Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

Jakich publikacji potrzebują Polacy na Białorusi?

 

W latach 1991-1993 Fundacja Pomocy Szkołom Polskim na Wschodzie im. T. Goniewicza wydała jedno lub dwukartkowe naścienne kalendarze polskie, których kształt szaty graficznej stawał się coraz piękniejszy. Dla przykładu, Kalendarz na rok 1993 jest piękny i wielce pożyteczny: po pierwsze - na każdy dzień jest polskie imię, według kalendarza katolickiego; po drugie - znajdziemy tutaj krótką historię Polski, w tym również najnowszą; po trzecie - zobrazowany jest fotografiami strojów polskich zróżnych regionów i epok. Ludziom bardzo się spodo­bały te kalendarze i wielu przyzwyczaiło się do nich. W tym roku słyszałem ze wszystkich stron jedno pytanie: czy są kalendarze? kiedy będą? Niestety, w niczym tym ludziom nie można pomóc. Zgodnie z otrzymaną informacją z Lublina, takie kalendarze nie będą drukowane z powodu braku dofinansowania.
Rodacy, żyjecie w Kraju i wśród polskiego otoczenia. Myślę, że nie zdajecie sobie sprawy z niektórych "drobiazgów" waż­nych dla sprawy polskiej na Białorusi i nie wiecie, jak wielkie znaczenie ma dla podniesienia ducha polskiego w tysiącach rodzin, polskich i katolickich, taki drobiazg, jak opisany powyżej kalendarz. Nawet, gdyby nikt w rodzinie nie czytał po polsku, to kupiwszy taki kalendarz, coś niecoś w ciągu roku przesylabizuje, znając alfabet niemiecki, czy inny, pochodzący od łaciny, a imię przeczytawszy do połowy, drugą połowę odgadnie. W wielu rodzinach są osoby starsze, potrafiące dobrze czytać po polsku, a teraz i ich dzieci nauczyły się w wielu przypadkach czytać w ojczystym języku. Korzystając z takich kalendarzy, rodziny polskie i katolickie będą miały wpływ na wybór imienia niemowląt podczas chrztu, wybierając oczywiś­cie przede wszystkim polskie imiona, a z polskich rodzin zaczną odchodzić Wadimy, Swiety, Dimy, Fiedie, Aksany, Żany i inne dziwolągi.
Oprócz tego, coraz więcej będzie zostawać w ludzkiej pamięci dokładnych dat historycznych z dziejów Rzeczypos­politej, a dzięki temu przebudzać się będzie szacunek dla piękna polskiego bytu (mogą tu być przedstawiane stroje ludowe, architektura, pomniki, krajobrazy itp.)
Starajcie się wspierać takie wydawnictwa kalendarzy, bo w końcowym rezultacie więcej na tym zyskamy, niż na wydaniu jakiś tam kosztownych brulionów, które czytuje i może zro­zumieć niewielkie na razie grono ludzi a dla większości mogą one posłużyć w najlepszym razie jako podstawka pod patelnię.
Nieśmy pod tysiące polskich strzech właśnie tym drobnym wydawnictwem polskiego ducha, dopóki nikt nam tego nie zabrania robić na Białorusi, a także i w innych regionach. Gdy nie będzie polskiego kalendarza, wkroczy rosyjski, prawosław­ny, który jest bardziej dostępny w kioskach, albo skorzystają z tego sekty baptystów, które są w wielu przypadkach bardziej przedsiębiorcze, a nawet bezczelne. Gdyby nasze diecezje miały własne drukarnie, to w pewnym stopniu sprostałyby tym potrzebom, ale, niestety, jest to jeszcze bardzo daleka perspek­tywa, a z pewnością komuś w Republice nie spodoba się wtedy umieszczanie dat z historii Polski i w efekcie zostanie to oficjalnie zabronione.
Dostałem wprawdzie w prezencie efektowny Kalendarz Maryjny Archidiecezji Lubelskiej. Wielu byłoby chętnych u nas posiadać również i taki, lecz jego druk jest kosztowny, a i trans­port też nie jest łatwy. Więc najodpowiedniejszy jest pierwszy wariant i mówiąc językiem rosyjskim jest to "dieszewo i sierdito", czyli tanio i poważnie. Więc, proszę o wsparcie tej sprawy chociaż na następny rok, by już przed Nowym Rokiem można było taki kalendarz zaprezentować ludziom.

Stanisław Uszakiewicz