Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

Kalendarz Polski - Wrzesień

 

Mija właśnie 51 lat od tragicznego września 1939 roku. Dla narodu polskiego okres tego jednego miesiąca pierwszego roku wojny stał się symbolem bezprzykładnego bohaterstwa i męczeństwa. Znakiem jedności naro­du w chwili jego największego zagrożenia.

1 września 1939 roku Niemcy hitlerowskie napadły znienacka na Polskę, rozpoczynając tym samym II wojnę światową. Do obrony kraju stanęli wszyscy jego mieszkańcy, bez względu na przekonania polityczne i re­ligijne. Działania wojenne objęły cały obszar Rzeczypospolitej. Na zachodzie toczyły się krwawe walki, w których uczestniczyli żołnierze, którzy jeszcze nie tak dawno stacjonowali w garnizonach Grodna, Lidy, czy tez Wilna, lub pochodzili z tych terenów. W centrum Polski Niemcy barbarzyńsko bombardowali bezbronne miasta i wsie, atakowali z powietrza tłumy uciekających przed frontem. Wojna dotarła również na Grodzieńszczyznę. 1 września 1939 roku Niemcy bombardowali Lidę i jej okolice, między innymi mosty kolejo­we na Niemnie. Następnego dnia hitlerowskie bomby spadły na samo Grodno, uszkadzając zabytkowy kościół Farny na Placu Batorego oraz niszcząc wiele domów w centrum miasta. Były straty wśród ludności cywilnej. Bezpośrednich działań wojennych Grodzieńszczyzna jednak nie doświadczyła aż do 17 września. Mieszkańcy tych terenów z uwagą i niepokojem śledzili przebieg walk z Niemcami. Codziennie przy ulicznych megafonach i radioodbiornikach w domach gromadzili się ludzie, by słuchać komunikatów wojennych, nadawanych z broniącej się Warszawy.

Tak było do tragicznego dnia 17 września, kiedy to przed południem rozeszła się szokująca wieść, że o go­dzinie 4 rano wojska sowieckie przekroczyły granicę Rzeczypospolitej, gwałcąc tym samym traktat o nieagresji (zawarty 25 VII 1932 roku i ważny do roku 1945) i posuwają się na zachód. Nikt wtedy nie przypusz­czał, że właśnie rozpoczął się rozbiór Polski między Niemcami i Rosją, na mocy zawartego przez te dwa państwa paktu Ribbentrop-Mołotow, podpisanego w ostatnich dniach sierpnia 1939 roku w Moskwie.

Wkroczenie do Polski Armii Czerwonej nastąpiło w chwili, gdy na zachodzie i w centrum kraju toczyły się jeszcze walki obronne licznych dywizji polskich. Nad Bzurą trwała największa w tej kampanii bitwa. Cięż­ki bój rozgrywał się pod Tomaszowem Lubelskim. Broniły się Warszawa, Modlin, Hel, Brześć i Lwów. We wrześniu Grodzieńszczyzna pozbawiona była w zasadzie obrony, podobnie zresztą, jak pozostała część Ziem Wschodnich. Wszystkie stacjonujące tutaj większe jednostki wojskowe walczyły w tym czasie z Niemcami. Na granicy sowieckiej pozostały jedynie nieliczne oddziały Korpusu Ochrony Pogranicza, które przyjęły na siebie pierwszy impet natarcia bolszewików.

Ludność zamieszkująca tereny wschodnie, w pierwszej chwili była całkowicie zdezorientowana. Administracja lokalna, przeciążona pracą w związku z masowymi wędrówkami ludności z zachodu na wschód, przestała funk­cjonować. Nikt początkowo nie wiedział w jakiej roli przychodzi Armia Czerwona, chociaż od momentu jej wkroczenia w granice Polski, przemarsz bolszewików naznaczony był spalonymi dworami i zabitymi oficera­mi, żołnierzami i miejscowymi inteligentami.

W wielu miastach i wioskach przyjmowano czerwonoarmiatów przyjaźnie. Czynili to przeważnie miejscowi ko­muniści, ale nie brakowało bram triumfalnych i w białoruskich wioskach województwa nowogródzkiego, a na­wet zdarzały się ataki na wycofujące się oddziały polskie.

Mimo pierwszego zaskoczenia, nieliczne jednostki wojskowe i ludność cywilna wystąpiły w wielu miejscach w obronie przed Armią Czerwoną. Do legendy wręcz przeszła bohaterska obrona Grodna w dniach 20-21 września, zorganizowana przede wszystkim przez ochotników, niejednokrotnie uczniów miejscowyoh szkół. Niestety szczupłość sił polskich i ogromna przewaga armii Czerwonej zmusiły obrońców do wycofania się z miasta. Po wkroczeniu do Grodna sowieci dokonali masakry pozostałych w nim obrońców.

Rozpoczęła się okupacja sowiecka, która w efekcie oznaczała zubożenie kraju i całej ludności, represje wobec inteligencji, wojska i ziemiaństwa, aż wreszcie deportacje z lat 1940-1941, kiedy to na Syberię i do Kazachstanu przesiedlono całe tysiące ludności, w której większość stanowili Polacy. Pył to początek gehenny narodu, która trwała jeszcze długo po zakończeniu II wojny światowej.