Вярнуцца: Шукевіч Вандалін

Szkice z archeologii przedhistorycznej Litwy Cz. 1


Аўтар: Szukiewicz W.,
Дадана: 06-08-2013,
Крыніца: Wilno, 1901.

Спампаваць




Szkice z archeologii przedhistorycznej Litwy Cz. 1, Epoka kamienna w gub. Wilenskiej

Skreślił W. Szukiewicz.

W I L N O,
Sklad glówny w Księgarni Józefa Zawadzkiego.
1901

WSTĘP

Archeologija, w ogólnem swojem znaczeniu, obejmuje wszystko, co się tyczy przeszłości człowieka, sięgając do naj dalszych krańców przestrzeni czasu, stanowiących "wiek ludzkości", Więc w zakres jej wchodzą zarówno wszystkie ślady twórczości człowieka, ujawniające się w wytworach zastosowanych do ułatwienia warunków jego bytu, oraz w objawach myśli, skrystalizowanych w mitach, zwyczajach i urządzeniach społecznych.

Z porządku rzeczy wynika, że archeologija, zajmując się przeszłością człowieka w różnych epokach jego kulturalnego rozwoju, sama musi się rozpadać na działy, będące wyrazem tych epok Przedewszystkiem więc dzieli się na archeologiję przedhistoryczną, i archeologiję historyczną, z których z kolei wyodrębniły się oddzielne, bardziej specyalne gałęzie.

Właściwie archeologij a historyczna, jako nauka, wcześniej została powołaną do bytu i usystematyzowaną od swojej siostrzycy archeologii przedhistorycznej, prace Winkelmana w I-szej połowie XVIII w. która od niedawna dopiero zyskała prawo obywatelstwa między naukami ścisłemi. Jeszcze na początku XIX w, nie umiano dostatecznie wyjaśnić pochodzenia wyrobów kamiennych, zaliczając je do t. z, "osobliwości". A cóż mówić o wiekach ubiegłych? Wszak za czasów Długosza mniemano powszechnie, że urny wytwarzały się same przez się, przez dziwny kaprys przyrody. W XVI w. uczono po szkołach, że toporki kamienne tworzą się przy starciu chmur w czasie burzy - jakie to przekonanie i dziś jeszcze w wielu okolicach Litwy jest powszechne wśród ludu. Nawet w XVIII w., gdy niektórzy uczeni - jak Helwig, Mercati i Jussieu - zaczęli się domyślać udziału ręki ludzkiej w uformowaniu tych przedmiotów, porównywając je z takiemiż używanemi współcześnie przez dzikich - ogół uczonych takiego wyjaśnienia nie przyjął.

Można przeto rzec z całą słusznością, że archeologij a przedhistoryczna jest dzieckiem XIX stulecia, i to z czasów bliższych jego środka, w pierwszych bowiem latach - aczkolwiek nikt już nie stawił dziwacznych hipotez o pochodzeniu wyrobów kamiennych, to z drugiej strony, tak były zakorzenione pojęcia o niedawnym czasie istnienia człowieka na ziemi, że długo nauka z tych powijaków wyzwolić się nie mogła, i była zmuszoną gwoli ogólnej opinii, przykrajać coraz liczniejsze odkrycia archeologiczne do miary czasu, wskazanej przez uświęcone tradycye. Więc najstarożytniejsze nawet ślady człowieka, odnoszono do epoki potopowej, napróżno starając się wyjaśnić ich pochodzenie na podstawie źródeł historycznych.

Dopiero odkrycie w Danii t, z. kjokkenmeddingów, czyli przedhistorycznych śmietnisk kuchennych z resztkami kultury, oraz chronologiczne określenie pokładów lasów sosnowych, współczesnych śmietniskom, a zapadłych w torfowiska przed wielu tysiącami lat - dało poznać całą błędność dawnej metody, i odsunęło czas istnienia człowieka w tak niezmierną głębię przeszłości, gdzie już żaden promień nie tylko historycznego, lecz nawet legendowego światła nie sięga. Obecnie w Danii niema nie tylko drzew iglastych, lecz nawet buków, które tu rosły za czasów rzymian. Okres zaś buków poprzedziły dwa okresy dębów, a dopiero pod najstarszą warstwą dębow, znalazły się resztki sosnowych lasów.

Prace podjęte w dalszym ciągu przez uczonych skandynawskich, jak: Vedel-Simonsen, Worsac, Montelius, Sweenstrup i innych, doprowadziły do usystematyzowania odnośnych odkryć, do ujęcia ich w pewien porządek, co w rezultacie wyraziło się rozdziałem całego wieku ludzkości na trzy epoki: kamienną, bronzową i żelazną. Przytem odróżniono: archeologiję przedhistoryczną, zajmującą się badaniem zabytków, dla których w czasach historycznych niemasz wyjaśnienia, oraz archeologiję prahistoryczną, kiedy zabytki nieimgnanej kultury, na zasadzie analogii z zabytkąmi wiadomemi historycznie, dają się pod względem chronologicznym mniej więcej dokładnie określić.

Z biegiem czasu zauważano, że wyroby kamienne szczególniej, wielce się z sobą różnią, tak pod względem formy, jak i wykończenia, co nie mogło być dziełem przypadku, gdyż podobne różnice zostały dostrzeżone wszędzie. To dało impuls do nowych badań, z czego znów wyłonił się nowy podział czasów przedhistorycznych na dwa okresy: paleolityczny czyli starokamienny, i neolityczny, czyli nowokamienny.

(41KB) fig. 1.

Okres pierwszy zaczyna się z chwilą gdy człowiek zrozumiał że uderzenie ręki uzbrojonej gałęzią lub kamieniem, staje się daleko siIniejszem, więc i niebezpieczniejszem dla wroga. Chwila ta była zapoczątkowaniem całej jego przyszłej twórczości-lecz jest ona tak od nas oddaloną, wszelkie jej ślady tak zostały zatarte, że wymykają się z przed ajsystematyczniejszych i najbystrzejszych obserwacyj.

Najstarsza epoka dziejów ludzkości, zarazem łączy się ściśle z dziejami skorupy ziemskiej, przeto bez badań geologicznych nie może być wyjaśnioną. Dotychczas jednak, wspólne usiłowania geologów i archeologów, podjęte w celu uchylenia rąbka zasłony pokrywającej początkowanie kultury, oraz starożytność rodu ludzkiego - nie przyniosły żadnych pozytywniejszych rezultatów. Mianowide, nie wiadomo jeszcze wcale, czy człowiek pojawił się dopiero w okresie czwartorzędowym, czy może istniał już i w czasie tworzenia się trzeciorzędowych pokładów? W tej kwestyi taka panuje różnorodność zdań między uczonymi, że już to samo odbiera wszelkie cechy prawdopodobieństwa każdej z wysnuwanych przez nich teoryi. Ażeby uzasadnić ten zarzut, dość jest przytoczyć, że determinując szczątki wrzekomo ludzkie, odkryte przez p. E. Dubois w pliocenicznych pokładach na wyspie Jawie - sześciu uczonych uznało czaszkę za ludzką, sześciu za małpią, a ośmiu za należącą do istoty pośredniej, którą też na poczekaniu nazwano pithecanthropus erectus.

O wiele więcej pewnych danych w tym względzie mamy z okresu czwartorzędowego. To też cały on został już zapisany do kroniki dziejów ludzkości, a nadto został podzielony na epoki odpowiadające różnym stopniom kulturalnego rozwoju. Według rzeczonego podziału, obmyślanego i dokonanego przez p. de Mortillet, okres paleolityczny rozpada się na cztery podokresy czyli epoki: l-o przedlodowcową, t z. Szelleńską od Chelles w depart, Seine et. Marne; 2-o Musterjeńską od Moustier w dep. Dordogne przypadającą na czas trwania lodowców w północnej i środkowej Europie; 3-o Solutreńską od Solutn img w dep. Saóne et Loire i 4-o Magdaleńską od Madeleine w dep. Dordogne w czasie polodowcowym.

W pierwszej epoce, tryb życia człowieka mało się różnił od trybu życia zwierząt zamieszkujących wspólnie z nim nieprzebyte i bezbrzeżne puszcze leśne. Lecz miał on tę nad niemi wyższość, że z natury od nich zręczniejszy, był przy te m obdarzony tą iskrą Bożą, która mu z czasem zapewniła panowanie nad światem. Za sprawą tej siły wyższej, niedostateczność środków obrony u człowieka została prędko wyrównaną, gdyż potrafił on korzystać ze wszystkiego co mu zapewniało przewagę. Więc najprzód używał zapewne byle kamienia, lub ułamanej gałęzi, podobnie jak to czynią dziś niektóre gatunki małp. Następnie jednak zaczął zwracać uwagę i na kształty przypadkowo rozbitych kamieni, z których wybrał dla swego użytku najodpowiedniejszy , a uzupełniwszy go własną inwencyą, stworzył coś w rodzaju narzędzia, które służyło zarazem do kłócia, rąbania, rznięcia i skrobania, To narzędzie było pierwszemi o które m moiną img całą słusznością powiedimgieć, ze zostało zrobione według pewnego, zgóry obmyślanego planu, Jest ono kształtu olbrzymiego migdała, więc dla tego swego podobieństwa, zostało nazwane migdałowatern (fig. 1). Jest ono prototypem wszystkich późniejszych narzędzi. Zostało ono znalezione po raz pierwszy w okolicy wioski Chelles w pokładach piasku i żwiru epoki przedlodowcowej, w której był mamut, nosoroiec włochaty, hipopotam i niedźwiedź jaskiniowy, oraz inne zaginione zwierzęta.

