Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

Wizyta

 

20 września w Lidzie przebywała 6-osobowa delegacja polskiego Sejmu z przewodniczącym Komisji Łączności z Polakami za Granicą Leszkiem Moczulskim na czele. Delegacji towarzyszyli konsul generalny RP w Grodnie dr Mariusz Maszkiewicz oraz wicekonsul Bogdan Rozalski.

Obok polskiej biblioteki w Lidzie delegacja została powitana przez działaczy Towarzystwa Kultury Polskiej Ziemi Lidzkiej oraz harcerzy I drużyny im. W.Pileckiego. Po krótkiej rozmowie wszyscy udali się do biblioteki, gdzie gości powitała gospodyni - prezes Lidzkiego oddziału ZPB Izabella Tyrkin. Tu można było na własne oczy zobaczyć w jak ciężkich warunkach pracuje biblioteka.

Następnie goście udali się na spotkanie z władzami miasta w Radzie Miejskiej. Na powitanie Przewodniczący Komitetu Wykonawczego p. W.Malec opowiedział o rozwoju polskiej kultury i oświaty w Lidzie, problemach z jakimi boryka się dzisiaj miasto. On mówił, że w Lidzie mieszkają ludzie różnych narodowości i że nigdy nie było żadnych konfrontacji między nimi. W Radzie Miejskiej są znani działacze obydwóch polskich organizacyj, znają polskie zespoły "Kresowiacy", "Przyjaciele". Poważnym problemem dla władz miejskich była sprawa kościoła pijarskiego. Po nastaniu odwilży zwrotu kościoła zaczęły domagać się zarówno prawosławni, jak i katolicy. Ale z pomocą biskupa katolickiego i nuncjusza papieskiego problem ten udało się rozwiązać. Kościół został przekazany dla cerkwi prawosławnej. Nie są władze przeciwko nauki języka polskiego, oby tylko byli chętni. A z tym jest różnie.

Przedstawiciele lidzkich Polaków prezes ZPB pani I.Tyrkin oraz wiceprezes TKPZL S.Uszakiewicz przedstawili problemy, które są ważne dla zachowania narodowej tożsamości. Nauczanie języka polskiego w przedszkolach i brak przygotowanej kadry, którą można byłoby kształcić w lidzkim Liceum Pedagogicznym, zorganizowania polskiej audycji w miejscowym radiu, ogłoszenia w miejscowej prasie o możliwości nauczania języka polskiego w szkołach, odnowienie cmentarza przy ulicy Engelsa (Grażyny) - pani prezes I.Tyrkin. Pan Uszakiewicz mówił o nieregularności ukazywania się polskich programów w obwodowym radiu i TV, odwołaniu emisji TV Polonia w lidzkiej sieci kablowej, bezprawnym wyrwaniu z murów byłego pijarskiego kościoła tablicy pamiątkowej ku czci Ludwika Narbutta. Jest to barbarzyństwo. Za czasów carskich wmurowano tablicę w języku rosyjskim na kościele w Wasiliszkach, jednak Polacy nie zerwali jej. We wsi Gornie Polacy w okresie międzywojennym opiekowali się grobem żołnierza bolszewickiego z 1920 roku, TKPZL wystawiło krzyż na zbiorowym grobie około wsi Feliksowo, gdzie leżą i polskie, i sowieckie żołnierze. I dzisiaj sprawą honoru władzy jest by ta tablica powróciła na poprzednie miejsce lub została wystawiona obok pijarskiego kościoła.

W odpowiedzi na postawione pytania kierownik wydziału oświaty A.Mazowka powiedział, że według prawa administracja szkoły ma obowiązek informować rodziców o możliwości nauki języka polskiego i jeżeli ktoś czyni przeszkody to może ponosić odpowiedzialność karną. Na dzień dzisiejszy kuratorium w Lidzie ma możliwość zapewnienia nauki języka polskiego wszystkim chętnym. Kilka lat temu około 2000 lidzkich dzieci uczyło języka polskiego, następnie było ich 1500, potem - 900, w ubiegłym roku - 730, w roku bieżącym liczba trochę wyrosła - 790 dzieci uczy języka polskiego w różnych formach. Pan W.Malec podkreślił, że tablica Narbuttowska nie była zarejestrowana jako pomnik historii i kultury w żadnym rejestrze i obecnie władze rozważają,, co poczynić z tą tablicą i zaprosił lidzkich Polaków do udziału w rozwiązywaniu tego problemu. W przypadku kwatery wojskowej na cmentarzu, to on, wg. pana Malca, nie ma statutu memoriału wojskowego i radził zwracać się w tej sprawie do Ministerstwa Obrony. Na zakończenie zostały wręczone upominki.

