Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

Za wolność naszą i waszą

 

Naród polski, utraciwszy swe państwo u schyłku XVIII wieku, dostał się pod panowanie trzech mocarstw. Polacy, nawykli do swobody i dumni ze sławnych dziejów i rodzimej kultury, nie pogodzili się nigdy z losem niewolników i raz po raz zrywali się do broni. Wielką epopeję powstańczą otwarła insurekcja kościuszkowska. Po jej klęsce, już w trzy lata później, walczą u boku Francji przeciwko wojskom austriackim, a później i rosyjskim Legiony Polskie. Po dziewięciu latach tułaczki spełniły się słowa pieśni Legionów Polskich: "marsz, marsz Dąbrowski z ziemi włoskiej do Polski". Lecz Napoleon przegrał, a Polacy wraz z nim zostali pokonani. W roku 1830 wybuchło w Królestwie Polskim powstanie przeciwko panowaniu rosyjskiemu. Po niespełna roku zostało ono krwawo stłumione. Prześladowania i ucisk, jakie po nim nastąpiły, przygniotły tak ciężko społeczeństwo polskie, że przez 30 lat nie poważyło się ono na żadną akcję przeciwko zaborcy. Ani powstanie krakowskie, ani Wiosna Ludów nie poruszyły zaboru rosyjskiego. Dopiero klęska Rosji w wojnie krymskiej w 1856 r. i równoczesna śmierć naszego ciemiężyciela cara Mikołaja I obudziły naród z letargu. Nadszedł rok 1863.

Sto czterdzieści lat temu Polacy ponownie stanęli w bitwie "za wolność naszą i waszą". W tej walce cała Ziemia Lidzka pokazała siebie z jak najpiękniejszej strony. Imiona Ludwika Narbutta, Bolesława Kołyszko, księży Adama Falkowskiego, Rajmunda Ziemackiego oraz Stanisława Iszory są wpisane na zawsze do historii tej ziemi. To oni i rzesze nieznanych z imienia podnieśli na swych barkach hasło wolności i walki za niepodległość. Wiedzieli, jak okrutna jest zemsta carów, a mimo to ryzykowali byt swój i swych rodzin. Powstania budziły ducha oporu przeciw zaborcom, hartowały patriotyzm, zostawiały piękne wzory bohaterstwa i poświęceń. Najważniejszym zadaniem ujarzmionego narodu było utrzymanie pragnienia niepodległości i poczucia odrębności. Powstanie styczniowe wrzuciło naród polski w sytuację bardzo ciężką, zgotowało mu los najokrutniejszych cierpień, ale przekreśliło zarazem wszelkie możliwości pogodzenia się z rządami rosyjskiego zaborcy. Przelana krew, cierpienia i ofiary stały się przepaścią nie do przebycia między imperium a społeczeństwem polskim. Nie zginęło pragnienie wolności, nie zginęła nadzieja, która urzeczywistniła się w roku 1918.

Dzisiaj skłaniamy czoło i modlimy się cieniom Narbutta i jego towarzyszy, znanym i nieznanym żołnierzom powstania. Tym, leżącym na starym lidzkim cmentarzu, tym z Mochowicz i Dubicz, i tym często w grobach bez śladu. Pamiętajmy o nich i ich wysiłku.

 

Aleksander Kołyszko