Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

Lida i powiat Lidzki z przed stu laty

Pamiętnik Mirona Bronisława Narbutta

 

I. Lida i Lidzianie

Powiat Lidzki jest dawnem siedliskiem mojej familii (Narbuttów przyp. red.), której członkowie zawsze mu poświęcali swoje usługi w rzeczach publicznych, tam się urodziłem, tam znaczną część życia mojego przebyłem, dlatego ta cząstka ziemi mojej rodziny droga mi jest zawsze, dlatego wspomnienia o niej miłe są sercu mojemu i w samotności mojej, na jaką mię życie wygnańcze tułacze skazało, wspomnieniami temi często się myśl moja zabawia. Nieraz mi się rysują w pamięci znajome postacie, głośne niegdyś w obywatelskim kółku, żywo stają przed oczy rozmaite wydarzenia, wybitniejsze szczegóły z ogólnego powiatowego życia rozmaite epizody niekiedy rzewne, niekiedy zabawne, a czasem i wzniosłe, w jakie historia każdej szlacheckiej rodziny na Litwie jest bogata.

I budzi się chęć choć kilka zarysów z tych wspomnień rzucić na papier, aby je dla siebie dłużej przechować, bo niemi tylko wygnaniec żyje pomiędzy swojemi.

Lida miasto powiatowe guberni Wileńskiej, położone na płaszczyźnie nad małą rzeczką Lidzieją, zaludnione po większej części żydowstwem, liczy około 4000 mieszkańców. Po litewsku wyraz Lida znaczy trzebież skąd wnoszą, iż musiały w tem miejscu, gdzie teraz miasto, być lasy. Za dawnych czasów litewskich należało do dzielnicy udzielnych książąt Holszańskich, miało rodzaj małej fortecy zamkiem zwanej, którego resztki murów dotąd sterczące, są jedynym zabytkiem starożytności w tem mieście. Za polskich czasów była miastem powiatowym województwa Wileńskieqo, po zaborze Kraju przyłączona do guberni Grodzieńskiej, a w r. 1843-m na powrót wcielona do guberni Wileńskiej. Jedna długa ulica Wileńską zwana, przechodzi przez całą długość miasta na przestrzeni wiorsty. Wszerz zaś idzie równie długa ulica Kamionka, boczne ulice krótkie są: Senatorska i Krzywa i na koniec rynek, na którym się sprzedają rożne produkta żywnościowe. Ma trzy kościoły: farę fundacji Mosiewiczów, pokarmelicki (obecnie w ruinie) fundacji Narbuttów i popijarski (przerobiony na cerkiew rosyjską) wzniesiony kosztem cesarza rosyjskiego Pawła I i kilka kamienic murowanych. Posiada szkołę powiatową, dawniej przez xx. pijarów utrzymywaną, aptekę, cukiernię i szpital wojskowy. Na ładnych i dobrze utrzymanych mogiłach parafialnych, ogrodzonych staraniem Klary Jakowickiej ze składek ogólnych, drewniany kościół fundowany przez X. Wincentego Narbutta miejscowego proboszcza i dziekana.

Niegdyś, kiedy w całej Rzeczypospolitej Polskiej wrzało wszędzie życie publiczne, miała i Lida świetniejsze czasy: Wielkie zjazdy szlachty na Sejmiki dla obioru urzędników i posłów na Sejmy, i liczną palestrę do spraw w grodzie i ziemstwie agitujących się.

Po rozbiorze Kraju już za panowania Aleksandra I, na którym litwini wielkie dla lepszej przyszłości Kraju pokładali nadzieje, huczne kasyno i zabawy. Później rozwinęło się w niej pieniactwo, szulerka i pijaństwo tak, że te wady bardziej niż gdzie indziej panujące, chłostało głośno wychodzące wówczas w Wilnie satyryczne pismo "Wiadomości Brukowe". Utrzymywał w Lidzie winiarnię żyd Azik, (którego jeszcze sam pamiętam, kiedym chodził do szkół). Oprócz przybyłych z powiatu gości, którzy ten zakład nawiedzali, było kilkunastu stałych mieszkańców miasta Lidy, które całe dnie w winiarni przepędzali. Byli tak zwani ogólnicy to jest płacący

pewną kwotę Azikowi i mający prawo pić wódkę u niego bez rachunku, rozumie się nie traktując nikogo. Żyd doskonale znał stopień pragnienia każdego okólnika i nigdy nie wyszedł ze stratą. Opowiadano mi o szczególnej grze u Azika w winiarni zaprowadzonej. Zebrane kółko bibułów zasiadało stół, nalewano w kieliszki wino i w najgłębszem milczeniu z natężoną uwagą śledzono lot much: na czyim kieliszku najpierwiej usiadła mucha ten wygrywał, to jest miał prawo wypić wszystkie kieliszki. Gra ta nazywała się "muszka". Zupełnie pijanych Azik układał do snu w osobnym alkierzu i stamtąd szukającym żonom mężów w całości oddawał.

