Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

Niezapomniane wakacje

 

W tym roku zimowe wakacje mieliśmy nadzwyczajne. Na pewno każdy człowiek marzy chociaż raz w życiu zobaczyć prawdziwe góry. Myśmy mieli taką okazję dzięki Towarzystwu Kultury Polskiej Ziemi Lidzkiej i Fundacji S.O.S. Ochrony Poczętego Życia z Warszawy.

Rano 3 stycznia wyjechaliśmy z Lidy. Droga nas czekała długa - trzeba było przekroczyć naszą granicę, co nie zawsze udaje się zrobić szybko, dojechać do Białegostoku i dalej do Warszawy i Bielsko Białej na drugim krańcu Polski. Ale czas i pociąg leciały szybko i o siódmej godzinie nad ranem staliśmy przed górą, na którą trzeba było wejść, żeby dostać się do naszego schroniska. Nigdy nie myślałam, że to jest tak ciężko piąć się w górę, czasami nawet wydawało się, że tak wysoko nie może być żadnych ludzi. Ale nareszcie, na dużej polanie zauważyliśmy dom i ludzi co wyszli nam na spotkanie. To byli ksiądz Ryszard Halwa, pani Basia i pan Rudek.

Większość z nas po raz pierwszy mieszkała w takich turystycznych warunkach: bez bieżącej wody i elektryczności, cały tydzień bez telewizora. Ale właśnie w takich warunkach bliżej poznaliśmy się, zrozumieliśmy, że wszystko jest lepiej i łatwiej robić wspólnie. Po kolei dyżurowaliśmy na kuchni, pomagając przy sporządzaniu posiłków i myjąc naczynia, przynosiliśmy wodę z odległego o około 150 metrów źródła. Nie było to zwyczajne życie. Na dodatek pogoda dopisała i prawie codziennie mogliśmy podziwiać piękne widoki. Nigdy nie zapomnę pierwszej pieszej wycieczki. Świeciło słońce, śnieg był miękki jak futerko, dookoła las i nagle ... jasność i dookoła góry. Blisko i bardzo daleko. Obłoki wydawały się tuż tuż.

Prawie każdego dnia mieliśmy Mszę świętą odprawianą przez księdza Ryszarda. Dla nas było ciekawe i niespotykane, że każdy człowiek podczas Mszy może wypowiedzieć swoje intencje i tym samym jeszcze bardziej zbliżyć się do Boga. Właśnie tu w górach, w tej ciszy i piękności przyrody mogliśmy spokojnie porozmawiać o swoim życiu i zastanowić się o przyszłości. Temu także sprzyjał wyjazd do Wadowic i zapoznanie się z życiem i miastem rodzinnym sławnego Polaka Papieża Jana Pawła II.

Nigdy nie myślałam, że ten wyjazd zrobi na mnie takie wrażenie i już kilka dni po powrocie wciąż żyję wspomnieniami z wakacyj. Za wszystko co było zrobione dla nas chciałabym podziękować organizatorom i z jednej i z drugiej strony, a w pierwszej kolejności dla zawsze wesołego księdza Ryszarda, miłej pani Basi i zawsze młodego pana Rudka.

Grażyna Wojtukiewicz, uczennica 11 klasy

 

Harcerskie zimowisko

 

Chłodnym rankiem 28 grudnia grupa harcerzy z trzech lidzkich drużyn wyjechała do województwa łódzkiego na zaproszenie druhów Miecznikowskich. Po przyjeździe do Łodzi miałyśmy czas do odjazdu pociągu podmiejskiego do Grotników i nas zaprosiła na herbatkę druhna Maria Brynda. Tylko późnym wieczorem dotarłyśmy na miejsce i rozpoczęło się harcerskie życie. Program był bardzo napięty. Zdobywałyśmy sprawności harcerskie. Każda z nas zdobyła od 2 do 5 sprawności, nauczyłyśmy się dużo nowych piosenek i harcerskich pląsów i gier. Co wieczór miałyśmy apel i ognisko. Ciekawie spotkałyśmy Nowy Rok, dla wielu z nas to był pierwszy Sylwester poza domem rodzinnym. Jednym z najlepszych dni pobytu był dzień 3 stycznia. W ten dzień pojechałyśmy do Łodzi, spacerowałyśmy po ulicach miasta, przy okazji kupiłyśmy drobne upominki do domu. Później pojechałyśmy na opłatek do Komendy Chorągwi. Miło było poznać starszych harcerzy, którzy całe swoje życie poświęcili idei harcerskiej. Razem śpiewaliśmy kolędy, recytowaliśmy wiersze i dzieląc się opłatkiem życzyliśmy nawzajem wszystkiego najlepszego. Po powrocie, na apelu koleżanka Ala i ja dowiedziałyśmy, że zdobyłyśmy swoją pierwszą sprawność harcerską - "recytator".

Pewnego dnia każdy zastęp dostał jakieś zadanie. Myśmy, na przykład, musiały odnaleźć najstarszy budynek w miasteczku i najstarszego mieszkańca Grotnik. Wykonałyśmy te zadanie, ale musiałyśmy długo pochodzić i popytać wielu mieszkańców. Inne zastępy otrzymały zadania odwiedzić komendę policji, urząd pocztowy, kościół.

Nasze życie na zimowisku było ciekawe i to zawdzięczamy druhnie Miecznikowskiej, która dużo opowiadała o polskiej historii, kulturze, tradycjach.

Mój pierwszy obóz harcerski bardzo się spodobał i mam nadzieję, że się jeszcze zobaczymy i z druhną Marią, i Tatjaną, zastępową Kaśką. Dziękuję wszystkim, kto przyczynił się do organizowania takiego wspaniałego i pożytecznego pobytu.

Dh Diana Siemionowa