Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

W rocznicę odzyskania Niepdległości

 

10 listopada br. w kościele farnym odbyła się uroczysta Msza św. za Lidzian, którzy zginęli w walce o niepodległość Polski, celebrowana przez ks. biskupa Antoniego Dziemiankę. Po Mszy świętej wierni przeszli do kaplicy św. Barbary na starym katolickim cmentarzu w Lidzie. Tu ksiądz biskup poświęcił tablice z nazwiskami żołnierzy 41 suwalskiego pułku piechoty oraz żołnierzy pułku legionów i ułanów, razem 83 nazwiska, którzy zginęli w tej bitwie. Przed wojną w tej kaplicy była podobna tablica, wykonana z drzewa. Przez długie lata walki ze wszystkim, co polskie, była ona przechowywana przez stróża cmentarza, później została przekazana do Związku Polaków w Lidzie i ślad po niej zaginął. Ta uroczystość i modlitwa wiernych za obrońców niepodległej Rzeczypospolitej w 84 rocznicę odzyskania Niepodległości stała się naszym przypomnieniem tej dalekiej historii.

Rok 1919. Odrodzona Polska krok po kroku buduje swój niepodległy byt. Los naszych ziem jest wciąż niepewny. Pierwsze próby społeczności polskiej powołania samorządu i administracji w Lidzie na miejsce wycofywających się Niemców, zostały brutalnie przerwane przez wkroczenie Armii Czerwonej. Zjazd Przedstawicieli Powiatu Lidzkiego został rozpędzony przez czerwonoarmistów. Uczestnicy Samoobrony Ziemi Lidzkiej odeszli na zachód, do niedalekiego Górnofelu. Oddziały bolszewickie zajęły Wilno, Słonim i stały nad Lebiodą. Natomiast Polacy byli w Mostach, Wołkowysku. Grodno było jeszcze obsadzane przez Niemców, aż po rzekę Kotrę.

W marcu sowieci, posuwając się z Lidy na południowy zachód, przekroczyli rzekę Lebiodę. Przeciwdziała im grupa zaniemeńska wojska polskiego, w skład której wchodził suwalski pułk strzelców, który później wsławił się w bitwie o nasze miasto.

30 marca pułk zajął wioski: Myto, Kulbaki, Raklowce, Cybory, Białohruda. Dowództwo pułku znajdowało się w majątku Podzitwa. 15.04.1919 nadszedł gorąco oczekiwany rozkaz natarcia na Lidę. W nocy z 15 na 16 kwietnia cały pułk zgrupował się w okolicy Cybory-Raklowce. W uderzeniu na Lidę pułk miał wykorzystać moment zaskoczenia nieprzyjaciela i atakiem bez przygotowania artylerii zdobyć dworzec kolejowy i wejść do miasta.

Jednak zaskoczenie nieprzyjaciela nie powiodło się - 7-a kompania w ciemności wysunęła się za daleko i naraziła swoje skrzydło na ogień nieprzyjaciela. Poniosła ciężkie straty, zwłaszcza w dowódcach. Dowódca kompanii porucznik Henryk Żyliński i młodszy oficer podporucznik Józef Klępiński zginęli w walce, reszta oficerów i sierżant szef zostali ranni. Uporczywa i krwawa walka o Lidę trwała przez cały dzień. Nie zważając na zacięty opór nieprzyjaciela, 1-ej i 3-ej kompanii udało się wyrzucić Rosjan z okopów, zająć przedmieście Słobudka i opanować dworzec kolejowy. Następnie obydwie kompanie ruszyły na miasto Lida.

Na ulicach miasta wywiązała się walka, w której zostali zabici porucznik Felicjan Rotkiewicz, dowódca 3 kompanii, podporucznik Stanisław Zalewski. Położenie 1 i 3 kompanii stawało się krytyczne, gdyż oddziały te, okrążone przez wroga wpadły pod ogień karabinów maszynowych, prowadzony z okien domów. Mimo nadejścia z pomocą 4-ej kompanii, kompanii musiały wycofać się z miasta i dworca z ciężkimi stratami.

W tym samym czasie 7 i 8 kompanie, rzucone do boju przez dowódcę pułku, zdołały wyprzeć nieprzyjaciela ze wsi Dalekie. Wówczas na placu boju zostało około 100 zabitych czerwonoarmistów, resztę zaś w liczbie 97 z dowódcą wzięto do niewoli. Wykorzystując ten moment dowódca pułku wysłał na miasto Lidę 2 i 8 kompanie i dopiero przy ich pomocy opanowano ponownie dworzec kolejowy i cmentarz. Jednak ok. godziny 15.00 nieprzyjaciel znacznymi siłami wykonał przeciwnatarcie i zmusił oddziały pułku do wycofania się z dworca na przedmieście Słobudka. Walka trwała ze zmiennym szczęściem do zmierzchu. Pod wieczór front obiegła wieść, że na pozycje przybył Naczelny Wódz Józef Piłsudski, który pod ogniem nieprzyjaciela rozmawiał z oficerami i szeregowymi pułku. Fakt ten wpłynął bardzo dodatnio na młodego żołnierza, obecność Wodza na pozycji ożywiła ducha, dodała mu sił do nowych ofiarnych wysiłków. Późnym wieczorem niektóre kompanie wdarły się po raz trzeci na dworzec i skraj miasta.

Nazajutrz, 17.04. natarcie na Lidę przeprowadziły bataliony 5-go i 6-go pułków piechoty legionów. Pod szturmem tych oddziałów nieprzyjaciel ok. godz. 10 wycofał się z miasta. Uciekających Rosjan zaatakowała jazda mjr Głuchowskiego, która zagarnęła do niewoli całe tabory i wycięła w pień przeszło 400 marynarzy. Tego samego dnia pułk entuzjastycznie witany przez mieszkańców miasta, wkroczył do Lidy.

Straty pułku wyniosły: 4 oficerów, 24 szeregowych zabitych, rannych - 5 oficerów, 70 szeregowych. Zdobycz: 200 jeńców, 16 CKMów, ręczne karabiny maszynowe, 1 pociąg, 2 ciężkie miotacze min, moc sprzętu łączności, siodeł, wozów itp.

W dniu 19.04. 1919 pułk podejmował obiadem Naczelnego Wodza, który wyraził swoje uznanie dla suwalskiego pułku za bój pod Lidą, i na prośbę dowódcy pułku, jak również oficerów zgodził się zostać szefem pułku.

Wdzięczne miasto ku uczczeniu suwalskiego pułku, główną ulicę miasta, gdzie toczyły się najkrwawsze walki uliczne nazwało jego imieniem - "Suwalskiego Pułku Strzelców".

To już jest historią. Niestety w Lidzie nie zachowała się nazwa tej ulicy, może w przyszłości... Ludzie pomalutku, jednak wracają do swych korzeni. I powstanie jeszcze jednego polskiego pomnika w Lidzie to krok naprzód. Inicjatywa wyszła od prezesa Towarzystwa Kultury Polskiej Ziemi Lidzkiej Aleksandra Kołyszko i została poparta przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Warszawie, która dofinansowała wykonanie prac. Tablicy zostały wykonane przez znany w Lidzie zakład kamieniarski Ryszarda Gruszy. TKPZL także ofiarowało dla kaplicy krzyż z kropielnicą, które zostały również poświęcone przez księdza biskupa A. Dziemianko. Szkoda, że na tak znaczącą dla lidzian uroczystość nie przybyli przedstawiciele Konsulatu RP w Grodnie. Uroczystość stała się ważnym świadectwem naszej pamięci o histrii tych ziem.

 

Stanisław Sosnowski