Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

Ziemia Lidzka z Romanem Aftanazym

Horodno

Bardzo niegdyś rozległe dobra Horodno były w połowie XVIII w. dziedziczną własnością ks. Sałomei z Sapiehów Radziwiłłowej. Przez nią w 1762 r. podarowane zostały jej ciotecznemu wnukowi, Ludwikowi Skumin-Tyszkiewiczowi (zm. 1809), żonatemu z ks. Konstancją Poniatowską (1759-1830). Ludwik Tyszkiewicz, piastujący kolejno urzędy ciwuna wileńskiego, pisarza wielkiego litewskiego, hetmana poln. litewskiego, podskarbiego wielkiego litewskiego, marszałka wielkiego litewskiego, a po rozbiorze kraju marszałka gubernialnego i rzeczywistego radcy stanu, posiadał już w pobliżu Horodna własne dobra, w tym Przewożę i Zabłoć z folwarkami, jak też nadane mu przez króla starostwa ejszyskie, wasiliskie, koniawskie, raduńskie i in. Otrzymaną darowizną wspaniale więc swe posiadłości zaokrąglił, zaś na główną rezydencję wybrał właśnie Horodno. Dobra te, złożone wówczas z dwóch wielkich kluczów obejmujących 65 wsi, przedstawiały bowiem fortunę pierwszorzędnej wartości. Jako dobry gospodarz Ludwik Tyszkiewicz potrafił utrzymać ją na wysokim poziomie.

Po śmierci Ludwika Skumin-Tyszkiewicza cały ten ogromny majątek odziedziczyła jedyna jego córka Anna (1779-1867), zamężna najpierw za Aleksandrem Potockim, a powtórnie za Stanisławem Dunin-Wąsowiczem. Testamentem z 1867 r. zapisała ona Horodno synowi z pierwszego małżeństwa, Maurycemu Potockiemu ( 1812 -1879), po którego śmierci na mocy działu rodzinnego z 1880 r. dobra te przeszły na własność Augusta hr. Potockiego. Pod koniec XIX w. sprzedał on Horodno generałowi rosyjskiemu Asaturowowi, od którego majątek przeszedł do hr. Ignatiewa, a od niego znów do rosyjskiego generała Kondratowicza. Ostatnimi dziedziczkami Horodna, ograniczonego już tylko do ośrodka dawnej wielkiej fortuny, były jego żona Ada i córka Wiera Kondratowicz.

Pojąwszy w 1775 r. za żonę Konstancję ks. Poniatowską, córkę ks. Kazimierza, podkomorzego wielkiego koronnego, brata rodzonego króla Stanisława Augusta, Ludwik Tyszkiewicz otrzymać miał od monarchy, przyrzeczenie, iż w czasie projektowanej przez niego podróży po Litwie król odwiedzi także i Horodno. Aby móc godnie przyjąć swego koronowanego gościa, jak mówiło miejscowe podanie, w ciągu jednego roku wybudował Tyszkiewicz drewniany wprawdzie, ale okazały dwór w stylu klasycystycznym. Dom ten nie wyróżniał się zewnętrznie niczym szczególnym - wewnątrz za to olśniewał przepychem i doskonałym smakiem dekoracji. Na wyposażenie swej siedziby i jej urządzenie wydał Tyszkiewicz niemałe sumy, sprowadzając artystów dekoratorów i rzemieślników, jak też potrzebny do zdobienia sal materiał - wprost z Paryża. Bytność króla Stanisława Augusta w Horodnie nie doszła wprawdzie do skutku, dwór jednak został wykończony i mimo zmiennych losów dotrwał do drugiej wojny światowej.

Ponieważ Potoccy posiadali wiele innych pięknych siedzib, jak Wilanów i Krzeszowice, Horodno odwiedzali zapewne jedynie dorywczo. Z powodu braku należytej opieki i konserwacji, jak też zbyt pospiesznej budowy, ściany domu zaczęły się z czasem wychylać z pionu, co wymagało konserwacji. Od ruiny uratował dwór Maurycy Potocki, który polecił naprawić uszkodzenia i oszalować budynek zewnętrznie. Nie wpłynęło to wprawdzie na jego upiększenie, ale za to zabezpieczyło na długie lata. Także wewnątrz przeprowadzone zostały najkonieczniejsze roboty konserwatorskie, przy czym nie tknięto jednak ani kosztownych obić jedwabnych i atłasowych, ani też złoceń czy stiuków.

Zespół dworu w Horodnie tworzyły trzy stojące blisko siebie budowle: pałac mieszkalny, usytuowane naprzeciwko niego oficyna i wznosząca się po prawej stronie murowana kaplica. Główny dom mieszkalny, stojący na rzucie wydłużonego prostokąta, składał się z dwóch kondygnacji: przyziemia, opatrzonego dość dużymi, kwadratowymi oknami, mieszczącego prócz szeregu izb gospodarczych także podrzędne pokoje mieszkalne, oraz wysokiego parteru, zawierającego amfiladę salonów i apartamentów właścicieli. Piętnastoosiowe elewacje dłuższe, jak też czteroosiowe boczne dworu, pokrywało w ciągu ostatnich dziesięcioleci oszalowanie naśladujące bonie, co sprawiało wrażenie, jak gdyby budynek był murowany. W centrum elewacji głównej pałacu występował trójosiowy ryzalit, do którego przylegał nieco zbyt ciężki, mocno ku przodowi wysunięty portyk o czterech drewnianych, zwężających się ku górze kolumnach doryckiego porządku. Wspierały one belkowanie pokryte fryzem z tryglifami i płaskimi guzami w metopach. Pomiędzy trójkątnym frontonem i belkowaniem znajdowała się nadbudowa, pochodząca być może z czasów restauracji pałacu. Nadawała ona portykowi pewną nieforemność i ciężkość, niewspółmierną w stosunku do niskich kolumn. W tympanonie widniała tarcza herbowa właścicieli. Pod portyk prowadził owalnie zarysowany podjazd, ujęty w ramy otynkowanego murku. Jako wejście dla pieszych służyły umieszczone naprzeciw głównych drzwi schody, złożone z kilkunastu stopni. Przed portykiem tworzyły one platformę z ustawioną po obu bokach balustradą, łączącą również ze sobą dwie skrajne kolumny.

