Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

"Kresowiakom" 10 lat!

 

"Kresowiacy" zachwycili Kraków!

Uśmiechnęło się nasze królewskie miasto do pięknego śpiewu niewielkiego zespołu chóralnego z Lidy. To Polacy, którzy kultywują tradycje bliskiego kiedyś politycznego współistnienia dwóch stolic: Krakowa i Wilna. Święta Królowo Jadwigo, pomagaj Kresowiakom!

Zespół przebywał w Krakowie od 27 IV do 3 V 1999. Zaproszony został przez wspaniałą, niezastąpioną orga­nizatorkę, panią Irenę Jasicką. Występowały na zapro­szenie księdza Mieczysława Malińskiego w kościele S.S. Wizytek, śpiewały w Kolegiacie św. Floriana. Po pierw­szym Zjeździe Lidzian w 1992 r. moja siostra Hala wróci­ła z Lidy zachwycona Jego śpiewem, a ja mogłam tylko marzyć, żeby przyjechały do Krakowa. I oto jest. Poznałam cały Zespół, pokochałam z całego serca, zachwy­ciłam się Nim bez reszty. Wzruszający repertuar, piękne gło­sy, serdeczne rozśpiewanie, dosko­nałe zgranie Zespołu świadczące o ogromnej pracy przy­gotowawczej - wszystko, według mnie wspaniałe! Ale zaślepiona ogromną sympatią mogę nie myśleć obiektywnie. I oto p. prof. Bogusław Grzybek, ważna postać mu­zycznego Krakowa (chór "Organum" prowadzony przez Niego należy do najlepszych w świecie) zaprasza naszych "Kresowiaków", do zaśpiewania w Bazylice Mariackiej! Czyli mój zachwyt jest uzasadniony, nasz ukochany chór naprawdę jest dobry! Wypełniły się gotyckie sklepienia dźwiękami kresowych śpiewów, zasłuchały się postacie w ołtarzu Wita Stwosza. Wykonawcy byli bardzo wzrusze­ni. Występ ogromnie się podobał.

Nie tak dawno pokazywano w krakowskiej kromce telewizyjnej niezwykłe wydarzenie z czasu remontowania Bazyliki. Trzech pracowników zgodnie twierdziło, że czasem trzeba mieć "mocne nerwy", kiedy w nocy (w dzień ko­ściół jest udostępniony licznym zwiedzającym, więc re­mont jest prowadzony po zmierzchu) pracowali przy "odkryciu" jakiejś krypty i kiedy udało się im naruszyć posadzkę - nagle zaczęły grać organy! Wszyscy pobiegli zobaczyć i stanęli zdumieni: klawisze poruszały się same, kościel­na melodia dała się słyszeć, a przy organach nie było nikogo, więc kto grał?... Ktoś próbował wytłumaczyć, że może w tej krypcie pochowany został jakiś organista, którego spokój wieczny został zakłócony i w ten sposób dał znać o sobie. Może i naszych "Kresowiaków" słu­chały te zaklęte w przeszłość dziwne zjawiska, te ponadzmysłowe istoty ukryte w starych budowlach, w naszej najpiękniejszej i najsłynniejszej polskiej Bazy­lice Mariackiej w Krakowie. P. prof. Grzybek starał się jeszcze o możliwość występu "Kresowiaków" na Wawelu, ale realizację tego pomysłu na razie trzeba było odłożyć; jest jednak bardzo możliwe, że i w kró­lewskiej katedrze będziemy czekać na Ich przepiękny śpiew. Mam więc pra­wo powiedzieć, że "zachwycili Kraków..."

Ileż czasu Wszyscy poświęcają na próby, jak kochają śpiew! I jak mogło się Nimi nie zachwycić stare, kochające piękno królewskie miasto!?

Robert Baden Powell powiedział: "Szukajcie przyjaciół, gdzie pieśń śpiewają, źli ludzie pieśni nie znają".

