Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

Dworek mickiewiczowski w Nowogródku

 

Miejsca, na których przebywali niegdyś wielcy ludzie owiane są zawsze jakimś nieuchwytnym poetyckim urokiem, z chwilą ich śmierci, pamięć i cześć dla tych miejsc nie tylko nie ginie, lecz z czasem jeszcze większą zyskuje powagę i szacunek w następnych pokoleniach.

Taką to czcią i szacunkiem cieszy się licznie odwiedzany dziś przez turystów dom Mickiewiczów w Nowogródku, znany powszechnie pod mianem "Dworku Mickiewiczowskiego".

Znajduje się on w starej dzielnicy Racowla, przy zbiegu ulic: Mickiewicza i Municypalnej, otoczony gęstym pierścieniem drzew.

Pomimo, że dawna posiadłość Mickiewiczów znajduje się w śródmieściu - biały murowany dom wraz z oficyną i obszernym dziedzińcem, wygląda raczej na posiadłość wiejską. Aleja, wiodąca do dworku, wysadzona jest bujnie rozrośniętymi krzewami, a białe słupki murowane otaczające posesję, składają się na całość harmonii.

Dworek ten przechodził rozmaite koleje. Plac, gdzie się wznoszą obecnie domostwa, został nabyty w r. 1803 przez ojca poety Mikołaja Mickiewicza od niejakiego Felicjana Wolskiego.

Plac - własność Mickiewiczów - wynosił wówczas zaledwie jedną trzecią część obecnej posesji. (Jeden kawałek ziemi od ul. Mickiewicza został dokupiony przez późniejszych właścicieli Bijołtów w roku 1857, drugi - od Racowli, dokupił w r. 1887 Antoni Dąbrowski, ojciec obecnego właściciela).

W chwili nabycia placu, znajdowały się na nim rumowiska starych fundamentów i piwnica. Ustalić datę kiedy Mikołaj Mickiewicz zbudował dom na tym rumowisku jest trudno z braku dokumentów. Wiemy tyle, że dom ten w r. 1807 spłonął w pożarze miasta. Opisując dom poety, Edward Chłopicki mówi, że dom murowany wybudował Mickiewiczom jeden z aptekarzy nowogródzkich, przy czym na pokrycie kosztów budowy, wziął go na pewną ilość lat w bezpłatną dzierżawę.

Ignacy Domejko w liście do Bohdana Zaleskiego pisał, że dom rodziców Adama był piękny "najlepszy w całym miasteczku, gdzie tylko klasztory i kościoły były murowane".

Dworek ten z dziedzińcem od ulicy, osadzony topolami, miał typowy polski ganek oparty na kolumienkach. Otóż w dworku tym nowogródzkim Adam Mickiewicz spędził w gronie rodzinnym swoje młodzieńcze, najpiękniejsze lata. Z domu tego, pod skrzydłem macierzyńskiej opieki, uczęszczał nasz poeta do szkoły dominikańskiej. W godzinach wolnych od nauk młody Adam zapraszał do siebie kolegów, i tu na dziedzińcu, przed gankiem wesoło bawił się z nimi w żołnierzy.

W roku 1810 wybuchł w Nowogródku wielki pożar, który zniszczył przeszło 18 domów mieszkalnych. W pożarze tym omalże nie spalił się dom Mickiewiczów. Kiedy każdy biegł na ratunek zagrożonemu domowi, Adaś zaś usiadł spokojnie na szczycie domu, i ciekawie przypatrywał się płonącemu miastu. Po tym napisał odę o pożarze, którą wszyscy się zachwycali.

Wielka szkoda, że utwór ten zaginął bez śladu. Obecnie wmurowana przez Komitet Mickiewiczowski tablica na zewnętrznej ścianie dworku, głosi dumnie: "Tu w zaraniu życia wznosił skrzydła do lotu Adam Mickiewicz". Pod tym dachem, Adam przeżył jedną z najważniejszych chwil swego życia. Doznał tu wielkich wrażeń historycznych. Był tu świadkiem przemarszu wojsk napoleońskich przez miasto, napatrzył się jaskrawych scen i widowisk. Rok 1812 wywarł niezmiernie silne wrażenie na młodym umyśle poety. Wrażenie to oddał potem z taką potęgą i zachwytem w jedenastej księdze "Pana Tadeusza".

