowisko komu wiadome. Nazwanie** i charakter jego dostojeństwa są germańskiego czyli gotyckiego pochodzenia i wzięte ze stosunków wewnętrznych i urządzeń narodu Gotów.

Pozostają jescze niektóre zarzuty, któreby przeciw naszemu widzeniu rzeczy i naszemu dopiero wyrzeczonemu twierdzeniu, uczynić można. Nie należy więc i tych bez uwagi zostawić.

----------------------------

* Autorowie Niemieccy wywodzą Prussow od Gotów, ponieważ u nich wiele gotycyzmu znaluzli Krzyżacy. My przeciwnie, początek ludow litewskich inny upatrując, ten gotycyzm przypisujemy zapożyczeniu od Gotów, zawsze też ludy uciskających i Herulom tyle czasu towarzyszących Golom w Europie wschodnio-poludniowej, zawsze przeto wielka styczność ludow litewskich z Gotami, czy na swojej, czy na obce] ziemi była. gdyby zaprzeczać spólności zwyczajow, obyczajow, religii, pokrewieństwa nawet, ale te dwa narody są widocznie innego sczepu.

** Wiadomo, że pruscy autorowie od Grafa, czyli Grafowskiej godności wywodzą Krewow i piszą Griwe, aby na swoje naciągnąć. Kiedy wiedzącemu rzeczy ogółu Narodu litewskiego, na to się zgodzić niepodobna.

S. 426

Wiadomość w Dusburga o Krewe, powiada Vater (1. c.) "opiera się podobno na niewyrozumieniu, przez to wynikłem, że Rusini, dotąd jescze po Łotewsku Krewami mianowani, tak się nazywali". Przy tym zarzucie ledwie można dociec zrozumiałości*. Dusburg pisał swoją Kronikę prawie między latami 152O i 1326; a więc właśnie w tej porze, kiedy wielkie wojny Krzyżacy mieli z Litwą, które ich wiele oznajomiły z granicami wschodniemi Prussyi. Jakże bydź mogło, że Busburg, który słyszał

o mianowaniu Rusinów Krewami, wcale tego nie wyrozumiał, że u niego ztąd utworzył się pruski Arcykapłan? Czyżby takie rzeczy, niewyrozumienie

i przekrzywienie, nie wystawiło go na pośmiewisko wszystkich spółczesnych? Skądżeby dla Dusburga byt powod, z nazwania Rusinów, utworzyć pruskiego arcykapłana, pod temże samem nazwaniem i prosta go w rzędzie faktow historycznych umieścić? Gdzie tu związek, gdzie pośrednie ogniwo, któreby do tej

--------------------------

* Łotwacy nazywają Rusinów im przygraniczających od Połocka, czyli Białorusinów Kreews, którzy są potomkami znajomych w dziejach sławiańskich Krewiczow. Na pograniczu starej Litwy, za Oszmianą, jest Krewo, twierdza tychże niegdyś Krewiczow, a zatem i Litwinom, pod temże nazwaniem znajomych. Są u Łotwy Kreewini, pewny lud Łotewsko Krewicki, mieszkańcy okolic Bowska. Lecz Rusinów w ogóle, czyli Rossyan, wszystkie ludy litewskie nazywają Gudas, Guds, to jest: Got, czyli Warrag. Stender w gramatyce łotewskiej trochę się w tej mierze pomylił, jak badania dziś miejscowo nas uczą

S. 427

omyłki powodem były? I kiedy Dusburg znał lud Krewów czyż nie znał Wielki Mistrz, czyż nie znal* lepiej urzędnicy zakonni, którzy te wojny prowadzili, a Kronikarz byłby śmiałym przed ich oczyma, tak niestosowne bajki wymyślać? *

Następnie możnaby powiedzieć: wiadomość Dusburga o Krewe, dla tego staje się bardzo podejrzaną, że on jego władzę arcykapłańską, nie tylko nad Prussami, ale nad Litwą i Łotwą rozpostrzenia, chociaż źródła historyczne tych krajów o tem wcale nie wiedzą **. Zgodźmy się na chwilę na ten zarzut i przyznajmy, że się Dusburg pomylił i władzę arcykapłana zanadto rozciągnął. Lecz omyłka w jakiej rzeczy, albo jej niewyrozumienie, czyż znosi jej prawdziwość? Czyż dla tego żadnego Krewe nie było, że Dusburg rozciągłość jego władzy zanadto powiększył? Myśmy już wyżej pokazali, że Kronikarz stopnia, dostojności, obrembu władzy Krewe, nie znał należycie. Jużeśmy w ciągu naszych badań historycznych udowodnili, że w ostatnich wiekach pogaństwa, nie na jednem miejscu znajdowało się Romnowe i przy niem

----------------------------

* Ależ Krzyżacy inflantscy, sami wojny z Krewiczami prowadzili; ich bracia nawiedzali Królewiec, gdzie Dusburg pisał Kronikę, czyliżby go nie oświecili o tem? Jego, który tak Starownie badał u wszystkich o rzeczy do historyi ściągające się?

** Owszem Stryjkowski więcej od wszystkich kronikarzy Pruskich i Łotewskich o tem rozprawia, ponieważ miał pod ręka, źredla historyczne, które najpóźniej trwającą tę dostojność w Litwie znały i przeto więcej mogły powiedzieć sczegółow.

S. 428

był osobny Krewe; więc Dusburg o jednym Krewe Nadrawskim to powiedział, co się do wielu innych stosowało. Czyż przez tę omyłkę upada całkowicie istnienie Krewe? Czyż nie spominają Jescze, Dusburg (P. III, c. 252) i Kojałowicz (p. 32, 35), rzeczywiście o Komnowie, w Litwie byłem, i czyliż nie namieniają dawne o tem podania? Kiedy więc Romnowe, albo wiele takich świątyń, jak w Prussyi, tak i w Litwie istniało, w rzeczy samej, kiedy Krewula i dotąd w Litwie pruskiej zapomnianą nie jest, możeż bydź. rzeczą tak trudną do wierzenia, że zjawienie się Krewe przed czasem Dusburga, takoż w tamtych krajach podobnem było? -- Dla czegóż nic niespomina o Krewe Henryk Łotwak, piszący o Inflanciech, krainie rządom jego podległej? Możnaby przypuścić, ze w Inflancicch żadnego śladu o Krewe nie było; możnaby nawet przypuścić, że Dusburg w błędzie swoim nad wielką rozciągłością władzy Pruskiego Krewe, takoż Inflanty tem chętniej chciał widzieć pod jego rozkazami, im bardziej sczególne jego porównanie z Papieżem, nabierało mocy i znaczenia; owszem możnaby prosto przyznać się, ze nigdy żaden pruski Krewe nie rozkazywał w Inflanciech. Ale czyż przez to upada istnienie jego w Prussyi? Czyż w dziejach inflantskich nic już nie było, czegoby Henryk Łotwak nie wymienił? Czyż w Inflanciech wcale żadnych kapłanów nie znano? dla tego, że ten kro-

S. 429

nikarz nie wie o żadnym, ani wymienia? Czyż on całą historyą kraju w Kronice swojej pomieścił?

Tu jescze dotkniemy trzeciego zarzutu, któryby przeciw bytności niegdyś Krewe w Prussyi, uczynionym bydź mógł, to jest: że całkowite milczenie wszystkich innych źródeł historycznych o tym Krewe, doniesienie Dusburga zawsze bardzo wątpliwem czyni. Prawda, że żaden kronikarz zagraniczny, żadne źródło historyczne, ani Wulfstem, ani Ditmar Merseburski, ani Adam Bremeński, ani Helmold, ani polscy dzieiopisowie j żadne dyploma nie spomina

o Krewe, ani w jednym wyrazie. Lecz należy uważyć, chcąc zarzut poznać w jego znaczeniu, całą rzecz trochę bliżej. Czy, mówię, Wulfstem, Ditmar Merseburski i dalsi kronikarze, choć jedno słowo o prawodawstwie, o rządzie wewnętrznym Prussów i całym sposobie ich pożycia domowego? Czy wiele jest u nich, z czegobyśmy wewnętrzne stosunki tego ludu poznali? Co nam powiadają ubogie kroniki sąsiedniej Polski o zwyczajach I urządzeniach wewnętrznych Prussyi? Czy mieli ci zagraniczni pisarze, jaką zręczność blizką mówienia o Pruskim Krewe?

I kiedy ją mieli, czy wiedzieli co o nim? Czyż nie był dla każdego cudzoziemca, pod karą śmierci, przystęp do miejsc bogom poświęconych wzbroniony? Czy widział cudzoziemiec kupczący w kraju arcykapłana, który się nawet krajowcom rzadko dawał widzieć i ciągle w tajemniczych kryjówkach świątyń

S. 430

i gajów przebywał? Kto wprawdzie wyobraża sobie Krewe, jako Papieża północnego, kto Dusburga porównanie za dobry towar uważa, takoż arcykapłana pruskiego za wszechwładnego pana utrzymuje nad krajami pobrzeżnemi morza Bałtyckiego, ten musi się naturalnie dziwić nie pomału nad milczeniem o nim kronikarzy; musi to samo go trwożyć i wątpliwym czynić o całej istocie tej rzeczy. Lecz komu jest wiadomo, co godność Krewów za wieku tych kronikarzów miała za znaczenie w Prussyi, jak jej poważenie częstokroć w obrębie jednej włości zamykało się, jak jej czynność tylko na wewnętrzne okoliczności prowincyonalne i spokojne pożycie towarzyskie wpływały, -- temu w żadnym względzie dziwną się rzeczą nie pokaże, że owi kronikarze, którym wewnętrzne okoliczności narodu tak mało znajome były, o Krewe nic nie powiadają. Ktoby jednak to milczenie chciał wziąć za dowód, że w Prussyi żadnego Krewe nigdy nie było, ten mógłby także łatwo dowieść, że za wieku owych Kronikarzy, żadnego tam bursztynu nie było, ponieważ z nich żaden nie spomina o bursztynie, ani o handlu bursztynem, ani w jednej syllabie.

Lecz nie byłżeby Krewe wspomniany w ważnym traktacie roku 1240? Czyż nie wypadałoby o nim koniecznie tam namietnić? Ośmielamy się tym pytaniom zaprzeczyć. Jeżeli ważność i treść tego dyploma należycie ocenić przychodzi, należy więc je

S. 431

osądzić stosownie do okoliczności, które jego wydanie spowodowały. Bardzoby się mylono, gdyby rozumiano, że zamiarem tego traktatu było, całkowity ówczesny starozytno-pogański stan ludu znieść, a natomiast nowe chrześciańskie życie zaprowadzić. Już było wiele z owego staroświeckiego stanu znisczono i wyciśnięto, kiedy traktat między Krzyżakami a ludem Pruskim nastał. Jak tylko zakon prowincyą którą zawojował, już tem samem nie było w niej, ani Krewow, ani Królików (Reikow). Ich panowanie w okamgnieniu ustawało, jak tylko władza Zakonu zaczynała się i przez krajowców przyjętą była. Cóżby w tym dyplomacie było do znoszenia lub zakazywania, czyli pod temi względami do wymienienia, czego już śladu nie było i co się już samo przez się rozwiązało? Dla czegoby Prussowie mieli przyrzekać, nie bydź nadal swojemu Krewe posłusznemi, kiedy już takiej osoby, mogącej rozkazywać, ani śladu nie było? Widocznie nawet dziwną byłoby rzeczą, żeby dyploma cokolwiek podobnego zawierało.

Naostatek możnaby uczynić pytanie: Dla czego Dusburg nie spomina o Krewe, w ciągu dalszym swej kroniki, ani razu? Zkąd to pochodzi, że ów, tak potężnym wystawiony arcykapłan, w biegu przezeń opowiadanych wypadków, wcale się znowu nie ukazuje? I na to pytanie łatwo jest odpowiedzieć, kiedy się uważy, co Krewe w każdej prowincyi znaczył i w czem jego zawierała się juryzdykcya. Na

S. 432

teatrze wojny, który zajmuje księgi Dusburga, Krewe nie ukazywał się nigdy. Bydź moie, iż nigdy go żaden Krzyżak nie widział w jego stolicy: gdyż to wszystko, co się wojną nazywało, leżało za obrębem jego działań- Jak on daleko wpływał na swój naród, albo co on z głębi swojej leśnej pustyni, w materyi obrony ojczyzny, bogów i świętości krajowych za działania wywierał, o tem nigdy żaden z nieprzyjaciół Prussow dowiedzieć się niebył wstanie. Dusburg zaś zamierzał quae vidi, alia quae audivi ab his, qui viderunt, et inter/ucruntj caetera, guae relatione veridica intellexi. Przeto zaledwie-by możnością było, aby Dusburg w piśmie swojem częściej wzmiankować mógł o nim. Przez te dowody i przez te rozbiory bydź mogących zarzutów, rozumiem, żem historyczne istnienie Krewe Pruskiego, przeciw świeżo utworzonej wątpliwości uratował, i razem utwierdził prawdorzeczność starego Kronikarza Krzyżackiego Dusburga.

