Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

W nowogródzkich i nieświeski ch stronach

 

W 1993 r. Towarzys two Kultury Polskiej Ziemi Lidzkiej zorganizo­wało zwiedzanie zabytków Ziemi Lidzkiej. Przemieszczaliśmy się własnym autokarem i w pierwszej kolejności staraliśmy się zwiedzić kościoły w: Raduniu, Ossowej, Naczy, Zabłociu, Nowych i Starych Wasiliszkach. W czasie drugiego wyjazdu, w następnym roku, udaliśmy się nieco dalej, bo aż na Ziemię Oszmiańską, gdzie udało nam się zobaczyć świątynie w: Trokielach, Gieranionach, Subotnikach, Tr abach, Holszanach, Borunach, Oszmianie, Murowanej Oszmiance, Iwju i Lipniszk ach. Nocowaliśmy wte­dy w namiotach, albowiem nasza pielgrzymka trwała dwa dni. Oprócz kościołów podziwialiśmy wówczas również ruiny zamków w Krewię i Holszanach, a także pałac w Żemosławlu.

W tym roku zorganizowaliśmy trzecią pielgrzymkęl tym razem w stronę Nieświeża. Wyruszyliśmy o siódmej rano. Nasz autobus, który prowadził p. Czesław Kołyszko zapewnili członkowie Towarzystwa, zespołu "Kresowiacy " oraz lidzcy harcerze. Po drodze mijamy bliski sercu Nowogródek i docieramy do Korelicz. Zastajemy, niestety zamknięty ko­ściół, ale z położonej naprzeciwko wyszedł właśnie proboszcz parafii korelickiej, ks. Marek. Staje się on naszym przewodnikiem po tej niewielkiej świątyni.

Kościół w Koreliczach został wybudowany w latach 1936-1938 dzięki fundacji hrabiów Żółtowskich, właścicieli majątku w pobliskiej Rucie, którzy sprowadzili do miasteczka Pallotynów. Kościół i parafia nie istnia­ły jednak długo. W 1939 r. "wyzwoliciele " ze Wschodu "wyzwolili" Kore licze również od kościoła. Na nowo parafia została erygowana stosunkowo niedawno, bo w 1992 r, o czym informuje nas stosowna tablica pamiąt­kowa, umieszczona wewnątrz kościoła:

"Działo się to w dniu 26.X. 1992 r. Biskupi Grodna

Aleksander Kaszkiewicz i arcybiskup Gdańska Tadeusz Gocławski

poświęcili tego dnia kościół w Kore liczach".

Obok niej znajduje się również i druga tablica:

"Dla upamiętnienia polskich osadników z Berezowca,

którzy przyczynili się do wzniesienia tej świątyni w 1938 r.

Cześć ich pamięci.

Wdzięczna rodzina Adamskich.

Czerwiec 1995 r."

Ta sama rod zina Adamskich postawiła obok kościoła krzyż na pa­miątkę po osadnikach wojskowych, mieszkających do 1940 r. w Berezowcu. Dzięki Korelickiemu proboszczowi, ks. Markiewiczowi, w ciągu dwóch lat miejscowy kościół został całkowicie wyremontowany.

Kilkanaście kroków od kościoła, na niewielkim wzgórku stoi prawo­sławna cerkiew Pietropawłowska, pochodząca z XIX w. Ciekawostką jest, że w Koreliczach nie ma ani jednego pomnika Lenina. Jest to w naszym obwodzie miasto rejonowe, w którym nie ma takiego pomnika. Być może stanowi to fakt bez precedensu w skali całej Białorusi. Zamiast pomnika z lljiczem, przed korelickim domem kultury stoi pomnik radzieckiej ko­biety ze wstęgą, a na frontonie tegoż domu kultury przeczytaliśmy napis: "Sztuka należy do narodu ", podpis - Lenin. Obok zaś reklamy amerykań­skich filmów.

Następnym naszym przystankiem był Mir, jedno z najbardziej histo­rycznych miasteczek na Białorusi. Centralny plac miasta, dawny Rynek, nazywa się... 17 Września, tragiczna data realizacji sojuszu Stalina z Hi­ tlerem.

Zaszliśmy do pani, która przechowuje klucze od miejscowego ko­ścioła i tu spotkaliśmy się z wielką gościnnością - zostaliśmy poczęsto­wani blinami kartoflanymi, a potem zaszliśmy do zabytkowej mirskiej świątyni, ufundowanej jeszcze w XVI w. przez Radziwiłłów. Kościół pozostaje do dzisiaj w strasznym stanie. Przez cały czas po wojnie był za­mknięty i dopiero ostatnio zaczęła się jego restauracja. Mirski kościół pw. św. Mikołaja wybudowany został dokładnie w 1587 r., początkowo jako drewniany. W 1605 r. wymurowano go i do 1865 r. służył miejscowym katolikom. Po powstaniu styczniowym zamieniono go na cerkiew prawo­sławną, a po 1920 r., gdy powróciła tu Polska, kościół powrócił również do katolików.

