Вярнуцца: Рэлігійная гісторыя

Nekropolie lidzkie


Аўтар: Kuwalek Robert,
Дадана: 13.01.2007,
Крыніца: Ziemia Lidzka № 15 1994 r., Ziemia Lidzka № 18/19 1996 r.



Nieistniejący cmentarz wojskowy w Lidzie

Utrwaliło się w przekonaniu wielu lidzian (przede wszystkim tych młodszego pokolenia) oraz przyjezdnych gości z Polski, że w Lidzie był tylko jeden cmentarz wojskowy, a mianowicie niewielka kwatera na Starym Cmentarzu parafialnym. Jednakże nie był to, ani nie jest właściwy cmentarz wojskowy. Na cmentarzu przy ul. Grażyny (obecnie Engelsa) mamy do czynienia jedynie z wytyczoną kwaterą wojskową, na której chowano lotników z 5 pułku lotniczego, tu też przeniesiono w latach 30 szczątki ofiar zamordowanych przez bolszewików w 1920 r. w Dolinie Śmierci. Nie był to jednak cmentarzwojskowy.

Ten właściwy cmentarz wojskowy, a raczej wojenny - założony został bowiem w 1916 r. przez Niemców, okupujących w okresie I wojny światowej Lidę - istniał przy koszarach 77 pułku piechoty, pomiędzy ulicami ks. Skorupki i Koszarową. Dzisiaj jest to okolica szkoły Nr 6. Bezpośrednia bliskość koszar zadecydowała najprawdopodobniej o jego lokalizacji w tym miejscu. Czy data 1916 r., jako okres założenia tego cmentarza jest pewna, tego też nie da się dzisiaj dokładnie ustalić. Front przewalił się przez Nowogródczyznę w 1915 r. i zatrzymał się na linii Berezyny. Być może poległych zaczęto tu chować już w 1915 r. Niestety, brak jakichkolwiek śladów tego cmentarza uniemożliwia nam przeprowadzenie dokładniejszych badań na jego temat. Z tego powodu musimy opierać się jedynie na artykułach z okresu międzywojennego i wspomnieniach starszych lidzian.

W 1916 r. żołnierze niemieccy kwaterujący w koszarach lidzkich otoczyli cmentarz kamiennym murem, niezbyt wysokim, za którym znajdował się jodłowy wysoki żywopłot. Na cmentarzu posadzono również piękne drzewa. Zgodnie z niemieckim porządkiem, groby były uszeregowane równo, a warto dodać również, że na cmentarzu tym pochowani byli nie tylko żołnierze niemieccy i austrowęgierscy, ale również Rosjanie, służący w armii carskiej. Groby niemieckie znajdowały się po prawej stronie, a rosyjskie po lewej. Na tych ostatnich znajdowały się napisy: "Nieznany żołnierz Armii rosyjskiej lub po prostu "Nieznany". Pobydwu stronach alei pochowani byli również Polacy - żołnierze zaborczych armii. Jako ciekawostkę warto podać, że wśród mogił niemieckich i austriackich znajdowały się także kwatery Czechów, służących w armii austriackiej. Wracając do grobów Polaków z okresu I wojny światowej, to każda mogiła zaopatrzona była w polski napis "Za cesarza i ojczyznę" - chodziło oczywiście o cesarza Niemiec. W głębi cmentarza ufundowano pomnik w kształcie piramidy. Wykonana była ona z surowych, ociosanych kamieni. U stóp owej piramidy zajdował się odlany z żelaza posąg konającego żołnierza rzymskiego, a na cokole, na którym znajdowała się ta rzeźba, widniał napis "Fur das Yaterland" ("Za Ojczyznę") - fotografię tego pomnika publikujemy w niniejszym artykule. Był to interesujący pomnik, ale warto tu dodać, że Niemcy, czy też Austriacy zakładając swoje cmentarze wojenne na polach bitew I wojny światowej, bardzo często umieszczali na nich takie symboliczne pomniki. W Polsce można je podziwiać w okolicach Gorlic i w Beskidzie Niskim, gdzie w latach 1914-1915 toczyły się bardzo ciężkie walki.

