Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

Ziemia Lidzka z Romanem Aftanazym

Iszczołno

 

Iszczołna leżała na skrzyżowaniu dwóch traktów: Wasiliszki - Warszawa i Warszawa - Grodno - Lida - Połock - Petersburg. Dzieje tej miejscowości, ze względu na ustawicznie zmieniających się jej dziedziców, przedstawiają się wyjątkowo barwnie1. W 1505 r. jako dobra koronne Jagiellonów, tworzące wówczas jedną całość, "puszcza Iszczołniańska i Szczuczyńska" nadane zostały Jakubowi Dowoynie h. Zaremba, podskarbiemu Wielkiego Ks. Litewskiego. W 1514 r. Andrzej Dowoyna wybudował w Iszczołnie pierwszy drewniany kościół. Ale już w roku następnym, aktem darowizny sporządzonym w języku ruskim, wraz ze wszystkimi poddanymi, bartnikami, polami, lasami, sianożęciami, zwierzem, ptactwem łownym i zabudowaniami, przekazał tę majętność Limontom vel. Limuntom h. własnego. Była to od dawna na Litwie osiadła rodzina, rzekomo włoskiego pochodzenia. W 1616 r. bracia Jan i Mikołaj Limontowie na podstawie uroczystego aktu podzielili się odziedziczonymi dobrami w ten sposób, że Jan wziął puszczę Iszczołniańską, zaś młodszy Mikołaj - puszczę Szczuczyńską, obie z jednakową ilością poddanych, lasów, pastwisk, sianożęci etc. oraz 220 włókami gruntów ornych. Od tego momentu rozdzieliły się losy Iszczołny oraz Szczuczyna.

W latach dwudziestych XVII w., w nieznanych okolicznościach, Iszczołna stała się dziedzictwem ks. Sołomereckich. Po ich wygaśnięciu w 1641 r. na Janie Władysławie, marszałku pińskim, dobra iszczołniańskie sprzedane zostały w 1644 r. Janowi Połupięcie vel Podbipięcie h. Zerwikaptur, wojskiemu mścisławskiemu. Jan Połupięta umierając w 1667 r., także bezpotomnie, z wyjątkiem drobnych legatów całość swych dóbr zapisał klasztorowi Karmelitów Trzewiczkowych z Żołudka2. Znaleźli się jednak spadkobiercy w osobach dwóch bratanków, uważanych za nieżyjących, którzy właśnie wrócili z niewoli tatarskiej i wytoczyli klasztorowi proces. Na podstawie orzeczenia Trybunału testament został więc unieważniony, jakkolwiek bracia w odzyskanych dobrach nie osiedli. W 1669 r. nabyła je ks. Eugenia Wiśniowiecka, koniuszyna koronna. Jednak już w 1676 r., zapewne po jej śmierci, Iszczołna została sprzedana Frąckiewiczowi-Radzimińskiemu h. Brodzic, podskarbiemu Wielkiego Ks. Litewskiego.

W 1694 r. po Frąckiewiczach-Radzimińskich Iszczołnę odziedziczył z kolei Skarbek Ważyński h. Abdank, starosta tyrkszlewski, którego córka wniosła te dobra w wianie Janowi Wahlowi, staroście fraumburskiemu3. Około 1740 r. wybudował on w Iszczołnie barokowy dom mieszkalny, jego zaś syn Józef, chorąży grodzieński, wraz ze swoją małżonką Marianną z Więckowiczów ufundował tam barokowy kościół parafialny, ukończony w 1758 r. W siedemdziesiątych latach XVIII w. Józef Wahl, ostatni męski przedstawiciel rodu, ożeniwszy się ze znacznie od siebie młodszą Agnieszką Szukiewiczówną zapisał jej cały posiadany majątek. Na mocy testamentu zmarłej pod koniec wieku bezdzietnie Agnieszki Wahlowej, Iszczołnę odziedziczyła jej młodsza siostra, Eleonora z Szukiewiczów, zamężna za Karolem Laskowiczem h. Korab, sędzią lidzkim. W 1820 r. jedyna ich córka Franciszka, poślubiwszy Antoniego Skarbek-Ważyńskiego z pobliskiego Hołdowa, późniejszego marszałka pow. lidzkiego, wniosła Iszczołnę w dom mężowski. W ten sposób majątek ów ponownie znalazł się w posiadaniu rodziny Skarbek-Ważyńskich.

