Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

Wspaniałe kolonie

 

Dwa tygodnie w lipcu 40-osobowa grupa dzieci z Lidy spędziła w małym cudownym miasteczku Giżycko. Trzeba zacząć od tego, że mieliśmy wspaniałe warunki mieszkalne, których nam zazdrościli nawet polscy koloniści. Był to internat zespołu szkół zawodowych , dyrektorem którego jest pan Jarosław Machnacz, bezpośredni opiekun kolonii.

Dla dzieci było zorganizowane zwiedzanie byłej kwatery Hitlera w Gierłoży, pięknego Sanktuarium Matki Bożej w Świętej Lipce, wycieczka statkiem po jeziorze i konna wycieczka na bryczkach, która się zakończyła wesołym piknikiem z pieczeniem kiełbasek.

Wieczorami dzieci popisywały się w różnych konkursach i imprezach, urządzanych przez wychowawców. Były to: wieczór poezji i piosenki polskiej, który nikogo nie pozostawił obojętnym, bal przebierańców, a na koniec kolonii tradycyjny konkurs na tytuł "Miss & Mister Kolonii". Trzeba było widzieć zapał i fantazję, z którymi dzieci brały się do tych wszystkich spraw, a przecież każda z nich wymagała przede wszystkim dobrej wiedzy języka polskiego. Zasługują na jednoznaczną ocenę - "Zuchy!"

Lubianym sposobem spędzenia czasu były także dyskoteki, na których można było poznać swoich polskich rówieśników.

Niestety nie dopisała nam pogoda, ale byliśmy ogrzani ciepłem i życzliwością, którą spotykaliśmy na każdym kroku w osobach pana Jarosława, całego personelu internatu, mieszkańców Giżycka, często pochodzących z Kresów.

W imieniu dzieci i rodziców serdecznie dziękujemy za ten piękny wypoczynek Klubu Przyjaciół Ziemi Lidzkiej w Warszawie i Olsztynie.

Wychowawcy

 

Nazywam się Marta, jestem uczennicą 5z klasy szkoły nr 16. Latem br. 6 dziewczynek z dramatycznego kółka, którym kieruje pani Anna Komincz, przebywały na koloniach w ojczystym kraju. Jak nam było tam dobrze! Byłyśmy u sióstr Zakonnych w Świdrze. Opiekunką naszą była pani Aniela - bardzo pobożna pani. Czas był wypełniony zabawą i modlitwą. Zwiedziłyśmy dużo pięknych miast. Byłyśmy w Częstochowie i widziałyśmy cudowny obraz Matki boskiej jasnogórskiej. Tam było bardzo ciekawie, sam obraz jest piękny, a obok niego takie duże niby tablice, a na nich wiszą wota - piękne korale, ręce i nogi ze złota, kute serca i oczy. To są wszystko dary od ludzi, których Matka Boska tu uzdrowiła. Jeszcze byłyśmy w Opolu, Kluczborku, Paruszowicach. Prawie codziennie dawałyśmy koncerty, słuchali nas chętnie i uważnie, klaskali i dawali upominki. Za trzy dni przed powrotem do domu zwiedziłyśmy Zakopane. Tam mogłam przez lornetę popatrzeć na góry, jedna z nich jest podobna na śpiącego rycerza z krzyżem. Widziałam duże białe owce, które także dają mleko, a na baranach pozwolono jeździć. Mieszkałyśmy w Dobiercicach w rodzinach, ja mieszkałam u państwa Domicyli i Józefa Strzałów, oni byli wspaniałymi gospodarzami i bardzo miłymi ludźmi. Serdecznie im dziękuję za to, że tak dobrze nami opiekowali się. W Dobiercicach nas podejmował obiadem pan Burmistrz. My się starały wystąpić jak najlepiej, żeby spodobać się panu Burmistrzowi. Po obiedzie on nam powiedział, że występ bardzo się spodobał i że zaprosi nas na przyszły rok. To było wspaniale! Chcę podziękować za ten pobyt panu Burmistrzowi, pani Alicji, pani Lucynie, panu Piotrkowi (który nas wszędzie woził), pani Teresie oraz naszej kierowniczce pani Annie Komincz, która uczyła nas śpiewać.

Marta Januszkiewicz

 

Santok - to malownicza wieś, rozciągnięta między brzegiem Warty a wysoką moreną, dającej początek na równinie Gorzowskiej. Santok jest wsią gminną, posiada podstawową szkołę, przedszkole, ośrodek zdrowia, pocztę, bary i sklepy.