"O roku ów, Kto ciebie widział w naszym kraju".

W chwili największych nadziei i oczekiwań, ojciec poety pożegnał ten świat. Umarł 16 maja 1812 r., a w początkach lipca, zjawiły się na ulicach Nowogródka dawno oczekiwane orły francuskie i polskie.

Szła to armia, młodego króla westfalskiego Hieronima (brata Napoleona), z piątym korpusem polskim ks. Józefa Poniatowskiego. Przemarsz tych barwnych szeregów przez miasto głęboko wrył się w pamięć przyszłego wieszcza narodu, który w późniejszych latach przypominając dni młodości i niezatarte wydarzenia owej wielkiej epoki woła:

O wiosno! Kto cię widział wtenczas w naszym kraju.

Pamiętna wiosno wojny...

Ja ciebie dotąd widzę, piękna maro senna.

Podług tradycji przechowywanej w rodzinie Mickiewiczów podobno, król Hieronim kwaterował w ich domu. Rodzina na ten czas wyprowadziła się do sąsiadów, ale mały Adam zaczajony w ogrodzie, wśród chmielu, z bijącym sercem, oglądał strój i blask króla, oraz jego świty, gdy wstępował do mieszkania.

Było to latem, zimą zaś w czasie odwrotu wielkiej armii, dom Mickiewiczów zarówno jak inne, doznał niemałego spustoszenia. Parkan otaczający dworek został przez żołnierzy rozebrany na opał, tak że sterczała tylko żałośnie jedna brama. Straszne też były noce, tej groźnej zimy. W domu, gdzie już nie było ojca Adama, obawiano się napadu maruderów. Maria Gorecka (córka wieszcza), podaje, że jakiś tajemniczy duży pies, czarny, który "jakby na strażnika" przywędrował nie wiadomo skąd i czuwał przez zimę koło domu.

W czasie odwrotu, między innymi, mieszkał w dworku Mickiewiczów, dyrektor napoleońskiej poczty polowej niejaki de Lawalette. Następnie kwaterował w nim dowódca armii rosyjskie gen. Bagration.

Tak przeszła zima, a wiosną po odejściu wojska, wszystko się uspokoiło, pies, który "czujną wartę odbywał", również znikł, zostawiając w pamięci dzieci wspomnienie, jakby legendy.

W roku 1815 Adam Mickiewicz ukończył szkołę Powiatową w Nowogródku. Owdowiała matka musiała myśleć o jego dalszym losie. Po śmierci męża zmniejszyły się znacznie dochody, a wydatki wzrosły. To też najstarszy syn Franciszek pozostał w domu, aby pracować w zawodzie ojca i pomagać matce, a Adam pojechał do Wilna na Uniwersytet.

Co lato jednak wracał Mickiewicz z Uniwersytetu do rodzinnego dworku na wakacje "do mamy", która go spotykała zawsze z błogosławieństwem na progu. W r. 1819 kończy Mickiewicz studia uniwersyteckie i otrzymuje posadę nauczyciela szkoły powiatowej w Kownie. W tym czasie dzierżawca dworku Mickiewiczów - aptekarz schodzi nagle z tego świata. Umiera wkrótce i ukochana matka poety, z którą nie widział się i nie pożegnał się na zawsze. Zadłużony dworek, prawem spadku przechodzi na czterech braci: Franciszka, Adama, Aleksandra i Jerzego. Gospodarzem domu zostaje najstarszy brat Franciszek Mickiewicz.

Kiedy wybuchło powstanie listopadowe - Franciszek bez wahania wziął w nim czynny udział, poczym z garstką rozbitków wyemigrował do Prus. Po wyjeździe Franciszka Mickiewicza, w opuszczonym dworku lokuje się wojsko, urządzając t. z. "wojenny postoj".

Wkrótce po tym orzeczeniem grodzieńskiej komisji, likwidującej mienia powstańców, wydane w r. 1832, spadkowa część kamienicy Franciszka, jako biorącego udział czynny w powstaniu, podległa sekwestrowi.

Konfiskacie jednak dworek Mickiewiczowski nie uległ, z tego powodu, że był to obiekt zbyt mały, należący aż do czterech właścicieli i obciążony długami, skutek tego, rządowi nie opłacało się wyznaczać opiekuna nad takim majątkiem.