Antoni i Franciszka Ważyńscy mieli tylko jednego syna Bolesława, żonatego z Grabowską z sąsiedniego Wielkiego Możejkowa. Z czworga dzieci Bolesława Ważyńskiego, syn jego, również Bolesław, zmarł wcześnie na gruźlicę, zaś dobrami trzech małoletnich córek: Zofii, Marii oraz Izabelli, po przedwczesnej śmierci obojga rodziców zarządzał ich wuj Stanisław Grabowski. Ważyńskie zmarły w czasie pierwszej wojny światowej jako niezamężne. Na podstawie orzeczenia sądowego pozostałe po nich dobra Iszczołna wróciły do Laskowiczów, zaś Hołdów do przedstawicieli rodziny Ważyńskich. W 1921 r. właścicielami Iszczołny stali się spokrewnieni ze sobą stryjecznie Józef, Stanisław i Julian Laskowiczowie. W 1924 r., po okrojeniu majątku na rzecz legatów testamentowych Marii Skarbek-Ważyńskiej, dalej reformy rolnej i osadnictwa wojskowego, z pozostałych 2200 ha ziemi w wyniku działów rodzinnych dwór oraz 1000 ha gruntów otrzymał na własność Józef Laskowicz (1858-1937), potencjalny dziedzic pięknego majątku Szumsk. Po Powstaniu Styczniowym posiadłość ta musiała być sprzedana. Józef był stryjecznym wnukiem wspomnianego wyżej Karola. Ostatnimi właścicielami Iszczołny oraz folwarku Prejce do 1939 r. były jego dzieci: Gabriel (zm. w 1959 r.) oraz Karol, wespół z trzema córkami i wdową Józefą z Arymowiczów.

Około 1808 r. Karol Laskowicz, chorąży pow. lidzkiego, wykończył w Iszczołnie budowę nowego dworu, utrzymanego w stylu późno-klasycystycznym. Projektu dworu dostarczyć miał ten sam nieznany architekt, który budował pałac w Papierni. Dwór był budowlą jedenastoosiową, parterową, o planie mocno wydłużonego prostokąta, ustawioną na wysokich suterenach. Jako centralny akcent elewacji głównej występował portyk o czterech, w niewielkiej odległości od ściany ustawionych kolumnach toskańskich, wspierających się na masywnych bazach. Przylegał on do środkowego, pięcioosiowego, płytkiego ryzalitu, podkreślonego przez ujęcie okien znajdujących się poza portykiem parami lizen. Portyk, do którego wiódł podwyższony, umocniony murem oporowym podjazd, wieńczył półkolisty fronton. Do plastycznego wzbogacenia elewacji przyczyniały się także dwie dalsze pary lizen, wyodrębniające dwie skrajne osie dworu i tworzące w ten sposób jeszcze dwa boczne, podobnie jak środkowy, słabo zarysowane pseudoryzality. Elewacja tylna przypominała główną, z wyjątkiem części środkowej wygiętej tu ćwierćkoliście, do której przylegała weranda z dachem wspartym na dwóch kolumnach, zapewne późniejsza od dworu. Mały ganek znajdował się również przy prawej, krótszej elewacji domu, zaś lewa wysunięta była dość znacznym, pięciobocznym ryzalitem. Główny akcent dekoracyjny tynkowanych na biały kolor ścian dworu tworzyły poziome gzymsy podokienne wsparte na konsolkach oraz wyraziście zarysowany gzyms podokapowy. Dom nakrywał stromy, czterospadowy dach gontowy, z czterema masywnymi kominami.

Wnętrze dworu, które od momentu jego wykończenia nie ulegało większym przeróbkom, posiadało układ dwutraktowy, z korytarzem w skrzydle prawym, oddzielającym trakt frontowy od ogrodowego. Na szczególniejszą uwagę zasługiwał dwór w Iszczołnie m.in. z tego powodu, że niemal każdy jego pokój miał inny kształt oraz wymiary. Wysokość wszystkich wynosiła około 3,20 m. Przed 1914 r. ściany były tapetowane, zaś po 1920 r. malowane klejowo. W pokojach reprezentacyjnych znajdowały się posadzki parkietowe, dębowe, układane w desenie, w mieszkalnych zaś przeważnie miękkie, lakierowane. Piece były nowsze, kaflowe, białe, drzwi zaś dwuskrzydłowe dębowe - wysokie, masywne, grubości 5 cm, politurowane, zaopatrzone w filungi i mosiężne stylowe : klamki poruszające zasuwy. Z dębu wykonane były również boazerie we framugach, drzwi, futryny i ramy dwuskrzydłowych okien.