I to właśnie w Santoku w lipcu br. wypoczywały dzieci z Lidy i okolic. Większość z nich uczy języka polskiego, śpiewa w zespole "Jutrzenka". Wakacje w Polsce to dla nich nagroda za dobrą naukę. Dzieci przyjechały na zaproszenie Leszczyńskiego oddziału Związku Żołnierzy AK. Na prośbę organizatorów wójt gminy udostępnił dla kolonii miejscowe przedszkole. Po długiej podróży (prawie 800 km ) byliśmy gościnnie przyjęci przez władze gminy z wicewójtem Stanisławem Chodzikiem na czele.

W programie pobytu było zwiedzanie miasta Gorzowa, całodzienna wycieczka do Leszna, która miała dodatkową atrakcję - wspaniały basen.

W Santoku mieszkają wspaniali ludzie. Wszędzie - w sklepie, na ulicy, w kościele spotykano nas z taką życzliwością i serdecznością. W niedzielę chodziliśmy do kościoła, gdzie poznaliśmy Księdza Proboszcza, miłego człowieka o wielkim sercu, który służy Bogu, myśli o ludziach i pomaga im.

Gospodarze kolonii na czele z wójtem p. Tadeuszem Horbaczem oraz paniami Ireną i Jolą z Zarządu gminy starali się by pobyt dzieci z Białorusi był jak najlepszy. Ciężko wyobrazić sobie naszą kolonię bez miłych pań Zosi, Romy, Michaliny z kuchni. Od pierwszego i do ostatniego dnia one nie tylko smacznie nas karmiły, ale i służyły pomocą we wszystkich naszych sprawach. Ich uśmiechnięte twarze nadługo zostaną w naszej pamięci.

Nasze dzieci zaprzyjaźniły się z rówieśnikami z Polski. Naszym dziewczynom spodobały się santockie chłopcy, chłopakom z Santoku nasze dziewczyny. Od rana do wieczora młodzież spędzała czas wspólnie - urządzali ogniska i dyskoteki, nawet sprzątali w przedszkolu i dookoła. Nie jedna dziewczyna wróciła do domu ze złamanym sercem.

Te trzy cudowne tygodnie w Santoku na zawsze zostaną w naszej pamięci.

Serdecznie dziękujemy zarządowi Leszczyńskiego oddziału Związku Żołnierzy AK z prezesem p. Michałem Gonowiczem na czele i szczególnie pani Annie Gonowicz oraz panom Stanisławowi Sznigierowi, Mieczysławowi Moczulskiemu, Stanisławowi Kolowi, Ryszardowi Rusiniakowi, Józefowi Kordusiowi, jak również wszystkim innym osobom, którzy przyczynili się do zorganizowania naszego pobytu. Mamy cichą nadzieją na spotkanie z miłym Santokiem w przyszłym roku.

Teresa Siemionowa, wychowawca

 

W sierpniu br. grupa dzieci z Brzozówki, Minojt oraz Lidy spędziła dwa tygodnie w Chrześcijańskim Ośrodku "Arka" w Podkowie Leśnej pod Warszawą. To były prawdziwe wakacje z Bogiem - śpiewaliśmy religijne piosenki, modliliśmy się. Było dużo pieszych wycieczek po malowniczych okolicach Podkowy Leśnej, zwiedzaliśmy Warszawę - Stare Miasto, Zamek Królewski, Łazienki. Były ogniska i pieczenie kiełbasek, niezapomniany wieczór pożegnalny. Podczas pobytu mogliśmy zaprzyjaźnić się z rówieśnikami z Polski, którzy wypoczywali razem.

Dziękujemy Fundacji "Polonia" oraz Burmistrzu Warszawy-Bemowo za umożliwienie naszego przyjazdu, paniom Krystynie Pochwalskiej i Janinie Wierzbowskiej za ciekawe wycieczki, rodzinie Jarosz za chrześcijańską naukę i pomoc dzieciom. Nam było naprawdę dobrze.

Irena Wojtkiewicz, wychowawca

Wypoczynek w Polsce.

Dawno marzyłam o Polsce i kiedy wybrano mnie na wyjazd do Giżycka byłam bardzo szczęśliwa. 28 lipca już byłam w Polsce! Spotkały nas piękne jeziora, lasy, pola i łąki. Wszędzie słyszałam piękną polską mowę. Cieszyłam się, że jestem tutaj. Zaprzyjaźniłam się z polskimi koleżankami: Dogmarą, Iwoną, Magdą. Chodziłyśmy na dyskoteki, uczestniczyłyśmy w różnych imprezach. W konkursie "Miss kolonia" zajęłam pierwsze miejsce. Ciekawy był także bal przebierańców. Często spiewałyśmy polskie piosenki. Jestem wdzięczna naszym wychowawcom paniom Natalii i Lilii oraz panu Zbyszkowi. Nam z nimi było bardzo dobrze.