Podobnie jak główna, wyglądała elewacja ogrodowa pałacu. Jedyna różnica ograniczała się do kształtu portyku, który z tej strony był płytki, a w trójkątnym frontonie zamiast tarczy herbowej występował okulus. Do portyku ogrodowego przylegał szeroki taras, otoczony identyczną balustradą, jak przy podjeździe. Na taras wiodły ćwierćkoliste, zwężające się stopniowo ku górze schody o piętnastu stopniach. W przedniej ścianie tarasu znajdowały się trzy półkoliste wnęki. W skrajnych niszach umieszczone były ławy kamienne. Dwór kryty był i czterospadowym dachem gontowym, prawdopodobnie nieco zmienionym podczas robót zabezpieczających budynek. Po obu stronach portyku, jak też w bocznych połaciach dachu mieściły się niskie, podłużne, poziomo wycięte lukarny, oświetlające strych i poddasze. Wnętrze domu miało podział dwutraktowy z korytarzami środkowymi na obu skrzydłach i w centrum.

Ponieważ całe Horodno stosunkowo niewiele ucierpiało w czasie pierwszej wojny światowej, kiedy to grabieży czy zniszczeniu uległo głównie wewnętrzne urządzenie, a poza tym zachowały się dwa inwentarze pałacu, z których jeden pochodził z 1826 r., drugi zaś z 1866 r., jak też liczne fotografie sprzed 1939 r., można mieć dość szczegółowe wyobrażenie o wyglądzie pokoi na przestrzeni XIX w. i w początkach XX w. Rzecz jasna, że oba inwentarze mocno różnią się między sobą, gdyż liczne sprzęty i dzieła sztuki, którymi Horodno było urządzone, ulegały z czasem przesunięciom lub z powodu zużycia wycofywano je zastępując innymi, nowo nabytymi. Wiele też cenniejszych przedmiotów, na długo przed ostatecznym wyzbyciem się majątku, zabrali właściciele do swej siedziby w Warszawie, czy też wywieźli do Wilna na sprzedaż. Archiwum natomiast podarował August Potocki Antoniemu Tyszkiewiczowi do jego pamiątek rodzinnych. W początkach XX w. znajdowało się więc ono w wileńskich zbiorach Tyszkiewiczów. Dzięki malarzowi Rosenowi wiemy jednak, że w 1882 r. większość urządzenia pałacu i dzieł sztuki znajdowała się jeszcze na miejscu, jakkolwiek ówcześni właściciele niezupełnie orientowali się w ich wartości. Rosen opowiada np. o odnalezionym przez siebie w czasie zwiedzania domu na strychu rulonie, który po rozwinięciu okazał się oryginalnym dywanem Aubusson. Rzuca to nieco światła na klasę wszystkich innych zbiorów Horodna, których szczątki, głównie w postaci stylowych mebli, przetrwały we dworze aż do wybuchu drugiej wojny światowej.

Inwentarze oraz materiały ikonograficzne dowodzą, że wiele pokoi mieszkalnych, a przede wszystkim reprezentacyjnych pałacu miało dekoracje w postaci boazerii i bogatych sztukaterii ściennych, utrzymanych w stylu Ludwika XVI; tym ciekawszych, że nigdzie nie powtarzały się identyczne motywy. Większość sal i pokoi wyposażona też była w żyrandole kryształowe, osadzone w oprawę ze złoconego brązu, również w stylu Ludwika XVI, kominki z piaskowca przeważnie biało lakierowane lub marmurowe, piece różnych kształtów z pięknych kolorowych kafli, m. in. ozdobionych herbem Leliwa, oraz posadzki jesionowe, złożone z dużych kwadratów układanych po przekątnej. Stolarszczyznę pokrywał biały lakier, często ze złoceniami. Jeżeli jednak autorstwo projektu pałacu przypisuje się ostrożnie Bogumiłowi Zugowi, to nazwiska wykonawców dekoracji wewnętrznych pozostaną chyba anonimowe. Nie jest rzeczą wykluczoną, że byli to ci sami nieznani sztukatorzy, którzy pracowali przy nie wykończonym pałacu w pobliskich Żyrmunach, zaprojektowanym w tym samym mniej więcej czasie co dwór horodeński.