Środek domu od strony podjazdu, zajmowała niewielka sień, z posadzką wyłożoną płytami kamiennymi. W prawym trakcie mieściły się dwa podobne do siebie kształtem i wymiarami duże, dwuokienne, prostokątne pokoje mieszkalne, na końcu zaś pokój trzeci, narożny, o bardzo ciekawej architekturze. Miał on bowiem kształt owalny, z czterema półokrągłymi niszami w narożach, jedno okno w elewacji głównej, drugie zaś w bocznej, jak też sekretne,

zamurowane od korytarza zejście do piwnicy. Ostatnio służył jako kąpielowy.

Na lewo od sieni, jeszcze w obrębie ryzalitu mieścił się kwadratowy oświetlony jednym oknem przedpokój, skąd wchodziło się do wielkiej, o trzech oknach salki umieszczonej między ryzalitami, z piecem w prawym narożu ściany przeciwległej oknom i kominkiem w pobliżu naroża lewego. Przypuszczalnie kiedyś służyła ona jako pokój jadalny, ostatnio zaś jako salon. Lewy róg domu zajmował okrągły pokój z półokrągłymi niszami, identyczny jak w narożniku prawym, używany jako salonik. Wszystkie pokoje tego traktu połączone były ze sobą jednym ciągiem amfiladowym.

Z sieni na wprost wchodziło się do największej sali dworu o kształcie elipsy, przeznaczonej

ostatnio na jadalnię. Dawniej mógł to być raczej główny salon domu i sala balowa. Oświetlały ją oszklone drzwi wiodące na werandę oraz dwa okna umieszczone po bokach. Ściany do wysokości jednego metra pokrywała dębowa boazeria. Naprzeciw jednego okna stał piec, naprzeciw zaś drugiego - kominek. Z sufitu zwisał żyrandol kryształowy.

Prawy odcinek traktu ogrodowego mieścił trzy komnaty. Pierwsza z nich, o dwóch oknach, przylegająca do sali jadalnej, służyła celom mieszkalnym, podobnie jak trzecia, narożna, z jednym oknem w ścianie dłuższej i jednym w krótszej. Pomiędzy nimi znajdował się

mały pokój przejściowy, służący jako kancelaria. Zarówno pokój narożny, jak kancelaria posiadały wejście z korytarza, w którym znajdowały się też schodki prowadzące do piwnic. Z lewej strony do sali jadalnej przylegał duży, podłużny pokój o dwóch oknach, przeznaczony na bibliotekę. Pomieszczenie następne, o jednym oknie, w przedniej swej części mieściło kredens, zaś w tylnej schodki do usytuowanej w suterenach kuchni. Mały kwadratowy pokój narożny służył jako gabinet. Także wszystkie komnaty ogrodowego traktu dworu tworzyły nieprzerwaną amfiladę. Pomiędzy gabinetem, zajmującym ogrodowy narożnik domu, a salonikiem, zajmującym narożnik frontowy, znajdował się jeszcze jeden, podłużny, wysunięty ryzalitem ściany bocznej pokój gościnny.

Ze stylowego urządzenia, w jakie do 1914 r. wyposażone były niemal wszystkie pokoje dworu w Iszczołnie, do czasów międzywojennych ocalały tylko fragmenty, w tym zabytkowy komplet mebli salonowych, biało lakierowanych ze złoceniami, na kozich nóżkach, kredens gdański, szafy biblioteczne, lustra, brązy etc. W latach 1920 -1939 nabyto meble mahoniowe do pokoju sypialnego, jesionowe do gabinetu, a dębowe do stołowego.

Do szczególnie cennych zbiorów należała jednak biblioteka oraz papiery rodzinne. Z księgozbioru pochodzącego z XVI, XVII, XVIII i XIX w. po 1920 r. uratowało się trochę edycji w językach łacińskim, polskim, francuskim. Do najcenniejszych druków zaliczano:

wiele dzieł historycznych polskich, dalej zaś geograficznych, astronomicznych i in. Sporo tych ksiąg miało oprawę z epoki, a więc drewnianą, obciągniętą pergaminem, z metalowymi okuciami lub z brązowej skóry ze złoceniami. Na część dziewiętnastowieczną składali się klasycy polscy i obcy, np.: w języku angielskim Byron, Shelley, Browning i in., w języku niemieckim m.in. Goethe, Schiller, Heine i w rosyjskim Tołstoj, Dostojewski, Puszkin.