W tej epoce, stanowiącej zaranie istnienia człowieka, potrze. by jego hyły nader ograniczonej prawdopodobnie nie miał nawet stałego schroniska, które zresztą mało mu było potrzebne, wobec tego faktu, że w początkach czwartorzędowego okresu, klimat Europy był ciepły, prawie podzwrotnikowy, Dopiero chłody coraz się zwiększające, zwiastujące zbliżanie się epoki lodowej, zmusiły przedhistorycznego człowieka do szukania sobie zacisznego siedliska w naturalnych wydrążeniach i rozpadlinach skalnych, oraz do okrywania swego nagiego ciała skórami zabitych źwierząt. Te zmiany warunków bytu, wywołały potrzebę obmyślenia nowych narzędzi, stosowniejszych do coraz zwiększających się potrzeb. Tak więc, w epoce musterjeńskiej, przypadającej na czas trwania lodowców, oprócz zwykłych migdałowatych narzędzi, spotykamy już t, z. skrobacze o szerokich, jednostronnie otłukiwanych ostrzach (fig. 2), przeznaczonych do zeskrobywania mięsa i tłuszczu ze skór i żył zwierzęcych; dalej widzimy dziryty, zapewne oprawiane w drzewo, a przeznaczone do rzucania, siekiery z gruba obijane i t. p.

(15KB) fig. 2.

W dalszym ciągu, otłukując bryły krzemienne, człowiek przedhistoryczny' zyskał w tern wielką wprawę, a zarazem z przypadkowo odłupanych odszczepów, poznał wiele przypadkowych też form, jakie potrafił zastosować do narzędzi bardziej odpowiadających jego potrzebom, W ten sposób, powstawały formy coraz doskonalsze. W epoce solutreńskiej klingi są już węższe, znaczme dłuższe, nadto, pojawiają się tu nowe typy wyrobów, jak: groty W kstałcię laurowego liścia (fig. 3), narzę.

(33KB) fig. 3.

W ciągu tej epoki, oraz następnej magdaleńskiej, w skutek ustawicznego cofania się lodowców ku północy, klimat Europy stale się ocieplał, co dało możność ludności zamkniętej dotychczas w dusznych jaskiniach osiedlać się i na otwartem powietrzu. Prawdopodobnie jednak, nie znano jeszcze wówczas sztuki budowania, a klecono tylko byle jakie szałaszy, lub - gdzie nie było naturalnych-tworzono sztuczne groty i ziemianki.

Ostatnia doba paleolitycznego okresu, nazwana epoką magdaleńską, cechuje się wysmukłemi ostrzami, które zaczynają przeważać, i obok wielkiej rozmaitości form, stają się coraz mniejszemi, subtelniejszemi, Odznacza się również magdalcńska epoka obfitością wyrobów z rogu i kości, które umiano nawet ozdabiać wcale udatnymi rysunkami.

Powyższy podział, zrodzony na gruncie francuzkim, właściwie służyć może w całej ścisłości tylko dla Francyi; że jednak na całym świecie kulturalny rozwój ludów postępował jednakiemi drogami, przeto bywa nieraz zastosowanym do przedhistorycznych czasów i w innych krajach. W ostatnich latach, oprócz Mortilleta, utworzyli nowe, bardziej szczegółowe podziały epok: paleolitycznej i neolitycznej - francuz Salmon i czech Woldrzich, pierwszy dla zachodniej, drugi dla środkowej, a w części i wschodniej Europy, o jakich to podziałach interesujący się znajdą dokładne wyjaśnienie w "Drobnych pracach i notatkach" p. E. Majewskiego.

Okres neolityczny, jakkolwiek rozwinął się z poprzedniego paleolitycznego okresu, różni się jednak od niego wielce, i to pod każdym względem. Tu już człowiek nie zadowalniał się li tylko zaspokojeniem naj konieczniejszych potrzeb swego życia - owszem, zapragnął większych dla siebie wygód, a nawet zadowoleń czysto estetycznej natury. Więc w tej epoce spotykamy już początkowanie i dalszy rozwój: budownictwa, rolnictwa, hodowli zwierząt; dalej. umiejętność gładzenia i wiercenia kamieni, wynalazek garncarstwa i początek sztuki, oraz zastosowanie jej do celów zdobniczych.

Budownictwo ograniczało się z początku do umiejętności stawiania szałaszów, Następnie jednak, z udoskonaleniem narzędzi, zaczęto wznosić chaty z chrustu i bierwion, oblepiając ściany gliną. Ostatnim wyrazem sztuki budownictwa, w okresie neolitycznym, są tak zwane budowle palowe (palafity) czyli domy stawiane na palach nad wodą. w pewnem oddaleniu od brzegów. Stawiano te budowle na fundamentach utrwalanych według trzech sposobów: pierwszy, naj powszechniejszy, zasadzał się na ustawianiu palów wierzchołkami w dół, i osypywaniu ich ziemią; gdy w ten sposób umocowano już odpowiednią ilość palow, końce ich wystające nad wodą, łączono poziomemi belkami. Według drugiego sposobu, praktykowanego niegdyś w Irlandyi, pnie drzew kładziono jedne na drugich, i na takim stosie dopiero stawiano domy, Tworzono też wśród jezior sztuczne wyspy, ogradzając pewną przestrzeó pionowo wbitemi palami niby płotem, a środek wypełniając ziemią i kamieniami.

Dziś miejsca dawnych siedlisk nadwodnych, wskutek ogólnego obniżenia się poziomu wód, są łatwiej dostępne, to też odkryto i zbadano ich sporo. Są to prawdziwe skarbnice archeologiczne, najdokładniejszę kronikimgi ówczesnego życia, img dyż muł jeziomy wszystko co spadło w owym czasie w wodę, przechował w takim stanie, w jakim w innych warunkach zachować by się nie mogło. To też z resztek tych dowiedzieliśmy się, że mieszkańcy osad palowych mieli już oswojone zwierzęta, jak: psa, krowę, świnię, owcę i innej uprawiali jęczmień, pszenicę, orkisz, ber, proso, soczewicę i len, z drzew zaś i krzewów znali: jabłoń, wiśnię, kalinę, leszczynę i innej że tkali płótna, rozgniatali ziarna w żłobkowatych kamieniach, i umieli piec chleb w rodzaju podpłomyków bez zakwasu. Przytem myśliwstwo i rybołówstwo było powszechnem zajęciem, o czem świadczą całe stosy porozbijanych kości zwierzęcych i ości ryb.

Równie jak na wodzie, kwitły w owym czasie i lądowe osady, skupiające się przeważnie w pobliżu większych zbiorowisk wód, w takich mianowicie miejscowościach. które sama przyroda utworzyła obronnemi, i odpowiadającemi ówczesnym potrzebom życia. Z rozwinięciem się żeglarstwa, rzeki stały się drogami komunikacyjnemi, za pośrednictwem których, osady nawet oddalone, mogły w bliższe z sobą wejść stosunki, co znakomicie wpływało na ich wzrost i rozwój.

Narzędzia kamienne, w okresie neolitycznym dochodzą do najwyższej doskonałości w formach i wykończeniu. Różnorodność zimgś ich tak jest wielką, że dziś nieraz tmdno jest odgadnąć, jakie niektóre z nich miały przeznaczenie, Umiejętność wyrabiania naczyń z gliny, powstała-być może-na schyłku paleolitycznego okresu, atoli rozwinęła się w czasie neolitycznym. Jakie było początkowanie tego tak doniosłego w następstwie wynalazku - jest to dotychczas nieprzeniknioną tajemnicą. Najprawdopodobniej że człowiek znał jeszcze w paleolitycznym okresie użytek z naczyń, jakich mu dostarczała przyroda, oprócz własnej dłoni, z łupin orzechów I skorup żółwi, muszli, a może nawet z czaszki bliźniego. Te naczynia wystarczały człowiekowi w zupełności, dopóki żywił się wyłącznie surowemi pokarmami, i zapijał zimną wodą, Z poznaniem atoli działania ognia, gdy zasmakował w potrawach gorących, podobne naczynia nie na długo mogły mu służyć, prędko się bowiem przepalały. Być przeto może, że ochraniając takie naczynia od spalenia, przez oblepianie ich mokrą ziemią, a z przypadku i gliną, gdy ta w ogniu stwardniała, wpadł na myśl użycia samej gliny na wyrób naczyń. Najstarsze naczynia nie są wcale ozdabiane. Dopiero w środku okresu pojawia się ornament wgniatany, wykonany za pomocą palców lub drewienek. Z czasem, już ku końcowi neolitu, zaczęto używać deseczki przy wyrobie naczyń, obracanej ręką, przez co zyskały one wiele na zgrabności. Ornament też stał się bardziej bogatym i wykwintnym, już bowiem nie wyciskano rysunków w miękkiej glinie, lecz rytowano takowe za pomocą odpowiedniego narzędzia.

W ogóle zmysł artystyczny u człowieka tego okresu już był względnie wysoko rozwinięty I jak tego dowodzą próby odtworzenia postaci ludzi i zwierząt, za pomocą niezgrabnych sztrychów, wykonanych na kościach i rogach. W jaskiniach Francyi znaleziono takich rysunków kilkaset, z pośród których wyróżniają się wyrazistością rysunki przedstawiające mamuta, rena, człowieka z maczugą, polowanie na bizona, i t. p. sceny z życia. Wykonanie ich jakkolwiek barbarzyńskie, dają nam jednak pewną miarę inteligencyi ówczesnego człowieka i jego zdolności przyjmowania i utrwalania wrażeń. Rzeźba widocznie trudniejszą była do wykonama, dotąd bowiem znaleziono jej okazów stosunkowo nie wiele.