Urządzenie ruchome pałacu miało również cechy stylu Ludwika XVI, jakkolwiek mogły się tam znajdować także pojedyncze przedmioty z czasów Ludwika XV. Sporo było też mebli późniejszych, empirowych. Jedynym wskaźnikiem stylów, oprócz zachowanych pojedynczych sztuk, są dane zaczerpnięte z inwentarzy, ograniczające się jednak do opisów powierzchownych, dotyczących materiału, z jakiego dane sprzęty zostały sporządzone, lakieru, złoceń i dekoracji w postaci brązów. Gorzej przedstawia się sprawa w odniesieniu do dzieł sztuki, głównie zaś bogatej galerii obrazów. Inwentarze wymieniają je tylko ilościowo, z podaniem co najwyżej wielkości i oprawy, przeważnie w złocone ramy "snycerskiej roboty". Trochę dokładniej opisane są dekoracyjne wazony porcelanowe i fajansowe, zawsze jednak bez podania fabryki. Jedynie przy wyliczaniu znajdującej się w kredensie porcelany stołowej inwentarze określają ją jako chińską, saską w kwiaty, berlińską deseniową, fajans angielski w deseń zielony i pruski.

Do pałacu wchodziło się przez dużą kwadratową sień główną, która według inwentarza z 1866 r., spisanego przypuszczalnie już po konserwacji domu, miała ściany malowane farbą klejową na kolor jasnoseledynowy i posadzkę z płyt marmurowych. Oświetlenie wieczorne sieni stanowiła najpierw kryształowa latarnia, zawieszona na jedwabnym karmazynowym sznurze, zastąpiona później trzyświecowym, także kryształowym żyrandolem. Na urządzenie ruchome sieni składały się w tym samym czasie m. in. dwa okrągłe stoliki olchowe z szufladkami oraz dwie kanapki z tego samego drewna o siedmiu siedzeniach kształtu krzeseł i dwie o dwóch siedzeniach. Oprócz tego, na odpowiednich postumentach, stały tu cztery popiersia gipsowe.

Amfiladę prawego, frontowego odcinka traktu tworzyły cztery pokoje, z których pierwszy, największy, służył jako biblioteka. Ściany jego wybite były tapetami popielatymi w kwiatowe wzory, zaś woskowana posadzka ułożona z sosnowych tafli. W 1826 r. z sufitu zwisał tu żyrandol kryształowy, oprawiony w złocony brąz, z pięcioma szklanymi lichtarzykami, a w 1866 r. inny, także kryształowy, na 9 świec. Nad kamiennym, biało lakierowanym kominkiem umieszczone było lustro w ramach "snycerskiej roboty". Pierwotny zegar ścienny, pozłacany, paryski, zastąpiony został później przez stojący na postumencie drewnianym. W pierwszej połowie XIX w. pokoju bibliotecznego używano jako jeszcze jednego salonu lub do gry w karty, na co wskazywało jego ówczesne urządzenie, składające się z mahoniowego kwadratowego stolika z klapami, drugiego fornirowanego i trzeciego olchowego bejcowanego, także składanego, jak też z jedenastu krzeseł mahoniowych obitych skórą. Z chwilą przeznaczenia pokoju na bibliotekę, zostały w nim umieszczone cztery szafy na książki: dwie duże olchowe, jedna mała fornirowana, ozdobiona brązami i czwarta z wierzchem marmurowym, wszystkie zaopatrzone w druciane siatki. Ponieważ inwentarz nie wspomina nic o książkach, można przypuszczać, iż spisano je oddzielnie. Do poprzedniego urządzenia z czasem przybył jeszcze i fotel czarno malowany, obity wełnianym pąsowym materiałem, a miejsce krzeseł mahoniowych zajęły inne, biało lakierowane, pokryte dymką w paski. Wzbogaciła się też dekoracja artystyczna przez zawieszenie w bibliotece czternastu różnej wielkości obrazów olejnych i ustawienie czterech popiersi gipsowych.

Z biblioteki można było wejść do pokoju położonego w trakcie ogrodowym domu lub kolejno do trzech małych stosunkowo pokoi, tworzących dalszy ciąg prawej amfilady frontowej, oddzielonych korytarzem od pokoi tylnych. Pierwszy z tych trzech pokoi służył jako bawialny. Miał on ściany pokryte papierowymi tapetami w tonacji żółtej z kolorowymi szlakami, jesionową posadzkę i biało lakierowany kominek, z umieszczonym powyżej zwierciadłem o czterech taflach, oprawionym w podobnie lakierowane rzeźbione ramy. Urządzenie pokoju według stanu z 1866 r. składało się ze sprzętów utrzymanych w różnych stylach. Stała tam m. in. komoda mahoniowa fornirowana o czterech szufladach, nakryta płytą z kolorowego marmuru i ozdobiona brązami, szezlong obity białym materiałem, łóżko czeczotkowe politurowane, szafka kątowa fornirowana z białą płytą marmurową, mała kanapa bejcowana obita niebiesko-białym adamaszkiem, dwa krzesła z poręczami, biało lakierowane, także białym adamaszkiem pokryte oraz pięć stolików, w tym cztery mahoniowe, niektóre ozdobione brązami i jeden olchowy, bejcowany, wyklejony na wierzchu czarną skórą. Posadzka przed łóżkiem zasłana była kolorowym dywanem, zapewne wschodnim. Z dzieł sztuki wisiał tu portret hetmana Tyszkiewicza i sześć obrazów "meblowych", różnej wielkości. Pokój bawialny dekorowały też trzy wazony fajansowe, w czym dwa pozłacane, zaś trzeci w kwiaty na białym tle; dalej dwie "figury", jedna gipsowa ustawiona na postumencie drewnianym, biało lakierowanym, a druga biała, na postumencie okrągłym, wsparta na kotwicy; lampa lakierowana na postumencie brązowym; lichtarz szklany oprawny w złocony brąz i jakaś szczególnie zapewne cenna filiżanka porcelanowa z dwoma uszkami, nakrywką i spodkiem, wyzłacana, z cyfrą.

