Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

Historia Lidy (4)

 

Okres bezpośrednio poprzedzający wybuch powstania 1863 roku zaznaczył się w Lidzie i powiecie lidzkim wzmożoną pracą konspiracyjną, która objęła prawie wszystkie patriotyczne dwory i zaścianki. Z nich rekrutowali się żołnierze i dowódcy przyszłych partii powstańczych, do których garnęli się również chłopi, w tym i białoruscy, popierający swoich panów.
Przygotowania powstańcze nie uszły uwadze władz carskich. W tym czasie w Lidzie stacjonował Finlandzki Pułk Lejb-Gwardii, dowodzony przez pułkownika Ałchazowa, antypolsko nastawionego oficera, będące­go zarazem rosyjskim naczelnikiem wojskowym powiatu lidzkiego. Żołnierze tego pułku penetrowali pilnie miasto i powiat w poszukiwaniu działaczy powstańczych.
Naczelnym organem władzy powstańczej w Lidzie był powiatowy komitet rewolucyjny, którego celem było rozwijanie ruchu powstańczego, a także dostarczanie walczącym broni, żywności, odzieży, pienię­dzy oraz prowadzenie akcji werbunkowej do oddziałów. Naczelnikiem cywilnym powiatu został mianowany Konstanty Henszel zWołdadszek, były student matematyki i medycyny w Petersburgu. W maju, po klęsce pod Dubiczami, zagrożony aresztowaniem, zbiegł do Paryża. Stanowisko po nim objął Witold Gażyc z Siehieniowszczyzny. Sam wyznania prawosławnego, bardzo aktywnie włączył się do pracy powstańczej. Niestety, wkrótce został aresztowany i zmarł na tyfus w drodze na Sybir.
Do innych wybitniejszych działaczy rewolucyjnych na terenie powia­tu lidzkiego należeli: Tomasz Szukiewicz, sędzia powiatowy z Lidy, do którego obowiązków należał pobór podatków (później został zesłany do gubernii niżegorodzkiej), Ksawery Aleksandrowicz z Niewiszy, dr Karol Tyszkiewicz z Żyrmun (zesłany do guberni permskiej), Julian Popławski z Kopciuchy, Edward Berdowski z Nieprachy, Stefan Wilbik z Lipkuńców (werbował on powstańców do partii) i inni.
Samo powstanie rozpoczęło się od ogłoszenia w kościołach i dworach Manifestu Rządu Narodowego, wydanego w styczniu 1863 roku, wzywa­jącego narody polski, litewski i "ruski" do wspólnej walki z zaborcą.
Wielu księży w guberni wileńskiej, do której należał też powiat lidzki, odczytało ów Manifest, narażając się na represje ze strony władz carskich. Niektórzy nie zdecydowali się na ten czyn, ponieważ groziła za to kara śmierci.
Na przykład w Wilnie, na Placu Łukiskim, w dniach 3 i 5 czerwca 1863 roku rozstrzelano za odczytanie z ambon Manifestu księży: Stanisława Iszorę, wikarego z Żołudka i Rajmunda Ziemackiego, proboszcza z Wawiórki. Dnia 5 czerwca stracono także młodego ziemianina z Kirianowicz, Alberta Laskowicza za to, że w zakrystii kościoła w Nowojelni zapytał księdza, dlaczego nie odczytał Manifestu. Kilkanaście dni potem powieszono w Wilnie ziemianina z Lidy, Juliana Leśniewskiego za odczytanie dokumentu chłopom.
Na samym początku powstania wileński generał-gubernator Nazimow nakazał carskiej żandarmerii aresztować księży z Zabłocia i Wasiliszek, a także ziemian: Giedrojcia z Kazimierowa, Szalewiczów z Sobakińców i Chondziłowa za to, że organizowali oddziały powstańcze.