Po 1918 r. cmentarz wojskowy w Lidzie zaczął nabierać polskiego charakteru. Wiatach 1919-1920 chowano tu żołnierzy poległych w wojnie bolszewickiej. Niestety, na żadnym z nagrobków nie umieszczono ani nazwisk poległych, ani nawet informacji o ich przynależności pułkowej. Byli to jednak najprawdopodobniej żołnierze suwalskiego pułku piechoty, który 17 kwietnia 1919 r. wyzwolił Lidę spod okupacji bolszewickiej. Wśród nich mogli spoczywać także żołnierze z grupy kawaleryjskiej ppłk Władysława Beliny-Prażmowskiego z 4 i 11 pułków ułanów, walczących wtedy w okolicach Krupowa i Bastun. Walki o Lidę w 1919 r. były bardzo krwawe, więc i grobów na lidzkim cmentarzu z tego okresu było sporo. W 1920 r. pochowano tu najprawopodobniej żołnierzy l dywizji Legionów, poległych w walkach o ponowne wyzwolenie Lidy, tym razem już 27 września 1920 r. Jednakże, jak to (29KB) Niemiecki pomnik Nieznanego żołnierza na cmentarzu wojskowym w Lidzie. zauważył Aleksander Śnieżko w swoim artykule z 1936 r., polskie groby z tego okresu były bardzo skromne - były to po prostu cementowe krzyże zasługi, wkopane w ziemię z napisem "Nieznany żołnierz WP". Płyty takie można obecnie spotkać na cmentarzu Różanieckim w Słonimie. Nie figurowały na nich nawet daty śmierci.

Kapliczka cmentarna fot. ze zb. Haliny Chłopek-Wilczyńskiej

Takie cementowe płyty w kształcie krzyża znajdowały się także na mogiłach niemieckich, ale zostały one umieszczone tam już po 1920 r., kiedy polskie wojsko przeprowadzało generalne porządki na tym cmentarzu. W okresie I wojny światowej na niemieckich grobach znajdowały się bowiem drewaniane krzyże, które w niedługim czasie były już zmurszałe i wymagały wymiany.

Jako ciekawostkę warto dodać, że na cmentarzu tym pochowano również w latach 1919-1920 poległych bolszewików, a dokładniej mówiąc, w jednym z rogów cmentarza znajdował się jeden osamotniały krzyż cementowy z napisem "Nieznany żołnierz armii bolszewickiej".

Po 1920 r. cmentarz został powiększony o obszar równy cmentarzowi z okresu I wojny światowej. Wytyczono w ten sposób osobną polską kwaterę, którą ogrodzono. W okresie międzywojennym na kwaterze tej chowano zmarłych żołnierzy służby zasadniczej z 77 pułku piechoty, a także członków rodzin, mieszkających w Koszarach. Do cmentarza parafialnego było daleko, więc chowano tutaj również osoby cywilne.

Pomiędzy latami 1923-1924, jak zaświadczają ówcześni mieszkańcy Lidy, żyjący w Koszarach, na cmentarzu wojskowym wybudowano drewnianą kapliczkę w stylu zakopiańskim. Odprawiano w niej nabożeństwa żałobne oraz nabożeństwa Majowe. Obsługiwał ją kapelan 77 pułku, ks. Szabelski, a na nabożeństwa przychodziło dużo młodzieży koszarowej. Rok budowy kapliczki, to zapewne okres przeprowadzania porządków na cmentarzu.

Zgodnie z relacjami świadków, cmentarz zawsze był dobrze utrzymany i czysty. Opiekowało się nim wojsko polskie, ale na Zaduszki cywile z Koszar przychodzili, by zapalać świece na kwaterach polskich żołnierzy.

Po 1939 r., kiedy Lidę zajęli Sowieci, na cmentarzu chowano również żołnierzy Armii Czerwonej. Do dzisiaj jednak nie wiadomo, jakie były losy tego cmentarza w okresie II wojny światowej. Istnieje prawdopodobieństwo, że chowano tutaj rówież żołnierzy niemieckich po 1941 r. - cmentarz przecież istniał jeszcze w tym okresie, a w koszarach zakwaterowani byli Niemcy. Niestety, nie posiadamy żadnej relacji z tego okresu. Być może ktoś z lidzian, kto pamięta ten cmentarz z okresu okupacji sowieckiej i hitlerowskiej mógłby nam pomóc i podzielić się na naszych łamach swoimi wspomnieniami na ten temat.