Sąsiedni pokój sypialny miał w 1826 r. obicie z tapet koloru błękitnego, również ze szlakiem kolorowym, zaś w 1866 r. nowe, zielone w liście, posadzkę podobną jak poprzedni oraz zwierciadło najpierw z czterech części złożone, w ramach bejcowanych, stojące na postumencie, później zaś inne, oprawione w ramy złocone i zawieszone na ścianie. Także pierwotne żelazne łóżko zastąpione zostało przez czeczotkowe, politurowane, podwójne. Dalsze urządzenie pokoju stanowiły: kanapa olchowa i cztery krzesła bejcowane, obite płócienkiem niebiesko-białym oraz dwa stoliki. Wisiało tu ponad dwadzieścia obrazków, określonych w inwentarzu wcześniejszym jako "kopersztychy", zaś w późniejszym jako "lanszafty tuszowe". Czwarty i ostatni w amfiladzie prawej pokój narożny, służący jako garderoba, już z racji swego przeznaczenia niczym szczególnym się nie odznaczał, choć również był stylowo urządzony.

W lewym trakcie frontowym mieściły się trzy duże pokoje, według nomenklatury z 1866 r. określone jako: zielony, jadalny i rogowy. Przylegający do sieni pokój "zielony" zwany był w ten sposób od koloru tapet ze szlakiem popielatym w deseń, jakimi miał oklejone ściany. Znajdował się tam w 1826 r., podobnie jak w bibliotece, żyrandol kryształowy w oprawie ze złoconego brązu o czterech lichtarzykach, na ścianie zaś wisiało zwierciadło w rzeźbionych i złoconych ramach, jak też sześć różnej wielkości obrazów. Urządzenie tego pokoju stanowiły następujące przedmioty: duży mahoniowy stół owalny do rozkładania i mały okrągły na trzech nóżkach, z trzema kondygnacjami, jak też dwanaście biało lakierowanych krzeseł z poręczami i dwa mahoniowe.

Sala jadalna miała w 1826 r. ściany z "memblatury perłowo lakierowane", kamienny, szaro malowany kominek, kryształowy żyrandol sześcioświecowy oraz parę kinkietów ściennych brązowych, wyzłacanych. Nad kominkiem znajdowało się zwierciadło o sześciu taflach w rzeźbionych, na perłowy kolor lakierowanych ramach. Stały tu m. in. dwie kanapy "snycerskiej roboty", biało lakierowane i pozłacane, z materacami karmazynowymi w kwiaty, stolik mahoniowy kwadratowy z bocznymi klapami i drugi z tego samego drewna okrągły, dwa stoliki mahoniowe z klapą, szufladkami i blatami wyklejonymi zielonym suknem, dziesięć krzeseł z poręczami, biało lakierowanych i złoconych, obitych materiałem tureckim karmazynowym w paski, a w końcu ekran mahoniowy z zieloną kitajką do kominka. Na dekorację sali składały się następujące przedmioty: zegar kurantowy na postumencie mahoniowym ze złoconą figurą i dziesięcioma walcami, trzy wazoniki porcelanowe w kwiaty ze złoceniem, dwa brązowe wyzłacane lichtarzyki oraz dziesięć obrazów.

Ostatni w lewym trakcie frontowym pokój "rogowy", z jednym oknem w ścianie frontowej i drugim w bocznej, służył początkowo jako kancelaria i z tego powodu miał wejście jedynie ze środkowego korytarza. W 1826 r. był on obity materiałem z "kartunu kolorowego", a w 1866 "płócienkiem w kwiatki". Był tam kominek nie kamienny, lecz żelazny, i schodki wiodące bezpośrednio do składziku na poddaszu. Według inwentarza wcześniejszego w pokoju tym stało sporo mebli, a więc: stół z trzema szufladkami i stolik mniejszy do rozkładania, oba mahoniowe fornirowane, kanapa olchowa bejcowana, obita płócienkiem niebiesko-białym w kratkę, kantorek mahoniowy z szufladkami i klapą, ozdobiony brązami, fornirowana również biblioteczka, szafka olchowa bejcowana z pięcioma półkami, szezlong bejcowany, obity podobnie jak kanapa, cztery biało lakierowane krzesła mniejsze i jedno większe,

"snycerskiej roboty", także niebiesko-białym płócienkiem obite, jak też szóste, z poręczami obleczonymi skórą, służące do fryzowania. Na ścianach pokoju wisiało osiem obrazów i pięć sztychów. Dalsze artystyczne wyposażenie stanowiły dwa wazony fajansowe okrągłe "na dnie białym w kwiaty" z nakrywami, gipsowe popiersie na wyzłacanym postumencie i parę drobiazgów biurowych.

