Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

Od Redakcji... Nie wystarczy tylko trwać


Minęło już prawie cztery lata od czasu, kiedy w Lidzie Polacy przebudzili się z odrętwienia. Wiele się w międzyczasie zmieniło, a zwłaszcza ostatnio bieg wydarzeń jeszcze w dawnym ZSRR nabrał tempa; i sprawy, które wydawały się nie do pomyślenia jeszcze rok temu, stały się dzisiaj faktem dokonanym. Powinniśmy się, więc zastano­wić poważnie nad tym, jaką przyszłość mają Polacy na Białorusi w świetle przemian, które dokonują się na naszych oczach?
Do tej pory wszystko opierało się na budowaniu fundamentów pod wszelkie poważniejsze polskie poczyna­nia. Staraliśmy się pokazać, że przetrwaliśmy najgorsze, chociaż kosztowało to nas wiele. Dzisiaj mamy Związek Polaków na Białorusi, odradza się polskie szkolnictwo, w centrum Lidy stoi polski pomnik Adama Mickiewicza, i już nawet duża część społeczeństwa zaczyna się głośno przyznawać do swojej polskości. Ale czy to wystarczy?
Popatrzmy na Lidę. Prawie pięćdziesiąt procent mie­szkańców miasta - to Polacy lub ludzie polskiego po­chodzenia. Są dzielnice, w których stanowią oni zdecydo­waną większość mieszkańców. Niestety, na ulicach nie słychać polskiego języka, chyba, że trafimy na uczestników wycieczki z Polski. Podobnie rzecz ma się na wsi, gdzie Polaków jest jeszcze więcej. To dobrze, że walczymy o polskie klasy. Bogu dziękować należy, że przez te wszystkie lata mieliśmy czynne kościoły. Jednak to wszys­tko za mało. Czasy biernego trwania mamy za sobą. Czas z polskością wyjść na ulicę. Przyjrzyjmy się naszemu Oddziałowi ZPB, a raczej zebraniom, jakie urządza dla lidzkich Polaków. Ich cechą charakterystyczną jest prawie całkowity brak młodzieży. Niestety, lidzki Oddział ZPB poza porządkowaniem starego cmentarza, praktykami w bibliotece i kursem języka polskiego nie ma nic do zaproponowania polskiej młodzieży. Wygląda na to, że w Lidzie polskością przejmują się tylko ludzie starsi. Jest źle.
Nadeszła pora, by wziąć się do solidnej roboty, bez oglądania się jeden na drugiego. Nikt nie powie mi, że najważniejsze mamy za sobą. Jak na razie stanęły dopiero fundamenty i trzeba robić wszystko, by i tego nie stracić. Do ludzi należy wyjść z konkretnymi propozycjami, a zwłaszcza do młodzieży, ponieważ to ona ma kon­tynuować naszą pracę. Jest tyle form działania, za pomocą, których można przyciągnąć młodych do polskości, cho­ciażby wycieczki po Nowogródczyżnie, połączone z nauką języka polskiego i ojczystej historii, a także polskie dyskoteki. Przede wszystkim jednak należy zwrócić bacz­ną uwagę na kondycję języka polskiego w Lidzie.
Wiemy, że starsi mówią po polsku dobrze lub nawet bardzo dobrze. Przecież mogą ze swoimi dziećmi i wnuka­mi rozmawiać po polsku. Karygodne jest to, gdy ktoś mówi, że wstydzi się rozmawiać ojczystym językiem, bo nie jest to prawdziwy język polski. Mówić należy tak, jak się potrafi, a przy tym dbać o to, żeby poprawić sobie swoją wymowę. Jest Biblioteka Polska i tam zawsze znajdzie się jakiś podręcznik języka polskiego. Wstyd to dla Polaków, gdy wstydzą się ojczystej mowy i pochodzenia!


Redakcja