Nie znamy również dokładnej daty likwidaqi tego cmentarza. Nie wiadomo jest również, co stało się z nagrobkami i w jaki sposób zniszczono kapliczkę. W każdym razie, do połowy lat 60. przetrwała z pewnością piramida kamienna z niemieckiego pomnika, chociaż nie było już figury konającego żołnierza rzymskiego. Cmentarz nigdy nie przylegał bezpośrednio do żadnej z ulic. Za jego terenem znajdowała się piaskownia. Po jego likwidaqi, część terenu oddano pod zabudowę szkoły Nr 6, zasadniczy teren cmentartza rozparcelowano zaś na działki budowlane pod zabudowę mieszkaniową. Nie wiadomo nawet, czy przeniesiono szczątki pochowanych w jakieś inne miejsce. Najprawdopodobniej, znając sowiecką rzeczywistość, zostały one gdzieś wyrzucone, albo zlikwidowano jedynie nagrobki.

Warto byłoby zastanowić się również, czy nie znalazłby się ktoś w Lidzie, kto zadbałby o odpowiednie upamiętnienie tego miejsca. Można byłoby postawić w tym miejscu krzyż lub ufundować tablicę pamiątkową. W końcu jest to poświęcony teren, miejsce spoczynku kilkuset osób. Z pewnością znajdzie się tam jakieś wolne miejsce, gdzie można byłoby postawić jakiś pamiątkowy znak. Powinny o to pokusie się przede wszystkim polskie organizacje, bo jest to przecież miejsce polskiej pamięci narodowej. Nasza Redakcja z przyjemnością będzie patronować tej akcji.


Tekst oparty na artykule A. Śnieżki. Cmentarz wojenny w Lidzie - Nr 8 "Zemi Lidzkiej" (1936) oraz na wspomnieniach Haliny Chłopek-WiIczynskiej z Kielc i jej Mamy.


Rzymskokatolicki cmentarz przy ul. Grażyny

Listopad to miesiąc szczególny w kalendarzu Pofaków i katolików. W dniu 1 listopada udamy się wszyscy na groby swoich bliskich, zapalimy na nich znicze, przystroimy je kwiatami i wieńcami. Będziemy wspominać zmarłych z naszych rodzin. Większość cmentarzy katolickich na Białorusi rozbłyśnie tysiącami płomieni. Na wielu z nich odprawiane będą żałobne nabożeństwa. Czy tak będzie również na najstarszym, zachowanym w Lidzie cmentarzu katolickim?

Za każdym razem, gdy przebywam na Lidzie zachodzę chociaż na kilka chwil na cmentarz przy ul. Grażyny (obecnie przy ul. Engelsa). Spacer po nkn przypomina wycieczkę po riunach starożytnego miasta, którego chwała dawno przeminęła, a ludzie zapomnieli o nim tak, jak zapomina się o wymarłych kulturach.

Wśród zdewastowanych, zarośniętych pomników, barbarzyńsko pozbawionych krzyży, piętrzą się sterty śmieci i gruzu. Od miesięcy wlecze się remont cmentarnej kaplicy. W takich to warunkach przemija świetność Lidy i jej rodów. Aż dziw bierze, że Lida, pozbawiona po II wojnie światowej większości materialnych zabytków architektury i kultury, nie potrafi ochronić nawet tych pozostałości, które świadczą o jej wielonarodowościowej, bogatej historii. Przy tak dużej liczbie lidzkich Polaków, dwóch organizacjach polskich, na naszych oczach ginie jeden z najstarszych jej zabytków - Stary Cmentarz przy ul. Grażyny.

Powstał on w końcu XVIII w., a dokładnie w 1797 r" zgodnie z decyzją rosyjskich władz carskich, nakazujący zamknięcie dawnych cmentarzy przykościelnych i wytyczenie nowych poza granicami miasta. Miało to na celu przede wszystkim ochronę sanitarną miast. Zdarzało się bowiem, że w upalne lato. w zatłoczonych kościołach czuć było smród rozkładających się ciał. Podobne ustawy wydano również na innych terenach Rzeczypospolitej, jeszcze w okresie jej istnienia. Wtedy to powstały słynne polskie nekropolie w Wilnie na Rossie, we Lwowie na Łyczakowie i w Warszawie na Powązkach. Jest więc lidzki cmentarz, podobnie zresztą jak i nowogródzki, rówieśnikiem najsłynniejszych i najstarszych cmentarzy polskich.

