Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

 

Piętnaście tysięcy furmanek

 

Makarowszczyzna - stawy, to takie białostockie Dojlidy, ale niech Pan wierzy, wyjątkowo czyste... Latem grała orkiestra wojskowa, a w Lidziejce, która rozlała się tutaj szeroko, kąpała się biedota i inteligencja, a nawet lidzka arystokracja: piloci 5 pułku... Od pięciu do siedmiu chłopców spadało rocznie... Grzebali ich na takim cmentarzyku lotniczym, który w 1939 roku był już spory.
Lida przed wojną była czarowna, czysta i schludna. Centrum miasta to zamek i Fara z księdzem Bojaruńcem. Nasza rodzina uczęszczała do Fary, ale byli jeszcze Pijarzy i drewniany kościół na Słobódce. Niedaleko Fary znajdowało się starostwo, dwie nowe bielusieńkie szkoły powszechne. "Moje" gimnazjum było za zamkiem - wspomina Jerzy Bołtuć, urodzony w Grodnie, a od 1931 r. na stałe zamieszkały w Lidzie - Panie jakie kina były w Lidzie! Na Suwalskiej, głównej ulicy miasta, była reprezen­tacyjna "Era", którą zawiadywał Tomaszewicz. Niedaleko kusił "Edison" prowadzony przez sympatycznego starozakonnego Lewina oraz... "Maleńkie", którym dowodził również Izraelita o swojskim nazwisku Jabłoński. Bilety były drogie: 50 groszy na premierę, inne zaś po 25. W kinach były, rzecz jasna, bufety.
Można było zaprosić sympatię na skromny poczęstunek i le­moniadę. Filmy były rozmaite, ale premiera w Lidzie odbywa­ła się prawie równolegle z war­szawską. Przedstawicielstwo warszawskie "Metro Goldwyn" dbało o klienta.
Do 1936 roku uczyłem się u Howerkowej w 7-klasowej szkole powszechnej. Potem, już w Gimnazjum dawał nam w kość Kobylański (historyk) i Kalaciński (matematyk). Mieszkaliśmy niedaleko, przy ulicy Ks. Falkowskiego.
Do Lidy docierała "Gazeta Wileńsko-Nowogródzka", z którą współpracował lidzianin Władysław Abramowicz. W Lidzie mieszkał także korespondent "Słowa Wileńskiego".
Najbardziej ekskluzywna była restauracja "Amerykanka", na rogu Suwalskiej i 3-go Maja. Tu przychodziła inteligencja, lotnicy, oficerowie i adwokaci oraz lekarze. Pamiętam dra Witolda Stasiewicza, po wojnie mieszkał w Białymstoku, jego syn jest dziś ordynatorem w jednym ze szpitali.
Prócz 5 pułku lotniczego stały w Lidzie popularne "niedźwiadki", czyli 77 pułk piechoty. W kasynie pułkowym trzy­mano prawdziwego niedźwiedzia. Uczestniczył on wraz z bębniarzem w przeróżnych pułkowych paradach jako maskotka do momentu, gdy duma pułku "zdjęła skalp" karmiącemu go żołnierzowi... Wojska w Lidzie nie brakowało: był jeszcze 19 pułk artylerii.
- Ta Lida, to był prawie kurort. Rzeka była czysta, nie tak jak białostocka "Pomyjka". Przemysłową chlubą mias­ta był oczywiście "Ardal", czyli fabryka kaloszy. Rywalizacja szła na noże, bo przecież w Grudziądzu była "PePeGe", gdzie produkowano popularne "pepegi". Wiesz Pan, kalosze to były najtańsze buty II Rzeczypospolitej!
Sielanka skończyła się w 1939 roku. 13 kwietnia 1940 r. zabrali całą rodzinę: 3 braci, ojca i matkę. Wylądowaliśmy w Kazachstanie. Ładny kraj, ale pusty i zimny. Uciekałem trzykrotnie, wreszcie udało się. Do Lidy nie miałem po co wracać, bo by mnie przymknęli, a może i gorzej. Do wojny z Niemcami (czerwiec 1941 r.) kryłem się w Baranowiczach..."
Pan Bołtuć to chodząca encyklopedia. Im dłużej rozmawiali­śmy, tym sprawniej porządkował pamięć. O Lidzie zachował najcieplejsze wspomnienia. Wspominany przez niego Władysław Abramowicz był autorem urzekającego przewodnika pt. "Strony Nowogródzkie" (Lida 1938). Przewodnik jest dziś unikatem. Odbito ledwie tysiąc numerowanych egzemplarzy. Autor pisał m. in.: "Zarząd Miejski, cieszący się chlubną tradycją samorządową (już w XVI wieku Lida była miastem powiatowym)... w ciągu 20 lat Odrodzonej Ojczyzny doprowadził Lidę do wielkomiejskiego wyglądu... wybudowano specjalną targowicę. Rynki w Lidzie są bardzo ruchliwe. W dnie targowe zjeżdża tu przeciętnie 15.000 furmanek... Czując specjalny sentyment do Lidy muszę być jednostronny i powiedzieć, że w chwili obecnej jest to jedno z najpiękniejszych i najbardziej "miejskich" miast w stronach nowogródzkich. Życie społeczne, kulturalne i towarzyskie stoi tu także znacznie wyżej w porównaniu z innymi dzielnicami naszego województwa..."

Tomasz Wiśniewski