Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

Działalność oświatowa Sióstr Niepokalanek w Słonimiu

"Polska będzie, ale wtedy, kiedy społeczeństwo się odrodzi, a na to trzeba aby rodzina stanęła na Bogu!"

Matka Marcelina Darowska

 

Ponad 130 lat temu na ziemiach polskich zaboru austriackiego rozpoczęło działalność Zgromadzenie Sióstr Niepokalanego Poczęcia NMP, otwierając swój pierwszy dom zakonny oraz swoją pierwszą szkołę w Jazłowcu na Podolu. Niebawem zaczęły też powstawać kolejne nowe domy tego zgromadzenia, a także następne szkoły i internaty dla polskich dziewcząt, prowadzone przez siostry niepokalanki. Wychowywano je w nich i uczono zgodnie z zasadami systemu wychowawczo- pedagogicznego sformułowanego przez błogosławioną Marcelinę Darowską - współzałożycielkę zgromadzenia. Jednym z głównych zadań sióstr niepokalanek było wychowanie kobiety, aby przez nią odrodzić rodzinę, a przez rodzinę - społeczeństwo.

Zasługi matki Marceliny dla edukacji polskich kobiet porównywane były ówcześnie z rolą księdza Stanisława Konarskiego w oświeceniowym reformowaniu kolegiów męskich. Tak jak on, przez otworzenie Collegium Nobilium, poruszył i wykształcił umysły mężczyzn, tak i ona, 100 lat później, zakładała szkoły dla dziewcząt, by poruszyć i kształcić umysły kobiet - także nobilium.

W 1907 roku siostry niepokalanki przekroczyły granicę zaboru rosyjskiego osiedlając się w Słonimiu i objęły w posiadanie klasztor, zwany "panieńskim".

Historia jego powstania sięga połowy XVII wieku i zawdzięcza swe założenie Katarzynie Konstancji z Judyckich, prima voto Sulatyckiej, sekundo voto Komorowskiej. Mimo woli rodziców, którzy przeznaczyli ją do służby Bogu, nie czuła w sobie odpowiedniego powołania do stanu zakonnego i postanowiła ofiarować Panu zamiast siebie grono pobożnych dziewic, pragnących poświęcić się w służbie Bożej. W tym celu nabyła w 1648 roku w Slonimiu duży dom drewniany i przerobiwszy go na klasztor sprowadziła do niego z Wilna siostry bernardynki. Wkrótce też stanął przy klasztorze kościół pod wezwaniem Niepokalanego Poczęcia NMP. W kilkanaście lat później pożar zniszczył zarówno kościół jak i klasztor, lecz już w roku 1670 z ofiar pobożnych mieszkańców Słonima i jego okolic stanął nowy, murowany kościół, konsekrowany uroczyście w roku 1696 przez księdza biskupa wileńskiego - Brzostowskiego.

Podczas zaboru rosyjskiego kościół i klasztor przeżywały okres izolacji i bezczynności.

W roku 1905 manifest cara Mikołaja II, wydany pod naporem wypadków politycznych, pozwolił na otwarcie nowicjatów resztkom zgromadzeń pozostałych w kraju, ale w klasztorze słonimskim przebywały wtedy już tylko dwie zakonnice, z których jedna była chora umysłowo, druga zaś unieruchomiona w łóżku. Nie było więc nadziei na normalny napływ kandydatek do zakonu.

Dopiero w styczniu 1907 roku za pozwolenia matki Marceliny Darowskiej i na zaproszenie ks. biskupa Edwarda Roppa i ks. rektora kościoła Ryszarda Klamma przybyły do Słonima siostry niepokalanki - siostra Wawrzyna Szaszkiewicz, jako przełożona, siostra Terezita - Ludwika Dobrzańska i siostra Klementyna Aduniewicz Konwerska, bowiem posiadały poddaństwo carskie i pochodziły z zaboru rosyjskiego.