Cmentarz katolicki w Lidzie założono pomiędzy ulicami Grażyny, Wyzwolenia i Górzystej, na gruntach których pod koniec XVII w. znajdował się sosnowy bór, osłaniający folwark Kuźmiszki, należący do panów Wismontów. Sam bór należał do gruntów zamkowych, obejmujących tereny położone za Lidziejką. W jego pobliżu znajdowały się stawy młyńskie, a nad nimi stała drewniana unicka cerkiew Zmartwychwstania Pańskiego, wyhodowana z drzewa po rozebranym w 1765 r. kościele parafialnym (na jego miejscu stanął obecny, murowany kościół famy). Przy cerkwi funkcjonował niewielki szpital dla ubogich.

Od 1840 r. cmentarz przy ul. Grażyny nie posiadał dokładnie wytyczonych granic. Dopiero Klara Jakowicka, mieszkanka Lidy ufundowała pewną sumę pieniędzy na okopanie go rowem i ogrodzenie ziemnym wałem. Było to jednak słabe zabezpieczenie, głównie przed zwierzętami, które niejednokrotnie dostawały się z okolicznych pól na teren cmentarza. W 1886 r. Laskowiczowa wybudowała bramę na cmentarz, która składała się z czterech murowanych słupów i drewnianych wrót.

(33KB) Kaplica cmentarna na Starym Cmentarzu - stan przed remontem.

Obecne ogrodzenie cmentarne, murowane z kamienia, rozpoczęto dopiero w 1900 r. i zakończono po trzech latach, w 1903 r.Do dzisiaj, za wymurowaną na terenie cmentarza stacją wysokiego napięcia, na murze cmentarnym można przeczytać tablicę pamiątkową, na której zachował się następujący napis:"Ogrodzono w 1903 r. kosztem parafian, staraniem księdza dziekana Józefa Sienkiewicza, M. Pacewicza, J. Podhajnego, kam(ieniem) Stefana Mokrzeckiego, za których Zdrowaś Marya."

Stefan Mokrzecki był właścicielem Wińkowców, kapitanem wojsk carskich, w Wojsku Polskim generałem, a w latach 1920-1922 Naczelnikiem Litwy Środkowej.

Starą metrykę posiada również kaplica cmentarna, widoczna jeszcze od strony ulicy. W 1800 r, ks. Wincenty Narbutt, proboszcz i dziekan lidzki wybudował tu obszerną, drewnianą kaplicę pw. św. Barbary, panny i męczenniczki, patronki dobrej śmierci. Jej obraz znajdował się wtedy w głównym ołtarzu kaplicy.

Przez pewien czas kaplica cmentarna pełniła funkcję normalnego kościoła. Po kasacie karmelitów, po powstaniu listopadowym i pożarze kościoła pijarów, przeniesiono tutaj z miasta nabożeństwa dla parafian. W 1848 r. przechodziła ona gruntowny remont, ale zdarzały się również i przykre przypadki. W 1905 r. ktoś usiłował podpalić dawną drewnianą kaplicę.

Przy kaplicy znajdowała się skromna dzwonnica. Na dwóch słupach zawieszono dwa dzwony - jeden ważył 16 kg, a drugi, mniejszy 2 kg. Dopierow 1885 r., dzięki funduszom Stefana Budkiewicza, byłego marszałka szlachty powiatu lidzkiego, wybudowano tutaj porządną, oszalowaną i pokrytą gontami dzwonnicę.

Znana dzisiaj murowana kaplica cmentarna jest stosunkowo młoda. Wybudowano ją w 1930r., dzięki staraniom ks. Hipolita Bojaruńca, proboszcza i dziekana lidzkiego.

W XIX w.. na cmentarzu znajdował się również szpital dla ubogich, który dzisiaj nazwalibyśmy przytułkiem. Kiedy powstał, tego nie wiadomo. Pierwsza konkretna informacja na jego temat pochodzi z 1845 r., kiedy to ks. Józefat Wojszwiłło, lidzki pijar, wybudował tutaj dzięki ofiarności wiernych, nowy drewniany szpital, w którym w 1856 r. przebywało 12 ubogich. W 1886 r. ta sama Laskowiczowa, która ufundowała wybudowanie bramy cmentarnej, stała się fundatorką nowego szpitala, który przemieszczono zaraz za ogrodzenie cmentarne. Funkcjonował on w tym miejscu aż do 1939 r.

Do 1865 r. cmentarz przy ul Grażyny pełnił funkcję w ogóle cmentarza miejskiego. Chowano bowiem na nim również zmarłych wyznania prawosławnego i ewangelickiego. Cmentarz prawosławny w Lidzie powstał bowiem dopiero w 1865 r. i został zorganizowany przy ówczesnej ul. Wileńskiej, na północnych obrzeżach miasta. Tam też wybudowano cerkiew prawosławną, istniejącą do dzisiaj w Lidzie, jako cerkiew parafialna.