Jako pierwszy w pole wyruszył 14 lutego 1863 roku Ludwik Narbutt, wojskowy naczelnik powstania w powiecie lidzkim, który zabrał ze sobą brata, Bolesława, i ludzi z majątku Sierbieniszki, kierując się w stronę Ejszyszek. Po drodze dołączały do niego niewielkie oddziałki, między innymi Leona Kraińskiego z Hryszaniszek i księdza Stefana Horbaczewskiego z Ejszyszek. Ks. Horbaczewski stał się kapelanem oddziału. W niedługim czasie partia Narbutta osiągnęła liczbę ok. 300 ludzi i wciąż napływali do niej ochotnicy nawet z Wilna, jak chociażby grupa młodzieży wileńskiej pod dowództwem malarza Andriollego.
Oddział Narbutta składał się przeważnie z drobnej szlachty i służby folwarcznej, sporo było też młodzieży ziemiańskiej, włościan, a nawet byłych wojskowych. Dowódca położył nacisk na gruntowne wyszkolenie swoich podkomendnych, wykorzystując w tym celu doświadczenia ze służby wojskowej, odbytej przez niego na Kaukazie. Największą trudnoś­cią tej partii było niedostateczne uzbrojenie w broń palną. Nowoczesnych karabinów powstańcy od Narbutta posiadali tylko 30, resztę stanowiły myśliwskie dubeltówki, stare strzelby, a nawet pistolety do pojedynków. Połowa powstańców uzbrojona była w kosy osadzone na sztorc.
Ludwik Narbutt wymagał od żołnierzy bezwzględnej karności i wszel­kie wykroczenia surowo karał. Na przykład za próbę rabunku, dokonaną na osobie proboszcza z Dubicz przez jednego z powstańców, skazano rozbójnika na karę śmierci. Śmiercią karano również zdrajców i dezerterów. Lidzki naczelnik wojenny z ramienia władz carskich, płk. Ałchazow donosił w tym czasie do Wilna o oddziale Narbutta: "Partia dobrze uzbrojona i zorganizowana, przez cały czas do walki wysyła tyraliery i trafnie wykorzystuje miejscowość, a nawet buduje zasieki dla własnej obrony."
Dnia 9 marca 1863 roku oddział Narbutta odniósł zwycięstwo pod Rudnikami i sukces ten podniósł na duchu ludność powiatu i samej Lidy. Społeczeństwo lidzkie wykonywało bez oporów zarządzenia powstań­czego Rządu Narodowego, pomimo narastających represji ze strony Rosjan. Ludzie zgodnie z terminem płacili podatki, dostarczali do oddziałów żywność i odzież, udzielali rannym schronienia. Ziemianie oddawali na rzecz walczących najlepszą broń myśliwską i konie ze swoich stadnin. Trzeba w tym miejscu dodać, że Rosjanie oprócz tego, że urządzali w powiecie grabieżcze ekspedycje karne, to nałożyli na całą katolicką ludność specjalną kontrybucję wojenną, która miała na celu zrujnowanie majątkowe wszystkich Polaków.
Oddział Narbutta odnosił kolejne zwycięstwa. Pod Szczuczynem odbił z rąk carskich rekrutów, skutecznie wyrwał się z urządzonej na niego obławy i wreszcie 20 kwietnia 1863 roku rozbił koło uroczyska Łoksztudany pod Kowalkami duży rosyjski oddział płk. Wernera. W tym czasie koło Szczuczyna działał również oddział Aleksandra Paradowskiego - "Ostrogi". Rosjanie poczuli się mocno zagrożeni takim rozwojem wypadków. Wzmogły się aresztowania, konfiskaty majątków i palenie całych wsi.