W kościele zachowała się tablica pamiątkowa:

"Bogu na chwałę. W 350-tą rocznicę istnienia parafii i poświęcenia rzymsko-katolickiego kościoła w Mirze. Tablicę tę ufundowaną przez parafian mirskich ku wiecznej pamiątce rzeczy poświęcił JE ks. dr Biskup K. Niemira, Suf. Piński.

18 X 1587 - 18 X 1937

Mir A. Hryniewicz"

Na ścianie znaleźliśmy jeszcze starszą tablicę epitafijną:

"Tu leży Katarzyna Cacanka z siostrą swą Apolonią, które żywot swój skończyły w czystości panieńskiej.

Zmarli w sierpniu 1675 r. Matka żałosna ten nagrobek położyła. "

Obok kościoła, w bardzo złym stanie znajdują się groby czterech żołnierzy z 64 p. piech. i 56 p. piech., którzy polegli w latach 1919-1920, w czasie wojny polsko-bolszewickiej.

W centrum miasteczka, w Rynku można podziwiać jeszcze jeden za­bytek, a mianowicie Troicką cerkiew, zbudowaną w 1550 r. W 1865 r. dawna cerkiew spłonęła i odbudowano ją na nowo. Dzisiaj jest w dobrym stanie, o wiele lepszym niż kościół. Do cerkwi weszliśmy przed samym początkiem prawosławnego nabożeństwa. Mir uchodzi dzisiaj za miastecz­ko prawosławne, ale na nabożeństwo przyszło około 30 osób. Tyle samo naliczyłem w pobliskim barze piwnym. Zaszliśmy również do dawnej rabinackiej akademii żydowskiej. Jeszcze przed wojną uczyli się tutaj kandy­daci na rabinów.

Wreszcie podjeżdżamy pod mury zamku w Mirze. Uchodzi on za naj­większy tego typu obiekt na Białorusi. Tego roku, latem, zamek obchodził 500-tną rocznicę swojego istnienia. Zjechało się na nią mnóstwo ludzi, a nad tłumem widziało się tylko biało-czerwono-białe flagi i ani jednego sztandaru BSSR. Od 1969 r. powoli trwa restauracja zamku. Obecnie czyn na jest tylko jedna wieża, w której pomieszczono skromną ekspozycję. Jest ona tak skromna, że praktycznie można byłoby ją pomieścić w dwóch salach, ale mimo wszystko z ogromną przyjemnością przebywa się w tych starożytnych murach.

Zamek obchodzimy również dookoła. W parku zamkowym znajduje się kaplica prawosławna, zbudowana w 1904 r. z czerwonej cegły. Wejście do niej zamurowano, ale ktoś wybił dziurę w ścianie, więc korzystamy z niej i wchodzimy do środka kaplicy. W jej podziemiach naliczyłem sześć grobów, ale tylko jeden posiada napis epitafijny, poświęcony zmarłej w 1913 r. księżniczce Sonieczce Światopełk-Mirskiej.

W samej kaplicy wszystko zostało rozgrabione i zniszczone, ale jej stan nie jest najgorszy. Gdyby znalazły się środki, można byłoby ją odre­staurować. Nad kaplicą góruje wysoka dzwonnica. Wejście na nią równa się pokonaniu 90 schodków. Na fasadzie kaplicy, jeszcze dziewięć lat temu znajdował się herb Światopełk-Mirskich, ostatnich właścicieli zamku. Herbu nie ma, ale zachował się na szczęście piękny obraz, mozaika przedstawia­jąca wizerunek Chrystusa. Aż dziw bierze, że komsomolcy nie zniszczyli.

Ostatnie pół godziny pobytu w Mirze poświęcamy na zwiedzenie cmentarza tatarskiego. Docieramy do niego po nienajlepszej drodze. Mię­dzy nagrobkami udaje się nam znajdować takie, które mają również i pol­skie napisy. Czytamy nazwiska: Szankiewicz, Korycki, Bogdanowicz, Smolska, Gembicka, córka mułły - Szynkiewiczówna. Obok starych gro­bów, pochodzących z 1834 r., czy też 1862 r. są również i nowe, a to znaczy, że cmentarz jest czynny do dzisiaj, a więc w Mirze muszą też żyć Tatarzy. Wracają c do autobusu, zwiedzamy również duży i dobrze zacho­wany cmentarz żydowski.