Na zamknięcie tych uwag, możnaby przytoczyć mnogie przykłady zawiedzionych mniemań nowej daty, w materyi krytycyzmu starych rzeczy. Gdzie późniejsze odkrycia, albo zdrówsze zgłębienie faktow historycznych, przekonały o zbyt porywczym sądzie tych młodych krytykow, częstokroć prostem widzimi się, albo chęcią wyjechania ze swojem stano wczem zdaniem, albo, co Jescze gorzej, stronnością, jakąś narodową nienawiścią natchnioną, powo-

S. 433

dowanych. Lecz, zostawiwszy rzeczy czasowi, zimnej, rozważnej krytyce krytyki, poruczamy ten przedmiot, żebyśmy się uwolnili od cierpkiej prawdy częstego wyrzeczenia.

Nie dla tego nawet przytoczyliśmy wyjątek ten z szacownych dziejów pruskich, przez Pana Voigta świeżo drukiem ogłoszonych i z oklaskami przyjętych, gdybyśmy szukali wsparcia rzeczom, w tomie niniejszym pisma naszego wymienionym, które zkądinąd stara. liśmy się od bajeczności odcieniować należycie, lecz chcąc przydać więcej powagi naszym dowodzeniom, przez wyraźne zacieki tego uczonego dziejopisa, w jednej tylko materyi i przeciw jednemu zarzutowi, nic z siebie nieznaczącemu, jakby dla pokazania, ile obchodzi prawdziwego znawcę dziejow, tak bezuważne krytykowanie faktow i kronikarzy powagą wiekow zasczyconych i nowemi postrzeżeniami i odkryciami z roku w rok utwierdzających się.

Prawda, że w dawniejszych wiekach, nauka pisania historyi, była w słabych obrębach kronikarskiego faktów spisywania zawarta; lecz prawda tem bezpieczniejsze miała drogi dla przejścia do potomności. Jeżeli brak wskazania źródeł, zkąd który czerpał, jeżeli nie należyta umiejętność ich ocenienia, jeżeli w ostatku oglądanie się na zwierzchność zakonną, cenzurę przełożonych, albo uniesienie za naboznością, czy innym popędem namiętno-

S. 434

ści, zrobiły wiele krzywdy naszym dawnym dziejopisow dziełom nie dla tego przecie kroniki kłaśdźby należało obok z. kalendarzem, bredzącym niegdyś

o desczu i pogodzie, jak nasz dowcipny Krasicki w bajkach swoich powiedział. Należy mieć pewną

i udzielną skalę dla każdego wieku i dla każdego pisarza, nawet i poprawiać się mogącą w miarę następnie wykazać się mogących udowodnień w nich natrafianych rzeczy, iżby nie wyjśdź tak jak uczony ś. p. Lehrberg, na tym wynalazku mniemanego papieża północnego.

DODATEK II.

O RZECE NERCZ

Do sczególności nazwania wód we wszystkich S.ch, mającego źródłosłow w zgłoskach: Nar, Ner, Nor, Nur; do tego, cośmy powiedzieli wyżej w rozdziale pierwszym tej xięgi, należy przyłączyć do stron. 183, Jescze jedną osobliwość, po wydrukowaniu już arkusza poslrzeżoną, a ta jest: Nercz, rzeka w Syberyi wschodniej, nad którą miasto Nerczyńsk leży. Nie pozostaje więc dopiero żadna S. znajomego świata, gdzieby wód jakich nazwania, podobny źródłosłow mającego nie było. Odkrycie posłużyć mogące do wielu badań, tyczących się rozsiedlę-

S. 435

nia się plemienia ludzkiego, pochodzącego z jednej kolebki niegdyś.

DODATEK III.

O BOGINIACH.

Po wydrukowaniu arkuszy rozdziału drugiego xięgi pierwszej, postrzegliśmy opusczenie wzmianki, pod niektóremi artykułami bogiń, nazwań im przez dawnych Prussów nadawanych, jak się te znajdują w kronikach pruskich i z nich są wypisane u Voigta. (Gesch. Preuss. B. I, str. 594). Tu wiec to dopełnienie umiesczamy.

JAWINE. Od Jawu, zboże. Jawoi, liczba mnoga zboża. Widocznie nazwanie to ściąga się do tej samej bogini, którąśmy opisali (str. 65--64.) pod nazwaniem Krumine: gdyż jej przymioty, od Prussów przyznawane, są tez same, o których pod tym artykułem była mowa.

GABJAUJA. Miała bydź u Prussów boginią bogactw, czy też ich dawczynią. Z tego względu należałoby to narzeczenie do jednego z nazwań bogini Pilwite, u nas opisanej (str. 51 -- 55). Lecz to mytyczne narzeczenie zarywa cóś na Gabie, którego myto ściąga się do innego wcale przedmiotu. Musieli się kronikarze pruscy pomylić, albo w wymienie-

S. 436

niu należytem nazwania, albo w wykładzie przedmiotu, którym się bogini opiekowała. Jakoż, wywodząc pierwsze od pruskiego słowa Gahenti, (przynosić): pokazują wyraźnie omyłkę swoją co do drugiego ponieważ Jaunas, młody albo młodość: należy do wszystkich dyalektów mowy litewskiej, jako wyraz, mający swe pochodzenie z Sanskrytu yauwana (juventus) yuwan (juvenis). Z tego względu jej przymiot należy do dawczyni młodości, zdrowia, swobody, jaką najbliżej byłaby, podług naszego wykładu, bogini Liethua.

GUCE, podobno lepiej GUCIE; ponieważ Gucias po tutejszemu, Guszcias lub Guszas po łotewsku, znaczy ten mechanizm ruchu zwierzęcego, od którego zawisło chodzenie; w polskim języku nie ma na to wyrazu, można by powiedzieć: ruch w kłębach nóg; a z tego powodu wynika postrzeżenie, ze dawni Prussowie znali boginię podróżną, z odpowiedniem mytem, opisanemu przez nas Kielodewas, to jest: była ona Kielodewe; jak ją i pruscy dziejopisowie nazywają.

ŹWAJGŻDUNOKA. Bogini miała to bydź nad gwiazdami, znająca gwiazd biegi, kochanka boga gwiazd. Widocznie bydź musiało w tem mycie zawarte nazwanie i przymioty Lajmy, u nas opisanej (str. 45 -- 47), która pod takiem mianem wielbioną była, jako królowa nocy, czyli xiężyc, w rodzaju żeńskim uważany.

S. 437

Do tej samej bogini, czyli Lajmy, należało i Lanmy nazwanie, chociaż je odróżniają niektórzy i widzą wcale przeciwne, czyli złe bożyscze, gdy Lajma do dobrych rzędu należeć miała; lecz podług naszych badań, w różnych S.ch ziemi litewskiej czynionych, pokazuje się, że te nazwania i wyobrażenia o przymiotach, są prostemi zwyczajami prowincyonalnemi, z zepsucia już Mytologii powstałemi.

DODATEK IV.

O ZNAKACH DOSTOJEŃSTW KAPŁAŃSKICH.

Znajduje się w blibliotece prywatnej pewnego obywatela, którego imienia wymienić niemam pozwolenia, Rękopism. Historyi Kościelnej. Kompillacya, przez jakiegoś Jezuitę, obejmująca mnóztwo wyciągów z kronik i pism różnego rodzaju, co się ściąga do wzmienionego przedmiotu, a w sczególności kościołów: Polskiego, Litewskiego, Pruskiego, Kurlandzkiego, Inflantskiego i Estońskiego; obejmuje arkuszy drobnem pismem 58; z początku, podług numeracyi nie dostaje str. 20. Pismo z pierwszej połowy wieku upłynionego, in folio; Miejsc wiele wyglozowanych innym atramentem i donotowano przy każdej glo-

S. 438

zie "R. P. N. S. O. M. S. J. " Do dziejów nie ma wcale nic nowego, oprócz może sczegółow o fundacyach zakonnych: ponieważ cytacye w notach, na brzegu, źródeł, z których autor korzystał, nic nieznajomego nie zdają się wymieniać. -- Ale księga pierwsza na niesczęście zaginiona, która widocznie zawierała wyciągi, odnoszące się do Mytologii Litewskiej, czerpane ze źródeł niewiadomych, teraz, jak się wnosić daje z tego, co pozostało na stronicy 21, która zawiera ostatek xięgi pierwszej. Kładziemy tu wspomniony ułamek, wiernie z autografu spisany i zrysowane figury.

Postea floruit in Ducat, tańtum Samogitiae, usque ad extremum tenipus conversionis, soi. ad ann. 1414. Men. Jullii 28 d qua mortuus est in vilIa Onkaim, ultimus Krewe-Krewayto, nomine Gintowtus. No.. LXX. IV. Flamen. Cum eo verum extincta est dignitas, magni olim ponderis in rebus sacris, juditiariisgue, per totam terram Lethovicam: Prussiam, Lithuaniam Samogitiam, Curroniam, Semigalliam, Livoniam, Lethugaliam nec non Kreviczensium Russorum; qua in declinio XI saeculi incipit sensim deperire; denique tenebrae eviternae paganismi, fugientes de terra in terram, dissipatae sunt antefacem christianae fidei, et crucis sancti.

Przy tem nota na brzegu: Chronista Ruthenus in Archiv. Luceor. Capit. manuscrip. No. 1 8. Lit. F. xv.

S. 439

Symbolum jurisdictionis Flaminis, Krewe-Kreweyto, sive baculus sacerdotalis, vulgari sermone Buthstumkas nuncupatus, talem habuit formam:

Baculus longiusculus, de ligno simplici quaerci, supra quem sunt tres virgae, curyatae in modo nodi, dispositaeque in formam Tridenti, de qarum junctione tres bursae pendent.

Symbolum jurisdictionis Superstitis loci, vel provinciae, Krewe, sive baculus sacerdotalis, yulgari sermone Buthstus nuncupatus, talem habuit formam:

S. 440

Baculus longiusculus, de ligno simplici quaerci, supra quem sunt duae virgae, dispositae in formam rami bifurci. De quarum junctione duo bursae pendent.

Symbolum jurisdictionis communi sacerdotis, jus judicandi habentis, Wajdalotae vel alii id generis, sive baculus sacerdotalis, vulgari sermone Buthas nuncupatus talem habuit for-mam:

S. 441

Baculus longiusculus, de ligno simplici quaerci, supra quem est una virga, curvata in modum nodi, paululo inclinata rursum, de qua junctionc una bursa pendet.

Na brzegu nota: Sed et sigilli eorum portabant talia symbola, ut ait Chronista. Ruth. in Archiv, Luceor. Capit. Manuscr. No. 22. Lit. F. xv.

Cała ta historya pisana taką łacina, i stylem nie zawsze sczęśliwym, lecz najwięcej wyjątków cudzych zawiera, z czego wnosić należy, że to bydź musiały materyały, zebrane przez jakąś pracowitą osobę zakonu jezuickiego, a poźniej niewykończone zostały.

Dopiero uczyniemy wykład tego kawałka Mytologii litewskiej.

Od końca wieku jedenastego, zaczęła upadać powaga Arcykapłana Krewe-Krewejto, która wprzódy nad wszystkiemi ziemiami przez naród litewski zamieszkałemi rozciągała się, to jest: od Wisły do

S. 442

Dzwiny, od morza Bałtyckiego aż w głąb Rusi, gdzie lud Krewiczów sławiańską takoż temu Arcykapłanowi miał podlegać. Jeżeli to było w istocie, przeto łatwo znajdziemy przyczynę nazwania tego ludu, czyli, że miał swoich Krewow, jak i ludy litewskie, to jest jednę z niemi zachowywał obrządki religijne. Sczegół w historyi północnej, wcale nieznajomy. W tym rzeczy religijnych upadku, nadeszły lata zbrojnego nawracania, naprzód w Inflanciech, poźniej w Prussyi, następnie w Litwie, na ostatku na Zmujdzi. Tam jeszcze we wsi Onkaim ukrywał się Arcykapłan imieniem Gintowt, który źyć przestał ro ku 1414, Lipca 28, będąc 74 z liczby, i na nim się skończyło pogaństwo litewskie.

