Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

Lida była pierwsza

 

17 maja 1997 roku przeszło w Lidzie pod znakiem dziesiątej rocznicy powstania pierwszej polskiej organizacji na Białorusi. W ten dzień w Klubie fabryki obuwia zebrali się ci, co zaczynali polskie odrodzenie, działacze i goście, wszyscy amatorzy polskiej kultury. Dla zebranych śpiewali "Kresowiacy" i Zenon Bieńko, "Jutrzenka" i "Bajka", tańczył zespół "Kroszki", po raz pierwszy publicznie w języku ojczystym mówili i śpiewali przedszkolaki pani Ireny Wojtkiewicz, grał uczeń 7 klasy Wiktor Niedzielko.

Jednak wróćmy do historii. 17 maja 1987 r. w prywatnym mieszkaniu państwa Siemionow spotkała się 9-osobowa grupa młodych Polaków, żeby porozmawiać o losie Polaków w naszym kraju, wśród nich byli: Anna Komincz, Grażyna Pacyno, Teresa Siemionowa, Michał Karczewski, Aleksander Kołyszko, Tadeusz Komincz, Wacław Mackiewicz, Aleksander Siemionow. Przez długie sześć miesięcy obiwali ci ludzie władcze progi naszego miasta, domagając się rejestracji. Zmienili nie jedne miejsce spotkań, niejeden Klub Kultury na rozkaz partii zamknął przed nimi swoje drzwi. Władza oczekiwała jednego - rezygnacji. A jednak 13 grudnia musiała zarejestrować tą organizację przy miejskim Domie Kultury. Tę przyjemną nowinę ogłosił pan Michał Jorsz - kierownik wydziału kultury. Teraz Klub mógł działać. Dwa razy na miesiąc odbywały się spotkania na które przychodziły całe rodziny. Prelekcje o kulturze i historii polski zmieniały się przeglądem filmów, ciekawą dyskusją, śpiewaniem piosenek. A nad wszystkim czuwał zarząd w składzie Lidia Cimoszenko, Anna Komincz, Grażyna Pacyno, Zenon Bieńko, Kazimierz Choder, Tadeusz Komincz, Aleksander Kołyszko, Aleksander Siemionow, a na czele - Teresa Siemionowa.

Tym pierwszym spotkaniom prawie zawsze towarzyszyła piosenka. Na nasze szczęście dyrektor klubu "Energetyk" pan Edward Trembacz okazał się wspaniałym muzykiem i założył podwaliny pierwszego polskiego zespołu, w którym śpiewali najpierw trzej panowie - Zenon Bieńko, Kazimierz Choder, Tadeusz Komincz, a później do nich dołączyły się Anna Komincz, Grażyna Pacyno i Żanna Gutowska.

Od samego początku istnienia członkowie Klubu byli świadomi, że bez dzieci i młodzieży nic się nie uda zrobić, że ich działalność nie będzie miała przyszłości. Trzeba uczyć dzieci języka ojczystego i rozwiązać ten problem mogą tylko władze oświatowe, które patrzą na tę sprawę bardzo niechętnie. A jednak ruszyło. Od piętnastego września 1988 roku zaczyna pracować kółko języka polskiego przy miejskim Domie pionierów. Ten ciężki trud wzięła na siebie nauczycielka pani Weronika Kuryło. W drugim półroczu języka polskiego w 5 kółkach uczyło już ponad 100 dzieci. Ówczesna dyrektorka Domu pionierów Swietłana Kuc jest bardzo uprzejma i pomocna. Później, na miejsce pani Swietłany przychodzi pani Halina Bajdałowa. Napewno wtedy zrodziła się ta wielka przyjaźń między nami a dzisiejszym Domem twórczości dzieci i młodzieży. Właśnie tu powstaje pierwszy polski dziecięcy zespół "Jutrzenka", pierwsza drużyna harcerska. Kilka pokoleń młodych Polaków wychowała w tym zespole niestrudzona Weronika Kuryło. Niektóre dziewczyny już zdążyły wyjść za mąż, jednak miłość do polskiej pieśni zostanie na całe życie. Brakowało książek, pomocy dydaktycznych, nawet miejsca w klasie. Z pomocą przychodzą harcerze z polski, którzy przysyłają pierwsze paczki podręczników, a następnie do akcji wkracza nieoceniony pan prezes Fundacji Pomoc Szkołom Polskim na Wschodzie Józef Adamski. Ile razy pan Józef przyjeżdżał do Lidy zawsze u niego znajdowało się coś ciekawego dla dzieci i nauczycieli.

