Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

Polskość w cieniu brzozowieckiej huty

 

Gdy trzy lata tonu, zaczęto w Brzozówcc odbudowywać kościół parafialny nie istniała tu jeszcze żadna polska organiza­cja, chociaż żyje tutaj sporo Polaków. Całe miasteczko liczy ok. 15 tysięcy mieszkańców i jak wykazują spisy, żyją tutaj przed­stawiciele trzynastu narodowości - prawdziwa wieża Babel, chociaż dominują oczywiście Białorusini, Rosjanie i Polacy, tych ostatnich jest blisko 2 tysiące. Prawie cała ludność związana jest z hutą szkła "Niemen", w której pracuje ok. 5 tysięcy pracowników.
W Brzozówce społeczność polska uaktywniła się dość późno w porównaniu z innymi miejscowościami Ziemi Lidzkiej. Istniały już polskie organizacje w Lidzie i w niedalekim Nowogródku, a tutaj było cicho. Być może wpływał na to brak parafii, a i wieloletnie zastraszenie systemu robiło swoje. Ludzie bali się ujawniać publicznie ze swoją polskością. Aż wreszcie trzy lata temu, gdy w kościele wystąpił prezes TKPZL Aleksan­der Kołyszko, ta bariera nieufności do organizowania się pękła. W Brzozówce powstał Oddział Towarzystwa Kultury Polskiej Ziemi Lidzkiej. Polacy mogli wreszcie pokazać co potrafią, wyjść ze swoją kulturą z prywatności i trzeba przyznać, że w tym niedługim okresie udało się nam już wiele spraw załatwić i zorganizować.
Oddział nie jest liczny, ale trzeba to stwierdzić, że ludzie pracują aktywnie i z poświęceniem. Wszystkich nas jest 35 osób, ale udało się przez ten czas zorganizować nauczanie języka polskiego dla 80 dzieci. Główne zadanie, jakie postawiliśmy przed sobą - to właśnie nauczanie ojczystego języka. Na razie nie istnieje w Brzozówce polska klasa. Zajęcia odbywają sią na zasadzie kółek językowych i lekcji fakultatywnych. Te stałe lekcje udało się zorganizować już dwa lata temu, w szkołach nr 1 i 3. W tym roku złożono już podania do szkoły nr 2 (w Brzozówce istnieją w ogóle trzy szkoły - przyp. red.). Dzieci uczące się języka polskiego miały też możliwość wyjazdu na kolonie letnie do Polski - w tym roku były pod Lublinem i w Pile. Połowa naszych uczniów pochodzi z polskich rodzin.
Staramy się także zintegrować brzozowiecką społeczność polską. Helena Teresami prowadzi Klub Przy Ko­minku, który organizuje spotkania rodzinne. Jest to bardzo ważne, by rodziny polskie w miasteczku miały ze sobą stały kontakt. Dlatego też wspólnie organizujemy święta Bożego Narodzenia, Andrzejki, Walentynki, Dzień Babci i Dziadka. W okresie świąt Bożego Narodzenia po polskich domach chodzą kolędnicy.
Wciąż jednak brakuje nam odpowiednio wykształconej kadry, która mogłaby poprowadzić zajęcia z języka i kultury polskiej na odpowiednim poziomie. Ostatnio chociażby zgłosiło się 30-40 osób na kursy języka polskiego dla dorosłych. O ile dzieci mogą uczyć nauczycielki, które ukończyły kursy w Polsce, czy też na miejscu, panie znające język polski z rodzin­nych domów, to już dla dorosłych wymagane są odpowiednie przygotowanie i zajęcia na odpowiednim poziomie naukowym. Jest ważne, by dzieci wraz z rodzicami mogły uczyć się ojczystej mowy, a z tym jest niestety problem. Staramy się stworzyć taką kadrę nauczycieli i działaczy, którzy byliby odpowiednio przy­gotowani do prowadzenia specjalistycznych zajęć. Cztery osoby studiują w Polsce, piąta ma ukończone Studium Nauczycielskie w Zamościu i przygotowuje się do studiów polonistycznych na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim (już studiuje, jako stypendystka Towarzystwa Stypendialnego im. A. Mickiewicza we Wrocławiu i Fundacji im. Jana Pawła II w Lublinie, działającej przy KUL - przyp. red.).
W ogóle należy przyznać, że mamy bardzo zaangażowaną młodzież. Wystarczy tu wymienić Irenę Sawielewiewę, rodzeń­stwo Michalkiewiczów, Andrzeja Nosko, czy Marię Zemojtiel.
Nie zapominamy również o współpracy z naszą parafią rzymskokatolicką. Działalność na polu narodowym, powiąza­na jest niejednokrotnie z działalnością religijną. Na nasze spotkania w Domu Kultury zawsze zapraszany jest ksiądz i nasze zakonnice, prowadzące u nas katechezę. Z drugiej strony, dzieci uczące się języka polskiego tworzą chór kościelny. W tym roku pragniemy stworzyć również własny chór przy naszym Oddziale Towarzystwa. Są chętni, zarówno dzieci, jak i dorośli. Jest więc szansa na zorganizowanie mieszanego chóru. Istnieje także propozycja stworzenia teatrzyku dziecięcego. Z tym jednak jest problem. Brakuje, niestety materiałów do opracowania repertuaru. Być może znajdzie się ktoś w Polsce, kto mógłby nam pomóc w tej sprawie.
Powoli udaje się integrować Polaków w Brzozówce, a naj­ważniejsze jest, by zaistnieli oni w swoim społeczeń­stwie, pokazali, że potrafią coś zrobić i że być Polakiem nie oznacza tylko mieć wpisaną do paszportu polską narodowość. Takim dowodem jest chociażby budowa kościoła w Brzozówce. W zeszłym roku zaczęła się budowa, w październiku surowy budynek był już zadaszony, a dzisiaj trwają roboty wykoń­czeniowe. Trzeba przyznać, że zrobiono już dużo, a można byłoby zrobić jeszcze więcej gdyby nie trudne czasy.
Kryzys spowodował, że huta "Niemen", będąca jedynym miejscem pracy dla większości rodzin w miasteczku, zagrożona jest bankructwem. Ludziom żyje się coraz ciężej, a każdy myśli o tym, jak przede wszystkim utrzymać rodzinę. Mamy jednak nadzieję, że raz stworzone dzieło odrodzenia polskości nie upadnie, bo w końcu w ludziach tkwi tyle zapału, że rzeczywiś­cie chcą oni robić coś nie tylko dla siebie. I to jest najważniejsze.
Jadwiga Sienkiewicz