Ostatecznie dworek ten, jako stary, opuszczony i zadłużony, z rozkazu senatu z dnia 15 czerwca 1837 r. wyznaczony został do licytacji. Licytacja odbyła się w Grodnie w lokalu urzędu gubernialnego dnia 12 września 1838 r. Nabył go tam za 2,282 rub. adwokat nowogródzki Julian Bijołt.

Aleksander Mickiewicz marzył i miał nadzieję, że kiedyś odkupi dom swych rodziców. Kiedy w r. 1858 otrzymał dymisję, zwrócił się do Bijołta z propozycją odstąpienia mu dworku, ten, jak podaje Wł. Mickiewicz, postawił warunek nie do przyjęcia, jakoby tłumacząc się tym, że dom rodzinny Adama Mickiewicza nabrał wielkiej ceny. Wówczas Aleksander Mickiewicz, nazwał Bijołta "spekulantem" i nabył mająteczek zwany "Gubernia" w okolicach Kobrynia. W danym wypadku należy przypuszczać, że Bijołtowi nie chodziło o spekulację, bowiem w tym czasie nie zażywał sławy Adam Mickiewicz, ale wprost Bijołt nie doszedł do ugody z bratem wieszcza, który nie mógł mu zwrócić wszystkich kosztów jakie Bijołt wyłożył na kupno i odremontowanie spustoszonego domu.

Dom Mickiewiczów po gruntownym remoncie był wydzierżawiony. Mieszkał w nim lat wiele, znany poeta-romantyk Julian Korsak, tłumacz Dantego i Szekspira. Po nim, dworek wydzierżawili państwo Markiewiczowie, którzy w roku l861 gościli u siebie kilka dni syna Adama Mickiewicza - Władysława. Zaraz po wizycie Władysława Mickiewicza, właściciel dworku umarł, posesję Mickiewiczowską odziedziczyła wdowa po nim, Aniela z domu Dąbrowska. W pięć lat po śmierci męża Aniela Bijołtowa umiera (17 maja 1866 r.) i nie mając potomków przekazuje testamentem dworek Antoniemu Dąbrowskiemu, rodzonemu bratankowi.

Antoni Dąbrowski z zawodu adwokat przysięgły, w Nowogródku nie mieszkał. Przebywał w Rosji, i otrzymany w spadku dworek wydzierżawiał.

Na początku XIX wieku przylegające drewniane zabudowania nieraz się paliły, lecz dom murowany pozostał nietknięty. Dopiero latem 1881 roku, ogień strawił wszystkie zabudowania dworku, pozostawiając jednak nietknięte sklepienia i ściany kamieniczki. W roku 1886 bawiąc w Nowogródku, druh Mickiewicza, prof. Ig. Domejko, odrysował ruiny od dawna znanego sobie domu i w liście do redakcji "Kłosów" przesłał ich rysunek i opis.

Wkrótce po tym ziemiaństwo nowogródzkie w osobie Romana Jodki-Narkiewicza, zwróciło się do właściciela Antoniego Dąbrowskiego, z propozycją nabycia tych ruin za 300 rb., celem urządzenia na tym miejscu "wirydarzu miejskiego" imienia Mickiewicza.

Antoni Dąbrowski propozycję odrzucił i w roku 1887 sam przystąpił do odbudowania domu, zachowując ten sam jego kształt i wewnętrzny rozkład pokojów, jaki był za czasów poety. Jednocześnie wymurował oficynę na miejscu spalonej drewnianej i dokupił sąsiedni plac, gdzie przed pożarem stała poczta, a obecnie na tym miejscu pobudowano altanę w kształcie lamusu. Odbudowany dworek uchodził wówczas za najpiękniejszą posiadłość i odrazu znalazł dzierżawców. Zamieszkiwali w nim jeden po drugim powiatowi marszałkowie szlachty. Ostatni marszałek - Pejker, wyprowadził się stąd w roku 1913. Po nim wydzierżawiła dworek Maria Wierzbowska z maj. Feliksowo, która z małymi przerwami przemieszkała w nim 24 lata.