Jesienią 1987 roku na cmentarzu w Wawiórce podczas ekshumacji prochów sławnego Jana Piwnika "Ponurego" zostają nawiązane bardzo przyjazne kontakty z konsulatem w Mińsku, który bardzo dużo nam pomagał, jak również i ambasada RP, a później i konsulat w Grodnie.

Leci czas, podobna organizacja polska - Kulturalno-Oświatowe Stowarzyszenie im. A. Mickiewicza powstaje w Grodnie, a jesienią 1988 roku na bazie lidzkiegu Klubu powstaje oddział PSKO, na czele którego staje Kazimierz Choder. Oddział pracuje aktywnie, dołączają się nowe członkowie, inteligencja - nauczyciele, lekarze. W szkołach też organizuje się nauka języka polskiego w kółkach. Do pomocy dla pani Weroniki przychodzą: Lucyna Daszkiewicz, Iwona Kołduszko, Grażyna i Regina Markiewicz, Lucyna Siliwonczyk, Ania Strakowska, Jadwiga Witukiewicz, a w szkole nr 10 nauczyciel Stanisław Maskiewicz przy aktywnej pomocy Mieczysława Chwojnickiego, Tadeusza Komincza i Aleksandra Siemionowa organizuje pierwszą klasę z nauką języka polskiego jako przedmiotu. Przechodzi czas do tych pierwszych dołączają się następne, wychowankowie polskich kolegiów nauczycielskich i uniwersytetów, absolwenci polonistyki grodzieńskiej. Jednak na zawsze pierwszą wśród pierwszych zostanie pani Weronika Kuryło. Dzisiaj nauczyciele uczą języka polskiego ponad tysiąc dzieci w przedszkolach, szkołach, Domie twórczości. Są to: Helena Aleksandrowicz, Lucyna Daszkiewicz, Swietłana Fijaś, Lilia Gowor, Helena Jakubowska, Iwona Kołduszko, Grażyna Kołyszko, Irena Kołyszko, Tatiana Krukowicz, Natalia Kuryło, Kasia Potocka, Maria Rak, Irena Samotyja, Zofia Straczyńska, Swietłana Urbanowicz, Irena Wojtkiewicz, Anżelika Zbierenowska.

Nowa organizacja kontynuuje największą inicjatywę Klubu - wystawienie pomnika Adama Mickiewicza. Nie ma żadnych sponsorów jak dzisiaj. Grosik do grosika zbierają członkowie najpierw Klubu, później oddziału na niedzielnych spotkaniach, "żebrzą" po domach. Władze nie wierzą, że Polakom coś się uda. A jednak udało się! Udało się dzięki życzliwości rzeźbiarza Walerego Januszkiewicza, dzięki zrozumieniu architekta Kazimierza Janczuka, dzięki ofiarności Lidzian. Dzień 2 lipca 1989 r., kiedy odbyło się odsłonięcie pomnika wejdzie na zawsze do naszej historii. Po raz pierwszy Polacy tłumnie zaistniały jako naród, po raz pierwszy na całe miasto z głośników płynęła polska muzyka i śpiew, po raz pierwszy pomnik święcił ksiądz, ksiądz Gralak z Radomia. Pomnik stał się dla nas symbolem. Tu przychodzimy na nasze święta narodowe, tu łamiemy się opłatkiem w wigilię Bożego Narodzenia, śpiewamy kolędy i pieśni na cześć naszego Wieszcza narodowego.

