Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

Lokalna prasa polska na Białorusi

 

Ostatnimi laty na Białorusi obserwuje się wzrost inicjatyw wydawniczych wśród organizacji pozarządowych. Nie dziwi to, zważywszy, jaka jest dzisiejsza prasa państwowa, która zajmuje główne miejsce na naszym rynku. Niestety tej aktywności nie zauważysz w odniesieniu do prasy polskiej, zwłaszcza na szczeblu lokalnym. A więc czym dzisiaj dysponuje polska mniejszość na Białorusi? Pomijamy organy centralnych władz Związku Polaków takie jak tygodnik "Głos znad Niemna", kwartalnik "Magazyn Polski" oraz miesięcznik Polskiej Macierzy Szkolnej "Słowo Ojczyste".

Najstarszym pismem wśród prasy lokalnej jest "Ziemi Lidzka", historyczno-krajoznawcze niezależne pismo polskie, ukazujące się od 1936 r., wznowione w 1990 r. Format A 4, 24-36 stron. Ukazuje się nieregularnie, średnio 4-5 numerów rocznie. Redaktor naczelny Aleksander Kołyszko. Czy powstanie "Ziemi Lidzkiej" było przypadkowe? Na pewno nie. Środowisko polskie w Lidzie jest bardzo prężne. Pierwsza polska organizacja na terenie b. ZSRR powstała jak wiadomo w tym mieście w 1987 r., o rok wcześniej niż podobne organizacje u sąsiadów. Od samego początku marzyliśmy o swoim piśmie. W miarę upływu czasu te marzenia nabierały bardziej lub mniej konkretnych kształtów. W 1988 r. ukazały się pierwsze biuletyny Białoruskiego Frontu Narodowego. Niedużego formatu (A5), na złym papierze, druk na rotaprincie, a jednak były zwiastunami nowej prasy. Drukowane były na Litwie, gdzie mieliśmy dobre kontakty i można było zorganizować wydanie polskiego pisma z pomocą miejscowych Polaków. Jednak sprawa nie ruszyła, mimo rozmów na zarządzie oddziału PSKO. Nowy impuls dla naszych poszukiwań dało ukazanie się w 1989 r. w Grodnie "Głosu znad Niemna", który wyszedł z pomocą "Czerwonego Sztandaru" (dzisiejszego "Kuriera Wileńskiego"). Tak zrządził los, że podjąłem rozmowę na ten temat w przerwie obrad I Zjazdu Związku Polaków na Białorusi w czerwcu 1990 r. z naszym dobrym przyjacielem, p. Józefem Adamskim, prezesem Fundacji Pomocy Szkołom Polskim na Wschodzie im. T. Goniewicza. Bez długich dyskusji znaleźliśmy wspólny język. Pierwsze numery pisma były w całości robione w Lublinie. Z tego miasta pochodził również pierwszy redaktor naczelny - Robert Kuwałek. Jednak taka opcja miała dobre i złe strony. Dobre, że Związek Polaków nie mógł narzucić nam cenzury, złe - ze względu na sporą odległość od Lidy i były problemy w bezpośrednim komunikowaniu się. Dążyliśmy do usamodzielnienia się. W sierpniu 1992 r. numer 8/9 został na próbę wydrukowany w Lidzie, a od numeru 14 po dziś dzień druk wykonuje lidzka drukarnia. Uważaliśmy że damy radę z wydawaniem gazety na miejscu, w Lidzie. Pierwszą taką próbą było wydanie pisma jako dodatku specjalnego do białoruskiej "Ëiäńęŕé Ăŕçĺňű" na I Ogólnoświatowy Zjazd Lidzian w maju 1992 r. Wtedy z pomocą przyszli nasi wileńscy przyjaciele - redakcja "Znad Wilii" oraz znana polska poetka Alicja Rybałko. 30 września 1992 r. "Ziemia Lidzka" została oficjalnie zarejestrowana przez Ministerstwo Informacji Białorusi. Od początku 1996 r. robimy całą gazetę w Lidzie, dzięki wsparciu Fundacji Pomocy Polakom na Wschodzie z prawie niezmiennym osobowym składem redakcji.

Kolejnym regionalnym pismem jakie powstało przy pomocy rodaków z kraju jest "Ziemia Oszmiańska", wydawana od maja 1993 r. przez Towarzystwo Miłośników Wilna i Kresów Wschodnich w Koszalinie dla Związku Polaków w Oszmianie. Redagował to pismo śp. Prof. dr hab. Tadeusz Gasztold. Ukazywało się raz do roku, ostatni, 7 nr wydano w grudniu 1999 r.. Format A 4, 8 stron. Inicjatywa ta nie została jednak przejęta przez Polaków w Oszmianie i prawdopodobnie upadnie w związku za śmiercią profesora w 2000 r.

W lutym 1994 r. powstaje "Polskie Słowo z Baranowicz". Rozpoczynał redagowanie pisma Piotr Kołdyczewski, następnie redakcję przejęły nauczycielki ze społecznej szkoły: Elżbieta Dołęga-Wrzosek i Halina Stawropolcew. Nakład 1000 egz., format A 4, 4 strony, kwartalnik. Początkowo czarno-białe wydanie, a od nr 27 - kolorowe, łamanie i druk w Polsce. Powstanie pisma stało się logiczną kontynuacją prężnej działalności tutejszych Polaków.

W tym samym 1994 r. w kwietniu ukazał się "Głos Nieświeża", również organ lokalnego oddziału ZPB.Było to pisemko pisane na maszynie i powielane w kilkudziesięciu egzemplarzach. Niestety, przetrwało tylko do 1995 r.

