Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

Samoobrona Ziemi Lidzkiej (3)

 

W połowie grudnia 1918 r., kiedy dowiedziano się o rychłym już odwrocie Niemców, oprócz wspo­mnianych w poprzednim odcinku ("Ziemia Lidzka" Nr 11 - przyp. red.) polskich organizacji, zaczęły pojawiać się partie polityczne, organizowane przez przedstawicieli różnych narodowości: Żydów, Białorusinów i Litwinów. Przedstawiciele tych narodowości byli w większości przy­padków wrogo usposobieni do Rady Narodowej i Samo­obrony. Jeżeli chodzi o zachowanie się Żydów, to starsze pokolenie tej społeczności zajmowało wobec rozgrywają­cych się wypadków stanowisko wyczekujące, młodzież natomiast działała aktywnie, wstępując do szeregów partii komunistycznej i podejmując agitację na rzecz bolszewi­ków, których wkroczenia do Lidy rychło się spodziewano. Z tych właśnie partii powstał w Lidzie w drugiej połowie grudnia 1918 r. Komitet Rewolucyjny, na czele którego stanął Adolf Sieheń ze wsi Winkowce i Wacław Kolesiński z osady Jodki koło Lidy. Głównym celem utworzonego Komitetu było opanowanie władzy w mieście, a następnie przygotowanie gruntu do godnego przyjęcia zbliżających się do Lidy bolszewików. Niemcy udzielili poparcia temu Komitetowi i zezwolili na zorganizowanie milicji miejskiej której wydali broń. Milicja ta składała się przeważnie z samych Żydów. Miała ona utrzymywać porządek wmie­ście i strzec mienia mieszkańców, a w rzeczywistości stanowiła ekspozyturę oddziałów bolszewickich zbliżają­cych się do Lidy.
Na wiecach zwoływanych przez wysłanników bol­szewickich zaczęto występować przeciwko Radzie Narodowej i Samoobronie, za­znaczając przy tym, że jest to "pańska władza" i "pań­skie wojsko". Pomimo tej agitacji prawie cała polska ludność Lidy twardo stała po stronie Rady Narodo­wej i Samoobrony.
Tymczasem Rada Na­rodowa, opierająca się do­tychczas wyłącznie na lud­ności polskiej miasta Lidy, postanowiła dokonać reor­ganizacji i zarządzić wybo­ry do stałej Rady przez udział w niej przedstawicie­li ludności całego powiatu. W połowie grudnia został zwołany do Lidy zjazd przedstawicieli gmin i gromad wiejskich oraz komitetów parafialynych, którzy wspólnie z przedstawicielami miasta dokonali wyboru stałego przedstawicielstwa powiatowego, nadając mu miano - Rada Narodowa Powiatu Lidzkiego. Jednocześ­nie z Rady tej wyłonino Zarząd Powiatu Lidzkiego, do którego weszli: dotychczasowy prezes Rady - adwokat Stanisław Zdanowicz jako prezes, przedstawiciel komite­tu parafialnego w Trokielach - Bronisław Szeptunowski jako wiceprezes, obywatelka miasta Lidy - Stefania Malewska jako sekretarz oraz włościanin ze wsi Ścierkowo - Ksawery Cieszko jako skarbnik. Oprócz tych osób, do Rady wybrani zostali jako jej członkowie włościanie: Jan Biruk ze wsi Jewsiewicze i Żukowski ze wsi Połubniki. Należy zaznaczyć, że Zjazd był bardzo liczny, gdyż przybyło nań około 100 przedstawicieli prawie z całego powiatu. Po ukonstytuowaniu się Zarządu, przystąpiono do organizowania władzy miejskiej, czyli Zarządu Miasta. W tym celu nawiązano łączność z przed­stawicielami ludności żydowskiej, jako najliczniejszej po ludności polskiej, społeczności w mieście. Wszystkie ob­rady odbywały się w siedzibie Rady Narodowej, prowa­dzono je w języku polskim. Pomimo, że Żydzi dobrze rozumieli mowę polską, na zebraniach jednak demonst­racyjnie żądali, by tłumaczono im wszystko na język rosyjski, na co nie wyrażono zgody.
Żydzi żądali, by reprezentacja żydowska w Zarządzie Miejskim liczyła szesnaście osób, a chrześcijańska osiem. Na taki układ chrześcijanie nie mogli się zgodzić, by liczebnie mniejsza grupa mieszkańców miała większy wpływ na sprawy miejskie.