Przeciwko Narbuttowi skierowano silne oddziały rosyjskie. Niestety, 5 maja 1863 roku udało im się wskutek zdrady osaczyć partię lidzkiego partyzanta, co doprowadziło do rozbicia jej pod Dubiczami. Tam też zginął jej dowódca. Porażka owa wpłynęła na upadek powstania w Ziemi Lidzkiej. Rosjanie wtargnęli również do rodzinnego majątku Narbuttów, w Szawrach i dokonali tam barbarzyńskiej rewizji, rąbiąc nawet siekiera­mi dzieła Teodora Narbutta, ojca Ludwika.
W kilka dni po śmierci dowódcy powstania, rozbito w okolicach Szczuczyna partię naczelnika powiatów grodzieńskiego i wołkowyskiego, płk. Aleksandra Lenkiewicza. Miało to miejsce pod Ciemnymi Błotami. Lenkiewicz musiał z niedobitkami wycofać się w stronę Wołkowyska. Po drodze dołączył do niego ostatni oddział działający w powiecie lidzkim, partia "Ostrogi". Połączywszy się, obydwa oddziały przeszły przez Lasy Jeziorańskie w Augustowskie.
Powstanie w powiecie lidzkim dogorywało. Rosjanie mścili się okrutnie na każdym, na kogo padł choćby cień podejrzenia o sprzyjanie buntowi. 30 czerwca rozstrzelano w Lidzie za aktywny udział w walce księdza Adama Falkowskiego. Wiele osób pognano na Sybir, konfiskowano majątki. Za sprzyjanie powstańcom spalono wsie Zubrowo, Krakszle i Linicę, a większość ich mieszkańców skazano na katorgę. Najbardziej ucierpiała okolica szlachecka Szczuki, którą doszczętnie zniszczono, a miejsca po domach zaorano. Wszyscy mieszkańcy poszli na zesłanie. Na gruntach dawnych Szczuków z rozkazu wileńskiego generał-gubernatora Murawiewa - "Wieszatiela" osiedlono starowierów.
Upadek powstania 1863 roku oznaczał dla gubernii litewskich i ich mieszkańców początek nowej epoki, epoki carskiego ucisku, wynarada­wiania i bezwzględnej walki ze wszystkim co polskie.
Wileński generał-gubernator Murawiew - "Wieszatiel" postanowił sobie za punkt honoru zniszczyć polskość na tych terenach, a Polaków całkowicie zgnębić tak, by zapomnieli o wszelkich marzeniach o wolności. Gubernia wileńska, a w jej ramach powiat lidzki jeszcze w trakcie trwania walk powstańczych przeżywała krwawą pacyfikację. Wsie oraz dwory biorące udział w powstaniu, a nawet tylko posądzone o sprzyjanie powstańcom, niszczono do gruntu, a osoby służące w partiacn rozstrzeliwano na miejscu bez sądu. We wsiach osadzono rosyjską żandar­merię i powołano straż wiejską, która miała współdziałać z Rosjanami w zwalczaniu powstańców. Majątki polskiej szlachty konfiskowano, a potem nadawano je rosyjskim urzędnikom i oficerom ściąganym z głębi Rosji. W samej guberni wileńskiej skonfiskowano 112 majątków.
Okrutnym represjom poddano również Kościół, jako ostoję polskości na tych terenach. Na rozkaz Murawiewa zamknięto 50 świątyń, 30 klasztorów oddano prawosławnym, w tym kościół o.o. Pijarów w Lidzie. Po wsiach i miasteczkach stawiano masowo cerkwie i zmuszano ludność, niejednokrotnie pod karą zesłania na Sybir do przechodzenia na prawo­sławie. Aresztowano ponad 90 księży katolickich, a 20 rozstrzelano. Już w 1864 roku wyszedł carski ukaz, zakazujący budowy nowych kościołów, kaplic, krzyży przydrożnych, odbywania procesji. W wielu miejscowoś­ciach kościoły burzono i wywracano krzyże. Miało to miejsce między innymi w Dubiczach, gdzie Czerkiesi spalili kościół i zniszczyli grób Narbutta. Zakazano również przyjmowania kandydatów na księży do seminariów duchownych.