Początki malarstwa, należy odnieść też do epoki neolitycznej, lecz późniejszej nieco, być może że nawet do czasów gdy już miedź zaczęła wchodzić w użycie. Rozumie się że fantazya artystyczna u ówczesnego malarza była jeszcze w zarodku, wprawa zaś żadna. Do tego wiadomości z kolorystyki ograniczały się do znajomości wyłącznie czerwonej farby, dość często spotykanej w przyrodzie w postaci glinki bogatej w mineralne związki. Taką farbę rozcierał artysta na odpowiednich płaskich kamieniach, zbierał ją na muszle, a gdy chciał zrobić sobie z niej zapas, napełniał puste ptasie kości, które z obu stron zatykał. W braku płótna, ówczesny artysta, umoczywszy w farbie prawdopodobnie palec, smarował kamyki w różne kreski i kółka ustawione rzędami, a czasem ułożone w jakieś kabalistyczne znaki przypominające litery. Szczególniej bogatą w podobne zarodki malarstwa jest grota Mas d'Azil we Francyi.

W tymże neolitycznym okresie, prawdopodobnie zaczęło kiełkować w umyśle ludzkim pojęcie o duszy, o życiu zagrobowem, a z przeświadczenia o niezwalczonych siłach przyrody wytworzyło się przeczucie bóstwa, jakiejś istoty nadprzyrodzonej, potężniejszej od naj potężniejszych istot ziemskich. Pojęcie o duszy i jej nieśmiertelności, objawiło się w czci dla zmarłych, których zaczęto grzebać z zachowaniem pewnych obrządków.

Pierwsze ślady tego aktu, spotykają się w jaskiniach. Tam najprzód składano trupy, zatarasowując wejście kamieniami celem zabezpieczenia od najścia dzikich zwierząt W jednej z takich jaskiń w pobliżu Mentony, dr, Riviere znalazł dwa szkielety, z których jeden był przykryty warstwą czerwonej zie1azistej glinki, co prawdopodobnie jest śladem zastosowania pewnego zwyczaju przy obrzędzie pogrzebowym.

Zwyczaj grzebania ciał zmarłych w jaskiniach, przeszedł z czasem do religijnego kultu, więc gdzie takich jaskiń nie było, tam starano się tworzyć sztuczne. Tą drogą prawdopodobnie powstały pomniki t. z. megalityczne, naj starsze na ziemi. Odznaczają się one nad powierzchnią gruntu olbrzymiemi nieraz bryłami kamieni, ustawionemi w trzy odmienne sposoby. Pomniki pierwszej kategoryi, zwane "menhiry", przedstawiają się jako głazy wydłużonego kształtu, stojące pionowo w ziemi; drugie, t. z. "cromlehy", składają się z grupy menhirow ustawionych w okrąg; trzecie - "dolmeny", są to komory grobowe o ścianach z płyt kamiennych, ustawionych względem siebie pod kątem, i przykrytych takąż płytą. Czasem dolmeny bywają osypane ziemią, Pod kamieniami lub w utworzonych z nich komorach, zwykle spoczywają całe szkielety ludzkie, złożone w postaci siedzącej lub wpół leżącej, z podgiętemi kolanami. Przy szkieletach znajdują wyłącznie krzemienne lub kościane wyroby. Jakkolwiek te pomniki mają szerokie rozprzestrzenienie nie tylko w Europie, lecz i w innych częściach świata, najmniej są przecież dotychczas zbadane.

Odmianą dolmenow są groby t. z. skrzynkowe (cysty), mieszczące się zwykle nie głęboko pod powierzchnią gruntu. Budowane są zwykle z płyt ciosanego kamienia, ustawionych szczelnie w czworobok i przykrytych takiemiż płytami z wierzchu. Wewnątrz, na kamiennej też podłodze, znajdują się zwykle urny napełnione popiołami i niedopalonemi kosteczkami, lub całe szkieety w postawie skurczonej położone, a przy nich wyłącznie wyroby kamienne, i z bursztynu, bez śladu metalów. Skrzynkowe groby są dla nas bardzo interesującemi, gdyż prawdopodobnie stanowią naj starsze polańskie zabytki. Tak przynajmniej można wnioskować z tego faktu, że najgęstsze ich skupienie przypada na okolice jeziora Gopła, skąd ciągną się przez Szlązk, Galicyę, do Bukowiny i Podola, po za Dniestr.

Takież same skrzynkowe groby znaleziono jeszcze w gub. Kijowskiej w Radomyślskim pow., około wsi Wyszewicze i Glinica, w W ołyńskiej gub. w Ostrogskim pow, przy wsiach Radzymin-Siwki i Siekierzyńce, a nawet w Mińskiej gub. o czem niżej.

Rzecz dziwna, że im późniejsze są czasy neolitu, tern mniej widzimy dbałości o zabezpieczenie prochów zmarłych. Najczęściej bowiem grzebano bądź całe zwłoki, bądź popioły w urnach w niegłębokich jamach, lub umieszczano wprost na powierzchni gruntu, przykrywając je ziemią braną na okół. Groby takiego typu są najbardziej rozpowszechnione we wszystkich krajach, chociaż z powodu niedbałej budowy mało się ich do naszych czasów dochowało.

Ślady epoki kamiennej w gub. Wileńskiej

Opis okolicy:

Pod wzimględem oro-hydroimgraficznym. Teren gubernii Wileńskiej zajmuje zachodnio-północny stok wyżyny Mińskiej, która będąc przedłużeniem wzgórzy Wałdajskich, stanowi wododział rzek płynących do Baltyku, od wodnego systemu Dniepru. Wyżyna ta, znana w gieografii dawnej Litwy pod nazwą "Auksztote", ma swoje najwyższe nad poziom morza wzniesienie w górnej kotlinie Niemna, dochodzące do 1200 i wyżej stóp. Dalej, ku nizinom Polesia i pobrzeży Baltyku stopniowo się zniża, zachowując jednak w gub. Mińskiej około 700, w Wileńskiej zaś około 600 stóp średniego wzniesienia, Nadto, wyżyna owa łączy się z wyżynami podkarpackiemi "A wratyńską" i "Lubelską" przez dwa przesmyki, które w swoim czasie mogły grać rolę szlaków łączących Litwę z zachodem i południem Europy.

Najważniejsza z rzek tutejszych- Niemen - zasługuje w zupełności na miano "domowej rzeki", dane jej przez naszego wieszcza. Gdy bowiem inne, wziąwśzy tu swój początek, niosą wody litewskie za kraj świata, lub tylko w przelocie musną nasze "pagórki lesne i łąki zielone". - Niemen nawet "ginąc w głębokościach morza", jeszcze stopy ziem litewskich, jakby na pożegnanie obmywal. Urodzony w ziemi Mińskiej, spływa zrazu po zachodniej pochyłości opisywanej wyżyny; następnie od Grodna zwraca się pod kątem prostym na północ, w części przerzynając wyżynę w poprzek, a w części ją okrążając. Z obszaru gub. Wileńskiej zabiera z sobą następujące rzeki: Berezynę, Gawję, Dzitwę, Lebiodę, Kotrę, Mereczankę i Wiliję, nie licząc mnóstwa pomniej szych. Taka mnogość rzek, przyjmujących w swoją kolej setke dopływów, tworzy istną sieć wodną, pokrywającą szczególniej wschodnie i południowe okolice gubernii. Do tego gdy siimg doda kilkaset jezior- aczkolwiek nie zbyt rozległych - obszar wód w Wileńskiej gubernii przedstawi siimg wcale pokaźnie. Błot jednakże tu nie wiele spotykamy; skupiają siimg one przeważnie w południowych okolicach powiatów: Wilejskiego i Oszmiańskiego, oraz w pn. zach. stronie pow. Lidzkiego. Reszta przestrzeni guberni i przedstawia grunta bardziej wzniesione, gliniaste i czarnoziemne na północy, żwirkowate i w ogóle lekkie w pdnio-zach. i pd. stronie, Powierzchnia po wiimgkszej czimgści jest silnie pofalowaną, w okolicach Wilna wypiimgtrza siimg nawet w malowniczo ugrupowane wyniosłości zwane "górami Ponarskiemi".

Pod względem gieologicznym, Na gieologicznych kartach, gub. Wileńska oznacza siimg zawsze jednostajnym kolorem, z kilku odmiennemi plamami skupionemi w okolicach bliższych Niemna, To ma wskazywać, że całą jej powierzchnię pokrywa jednolita prawie warstwa dyluwijalnych nanosów, składająca siimg z glin, żwirów i piasków, plamy zaś oznaczają wypiimgtrzone w kilku miejscach nakształt wysp starsze utwory, jak: oligoceniczne piaski, i kreda senońskiego piętra [1]. Dyluwijalne tutejsze nanosy należą do dwóch lodowcowych epok. Z nich młodszej epoki nanosy mają tu swoją granicę, tak, że południową część gubernii pokrywają nanosy do starszej lodowcowej epoki należące.

Pod wzglcdem archeologicznym Litwa w ogóle mało jest dotychczas znaną, a najmniej chyba są zbadane jej zabytki kamiennej epoki, chociaż według wszelkiego prawdopodobieństwa znajdują siimg tu one liczniej niż w wielu innych sąsiednich i poblizkich gubernijach. Nic się tu dotychczas nie robiło, bo trzeba przyznać że i okoliczności temu nie sprzyjały. Za czasów bowiem Komisyi Archeologicznej Wileńskiej, archeologij a przedhistoryczna była jeszcze w kolebce; potem wobec strasznych nieszczęść jakie na kraj spadły, nikt się jego przeszłością-tembardziej tak odległąnie interesował; dziś znów, przy innych sprawach żywotniejszej treści, badanie czerepów z potłuczonych garnków, w oczach większości uchodzi za nieszkodliwe wprawdzie, lecz w każdym razie manjactwo-a to paraliżuje nie jedne dobre chęci! Widocznie nie przyszedł dla nas jeszcze czas, ażeby szerszy ogół odczuł potrzebę takich badań!

