Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

Ogłoszenia * Listy * Kontakty z Czytelnikami

 

1.  Dnia 13 stycznia b.r. Ziemia lidzka poniosła dotkliwą stratę. W Żołudku zmarł proboszcz miejscowej parafii, ks. prałat Piotr Bartoszewicz. 15 stycznia w kościele parafialnym pw. św. Antoniego odbyła się uroczysta, żałobna Msza św., którą odprawił biskup grodzieński ks. Tadeusz Kondrusiewicz, w asyś­cie nestora kapłanów Grodzieńszczyzny ks. infułata Michała Aronowicza i ponad 30 kapłanów. Ks. Piotr Bartoszewicz święce­nia kapłańskie otrzymał w 1940 roku w wileńskiej katedrze, z rąk arcybiskupa wileńskiego Romualda Jałbrzykowskiego. Pierwszą jego placówką była Kalwaria Wileńska. W okresie okupacji hitlerowskiej działał aktywnie w Armii Krajowej. Po wojnie, w 1947 roku został aresztowany przez NKWD i skazany na karę śmierci. Wyrok zamieniono mu na dożywocie, a następnie na 25 lat łagrów. Przez cały okres pobytu na Syberii niósł posługę religijną swoim towarzyszom niedoli: spowiadał, udzielał sak­ramentów, odprawiał Mszę św. Z łagru zwolniony został w 1954 roku i przyjechał do Żołudka, gdzie posługę kapłańską aż do śmierci. Przez cały okres swojej pracy utrzymywał ścisły kontakt z władzami kościelnymi w Polsce. Prymas Polski, Stefan kar­dynał Wyszyński nadał mu szereg uprawnień, jak zezwolenie na udzielanie sakramentu bierzmowania. Nie trzeba mówić jakim szacunkiem był obdarzony w swojej parafii. W czasie pogrzebu, na całej szerokości drogi uformował się kondukt długości ponad 2 kilometrów. W czasie jego przemarszu ludzie wychodzili przed domy, urzędnicy ustawiali się przed biurami, a uczniowie przed szkołami.
Wszyscy żegnali swego kapłana.

2. Dnia 15 marca tego roku zmarł w Warszawie, w wieku 92 lat prof. Stanisław Lorentz. Przed wojną, w 1929 roku przybył do Wilna, by objąć stanowisko konserwatora zabytków na województwa wileńskie i nowogródzkie. Bardzo często można go było spotkać przy licznych zabytkach Nowogródczyzny. Prof. Lorentz skrupulatnie inwentaryzował, dokonywał drobiazgowych po­miarów, fotografował, ratując bezcenne dla historii i kultury polskiej zabytki. Równocześnie podjął działalność, mającą na celu zachowanie pierwotnego charakteru takich miejsc, drogich sercu każdego Polaka, jak Zaosie, Tuhanowicze, Świteź. W swo­ich wspomnieniach pisał: Przede mną otworzyło się szerokie pole działania na wielkich terytoriach Wileńszczyzny i Nowogródczyz­ny i to nie tylko w zakresie ochrony zabytków, ale w wielu dziedzinach kultury. Miałem serdeczne poparcie inteligencji na­pływowej, ale też "tutejszych".

3. Redakcja przeprasza
W poprzednim numerze zamiściliśmy w "Kronice" informację, zawierającą błąd. Napisaliśmy mianowicie, że Jan Plater-Gajewski jest posłem na Sejm RP, co oczywiście nie jest zgodne z prawdą. Pana Platera i Czytelników serdecznie przepraszamy za to i obiecujemy ze swojej strony, uważać następnym razem, by nie zdarzyły się podobne uchybienia.