Ze wszystkich instytucji i szkół wyrugowano język polski. Murawiew mawiał: "Niech się Polacy nauczą macierzyńskiego języka rosyjskiego". W biurach i urzędach wywieszono obwieszczenia: "zdies nielzia goworit po polski". Za rozmowę po polsku w miejscu publicznym groziła kara 10 rubli. Zakazano sprowadzania z Królestwa Polskiego gazet, kalendarzy i książek po polsku, a domy, w których takowe znaleziono lub gdy na ścianach wieszano portrety papieża Piusa IX, Kościuszki, Poniatowskiego lub nawet przodków rodziny, przedstawionych na obrazach w stroju narodowymi karano wysoką kontrybucją.
Znanym polakożercą w Lidzie był w tym czasie protojerej Kojałowicz, który karał dzieci w szkole za rozmowy po polsku. Akcji rusyfikacji przeciwstawiono się przez zorganizowanie potajemnej nauki języka polskiego i religii katolickiej w lidzkim kościele Farnym i pozostałych kościołach dekanatu lidzkiego.
W połowie XIX wieku zmienia się oblicze samej Lidy. Częste pożary nie pozwalały na rozwój miasta i jego rozbudowę. Do 1842 roku stawiano przede wszystkim drewniane domy, a dla uzyskania budulca wycięto duże połacie puszcz dokudowskiej i werenowskiej. Dopiero po wielkim pożarze Lidy w 1842 roku zaczęto stawiać w mieście na szerszą skalę domy murowane. W drugiej połowie XIX wieku, kilka kilometrów na południe od Lidy natrafiono na bogate złoża gliny w okolicach wsi Perepczyce. Zaczęły wtedy powstawać cegielnie, produkujące cegłę i dachówki na potrzeby budownictwa w mieście i powiecie.
W 1891 roku wybuchł ostatni wielki pożar miasta pod zaborem rosyjskim. Ogień strawił wtedy 444 domy mieszkalne i 600 innych budynków. Wyszło to jednak miastu na dobre, ponieważ w ciągu kilkunastu lat po tym pożarze znacznie wzrosła w Lidzie ilość murowa­nych domów. W 1904 roku na 1000 budynków w mieście, 275 było wybudowanych z cegły. Przedmieścia Lidy posiadały nadal zabudowę drewnianą, co nadawało miastu odpowiedni koloryt.
Należy nadmienić, że w latach czterdziestych XIX wieku odkryto w Lidzie, w pobliżu strumienia Kamionka, wpadającego do Lidziejki, źródła siarczane. Jednak zasoby okazały się zbyt małe, by można było je wykorzystać do kąpieli zdrowotnych.
Zasadnicze znaczenie dla dalszego rozwoju miasta miało wybudowanie w 1886 roku linii kolejowej Wilno-Łuniniec przez Lidę. W1905 roku miasto przecięły tory kolejowe, łączące Zahacie z Siedlcami, a w 1907 roku przybyła jeszcze linia kolejowa Mołodeczno-Mosty. Lida stała się ważnym węzłem kolejowym i na kolei znalazło pracę wielu mieszkańców miasta, których liczba się wciąż zwiększała.
W 1864 roku, w mieście mieszkało 4087 ludzi i były 3 garbarnie, 2 fabryki świec, 189 samodzielnych rzemieślników. 30 lat później żyło tutaj 8626 mieszkańców, a w 1911 roku już 14.837.
Obok dworca kolejowego wybudowano warsztaty naprawy wago­nów, tzw. "depo", szereg murowanych budynków mieszkalnych dla pracowników oraz pierwszą w Lidzie nowoczesną łaźnię parową tzw. "banię". Pomyślano również o miejscu dla rozrywek miejscowej ludności, wznosząc w tym celu okazałą drewnianą budowlę, zwaną później Ogniskiem Kolejowym.