Podczas wojny światowej, w dworku lokowały się kolejno sztaby wojskowe. Przez cały czas okupacji niemieckiej, była w nim siedziba generała Szoffera, następnie po wkroczeniu do Nowogródka w 1919 r. wojsk polskich - sztab generała Lasockiego, a w czasie inwazji bolszewickiej lokują się w nim władze sowieckie.

Po wojnie, wydzierżawiła dworek ponownie Maria Wierzbowska. W maju roku 1922 dworek gościł u siebie przez dni kilka Władysława Mickiewicza. Była to druga po r. 1861 jego wizyta w grodzie Mendoga.

Wkrótce po wizycie Władysława Mickiewicza zawiązał się w Nowogródku Komitet Uczczenia Pamięci Adama Mickiewicza, który postanowił urządzić w Nowogródku muzeum Mickiewiczowskie. W tym celu w lutym 1931 r. Komitet zwrócił się do właściciela dworku, sędziego Tadeusza Dąbrowskiego, syna Antoniego, z prośbą o oddanie w dzierżawę domu rodziców poety. Ponieważ umowa dzierżawna z Wierzbowską była jeszcze w mocy i Dąbrowski mimo przychylnego ustosunkowania się do poczynań Komitetu odrazu nie mógł wydzierżawić dworku, postanowiono tymczasowo umieścić muzeum w innym lokalu. W kwietniu 1934 r. Komitet Mickiewiczowski ponowił propozycję wydzierżawienia dworku na co się zgodził Dąbrowski.

Do czasu zaś wyprowadzenia się Wierzbowskiej, Komitet zajął oficynę, umieszczając w niej muzeum i biuro. Maria Wierzbowska wyprowadziła się z dworku dopiero 21 maja 1937 roku.

Komitet Mickiewiczowski po opuszczeniu dworku przez prywatnych lokatorów energicznie przystąpił do wyremontowania domu Mickiewicza i należytego urządzenia muzeum. Już we wrześniu 1937 roku zbiory muzealne przeniesiono z wilgotnej oficyny do nowo odremontowanych pokoi, których dworek liczy siedem (wszystkie są zajęte pod muzeum). Pamiątek po Wieszczu jest sporo.

Muzeum ciągle się wzbogaca. Zainteresowanie się dworkiem Mickiewicza jest duże. To też ruch turystyczny do Nowogródka wzmaga się z każdym rokiem. Napływają wycieczki nie tylko z Polski i z całej Europy, ale i z Ameryki. Nowogródek musi być dumny z tego, że dworek Mickiewiczowski doczekał się pięknej roli by spełniać wielką misję, czcić kult wielkiego Wieszcza Narodu. Należy pamiętać, że muzeum Mickiewiczowskie w Nowogródku będzie z czasem najdroższym sanktuarium Nowogródczyzny. Tu się zgromadzi wszystko co ściśle jest związane z osobą nam wszystkim bardzo drogą, z historią poety, jego zasługami dla kraju i całego świata.

(Z. L. 1938 r.)

Uroczyste otwarcie muzeum nastąpiło 11 września 1938 r. 22 czerwca 1941 r. w dom uderzyła niemiecka bomba, natomiast zgromadzone pamiątki zostali zrabowane przez okupanta. Ponownie muzeum zostało otwarte w 1955 r. w stulecie śmierci poety. Od czerwca 1989 r. do września 1990 r. polska firma "Budimex" przeprowadziła remont, finansowany przez państwo białoruskie. Zrekonstruowano go zgodnie z pierwotnym wyglądem w początku XIX w. Prócz remontu domu zostały zrekonstruowane świron, altana i studnia oraz wybudowano oficynę. 12 września 1992 r. muzeum został otwarty dla zwiedzających. (A. K.)

Aleksander Śnieżko

 

Władysław Mickiewicz w Nowogródku w roku 1861

 

Najstarszy syn Adama - Władysław Mickiewicz, bawiąc w r. 1861 w Konstantynopolu, zdobył tam podstępem wizę rosyjską i udał się morzem czarnym do Odessy. Zwiedził Kijów, Żytomierz i w drodze z Żytomierza do Wilna, zatrzymał się w Mińsku, skąd wyruszył do Nowogródka, by zwiedzić miejscowości znane mu i pamiętne z opowiadań ojca.

"Z wielkim wzruszeniem - czytamy w jego pamiętnikach - zbliżałem się do tego miasta, gdzie ojciec mój spędził dzieciństwo, i które wraz z najbliższą okolicą tyle miejsca zajęło w jego życiu i poezjach..."