Danuta Letka

 

Kresowe melodii nad Krakowem

Do powyższego tekstu Pani Danuty chciałby dodać jeszcze kilka refleksji nt. wydarzeń, których sam byłem świadkiem. Niezapomne wystąpienie zespołu na błoniach krakowskich, miejsca znanego każdemu Polakowi ze spotkań z Papieżem, ze Mszy świętych przez Niego tam celebrowanych. Artyści z Lidy koncertowali 3 maja w święto Królowej Polski i Konstytucji wraz z zespołem górali. Było coś wspaniałego, kiedy po całym olbrzymim polu błoń popłynęły kresowe melodii, a już coś zupełnie niesamowitego stało się, kiedy przez potężne głośniki, echem roznosząc się po całym Krakowie, nad królewskim Wawelem z jego Katedrą, z grobowcami św. Jadwigi, Jagiełły, Mickiewicza, nad bazyliką Mariacką, nad gotyckimi wieżami kościołów i prastarymi murami kamienic zabrzmiała pieśń " Za Niemen hen...". Tuż tuż "czuwały", jak by dwa strażnika - kopce usypane na cześć Tadeusza Kościuszki i Józefa Piłsudskiego... To trzeba przeżyć. Lub, wspomnę jeszcze, nieoczekiwane nagranie filmowe spotkania zespołu lidzkiego z ks. Malińskim do powstającego cyklu programów pod wymownym tytułem: "Przyjaciele Papieża". I pytanie ks. Malińskiego na zakończenie do "Kresowiaków" skierowane: "Dla czego Matka Boża chciała was mieć właśnie tu (w Krakowie) i w tym czasie ( święto Królowej Polski)?

Świadek

 

Zespół "Kresowiacy" oraz Zarząd Towarzystwa Kultury Polskiej Ziemi Lidzkiej składają serdeczne podziękowania za umożliwienie występów na gościnnej ziemi krakowskiej dyrektorowi Centrum Młodzieży im. dr H. Jordana Antoniemu Weyssenhoff oraz kierownikowi Ośrodka Edukacji Kulturalnej Dzieci Polskich ze Wschodu Irenie Jasickiej.

 

 

 

9 stycznia sala centrum "Panorama" była wypełniona po brzegi. Znany nie tylko w Lidzie, ale i w wielu miastach Polski zespół "Kresowiacy" obchodził swój pierwszy znaczny jubileusz -dziesięciolecie. Z tej okazji ukazał się im "Anioł-stróż"(Grażyna Kołyszko), który chronił artystów w tych jakże niełatwych czasach, a w świąteczny dzień poprowadził koncert, jednocześnie wypytując swoich podopiecznych, jak im się wiodło w zespole. Artystom przyszli powinszować: biskup Antoni Dziemianko, konsul RP Sylwester Szostak, prezes TKPZL A. Kołyszko, zastępca burmistrza miasta ds. kultury i edukacji W. Kuczyńki, dyrektor centrum "Panorama" A. Szokol, zespół muzyki żydowskiej "Szalom", zespół "Legenda" - młodsza zmiana bohaterów wieczoru, którą kieruje obecnie I. Mickiewicz, przedstawiciele Domu Kultury. Przybyli na uroczystość i goście z Towarzystwa Przyjaciół Wilna i Ziemi Wileńskiej w Poznaniu, którzy korzystając z okazji przywieźli również dary dla Lidzian. "Kresowiacy" przedstawili najlepsze pieśni ze swego dorobku, z których część można znaleźć na nagranej niedawno przez zespół kasecie. Brzmiały więc lubiane przez wszystkich pieśni ludowe, patriotyczne, religijne, fragmenty opery "Kresowiacy i górale". Publiczności zostały zaproponowane także piosenki w języku ukraińskim i angielskim. Prawie przez trzy godziny koncert dawał widzom dużo przyjemności i uwidocznił, że żyje na Ziemi Lidzkiej polska kultura i to na wysokim poziomie artystycznym.

Katarzyna Konczewska