Kiedy w Lidzie panowało pijaństwo, pomiędzy pijakami rozpowszechniona była śpiewka: "Antyfona przed wypiciem gorzałki".

Witaj źródło nad kryształy!

Tobie wszyscy dają chwałę.

Ty pocieszasz w utrapieniu.

Ty ogrzewasz w oziębieniu.

Ciebie panie, ciebie panny

Za posiłek mają ranny,

Tobie całe ludzkie plemię

Ryjąc nosem bije w ziemię,

O radości, o wesele!

Pełnym haustem pijmy śmiele!

 

Autor tej antyfony Markiewicz, jeometra, człowiek bardzo dowcipny, chcąc bronią satyry

podziałać na poprawę swych ziomków, utworzył statut dla Towarzystwa Rurowo-Bibularnego, w którym bardzo komiczne znajdowały się dla członków przepisy. Siebie mianował marszałkiem tego Towarzystwa. Pewnego razu, wracając od znajomego obywatela bardzo rano, zajechał do Szejbakpola do kościoła na roraty, a usiadłszy w ławce spostrzegł wchodzącego do kościoła chwiejnym krokiem mężczyznę dobrej tuszy wpółpijanego, któren w drugiej ławce usadowił. Był to hrabia Plater, dziedzic Szejbakpola, gorliwy wyznawca Bachusa. Po nabożeństwie Markiewicz zaszedł do gwardiana Franciszkanów na wódeczkę. Nadszedł tam i Plater z wielą innymi sąsiadami. Gwardian rekomenduje Markiewicza Platerowi. Markiewicz po oddaniu ukłonu odzywa się do Platera: "Panie hrabio! Miło mi jest w osobie pana poznać męża prawdziwej zasługi. Dotąd ja byłem marszałkiem Towarzystwa Rurowo-Bibularnego i upijałem się zwykle około godziny 10-tej rano - pierwiej niż inni członkowie; dziś przekonałem się żem nie godzien urzędu i składam więc laskę moją w dostojniejsze ręce pańskie, który umiesz być pijanym już na roratach, a tylko proszę, abyś mi odkrył jak dojść do tej doskonałości?" Na to uradowany Plater odpowiedział: "bardzo łatwo - nie trzeba się wcale wytrzeźwiać". Nastąpiły kordialne uściski i zaproszenie Markiewicza z obecnymi sąsiadami do dworu, gdzie Plater poił wszystkich wybornem winem przez trzy dni.

W czasie kiedym mieszkał w Lidzie, to jest od roku 1846 pijaństwa prawie już nie było, ale szulerka nie ustawała. Wybrany na burmistrza szlachcic Jan Andruszkiewicz, człowiek zacny, energiczny i rozsądny, wpływem swoim na mieszczan oraz światły proboszcz x. dziekan Chlewiński trafnemi naukami w kościele znacznie na poprawę moralności miejskie urzędniczej nawet klasy wpłynęli. W 1848 roku marszałek powiatowy hrabia Puttkamer wskrzesił dawniejsze kasyno pod zmienionym nazwiskiem resursy. Zbierano się licznie z powiatu, a tańczono do upadłego. Kontrakta jednak na święty Jerzy rzymski przypadające, co rok były mniej liczne i miasto nie mogło przyjść do zamożniejszego stanu.

Pamiętniejsze wypadki dla Lidy były: kilkudniowy w niej pobyt króla Aleksandra Jagielonczyka w czasie choroby, z której umarł w Wilnie; przejazd cesarza rosyjskiego Pawła I z synami Aleksandrem i Konstantym, w czasie którego wydał pieniądze z własnej szkatuły na wymurowanie kościoła pijarów; w 1831 r. potyczka rosjan z oddziałem polskim jenierała Chłapowskiego i nakoniec w 1863 roku rozstrzelanie x. Falkowskiego proboszcza iszczołnskiego za ogłoszenie ludowi z ambony manifestu Rządu Narodowego Polskiego o powstaniu. Zaś zwykłą ciszę przerywały chyba małomiejskie plotki i raz w rok 14 września na Podwyższenie Św. Krzyża czterdziestogodzinne nabożeństwo w kościele farnym, na które licznie się zbierali z całego prawie powiatu obywatele i księża i przez kilka dni panował ruch ożywiony, bo się przytem wzajemnie wizytowano, a niekiedy w zaimprowizowanych naprędce salonach, w najętych na czas nabożeństwa lokalach i potańczono. W latach 1847 i 1848 było w Lidzie jakieś szczególniejsze usposobienie do zabaw. Wszyscy urzędnicy, nawet nieżonaci, solenie obchodzili swoje imieniny z muzyką i tańcami. Resursa napełniała się zawsze licznemi gośćmi, ale życie umysłowe zawsze w niej spało. Młodzież biurowa stroniła się od książek, przekładając nad nie karty. Z gazetą nawet niełatwo się było spotkać.