Jako skutek tych tak niesprzyjających rozwojowi archeologii warunków, widzimy przerażająco małą ilość prac traktujących o kamiennej epoce na Litwie. To też układając niniejszy szkic musiałem opierać się wyłącznie prawie na własnych obserwacyach, co - rozumie się - wpłynęło nader niekorzystnie na kompletność obrazu. Pomimo to jednakI nie waham się puścić w świat tych trochę wiadomości, a to na mocy tej zasady, że lepiej jest robić coś choć nie dokładnie, niż wcale nic.

Znajome mi z własnych badań i z nielicznych źródeł zabytki epoki kamiennej w gub. Wileńskiej, możnaby podzielić na zabytki niewątpliwie do tej epoki należące, i na niepewne, a właściwie mało zbadane. W tym razie, do pierwszej kategoryi należy zaliczyć miejsca siedlisk, i groby ze wszelkiemi cechami danej epoki, oraz wyroby z kamienia luźnie znajdowane, do drugiejniezmiernie interesujące pomniki megalityczne, i grodziska, czyli t. z. "pilekalnie".

Miejsca siedlisk ludu przedhistorycznego, ze śladami jego na nich pobytu w epoce kamiennej, w gub. Wileńskiej dość licznie się znajdują, chociaż są rozmieszczone bardzo nierównomiernie, co zresztą ma swoją przyczynę w tern, że mała zaledwie jej cząstka została dotychczas szczegółowiej zbadaną. Owa cząstka to kotlina rzeki Mereczanki, gdzie na przestrzeni 1000 klm. kw. odkryłem do 60 siedlisk. Inne siedliska, a właściwiej miejsca znalezienia wyrobów krzemiennych, w liczbie l s-tu notowane na Mapie archeol. gub. Wił. p. Pokrowskiego -rozrzucone są na pozostałej przestrzeni gubernii wynoszącej 36000 wiorst kw.

Takie krańcowości w liczbowych stosunkach siedlisk do przestrzeni (6 siedlisk na 100 wiorst kw, i i-dno na 2400 w, kw.), dają nam naocznie poznać ile tu jest jeszcze do zrobienia! Trudno bowiem nawet przypuścić, ażeby kraj mający wszędzie prawie jednakowe warunki dla rozwoju osad, tak nierównomiernie był zasiedlony.

Nie przeceniając przyszłych odkryć, które mogą bardzo zmienić te stosunki, muszę zaznaczyć, że największe skupienie osad z epoki krzemiennej w okolicach bliższych Niemna, mogło mieć swoją przyczynę w szczególnych oro-hydrograficznych warunkach tego zakątka, zapewniających osadnikom wygodę i bezpieczeństwo.

Warunki owe tak się przedstawiają:

Rzeka Mereczanka, przez całą swoją długość płynie równolegle do górnego koryta Niemna, z którym się spotyka o 8 mil od miejsca jego zakrętu ku północy, Wskutek takiego tych dwóch rzek względem siebie położenia, dopływy ich (prawe Niemna, a lewe Mereczanki) mają źródła leżące na jednej linii, często nawet wspólne w jednych błotach lub jeziorach. A że rozbiegają się w przeciwnych kierunkach, przeto w ten sposób cała przestrzeń objęta ramionami Niemna i Mereczanki, jest przerzniętą równoległemi, prawie wciążnemi pasami rzek. Można sobie przedstawić, że w owe odległe czasy, gdy stan wód w ogóle był wyższym od dzisiejszego, taki układ rzek wybornie ułatwiał przenikanie w głąb kraju dla stosunków z przyjaznemi plemionami, a zarazem czynił pozycyą - jak na owe czasy - nie zdobytą prawie. Do wygodnych warunków miejscowości należy też zaliczyć dużą ilość jezior, wprawdzie nie rozległych, lecz stanowiących bogate spiżarnie o niewyczerpanych zapasach żywności.

Również jak blizkość wód, wielce dogodnym i koniecznym warunkiem dla rozwoju osadnictwa w epoce kamiennej, przedstawia się tu obfitość materyału, używanego wówczas wyłącznie do wyrobu narzędzi, t. j. krzemienia.

Jakkolwiek jest to minerał dość pospolity wszędzie, widocznie jednak nie każdy gatunek jego mógł być użytym. Drobne np. złomki krzemienia, t, z. żwir, nie były do tego celu przydatnej brano zaś zwykle duże bryły krzemienia, które łupały się łatwiej, i dawały wióry dostatecznej długości i szerokości.

Otóż w opisywanej okolicy, rzeki przerzynając w wielu miejscach starsze pokłady, odkryte przez częściowe rozmycie dyluwijalnych nanosów, mają na swoich brzegach tyle krzemienia, że niektóre pola są nim literalnie pokryte. Szczególniej to się daje zauważać przy rzece Ule (lewy dopływ Mereczanki), która też i pod względem ilości siedlisk przedhistorycznych pierwszorzędne zajmuje stanowisko, jak to nas pouczają następujące cyfry porównawcze.

Przy Niemnie, na przestrzeni od Grodna do Merecla wynoszącej 84 w. (po krzywiźnie rzeki), znajduje się 13 siedlisk, odkrytych po większej części przez p. Z, Glogera; przy Mereczance, na 40-to wiorstowej przestrzeni, między Olkienikami i Mereczem odkryłem I I siedlisk; nad Grudą na tejże przestrzeni zaledwie 3; nad Ułą zaś, na przestrzeni 34 w., znajduje sit; 30 siedlisk. Wobec tych cyfr, gdyby nawet wziąć w uwagę, że brzegi Niemna nie zostały jeszcze dość szcimgegółowo zbadane, i że siedlisk może tam być więcej niż trzy razy tyle, to i tak rzeka Uła pozostanie jedną z naj bogatszych, i to prawdopodobnie nie tylko na Litwie, pod względem archeologicznym.

Siedliskami nazywamy w ogóle miejsca gdzie się znajdują ślady, że człowiek przedhistoryczny przebywał tam stale przez długi szereg lat, lub choćby miał czasowe tylko schronisko, Odróżniamy jeszcze pracownie, gdzie przebywano jedynie dla przygotowania potrzebnej ilości broni i narzędzi krzemiennych.

Po siedliskach dziś - rozumie się - nie pozostało prawie nic coby nam mogło dać pojęcie o życiu ich mieszkańców, Czas, ten naj potężniejszy burzyciel, zgładził, starł z powierzchni ziemi wszelkie ślady łatwiej ulegające zniszczeniu, tak że pozostały jedynie najbardziej odporne na wpływy destrukcyjne kamienne wyroby, a w części i lepiej wypalone czerepy gliniane, oraz szczątki przepalonych kości.

Siedliska przedhistoryczne leżały zwykle na miejscach wyniosłych, suchych, które dziś przy obniżeniu się poziomu wód i zmniejszeniu opadów atmosferycznych, przetworzyły się w piasczyste wydmy. Tern łatwiej się to stało tam, gdzie dzisiejsza osada leży przy dawnej, co bywa nader często; wówczas, wskutek usta wicznego rozdeptywania gruntu przez ludzi i zwierzęta i poruszania jego powierzchni sochą dla skorzystania z resztek wydajności- dopełnia się bardzo prędko dzieło zniszczenia, zapoczątkowane przez czas.

Poszukiwania na takich wydmach, chociażby nawet najsystematyczniejsze, zwykle nie dają żadnych pozytywnych rezultatów, a wobec niemałej rozległości osad, stają się często niemożebne. Więcej w takich razach może mieć znaczenia prosty przypadek, lub działanie wiatru. Trzeba tylko nauczyć i zachęcić przypadkowych znalazców, jakimi są zwykle nasi włościanie, ażeby nie niszczyli tych zabytków przeszłości, lecz je zachowywali. Wpłynąć na włościanina można łatwo ukazaniem zarobku, chęć którego jest u niego większą niż ciekawość. Przytem miłuje on gorąco swój kraj i jego przeszłość, trzeba tylko umieć te uczucia w nim rozdmuchać i podtrzymać!

Obszary zajmowane przez siedliska ludu przedhistorycznego są bardzo różnej wielkości. Niektóre osady rozciągały się na brzegach na długość całych kilometrów, inne znów tak były małe, jakby je składało parę zaledwie chat.. Do największych osad w kotlinie Mereczanki, szczegółowiej pod tym względem zbadanej, należą: pod m. Oranami, rozciągająca się po obu brzegach rzeki, pod wsią Dubiczami nad jeziorem Pielasą, pod wsią Gryboszami nad jez. Dubą, pod wsiami: Rudnią i Kaszetami. Każda z tych osad miała najmniej wiorstę rozległości, a w ostatniej miejscowości ślady człowieka są rozrzucone na przestrzeni więcej niż 2 ch wiorst. Tak duże siedliska w owych czasach mogły powstać jedynie drogą bardzo powolnego rozwoju; ile więc stuleci musiało przejść po mid niemi, zanim wzrosły do rozmiarów rzeczywistych grodów!