Lecz nie mniey ciekawą jest rzeczą opisanie trzech postaci Kapłańskich lasek, a to jeszcze z taką dokładnością rysunku i opisaniami. Wiemy już zkąd inąd i powiedzieliśmy wylej, ze było coś podobnego w poganizmie litewskim. Badania Pana Rhesa *, potwierdzają, że u Litwinów rozkazodawcza zwierzchność przysyłała laski, których kształt zagięty w górze w taki sposób , co jeszcze dotąd ma trwać we wsiach litewsko pruskich. Wójt posyła tę laskę, zwaną Krywula, do pierwszego sąsiada, ten dalej natychmiast przesyłał i Łąk z kolei ostatni przynosił na powrót wojtowi; każdy, odbierający taki znak, obowiązany

----------

* Anmerkung zu Donaleilis Jahr, S. 159.

S. 443

jest niezwłócznie przybywać na mieysce zgromadzenia włości. Pretorius, wykładając te miejsce Dusbarga, gdzie jest mowa o lasce kapłańskiej, nazywa ją Krewule. Położona tu wyżej figura kija krzywego i dotąd u Litwinów pruskich tak się ma nazywać; a więc wnioski, ze Krewe miał podobną laskę i ona była rozkazodawczym u niego znakiem *.

Wistocie tu wyżej przytoczone wyobrażenia mają cóś podobnego, tylko przewróconym sposobem: widać że dziejopis litewski, z którego czerpał rękopism, wyżej przytoczony, jak noty jego wykazują, musiał lepiej wiedzieć o tych laskach i znał ich wyobrażenia na pieczęciach dochowane z dawnego czasu, kiedy pogaństwo w całej sile istniało, chociaż niespomina o nazwaniu Krewula, wcale nielitewskiem: bo wziętem z języka sławiańskiego: Krywoj, Krzywy, Krywula znaczy krzywiczka, rzecz mała, zakrzywiona.

Mimowolnie i przypadkowie spotyka się ten wyraz z nazwaniem kapłanów mnieyszych, sądowniczą władzę po wsiach sprawujących, o których wyżej było pod artykułem Kapłani. U cudzoziemców zaś wylęgło się porównanie rzeczy i osoby, bezwątpienia bardzo nietrafne, osnute na przypadkowem nazwań podobieństwie. Bo kiedy Litwini pruscy mają przymiotnik Krejwas, na wyrażenie Krzywy, zapożyczo-

-----------

* Voigt Gesch. Preuss. B. I. S. 603.

S. 444

ny od Polaków, to mogli nazwać laskę rozkazadawczą wojtow swoich Krewulc, czy Krywule, zapomniawszy, co to nazwanie dawniej znaczyło, gdy tymczasem język litewski ma swój własny na to wyraz Nukripis*

Lecz wyrazy, oznaczające laski kapłanów i sedziow ludu, Buthstunkns, Buthstas, Buthas, napotykają się u dawnych Duńczyków, w nazwania Budstikke **; byłato laska królewska i rozkazodawcza; musiał któryś naród jeden od drugiego zapożyczyć takowe godła.

Musiemy jeszcze raz wrócić się do rozbioru tęga urywku Mytologii Litewskiej, gdyż, otrzymawszy go zapóźno nie mogliśmy umieścić zeń postrzezeń wciągu pisma mnieyszego i pod artykułami właściwemi. Widocznie, ze autor miał pod ręką źródło historyczna z którego poczerpnął wiadomość, ze ostatni KreweKrewejto Gintowt był z liczby Arcykapłanów 74, Tych poczet, podług kronik pruskich, do ostatecznego upadku poganizmu czyli do Arcykapłana Alepsa, był 48 ***. więc od daty przyjęcia chrztu przez

-----------

* Słownik X. Syrwida Str. 119.

** Suhm. Gesch. Dännemark. B. I, 2 Th. S. 156.

*** Pomieściliśmy w powyższym spisie (Art. Kapł. ) na czele Wejdawuta, jako pierwszego Arcykapłana, podług mniemań Kronikarzów; lecz lepszą krytyką przetarte dzieje, czynią go tylko wodzem, do rzeczy wojennych i cywilnych, a zaś brata jego Brutenesa, pierwszym arcykapłanem.

S. 445

niego czyli od roku 1265 do 1414, przez lat, 149 było ich jeszcze 23. To potwierdza powiedziane wyżej przez nas rzeczy (art. Kapłani) o autentyczności tego podania.

Jest przecie zarznt u P. Voigta *, według którego cała ta legenda o arcy kapłanach ma bydź, czystym wymysłem jakiegoś próżniackiego mnicha." Wyrok ten przeciw spisowi Arcy-kapłanów jest wzięty z Hartknocha **, lecz tamten wyrzekł to bezdowodnie, tylko jako własną wątpliwość. Obacztnyl dopiero dowody, naszego wieku krytyka:

(1) Ponieważ najdawniejszern znajomem źródłem tego jest Simon Grunau, u nowego dziejopisa Pruss, bardzo okrzyczany kronikarz, a w rzeczy samej lepszego uwazenia godny: nie zawsze pochlebnie piszący o Krzyżakach i narodzie Niemieckim, to prawda; do zbytku za katolicizmem. zapędzający się, i to niesekret, niekiedy bez krytyczny kompillator i swego wieku niedostatkami napełniony, i na to zgoda. Ale pracowity dośledzacz prawd wielu, badacz wypadków przez poprzednich pisarzów opusczonych, lub niezrozumiałych, obszerny skarb materyałów pod ręką mający i nie lada powodami do podchlebstwa złudzający się, nawet kutym, pod których władzą Żył i których ła-

-----------------

* Gesch. Preuss. B. I. S. 605.

** Alt, u, n. Preuss. S. 149.

S. 446

skawego wsparcia doznawał. Zważywszy to wszystko i te same sczegóły, któremi nie raz Grunan przysłużył się krytykującemu gorzko siebie Panu Voigtowi, oraz mając na uwadze niedostatki, kronikarzem właściwe, nie możemy niebronić Grunaua. On wiadomość o Arcykapłanach, bezwątpienia, poczerpnął, z Kroniki Biskupa Chrystyana: bo nie racya, ze tego nie było w tey kronice, ponieważ faworylny Łukasz Dawid) wyjąłby z niej toż samo. A zkądże dowód, że Ł. Dawid miał pod ręką całą Kronikę Biskupa, kiedy sam P. Voigt, uczy nas *, że wyjątki z niej były tylko w bibliotece Królewieckiej, która stała otworem dla tego kronikarza, których wyjątków nawet resztki w papierach po Ł. Dawidzie tam znajdował. Ależ Pretorius i Johannes Leo Kanonik Gutsztatski, i Henneberger pierwszy, za przyznaniem się własnem, drudzy z widocznych dostrzeżeń, mieli pomiędzy materyałami do badań swoich, nie tylko kronikę Biskupa Chrystyana, ale i inne zrzódła, jemu zapewne spółczesne lub nie wiele późniejsze, a starsze od Dusburga; oni zaś oba wymieniają o tych samych arcykapłanach, nawet obszerniej i daleko z większemi objaśnieniami, jak Symon Grunau **.

2) Imiona tych arcykapłanów, nie do gustu wcale krytykującemu, przeto wzbudzają podejrzenie.

--------------------

* Voigt Gesch. Preuss. B. 1. Beilage N. 1.

** Pretorius Schaubühne B. IV, c, III. §. 13. Leo Histor. Prusa. p. 5. Henneberger de Veter. Pruss. p. 14.

S. 447

Zkąd naprzykład Marco Ronis, Bolloysos, wzięli się, ich nazwania wcale po prusku nie brzmią? -- Brzmiały one po krajowemu, nim jeszcze Niemieccy Rycerze wsławieni, poczęli mordować ł w pień wycinać niesczęśliwy ten lud, ponieważ w naszem przekonaniu i podług naszej litewskiej znajomości zasad mowy, nie ma tu nic do zarzucenia, oprócz, że Maco, musiał bydź wymawiany Mergo; Ronis, u Hennebergera jest Romois, imię zupełnie litewskie znaczenie mające; Bollojsus, odzywa się w wielu nazwaniach mieysc, Boicie Bolcieniki, Bolojcie, u nas samych w Litwie. Naostatek, zęby zupełnie wy wrócić listę Arcy-kapłanów, powiada krytyk, ze Jaygello, Jargallo, Pomoloys, widocznie są imiona litewskie. A czemże byli Prussowie tamtocześni, kiedy nie Litwinami? azaliż nie bracią jednego sezepu i jednoplemiennym narodem z Litwą? Najbardziej się niepodobało, że zakończenia imion po większej części są na o, jakich się mało znajduje pomiędzy imionami Prussów, zkądinąd znajomemi. W odpowiedzi na to trzeba ściągnąć uwagę krytyka na niedokładne tych imion po części wypisanie w kronikach! ponieważ znajomi zkądinąd Brutenes i Wejdawutis mają takież w tym poczcie zakończenia. Lecz że były i z takiem zakończeniem, przeczyć temu sam krytyk nie może, niechże się zastanowi nad trafem, że tych ludzi poczet był mających najwięcej takich niesczęśliwych zakończeń, które spowodawały, że autor sam swoje założenia,

S. 448

tak pracowicie oddane, powyżey w tej samej historyi, i dowody o bytności Arcykapłana, przeciw hypotezom przeciwne zdanie wnoszącym, tak pewne, wyraźne i oczywiste, ile tylko historyczne pomoce dozwalają, dopiero osłabia i jednym pociągiem pióra w wątpliwość podając, naciąga hypotezy do ich zupełnego z gruntu wywrócenia, i jeszcze hypotezy zapożyczone od Hartknocha, który je wrzucił nawiasem do swoich opisów dziejów Pruskich * i pewnieby dziś cofnął, gdyby przeczytał, to cośmy tu wyłożyli W tej materyi.

DODATEK V.

O ABECADLE BIARMSKIEM.

Mówiliśmy w ciągu mnieyszego pisma nie raz o abecadle Biarmskiem, którego ślady odkryć przyszło na ziemi litewskiej i wprawdzie takie, które nie zostawują wątpliwości, że dawni Litwini mieli to abecadło w użycia. Bydź moie, iż się komu zdarzy odkryć monetę, lub sztukę metallu, noszącą napis literami tego abecadła; nawet mówiono mi, ze są tu lub ówdzie na kamieniach w Litwie wybite

------------------

* Alt. u. n. Preuss. S. 149;

S. 449

litery nieznajomego kształtu, a te się mogłyby znaleźdź biarroskiemi. Jeden z takich napisów, na Żmudzi z kamienia zdjęty, miałem pod ręką, w którym kilka liter biarmskich należycie skreślonych było; lecz nieumiejętne widocznie kopijowanie popsuło resztę charakterów, że z nich nie było możności nic wyprowadzić, prócz dowodu, że się mogą natrafić odkrycia za powszechniejszą u nas znajomością abecadła biarmskiego.

To pismo należy do zabytków starożytności północnych, odnoszących się do bardzo dawnych epok. Zdanie to wprawdzie bydź może nowe: gdyż pisarze Rossyjscy mają to abecadło za utwor wieku XI; jednakże należałoby nam bydź bogatszemi w badania, a w ówczas może będzie przekonanie na stronę naszą. Na ten raz przestaniemy na powiedzeniu, co następuje.

Biarmczycy, czyli Permianie, mówią językiem Sławiano-ruskim, czyli Rossyjskim, ale jest u nich swóy poddyalekt tegoż języka; są zwyczaje, obyczaje i różnice fizyognomiczne, które dają dostrzegać w tym ludzie osobną gałęź wielkiey rodziny Północnych-Sławian. Ich zamieszkanie na Wschodzie głębokiey Północy Europy, jest widocznym sposobem najdawnieysze, ile tylko ludy plemienia Sławiańskiego zabrnąć mogły w te strony, dziś tak cierpkie i długie zimy mające. Oni znajomi byli starożytnym Grecyi jeografom, przez wiadomości, zapewne,

S. 450

u Scytow powzięte; lecz ich namianowanie tamtowieczne, trudne do wy łuszczenia, zpomiędzy niemałej liczby Północy europejskiej mieszkańców, choćby przez samego Herodota wymienionych.

