Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

VIII BATALION 77 PP AK "BOHDANKA"

 

VIII batalion 77 pp AK utworzony został z żołnierzy struktur konspiracyjnych AK z terenu powiatu nowogródzkiego - Samodzielnych Kompanii Zdzięcioł ­- Nowojelnia "Stawy-Mydło" oraz Nowogródek "Stawy-Ryby". Mobilizację sieci konspiracyjnej AK w powiecie nowogródzkim planowano na wiosnę 1944 r. Jednak na terenie SK "Stawy-Mydło" termin ten musiał ulec przyspieszeniu ze względu na zagrożenie stwarzane przez garnizony RONA, obsadzające od jesieni 1943 r. okolice Zdzięcioła i Nowojelni oraz ze względu na zwiększające się zagrożenie dekonspiracji kadry kompanii przez wywiad partyzantki sowieckiej. Oprócz wspomnianego już wostocznika, zatrudnionego w Urzędzie Rejonu Zdzięcioł, kadra "Mydła" została rozpracowana przez pewną Żydówkę, którą opiekowali się miejscowi akowcy. (Była to Wanda Kaplińska, którą opiekowała się nauczycielka Maria Stefańska oraz mieszkańcy Żybortowszczyzny. Zbiegła do oddziału "Borba".) Nawiązała ona kontakt z wywiadem partyzantki sowieckiej i zbiegła do obozu bolszewickiego, gdzie złożyła szczegóło­we zeznania na temat polskiej konspiracji w rejonie Zdzięcioła. Wskazała w nich nazwiska i adresy lokalnej kadry AK, z ppor. "Turkuciem" na czele, którego dobrze osobiście znała. (Zadenuncjowała m.in.: Leona Domeykę z Żybortowszczyzny, dowódcę kompanii J. Zwinogrodzkiego, nauczycieli A. Rosolaka i Nikiporczyka oraz swą dobrodziejkę M. Stefańską, Prokopczuka, F. Żukiela, inż. Nowosielskiego, Korolkę z wywiadu w Nowojelni, Józefa Mądrego i Leokadię Sienkiewicz ze szpitala w Zdzięciole, Dzicewicza z Pogirów oraz Czarnikiewicza, placówkę AK w Pacukach i "wtyczki" w zdzięciolskiej policji, wreszcie placówkę w Narcewiczach - w tym: komendanta Jana Sienkiewicza z chutoru Mołczadka, Alberta i Bolesława Szczotko, Konstantego Sienkiewicza. Dostarczyła informacji na temat BIP i wywiadu kompanii "Mydło". )

Wobec narastającego zagrożenia dekonspiracji, ppor. "Turkuć" przyśpieszył przejście do partyzantki części żołnierzy SK "Stawy-Mydło". W końcu lutego 1944 r. wydał rozkaz zarządzający mobilizację sił swej kompanii terenowej. Objęła ona około 35-40 żołnierzy AK, głównie z placówki Zdzięcioł. Komendę nad siecią terenowa SK "Stawy-Mydło" pozostawił "Turkuć" w rękach chor. "Kontryma", jednak już wkrótce on także, zagrożony dekonspiracją, musiał przejść do partyzantki. Mobilizacja oddziału dowodzonego przez ppor. "Tur­kucia" zsynchronizowana została z rozbrojeniem garnizonu policyjnego w Osmołowie. Operację tę miała przeprowadzić grupka żołnierzy AK, będącą tam "wtyczkami" organizacji. Jednocześnie miano zmobilizować żołnierzy AK z placówki konspiracyjnej Daszkiewicze. Garnizon w Osmołowie składał się z 50 policjantów białoruskich i nieco mniejszej liczby żandarmów niemieckich. Akcję przygotował od wewnątrz sierż. Nowak "Kuna", mając do dyspozycji około 10 policjantów zaprzysiężonych w AK (m.in. plut. H. Jakszewicza "Ultusa" i kpr. J. Abłażeja "Bohuna").

