Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

LUDWIK NARBUTT - BOHATER NARODOWY

Aleksander Śnieżko

 

W roku 1938 upływa 75 lat od chwili wybuchu powstania styczniowego. Naród polski, ciemiężony przez najeźdźcę, chwytał się raz po raz oręża, by zerwać pęty długiej niewoli, stawał do nierównej walki, wychowywał młode pokolenie na idea­łach niepodległościowych, aż po kilkudziesięciu la­tach zahartowana młodzież legionowa wyrąbała uprag­nioną niepodległość Polski. W walce tej, wschodnie ziemie nasze zajmują jed­no z pierwszych miejsc, dając swoich najlepszych synów do oddziałów pow­stańczych. Tutejsze dwory szlacheckie i zaścianki, kryjące się wśród rozległych lasów, stanowiły jakby ogniska, gdzie tlił się wieczny bunt przeciw gwałtowi dokonanemu przez najeźdźców - moskali na kraju i narodzie naszym. One to dały w roku 1863 najdzielniejszych wodzów partii powstańczych, do których poza szlachtą chęt­nie garnął się lud wiejski. Gdy myśl nasza bieg­nie szlakami wspomnień w przeszłe lata, warto przypomnieć piękną, lecz za­pomnianą dziś kartę jednego z najdzielniejszych postaci roku 1863 na kre­sach wschodnich. Jest nim Ludwik Narbutt naczel­nik powstania w powiecie lidzkim. W powstaniu styczniowym był on drugim po Sierakowskim naj­popularniejszym wodzem na Litwie. Urodzony dnia 26 sierpnia 1832 r. we dworze rodzinnym Szawry (powiat lidzki) syn znanego dziejopisarza Teodora Narbutta, autora wielotomowego dzieła p. t.: "Dzieje narodu litewskiego".

Pierwsze początki nauki, Ludwik Narbutt po­bierał w Lidzie w szkole po-pijarskiej, a po tym

w wileńskim gimnazjum państwowym tzw. "Instytu­cie szlacheckim".

Z gimnazjum został wzięty w sołdaty, gdy wró­cił do domu, był już wy­próbowanym bojownikiem w stopniu oficera.

Do rodzinnych Szawrów wrócił Narbutt z woj­ska na początku kwietnia 1860 r. W rok po tym, że­ni się z młodą wdową Amelią z Kuncewiczów Siedlikowską i osiada na roli swej żony w Sierbieniszkach, niedaleko ojcow­skich Szawr. Tutaj oddaje się pracy ideowej, patrio­tycznej z wielkim zasobem wiedzy i doświadczenia, wśród sąsiadów i okolicz­nych włościan.

Niedługo jednak miał trwać ten szczęśliwy i beztroski wypoczynek w ciszy domowego ogniska. Na wieść o wybuchu powsta­nia, Ludwik Narbutt jeden z pierwszych na ziemi lidzkiej natychmiast organizuje partię. Wraz z młodszym bratem Bolesławem i sześciu włościanami najbliższych swoich sąsiadów, dnia 14 lutego 1863 r. wyrusza z maj. Sierbieniszki do lasów w okolicach Ejszyszek. Tegoż dnia, po drodze przyłączył się do niego Leon Kraiński z kilkunastu ludźmi. I był to właśnie początek partii Narbutta. Zwiększała się ona bardzo szybko. Bo imię Ludwika było niezwykle popularne wśród ludu i lud wiejski gromadnie szedł za Narbuttem.

Idąc od wsi do wsi, nocując w dworach lub okolicach szlacheckich, Ludwik Narbutt ogłaszał ludowi wiejskiemu manifest Rządu Narodowego i wer­bował do partii coraz to nowych ochotników. W Ejszyszkach przyłączył się do niego dość znaczny oddział księdza Horbaczewskiego, wikariusza partii ejszyskiej, który pozostał przy Narbucie w charak­terze kapelana partii. Nieco później przybyło kilku­dziesięciu ochotników z młodzieży wileńskiej pod dowództwem znanego artysty-malarza Andriollego.

Tak powstała pierwsza w pow. lidzkim partia powstańcza, na czele której Ludwik Narbutt rozpoczął nierówną walkę. Liczyła ona około 300 ludzi. Uzbrojona przeważnie w broń myśliwską, w kosy, oraz w niewielką ilość zakupionego, a później zdo­bytych sztucerów i karabinów wojskowych. Była ona jedną z najsławniejszych i najlepiej zorganizowaną partią na Litwie.

Partia ta, prowadzona przez doskonałego znaw­cę walk partyzanckich, zadawala dotkliwe porażki gwardii rosyjskiej, której kilka batalionów przybyło na teren powiatu lidzkiego, specjalnie dla stłumienia "buntowszczyków".

Narbutt jako wódz był energiczny. Jego nie­ugięta wola, wiara i zapał połączona z szaloną odwagą, porywała serca powstańców. W chwilach nie­bezpiecznych umiał błyskawicznie orientować się.

