Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

 

MIKULISZKI
Cmentarz żołnierzy Armii Krajowej w Mikuliszkach (rejon Oszmiana) przez całe lata był zapomniany. Wreszcie, w ubiegłym roku został wreszcie odrestaurowany. W czerwcu odbyły się tutaj uroczystości związane z jego odnowieniem. 8.1.1944 r. w Mikuliszkach, 100-osobowy oddział AK stoczył pierwszą większą bitwę partyzancką na terenie Wileńskiego Okręgu AK. Po niej to, przywieziono tutaj i pochowano poległych w walkach żołnierzy. Cmentarzem, zaniedbanym w latach powojennych, zaopiekowali się dziennikarze "Kuriera Wileńskiego" oraz Klub Żołnierzy AK Ziemi Wileńskiej. Środowisko byłych żoł­nierzy AK w Gdańsku zgromadziło środki finansowe, co pozwoliło na szybką odbudowę kwatery poległych.
Mszę św. prowadził proboszcz miejscowej parafii, ks. Benedykt Wisiński. W uroczystości uczestniczyli członkowie Klubu Żołnierzy AK Ziemi Wileńskiej, przewodniczący Rady Wiejskiej w Onżadowie, Włodzimierz Kostin, reprezentacja Wojska Polskiego pod dowództ­wem płk. Miaszewskiego oraz wielu mieszkań­ców okolicznych wiosek i dużo gości z Polski. Nie brakowało również przedstawicieli radia i prasy Białorusi oraz Polski. Swoją obecnoś­cią zaszczycił także Mikuliszki konsul Francji, który przybył, by oddać hołd pamięci spoczywającemu tutaj swojemu rodakowi - Jeanowi Maffre, żołnierzowi 3 Brygady Wileńskiego Okręgu AK.


***
NOWOGRÓDEK
Towarzystwo Kultury Polskiej Ziemi Lidzkiej zorganizowało w czerwca wyjazd na jezioro Świteź. W tym czasie w Nowogródku odbywała się międzynarodowa sesja poświęcona . Adamowi Mickiewiczowi. Natomiast nad jeziorem odbyła się część artystyczna, podczas której wystąpili artyści z Polski, Nowogródka oraz chór "Echo" z Grodna.


***
LIDA
Już po raz drugi gościł w Lidzie Reprezentacyjny Zespół Artystyczny Wojska Polskiego. Tym razem przybył na zaproszenie TKP ZL. Lidzianie mieli przyjemność zobaczyć pro­gram historyczno-artystyczny pt. "Orzeł Bia­ły", podczas którego mieszkańcy Lidy mogli wzruszać się słuchając takich znanych pieśni wojskowych, jak: "Rozkwitały pąki białych róż", "Pierwsza Kadrowa", "Przybyli ułani pod okienko". Wspaniały był chór, jak rów nież zespół taneczny, cieszący oczy barwnymi strojami. Kierownikiem zespołu jest Tadeusz Kaczyński, zaś dyrektorem płk. Józef Trzciński. Zespół powstał w 1943 r. jako frontowy teatr I Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki. Do dzisiaj zespół propaguje i kultywuje tradycje oręża polskiego, a głównym tworzy­wem widowisk są pieśni, połączone z polskimi tańcami narodowymi i ludowymi. Obecnie zespół liczy ponad stu artystów, w tym kilkunastu solistów-wokalistów, ponad czterdziesu chórzystów oraz 12 par baletowych. Zespół koncertował już w Chinach, Kanadzie, USA, Wielkiej Brytanii, Francji, Belgii, a także w wielu republikach byłego Związku Radzieckiego.
Po koncercie, który odbył się w lidzkim Domu Oficerów, w restauracji "Lida" odbyło się wspaniałe spotkanie członków naszego Towarzystwa z Zespołem. W restauracji pogaszono już światła, a spotkaniu nie było końca. O północy artystów czekała droga do Wilna na następne koncerty. Na koniec, kierownik Zespołu dziękując nam, stwierdził, że tak ciepło, jak w Lidzie, byli podejmowani tylko w Chicago.


