Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

II sesja naukowa PAN na Ziemi Lidzkiej

 

Rok temu, Polska Prowincja o.o. Pijarów wspólnie z Polską Akademią Nauk i Towarzystwem Kultury Polskiej Ziemi Lidzkiej, zorganizowały w Szczuczynie i Nowogródku sesję naukową z okazji 350-lecia obecności Pijarów w Polsce. W Szczuczynie odbyła się prezentacja książki, prof. Ireny Stasiewicz-Jasiukowej pt. "Wkład Pijarów do nauki i kultury w Polsce XVII-XIX w.". Pani profesor pochodzi z Ziemi Lidzkiej i nam, mieszkańcom tej ziemi, było bardzo przyjemnie, że nasza krajanka była autorką tego monumentalnego dzieła. O ile wiem, była to pierwsza prezentacja polskiej książki naukowej na Białorusi po wojnie.
Minął rok i znów TKPZL witało naukowców z Polskiej Akademii Nauk, przybywających do Lidy. Przez cztery dni Towarzystwo opiekowało się gośćmi. Pierwsza część sesji odbyła się w Nowogródku i była poświęcona ciekawej tematyce: "Flora i fauna w twórczości Adama Mickiewicza". Wykłady głoszono w pięknym muzeum Mickiewicza, a w sesji brali również udział naukowcy białoruscy. Nie pierwszy już raz w domu poety odbywają się takie spotkania polskich i białorus­kich uczonych. Oczywiście, dzięki takim spotkaniom nauko­wym status i poziom muzeum wciąż wzrastają.
Na trasie naszych gości była również Świteź - nie ma słów, by opisać owo najpiękniejsze jezioro na Białorusi. Trzeba je po prostu zobaczyć. Podobnie, jak należy zwiedzić zamek Radzi­wiłłów w Mirze oraz rodową rezydencję tych książąt w Nie­świeżu. Tamtejszy pałac jest najpiękniejszym na Białorusi. Zwiedzaliśmy również barokowy kościół jezuitów w Nieświeżu, pierwszy tego typu obiekt poza Włochami, którego fundatorem był ks. Mikołaj Krzysztof Radziwiłł - "Sierotka", zachwycony rzymskim kościołem Il Gesu, którego kopię zapragnął mieć u siebie, w Nieświeżu.
Druga część konferencji odbyła się już w Szczuczynie. Sesja rozpoczęła się od uroczystej Mszy św. w kościele p.w. św. Teresy, a odprawił ją Prowincjał Zakonu Pijarów w Polsce, ks. Jan Taff. Potem rozpoczęło się posiedzenie, odbywające się w budynku dawnego kolegium pijarskiego. Jest to obecnie największa plebania na Białorusi. Myślę, że istnieje również perspektywa otwarcia w tym budynku szkoły pijarskiej. Dawne kolegium pijarskie w Szczuczynie było słynne w całym regionie. Nauczyciele i absolwenci tej szkoły osiągnęli na przełomie XVIII/XIX w. największe na skalę międzynarodową sukcesy w naukach przyrodniczych. Wybitniejsi absolwenci tej szkoły stanowili zaplecze kadrowe dla uniwersytetu w Wilnie.
Najwięcej uwagi podczas tegorocznej sesji poświęcono ogrodom botanicznym. Powstawały one już w czasach starożyt­ności, a ich ojczyzną były Włochy. Na terenie dzisiejszej Białorusi pierwszy ogród botaniczny powstał w 1776 r. w Grodnie. W 1781 r. został on przeniesiony do Wilna. Pojawia się pytanie, czym były w owym czasie ogrody botaniczne? Stanowi­ły zarazem żywe muzeum, instytut badawczy i park, o czym szeroko mówiło się podczas obrad.