Wobec nieutworzenia Zarządu Miejskiego - miastem rządził Zarząd Powiatowy, który też powołał specjalny komitet złożony z chrześcijan i Żydów. Komitet ten przyjął protokolarnie od Niemców rzeźnię i elektrownię miejską. Był to jedyny wypadek współdziałania ludności żydowskiej z polską i to podyktowany ich własnym interesem.
W tym czasie z ramienia Rady Narodowej, komisarz ochrony lasów Józef Roszkowski, przy pomocy ppor. Szukiewicza, przejął od Niemców akta i plany la­sów państwowych w po­wiecie.
W nocy z 27 na 28 grud­nia, Niemcy opuścili mias­to, przewożąc cały swój do­bytek na dworzec kolejo­wy, by stamtąd koleją ru­szyć dalej do Niemiec. Na odjezdnym skoncentrowali na Placu Chwały cały gar­nizon lidzki z ciężką bronią maszynową (16 cekaemów), demonstrując w ten sposób przed mieszkańca­mi miasta swoją siłę. Istot­nie, z taką siłą nikt nie miał zamiaru się zmierzyć, po­nieważ  Samoobrona  rozsiana po powiecie była za słaba, a milicja miejska złożona z Żydów miała całkiem inne zadanie i zachowywała się w stosunku do Niemców lojalnie. Opuszczenie jednak - miasta przez Niemców dało impuls do działania żywiołom wrogim Radzie Narodowej i Samoobronie. Pod wpływem gróźb tych żywiołów, a także w obliczu spodziewanego wkrótce wejścia do Lidy bolszewików, miasto opuścili członkowie Rady: wiceprezes Rudolf Bergman i ks. dziekan Józef Szkop. Dowództwo Somoobrony, uznając za konieczne ochronę reprezentacji narodowej, mianowało chorążego Józefa Szmarę komendantem gmachu Rady Narodowej.
W tym czasie nadszedł z Wilna rozkaz nakazujący II Zgrupowaniu Samoobrony wymarsz do Wilna celem obrony tego miasta przed nadciągającymi ze wschodu bolszewikami.
Dnia 31 XII 1918 r., Samoobrona opuściła Lidę. Nie zważając na to, prezes Rady Narodowej, Stanisław Zdanowicz wraz z pozostałymi w mieście członkami pozostaje w mieście, by w dalszym ciągu sprawować władzę nad miastem i powiatem. Jednocześnie na dzień 6 stycznia 1919 r. zwołuje zjazd przedstawicieli powiatu, celem wspólnego omówienia szeregu najpilniejszych spraw.
Zjazd, przy bardzo licznym udziale przedstawicieli, rozpoczął się po południu. Pod wieczór obrady zostały jednak przerwane z powodu wkroczenia regularnych wojsk bolszewickich do miasta i zjawieniu się w gmachu Rady Narodowej przedstawicieli władzy bolszewickiej. Przybyły na salę obrad komisarz w asyście krasnoarmiej­ców, oświadczył, że władza w mieście należy już do Sowietów i zażądał natychmiastowego rozwiązania zjaz­du. Przewodniczący zjazdu Zdanowicz odpowiedział, że żądanie jest bezprawne i dobrowolnie temu żądaniu się nie podda. Jednak wobec groźby użycia broni, przewod­niczący zjazdu zamknął i wezwał uczestników do opusz­czenia sali obrad.
Od tej chwili, pierwsza władza polska powiatu lidzkiego, jaka powstała po prawie półtorawiekowej niewoli rosyjskiej, przestała istnieć oficjalnie. Członkowie Rady Narodowej działali nadal, ale już w konspiracji. Prezes Zdanowicz, zmieniając stale miejsce swojego pobytu dla zmylenia pościgu zarządzonego przez władze bolszewic­kie, objeżdżał powiat, utrzymywał łączność z ludnością wiejską i miejską oraz Samoobroną Ziemi Lidzkiej.
Bolszewicy weszli do Lidy od strony miasteczka Iwje. Do miasta wkroczyły entuzjastycznie witane przez miejs­cowych komunistów, oddziały III siedleckiego Pułku Strzelców, wchodzącego w skład Zachodniej Dywizji Sowieckiej. Część tych oddziałów rozlokowała się w ko­szarach piechoty, część zaś w mieście, w prywatnych mieszkaniach. Dowództwo pułku, na czele z komisarzem Szpakiem, jak również Sztab Dywizji, którą dowodził Polak, niejaki pułkownik Dłuski, ulokowało się w domu doktora Renarta, położonym przy głównej ulicy, zwanej wówczas Wileńską. Po paru tygodniach, za oddziałami liniowymi zjawił się w Lidzie "Prodowolstwiennyj trans­port" na czele z głównym intendentem dywizji, również Polakiem, niejakim Bogdanowiczem, bardzo młodym komisarzem, liczącym bowiem tylko 24 lata. Rozpoczęła się okupacja bolszewicka.
(cdn.)


Władysław Naruszewicz