***
W czerwcu gościliśmy również w Lidzie pana Henryka Ciuka, przedstawiciela Fundacji "Polonia", który przywiózł dla miejscowego Domu Dziecka wspaniałe dary w postaci soków, czekolady, obuwia i odzieży. TKP ZL otrzymało również dary, które roz­dano dzieciom uczącym się języka polskiego oraz ubogim w Lidzie i Krupowie.


***
O Zjeździe Lidzian pisano w czerwcu w po­lskiej prasie. Artykuły o tej imprezie zamieś­ciły "Gazeta Wyborcza" w Warszawie oraz "Gazeta Nowa" w Zielonej Górze. W Wilnie pisał o nas "Kurier Wileński".


***
W lubelskiej konferencji lekarzy-psychiatrów uczestniczyli w czerwcu lekarze z Lidy. Byli to trzej członkowie TKP ZL.


***
Już od stycznia br. Towarzystwo Kultury Polskiej Ziemi Lidzkiej oraz lidzki Oddział ZPB mają w lidzkiej rozgłośni radiowej po 3 minuty tygodniowo na antenie. Trzeba w tym miejscu podkreślić, że jest to pierwszy przypadek tego typu na Białorusi, kiedy Polacy mają możliwość stałego nadawania swoich programów.


***
TROKIELE
Wspaniały świąteczny nastrój panował od samego rana w miasteczku Trokiele, werenowskiego rejonu, w dniu Bożego Ciała (18 czerwca). Sama miejscowość ma dobre położenie na skrzyżowaniu kilku szos wiodących w kierunkach na Oszmianę, Lidę, Lipniszki i Bastuny. Wierni parafii trokielskiej postanowili uczcić święto Bożego Ciała, jak za dawnych dobrych czasów. Na drogach wylotowych i skrzyżowaniach urządzono trzy pięknie ustrojone oł­tarze, a cały szlak procesji (ok. 15 km), na poboczu drogi został przybrany gałązkami kwiatów i krzewów. Każda rodzina pragnęła w ten sposób wykazać się swoimi umiejętnościami. Na ścianach każdego domu, od strony ulicy zostały wywieszone kilimy i dywany (niektóre własnej roboty) z umieszczonymi na nich obrazami świętych.
Uroczyste nabożeństwo prowadził ks. Krzysztof Groszek. Uroczysta procesja wyruszyła poza mury przykościelnego cmentarza na ulice miasteczka. Poczesne miejsce w niej zajmuje młodzież szkolna.
Przy każdym ołtarzu odczytywana była Ewangelia. Dzisiaj ludzie czują się wolni i niedyskryminowani, a dzieci w szkole nie muszą się tłumaczyć ze łzami w oczach, dlaczego byli w kościele.
... A jednak nie tak jeszcze dawno, kilka lat temu wstecz, gdy zamknięto im świątynię, a kołatanie do drzwi różnych urzędów od rejonu zaczynając, a na Moskwie kończąc, nie odnosiło skutków, ludność tutejsza wykazała hart kresowego ducha, grożąc miejscowej ad­ministracji strajkiem. Gdy to nie poskutkowało, rzeczywiście przystąpiono do niego. Prawdopodobnie był to pierwszy tego typu zryw w obwodzie grodzieńskim w obronie ludzkiej godności. Władza nie mogła postąpić z ludźmi, jak za dawnych czasów, ludzi poparły zwierzęta hodowlane na fermie, które głod­nym rykiem domagały się powrotu do pracy swoich opiekunów. Władza w takiej sytuacji musiała zwrócić wiernym ich własność. Za odzyskaną własność ludzie dziękowali właśnie w dniu Bożego Ciała masowym uczestnictwem w uroczystej procesji.
Stanisław Uszakiewicz


***
W dniach 22-25 maja br. staraniem Towa­rzystwa Kultury Polskiej Ziemi Lidzkiej zorganizowano imprezę, jakiej Lida jeszcze nie widziała w swojej powojennej historii - był nią I Ogólnoświatowy Zjazd Lidzian.
Wcześniej, bo już pod koniec 1991 r. To­warzystwo zaczęło organizować i mobilizować swoich członków do prac przygotowawczych. W czasopismach ukazujących się w Polsce
- "Spotkania", "Przegląd Tygodniowy" - za­mieszczono anonse i apele, informujące daw­nych mieszkańców Lidy, żyjących obecnie w Polsce o planowanej imprezie. Informacja
0 Zjeździe poszła również w eter przez Polskie Radio i Telewizję. Przez cały początek 1992 r. krążyła poczta, wysyłano karty uczestników, odzywali się lidzianie z Polski i ze świata.