Ludność miasta Lidy najżyczliwszą i najwdzięczniejszą pamięć przechowuje o ś. p. Fabianie Szukiewiczu, który z możnego obywatela, skutkiem namiętności do gry kartowej, doszedłszy do tego, że musiał pracować, trudniąc się różnemi prawnemi interesami, osiadł w Lidzie i choć otoczony liczną rodziną własną, umiał zawsze znaleźć środki do zaradzenia nędzy najuboższych mieszkańców miasta i słusznie zasłużył sobie na chlubny tytuł "Ojca ubogich".

Rzewuski (autor "Listopada") w dziele "Opowiadania starca" wydanem w Warszawie 1854 r., w tomie II na str. 220 wspomina o cudzie, zdziałanym w Lidzie przez świątobliwego kapłana bazylianina Atanazego Holownię, który w czasie głodu, który Litwę trapił w r. 1744 w Lidzie na rynek wśród dnia, stos kamieni w stos bochenków znakiem krzyża świętego przemienił, co stwierdziło zeznaniem lub podpisanem świadectwem więcej tysiąca chłopów i kilkadziesiąt szlachty chlebem nakarmionych.

Powiat Lidzki, posiadający około 80.000 mieszkańców przeważnie rzymsko-katolickiego wyznania, bo 21 parafie, a w niewielkiej części, po nad brzegiem Niemna ku granicom Nowogródzkiego, Słonimskiego, Wołkowyskiego i Grodzieńskiego powiatów, dawniej unickiego obrządku (obecnie prawosławne wyznanie rosyjskie) 12 parafii, po kilkaset dusz liczących, oraz żydów i tatarów, zamieszkały był za polskich czasów zamożną szlachtę - właścicieli ziemskich; z magnatów zaś posiadali w nim wielkie dobra: hrabstwo Bielickie, książe Karol Radziwiłł wojewoda wileński "Panie kochanku" zwany, obecnie własność księcia Wittgensztejna; hrabstwo Szczuczyńskie, Józef de Campo Scypion, starosta grodowy lidzki; hrabstwo Żołudzkie, Tyzenhauz podskarbi litewski i hrabstwo Horodeńskie Tyszkiewicz (obecnie własność Maurycego hrabiego Potockiego). Kiedy skutkiem wypadków krajowych, wystawczego życia i posług o własnym koszcie dla Kraju oraz utrzymywania partyi na sejmikach majątki wielkie możniejszych rodzin - Narbuttów, Aleksandrowiczów, Frąckiewiczów, Szukiewiczów, Jelców, Ginetów, Szemiotów, Dłuskich, Skinderów i innych przeszły przez exdywizje, namnożyło się wielu nowych drobnych właścicieli, a prócz tego od dawna tu gęsto była zagnieździona zaściankowa szlachta okoliczna i do dziś dnia mimo wytężone przeciwko niej prześladowanie rosyjskiego rządu dość liczna, - ustaliła się więc w powiecie większa równość obywatelstwa i duch szlachecko-demokratyczny, jaki i dotąd istnieje. Trudno znaleźć w powiecie Lidzkim dwóch obywateli, właścicieli ziemskich co by się nie znali osobiście. Stąd solidarność między szlachtą w rzeczach tyczących się krajowego dobra była większa niż w wielu innych powiatach na Litwie. W ostatnich czasach pod względem naukowej oświaty i poziomu salonowego ogół Lidzianów stał nie wysoko, ale przechował lepiej niż inne wiele staropolskich cnót, a szczególnie pobożność, gościnność i gotowość do poświęcenia się dla dobra Ojczyzny i braci rodaków. W tym to powiecie w 1863 roku z całej Litwy najpierw podniesiona została chorągiew Narodowa, a imię dowódcy Ludwika Narbutta historia ojczysta na kartach swoich zapisała dla przekazania późnemu potomstwu.

W dawniejszych czasach szlachta lidzka ochocza do korda na sejmikach i skłonna do pieniactwa i kieliszka, również ochocza była i do bronienia granic Rzeczpospolitej od najścia wrogów, a w konfederacji Barskiej, w powstaniu Kościuszkowskiem i w późniejszych z wrogiem zapasach ujarzmionego Narodu niosła swe życie i mienie Krajowi w ofierze. Miał powiat Lidzki na Sejmach przedstawicieli co przy całości granic Rzeczpospolitej gorliwie obstawali - jak Tadeusz Narbutt podkomorzy lidzki, poseł na sejm walny 1776 r., któren na ratyfikację pierwszego podziału Polski nie pisał się i o to był prześladowany; miał potem posłem Wojciecha Narbutta Szambelana króla Stanisława Augusta gorliwego pracownika na sejmie warszawskim 1788 r., na którym odbyła się bez rozlewu krwi społeczna rewolucja polska przez ustanowienie wiekopomnej konstytucji 3-go Maja, mającej uszlachcić cały naród i przypuścić go do używania wszelkich swobód obywatelskich, dotąd służących wyłącznie szlachcie.

