Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

Ziemia Lidzka z Romanem Aftanazym

Mały Możejków

Mały Możejków leży nad rzeką Lebiodką, przy ożywionym niegdyś trakcie pocztowym, wiodącym z Warszawy poprzez Grodno, Lidę, Mołodeczno, Połock do Petersburga. Ponieważ na trakcie tym istniał bardzo duży ruch, co dziesięć kilometrów stały przy nim karczmy z zajazdami dla popasów i zmiany koni podróżnych. Przeszłość Małego Możejkowa znana jest właściwie dopiero od polowy XIX w. W pierwszej połowie tegoż stulecia, przynajmniej do 1868 r., właścicielami miejs­cowych dóbr byli Rómerowie. Emilia (Ame­lia?) Rómerówna, poślubiwszy Romualda Kos­trowickiego, otrzymała Mały Możejków w spa­dku. Z kolei ich córka Kazimiera wniosła ów majątek swemu mężowi Aleksandrowi Brocho­ckiemu h. Prawdzic, przydomku Dienheim. Ostatnim dziedzicem Małego Możejkowa do 1939 r. był syn Władysława a wnuk Aleksandra - Andrzej Brochocki. Przed uwłaszczeniem włościan do dóbr małomożejkowskich należało pięć dużych wsi: Skrzybowce, Olenkowce, Szpilki, Hosciłowce i Bieszanki. Powierzchnia ziemi dworskiej wynosiła wówczas ok. 3500 ha . Przed 1914 r. skurczyła się ona do ok.1500 ha, a po pierwszej wojnie światowej zmalała jeszcze bardziej.

W końcu XVIII lub w początkach XIX w. Rómerowie wybudowali w Małym Możejkowie obszerny murowany dwór w stylu klasycysty­cznym. Jak wiele podobnych budowli z tego czasu, nie posiadał on prawie zupełnie podmu­rówki. Została ona uzupełniona dopiero przez Aleksandra Brochockiego. Siedziba Rómerów założona była na rzucie długiego prostokąta. W zasadzie parterowa, trzynastoosiowa, tylko w trójosiowej części środkowej miała piętro i płytki portyk z dwiema parami kolumn, zwieńczony gzymsowanym trójkątnym szczytem, przebitym niewielkim oknem termalnym. Piętrowy odcinek elewacji frontowej pokrywały tynki gładkie, przecięte jedynie poziomo gzymsem międzyokiennym. Partie boczne rozczłonkowano natomiast pionowo szerokimi pasami boni, umieszczonymi w płaszczyznach międzyokiennych i w narożnikach. Duże, prostokątne, ośmiokwaterowe okna dekorowały skromne na­czółki. Elewację wieńczył gzyms bardzo słabo zarysowany. Strona ogrodowa dworu wyglądała podobnie jak od podjazdu, ale pozbawiona była portyku, a nawet tarasu. Drewniana kryta weranda, pochodząca już z XX w., znajdowała się natomiast przy prawej elewacji bocznej. Dwór nakrywał gładki dach naczółkowy, początkowo gontowy, zaopatrzony w półokrągłe lukarny. W latach 1908-1910, ówczesny właściciel Władysław Brochocki dokonał zarówno zewnętrznej, jak wewnętrznej przebudowy do­mu. Wpłynęła ona niekorzystnie na wygląd bu­dynku, gdyż w dachu, zamiast dawnych lukarn, umieszczono cztery kwadratowe okna z liczny­mi szczelinami, oświetlające nowo urządzone pokoje mansardowe. Dach pokryto wówczas blachą.

Po przebudowie zmienił się także pierwotny układ wnętrz. Według stanu z 1939 r. na osi znajdował się przestronny, zmodernizowany hall, z umieszczonymi w jego prawym rogu kręconymi schodami wiodącymi na piętro. Na ścianach hallu wisiały rogi jelenie oraz wypcha­ne wilcze głowy. Prawa strona dworu mieściła zaledwie cztery pokoje. Największym była sala jadalna, przylegająca do hallu, zajmująca całą szerokość domu, z oknami na przestrzał. Duży kwadratowy frontowy pokój narożny służył ja­ko salon, mały zaś narożny tylny, jako salonik. Pomiędzy salonikiem a salą jadalną mieścił się jeszcze od strony ogrodu niewielki pokój gościnny. Z hallu na wprost wchodziło się do po­zbawionej światła dziennego łazienki. Na tej samej szerokości co hall, ale od ogrodu, znajdowało się płytsze od niego pomieszczenie, służące jako kredens. Lewa strona domu miała pośrodku korytarz, który oddzielał dwa spore frontowe pokoje mieszkalne, a więc narożny gabinet i przylegający do hallu sypialny, od trzech pokoi o przeznaczeniu służbowym i gos­podarczym, zajmującym lewą stronę traktu ogrodowego. We wszystkich pokojach traktu frontowego był amfiladowy układ drzwi.