Bogaciej dekorowane reprezentacyjne pokoje znajdowały się w ogrodowym trakcie pałacu. Jego środek zajmowała wielka kwadratowa komnata o zaokrąglonych narożnikach, oświetlona trzema parapetowymi oknami wychodzącymi na ogrodowy taras, określona w obu inwentarzach jako "pokój bilardowy". Miał on wprawdzie bezpośrednie połączenie z główną sienią wejściową, lecz był od niej oddzielony małym, ciemnym przedpokojem. W 1826 r. pokój bilardowy miał obicie "papierowe chińskie ze szlakiem". W drugiej połowie XIX w. obicie to zastąpiono innym, również papierowym, "światłym w kwiatki", które przetrwało do 1939 r. Dołem ściany wyłożone były lakierowaną boazerią, obicie zaś posiadało obramienie w postaci złotych listewek. Pod sufitem biegł pas sztukaterii z głównym motywem stylizowanych palmet i kampanul. Naprzeciw środkowych drzwi znajdował się kominek kamienny,

biało lakierowany, w bogato rzeźbionej oprawie, także z motywami roślinnymi. Cała ściana

nad kominkiem zajęta była przez zwierciadło o dwóch taf1ach, wprawione w złocone, wąskie ramy sztukaterii. Prostokątne pole nad lustrem wypełniały płaskorzeźby z owalnym złoconym medalionem pośrodku, wyobrażającym putta na rydwanie zaprzęgniętym w kozy. Ponad medalionem widniał poziomy gzyms, a pod nim trzy złocone głowy baranie, połączone ze sobą wieńcem girlandowym. Dwa inne zwierciadła wprawione w bogate ramy umieszczone były w przestrzeniach międzyokiennych. Wieńczyły je płyciny z płaskorzeźbami, przedstawiającymi skrzyżowane ze sobą kołczany, łuki, strzały, pochodnie, kaduceusze oraz wici roślinne, przewiązane wstęgą i zawieszone na wieńcu girlandowym uplecionym z kwiatów. Stojąc przed kominkiem miało się po prawej ręce wnękę półokrągłą, w której stał piec na nóżkach ze starych kaf1i koloru seledynowego. Po lewej stronie kominka znajdowały się bogato profilowane drzwi wiodące z sionki, zwieńczone półokrągłą, gładką supraportą ze skromną, złoconą girlandą u góry. Pole supraporty wypełniała klasycystyczna, również złocona waza. Z sufitu zwisał żyrandol na 12 świec. Drzwi, prowadzące do najbliższego w lewym trakcie ogrodowym "drugiego pokoju zielonego" i na prawo do "drugiego pokoju bawialnego", zwieńczone były supraportami prostokątnymi. Złocone okrągłe medaliony, ujęte z obu stron w gałązki, umieszczone w supraportach, przedstawiały sceny figuralne z wyobrażeniem igrających puttów. Środek gładkiego sufitu zajmowała okrągła rozeta z białych sztukaterii. Zgodnie z jego nazwą i przeznaczeniem, w pokoju tym stał bilard mahoniowy fornirowany, ozdobiony brązami. Do innego rodzaju rozrywek służyły warcabnica oraz "perspektywa mahoniowa z lustrem". Dalsze urządzenie składało się w 1826 r. z czterech stolików okrągłych z szufladkami, dwóch półokrągłych, "snycerskiej roboty" z białymi, marmurowymi blatami i jednego do kwiatów z szufladkami, dalej z dziewięciu krzeseł z poręczami, biało lakierowanych i złoconych, obitych tureckim karmazynem. Kominek przesłaniał ekran z białego atłasu w ramach orzechowych z brązami. Pokój bilardowy zdobiło sześć różnej wielkości obrazów, dwa białe alabastrowe wazony z nakrywami i cztery ustawione na kominku "biusty spiżowe czarne".

Pierwszy w amfiladzie prawego traktu ogrodowego "drugi pokój bawialny", o ściętych narożach ściany przylegającej do biblioteki, miał w 1826 r. "obicie papierowe seledynowe" ze szlakiem oraz kominek kamienny, biało lakierowany. W 1866 r. pokój ten obity był już zielonym adamaszkiem i miał kominek z białego marmuru w jednym ze ściętych rogów, a piec podobny jak w pokoju bilardowym, z herbem Tyszkiewiczów, w rogu przeciwległym. Dolną część ścian pokrywały niskie, białe boazerie, zaś oprawę obić tworzyły szersze niż w pokoju bilardowym złocone listwy. Pod sufitem biegł wąski, gładki biały gzyms. Wysokie, złożone z czterech tafel lustro, mieszczące się pomiędzy , oknami, zwieńczone było u góry płyciną z dwoma skrzyżowanymi chorągiewkami i buławą hetmańską. Po bokach buławy widniały rozdzielone elementy herbu Tyszkiewiczów, to jest półksiężyc i gwiazda. Nad drugim lustrem, sześciotaflowym, w ramach drewnianych, rzeźbionych, biało lakierowanych, umieszczonym nad kominkiem, znajdował się okrągły medalion ze sceną przedstawiającą putta rozpalające ognisko. Medaliony kształtu owalnego, z wyobrażeniem skrzyżowanych strzał, kołczanów, i szabli, chorągwi etc., przewiązanych i zawieszonych na wstędze, wypełniały supraporty wieńczące otwory drzwiowe, ujęte w ramy ornamentów plecionkowych. W "drugim pokoju bawialnym" stały dwa stoliki, jeden półokrągły pozłacany z białym marmurowym błatem, drugi zaś olchowy bejcowany z nóżkami mahoniowymi ozdobionymi brązami, dalej dwie kanapy biało lakierowane, dwie sofki podobnie wykonane oraz sześć krzeseł z poręczami, wszystkie obite adamaszkiem zielonym w kwiaty. Stał tu też jakiś "instrument do gry", dębowy, bejcowany, z nabijanymi drutami i pięcioma mosiężnymi kulkami. Na ścianach wisiały duże widoki Warszawy oraz dwa małe obrazy o nieokreślonej treści. Para brązowych pozłacanych lichtarzy "na wzór wazoników", jak też dwa małe wazoniki fajansowe i jeden podobny z wierzchem uzupełniały dekorację pokoju.