W wiekach poprzedzających przyjście Warragów do Nowogrodu-Wielkiego, ledwo coby dostrzedz można było o Biarmii, która w stosunkach i styczności będąc z nowogorodzkiemi Sławianami, odrębne przecie państwo tworzyła. Następnie z podań Skandynawskich czyli wzmianek o Biarmelandyi, dość odrywkowych, postrzegamy jednak, tę krainę bogatą, obfitą w drogie metalle i do tyla walną, ie rozbójnicy Skandynawscy, to jest: wieków tych barbarzyńskich wojarze, nie żałowali trudów w przezwyciężeniu przegród, jakiemi przyrodzenie Biarmczykow odosobniło, dla zdobyczy krwią własną okupionej, gdyż, Biarmczycy się umieli dość niezłe bronić.

Za wzrostem potęgi Państwa Rossyjskiego, naturalnie, Biarmia stać się powinna była jego prowincyą; ale lud ten upornie trzymał się starego pogaństwa swojego, o którem szczegóły zupełnie się zatraciły. Nawracanie tam do chrześciaństwa, które się poczęło podobno w końcu wieku X, szło dość niepomyślnie: Biarmczycy, to przyjmowali chrześciaństwo, to znowu porzucali, a ztąd i bez męczenników nie obeszło się: jednego Biskupa, opowiadającego S. Ewangelją żywcem ze skóry odarli.

S. 451

Znalazł się naostatek prawdziwy Apostoł Biarmii: mądry, pobożny, pełen ludzkości i znajomości serca człowieczego, Święty Stefan, Biskup Permski. Ten, dawszy cnoty swoje poznać ludowi i zasłużywszy na jego miłość, nie obrażając w niczem narodowości krajowej, chociaż sam był Rossyaninem, tak sczęśliwie rzeczy nakierował; że bez oporu i z ochotą cała Biarmia starożytna przyjęła światło wiary Chrystusowej. Onto pierwszy pisał Księgi nabożne i S. Ewangelią głoskami biarmskiemi, co było jednym z najskuteczniejszych sposobów ugłaskania surowego narodu namiętnie do swej ojczyzny przywiązanego.

Z tego względu urosło mniemanie, ze S. Stefan wynalazł to abecadło w wifcku XI: lecz prawdziwiej rzec trzeba, iż on je uporządkował podług ruskiego abecadła i użył do pisania w dyalekcie północnosławiańskim, aby krajowcy tameczni tnosli rozumieć prawdę Bożą z pisma, już sobie widocznie znajomego. Albowiem, gdyby Biarmczycy nie mieli swego pisma, nie potrzeba byłoby wynajdować nowego, mając pod ręką i pismo i Księgi sławianskie, ktory język był i tam krajowym. Lecz rzeczą jest najwidoczniejszą, że Biarmczycy mieli swoje abecadło z dawnych wiekow, dobrze jedenasty poprzedzających. Sam skład tego abecadła dowodzi jego głębokiey starożytności. Są w nim i Runy i Starogotki głoski, choć w małej liczbie poznawać się

S. 452

dające, ale najwięcey należy do oryginalnego wynalazkn na piśmie runieznem osnutego.

Przytaczamy tablicę, wyrażającą to abecadło z objaśnieniami czyli przekładem na ruskie i polskie. Głoski są poprawione według rękopismów dawniejszych, skład abecadła wzięty z wiadomego przytoczenia w Historyi Państwa Rossyjskiego przez Karamzina. (Istor. hosud. Ross. T. V. Primiecz, N. 109. Wyd. 4.)

DODATEK VI.

O JĘZYKU LITEWSKIM.

Wyłożywszy religią, zwyczaje, obyczaje, przesądy, i wiele innych szczegółów, tyczących się starożytnych epok istnienia Narodu Litewskiego, pozostaje, na zamknięcie tego tomu dziejów starożytnych, powiedzieć o Języku Litewskim, dla tego, żebyśmy zbliżyli do siebie przedmioty badań, z których wyprowadzić możnaby początkowe dzieje narodu: jego pochodzenie, wędrówki przodkow z sadziby na sadzibę, usadowienie się stałe, pokrewieństwo z obcemi narodami i przyrost w postępie wiekow. Nie bez zasady badacze powzięli myśl śledzenia najdawnieyszych dziejów narodów z ichi mowy ojczystej: albowiem skutek uwieńczył ich usiłowania najczęściej odkryciami, wcale nowemi, wca-

S. 453

le nieznanemi dotąd i wcale prawdziwem!. Nie będziemy się zaciekać w sczegóły tych odkryciow, obcych dla naszego przedmiotu, lubo były one prac naszych udziałem; ani naśladować niemamy cela etymologicznych zacieków, dość upowszechnionych dopiero, gdyż raz na zawsze obraliśmy sobie drogę naszego własnego wynalazku, na którey etymologiczne wymysły, naciągania znaczeń podobieństw rzeczy i wyrazów miejsca mieć nie powinny, oprócz tych tylko, które z pierwszego wejrzenia i widocznej jednoznaczności zaprzeczeniu nie mogą ulegać, ani potrzebują do porównania ulu więcej, nad prostą rozwagę.

Dziwną się rzeczą pokazać może czytelnikowi, ze badania starożytności Narodu Litewskiego, kończymy w tomie niniejszem, na tem, od czegoby zacząć potrzeba było: ponieważ mowa jest najpierwszym pomnikiem historycznym narodów. Lecz naszym zamiarem było dać pierwiej poznać dzieciństwo Narodu, czyli to wszystko, co on utworzył w początkowem życiu swojem, nim mowę ukształeił; to jest, pierwiej musiał społeczeństwo swoje przyprowadzić do pewnej normy i porządku, rozwinąć potrzeby fizyczne i moralne, doświadczyć kolei losów, nim język swój zbogacony i zastosowany do potrzeby prawdziwego istnienia narodowego rozwinąć zdołał. Mimo to wszystko, wydobywając dzieje Narodu Litewskiego z wiekow ciemnoty i zapomnienia, wiele jeszcze zostawiliśmy sobie badań do wyłożenia w to-

S. 454

mie następnym, tak że ninieyszy uważać się moie za przygotowanie do tego, co w tamtym przypadnie mówić.

Zastanawiając się nad porównaniem języków istnących, lub martwych, postrzelono między niemi podziały, to jest: znaleziono pewne pierwobytne języki, od których ten lub ów pochodzi; ale głębsza uwaga wskazywać zdaje się, że była mowa, matka wszystkich językow. Ponieważ nie postrzeżono dotąd żadnego, w którymby nie znalazły się wyrazy innym wspólne, nie tylko co do brzmienia, ale i znaczenia. Im zaś starożytniejsze pod rozwagę biorą się języki, tem pokrewieństwo ich wyraźniejsze się widzi, to jest: im który narod starożytniejszy, tem jezyk jego bliższe z. językami starego świata ma podobieństwo. Tak dalece ta prawda jest widoczną, że wyraźnie udowodnią, co mamy z podań dochowanych w Piśmie świętem, o pochodzeniu rodu ludzkiego, od jednej rodziny pierwobytnej, o rozmnożeniu się jego w Azyi nasamprzód, o przejściu ztamtąd na ostatek do Europy.

Był w Azyi, w głębokiej starożytności, język, utworzony, bez pochyby w Indyach, którym mówiono i następnie, za udoskonaleniem się towarzyskiego życia pisano; on wyszedł z użycia potocznego, za źmianą rzeczy tamecznych; lecz pozostały mądre, przeważnych praw i zdań pełne księgi, za święte uważane, które zachowują mędrce indyjscy i językiem zowią

S. 455

Sanskytem. W nim leży widocznie zrzódło języka litewskiego, tak samo, jak innych języków europejskich, przez najstarożytniejsze narody tej części świata używanych. Żebyśmy to wyraźniej udowodnili, pokażemy w przykładach.

Ustanowiono za prawidło w badania pochodzeń ięzyków aby porównywać nazwania liczb od 1 do 10; przez co najpierwszą mieć można slcazówkę o ich pokrewieństwie. Obaczmya tabellę porównania czterech głównych dyalektów języka litewskiego z Sanskrytskim:

poSanskrycku

zMajewskiego .. Po Litewsku.... Po Łotewsku.... poStaroprusk,... Po Herulsku.

1. Ekę. ................Wenas.............. Eeksza........ Pirmas............... Eksse.

2. Dwaję. ..............Du .................Duij............ Anters. ..............Anters.

3. Traję................Triss....................Trihs.............Tirts.....................Tirtis.

4 Czatwere...........Kietury..................Czetri..........Ketwerts.............Ketwirts.

5 Panczhamę........Penki..................Peecy,...........Penkts..............Pyjenkts.

6 Szoste............Szeszy................Szeszi..........Wuszts................Usts.

7 Sepiume..........Septini.................Szeptini........Sepmas...............Septmas.

8 Asztome...........Asztoni................Astoni..............Asmus...............Asztmus.

9 Nawamę..........Dewini..................Dewini..............Newints.............Nawynts.

10 Desiamę........Deszyms...............Dessmit..........Dessimpts..........Deszimts.

Tu widzimy w wyrazach, skoropisem oddanych, samość nazwań liczebnych, która odzywa się 28 razy, w lej Tabelli, a zupełnych niepodobieństw tylko dwa w wyrażenia sześć, po staroprusku i po herulsku. Dziesięć zaś innych wyrażeń albo pochodzenie mają zbliżone, albo od innego sposobu wyrażenia liczb są wzięte, jak Pirmas i Anters, to jest, pierszy, drugi, przymiotnikowe nazwania. Obaczmyż na-

S. 456

stępne przykłady, które bliższych dostarczą dowodów: -- Sanskrytskie Dewas (Deus) natrafia się czysto w Litewskim Diewas, Łotewskim Dews, w Pruskim Deiws. Ztąd Pruskie Deiwats (pius, devotus) w Sansk. Deiwat.

Wisanpatis w Sanskrycie znaczy, naprzód Pan trzeciej Kasty, powtóre * Panujący w ogólności; Litewskie Wiespats (dominns), Pruskie Waispattis (domina), wyraźnie swoje pochodzenie pokazuje. Pojedyńczy wyraz Sanskr. Patis (dominns), znajduje się w litewskim Pats; źrzódłosłów jest pa (regnare) za przydaniem zgłoski wskazującej na, utworzyło się litewskie Ponas (dominus), Pruskie su-puni (nxor); ostatnie ma nawet sanskrytskie zakończenie żeńskiego rodzaju, a zaś su znajomy przeditnek w Sanskrycie, dobrze znaczący. Dla tejże przyczyny jest w pruskiem pati-niskwa (acoujugium).

Tu, lubo się okazuje powinowacto blizkie z Sanskrytem, czyli od niego zapożyczenie, wszelako w tem podobieńsw pokazania zetknęliśmy się zesławiańsczyzną. Ponas, po polsku pan, supuni, jakby do pani coś zbliżone. Ztąd mógłby kto utworzyć wniosek, że za pośrednictwem sławiańsczyzny, wpłynęły te pierwiastki do języka litewskiego, która ma swoje takoż powinowactwa z Sauskrytem, a ze wszystkich jej dy-

--------------------------------

* Obaczyć Rozprawę o początku Języka i Narodu Litew. X. Bohusza.

S. 457

alektow podobno najwięcej polski*. Na przeciw temu wystawilibyśmy mnogie i bardzo widoczne przykłady, gdybyśmy się nie lękali wplątania w grammatyczne zacieki, o czem nie byłoby miejsce w ninieyszem piśmie. Odwołamy się tylko do rozpraw Vatera, Lindego i Bohleua **, gdzie się dowodami grammalycznemi i logicznym rzeczy rozbiorem utwierdza, nietylko zapożyczenie wyrazów i składni, lecz użycie form i wszelkich doskonałości języka ukształconego, powzięte w samym zarodzie sczęśliwie i przez lud będący w słodkich związkach społeczeństwa, pod wpływem błogich wiekow młodocianego świata, na łonie czystych obyczajów, nieskażonych dzikością, ani barbarzyństwem.

Takim jest język litewski, własność narodu początki swoję biorącego w odległej starożytności, w części świata, niegdyś błogim pobytem sczęśliwej ludzkości słynnej, którą podania w obrazach Raju ziemskiego dochowały, na której przyrodzenie stnrownie wypieściło pierwszych i najdawniejszych narodów pokolenia, krzepkich, zdrowych, pięknych i dowcipnych łudzi rodzaje.