21.V.1992 r.
Powitanie uczestników Zjazdu w Grodnie. Specjalnie na ten cel 4 autokary czekały w Grodnie, koło dworca kolejowego na przyjeżdżających z całej Polski tych, którzy musieli opuścić swoje rodzinne miasta z różnych przy­czyn. Wielu z nich jechało do Lidy po raz pierwszy od zakończenia wojny.
Uda.
Miejsca dla przyjeżdżających dawnych li­dzian zarezerwowano w hotelu "Lida". Pod tym hotelem nastąpiło również ich powitanie przez członków Towarzystwa i mieszkańców Lidy. Polskie dzieci z Lidy, ubrane w stroje ludowe, witały drogich gości staropolskim zwyczajem - chlebem i solą. Witał ich również piosenkami zespół "Gudzki garmonik", który wprowadził wszystkich w wesołą, wręcz domową atmosferę.
Oprócz zakwaterowania w hotelu, wielu przyjezdnych udało się na nocleg do krewnych lub znajomych.


22.V.1992 r.
Dzień wycieczek i wspomnień - powrotów do kraju lat dziecinnych. Rankiem piesza wycieczka po mieście - goście sami byli przewod­nikami po lidzkich ulicach. Każdy zachowany dom nasuwał wspomnienia.
Po obiedzie objazd Ziemi Lidzkiej: modlit­wa na cmentarzu partyzanckim w Surkontach
1 złoożenie wieńców na grobie Macieja Kalenkiewicza - "Kotwiczą". W grupie przybyłych znalazła się również jedyna żyjąca dzisiaj ucze­stniczka bitwy pod Surkontami - pani Eleono­ra Cichocka. Przybyli, by chociaż poprzez modlitwę i wspomnienie spotkać się z tymi, którzy spoczęli na tej ziemi, a z którymi chodzili do szkoły, bawili się na lidzkich uli­cach. Tego samego dnia Wawiórka - kolejny symbol walki i trwania, miejsce, gdzie do niedawna spoczywały szczątki Jana Piwnika - "Ponurego" i gdzie pozostali na przykościelnym cmentarzu jego towarzysze broni i przyja­ciele. Na trasie wycieczki-pielgrzymki znalazły się również Szawry, rodzinne gniazdo Narbuttów, Teodora - historyka, dziejopisarza Litwy i jego syna Ludwika - dowódcy partii po­wstańczej podczas zrywu 1863 r.
Na koniec mogiła przy ul. Koszarowej, świadectwo największej hańby XX w. Tutaj spoczęli ci lidzianie, którzy już nigdy nie będą mogli przybyć na żaden Zjazd - 6700 lidzkich Żydów, zamordowanych przez hitlerowców w 1942 r. Wielu z nich to szkolni przyjaciele tych, którzy w tym dniu oddali im modlitwą hołd. Wobec śmierci nie ma różnic narodowościowych, religijnych. Po lidzkich Żydach nie pozostało nic oprócz pamięci i tego skromnego pomnika.


