Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

"Ziemia Lidzka" przedwojenna

Wróżby ludowe

 

Zimny, wilgotny i mroczny listopad dobiegł końca. Dni takie krótkie i ponure, noce, takie dłu­gie. Straszne i ciemne siły opanowały przyrodę. Słońce schowało się za chmury na całe tygodnie. Życie zamarło. Przyszedł kres słonecznego roku. Nie zważając na kalendarze, ani na urzędowe określenia czasu, nasz lud wiejski zachował w głębi swej du­szy jakieś podświadome, atawistyczne wspomnienie o listopadzie, jako o ostatnim miesiącu roku w przy­rodzie i o grudniu, jako o początku nowego roku. Dlatego właśnie w tym okresie czasu wieś nasza najwięcej wróży o przyszłości. Wróży o pogodzie w przyszłym roku, o urodzaju, zdrowiu, bogactwie, wojnie, o życiu i o śmierci. Młodzież natomiast wróży o swym przyszłym losie, o ożenku, o za mąż pójściu. Stare przysłowie powiada: "Chłopiec żenicca kali chocza, a dzieuczyna za muż idzie, kali biaruć". Więc chłopiec wróży mało. Poco mu wróżby, skoro on - "święconaja kostaczka", żeni się z kim chce i kiedy. Inna rzecz - dola dziewczyny.

Sezon wróżby rozpoczyna się dla chłopców w wigilię św. Katarzyny, a więc 23 listopada. Sposo­bów męskiej wróżby jest niewiele, przynajmniej w bliższych okolicach Lidy. Mianowicie: l). Na noc kładzie pod głowę babska spódnicę. Ta, z która się ożeni powinna mu się przyśnić. 2). Kładzie się w nocy spać na gołej ławie. Pod głowę podkłada cegłę. Przyśni mu się dziewczyna, która przyjdzie słać łóżko - jego przyszła żona. 3). Na skrawkach papieru wypisuje imiona znajomych dziewcząt i wszystkie kartki składa pod poduszkę. Gdy się tyl­ko obudzi, wyciąga na chybił trafił jedną kartkę z imieniem tej, która będzie jego żoną.

Repertuar wróżby żeńskiej jest znacznie bogat­szy. Dziewczęta wróżby zaczynają w wigilię św. Andrzeja tzn. 29 listopada. A więc:

1). Wieczorem, gdy się ściemni, wymyka się dziewczyna z garścią ziaren konopi na podwórze i kilka razy obiega studnię dokoła. Posypuje przy tym konopie na ziemie i powtarza:

Andreju, Andreju

Ja kanopli sieju

Daj mnie znać

Z kim budu wiek kŕrŕtŕć.

Czasem ostatni wiersz brzmi:

Z kim na szlubie stać.

Wróciwszy do domu, posypuje konopie na oknach, za piecem i na swoim łóżku. Stare baby opowiadają, że dawniej siały konopie dziewczęta zupełnie nagie. W nocy dziewczynie, która wróżyła, musi się konieczne przyśnić, ten, który będzie jej mężem.

2). Na noc stawia dziewczyna pod swoim łóż­kiem misę z wodą, a na misie składzie łuczywę.


Powinno jej się przyśnić, że mężczyzna przeprowa­dza ją na drugą stronę rzeki przez kładkę. Ten na­turalnie będzie jej mężem, przed pójściem na spo­czynek musi zmówić pacierz do św. Andrzeja. A jakiż to pacierz? "Ot, zwyczajny: trzeba naprzód przeżegnać się, a potem mówić: Achwiaruju ten pa­ciorek do świantego Andreja. Ojczanasz, któryś jest..."

3). Podobnie jak chłopiec spódnicę, dziewczyna kładzie na noc pod głowę "mużczyńskija portki" (spodnie), i w nocy przyśni jej się przyszły maź.

4). Pisze za skrawkach papieru imiona znanych jej mężczyzn i t. d.

Najwięcej wróżb odbywa się podczas kucji, w wigilię Bożego Narodzenia, tj. 24 grudnia. Wróżą przeważnie dziewczęta, przed wieczerzą:

1). Biegnie do drwalki, chwyta brzemię drzewa opałowego, niesie do chaty i tu liczy polana: gdy wypadnie do pary - wyjdzie za maź, do liszki - pozostanie w domu.

2) Dobiega płotu i szeroko rozwartymi ramio­nami obejmuje szereg kołów. Po tym liczy ile kołów ogarnęła. Jeśli do pary - wyjdzie za mąż, do liszki nic z tego nie będzie.