Początkowo jedynym zajęciem sióstr niepokalanek w Słonimiu była praca przyparafialna (czyli utrzymywanie kościoła), dorywcza i tajnie przeprowadzana katechizacja oraz uczenie służby klasztornej. Niestety, niemożliwym okazało się otworzenie szkoły średniej z wykładowym językiem polskim (w 1907 roku nastąpił powrót do dawnego systemu szkolnego - nauczanie w języku rosyjskim). Przez kilka lat trwała uporczywa walka o otwarcie szkoły prowadzonej przez siostry niepokalanki, aż wreszcie w 1911 roku doszła do skutku koncepcja nauczania dziewcząt przyjmowanych w charakterze służących, zaproponowana przez ks. Ryszarda Klamma. Siostry zaczęły prowadzić szkołę, w której uczono gospodarstwa, szycia, haftu, ucząc jednocześnie potajemnie dziewczęta religii, języka polskiego i historii.

Podczas zajęcia Słonimia przez Niemców, którzy chcieli okazać się bardziej tolerancyjnymi od Rosjan, ksiądz Ryszard Klamm, jako ówczesny burmistrz miasta, wyjednał u nich pozwolenie na otwarcie polskiej szkoły. Była to jedyna na terenie słonimszczyzny tego rodzaju placówka, w której też siostry niepokalanki niezwłocznie rozpoczęły pracę.

Otwarcie tej szkoły odbyło się 26 marca 1916 roku. Licznie garnęła się do niej dziatwa i młodzież różnej płci - chłopcy rano, a dziewczynki po południu przychodzli na zajęcia. Dyrektorem oddziału męskiego był ks. kapelan, a kierownictwo żeńskiego, już w październiku 1917 roku, objęła siostra Wawrzyna, przełożona tutejszego klasztoru. Ksiądz Ryszard Klamm pozostawił sobie tylko prowadzenie lekcji religii.

Personel nauczycielski stanowiły wszystkie obecne w Słonimiu siostry niepokalanki w liczbie 8-miu oraz trzy nauczycielki świeckie. Z inicjatywy księdza Ryszarda Klamma pierwotnie w obu oddziałach był wprowadzony i zastosowany program realnego gimnazjum imienia księdza Stanisława Staszica w Warszawie. Od kwietnia do sierpnia 1917 roku w szkole istniały tylko klasy I, II, III. Natomiast we wrześniu tegoż roku powstała jeszcze klasa IV.

Dnia 31 marca 1918 roku zmarł ksiądz Ryszard Klamm. Wkrótce potem siostra Wawrzyna Szaszkiewicz uzyskała u władz niemieckich gmach gimnazjum państwowego dla szkoły męskiej. Do tego lokalu przeniosła zatem połowę książek i innych pomocy naukowych oraz osobny personel nauczycielski, na czele którego stanął, jako dyrektor, nowy kapelan klasztoru ksiądz Śmiałowski. Szkoła żeńska nadal mieściła się w obrębie klasztoru, pozostała klasa podstawowa i V-ta. Do oddziału żeńskiego uczęszczało wówczas 196 uczennic.

Jednak po zajęciu miasta przez bolszewików w styczniu 1919 roku, nauka w szkole musiała zostać przerwana. Powodem tego były warunki przez nich stawiane, a które były niemożliwe do przyjęcia, np. konieczność usunięcia obrazów religijnych, zaniechanie wykładów religii i historii itp.

W czasie walk wojsk polskich z czerwoną gwardią, siostry niepokalanki musiały przymusowo wyjechać ze Słonima, a po powrocie wszystkie niemal zajęły się pielęgnowaniem rannych i chorych.

Z powodu rozmaitych i niezależnych od sióstr okoliczności, dopiero 18 października 1919 roku szkoła znowu mogła zostać otwarta. Wkrótce została uznana ona za państwową i pracujące w niej siostry zakonne oraz nauczycielki świeckie otrzymały etaty. Wówczas coraz wyraźniej zaczął się krystalizować program nauczania i charakter szkoły.