Członkowie Stowarzyszenia nie tylko stawiają pomniki, ale także robią wszystko, żeby zachować naszą spuściznę narodową, między innymi nasz cmentarz parafialny przy ul. Grażyny. Jeszcze jesienią 1988 roku organizuje się 8 czynów społecznych po porządkowaniu kwatery wojskowej. Ofiarnie pracują: Czesław i Karolina Burnos, Kazimiera i Kazimierz Choder, Mieczysław Chwojnicki, Czesław-senior i Aleksander Kołyszko, Wiktor Nosowicz, Teresa i Aleksander Siemionowie, Regina i Wacław Skawińscy. Niestety zabrakło sił na cały cmentarz, odnowienie którego jest sprawą honoru Polaków. W walce o ten cmentarz, który władze zamierzali zniszczyć Polacy wystąpili razem z Białorusinami i zwyciężyli. Ta przyjaźń i współpraca przetrwała te dziesięciolecie i do dnia dzisiejszego w Lidzie pięknie współpracują polskie organizacje i Białoruski Front Narodowy, Towarzystwo Białoruskiej Mowy.

Dawna Lida była miastem wielu kultur i my dzisiaj kontynuujemy tę chlubną tradycję. Swoje dawne tradycje narodowe odradzają także żydzi. Na święto Polaków przyszła pani prezes Towarzystwa "Memoriał" Tamara Borodacz i pan Michał Dwilański, wiceprezes, który jest świetnym skrzypkiem i zaprezentował Lidzianom utwory Wieniawskiego.

Kółko historii jednak się toczy dalej. 16 czerwca 1990 roku w Grodnie powstaje Związek Polaków na Białorusi, a oddział Stowarzyszenia w Lidzie przekształca się w oddział Związku. Prezesem zostaje pan K. Choder. Zarząd intensywnie pracuje z dziećmi i młodzieżą. Na kolonie do Polski wyjeżdżają pierwsze grupy dzieci. Młodzież zaczyna wyjeżdżać na studia. Tylko pani W. Kuryło wysłała na studia do Polski 25 osób, a za ostatni rok pani Irena Kołyszko - 5.

Po 50 letniej przerwie ukazuje się pierwszy numer gazety "Ziemia Lidzka". Jest to pierwsza i przez długi czas będzie jedyną regionalną gazetą na Białorusi. A założyli ją Aleksander Kołyszko, Aleksander Siemionow i Stanisław Uszakiewicz przy życzliwej pomocy pana Józefa Adamskiego z Lublina. Pierwszy redaktor naczelny - Robert Kuwałek - też jest z Lublina. Pismo cieszy się zainteresowaniem i u mieszkańców Ziemi Lidzkiej i u Lidzian rozsianych po całym świecie. Najpierw była wydawana i drukowana w Lublinie, obecnie cała produkcja gazety jest przeniesiona do Lidy i w przeddzień naszego święta ukazał się 25 numer pisma.

Zupełnie nową inicjatywą jest także powołanie zespołu folklorystycznego "Kresowiacy", który zadebiutował w styczniu 1990 roku wspaniałymi "Jasełkami". Kierownik muzyczny - Stanisław Januszkiewicz, kierownik artystyczny - Anna Komincz, śpiewają Anna i Tadeusz Kominczowie, Lillia Tumilewicz, Anna i Irena Mickiewicz, Żanna i Henryk Sienkiewiczowie, Wiktor Biblis, Czesław Januszkiewicz. Zespół "Kresowiacy" zaistniał jako zespół folklorystyczny. Na wsi szuka swoje piosenki i na wieś jedzie wykonywać. A śpiewać jest komu - w rejonie lidzkim działa kilka oddziałów Związku Polaków i Towarzystwa Kultury Polskiej Ziemi Lidzkiej. Pierwszy był założony we wsi Gudy przez pana Stanisława Uszakiewicza. A uczyć dzieci jedną z pierwszych zaczęła pani Janina Śnieżko. Ile serca włożyła pani Janina w polskie imprezy dla mieszkańców swej wsi, to przy jej zaangażowaniu udało się nadać imię Ignacego Domeyki centralnej ulicy Krupowa. Dzisiaj w Krupowie na miejscu pani Janiny pracuje młoda energiczna nauczycielka Natalia Dudko. Ona zdąża przyjechać nie tylko do Krupowa, ale i do leżącej w innej stronie wsi Jodki, a na dodatek uczy dzieci w przedszkolu. Na wsi także uczy języka ojczystego i kurator lidzkiego rejonu pan Tadeusz Łapko. A w Brzozówce pani Halina Teresani.

