Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

Wiejscy nauczyciele

 

Po kilkukrotnych zaproszeniach zdecydowałem się pojechać w odwiedziny do Janiny Kirol do Szczecina. Jestem osobą mało ruchliwą i niezbyt zdecydowaną jeżeli chodzi o podróże, nawet te najbliższe. Pani Kirol jest jedną z bohaterek rozdziału "Szkoła" książki "Moje Sobotniki". Dla tych którzy książkę znają i dla tych co jej nie czytali, przedstawiam trochę informacji z jej życiorysu. Są w niej zawarte rzeczy znane jak i zupełnie nowe.

Janina Kirol urodziła sią 4 marca 1912 roku w Petersburgu. Los rzucił jej rodzinę do Słonimia, ze względu na udział jej ojca w Legionach Piłsudzkiego. W mieście tym ukończyła szkołę podstawową i gimnazjum u sióstr Niepokalanek. Otrzymała dobre wykształcenie i wychowanie. Rodzice przenieśli się do Wilna, gdzie ojciec pani Janiny wkrótce zmarł.

W 1931 roku nasza bohaterka zdała maturę i wstąpiła do Seminarium Nauczycielskiego w Wilnie. Jej pierwszą pracą była szkoła w Dalekich koło Lidy w sezonie szkolnym 1932/33. Następnym miejscem była wioska Tokary w gminie lidzkiej. I w końcu Janina Kirol trafiła do naszej sobotnickiej gminy. Wpierw na jeden rok (1934/35) do Czechowców, a na następne siedem lat do Chilewicz (1935/41).

Siedem lat to dużo w życiu młodego człowieka. Pani Janina doskonale pamięta Chilewicze. Kto gdzie mieszkał, różne wydarzenia, nawet szczegóły. Pamięta każdy kamień. Prawie tak samo Wasilewicze. Pamięta swoich uczniów. Pyta się po moich powrotach z Sobotnik czy spotkałem któregoś z nich, czy mówią po polsku którego m.in. ich uczyła. Jak tam Chilewicze. Jest bardzo związana uczuciowo z naszą ziemią.

Janka Kirol, Zosia Dubicka (nauczycielka w Czechowcach), Jadzia Anikówna (w Karewiczach), Witek Puczko (w Łyntupi) i Jurek Pukocz (pochodził ze Śląska) tworzyli paczkę dobrych przyjaciół. W miarę możliwości dołączał do nich harcmistrz Leszek Domański (jeden z bohaterów książki "Kamienie na szaniec"), Karol Kabat ( nauczyciel w Sobotnikach, pochodził z Poznania). Przyjeżdżał w czasie wakacji jego brat Zbigniew, rodzeństwo Kirolów. Wspólnie przeżywali wolny czas na naszej pięknej ziemi.

Wybuchła wojna i szkoła w Chilewiczach z polskiej została zamieniona na białoruską. Wraz z nadejściem okupacji niemieckiej Janina Kirol opuszcza naszą gminę. Wyjeżdża do Żyrmun, gdzie przebywała jej rodzina. Od 1.10.1941 r. do 1.08.1942 r. pracuje w szkole powszechnej III stopnia z polskim językiem nauczania. Po zlikwidowaniu polskich szkół, pracuje w Żyrmunach w tajnym nauczaniu od sierpnia 1942 r. do lipca 1944 r. Przychodzą sowieci i pani Janina znów pracuje w szkole białoruskiej, od 24.08.1944 r. do 15.04.1945 roku. W tym samym roku rodzina Kirolów wyjeżdża do Polski i zamieszkuje w Szczecinie. W 1947 roku Janina z mężem wyjeżdżają do Elbląga. W kraju nie podejmuje już pracy w szkolnictwie. Dopiero po kilku latach spotyka w Elblągu Wiktora Puczką, który też tam zawędrował. Obecnie Janina Kirol-Wojciechowicz mieszka w Szczecinie z córką i zięciem.

Nauczyciele z tych trudnych lat. Z tej ziemi, z którą historia rzadko kiedy łaskawie się obchodziła. Prawdziwe siłaczki i siłacze. Zosie, Janki, Eweliny, Jadźki, Witkowie, Antosiowie, Karolowie, Stasiowie i wielu, wielu innych. Większość z nich już odeszła. Witek Puczko i Jadzia Anikówna w latach 80-tych, Wela Szyszko nauczycielka z Lipniszek w ubiegłym roku, Zosia Dubicka 08.04.2002. Pozostaną zawsze w pamięci swoich uczniów.

 

Kazimierz Niechwiadowicz, Poznań