Ponadto posiadał nadzwyczajne zdolności or­ganizacyjne i wybitną znajomość spraw wojskowych osiągniętą podczas walk z czerkiesami.

Rzuty jego oddziału były zawsze szybkie i ce­lowe, czujne i zręczne. Nie mając taboru, oddział mógł szybko przenosić się z miejsca na miejsce. Dobrze oznajmiony z terenem zajmował Narbutt w lesie miejsca trudnodostępne. Prócz tego Narbutt zawsze przestrzegał pilnie potrzeby zacierania za so­bą śladów. W celu zmylenia pościgu cofał się nie­raz wstecz, bądź też używał innych fortelów zna­nych mu z walk kaukaskich.

Poza karnością wojskową w partii Narbutt dbał o dobrą organizację dostawy żywności i amunicji, oraz o utrzymywanie stałej łączności z cywilnymi władzami powstania. Czynności te najbardziej czyn­nie załatwiała siostra jego - Teodora Monczuńska, która z męską odwagą w różnych przebraniach, na­rażając się na wielkie nieraz niebezpieczeństwa, prze­mycała różne rozkazy i informacje, żywność i ubra­nia, a nawet i amunicję.

W ciągu trzech miesięcy partia Ludwika Narbutta była prawdziwym postrachem wojsk moskiew­skich, których przywódcy niejednokrotnie wpadali wprost w rozpacz. Narbutt bowiem, gdzie tylko mógł tam starał się szkodzić wrogowi. Przytrzymywał urzęd­ników, po drogach odbijał partie rekrutów, zatrzy­mywał poczty, wieszał zdrajców sprawy narodowej, zabierał broń u leśników itp.

Przy zetknięciu się z większymi oddziałami moskiewskimi zawsze starał się ich rozbić.

Z większych bitew zwycięskich nad moskalami Narbutt stoczył dziewięć, z których najwięcej znane są: pod Rudnikami, nad Mereczanką, potem w puszczy grodzieńskiej, pod Dubiczami, pod Piłownią i wreszcie pod Kowalkami (uroczysko Laksztuć) nad jeziorem Dumbla.

Powodzenie Narbutta spowodowało, że generał-gubernator Nazimów wydał specjalny rozkaz ściąg­nięcia silnych oddziałów lejb-gwardii pułku pawłowskiego z trzech pozycji naraz: z Wilna, Grodna i Lidy. Oddziały te otrzymały rozkaz otoczenia i roz­bicia za wszelką cenę nieuchwytnego dotąd "buntowszczyka" Narbutta i jego towarzyszów.

Ostatnią walkę z moskalami stoczył Ludwik Narbutt dnia 5 maja w puszczy koło miasteczka Dubicze, gdzie zdrajca, miejscowy włościanin Bazylewicz, znany okolicznie pod przezwiskiem "Saładuszka" naprowadził wroga na obozowisko partii.

W dniu tym przybył z Lidy do Dubicz silny oddział gwardii wraz z kozakami pod ogólnym dowództwem kapitana Timofiejewa.

Na skutek zdrady Bazylewicza moskale dokład­nie zaznajomili się z rozmieszczeniem i pozycją, oraz siłą oddziału powstańczego. Gdy Narbutt w ostat­niej chwili dowiedział się o tak bliskiej obecności wroga, w celu zmylenia nieprzyjaciela, rozkazał wzniecić ognisko w miejscu rzekomego obozu, sam zaś niezwłocznie przystąpił do przeprowadzenia od­działu w bezpieczniejsze miejsce.

Kapitan Timofiejew zawiadomiony przez swego szpiega o manewrze Narbutta, zaatakował powstań­ców z przeciwnej strony. Wówczas Narbutt starał się skupić swój oddział do pobliskiego brzeźniaka, ale podczas przejścia powstańców przez trzęsawiska, poczęły ich razić kule nieprzyjaciół, którzy okrą­żywszy dokoła siedzieli zaczajeni w zaroślach. Bój był zażarty. Narbutt ciężko ranny w nogę podtrzymywany przez sześciu wiernych towarzyszy kierował bitwa, do ostatniej chwili i nie tracąc równowagi, zagrzewał powstańców słowami: "Tylko z godnością panowie".

Ugodzony powtórnie kulą w pierś - zawołał: "zostawcie mnie, już umieram, ratujcie się kto może". W tym czasie poraź trzeci śmiertelnie ugodzony kulą w szyję usunął się na ręce Leona Kraińskiego, który też tu ginie od kuli wroga.

Krwią zbroczony wódz zaczął tracić przytom­ność. Złożony na mchu leśnym skonał ze słowami na ustach: "Dulce est pro patria mori" (O jak słod­ko umierać za Ojczyznę).

Tak zginął Ludwik Narbutt najwaleczniejszy z walecznych, najdzielniejszy z dzielnych. Jeden z głównych bohaterów powstania narodowego na Lit­wie, który całe swe niedługie życie oddał w ofierze Ojczyźnie.

 

(ZL nr 5-6 za 1938 r.)