Ruszamy do Nieświeża. Chcemy zdążyć na południową Mszę św. W Nieświeżu główna ulica nazywa się, jak zwykle to bywa na Białorusi, Leninskaja. Jest również i ulica 17 Września. Tej akurat u nas w Lidzie nie ma.

Kierujemy się do zabytkowego kościoła pw. Bożego Ciała, zbudowa­nego jeszcze w 1593 r. Naukowcy uważają, że jest to pierwsza barokowa świątynia wybudowana poza terenem Włoch. Fundatorem jej był książę Mikołaj Krzysztof Radziwiłł - Sierotka, który wzorując się na rzymskim kościele I l Gesu, wybudował jego kopię właśnie w Nieświeżu. Projektował go włoski architekt, jezuita Giovanni Bernardoni. W latach 1750-1770 po­wstała w nim dekoracja freskowa, zdobiąca kopułę i sklepienia. Jej auto­rem był nadworny malarz Radziwiłłów, Heski. On też wykonał w 1753 r. obraz do głównego ołtarza, przedstawiający scenę Ostatniej Wieczerzy. W kościele znajduje się ogółem osiem ołtarzy. Przy jednym z nich usytuowano zejście do krypty, w której spoczywa ponad 100 członków rodu Radzi­wiłłów. Niestety, nie udało się nam ich zobaczyć. Na ścianie kościoła zna­lazłem tablicę pamiątkową, poświęconą Ignacemu Morawskiemu, generałowi wojski Wielkiego Księstwa Litewskiego, zmarłemu w 1790 r. w Nieświeżu.

Czytam również tablice ufundowane ku czci ks. infułata Wacława Piątkowskiego, zmarłego w 1989 r., wychowawcy licznych kapłanów, którzy ufundowali właśnie tę tablicę. Ks. Piątkowski to legendarna wręcz postać, o której należałoby napisać oddzielny artykuł. Druga tablica upamiętnia dziekana nieświeskiego, ks. Grzegorza Kołosowskiego, zmarłe­go w 1991 r.

Dwa lata temu fara w Ni eświeżu obchodziła swoje 400-lecie. Jubile­usz ten został upamiętniony również stosowną tablicą, ufundowaną przez miejscowych parafian. Tu również znajdziemy tablicę ku czci wielkiego poety naszych stron Ludwika Kondratowicza, czyli Władysława Syrokom li. Oczywiście w kościele przetrwały nagrobne pomniki Radziwiłłów, księ­cia Sierotki i jego synów: Mikołaja, zmarłego w 1588 r. i Krzysztofa, w 1607 r.

Obok kościoła na ulicy Mickiewicza znajduję siedzibę miejscowego oddziału ZPB. Podczas rozmowy z miłymi pani ami, pozostawiam kilka egzemplarzy naszej "Ziemi Lidzkiej" . Nieśwież wydaje również własne cza­sopismo i mamy nadzieję, że kiedyś i ono dojdzie do takiej objętości, jak nasza gazeta.

Warto dodać, że "Kresowiacy " uświetnili Mszę w Nieświeżu swoim śpiewem.

O glądamy i inne zabytki Nieświeża: Bramę Słucką, Ratusz i wreszcie wjeżdżamy do zamku Radziwiłłów. Nad bramą witają nas polskie orły w koronie. W tym jednym z najpiękniejszych zamków na Białorusi, mieści się od czasów zakończenia wojny sanatorium. Byliśmy zachwyceni i pięk­nym zamkiem i parkiem. Zamek w Nieświeżu to temat sam w sobie. Po­wrócimy do niego w następnych numerach "Ziemi Lidzkiej ".

Czas uciekał. Musieliśmy opuścić piękny Nieśwież, a następnym punk­tem naszej podróży był Snów i zabytkowy kościół pw. św. Jana, pocho­dzący z 1760 r. Podobnie, jak większość kościołów na Białorusi i ten był zamknięty. Wierni odzyskali go w 1990 r., a na nowo wyświęcony został dopiero w 1994 r. Znajdujemy w nim tablice pamiątkowe poświęcone Ja­nowi i Karolowi Rdułtowskim, chorążym nowogródzkim, właścicielom majątku w Snowie.