------------------------------------------

* Obaczyć Rozpr. w tej materyi Skorochoda Majewskiego, Warszawa 1816, 8. Grammatyka Sanskrycka tamże 1828, 4.

** Vater Sprache der Alten Preussen. Linde. O języku dawnych Prussakow, Warsz. 1822, 8. Rozbiór i uwagi nad powyższą zawiera. Professor von Bohlen, Ueber die Sprache der alten Preussen u Voigta Geschichte Preussens, B. I, S. 709 ad finem.

S. 458

Jak więc tylko, choćby z samego rozbioru języka, postrzegamy cechy wyraźne tego, cośmy powiedzieli, nie pozostaje nic do wątpienia, że Naród Litewski, pochodzi prosto z tego sczepu Azyjskiego, którego pniem głównym był naród, Sanskrytem niegdyś mówiący, i który wydał sczep takoż pelazgicko Heleński.

Poświęcimy w następnym Tomie, rozdział jeden udowodnieniom pokrewieństwa Litwinów z Pelazgami, gdzie będzie dowód, na świadectwie poważnych pisaraow oparty, że język litewski bardzo jest bliskim z pelazgickim. Jak Grecy i Rzymianie starożytni mieli dowody pochodzenia swojego od Pelazgów, tak też dobrze i Litwini mogą się tem zasczycać. Im bowiem staroźytniejsze odkrywamy zabytki języka dawnych mieszkańców Italii, tem bliższe upatrujemy powinowactwo ich języków z językiem litewskim. Mając my sami pod ręką dzieła, ułatwiające poznanie tego języka w rozmaitych jego dyalektach, który nam z dzieciństwa jest znajomy, mogliśmy usposobić siebie do poznania jego pierwiastków najciemniejszych nawet, to jest: nabydź łatwości w dostrzeżeniu powinowactwa języka litewskiego z innym, choćby mniej znajomym; prace, w tym przedmiocie podejmowane, były u nas, pierwszym wstępem do badań starożytności Narodu Litewskiego, jakoż odkryły nam zrzódła i pomysły, mniej przewidziane przez nas samych nawet, i poprowadziły drogą, wcale nową, nasze siedzenia historyczne.

S. 459

Czytelnik mógłby mniemać, żeśmy zanadto posunęli wnioskowania, przytoczemy więc w tem miejsca, przykład, wzięty ze zbioru naszych postrzeleń i wyciągów, stosujących się do języka litewskiego.

Jestto zabytek starożytnego języka Osków, odkryty w napisie na marmurze w wieku przeszłym. Wyrazy kursywą położone uważamy za litewskie, lub zbliżone do nich, według porównań do różnych dyalektów języka litewskiego.

Ekkama... tribalak......liimit.... herekleis. fiisnu. mefa, ist. Eurrar. feinus. pu......herecleis. fiisnam amf. et. pert. viam. pusstis. pai. i pisi. pustin. slaci. senateis sureis. taucinur. tribarakasu. i. m. l. i. kitub.... inim, iuk. triburakiuf. pam. nuvilanus, tribarakae. tuset. nam. nitiuf. nuvelanu. mestue. ekkun. svaiar. abellanus. trha. akkatuset. iuk. tribarakiuf. nam. uitiuf. abellanum. tesaur. aht. pust. feinus. pusłis. nam. aufret. eisei. terei nep. abellanus. nep. nuvelanus, prun. trharakat. tins. aut. te. saurum. pur. esei. tereiis. aun. patens. asmunahar. t... inur. patens asiim pri.....tesamei. pukkahf. ee.....ittumalt..... tratualit...... erras. aut. anter. slacci..... abellauum. inim. newlanam. ullar vinuruvu. ismeru. isai. eai. mefiai. teremen. iustaiet. emapui vestinkiiu. mais. prupukik. sveruneL kvalv. lei. abellanui. inim. manu. iuvkiud. mai. pucalatai. trikei. kekviacui. nael. inim. uift. lis. abell..... minil, katui. auelanui.... aus. senatel. tancinur. suveisputuluspir lica. fufan. sekss. kum-

S. 460

bemb.....sakaraklura. herekleis. slaacir. pukist. i nim. tect. puk. upeisur. sakraklum... puranter. teremss. ee.... ist. pai. terememniu. uuc.. tancinur. prufanset. t. l.... anmur.. pu... ik. sakxr.......inim. trik. te......rnm. muit.....niu. inike.....ere. ifusio. eiseis.....akarakleis... ter. s. fluctatiuf..... muiniku. putur.....avt. uuvlar... l.... herakleis. fi..... ispar. necela...... *.

Nie tylko, że w tym napisie, którego treść jest rozgraniczenie ziem, znajdujemy bardzo wiele podobnych wyrazów do różnych dyalektów litewskiego języka, lecz nie można go nawet całkowicie zrozumieć, bez pomocy tego języka. Z tej więc przyczyny uczeni filologowie, którzy nie wiedzieli o tem, wyraźnie mówią, ze są tu niektóre wyrażenia, dotąd wyłożyć się niedające; podług zaś ich wymienienia, znaleźliśmy, że były litewskie, czyli w litewskim języku postrzegliśmy ich, znaczenie dopełniające wykład napisu.

Nie znamy wprawdzie wszystkich zrzódeł historycznych, których Azya jest posiadaczką; nasze dzieje europejskie tak są późne i pokaleczono przez wieki barbarzyństwa, miedzy starożytnemi, a naszemi środkujące, że za śladami pochodzeń narodów kroku

------------------------------

* Wyjęto z Passereusza: Lingve oscae specimen singulare, guod superest Notae in marmone musei seminarii. Romae 1774 fol. Znajduje się w rozprawie rozkład i treść dzieła, o początku licznych Sławiańskich narodów i t. d. przez Walent. Skorochoda Majewśkiego. Warszawa 1818. 8.

S. 461

pewnego stawiać nie potrafimy. Wszelako są pomniki niektóre, znamy języki i w nauce ich rozbiorów porównawczych znacznieśmy już postąpili; dla tego dzieje, nowo piszące się; powinny znajdować zrzódła nowe i dawniejszym dziejopisom nie tyle przystępne.

Nie wiedzieli naprzykład kronikarze litewscy, ani ich kompilator Stryjkowski, że język litewski, porównany z sanskryckim, nie tylko jest najbliższym z nim po między językami starożytnej Europy, ale nadto wykrywa własnością swoją, że w znacznej bardzo części prosto i bezpośrzednio z niego pochodzi; ponieważ przez żaden naród, mogący przedzielać przodków litewskich od Indyan, jakim był niezaprzeczenie perski, nie przyjął wyrazów sanskrytu: boby inaczej wyrazy głównych potrzeb życia i religijne bydź musiały spólne wszystkim trzem. Dowodem tego będzie Dewas, które brzmienie odzywa się wprawdzie w perskim Dew, ale znaczy złego ducha, istotę zupełnie przeciwną Bogu. Ani też można, powiedzieć że za pośrednictwem Greków, u których jest Dεός albo Italów starożytnych, u których jest Dans, przeszedł ten wyraz do Litwinów; ponieważ po Litewsku litera w literę jest tak samo, jak w Sanskrycie brzmiący Dewas, wymawia się Diewas, gdyż e po twardej spółgłosce zawsze brzmi miękko, podobno i w Sanskrycie toż samo.

Pokazawszy te przykłady związku z Sanskrytem, moglibyśmy więcej dowodów przytoczyć, gdyby już nie

S. 462

były znajome z dziel Vatera, Lindego, Bohlena, któreby tu powtarzać zadługo było.

Ze czterech dylaktow, któreśmy przytoczyli, litewski, jest najczystszy, najoryginalniejszy i najwięcej zawierający grammatycznych udoskonaleń, które tylko są właściwe niewielu językom starożytnym, czego przykłady są u Bohusza i innych, którzy się rozbiorem grammatycznym języka litewskiego zajmowali. Ich podziwienie jest niezmierne: jakim sposobem język, zostawiony prostocie bezpiśmiennej ł tysiącznemi rewolucyami krajowemi miotanej, przez tyle wiekow, dochować się mógł w takiej czystości i tak formalnym kształcie? Przeznaczenie ludów plemienia litewskiego było dość dziwne i dość opiekuńcze. Heruli, wywędrowawszy z ziemi ojczystej z Gotami, doznali odmian, właściwych narodom w śrzednich wiekach, wojownictwem zajętych: rozproszeni, pobici, powrócili w swoje strony, albo za Odrą osiedli, zniknęli wreście tam między Germanami, i zaledwie pamiątka pozostała ich języka bardzo już zniweczonego cudzoziernsczyzną. Prussowie, długo udzielni na swoich siedzibach, mocno z Gotami pobratani, upadli nakoniec pod przemocą Niemieckich Rycerzy, i język ich dziś martwym jest zupełnie; z resztek jego zebranych w Katechiźmie, drukowanym w połowie XVI wieku, postrzegamy, że wpływy gotycyzma i polsczyzny znacznie go poniżyły. Łotwacy, osiadłszy ziemię Liwów starożytnych i w styczności bliskiej

S. 463

ze Sławianami północnemi będąc, chociaż z Herulskigo dyalektu swój utworzyli, odeszli znacznie od pierwowotuego sczepu i ich grammatyka stała się mniej czystą. Sami Litwini, wewnątrz krajów bratnich zamieszkali, dochowują dotąd najczytszą mowę litewską. Charakter tego narodu, tak namiętnie swojsczyznę miłującego, pozostał w ubogiej kaście rolników, przykutych do niw swoich ojcow, i pamiątek jedynych przeszłej wielkości narodu, które, obok nazwań miejsc, zwyczajów i niektórych przesądów, oraz języka narodowego, są drogą dla niego spuścizną.

"Oba dyalekta, istnące teraz, Litewski i Łotewski, są wprawdzie sobie równe, co do lexikalnego objęcia i bogactwa, tylko, ze w łotewskim więcej sie znajduje cudzoziemsczyzny; lecz we względzie gramniatycznym znacznie się między sobą różnią; gdy tam, gdzie litewski z zadziwiającą wiernością zachowuje form doskonałość i nie mając pomocy od uczoności piśmiennej, utworzył się na stopień wzorowej dokładności; a obok tego, gdzie przez wolną składnię, śmiałą budowę periodów, bardziej Eufonii; to jest: słodkości brzmienia, niżeli logice podlega; tam się łotewski stał nieforemny i oderwany, jak prawie Perski, Angielski i teraźniejszy niemiecki: zakończenia przypadków są poobcinane; casus instrumentalis znikł całkowicie; nie ma śladu, ani loculiwuj ani dualnego; słowo nagina się przez podstawione pronomen; rozmaita cudzoziemsczyzna spły-

S. 464

nęła się z mowa; słowem: ten dyalekt przybrał dziś stałą cechę; wytrzymawszy tę rewolucyą, jaka przez nawał obcych elementów naturalnie powstaje." *

Lecz, gdy nie jest zamiarem naszym, wdawanie się w grammatyczne relacyę i wywody, a tylko przytoczenie obrazu języka litewskiego, z którego wziąćby można było wzory do obrazu dziejów Narodu, nie będziemy przeto utrudzać cierpliwości czytelnika wyjątkami dalszemi z rozpraw, któreśmy w przypisach wskazali; dodamy tylko przykłady porównawcze, aby każdy, podług nich, mógł uczynić swoje zdanie i osądzić o prawdorzeczności założeń naszych.

Kładziemy Modlitwę pańską, czyli Ojcze nasz, w rozmaitych dyalektach i poddyalektach języka litewskiego, które można przyrównać do języków starożytnych, sczególniej Sanskrytskiego **, w którym taż sama Modlitwa, prawie całkowicie złożyć się daje z przytoczonych tutaj, jak nas znający się na tym języku literat jeden upewniał.

MODLITWA PAŃSKA.

Po Herulsku czyli po Werulicku, z Wolfganga Laziusza, u Xaw. Bohusza (str. 108).

Tabes mus, kas tu ekszan Debbesis; Swetic tawas

--------------------------------

* Professor v. Boll l. enc.

** Zaradzić się o tem: Bopp. Lehrgebeud. d. orient. Spr. Grimm, Der Grammatik Orient.

S. 465

Wards; Enak mus tawas Walstibe; tawus praz bus ekszan Debbes, tawurs an żemes. Musu denisze Mause dot mums szoden, pamate mums musu grakie, ka mes pamat musu paraduken; ne wede mus launa padekle, bet pasara mus no wusse loune.