W zbadanej przezemnie okolicy, zauważyłem jeszcze ciekawy fakt, że najczęściej osady skupiały się w grupy po kilka około jednego środku, w niewielkiej od siebie odległości. Bywa takich osad w grupie 3-5 i więcej, zależnie od długości dogodnego brzegu. Ze znanych mi grup najliczniejsze są: imgad jez. Dubą, gdzie cała Iinija brzegowa 10 wiorst długa, oprócz miejsc nizinnych literalnie jest pokrytą szczątkami kultury kamiennej epoki; i pod m. Naczą, gdzie pięć osad znajduje się na przestrzeni nie dłuższej nad 2 wiorsty. Małe osady leżą zwykle opodal dzisiejzych wód i są ubogie w zabytki. Można przypuszczać że służyły za czasowe schroniska, i trwały daleko króciej. Przy większych osadach zwykle znajdowały się cmentarzyska, których istnienia dziś zaledwie domyślać się można po skorupkach urn i niedopalonych kosteczkach ludzkich. Te resztki jednak pouczają nas, że w epoce kamiennej panował tu - jeżeli nie wyłącznie, to przeważnie- kult ciałopalenia, i że prochy zmarłych złożone w urnach stawiano niegłęboko w ziemi, okładając grób po wierzchu drobne mi kamieniami, których kupy dają się jeszcze wśród wydm spostrzegać. Bywają też cmentarzyska niewątpliwie kamiennej epoki, chociaż z czasów najpóźniejszego neolitu, gdzie spalone resztki zmarłych składano wprost w ziemi bez urny, i niczem nie zabezpieczano, Tak niedbale budowane cmentarzysko znajduje się pod Naczą w Lidzkim powiecie, Leżało ono wraz z siedliskiem na brzegu nie istniejącej dziś rzeczki. Stosy niedopalonych kosteczek mieszczą się tu bardzo blizko jedne od drugich, więc można wnioskować że nad niemi kurhanów nie było. Znaleziono tu trochę narzędz.i krzemiennych z których wyróżnia się dokładnością form i wykończenia sześć celtów (tabl. II fig. 6 i 9).

Tak zwane pracownie starożytni miewali zwykle w miejscach gdzie było podostatkiem krzemienia. Odbijano tu od naturalnych brył długie wióry, które następnie przez umiejętne otłukiwanie przekształcano na przeróżne bronie i narzędzia. Ztąd to na takich pracowniach znajduje się dużo rdzeni, wiórow, okrzosków, niedokończonych lub ułamanych narzędzi etc. Spotykają się też tu często kamienie przeznaczone do gładzenia narzędzi. Są to zwykle duże bryły granitu, mające z jednego boku powierzchnię zgładzoną, i nieco wklęsłą, albo znów małe osełka w kształcie nieregularnych wydłużonych sześcianow, które zapewne noszono z sobą.

Na potrzeby mieszkańców poblizkich siedlisk, wyrabiano w tych pracowniach narzędzia na miejscu; dla dalszych zaś, zapewne "na obstalunek"-jakby to dziś powiedziano - przygotowywano materyał surowy w postaci wiórow, których masy wysyłano, jak tego dowodzą "skarby" krzemienne, znajdowane nieraz na miejscach siedlisk leżących w niejakiem oddaleniu od pól krzemiennych. Widocznie jednak komunikacye ówczesne między osadami, jeieli te nie leżały nad jedną rzeką-musiały być niezmierme utrudnione, gdyż spotykałem osady, których mieszkańcy ongi wyrabiali dla siebie drobne narzędzia z kawałków rozbitych większych narzędzi, pomimo że pracownia była od nich nie dalej niż o milę oddaloną.

Przygotowanie materyału na "wywóz", wskazuje również że kunszt kamieniarski z biegiem czasu wyodrębnił się tu w fach, którym zajmowali się ludzie specyalnie w nim udoskonaleni. Nie idzie jednak za tern, ażeby tylko pracownie dostarczały potrzebnych narzędzi. Owszem, jak dziś jeszcze każdy włościanin umie dla siebie przygotować wszystko, począwszy od sochy do grabi i cepa - tak i dawniej prawdopodobnie, wszyscy w mniejszym lub większym stopniu posiadali umiejętność obrabiania krzemienia. Dla tego to na każdem siedlisku prawie znajdujemy dużo rdzeni i okrzosków.

Narzędzia krzemienne znajdowane na miejscach naszych siedlisk, należą przeważnie do epoki neolitycznej; zdarzają się jednak wyjątkowo okazy, które przez swój kształt przypominają wielce paleolityczne wyroby. Do takich należą: duże odszczepy migdałowate (tabI. II fig, I), groty o trzonku jednostronnym (tabl. I fig. 28), skrobacze długie pojedyńcze i podwójne (tabl. I fig. 14 i 12) etc. Rozumie się, podobieństwo w tym razie może być całkiem przypadkowem, więc stawić z tego powodu jakiekolwiek wnioski odnośnie chronologii osad- byłoby zbyt ryzykownem. Nie mniej jednak dają one niezbite dowody, że i tu, jak na całym świecie, postęp szedł jednakowemi drogami, a pomysłowość ludzka wcielała się w jednakie formy. I tu prototypem wszystkich narzędzi był wiór, odbity od naturalnej bryły krzemienia, mający niekiedy znaczenie rzeczywistego narzędzia, jak noża, lub grota. Po większej wszakże części, takie wióry były tylko materyałem przygotowanym do dalszej przeróbki.

Odkrycie sposobu odbijania zgrabnych wiórów, było epoką w życiu ludów pierwotnych. Dalsze wynalazki na tern polu, zależały już tylko od zdolności uchwycenia i naśladowania kształtów powstałych z przypadkowego odbicia.

Rozpatrzmy bardziej typowe przekształcenia wióra.

Nóż w najpierwotniejszej swej formie jest zwykłym długim wiórem o podwójnem ostrzu (tabl. I fig. 2). Że jednak jako taki nie był dogodnym w ujęciu, zaczęto więc zatępiać jedną krawędź, a także końce przez otłukiwanie (tab. I. fig. 8), Tworzono też rodzaj trzonka ułatwiającego ujęcie, a następnie używano noży w oprawie z drzewa lub z kości. Typ noża krzemiennego z trzpieniem, zatępionym tylcem i ściętym końcem, przeszedł nawet z czasem do wyrobów bronzowych tego rodzaju. Inne narzędzia jakie się wytworzyły i rozwinęły z prototypowego wiora - noża, można rozdzielić na następujące typy: 1-o skrobacze pojedyńcze i podwójne, które nie są niczem innem, jeno nieco szerszemi wiórami, zatępionemi z jednego lub z obydwóch końców przez drobne otłukiwanie (tab. I fig. 12 i 14); 2-o piłki zębione po jednej lub po obydwóch krawędziach (tabl. I fig. 4); 3-o hebelki służące prawdopodobnie do gładzenia wyrobów z drzewa i z kości, w kształcie wycinka koła, z krawędzią łukowatą zatępioną. a przeciwległą ostrą (tabI. I fig, 20); 4-0 świdry, przedstawiające się jako wióry w jednym końcu szydełkowato zaostrzone przez otłukiwanie (tabl. I fig. 21); 5-0 niewiadomego użytku wązkie wióry, zatępione z jednego lub z dwóch końców (tabl. I fig. 3 i 30); 6-o liściowate groty strzał, opatrzone u spodu trzpieniem do osadzenia w brzechwie (tabl. I fig. I. 17, 22, 23, 24, 28 i 34); 7-0 wąziutkie blaszki zatępione z jednej krawędzi i z końca (tab. I fig. 26 i 27); 8-o niewiadomego znaczenia wałeczkowate i nieregularnych kształtów wyroby zatępione ze wszystkich boków (tabl. I fig, 5); nakoniec 9-o igły, które są bardzo wązkiemi wiórami, otłukiwanemi po obu krawędziach, i zaostrzonemi w końcu bardzo starannie (tabl. I fig. 7). Nawet kawałki przełamanego wióra, posłużyły za wzór do nowych typów narzędzi. Tak np. ostrza zwane dłutkowatemi, lub grotami o poprzecznem ostrzu, wyrabiały się ze złomków wiórowych, u których krawędzie przełamania zatępiono przez otłukiwanie. Kształt ich zwykle bywa równoległoboczny lub trapezoidalny (tabl. I fig. 18 i l9), co zresztą stało w zależności od kierunku linij przełamania, które często zbiegały się z sobą pod kątem (tabl. I fig. 25). Z takich też prawdopodobnie złomków rozwinęły się pospolite w neolicie trójkątne ostrza do strzał i dzirytów. Takie przejściowe okazy widzimy na tabI. I pod fig. 9, 31, 37. Pozostałe figury na tablicy l-szej przedstawiają: 6-ta i 10-ta krążkowate skrobacze, 13-ta hak do wędy (?), 15-ta, 32-ga, 35-ta groty z półkolistem wycięciem u spodu, 2g-ta prześliczny grot romboidalny i 33-cia takiż tylko nierównie mniejszy.

Biorąc w uwagę technikę wyrobów krzemiennych, trzeba przyznać, że niektóre z pomiędzy nich, mianowicie groty strzał, są prawdziwemi arcydziełami kamieniarskiego kunsztu, Dają one nader pochlebne świadectwo o umiejętności, a zwłaszcza o szalonej cierpliwości wykonawców.

