Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

Słobódka - przedmieście Lidy

 

Dopiero w ostatnich latach nabrała Lida przyśpieszonego tempa rozrostu. Samo centrum w chwili obecnej mało się różni od wyglądu przedwojennego. Uregulowane zostały jedynie ulice, przebrukowano kilkakrotnie nawierzchnie, ułożono chodniki i wznie­siono kilka nowych kamienic, które silnym kontrastem architekto­nicznym odróżniają się od reszty zabudowań. Budynki starsze z końca XIX i początku XX-go wieku stawiane bez wyraźnego stylu, uległy dzisiaj nieznacznym przeróbkom. Ze ścian i obramień okiennych usunięto szpetne gzymsy ceglane, nałożono gładki tynk unowocześniono witryny sklepowe.

Ogólnie jednak biorąc, Lida w porównaniu z okresem przed­wojennym rozrosła się bardzo okazale. Według planu miasta z r. 1851, Lida liczyła zaledwie trzy ulice. Od strony południa miasto zamykało się ruinami zamku, za którym leżała już otwarta prze­strzeń mokradeł, a dalej w stronę dzisiejszego dworca kolejowego ciągnęły się grunta uprawne. Od strony północnej, ulicą Pułku Suwalskiego, mniej więcej do torów kolejowych, stały liche drewniane domki, na których skraju znajdowała się karczma niejakiego Zaksa. Stali bywalcy przezwali karczmę tę "Zaksanką", a gdy zabudowania rozciągnęły się jeszcze dalej, tworząc całą dzielnicę, zaczęto nazywać tę część miasta "Zakasanką". Od strony zachodniej Lida otoczona była również rozległymi moczarami, które przetrwały do roku 1930. Trzęsawiska te nazywano pospolicie "Wygonem", gdyż stanowiły one najwygodniejsze pastwisko dla bydła i koni. Obecnie na "Wy­gonie" wyrosła najbardziej nowoczesna dzielnica "Wielka Lida" - duma czynników miejskich i całego społeczeństwa. Ponieważ Lida rośnie nie w wzwyż lecz wszerz, - do tych trzech starych ulic musimy dodać powstałe za naszych już czasów 101 ulic no­wych. Od roku 1918 do chwili obecnej liczba mieszkańców Lidy prawie że się potroiła, i wynosi około 30.000. Gwałtowny ten skok tłumaczyć trzeba rozszerzaniem się wspomnianych dzielnic, przy­łączeniem do miasta wsi Roślaki, rozrostem dzielnicy "Zarzecze", "Fermy", a głównie "Słobódki".

Dzielnica "Ferma", ciągnąca się od zamku i cmentarza kato­lickiego do dworca, nazwę swą zawdzięcza prawdopodobnie dość żyznym gruntom, należącym niegdyś do dóbr królewskich. Idąc z dworca do miasta, u wylotu ulicy Piłsudskiego, uwagę, każdego zwrócić musi ogromna jama - piętno gospodarki niemieckiej z okresu okupacji. Otóż na tym mniej więcej miejscu wznosił się przed wiekami ogromny dwór starościński - rezydencja namiest­nika królewskiego. W skład gruntów tego dworu, czyli dworca wchodziła wieś Słoboda, której pola ciągnęły się szeroko w kierunku południowo-zachodnim, granicząc z gruntami miejskimi opo­dal dzisiejszej ulicy Rajskiej.

Wieś tę w dokumentach nazywano "Dworcową Słobodą". Rzecz jasna, że nazwa ta powstała nie od dworca kolejowego, którego jeszcze nie było, lecz od rezydencji namiestnika, któremu poddani byli jej miaszkańcy. Po rozbiorach Polski, wszystkie przylegające do miasta dobra królewskie przeszły na własność skarbu rosyjskiego. W pobliżu dawnej rezydencji starościńskiej zaczęto osiedlać rosyjskie rodziny szlacheckie. Powstało więc szereg gustow­nych domków z ogródkami i one dały początek dla szeroko roz­budowanej dziś dzielnicy Ferma.

Ponieważ na Fermie osiedlać się mógł tylko szlachcic - "dwaranin", przeto około 1860 roku postanowiono założyć w Lidzie drugą kolonię, na gruntach wsi "Dworcowej Słobody". Rosyjskie władze administracyjne w Lidzie nie miały widocznie dokładnych wskazówek, jakie rodziny należy osiedlać na nowo powstałej ko­lonii, i na początek osiedliły tam cztery rodziny żydowskie. Z czterech osiedlonych żydów dwaj nazywali się Lipniscy, trzeci Boruchowicz; nazwiska czwartego nie udało mi się ustalić. Po pewnym czasie, gdy sprawa osiedlania się żydów na Słobódce dotarła do Petersburga, zauważono niedorzeczność posunięcia. Kolonię tę bo­wiem przeznaczyli projektodawcy na osiedlanie rodzin wyłącznie prawosławnych. Zaszła tedy potrzeba usunięcia żydów, którzy przez ten czas zdążyli już się tam zagospodarować. Około 20 dziesięcin gruntu, nadanego dla każdej rodziny miało swoją wartość, to też żydzi woleli pójść na daleko idący kompromis i przyjąć prawo­sławie.

