Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

LIDA

W dniu 24 I br. Towarzystwo Kultury Polskiej Ziemi Lidzkiej zorganizowało tradycyjny opłatek, na który przybyli zaproszeni tacy honorowi goście, jak konsul Ambasady RP w Mińsku, Krzysztof Dłużewski wraz z małżonką, dziekan lidzki, ks. Stanisław Rójek, ks. Józef z fary i ks. Edward z parafii na Słobódce, przedstawiciele firmy BUDIMEX, przedstawiciel organizacji białorus­kich - pan Łazarewicz i pan Mielnik, przedstawiciele władz oświatowych, nauczyciele języka polskiego i działa­cze Towarzystwa.
Konsul Dłużewski powiedział m.in. "Mam zaszczyt reprezentować na tym pięknym spotkaniu Ambasadę RP w Mińsku. Niestety, pani ambasador Elżbieta Smułkowa nie miała możliwości przyjechać do Lidy. Prosiła, by przekazać Towarzystwu Kultury Polskiej Ziemi Lidzkiej jak najlepsze życzenia".
Głos zabrał również ks. dziekan Stanisław Rójek: "Dzielimy się opłatkiem, a jest to symbol miłości. Mam 84 lata, byłem w Lidzie przez cały czas. Nie mogłem się załamać, bo za mną był cały lidzki lud. Serca polskie i białoruskie biją razem. Opłatek to braterstwo, to ludzka godność. Dzieląc się tym opłatkiem z Wami, ja stary Pijar bardzo się cieszę".
Prezes Towarzystwa Mowy Białoruskiej, Michaś Mie­lnik, stwierdził, że jest na takiej imprezie po raz pierwszy, chociaż od dawna kontaktuje się z TKPZL i widzi, że Towarzystwo bardzo dużo robi dla odrodzenia polskości w Lidzie. Naszą imprezą był bardzo zachwycony.

***

7 II Towarzystwo wraz z organizacjami białoruskimi obchodziło 130 rocznicę wybuchu powstania 1863 r.

***

Na zaproszenie lidzkiego Oddziału Związku Polaków na Białorusi wystąpił w dniu 14 II polski zespół Pieśni i Tańca z Grodna "Lechici".

***

W dniu 13 II na lidzkim stadionie odbył się mityng przeciwko zaplanowanej w Lidzie budowie więzienia. Brali w nim udział również aktywiści Towarzystwa. Ze strony TKPZL wystąpił na tej manifestacji Włodzimierz Staniewicz, który potępił plany władz republikańskich, które bez zgody władz lidzkich oraz mieszkańców miasta pragną rozpocząć tę budowę.

***

W dniach 7 i 10 III w Lidzie odbyły się obchody 50-tej rocznicy egzekucji księży dekanatu lidzkiego. Na cmen­tarzu parafialym, na Słobódce odprawiono Mszę św. polową, którą celebrował ks. Kazimierz Szoka. Nato­miast w kościele parafialnym na Słobódce odprawiono Mszę św. żałobną w dzień upamiętniający samą egzekucję.

***

W dniu 17 III odbyła się w Lidzie konferencja nauczycieli języka polskiego z terenu miasta i powiatu.

 

Ogłoaszenia

Trafiły do moich rąk dwa numery "Ziemi Lidzkiej" (5/6 i 7). Poprzednio nie wiedziałam o istnieniu tego czasopisma. Wspomniane egzemplarze pożyczył mi do przeczytania p. Aleksander Jurewicz - pisarz z Gdańska, lidzianin.
Odpowiadając na apel "Ziemi Lidzkiej" Nr 5/6, z przjemnością przesyłam reprodukcję fotografii, przed­stawiającej m.in. panią doktor Marię Meyer.
Fotografia przedstawia zespół pracowników szpitala w Lidzie razem ze studentami Mińskiego Istytutu Medy­cznego z IV roku, po zakończeniu w 1957 r., w Lidzie studenckiej praktyki pielęgniarskiej. Pani doktor Maria Meyer, to starsza pani, stojąca po prawej stronie z kwiata­mi, autorka listu to młoda kobieta pośrodku grupy, stojąca w sukience w kratkę wraz z bukietem.
Z poważaniem
Irena Adamczewska Sopot

Od Redakcji:
Zachęcamy Panią Irenę do napisania szerszych wspomnień o dr Marii Meyer, która znana jest starszemu pokoleniu lidzianin, jako niestrudzony lekarz i działaczka społeczna. (Zdjęcie - na str. 8).

Będąc w Warszawie, na Krakowskim Przedmieściu, zaintrygowała mnie "Księgarnia Kresowa" w Domu Polonii. Tam znalazłem i kupiłem 7 numer "Ziemi Lidzkiej" - Ziemi i mojego rodzinnego miasta, którego niestety nie znam i nie pamiętam.
W czerwcu 1945 r., w Świebodzinie "wyładowano" pierwszy, duży transport "Lidziejców", a w lipcu tego roku następny. I tak mimo blisko 50 lat tęsknoty za Lida, mieszkamy tu, na zachodzie Polski.
Dużo można pisać o niekończących się wspomnie­niach, dziś już 92-letniej mojej mamy, o jej młodości w Lidzie: o "Ardalu", w którym pracowała moja ciotka, o browarze Papiermajstra, o tartaku, na terenie którego jakiś czas mieszkaliśmy, o ślizgawce na Zamku Gedymina, o wycieczkach rowerowych wzdłuż Lidziejki, o strasz­nych czasach pożaru miasta...
Z Lidy wyjechałem mając 4 lata i pozostaje mi tylko wyobraźnia. Nie muszę więc wyjaśniać, jak pomógł Jej zamieszczony w nr 7 "Ziemi Lidzkiej" plan przedwojennej Lidy i tych kilka opublikowanych tam zdjęć. W Świebo­dzinie mieszka bardzo wielu moich krajan i myślę, że "Ziemia Lidzka" byłaby chętnie przez nich nabywana, że znaleźliby się stali współpracownicy, a i chętni do finan­sowego wsparcia Redakcji.
Łączę wyrazy szacunku

Czesław Miakisz
ul. Strzelecka 4 66-200 Świebodzin