Po 1920 r. w obitym skórą kufrze mieściły się resztki archiwum rodzinnego kolejnych dziedziców Iszczołny, sięgającego początkami roku 1500. Składały się na nich nadania królewskie, genealogie, przywileje, patenty, odznaczenia, akty darowizn i podziału dóbr, fundacji, procesów sądowych, wyroki sądów trybunalskich, pozwy, kondemnaty, rehabilitacje, nakazy i wezwania oraz pisma hetmanów, kanclerzy, wojewodów, marszałków konfederacji, gubernatorów rosyjskich i postanowienia sądów, manifesty, supliki, listy zastawne, skrypty dłużne, poręki, rejestry, spisy inwentarza, kosztorysy, rachunki, nakazy płatnicze, protokoły zjazdów rodzinnych, notatki i listy prywatne z kilku stuleci. Wiele dokumentów archiwum iszczołniańskiego posiadało pieczęcie i autentyczne podpisy królów oraz kanclerzy, inne - podpisy i pieczęcie herbowe osób prywatnych. Wiele pochodziło z epoki Jagiellonów. Sporządzone były w ówczesnym języku urzędowym - ruskim, a nieco późniejsze po łacinie i po polsku. Jeśli chodzi o korespondencję, to wiele listów pisanych było przez postacie historyczne, jak Kmitowie, Wiśniowieccy (w tym przez ks. Jaremę), dalej przez książąt Janusza, Bogusława, Karola i Dominika Radziwiłłów, Sapiehów, Chodkiewiczów (m.in. przez hetmana Jana Karola), Massalskich, Ogińskich, Tyzenhauzów, Billewiczów.

Wśród szczególnie cennych zabytków i pamiątek rodzinnych właściciele Iszczołny przechowywali kompletny, bogaty rząd koński, składający się z kulbaki wyszywanej złotem, o bardzo wysokim łęku zdobionym turkusami, napierśnika z pozłocistym guzem, srebrnych strzemion i naczelnika z trzęsieniem. Należał do tego buzdygan i doskonale zachowana stara karabela o rękojeści z kości słoniowej, oprawna w jaszczur z okuciami szczerozłotymi, wysadzanymi turkusami. Najważniejszą częścią zbroi była klinga nabita wpuszczonymi w stal złotymi napisami ruskimi, dowodzącymi, iż karabela pochodzić mogła z XVI w. Prócz tego uratowano z zawieruchy pierwszej wojny światowej fragmenty zbroi rycerskiej, jak rękawice, karabelę, karacenę, koszulkę z kółek żelaznych, ryngrafy, hełm, a z innego rodzaju pamiątek dwa piękne pasy słuckie oraz wielki serwis porcelany baranowickiej z baranimi głowami4.

Całe ocalałe z pierwszej wojny światowej urządzenie dworu i jego zbiory przepadły w czasie drugiej wojny. Nie wszystkie pamiątki rodzinne zachowały się zresztą nawet do 1914 r. Sporządzony przez Jana Wahla, może przy okazji przenosin do wybudowanego przez niego nowego domu, około 1743 r. "Rejestr ruchomości moich wszelkich, a to kleynotów, broni, uprzęży, sukien, futer, naczynia, sreber, cyny i koni, ku potrzebie wojennej zdatnych" wylicza wielką ilość innych jeszcze karabeli, szabli, pałaszy, kopii, buzdyganów, pistoletów, rusznic, hełmów, pancerzy, kontuszów i kontusików, żupanów, jupek, szub wilczych i lisich, kołpaków z drogocennych futer, skór sobolich, popielicowych, niedźwiedzich i rysich, dalej dywanów i dywaników, kilimów i przeróżnych tkanin, włącznie z atłasem i złotogłowiem, następnie naczyń srebrnych, talerzy i mis cynowych, pucharów, dzbanów, półmisków, rostruchanów, zapon, zausznic, klejnotów oraz nie oprawionych kamieni szlachetnych i luźnych pereł. Zbiory te i późniejsze stanowiły dobytek trzech spokrewnionych ze sobą rodów, kolejnych dziedziców Iszczołny: Skarbek-Ważyńskich, którzy gromadzili głównie książki, Wahlów, mających szczególne upodobanie do starej broni i Laskowiczów, którzy te pamiątki uzupełniali i starannie przechowywali.