23.V.1992 r.
Dzień  spotkań.   Organizatorzy  zadbali o to, by każdy mógł spotkać się nie tylko z  przeszłością, ale porozmawiać również o dniu dzisiejszym Lidy. Odbyły się wspólne zebrania lekarzy, przedsiębiorców w Radzie Miejskiej.  Bardzo ciekawe było spotkanie w dawnym Gimnazjum Państwowym im. Hetmana Karola Chodkiewicza - obecnie Liceum Pedagogicznym.   Wielu   dawnym   uczniom przypomnieli się koleżanki i koledzy, nauczyciele. Byli wśród nich tacy ludzie, jak: Jadwiga Mostowiczówna, siostra znanego przedwojen­nego polskiego pisarza, Tadeusza Dołęgi-Mostowicza, późniejsza żona premiera Sławoja-Składkowskiego. Na spotkaniu kombatan­tów zebrali się ci, którzy walczyli o wolność i polskość tych ziem, ci, którzy przeżyli i teraz mogą dać świadectwo prawdzie o tym, że Polacy i Białorusini mogli walczyć pod jednym sztandarem w obronie wspólnej wolności.
Po południu odbyło się walne zebranie w centrum miasta, w Domu Oficera. Chyba po raz pierwszy Polacy mogli w tym miejscu tak oficjalnie i radośnie wyrazić swoje przywiąza­nie do tradycji i kultury. Czytano listy lidzian, pokazywano slajdy z widokami tej Lidy, która pozostała tylko w pamięci i na starej pocztów­ce. Jednak największe wzruszenie wzbudził pokaz przedwojennych polskich sztandarów: Gimnazjum Chodkiewicza, Sodalicji Mariańs­kiej Uczniów, Katolickich Stowarzyszeń Młodzieży Żeńskiej i Męskiej, Kobiet Polskich, Gimnazjum o.o. Pijarów. Tylko dzięki po­święceniu rodziny Januszkiewiczów, a zwłasz­cza pana Antoniego Januszkiewicza należy zawdzięczać to, że te sztandary przetrwały najcięższe lata prześladowań polskości i wiary w Lidzie i na Białorusi.
Odpowiednio, przez odśpiewanie chóralne "Sto lat" powitano nestora kapłanów polskich w Ziemi Lidzkiej, ks. dziekana Kalasantego Rójka.
Polem były wspomnienia i apele. Pan Ryszard Krasnodębski z Wrocławia, członek Stowarzyszenia Stypendialnego im. Adama Mic­kiewicza zobowiązał się do ufundowania poprzez tę organizację stypendium dla jednego studenta z Lidy, chcącego uczyć się w Polsce. Towarzystwo Miłośników Wilna i Ziemi No­wogródzkiej z Krakowa ofiarowało na potrze­by lidzkich Polaków ok. 5 milionów złotych. Pani Krystyna Romer-Patyra mówiła o konie­czności podtrzymywania kontaktów pomię­dzy lidzianami żyjącymi w Lidzie i w Polsce. Była to zachęta do powołania Klubu Lidzian, który służyłby nie tylko pomocy Polakom z Ziemi Lidzkiej, ale również integracji roz­proszonych w Polsce i na świecie lidzian. Do uczestników Zjazdu przemawiali również, nie szczędząc im ciepłych słów Aleksander Romanowicz, wicemer Lidy oraz Michaś Mielnik, prezes Towarzystwa Białoruskiej Mowyw Li­dzie, który podkreślał to, że Ziemia Lidzka jest przykładem zgodnego współżycia Białorusinów i Polaków i że tego typu spotkania, jak Zjazd są potrzebne dla obydwu narodów.
Zebranie zakończyło się uroczystym kon­certem, przygotowanym przez zespoły: dzie­cięcy "Jutrzenka", kierowany przez p. Weronikę Kuryło i "Kresowiaków", których tańce i śpiewy wzruszały i radowały.

24.V.1992 r.
Tego dnia goście i gospodarze zebrali się na Mszy św., odprawionej w kościele farnym. Budynek nie pomieścił wszystkich wiernych. W kazaniu, wygłoszonym przez ks. Stanisława Klassa padły słowa o tych, którym nie dane było doczekać tej radosnej chwili, którzy ginęli w walce i umierali w łagrach, a także o tych, którzy wytrwali i mogli dzisiaj się spotkać. Część Mszy prowadzili sami lidzianie, ci żyją­cy dzisiaj w Lidzie i ci, którzy tutaj przybyli. Podczas uroczystości odsłonięto ponownie, zamurowane podczas wojny dwie tablice pa­miątkowe, a pan Kazimierz Jakubowski z Krakowa ofiarował dla kościoła obraz Ma­tki Boskiej Częstochowskiej.
Po Mszy druga wzruszająca uroczystość - ponowne posadzenie sosen pod Zamkiem Giedymina, na miejscu, w którym rosły daw­ne, te owiane legendą. Młode sosenki zostały posadzone przez Kazimierza Jakubowskiego z Krakowa i Franciszka Gancewicza z Lidy, ale każdy z uczestników Zjazdu chciał chociaż trochę przyłożyć się do tego dzieła i chwytał za łopatę, by albo wykopać dołek na sosny, albo je potem przysypać ziemią. Wieczorem była wspólna kolacja i zabawa, podczas której do tańca i śpiewu przygrywali członkowie zespołu "Kresowiacy". Nikogo nie trzeba było za­chęcać, niektórzy sami inspirowali wspólny śpiew, tak że do mikrofonu na sali wciąż ustawiała się kolejka.