3). Skrada się pod okno cudzego mieszkania i nadsłuchuje. Gdy usłyszy wymawiane przez kogo bądź w chacie podczas rozmowy - "idzi", "biaży", "ruszaj" itp. - wyjdzie za mąż. Lecz Boże ucho­waj, jeśli do uszu jej dotrze: "siadzi", "kab ty krycaj sieła"; "Stoj, kab ty stabunom stała"! - pozostanie panną.

4). Gdy zasiadają już do wieczerzy, dziewczyna wymyka się ukradkiem do sieni i przez szparkę klam­ki w drzwiach zagląda do chaty. Obowiązkowo uj­rzy na tym miejscu, gdzie wróżąca siada, przy sto­le, tego, za kogo ma wyjść za mąż: on niewidzialny dla innych przyjdzie na kaucję.

5). W czasie wieczerzy okruchy i kawałki jadła chowa nieznacznie koło siebie. Gdy pójdzie spać, złoży to wszystko u siebie pod poduszką. W nocy przyśni jej się młodzieniec, który przyjdzie do niej na kucję. Po kolacji dziewczęta zbierają się u któ­rejś z koleżanek i wróżą wspólnie -

6). Każda zdjętym z nogi trzewikiem mierzy przestrzeń chaty od ściany do progu. Gdy do progu wypadnie nosek - wyjdzie za maż, gdy pięta - pozostanie przez rok panną.

7). "Opalają" paciorki, pierścionki itp. Do małej "necułki" (w której kobiety oczyszczają kaszę od plew, przez podrzucanie, czyli "opalają"), skła­dają dziewczęta swoje pierścionki lub paciorki i ko­lejno zaczynają podrzucać. Której paciorki lub pier­ścionek wyskoczą z niecki - ta prędzej wyjdzie za mąż.

8). W chacie na ziemi rozkładają pierścionki i do każdego nasypują ziarna jęczmienia. Wypuszczają po tym kurę spod pieca. Z czyjej pierścionka kura najpierw wydziobie ziarnka - ta wcześniej znajdzie sobie męża.

9). Robią składkę: po łyżce mąki, tłuszczu, soli; otrzymane z tych składników ciasto, każda z obecnych dziewcząt ugniata na gałkę ze swoim zna­kiem. Gałki te kładą na noc do wypalonego pieca. Wypieczone gałki każda dziewczyna kładzie na pro­gu chaty. Przywołują do tych gałek psa. W jakiej kolejności pies zaproszony gałki te połyka - w takiej wróżące dziewczęta powychodzą za mąż. Czasem bywa, że pies powącha traktament, pokręci ogonem i podziękowawszy za przysmak pójdzie sobłĺ pod ławę. Rwetes! Żadna w tym roku nie spra­wi wesela. :

10). Do metalowej łyżki kładą kawałki grom­nicznej woskowej świecy i rozgrzewają to na łuczy­wie nad miską wody. Gdy wosk się roztopi, wyle­wają go do miski. Gniotą w garści kawałki papieru, podpalają go później na talerzu i po chwili gaszą. Pozostałe osmałki papieru wygładzają. Następnie odlewy z wosku i osmałki papieru podstawiają pod światło łuczywy lub świecy gromnicznej i przyglą­dają się cieniom na ścianie. W cieniach tych odróż­niają pieniądze, wianki, kwiaty, świnie etc., co jest dobrą wróżbą: czasem widzą trumnę, butelkę, pow­róz, łańcuch etc., - i to jest już zapowiedzią złej wróżby. Po wyprawieniu koleżanek, dziewczyna po­zostaje w chacie sama i zaczyna wróżbę.

11). Biegnie na śmietnisko lub na smalenisko, gdzie smalono zabitego wieprza, i nadsłuchuje z jakiej strony doleci szczekanie psa, - do tamtej wsi wyjdzie za mąż.

12). O północy wychodzi nago podmiatać sień z zapaloną gromnicą w ręku. Przyszły mąż musi koniecznie tu przyjść, nawet przez zamknięte drzwi. Paulina z Trzeciakowców rzeczywiście widziała przyszłego męża. Zemdlała ze strachu. W "mięsopuście" wyszła za mąż za tego samego, kogo ujrza­ła, chociaż przed wróżbą nie znała go wcale i nic o nim nie słyszała. Wywróżony narzeczony, w cza­sie owej wróżby był u siebie w domu o 7 kilomet­rów od Trzeciakowców.