W lipcu 1920 roku, podczas drugiej inwazji bolszewickiej, siostry niepokalanki znowu musiały opuścić klasztor. Tym jednak razem po to, aby szukać schronienia aż w Wielkopolsce i na Pomorzu, skąd wróciły dopiero zimą. Na pisemne prośby rady miejskiej, starostwa i ludności Słonima nastąpiło wówczas ponowne otwarcie szkoły klasztornej i odtąd praca dydaktyczno- wychowawcza potoczyła się znowu normalnym trybem.

Stosownie do życzeń ówczesnych władz oświatowych powstały cztery oddziały szkoły powszechnej i dwa kursy seminarium nauczycielskiego.

Ilość uczennic wzrosła wówczas do 198, a w następnym roku szkolnym 1920/21 do 241. Z kolei w roku szkolnym 1921/22 wyniosła już 299 uczennic, a mianowicie 245 w szkole powszechnej i 54 w seminarium nauczycielskim. Ponieważ corocznie zakład powiększał się o jeden oddział szkoły powszechnej i o jeden kurs seminarium, to w latach 1922/23 szkoła powszechna składała się już z siedmiu oddziałów, a seminarium z pięciu kursów, czyli oba te zakłady osiągnęły już stan do zupełnego rozwoju.

W roku 1923 odbyła się w seminarium pierwsza matura, którą uczniowie napisali z pomyślnymi wynikami. Jednocześnie otrzymało ono też pełne prawa seminariów państwowych, które od początku nadawano na jeden rok, ale od roku 1928 przyznano je stale aż do odwołania.

Przy szkole, od 1918 roku istniał też internat dla 40 dziewczynek. Miejsca w nim były dla niektórych, w pewnej części bezpłatne. Można też było korzystać, spełniając określone wymogi, ze znacznych ulg w opłacie. Coraz częściej do internatu zapisywała się młodzież ze sfer inteligenckich.

W latach 1928-1939 szkoła sióstr niepokalanek w Słonimiu rozwijała się bardzo pomyślnie.

Wskazuje na to ciągle rosnąca liczba uczennic.

Tabela

Szkoła powszechna

Rok szkolny

Ilość uczennic

Ile ukończyło

1929/30

320

23

1930/31

342

25

1931/32

356

26

1932/33

368

Brak danych


 

Społeczeństwo powszechnie uznawało, że nie tylko pod względem umysłowym, ale także pod względem moralnym zakład ten wywierał dodatni wpływ na młodzież, a za jej pośrednictwem także na całe rodziny. Ignacy Wołodkiewicz, w gazecie "Zorza Słonimska", pisał: "Dzięki patriotycznej i owocnej pracy Sióstr Niepokalanek mamy dziś w Słonimiu szereg młodych niewiast znacznie więcej uświadomionych, niż w innych miastach, gdzie brak było tego źródła oświaty."

W roku 1935 z powodu likwidowania seminariów nauczycielskich w całej Polsce, seminarium sióstr niepokalanek uległo również temu losowi. Tak więc w roku szkolnym 1935/36 miało ono już tylko ostatni, V-ty kurs. Z kolei w roku 1936 władze oświatowe zamieniły szkołę powszechną z siedmioklasowej państwowej na sześcioklasową prywatną. Spowodowało to tym samym odebranie jej przez to wszystkich etatów i pozbawienie paru najbardziej cennych sił nauczycielskich, jak również wszystkich świadczeń ze strony magistratu i inspektoratu, z których jako publiczna szkoła do tej pory korzystała.

W roku szkolnym 1938/39 w gimnazjum jako nauczycielka i lekarka szkolna pracowała błogosławiona siostra Ewa (Bogumiła) Noiszewska (patrz: ZL33).