Operacja została przeprowadzona pod koniec lutego 1944 r. Spiskowcy dowodzeni przez sierż. "Kunę" całkowicie zaskoczyli żandarmów i policjantów, bez walki rozbrajając cały garnizon. Część policjantów białoruskich wyraziła chęć przyłączenia się do oddziału AK. Zagarnięto olbrzymią zdobycz - 1 ckm Maxim,1 lkm, 5 rkm, 3 pistolety maszynowe, około 100 kb,1 moździerz kal. 82 mm, 1 granatnik kal. 28 mm, duże ilości amunicji, granatów, wyposażenia i umundurowania. Po dołączeniu zmobilizowanych żołnierzy AK z placówki Daszkiewicze, utworzono oddział liczący około 70 ludzi. Grupa ta, wraz z dużym taborem wyładowanym zdobyczą, ruszyła w stronę Niemna, przez który zamierzała się przeprawić na zachód od Rudy. Po drodze miała połączyć się z oddziałem ppor. "Turkucia". Ten, podczas marszu na umówione miejsce spotkania, w rejonie wsi Bohdanka został zaatakowany przez silne oddziały partyzantki sowieckiej. Stoczył z nimi zaciętą walkę, odpierając je (miał przy tym kilku zaginionych). Oba oddziały spotkały się następnego dnia w rejonie przeprawy.

Na spotkanie oddziałom zmobilizowanym w powiecie nowogródzkim dowó­dztwo Zgrupowania "Południe" wysłało silny oddział wydzielony z batalionu ppor. "Ragnera". Minął się on jednak z grupami "Turkucia" i "Kuny", docierając w rejon Kamionki. Tam został zaatakowany przez kilka oddziałów partyzantki sowieckiej, prawdopodobnie z Brygady im. Kirowa. Doszło do walki, w której bolszewicy użyli moździerzy. Po stronie AK padł 1 zabity i kilku rannych.

Grupy "Turkucia" i "Kuny" spotkały się z oddziałem "Ragnera" następnego dnia w rejonie przeprawy. Sforsowanie Niemna było dość trudne, lodowata rzeka wezbrała, a oddziały miały wiele wozów taborowych i koni. Brakowało środków do przeprawy. Przeprawiano się w sytuacji zagrożenia przez pościg niemiecki oraz uderzenie bolszewickie, korzystając z wrót zdjętych ze stodół i tym podobnych sprzętów.

Po przedostaniu się na prawy brzeg Niemna obie grupy nowogródzkie dołączyły do Zgrupowania "Południe". Sformowano z nich kompanię partyzan­cką w sile około 100 żołnierzy. Od miejsca swej pierwszej bitwy przybrała ona nazwę "Bohdanka". Stanowiła oddział AK powiatu nowogródzkiego, stacjonowała jednak stale w nadniemeńskiej części powiatu lidzkiego, tylko okresowo wykonując wypady na swój macierzysty teren. Początkowo miejscem jej postoju były Leśniki, skąd osłaniała kwaterę dowództwa Zgrupowania "Południe". Po skierowaniu UBK w rejon Iwja przejęła też osłonę ośrodka szkoleniowego w Hołdowie i Olhowcach. W maju 1944 r. została przesunięta bezpośrednio nad Niemen. Tam kwaterowała najczęściej w Hancewiczach.

Dowódcą "Bohdanki" został mianowany przysłany z Warszawy por. Władysław Mossakowski "Jastrzębiec". Początkowo kompania dzieliła się na 3 plutony strzeleckie:

1 pluton - ppor. Józef Zwinogrodzki "Turkuć", 2 pluton - ppor. Tadeusz Drobniak "Jarosz", 3 pluton - ppor. Leszek Kozłowski "Gaston".

Po kilku tygodniach utworzono 4 pluton - broni ciężkiej, dowodzony przez kpr./ppor. cz. w. Józefa Abłażeja "Bohuna". Był on wyposażony w 2 ckm, moździerz i granatnik.