Niewiele zachowało się do dzisiaj grobów tychże prawosławnych i ewangelików, ale jeszcze w okresie międzywojennym na cmentarzu przy ul. Grażyny znajdował się grób właściciela dóbr w Dokudowie. ewangelika, Xawerego Estko, chorążego powiatu lidzkiego, który żył w latach 1787-1855. Jego pomnik nagrobny był autorstwem wileńskiego rzeźbiarza Wierzbowskiego. Znajdowała się na nim wyrzeźbiona księga, a na niej napis: "Bracia! tu pogrzebiony wasz bliźni, co się starał o łzę dla swego grobu." Niedaleko tego pomnika znajdował się grób luteranina ppłk Fryderyka Neumana (1813-1869), który posiadał epitafium: "Panie! Rzekłeś mu: pójdź do mnie! Ty mi rzeczesz: Nie płacz! Opłakująca żona ten pomnik położyła."

Do dzisiaj natomiast zachował się za kaplicą potężny kamień nagrobny z rosyjskojęzycznym napisem. Pochowany pod nim jest inny ewangelik,baron Ernest Mesem, zmarły w 1846 r: Potężny kamień, znajdujący się na jego mogile, ufundowali koledzy zmarłego, oficerowie z Garlickiego pułku jegrów.

(35KB) Kwatera wojskowa, 2003 r.

Również i prawosławni mieszkańcy Lidy posiadali własne pomniki na Starym Cmentarzu. Zaopatrzone one były w rosyjskie epitafia. Najbardziej okazałe pomniki znajdowały się na grobach Piotra Masiny (1850), Jakuba Masiny (1860) i Marii Protesowej (1861).

Oczywiście największą liczbę pomników stanowiły grobowce katolickich mieszkańców Lidy. Wśród nich pochowano tutaj wielu zasłużonych obywateli miasta i powiatu, albowiem zamożniejsza szlachta z okolic Lidy również chowana była na lidzkim cmentarzu.

Przy kaplicy znajdowała się chociażby granitowa płyta Józefa - Grabowieckiego, lekarza lidzkiego, zmarłego w 1849 r. Był on wileńskim masonem, członkiem loży patriotycznej Gorliwy Litwin, stąd też w epitafium nagrobnym, autorstwa lidzkiego pijara ks. Wojszwiłły, znalazła się informacja o zmarłym "Miłośnik prawd drogich". Jak widać przynależność do loży masońskiej nie zaważyła na fakcie, że dr Grabowieckiego pochowano w poświęconej ziemi.

Przy kaplicy znajduje się również kwatera księży lidzkich, obecnie już mocno uszczuplona, albowiem w latach siedemdziesiątych, gdy rozpoczęła się planowa dewastacja cmentarza, szczątki kapłanów lidzkich wraz z ich pomnikami przeniesiono na parafialny cmentarz, na Słobódce. W ten sposób na Starym Cmentarzu, na swoich historycznych miejscach nie znajdziemy już nagrobków księży: Józefa Sienkiewicza, proboszcza i dziekana lidzkiego, zmarłego w 1905 r., mansjonarza Alberta Steckiego (1904 r.), również mansjonarza Antoniego Pacynko (1918r) oraz wikariusza Jana Kondrata (1924 r.). Na Słobódkę przeniesiono również szczątki ks. Jana Bujara i Witalisa Krajewskiego.

Jak już wspomniałem, na cmentarzu przy ul. Grażyny chowano także właścicieli majątków z terenu całego powiatu lidzkiego. Płyty marmurowe znajdowały się na grobach właścicieli Meluzyna i Werenowa, Do dzisiaj zachował się grób Józefa Zarzeckiego syna Wojciecha, herbu Warnia, będącego generałem-lejtnantem korpusu inżynierów. Józef Zarzecki urodził się 19 XI11800 r. w Skomorosźkach, a zmarł w Petersburgu 29 11869 r. i został pochowany właśnie w Lidzie. Jego żona, z pochodzenia Niemka, posiada nagrobek w języku niemieckim: "Anna Zarzecka g(eboren) v(on) Graevenitz. 1 iuli 1807+1 november 1891". Wraz z nimi pochowane są ich dzieci: Mikołaj Józef Warnia Zarzecki (11 )(\ 1843-12 11883), jego żona Maria i córka Anna (zm. 1900 r.).