Po chrzście i przepisaniu się do cerkwi, Lipniscy przyjęli nazwisko - Lipińskich, Boruchowicz - Borysewicza, a czwarty żyd został - Krzyżanowskim. W roku 1866 nadzielone grunta od­dane zostały na wykup.

Do czasu przeprowadzenia przez Lidę kolei żelaznej, osadnicy prawosławni trudnili sią rolnictwem. Powstanie Słobódki wiąże się ściśle z przeprowadzeniem przez Lidę kolei, której pierwsza linia na odcinku: Wilno-Lida-Luniniec uruchomiona została w latach 1883/84. W dwadzieścia lat później, czyli w latach 1902/05 dzięki przeprowadzeniu drugiej linii Mołodeczno-Lida-Wołkowysk, miasto nasze stało się ważnym węzłem komunikacyjnym.

Przy budowie kolei rodziny neofitów miały dobre zarobki. Przy tym córki, cieszące się nieprzeciętną urodą znalazły sobie niebawem mężów wśród żandarmów kolejowych. W taki to sposób zaczęły stopniowo, lecz systematycznie powstawać coraz to nowe ogniska rodzinne, coraz to nowe domki i zabudowania. W miarę podrastania młodzieży, mieszkańcy Słobódki zmieniali charakter swego zawodu, przechodząc z rolnictwa na kolejarstwo. Z chwilą pobudowania stacji kolejowej, niektóre rodziny przeniosły swoje budynki w głąb pola. Dzielnica zaczęła się rozszerzać. Domki rosły co roku. Do wojny było ich jednak bardzo niewiele. Słobódka rozbudowała się dopiero teraz, po odzyskaniu niepodległości i sta­nowi najpoważniejszą dzielnicę Lidy.

W roku 1932 dzięki przedsiębiorczości księdza wikariusza Stanisława Możejki powstała na Słobódce parafia katolicka z drew­nianym kościołem i plebanią. Pierwszym proboszczem tej parafii był sam organizator. Ks. Możejko zasłynął tu jako złotousty kazno­dzieja i zdobył ogromne przywiązanie wiernych, to też, gdy prze­niesiono go z Lidy - mieszkańcy Słobódki zbuntowali się. Gorliwsi zwolennicy ks. Możejki projektowali nawet zamknięcie kościoła i na znak protestu przejście do sekty baptystów. Przed kilku laty zaglądał tu nawet Arcybiskup Metropolita Wileński ks. Romuald Jałbrzykowski, pragnąc naprawić krzywdę, jaką parafianie zostali dotknięci.

Obecny proboszcz parafii słobódzkiej ks. Łaban wspólnie z parafianami myśli o wzniesieniu kościoła murowanego. W r. 1936 Rada Miejska m. Lidy darowała dla parafii słobódzkiej 2 ha gruntów miejskich na założenie cmentarza. Podczas robót niwelacyjnych i oparkanienia jeden z robotników spytał podobno towarzysza o zdanie, kto pierwszy położy się na nowo założonym cmentarzu? Trzeba było przypadku, że ten właśnie który pytał - był owym pierwszym. Wieść o tym rozległa się niebawem po całej parafii, to też wierni zgotowali mu uroczysty pogrzeb.

Dzisiaj Słobódka jest dzielnicą samodzielną. Posiada liczne sklepy. Co prawda nie są one tak wytworne jak w śródmieściu, ale wszystko można w nich nabyć. Jest nawet skład apteczny, który częściowo zastępuje aptekę. Od pożaru broni Słobódkę włas­na ochotnicza straż ogniowa. Od pewnego czasu mieści się tam również posterunek P. P. (policji państwowej - red.) gminy lidzkiej. Nad całą dzielnicą góruje obecnie wspaniały gmach publicznej 7-klasowej szkoły powszechnej oraz wieża strażacka. W dawnym lokalu szkoły powszechnej uruchomiono prywatne gimnazjum ogólnokształcące. Świadczy to, iż mieszkańcy Słobódki podnoszą się pod każdym względem. Jest nawet łaźnia należąca do PKP, z której podobno kolejarze nie korzystają z powodu przepełnienia. A więc i higiena zajmuje tam niepoślednie miejsce.

Z pośród wszystkich przedmieść Lidy, Słobódka przoduje. Z każdym rokiem rośnie liczba mieszkańców. Zwabia ona ku sobie ludzi przede wszystkim taniością parceli budowlanych oraz zdro­wotnością położenia. Najpoważniejszym hamulcem w dalszym roz­roście Słobódki jest brak odpowiedniego połączenia z miastem. Wzmagający się ruch kołowy napotyka poważne trudności ze względu na stosunkowo szeroki pas torów kolejowych. Dopóki Słobódka nie otrzyma należytego połączenia przez wybudowanie wiaduktu, dopóty sprawa jej koniecznego rozrostu nie będzie należycie rozwiązana.

 

Władysław Abramowicz