Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

Spojrzenie na Wschód

 

Polska młodzież zaczyna otwierać się na Wschód. To twierdzenie ma za sobą podstawę, iż w dniach 25-30 kwietnia grupa młodzieży z Liceów Ogólnokształcącego i Ekonomicznego w Łochowie przyjechała do Lidy i zagościła w rodzinach uczniów kółka języka polskiego przy Centrum Twórczości Dzieci i Młodzieży w Lidzie.

Była to rewizyta, ponieważ grupa młodzieży z Lidy w listopadzie zeszłego roku gościła w Łochowie. Ten kontakt udało się nawiązać dzięki Pani Annie Grotkowskiej - nauczycielce języka polskiego Liceów w Łochowie, która 2 lata temu przyjechała do Lidy oraz inicjatywie i zaangażowaniu Pana Wojciecha Laskowskiego.

Dla niektórych był to pierwszy wyjazd poza tereny Polski, ale przekroczenie wschodniej granicy było nowym i nieznanym dla wszystkich. Jakie było pierwsze wrażenie po przekroczeniu granicy, czy rzeczywistość białoruska odpowiadała temu, co słyszeli o Białorusi, czym się różni młodzież polska od młodzieży białoruskiej, co zwiedzili i co wywarło największe wrażenie. Te pytania kieruję ku uczestnikom wycieczki.

Anna Mrozek, 2 kl. Liceum Ogólnokształcącego w Łochowie.

Ten kraj wcale nie jest inny od Polski, wbrew temu, co wszyscy mówili przed wyjazdem. Przez cały czas szukam te różnice, ale praktycznie niczym się nie różni. Mieszkam w rodzinie mojej koleżanki Lilki. Bardzo gościnnie i serdecznie nas przyjęli. Skromne i zarazem przytulne mieszkanie, przemili rodzice, dogadzają nam jak mogą. Aż tak przykro jest, ponieważ chcemy wszystko zobaczyć, wszędzie dotrzeć, wbiegamy do domu i od razu wybiegamy, a oni przez cały dzień na nas czekają, chcą z nami porozmawiać.

Trochę inne jedzenie. U nas w domu zazwyczaj nie jemy potraw takich "mocnych", przede wszystkim mięsa i tym bardziej kartofli na śniadanie. A tu, zauważyłam, że jedzą, zwłaszcza dużo się je kartofli. Także jestem zaskoczona gościnnością ludzi.

Plan naszej wycieczki obejmował zwiedzanie Mira, Nieświeża i Nowogródka. Najbardziej mi się spodobało wzgórze zamkowe w Nowogródku, ruiny starego zamku, fara Witoldowa. Spodobało mi się również Grodno. Pani przewodnik z Macierzy Szkolnej w Grodnie opowiadała historię miasta, zobaczyliśmy kościoły, piękną katedrę, dom Elizy Orzeszkowej, plac Tyzenhauza.

Również byliśmy na dyskotece, było bardzo fajnie, muzyka trochę inna, ale czasami puszczano te przeboje, których słuchamy w Polsce, chodzi przede wszystkim o angielskie piosenki. Wszyscy się nam z ciekawością przyglądali, byli mili i gościnni. Ta życzliwość dała się poznać między innymi w tym, że zamawiali dla nas piosenki. Dyskoteka była bardzo udana mimo, że byliśmy zmęczeni wycieczką po Grodnie i 8-mio godzinną podróżą pociągiem.

Młodzież z Białorusi trochę różni się od naszej, ponieważ każdy kraj ma swoje tradycje, kulturę, ludzie danego kraju mają specyficzne zachowania, nawyki, tak samo jak my. Myślę, że młodzież z Białorusi jest bardziej spokojna, bardziej zgrana, bardziej trzymają się razem, sobie pomagają nawzajem. Kiedy wychodziliśmy wieczorem na spacer, to każdy chciał nas poznać, wszyscy byli pozytywnie nastawieni do Polaków.

