Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

Spojrzeć w perspektywę

 

Bieżący rok szkolny jest dziesiątym rokiem, jak język polski jest wykładany w szkołach na Białorusi. 10-letni jubileusz to nie tylko okazja do podsumowania osiągnięć i sukcesów, ale przede wszystkim okazja do analizy niedociągnięć, wyartykułowania piętrzących się problemów, oraz poszukiwania dróg ich rozwiązania. Musimy dziś spojrzeć w perspektywę, w tą najbliższą, jak również w dalszą. Jest to niezmiernie ważne dla wszystkich Polaków na Białorusi. Są różne poglądy na ten temat , ale najważniejszym poglądem, jest pogląd nauczycieli, którzy na co dzień żyją tym, ponieważ nikt inny tak dobrze tego tematu znać nie może.

Właśnie w tym celu ponad 200 nauczycieli zjechało się z całej republiki na Konferencję pt. "Problemy i perspektywy rozwoju szkolnictwa polskiego na Białorusi", zorganizowaną przez Polską Macierz Szkolną w dniach 20-21 marca br. w Grodnie. Ten Zjazd stał się pierwszą próbą spotkania polskiego nauczycielstwa na Białorusi. Uczestnicy konferencji reprezentowali szkoły, w których uczy się obecnie około 16 tyś. uczniów.

Wszyscy wiemy, że początki polskiego szkolnictwa byli bardzo trudne, zaczynaliśmy od zera, a szkolnictwo polskie powstawało z popiołów, nie było podręczników, nie było kadry nauczycielskiej, świadomość środowiska polskiego była na bardzo niskim poziomie. Język ojczysty zachował się praktycznie tylko w kościele i bardzo rzadko w rodzinie. Co mamy obecnie? Pierwsze dwie polskie klasy powstały w Grodnie w 1991 r. Obecnie istnieje polska szkoła w Grodnie i druga w budowie w Wołkowysku (wybudowane kosztem polskiego podatnika), jednocześnie są klasy z polskim językiem wykładowym w Nowogródku i Sopockiniach. Klasy początkowe z polskim językiem wykładowym z kontynuacją nauki w języku rosyjskim działają w Mińsku i Brześciu. Około 3000 uczniów uczy język polski jako przedmiot obowiązkowy. Najwięcej język polski jest wykładany w kółkach i fakultatywnie. Istnieją również szkoły niedzielne i kursy przy polskich organizacjach. W przedszkolach powstały grupy z polskim językiem wychowania i nauczania (58 wychowawców przedszkoli obradowali 19 marca). Czyżby wszystko było w porządku? Ale tylko 25% polskich dzieci obecnie pobierają naukę języka ojczystego. Jeżeli od tej liczby odjąć spory odsetek dzieci innych narodowości, to rzeczywista liczba będzie jeszcze mniejsza. Praktycznie tylko każde piąte polskie dziecko na Białorusi uczy język swoich przodków. Można również zaobserwować bardzo niepokojące zjawisko jak przenoszenie wykładania języka polskiego do najgorszych form nauczania, tzn. kółek i fakultetów. Zaobserwowaliśmy to parę lat temu w obwodzie brzeskim, teraz widzimy, że padają ogniwa i na Grodzieńszczyźnie. Duże napięcie budzi także walka o budowę polskich szkół w Nowogródku i Werenowie. W Nowogródku pozostały tylko klasy 4,5,7. Klasa 3 została rozwiązana w styczniu miesiącu br., ponieważ zostało 3 ucznia, 1 i 2 klasy nie zostały otwarte, motywując, że mało dzieci. Nauczyciele z miasta Wieszcza wątpią, że pierwsza klasa powstanie w przyszłym roku szkolnym.

Jakie są przyczyny tego stanu rzeczy? Sytuacja polskiego nauczania jest bardzo nie stabilna, oznaczona falami rusyfikacji i bałorutenizacji, polityzacji i de polityzacji. Stałe zmieniają się programy, plany i koncepcje nauczania. Obecnie na dodatek usztywnia się stanowisko władz państwowych wobec szkolnictwa polskiego na Białorusi, przede wszystkim na tych niższych szczeblach. Często właśnie administracja szkoły jest inicjatorem zamykania polskich klas.

Ważnym problemem jest brak odpowiednich podręczników. Te wydane przez państwowe wydawnictwo "Narodnaja Aświeta" mają nie aktualne treści albo nie pasują do obowiązujących programów nauczania. Czy ktokolwiek z przedstawicieli organizacji społecznych próbował napisać podręcznik? Czy może powstać dobry podręcznik dla nauki języka polskiego bez udziału Polaków?! Swego czasu Związek Polaków na Białorusi obiecywał, że jak powstanie szkoła polska w Grodnie, ona stanie się centrum metodycznym. Powstała szkoła i ksiądz podczas Mszy św. w kazaniu publicznie oświadcza, że w szkole język dla którego nauki i rozwoju została zbudowana nie tak często brzmi w jej murach. Czym nie problem do dyskusji?! A jednak na tej sali praktycznie nie było nauczycieli z tej szkoły, chociaż wszyscy z administracją na czele otrzymali zaproszenia. Po co wtedy nawoływania prezesa ZPB J. Porzeckiego o współpracę?! Tylko po to, żeby pięknie zabrzmiało.

Ankiety przysłane przez nauczycieli pokazują, że mało nauczycieli mają wykształcenie filologia polska (z 187 opracowanych ankiet tylko 11), pozostali to są nauczyciele różnych specjalności, 41 nauczycieli nigdy nie byli na kursach dokształcających w Polsce. Niskie płace, bardzo trudne warunki bytowe na wsi odstraszają nie tylko absolwentów Wyższych Szkół Pedagogicznych w Polsce, ale również absolwentów Uniwersytetu Grodzieńskiego, które nie chcą jechać na wieś. Tak naprawdę to nie istnieje prawdziwy opracowany system motywacji ucznia i nauczyciela. Uczeń, który chce uczyć się języka ojczystego od pierwszej klasy musi pobierać obowiązkowo naukę trzech języków. Co z tymi dziećmi jak przestaną być dziećmi? Co dalej? Gdzie im się uczyć?

Nie na wszystkie postawione pytania znaleziono natychmiast odpowiedzi. Ważne, że zostali oni wyartykulowane. Mamy nadzieję, że ten zjazd stanie się etapem w polskim odrodzeniu i będzie służyć dobrym impulsem dalszego rozwoju szkolnictwa polskiego na Białorusi.

 

Rodzice! Nie dajmy umrzeć ojczystej mowie polskiej na Ziemi Lidzkiej! Pamiętajmy o przyszłości naszych dzieci!

Aleksander Kołyszko