Zjawienie się syna wieszcza na ziemi Nowogródzkiej zelektryzowało w najwyższym stopniu całe społeczeństwo. To też wszystko co żywiej czuło, zbiegło się do Nowogródka. Bo i naprawdę godziło się rodakom uczcić tego, któremu naród cały tyle ze swej chwały zawdzięczał, a cóż dopiero Nowogródzianie...

Z niesłychaną serdecznością witano go w grodzie Mendoga. Władysław Mickiewicz, przyjął gościnność państwa Markiewiczów, w domu, gdzie ojciec jego spędził swe młodzieńcze, najpiękniejsze lata. Dzierżawcy dworku bardzo mili i serdeczni staruszkowie, których młody Władysław szczerze pokochał.

Syn wieszcza, na wstępie zwiedził miasto, po tym obwożono go po okolicach; - ukazywano mu pamiątki, ślady jego ojca, ze czcią religijną w wielu miejscach przechowywane. Był w Tuhanowiczach, Zaosiu i nad wodami Świtezi.

Na bankiecie wydanym na cześć jego, przez marszałka Władysława Brochockiego w Nowogródku, wśród licznych toastów, w słowach pięknych przemówił prof. nowogródzkiego gimnazjum Edward Pawłowicz - znany literat i malarz.

"Na ziemi ojczystej, w starej Litwy stolicy, wśród braci rodaków, - u kolebki tak drogiej nam wspólni wielkiego wieszcza, - przyjmij, bracie przychodniu przyjmij, synu, w imieniu swego ojca, tę wiązankę uczuć, jako hołd należny mu od nas. Przyjmij ją - i zanieś na daleki grób jego. Skromne to i blade kwiaty, - ale woń ich serdeczna; - i kwiaty to polewane łzami matek i sióstr naszych; krwią braci naszych, wyrosłe pod chłodem wichrów północy; Ale on to rzucił ich ziarno. Jego to potężne słowo ogrzało je swem tchnieniem, i jako pochodnia wśród długiej nocy światłem oblało kraj cały; - A gdy słońce wiosny dzisiejszej daje im siłę dobyć się z pod lodów, jemu się pierwszemu, pierwszy z nich wieniec należy. Ty więc drogi bracie, coś przybył do nas z daleka, jako zwiastun lepszych czasów, - przyjmij go wdzięcznie, zanieś i połóż na drogim grobie i powiedz, żeś nas zastał na stanowisku. Powiedz, że stary gród Mendoga szanować umie kolebkę swojego wieszcza; że Nowogródzka ziemia, którą twórca "Pana Tadeusza" taką jasną aureolą otoczył, nie zmieniła się w epokę; - że stare baszty zamkowe umieją oddać wiernie i powtarzać swem echem stokrotnie, każdy jęk braci na tułactwie i w kraju..."

Przemówienie to, zostało wpisane do pamiątkowego albumu - jako wyraz uczuć Nowogródzian.

Konstanty Tuhanowski, ówczesny właściciel Tuhanowicz, wręczył album z krótkim przemówieniem Mickiewiczowi z następującą dedykacją: "Synowi nieśmiertelnego Adama, Władysławowi ziomkowie Nowogródzianie, na pamiątkę bytności jego w ziemi rodzinnej 1861 roku marca - 4 kwietnia w Nowogródku."

Po obiedzie, wieczorem było przedstawienie amatorskie. Wyborna orkiestra Czechów przygrywała w przerwach utwory z narodowych polskich motywów. Dawano sztukę "Okrężna". Na scenie pojawiały się ubiory narodowe, śpiewy regionalne i ludowe tańce "tutejsze". Gra artystów pełna przejęcia i zapału, taki wzbudziła entuzjazm śród podniesionego nastroju publiczności, że na chwilę zapomniano o wszystkim - co otacza i boli; ściskano się, podawano sobie ręce - i łzy rozrzewnienia zabłysły w oczach tak artystom jak i publiczności. (Pawłowicz - Wspomnienia).

Podobno uniesienia nie miały granic. Nietrudno więc zrozumieć, że pierwszy ten pobyt Władysława Mickiewicza w Nowogródku zostawił niezapomniane wspomnienie.