Ponieważ właściciele dworu nie zawsze w nim mieszkali, zwłaszcza w drugiej połowie XIX w., jego wyposażenie nieruchome i rucho­me było stosunkowo skromne. Z wyjątkiem hallu, dużego salonu i saloniku, mających posa­dzki parkietowe, wszystkie pozostałe pokoje miały zwykłe podłogi lakierowane, a ściany do 1910 r. pokryte tapetą, później zaś malowane farbą klejową. Zabytkowych mebli w Małym Możejkowie prawie nie było. Urządzenie dużego salonu składało się z nowszego garnituru mebli mahoniowych bez specjalnego stylu, o kształtach zaokrąglonych, obitych ciemnoczerwonym aksamitem, i starszego, w stylu Ludwika XVI. Poza tym był jeszcze zabytkowy sekretarzyk czeczotkowy. Z dzieł sztuki na uwagę zasługiwała duża liczba świeczników

oraz lichtarzy srebrnych, dalej kilka starych zegarów, już nie chodzących, w tym dwa emaliowane. Było tez trochę srebra herbowego oraz ciekawe serwety z emblematami króla Stanisława Augusta, oddane później do Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Wilnie. Biblioteka składała się z książek zbieranych już w okresie międzywojennym.

Do zabytków, pochodzących z tego samego okresu co dom mieszkalny, należał jeszcze budynek stajni, usytuowany równolegle do niego po lewej stronie, również w stylu klasycystycznym, z dwoma symetrycznie rozmieszczonymi gankami, każdy o dwóch parach masywnych kolumienek dźwigających trójkątne przyczółki z oknami. Budynek ten, kryty wysokim dachem gontowym, w czasach nowszych przerobiony został na cele mieszkalne. Jeszcze jedna stosunkowo niewielka budowla, pochodząca także z drugiej polowy XVIII w., ale bez specjalnego stylu, stojąca miedzy domem a dawną stajnią służyła jako kuchnia.

Park o powierzchni 5- 6 ha posiadał kilka lipowych alei poprowadzonych w ten sposób, że gałęzie ich na wysokości około dwóch i pól metra kierowane były ku środkowi drogi, tworząc w ten sposób rodzaj sklepionego tunelu "gotyckiego". W obrębie parku znajdowały się też trzy stawy, zasilane przez źródło, które wytryskiwało w jednym z nich. Park łączył się z sadami, założonymi głównie od tylnej strony domu.

 

Możejków Wielki

Klucz Wielki Możejków, obejmujący w drugiej połowie XIX w. także pięć innych wsi, a więc Dzikuszki, Lebiodkę, Maminiszki, Szumienieliszki i Hajkowszczyznę, według Słownika geograficznego miał być w pierwszej połowie XVIII w. dziedzictwem Wiśniowiec­kich. Nie potwierdzają tego jednak inne prze­kazy. Bardzo skąpe wiadomości wcześniejsze, sięgające nawet początków XVI w. mówią, iż Wielki Możejków oraz Bihuszki należały wów­czas do Michajły Hanina, namiestnika mozyrs­kiego, który miał wziąć czynny udział w spisku Glińskiego. Król Zygmunt Stary nadał więc jego włości Iwanowi Tyszkiewiczowi. Wnu­czka Iwana, Aleksandra (zm. po 1593 r.), poślubiwszy Aleksandra Chodkiewicza (zm. w 1578 r.), starostę grodzieńskiego, wniosła ja­koby Możejków w dom mężowski. Najprawdo­podobniej Wielki i Mały Możejków tworzyły wówczas jedną całość. W jakim stopniu podana wyżej wersja początkowych dziejów Możejko­wa jest wiarygodna, nie wiadomo. W XVII w. dobra te należały bowiem nie do Chodkiewi­czów, lecz do Naruszewiczów.

