Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

LISTY

 

Bardzo dziękuję za kolejny numer "Ziemi Lidzkiej". Jest bardzo ciekawy i z uwagą go przeczytałem. W artykule "Ragner i Ragnerowcy" zamieściliście fotografię z czterema partyzantami. Jeden z nich Witold Daszkiewicz "Zabawa". Właśnie on w czasie starcia z

sowieckimi partyzantami pod Filonowcami, chyba w marcu 1944 r. został ranny. Kula utkwiła bardzo blisko tętnicy kręgowej, jednocześnie blokując ruchy głowy na boki. Stan był dość ciężki. Na­si lekarze w lidzkim szpitalu nie podjęli się tej operacji. A rannego "Zabawę" przywiózł do nas do domu Zbigniew Ardziński "Nurt". Ponieważ w naszym domu mieszkali niemieccy lekarze z niemieckiego szpitala (który mieścił się w budynku teraźniejszego szpitala wojskowego). Moja matka, znając język nie­miecki przedstawiła rannego komendantowi tego szpitala majorowi-doktorowi Francu Menne jako ofiarę chłopa ze wsi, którego podstrzeliła sowiecka partyzantka. ­Menne zgodził się na przeprowadzenie tej skomplikowanej ope­racji u siebie w szpitalu. Wiktor Daszkiewicz został przeprowadzony przeze mnie do szpitala i po kilku dniach po operacji zabraliśmy Wiktora. Przeby­wał przez kilka dni u nas w domu i chyba po tygodniu "Nurt" zabrał go do innego miejsca. Po wojnie poszukiwałem "Zabaw" w Lęborku i w Ełku. Odnalazłem jego brata w województwie białystockirn. On to powiedział mi, że jego brat "Zabawa" zmarł i jest pochowany w Ełku. W Ełku mieszka córka "Zabawy".

Ryszard Mierzwa, Gdańsk.

 

 

Cieszę się bardzo, że do wielu czytelników dociera Wasze bardzo interesujące pismo. Na spotkaniu członków Towarzystwa Miłośników Wilna czytałam artykuły z "Ziemi Lidzkiej". Wasze czasopismo wzbudziło spore zainteresowanie. Gratulujemy Państwu i dziękujemy, że tyle pracy i serca włożyliście w krzewienie polskości w Lidzie i w całej Białorusi. Okrutne skutki II wojny światowej pozostawili Was poza granicami Polski. Nasze Towarzystwo domaga się od władz RP przywrócenia obywatelom polskim z przed 1939 r. i ich potomkom polskiego obywatelstwa. Polska musi zapewnić możliwość osiedlenia się tym, którzy tego pragną, musi dbać o prawa mniejszości polskiej za wschodnią granicą. To dzięki takim ludziom, jak Państwo i takim polskim organizacjom świadomość narodowa Polaków odradza się. Znajomi księża pracują na Biało­rusi, jeżeliby nie przeszkody ze stron władz białoruskich, byłoby tych księży więcej. W 1990 r. powstało w Radomiu nasze Towarzystwo Miłośników Wilna "Ostra Brama". Honorowym prezesem naszego Towarzystwa jest nasz biskup radomski, wilnianin Edward Materski. Na początku lat 90-­tych gościł w Radomiu zespół "Lidzianie". W kościele księży filipinów dał wspaniały koncert. Ludzie ze łzami w oczach bardzo gorąco oklaskiwali wspaniałych artystów. Wiem, że zespół przyjeżdżał na zaproszeni księdza Lecha Gralaka, który jest kierownikiem wspaniałego zespołu "Oratorium". Zespół ten koncertował w Wilnie, Nowogrudku i w Lidzie. W przyszłym roku nasze Towarzystwo planuje wycieczkę śladami Adama Mickiewicza. Na pewno nie ominiemy Lidy, miasta w którym żyją tak wspaniali Polacy. Byłam w Lidzie przejazdem i bardzo żałuję, że z braku czasu nie zatrzymałam się chociażby na kilka godzin. Serdecznie pozdrawiam wszystkich Polaków w Lidzie.

Ewa Miłkowska, Radom, Prezes Towarzystwa Miłośników Wilna "Ostra Brama".

 

Dziękuję za troskę o nas w czasie powodzi i materialną pomoc jaką organizowaliście dla powodzian w Polsce. To ogromnie wzruszające, że sami cierpiąc wielki niedostatek dzieliliście się ostatnimi groszami z Rodakami żyjącymi nad Odrą, którym wielka woda zabrała ich dobytek. Zostanie to na zawsze w naszej pamięci. Niech Bóg wynagrodzi Wam wszelką pomyślnością za Wasze dobre serca. Czekamy na drugi przyjazd zespołu "Kresowiacy" do naszego Wrocławia.

Bożena Słupska, Wrocław.

Miejmy nadzieję, że współżycie ZPB i TKPZL w nowym Domie Polskim jakoś się ułoży. Potrzebna jednak chrześcijańskiej woli obu stron. Oby tak było. W jedności siła, która jest potrzebna jednym i drugim w aktualnej sytuacji na Białorusi. Nie lekceważcie więc tego argumentu. Będę wdzięczny za informacje o tym, co się dzieje wokół Domu Polaka. Smutne są te relacje o próbach ponow­nego upamiętnienia miejsca kaźni ks. Falkowskiego. Jest to miejsce chyba już znane w Lidzie. Można więc tam położyć kwiaty albo pójść i pomodlić się na tym miejscu. Obchodziliście piękny jubileusz 10-lecia powstania w Lidzie pierwszej polskiej organizacji. Bardzo dobrze przedstawiliście swój dorobek. Bardzo dobrze, że napisali o "Ragnerowcach". To jest bardzo potrzebny artykuł w zwalczaniu obłudnych informacji różnych pisaków. Jeden szczegół tego artykułu jest chyba błędny. Piszę pan Aleksander o kuzynie ojca Ragnera jako o admirale flotylli rzecznej. Chyba admirała floty lii rzecznej w Polsce międ­zywojennej nie było. Wspaniały jest artykuł "Tajga jest cicha i mroczna", a tak samo o Lidzie i powiacie lidzkim z przed 100 lat.

Ryszard Kozubowski, Gdańsk.

 

Prenumerata "Ziemi Lidzkiej" może być załatwiona przez Klub Przyjaciół Ziemi Lidzkiej w Warszawie poprzez wpłatę na konto Klubu wartości 1 USD za jeden zeszyt z kosztami przesyłki i wysłaniem kserokopii rachunku bankowego do Redakcji. Prenumeratorzy z Białorusi zgłaszają się w redakcji lub w Biurze TKPZL pod adresem: Lida, ul. Kirowa 23. Wpłaty należy kierować na konto: PKO BP VIII O/Warszawa 10201084-414982-270-1-111