Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

Zakopane mnie zaczarowało

 

W dniach 27 maja - 1 czerwca br. odbyło się kolejne V Światowe Forum Mediów Polonijnych. Nadal gospodarzem tej wspaniałej imprezy dla Polaków rozsianych poza Ojczyzną był Tarnów. Impreza odbywała się nie tylko w Tarnowie, ale również w Warszawie i Zakopanem. Organizatorami Forum były Tarnowska Agencja Rozwoju Regionalnego SA i Zarząd Krajowy Polskiego Stowarzyszenia Prasy Lokalnej. Patronat nad całą imprezą objął Senat RP.

Na Forum przybyło 212 gości zza granicy i z Kraju. Byli to w większości pracownicy polonijnych mediów - wydawnictw, telewizji, radia, prasy lokalnej. Miałem wielkie szczęście uczestniczyć w tej imprezie jako przedstawiciel "Ziemi Lidzkiej". Chociaż rodzinę w Polsce odwiedzam co jakiś czas od 1966 roku, jednak każdy dzień pobytu na Forum robił na mnie wielkie wrażenie. Program każdego dnia był tak ułożony, że nie mieliśmy czasu dla nudy i samodzielnego zwiedzania miasta.
Nie sposób przedstawić wszystko na łamach gazety. Powiem tylko o tym, co najbardziej mnie wzruszyło i urzekło. Intencją organizatorów była promocja Polski w świecie oraz umożliwienie nieformalnych kontaktów polonijnych dziennikarzy. Ciekawą była I Międzynarodowa Wystawa Gospodarcza "Promocja Gospodarcza - Polonia 97" . Na stoiskach była zaprezentowana szeroka współpraca polskich przedsiębiorstw i firm z zagranicą, w tym również z państwami na terenie byłego ZSRR (republiki nadbałtyckie, Ukraina, Rosja). Niestety zabrakło stoiska Republiki Białoruś. Każdy chciał zaprezentować swoją produkcję jak najlepiej.

Dobre wrażenie zrobiło również zwiedzanie polsko-amerykańskiej spółki Pol-Am-Pack SA w Brzesku, produkującej opakowania z folii i tworzyw sztucznych. Sam teren przed firmą wprowadza w dobry nastrój. Stare polskie porzekadło "poznać pana po cholewach" w tym przypadku może brzmieć - "dobrego gospodarza po podwórku". Jest to jedne z najbardziej nowoczesnych przedsiębiorstw tej branży w Europie. Cały proces produkcji jest zmechanizowany i zautomatyzowany. Hale są czyste i jasne, a na ścianach wiszą krzyże. Jedynym mankamentem jest straszliwy hałas, tak że przebywać tam można mając w uszach specjalne korki. Każdy ze zwiedzających dostał w prezencie piękny album i puszkę z niespodzianką: kobiety - chustką, a mężczyźni - krawatem. Podczas przyjęcia wydanego przez Zarząd firmy mogliśmy oglądać wspaniałe występy studenckiego zespołu z wszechnicy jagiellońskiej.

29 maja wszyscy chętni mieli możliwość uczestniczyć w ogólnomiejskiej procesji Bożego Ciała. Dla mnie to było największe przeżycie i wzruszenie - być uczestnikiem po raz pierwszy od lat dziecinnych uroczystości religijnej w wolnej i niepodległej Polsce. Nie raz ze wzruszenia na widok pięknie ubranej młodzieży, duchowieństwa, strażaków i kombatantów w mundurach ze swymi sztandarami łza radości błysnęła mi w oku. Po odejściu procesji brzózki przy ołtarzach, tak samo jak i u nas, były oberwane. Dawne wierzenia mówią, że chronią, np. kapustę od robactwa. Ja też wziąłem maleńką gałązkę, ale jako przypomnienie pięknej uroczystości religijnej.

Po południu chętni mogli uczestniczyć w spotkaniu z księdzem biskupem Józefem Życińskim i otrzymać obrazek na pamiątkę.

Codziennie do późnych godzin wieczorowych mogliśmy uczestniczyć w różnych imprezach towarzyskich, dyskutować, zawierać nowe znajomości.

Sześciogodzinna podróż do Warszawy była trochę męczącą, ale później mogliśmy zwiedzić sale Senatu i Sejmu, przejście korytarzami, spróbować jak karmią w polskim parlamencie. Gościnnie przyjął nas Marszałek Senatu RP Adam Struzik. Całkowicie zgadzam się z jego wypowiedzią, że Polakiem jest każdy, kto ma Polskę w sercu i chce dla niej pracować. Na pożegnanie z Warszawą byliśmy zaproszeni do hotelu "Victoria" przez państwo Joannę i Ryszarda Stolarskich, wydawców poczytnych pism "Sukces" i "Autosukces".

Po północy przybyliśmy do Zakopanego. Oblatani po kraju i zagranicy dziennikarze narzekali, że Zakopane spotkało nas chłodem, wilgocią , a góry byli zakryte mgłą. A ja odczuwałem coś zupełnie innego. Pierwsze obrazki z Zakopanego i Tatr, jeżeli pamięć nie zawodzi, oglądałem przed wojną dzieckiem w prenumerowanym przez ojca czasopiśmie "Plon". Potem nieraz czytałem o tym polskim uzdrowisku i o ludziach z nim związanych i nieraz w głębi duszy marzyłem, aby kiedyś zobaczyć te miasto. Teraz mogłem podziwiać piękną zakopiańską architekturę, chodzić jego ulicami. Szczególny urok nadawało miastu udekorowanie na spotkanie Ojca Świętego. Mogliśmy oglądać ołtarz pod Wielką Krokwią, gdzie Jan Paweł II miał Mszę św. 5 czerwca br., zapoznać się z przygotowaniami do Igrzysk Olimpijskich 2006 roku. Kolejką liniową wjechaliśmy na szczyt Kasprowego Wierchu. Mimo, że mgła gęsto ukrywała góry emocji nie brakowało. Cieszyliśmy się z bielutkiego i miękkiego jak wata śniegu, a koleżanki z Wilna żałowały, że nie mają lodówki, żeby zabrać trochę tej piękności ze sobą.

Niestrudzonym towarzyszem całej imprezy był dyrektor Biura Forum Stanisław Lis. Składam mu serdeczne podziękowania za trudy i opiekę. Godne podziwu była praca redakcji gazetki "Wici Polonijne". Nieraz przesiadywaliśmy do późnych godzin wieczorowych, ale zawsze rano mieliśmy kolejny numer "Wici" z relacją z samej ostatniej imprezy.

Na pożegnanie w Zakopanem rozjaśniło się i w przerwach chmur ukazały się w całej swej piękności Tatry z Giewontem i żelaznym krzyżem, o którym Ojciec Święty później powie, że on czuwa nad całą Polską aż po morze.

Zaczarowany pięknem miasta żegnałem go słowami naszego krajana Ignacego Domeyki "syn łąk i gajów litewskich, z kraju zielonych lasów, kwiecistych dolin, rozległych pól" żegnam z radością i smutkiem ten piękny i czarujący skrawek polskiej ziemi.

Stanisław Uszakiewicz