W końcu kwietnia 1944 r. Samodzielna Kompania Nowogródek "Stawy­-Ryby" otrzymała rozkaz zmobilizowania oddziału w sile nie mniejszej niż 60 żołnierzy i dołączenia go do Zgrupowania "Południe". Komendant SK "Stawy­-Ryby" ppor. Wacław Janikowski "Jurand" objął osobiście dowództwo nad tym oddziałem. Komendę SK "Stawy-Ryby" przekazał ppor. Olgierdowi Piotrowskiemu "Cezariniemu". Zbiórkę zarządził 07.05.1944 r. w lesie Grabówka,12 km od Nowogródka. Stawiło się na nią 54 żołnierzy (9 osób wyznaczonych do oddziału nie przybyło na koncentrację). Oddział "Juranda" dysponował bardzo słabym uzbrojeniem. Grupa pokonała dwudziestodwukilometrową trasę do Niemna. Po około dwugodzinnym oczekiwaniu przeprawiła się łodziami na prawy brzeg, gdzie czekały na nią oddziały polskiej partyzantki.

Na bazie przybyłego oddziału nowogródzkiego sformowano nową kompanię partyzancką, komendę której powierzono ppor. "Jurandowi". W ciągu maja 1944 r. poddawana ona była intensywnemu szkoleniu.

Z kompanii ppor. "Turkucia" i ppor. "Juranda" utworzony został VIII batalion 77 pp AK, dowodzony przez por. "Jastrzębca". Ponadto w skład batalionu wszedł pluton broni ciężkiej, dowodzony przez ppor. cz. w. "Bohuna" oraz zwiad konny dowodzony przez wachm. S. Falkowskiego "Głaza. Oddział liczył w końcu maja 1944 r. około 200 żołnierzy, zaś w końcu czerwca powiększył się do stanu 300 ludzi. Nowo powstały VIII batalion kontynuując tradycję pierwszego oddziału partyzanckiego powiatu nowogródzkiego, przyjął nazwę Bohdanka".

Marzec 1944 r. przeszedł w "Bohdance" na szkoleniu oraz osłonie ośrodka w Hołdowie i Olchowcach. Do akcji bojowych kompania została rzucona w kwietniu 1944 r.

20.04.1944 r. Wypad do wsi Pacuki na lewym brzegu Niemna, w celu podjęcia magazynu broni SK "Stawy-Mydło", ukrytego na miejscowym cmen­tarzu. Wieś była obsadzona przez garnizon RONA. Bezpośrednie poszukiwania prowadził pluton "Turkucia", pozostałe plutony osłaniały. Wydobyto 1 ckm i około 20 kb, w złym stanie technicznym. W końcowej fazie akcji plutony AK zostały zaatakowane przez załogę RONA, która podjęła pościg za nimi.

21.04.1944 r. Por. "Jastrzębiec", przeprowadzając rozpoznanie nad Niemnem na czele trzyosobowego patrolu, miał potyczkę z grupą partyzantów sowieckich, spośród których 3 padło.

30.04.-04.05.1944 r. Opanowanie Brzozówki na lewym brzegu Niemna. Operację przygotował ppor. "Bartek", wykorzystując zawieszenie broni z Niem­cami. Pod pozorem obrony miasteczka przed spodziewanym napadem partyzan­tki sowieckiej, do Brzozówki weszła "Bohdanka" wzmocniona plutonem 1 kompanii IV/77 pp dowodzonym przez sierż. W. Grabowskiego "Waldemara", "Żyda". Rozbrojono przy tym załogę bunkrów niemieckich, złożoną z 35 żandarmów i 28 policjantów białoruskich, oraz przejęto magazyny z amunicją i wyposażeniem. Dla uwiarygodnienia polskiej wersji podanej Niemcom, jeden pluton wykonał pozorowany atak na Brzozówkę (strzelano w powietrze). Zdobyto 1 ckm, 4 rkm,10 pm, kilkadziesiąt karabinów, duże ilości amunicji i granatów oraz wyposażenia. W dniu 04.05.1944 r. pod Brzozówkę przybyła niemiecka ekspedycja z Lidy z Gebietskommissarzem na czele, żądając oddania zabranej broni i grożąc zbrojną interwencją. Oddano trochę najgor­szych karabinów i wyposażenia - zatrzymując całą broń maszynową i większość zdobyczy. "Bohdanka" opuściła Brzozówkę zabierając grupę żołnierzy z miejs­cowej placówki terenowej AK oraz kilkunastu policjantów białoruskich, którzy zgłosili chęć wstąpienia do polskiej partyzantki. Na prawy brzeg Niemna oddział powracał w ten sam sposób, w jaki poszedł na operację w Brzozówce - przez most w Ogrodnikach.