Chciałabym, żeby między Polską i Białorusią nie było granic, żeby wszystkie polskie dzieci z Białorusi mogły tak ciekawie i przyjemnie spędzać czas w Polsce, a polskie mogły przyjechać do nas. U nas w Brzozówce też jest ładnie, płynie Niemen, dookoła lasy, gdzie dużo jagód i grzybów.

Grażyna Klukiewicz, 5 klasa

 

Spełnienie marzeń

Nazywam się Halina Czernik. Mieszkam w Brzozówce. Jest to nieduże, ale bardzo ładne i zielone miasteczko nad brzegiem Niemna, które bardzo kocham. Kocham również swój język białoruski. Ale także dawno mi się podoba język polski. Byłam na imprezach w klubie, na "Andrzejkach", "Walentynkach", widziałam i słyszałam jak recytują wiersze koleżanki, ładnie śpiewają i zdecydowałam się zapisać się do kółka języka polskiego, które prowadzi pani Halina Teresani. Nasza nauczycielka jest bardzo wymagająca, ale to mnie nawet imponuje. Moi rodzice są Białorusinami, ale są zadowoleni, że ja uczę polskiego. Tak często nie wystarcza czasu by iść na zajęcia do kółka, jednak śpieszymy tu z koleżankami. Nam jest ciekawie. A rodzice wspierają mnie w moich chęciach, mówiąc, że wiedzę za plecami nosić nie trzeba, współczesny człowiek musi dużo wiedzieć.

Każdy człowiek o czymś marzy. Ja marzyłam o Polsce i nie wierzyłam, że te marzenie kiedykolwiek się spełni. Tak chciałam spojrzeć na Warszawę chociażby jednym okiem. I nastał dzień, kiedy pani Halina zaproponowała mnie szybko załatwiać dokumenty. Ja jadę do Polski!

Jechaliśmy pociągiem i podziwialiśmy polską przyrodę - lasy, pola, łąki - prawie takie same i trochę inne. Nie mogliśmy doczekać spotkania z Warszawą. Przyjechaliśmy trochę zdrożeni, ale z oczekiwaniem czegoś nadzwyczajnego. Zaczęło się życie, o którym tak długo marzyliśmy: wycieczki, konkursy, nowe znajomości. Najwięcej wrażeń pozostało z wycieczek po Warszawie. Byliśmy na "siódmym niebie"!

Wszystkiego nie opowiesz, to trzeba widzieć. Dziękuję z całego serca organizatorom naszych wakacyj z Warszawy i Lidy, naszym wychowawcom paniom Irenie i Lili.

Halina Czernik

 

Wspomnienia o wakacjach

Samym przyjemnym wydarzeniem ubiegłego lata dla mnie był wypoczynek w Polsce. Już od kilku lat uczęszczam na zajęcia do kółka języka polskiego. Uczymy się czytać, pisać, poznajemy historię i kulturę Polski, śpiewamy, recytujemy wiersze, organizujemy swoje polskie imprezy, zwiedzaliśmy muzeum Mickiewicza w Nowogródku. W kościele też modlimy się po polsku. Ale tak chciało się swoimi oczyma zobaczyć kawałeczek tej prawdziwej Polski. Napewno Bóg usłyszał nasze modlitwy i nas zaproszono do województwa gorzowskiego. Jechać trzeba było przez całą Polskę. Przez Warszawę jechaliśmy nocą, było tak tajemniczo i bajecznie. Cała stolica w blasku, niezwykłe kościoły. W Santoku, tak się nazywała miejscowość, gdzie mieszkaliśmy, przyjęto nas bardzo gościnnie, szybko nawiązały się kontakty, mamy teraz dużo przyjaciół wśród polskiej młodzieży. Polska młodzież jest gościnna i szczera. Dobrze nam było razem. Wspaniale rozumieliśmy się. Teraz mamy nadzieję spotkać się w naszej Brzozówce.

Poszczęściło nam także z wychowawcami. Panie Lila i Teresa były jak dobre mamy.

Świetłana Orsik

Naścia Iwaniuk

Natasza Konopielkina