Dla wielu osób nazwa Towarzystwo Kultury Polskiej Ziemi Lidzkiej to nazwa jeszcze jednej polskiej organizacji, która powstała nie wiadomo po co i dlaczego. Dla innych, zwłaszcza za granicą, to ludzie, którzy umożliwili im spotkanie z miastem dzieciństwa i młodości. Wróćmy jednak do historii. Rok 1991. 21 osoba, większość ówczesnego zarządu ZPB podejmuje decyzję rozpocząć wszystko od nowa i założyć nową organizację. Można było po prostu odejść w stronę i nic nie robić, popatrzeć. Ci ludzie, jednak chcieli działać, odradzać polską kulturę i oświatę i mieli bogate doświadczenie jak to robić. Pierwszą i najważniejszą inicjatywą młodej organizacji stały się Zjazdy Lidzian. Często po raz pierwszy po półwiekowej nieobecności odwiedzają oni swoje miasto. To oni uczą nas jak trzeba kochać swą ziemię ojczystą, oni pomagają poznać tę Lidę, której często już nie ma. Dla mieszkańców miasta to duże wydarzenie kulturalne. Zawsze jest kilka koncertów zespołów polskich, białoruskich, wystawy. Podczas Zjazdu została wyświęcona tablica pamiątkowa w farnym kościele ku czci Lidzian - ofiar II wojny światowej. Nasi przyjaciele, lidzianie z Warszawy i Gdańska, Poznania i Giżycka, Polski i Kanady, Anglii i Szwecji są z nami. Kto myślą i sercem, a kto i przybył na nasze święto, między innymi przedstawiciele Klubu Przyjaciół Ziemi Lidzkiej z Warszawy.

Język i kultura polska na naszych ziemiach zachowały się w dużej mierze dzięki naszym dziadkom i babciom, którzy najpierw walczyli za Polskę, a później zachowali ją w swoich sercach. Dzisiaj przy ZPB działa Koło żołnierzy AK i polskich kombatantów, Klub Sybiraków. Do powstania organizacyj kombatanckich przyczynili się panowie Stanisław Uszakiewicz i Wiktor Nosowicz. Tylko w tym roku pan Uszakiewicz załatwił dokumenty kombatanckie dla ponad 100 byłych polskich żołnierzy z Lidy i rejonów lidzkiego, iwiejskiego, werenowskiego i szczuczyńskiego.

Pan Stanisław był także inicjatorem upamiętnienia na ziemi lidzkiej imienia sławnego uczonego naszego ziomka Ignacego Domeyki. W Krupowie otwarto muzeum Domeyki, w Zapolu postawiono znak pamiątkowy, wydano książkę o uczonym, odbyła się naukowa konferencja. Warto przypomnieć przy okazji, że swego czasu w lidzkiej prasie było bardzo dużo artykułów skalujących działalność Armii Krajowej na naszych terenach i nikt z byłych żołnierzy nie odważył się wypowiedzieć inne zdanie, tylko członek TKPZL Aleksander Siemionow przedstawił polski punkt widzenia, a okrągły stół z udziałem Cezarego Chlebowskiego zakończył tego typu publikacje.

Odrodzenie polskie w Lidzie rozpoczęło się z przyjazdu Polskiego Teatru Ludowego z Wilna w lutym 1987 roku. Za te lata lidzianie mogli podziwiać wiele ciekawych zespołów. Przypomnijmy chociaż niektóre - "Wileńszczyzna", "Świciezianka", "Solczanie" z Litwy, "Chór Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego", "Oratorium" z Radomia, Centralnego Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego, Zespołu Tańca Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, Teatru Medyków z Wilna, Teatru Kresowego z Warszawy.