W czasie ostatniego rozbioru Kraju jeszcze szlachta lidzka protestowała gwałtowi politycznemu na bezbronnym już Narodzie dopełnionemu, zanosząc manifesta do Grodu i Ziemstwa, jak Tymoteusz Bończa Wilkaniec, i przekazując w nich późniejszym pokoleniom obowiązek odebrania wydartej własności i swobód narodowych. Duch obradowania tak silnie się zaszczepił w lidzianach, że i po rozbiorze Kraju, za rządu rosyjskiego, zawsze sejmiki lidzkie byli najforsowniejsze, jak naprzykład w walce przez kilka trzechleci o marszałkowstwo powiatowe Karola Laskowicza i Aleksandra Narbutta, z której zawsze ten ostatni wychodził zwyciężcą, umiejąc sobie trafnem postępowaniem i popularnością zyskać większość szlachty. W 1812 roku za krótkich rządów francuskich podprefektem lidzkim był mianowany ( z marszałka ) Ignacy Skinder dziedzic majątku Lacka, Posłem zaś z Lidzkiego na sejm warszawski konfederacji jeneralnej królestwa Polskiego, pod laską księcia Adama Czetwertyńskiego niegdyś jenierała ziem Podolskich, wybrany był z 822 wotujących 688 głosami Wojciech Narbutt. Kandydaci do tego poselstwa byli: Narbutt 688 głosów obieralnych, Karol Laskowicz 522, Kostrowicki 200, Rossudowski 50. Za mojej nawet pamięci sejmik lidzki zawsze z gorączkową działalnością partyj się odbywał aż do zupełnego przez rząd po wypadkach 1863 roku na Litwie i Rusi sejmików zawieszenia.

W czasie wejścia francuzów w 1812 r. do Litwy cała prawie ówczesna młodzież szlachecka lidzka zaciągnęła się pod chorągwie ojczyste, niektórzy wrócili okryci ranami, inni polegli w bitwach, a byli tacy co, jak Gasper Dłuski, udali się potem aż do Ameryki i tam się bili za wolność. Dłuski, wróciwszy z Ameryki raniony, został księdzem, był proboszczem w Nowogródku, a w 1831 roku porzucił intratne probostwo i jako kapłan miejscowego powstańczego oddziału, pod dowództwem Kaszyca, wsiadł na koń. Emigrował potem z wojskiem polskiem do Francji, w 1855 r. za amnestią wrócił do Kraju i tu, w Nowogródzkim powiecie, u kolegi wojskowego Władysława Brochockiego marszałka nowogródzkiego, w Wereskowie, poczciwy żywot swój zakończył.

Lidzianie - ludzie towarzyscy, serdeczni, gościnni w domu, rzadko kiedy wydalali się za obręb powiatu, a rzadziej jeszcze za granice Kraju. Mało więc tam naśladowano cudzoziemszczyzny, wszystko swojskie, rodzime, litewskie. Szanowano tu święcie tradycje przeszłości w obyczajach domowych, wszystko się poczynało od Boga i kończyło z Bogiem. Małżeństwa były zgodne, dzieci szanujące rodziców, młodzi z należnym uszanowaniem dla sędziwego wieku, a kobiet zalotnych i płochych nigdy tam nie widziałem. Wychowanie młodzieży męskiej długo było w zaniedbaniu, ograniczano się na oddaniu synów do gimnazjum lub szkoły powiatowej i po ukończeniu tych zakładów, umieszczano ich albo w wojsku, albo w jakiemś biurze urzędowem. Majętniejszych zaś obywateli synowie po ukończeniu szkół osiadali na wsi przy rodzicach lub oddzielnie i nauczywszy się grać w preferansa i handlować końmi na jarmarkach oraz trochę polować, uważali się za skończonych obywateli. Rzadki lidzianin posyłał synów do uniwersytetu. Lecz od r. 1855 szczęśliwszy pod tym względem zwrot nastał. Zaściankowa najpierwiej, a za nią i obywatele zaczęli kształcić swe dzieci w uniwersytetach i wyższych naukowych zakładach, a inni sposobić na techników i inżynierów. Obywatelskie córki po większej części wychowywały się w domu pod okiem matek lub też na prywatnych pensjach w Wilnie i w istocie wychowanie ich było zawsze praktyczniejsze niż mężczyzn, od których często one stały wyżej pod względem umysłowym i moralnym. Od 1860 r., kiedy się w całym kraju zaczął budzić ruch umysłowy czynnie się krzątali około zakładania szkółek ludowych i lidzianie, a duchowieństwo szerzyło bractwa trzeźwości z bardzo pomyślnym skutkiem, tak, że byt włościan znacznie się polepszył i w 1862 roku spotkać pijanego chłopka już było rzadkością.