Brak jest dokładnych dat kilku mniejszych akcji przeprowadzonych przez "Bohdanke" wiosną 1944 r.

Kwiecień 1944 r. Patrol "Bohdanki" wykonał wypad pod Brzozówkę, przejmując kilku ludzi z miejscowej placówki.

Kwiecień 1944 r. Patrol "Bohdanki" podczas wypadu na lewy brzeg Niemna ukarał chłostą sołtysa jednej z wiosek, źle odnoszącego się do ludności.

W maju 1944 r. "Bohdanka" została przesunięta do Hancewicz nad Niemnem. Stanowiła teraz lewe skrzydło ugrupowania oddziałów "Ragnera" stacjonujących w Filonowcach i Dokudowie. Dochodziło do drobnych akcji i działań patrolowych.

Na linii kolejowej Lida-Baranowicze, na odcinku miedzy stacją Niemen i wioską Żamojdź, zatrzymano pociąg, w związku z informacją, że Niemcy mają przewozić nim więźniów. Okazało się, że wprawdzie jedzie nim kilku Niemców, lecz wiadomość o aresztowanych jest nieprawdziwa.

Po powrocie z akcji na pociąg okazało się, że oddział sowiecki zrabował bydło w Hancewiczach. Na rozkaz "Jastrzębca" wydzielony pluton, złożony z ochotników, podjął pościg za bolszewikami na lewym brzegu Niemna. Sowieci zdołali jednak uciec, porzucając część zdobyczy i wozy, które ugrzęzły w bagnis­ku niedużego potoku.

W Hancewiczach rozbrojono kilku funkcjonariuszy niemieckich służb kolejowych, którzy nie orientując się w sytuacji przyszli do wsi, zapewne w poszukiwaniu żywności.

21.05.1944 r. "Bohdanka" uczestniczyła w wypadzie IV batalionu na lewy brzeg Niemna, przy czym miały miejsce drobne utarczki z bolszewikami.

Na przełomie maja i czerwca 1944 r. dowództwo Zgrupowania "Południe" przygotowało operację na lewym brzegu Niemna, polegającą na zdobyciu miasteczka Wsielub i rozbrojeniu tamtejszego niemiecko-białoruskiego gar­nizonu. Placówka AK we Wsielubiu rozpoznała dyslokację niemieckiej załogi, zdobywając nawet obowiązujące w nocy hasła. Wśród policji białoruskiej miała swe "wtyczki", mające ułatwić przeprowadzenie akcji. Plan operacji przygoto­wanej przez mjr. "Kotwicza" zakładał udział znacznych sił Zgrupowania "Południe", w szczególności zaś pododdziałów IV batalionu i "Bohdanki". "Jastrzębiec", który zapewne nie najlepiej znosił uzależnienie od "Ragnera", stale występującego jako gospodarz terenu, na którym stacjonowała "Bohdan­ka", zdecydował się przeprowadzić akcję samodzielnie, przyspieszając jej termin. Ponieważ była przygotowywana długo i starannie, ocenił, że zdoła wykonać ją pomyślnie własnymi siłami, jedynie przy użyciu "Bohdanki".