Potem na naszej drodze była Iszkołdź. Tamtejszy kościół uchodzi za jeden z najstarszych na Białorusi. Fundowano go w 1472 r. i od tamtego czasu jest on nieprzerwanie czynny. Około 10 kilometrów od Iszkołdzi znajduje się natomiast Połoneczka. Prowadzi do niej koszmarna droga. Przez 50 lat władzy radzieckiej nie przeprowadzano na niej żadnych re­montów. Pozostaje taka prawdopodobnie od czasów wojny. Biedni mie­szkańcy Połoneczki nie wiedzą pewnie nawet co to znaczy asfaltowa droga. Nie żałujemy jednak poobijanych w czasie podróży rąk i nóg, ani pokrytej piachem i kurzem odzieży, bo dojeżdżamy właśnie przed piękny kościół pw. św. Jerzego.

Drewniana świątynia istnieje tutaj już od ponad 300 lat! Wygląda natomiast, jakby postawiono ją zaledwie wczoraj. Według mnie jest to chyba najpiękniejszy kościół na Białorusi. Kościół był już zamknięty, ale nie chcieliśmy odjeżdżać z Połoneczki, nie zobaczywszy jego wnętrza. Dlatego też odnajdujemy pana, u którego znajdują się klucze i zachodzimy do środka. Zaskakuje nas jego piękno, a przede wszystkim wyjątkowa czy­stość. Nad ołtarzem odczytujemy napis:

"Na cześć i Chwałę Panu Bogu Wszechmogącemu ten obraz wystawiony. Roku pańskiego 1677. "

Są również, jak i w większości kościołów tablice pamiątkowe. Na jed­nej z nich możemy odczytać następujące epitafium:

"Dobrej Żonie, Czujnej Matce Celestynie Sulistrowskich księżnej Radziwiłłowej u Bogu Zeszłej roku 1863 7 marca. Módl się za nią a jej cnoty naśladuj. "

Jest też tablica poświęcona ks. Jerzemu Rosiakowi, który proboszczo­wał w Potoneczce 30 lat i zmarł tutaj w 1986 r.

Obok kościoła natrafiamy również na groby miejscowych kapłanów, ale naszą uwagę przyciąga symboliczna mogiła Gustawa Szpilewskiego, kierownika szkoły w niedalekich Żuchowiczach. Został on w 1940 r. za­mordowany w Katyniu, w wieku 38 lat. Jego symboliczny grób zdobi wi zerunek Matki Boskiej Kozielskiej.

Jesteśmy w stronach Mickiewiczowskich. Koniecznie więc zajeżdża­my do Tuhanowicz. Tu, wśród pięciu wiekowych lip była niegdyś altanka, w której spotykał się Adam Mickiewicz z Marylą Wereszczakówną. W tej malowniczej miejscowości, kierowniczka zespołu "Kresowiacy" , Anna Komincz śpiewa dla nas piosenkę o miłości Adama do Maryli. Pieśń pły nie, a my stoimy wzruszen i, ale czeka na nas kolejna miejscowość z daw­nego Szlaku Mickiewicza. Jest nią Worończa ze swoim zabytkowym kościołem pw. św. Anny.

Wśród nas są osoby, które pamiętają, w jakim strasznym stanie po­zostawał ten kościół do niedawna i jakież jest ich zaskoczenie, gdy oto widzą przed sobą odnowiony, biały budynek świątyni, a wokół niego oczy­szczony teren. Obok kościoła znajdują się, zachowane jeszcze w dobrym stanie, cztery groby członków rodziny znanego fotografika wileńskiego, Jana Bułhaka. On sam zresztą pochodził z tej parafii.

Potem nasze drogi prowadzą nas nad Świteź. Do tego bajecznego jeziora podjeżdżamy od mniej znanej strony, na tak zwany korelicki brzeg. Jezioro oglądane z tej strony jest jeszcze piękniejsze. Mamy tylko 10 mi­nut i dlatego chętni zażywania kąpieli w Świtezi rzucają się do wody, która w tym miejscu jest płytka, prześwituje przez nią piasek na dnie. Przeglą­dają się w niej nadbrzeżne drzewa. Widok prawie bajkowy. Tyle już napi­sano o tym jeziorze, a jednak trudno jest oddać jego piękno .

Wracamy do Lidy. Wszyscy są zmęczeni, ale i bardzo zadowoleni. Po raz kolejny przekonuję się, że na naszych Kresach jest tyle pięknych miejsc, których zazwyczaj się nie zna, a które warto zobaczyć. Na koniec wypadałoby podziękować naszemu kierowcy, p. Czesławowi Kołyszce, który przez 15 godzin podróży, nie zawsze najlepszymi drogami, dzielnie znosił nasze towarzystwo.

Aleksander Siemionow