***

W r. 1863 powiat z całą gorliwością służył sprawie Ojczystej i dał jej na ofiarę kwiat swojej młodzieży. Tak polegli w bitwach pod Kowalkami i Dubiczami: Ludwik Narbutt, Kraiński, Franciszek i Aleksander Brzozowscy, Władysław Nowicki, Wojciech Narbutt, Włodzimierz Popławski, Pokempinowicz, Stefan Hubarowicz, Władysław Zukowski i inni. Rozstrzelani: Bolesław Kołyszko, Leśniewski i Albert Laskowicz oraz księża - wikariusz żołudzki Iszora, proboszcz wawiórski Ziemacki i proboszcz Iszczołnski Falkowski. Okryci ranami wysłani do ciężkich robót na Syberję: kapitan Władysław Klimontowicz, rektor Piasecki, Wojciech Miński, rektor Strumiłło; na osiedlenie Bolesław Narbutt, Andrzejkowicz, Anzelm Potrykowski, Jan Żukowski i wielu innych, oraz osobno ksiądz Onufry Syrwid proboszcz wasiliski. Na wygnaniu obywatele: Adam Moraczewski, Ksawery Aleksandrowicz, Grzymało Feliks, Bronisław Narbutt, Jarosław Taleński, Teodor Wilkaniec, Kazimierz Szalewicz, Adolf i Aleksander Zwierowiczowowie, Ludwik Henszel, Jan Rychlewicz, Napoleon Puljanowski, Tomasz Szukiewicz, Wincenty Zachwatowicz, Massalski, dwóch Morgiewiczów, Stanisław Rząśnicki, Jan Siemaszko, trzej Jankowscy, Tyszkiewicz doktor i inni; ze szlachty zaściankowej cała okolica Szczuków z parafii Dziembrowskiej, Stefan Wilbik, Feliks Sumorok z bratem i wielu sądzonych w sołdaty. Lidzki i Trocki powiaty najwięcej ucierpiały w czasie powstania. Trocki powiat prawie wyludniono. W emigracji lidzianie: Franciszek Narbutt, Józef Sumorok, Cyprian Taleński, Teodora Monczuńska, Władysław Henszel, Henryk Klimontowicz i inni. 2 kobiet skazane do ciężkich robót dwie siostry Elżbieta i Antonina Taleńskie, na wygnanie Krystyna Narbuttowa, Klukowiczówna i z Zachwatowiczów Massalska ( zmarła).

Duchowieństwo rzymsko-katolickie powiatu lidzkiego odznaczało się światłem nauki, gorliwością w pełnieniu swoich obowiązków i gorącą miłością do kraju. Tacy kapłani jak ks. Onufry Syrwid proboszcz wasiliski, ks. Iszora, ks. Falkowski są prawdziwą chlubą kraju, ks. Dyonizy Chlewiński dziekan lidzki, magister obojga praw, ks. Rojcewicz proboszcz nowodworski, ks. Jasiński proboszcz żołudzki, ks. Adam Zarzecki proboszcz zabłocki i ks. Rychlewicz proboszcz rożankowski otoczeni byli zasłużoną czcią u swoich parafian.

Obywatele lidzcy tatarzy: Romanowiczowie, Sobolewscy, Talkowscy i inni jakoteż szlachta zaściankowa tatarzy ukochali prawdziwie Litwę, której w. książęta tyle im wszelkich swobód udzielili, zawsze wiernie Krajowi służyli. Mają oni w Lidzkim powiecie swój meczet w Niekraszuńcach parafii Nackiej.

Okoliczna zaściankowa szlachta przeważnie zamieszkała jest w parafiach Ejszyskiej, Lidzkiej, Wawiórskiej, Zabłockiej i Raduńskiej, ale nie masz ani jednej parafii, gdzie by okolic nie było. Przechowała ona dotąd uczucie polskości i najczęściej bywa poczciwą, prawą, szlachetną i rycerską.