Jeszcze dwa pisma rozpoczynały swą publikację jak pisane na maszynie, a potem powielane na kserokopiarce. Pierwszym jest biuletyn duszpasterstwa harcerstwa na Białorusi "Bogu i Ojczyźnie", który ukazuje się od początku 1996 r. i do dnia dzisiejszego wydano około 30 numerów. Format A 5, 16 stron. Redaguje ks. Jan Bońkowski. Od nr 15 jest robiony z wykorzystaniem współczesnej techniki komputerowej.Drugie to "List do Ciebie", biuletyn informacyjny kościoła Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Słonimiu. Ukazuje się od 1996 r., redaktor naczelny o. Andrzej Krawczyk. Format również A 5, 16 stron. Wydano ponad 30 numerów pisemka.

Na koniec warto wymienić również próby gazetek dziecięcych: "Mpress":młodzież z 11 klasy Liceum Polskiej Macierzy Szkolnej z Grodna w 1998 r. wydała 2 numery pisma. Jednak była to klasa maturalna, na więcej zabrakło sił i czasu. Redakcja "Ziemi Lidzkiej" również inicjowała wydanie gazety młodzieżowo-harcerskiej i służyła radą i pomocą techniczną. W kwietniu 1996 r. ukazał się "Czuwaj!", przekształcony następnie w "Myśl Harcerską". Wyszły razem 4 numery, ostatni - w grudniu 1998 r. - w języku białoruskim.

Dyskusyjnym problemem jest pytanie, czy polskie pismo może być w innym niż polski języku, np. białoruskim lub rosyjskim. Uważam, że tak. Najważniejszy jest tutaj duch i treść. Takie rozumienie jednak nie jest akceptowane przez działaczy ZPB na Białorusi oraz decydujące czynniki w Polsce. Dobrym przykładem tego typu pisma mogą być "Wiadomości Werenowskie", których 1 nr ukazał się 8 grudnia 1998 r. Jest to pismo trójjęzyczne polsko-białorusko-rosyjskie poruszające wyłącznie tematykę polską. Dotychczas ukazały się 3 numery, mam nadzieję, że nie ostatnie.

Aktualnie żywych tytułów jest w sumie tylko 4 - "Ziemia Lidzka", "Polskie Słowo z Baranowicz", "Bogu i Ojczyźnie" oraz "List do Ciebie".

Każde z wyżej wymienionych pism wyznacza sobie w zasadzie te same ważne dla społeczności polskiej cele:

Dlaczego więc tytułów jest tak mało, dlaczego upadają już powstałe? Przyczyn jest wiele, jedną z najważniejszych, uważam, jest brak zrozumienia dla wagi działalności wydawniczej działaczy ZPB, jako polskiej organizacji uważającej się za największą na Białorusi. Obecnie żadna z polskich organizacji na Białorusi nie posiada licencji wydawniczej. Prawdą jest, że współczesne ustawodawstwo białoruskie jest bardzo restrykcyjne w tym zakresie, lecz wcześniej, gdy restrykcje były mniejsze tylko Towarzystwo Kultury Polskiej Ziemi Lidzkiej posiadało w latach 1996-97 podobne uprawnienia i dzięki nim wydało dwie książki: wiersze Marii Sulimy z Brześcia pt. "Trzepot wieczności" oraz zbiorową pracę pod redakcją A. Kołyszko pt. "Jak Feniks z popiołu... Polacy na Ziemi Lidzkiej w latach 1987- 1997". W 1995 r. jeden z działaczy ZPB pisał: "... tak samo nie potrzebne jest wydanie "Ziemi Lidzkiej". Jak zresztą i "Ziem" ... Mińskiej, Baranowickiej, Oszmiańskiej, Słonimskiej, Brzeskiej, Pińskiej, "Cudownej Podróży" i wielu innych. To stwierdzenie jest oparte na naszym kilkuletnim doświadczeniu. Szkoda, że nie jesteście w stanie tego zrozumieć. Większość wyżej wymienionych redakcji to zrozumiała i dziś, na szczęście, tych tytułów nie ma." Ta wypowiedź nie wymaga komentarzy. Redaktor "Głosu Polskiego z Baranowicz" nie widzi potrzeby reklamowania swojej gazety jako formy działalności społecznej, chociaż jednocześnie twierdzi, że wydawnictwo poważnie nobilituje lokalne środowisko polskie. Gdy "Głos znad Niemna" na dwóch stronach pisał o działalności Klubu Polskiego w Baranowiczach i oprócz szarej fotografii żadnej wzmianki o gazecie, w innym numerze w informacji z zebrania sprawozdawczo-wyborczego również nic nie ma o prasie, stale natomiast podkreśla się, że "Głos ..." jest jedynym pismem polskim na Białorusi.

Na pewno problem jest w ludziach. W czasie wojny i później wyemigrowała najbardziej aktywna część społeczeństwa, brak stałej nauki języka ojczystego. Większość redaktorów uważa, że najgłówniejszym problemem są autorzy, których jest brak. Tylko nieświeżanie podali problem finansowy, jako przyczynę upadku pisma.

Rozmowy przeprowadzane w różnych środowiskach polskich na Białorusi potwierdzają przekonanie, że chęć do zakładania i czytania lokalnych pism jest żywa. Konieczna jest inicjatywa OSOBY, a zadaniem polskich organizacji jest wynajdowanie takich ludzi i popieranie ich.

 

P.S. Niniejszy tekst jest autoreferatem odczytu wygłoszonego przez autora podczas Międzynarodowego Okrągłego Stołu "Jerzy Giedrojć i Białoruś" w dn. 22 lutego 2001 r. w Mińsku.

 

Aleksander Kołyszko