Po staroprusku; z Gronowiusza, u Xaw. Bohusza (str. 110).

Tewes nossen, kur tu es Debes; szwiegis tawes Wardes; penig tawe Walstibe; tawes pratres gier ad Debbesim ta de żemes. Dodi momus nosse igdienas magse, un panas numas nosse, noże gan, kad mes pamatam nossam partajnekams; no wede mumus panam padonam, be suabaldi numes no warse lajne.

Po staroprusku według pierwszego wydania Katechizmu w roku 1545, u Hartknocha (str. 93).

Thawe nusson, kas tu esse an Dangon; swintints wirst tais emmens; pergeis twais laejms; twais kwaits audasseisin na zemmej kei an Dangon, Hazan deininan gejttm dais numons szyndejnan, blia attwerpeis nuomons nusson auszautins, kaj mas attwerpimaj nusson auszautnikamansj Selaitis rankeis inans assa vargan.

Po staroprusku, według drugiego wydania Katechizmu, w tymże roku 1545, u Hartknocha (ibid.)

Thawe nuoson kas thou aesse aen dengon; Swintits wirse twais emens; Parejsej nuomaus twajja

S. 466

rejki; twajs kwaits audaseisin na seinmiej kaj en dengon. Nouson dojni nan gej dej dajs nomaus szindejnan, bhae atworpeis noumans nuoson anszautinekams, bhae ni wcdejs mans en perbandasnan, slait is rankeis mans aesse wargan.

Po prusku, według Siniona Grunau, u Hartkno-

cha (str. g4).

Nossen Tewes, kur tu es Delbes; szwic gesper towes wardes; penag mynys thowe mystlalstibe; toppes pratres gircad del bescizne tade tymnes sennes worsinny. Dodi monimes an nosse igdeuas mogse, unde gejtkas parnas uumas musse nocegun kadcmas pametam nusson pyrtajnekans; no wede numus panam padonam, swalbadi niumes newuze lajnae.

Po staroliwońsku, ex Silogae londbicnsi, u Xawerego Bohusza (str. 111).

Tabes mus, kas tu es ekszan Debbcsis; Szwetic tows Wards; enak muns towus Walstibe; tows prats bus ekszan debbes, tawurs an żemes. Musu denisze majse dut mums szoden; pamate mums musu grakie, kas mes pamat musu paraduken; ne wede mus lajna badekle, bet passaka mus no wusse loune.

Po kurlandzku czyli łotewski z Brandta, u Xaw. Bohusza (ibid.)

Tews mus, kut tu esz in Debbes; szwentic tau Wards; iunejkas muns tau walstib; tau spraats not-

S. 467

tek in Debbes, ka wers an żemes; mus sziodenisz maisid dotu mums szoden; pomettes musu parradus, ka mes pamettam sau paradnekiam; ne wed mus ekszan kaedem, nan essi eń laune.

Po kurlandzku, z parafii katolickiej Aalszwangen, od probostwa tamecznego otrzymany.

Tes mus, kas Tu essi debbessis; swetits łajtop Taus wards; łaj nakas mums tawa walstiba taus prats łajnotek ka debes sys ta aridzen wier zemes. Musu dcniszku majže dad mums szodien; un piedod mums musus paradus, ka mes piedodam musien paradnekiem, un niejewod mus eksz kardinaszenas bet atpesti mus nota launa.

Po starolitewsku, z Chamberlayn u Xaw. Bohusza (str. 109).

Tews mus, kas ekas Debbesin; swetislajn taws Wardas; la enak mums tawa Walstibe; taws prats lajnot ek Debbesin kne ku żeme. Musa dieniszku maušu dod mums szoden, un pedod mans mušu paradus, ka mes pedodam musum paradukam; un ne wed mus kierdi na szane, bet pestino ta launa.

Po litwesku, jak mówiq nad Niemnem dolnym w Prussach, z Hartknocha (ibid.).

Tewe mušu, kuris essi dangui; te essie Svvanczamas wardas tavvo; te atejg tawo karaliste; te nusi dode tawo walle kaip dangui tejp ir ant żemes. Duona

S. 468

nusu dieniszka duok mums szendiena, atlejsk mus musu kaltes, kajp mes atlejdiam sawiemus kaltemus; Ne duok mus west i pikta pagundyma, bet gelbek mus nu pikto.

Po litewsku, jak dzisia na Żmudzi mówią, z Xaw. Bohusza (str. 109).

Tawie musu, kuris esi Dangosie; szweskis wardas tawaj ateik karaliste tawa; buk walia tawa, keip dangoj, teip ir ant żeme. Donu musu wisudienu dok mums szindeń, ir atłajsk mus musu kałties, keip ir mes atłaudziem sawiemis kałtiemis; ir ne wesk mus in pagundima, bet iżgiałbek mus no pikta.

Próba czystego języka Litewskiego,

Ułamek z Przemian Owidyusza Xięgi II, v. 1 -- 30. tlómaczony przez Xawiera Bohusza, z zupełnem oddaniem miar wierszowych oryginału. Jest tu brzmienność, iloczas i ten czarujący polot języka, którego żaden z żyjących dopiero językow europejskich naśladować nie potrafi*.

-------------------------------------------

* Z okazyi tych wierszy, nie mogę nie wzmienić anegdoty następnei: Kiedy pierwszy raz wziąłem w rękę Rozprawę ś. p X. Bohusza, i te wiersze mocno zajęły moją uwagę, czytałem je służącym moim Litwinom, słuchali z wielkiem zadowoleniem, powiadając: że harmonijne brzmienie wyrazów, przedziwnie znajdowali oddane. Lecz następnie, kiedy wyuczyłem na pamięć jedną młodą Litewkę, z pięknym organem mowy, i ona deklamowała; wieśniacy z zachwyceniem słuchali i pojmować zdawali się harmoniją miar. Nawet nieznające osoby języka, podziwienia godną brzmienność czuły, w deklamowaniu tych 30 wierszy. Miary tych wierszy oryginałowi odpowiedne są:

1. -- -- oo -- oo -- -- -- -- -- -- -- oo -- --

2.. -- -- oo -- -- -- o o -- o o -- o -- --

S. 469

1.Giwenimas Sanlis buwa, auksztejs pakiełta stabejmis,

Swiesu żybunti auksu, graźej lipsnoju ligu pyropu:

Kieno Elefanto kaułeis, auksztus wirszunis dengioja;

Sidobranej dwejapi swiesi blizgojosi duries.

5. Dubinimas preeja darbu: bet Mulciber tinaj.

Marios paslepe, widutinos abjostitas źiemes,

Ir iiemini świętu, ir Dangas, nie abdeja pa sauli.

Mylinosios turi Diewos; Tritona giermingus,

Ir Protea liieźinotos ne kadu, didi żuwie spaudzie

10. Egeona bausiausius driegu nugarus minoja,

Ir dorida, ir Mergas: Kuriu led źegiamy snurgles,

Dalis akmeno sediintis, żalus pinimus diowine;

Żuwejs adina kitis. Wejdas nowisiemis wiena

JVe atstakus wienak: koks seseronis turiet prigiili,

15. Ziemia wirus, mieslus turi, ir givulos, giriosma,

Upes, wersznies, ir kitas ziemie diewisties.

Tas ira wirszny iszgulditas Uangau źibunti wejdas:

Zirkłaj sziesi duriemis pa tiesej, kita tiek pakejrcj.

Kuriejs kar tu krajwa, Klimenios melsztu Beriiclis

30. Aleja, ir jcja słogus abjotini Tiewa;

Tuiau iiiL tewiszka wejdą swa pagriża piedus:

Apsistoju toli: nej wel prisiartina tolausej

Regiet Kaudonoju abdingtas robc sedeja

Ant saw sosta Febus, swiesejs żibunti smaragdejs.

35. Pa liesaj, pa kejrej, Diena, ir Meno, ir Metus,

Amiinoje, ir Adinu Iigiej pcdetas tolibes:

Pawaseris nauja staias żidi abwiniotas wajnika:

Stoias plins Wasseras, warpotas jawus tureja.

8toias ir Rudrnis, patieptis snierdus wogieis.

3o. Ir szałtenis Zima, sawa papuntie żylibe.

DODATEK VII.

O nawracaniu pogan w Litwie.

Artykuł ten otrzymałem nadesłany z Grodna, który wyjęty był z dzieła, drukowanego po łacinie, in folio, z mappami i widokami miast znaczniejszych europejskich, między któremi znajduje się widok Grodna z wieku XVIgo, rżnięty na blasze i dość dobrze

S. 470

oddany. Mam kopiją tej ryciny. Ma tam bydź i Wilna widok. Po krótkiem opisaniu miasta i wzmianki o Sejmie Litewskim, byłym r. 1667 * w Grodnie, przytoczony jest następny artykuł, który z przekładu łacińskiego, jak mam sobie udzielony, dołączam, na dowod rzeczy, wyżej w tym tomie wyłożonych. Tytuł dzieła wspomnionego, dla braku początku, wcale niewiadomy **. Wnoszę jednak, ze bydź musi z wieku XVIgo drugiej połowy.

-----------------------------------

* O bytności sejmu w Grodnie roku 1567, zachodziła wątpliwość, której z dziejopisów uprzątnąć nie można było. W rzeczy samej, w tymże roku odprawiał się sejm dla Polski w Piotrkowie, długo trwający i skuteczny w obradach swoich. Rok ten był pełen prac i zatrudnień dla Króla Zygmunta Augusta: mimo bowiem tego sejmu pracowitego, miał wojnę na północy. Roman Sanguszko toczył boje krwawe z Rossyą; przyszło do tego, że sam Król, przygotowawszy na Sejmie Piotrkowskim wyprawę, z obu narodów złożoną, wyruszył w jesieni z Wilna z wojskami, lecz tylko doszedł do Radoszkowicz; tam spotkało go poselstwo od Cara, z deklaracyą skłonności do ugody. Król, chociaż działań wojennych, popieranych przez Sanguszko i Jana Chodkiewicza nie wstrzymał, jednakże pośpieszył, widać, sejm złożyć w Grodnie, w końcu jeszcze roku 1567 wydawszy uniwersały dla Litwy, Sejmu tego początek tu opisany, przypadł w roku 1568. zaraz z wiosny: jest bowiem ślad w archiwach grodzieńskich, że Król w tym roku kwietnia 28 znajdował się w Grodnie. Zatem jeszcze mówi księga praw: "Sejm Litewski Grodzieński 1568 r. pozwolił, aby król w każdym przypadku, prócz gorącego uczynku, to jest: występku jawnego, któremu czas rok i sześć niedziel nieumiał, dawał glejt. ": (Czacki o Prawach. T. I. str. 205. Przyp. No 1062). Takoż ten Sejm ustanowił inne ważne dla Litwy prawa (Ibid. s. 219 -- 220.) Pod koniec tegoż roku przyszedł początek Sejmu obu narodów, czyli Unii w Lublinie. (Ł. Górnicki, str. 166. Wyd-2). Musi więc bydź omyłka, zamiast 1568, położono w kopii mnie przysłanej, albo i w samym drukowanym autografie, rok 1567.

** Uczeni postrzegają tę samą relacya, słowo w słowo, u Schroecka (Kirchen Geschichte. c. B. XXX. str. 497), wyjętą z Aeneasza Sylwiusza. Nasz kompilator to samo pomieścił. Zresztą, nic znając dawnych wydań Aeneasza Sylwiusza. nie możemy sądzie, aby to nic było dzieło tego autora.