13). Zamiata w chacie. O północy wynosi śmie­cie na śmietnisko i kogo spotka w podwórku, ten pojmie ją za żonę.

14). Udaje się nago na strych, obchodzi trzy razy dokoła komina, i gdy ujrzy tu trumnę - umrze, kołyskę - będzie miała dziecko, wianek - wyjdzie za mąż, etc. Niektóre wróżą na ciemno, niektóre zaś z gromnicą w ręku. Czasem zjawia się tu cień przyszłego męża i pomaga przestraszonej dziewczynie zejść ze strychu.

15). Gdy wszyscy pójdą spać, dziewczyna siada sama przy stole w izbie, stawia przed sobą dwa lusterka i zapaloną gromnicę, i zaczyna w te lus­terka przyglądać się. Musi koniecznie ujrzeć w lus­trze, tego, kto ją pojmie za żonę.

16). Przez cały adwent zbiera niedopałki łuczywy, głównie ogarki świec, a nawet zapałek, i po

kucji zabiera dziecko i czarnego koguta, i udaje się do komory (spiżarni). Z zebranych niedopałków rozkłada tam ognisko. Do ogniska tego przyjdzie i ogrzeje się przyszły mąż. W czasie takiej wróżby pewnej tercjarki spod Lidy, zjawił się zły duch; biedna poznała go po rogach ukrytych pod czapką. Okropnie się przeraziła i rozchorowała, a po tym dostała pomieszania zmysłów i powiesiła się. Pewna pani miała służącą, którą nauczyła tej wróżby. Do rozłożonego przez służącą ogniska w komorze przy­szedł ogrzać się mąż owej pani. Po skończonej wróżbie przychodzi dziewczyna do swej pani z ża­lem, że wystawiła ją na kpiny, gdyż żartem przysła­ła do niej swego męża. Zaskoczyło to bardzo panią, bo mąż jej w tym czasie w domu nie był obecny. Rozchorowała się z tego powodu i do roku zmarła, a wdowiec pan, rzeczywiście ożenił się z tą służącą. Było to gdzieś pod Lida. Opowiadały o tym kobie­ty przed 30-tu laty i teraz, tak w Niecieczy, jak w Krupowie i Cyborach.

17). Po Kucji kładzie się spać dziewczyna w obuwiu i zaplecionym warkoczem. W nocy przyśni się jej chłopiec, który przyjdzie ją rozuwać i roz­platać warkocz. On też zostanie jej mężem.

18). Ktoś z rodziny (matka, siostra), zamyka zwyczajną kłódkę na klucz, kłudkę niepostrzeżenie kładzie dziewczynie pod poduszkę, a klucz zabiera ze sobą. W nocy, do tej która posiada klucz, przyj­dzie chłopiec prosić, aby "otworzyła dziewczynę". Będzie to przyszły mąż, owej zamkniętej.

Chłopcy wróżą mało. Najczęściej podglądają tylko wróżące dziewczęta, ńzasem przeszkadzają, czasem straszą, a po tym kpią. Jednak coś nie coś i chłopcy tym się interesują, mianowicie po kucji:

1). Staje tyłem do stołu, wyciąga dyskretnie spod obrusa garść siana, na którym jedli kucję, i

niepostrzeżenie wychodzi z chaty pod najbliższy krzyż we wsi. Idąc nie ogląda się i stopniowo wytrzęsą z garści siano za sobą. Pod krzyżem spotka swoją przyszłą żonę. Powiadają, że w ten sposób wywróżył sobie żonę mąż Albiny w Cyborach. Nie chciał później biedak żenić się, ale wróżba była tak skuteczna, że nie mógł ominąć wyróżnionej narzeczonej.

2). Po kucji zbiera śledziowe i rybie oście i niesie je na miejsce, gdzie schodzą się dwa płoty. Gdy tu oście te rzuci - dostrzeże dziewczynę, któ­ra zostanie jego żoną.

Za skuteczność tych wróżb nie ręczę, życzę wszakże, aby tym, którzy będą wróżyć, i mają oczekiwane w sercu życzenia - spełniły się najpo­myślniej. Głównie, aby wszystkie dziewczęta powy­chodziły za mąż, a młodzi nowożeńcy zaprosili mię na słodką wódkę.

(ZL 9/1936)

Michał Szymielewicz