Osobne kwatery posiadali właściciele dóbr należących do parafii lidzkiej. Kaczanów i Kosowszczyzna: Stanisław Adamowicz, prezydent sądu lidzkiego (1780-1838), Feliks Adamowicz, prezydent grodzki powiatu lidzkiego (1783-1876),- Gaspar Adamowicz, sędzia powiatowy (1794-1856), Emilia z Adamowiczów Butkiewiczowa, marszałkowa powiatowa (1813-1879). Stefan Butkiewicz, którego pochowano ppd dzwonnicą. Kuresiowszczyzna: Jan Tukałło, kapitan byłych wojsk polskich (1783-1867). Natomiast inni Tukałłowie pochowani zostali w swoim majątku, w Białym Błocie koło Grodna.

Swoje groby posiadali także właściciele majątku w Perepeczycach Wielkich, rodzina Ryłłów: Xawery Ryłło, radca dwom, obywatel powiatu lidzkiego (zm. 22.11.1836 r.), jego syn Konstanty, komet pułku huzarów króla Niderlandzkiego (zm. 3.VIII.1847 r. w wieku 22 lat), córka Albertyna z Ryłłów Sadowska (zm. 17.V.1867 r.),jej mąż Rafał Sadowski, Radca Stanu i Kawaler (zm. 8.VI 11.1869 r. w wieku 58 lat). Obok pochowano jego pierwszą żonę, właścicielkę majątku Bojarszczyzpa (do 1939 r. właścicielami tego majątku byli Tumielewiczowie), Maximilię z Dowgiałłów Sadowska i jej dwoje dzieci, Ludwika i Jana. Maxymilia Sadowska była żoną lidzkiego lekarza powiatowego. Zmarła 13.XI.1845 r. w wieku 27 lat. Na jej grobie znajdowało się obszerne epitafium:

"Nie same zwłoki zmarłej leżą pod tym gtazem,

Szczęście czulej matki pogrzebiono razem.

Serca dotknięte tym straszliwym ciosem

Żalu i uwielbienia odzywa się głosem.

Troje dziatek sieroty zostawią na ziemi

By się wiecznie połączyć z dwoma umarłem!."

W kwaterze rodziny Sadowskich nagrobków nie posiadały groby Jana Sadowskiego (zm. 1905 r.), jego żony z Kwiatowskich Sadowskiej i ich syna Jana-Rafała.

Oprócz tego, na lidzkim cmentarzu pochowano właścicieli majątków w : Czechowcach, Kazimierza Bańkowskiego, byłego sedziego pow. lidzkiego (1876 r.), Skawroniszkach, Piotra Żabo i jego córki Pameli Narbuttowej, Trzeciakowcach. Jana Kolesińskiego, obywatela powiatu lidzkiego (27 VI 1874 r.) i jego żony Antoniny (13. II.11863 r.)

Swoją kwaterę posiadała również rodzina Krahelskich, zamieszkała w samej Lidzie. Na grobie Teofili Krahelskiej, zmarłej 20.11.1881 r. znajdowało się takie oto epitafium:

"Rodzice!

Tu leżą wasze zwłoki pod tym zimnym głazem

I trzech synów podrostków pochowanych razem.

Pięć osób zamyka ponure sklepienie.

Jakaż boleść w naszych duszach, jak ostre cierpienie!

Osierocone,synowie i córka bez żadnej opieki

Straciła ojca i najlepszą matkę, sierota na wieki!

Przechodniu, który czytasz ten grobowiec,

Użal się jako człowiek i nabożnie powiedz:

"O Boże miłosierny daj wieczne zbawienie

Tym duszom, których prochy kryje to sklepienie."

W grobowcu tym pochowani byli: Józef Krahelski, kaznaczej lidzki, Róża z Turowiczów Krahelska, skarbna pow. lidzkiego, zmarła 19.V.1837r., Narcyz Krahelski (14 X 1829 -11 XI11890).