To właśnie w Szczuczynie ks. Jundziłł zaczynał swoją piękną karierę botanika, uwieńczoną katedrą uniwersytecką na USB w Wilnie. Koniec XVIII w. to okres kształtowania się nowoczes­nej botaniki, związany jest z nazwiskami dwóch księży pijarów. Pierwszy, to właśnie ks. Stanisław Jundziłł, który uczynił z kolegium szczuczyńskiego szkołę najnowocześniejszą w tych czasach w zakresie nauk przyrodniczych. W czasie swojej długoletniej pracy na USB stworzył piękny ogród botaniczny. Hodował w nim, aż trudno uwierzyć, ponad 10.000 gatunków roślin. Przyroda była jego pasją. Rośliny rosnące wśród pól, lasów i łąk w okolicach Szczuczyna, Lidy, Grodna i Wilna fascynowały go do końca życia. Drugim znanym pijarem był ks. Krzysztof Kluk, posiadający wielkie zasługi dla przyrodoznastwa Polski. Wszyscy uczestnicy sesji byli zachwyceni pięknym referatem białoruskiego naukowca, Anatola Fiodoruka. Opo­wiadał on i pokazywał na slajdach obecny stan majątków i pałaców na terenie dzisiejszej Białorusi. Okazuje się, że takich zabytkowych miejsc na Białorusi jest wiele. Niedawno miałem okazję zobaczyć, poróżując po ziemi oszamiańskiej, siedzibę rodziny Umiastowskich w miejscowości Zemłosław. zachował się tam przepiękny pałac, bardzo podobny, wręcz wzorowany na pałacu królewskim w Łazienkach w Warszawie. Pałac łazienkowski, wybudowany w dobie klasycyzmu, został znisz­czony w 1944 r., a następnie odbudowany. Natomiast pałac w Zemłosławiu wybudowano w 1870 r. i dzięki Bogu, pałac ten przetrwał wszystkie wojny. Mieści się w nim obecnie rada ginna, poczta, biblioteka i klub. Niestety, sam budynek pałacowy znajduje się w fatalnym stanie. Takich pałaców i parków, a raczej tego, co pozostało z nich, jet jeszcze bardzo wiele na Białorusi. Niestety, ich przyszłość jawi się pesymistycznie. Państwo białoruskie nie ma środków, a przede wszystkim chęci, do uratowania owych zabytków. Jedyną możliwością ratunku tych obiektów, jest przekazanie ich w prywatne ręce, najlepiej dawnych właścicieli, ale czy kiedykolwiek doczekamy się tego?
Polscy naukowcy zaproponowali podczas sesji odrodzenia słynnego ogrodu botanicznego w Szczuczynie. Zaproponowali również, by wspólnie z naukowcami białoruskimi prowadzić nad tym przedsięwzięciem prace. Przedstawiciel Białoruskiej Akademii Nauk, były dyrektor ogrodu botanicznego w Mińs­ku, pan Fiodoruk gorąco poparł ową propozycję. Zadanie jest jednak trudne. Potrzeba do tego czasu i pieniędzy, a przede wszystkim chęci obydwu stron, a także mieszkańców Szczuczy­na i księży Pijarów pracujących przy kościele św. Teresy. Należy tak poprowadzić prace, by ogród stał się zarówno pomnikiem przyrody, jak również żywym miejscem, grupującym miłoś­ników botaniki i przyrody.
Na sesji naukowej, podobnie, jak i w ubiegłym roku, obecny był również mer Szczuczyna. Zaproponował nawet dwa miejsca na lokalizację tego ogrodu. Jednym mógłby być brzeg jeziora w pobliżu kościoła, a drugim, obecny ogród koło plebanii. Z pewnością założenie ogrodu botanicznego im. ks. Stanisława Jundziłła w Szczuczynie, podniesie rangę i atrakcyjność tego niewielkiego i sympatycznego miasteczka na Kresach. A jest tutaj co zwiedzać, zarówno w samym mieście, jak i w okolicach.
Prezes Towarzystwa Kultury Polskiej Ziemi Lidzkiej, Alek­sander Kołyszko zaproponował, by następną sesję, w przyszłym roku, zorganizować w Lidzie i poświęcić ją uczniowi szkoły pijarskiej, a zarazem naszemu wybitnemu krajanowi, Ignacemu Domejce.
Na pożegnanie sesji odbyło się wspaniałe ognisko nad Niemnem. Grał i śpiewał zespół "Gudzki Harmonik" i jak zwykle robił to świetnie. Oczywiście, tradycyjnie już były kiełbaski i inne smaczne potrawy, a nad Niemnem tańczyli wspólnie członkowie Towarzystwa i zaproszeni profesorowie. Żegnając naszych gości, mówiliśmy im - "Do zobaczenia za rok w Lidzie".
Aleksander Sienuonow