S. 471

Rzecz dziwna, jakmnogiemi zabobonami, o czci fałszywych bogów, mieszkańcy miast i cała Litwa była dotknięta, nim wiarę Chrystusa i cześć przyjęła. Pisze albowiem Hieronim z Pragi, który przez Władysława Króla polskiego do Litwy posłany, ażeby rozszerzał granice religii chrześciańskiej *: że pierwsi z Litwinów, do których przybył, czcili węże: każdy miał w kacie mieszkania za swojego gospodarza węża, któremu dostarczał pokarmu i ofiary składał, leżącemu na ścianie. Te wszystkie Hieronim kazał pozabijać i, przyniosłszy na rynek, publicznie spalić. Między niemi znalazł się jeden większy nad inne, którego kilkakroć kładąc na ogień spalić nie mógł. Potem znalazł, że naród czcił poświęcony ogień i mia-

---------------------------------------

* Hieronimow z Pragi było dwóch w Litwie, oczem i Czacki spomniał (O prawach T. I, str. 295). Ten, o którym tu mowa, był Kamedułą i nauczycielem, według wierzenia Kościoła Katolickiego. Rodem Czech i z Pragi, ponieważ go zowią Pragensis a powtóre, gdyby nie umiał po sławiańsku, apostolstwo jego nic byłoby skuteczne. On we Włoszech został zakonnikiem, powróciwszy zaś do ojczyzny, gdy znalazł w niej zaburzenia religijne, z przyczyny nauki Hussa wynikłe, udał się do Polski, zkąd przez Króla Władysława Jagiełłę, w roku 1392, przysłany był z listem do Witolda, jako maiący postanowienie rozpościerać wiarę chrześciańską w Litwie. Obręb działań jego. był w Xięztwie Żmudzkiem, a że powiat Grodzieński należał do Xięztwa Trockiego. które się Żmudzkiem uważało; przeto musiał apostołować w powiatach: Grodzieńskim, gdzie Litwa mieszka, i Trockim, Z porównań zaś ze Schraeckem (1. c.) i wiadomością, będąca w Zniczu (na rok 1855 str. 34), pokazuje si, że to jest kopija własnego opowiadania tegoż Hieronima, które nczynił przed Papieżem Aeneaszem Sylwiuszem czyli Piusem II) i ojcami Soboru Bazylejskiego. który trwał od r. 1432 -- 1439), zdając sprawę z apostolstwa swojego, odprawionego w Litwie r. 1392 lub 1395!. Żył on jescze po, Soborze Bazyleyskim w jakiejś Kartuzyi nad Renem. O drugim Hieronimie z Pragi, mówiliśmy wyżej (str. 396 - 398).

S. 472

nował go wiecznym. Kapłani, przy świątyni będący, zajmowali się materyałami do utrzymania ciągle ognia. U tych zasięgali rady przyjaciele względem życia chorych. Kapłani wtedy do ognia przystępówali w nocy; zrana zaś dając odpowiedź radzącym się, powiadali: że widzieli przy poświęconym ogniu, cień chorego, który, kiedy się ogrzał, pokazywał znaki śmierci albo życia; gdy chory miał żyć, twarz obrócona do ognia była; przeciwnie, gdy się ukazał tyłem stojący przed ogniskiem, umrzeć miał nie chybnie. W takim razie radzili, żeby zrobił testament i rozrządził swojemi doczesnościami. Hieronim przekonał, ze to jest oszukaństwo; zburzył świątynię, zgasił ogień i chrześciańskie obyczaje wprowadził. Udawszy się dalej, znalazł cześć wyrządzaną Słońcu: był tam żelazny młot znacznej wielkości w sczególnem poszanowaniu. Kapłani, pytani: coby ta cześć znaczyła? odpowiedzieli, że niegdyś przez wiele miesięcy, Słońce nie tyło widziane, które pewny, bardzo potężny król, pojmawszy, zamknął do więzienia w obwarowanej wieży; w tym razie olhrzym jeden podał ratunek Słońcu, ogromnym tym młotem rozwaliwszy wieżę, i Słońce, uwolnione, przywrócił światu; przeto warte jest czci narzędzie, za pomocą którego śmiertelni oświatę odzyskali. Rozśmiał się z ich prostoty Hieronim i dowiódł, że to są próżne bajki; przekonywając: iż Słońce, Xiężyc i Gwiazdy, są stworzonemi rzeczami, któremi Bóg najwyższy przyozdobił niebiosa i na

S. 473

pożytek ludzki rozkazał im wiecznym ogniem jaśnieć. Następnie natrafił na las poświęcony, w którym drzewa, im które były wyższe, za godniejsze czci się uważały. Tu Hieronim nauczał długo lud, objawiając mu Tajemnice ś. wiary, a las kazał wyciąć. Kiedy lud z siekierami przybył, nie było żadnego człowieka, któryby się ośmielił świętego drzewa dotknąć żelazem. Pierwszy zatem Hieronim, porwawszy topor, jedno najwyższe drzewo zrąbał: wówczas gmin, poszedłszy za jego przykładem, na wyścigi, kto czem miał i zdołał, las nisczył. Posunięto się do środka gaju, gdzie przez czas niejaki nikt nie ośmielił się dotknąć dębu najstarożytniejszego i nad wszystkie drzewa najwięcej czczonego, który był sczególnie] za siedlisko bogów uważany. Nakoniec, jak jeden nad drugiego bywa śmielszy, któś, zachęcając towarzyszów, którzy w nieczułe drzewa ugodzić lękali się, wzniosłszy topor, kiedy silnem cięciem chce zaciąć drzewo, goleń sobie skaleczył i półmartwy na ziemię upadł *. Cały się tłum ludu zatrwożył, zaczęto płakać i narzekać na Hieronima, który święty przybytek bogów zniweczyć doradził, i nie było już niko-

-----------------------------------

* Uważyć potrzeba, że podobne zdarzenie, z takiemiż zupełnie okolicznościami, znajdujemy w kronikarzach pruskich, kiedy w Swiętej-Siekierce, za Anzelma Biskupa, ścinano dąb. Stryjkowski to samo powiada, o wycinaniu gaju świętego" w Wilnie, i tę sarnę okoliczność prawje dosłownie przytacza. Czy to traf sczególny, czy machinerya nawracaczów, dla pokazania niby cudu, którymby lud bliżej pociągnąć na swoją stronę, czy wreście powtórzenie samegoż opowiadania, do dwóch oddzielnych zdarzeń przystosowane; czytelnik osadzić raczy.

S. 474

go, coby śmiał żelazo wziąć w rękę. Natenczas Hieronim, utrzymując, że to złudzenia djablo w, zawiązały oczy ludowi, rozkazał powstać temu, który zraniony był i upadł, i przekonał, ze nie był nigdzie skaleczony, i w tejże chwili, wymierzywszy ku ogromnemu drzewu żelazo, przy pomocy tłumu, z wielkim trzaskiem obalił i cały gaj został wycięty. W tym kraju było wiele gajow, w równej czci będących, do których wycięcia, kiedy się zabierał Hieronim, niezmierna liczba kobiet z płaczem, i narzekaniem skarżyła się Witoldowi, ze święte gaje wycinana i pomieszkania bogom odejmowano, u których boskiej pomocy lud w potrzebach wzywał, a teraz nie wiedzą, w jakiem miejscu Boga szukać mają. Świątynie, wyrocznie i posągi bogów, przez które bogowie zwyczajnie z ludźmi obcowali, to tenże Hieronim, cudzoziemiec, znisczyć pragnie, wprowadza nowe jakieś tajemnice, wytępia zwyczaje ojczyste: prosiły zatem i zaklinały, ażeby nie pozwalał niszczyć wierzenia przodków. Szli mężczyźni i kobiety, i utrzymywali, że nowej wiary znieść nie mogą; mówili, ze raczej opusczą ziemię i domy ojczyste, niżeli wiarę, od przodków zostawioną. Poruszony takiemi mowami Witold, lękając się powstania narodu, wolał, żeby raczej Chrystusowi, niżeli jemu ludu zabrakło i, odwoławszy pismo? które rządcom prowincyi był posłał, nakazując uległość Hieronimowi, rozkazał temu człowiekowi oddalić się z kraju. ".

S. 475

SPIS RZECZY PORZĄDKIEM ABECADŁOWYM. [jak w orginale]

Liczby wyrażają stronicę.

Ajtwaros, bożek przyłoźnik, 115.

Alahatis, bogini wyrobów lnianych, 67.

Alcis, olbrzym i bohater, 162.

Alexota, to samo, co Milda, 61.

Anafielas, skała mytyczna, 584.

Andros, to samo, co Atrimpos, 23.

Antrimp, to samo, co Atrimpos, ibid.

Antos, świątynia wszystkich bogów, Panteon, 230.

Apidonu, bożek przy przestawianiu domów wzywany, 103.

Arcykapłani. 411. Szereg ich, 245.

Atłajbos, bóztwo tajemnicze, 141.

Atrimpos, bóg morza i wody, 22.

Atropos, to samo, co Atrimpos, 20.

Auskue, to samo, co Auszlawis, 90.

Aussra, Jutrzenka bogini, 68, 129.

Austhjeja, bogini nad psczołami, 78.

Auszlawis, bożek chorych i lekarzy, 89.

Auxstcjas Wissagistis, to samo, co Wirszajtos, 6.

Batandziu, to samo, co Milda, 61.

Bangputtis, to samo, co Pucis, 115.

Barstuki, jeniusze podziemne, gnomy, 119.

Bauhlii, dąb, wróżbę ogłaszający, 274.

Bentis, bożek przyjaźń kojarzący między podróżnenii, 101:

Beż, drzewo święte, 188.

B bogini wieczorna, 68.

Birula, Xiężna ubóstwiona, 86.

Blukku Wakars, święto Kolady, 319.

Birżulis, bózlwo tajemnicze, 142.

Boginie, 455.

Brehkina, baba wrzeszcząca, 149.

Brekszta, bogini ciemności nocnej, 68.

Bublos, Bubilos, Bubulis, to samo, co Ragutis, 16.

Budintoja, bogini czuwania, 77.

Budrajcis, Kowale wytyczni, Cyklopy, 29.

Budte, bogini mądrości, 41.

Burte, bardzianka, śpiewaczka swych własnych rymów, 268

Buttinikas, bard. śpiewak, wiesczek i poeta, 261.

Chauturej, uroczystość Dziady. 314.

Cześć dla umarłych, 376.

S. 496

Dapiumene, uroczystość dożynek, 309.

Datonus, bożek, rozdawca dóbr, 93.

Dąb święty, 188.

Dewoitis, fetysz, 152.

Dodatki do dziejów starożytnych Narodu Litew. tomu Igo, 441

Drebbkuls, to samo, co Pramżymas, 4.

Drzewa święte, 184.

Dugna, nimfa rzeczna, to samo, co Gudełka, 83.

Dwargonth, bóztwo tajemnicze, 142.

Dyza albo Dysza, to samo, co Pergrubie, 58.

Elnis, Jeleń, fetysz, 155.

Ewarto-Krewe, namiestnik arcykapłana, 251.

Ezerinis, bóg jeziór, to samo, co Atrimpos, 23.

Fetyszyam litewski, 143.

Gabie, to samo, co Sotwaros, 18.

Gabjauja, bogini, 455.

Gaje święte, 215,

Gajła, jędza, poczwara szkodliwa, 80.

Gardehts, to samo, co Gardoeldiis, 25.

Gardoaitis, to samo, co Gardoeldiis, ibid.

Gardoeldiis, bóg wiatrów, Eol, ibid.

Gardunitis, bożek jagniąt, 105.

Gellon, bohater, półbóg, 156.

Giltine, to samo, co Wellona, 56.

Giristis, bożek leśny, Satyr, 115.

Giwojte, źmija, fetysz, 145,

Goniglis, bożek trzód i pasterzy, no.

Gongelis, to samo, co Goniglis, ibid.

Gondu, bogini godów weselnych, 72.

Góry święte, 210.

Grubite, to samo, co Pergrubie, 58.

Guboi i Twertikas, fetysze, 152.

Gure bogini dróg, 456,

Gudetka, nimfa rzeczna, to samo, co Dugna, 83.

Gulbi Dewas, bożek poufały, 103.

Gwiazdy, uważane za dzieci bogów, 134.

Hennilus, to samo, co Goniglis, 110.

Herby litewskie, 401.

Iigi, święto długie, 315.

Iszwanihratus, to sarno, co Sznejbrato, 34.

Jagaubis, to samo, co Krugis, 50.

Jauczubobis, to samo, co Sotwaros, 17.

Jawine, to samo, co Krumine, 435.

Jesion, drzewo święte, 197.

Jesse, to samo, co Perkunas, 8.

Jeu, albo Jeou, to sumu, co Perkunas, ibid.

S. 497

Jeziora święte, 180.

Język Litewski, 452.

Jolids, pewny gatunek jeniusza straszącego, 124.

Judime, ofiara czarna Burzom, 20.

Kabiry, trójca pogańska, czyli Tryzna, 55.

Kamienie, fetysze, 152.

Kannu raugis, wiesczbiarz, przez patrzame W kubek wróżący, 265.

Kapłani, 257.

