Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

Nasz obóz

 

Każda drużyna lub szczep stara się żeby jak najwięcej harcerzy uczestniczyło w obozie, aby wiedzę teoretyczną zdobytą w ciągu roku szkolnego przenieść na warunki polowe i zastosować praktycznie. Społeczne Zjednoczenie Harcerstwo Polskie, podobnie jak i w ubiegłym roku zorganizowało obóz na Białorusi, żeby szkolić harcerzy u siebie, a dopiero później wysyłać do Polski na dalszą naukę. Przy pomocy różnych sponsorów udało się zorganizować dziesięciodniowy obóz w Puszczy Nalibockiej dla 30 osób z Lidy. Zaprosiliśmy także harcerzy z Wołkowyska i Międzyrzecza. Ze względu na to, że drużyny powiększyły się i doszli druhny i druhowie młodszego wieku, postanowiliśmy zorganizować kurs zastępowych.

Obóz składa się z pięciu zastępów: trzech żeńskich i dwóch męskich. Harcerze mieszkają w namiotach. Zbudowano także kuchnię polową i stołówkę pod foliowym dachem. W czasie obozu harcerze zdobywają stopnie i sprawności, wprowadzony został system punktacji wg. regulaminu SZHP, który pozwoli zaktywizować młodzież w zdobywaniu umiejętności harcerskich. Harcerze mają wykłady, zajęcia praktyczne, pogadanki, co pozwoli im spełnić wszystkie wymagania i w przyszłości założyć nowe zastępy.

Obozowy dzień rozpoczynamy z rozgrzewki, sprzątania w namiotach i na terenie obozu, a następnie apelu porannego. Na apelu wygłasza się rozkaz, w którym uwzględnia się wszystkie sprawy i plany na cały dzień. Harcerze wykonują różne prace obozowe: zbierają chrust dla kuchni i ogniska, przygotowują potrawy, wykonują różne zadania i prace harcerskie. Część obozowiczów uczestniczyła w pieszym rajdzie szlakiem walk Armii Krajowej, który poprowadził prezes TKPZL Aleksander Kołyszko. On także zrobił wykład z terenoznawstwa i przyjmował zaliczenia. "Harcerz nie niszczy przyrody i stara się ją poznać" - głosi jedno z praw harcerskich. Więc na obozie działa regulamin ekologiczny. To znaczy, że harcerze wykorzystują dla biwakowania i pionierki tylko drewno, które było wcześniej spiłowane lub zwalone burzą. Zbierają śmieci, co zostawili wypoczywające. Codziennie harcerze uczą się harcerskich piosenek, które potem śpiewają przy ognisku. Ogniska odbywają się wieczorami i jest ono swoistym podsumowaniem kolejnego przeżytego dnia. W trakcie ogniska odbywają się gawędy i pogadanki, organizujemy gry i zabawy. Po ognisku odbywa się apel wieczorowy i nadchodzi cisza nocna.

Dhn Oksana Nowokszczonowa

 

 

Polskim szlakiem

 

W planach obozu kursu zastępowych nad jeziorem Kromań w Puszczy Nalibockiej miał miejsce rajd "Szlakiem Armii Krajowej". Dziesięcioosobowa drużyna wyszła z obozu zaraz po obiedzie i pierwszą niedużą przeszkodą stał się deszcz z gradem. On nam towarzyszył praktycznie przez cały pierwszy dzień marszu. Naszym zamiarem było przejście przez wioski, gdzie w czasie wojny byli placówki AK. Nieprzypadkowo wybrano także miejsce biwakowania nad jeziorem Kromań. Właśnie nad tym jeziorem była baza polskich partyzantów w latach 1942-1944.

Szliśmy przez Prudziszcze, Nesterowicze, Niwne, Bielicę. Rozmawialiśmy z ludźmi po polsku, wszyscy pięknie nas rozumieli i odpowiadali też po polsku, niektórzy witali nas ze łzami w oczach, dawali żywność, mleko, opowiadali nam jak to było podczas wojny. Polacy przetrwali w Puszczy, mimo wywózek niemieckich i sowieckich, mimo prześladowań zachowali swój język ojczysty. W lipcu-sierpniu 1943 roku podczas blokady Niemcy spalili wszystkie wsie. Jak powiedzieli miejscowi mieszkańcy "było tylko niebo i ziemia". Jedna z mieszkanek wsi Nesterowicze powiedziała, że Niemcy były lepsi niż partyzanci sowieccy, którzy zwyczajnie rabowali wieśniaków ze wszystkiego.

Celem naszego rajdu było miasteczko Derewno, gdzie w lutym 1942 roku odbyło się zebranie organizacyjne placówki AK. Derewno jest malowniczo położone na skraju puszczy. Z daleka wabi oko biała bryła kościoła na pagórku. Zaszliśmy do niedużego białego domku, gdzie mieszka ksiądz prałat Lucjan Chmielowiec. Leciwy proboszcz z chęcią zgodził się pokazać nam kościół, który w 1990 roku obchodził swoje 400-lecie. O tej pięknej rocznicy przypominają krzyż na dziedzińcu i tablica w kościele. Obok kościoła jest pomnik z napisem 313-1913, wystawiony na rocznicę wolności religijnej chrześcijan. Jest to jedyny taki pomnik na Białorusi i jeden z nielicznych w Polsce. Ksiądz proboszcz pokazał nam także grób księdza Pawła Dołżyka, który zginął z rąk niemieckich okupantów 10 sierpnia 1943 roku, broniąc swego kościoła.

Droga do obozu była bardzo długa. Nas czekali na obiad, przyszliśmy jednak tylko na kolację, zostawiając za sobą prawie 40-kilometrową trasę po Puszczy. O naszych przygodach opowiedzieliśmy przy ognisku.

Dh Andrzej Kłok