Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

Od redakcji... Nowe zadania, nowe problemy

 

Już po raz czwarty wychodzimy do Was, drodzy Czytelnicy. Z każdym numerem staramy się być coraz lepsi i bardziej interesujący. Przed nami stają również nowe zadania. Chcielibyś­my ukazywać się w miarę regularnie, ale nie zawsze jest to możliwe. Do pracy w redakcji jest nas niewiele osób, a i to, że działamy w Lidzie i w Lublinie nie ułatwia nam zadania. Napływa do nas coraz więcej listów i materiałów. Jesteśmy z tego bardzo zadowoleni, a zarazem wdzięczni naszym Czytelnikom za ofiarowaną nam pomoc. Szczególnie gorące podziękowania należą się tym osobom, które przysyłają nam bezcenne informacje dotyczące historii Lidy i okolic, stare fotografie i swoje wspomnienia. Są to przeważnie dawni mieszkańcy Lidy, żyjący obecnie w Polsce. Dzięki temu lidzcy Polacy mają możliwość zapoznania się z przeszłością swojego rodzinnego miasta.
Jednakoż powinniśmy z naszą gazetą wyjść poza przedmieścia Lidy i docierać wszędzie tam, gdzie żyją Polacy. Mamy tu na myśli dawny powiat lidzki, a więc obecne rejony lidzki, szczuczyński, werenowski i część iwjewskiego. Musimy również wspierać nasze przedwojenne centrum wojewódzkie, czyli Nowogródek. Nie możemy także zapominać o innych miastach dawnego województ­wa nowogródzkiego, m.in. o Słonimiu z jego bogatą historią, Nieświeżu, Wołożynie, Iwieńcu i innych miejscowościach Nowogródczyzny. Przy kolportażu "Ziemi Lidzkiej" nie wolno za­słaniać się brakiem funduszy na ten cel. Jest naszą powinnością, jako prężnego ośrodka polskości na Grodzieńszczyźnie i Nowogródczyźnie pomaganie słabszym. Na Lidzie świat się nie kończy. Będziemy starali się poszerzać naszą tematykę, wychodząc z nią na całą Nowogródczyznę. Liczymy tutaj na pomoc lidzkiego Oddziału ZPB. Redakcja sama nie jest w stanie załatwić wszystkiego i obsłużyć wszystkich odbiorców i chętnych do czytania "Ziemi".
Przez cały czas mamy jednak wrażenie, że niektórym osobom nie odpowiada to, że istnieje niezależny organ prasowy i koniecznie chciałyby go sobie podporządkować, a jeszcze lepiej zlik­widować. Zaznaczamy, że nie jesteśmy prywatną własnością grupy osób, ale organem prasowym lidzkiego Oddziału ZPB i wszystkich Polaków żyjących w Lidzie lub pochodzących z niej. Nie możemy sobie pozwolić na to, by ktoś objął nad nami "kuratelę" i ingerował w nasze wewnętrzne, redakcyjne sprawy, zwłaszcza, gdy wcześniej ten "ktoś" usilnie starał się nas zdyskredytować w oczach wielu osób. Wszyscy doskonale wiemy, że cenzura tak w Polsce, jak i na Białorusi została zlikwidowana, a nasze łamy nie służą do tego, by korzystała z nich jedna grupa osób, negując zasługi innych. Służymy przede wszystkim po to, by informować i uczyć. Dostęp do nas ma każdy. Chętnie słuchamy rad naszych Czytelników, ale nie pozwolimy na to, by ktoś narzucał nam swoją wolę.
Cieszymy się bardzo, że znajdujemy coraz więcej Czytelników i zarazem przyjaciół, którzy starają się nam pomóc w miarę swoich możliwości. Świadczy to dobitnie o potrzebie naszego istnienia i pobudza do dalszej, wytrwałej pracy. Zarówno w Lidzie, Ziemi Lidzkiej, jak i w Polsce ludzie na nas czekają, pomagają nam i wspierają nie tylko duchowo. Jesteśmy im za to wdzięczni i pragniemy, by wszyscy byli z nas zadowoleni, a my sami w redakcji dzięki temu mamy satysfakcję z potrzeby naszej pracy.
Dziękujemy Wam za to drodzy Czytelnicy.


Redakcja