Na każdym kroku spotykamy na Starym Cmentarzu groby mięszkańców miasta Lidy, niejednokrotnie zasłużonych obywateli. Oczywiście, do 1939 r. można było podziwiać zdecydowanie większą liczbę nagrobków, niejednokrotnie prawdziwych dzieł sztuki. Dzisiaj, wśród ruin pomników pozostaje nam tylko ubolewać nad stanem tych/które przetrwały do naszych czasów. Na lidzkiej nekropolii spoczęły szczątki takich mieszkańców Lidy, jak: Rajmund Guze, lekarz powiatowy (1896), Emilia z Szostaków Laudańska, żona sprawniksi pow. lidzkiego (1893), Marcin Hołownia (1888), Jan Stasiewicz, burmistrz Lidy (1901), Anna z Mataszkiewiczów Jacklewiczowa, żona burmistrza (1840), Joanna z,Lipińskich Zedierowa, aptekarzowa (1871), ród Jana Andruszkiewicza, również burmistrza lidzkiego, kolejny burmistrz, Leon Stabiński. Całe pokolenia Iidzian.

Zajmijmy się nieco przez chwilę rzeźbami nagrobnymi na lidzkim cmentarzu. Najstarsze nagrobki murowane pojawiły się nalej nekropolii jeszcze w 1 połowie XIX w. i były one przywożone z pracowni kamieniarskich w Wilnie. Dopiero około 1880 r. powstała w Lidzie własna pracownia, a jej właścicielem był Bolesław Chrul. Istniała ona jeszcze przed wojną i mieściła się przy ul. Suwalskiej. Po śmierci mistrza Bolesława, pracownię tę prowadziła jego żona Aniela z Malewskich Chrulowa. Niektóre kamienie pochodziły z prowincjonalnej pracowni kamieniarskiej w Podubni, którą prowadził Wołk-Karaczewski.

Jeden z najciekawszych kamieni na lidzkim cmentarzu znajdował się przed wojną na grobie Stanisława Hagemeiera, zmarłego w 1930 r. Jeden z zamożniejszych lidzian, zmarł w Warszawie, posiadał nagrobek pochodzący również z pracowni warszawskiej. Przedstawiał on wizerunek zmarłego w płaskorzeźbie: "Aleksander Jodko, zm. w Warszawie 17 XII 1933 r., l. 75. Przeszedł przez życie dobrze czyniąc. Wdzięczna rodzina."

Do dzisiaj uwagę przyciągają szczątki betonowego grobowca rodziny Grablisów, wybudowanego niegdyś w formie cementowego domu z drzwiami i oknami. Obecnie jego stan wskazuje na to, że grobowiec padł ofiarą nie tylko niszczycieli z komsomołu, ale także cmentarnych hien, żądnych trumiennych skarbów.

W skromnych mogiłach, pod skromnymi nagrobkami, chowano natomiast okolicznych rolników, całe wielopokoleniowe rodziny: Jodków, Bołtuciów, Towginów, Chrulów, Ostrouchów, Podhajnych. Buńków, Kopaczelów, Strybuciów. Kłyszejków, Chodyków, Chutnych, Buraków, Trzeciaków, Siemaków, Latuszków, Sofoduchów, Wisielów, Siehieniów, Pujdaków, Czarnousów, Białousów i wielu innych.

Osobne miejsce należy poświęcić kwaterze,wojskowej. Pisaliśmy już o osobnym cmentarzu wojskowym, który znajdował się w Lidzie przy koszarach 77 p.piech. W okresie l wojny światowej również i na cmentarzu miejskim powstała osobna kwatera dla poległych podczas działań wojennych. Niestety, te najstarsze groby, z okresu l wojny światowej nie zachowały się do naszych czasów. Pochodziły one z 1915 r. Były to solidne, drewniane krzyże, z czytelnymi jeszcze w latach trzydziestych napisami, wyrżniętymi szwabachą. Pochowano pod nimi m.in.: Bronisława Pliutickiego z "Sanit. Bialistockier Kriegs-Hospital", Fadieja Piątkowskiego z "40 art. brygad." i Józefa Zenewicza z "400 Minsker Regiment". Obok nich spoczęli polegli w czasie wojny bolszewickiej 1919-1921, wśród nich członkowie Samoobrony Ziemi Lidzkiej: Wiktor Szkop, poległy 16.1.1919 r. w wieku 19 lat pod Lebiodką.

W kwaterze wojennej spoczęli również oficerowie i żołnierze polegli w walkach o Lidę w kwietniu 1919 r. i w dniu 28,IX.1920 r. Warto wymienić tutaj Henryka Żylińskiego, porucznika 1 Suwalskiego Pułku Strzelców, który zginął pod Lida 16.IV.1919 r. Wśród mogił z 1920 r. znajdowały się groby: Józefa Gundermana, por. Seweryna Szymaniuka, por. Feliksa Osieckiego, por. Józefa Klempińskiego, por. M. Szczołkowskiego, por. Felicjana Rodkiewicza, wachmistrza Franciszka Marczyka oraz 16 innych podoficerów i szeregowych.