Także byliśmy w szkole, jest trochę inaczej, niż w Polsce. Przede wszystkim stosunek nauczycieli do uczniów, nie ma tak zwanego "reżimu", uczniowie są mniej kontrolowane przez nauczycieli, na lekcjach jest luźno, mniej rygorystycznie. Oczywiście, wzbudzaliśmy duże zainteresowanie, młodzież zaczepiała nas, pytali skąd jesteśmy, prosili adres. Dziwne było to, że w każdej klasie są takie katedry, podwyższenia i nauczyciel wchodzi jakby na scenę i opowiada. Bardzo nam się podobało w szkole, podejście nauczycieli do nas, jeden nauczyciel nawet specjalny garnitur założył.

Adam Sapierzyński, uczeń 3 kl. Liceum Ogólnokształcącego w Łochowie

Podoba mi się tutejszy styl życia, ludzie żyją spokojnie, na luzie, nie ma takiej walki o pieniądz, jak w Polsce, nie są materialistami. Polacy sobie gorzej wyobrażają Białoruś i to jest złe przekonanie, jest bardzo fajnie. Trochę inny kraj niż Polska, jest mniej uprzemysłowiony, wielkie przestrzenie, jeszcze są kołchozy. Zauważyłem, że tu młodzież więcej pali papierosy, pije dużo piwa, piją nawet w miejscach publicznych, natomiast w Europie Zachodniej palenie papierosów jest już nie modne.

Też byliśmy na dyskotece, muzyka jest podobna. Było dużo policji, ale mi się wydaje, że policjanci nie spełniają swojej roli: chodzą, piją, ludzi biją. Ja też dostałem strzała.

Zwiedziliśmy Nowogródek, muzeum Mickiewicza, jezioro Świteź, ruiny zamku.

Grodno - ładne stare miasto, ma dużo przemysłu, ale najbardziej mi się zapamiętał pomnik Lenina w centrum miasta.

Wojciech Laskowski, organizator i kierownik wycieczki, nauczyciel historii Liceów Ogólnokształcącego i Ekonomicznego w Łochowie

Po raz pierwszy jestem na Białorusi, po raz pierwszy przekroczyłem wschodnią granicę Polski i moje pierwsze wrażenie było takie, że wszyscy Białorusini palą papierosy włącznie ze strażnikami i strażą graniczną, wszyscy chodzili z papierosami w ustach. Również byłem zdziwiony tym, że jeszcze istnieją kołchozy im. "Puć Lenina", że jest dużo pozostałości po tej epoce, która tutaj miała miejsce. Natomiast mogę powiedzieć tylko pozytywne, jeżeli chodzi o ludzi, są fajni ludzie, którzy goszczą nas w Lidzie, jesteśmy pod nieustanną opieką młodzieży z Kresów i ich rodziców.

Według mnie młodzież białoruska niczym się nie różni od młodzieży z Polski. Słuchają podobnej muzyki, myślę, że mają bardzo podobne spojrzenia na całą rzeczywistość, która ich otacza i zarówno fajni, jak młodzież zza oceanu, nawet fajniejsi.

Najbardziej nam się spodobał Nowogródek, piękne miasto Grodno i mam nadzieję, że Polacy będą sobie bezpiecznie przyjeżdżać w te strony i nie będzie tu żadnej granicy, żadnych wiz, będzie jedna waluta i wtedy nie będziemy mówili o jakichś antogonizmach między narodami, nie będziemy mówili "nasze" i "wasze", a będzie wszystko wspólne.

 

Świetna młodzież z Łochowa pokonując różnego rodzaju stereotypy była pierwszą jaskółką. Mamy nadzieję, że mimo różnych zachodzących zmian nadal będziemy utrzymywać kontakt, poznawać siebie, dzielić się doświadczeniami.

 

Irena Dowlaszewicz