Powszechnie przyjmuje się, że tak prześlicznych strzał, dla wykończenia których tyle pracy poświęcać musiano, nie używano w codziennem życiu, lecz chyba przy wypełnianiu jakichś praktyk religijnych, lub może składano je do grobów nieboszczykom, z wiarą że im się przyda na tamtym świecie. Rzeczywiście, do polowania, a nawet wojny, wystarczały lada ostrza mniej lub więcej zręcznie odłupane, jakich setki znajdują się na każdem siedlisku przedhistorycznem. Tu muszę zwrócić uwagę, że niekoniecznie cechą narzędzi przedhistorycznych ma być otłukiwanie, czyli drobne szczerbienie po bokach, celem nadania im odpowiedniej formy, Owszem, gdy wiór przez proste a zręczne odłupanie przybrał kształt mniejwięcej przypominający jakie narzędzie, a szczególniej dający ostrza, używano go - że się tak wyrażę - in crudo, Takie narzędzia bardzo łatwo jest rozroznić od dzisiejszych przypadkowych odszczepków, i kto ma w tern jakąkolwiek wprawę, omylić się nie może, Głównie odróżniają się one dłuższemi płaszczyznami, oraz tak zwanemi guziełkami (bulbes de percussion), jakie tworzą się tylko przy rozłupywaniu krzemienia za pomocą uderzeń powtarzanych często w jedno miejsce, nigdy zaś przy rozbiciu od jednorazowego silnego uderzenia.. Przy tern, przedhistoryczne wióry i okrzoski, mają powierzchnie pokryte t. z. patyną, która może się wytworzyć jedynie w ciągu niezmiernie długiego czasu.

Sposób w jaki starożytni umieli obrabiać krzemień- nie jest nam znany. Hr. Uwarow w swojem dziele p, t. "Каменный век въ Россiи", twierdzi, że tylko świeżo wydobyty z kredowych pokładów krzemień dawał się łupać w wióry dowolnej długości, i takiego tylko używali starożytni. Przypuszczenie to atoli nie zdaje się być trafnem, bardzo często bowiem spotykamy wyroby wykonane z odszczepów od rozbitych większych narzędzi, krzemień więc w takim razie nie mógł być świeiym. Nie wiadomo równiei w jaki sposób dokonywano drobnych nacięć na krawędziach wyrobów. Istnieje tylko przypuszczenie, że powstawały one przez częste uderzenia zaostrzoną kością, lub naciągniętą na łęku struną, Tak przynajmniej twierdzi hr. Uwarow w wyiej wspomnianem dziele.

Duze narzędzia z krzemienia i róinych innych gatunków skał, znane nam jako młoty, topory, dłuta etc., zaliczają sięrzecz prosta , - do epoki kamiennej, chociaż, jeieli weźmiemy pod uwagę czas ich używania, to wkraczają one nawet w epokę metalów, jak bronzu, a moie nawet i lelaza. Mają one dla nas tę nieoszacowaną wartość, że znamionują epokową w dziejach ludzkości chwilę, gdy człowiek z poprzednich długowiekowych praktyk, wyrobił jui sobie dokładne pojęcie o naj odpowiedniejszym kształcie narzędzia dla danego celu, i potrafił wykonać to co zamierzył. Był to jui ogromny krok na drodze postępu, i moina z całą słusznością utrzymywać, ie więcej czasu i sił umysłu zuzył człowiek zanim obmyślił tak doskonałych kształtów narzędzie, jakiem jest np, siekiero-młot przedstawiony na tabl. IV fig, I-a lub 3-cia i potrafił je wykonać, nii - dajmy na to- potrzebował umysłowego wysiłku dla wynalezienia całego szeregu broni, od pierwotnego łuku, do karabina magazynowego.

Rozpatrując pod względem form większe narzędzia kamienne, możemy zauważać stopniowanie w udoskonaleniu, począwszy od najgrubiej obitych brył, do form, których prawidłowości nic zarzucić nie podobna. Weźmy np. przemiany topora: widzimy jak z prototypowego migdałowatego narzędzia, przystosowywał się stopniowo do potrzeb realnych i wymagań estetycznych, wzrastających z biegiem czasu, i nakoniec posłużył za wzór dla wykwintnych w swoim rodzaju celtów bronzowych (tabl. II fig. 1, 4, 7, 10 i 13). Jak następnie, gdy ten metal okazał się dla Litwy za drogim, używano w dalszym ciągu kamienia, obimgabiając go przecież według kształtów udoskonalonych bronzowych siekier (tabl. III fig. I); jak w swoją kolej, kamienne siekiery, posłuiyły za wzór żelaznym, aż do drobnych szczegółów, np. odchylenia ostrza ku dołowi, zaokrąglenia obucha i t. p. (tabI. III fig. 4), To samo można powiedzieć o innych narzędziach, jak: dłuta (tabI. II fig, I I i 12), motyki (tabl. III fig. 2-ga) etc, Słowem wiele kształtów narzędzi używanych w owe odległe czasy, przeszło przez wszyst. kie epoki kulturnego rozwoju, i doszło aż do naszych czasów, czyli, że dziś nawet korzystamy z pomysłowości naszych praszczurów.

Opisywane wyroby, dają się podzielić na cztery typowe grupy:

Grupa I-sza celty, a właściwiej może siekierki i dłuta, bez otworów wierconych;

Grupa 2-ga, Narzędzia wałeczkowate bez otworów, zaostrzone po obu końcach, co je czyni podobne mi do kilofów;

Grupa 3- cia . Topory, siekiero-młoty, i motyki, z otworami dla osadzenia narzędzia na drewnianym trzonie;

Grupa 4-ta. Duże i małe paciórki kamienne, wyroby soczewkowate zdobne nacięciami.

Celty, czyli siekierki i dłuta mają kilka odmian, z których najważniejsze są: n) grube wałeczkowate, mało szersze w ostrzu niż w obuszku (tabl. II fig. 5 i 9); b) płaskie, w formie ściętego trójkąta, o szerokiem ostrzu; i zaokrąglonym obuszku, przyczem szersze płaszczyzny schodzą się z sobą u krawędzi bocznych pod kątem ostrym (tabl. II fig. 6 i 10); d dłuta mniej lub więcej szerokie u których krawędzie są ścięte w wązkie ścianki (tabl. II fig. I I - 13). Są jeszcze siekierki od obuszka do połowy długości cieńsze niż od połowy do ostrza, co prawdopodobnie robiono w tym celu, ażeby narzędzie nie wysuwało się z oprawy przy uderzaniu, T en typ siekierek rozpowszechniony jest w Mińskiej gubernii.

Narzędzia wałeczkowate, które nazwałem kilofami, należą do bardzo rzadkich u nas narzędzi; przynajmniej - jak dotychczasznaleziono je wyłącznie około wsi Kaszet nad rzeką Ułą (pow. Lidzki) i około miasteczka Oran nad rzeką Mereczanką (pow. Trocki), W Wileńskiem muzeum, oprócz egzemplarza pochodzą cego odemnie, podobnych narzędzi niema. Kształtem przypominają duże cygara, u których jeden kimgniec wrzecionowato zaostrzony, drugi zaś na płask ścięty jak u dłuta (tabI. III fig, 8). Do czego mogły służyć? Gdyby nie to ich umiejscowienie w jednym zakątku, można by je uznać za pewnego rodzaju broń; w tym jednak razie, mimowoli nasuwa się przypuszczenie, że mogły mieć jakieś specyalne przeznaczenie, np. może rzeczywiście jak kilofy do rozbijania twardej kredowej opoki, występującej tu nie głęboko pod powierzch nią?

Topory, młoty, siekiero młoty, motyki - są zawsze opatrzone otworem dla osadzenia w nich rękojeści. Odmiany tych narzędzi są dość liczne, dają się wszelako sprowadzić do jednego ogólnego typu, którego podstawowym kształtem jest klin. Różnice stanowią tu następujące szczegóły: I-O umieszczenie otworu w kierunku osi szerszych lub węższych ścian; 2-o zaokrąglenie lub wydłużenie strony przeciwnej ostrzu, czyli obuszka, przyczem wydłużenie bywa uformowane walcowato lub w trójkąt (tabl. III fig. I i 3); 3-o zatępienie obu końców po obu stronach otworu (tabl. I fig. 6); 4-o umieszczenie otworu w środku lub w końcu narzędzia. W toporkach najczęściej spotykanego typu (tabl. III fig, 4), dają się jeszcze zauważać różnice w zakończeniu samego obuszka, a mianowicie bywa on zaokrąglony lub spłaszczony jak u dzisiejszych żelaznych toporów.

Ciekawe są bardzo toporki wykoriane na wzór takich że bronzowych wyrobów. Naśladownictwo bywa w tych okazach tak dokładne, jak może być wówczas tylko, gdy wykonawca ma wzór przed oczyma, Niekiedy naśladowano nawet ów ręb jaki powstaje zwykle w odlewach, gdy połowy formy nie zbyt szczelnie przystają do siebie, Czy ten fakt ma dowodzić rzadkości bronzu? nie sądzę. Prędzej dowodzi, że konserwatyzm zawsze był główną cechą charakteru naszego ludu. "Vłościanin nasz nawet dziś w wieku pary i elektryczności, nie odczuwa potrzeby żadnych ulepszeń, a zawsze rad używa .takich narzędzi i sprzętów do jakich przywykł, jakich używał przez długie lata on sam i jego przodkowie. To też pomimo że dziś wszystko można imgabyć łatwo i tanio, li naszego włościanina takich rzeczy nie spotkasz, a natomiast znajdziesz wyroby w stylu czysto przedhistorycznym, dzieła jego własnych rąk, uważane przez niego za lepsze, dogodniejsze, jako zronione "na urząd" . To samo prawdopodobnie musiało się dziac: i w owych odległych wiekach: kamienne wyroby przekładano nad bronzowe, ponieważ te ostatnie trzeba było kupić, podczas gdy kamień umiano obrabiać w domu ze jednak kształty bronzowych odlewów były wysmuklejsze, zgrabniejsze, starano się je przeto o ile moina naśladować.