W 1924 r., w dniu 11.XI, na teren kwatery wojennej przeniesiono z tzw. Doliny Śmierci ciała 40 osób zamordowanych pod Lida przez bolszewików. Ich wspólna mogiła, w której złożono równieź szczątki zebranych z polnych mogił poległych żołnierzy z lat 1919-1920 znajdowała się bezpośrednio przed Pomnikiem Lotników. Dzisiaj nie ma po niej śladu, a teren jest bardziej ścieżką do pomnika, niż miejscem po masowym grobie. Przed wojną stał na niej krzyż i umieszczono na niej stosowną tablicę z napisem: "40 nieznanych z nazwiska Polaków, zakładników z Białegostoku, Grodna i Wołkowyska zamordowanych przez bolszewików w sierpniu-wrześniu 1920r."

Może dzisiaj warto byłoby postawić na tym miejscu chociażby drewniany krzyż? Wszak mogiła ta jest również częścią historii Lidy.

Dużą grupą grobów w kwaterze wojennej, ocalałą do dzisiaj jest zespół mogił poległych w tragicznych wypadkach lotniczych pilotów z miejscowego garnizonu, głównie z 5 pułku lotniczego: por. Aleksandra Cichockiego, sierżantów-pilotów - Bolesława Pawlaka. Franciszka Sarneckiego i Pawła Stencla.

Nie dotrwały natomiast do dzisiaj mogiły policjantów lidzkich, którzy zginęli w walkach z bolszewickimi dywersantami, głównie w 1922 r. W kwaterze'wojennej pochowano wtedy posterunkowego JanaWilkańca, Juliana Kownerowicza. Swój nagrobek posiadał tutaj również podkomisarz Policji Państwowej. Włodzimierz Bijuć, który zmarł w 1928 r. oraz Józef Oleś, "zginął tragicznie 1935 r."

Kwatera wojskowa na lidzkim cmentarzu jest najczęściej porządkowana przez polskie organizacje, ale i tak czyni się to zbyt rzadko, jeżeli uwzględni się jej stan. Krzyże są połamane, nic się nie robi, by odnowić Pomnik Lotników, chociaż swego czasu pewne organizacje w Polsce deklarowały się, że pomnik ten zostanie zrekonstruowany i że będzie to początkiem rekonstrukcji całego cmentarza. Ostatnio prób porządkowania kwatery wojskowej podjęli się lidzcyjharcerze, a gdzie pozostałe organizacje, które tak głośno krzyczą na temat zachowania spuścizny kulturowej Polaków na Ziemi Lidzkiej?

Cmentarz katolicki w Lidzie przeszedł swoje tragiczne chwile, gdy w latach 70-tych władze sowieckie w Lidzie zdecydowały o jego likwidacji i zamianie jego terenu na park. Wiele osób przeniosło wtedy szczątki swoich bliskich na inne cmentarze lidzkie. Większość mogił jednak pozostała, zwłaszcza tych, na które już nikt nie przychodził, bowiem rodziny wyjechały po wojnie do Polski. Grobowce te padły ofiarą bezprzykładnego, zorganizowanego w świetle prawa barbarzyństwa. Grupy komsomolców. przywiezionych do Lidy podobno z Nowogródka, rozbijały zabytkowe pomniki i wyrywały krzyże. Te metalowe zostały w większości wywiezione na złom. Dewastacji uległa również kaplica cmentarna. Na wiele lat stała się ona siedliskiem podejrzanych typów, którzy upodobali sobie ją na miejsce schadzek, pijaństwa i załatwiania czynności fizjologicznych. Cały teren cmentarza zarastał szybko chaszczami, w murze pojawiło się coraz więcej dziur i wyłomów, a w wielu miejscach, głownie na grobach, okoliczni mieszkańcy oraz przechodnie zorganizowali sobie dzikie wysypisko śmieci, które funkcjonują tutaj do dzisiaj.

 
Top
[Home] [Library] [Maps] [Collections] [Memoirs] [Genealogy] [Ziemia lidzka] [Наша Cлова] [Лідскі летапісец]
Web-master: Leon
© Pawet 1999-2009
PaWetCMS® by NOX