Lud wiejski powiatu Lidzkiego w połowie powiatu, to jest po rzekę Pielasę, stanowiącą granicę właściwej Litwy od Rusi, mówi językiem białoruskim i jest w trzech częściach wyznania rzymsko-katolickiego, a w czwartej części wyznania dawniej grecko-unickiego, a dziś przez rząd przeistoczony na schyzmatyckie (prawosławie). Za rzeką zaś Pielasą zacząwszy od Przewoży aż ku granicy z powiatem Trockim i w parafiach Nackiej, Raduńskiej i Ejszyskiej mówi językiem litewskim i wszystek bez wyjątku jest religii rzymsko-katolickiej. Głęboko wierzący, bogobojny, pracowity, a inteligencją przewyższa ludność wiejską zaniemeńskich powiatów Litwy. W czasie ostatniego powstania 1863 roku nie tylko sympatyzował sprawie narodowej, ale nawet chłopi skarbowi w wielu miejscowościach stawali do szeregów i bardzo wielu ich zginęło na polu chwały albo też poszło na osiedlenie na Syberię. Sam w Orenburgu spotkałem partię dość liczną samych chłopów z parafii Ejszyskiej, Nackiej i Raduńskiej pędzonych na osiedlenie w Baszkirii za udział w powstaniu. Chłop powiatu Lidzkiego nawet rodzonego swego brata oddanego do wojska, kiedy powróci do chaty, nazywa zawsze moskalem. Chłopi przywiązani są do ojczystej strzechy; dziewczęta nie rade są wychodzić zamąż do innych wsi w tej samej parafii położonych, a tem bardziej do dalszej nieco, dowodząc: " nie chaczu żyć u czużoj staranie!" Zajęci rolnictwem a niekiedy rzemiosłem, do handlu żadnej nie mają ochoty i wcale się nim nie zajmują. Podróże odbywają tylko do najbliższych miasteczek na kiermasz lub do cudownych miejsc na odpusty, a najdalej do Wilna lub Grodna najmując się do zawiezienia na sprzedaż jakich produktów. Dwie trzecie całej ludności wiejskiej umie czytać po polsku, lub po litewsku. Umiejących pisma jest nie wielu. W Lidzkim powiecie najwięcej spotykałem ludzi dworskich, którzy i po ustaniu poddaństwa nie opuścili dawniejszych swoich Panów, służąc im wiernie przez całe życie, a i sam miałem sług z tych że włościan, którzy mi byli najprawdziwszymi przyjaciółmi.

Zwyczaje ludu nie różnią się w niczem od istniejących w innych miejscowościach Litwy. Tańce ludu są raźne i wesołe jak - miecielica, skakucha, kazak i inne. Śpiewy rzewne, nuta tęskna i przeciągła. Na Wielkanoc jest wyłączny zwyczaj, którego gdzie indziej nie spostrzegłem, przez całą noc chodzenia po domach z powinszowaniem. Gromadka winszujących składająca się z kilkunastu młodych mężczyzn z dobranemi głosy i skrzypkiem , zbliża się pod okno i prosi o pozwolenie powinszowania., jakowe otrzymawszy, jeden ze starszych, zacząwszy od słów: "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus" - mówi orację, która się zwykle kończy temi słowy: " abyście za rok święta doczekali, w małych grzechach, w wielkich pociechach, żywot wieczny otrzymali!" Potem cały chór śpiewa dla gospodarza domu pieśń: "Wesoły nam dziś dzień nastał". Dla kawalerów zaś i dziewcząt są osobne, już światowe, pieśni ułożone, w których zwykle opiewają się wdzięki tej, komu się winszuje i przepowiada się świetne zamężcie "za panicza, za królewicza", a zakończenie każdej z takiego rodzaju pieśni jest następne:

Racz że nas panna darom daryci

Da winoż wino zieleno.

Darom daryci nam zapłacici

Da winoż wino zieleno.

Sorak jajak na połumisak

Da winoż wino zieleno.

Kiełbaskoju okrużyci

Da winoż wino zieleno.

Biełym syrkom zakwiecici

Da winoż wino zieleno.

I przy tom czyrwony złoty

Da winoż wino zieleno.

Mużyku na boty

Da winoż wino zieleno.

Uraczeni gorzałką i święconem i obdarzeni pewną kwotą pieniędzy, winszujący, albo jak lud ich nazywa, hałykalniki ruszają dalej do najbliższego dworu lub wsi, a wróciwszy z całonocnej wędrówki, w domach dzielą się uzbieranym groszem i święconym.

Ubiór chłopów powiatu Lidzkiego jest ładny. Mężczyzni noszą białe lub siwe siermięgi, rzemienne szerokie pasy dziahą zwane, bóty długie i czapki sukienne wysokie z siwym barankiem. Kobiety zamężne ubierają się w gorsety, kolorowe, perkalowe lub sukienne, granatowe spodnice, jaskrawe fartuchy, koszule białe perkalowe, na głowach noszą czepki białe wysokie lub kaptury kolorowe materialne z pod których lisztewka od czepka wygląda, albo też chustki kolorowe bez końców z tyłu zawiązane; na szyi paciorki, a na piersiach szkaplerze. Dziewcząt strój podobny do mężatek z różnicą, że noszą włosy splecione we dwa warkocze, w których dużo wstążek, lub też chustką na głowie ze spuszczonym z tyłu długim końcem, więcej paciorek na szyi różnokolorowych i mniejsze szkaplerze.

Wsie w powiecie Lidzkim po większej części zabudowane porządnie, zwykle po jednej stronie ulicy stoją: chata, naprzeciw której świronek i pośrodku podwórka studnia z żorawiem, za chatą sadek lub ogród warzywny. Podwórki ogrodzone. Po drugiej zaś stronie : stodołka, obora i inne gospodarskie zabudowania. Tak idą rzędem niekiedy bardzo długim budynki każdego gospodarza.