4. Pragnie nawiązać kontakt: Mieszkająca obecnie w Lublinie, pani Jadwiga Rutko-Kutowska, dawna mieszkanka Słonima, pragnie nawiązać z dawnymi lub obecnymi mieszkańcami Słonima. Pani Jadwiga pragnęłaby pojechać do swego rodzinnego miasta, by odwiedzić groby swoich krewnych, znajdujące się na miejscowym cmentarzu rzymsko-katolickim. Wszystkim, którzy mogą pomóc pani Kutkowskdej podajemy jej adres: Jadwiga Rutko-Kutkowska ul. Przyjaźni 22/10 20-611 Lublin

5. Z listów do redakcji
Z zainteresowaniem przeczytałem o dotychczasowych osiąg­nięciach Oddziału ZPB w Lidzie, zamieszczonych w artykule pt. "Początki naszego odrodzenia" - "Ziemia Lidzka" nr 1. Pragnę sprostowć tylko jeden fakt. Z zadowoleniem przyjąłem wiadomość o zaopiekowaniu się starym cmentarzem. Jednak muszę powiedzieć, że na tym cmentarzu nie ma kwater legionis­tów polskich, bo być i ich tutaj nie mogło. Do Lidy legioniści nie doszli. Legiony polskie pod wodzą Józefa Piłsudskiego walczyły u boku Austrii przeciw wojskom carskim od 1914 roku do połowy roku 1917. W połowie tego roku zostały rozwiązane przez Niemców za odmowę złożenia przysięgi na wierność niemieckiemu cesarzowi. Piłsudskiego Niemcy aresztowali i ze­słali do twierdzy w Magdeburgu, skąd powrócił 11 listopada 1918 roku, kiedy powstawała Polska Niepodległa. Natomiast na starym cmentarzu parafialnym znajduje się kwate­ra wojskowa, gdzie chowano lotników, którzy zginęli w kata­strofach lotniczych, podczas ćwiczeń. Na ich cześć postawiono wysoki pomnik z białym orłem lotniczym u szczytu. W tej samej kwaterze pochowano w zbiorowej mogile kilkunastu żołnierzy poległych w walkach o Lidę w 1920 roku. Były też i są jeszcze nadal pojedyncze groby żołnierzy, którzy również zginęli w bo­jach o miasto w latach 1919-1920. Zbiorowej mogiły, jak i grobów lotników już nie ma. Pozostały tylko nieliczne groby wyżej wymienionych żołnierzy. Nie byli więc to legioniści, ale zawodowi żołnierze z poboru lub ochotnicy. Propaganda sowiec­ka nazywała żołnierzy polskich legionistami, jak często również posługiwała się określeniem "jaśnie panowie", czy też później, w latach II wojny światowej, żołnierzy AK nazywano "biełyje bandity".
Władysław Naruszewicz Żagań

6. Gdzie leży Brasław?
W sprawozdaniu z działalności Sekcji Iidzkiej, zamieszczonym w "Ziemi Lidzkiej" nr 2/3 str. 14, znalazło się dziwne zda­nie: "Przewodnicząca Sekcji p. Cecylia Krasicka opiekowała się grupą inicjatywną ze Słobudki pod Brasławiem k. Witebska i pomogła w zorganizowaniu tam Koła PSKO".
W wyniku powojennych zmian granicznych, wschodnia część Wileńszczyzny została przyłączona do Białoruskiej Republiki, znalazła się w obwodach: witebsldm, grodzieńskim i mińskim. Ale odległości zostały te same co kiedyś... Brasław leży sto kilkadziesiąt kilometrów na północny wschód od Wilna i kilka­dziesiąt kilometrów na południowy wschód od Dyneburga (Daugavpils). Niedaleko stamtąd do Drui, Opsy, Dryświat i Widz. A do Witebska z Brasławia kilkaset (!) kilometrów, jak z Lublina do Krakowa. Dawniej mawiano w takich wypadkach: "Gdzie Rzym, gdzie Krym?".
Dygresja: "Ziemia Lidzka" ukazuje się dziwnym trafem w Lublinie; jeden z wybitniejszych poetów związanych z Lub­linem, uczył się w szkołach Brasławia i Słobódki. W Słobódce, według przypuszczeń badaczy, stał się pisarzem. Może go tam ktoś jeszcze pamięta z lat dwudziestych? Nazywał się... Józef Czechowicz.
Adam Wierdński Opole