Następny w prawym trakcie ogrodowym "drugi pokój sypialny" w 1826 r. miał obicie papierowe niebieskie ze szlakiem i biało lakierowany kamienny kominek. W 1866 r. obicie było już bardziej wyrafinowane, gdyż z zielonego adamaszku. Zwracało tu uwagę szczególnie piękne zwieńczenie lustra nad kominkiem, oprawionego początkowo w rzeźbione i lakierowane drewniane ramy, później zaś wpuszczonego w ścianę. Zwieńczenie to miało postać płaskorzeźby wyobrażającej siedzącą Afrodytę,

której putto podaje jabłko. Mieściło się ono w prostokątnym polu, pod wydatnym gzymsem wspartym na kroksztynach. Podobnego kształtu pole jednej z supraport wypełniała inna płaskorzeźba, mająca pośrodku kosz z kwiatami, otoczony wieńcem i ustawiony pomiędzy skrzyżowanymi ze sobą dwiema gałązkami palmowymi. Nad tą płaskorzeźbą znajdował się również gzyms, z podwójnym rzędem zwisających na gruzach korali umieszczonych między kroksztynami. Biało lakierowane drzwi wykazywały złocenia. Wyposażenie pokoju uzupełniał czteroświecowy, brązowo-kryształowy

żyrandol. Urządzenie ruchome pokoju, jak i wszystkich pozostałych, w ciągu lat ulegało zmianom. W 1866 r. składały się na nie: łóżko czeczotkowe politurowane, kanapa "rozsuwająca się na łóżko", wyzłacana, obita zielonym adamaszkiem, jeden stolik mały mahoniowy z brązem, szafką i drzwiczkami, stojący przy łóżku oraz drugi, również mahoniowy, owalny, na dwóch nóżkach, kilka foteli także adamaszkiem obitych i dwa lustra w ramach złoconych. Pokój zdobił olejny portret króla Stanisława Augusta oraz dwa wazoniki fajansowe ustawione na kominku. W 1826 r. było tu znacznie więcej mebli i przedmiotów artystycznych, a więc: mahoniowy fortepian wiedeński na dwa głosy, komoda mahoniowa fornirowana z brązami, wielka szafa mahoniowa, także fornirowana z brązami i inne. Stał tu również zegar paryski brązowy z trzema figurami.

Trzeci z kolei w amfiladzie, mały jednookienny pokój służył jako "gabinecik". Był on w 1826 r. obity tapetą niebieską "ze szlakiem", miał boazerie i kamienny kominek z zawieszonym nad nim czterotaflowym zwierciadłem w złoconych ramach. W 1866 r. ściany "gabineciku" obciągnięte były jakąś materią w złoconych ramach, wówczas już zniszczoną. Lamperie, drzwi i supraporty były wyzłacane. Urządzenie tego pokoju ograniczało się w 1826 r. tylko do kanapy z materacem, pięcioma poduszkami i dwoma wałkami, obitych atłasem, stolika olchowego "snycerskiej roboty" i krzesła biało lakierowanego, obciągniętego płócienkiem. Z dzieł sztuki, znajdujących się podówczas w "gabineciku", inwentarz wymienia odlany z żelaza krzyż z figurą Chrystusa, dwa "kopersztychy" i obraz, który określa jako "kawiarka w ramach czarnych za szkłem". Była to zapewne owa replika Chocolatiere genewskiego malarza Liotarda, której oryginał posiada galeria drezdeńska. Według inwentarza późniejszego, w pokoju tym był już zapewne jakiś inny obraz olejny, a oprócz tego klawikord "dawny mahoniowy" na nóżkach olchowych i fajansowy wazonik do kwiatów. Ostatni, większy podłużny pokój narożny nie był wymieniany w inwentarzach, toteż ani jego wyposażenie, ani przeznaczenie nie są znane.

Na skutek skrócenia "gabineciku", pomiędzy drugim pokojem sypialnym i pokojem narożnym znajdowała się jeszcze "garderoba" mała, obita w 1826 r. tapetami zielonymi ze szlakiem, a w 1866 r. malowana farbą klejową. Schodki tu umieszczone prowadziły na górę, do składziku. Urządzenie pokoju nie różniło się zasadniczo od urządzenia innych komnat. W 1826 r. składało się ono z kanapy olchowej bejcowanej, obitej drelichem niebiesko-białym, szafki ściennej bejcowanej, z pięcioma półeczkami, kilku krzeseł biało lakierowanych i mahoniowych, składanego stolika olchowego bejcowanego oraz zwierciadła w rzeźbionych i biało lakierowanych ramach. Na ścianach wisiały "lanszafty różne" w ramach czarnych, oszklone.