Lud dość przesądny, a w legendach jego i bajkach zawsze przebija się wiara w cudowność jakąś i wiele prawdziwej poezji.

Lidzki powiat miał i kilku ludzi, którzy nie poślednie zajmowali miejsce w dziejach literatury ojczystej, jako - to: X. Kazimierza Narbutta pijara, opata paradyjskiego, autora pierwszej w języku polskim logiki, Antoniego Góreckiego poetę, Teodora Narbutta męża wielkiej erudycji i niezmordowanej pracy, autora "Dziejów Narodu Litewskiego" i wielu innych pism historycznych., Justyna Narbutta autora "Dziejów wewnętrznych Narodu Litewskiego" i Kamilę Narbuttówną autorkę kilku powieści. Z artystów szczególniej odznaczał się znakomitym talentem malarstwa zmarły Górecki syn Antoniego, po którym została wdowa Maria, córka nieśmiertelnego naszego wieszcza Adama Mickiewicza. Pamiętam jak czas jakiś w Lidzkim powiecie przebywał Tomasz Zan założyciel Towarzystwa Promienistych, a ludzie światli lidzianie - jak Ksawery Turski, Wawrzyniec Puttkamer (mąż opiewanej przez Mickiewicza Maryli), Teodor Narbutt, Aleksander Karłowicz, Alojzy Borodzicz i inni stanowili jego towarzystwo.

Miał Lidzki powiat wędrownego wierszokletę szlachcica Labucha, który pamiętał o każdych imieninach w powiecie i na pięknie wykłutym przez siebie papierze napisane ładnym charakterem własnoręcznie powinszowanie ofiarowywał solinizantowi lub solinizantce i zwykle dostawał za to pewne honorarium. Rzadki również był typ w Lidzkim wędrownego kantora kościelnego szlachcica Sakowicza, co się zjawiał na każdym feście i nabożeństwie uroczystem w kościele i obejmował promotorstwo nad śpiewającymi różaniec lub inne święte pieśni i jak kapelmistrz dyrygował śpiewem , ręką wybijając takt. Latem wędrował aż za Wilno do kalwarii i tam pobożnym służył za przewodnika przy obchodzie stacji męki Zbawiciela.

Powiat Lidzki dzieli się na pięć okręgów czyli ucząstków (stany), a mianowicie: Żyrmuński, Żołudzki, Szczuczyński, Wasiliski i Ejszyski. W każdym takim okręgu jest asesor (stanowoj prystaw), to jest urzędnik policji wykonawczo-administracyjnej; zawiera 21 parafię rzymsko-katolicką, jak to: Lidzką, Białohrudzką, Nieciecką, Jelnieńską, Żyrmuńską, Woronowską, Bieniakońską, Osowską, Ejszyską, Nacką, Raduńską, Zabłocką, Wasiliską, Wawiórską, Iszczołnską, Żołudzką, Lacką, Nowodworską, Szczuczyńską, Różankowską i Dziembrowską. Parafie te należą do dwóch dziekanatów: Lidzkiego z rezydencją dziekana w Lidzie i Raduńskiego z rezydencją dziekana w Bieniakoniach. Piękniejsze kościoły są: Szczuczyński, Żołudzki (nowowzniesiony), Rożankowski (pod względem architektury) i Zabłocki odznaczający się pięknymi obrazami w wielkim ołtarzu - Pana Jezusa u słupa, oraz w bocznych ołtarzach -świętej Rodziny i świętej Anny, bardzo dobrego pędzla. Największy zaś kościół - Ejszyski. Cerkwie dawniej unickie (teraz rosyjskie) drewniane, wyjąwszy w Dzikuskach i Murowance (bardzo starożytna), są: Sobakińce, Radziwoniszki, Honczary, Zblany, Ostryna, Orla, Rakowicze, Turejsk, Bobry, Głębokie i Bielica. W Bielicy jest również kościółek drewniany kalwiński. Do 1835 r. istniały następne klasztory: karmelitów - w Lidzie i Żołudku; dominikanów - w Wasiliszkach fundacji Limonta i Jelnej; franciszkanów w Szejbakpolu; pijarów w Szczuczynie i Lidzie; bazylianów - w Hłuszniach i sióstr miłosierdzia - w Szczuczynie. W parafii Raduńskiej był kościół filialny Dubicze położony w lesie nad jeziorem, gdzie się znajdowała figura Pana Jezusa łaskami słynąca, dokąd z rozmaitych i dalekich nawet stron lud się zbierał dla dostąpienia odpustu. Obecnie kościół z rozkazu rządu zniesiony, a figura Zbawiciela przeniesiona do kościoła parafialnego w Naczy.