Oddział wyruszył z kwater w Hancewiczach nocą 06/07.06.1944 r. w składzie 4 plutonów po 30 ludzi. Dopiero w czasie ostatniej odprawy oficerowie dowiedzieli się, że "Bohdanka" będzie samodzielnie rozbrajać Wsielub. "Jastrzębiec" nie brał pod uwagę możliwości porażki. Miejsce zbiórki na wypadek niepowodzenia podał dopiero na dwukrotne zapytanie "Juranda". Przez Niemen przeprawiono się łodziami i po dwudziestopięciokilometrowym marszu osiągnięto zarośla na północno-zachodnim skraju Wsielubia, gdzie "Bohdanka" przeczekała dzien. Akcja rozpoczęła się o północy 07/08.06.1944 r. Działano w 4 grupach. Jedynie grupa "Jarosza" w pełni wykonała swe zadanie, zdobywając koszary policji. Pluton "Juranda" zdołał rozbroić 3 spośród 5 bunkrów usytuowanych wokół miasteczka. Natomiast akcja grupy "Gastona" na garnizon żandarmerii załamała się po jego śmierci, zaraz w pierwszej fazie operacji. Nie powiodło się też zaskoczenie żołnierzy BKO, skoszarowanych w szkole. Podobnie jak żandarmi, stawili zdecydowany opór, ostrzeliwując się i rzucając granaty. "Jastrzębiec" został ciężko ranny w udo, zaś "Bohdanka" rozpoczęła odwrót z miasteczka - ponoć na jego rozkaz. Sam "Jastrzębiec" pozostał jednak we Wsielubiu. Jego zwłoki znaleziono następnego dnia na cmentarzu prawosławnym - miał przestrzeloną głowę, zapewne popełnił samobójstwo. Ogólne straty "Bohdanki" wynosiły 3 zabitych i 12 rannych. Podczas akcji zdobyto sporo broni, zabrano tez kilkunastu rozbrojonych policjantów. Komenda Okręgu oceniała zdobycz na 4 rkm i 51 kb.

Po powrocie do Hancewicz dowództwo nad "Bohdanką" - teraz już VIII batalionem 77 pp - powierzono por. T. Drobniakowi "Jaroszowi". Oddział kwaterował obecnie w Bieniewiczach. W drugiej połowie czerwca 1944 r. z "Bohdanki" wydzielono zwiad konny i część plutonu broni ciężkiej (moździerz i granatnik), włączając je w skład batalionu "Bagatelka". Pododdziały te w ramach "Bagatelki" uczestniczyły pod dowództwem mjr. "Kotwicza" w ope­racji na terenie Ośrodka Iwje-Juraciszki, biorąc udział w walkach pod Dyndylisz­kami 24.06.1944 r., Kwiatkowcami 26.06.1944 r. i w Trabach 01.07.1944 r.

Natomiast podstawowym siłom "Bohdanki" powierzył mjr "Kotwicz" zor­ganizowanie przeprawy przez Niemen w rejonie Dokudowa. Miała ona umożliwić oddziałom AK ruch pomiędzy północną i południową częścią Okręgu "Nów". Według niektórych informacji była ona przygotowywana dla oddziałów Inspektoratu "Południe", które po wykonaniu akcji "Burza" miały dołączyć do głównych sił Nowogródzkiej AK. Według innych, była zabezpieczeniem możliwości odwrotu dla oddziałów biorących udział w akcji "Burza" na prawym brzegu Niemna i w operacji "Ostra Brama". Być może prawdziwe są obie interpretacje. Jednocześnie za zgodą mjr. "Kotwicza" dowództwo "Bohdanki" zawarło zawieszenie broni z dowództwem oddziału sowieckiego "Iskra, operującego w tym rejonie na lewym brzegu Niemna.

W celu realizacji tego zadania do "Bohdanki" przydzielono kompanię saperów dowodzoną przez ppor. cc. "Żala", liczącą około 100 ludzi. Saperzy zapewnili dwa niezależne środki przeprawy. Pluton ppor. "Blondyna" zbudował z lodzi most ściągany na cumach, oraz wydobył i naprawił zatopiony uprzednio prom. Dla obrony przeprawy saperzy i żołnierze "Bohdanki" zbudowali 2 bunkry. Większy położony na południowym skraju Dokudowa w zakolu Niemna (pole ostrzału obejmowało 360o). Mniejszy bunkier - dla drużyny z bronią maszynową - zbudowano 300 m na północ od przeprawy z przeznaczeniem osłony od strony Lidy. Obie przeprawy połączono systemem obserwacji i powiązań ogniowych na przedpolu Dokudowa. Po zakończeniu prac oraz przeprowadzeniu ćwiczeń alarmowo-obronnych większość sił "Boh­danki" została skierowana do działań przeciwko Niemcom na szosie Ogrodniki­-Lida.