Około 1666 r. Aleksander Naruszewicz, podkanclerzy litewski (zm. w 1668 r.), Mały Możejków wraz z folwarkami Dzikuszki i Le­biodka, które wchodziły później do klucza wiel­komożejkowskiego, zapisał swej małżonce Teo­dorze Aleksandrze z Sapiehów. W Możejko­wie umarła Cecylia Zofia Sapieżanka (1688-1762), która w 1710 r. poślubiła w Daugielisz­kach Jana Karola Chodkiewicza (1686-1712), syna Jerzego Karola i Tekli Naruszewiczówny, starostę bludowskiego, wielońskiego, daugieli­skiego i bejsagolskiego, pana na Petrykowie, Kolnie i Turcu. Prawdopodobnie dopiero przez Naruszewiczów i Sapiehów Możejków na dłuższy czas stał się dziedzictwem Chodkiewi­czów. W Wielkim Możejkowie rezydował przy­puszczalnie stale lub okresowo syn Jana Karo­la, Adam Tadeusz Chodkiewicz, wojewoda brzeski (1711-1745), żonaty z Ewą Czapską (zm. w 1769 r.). Jak długo dobra te należały do jego potomków, nie mamy pewności. Syn bo­wiem Adama Tadeusza, Jan Mikołaj Chodkie­wicz (1738-781), kasztelan żmudzki, mieszkał głównie w Petrykowie, choć posiadał także kilka innych siedzib, m.in. w Turcu w ziemi nowogródzkiej.

W konsekwencji nie wiemy także od kogo już tylko Wielki Możejków z folwarkami około 1826 r. kupił Karol Rafał Grabowski h. Oksza (zm. w 1857 r.), syn Felicjana, marszałka pru­żańskiego, sędzia apelacyjny prużański, a później lidzki, właściciel Planty, żonaty z Kasyldą Telszewską. Po nim dziedziczył syn Stanisław, zmarły jako nieżonaty. Cały majątek przeszedł więc na potomstwo jego dwóch z czterech sióstr, to jest Teodozji, zamężnej za Aleksand­rem Oskierką, i Franciszki, żony Stefana Were­szczaki. W wyniku zawartego w 1923 r. poro­zumienia rodzinnego, spadek objęli synowie Franciszki Wereszczakowej, którzy otrzymali ośrodek z rezydencja, co stanowiło 15/36 całości, oraz potomkowie Teodozji Oskierczyny, któ­rym dostało się 21/36 całości, wynoszącej przed podziałem 6000 ha . Cześć folwarków została rozparcelowana. Stefan i Franciszka Weresz­czakowie mieli troje dzieci: Stefana, żonatego z Anielą Potocką, Michała, ostatniego dziedzi­ca ośrodka Wielkiego Możejkowa, ożenionego z Janiną Jelską z Jasieńca w Nowogródzkiem, oraz córkę Janinę. Na Michale, spokrewnionym bezpośrednio z Mickiewiczowską Marylą, wygasła całkowicie jego linia Wereszczaków po mieczu.

Powstanie w Wielkim Możejkowie jednego z najciekawszych dworów ziemi lidzkiej, zaró­wno idąca przez pokolenia tradycja sąsiedzkich domów ziemiańskich, jak i miejscowej ludności jednogłośnie przypisuje Chodkiewiczom. Do rozstrzygnięcia pozostaje tylko pytanie, kiedy siedziba ta została założona. Nie może jednak budzić większych wątpliwości przypuszczenie, ze stało się to nie później niż w pierwszej połowie czy nawet ćwierci XVIII w., to jest za cza­sów wojewody brzeskiego Adama Tadeusza Chodkiewicza. Niestety, wygląd głównego do­mu mieszkalnego prawie zupełnie nie jest znany. Prawdopodobnie jedyna rycina obejmująca cały zespół rezydencjonalny, jaką jest nielitografowany rysunek Napoleona Ordy, budynek ów pokazuje jako ledwie spoza drzew widoczną sylwetkę. Ale i na tej podstawie można przyjąć, miał on plan prostokąta, wysoką podmurówkę i również wysoki łamany dach, niewątpliwie kryty gontami. Główne wejście akcentował umieszczony na osi czterokolumnowy portyk trójkątnym szczytem, tak według miejscowych przekazów głęboki, że pod jego dach z łat­wością zajeżdżały pojazdy konne. Dwór z całą jego zawartością spalony został w 1915 r. Do okresu międzywojennego zachowały się tylko dwie kolumny i spory kopiec gruzów.