Po lewej stronie dworu, w niewielkiej od niego odległości wznosił się murowany barokowy budynek, zwrócony frontem do dziedzińca, będący pierwotnym domem mieszkalnym. Został on wykończony w 1743 r. przez Jana Wahla. Po wybudowaniu nowego dworu służył do przechowywania cenniejszych przedmiotów i z tego powodu nazywany był odtąd "skarbcem". Posiadał on plan prostokąta zbliżony do kwadratu, wysokie podpiwniczenie i bardzo wysoki parter, jak też piętro w facjacie. Zarówno w pięcioosiowej elewacji głównej, jak też w tylnej, występował trójosiowy płytki ryzalit, zwieńczony wyniosłym szczytem ujętym spływami. Od strony podjazdu mieścił on główne wejście oraz balkon umocowany na żeliwnych wspornikach i otoczony ręcznie kutą balustradą, złożoną z żelaznych prętów ozdobionych monogramem: "s. J. W. f.", co oznaczało: Jan Wahl, starosta feideński (fraumburski). U góry, nad drzwiami, widniał herb fundatorów: Trzy lilie burbońskie i data "1743". Pokryte tynkiem ściany skarbca, grubości dwóch i pół do trzech cegieł, rozczłonkowane były lizenami. Dom nakrywał pięknie łamany, gontowy dach barokowy.

Wejście do budynku poprzedzał murowany ganek z dwustronnymi schodami. Główne drzwi, zaopatrzone w ogromny zamek i rygle, pozostawały nie zmienione od chwili ich ustawienia. Zrobione były z grubej, suchej dębiny, należycie okutej i nabijanej ręcznie wykonanymi ozdobnymi gwoździami. Na panerze skarbca wokół centralnie umieszczonej klatki schodowej mieściło się sześć różnej wielkości pokoi, które pierwotnie służyły przypuszczalnie jako sień, jadalny, salon, bawialny, gościnny i sypialny państwa domu. W facjacie znajdowały się jeszcze cztery niewielkie pokoiki, usytuowane z czterech stron domu, przeznaczone dla dalszych domowników i gości.

Zarówno wszystkie pomieszczenia piwnicy, jak też parteru skarbca posiadały sklepienia wykonane z cegieł, ustawionych pionowo na całą długość i spojonych zaprawą wapienną. Jedyny wyjątek stanowił płaski strop tej piwnicy, nad którą umieszczona była tzw. "komora skarbów". Została ona gruntownie przerobiona w okresie, gdy Ważyńscy przystosowywali dawny dom mieszkalny do celów muzealnych. Pierwotny strop zastąpiono wówczas innym, którego cegły wstawione zostały pomiędzy żelazne belki. Celem zamaskowania komory nowy strop znacznie obniżono, a podłogę znajdującego się nad nim pokoju odpowiednio podwyższono. Komora skarbów, przeznaczona na przechowanie szczególnie cennych przedmiotów, w tylnej swej ścianie mieściła jeszcze dodatkowy schowek rozmiarów sporej kasety, przeznaczony zapewne na kosztowności. Licząc od wejścia, ostatnia lewa piwnica nie posiadała żadnego okna i wyposażona była w grube, mocno okute drzwi. W osiemnastowiecznym rejestrze Jana Wahla nosiła ona miano "pokoju dla ludzi swawolnych". Równocześnie z urządzeniem komory okratowane zostały wszystkie okna piwnic oraz paneru skarbca.

Z chwilą wybudowania nowego domu przeniesiono do niego mieszczące się dotąd w piwnicach skarbca kuchnie, zwolnione zaś w ten sposób pomieszczenia przeznaczono na skład win. Natomiast wyłącznie na przechowanie zbiorów oddano dwa pokoje mieszczące się na parterze, po prawej i lewej stronie sieni. W pokoju prawym urządzono wówczas bibliotekę, gdzie oprócz regałów stało biurko z katalogami, a obok niego fotel i krzesła, w pokoju lewym zaś archiwum. Wszystkie dokumenty były starannie opracowane i opisane według ściśle określonych zagadnień. Powiązane jedwabnymi sznurkami fascykuły spoczywały w szafach. W specjalnie ozdobnej szafie przechowywano listy królewskie z własnoręcznymi podpisami i pieczęciami władców. Skarbiec spłonął w czasie pierwszej wojny światowej i już nie został odbudowany.

