Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

Nauczycielka z powołania

 

"Pani Danuta Letka jest niezwykłą osobą. Potrafiła mi ukazać, że jednak istnieją nauczyciele z powołania, którzy kochają swoją pracę. Na każdą lekcję u Pani Danusi czekałam z utęsknieniem, ponieważ nauka pod jej opieką była wielką przyjemnością.

To kobieta o wielkim sercu, wielkiej duszy, promieniująca dookoła słonecznym uśmiechem, młodością i dobrocią.

Jest i będzie dla mnie wzorem DOSKONAŁEGO CZŁOWIEKA.

Pani Danuta Letka to ANIOŁ, którego zesłał Bóg dla ludzi, aby poznali co to jest:

miłość do bliźniego,

tolerancja

i radość życia.

Dorota Sporn"

 

"... Życzę Pani, aby w dalszym ciągu przyciągała do siebie wielu młodych ludzi i uczyła ich prawdziwych wartości kultury polskiej.

Z pamięcią w modlitwie

ksiądz Mieczysław Mokrzycki, sekretarz Ojca Świętego w Watykanie."

 

"Na tle szarzyzny, braku serca, bo jakże inaczej można nazwać dzisiejszy świat, Jej SERCE otwarte jest na Polskę ... Kraków ... Ludzi ... Zdarzenia z przeszłości.

Jan Nowicki, aktor Starego Teatru"

 

"Znaleźliśmy kogoś niezwykłego. Odkryliśmy "promień światła", który świeci mocniej niż nasze telewizyjne reflektory... Wypowiedzi Pani Profesor emitować będziemy 16 października, by pokazać drogę życiową osoby, którą na drogę życia pobłogosławił Karol Wojtyła.

Ekipa TV Kraków, Maria Osterwa-Czekaj."

 

"... Bóg zapłać za wspaniały list, napisany wspaniałym, podziwu godnym pismem! Tak pięknie pisze tylko osoba miła Bogu, świątobliwa...

ksiądz biskup Zbigniew Kraszewski"

Ponownie Lida przybliżyła się do Krakowa. Powodem tego stała się promocja książki o niezwykłej nauczycielce, urodzonej w Lidzie, kochającej te miasto, stałej naszej Czytelniczki. Życiowe losy sprawiły, że Kraków stał się jej drugą ojczyzną, a swój talent i miłość kresową przelała na krakowian. "Głos Niedzielny" podaje: "Prof. Danuta Letka, uczennica prof. Stanisława Pigonia i prof. Tadeusza Ulewicza, przez blisko czterdzieści lat pracy w krakowskim zespole szkół geodezyjno-geologicznych, "zaraziła" wiele pokoleń uczniów swą miłością do wielkiej poezji i wielkiego teatru, swą głęboką wiarą w Boga, swą prawością i dobrocią".

Książka, nosząca wymowny tytuł "Szkoła, teatr i ... szczęście" i podtytuł "Danuta Letka nauczycielka z powołania" (wydawnictwo ATI) jest zbiorową pracą jej uczniów i przyjaciół. Nie zabrakło i przyjaciół z Lidy, którzy będąc w Krakowie nie mogli ominąć gościnnie otwartych drzwi państwa Letkich. Książka ta stała się odzwierciedleniem tej prawdy, że ziarno dobra zrzucone wcześniej lub później zaowocuje.

Spotkanie z bohaterką tego opracowania w prestiżowym miejscu - w samym centrum średniowiecznego miasta - jeszcze raz ukazało charakter promieniujący miłością do piękna kultury polskiej, promieniującej radością życia nieujarzmionego pesymizmem tego świata.

Sala spotkań była przepełniona. Ludzie stali w korytarzach, a w szatni zabrakło miejsca. Właściciele ośrodka mięli powiedzieć, że ich kamienica jeszcze nie gościła tak licznego zgromadzenia.

W świecie przemocy masowej kultury i kiczu tak liczne spotkanie ze "zwykłą" nauczycielką mogło być pewnym zaskoczeniem, ale nie dla tych, którzy ją już wcześniej poznali. Ten tłok wśród masy kwiatów nie przeszkadzał, a robił promocję wyjątkową. Wyjątkową z powodu atmosfery akumulującej setki wdzięcznych myśli i jasnych spojrzeń. Uroku spotkania dodało czytanie fragmentów z "Pana Tadeusza" przez znanych artystów Starego Teatru.

Goście ponad dwie godziny potrafili z pokorą stać w kolejce, by doczekać się autografu bohaterki książki. Książki tak naturalnie, a zarazem przedziwnie powstałej. Początek jej dało opracowanie "szkolnej wnuczki", córki byłej uczennicy pani Profesor. Postanowiła ona szkolne opracowanie o "słynnym Polaku" poświęcić nauczycielce swojej mamy, później z tego zrodziła się idea by wydać te opracowanie książką. Podjął się to zrealizować inny uczeń Pani Profesor, a który miał już w tej dziedzinie pewne doświadczenia. To wszystko spowodowało, że zaczęło się uzupełnienie i udoskonalenie szkolnego opracowania. Dziesiątki listów poleciały z całej Polski i śmiem powiedzieć z całego świata do Krakowa od byłych uczniów Pani Danusi, by ułożyć się w 260-stronicowe bogato ilustrowane wydanie o tym niezwykłym człowieku. Nieobecni na promocji mogli w tym czasie obejrzeć ją w telewizji w "Kronice Krakowskiej".

Chyba nie jest przypadkiem, że cała impreza miała miejsce akurat w Dniu Nauczyciela 14 października 1999 roku. Stała się ona jakby symbolem i wzorem polskiego Nauczyciela, który ma pieczę nad duchowną spuścizną Narodu i czuwa, by każde nowe pokolenie wchodzące na drogę odpowiedzialnego życia, nie zatraciło tego duchowego bagażu powstałego z wielkiej ofiary i wysiłku wielu pokoleń Polaków, składanych z miłością na Ołtarzu Ojczyzny.

Czesław-Piotr