0l .07.1944 r. dwa plutony "Bohdanki" pod dowództwem ppor. "Jarosza" wykonały zasadzkę na drodze Ogrodniki-Lida na wysokości Bieniewicz, atakując niemiecką kolumnę taborową złożoną z kilkunastu wozów. Był to konwój ewakuujący niemiecką administrację z Nowogródka. Oprócz broni odebranej Niemcom, na jednym z wozów znaleziono 2 rkm i ponad 20 kb. Broń użyto do dozbrojenia nowych ochotników, oraz plutonu saperów ppor. "Blondyna".

03.07.1944 r. nieudana akcja na dowództwo Forstschutzu z Nowogródka, przeprowadzona pod Ogrodnikami. Rozbrojenie kadry tej formacji i przejęcie szeregowych nie powiodło się, doszło do potyczki.

04.07.1944 r. rankiem patrol dowodzony przez pchor. S. Klemensiewicza "Hugo" zdobył koło Ogrodników niemiecki samochód pancerny. Podczas akcji "Hugo" zastrzelił dowódcę Forstschutzu w stopniu kapitana. Kierowca pojazdu przeszedł do AK (Białorusin nazwiskiem Niedźwiedź "Magneto"). Zdobyty samochód pancerny wyposażony był w działko 40 mm i ckm Maxim.

W początkach lipca do "Bohdanki" dołączyli liczni ochotnicy, w tym około 40 żołnierzy AK z placówki w Koreliczach.

- 04.07.1944 r. stanowiska "Bohdanki" w rejonie Dokudowa zaatakowała jednostka Wehrmachtu w sile 300 żołnierzy, wspartych moździerzami i ciężką bronią maszynową. Atak niemiecki rozwijał się od strony zachodniej. Załoga polskich bunkrów przez kilka godzin skutecznie odpierała nacierających. Załogą małego bunkra dowodził szef 2 kompanii, sierz. J. Abrasowicz "Walas". Duży bunkier obsadzali głównie żołnierze plutonu CKM ppor. c.w. J. Abłażeja "Bohuna". Po rannym "Jaroszu" dowództwo polskiej obrony przejął ppor. "Jurand". O zakończeniu walki zdecydowało natarcie części sił "Bohdanki" na tyły nieprzyjaciela oraz wejście do akcji samochodu pancernego pod dowództ­wem plut. E. Czernikiewicza "Jaskółki", który nadjechał od strony Ogrodników. Ogień jego działka całkowicie zaskoczył Niemców. Wieczorem dowódca jedno­stki niemieckiej poprosił o zawieszenie broni. Straty przeciwnika szacowano na kilkudziesięciu zabitych i rannych. Po pogrzebaniu swych poległych i po­zbieraniu rannych, Niemcy zgodnie z poleceniem ppor. "Juranda" wycofali się w kierunku zachodnim. "Bohdanka" straciła w kilkugodzinnej walce 5 zabitych i przeszło 10 rannych.

Dowództwo batalionu przejął ppor. J. Zwinogrodzki "Turkuć". Wieczorem 04.07.1944 r. do miejsca postoju "Bohdanki" przybył por. "Sybirak", przywożąc rozkaz nakazujący marsz w kierunku Wilna. Polecenie to było znacznie spóźnione. Rankiem 05.07.1944 r., po pogrzebaniu poległych, "Bohdanka" wyruszyła na północ. Maszerując w trudnych warunkach, przedzierając się pomiędzy oddziałami niemieckimi i sowieckimi, na początku drugiej dekady lipca 1944 r. dotarła pod Wilno - już po zakończeniu operacji "Ostra Brama".

Kazimierz Krajewski