Polskie pismo historyczno- krajoznawcze
na Białorusi

 

 

On rozpoczynał swój lot w Lidzie

Józef Prętkowski /1915-1945/

 

Pięknymi zgłoskami zapisali swój udział w różnych formacjach i na różnych frontach II wojny światowej nasi rodacy. W gronie tych bohaterów nie zabrakło mieszkańców Kostrzyna i okolic a jednym z nich był pilot Józef Prętkowski, numer osobisty P-7)4629.

Józef Prętkowski, syn cieśli Stanisława i jego żony Jadwigi z domu Górka urodził się 15 września 1915 r. w Kostrzynie. Brat Józef Prętkowskijego Piotr uczestnik Powstania Wielkopolskiego 1918/19 na skutek odniesionych ran zmarł w 1920 r. i pochowany został w zbiorowej mogile powstańców na kostrzyńskim cmentarzu

Po ukończeniu szkoły powszechnej Józef pobierał naukę jako sprzedawca w sklepie spożywczym spółdzielni "Zgoda" w Kostrzynie. Jako młodzieniec wstąpił do Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Męskiej. W tym czasie ćwiczył też w oddziałach Przysposobienia Wojskowego i wziął udział w obozach junackich w Rozewiu i Pleszewie. W październiku 1936 r. Józef Prętkowski powołany został do czynnej służby wojskowej w 69 pułku piechoty w Gnieźnie. Po ukończeniu szkoły podoficerskiej w 1937 r. przeniesiony został do Korpusu Ochrony Pogranicza w miejscowości Głębokie Wileńskie i przydzielony do plutonu ciężkich karabinów maszynowych. We wrześniu 1938 r. znalazł się w 5 pułku lotniczym w Lidzie. Naukę pilotażu ukończył w czerwcu 1939 r. w jednostce szkolnej w Pohulance pod Wilnem. Udział w wojnie obronnej ukończył 17 września 1939 r. uchodząc przed wkraczającymi siłami sowieckimi na Łotwę. Podczas nieudanej ucieczki z Łotwy po zajęciu jej przez ZSRR w sierpniu 1940 r. uwięziony zostaje przez Rosjan i zesłany do tajgi na dalekiej północy i na Sybir. Cierpiał tam głód i skrajną nędzę w ciężkim łagrze, kiedy nieoczekiwana wiadomość o tworzeniu się Armii Polskiej wyrwała go z kazamat bolszewickich l listopada 1941 r. Wraz z polskimi oddziałami przebył daleką drogę z Kadłubanki w ZSRR /grudzień 1941 r./ przez Iran, Irak do Palestyny. W czasie transpor­towania drogą morską do Anglii, okręt na którym płynął został uszkodzony przez Niemców i tonął, ale nasz bohater szczęśliwie to przeżył. Po przybyciu do Wielkiej Brytanii l kwietnia 1942 r. został skierowany do Polskich Sił Powietrznych wchodzących w skład RAF.

Tu odbył w godziwych warunkach służbę przechodząc liczne kursy szkoleniowe w Blackpool, Hucknall i Brighton. Wśród przełożonych i przyjaciół miał opinię zdyscyplinowanego i życzliwego bliźnim kolegi.

W 1943 r. przez Lizbonę nawiązał kontakt listowny z matką i narzeczoną Walentyną Kopczyńską przesyłając im do kraju drobne paczki. Od początku 1945 r. pełnił służbę w Polskim Dywizjonie Myśliwskim 317 "Wileńskim" dowodzonym przez pilota Mariana Chełmeckiego. Dywizjon ten stacjonował na lotnisku polowym między miejscowościami Gilzę i Rijen na wschód od Bredy. Jako plutonowy pilot Józef Prętkowski odbył między 22.11.1945 r. a 12.IV.1945 r. 31 lotów bojowych uczestnicząc w atakowaniu celów naziemnych na terenie Holandii. Był dwukrotnie postrzelony. Stąd startował po raz ostatni 12 kwietnia 1945 r. lecąc na samolocie Supermarine "Spitfire" NL 421. Podczas tego lotu trafiony nad Schagen /50 km na północ od Amsterdamu/ przez niemiecką artylerię przeciwlotniczą spadł ok. 12 km dalej koło miejscowości Twisk w pobliżu Abbekerk. Jak zeznał naoczny świadek tego zdarzenia H.J. Geritsen samolot Prętkowskiego spadając coraz niżej pozostawał za sobą smugę czarnego dymu a pilot świadomie zataczając łuk starał się ominąć wioskę. Zginął prawdopodobnie przy rozbiciu się samolotu, ale nie został spalony. Pilot pochowany został na cmentarzu w Abbekerk na północ od Amsterdamu. W 1962 r. jego prochy przeniesiono na Polski Cmentarz Wojenny w Bredzie. Odznaczony został przez dowództwo polskie Polową Odznaką Pilota a pośmiertnie Krzyżem Walecznych. Posiadał też trzy odznaczenia brytyjskie. Dwa lata przed śmiercią - jakby przeczuwając swój los napisał listy pożegnalne do matki i narzeczonej w których wyrażał dumę z tego, że swe życie - podobnie jak brat - mógł złożyć na ołtarzu Ojczyzny. Nikt z najbliższej rodziny Józefa już nie żyje. Ojciec zmarł wcześniej, a matka i dwie siostry w pierwszych latach po wojnie.

Pamięć o Józefie Prętkowskim jest żywa w jego rodzinnym miaste­czku Kostrzynie. Listy i fotografie pilota pochodzące od matki i narzeczonej a także inne pamiątki znajdują się w zbiorach Izby Muzealnej M-G Ośrodka Kułtury. W 1990 r. jedną z nowych ulic Kostrzyna nazwano imieniem Józefa Prętkowskiego. W mieście żyją przyrodnie siostry /kuzynki/ Józefa, Pelagia, Łucja i Maria.

Kazimierz Matysek