25.V.1992 r.
I znów wycieczki. Tym razem uczestnicy, podzieleni na dwie grupy, udali się do Wilna, z przystankiem w Bieniakoniach, gdzie odbyło się spotkanie z mieszkańcem tej miejscowości, znanym także w Polsce poetą, Michałem Wołosewiczem. Po stolicy Wielkiego Księstwa Litewskiego, Wilnie oprowadzał inny poeta -Wojciech Piotrowicz. Druga grupa wyruszyła do rodzinnego miasta Adama Mickiewicza, Nowogródka.


26.V.1992 r.
Pożegnanie. Łzy płynęły strumieniami, gdy gospodarze żegnali się z odjeżdżającymi lidzianami z Polski. W Grodnie zapewniono im bezproblemowe przejście przez kontrolę celną.
Pierwszy Zjazd dobiegł końca, ale nim wszyscy się pożegnali, zapadła decyzja o pono wnym spotkaniu. Świadczy to tylko o tym, że wszyscy byli zadowoleni, że jest to bardzo potrzebna impreza, tak dla Polaków z Lidy, jak również dla dawnych mieszkańców tego miasta. Jednych mobilizuje do pracy, by po­tem móc pochwalić się osiągnięciami, dla innych jest to okazja dla wspierania wielu cennych inicjatyw i to należy właśnie wykorzystać. Zjazdy następne powinny być niepowtarzalne - nad tym należy poważnie się zastanowić. Nie mogą być tylko spotkaniem z przeszłością, ale również powinno się pomyśleć, w jaki sposób tego typu spotkania mogą służyć pomocą tak Polakom, jak również Bia­łorusinom, którzy przyjęli tak przychylnie tę przecież polską imprezę.
Opracowanie   na   podstawie materiału nadesłanego przez Aleksandra Siemionowa i Aleksandra Kołyszkę

Komunikat
Archiwum Wschodnie i Samodziel­na Pracownia Dziejów Ziem Wschodnich II RP Instytutu Studiów Politycz­nych PAN informują, że ze względu na liczne prośby termin nadsyłania prac na konkurs "Kresy Wschodnie pod okupacjami 1939-1945" został przesunięty do 31 lipca 1992. Wyniki zostaną ogłoszone w miesięczniku "Karta" w październiku 1992 r. Przypominamy, że nagroda I wynosi 5 mln zł, II - 3,5 mln zł, III - 2 mln zł, a prace należy nadsyłać pod adresem: Archiwum Wschodnie, Warszawa, Krakowskie Przedmieście 25, tel. 26-24-41 w. 359.
Jednocześnie AW apeluje do wszy­stkich zainteresowanych o przekazywanie do naszych zbiorów innych "wschodnich" dokumentów, zwłaszcza pamiętników, dzienników, starych fotografii, ulotek, prasy itp., a także pamiątek materialnych do tworzonego właśnie Muzeum Sybiraków.

 

 

PRACOWITA WIZYTA
Nauczyciele z Lublina w Lidzie

 