Spotykają się jeszcze oryginalne kamienne wyroby, mające kształty krążków, lub kul spłaszczonych, czyli t. z. soczewek. Wielkość ich jest bardzo różną, odznaczają się zaś doskonałem wykończeniem, a niektóre bywają nawet ornamentowane, najczęściej rowkami przecinającemi największą wypukłość wyrobu w kierunku ku końcom osi otworu. Najpiękniejszy tego rodzaju wyrób, prawdziwe arcydzieło przedhistorycznego kunsztu, został znaleziony w okolicach m. Orano Przedstawia się w kształcie 8-mio promiennej gwiazdy ze ściętemi promieniami (tabl. III fig. 5). O przeznaczeniu podobnych wyrobów trudno jest dziś coś stanowczego powiedzieć. Może noszono je na laskach utkwione, jako godło dostojeństwa, czy władzy? Są też kamienie płaskie, owalne, z małym stosunkowo otworem w środku, a także małe, krążkowate, w rodzaju dużych paciórków.

Do wyrobu tutejszych toporków, i innych wyżcj wymienionych przedmiotów, były używane następujące gatunki skał: najczęściej dioryt, drobnoziarnisty granit, odmiany krystaliczne polnego spatu, twarde piaskowce, oraz rzadko syenit i serpentyn. Odłamy tych skał w postaci większych lub mniejszych brył zalegają nasze pola-ztąd prawdopodobne przypuszczenie, że wszystkie tutejsze toporki były robione na miejscu, co zresztą potwierdza się przez często znajdowane okazy z zaczętym lub niedowierconym otworem.

Sposób wykonywania siekier kamiennych przez ludzi nie mających żadnych pomocniczych narzędzi, a głównie sposób wiercenia w nich otworów, zawsze wielce interesował nie tylko uczonych, lecz i każimgego inteligentnego człowieka. To też namnożyło się mnóstwo teoryj, mających ten sposób wyjaśnić; żadna jednak z nich niema nawet pozoru prawdopodobieństwa, oprócz chyba jednej, którą z własnych doświadczeń wysnuł i rozwinął znany chlubnie na polu sztuki i archeologii p. Tadeusz Dowgird. Mianowicie udało się mu przewiercić kamień, i to za pomocą tak prostych przyrządów, że można twierdzić na pewno, że i starożytni innego sposobu nie używali. Interesujący się szczegółami tej ciekawej manipulacyi, znajdą obszerny opis w XII-tym tomie "Pamiętnika Fizyjograficznego"; tu tylko wspomnę, że p. D. używał do tego celu tylko rurki utworzonej z kawałka bzu koralowego, po wypchnięciu zeń serca, osadzonej na trzpieniu i obracanej szybko za pomocą t, z, bora, t. j. struny naciągniętej na łęku. Tern tak prostern narzędziem p. D. dosypując piasku i polewając wodą przewiercił we trzy godziny kawałek marmuru 6 cm. gruby. Znajdowane od czasu do czasu niewykończone okazy, udowodniają naocznie, że i w starożytności w ten sposób postępowano, gdyż w każdym otworze tkwi zwykle wałeczek, jaki musi pozostawać przy uzyciu rurki do wiercenia. Na takie rurki mogli brać gałązki dziko rosnących krzewów, jak: kalina, malina, dzika róża i t. p.

Gładzenie narzędzi odbywało się zwykle na dużych bryłach twardszych gatunków skał; do ich ostrzenia zaś używano kamieni małych, odpowiednio przez obrobienie ukształtowanych w krążki owalne, płaskie, lub w wydłużone sześciany, które noszono przy sobie.

(39KB) Fig. 7.

Jakkolwiek gładzone kamienne narzędzia zaliczają ogólnie do neolitycznej epoki, to jednak w samym sposobie gładzenia dają się zauważać pewne różnice, na zasadzie których, możnaby epokę kamiel1ia gładzonego rozdzielić na starszą i młodszą, Do pierwszej w takim razie, należałyby celty, siekiery i dłuta krzemienne, gładzone tylko przy ostrzu, czyli dla celów ptaktycznych jedynie, do drugiej - narzędzia gładzone ze wszech stron, dla nadania im piękniejszego wyglądu.

O rozprzestrzenieniu wyrobów kamiennych w Wileńskiej gub. trudno jest obecnie decydować, dla braku dokładnych wiadomości. Zdaje się wszakże że jest ono bardzo nierównomierimge. Mianowicie z dotychczasowych danych wynika, że najwięcej kamiennych wyrobów znaleziono w jej zachodniej stronie; natomiast w innych znajdują się już one w daleko mniejszej ilości, a są nawet okolice gdzie ich nie znają wcale.

Wyroby ceramiczne okresu kamiennego, znajdowane na miejscach dawnych siedlisk ludzkich, przedstawiają się jako złomki nie mające żadnego znaczenia, jeżeli chodzi o poznanie kształtu i wielkości naczyń, zasługują atoli i na skrzętne zbieranie i na najwyższą uwagę, że względu na rysunki, jakiemi zwykle ich powierzchnie są pokryte. Rysunki te dla archeologa mają takie znaczenie, jak dla historyka stare rękopisy, Jak ostatnie wtajemniczają nas w szczegóły minionego życia, tak tamte dają choć przybliżone pojęcie o wieku osad przedhistorycznych, o stopniu inteligencyi ich mieszkańców, a zarazem o stosunkach z innemi narodami, i o wpływach pod jakiemi kunszt się rozwijał. Sposoby wykonania rysunków na urnach, motywy do ornamentu użyte, a także sposób wykonania samego naczynia, przedstawiają zbyt wielkie różnice, ażeby je można było uznać za jednoczasowe, Przyjęto więc że są wyroby starsze, cechujące się rysunkami prostemi, wykonanemi przez wciśnięcie twardego przedmiotu w miękką, jeszcze nie wypaloną glinę, oraz młodsze, z rysunkami rytemi, o motywach bardziej skomplikowanych. Starszej doby ornamenta były wykonywane za pomocą palców, drewienek, krzemiennych wiórow, a później sznurków, tworząc szlaki z mniej lub więcej udatnych jamek i krótkich kresek, ustawionych rzędami jedna za drugą (tabl. IV fig. 1 - 32). Urny z tej epoki były lepione w ręku, a glinę mięszano obficie z gruboziarnistym żwirem. Inne ornamenta, przedstawione na tabl. V pod fig. 1-13, 151 1 7, należą do epoki późniejszej, gdy już umiano rytować kreski długie, tworząc z nich przeróżne, nieraz bardzo bogate kombinacye. Czerepki takim ornamentem zdobne, bywają zwykle lepiej wypalone i równiejsze, co dowodzi że używano wówczas jui deseczki lub nawet koła garncarskiego. Ornament z linij łamanych w trójkąty i falistych (tabl. V fig. 14, 16, 18-2 I), powstał prawdopodobnie najpóźniej, pod wpływem wzorów z zachodu, a mianowicie z ziem dawnej Polski, gdzie był naj pospolitszym.

Rozpatrując pod względem form, zabytki kamiennego wieku, znalezione w granicach gub. Wileńskiej, moiemy zauważać że w większości są one prawie identyczne z zabytkami rozrzuconemi na całym obszarze słowiańszczyzny, Rzadko spotykamy okazy, októrych możnaby powiedzieć że są wykonane według miejscowych wzorów, i mające wyłącznie miejscowe zastosowanie. Spotykają się tu przecież pewne cechy, dające naszym siedliskom charakter wyróżniający je od innych, nawet w blizkiem sąsiedztwie zostających. Tak np., 1-o) brak tu typowych skandynawskich wyrobów, jak: noże sierpikowate, dziryty, sztylety i inne, natomiast t, z. celty znajdują się tu obficiej 2-o) groty płomykowate czy liściowate, u dołu zwężone w trzpień, gdzieindziej rzadkie, tu są pospolite na równi z grotami trójkątnemi i sercowatemi, za to dłutkowate grociki są stosunkowo rzadkiej 3-o) wspominane przez p. E. Majewskiego niewiadomego przeznaczenia malutkie wyroby nakształt nożyków z zatępionym tylcem i spodem, tu przybierają rozmiary rzeczywistych nożów, dochodzących do 6-iu cm, etc.

Tak samo ornamenta któremi ozdabiano urny, pomimo wielu cech wspólnych z ornamentami innych okolic kraju, są przecie rozwinięte na jakichś odrębnych miejscowych motywach, dających się zauważać na pierwszy rznt oka. Wszystko to wyżej notowane - jeżeli się nie mylę, stanowi niezbity dowód, że lud który nam pozostawił ślady swoich siedlisk, czy byli to-jak chcą niektórzy-finnowie, lub-jak dowodzą inni-litwini- rozwijał się tu samoistnie, i w ciągu długich wieków własną pomysłowością i na gruncie miejscowym potrafił wznieść się do wysokiej stosunkowo kultury, jaka i dziś jeszcze podziw w nas obudza.

Zabytki zaliczone przez nas do niepewnej kamiennej epoki, jak: pomniki megalityczne i okopiska, czyli t. z. "pilekalnie" , nie były dotychczas przez nikogo dokładniej badane, zaś częściowe próbne rozkopywania prowadzone tu i ówdzie, są tak nieznaczące w porównaniu z ogromem zadania, że żadnych pozytywniejszych wniosków wysnuć z nich niepodobna.

Dla braku przeto materyału archeologicznego, odkładając opis tych zabytków ad feliciora tern pora, muszę tu tylko wspomnieć o dwóch zabytkach, ciekawych z tego względu, że są do nich przywiązane podania ludu. Są to głazy granitowe znacznej wielkości, jakby ociosane z gruba w kształt wydłużony, tkwiące prostopadle w ziemi pojedyńczo Najpodobniejsze są przeto do znanych gdzieindziej menhirów.