Dziedzice Horodna najwidoczniej lubowali się we wszelkich odcieniach koloru zielonego,

gdyż także duży, o trzech oknach pokój przyległy do "bilardowego", drugi "zielony" służący jako jeszcze jeden "bawialny", rozpoczynający lewy trakt ogrodowy, według inwentarza z 1826 r., miał obicie ścian z takiej właśnie barwy adamaszku ujętego w złocone ramy. Znajdował się tam również kominek z białego marmuru, ozdobiony brązami i czarnymi medalionami, ustawiony w jednym narożu, zaś piec z pięknych kafli - w drugim. W 1866 r. zamiast adamaszku pokój ów miał już tylko obicie tapetowe, "światło - zielonego koloru". Podobnie jak inne reprezentacyjne pokoje, także i pokój zielony bawialny obiegała dokoła niska, biało lakierowana boazeria. Dwutaflowe lustro nad kominkiem wprawione było w szerszą niż gdzie indziej złoconą ramę, zwieńczoną okrągłym medalionem, na którym przedstawiona była profilem do widza zwrócona głowa męska, przybrana w wieniec laurowy. Medalion mieścił się nad dwiema skrzyżowanymi gałązkami. Pod gzymsem wypełniającym gładką fasetę znajdował się jeszcze złocony szlak meandrowy, zaś w prostokątnych supraportach, ujętych w złocone również ramy, w górnej części kosze kwiatów, w dolnej zaś niewielkie złocone medaliony, przedstawiające igraszki puttów. Płaskorzeźby płycin wieńczących dwa czterotaflowe lustra międzyokienne, wpuszczone w złocone ramy, wyobrażały wazy z kwiatami, wsparte na kroksztynach. Wisiał tu jeszcze wielki, kryształowy żyrandol z dwunastoma brązowymi lichtarzykami.

Drugi pokój "zielony" należał do najbogaciej wyposażonych w stylowe sprzęty oraz dzieła sztuki. Z mebli znajdowały się tam dwie kanapy biało lakierowane i złocone, obite zielonym adamaszkiem, dwie fornirowane komody z ozdobami brązowymi, cztery stoliki, z nich dwa kątowe, złocone, jeden mahoniowy składany wybity zielonym suknem i jeden mahoniowy okrągły na trzech nóżkach, osiem podobnie obitych krzeseł, dziewięć "trzesinkowych" malowanych biało z niebieskim oraz szereg drobniejszych przedmiotów, jak np. krosienka olchowe czy też kratka żelazna przy kominku. Na dekorację pokoju składały się przede wszystkim cztery portrety: ks. podkomorzego Kazimierza Poniatowskiego i hetmana Ludwika Tyszkiewicza oraz ich małżonek. Dalej nieokreślony biust z marmuru czarnego na postumencie, dwie białe marmurowe "figury", także ustawione na postumentach, dwa wazony fajansowe różowe w kwiaty z nakrywami, trzy mniejsze wazoniki również fajansowe w kwiaty niebieskie, dwa lichtarze marmurowe oprawne w złocony brąz i dwa brązowe, pozłacane

z emalią - jak też kolorowy dywan turecki. Zielonym adamaszkiem wybity był w 1826 r.

także pokój następny w lewej ogrodowej amfiladzie, to jest stosunkowo niewielki, choć oświetlony jak prawie wszystkie inne komnaty pałacu dwoma oknami, trzeci "pokój sypialny" z alkową. Przed 1866 r. obicie to zmieniono na nowe, takiego samego koloru, ale papierowe, z motywem liści winorośli. I tu znajdował się kominek kamienny oraz mały żyrandol kryształowy z czterema brązowymi lichtarzami. Przestrzeń nad kominkiem zajmowało lustro złożone z dwóch tafel w złoconych ramach. Drugie lustro w takiej samej oprawie wisiało między oknami. W pokoju sypialnym, zapewne samych państwa domu, najważniejszym meblem było oczywiście podwójne łóżko drewniane, złocone, z baldachimem z zielonego adamaszku i firankami z "kitajki" zielonej w białe kratki. Baldachim wieńczył okrągły kosz złocony, wypełniony strusimi piórami. Dwie małe szafki złocone i obite zielonym safianem, stojące między oknami, a dalej stolik mahoniowy i stolik na czterech nóżkach z drzewa różanego z brązami, o dwóch półeczkach z białego marmuru, jak też dwa krzesła poręczowe złocone obite zielonym adamaszkiem dopełniały urządzenia pokoju sypialnego. Dzieł sztuki było tu niewiele, gdyż jeden tylko obraz niewiadomej treści i dwa lichtarze "słupkowe" brązowe w kształcie wazoników. Ostatni w lewej ogrodowej amfiladzie, mały, kwadratowy, z jednym tylko oknem "gabinecik" drugi miał w 1826 r. obicie "materialne na dnie białym w kwiaty", kominek kamienny i zawieszone nad nim zwierciadło, złożone z jednej tafli w złoconych ramach. W okresie późniejszym dawne obicie zmieniono na papierowe w kwiaty. Urządzenie "gabineciku" składało się z kanapy złoconej z materacem o sześciu poduszkach, obitych czerwoną materią w pasy, dwóch stolików mahoniowych: okrągłego z brązem, czterema szufladkami i tacą blaszaną zielono malowaną na wierzchu oraz małego z jedną szufladką, w końcu z dwóch krzeseł także złoconych, obitych czerwonym materiałem w paski. Jakiś obraz, jak też "figura gipsowa na postumencie" stanowiły artystyczne wyposażenie pokoju.