Przez Lidzki powiat płyną rzeki: Niemen, Dzitwa, Pielasa, Kotra, Lebioda, Niewisza i Lidzieja; jest również kilka jezior, największe - Dubickie i Dziewicze Oko. Na wyspie jeziora są ruiny zamku królowej Bony.

Powiat Lidzki posiada piękne i obszerne lasy i wielka ilość łąk szczególniej nad Dzitwą. Z fabryk są tylko huty szklane koło Werenowa i hamernia w Bieniakoniach, oraz papiernia w Bolcienikach, po miasteczkach zaś niewielkie garbarnie, utrzymywane przez żydów. Handel zbożowy z Królewcem na wicinach, a główny port dla wicin i magazyny składowe są w Perekopie, własności b. marszałka lidzkiego Józefa Moraczewskiego.

Miasteczka w Lidzkiem następne:

Szczuczyn Litewski własność książąt Lubeckich z kościołem po pijarskim i klasztorem sióstr miłosierdzia; miało przed 1830 r. sławne na całą Litwę gimnazjum, utrzymywane przez. xx. Pijarów; czyste i porządnie zabudowane, ma niezłe sklepy, dom pocztowy i aptekę i odbywają się w nim jarmarki na konie.

Ejszyszki obszerne i dość ludne, ale brudne miasteczko, za konstytucji 3 Maja 1788 r. krótko było stolicą osobnego powiatu Ejszyskiego; prowadzi znaczny handel zbożem, końmi, wieprzami, bydłem i co czwartek wielkie bywają targi. Nazywają to miasteczko przedmieściem wileńskim dla tego, że przekupnie z Wilna tu przyjeżdżają dla zakupienia rozmaitych produktów. Kościół murowany wzniesiony częścią z kwesty, częścią z funduszów ś. p. proboszcza ejszyskiego Kalinowskiego i jego staraniem.

Żołudek własność hrabiny Uruskiej, czyste i dobrze zabudowane, ma niewelkie sklepy i winiarnię i bywają tu niekiedy jarmarki na konie; piękny kościół parafialny.

Ostryna nie małe ale nędznie zabudowane, ludność żydowska bardzo uboga.

Wasiliszki miasteczko ludne i handlowe, ma dobre sklepy i rozmaitych rzemieślników żydów; kościół murowany po-dominikański, fundacji Limonta marszałka lidzkiego.

Werenów sławne małymi obwarzankami, które się tam wypiekają; kościół drewniany.

Bielica własność księcia Wittgenstejna, położone nad Niemnem z cerkwią i kościółkiem Kalwińskim.

Orla również nad Niemnem z cerkwią.

Raduń miasteczko małe i nędzne.

Rożanka własność hrabiego Paca (teraz skonfiskowane na skarb) z kościołem parafialnym pięknej architektury fundacji Paca.

Położenie powiatu Lidzkiego jest na równinie, wzgórza rzadko się spotykają. Grunta po większej części żytnie, pszenicy mniej sieją. Gospodarstwo rolne prowadzone na sposób dawniejszy najczęściej trójpolowe. Bydło zwyczajne. Owiec zwłaszcza merynosów nie wiele. Konie piękne częściej się spotykają. Stan włościan był zamożniejszy niż w innych sąsiednich powiatach.

Żydzi w powiecie Lidzkim po większej części ciemni i fanatyczni, ale dość pracowici; oprócz handlu trudnią się wszelkimi rzemiosłami i często się trafiają dobrzy rzemieślnicy szczególnie cieśle. Do Kraju przywiązani; znałem nawet kilku z nich gorących patryotów.

Z pamiątek historycznych ukazują w Lidzkiem kurhany około Szejbakpola; w miejscu tym odbyła się, nie pamiętam w którym roku, walna bitwa litwinów z tatarami, w której poległ Szejbak, brat chana Batego, i stąd miejscowość ta otrzymała nazwisko Szejbakpola. W 1863 r. około okolicy Wilkańców w Ejszyskiej parafii w porze zimowej kilkaset ludzi widziało napowietrzne wojsko w starożytnej zbroi bijące się; pisał o tym ś. p. Teodor Narbutt do ówczesnego gubernatora grodzieńskiego Doppelmaira prosząc o przysłanie kogo ze specjalnych ludzi dla zbadania czy nie były to fatamorgana lub też meteor niewiadomej dotąd własności. Ale, w miejscu astronoma, polecono do śledzenia tego sprawnikowi, który zabronił świadkom naocznym o tym mówić zastraszywszy ich więzieniem, i na tym całą rzecz zakończono. W Szawrach, majątku ś. p. Teodora Narbutta znajdowało się dawniej wiele archeologicznych zabytków litewskich, znalezionych w wykopaliskach rozmaitych w Lidzkim powiecie; niektóre nawet, kamienne, wmurowane były w bramie prowadzącej do ogrodu fruktowego.