Po spotkaniu goście złożyli kwiaty przy obelisku lotników na cmentarzu przy ulicy Grażyny i pomniku A.Mickiewicza, mieli krótką wycieczkę po Lidzie, zwiedzili budujący się kościół na Słobudce. A o godzinie 15.00 rozpoczęło się spotkanie ze społecznością polską Lidy. Gości przywitali harcerze z II drużyny harcerskiej, następnie głos zabrała pani prezes I.Tyrkin, która mówiła o sprawach lidzkiego oddziału ZPB, pani H.Gotowko opowiedziała o działalności Klubu Młodzieży Polskiej. Pięknie śpiewał zespół "Gwiazdeczki" ze szkoły nr 7, tańczyła grupa taneczna zespołu "Przyjaciele"... Wszystko było pięknie... ale przecież chodziło o coś innego. Po raz pierwszy przyjechała do Lidy tak poważna delegacja i około 100 Polaków przyszło w pierwszej kolejności po to, żeby porozmawiać z posłami, opowiedzieć o swoich problemach i bolączkach, dowiedzieć się co robi Polska dla nich. Niestety po krótkim wystąpieniu pana Moczulskiego i przekazania przez niego faksymile Konstytucji 3 Maja dla biblioteki polskiej, pani prezes ogłosiła o zakończeniu spotkania. O tym, że ludzie mieli dużo pytań świadczy chociażby fakt, że nikt nie śpieszył rozchodzić się i każdy z posłów był wprost zasypywany pytaniami.

Po zwiedzeniu budującego się Domu Polskiego prezes TKPZL A.Kołyszko zaprosił gości do siedziby Towarzystwa. Na początku Włodzimierz Pietroczenko zapoznał gości z inicjatywami harcerzy, a prezes Kołyszko przedstawił dorobek Towarzystwa, które 17 listopada br. obchodzi 5-lecie działalności. Odbyła się dyskusja na temat przyszłości Domu Polskiego, w której także wzięła udział pani I.Tyrkin. Niestety polskie organizacje po różnemu widzą przyszłość Domu Polskiego. ZPB uważa, że Dom Polski, który buduje się kosztem polskiego narodu powinien służyć wszystkim Polakom ( w jaki sposób to zapewnić? - red.), oprócz Towarzystwa Kultury Polskiej Ziemi Lidzkiej. Towarzystwo uważa, że dla Polski nie powinno być Polaków lepszych i gorszych i Dom Polski powinien służyć wszystkim polskim organizacjom w Lidzie i proponuje powołanie w tym celu Rady Koordynacyjnej. Na co posłowie zaproponowali, żeby polskie organizacje dogadali się między sobą. Towarzystwo zapewnia, że jest gotowe w każdej chwili rozmawiać i rozwiązywać nie tylko problem Domu Polskiego, ale i wszystkie inne, dotyczące życia Polaków na Ziemi Lidzkiej.

I lidzki oddział ZPB, i Towarzystwo dużo robią dla odrodzenia polskości na Ziemi Lidzkiej. Wyniki tej działalności byłyby napewno jeszcze większe gdyby obie polskie organizacje połączyły swoje wysiłki. Dom Polski daje taką szansę. Pod jednym dachem i TKPZL i ZPB są skazani na współpracę. Za 5 lat działalności TKPZL dowiodło, że może działać samodzielnie bez pomocy ze strony Zarządu Głównego ZPB, bez żadnych etatów. Szkoda tylko, że za 5 lat nie było żadnej poważnej próby ze strony ZPB nawiązać współpracę i nie odpowiedziano pozytywnie na podobne propozycje ze strony Towarzystwa. Powstaje pytanie - Komu jest wygodne, żeby dwie polskie organizacje, mające podobne statuty, pracujące dla dobra Polaków na Ziemi Lidzkiej nie znaleźli wspólnego języka?

Aleksander Siemionow