Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

 

Kresy jakich nie znacie
Lida i Czesław Niemen

 

Urodzona w 1909 r. w dalekiej Rosji w Briańsku (gubernia orłowska) Julia Sobolewska z domu Markiewicz rzewnie wspomina Lidę. Tę Lidę, w której szczęśliwie mieszkała tak krótko, zaledwie dwa lata...
W 1922 r., po zawierusze wojennej, rodzina Markiewiczów powróciła do Polski, do maleńkich, liczących 23 chałupy Wasiliszek w powiecie lidzkim w województwie nowogródzkim.
Obok Wasiliszek znajdowało się miasteczko Stare Wasiliszki, ale ogromny czerwony kościół w wioseczce górował znacznie ponad świątynią w miasteczku. Nie było tu, co było wyjątkiem, prawosławnych, aczkolwiek nie opodal miasteczka znajdował się stary cmentarzyk prawo­sławny z doby rozbiorów. Lida, jak i jej okolice, była w przeważającej mierze zasiedlona przez ludność polską i białoruską wyznania rzymskokatolickiego.
Rodzina Markiewiczów zajmowała szóstą chałupę we wsi, w pierwszej zaś mieszkali Wydrzyccy... tu urodził się Czesław Niemen Wydrzycki. Rozśpiewana to była rodzi­na. W tej drewnianej, ubogiej osadzie znajdował się... fortepian, oczywiście u Wydrzyckich. Trzej bracia Wy­drzyccy do 1958 r. uczyli się w Grodnie w szkole muzycz­nej. Siostra żony Antoniego Wydrzyckiego (ojciec Nieme­na) była macochą Julii. W 1937 r. wyszła za mąż i przenio­sła się do Lidy. To były najpiękniejsze lata jej życia, aczkolwiek ubogie i skromne. Zamieszkali wraz z mężem, który miał niewielki warsztacik ślusarski. Ulica Górzysta była króciutka, stały tu same drewniane domki, do cen­trum, do kościoła było niedaleko. Sprawy administracyj­ne załatwiało się w starostwie, które znajdowało się w dawnym budynku poklasztornym (stał tu niegdyś kościół karmelitów trzewiczkowych, fundacji Narbuttów, najznaczniejszych bodaj obywateli ziemi lidzkiej).
W zimie chodziło się "na zamek" na... łyżwy. Na dziedzińcu tego olbrzymiego, bodajże najstarszego na ziemiach północno-wschodnich zamku organizowano uroczyste zebrania, manifestacje, akademie. Zimą przychodziło się z łyżwami; rozgrywano mecze hokejowe, a latem odbywały się mecze sportowe (moja ostatnia wizyta w Lidzie w 1987 roku była przygnębiająca; od zamku, który odbudowuje się już od dziesiątków lat, raz po raz skutkiem niechlujstwa budowlanych odpada któ­raś ze ścian).
Tuż przed wojną zaczęli się budować. Zgromadzono potrzebne materiały i środki. W 1939 r. przyszli Sowieci; za 2 kilogramy cukru zabrali cegły, za 2 kilogramy cukru zabrali wapno... Dobrze, że nie zabrali życia.
Czarę goryczy przepełniła agresja Niemców na Rosję radziecką. Podczas bardzo gwałtownych bombardowań Lidy w czerwcu 1941 r. (w Lidze znajdowało się lotnisko wojskowe, rozgłośnia radiowa, które tym razem okupo­wali Sowieci) zgorzała cała ulica Górzysta wraz z majątkiem, dobytkiem i inwentarzem... Repatriowali się w sier­pniu 1945 r., goli i bosi.

Ps. Zapraszam do współpracy i wspólnego redagowania cyklu pt. "Kresy, których nie znacie", wszystkich kresowiaków, w szczególności tych, którzy pochodzą z miast, miasteczek albo wsi dawnych województw: białostockiego (powiat grodzieński, wołkowyski), poleskiego, nowogródzkiego, wileńskiego, a także zamieszkałych na Litwie Kowieńskiej. Oczekuję odzewu na mój apel byłych mieszkańców Wołkowyska i Grodna, Nowogródka, Slonimia i Baranowicz, Głębokiego, Wilna i Święcian, Brześcia i Pińska i wielu innych osad dawnej kresowej II Rzeczypospolitej.


Tomasz Wiśniewski