Obecnie Lidzianie czekają na otwarcie Domu Polskiego, który jest budowany przez państwo polskie dla wszystkich Polaków Ziemi Lidzkiej. Mamy nadzieję, że dobry dach nad głową będzie służyć dalszemu rozwojowi polskiej kultury i oświaty na Ziemi Lidzkiej.

Trzy godziny minęli jak jedna chwila. Po wspólnym odśpiewaniu "My Polacy z Wileńszczyzny" wszyscy wyruszyli do pomnika A. Mickiewicza z kwiatami.

Następnego dnia w intencji Polaków Ziemi Lidzkiej modlili się wierni we wszystkich kościołach Lidy. Uroczystą Mszę św. celebrował księdz dziekan Kazimierz Szoka w kościele na Słobudce, który złożył życzenia wszystkim miłośnikom kultury polskiej i życzył nowych sukcesów w pracy. Jak bardzo aktualnie brzmiały słowa modlitwy powszechnej, którą rozpoczął Tadeusz Komincz do Ducha Świętego, a kontynuował prezes Aleksander Kołyszko i harcerze z I i III lidzkich drużyn. Módlmy się o solidarność i zgodę wszystkich polskich organizacyj Ziemi Lidzkiej by wspólnie podejmowane decyzje przyczyniały się do odrodzenie kultury polskiej i moralności chrześciańskiej. Módlmy się za starsze pokolenie Polaków, tych, którzy w ciężkich warunkach potrafili przekazać swoim dzieciom i wnukom świętą wiarę katolicką i tradycję polską. Módlmy się za żywych i poległych żołnierzy polskich, którzy walczyli o godność i wolność Polaka i Chrześcijanina. Módlmy się aby hasło "Bóg. Honor. Ojczyzna" zawsze przyświecało życiu i działalności młodzieży. Módlmy się o mądrość i przezorność dla władz miasta i kraju, by okazywali prawdziwe zrozumienie dla potrzeb Polaków, równouprawnionych obywateli Białorusi. Módlmy się za naszego sławnego rodaka, Papieża Jana Pawła II by niesione przez niego światło Chrystusowej Ewangelii rozpraszało w naszych sercach ciemność grzechu. Wypełniony po brzegi kościół jednym tchem powtarzał słowa tej modlitwy.

Następnie w miejskiej galerii została otwarta wystawa okazjonalna, gdzie mieszkańcy miasta po raz pierwszy mogli podziwiać przedwojenne sztandary polskich organizacyj państwowych, społecznych i religijnych, przechowane przez pana Antoniego Januszkiewicza oraz zdjęcia dokumentujące dziesięcioletnią działalność Polaków w Lidzie.

Święto się skończyło, pozostał jednak ogrom pracy na rzecz odrodzenia polskiej kultury i oświaty, polskiej świadomości narodowej.

Aleksander Kołyszko

 

 

Drodzy moi przyjaciele!

Raduję się z Wami z osiągnięć, jakich dokonaliście w tych trudnych dziesięciu latach na niwie odrodzenia języka i kultury polskiej w Lidzie, rejonie lidzkim oraz rejonach sąsiednich. Nieustanny wysiłek Polaków skupionych wokół Pana Prezesa zaowocował wieloma trwałymi śladami , o których będzie wspominać historia, stawiając Was jako wzór do postępowania dla innych. Pozdrawiam najserdeczniej Wszystkich - działaczy, nauczycieli, rodziców i ukochane dzieci, które uczą się pilnie języka polskiego.

W dniu jubileuszu X-lecia odradzającej się kultury i języka polskiego w Lidzie i na Ziemi Lidzkiej składam każdemu z Was osobno najserdeczniejsze i najgorętsze życzenia wszelkiej pomyślności w Waszym codziennym utrudzeniu. Niechaj Dobry Bóg obdarzy Was zdrowiem, szczęściem i siłą do pokonania licznych przeciwności.

Oddany Wam całym sercem - prezes Fundacji Józef Adamski.