7. Dawna lidzianka pragnie poznać obec­nych lidzian:
"Podobno w waszej gazecie zamieszczane są adresy Polaków zamieszkałych w Lidzie, od których chciałabym się dowiedzieć coś o moim mieście.
Mój ojciec był przedwojennym wojskowym w Lidzie i stąd fakt mojego urodzenia się tam. Mamie i rodzeństwu wraz ze mną udało się uciec, bo byliśmy już spisani do wywozu na Sybir, ale to długa historia. Niewiele pamiętam szczegółów z tego czasu. W 1940 roku miałam 4 lata. Wtedy też przybyliśmy na Pomorze." Z pozdrowieniem i prołbą o spełnienie życzenia,
Teresa Kamińska 87-305 Żabinno 134 woj. Toruńskie

 

Pisali o nas...
"...Dzisiaj, po 50-letnieji przerwie bierzecie do rąk gazetę wydaną w języku ojczystym, która tytułem nawiązuje do dawnej, tej przedwojennej "Ziemi Lidzkiej"... Jest to jedno zaledwie zdanie ze słowa wstępnego do Czytelnika. A zamiesz­czone ono zostało w pierwszym numerze miesięcznika Związ­ku Polaków na Białorusi - oddział w Lidzie "Ziemia Lidzka". Numer ten dopiero co dotarł do naszej redakcji. Serdecznie gratulujemy kolegom i życzymy pomyślności. Na ośmiu stronicach pisma znalazły się i "Historia Lidy", i "Początki naszego odrodzenia", wywiad z pracownikiem Białoruskiego Ministerstwa Oświaty Olegiem Zacharawiczem dotyczący polskiej oświaty na Białorusi, sprawy aktualne czyli "Koło ZPB w Gudach", "Nasza Kronika" no i publikacja pośwęcona A. Mickiewiczowi. Bo "...chociaż Wieszcz w Li­dzie zapewne nie był, tym niemniej może jeździł przez Lidę z rodzinnego Nowogródka do Wilna..." Wzruszający jest "Kalendarz Polski - Wrzesień", ciekawy materiał "Dawna prasa polska w województwie nowogródz­kim" i inne publikacje.
A przygotowali numer zarówno dziennikarze lidzcy, jak też ich przyjaciele zza miedzy czyli z Lublina. Pismo wydano nak­ładem Fundacji Pomocy Szkołom Polskim w ZSRR im. Tadeusza Goniewicza.
Zbigniew Balcewicz "Kurier Wileński"

"Ziemia Lidzka"
Coraz bogatsza staje się polska prasa wydawana w ZSRR. Niedawno na łamach naszego tygodnika zapowiadaliśmy ukazanie się drugiego tytułu prasowego na Białorusi. Po Grodnie także Lida zapragnęła mieć swój periodyk. I nie jest to sprawą przypadku, bo przecież właśnie tu, przed czterema laty, zostało powołane do życia pierwsze powojenne stowarzyszenie polskie, które w następnym okresie zostało wchłonięte przez Związek Polaków na Białorusi.
Słowo się rzekło i oto przed kilkoma dniami poczta redakcyjna przyniosła pierwszy numer "Ziemi Lidzkiej". Tytuł niektórym czytelnikom może się wydać znajomy, jako że w latach 1936-1939 ukazywał się w Lidze miesięcznik o dokładnie takim samym nagłówku. Jak wyjaśnia w słowie wstępnym redakcja nie jest to dziełem przypadku:
"Oczywiście czasy się zmieniają, więc i treść naszej gazety będzie nieco inna, ale przybierając tę starą nazwę, chcemy podkreślić te, że kontynujemy kulturę i oświatę polską i jej dawne, dobre tradycje na Ziemi Lidzkiej, że stanowimy ciągłość naszego historycznego istnienia i trwania na tych ziemiach".
Śladów nawiązań historycznych na łamach pierwszego numeru znajdujemy więcej: są tu takie tytuły jak: "Historia Lidy", "Lida sprzed 51 lat", "Dawna prasa polska w województwie nowogródzkim" itd. Obok materiałów historycznych są również aktualności.
"Ziemia Lidzka" ma 8 stron objętości, zdjęcia, rysunki. Dodać należy, że pismo ukazało się dzięki pomocy Fundacji Pomocy Szkołom Polskim w ZSRR im. Tadeusza Goniewicza. Druk wykonano w Lublinie.
Adam Hlebowicz "Ład" nr 6/9/luty