Jeden z nich stojący w pobliżu wsi Kozły i Tabolicze, gminy Zabłockiej w Lidzkim powiecie, wznosi się nad powierzchnią ziemi na 1,35 m. (fig. 7) Jest to głaz zaledwie ociosany w nieregularny ostrosłup, obrukowany u spodu wokoło drobnemi kamieniami. Drugi takiegoż kształtu i jednakiej wielkości, lecz leżący, znajduje się opodal. Ludowe podanie głosi, że są to narzeczeni przemienieni w kamienie przez zagniewanych rodziców, wbrew woli których zamierzali połączyć się węzłem małżeńskim.

Inny kamień, o którym krąży takież same podanie, znajduje się około m. Gran w Trockim powiecie. Jest on cokolwiek niższy od poprzedniego (1,16 m) i zgrabniej na cztery boki ociosany. Interesującym wielce jest fakt, że pomimo takiego podania, lud odnosi się do tego kamienia ze czcią religijną, uważając go za cudowny. W każdej porze roku, a szczególniej latem, spotkać można przy tym kamieniu p ą t n i k ó w modlących się, lub obchodzących go dookoła na kolanach, przyczem każdy składa na nim jaką ofiarę. Jakaś pobożna ręka, chcąc skierować pietyzm ludu na właściwe tory, umocowała na wierzchu kamienia krzyż; zaś hr. Michał Brzostowski, przedostatni dzierżawca orańskiego starostwa, wybudował tu malutką kapliczkę. Miejsce to pod nazwą Kamienia słynie szeroko jako cudowne.

Nawiasem wspomnieć muszę, że podobnych kamieni, do których są przywiązane analogiczne z małemi warjantami podamaw Wileńskiej gub. jest bardzo dużo. Ta okoliczność, pozwala się domyślać w owych utworach fantazyi ludu, treści głębszego zna czenia, a mianowicie, że są to niewyraźne wspomnienia odległej przeszłości, ślady fetyszyzmu, powszechnego podobno niegdyś na Litwie (p. A. Mierzyński: "Źródła do mitologii litewskiej'" t. 1. str. 79), Dla czego jednak starożytni litwini oddając cześć megalitycznym. pomnikom zatracili pamięć o ich rzeczywistem znaczeniu? Miałyżby być dla nich obce? W każdym razie, jeżeli taki związek między dzisiejszemi legendami, a starożytnym fetyszyzmem rzeczywiście istnieje - jest to dowód że opisywane pomniki, powstaniem swojem sięgają w odleglejszą przeszłość niż ów kult religijny; a ponieważ tak w obrobieniu ich jak w ustawieniu widoczny jest udział ręki ludzkiej, na tej zasadzie przeto można je zaliczyć do zabytków epoki kamiennej.

Na zakończenie pozwolę sobie zwrócić się do moich łaskawych czytelników z uprzejmą prośbą! Jak wiemy, nasza niwa archeologiczna leży odłogiem, gdyż usiłowań pojedyńczych osób niema co i liczyć, tak są one małe jeszcze w stosunku do obszarów niezbadanych, tak rozproszone! Gdzieindziej towarzystwa roz. porządzające dużemi kapitałami prowadzą na szeroką skalę badania i ą,ochodzą do olbrzymich rezultatów - u nas nawet to cośmy na tern polu zdobyli, nie zostało uporządkowanem. Wiele odkryć, wiele pomników przeszłości zginęło bezpowrótnie dla nauki, wskutek tego że nikt ich nie opisał, nie zanotował nawet miejsca ich znajdowania się! Otoż, byłoby rzeczą niezmiernie pożądaną, gdyby każdy komu drogą jest przeszłość tego kraju, zechciał to wszystko co sam widział, zbadał, o czem posłyszał, lub przeczytał z dziedziny archeologh Litwy - zanotowywać to skrzętnie, i . wiadomości przesyłać na ręce niżej podpisanego (poczta Ejszyszki, Lidzkiego powiatu), lub do Redakcyi "Swiatowita " (Warszawa, Złota №img 61 ). Takie notatki z czasem zgromadzone i zregestrowane stanowić będą nieoszacowany materyał dla przyszłego badacza. Szczególniej upraszam zwrócić uwagę na pamiątki z kamiennej epoki, na siedliska, gdyż te najbardziej są narażone na zniknięcie z powierzchni ziemi. Chcąc więc mieć pełniejszy obraz czasów przedhistorycznych Litwy, wartoby się pośpieszyć.

W. Szukiewicz.

DODATKI

Troohę wiadomości o zabytkaoh epoki kamiennej w sąsiednioh gгbernijaoh: Witebskiej, Mińskiej i Grodzieńskiej.

Gub. Witebska szczególniej jest bogatą w przedmioty z epoki kamienia gładzonego, i pod tym względem zajmuje ona pierwszoimgzędne miejsce przed innemi okolicami kraju. Najwięcej znajduje się tu siekier, toporów, młotów, dłut, buław, paciórków, grotów, oraz kamieni do gładzenia i ostrzenia narzędzi. Rozprzestrzenienie tych wyrobów, ma swoją granicę w Dźwinie zach., poża którą, na północ, już się one spotykają bardzo rzadko, Są wiadomości, chociaż nie zbyt pewne, że znajdowano kamienne wyroby w grobach, a mianowicie: w majętności Zawidzicze w pobliżu Lepla, znaleziono przy ludzkich kościach dwa dłuta krzemiennej na brzegu jeziora Sinego w Siebiezkim powiecie, w kurhanie, zawierającym spalone kości, znaleziono kilka kamiennych narzędzi; w majętności Straplice, Połockiego pow., odkryto kamienne wyroby razem z garnkami glinianemi i żelaznemi przedmiotami, w majątku zaś Franopol, Lucyńskiego pow., razem z mieczem przy szkielecie ubranym w kolczugę. Największa kolekcya kamiennych wyrobów zebranych w granicach Witebskiej gub., znajdują się u p. E. Romanowa. Dużo też ich jest w kolekcyach pp. Kuścińskiego, Siemiontowskiego, hr. Uwarowa, i w muzeach: Wileńskiem, Moskiewskiem Historycznem, Rumiańcowskiem i Jurjewskiem.

W Mińskiej gubernii największą ilość kamiennych wyrobów znaleziono w Borysowskim pow., graniczącym z bogatą w tym względzie kotliną Dźwiny zach. Inne powiaty gubernii są względnie ubogie, a w stronach Nowogródka - według słów p, Awenariusa - o kamiennych narzędziach nawet nie słyszano. W kurhanach Bobrujskiego pow. często trafiają się kamienne i krzemienne narzędzia i wióry, że jednak nie było przy tern kopaniu ściślejszych obserwacyj, zachodzi przeto wątpliwość, czy nie dostały się one do wnętrza grobu z powierzchni razem z ziemią. Niewątpliwie kamiennej epoki grób został odkryty w tymże powiecie w Lubonickim ostępie puszczy rządowej, Tu pod kurhanowym nasypem, na jednym poziomie z otaczającym gruntem, stała urna napełniona węglami, a pod nią w małej jamce, leżał kamienny topor, kilka takichże młotków, krzemienny grot włóczni i inne też krzemienne przedmioty [2]. Inny grób, budową przypominający groby skrzynkowe, odkryto w majątku Zykowo w Mińskim pow. Tu grób wysłany był kamiennemi płytami tworzącemi rodzaj skrzyni, w której stały 4 urny, a pod niemi wielki kamienny celt [3].

Zasługę zbadania gub. Grodzieńskiej odnośnie kultury kamiennego wieku, należy przyznać niepodzielnie prawie p. Z. Glogerowi. Odkrył on dużo siedlisk krzemiennych nad Niemnem, Narwią i Bugiem, w powiatach: Grodzieńskim, Słonimskim, Wołkowyskim, Bielskim i Białostockim, Kurhany z epoki kamiennej, znajdują się w Słonimskim pow. w majątku Wiszowie. Jeden z tych kurhanów I został zbadany przez p. M. Fedorowicza. Odkryto w nim pod nasypem kurhanowym szkielet złożony na powierzchni ziemi, zwrócony głową na zachód. Przy szkielecie znalazły się czerepy glinianego naczynia i kość zwierzęca, a przy prawej jego ręce wiór krzemienny w kształcie noża, i odłam gładzonej krzemiennej siekierki. Czaszka szkieletu jesimg doskonale zachowaną i przedstawia typ długogłowy [4]. O znaleziskach wyrobów kamiennych gładzonych, oprócz wiadomości pomieszczonych w mapie archeol. gub. Grodzień. p. Pokrowskiego - innych szczegółów brak.



[1] Tu muszę wspomnieć, że nad rzeką Ulą w pobliżu wsi Kaszet w Lidzkim powiecie, na dnie głębokiej doliny jest przestrzeń pola paromorgowej może rozległości, którego grunt ma kolor krwisto-brunatny. Czy nic jcst to przypadkiem wychodnia jurajskiej formacyi np. t. z. dogger?

[2] Вестникъ Археол. и Истор. Т. IX. С. 79.

[3] Hr. K. Tyszkiewicz . O kurhanach na Litwie etc. Str. 77.

[4] Pam. Fizyjogr. t. II.

 
Top
[Home] [Library] [Maps] [Collections] [Memoirs] [Genealogy] [Ziemia lidzka] [Наша Cлова] [Лідскі летапісец]
Web-master: Leon
© Pawet 1999-2009
PaWetCMS® by NOX