Kapłańskich dostojeństw znaki, 407.

Kaukie, jeniusze, karły mytyczne, 123.

Kaunis, bożek miłości, 91.

Kawas, bóg wojny, 12.

Kenkams, bołżek gór, 114.

Kielo-Dewas, bożek dróg publicznych, 97.

Kirnis, bożek drzew wiśniowych, 109.

Kierpiczus i Syleniczus, bożkowie nad budownictwem, 112.

Klamals, bóztwo tajemnicze, 143.

Koboli, bożkowie domowi, 121.

Kohma, bożek obżarstwa, na.

Kremara, bożek świń, 104.

Krewe, kapłan miejscowy, 262.

Kriwe-Kriwejto, arcykapłan, 208.

Kronis, bogini czasu, albo rzeki Niemna, 69.

Krugis, bóg kowalów, Wulkan, 29.

Krumine, bogini zbóż, 65

Kublaniczu, bożek strzegący sprzętów, l09.

Kunimirszis, to samo, co Lajma, 45.

Kumketojas, to samo, co Murgi, 160.

Kukowojtis, xiąże ubóztwiony, 168.

Kurko albo Kurchus, to samo, co Ziemienikas, 30:

Kurwajczyn i Erajczyn, bożkowie ogrodowi, 105.

Lado, bogini, matka Lelusa i Leli, bliźniąt, 20. Opiekunka dzieci, 40.

Lajma, bogini, mająca obszerne znaczenie i władze na niebie i na ziemi, Diana, 45.

Lauma, to samo, co Lajma, 44.

Leetons, to samo, co Ajtwaros, 116.

Liethua, bogini wolności, 55.

Liethuwanis, bożek desczu łagodnego, 101:

Lela, to samo, co Lajma, 45.

Leliwa, bliźnięta, dzieci Lado, Latoides, 21.

Ligiczus i Derfintos, bożkowie pojednania przyjaciół zwaśnionych, 105.

Liktens to samo, co Pramżimas, 4.

Linxmine. Tęcza, posłanka bogów, 5.

Lingussones i Tilussones, kapłani pogrzebowi, 260.

S. 498

Lipa. drzewo święte, 195.

Lublenirzu, bozek weselny, 108.

Lulkis, to samo, co Gulbi Dewas, 105.

Lutawor, wojownik morski, 158.

Łabdarris, wróżbit i lekarz usłużny, 265.

Łajbegelda, bogini, Wieść. 76.

Łaukpatimas, bożek zasiewów, 93.

Łazdona, Hemadryada drzewa laskowego, 85.

Miaglla, to samo, co Gajła, 80.

Mahjans kunjis, to samo, co Ziemienikas, 32.

Mahslu Baba, bogini wymiecin, 77.

Manicheizm, 386.

Markopole, jeniusze podziemne, 119.

Matergabia, bogini pieczywa i piekarzy, 48.

Medzioima, to samo, co Lajma, 43.

Medziojna, nimfa leśna, 85.

Melita, to samo, co Kronis, 69,

Menule, to samo, co Lajma, 43.

Messedrines, Święto Raguta, 318.

Milda, bogini miłości, 61.

Milduwnikas, czarownik w rzeczach miłosnych, 62

Miechutele, 102.

Miesięcy nazwania u Litwinów, 297.

-- -- -- -- -- u Łotwaków, 299.

Młot święty, 472.

Modlitwa Pańska po Herulsku, 464.

-- -- -- -- -- po staroprusku z Gronowiusza, 465,

-- -- -- --. -- po staroprusku inaczej, ibid.

-- -- -- -- -- -- -- -- -- inaczej, ibid.

-- -- -- -- -- po prusku, 466.

-- -- -- -- -- po staroliwońsku, ibid.

-- -- -- -- -- po kurlandzku, ibid.

-- -- -- -- -- -- -- -- -- inaczej, 467.

-- -- -- -- -- po staroliwońsku, ibid.

-- -- -- -- -- po litewsku, ibid.

Modlitwa Pańsku po litewsku inaczej, 468.

Mogiły, 360.

Monety, 201 i dalsze.

Murgi, sienie pobitych rycerzy, 169-

Napoje święte, 275.

Nawrócenie do chrześciaństwa Litwy, 469.

Nemon, bohater, 166.

Nercza rzeka, 434.

Nijoła, królowa piekła, 66.

Numejas i Peskia, bożek z towarzyszką, opiekowali się gościnnością., 99.

Nuomenujo, Święto Nowiow, 300.

S. 499

Obrządki religijne, 321.

-- --weselne, 502.

-- --pogrzebowe, 546.

Ofiary, 279.

Ofiara mała, 280.

-- -- powszednia, 281.

-- --składkowa, ibid.

-- -- wielka. 285.

-- -- największa, 284.

-- -- bogom podziemnym, ibid.

-- -- nieustanna, 285.

-- --dziękczynienia, ibid.

-- --na cześć Lajmy, 287.

-- -- przebłagalna, ibid.

-- -- za umarłych, 289.

-- --kadzenia za umarłych przyjacioł, ibid.

-- -- za ojczyznę, ibid.

-- -- czarna, Burzom, 290.

-- -- wiescza, ibid.

-- -- ze ślubu, ibid.

-- -- konia, 291.

Ogień święty; 171.

Okkaatgimimas, święto odrodzenia się czasu, 5.

Okkas albo Oras, to samo, co Okkapirmas, 5.

Ołtarze, 197.

Ondyna albo Wundyno, to samo, co Dugna, 84.

Palemon, bohater, 163.

Paragu, to samo, co Perkunas, 8.

Patelo, bóg duchów powietrznych, 33.

Pateno, Potelo, to samo co Patelo, ibid.

Perdoite. Perdoitus, to samo, co Gardoeldiis, 20.

Pergrubie, bogini wiosny i kwiatów, 58.

Perkunatele, matka błyskawic i piorunów, 49.

Perkunas, Jowisz, piorunujący, król bogów i ludzi, 7.

Pilnitis, to samo, co Datonns, 95.

Pilwite, bogini bogactw, Fortuna, 51.

Pimpolis, gatunek wróżenia z kulką wosków, 274.

Pizio, to samo, co Kaunis, 91.

Pujata, xięźna ubóztwiona, 86.

Poklus, bóg Piekła, 26.

Pokolus, Pokoie, Pikol. Pragartis, to samo, co Poklus, ibid.

Polengabia, bogini ogniska pałającego, domowe nazwanie Praurimy, 47.

Połonga, starożytny port morski, 89.

Posągi, 198.

Postrzyżyny, obrządek, 341.

Potinikas, kapłan boga Raguta, 259.

Potrimpos, to samo, co Atrimpos, 23.

Pramzamias, bóg przeznaczenia albo Fatum, 1.

S. 500

Praurime, bogini ognia wiecznego, 58.

Praurme, to samo, co Wejdalotki, 39.

Prigirditis, bóztwo tajemnicze, milczenia, 143.

Priparszas, bożek prosiąt, 104

Próba czystego języka Litewskiego, 468.

Prokorimos, to samo, co Pramżimas, 1.

Przysięgi, 293.

Pucis, bożek łagodnego wiatru, Zefir, 114.

Puczkehtis, to samo, co Swieczpauksztinis, 108.

Purście, miano Barstuków, 119.

Pusehajtis, bożek podziemny, gnom, 118.

Pusinas, to samo, co Giristis, 115.

Pustones, wróżbici, oraz leczący rany wszelkie przez ochuchanie, 264.

Puttones, wróżbici, przepowiadacze z piany wodnej, 265.

Ragana, nimfa leśna, Hemadryada, 84.

Rageziowan, fetysz, 152.

Ragutienie, kapłanice Raguta, 268.

Ragutena-pati, bogini piwowarstwa i rozwiązłych niewiast, 79.

Ragutis, bóg napojow i pijaków, 15.

Rassa, święto Rosy, 305.

Ratajniczn, bogini nad końmi, 75.

Raupuże, żaba ziemna, fetysz, 149.

Roszkas, posążek Poklusa, 29.

Rikajoth, miejsce pobytu arcykapłana, 223.

Romnowe, główna świątynia, 219

Rungis, bożek poufały młynarzy, 118.

Rzeki święte, 175.

Salaus, bóztwo tajemnicze, 141.

Sejtones, wróżbici, leczący przez amulety, 264.

Sekmine, uroczystość pasterzy, 505.

Siaurus, jasczurka, fetysz, 150.

Sidzia, fetysz, 151.

Sienii Dewas, bożek nad czeladzią domową, 111.

Sigonotta, mnich, kapłan boga Atrimpa albo Gardoeldija, 258.

Simonajte, fetysz, 151.

Siriczus, bóztwo tajemnicze, 142.

Słynsnis. Perlewenu, bożek domowy, 94.

Sobarri, ofiara składkowa dla Auszlawisa, 90.

Sotwaros. bóg światłości, Słońce, Apollo, 17.

Słońce, 18, 126.

Spowiedź, 292.

Staubunas, smok mytyczny, 64.

Strutis i Miechutele, bożek z towarzyszką, opiekowali się ziołami farbierskiemi, 102.

Sutinkaj, święto Wiosny, 300.

Swieczpauksztinis, bożek przełożony nad ptastwem, 108.

Świątynie, 218.

S. 501

Święta, uroczystości, 295.

Święto Wajżganta, 316.

Swalgones, kapłani, sprawujący obrządki ślubne, 560.

Szlotrasis. bóztwo tajemnicze, 142.

Sznejbrato, bóg nad gospodarstwem i myśliwstwem ptasiem, 54,

Szwajstis., to samo, co Sotwaros. 17.

Taświrszis. znak mytyczny na chlebie, 48.

Tawals, bożek zdolności do uciech cielesnych, 102.

Tiknis, bóztwo tajemnicze. 142.

Trimpus, to samo, co Ragutis, jego epitet, 17.

Triopa. to samo, co Kabiry, 35, 38.

Trotias kirbixtu, bożek gasiciel skrów, 97.

Tryzna, obrządek pogrzebowy. 35, 35g.

Turosik, to samo. co Giristis, 115.

Upine. bogini rzek, 73.

Uhsinsz, to samo, co Austheja, 78.

Usparinia. bogini graniczna, 70.

Wajżgantos, bożek nad uprawą lnu, 107.

Wakarinne, gwiazda wieczorna, 135, to samo, co Bezelea, 68.

Walgina, bogini, opiekunka bydląt domowych, 75.

Wanda, olbrzymka, 2.

Warpas, bożek pobudki. 95.

Warpelis, bożek odgłosu, echo. 96.

Wej, olbrzym, 2.

Wejdalotas, ofiernik, 255.

Wejdalotki, kapłunki, strzegące ognia świętego, 266;

Wejones, wróżbici z wiatru wróżący, 264.

Welil Deewa, to samo, co Wellona, 56.

Wellona, bogini wieczności, ibid.

Wentis, fetysz, 151.

Werpeja, Parka, 71.

Welustis, fetysz, 152.

Wezzajs Tchws. to samo, co Perkunas, 8.

Wiąz święty, 196.

Wiadomość o przyszłem życiu. 382.

Wielkie święto, 511.

Wierzba święta, 195.

Wilkots, czarownik, w wilka przemieniający się, 266.

Witolf, bohater, półbóg, 161.

Wirszajtos, bóg domowego gospodarstwa, 6.

Wizunas, smok mytyczny, 385.

Wurszajtos. ofiernik niższego stopnis, 258.

Wyrocznie, 270.

Xiężyc, jako osoba mytyczna, 127.

S. 502

Ydrazyl, drzewo święte, 197.

Zeemneeks, to samo, co Ziemienikas, 32.

Zeninies mahti. bogini podziemna, 79.

Zihlneeki, wróżbici, ze znaków napowielrznych i głosu ptastwa wróżący, 265.

Ziemienikas, bóg ziemi, 30.

Zosim, to samo, co Ragutis, 16.

Zwerinne, to samo, co Kawas, 15.

Żaltis, wąż, fetysz, 146.

Żwajgżdunoka, to samo, co Lajma, 456.

Żwakones, wróżbici, przepowiadający z gorzenia świec i dymu 264.



KONIEC TOMU PIERWSZEGO.



© Pawet 2007-2009


 
Top
[Home] [Library] [Maps] [Collections] [Memoirs] [Genealogy] [Ziemia lidzka] [Наша Cлова] [Лідскі летапісец]
Web-master: Leon
© Pawet 1999-2009
PaWetCMS® by NOX