Na "gabineciku" tym kończyła się nieprzerwana amfilada pokoi reprezentacyjnych i mieszkalnych traktu ogrodowego pałacu. W lewym rogu domu mieściła się jeszcze wprawdzie "garderoba" o nieregularnym kształcie i jednym oknie w ścianie bocznej, ale nie miała ona drzwi łączących ją z "gabinecikiem". Można się tam było dostać jedynie ze środkowego korytarza lub z pokoju sypialnego. "Garderoba" służąca w 1826 r. jako przedpokój i ozdobiona jakimś "lanszaftem" w ramach mahoniowych, miała wówczas obicie ścian "zielone ze szlakiem", a w 1866 r. papierowe, seledynowe. Usytuowane w tym samym narożu pałacu jeszcze jedne schodki wiodły stąd do dwóch pokoików na poddaszu. Jest rzeczą jasną, że oprócz wymienionych powyżej sprzętów i dzieł sztuki inwentarze uwzględniają także inne, drobniejsze szczegóły wyposażenia ruchomego pałacu, jak firanki, story, parawany, przyrządy do kominka, przybory toaletowe i piśmienne etc.

Wysokie sutereny, oprócz izb gospodarczych, składu mebli itp., mieściły także pokoje mieszkalne, przeznaczone dla administracji i gości. Niektóre z nich otrzymały wyposażenie niewiele ustępujące pokojom górnym. Jeden z nich miał bowiem ściany "fornirowane deskami i malowane", co może oznaczać, że w całości były one pokryte boazerią, oraz jesionową posadzkę, drugi zaś - ściany również fornirowane deskami, ale jeszcze bardziej ozdobne, gdyż z "fugami wyzłacanymi". Pokoje te urządzone były podobnymi meblami, jakie stały we właściwych komnatach mieszkalnych i reprezentacyjnych. Zdobiły je również zwierciadła w bogatych oprawach, jak też liczne "pejzaże" w ramach złoconych za szkłem, "lanszafty tuszowe", jakieś małe "lanszafciki" i inne. Na podkreślenie zasługuje fakt, że już w 1826 r. dwór horodeński miał zainstalowaną wannę blaszaną w drewnianej obudowie kształtu komody z ozdobami brązowymi i zamykanym wiekiem. Była to więc nieczęsto w owych czasach we dworach polskich spotykana łazienka. Część suteren zajmowały też piwnice, do których wejście znajdowało się przy głównym portyku.

Usytuowana naprzeciw pałacu piętnastoosiowa, parterowa, drewniana, oficyna miała wygląd skromny. Budynek ten, bez podmurowania, wznosił się na planie wydłużonego prostokąta i kryty był bardzo wysokim, charakterystycznym dla XVIII w., czterospadowym, gładkim dachem gontowym z dwiema lukarnami, podobnymi jak w budynku głównym. Oficyna miała ściany tynkowane na kolor jasny. Główne wejście, mieszczące się ściśle na osi, nie było zaakcentowane ani portykiem, ani też jakąkolwiek oprawą. Stojąca w niewielkiej odległości na prawo od pałacu murowana kaplica, niewątpliwie starsza od niego, może pozostałość wcześniejszej siedziby, nosiła znamiona późnego wileńskiego rokoka. W jej fasadzie, pośrodku wgłębionej występowały skromne pilastry z dekoracją rokokową i charakterystycznie wycięty otwór okienny. Ponad wydatnym gzymsem wznosiła się wieżyczka z tarczą herbową zwieńczoną mitrą i sygnaturką. Jednonawowe wnętrze świątyń odznaczało się powściągliwością rokokowego wystroju ścian dzielonych pionowo pilastrami. Chór o faliście wygiętej linii wspierał się na dwóch wolno stojących i dwóch przyściennych filarach. Rosen wspomina też o pięknie rzeźbionej ambonie drewnianej. W czasie jego odwiedzin kaplica najwidoczniej nie była używana ani nawet konserwowana, gdyż dno ambony zapadło się pod nim. Jakieś prace renowacyjne kaplicy przeprowadzał wcześniej Henryk Marconi.

Park krajobrazowy założony został najprawdopodobniej równocześnie z budową dworu, albo też przekomponowano go wówczas z dawniej już tam istniejącego ogrodu. W 1784 r. opiekował się nim J. L. Knackfuss, który mógł być też jego twórcą. Początkowo park miał charakter barokowy, widoczny jeszcze w 1882 r. m. in. w postaci strzyżonych drzew. Rosen nie waha się nawet twierdzić, iż był on wzorowany na ogrodach wersalskich. W każdym razie do końca wyraźnie rysowały się jego założenia osiowe. Główna część ogrodu leżała od strony tylnej domu. Z okien jego i tarasu otwierał się widok na wykopany wzdłuż osi, prostokątny kanał i stojącą na jego krótszym przeciwległym brzegu sześciokolumnową okrągłą altanę z płaskim dachem, otoczonym zębatą galeryjką. Obok innych starych, przeważnie liściastych drzew otaczających okrągły frontowy gazon, dom, oficynę i kaplicę, jak też kwadratowe partery po obu stronach kanału, przetrwał również do 1939 r. szpaler sędziwych kasztanów.

Dwór w Horodnie w tragicznych okolicznościach spalony został przez II batalion wileńskiego AK w czasie napadu na stacjonującą tam niemiecką załogę.