Po drugiej stronie dziedzińca, naprzeciw skarbca, stała piętrowa murowana oficyna, mieszcząca na parterze cztery izby, na górze zaś cztery pokoje i kuchnię. Budynek ten, o białych tynkowanych ścianach, nakryty gładkim czterospadowym dachem z lukarnami w każdej połaci oświetlającymi strych, pochodzący z tej samej epoki co główny dom mieszkalny, pod względem architektonicznym nie przedstawiał większej wartości. W pobliżu oficyny, po jej prawej stronie, bliżej stawu, znajdowała się czwarta, stosunkowo nieduża budowla, należąca do ściślejszego zespołu dworskiego. Z jednego boku zaopatrzona ona była w krytą galerię. W górnej kondygnacji mieściła psiarnię, dolna zaś służyła jako suszarnia desek.

Dziedziniec, zamknięty z trzech stron budynkami domu mieszkalnego, skarbca i oficyny z psiarnią, z czwartej strony otwarty był na wielki, kwadratowy, stale czyszczony staw. Na lewo od niego ciągnął się staw drugi, zarośnięty sitowiem i olchami. Gnieździły się na nim dzikie kaczki i czaple. Pośrodku dziedzińca rosły początkowo smukłe topole włoskie, zastąpione później sadzonymi w krąg lipami. Tuż za oficyną i psiarnią usytuowane były stajnie koni wyjazdowych i powozownia, dalej kuźnia, a jeszcze dalej zabudowania folwarczne. Za skarbcem zwartą masą rosły drzewa najstarszej, wahlowskiej części ogrodu, za nimi zaś znajdowały się inspekty z pasieką.

Od strony kościoła oraz wsi Iszczołna wiodła do dworu główna aleja wjazdowa, obsadzona jesionami. Przed jej wylotem na dziedziniec stały z jednej strony staroświecka cieplarnia, naprzeciw zaś piwnica przeznaczona na dojrzewanie starki, zlewanej do ogromnych beczek po winie węgierskim. Część parku okalającego skarbiec założona została wprawdzie dopiero w połowie XVIII w., niektóre jednak drzewa, głównie zaś jesiony alei wjazdowej, musiały być starsze. W swej średnicy mierzyły one bowiem około 1 metra. Drzewa, z powodu starości już usychające, uzupełniał Karol Laskowicz jesionami młodymi, natomiast Ważyńscy wypełniali luki częściowo także orzechami włoskimi. Z czasem i one wyrosły bardzo wysoko, tworząc aleję mieszaną.

Przypuszczalnie po ukończeniu domu, około 1810 r., Karol Laskowicz założył na jego zapleczu nową część parku, którego trzon stanowiły równolegle do elewacji dworu poprowadzone, w kształcie prostokątów, aleje lipowe. Na ich skrzyżowaniach zasadzone zostały równocześnie lipy na planie koła, tworzące cieniste altany. Do 1939 r. wszystkie niemal drzewa zachowały się jako wyjątkowo piękne, wysokopienne okazy. Wcześniej wyginęła tylko skrajna, północno-zachodnia aleja, zastąpiona przez Ważyńskich szpalerem grabowym, dochodzącym do oranżerii. W tej części parku, na prawo od domu, położona też była niewielka sadzawka ocieniona drzewami. Hodowano w niej karpie i karasie.

Ważyńskim udało się zgromadzić w Iszczołnie niemal wszystkie gatunki drzew i krzewów ozdobnych, nadających się do uprawy w klimacie białoruskim. W prostokątach zamkniętych alejami, jak też na zewnątrz, grupami i samotnie rosły więc m.in.: sosny, jodły, świerki pospolite oraz srebrzyste, modrzewie, cisy, jałowce, tuje, dęby, buki, jesiony, graby, wiązy, brzosty, włoskie orzechy, klony, jawory, brzozy, czarne olsze, osiki, topole, wierzby, jarzţbiny, czeremchy, drzewiaste krategusy, bzy zwykłe i czarne, leszczyny, kruszyny, berberysy, bukszpany, spiree, forsycje.

