Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

Pamięć o Surkontach

 

Już od dawna mówiło się o odsłonięciu pomnika i całego cmen­tarzyka partyzanckiego w Surkontach. Termin tej uroczystości, na którą szykowali się wszyscy Polacy, zamieszkujący dawny powiat lidzki, przekładany był z wielu przyczyn kilkakrotnie. Wreszcie na początku września, dokładnie 7 września do Lidy przybyła liczna delegacja rodaków z Kraju na organizowane w Surkontach wielkie uroczystości odsłonięcia cmentarza.
Tego samego dnia wieczorem odbyło się spotkanie z miejscową ludnością. Goście zostali przywitani przez dzieci z kółek języka polskiego ze szkół Nr 5 i 10, w których uczą Teresa Teżyk i Stanisław Maskiewicz. Jako pierwszy z gości głos zabrał znany badacz dziejów AK, autor kilkunastu książek poświęconych m.in. walce żołnierzy tej formacji na Nowogródczyźnie, prezes Rady Ochrony Pomników Walki i Męczeństwa Narodu Polskiego, dr Cezary Chlebowski:
"...Przyjechaliśmy tu dzisiaj, by po pół wieku od mordu, dokonanego przez NKWD, sprawić normalny, katolicki pogrzeb żołnierzom AK. Nie myśleliśmy nawet, że dożyjemy do tej chwili. Jeszcze rok temu mówiono o nich, że to bandyci i rabusie, a NKWD zostało wezwane przez miejscową ludność...
Przybyliśmy, by oddać hołd żołnierzom. Mogli się wycofać, ale pomimo wszystko pozostali, by odcisnąć swój ślad na tej ziemi."
Stanisław Karolkiewicz - "Szczęsny", dyrektor Fundacji Ochrony Zabytków, która wykonała projekt cmentarza w Surkontach powiedział:
"Przypomina mi się listopad 1943 roku. Okolice wokół Lidy były w dużym stopniu wyzwolone przez AK. W białoruskiej wsi Nahorodowicze batiuszka odprawił w intencji naszego oddziału Mszę św. i od­prowadził nas z całą parafią przez dwa kilometry od wsi, prosząc, żebyśmy zostali. W oddziałach AK służyło wielu "tutejszych", którzy poszli za Orłem i zawierzyli mu. Chcemy upamiętnić wszystkie polskie ślady, pozostałe na tej ziemi."
Po nim zabrała głos pani Irena Kaknkiewiczowa, żona podpułkownika "Kotwiczą":
"Gdy ekshumowano "Ponurego" i wywieziono jego szczątki do Kraju, mówiono mi, żebym starała się o zabranie męża do Polski. "Kotwicz" urodził się w Pacewiczach koło Słonina, na tej ziemi i powinien leżeć tam, gdzie padł w obronie właśnie tej ziemi, razem ze swoimi żołnierzami. Niech im ta ziemia lekką będzie..."
Następnego dnia, 8 września wszyscy razem pojechaliśmy do Surkont, by wziąść udział w uroczystościach.
Po raz pierwszy w życiu byłem tutaj kilka lat temu, kiedy to razem z grupą działaczy Klubu Miłośników Kultury Polskiej w Lidzie szukaliś­my grobów naszych żołnierzy. Po dawnym, prowizorycznym cmen­tarzyku nie zostało nawet śladu i tylko miejscowi mieszkańcy według sobie tylko znanych znaków oznakowali miejsce pochówku. Wyłożyliś­my te groby polnymi kamieniami. Później przyjeżdżałem do Surkont wielokrotnie, gdy przyjeżdżali goście z Polski i z miejscowymi Polakami, by postawić pierwszą tabliczkę na grobie podpułkownika "Kotwicza".
Już z daleka było widać polskie i białoruskie flagi państwowe, ustawione na rogach tego cmentarza. W pustym polu stanął kamienny pomnik uwieńczony krzyżem. W podstawę wmurowana została mosięż­na tablica poświęcona: Żołnierzom AK Okręgów "Nów" i "Wiano" poległym za Polskę pod Surkontami 21.VIII.1944 i w Poddubiczach 19.VIII.1944 roku. Przed pomnikiem ustawiono 36 krzyży poległym i bestialsko zamordowanym żołnierzom polskim.
Przy dźwiękach hejnału Wojska Polskiego, w obrębie cmentarza stanęły poczty sztandarowe Białostockiego, Nowogródzkiego i Wileńs­kiego Okręgów AK oraz proporzec Zgrupowania Północnego 77 p. piech. AK - "Krysiaków". Uroczystą Mszę św. celebrował proboszcz kościoła Garnizonowego WP w Warszawie, ks. Tadeusz Dłubacz oraz kapelan Okręgu Białostockiego AK, ks. Stanisław Kossakowski. Po Mszy odbył się apel poległych, a następnie przemawiali dr Cezary Chlebowski oraz dyrektor Stanisław Karolkiewicz. Uroczystość zakoń­czyła się złożeniem wieńców i wiązanek kwiatów przez delegacje Rady Ochrony Pomników, Wojska Polskiego, Okręgów AK, Rady Narodowej RP w Londynie Koła AK w Lidzie oraz lidzkiego i werenowskiego Odziałów ZPB. Kwiaty składała również licznie zgomadzona miejscowa ludność.
Na miejscu wiecznego spoczynku obrońców tej ziemi zapłonęły znicze. Cześć i chwała ich pamięci.


Aleksander Kolyszko