Dobre połączenie kolejowe z większymi ośrodkami miejskimi nie tylko na Litwie, ale również w Królestwie Polskim, spowodowało, że w Lidzie zaczął intensywnie rozwijać się przemysł. W mieście, przed wybuchem I wojny światowej pracowały liczne tartaki, 2 duże browary (Pupko i Papiermajster), odlewnia żeliwa. W1904 roku wymieniano tu 14 średnich zakładów przemysłowych, zatrudniających ogółem 400 robot­ników, 170 większych zakładów rzemieślniczych, z których większość stanowiły garbarnie oraz 204 samodzielnych rzemieślników, przeważnie narodowości żydowskiej.
Istniały w mieście 4 szpitale na 115 łóżek, 6 szkół, w tym od 1910 roku prywatne żeńskie gimnazjum Nowickiej. W placówkach tych pobierało naukę ok. 700 uczniów.
Miało miasto również swoje tradycje prasowe. W latach 1912-1913 ukazywał się tutaj rosyjskojęzyczny dziennik - "Lidzkie Słowo". Przed wybuchem I wojny światowej rozpoczęto również prace nad opieką nad lidzkimi zabytkami. Obiektem badań archeologicznych stał się lidzki Zamek i starożytne kurhany, rozsiane wokół miasta.
Lida była również dużym miastem garnizonowym. Koszary wybudo­wano w drugiej połowie XIX wieku, a lotnisko na kilka lat przed wybuchem I wojny światowej. W mieście stacjonował wtedy 192 pułk piechoty.
Wracając do lidzkiego przemysłu, a dokładniej mówiąc do browarnictwa, lidzkie piwo było znane w całej guberni wileńskiej i sąsiedniej grodzieńskiej. Piwosze chwalili je za wyborny smak - właściwości lidzkiej wody - i niską cenę. W samej Lidzie funkcjonowało w tym czasie kilkanaście prywatnych piwiarni, w których do smacznych potraw serwowano na firmowych podstawkach piwo od Pupki lub Papiermajstra. Obydwa browary zamawiały specjalnie butelki w szklanej hucie "Niemen" w Brzozówce.
Jednakże bardzo dużo piwa droższego sprowadzano do bogatszych domów z Wilna, a nawet centralnej Polski.
Bujny rozwój miasta zostaje przerwany w 1914 roku, w momencie wybuchu I wojny światowej. We wrześniu 1915 roku miasto i okolice zostają zajęte przez wojska niemieckie, które swoimi rządami doprowa­dzają do ruiny gospodarczej całą Ziemię Lidzką. Jednak zmiana władzy i ewakuacja rosyjskich urzędów i armii tchnęły w lidzlkich Polaków nadzieję na lepszą przyszłość. Właśnie pod okupacją niemiecką ze zdwojoną siłą wybucha polskość i jak grzyby po deszczu powstają polskie organizacje kulturalno-oświatowe i narodowe

 

Robert Kuwałek, Władysław Naruszewicz

 

Duch odrodzenia

Wspaniałym zespołem do Lidy ruszyli
Ksiądz Gralak z Radomia z artystów drużyną.
Czekała na gości rodaków kraina,
Tęskniły ich serca o geście tak miłym.

Wzruszeni zostali przybysze w ten czas,
Gdy tłumy tak liczne ujrzeli tu wraz.
Cześć Bogu oddali, przyjęli chleb, sól,
A wielbiąc zbawienie leczyli dusz ból.

Wchłonęliśmy barwy kwitnącej polszczyzny,
Tryskające odwiecznie ze źródeł najczystszych.
Zastrzegło to właśnie, że duch odrodzenia
Zaistniał wśród nas miłosierdzia płomieniem.

Szczególnym sposobem spotkaliśmy się dziś,
Bo godną wciąż drogą staramy się iść.
Niech łączy nas miłość do mowy ojczystej,
Niech świeci nam słońce na czasy wieczyste.

Józef Dziedziul - Lida