Usytuowany na wzgórzu, otoczony wieńcem starych drzew, u początków alei wjazdowej do dworu stał kościół barokowy z dwuwieżową fasadą. W miejscu poprzedniego, drewnianego, wznieśli go - jak mówił napis na wmurowanej w lewą ścianę świątyni tablicy z polerowanego granitu - Józef i Marianna z Więckowiczów Wahlowie "sumptem własnym i przy pomocy Boskiej" w 1758 r. Wnętrze jednonawowej świątyni miało bogate wyposażenie. Posadzka kościoła wyłożona była kamiennymi płytami, ołtarze zaś wykonane ze stiuku. Przed ołtarzem głównym mieściły się podziemia przeznaczone na groby rodzinne dziedziców Iszczołny. Kościół jako jedyny z dawnego zespołu przetrwał do czasów współczesnych.

 

Przypisy:

1. Jedyna poważniejsza drukowana wzmianka dotycząca Iszczołny znajduje się w Słowniku geograficznym, t. 3, Warszawa 1882, s. 307-308. Cały niniejszy szkic opiera się więc na szczegółowym opracowaniu dziejów Iszczolny, sporządzonym przez jednego z ostatnich właścicieli, Karola Laskowicza, który oparł się zarówno na znanych mu zachowanych do 1939 r. dokumentach, jak też na tradycji rodzinne.

2. Cytowany przez Karola Laskowicza z pamięci testament Jana Połupięty, sporządzony w języku polskim, brzmiał we fragmentach: "Ja, niegodny sługa Boży i grzesznik, Jan Połupięta, właściciel dóbr w Iszczołney, czując zbliżającą się godzinę śmierci mojej i będąc przytomnym na umyśle i duchu, tym moim testamentem czynię następujące rozporządzenie ostatniej woli mojej... Duszę moją grzeszną zapisuję Panu Bogu Wszechmogącemu w Trójcy Świętej Jedynemu, błagając o stawiennictwo Najświętszą Matkę Pana Naszego Jezusa Chrystusa, Patrona mego świętego Jana Chrzciciela i Świętych Orędowników... Na msze święte odprawiane za spokój duszy mojej, zapisuję... (następowało wymienienie kościołów i sum).

Ciało moje niegodne polecam pogrzebać w sosnowej, niemalowanej trumnie, zakopując je przed progiem kościoła w Iszczołnie, tak aby wszyscy wierni, do kościoła zdążający, grób mój nogami swojemi deptali... Substancyg moją, a mianowicie... (następowało szczegółowe wyliczenie majątku) nie mając potomnych, którzy by mieli ją po mnie dziedziczyć, zapisuję w całości klasztorowi karmelitów trzewiczkowych z Żołudku, prosząc w zamian, aby msza św. za spokój duszy mojej była odprawiana w kościele klasztornym codziennie po wieczne czasy... A kto by to rozporządzenie mojej ostatniej woli naruszyć poważył się, tego na tamtym świecie odnajdę, przed Sąd Straszny i Ostateczny przed oblicze Boga Wszechmogącego i Wszechwiedzącego powołam i skarżyć będę. Tak mi Panie Boże dopomóż. Amen. W przytomności uproszonych Panów Pieczętarzów, Jan Połupięta, ręką swą". Pod podpisem Połupięty widniały podpisy oraz pieczęcie herbowe świadków.

3. Wahlowie czy Walowie byli przypuszczalnie pochodzenia mieszczańskiego. Indygenat polski otrzymał Jan Wahl, radny m. Gdańska w 1658 r. Najznakomitszym przedstawicielem rodziny był Jan Zygmunt Wahl, kasztelan inllancki. Por.: J. Starykoń-Kasprzycki i M. Dmowski, Wykazy polskich rodzin szlacheckich, t. 9, Warszawa 1938, s. 73.

4. Rząd koński, karabelę oraz pasy słuckie ostatnia właścicielka Iszczołny, Maria Skarbek-Ważyńska, zapisała w testamencie "Pierwszemu naczelnikowi niepodległego, odrodzonego Państwa Polskiego". Wiosną 1921 r. wykonawca testamentu, notariusz wileński Bojko, wręczył karabelę i pasy osobiście marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu na audiencji w pałacu wojewódzkim. Natomiast rząd koński zabrał uprzednio celem doręczenia "Komendantowi" oficer, dowódca polskiego oddziału, który w 1919 r.zajął Iszczołnę. Serwis baranowicki Ważyńska poleciła oddać, także bezimiennie, papieżowi. Wykonawca testamentu miał go doręczyć w 1921 r. urzędującemu wówczas w Warszawie nuncjuszowi A. Rattiemu, późniejszemu papieżowi Piusowi XI.

Roman Aftanazy