Działające od końca 1991 r. Polonijne Centrum Nauczycielskie (PCN) w Lublinie jest instytucją powołaną przez Ministerstwo Eduka­cji Narodowej do prowadzenia działalności metodycznej i merytorycz­nej wśród nauczycieli w środowiskach polskich i polonijnych na całym świecie.
Działalność nasza polega na organizowaniu i współorganizowaniu kursów dla nauczycieli polonistów i nauczycieli uczących innych przedmiotów w języku polskim, mieszkających na stałe poza Polską. Prowadzimy także kursy dla zainteresowanych nauką języka polskiego. Organizujemy je w ciągu całego roku - nie tylko w czasie wakacji - na terenie Polski i poza jej granicami.
W miarę możliwości ułatwiamy nauczycielom uzyskiwanie pomocy dydaktycznych oraz hospitowanie lekcji w szkołach polskich. Służymy też informacjami o środowiskach polskich i polonijnych, instytucjach i organizacjach społecznych w Polsce, zajmujących się szeroko rozu­mianym kształceniem.
W dniach 22.03.-1.04.1992 r. nauczyciele z PCN przebywali w Li­dzie. Był to nasz drugi pobyt na Białorusi. Takie same kursy odbywały się jednocześnie w Grodnie i Pińsku.
Klas polskich na Białorusi jest niewiele, ale funkcjonują kółka języka polskiego. To, co zaproponowaliśmy nauczycielom, będą mogli wykorzystać na zajęciach fakultatywnych, ponieważ program kursu był tak pomyślany, by uczestnicy poznali jak najwięcej różnych sposobów pracy z dziećmi. Prowadziliśmy zajęcia z metodyki nauczania począt­kowego, języka polskiego, historii i muzyki. Były to ćwiczenia z teks­tem, zagadki, rebusy, gry dydaktyczne, ćwiczenia słownikowe i orto­graficzne, nauka wierszy na pamięć poprzez rysunek, omówiono także tradycje związane ze świętami Wielkanocnymi. Nauczyciele poznali polskie piosenki, elementy tańców, pląsy i zabawy. Wykłady z historii Polski objęły krótki zarys dziejów Polski: od Piastów poprzez Jagiel­lonów, wieki XVII, XVIII, aż do walk o niepodległość Polski i politykę ZSRR wobec Polaków w latach 1939-1941. Zajęcia z języka polskiego były okazją do rozstrzygania problemów gramatycznych i ortograficz­nych, do wzbogacenia słownictwa.
Bardzo nas cieszy, że w zajęciach uczestniczyła młodzież, która, mimo braku polskich szkól zupełnie dobrze radzi sobie z językiem polskim. Młodzież twierdzi, że jest to duża zasługa pani Weroniki Kuryło. Z ogromnym zainteresowaniem młodzi ludzie słuchali wy­kładów z historii Polski. Poznali twórczość Czesława Miłosza i Mirona Białoszewskiego.
Nauczycielom zorganizowano 3 wycieczki: do Wilna, Nowogródka i Bieniakoń. Były one doskonalą okazją do bliższego poznania się, wymiany doświadczeń i wzbogacenia słownictwa Lidzian. Dla nas było to ogromne przeżycie. Poznaliśmy miejsca, o których dotychczas czytaliśmy tylko w książkach; chodziliśmy tymi samymi ulicami, ścieżkami, po których niegdyś kroczyli wielcy Polacy. Wielu wzruszeń dostarczył nam pan Wojciech Piotrowicz w Wilnie i pan Michał Wolosewicz w Bieniakoniach, poeta piszący po polsku i białorusku, mówiący piękną polszczyzną, prawdziwy entuzjasta i strażnik pamięci Adama Mickiewicza i Maryli Wereszczakówny.
Ubogaceni kontaktami z ciekawymi ludźmi i pamiątkami kultury pragniemy podziękować Kuratorium, Dyrektorom szkól, organizato­rom kursu i wszystkim uczestnikom za serdeczne przyjęcie, gościnność, otwartość na sprawy polskie. Mimo obiektywnych trudności ekonomi­cznych nie odczuliśmy jakichkolwiek braków. Rodziny nauczycieli, u których mieszkaliśmy, przyjęły nas z prawdziwie słowiańską gościn­nością. Mieliśmy okazję poznać smak narodowych potraw białorus­kich. Przebywanie na co dzień w pracy i domach lidzkich pozwoliło na bliższy i bardziej osobisty kontakt. Szczególne podziękowania chcieli­byśmy złożyć paniom, które nas gościły w swych domach: Jadwidze Witukiewicz, Lucynie Daszkiewicz, Teresie Teżyk i Grażynie Markiewicz.
Sądzimy, że nasz pobyt na Białorusi nie jest ostatnim spotkaniem z lidzkimi nauczycielami. Już wkrótce oczekiwać ich będziemy w Lublinie.


Nauczyciele szkól lubelskich