W całości ocalały natomiast dwa inne, iden­tycznie wyglądające budynki, usytuowane po obu stronach paradnego dziedzińca. Oba były także parterowe na rzucie wyjątkowo długiego prostokąta, nakryte podobnym dachem łamanym, jak główny dom mieszkalny. Zgodnie z miejscową tradycją, w obu tych budynkach mieściła się niegdyś chorągiew pancerna Chod­kiewiczów. Faktu tego dowodzić miało ich wewnętrzne ukształtowanie. Środek każdego z nich przeznaczony był bowiem na stajnie mieszczące 20 koni, zaś oba skrzydła zawierały szereg dwuizbowych mieszkań oficerów. W XIX w. oba budynki przerobione zostały na oficyny. Po 1920 r. spłonęła także i oficyna le­wa. Michał Wereszczaka przerobił więc na swoje mieszkanie ocalałą na razie prawą, przy czym w dawnej części stajennej urządził salony i jadalnię. Pokoje te wyposażone zostały bardzo starannie, ale już bez zabytkowych mebli i większej wartości dzieł sztuki.

Ogromny kwadratowy dziedziniec, rozciągający się przed domem mieszkalnym i oficyna­mi, zajmował kolisty gazon, obsadzony od po­lowy XIX w. świerkami. Jako potężne, strzelis­te drzewa, przetrwały one do końca istnienia dworu. Oficyny z domem łączył niski mur ze sztachetami wprawionymi w murowane słupy. W ogrodzeniu tym po obu stronach domu znajdowały się furty, którymi z paradnego dziedzińca przejść można było do założonego od tylu domu ogrodu spacerowego. Podobny mur, ale wysokości niemal dorosłego człowieka, wy­brzuszony ćwierćkoliscie, zamykał paradny dziedziniec od strony podjazdu. Umieszczoną na osi bramę tworzyły dwa potężne filary o przekroju prostokąta, dekorowane nakładającymi się na siebie pilastrami ze stylizowanymi jońskimi głowicami. Filary nakrywał czterospadowy dach łupkowy, zwieńczony smukłymi kamiennymi wazonami. Pozostałe słupy ogrodzenia, nieco niższe, ozdobione były kulami. Do bramy wjazdowej, przez groble pomiędzy dwoma stawami, prowadziła aleja obsadzona srebrzystymi wierzbami.

Poza drugą wojnę światową przetrwały w Możejkowie Wielkim resztki regularnego i ściśle symetrycznego parku, założonego na powierzchni około 10 ha od tyłu głównego do­mu mieszkalnego. Miał on kształt prostokąta, rozciągniętego zgodnie z kierunkiem osi od wschodu na zachód. Ogród ten powstać miał w takiej postaci stosunkowo późno, gdyż dopie­ro w 1787 r. Środek ogrodu, nieco szerszy od długości domu, zajmowały cztery prostokątne partery kwiatowe, zakończone piątym, półkolistym. Przez nie przechodził główny szpaler strzyżonych grabów. Dalej w kierunku zachod­nim ciągnęły się prostokąty gazonów, pośrodku których pionowe akcenty tworzyły dwie altany zasadzonych w krąg klonów. Na końcu osi, zaczynającej się na grobli i przechodzącej następnie przez bramę wjazdową, paradny dziedzi­niec i środek domu mieszkalnego, a dalej przez główny szpaler grabowy, tuż przy zachodnim ogrodzeniu, wśród srebrzystych topoli, wznosiła się murowana kaplica, wybudowana ponoć w drugiej połowie XVIII w. przez starościnę żmudzką Rozalię z Rzewuskich Chodkiewiczo­wą. Na początku XX w. została ona wyrestaurowała według planów Tadeusza Rostworow­skiego przez Stanisława Grabowskiego. Po obu stronach środkowej części ogrodu ciągnęły się dalsze kwadratowe lub prostokątne kwatery, obsadzone wewnątrz drzewami owocowymi, na zewnątrz zaś znów szpalerami grabowymi. Splecione u góry sztucznie koronami i tworzące w ten sposób labirynty, osiągnęły one ostatnio wysokość trzech i pól metra. Niektóre aleje obsadzone były także lipami. W szpalerach pozostawiono tu i ówdzie wnęki przeznaczone na ławki. W północno-zachodnim rogu stała ka­mienna altana, z której roztaczał się malowni­czy widok na pobliskie pola, łąki i lasy. Od południa, zachodu i północy park otaczał pierścień zwartych sadów owocowych, szerokości około 40 m . W dość dużej odległości od domu, po jego lewej południowej stronie stał domek ogrodnika, a od tylu oficyny lewej - oranżeria i psiarnia. Za oficyną prawą ciągnęły się inspe­kty, jeszcze dalej usytuowany był folwark.