Roku szkolnego 1939/40 nie udało się rozpocząć. Wybuchła II wojna światowa. Już w pierwszych tygodniach września 1939 roku zaczęli licznie napływać uciekinierzy z dzielnic zachodnich kraju. Siostry udzielały wszystkim schronienia. Groza wojny i świadomość kolejnego rozbioru Rzeczypospolitej dodatkowo pogłębione były tu antypolską i antykatolicką propagandą i ogólnie panującym zastraszeniem. Sytuacja polskiego duchowieństwa z dnia na dzień stawała się gorsza.

Choć w październiku tegoż roku nowe radzieckie władze okupacyjne poleciły otworzyć szkoły, to siostrom niepokalankom nie zezwolono na rozpoczęcie pracy pedagogicznej. Ich budynek klasztorny został przeznaczony na szpital dziecięcy. Siostrom zabrano też meble szkolne oraz pomoce naukowe, a im samym kazano opuścić zajmowany dotychczas dom i zaniechać noszenia habitów. Zatrudniono kilkanaście sióstr w szpitalu - głównie do prac fizycznych. Jedynie siostra Ewa Noiszewska, lekarka z zawodu pracowała w swoim zawodzie i przez pewien czas była jedynym lekarzem w szpitalu. Ostatecznie jednak, 1 kwietnia 1940 roku, i jej dano wymówienie ze szpitala, a dwa tygodnie później wszystkie siostry niepokalanki otrzymały nakaz wyniesienia się z domu jeszcze tego samego dnia do wieczora. Tak zabrano siostrom dach nad głową; kilka z nich wkrótce znalazło się poza Słonimem. Po wkroczeniu do Słonima Niemców, w lipcu 1941 roku, klasztor zmieniono na szpital polowy, pozwolono siostrom pozostać w części budynku sugerując też, aby założyły one habity. Siostry rozproszone po okolicy zaczęły wracać. Chwilowo sytuacja wydawała się być ustabilizowana.

Z nadejściem 1942 roku oraz wraz z systematyczną eksterminacją Żydów, społeczność kresowego miasteczka miała ogarnąć fala prawdziwego terroru. Po zniszczeniu Żydów terrorowi podlegli przedstawiciele inteligencji. W takich ciężkich i skomplikowanych czasach niosły swój krzyż siostry niepokalanki, w miarę sił pomagając ofiarom "nowego porządku".

Jeszcze w marcu 1942 roku Niemcy zrobili nalot na klasztor, podejrzewając, że prowadzone jest tu tajne nauczanie historii Polski. Następnie, 18 grudnia tegoż roku, Niemcy ponownie przyszli do klasztoru, tym razem zostały aresztowane: siostra Marta Wołowska (przełożona klasztoru) oraz siostra Ewa. Następnego dnia, około godziny 5.00 nad ranem, przyjechały ciężarówki. Bijąc kolbami karabinów i popychając oprawcy ładowali więźniów. Sióstry wraz z ojcem Adamem Starkiem zawieziono na Górę Pietralewicką, gdzie już wcześniej były wykopane rowy. Siostrom polecono rozebrać się. One wahały się, lecz ojciec Adam przypomniał, że Chrystusa także rozebrano przed kaźnią.

Później jeszcze skazańcy musieli ułożyć się ciasno w rowach, głowa przy głowie. Seria z karabinu. Siostra Maria jeszcze modliła się: "Boże przepuść im, bo nie wiedzą co czynią - przyjmij to za naszą biedną Polskę"...

Zaraz po wyjściu Niemców z miasta siostry postawiły duży drewniany krzyż na górze Pietralewickiej, który widziały z okien swego klasztoru. Widziały go także trzy lata później, tj. w roku 1945, gdy opuszczały Słonim...

 

Opr. Irena Dowlaszewicz

(na podstawie pracy magisterskiej L. Bogdan "System wychowawczy i organizacja szkoły w Słonimiu w świetle poglądów Matki Marceliny Darowskiej")